Po co wam ta studnia?

Dzięki uprzejmości kol. Ewy Dąbskiej uzyskaliśmy pełny wykaz publikacji naukowych śp. dr Bogumiły Sawy oraz informację, że Pani Bogumiła Sawa pozostawiła testament, który zawiera szczególny zapis ostatniej woli Zmarłej. Przeniosła Ona bowiem wszystkie pozostawione po sobie dobra na cele ochrony i promocji dziedzictwa narodowego miasta Zamościa. Pani Bogumiła Sawa zastrzegła sobie, że dotyczy to w szczególności odbudowy na Rynku Wielkim studni, którą przewodnicy i miłośnicy Zamościa znają z materiałów archiwalnych m.in. z „Widoku ratusza” Jana Pawła Lelewela (zdjęcie powyżej – po lewej – 1824 r.), czy chociażby z malarstwa Marcina Zaleskiego (zdjęcie powyżej – po prawej – 1848 r.) . Rekonstrukcja tej studni była marzeniem Pani Bogumiły. Przez ostatnie lata podejmowała Ona szereg działań zmierzających do zrealizowania tego projektu, ofiarowując na ten cel swoje własne środki. Niestety, a wielka szkoda, ta piękna inicjatywa nie znalazła aprobaty wśród włodarzy miasta i instytucji konserwatorów zabytków, za wyjątkiem obecnego Kierownika Delegatury WUOZ w Zamościu, według którego nie ma podstaw do wydawania negatywnych opinii w sprawie. Wystąpił zatem do Narodowego Instytutu Dziedzictwa z pismem (w załączeniu) o zmianę opinii. NID jednak podtrzymał swoje wcześniejsze stanowisko (pismo w załączeniu) w sprawie rekonstrukcji zamojskiej studni. Pani Sawa podejmowała starania w tej sprawie już od 2008 roku. Nawet po śmierci, jak wynika z testamentu, Pani Sawa nie zrezygnowała z tego marzenia, umożliwiając bardziej przychylnym ludziom i czasom kontynuację dzieła odbudowy Zamościa. Niewielu ze współczesnych, nieżyjących już, a znanych osób i miłośników miasta, poświęciło mu z siebie tak wiele. Należał do nich z pewnością guru Pani Sawy, śp. Profesor Jerzy Kowalczyk. Dla Zmarłej Profesor był największym autorytetem i podobnie jak On, poświęciła Zamościowi całe swoje pracowite życie i pracę naukową, a także środki finansowe, których nie szczędziła nigdy na znane zamościanom inicjatywy, projekty i realizacje na rzecz miasta. Poniżej zdjęcie z odsłonięcia Pomnika Jana Zamoyskiego w Zamościu w 2005 r., na którym obok Marcina Zamoyskiego stoi Pani Bogumiła Sawa, która hojnie partycypowała w kosztach budowy pomnika.

 

Ostatnie lata swojego życia śp. Bogumiła Sawa poświęciła pracy wydawniczej, która zaowocowała publikacjami: Zamość 1772-1866 oraz Noce i dnie Zamościa XVI-XXw. Tom I. Ostatnią pozycją książkową, w formie prezentu, śp. Bogumiła Sawa pożegnała mieszkańców Zamościa i przyjezdnych, którzy licznie uczestniczyli w uroczystościach pogrzebowych, w sobotę 30 maja 2020 r. w Katedrze Zamojskiej i na Cmentarzu Parafialnym w Zamościu. To wspaniały prezent Pani Bogusiu, który pięknie wpisuje się w rocznicę 440 lecia lokacji miasta. Dziękujemy bardzo za to wydawnictwo. Przy okazji poruszenia tematu tych ostatnich publikacji książkowych Pani Sawy, jakże cennych dla całokształtu wiedzy o naszym mieście, wypada mi nadmienić, że śp. Bogumiła Sawa należała do osób bardzo skromnych i długo nie można było Jej przekonać do opublikowania swojej pracy doktorskiej. Przez wiele lat pozostawała w maszynopisie i nie była dostępna ogółowi czytelników. Osobą, która ją do tego w końcu przekonała była Ewa Dąbska. Nie tylko namówiła do udostępnienia tej pracy, ale razem z autorką wykonała tytaniczną pracę przygotowawczą do opublikowania pracy doktorskiej Pani Sawy. Przez szereg lat trwały ich wspólne, żmudne uzgodnienia, porządkowanie, sprawdzanie materiałów i uzupełnienia. Także cały ciężar pracy związanej z opracowaniem map do wydania wzięła na siebie Ewa Dąbska, która jest współautorką tego wydawnictwa. Swoje niezastąpione zaangażowanie wykazał również drugi ze współautorów wydawnictwa, Piotr Zawadzki. My przewodnicy, dla których wiedza ta jest nieoceniona, bardzo Wam dziękujemy za ten trud. Zawdzięczamy ją niestrudzonej pracy śp. Bogusławy Sawy i Waszej pracy. Otrzymaliśmy na kolejną zamojską rocznicę olbrzymią dawkę wiedzy o naszym mieście. Przy okazji przypominamy młodzieńczą sylwetkę tej zasłużonej dla Zamościa mieszkanki (na pierwszym zdjęciu Pani Bogumiła  Sawa z mamą, w parku zamojskim).

Składamy wszystkim Przyjaciołom i Znajomym śp. Bogumiły Sawy wyrazy głębokiego współczucia i łączymy się w żalu po stracie tak zacnej Osoby.

Pani Bogusiu, spoczywaj w spokoju w Domu Pana Naszego.

 

Pełny Wykaz publikacji dr Bogumiły Sawy. (opracowanie – Ewa Dąbska)

I. Artykuły w „Zamojskim Kwartalniku Kulturalnym”

1. Pałac w Zamościu, cz. I i II, „Zamojski Kwartalnik Kulturalny” (dalej: „ZKK”), nr 4 (14), 1987, s. 26-31; nr 1 (15), 1988, s. 55-61.

2. Diamenty z archiwum, cz. I, „ZKK”, nr 3 (17), 1988, s. 13-19 [historia ciekawszych kamienic Starego Miasta w Zamościu: kamienicy Tellaniego, hotelu Victoria, teatru Ptaszyńskiego].

3. Sprawa nas wszystkich. Diamenty z archiwum, cz. II, „ZKK”, nr 4 (18), 1988, s. 47-51 [Dom Centralny i ul. Żeromskiego, wg fot. K. Strzeleckiego z 1877 r.].

4. Diamenty z archiwum, cz. III, „ZKK”, nr 1 (19), 1989, s. 28-33 [historia kamienic Starego Miasta].

5. Sprawa nas wszystkich. Diamenty z archiwum, cz. IV, „ZKK”, nr 2 (20), 1989, s. 21-26 [historia kamienic Starego Miasta].

6. Portret słowem odtwarzany. Gryzelda Celestyna z Zamoyskich Działyńska, cz. I, „ZKK”, nr 3 (21), 1989, s. 43-46; cz. II, nr 4 (22), 1989, s. 19-27.

7. Zagadki zamojskiego „Zwiastowania”, „ZKK”, nr 1 (23), 1990, s. 5-9; nr 2 (24), 1990, s. 12-16 [obraz w kolegiacie, kaplica Zwiastowania NMP].

8. Wokół „Zwiastowania”, „ZKK”, nr 4 (26), 1990, s. 46-49 [list czytelnika i odpowiedź autorki].

9. Żydzi w Zamościu, „ZKK”, nr 2 (28), 1991, s. 17-21.

10. Kaplice w Akademii, „ZKK”, nr 1-2 (39-40), 1994, s. 68-71.

11. Korespondencje. Sprostowanie, „ZKK”, nr 3 (41), 1994, s. 73.

12. Ksiądz Mikołaj Kulaszyński – zamojski regionalista, zesłaniec i pisarz, „ZKK”, nr 1 (55), 1998, s. 35-43.

13. Remont katedry w 1827 r., „ZKK”, nr 4 (57), 1998, s. 36-38.

14. Jan Zamoyski – teolog, „ZKK”, nr 1-2 (58-59), 1999, s. 83-86.

15. Zamojskie Przedmieście Lubelskie, „ZKK”, nr 1-2 (62-63), 2000, s. 77-87.

16. Jeszcze raz o Janie Pawle Lelewelu, „ZKK”, nr 1-2 (62-63), 2000, s. 97-98 [polemika z Wojciechem Przegonem].

17. Uzupełnienie do „Krajobrazów…” Wojciecha Przegona, „ZKK”, nr 1-2 (62-63), 2000, s. 99-105.

18. Inżynierowie wojskowi w pierwszej połowie XIX wieku w Zamościu, „ZKK”, nr 3-4 (64-65), 2000, s. 100-103.

19. Batalia o celę Łukasińskiego i Starą Bramę Lwowską w Zamościu, „ZKK”, nr 3-4 (64-65), 2000, s. 113-127.

20. Budowa umocnień obronnych w Zamościu w XVII w., „ZKK”, nr 1-2 (66-67), 2001, s. 90-96.

21. Sabina Szwed. Liceum i licealistka, „ZKK” nr 1-2 (66-67), 2001, s. 125-127 [recenzja].

22. Zjazd z okazji 85. rocznicy powstania szkół ogólnokształcących, „ZKK”, nr 3-4 (68-69), 2001, s. 36-37.

23. Gdzież ten zameczek w Skokówce i pałacyk na Krasnymbrzegu?, „ZKK”, nr 1-2 (70-71), 2002, s. 68-75.

24. Inżynier Feliks Pancer w Zamościu, „ZKK”, nr 3-4 (72-73), 2002, s. 100-101.

25. Apteka Rektorska w Zamościu, „ZKK”, nr 1-2 (74-75), 2003, s. 112-121.

26. Złoci absolwenci, „ZKK”, nr 1-2 (74-75), 2003, s. 122-126.

27. Przywrócić attyki, „ZKK”, nr 3-4 (76-77), 2003, s. 65-69.

28. Zamojskie szpitale, „ZKK”, nr 3-4 (76-77), 2003, s. 91-97.

29. Życie codzienne Żydów zamojskich w XIX w., „ZKK”, nr 1-2 (78-79), 2004, s. 62-67.

30. W jaki sposób Żydzi kupowali domy w Zamościu w II połowie XVII i w XVIII w., „ZKK”, nr 1-2 (78-79), 2004, s. 67-68.

31. Dzieje zamojskiego parku, „ZKK”, nr 1-2 (78-79), 2004, s. 89-99.

32. Podziemia zamojskiej katedry w l. 1817–1876, „ZKK”, nr 3-4 (80-81), 2004, s. 24-35.

33. Jana Zamoyskiego noce i dnie, „ZKK”, nr 1-2 (82-83), 2005, s. 16-32.

34. Kaplica Zamoyskich pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego. Początki, „ZKK”, nr 1-2 (82-83), 2005, s. 87-92.

35. Kronika odnowienia kaplicy ordynackiej w zamojskiej katedrze 1860–1891, „ZKK”, nr 3-4 (84-85), 2005, s. 73-88.

36. Tajemnice grobu Zamoyskich w Żdanowie, „ZKK”, nr 3-4 (84-85), 2005, s. 89-94.

37. Zamojscy złoci absolwenci”, „ZKK”, nr 1-2 (86-87), 2006, s. 159.

38. Zofia z Czartoryskich Zamoyska, cz.1, „ZKK”, nr 1-2 (86-87), 2006, s. 10-19; cz. 2, nr 3-4 (88-89), 2006, s. 41-47; cz. 3, nr 1 (90), 2007, s. 64-69; cz. 4, nr 2 (91), 2007, s. 59-63; cz. 5, nr 3 (92), 2007, s. 119-127; cz. 6,nr 1 (98), 2009, s. 7.

39. Centralka, „ZKK”, nr 4 (93), 2007, s. 28-32.

40. Zamojscy aptekarze, apteki i składy materiałów aptecznych w II poł. XIX i XX w., „ZKK”, nr 2 (91), 2007, s. 63-69; nr 2 (95), 2008, s. 27-32.

41. Łabuńki przed stu laty, „ZKK”, nr 1 (94), 2008, s. 16-18.

42. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Zamościu. Stajnie, wozownie i masztalernie, „ZKK”, nr 3 (96), 2008, s. 38-42; Polowania, konie, nr 4 (97), 2008, s. 61-65.

43. Widok Zamościa Brauna z 1617 r. domniemaną kopią „malowania”Moranda z 1579 r., „ZKK”, nr 2 (99), 2009, s. 6-13; nr 3 (100), 2009, s. 51-57.

44. Najstarszy siedemnastowieczny obraz Zamościa Jakuba Laura, „ZKK” nr 4 (101), 2009, s. 14-23.

45. Zamojskie widoki Franciszka Brudera – oryginały czy kopie?, „ZKK”, nr 1 (102) 2010, s. 72-78.

46. Figury św. Jana Nepomucena w Zamościu i okolicy w XVIII-XX wieku, „ZKK” nr 2 (103), 2010, s. 51-55.

47. Kolegiata zamojska w XVIII i XIX wieku, „ZKK”, nr 3 (104), 2010, s.74-76.

48. Zamojski ratusz w XVII i XVIII wieku, „ZKK”, nr 4 (105), 2010, s. 69-73.

49. Inżynier Jan Paweł Lelewel – odkrywca rysunków zamojskich bram Bernarda Moranda, „ZKK”, nr 1 (106), 2011, s. 45-51.

50. Najstarsze zamojskie bramy i objazd lubelski w Morandowskiej koncepcji Zamościa z 1579 r., „ZKK”, nr 2 (107), 2011, s. 13-18.

51. Zamojskie bramy miejskie XVI–XVII w., „ZKK”, nr 3 (108), 2011, s. 4-11.

52. Bramy nowożytne 1597–1603, „ZKK” nr 4 (109), 2011, s. 4-11.

53. Zamojskie bramy nowożytne 1648–1770, „ZKK”, nr 1 (110), 2012, s. 15-18.

54. Zamojskie bramy nowożytne w czasie wojny północnej 1700–1721 i w 2. poł. XVIII wieku, „ZKK”, nr 2 (111), 2012, s. 8-12.

55. Brama Szczebrzeska 1770–1866, „ZKK”, nr 3 (112), 2012, s. 18-23.

56. Morandowska Brama Szczebrzeska z Temidą czy św. Florianem?, „ZKK”, nr 4 (113), 2012, s. 14-19.

57. Komendant Zamościa generał Maurycy Hauke (1775–1830) i oblężenie twierdzy w 1813 r., cz. I, „ZKK”, nr 3 (116), 2013, s. 4-12., cz. II, „ZKK”, nr 4 (117), 2013, s. 4-13.

58. Nieznany plan Zamościa z czasów oblężenia w 1813 r., „ZKK”, nr 4 (117), 2013, s. 14-16.

59. Zapomniane studnie, cz. I, „ZKK”, nr 1 (118), 2014, s. 10-15.

60. Zapomniane studnie, cz. II, „ZKK”, nr 2 (119), 2014, s. 35-39.

61. Zapomniane studnie, cz. III, „ZKK”, nr 3 (120), 2014, s. 10-13.

62. Zapomniane studnie, cz. IV – Grzebień studziennej attyki, „ZKK”, nr 4 (121), 2014, s. 10-11.

63. W austriackim Zamościu (1772–1809), cz. I, „ZKK”, nr 2 (123), 2015, s. 11-12.

64. W austriackim Zamościu (1772–1809), cz. II, „ZKK”, nr 3 (124), 2015, s. 8-11.

65. W austriackim Zamościu (1772–1809), cz. III, „ZKK”, nr 4 (124), 2015, s. 4-10.

66. Nieznana przedwojenna kolekcja archiwalnych zdjęć Zamościa Adama Lenkiewicza, „ZKK”, nr 4 (124), 2015, s. 24-31.

67. W austriackim Zamościu, cz. IV – Handel, „ZKK”, nr 1 (126), 2016, s. 6-10.

68. W austriackim Zamościu, cz. V – Handel, „ZKK”, nr 2 (127), 2016, s. 8-11.

69. Pamięć aż po grób, „ZKK”, nr 3 (128), 2016, s. 37-38.

70. Wydawnictwa na okoliczność 100-lecia II Liceum Ogólnokształcącego im. M. Konopnickiej w Zamościu, „ZKK”, nr 3 (128), 2016, s. 102-103.

71. W austriackim Zamościu, cz. VI – Rzemiosło, „ZKK”, nr 4 (129), 2016, s. 3-5.

72. W austriackim Zamościu, cz. VII – Fundusze miejskie, „ZKK”, nr 1 (130), 2017, s. 6-9.

73. Dole i niedole zamojskich mieszczan w latach 1809–1821, „ZKK”, nr 2 (131), 2017, s. 10-15.

74. Ustrój miejski Zamościa 1809–1821, cz. I, „ZKK”, nr 3 (132), 2017, s. 21-25, cz. II, „ZKK” nr 4 (133), 2017, s. 38-42.

75. Kultura i życie duchowe Zamościa w latach 1809-1821, „ZKK”, nr 1 (134), 2018, s. 57-61.

76. Historia zamiany Zamościa na dobra narodowe 1810-1821, cz. I, „ZKK”, nr 2 (135), 2018, s. 11-14., cz. II, „ZKK”, nr 1 (138), 2019, s. 9-17.

II. Rozprawy i szkice w czasopismach, periodykach i wydawnictwach zbiorowych

1. Przyczynek do sytuacji prawnej Żydów zamojskich od II połowy XVI do XIX wieku, „Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego w Polsce”, nr 3 (99), lipiec – wrzesień 1976, s. 27-40.

2. Szkolnictwo wyższe, średnie i elementarne w Zamościu w XVIII i XIX wieku, „Przegląd Historyczno-Oświatowy”, R. XXI, nr 1 (79), Warszawa 1978, styczeń – marzec, s. 12-34.

3. Historia zamiany Zamościa na miasto rządowe – twierdzę 1810–1821, [w:] Rewaloryzacja Zamościa, Warszawa – Zamość 1979, s. 25-53.

4. Galicja i cyrkuł zamojski w świetle kopiariusza rozporządzeń urzędu cyrkularnego zamojskiego z lat 1782–1788, cz. I, [w:] Rewaloryzacja Zamościa, Warszawa – Zamość 1980, s. 24-60.

5. Społeczeństwo Galicji i cyrkułu zamojskiego w świetle kopiariusza rozporządzeń urzędu cyrkularnego z lat 1782–1788, „Studia Historyczne”, R. XXIII, z. 2 (89), 1980, s. 173-189.

6. Likwidacja zamojskiej twierdzy, [w:] Zamość. Z przeszłości twierdzy i miasta, pod red. Albina Koprukowniaka i A. A. Witusika, Lublin 1980, s. 193-200.

7. Rozplanowanie i zabudowa Zamościa w okresie Królestwa Kongresowego, [w:] Zamość miasto idealne. Studia z dziejów rozwoju przestrzennego i architektury pod redakcją Jerzego Kowalczyka, Lublin 1980, s. 142-167.

8. Odkrywca Światowida Zbruczańskiego, „Z Otchłani Wieków”, nr 3, 1980, s. 171-176.

9. Opracowanie rękopisu Mieczysława Potockiego „Zamość i jego instytucje pod względem dziejów religii i oświaty krajowej” Kociubińczyki 1862, „Konserwatorska Teka Zamojska”, Warszawa 1980, s. 1-64.

10. Mieczysław Ludwik Potocki – konserwator zabytków Galicji i historyk Zamościa, „Ochrona Zabytków”, R. XXXIV, nr 3-4 (134-135), 1981, s. 161-165.

11. Dziennik Ekonomiczny Zamojski (1803–1804) i jego redaktorzy Bazyli Kukolnik i Wojciech Gutkowski, „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej”, R. XXIII, nr 3, Wrocław 1984, s. 5-14.

12. Zamojska twierdza w latach 1809–1825, „Rocznik Zamojski”, t. I, Zamość 1984, s. 211-237.

13. Działalność publicystyczna i literacka pierwszej polskiej redaktorki Wandy Maleckiej 1800–1860, „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej”, R. XXIV, nr 4, 1985, s. 5-26.

14. Zagłada zamojskiej oberży, „Spotkania z Zabytkami”, kwartalnik popularno-naukowy. R. IX, nr 3-4 (21-22), 1985, s. 46-48.

15. Zamojskie skwery, ogrody i parki w XIX i XX wieku, „Kwartalnik Architektury i Urbanistyki”, t. XXX, z. 1, 1985, s. 51-62.

16. Zamość w XIX stuleciu: 1. Zamojska twierdza w pierwszym dziesięcioleciu Królestwa Polskiego 1815–1825, 2. Zamojskie skwery, ogrody i parki w XIX i XX w., 3. Rozwój przestrzenny przedmieść Zamościa w latach 1580–1939, „Konserwatorska Teka Zamojska” (numer autorski), Warszawa – Zamość 1986, s. 7-31, 32-46, 48-129.

17. Odpowiedź na zarzuty i wątpliwości dra Jana Bujaka, „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej”, t. XXV, nr 4, Wrocław 1986, s. 149-150 [polemika na temat artykułu „Dziennik Ekonomiczny Zamojski…”].

18. Gmach Akademii Zamojskiej i jego służba miejscowemu szkolnictwu w drugiej połowie XVIII wieku, „Region Lubelski”, R. I, nr 3, 1986, wyd.1990, s. 131-145.

19. Fortyfikationen der Stadt Zamość vom 16. bis zum 19. Jahrhundert und ihre Restaurierung in den Jahren 1977 bis 1987, „Forschen, Erhalten, Pflegen, Nutzen Vom Umgang mit Wehrararchitektur, Wesel 1981-Wesel 1991, 10 Jahre Deutsche Gesellschaft für Festungsforschung e. V. Herausgegeben von Volker Schmidtchen, Band 10”, Wesel 1991, s. 337-360.

20. Budowle akademickie w Zamościu w czasach Jana Zamoyskiego, Akademia Zamojska w dziejach i życiu miasta, pod red. A. Urbańskiego i R. Szczygła, Zamość 1996.

21. Jakub Bobrowski, zapomniany malarz zamojski przełomu XVIII i XIX w., „Archiwariusz Zamojski”, 2004, s. 15-24.

22. Widok Zamościa Brauna z 1617 r. domniemaną kopią „malowania” Moranda z 1579 r., „Rocznik Przemyski – Historia”, t. XLVI, z. 4, 2010, s. 3-20.

III. Artykuły i szkice w ogólnopolskich i regionalnych tygodnikach społeczno-kulturalnych

1. Walerian Łukasiński, więzień twierdzy zamojskiej, „Sztandar Ludu”, R. XIX, nr 286 (9151), 1973, s. 4.

2. Gdy ratusz zamojski był więzieniem…, „Kamena”, nr 2 (540), 1974, s. 6-7.

3. Likwidacja twierdzy. 400 lat Zamościa, „Tygodnik Zamojski”(dalej: „TZ”), nr 6, 1979, s. 8-9.

4. Tajemnice zamojskiej Centralki, „Kamena”, nr 22 (690), 1979, s. 4-5 [historia największej kamienicy czynszowej w Zamościu z pocz. XX w.].

5. Jodko-Narkiewicz i jego łazienki (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 8 (14), 1980, s. 9 [pierwsza połowa XIX w., okolice Bramy Szczebrzeskiej i Podgrobla].

6. Z życiorysów zabytków (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 9 (15), 1980, s. 8-9 [historia zabudowy parceli Poczty Głównej przy ul. Kościuszki].

7. We wspomnieniach warszawianki (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 10 (16), 1980, s. 5 [Zamość oglądany w połowie XIX w. oczami słynnej pamiętnikarki Pauliny Wilkońskiej].

8. Z przeszłości Akademii Zamojskiej (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 12 (18), 1980, s. 6-9.

9. Pałacyk miejski i kamieniczka mieszczańska (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 13 (19), 1980, s. 10-11 [zabudowa ul. Kościuszki w Zamościu].

10. W Księstwie Warszawskim (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 17 (23), 1980, s. 8-9 [miasto na pocz. XIX w.].

11. Jatki i kuźnia przy Zamenhofa (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 21 (27), 1980, s. 4-5.

12. Kanclerskie gody (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 25 (31), 1980, s. 12 [zaślubiny hetmana Jana Zamoyskiego z Gryzeldą Batorówną].

13. Z dziejów oświaty (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 30 (36), 1980, s. 6-7 [Akademia i szkoły istniejące w starym gmachu na początku XIX w.].

14. Zamojski Merkury w XVIII stuleciu (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 31 (37), 1980, s. 4-6 [handel w Zamościu].

15. Życie towarzyskie i kulturalne Zamościa na przełomie XIX i XX wieku (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 47 (53), 1980, s. 10-12.

16. Plac autobusowy (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 50 (56), 1980, s. 10 [Plac Wolności – jego zabudowa i historia].

17. Zamość w powstaniu styczniowym, „TZ”, nr 2 (60), 1981, s. 11-12 [błędy drukarskie: „TZ”, nr 4 (62), 1981, s. 13].

18. Zamojski rozdział życia Marii Kazimiery, „Kobieta i Życie”, 29 (1978), 1983, s. 14-15 [o Marysieńce Sobieskiej].

19. Tajemnic kościoła ciąg dalszy, „TZ”, nr 39 (244), 1984, s. 7 [kościół w Szczebrzeszynie].

20. Okruchy zamku, „TZ”, nr 44 (258), 1984, s. 7 [zamek w Szczebrzeszynie].

21. Jeszcze o muzeum Ormian, „TZ”, nr 46 (260), 1984, s. 11.

22. Pierwsze pismo „nadobnych czytelniczek”, „Kobieta i Życie”, nr 6 (170), 1984 [„Bronisława” – czasopismo redagowane przez Wandę Malecką na początku XIX w.].

23. Łabuńki przed stu laty, „TZ”, nr 1 (267), 1985, s. 5.

24. Ach, co to był za ślub, „TZ”, nr 20 (286), 1985, s. 8-9 [zwyczaje ludowe na Zamojszczyźnie].

25. Frampol i inne, „TZ”, nr 30 (296), 1985, s. 5.

26. Zamojscy ułani powstania listopadowego, „TZ”, nr 46 (312), 1985, s. 6-9.

27. Tragiczny życiorys, „TZ”, nr 6 (324), 1986, s. 6-10 [o Walerianie Łukasińskim].

28. Był rok 1905, cz. 1 i 2, „TZ”, nr 45 (415), 1987, s. 7-9 [rewolucja 1905 r. w Zamościu].

29. Jeszcze jedna z attyką, „TZ”, nr 29 (399), 1987, s. 5-7 [sprostowanie pomyłki w tym artykule: Korespondencje, „TZ”, nr 32 (402), 1987, s. 6; historia kamienicy Tellaniego przy ul. Staszica, jedynej, dla której zachował się rysunek attyki z XVII stulecia].

30. Pomnik dla oratora, „TZ”, nr 10 (380), 1987, s. 6 [pomnik dla kanclerza Jana Zamoyskiego].

31. Inskrypcje na pomniku, „TZ”, nr 20 (390), 1987, s. 12 [pomnik Jana Zamoyskiego].

32. Akademia nieznana, „TZ”, nr 21 (391), 1987, s. 7-9 [Akademia w Zamościu].

33. Niech będzie pomnik. Lista kolejnych ofiarodawców na pomnik Jana Zamoyskiego, „TZ”, nr 6 (428), 1988, s. 4 [zdjęcie: Bogumiła Sawa-Sroczyńska odbiera dyplom z rąk prezydenta Zamościa Eugeniusza Cybulskiego].

34. Grodzka i Wiejska, cz. 1, „TZ”, nr 10 (432), 1988, s. 6-9 [nazewnictwo ulic Zamościa], cz. 2, „TZ”, nr 11 (433), 1988, s. 7-9 [nazewnictwo ulic Zamościa].

35. W sprawie pałacu, „TZ”, nr 15 (437), 1988, s. 7-9 [pałac w Zamościu].

36. Pomnik – ale jaki?, „TZ”, nr 17 (439), 1988, s. 8-9 [pomnik Jana Zamoyskiego].

37. Jeszcze o pomniku, „TZ”, nr 24 (446), 1988, s. 4 [pomnik Jana Zamoyskiego].

38. Jan Zamoyski i Radziwiłłowie, „TZ”, nr 40 (462), 1988, s. 8-9.

39. Ordynackie pogrzeby, „TZ”, nr 44 (466), 1988, s. 8-9 [błędy w artykule: Rozigrał się chochlik, „TZ”, nr 47 (469), 1988, s. 7].

40. Ogród profesora Milera, cz. 1, „TZ”, nr 17 (491), 1989, cz. 2, „TZ”, nr 18 (492),1989, s. 7, cz. 3, „TZ”, nr 19 (493), 1989, s. 7 [ZOO w Zamościu].

41. Wrześniowe bezdroża, cz. 1, „TZ”, nr 37 (511), 1989, s. 5; cz. 2, „TZ”, nr 38 (512), 1989, s. 5 [kampania wrześniowa mego ojca Michała Sawy].

42. Listopadowy nokturn, „TZ”, nr 45 (571), 1990, s. 6 [ostatnie lata życia ordynata Stanisława Kostki Zamoyskiego 1775–1856].

43. Z Zamościa rodem, „TZ”, nr 50 (576), 1990, s. 5 [o Julianie Surzyckim].

44. Kawałek życia, „TZ”, nr 51-52 (577-578), 1990, s. 14 [Zamość lat 60. i wcześniejszych, charakterystyczne typy ludzkie].

45. Banki w dawnym Zamościu, cz. 1, „Przegląd Kresowy”(dalej: „PK”, nr 9, 1990, s. 8-9; cz. 2, „PK”, nr 10, 1990, s. 9.

46. Województwo chełmskie w zwierciadle zabytkowej kartografii. Mapy z XVI i XVII wieku, „PK”, nr 14, 1990, s. 4.

47. Województwo chełmskie w zwierciadle zabytkowej kartografii. Mapy z XVIII stulecia, cz.1, „PK”, nr 15, 1990, s. 7-10; cz. 2, nr 16, 1990, s. 8-9.

48. Mapy województwa chełmskiego. Mapa Antona Mayera von Heldensfelda z początku XIX wieku, „PK”, nr 18, 1990, s. 8.

49 Mapy województwa chełmskiego. Między “Heldensfeldem” a mapą Kwatermistrzostwa Generalnego, „PK”, nr 24, 1990, s. 7 [mapy z XIX w.].

50. Mapy województwa chełmskiego. Mapa Kwatermistrzostwa Generalnego, „PK”, nr 32, 1990, s. 11 [połowa XIX w.].

51. Mapy województwa chełmskiego. Województwo chełmskie w oczach kartografów państw zaborczych, „PK”, nr 34, 1990, s. 11 [mapy XIX w.].

52. Jaśnie Wielmożni na Dorohusku, cz. 1, „PK”, nr 33, 1990, cz. 2, „PK”, nr 34, 1990, s. 9, cz. 3, „PK”, nr 35, 1990, s. 9, cz. 4, „PK”, nr 36, 1990, s. 10, cz. 5, „PK”, nr 37, 1990, s. 10 [historia pałacu w Dorohusku].

53. Nad Łopą, „PK”, nr 40-41, 1990, s. 5 [Łopiennik k. Krasnegostawu na początku XX w.].

54. Mapy województwa chełmskiego. Gdy szło nowe… (1846–1863), „PK”, nr 3 (44), 1999, s. 10-11.

55. Mapy województwa chełmskiego. Raczkujący kapitalizm (1863–1900), „PK”, nr 12 (53), 1999, s. 11.

56. Zamojskie łaźnie, „TZ”, nr 6 (584), 1991, s. 9.

57. Był sobie Magistrat. Reprezentacja, „TZ”, nr 11 (589), 1991, s. 4 [Magistrat w Zamościu w XVIII–XIX w.].

58. Był sobie Magistrat. Ratusz i spółka, „TZ”, nr 13 (591), 1991, s. 7-9 [władze miejskie w XVIII w. w Zamościu].

59. Był sobie Magistrat. W Księstwie Warszawskim 1809–1814, „TZ”, nr 14 (592), 1991, s. 8-9 [władze miasta Zamościa 1809–1814].

60. Był sobie Magistrat. Urząd Municypalny 1815–1830, „TZ”, nr 15 (593), 1991, s. 7-9 [ustrój miejski Zamościa].

61. Był sobie Magistrat. Kłopotliwy sublokator 1815–1830, „TZ”, nr 18 (596), 1991, s. 7-9.

62. Był sobie Magistrat. Powstanie listopadowe, „TZ”, nr 19 (597), 1991, s. 7.

63. Był sobie Magistrat. Sylwetki urzędników 1832–1866, „TZ”, nr 20 (598), 1991, s. 8-9.

64. Zesłaniec w sutannie, „TZ”, nr 5 (635), 1991, s. 14-15 [o Mikołaju Kulaszyńskim (1828–1901)].

65. Prima Aprilis Anno Domini 1960, „TZ”, nr 13 (643), 1992, s. 9 [prima aprilis w II Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Konopnickiej w Zamościu].

66. Zamojskie styczniowe gromy, „Kronika Zamojska” (dalej: „KT”), nr 2 (38), 1992, s. 5 [o burzy atmosferycznej z 12 stycznia 1859 r.].

67. Oskalpowany kościół, „TZ”, nr 4 (687), 1993, s. 10 [o kościele Franciszkanów w Zamościu].

68. Była sobie Hyża, „TZ”, nr 12 (694), 1993, s. 9-11 [historia podzamojskiej wsi Hyża).

69. Oblężenie Zamościa, cz. l, „TZ”, nr 19 (701), 1993, s. 7-11 [oblężenie twierdzy w 1813 r.]; cz. 2, „TZ”, nr 20 (702), 1993, s. 7-11; cz. 3, „TZ”, nr 21 (703), 1993, s. 10-11.

70. Zaniedbany pomnik, „TZ”, nr 18 (700), 1993, s. 10 [pomnik ku czci więźniów obozu przejściowego z czasów II wojny światowej przy ulicy Lubelskiej w Zamościu].

71. Styczniowi powstańcy, „TZ”, nr 2 (736), 1994, s. 10.

72. Dyrektor i wychowawca, z cyklu: Zamojskie sylwetki, „KT”, nr 1 (106), 1994, s. 13 [o Kazimierzu Maciasie, dyrektorze II Liceum Ogólnokształcącego w Zamościu].

73. W kręgu Akademii Zamojskiej. Z notatnika badaczy przeszłości, „KT”, nr 22 (160), 1994, s. 1.

74. Kościuszko w Zamościu, „TZ”, nr 3 (737), 1994, s. 10.

75. Pomnik Kościuszki, „TZ”, nr 10 (744), 1994, s. 11 [projekt pomnika w Zamościu XIX w.].

76. Akademickie niedyskrecje, „TZ”, nr 13 (747), 1994, s. 12 [Akademia w Zamościu].

77. Katownia w byłym domu misjonarzy, „TZ”, nr 15 (749), 1994, s. 6 [historia ul. Żeromskiego w Zamościu, zdjęcie archiwalne z XIX w.].

78. Virtuti dla Joanny, „TZ”, nr 18 (752), 1994, s. 10 [o markietance Joannie Żubrowej, walczącej w Zamościu w 1809 r.].

79. Młodość parku, „TZ”, nr 19 (753), 1994, s. 10 [Park Miejski w Zamościu].

80. Klaryski i szarytki, „TZ”, nr 26 (760), 1994, s. 8 [klaryski i szarytki w Zamościu].

81. Zamojska mogiła Chmielnickiego, „TZ”, nr 40 (774), 1994, s. 9.

82. Miłość ojczyzny prawdziwa…, „TZ”, nr 50 (784), 1994, s. 11 [cela Łukasińskiego w Zamościu].

83. Zastał Zamość drewniany…, „TZ”, nr l (787), 1995, s. 11 [o Tomaszu Zamoyskim (1594–1638)].

84. Więźniowie na przedmieściu, „TZ”, nr 4 (790), 1995, s. 11 [historia więzienia w Zamościu].

85. Rycerze św. Floriana, „TZ”, nr 7 (793), 1995, s. 1 [z przeszłości straży pożarnej w Zamościu].

86. Baraki, „TZ”, nr 10 (796), 1995, s. 9 [tanie mieszkania komunalne w Zamościu w okresie międzywojennym].

87. Rzeźnia nad Topornicą, „TZ”, nr 15 (801), 1995, s. 12 [zamojska rzeźnia na przełomie XIX i XX w.].

88. Trakty i wertepy nauki, „TZ”, nr 24 (810), 1995, s. 5 [sesja naukowa z okazji jubileuszu 400-lecia Akademii Zamojskiej].

89. Trakty i wertepy nauki – odpowiedź, „TZ”, nr 27 (813), s. 10.

90. W przybytku Hipokratesa. Korespondencja własna z zamojskiego szpitala, „TZ”, nr 33 (819), 1995, s. 6.

91. Owadzie plagi ongiś i dziś, „Kronika Tygodnia – Magazyn Zamojski”(dalej: „KT-TM”), nr 21 (230), 1996, s. 5.

92. Zamojski pręgierz, „KT-MZ”, nr 23 (232), 1996, s. 14.

93. Jana Zamoyskiego noce i dnie, cz. 1, „KT-MZ”, nr 24 (233), 1996, s. 14, cz. 2, „KT-MZ”, nr 25 (234),1996, s. 14, cz. 3, „KT-MZ”, nr 26 (235), 1996, s. 14, cz. 4, „KT-MZ” nr 27 (236), 1996, s. 14, cz. 5, „KT-MZ”, nr 28 (237), 1996, s. 14, cz. 6, „KT-MZ”, nr 29 (238), 1996, s. 14, cz. 7, „KT-MZ”, nr 30 (239), 1996, s. 14, cz. 8, „KT-MZ”, nr 31 (240), 1996, s. 14, cz. 9, „KT-MZ”, nr 32 (241), s. 14.

94. Bazylianie, Kiełbińscy i inni, cz. I, „KT-MZ”, nr 30 (239), 1996, s. 14, cz. II, „KT-MZ”, nr 31 (240), 1996, s. 14, cz. III, „KT-MZ”, nr 32 (241), 1996, s. 14, cz. IV, „„KT-MZ””, nr 33 (242), 1996, s. 14.

95. Świetne tradycje rudery, cz. I, „KT-MZ”, nr 36 (245), 1996, s. 14, cz. II, „KT-MZ”, nr 37 (246), 1996, s. 14; cz. III, „KT-MZ”, nr 43 (252), 1996, s. 14.

96. Silniejsze niż Oświęcim, cz. I, „KT-MZ”, nr 42 (251), 1996, s. 14.

97. Zamojska „Kropla Mleka”, „KT-MZ”, nr 46 (255), 1996, s. 14.

98. Zamojskie klaryski, cz. I, „„KT-MZ””, nr 47 (256), 1996, s. 14, cz. II, „KT-MZ”, nr 48 (257), 1996, s. 14.

99. Bernardo Morando, cz. I, „KT-MZ”, nr 50 (259), 1996, s. 14.

100. Morando – projektant i budowniczy, cz. II, „„KT-MZ””, nr 51-52 (260-261),1996, s. 20.

101. Morando i jego kamienice, cz. III, „KT-MZ”, nr 53 (262), 1996, s. 14.

102. Kamienica „morandowska”, ul. Staszica 25, cz. IV, „KT-MZ”, nr 1 (263), 1997, s. 14.

103. Bernardo Morando, cz. V, „KT-MZ”, nr 2 (264), 1997, s. 14.

104. Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę (ale po rosyjsku)!, „KT”, nr 7 (269), 1997, s. 16.

105. Spacerkiem po dziewiętnastowiecznym Zamościu, „KT” nr 8 (270), 1997, s. 15.

106. Chory talent, „KT”, nr 16 (278), 1997, s. 5.

107. Pałac w Stryjowie, „KT”, nr 16 (278), 1997, s. 12.

108. Zamojscy majowi solenizanci, „KT”, nr 18 (280), 1997, s. 9.

109. Zamojska Czarna Madonna, cz. I, „KT”, nr 19 (281), 1997, s. 19; cz. II, „KT”, nr 20 (282), 1997, s. 10.

110. Seminarzyści, „KT”, nr 22 (284), 1997, s. 7.

111. Gdy Zamość był twierdzą, „KT”, nr 22 (284), 1997, s. 19.

112. Czarnej Madonny droga do katedry, „KT”, nr 23 (285), 1997, s. 17.

113. Zamojski wolny rynek dawno temu, „KT”, nr 23 (285), 1997, s. 18.

114. Zamojskie Lata Teatralne w XIX w., „KT”, nr 24 (286), 1997, s. 4.

115. Infułatka w Zamościu, „KT”, nr 25 (287), 1997, s. 18.

116. Zamojskie bractwa religijne w XVII i XVIII wieku, „KT”, nr 27 (289), 1997, s. 18.

117. Białobrzegi, „KT”, nr 23 (423), 2001, s. 17.

118. Kolekcjoner od zawsze, „KT”, nr 23 (423), 2001, s. 17.

119. Białowola, „KT”, nr 24 (424), 2001, s. 11.

120. Siedliska, „KT”, nr 25 (425), 2001, s. 4.

121. Bortatycze, „KT”, nr 26 (426), 2001, s. 12.

122. Chyża, „KT”, nr 27 (427), 2001, s. 12.

123. Jatutów, „KT”, nr 28 (428), 2001, s. 5.

124. Lipsko, „KT”, nr 30 (430), 2001, s. 17.

125. Płoskie, „KT”, nr 31 (431), 2001, s. 17.

126. Sitaniec, „KT”, nr 32 (432), 2001, s. 11.

127. Mokre, „KT”, nr 33 (433), 2001, s. 9.

128. Żdanów, cz. I, „KT”, nr 38 (438), 2001, s. 24, cz. II, „KT”, nr 39 (439), 2001, s. 17.

129. Nowa opowieść o Starej Bramie, „KT”, nr 11 (899), 2009, s. 9.

130. Stylowe piękno starego Zamościa, „KT”, nr 14 (1267), 2016, s. 12-13 [artykuł Bogdana Nowaka o Bogumile Sawie i jej znalezisku – zdjęciach Adama Lenkiewicza z 1938 r.].

IV. Publikacje książkowe:

  1. Akademia Zamojska 1594-1994. Nauczyciele i wychowankowie Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Zamoyskiego w Zamościu 1916-1998, Zamość 1998.

  2. Dziewczęta w fartuszkach czyli Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej w Zamościu 1916-1970, Zamość 2000.

  3. Maria Cieślak.: Pamiętniki zamojskiej licealistki 1941-1950, Zamość 2000.

  4. Dziewczęta w fartuszkach, czyli gimnazjum i liceum ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej w Zamościu 1916–1970, wyd. II poprawione, Zamość 2016.

  5. Uczniowie bez mundurków, czyli II Liceum Ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej w Zamościu 1970–2000, Zamość 2016.

  6. Zamość 1772–1866, tom I – Tekst, tom II – Ilustracje, Zamość 2018.

  7. Noce i dnie Zamościa XVI-XX w. tom I, Zamość 2018.

W maszynopisie niepublikowane:

Sawa-Sroczyńska Bogumiła: Przemiany miasta Zamościa w latach 1772-1866.

Rozprawa doktorska napisana w Zakładzie Historii Nowożytnej UMCS pod kierunkiem prof. dra Tadeusza Mencla Lublin, 1978 ss. 641

  

 

Zdjęcia z  zasobów p. Bogumiły Sawy
Tekst i zdjęcia: Ewa Lisiecka

Składam serdeczne podziękowania Ewie Dąbskiej za użyczenie materiałów, zdjęć oraz korektę artykułu.

Polecamy także nasz artykuł na temat jednej z ostatnich publikacji Pani dr Bogumiły Sawy (link poniżej):

Zamość 1772-1866.

Historia obrazu jasnogórskiego.

DANUTA PASIECZNA

TAJEMNICA CZARNEJ MADONNY

U schyłku XIV wieku, gdy przez małżeństwo andegaweńskiej królowej Polski z Księciem litewskim nowa dynastia obejmowała we władanie polskie królestwo, dokonała się kreacja duchowej stolicy narodu, którą została nie monarsza, lecz zakonna siedziba, jaką był założony w 1382r pauliński klasztor na Jasnej Górze w Częstochowie.” To tutaj – w 1384 roku, jak utrzymuje legenda, a potwierdzają wiarygodne źródła, został przekazany zakonnikom wizerunek Maryi Panny z Dzieciątkiem przez księcia Władysława opolskiego. Obecność cudownego obrazu spowodowała, że prawie od początku istnienia klasztoru powstało na Jasnej Górze, największe w Polsce sanktuarium maryjne i związane z tym miejscem pielgrzymowanie, które trwa do dziś.

Tegoroczna XXXVI Ogólnopolska Pielgrzymka Przewodników Turystycznych na Jasną Górę (13-15 marca 2020 r.) wpisuje się w ten wielowiekowy kult maryjny i jest okazją do przypomnienia historii obrazu.

Zagadnienie niezmiernie złożone. O cudownym jasnogórskim obrazie nie można napisać jednej historii, bo obraz ten – to nie tylko dzieło malarskie – to żywy i wciąż niesłabnący kult religijny. I na tym właśnie polega tajemnica „Czarnej Madonny.”

O początkach obrazu krąży wiele legend, podań i faktów bardziej lub mniej kontrowersyjnych. By zrównoważyć te różne opinie dziejopisarzy obrazu – sięgam do materiałów źródłowych historyków sztuki i konserwatorów, a także do publikacji świeckich i duchownych teoretyków.

Z tej jakże różnorodnej literatury przytaczam na wstępie obszerne fragmenty książki Jędrzeja Zapomnianego pt. „Jasna Góra – dzieje cudownego obrazu i klasztoru” wydanej w Częstochowie w 1933 roku. Zarówno miejsce wydania jak i tajemnicze (ukryte?) nazwisko autora – sugeruje iż autorem tej nieco kontrowersyjnej publikacji jest anonimowy zakonnik. Opisywane przez niego dzieje obrazu zdają się być legendą, ale w niektóre jego fragmenty znajdują potwierdzenie w kronice Jana Długosza i we współczesnych publikacjach – w nieco innych interpretacjach.

Stąd moje zainteresowanie tą książką, tym bardziej, że Jędrzej Zapomniany niezwykle barwnie i z wielką atencją opisuje powstanie obrazu: ”Był między uczniami Chrystusa ewangelista Łukasz Św., który odznaczał się talentem malarskim. Jego tedy uprosiły pobożne panienki, aby im odmalował Matkę Bożą. Zrazu opierała się temu w swej pokorze Najświętsza Panna, ale przezwyciężona usilnemi prośbami pozwoliła nareszcie. Św. Łukasz, więc na blacie stołu cyprysowego zrobionego przez Św Józefa, przy którym modły swe odprawiała i pokarm przyjmowała św Rodzina namalował Obraz Matki Boskiej dwa łokcie i ćwierć wysoki, łokieć i trzy ćwierci szeroki. Najświętsza Panna ma oblicze cokolwiek podługowate, barwy śniadej brwi, nieco czarne. Na lewej ręce piastuje małego Pana Jezusa, który trzyma przedmiot czworoboczny, oparty o kolana, a prawą rączkę podniósł w górę jak gdyby chciał błogosławić dwoma paluszkami. Pytano nieraz, dlaczego oblicze Maryi na obrazie Łukaszowym ma cerę śniadą? Dlaczego Najświętsza Panna piastuje Jezusa na lewem ręku, gdy zwyczajnie matki i piastunki na prawej ręce słodki ciężar noszą? Odpowiedź bardzo łatwa i jasna. Oto w Pieśni nad pieśniami jest: Czarnać, ale piękna. Nie patrzajcie na mnie, żem jest śniada, bo mnie opaliło słońce”. ( I 4, 5). Słowa te jak niemal cała Pieśń nad pieśniami odnoszą się do Matki Bożej; myśl w nich wyrażoną uchwycił św, Łukasz i dlatego namalował na swym obrazie twarz Maryi śniadą.” // „Po wniebowzięciu N Panny, obraz Matki Boskiej przez św. Łukasza malowany, zostawał w wielkiej czci religijnej u chrześcijan pod opieką onych Bogu poślubionych panien w Jerozolimie…”

Dalsze, burzliwe dzieje cudownego obrazu autor opisuje równie emocjonalnie. Nie wdając się w szczegóły autorskich opisów Jędrzeja Zapomnianego przenieśmy się do czasów, w których obraz trafia do Konstantynopola i – znany już jako słynący z cudów, przewędrował przez Ruś, Ziemię Halicką do Polski.

Zatrzymajmy się na chwilę w Księstwie Bełskim w czasie, w którym to „osiadł” na zamku bełskim Władysław opolski (król Kazimierz Wielki oddał mu wtedy rządy nad Rusią w tym – prawem lenna księstwo Bełskie). Jest to jeden z barwniejszych opisów z dziejów obrazu, w którego wiarygodność wątpi nawet sam autor. Ale właśnie to wydarzenie utrwaliło się w tradycji legendy o obrazie i funkcjonuje do dziś. Dotyczy napadu Tatarów na Ruś, a tym samym na zamek bełski….”Garstka żołnierzy znajdująca się przy Władysławie, stawiała opór nieprzyjacielowi, a w tym czasie jedna ze strzał tatarskich, puszczona przez okno zamkowej kaplicy utkwiła w szyi Matki Bożej. Strzałę wyjęto, ale blizny w żaden sposób zatrzeć nie zdołano. Pozostała po dziś dzień. Okropna ciemność okryła zamek i tak dalece oślepiła Tatarów, iż ci jedni drugich mordując uciekać poczęli. Ośmielony tym cudem książę Władysław wyszedł z małym orszakiem swoich żołnierzy i całkowicie nieprzyjaciół poraził. Aby zaś zabezpieczyć obraz od dalszej zniewagi, postanowił zabrać go do Opola i tam, z dala od Tatarów w dziedzicznem swem mieście umieścić. Otrzymawszy pozwolenie króla na przewiezienie obrazu, wybrał się w drogę z Rusi do Opola, lecz przy wyjeździe z Bełza cud się stał nowy: żadna siła ruszyć z miejsca obrazu nie mogła. Zdumiony nadzwyczajnym zjawiskiem udał się Władysław na modlitwę, poczem we śnie miał widzenie, które mu wskazywało górę, zwaną Jasną pod Częstochową, w pobliżu zamku Olsztyńskiego leżącą, za miejsce gdzie obraz powinien umieścić ku wiecznej czci Boga. Jak tylko postanowił wypełnić tę wolę Bożą, zaraz mógł bez przeszkody obraz z bełskiego zamku zabrać i we środę po św Bartłomieju roku 1382 stanąć z nim szczęśliwie w Częstochowie…”

Sprawa określenia miejsca i czasu obrazu na podstawie zachowanych starodruków nie jest do końca rozwiązana. Datuje się obraz na wiek XIII – XIV, wskazując miejsce jego namalowania w wielu różnych krajach. Jan Długosz, a za nim inni pisarze potwierdzają dawną legendę przypisywania autorstwa obrazu Matki Bożej Św. Łukaszowi Ewangeliście. Powtarza ją też najstarsza historia obrazu napisana w 1474 roku, a znajdująca się w bibliotece klasztornej na Jasnej Górze. Faktem, a nie domysłem jest również to, że książę Władysław opolski – Wielkorządca Rusi przywiózł obraz z Bełza do Częstochowy na Jasną Górę, gdzie wkrótce założono klasztor Paulinów (data powstania klasztoru – 1382 lub 1383 r.).

Opierając się na tekstach Długosza stwierdzić więc można z pewnością, że wizerunek przybył na Jasną Górę wkrótce po roku 1382. Przywieziony został przez Opolczyka z Ziemi Halickiej. Obraz posiadał jak na owe czasy niezwykły wygląd, a wykonany był dziwną i niespotykaną techniką malarską. Był już otoczony wielką sławą i kultem, nie tylko w Polsce, ale też w krajach sąsiednich jak Śląsk, Morawy, Prusy. Na uwagę zasługuje fakt, iż Długosz całkowicie pomija historię wędrówki wizerunku, wymieniając tylko przekazanie obrazu do Częstochowy przez Opolczyka. Nie ma też wzmianki dotyczącej napadu Tatarów na zamek bełski.

Historyczna informacja z dziejów cudownego obrazu jasnogórskiego, a niebudząca wątpliwości, dotyczy innego wydarzenia: napadu i zniszczenia cudownego wizerunku na Jasnej Górze. Podaje ją Jan Długosz w swoich „ Dziejach Polskich” z 1430 roku: „Pod ten czas z szlachty polskiej wyniszczeni marnotrawstwem i obciążeni długami mniemając, że klasztor częstochowski na Jasnej Górze zakonu św Pawła Pierwszego Pustelnika posiadał wielkie skarby i pieniądze z tej przyczyny, że do niego z całej Polski i krain sąsiedzkich w święta uroczyste Najświetniejszej Maryi Panny, której obraz cudowny i przedziwnej roboty w tem miejscu zachowywano, zbiegał się lud pobożny, a to dla zadziwiających cudów, jakich tu chorzy, za przyczyną Najświętszej Panny i Orędowniczki naszej uzdrawiani, doznawali, zebrawszy z Czech Moraw i Śląska kupę łotrzyków w dzień świąteczny napadli na rzeczony klasztor paulinów. A nie znalazłszy w nim spodziewanych skarbów, zawiedzeni w nadziei ściągnęli ręce świętokradzkie do naczyń i sprzętów kościelnych jako to kielichów, krzyżów i ozdób miejscowych. Sam nawet obraz Najchwalebniejszej Pani naszej odarli z złota klejnotów, którymi go ludzie pobożni przyozdobili. Niezaspokojeni łupem, oblicze obrazu mieczem na wylot przebili, a deskę, do której wizerunek przylegał połamali, tak iż zdawało się że to nie Polacy …”. Kronikarska wzmianka o przebiciu mieczem oblicza Matki Boskiej jest istotną informacją dla historyków sztuki, która odpowiada na nurtujące do dziś pytanie o rysach na wizerunku. Jeszcze ciekawostka: niemal wszyscy uczestnicy rabunku w ciągu roku zginęli śmiercią „gwałtowną” – taka informacja pojawia się również w zapiskach kronikarza Długosza.

W tymże roku 1430 – wg zapisów historyków sztuki – staraniem Króla Władysława Jagiełły obraz został przewieziony do Krakowa i tam gruntownie odnowiony. W ramach renowacji zachowano – na ile to było możliwe oryginał. Starano się nawet o dokładne w szczegółach uchwycenie podobieństwa, – o czym świadczyć mogą odtworzone na obliczu Matki Boskiej cięcia po mieczu. Ten właśnie odnowiony wizerunek otoczony jest po dziś dzień szczególnym kultem. Wiarygodność renowacji malowidła dokonany w 1430 roku potwierdza, zdaniem współczesnych konserwatorów, sam obraz, który w tej odnowionej formie „stanowi wybitne dzieło malarskie o zdumiewającej sile fascynacji”.

W 1690 roku kroniki piszą o pożarze Jasnej Góry; ale tym razem obraz nie ucierpiał. Przeniesiony został do pobliskiego kościoła Św. Barbary. Natomiast w 1655 roku historia notuje, a powieść Henryka Sienkiewicza utrwala, oblężenie Jasnej Góry przez Szwedów i cudowne ocalenie klasztoru. Wydarzenie to umocniło wiarę rodaków w cudowność obrazu Matki Boskiej; do jej wizerunku napływają pielgrzymki niemal z całej Polski i nie tylko. W 1717 roku odbyła się pierwsza uroczysta koronacja obrazu.

I tak od czasów Jagiełły po dziś – obraz Jasnogórski jest nie tylko obiektem kultu religijnego, ale też symbolem kultury polskiej, a jego swoiste piękno podkreślają jeszcze „blizny” wydarzeń dziejowych.

Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej znany jest każdemu Polakowi w oryginale i w licznych jego reprodukcjach. Nazywany jest „Czarną Madonną” – jednakże twarze Madonny i Dzieciątka są jasne; to tylko stary werniks tak bardzo je przyciemnił i stąd ta nazwa.

Jest to malowidło temperowe ze złoconymi wypukłymi nimbami na desce lipowej (nie cyprysowej) grubości 3 do 3.5 cm wymiaru 122,2 x 82,2 cm. Dla interesujących się sztuką warto dodać, że technika temperowa należała do dość powszechnych. „…Wizerunek częstochowski jest półfigurowym wyobrażeniem Maryi Panny z dzieciątkiem. Wykonany techniką temperową na gruncie kredowym położonym na płótnie i naklejonym na wyrzeźbione deski podłoża. Płytę stanowią trzy deski lipowe, nierównomiernie spaczone. Zarówno deski wraz z malowidłem ujmuje profilowana gotycka rama drewniana, oklejona płótnem i pokryta polichromią położoną na gruncie kredowym. Lico desek opracowane zostało reliefem wgłębnym, który wydobywa nimfy wokół głów Maryi i Dzieciątka”. Jak podaje autorka opisu Zofia Rozanow (historyk sztuki, pisarka i badaczka zabytków klasztoru na Jasnej Górze) istnieją znaczne luki nie  pozwalające na dokonanie pełnego opisu technologicznego jego budowy. Zaginęły bowiem dokumenty mówiące o spoiwach i barwnikach, brak też charakterystyki płócien.

W dalszym opisie obrazu Zofii Rozanow czytamy: „Wizerunek częstochowski należy do typu Hodegetrii. Ten typ przedstawienia ukazuje Maryję ujętą frontalnie z prawą ręką złożoną na piersi i Dzieciątkiem na lewym ramieniu, przy czym Jezus zwrócony ku Matce prawą rączką czyni znak błogosławieństwa, w lewej zaś trzyma zwój lub kodeks Ewangelii” //– „Wrażenie potęguje szczególny kontrast jaki zachodzi pomiędzy majestatycznym i hieratycznym, frontalnym ustawieniem postaci Bogurodzicy a jej delikatnym, dziewczęcym obliczem, o głowie nieznacznie skierowanej w lewo z pasmem swobodnie spływających wzdłuż policzka lekko falistych włosów. Pociągła twarz Maryi Częstochowskiej oświetlona jest światłem padającym z góry lekko od prawej które modeluje wąski, wydłużony nos i małe lecz wydatne usta.” //– „Siła ekspresji malowidła koncentruje się w oczach Maryi o opuszczonych, jakby lekko nabrzmiałych powiekach, z małymi błyskami światła wokół tęczówek po stronie wewnętrznej, spoglądających spod szeroko rozpiętych łuków brwi wprost na patrzącego, z wyrazem przejmującego, subtelnego smutku i refleksyjnej zadumy. Na prawym policzku Matki Boskiej znajdują się wgłębione w fakturę obrazu i nasycone cynobrem cięcia”. //– „Maryja prawą rękę skośnie składa na piersi, na lewej poprzez połę płaszcza, odsłaniającego jedynie końce palców, trzyma siedzące Dzieciątko. Jej głowę i ramiona okrywa miękko udrapowany płaszcz o symetrycznie ułożonych nad czołem i wokół twarzy fałdach”. // Dzieciątko o lekko zwróconej w prawo maleńkiej główce, uniesionej ku górze i nieznacznie odchylonej do tyłu, spogląda nie ku Matce, lecz przed siebie wprost na patrzącego. Prawą rękę unosi do błogosławieństwa, w lewej trzyma poziomo kodeks Ewangelii”.

Cytowane fragmenty szczegółowego opisu wizerunku Maryjnego, są tylko małym wycinkiem całości charakterystyki obrazu. Celowo pomijam temat ram i szat, które dodatkowo zdobią obraz. Zarówno opis wizerunku malowidła jak i jego „dodatki” – to problematyka zbyt obszerna, ale też naukowa, zajmująca raczej konserwatorów i teoretyków sztuki.

W latach 1925 – 1926 Jan Rutkowski (konserwator muzealny zbiorów sztuki na Wawelu) przeprowadził kolejną gruntowną konserwację obrazu. Usunięte zostały zabrudzenia i przemalunki szat. Nie zdjęto jednak pociemniałego werniksu, by nie burzyć utrwalonego od lat wizerunku „Czarnej Madonny”. W latach następnych również dokonywano okresowych badań konserwatorskich, przy okazji różnego rodzaju zabezpieczeń technicznych obrazu. Przeprowadzano też poszerzone badania nad obrazem wykorzystując najnowsze techniki.

I tak: w latach 1948 – 1952 konserwator Rudolf Kozłowski wykorzystał w swoich pracach nad obrazem promienie Rentgena. Jego badania potwierdzają fakt, iż obecny wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej jest w przeważającej mierze „dziełem jednorodnym”, które odtworzono po roku 1430 na dawnym podobraziu. „Pierwotną i nienaruszoną partię malowidła mogło stanowić już jedynie oblicze Matki Boskiej, pozostałe były dziełem narosłych przez wieki przemalowań…”. Zdjęcia w podczerwieni odpowiedziały częściowo na nurtujące badaczy zagadnienia (patrz: ilustracje).

fot.1 Zdjęcie w promieniach podczerwonych ukazuje jasną twarz Madonny oraz liczne malowane „rany” pamiątki po uszkodzeniach pierwotnego obrazu.

fot.2 Zdjęcie rentgenowskie twarzy Madonny pokazuje sposób wykonania pamiątkowych „ran” za pomocą porysowania farby rylcem i pociągnięciem cynobrem.

Nie zmienia to jednak faktu, iż cudowny Obraz Jasnogórski, nadal kryje w sobie niewyjaśnioną tajemnicę: „Złożony i zagadkowy wyraz tego dzieła, nie dającym się podporządkować określonym kryteriom stylowym, fascynuje zarówno polskich jak i obcych badaczy”. Jest szczególnym dziełem malarskim o ogromnej sile oddziaływania.

Po wielu przeprowadzonych w naszym stuleciu konserwacjach, obraz Matki Boskiej Częstochowskiej nadal jest tajemnicą. Liczne publikacje, te dawne i współczesne, wciąż zawierają rozbieżności poglądów i opinii na temat czasu powstania obrazu i jego historii. Przypuszcza się zatem, że badania nad jasnogórskim wizerunkiem Matki Bożej nie kończą się, a wykorzystanie coraz to nowszych technologii może wyjaśnić szereg złożonych problemów z dziejów częstochowskiego obrazu.

Jednak nie sprawy konserwatorskie są najważniejsze. Na zakończenie zacytuję Jędrzeja Zapomnianego: „Jasna Góra jest pomnikiem wizji tak silnej i tak niespożycie trwałej, że żadna moc jej nie rozerwie”. „Na Jasnej Górze przenika pielgrzyma dziwne i nieznane rozrzewnienie. Czujesz tu nie tylko ducha bożego, ale też zarazem ducha starej Ojczyzny naszej, przyozdobionej majestatem królów szlachetnych”.

Źródła:
1 „Najstarsze Historie o Częstochowskim Obrazie Panny Maryi XV i XVI w – praca zbiorowa, Instytut Wyd PAX W-wa 1983r
2 J. Zapomniany „Jasna Góra dzieje cudownego obrazu i klasztoru” Tomasz Nagłowski i S-ka w Częstochowie 1933r
3 „Sztuka Sakralna w Polsce. Malarstwo”. Opracowanie T. Dobrzaniecki, J. Ruszczycówna, Z. Niesiołowska – Rothertowa. Wyd. ARS – Christiana 1958r

Skarbiec. Muzeum Sakralne Katedry.

W roku 1987 utworzono w Infułatce, dawnej siedzibie dziekanów Kapituły Zamojskiej, Muzeum Sakralne Kolegiaty. W 2019 r. przeniesiono jego zbiory do wyremontowanego budynku Wikarówki. Stała ekspozycja nosi obecnie nazwę: Skarbiec Historii, Sztuki i Nauki – Muzeum Sakralnego Katedry Zamojskiej. Z inicjatywy Koła Przewodników Terenowych PTTK  im. Róży i Jana Zamoyskich w Zamościu, 13 lutego 2020 r. przewodnicy, nie tylko zamojscy, obejrzeli aktualną wystawę Skarbca. Oficjalnie Muzeum będzie dostępne dla turystów od maja tego roku. Dzięki uprzejmości ks. Marka Dobosza przewodnicy mieli sposobność wcześniejszego zapoznania się z nowym, chronologicznym układem cennych zabytków katedralnych.  
Domu Wikariuszy wzniesiono w pierwszej połowie XVII wieku. Gruntowną przebudowę przechodził w XVIII w. dwukrotnie, m.in. w 1761 r. wg projektu Jerzego de Kawe. Architekt poszerzył budynek w kierunku zachodnim, wzmacniając naroża elewacji dwoma skarpami. Piętrowy dom wybudowano na planie wydłużonego prostokąta, z długą i wąską sienią przelotową. Do naszych czasów zachowały się sklepienia kolebkowo-krzyżowe w sieni oraz portale na krótszych bokach elewacji.  Wikarówkę zamieszkiwali duchowni i pracownicy parafii kolegiackiej. W czasie Królestwa Polskiego w budynku mieściła się poczta. Po II wojnie światowej znajdowała się tam m.in. kancelaria kolegiaty i archiwum cennych akt metrykalnych prowadzonych od 1658 r. W latach 2017-2019 przeprowadzony został remont budowlano-konserwatorski Wikarówki, zmierzający do odtworzenia historycznej bryły budynku. Na zewnątrz i wewnątrz nie zachowały się oryginalne detale architektoniczne. Odtworzono natomiast XVIII w. wysoki, czterospadowy dach łamany z lukarnami. Zabytkowy obiekt został zabezpieczony na wypadek zagrożeń przeciwpożarowych itp. oraz zaopatrzony w monitoring. Zmodernizowano infrastrukturę techniczną i sanitarną, przystosowując do obsługi osób niepełnosprawnych. Znacznie powiększyła się powierzchnia ekspozycji stałej i czasowych. W części pomieszczeń na pietrze wydzielono miejsca do spotkań i warsztatów muzealnych. W południowo-zachodniej części Wikarówki mieści się biblioteka i czytelnia. Księgozbiór dawnej Kapituły Zamojskiej liczy ponad 2500 starodruków z ponad 100 europejskich oficyn.
Zwiedzanie wystawy rozpoczyna projekcja krótkiego filmu wprowadzającego w tematykę wystawy. Potem, poprzez kolejne sale wystawowe prowadzi zwiedzających audio przewodnik w języku polskim lub angielskim. Ponadto, pod poszczególnymi eksponatami znajdują się objaśnienia w obu językach. Pierwsza z sal wystawowych poświęcona została Janowi Zamoyskiemu i początkom fundacji dawnej Kolegiaty. Zobaczymy tam m.in. relikwiarz św. Tomasza Apostoła, patrona rodu Zamoyskich, Zamościa i kościoła. Centralne miejsce zajmuje czerwony komplet zabytkowych szat i materii liturgicznych (ornat; dwie dalmatyki; kapa i antepedium) fundacji Jana Zamoyskiego. Wykonano je około 1600 roku ze strzyżonego aksamitu jedwabnego, przetykanego srebrną i złotą nicią. Stanowiły dar dla Kolegiaty, używany tylko podczas szczególnych uroczystości. Obecnie zabytek ten zaliczany jest do najcenniejszych eksponatów wystawy. Można tylko przypuszczać, że zamówiona we Florencji tkanina służyła do wystroju wnętrz pałacowych, a z pozostałej części materii uszyto szaty liturgiczne, ozdobione herbem Zamoyskich „Jelita”. Włoski, czerwony komplet szat liturgicznych to obiekt wybitny, o randze światowej.
W dwóch szafach z szufladami możemy obejrzeć wiele innych szat liturgicznych , stanowiących dawniej wyposażenie Kolegiaty. Najpiękniejsze z nich są eksponowane w gablotach poszczególnych sal wystawowych. Przykładowo, żałobny ornat z czarnego aksamitu wykonany w drugiej połowie XVII w. Środkowa kolumna pokryta jest haftem płaskim z nici złotych, srebrnych i jedwabnych. Motywy wanitatywne: czaszka z piszczelami i zegar mają przypominać o przemijaniu i kruchości życia, podobnie jak wplecione pomiędzy kwiaty goździków słowa Memento Mori.  Boki ornatu również pokrywa złoty i srebrny haft o motywach kwiatowych. Inny ornat renesansowy, kojarzony z nacją ormiańską ze względu na pokrycie środkowej kolumny haftem ormiańskim, złotym i srebrnym o motywach geometrycznych i roślinnych pochodzi z początku XVII w. Jego boki wypełnia aksamit turecki.  Żeby zobaczyć mieniący się wszystkimi kolorami ornat z białego kompletu (stuła, welon, infuła) trzeba zajrzeć do szuflad. Motywy roślinne haftowano na nim złotą, srebrną i kolorową nicią jedwabną. Niemniej interesujący i chyba najstarszy z nich jest ornat biały, ufundowany przez Jana Zamoyskiego jeszcze dla kościoła p.w. Świętego Krzyża (1583). Pokryty jest bajorkowym haftem złoconym i srebrnym oraz haftem płaskim z nici srebrnej, złotej i jedwabnej.

   

Część eksponatów pierwszej sali to dary dla Kolegiaty I i II ordynata Tomasza Zamoyskiego i jego żony, Katarzyny z Ostrogskich Zamoyskiej. Tomasz Zamoyski był zobowiązany testamentem ojca do wypełnienia jego woli co do uposażenia kościoła. Najcenniejsze z nich to relikwiarze: patrona katedry – św. Tomasza Apostoła (w puszce z kryształu górskiego z ok 1600 r.) i relikwia Velum peplum – rąbek szaty NMP – sprowadzona w 1595 r. (cylindryczny, renesansowy relikwiarz z kryształu górskiego, wykonany ok 1600 r, czyli jeszcze za życia Jana Zamoyskiego). Z okazji urodzin syna, II ordynat ufundował barokową chrzcielnicę z brązu (ok 1628). Jest to dzieło włoskich, względnie francuskich ludwisarzy. Chrzcielnicę wieńczy waza na wodę święconą, podtrzymywana przez dwa anioły. Misa chrzcielna jest w kształcie konchy muszli. Podstawę chrzcielnicy zdobią cztery medaliony ze scenami obrazującymi rolę znaku wody w historii zbawienia,  m.in. Chrzest Pański w Jordanie. Fundacji II ordynata jest także pacyfikał św. Jana z Dukli (ok 1618). Na stopie umieszczono wizerunki św. Tomasza Apostoła; św. Mikołaja; św. Jana Apostoła i herb Zamoyskich „Jelita” z inicjałami TZSK (Tomasz Zamoyski Starosta Knyszyński).  Ramiona krzyża zdobią wizerunki czterech ewangelistów. Stopa i nodus mają formy późnogotyckie. Krzyż wieńczy pelikan, symbol życiodajnej Męki Chrystusa.

   

Pomieszczenie sali poświęconej Janowi Zamoyskiemu sąsiaduje z dwoma mniejszymi, w których eksponowane są pamiątki po zamojskich infułatach oraz związane z Akademią Zamojską. Obejrzymy tam pontyfikalia infułatów zamojskiej Kolegiaty: pastorał; barokową infułę (biała z k. XVII w. ), zdobioną haftem o motywach roślinnych z herbami Jelita i Trach, fundacji Marcina Zamoyskiego i jego małżonki Anny z Gnińskich Zamoyskiej; rokokową infułę białą z połowy XVIII w. z tkaniny broszowanej i haftowanej srebrną nicią, obszytej srebrną koronką i pasmanterią; trzewiki, rękawiczki i pończochy infułatów. Akademia Zamoyska obrała sobie za patrona św. Jana Kantego, którego srebrny relikwiarz w kształcie trumienki wykonali krakowscy złotnicy (1703). Na wierzchu dwaj aniołowie trzymają skrzyżowane berła akademickie. Znajduje się tam również obraz świętego Jana z Kęt, adorującego postać Maryi z Dzieciątkiem, namalowany (przypuszczalnie) przez Jacka Chylickiego przed 1670 r. Obok zobaczymy w gablocie złoconą sukienkę Matki Bożej z obrazu i srebrzoną, trybowaną wzorzyście ze złoceniami, koszulkę okrywającą dawniej profesorską togę świętego na obrazie.

  

Podobnie w kolejnych salach wyeksponowano zabytkowe przedmioty w układzie chronologicznym. Trzeci ordynat na Zamościu, Jan „Sobiepan” Zamoyski  widnieje na portrecie trumiennym (1665), a obok znajduje się srebrna puszka, w której spoczywało serce ordynata. Podczas mumifikowania serca ordynatów były umieszczane w srebrnych puszkach. Na jednej ze ścian zobaczymy drzewo genealogiczne ordynatów na Zamościu. Dalej zobaczymy portret Marcina Zamoyskiego, IV ordynata i jego zegarek  kieszonkowy, tzw. repetier w złoconej oprawie, wyrób żółkiewskiego zegarmistrza, Jana Kowacza z 1678 r.  Uwagę przykuwa także biała alba koronacyjna króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego (jedyna taka zachowana w Polsce), syna Jeremiego Wiśniowieckiego i Gryzeldy Zamoyskiej, córki II ordynata Tomasza Zamoyskiego.  Koronacja odbyła się na Wawelu w Krakowie, skąd do Zamościa przywiozła ją matka króla.

   

Ostatnia z sal wschodniej części Wikarówki – Skarbiec mieści zabytki XVIII wieczne. W gablotach wyeksponowano liczne relikwiarze: Drzewa Krzyża Świętego (1738); św. Piotra Apostoła (ok 1740); Ciernia z Korony Chrystusa (1738); św. Tekli, medalionowy multirelikwiarz Michała Korybuta Wiśniowieckiego.  Za szkłem zobaczymy m.in. barokowy kielich mszalny z 1641 r., którego koszyczek jest dekorowany emalią i rokokową monstrancję, ufundowaną przez VII ordynata, Tomasza Antoniego Zamoyskiego, wykonaną we Wrocławiu przez złotnika Jerzego Nawarrę około 1745 r. W gablotach wyeksponowane są także naczynia chrzcielne, misy, łódki na kadzidło, tace z ampułkami, dzbany, kadzielnice i feretrony.

  

Na pietrze Wikarówki powstają kolejne sale poświęcone ekspozycjom stałym. W jednym z pomieszczeń zaaranżowano mieszkanie wikariusza dawnej Kolegiaty. Taka była w końcu pierwotna funkcja tego budynku.  Znajdują się tam młodsze, przeważnie XIX i XX w. zabytki, m.in.: stary zegar, lawaterz; klęcznik i metalowe łóżko, składane bez użycia śrub, wyprodukowane w warszawskiej firmie Towarzystwa Akcyjnego Konrad, Jarnuszkiewicz i Spółka (1884-1914). Znajduje się tam również pamiątka po Papieżu Janie Pawle II, który odwiedził Zamość i Katedrę podczas Wizyty Apostolskiej w 1999r. Warto wspomnieć tutaj, że południowo-zachodnia część Wikarówki będzie mieścić zbiory biblioteki kapitulnej (jednej z najstarszych w Polsce) oraz czytelnię. Wcześniej księgozbiór był przechowywany  (od połowy XVIII w. do 1993 r.) w dawnej Kaplicy Trójcy Świętej w Katedrze. Na trzeciej kondygnacji Wikarówki przestrzeń wypełnią biura, pracownie i magazyny muzealne.

zdjęcia i opracowanie: Ewa Lisiecka
źródło:
Foldery informacyjne Parafii Katedralnej Zmartwychwstania Pańskiego i św. Tomasza Apostoła w Zamościu.
Wystawa stała Muzeum Sakralnego Katedry Zamojskiej – Skarbiec Historii, Sztuki i Nauki.
Katedra w Zamościu. Parafia Katedralna. Zamość 2007.
Jerzy Kowalczyk. Przewodnik. Warszawa 1977.

 

 

 

 

 

 

 

Zamojski Związek Inwalidów Wojennych. cz. II.

Kontynuując historię zamojskiego Związku Inwalidów Wojennych, zapisaną dla współczesnych na drukach ulotnych, wydanych przez związek w Zamościu w okresie międzywojennym, przedstawiamy kolejne z nich.  Z lat 20-tych XX w. (18.04.) pochodzi druk wzywający do uczestnictwa w wiecu protestacyjnym przeciwko projektowi ustawy sejmowej, zakładającej zmniejszenie od 15 % do 44 % wysokości rent inwalidzkich dla: inwalidów, wdów, sierot i rodziców po poległych żołnierzach. Zamojskie Koło Z.I.W. wzywało swoich członków do uczestnictwa w proteście. Z dwudziestolecia międzywojennego pochodzą także dwa inne druki: jeden z 15.06.192..r., dotyczący ogłoszenia o Walnym Zebraniu Związku, a drugi  – afisz z 24.09.192.. r. dotyczący zwykłego zebrania członków związku „w sprawach bardzo ważnych” (druk: Braci Hernhutów).

Dokładniejszą datą opatrzone są kolejne druki z roku 1922. W zamojskiej drukarni Szpera wydano druk z treścią nakłaniającą członków związku do głosowania na Listę Nr 18  – Inwalidów i zdemobilizowanych żołnierzy – jako kandydatów do reprezentacji w Sejmie. W drukarni Hernhutów powstał druk namawiający członków zamojskiego Koła Z.I.W.  do stawienia się we Włodzimierzu Wołyńskim w celu udzielenia poparcia przy organizacji podobnej do zamojskiej jednostki zrzeszającej inwalidów, wdowy i sieroty po poległych żołnierzach. Aby pozyskać środki finansowe dla swoich członków związku Zarząd Koła zorganizował 15.10. 1922 r. zabawę w Sali Policji Państwowej.

Związek Inwalidów Wojennych w Zamościu zorganizował w 1923 r. kolejne zabawy taneczne, z których dochód przeznaczył na wsparcie swoich członków związkowych. W 1924 r. zamojskie Koło Z.I.W. miało swoją siedzibę w ratuszu. W okresie od 28.04. do 2.05. 1924 r. przeprowadzano rekrutację i porządkowano rejestrację członków związku. Druk wydano w drukarni „Ostrowski i Spółka” w Zamościu. Członkowie Z.I.W. zostali zobowiązani do wniesienia obowiązujących składek członkowskich, względnie złożenia podań o zwolnienie ze składek, w przypadku ciężkiej sytuacji materialnej członka związku. W roku 1926 przewodniczącym Związku Inwalidów Wojennych w Zamościu był 37 letni rolnik z Majdanu, Aleksander Pełech. (Lista Pracy Społecznej -wyborcza Nr 7 do Rady Miejskiej – udostępnia BN W-wa)

  

Jednym z cenniejszych druków jest pochodzący z 1928 r. apel, podpisany przez władze Zarządu Koła Z.I.W.  R.P. w Zamościu: sekretarza – Bronisława Wokołorczyka i przewodniczącego – Henryka Szczepkowskiego.  Związek przestrzegał tym apelem przed agitacją w swoje szeregi, prowadzoną przez „Legię Inwalidów Wojsk Polskich”. Jednym z kontrargumentów „Legii…”, namawiającej do wstępowania w swoje szeregi,  był fakt zrzeszania się w Z.W.I. żołnierzy, którzy walczyli w szeregach wojsk obcych (austriackich i rosyjskich). Związek bronił ich – „Nie wolno nam odtrącać braci którzy zmuszani byli walczyć w obcych szeregach”. Związek stał na stanowisku, że tworzenie nowych organizacji, które skupiałyby inwalidów, prowadzi do podziałów i osłabienia organizacji. Warto podkreślić, że nazwiska członków Zarządu zamojskiego Koła Z.I.W. R.P. wymieniono (z odnotowaniem funkcji) na liście mieszkańców Zamościa – druk (poniżej) Komitetu Pracy Gospodarczej w Zamościu  (wybory 17.11.1929 r.). Pochodzący z 4.10.1930 r. druk zatytułowany „Rozkaz” wzywał do manifestacji protestacyjnej m.in. członków Z.I.W. w Zamościu do przeciwstawienia się zakusom Niemiec na granice zachodnie.  W lokalu Związku Inwalidów Wojennych stawili się w niedzielę 28 września 1930 r. o godz. 11:30 byli wojskowi; oficerowie i podoficerowie rezerwy; byli legioniści i peowiacy; inwalidzi wojenni; rezerwiści i byli żołnierze polskich formacji. Rozkaz podpisał w imieniu Zarządu Federacji Polskich Związków b. Obrońców Ojczyzny w Zamościu – prezes dr Al. Morawski ppłk. rez. Z roku 1932 r. pochodzi afisz filmowy zapraszający na film „Więzień  z Sing-Sing”, który staraniem Koła Inwalidów Wojennych w Zamościu wyświetlano w kino-teatrze „Stylowy”.  Film wyświetlano od 13 do 15 sierpnia 1932 r., a dochód zasilał budżet Związku z przeznaczeniem na cele statutowe.

 

Swoistą ciekawostkę stanowi wśród omawianych druków, wydany przez drukarnię Sejmiku Zamojskiego dwustronny druk, którego nakładcą w 1929 r. był Związek Inwalidów Wojennych w Zamościu.  Był odpowiedzią na artykuł Henryka Świątkowskiego, zamieszczony w Gazecie Zamojskiej, a dotyczący wprowadzenia prohibicji w Zamościu. Treść druku szeroko omawiała ujemne strony prohibicji, a została podpisana przez „Inwalidów Koncesjonariuszy”, w interesie których leżało dalsze prowadzenie punktów sprzedaży alkoholu w Zamościu, z którego to zyski przeznaczane były na pomoc inwalidom wojennym.

opracowanie: Ewa Lisiecka
źródło:
Zasoby archiwalne Muzeum Narodowego w Warszawie. Strona internetowa „Polona”.
 

Zamojski Związek Inwalidów Wojennych. cz. I.

Związek Inwalidów Wojennych zaliczany jest do jednej z trzech najstarszych organizacji kombatanckich na świecie, które skupiają weteranów wojennych. Jako oddolny ruch społeczny rozwijał się w Polsce od drugiej połowy 1917 r. Podobnie na Lubelszczyźnie, w małych miasteczkach i w gminach, zawiązywały się w tym czasie grupy inwalidów wojennych. Pierwszy Zjazd Delegatów Kół Obszaru Kielecko-Lubelskiego Inwalidów Wojennych odbył się w 1918 r. W roku 1919 odbył się w Warszawie pierwszy zjazd delegatów całego związku. Ideą Z.I.W. było podtrzymywanie solidarności pomiędzy dawnymi bojownikami o wolność ojczyzny oraz niesienie pomocy inwalidom wojennym i osieroconym rodzinom, pozostającym w trudnej sytuacji materialnej. Związek zrzeszał inwalidów wojennych i wojskowych, którzy byli ranni, kontuzjowani, lub zostali w inny sposób dotknięci schorzeniami w wyniku prowadzonych wojen. Byli to bojownicy o wolność I wojny światowej, wojny bolszewickiej, a później także II wojny światowej. Opieką otaczano także wdowy i sieroty po inwalidach. Zatwierdzony oficjalnie w 1919 r. w Warszawie Z.I.W. wznowił swoją działalność po 1944 r., rozwiązany w 1950 r.; reaktywowany w 1956 r., działa do dnia dzisiejszego.
Ta najstarsza w Polsce organizacja kombatancka miała także swoje Koło w Zamościu. Jego historię przybliżają nam współcześnie, zachowane materiały archiwalne. Przykładem są druki ulotne zgromadzone w zasobach Biblioteki Narodowej w Warszawie. Najstarszy z nich datowany jest na lata 20-te XX w. i dotyczy ogłoszenia o zebraniu w sali zamojskiego Magistratu. Ogólne Zebranie Inwalidów W.P.R.P. – taki skrót wskazuje na początkową nazwę związku w Zamościu. Na późniejszych drukach występują nazwy: Powiatowe Koło Związku Inwalidów R.P. w Zamościu; Koło Związku Inwalidów Wojennych R.P. w Zamościu; Związek Inwalidów Wojennych Rzeczypospolitej Polskiej Powiatowe Koło w Zamościu Nr 91/1/39: Związek Inwalidów Wojennych Koło w Zamościu.
Z 17 lutego 1924 r. pochodzi druk ulotny wzywający inwalidów i wdowy po poległych bohaterach do „Obrad Dorocznych”, które miały odbyć się tego dnia w Sali Rady Miejskiej w zamojskim Magistracie. Wstęp mieli tylko posiadacze „dowodu inwalidy”. Ulotkę wydrukowano w zamojskiej drukarni i fabryce stempli Szmajsera.
Kolejny druk opatrzony datą: październik 1930 r. informuje członków związku, że wszelkie sprawy i podania załatwia sekretarz związku, w pomieszczeniach Ratusza przy Placu Mickiewicza. Osoby biedne i bezrobotne obsługiwano bezpłatnie. Pozostali wnosili opłatę za pomoc przy opracowaniu podań składanych przez inwalidów do różnych urzędów. Związek zastrzegał sobie, że opłaty te nie są podyktowane chęcią zysku, wręcz przeciwnie, mają chronić mniej obeznanych członków związku przed osobami, które za podobne usługi pobierały wygórowane opłaty. Uzyskane tym sposobem dochody zasilały budżet związku i mogły służyć najbiedniejszym i najbardziej potrzebującym. Zrzeszeni w związku płacili za podanie od 1 do 2 zł; pozostali petenci 2 zł.
Z lat 1931/32 pochodzą dwa zamojskie druki, z których dowiadujemy się, że Koło Inwalidów Wojennych R.P. w Zamościu prowadziło działalność gospodarczą, z której zyski służyły niesieniu pomocy zrzeszonym. W zamojskim Ratuszu Koło otworzyło 2 lipca 1931 r. Sklep Wódczany. Znajdował się on w lokalu Stowarzyszenia Spożywców „Społem”. Był zaopatrzony we wszystkie gatunki wódek monopolowych i w spirytus skażony. Zapewniano, że: Dochód ze sklepu idzie całkowicie na samopomoc dla inwalidów wojennych, ofiar wojny cierpiących niedostatek. Zamojskie Koło Z.I.W. apelowało o wsparcie tej dochodowej inicjatywy do wszystkich byłych wojskowych.
Kolejny druk wydany na przełomie lat 1931/1932 przez Koło Związku Inwalidów Wojennych w Zamościu informuje, że handel wódczany został przeniesiony do sklepu Piotra Siwiłło, mieszczącego się przy ul. Bazyliańskiej 10. Właściciel sklepu był nakładcą druku i zapewne osobą związaną z zamojskim ruchem Z.I.W. jako były kombatant wojny bolszewickiej 1920 r. (odznaczony Krzyżem Virtuti Militari).
W odrodzonej Polsce Sejm uchwalił w 1921 r. ustawę „O zaopatrzeniu inwalidów wojennych i ich rodzin”. Pomoc państwa dotyczyła także wdów i sierot po poległych żołnierzach. Zapewne kondycja finansowa inwalidów i osieroconych rodzin nie była pomimo tego najlepsza, skoro zamojskie Koło podejmowało się różnych działań i inicjatyw, z których pozyskane środki przeznaczano na ten cel.
Z 27 maja 1934 r. pochodzi druk z Apelem zgłoszonym przez Związek Byłych Ochotników Armii Polskiej, Związek Rezerwistów i Zarząd Koła Związku Inwalidów Wojennych R.P. w Zamościu pod adresem byłych wojskowych, tuż przed wyborami do Rady Miejskiej. Z.I.W. był współtwórcą opracowanej odezwy, wzywającej do odpowiedzialnych wyborów i głosowania na osoby zamieszczone na liście Bezpartyjnego Bloku Pracy Gospodarczej, którzy gotowi są na ofiarną pracę na rzecz miasta i państwa, a nie na „nierobów, warchołów i zaprzańców, którzy w ciężkich dla Ojczyzny i miasta naszego czasach wojny, na pastwę najeźdźcy opuścili gród nasz, szukając „za Sanem” schronienia”.
Z okresu przed II wojną światową (1939 r.) pochodzi druk Z.I.W. w Zamościu z „Zawiadomieniem o Walnym Zebraniu Sprawozdawczo-Wyborczym” związku. Zebranie odbyło się w Świetlicy Legionistów (w budynku Policji Państwowej). Wzywano członków związku do obowiązkowego uczestnictwa w zebraniu „z uwagi na bardzo ważne sprawy organizacyjne i przyjazd na zebranie Delegata Wydziału Wykonawczego, Kol. Pająka”. Warto nadmienić w tym miejscu, że w roku 1920, tuż przed zagrożeniem bolszewickim, Związek Inwalidów Wojennych był inicjatorem sformowania: I Inwalidzkiego Batalionu.
opracowanie: Ewa Lisiecka
Źródło:
  1. Zasoby Biblioteki Narodowej w Warszawie. Polona.
2. Andrzej Kędziora. Zamościopedia.
3. Wikipedia.

Starodruk Akademii Zamojskiej.

W zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie przechowywany jest starodruk z 1760 r., wydany w zamojskiej drukarni akademickiej. Domniemanym autorem „Listu przyjacielskiego do nauczycielów szkół lwowskich Roku Pańskiego 1760” jest Józef Sikorski (1720-1772). Treść obszernej (ponad  20 kartkowej) broszury stanowi odpowiedź na jezuickie wydawnictwo lwowskie, zatytułowane: „Objaśnienie prawdy, iako Akademia Lwowska sprawiedliwie y potrzebnie otwarta”. Były także inne wydania jezuickie w temacie, bowiem w „Liście…” czytamy: „Jezuici Lwowscy dla zaszczycenia siebie wprowadzili się z tey okazyi w niepotrzebne Skrypta Drukowane przeciwko Akademiom Krakowskiey y Zamoyskiey”. Autor Listu… ostro polemizuje ze stanowiskiem Jezuitów, udowadniając poniekąd bezprawne utworzenie Akademii Jezuickiej, późniejszej Akademii Lwowskiej. Wiele miejsca poświęca wykazaniu dowodów na to, że przywilej z 1661 r., zezwalający na utworzenie Akademii Jezuickiej we Lwowie, nie obowiązywał już w tym czasie, kiedy zakonnicy zmierzali do przekształcenia szkoły w Akademię Lwowską: „Albowiem wspomniany przywilej 1661 na wzór Praw Akademii Krakowskiey jest otrzymany, Prawa zaś Akademii Krakowskiey y od krolow, y od całey Rzeczypospolitey nadane nie mogą być osobliwie Instytutom nie Akadamickim udzielane, y kommunikowane bez wiadomosci y zezwolenia wszystkich Prawodawcow”. Autor broszury udziela również Jezuitom pouczenia: „..o potrzebach publicznych zakładania Akademii, y Szkoł myślić, radzić, stanowić nie należy do prywatnego Collegium, lecz do publicznych Wszech Stanow Rzeczypospolitey”.
Obie strony konfliktu wydawały  druki polemiczne, będące wynikiem prowadzonej przez Akademię Krakowską i Akademię Zamojską walki z jezuitami lwowskimi. Sytuacja zamojskiej uczelni, utworzonej przed dwoma wiekami na kresach Rusi, była na przestrzeni XVIII w bardzo trudna (reformy Laskarysa – 1746), co w rezultacie doprowadziło do zamknięcia Akademii Zamojskiej w czasie zaborów (1.09.1784 r.). Zanim jednak do tego doszło uczelnia zamojska kształciła przez dwa wieki elitę intelektualną dla Lwowa. Nazwiska studentów z lwowskich rodzin spotykamy wśród uczniów Akademii Zamojskiej. W wieku XVII uczelnia ta stała się wręcz macierzystym uniwersytetem dla Lwowa. (2) Ojcowie Jezuici otworzyli we Lwowie w 1608 roku Kolegium Jezuickie, usilnie starając się na przestrzeni dwóch wieków przekształcić je w akademię. Jako takie, działało w latach 1608-1661. Szkoła, przekształcona następnie Akademię Jezuicką, funkcjonowała jako taka w latach 1661-1758. W jakim stopniu ta nieodległa, konkurencyjna placówka edukacyjna zaważyła na kondycji Akademii Zamojskiej trudno dzisiaj oszacować.
W rezultacie starania Jezuitów znalazły finał w uroczystym otwarciu Akademii Lwowskiej 11.12.1759 r. Król August III podpisał dyplom nadający uczelni takie same prawa, jakie posiadała Akademia Krakowska. Wspomniany „List…” była zatem głosem w sporze o byt nie tylko zamojskiej uczelni. Na niewiele przydały się protesty, gdyż Sejm zatwierdził w końcu wszystkie przywileje Akademii Lwowskiej. Wcześniej jednak, już od 1761 r. trwały procesy sądowe przeciwko Jezuitom, wytaczane co raz, nie tylko przez Akademię Krakowską i Akademię Zamojską, ale i przez inne podmioty. W końcowej części „Listu…” autor przytacza sumariusz jedenastu „Manifestów” wszczętych przeciwko Jezuitom na przestrzeni XVII i XVIII w., a dotyczących bezprawnego utworzenia szkoły we Lwowie. Wymienia m.in.: kapitułę chełmską i kapitułę Archikatedry we Lwowie; Józefa Cieszkowskiego i Józefa Jaklińskiego; przedstawicielstwo województwa krakowskiego; Jana Wielopolskiego; Andrzeja z Potoka Potockiego; X. rektora Akademii Zamojskiej; urzędników i obywateli lwowskich  itd. Co ciekawe, w 1764 r. król Stanisław August Poniatowski nie potwierdził przywilejów dla uczelni lwowskiej. Po I rozbiorze Polski, w 1773 r. Zakon Jezuitów został rozwiązany, a władze austriackie przekształciły lwowską uczelnię w szkołę średnią. Nie za długo podobny los spotkał także Akademię Zamojską.
Źródło:
1. Zasoby Biblioteki Narodowej. Warszawa. Polona.
2. Bogdan Szyszka. Między Lublinem, a Lwowem. Z przeszłości kulturalnej Zamościa. Zamość 2009.
3. Andrzej Kędziora. Zamościopedia.
4. Wikipedia.

Pieczęć zamojskich franciszkanów.

Franciszkanie konwentualni w Zamościu posługiwali się pieczęcią z wyobrażeniem postaci Chrystusa i Świętego Tomasza. Zatwierdzenie pieczęci dla zamojskiego zakonu nastąpiło podczas wydzielenia w 1625 r. z polskiej prowincji franciszkańskiej, prowincji rusko-litewskiej. Rok później utworzono cztery kustodie, a Zamość znalazł się w kustodii przemyskiej, podobnie jak klasztory w Puszczy Solskiej (Biłgoraj); Szczebrzeszynie; Sanoku i Krośnie. (1) Stan ten nie zmienił się przez sto lat, tj. przynajmniej do 1723 r. Świadczy o tym podpis X. Brata Ambrożego Rafałkiewicza – definitora przemyskiego pod umową z tego roku, dotyczącą puszczenia w trzyletnią dzierżawę folwarku w Zaborcach, należącego wówczas do zamojskich Franciszkanów. Oryginał umowy jest przechowywany w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Dokument opatrzony został odciskiem pieczęci w laku. Dowodem na to, że dokument był opatarzony pieczęcią zamojskiego klasztoru Franciszkanów są zapisy wspomnianej umowy:  „Naco dla lepszey wagi i pewnosci przy własnych pieczęciach rękoma własnemi obie strony podpisuią sie.” Prezentowana obok pieczęć jest mało czytelna, ale przypuszczalnie mogła należeć do Brodowskich herbu Łada.
Umowa wydzierżawienia przez Franciszkanów folwarku w Zaborcach* została spisana w Zamościu 24 czerwca 1723 r. Oprócz Brata Ambrożego umowę podpisał także Brat Brodowski (exprowincjał zamojskiego zakonu franciszkańskiego), jedenastu braci znanych z imienia i nazwiska oraz druga strona kontraktu, małżeństwo w osobach Piotra Stanisława Brodowskiego i Marianny (z Kucińskich) Brodowskiej. Z treści kontraktu wynika, że Folwarczek Zaborzecki  uległ wcześniej częściowemu spaleniu w pożarze i Brodowscy zobowiązali się do dźwignięcia go z ruiny i odbudowy zniszczonych budynków przydworskich i folwarcznych.  Akt dzierżawy przewidywał rozłożenie ustalonej na 1500 zł płatności na trzy raty. Zgody na dzierżawę musieli udzielić jednogłośnie wszyscy bracia zgromadzeni w zamojskim konwencie, co potwierdzili własnoręcznymi podpisami na kontrakcie. Załącznikiem do kontraktu był Inwentarz, który wyszczególniał wszystkie folwarczne przyległości i pożytki z dawna do niego należące.  Brak jest informacji, czy inwentarz ten zachował się do naszych czasów. Z umowy wynika, że wyszczególniał wszystkie pola, łąki, role, ogrody  oraz zasiewy ozime i jare. Wspomniano tam także o pastwiskach, sadach, arendzie browarnej, poddanych i ciążących na nich czynszach i robociznach. Umowa przewidywała, że konwent zastrzegał sobie prawo do zaborzeckiej pasieki, którą będzie utrzymywał nadal swoim kosztem oraz do Lasku Zapuszczonego.
Brodowscy przy spisaniu kontraktu wypłacili konwentowi sumę dwustu złotych, będąc jednocześnie zobowiązanymi do uiszczenia pozostałej sumy raty (300 zł) w tym samym roku, w terminie na Świętego Franciszka Aszyskiego (4.X.). Pozostałe raty przypadały w kolejnych latach w terminie na św. Jana Chrzciciela: w 1724 r. – 500 zł; w 1725 r. – 250 zł; w 1726 r. – 250 zł. W tym czasie Brodowscy zobowiązali się umową postawić wszystkie budynki niezbędne dla funkcjonowania folwarku. Sprawdzanie rzetelności wywiązywania się dzierżawców z umowy zakonnicy zastrzegli sobie umową. Kontrakt przewidywał także obowiązki Brodowskich wobec poddanych folwarcznych. Przewidywał także pewnego rodzaju ubezpieczenie od zdarzeń niezależnych od najemców: gradobicie, nieurodzaj, najazd nieprzyjaciela. W razie potrzeby rozstrzygnięcia sporów, strony mogły dochodzić swoich praw przed Forum Grodzkim Grabowieckim. Dokument umowy jest w wielu miejscach nieczytelny z powodu zniszczeń papieru. Ponieważ pisany jest odręcznie niektóre słowa mogą być źle odczytane i zinterpretowane. Poniżej tekst oryginalny i w odpisie.

_____________________________________________________________________________________________________________

In Nomine Domini Amen. Pospolite nie tylko na ludzi, ale i na wszytkie ludziom podległe rzeczy przypadki rozne, iako zwykły zdopuszczenia Boskiego, niemała nabawiwszy ….wszelkie ….. zamysły, wzruszyć by naylepsze dyspozycye, tak tez przymuszaią szukac wszelkich sposobow y chwycic sie prawie ostatniego, ile kiedy moze byc podobny, na Re..integracią iakieykolwiek straty i szkody. Kiedy Bóg Dobrotliwy z niedoscigłych Sądów i Sprawiedliwości swoiey, tak cięzką przez ogien na folwarczek nasz Zaborzecki w sam przednowek y na sam czas roboczy przepuscil ruine, ze wszytkie budynki folwrczne dworskie, tak na konserwaciy y wygode ludzi, iako y na przytulenie wszelkich dobytkow, gumno z opatrznosci Boskiey obfitoscią zboza napełnione, tudziesz poddanych komory i stodoły zniszczył y w popioł obrocił ; nie mogąc miec innego y predszego sposobu do Reparaciey y postawienia, tak wielu budynkow potrzebnych, uczyniwszy consilium według zwyczaiu zakonnego rezolwował sie konwent nasz Zamoyski Franciszkanski takiemu Inwentarzowi puscic przez aręde tenze Folwarczek Zaborzecki w dzierzawe, dla dalszey konserwaciey onegosz, ktoreby bez odwłoki iako nayprędzy mogł go reparowac, y insze podobne budynki zgorzałym, iako potrzebne folwarkowi postawic nowe. Więc kiedy na tę rezolucią naszą odezwał sie ze swoią IchM Pan Brodowski, submituiąc sie nie tylko dworskich budynkow folwarcznych, zupełną wszystkich uczynic reparacią, ale y poddanym dopomoc do pobudowania sie, z ta tylko iednak kondycią, aby w trzyletniey iego possessiey zostawał ten folwarczek, poniewaz w pierwszym zaraz roku przy rozerwaney y nagłey robocie polney, zadnym sposobem niemoze byc reparacia wszytkiego; …..czym nate deklaracią przystapił nasz konwent do uczy(nie)nia kontraktu z pomienionym IchMcią w ten nizey opisany sposob.
Między konwentem Zamoyskim Przewielebnych Oycow Franciszkanow z iedney, a IchMciami Pany Piotrem y Marianną z Kucinskich Brodowskiemi małzonkami z drugiey strony stanął takowy wniwczym nie odmienny kontrakt sz pomieniony konwent Zamoyski za iednostayną zgodą Całey Familiey Swoiey, puszcza wtrzyletnią posessią arędowną Folwarczek Swoy Zaborzecki z raciey wyzey wspomnianey pomienionym IchMciom Panom Brodowskim ze wszytkiemi tego folwarku przyległosciami y pozytkami zdawna do niego nalezącemi to iest, z Polami, Łąkami, Rolami, Ogrodami, zasiewami tak ozimemi iako y Jaremi , którego zasiewu zboza wymiar y inszych rzeczy specifikacia w Inwentarzu.

W Inwentarzu danym wyrazona, za pastwiskami, sadami, z arędą Browarną, z Poddanemi y ich Robociznami, czynszami, zgoła ze wszytkiemi zdawna do tego folwarku naleznosciami, więcey Sobie nic nie excypuiąc tylko Pasieke we Dworze, do ktorey konwent będzie trzymał dozorze swoim kosztem; tudziesz waruie sobie konwent, konserwacia Lasku Zapuszczonego, aby w nim nie była dezolacia. Ato za summe złotych Polskich Tysiąc pięcset (dico 1500), ktorą wymienieni IchM Panowie Brodowscy takowym maią wypłacać sposobem: naprzod poniewasz przy spisaniu tego kontraktu wyliczyli y oddali do konwentu naszego Złotych Polskich Dwiescie, wiec tym ze samym kontraktem kwituje konwent pomienionych IchMciow z odebranych tych złotych Dwochset, inszą zas summe to iset Złotych Trzysta zaten Rok pirszy nalezącą powinni oddac na Swietego Franciszka Aszyskiego Zakonodawcy Naszego w Roku Teraznieiszym Tysiącznym Siedemsetnym Dwudziestym Trzecim, dnia czwartego Pazdziernika w Roku zas daBóg  Przyszłym Tysięcznym Siedemsetnym Dwudziestym czwartym na swiety swietego Jana Krzciciela złotych Polskich Pięcset y na toż Swięty w Roku znowu następuiącym Tysiącznym Siedemsetnym Dwudziestym Piątym Złotych Polskich Dwiescie Pięcdziesiąt, a ostatecznie złotych Dwiescie Pięcdziesiąt przy ostatniey…….tego kontraktu w Roku Tysięcznym Siedemsetnym Dwudziestym Szostym na toz Swiety Swiętego Jana Krzciciela od ktorego czasu w Roku  Teraznieiszym oddaie w Possesią Konwent Nasz Zamoyski pomienionym IchMociom Panom Brodowskim. Jako zas nie inszą ranią puszcza pomieniony nasz konwent w te trzyletnią Aręndowną Possessią przeczone Dobra swoie Zaborce za summe wyzey Specyfikowaną, tylko ze pomienieni IchM Panowie Brodowscy submituią sie reparowac Folwark Ogniem spustoszony y postawic Na mieysce pozostałych wszytkie Budynki nalezące y potrzebne do Folwarku, swoim kosztem y bez wszelkiey Pretensiey za Ergowaną exspense Na Drzewo y Rzemiesnika, tak przy dokonczeniu kazdego Roku zechce Konwent Obaczyc podietey Reparaciey rzetelnosc y satysfakcią, respektem dotrzymania kontraktu w klauzulach swoich. Ateraz Intromissiey w Dobra swoie pomienione Zaborce konwent Nasz IchMciom Panom Brodowskim zupełnie dopuszcza y za Spokoyną Trzyletnią Possessią IchMciow asekuruie y Obliguie się iako tez y IchM Panowie Brodowscy za punktualną rzetelnosc według tego kontraktu opisania zapisuią sie Inwentarz tego Folwarku Zaborzeckiego Zopisaniem Budynkow pozostałych iako to Izby z Sienią y Komory, Szpiklirza Nowego, y Winnicy Nowey, Zasiwow Zboza, zostawionych Pługow, Wołow y Koni, Poddanych, y ich powinnosci Na Gruncie spisany obiedwie strony miec powinny według ktorego inwentarza cokolwiek ciz IchM Panowie Brodowscy odbiraią to wszystko przy expisaniey kontraktu procz reparaciey swoiey na gruncie zostawic

_____________________________________________________________________________________________________________

powinni, ktory to kontrakt do Inwentarza a Inwentarz do kontraktu we wszytkim wzaiemnie referuią sie. Poddanych nad opisany Inwentarz IchM Panowie Brodowscy nie zwyczainych Robot y powinnosci pociągac nie maią, ale raczey konserwanie… bedą a ktoryby z poddanych za possessiey IchMciow Panow Brodowskich miał pusc precz ze wsi albo zostawac zruinowanym, tedy za kazdego takiego IchM Panowie Brodowscy odpowiadac y nagradzac powinni będą. Jezeliby zas IchM Panowie Brodowscy w czym Poddanych za wiadomoscią konwentu lub zbozem lub pieniędzmi w wielkiey iakiey załozyli, albo Na Osadzenie inszych przychodzących wyłozyli, tedy załogi za dzierzawy Possesią swoiey od tych ze Poddanych odebrac maią a Na Nowo Osadzonych wyłozone z werysti…….konwent kompensowac Obliguie sie. Zasiewy tak ozime iako y Jare iakie, iak wiele y iaką Miarą IchM Panowie Brodowscy odbieraią, takie, tak wiele y takąz Miarą przy Expisaniey kontraktu, w Rolach Dobrze uprawnych zbozem czystym przy …..dzu od Konwentu naznaczonym wczesnie zasianych zostawic powinni będą. Waruią zas sobie IchM Panowie Brodowscy casus fortuitow…..iako to bron Boze Ognia Piorunowego albo przypadkowego bez dania wszelkiey okaziey tudziez znacznego bron Boze gradobicia, albo znacznego Nieurodzaiu, tudziez nieprzylaciela postronnego albo inszych takich: cieszkich Inkursiy, lub Morowego Powietrza na Ludzie y Bydło, przez które to przypadki IchM Panowie Brodowscy na Swoiey Dzierzawie mieli by bardzo szkodowac, tedy za uproszeniem Przyiacioł y ich …………nie……..podlegac dzierzawy swoiey. Po Expiraciey zas kontraktu tego pozwala konwent Nasz Zamoyski Franciszkanski IchMciom Panom Brodowskim Rumaciey…. zposłuszenstwem Poddanstwa Niedzil trzy zwywozem za mil cztery, bez wszelkiey iednak przeszkody w Robotach Polnych. A przy dokączeniu kazdego Roku Trzyletniey Arędowney Possessiey IchMciow Panow Brodowskich zktoreykolwiek strony pretensie iakie zachodziły ktory to kontrakt y wszytkie w nim Punkta IchM strony Obe:dwie cum succesronibus wewszytkim zstrzymac sobie obowiązuią sie pod zakładem takowey ze drugiey summy Trzyletniey Pułtoru tysięcy; wniedotrzymaniu ktoregokolwiek Punktu Forum Grodzkie Grabowieckie, a podczas …..kapturowe do odpowiedania naznaczaią. Chcąc miec ten kontrakt takiego waloru iakoby Aktami Grodzkiemi koronemi był roborowany. Naco  dla lepszey wagi y pewnosci przy własnych pieczęciach rekoma własnemi podpisuią sie. Działo sie w konwencie Zamoyskim Naszym Franciszkanskim dnia dwudziestego czwartego Miesiąca Czerwca Roku Tysięcznego Siedemsetnego Dwudziestego Trzeciego.
X. B. …….Brodowski Exprowincyał ……Zamoyski Franciszkanski
X. B. Ambroży Rafałkiewicz Regent…..y Difinitor Przemyski mppa.

_____________________________________________________________________________________________________________

podpisy pod kontraktem złożyli:

X. Brat Bonawentura………. kaznodzieja  – X. Brat Ludwik Labiszewski …..Konwentu Zamoyskiego – X. Brat Jozefat ……….. – X. Brat Hippolit………………. – X. Brat Felix Galicz Prokurator y Sendyk Konwentu Zamoyskiego – X. Brat Grzegorz Łęcki Vicary Glori mpp….. – X. Brat Wincenty Wrzeszcz Sin….Konwentu Zamoyskiego mpp. – X. Brat  Adrian (?) Sczepanski  – X. Brat Tib…..owski – X. B. Sebastian Lignau zakristyanin –      Brat Walerian Namodzinski …Konwentu Zamoyskiego – Piotr Stanisław Brodowski – Maryanna Brodowska. Obok podpisów odcisk w laku pieczęci  oraz adnotacja odręczna, potwierdzająca datę sporządzenia kontraktu.
_____________________________________________________________________________________________________________
  • Zaborce – wieś w powiecie grabowieckim, gminie Trzeszczany. W pierwszej połowie XVII w. właścicielem wsi został starosta grabowiecki, Stanisław Sarbiewski.  Zapisał Zaborce i połowę wsi Zawalów zamojskim bazylianom. Zapis ten zatwierdził Sejm w r. 1647.  W 1667 wieś Zaborce należała już do zamojskich Franciszkanów (do 1816 r.). (3)
  • wizerunek kościoła Franciszkanów wykonał w drzeworycie Alfred Kuhlewein około 1875 r. podług fotografii Strzeleckiego  (zasoby BN Warszawa).
Opracowanie: Ewa Lisiecka
Źródło:
1. Ewa Lorentz. Dziedzictwo Franciszkanów Konwentualnych w Zamościu. Architektura. Sztuka. Historia. Zamość. 2016. s. 25.
2. Zdjęcia i zasoby Biblioteki Narodowej w Warszawie – strona internetowa „Polona”.
3. Józef Niedźwiedź. Leksykon historyczny miejscowości dawnego województwa zamojskiego. Zamość 2003. s. 613.

Firmy organmistrzowskie reprezentowane w kościołach Lubelszczyzny.

Informator dawnej Diecezji Lubelskiej wydany w 1985 r. to nieocenione źródło wiedzy na temat kościołów Lubelszczyzny. Opracowany pod redakcją ks. Marka T. Zahajkiewicza dostarcza dużo informacji na temat organów i fisharmonii instalowanych w kościołach i kaplicach na Lubelszczyźnie. Niestety nie wszystkie informacje są pełne. W wielu przypadkach nie mamy nazwy firmy produkującej organy, roku ich produkcji, czy zakresu budowy. Na ponad 200 odnotowanych instrumentów w lubelskich kościołach, zaledwie niewiele ponad 80 ma wskazania co do firmy, która wybudowała organy. Wiedza ta wymaga dalszego uzupełniania i uaktualniania.  Oprócz firm organowych Śliwińskiego i Biernackich (opisanych osobnymi artykułami), informator wymienia szereg fabryk, z których pochodziły lubelskie organy. Oto ich krótka charakterystyka:
 1. Firma Stanisława Jagodzińskiego
Stanisław Jagodziński (1872-1948) prowadził firmę produkującą organy w latach: 1891-1900 w Warszawie, 1900-1942 w Radomiu i od 1918 r. w Garbatce. Zbudował ponad 200 organów i niezliczoną ilość fisharmonii. Na terenie Lubelszczyzny sygnowane tą marką są organy w następujących miejscowościach:
1. Czernięcin – 7-głosowe (1928 r.)
2. Kosobudy – 8-głosowe (używane z 1948 r.)
3. Susiec – przeniesione z Zamchu z 1928 r. – remontował Jagodziński
4. Biszcza – 10-głosowe (1927 r.)
5. Końskowola kościół p.w. św. Krzyża – 17-głosowe (1935 r.)
6. Gołąb – 12-głosowe (1908 r. – Lublin)
7. Zakrzówek- 13-głosowe (1916 r.- Radom)
8. Bończa- (1927 r. – Radom)

9.Wierzchowiska Pierwsze 6-głosowe (1927) fundacja Gustawa Świdy
10. Słupia k. Modliborzyc – 8-głosowe (1905 r. – Lublin)
11. Janów Lubelski – 19-głosowe (informator nie podaje daty produkcji organów)
cytat: „Autorem kunsztownego projektu organów jest warszawski artysta o nazwisku Bogaczyk. Wykonawcą zaś, świetna radomska firma St. Jagodzińskiego. Instrument na 19 głosów oraz dwie klawiatury. Jest elegancki w formie i kolorach. Zastosowano tu białe tło i złocone ornamenty. Środkowe przęsła organów, wyraźnie cofnięte, ograniczone są u góry przez woluty. Skrajane wieżyce wychodzą ku widzowi, a każda z nich zwieńczona jest kopulastym hełmem z latarnią i krzyżem na szczycie. Piszczałki wykonano z angielskiej cyny. Ich wiązki, zamknięte w wieżach- kolumnach, przystraja u góry złocony lambrekin. Na osi prospektu, u dołu, widnieje rok wykonania 1913, a u góry na tle rozświetlonego okna, wdzięczna lira”.

źródło: Gabriela, Józef Czerwcowie. Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej Łaskawej w Janowie Lubelskim. Łódź. 2003.
12. Dzwola – (1928 – Garbatka) – remontowane 1965 r.
13. Kunów – 10-głosowe – przebudowane 1939 r.
14. Biłgoraj kościół p.w. św. Marii Magdaleny – 19-głosowe (1931 r.)

________________________________________________________________________________________________________________

2. Fabryka Szymańskich z Warszawy
Założycielem firmy był Józef Szymański (1828-1892) urodzony w Kościerzewie k. Łowicza. Od roku 1860 prowadził fabrykę organów w Częstochowie, a od 1868 r. w Warszawie przy ul. Ogrodowej 8, gdzie zmarł.  Józef Szymański był uczniem Mateusza Mielczarskiego, który jako pierwszy w Polsce wprowadził przy montażu organów wiatrownice stożkowe (po 1860 r.). Józef Szymańki uznawany jest natomiast za tego z organmistrzów, który jako pierwszy zbudował w Polsce (1885 r.) organy z takimi wiatrownicami (Kaplica M.B. Kodeńskiej – obecnie na Jasnej Górza), znanymi wcześniej tylko w rozwiązaniach zagranicznych. J. Szymański wykształcił w zawodzie młodszego syna, Antoniego Szymańskiego, prowadząc firmę pod szyldem „J. Szymański & Syn”. Przypuszczalnie Antoni prowadził po śmierci ojca firmę z bratem Janem Szymańskim, wzmiankowanym przy niektórych opisach organów. Antoni zmarł w roku 1919. Informator Diecezji Lubelskiej z 1985 r. wskazuje na Firmę Szymańskich w następujących miejscowościach:
1. Dub – organy 1901 r. – 8-głosowe

2.  Łęczna – 10-głosowe, odnawiane w 1967 r.

________________________________________________________________________________________________________________

3. Fabryka Blomberga z Warszawy
Firma Leopolda Blomberga (1831-1900) i syna Adama Andrzeja (1857-1911) należała później do Edwarda Andrzeja Blomberga (1866-1900). Warszawska fabryka organów nosiła różne nazwy: „Leopold Blomberg” w latach 1854-82; „L. Blomberg i Syn” w latach 1882-94; „Synowie Blomberg” w latach 1894-95; „Bracia Blomberg” w latach 1895-1901. W latach 1901-11 firmę prowadził Adam Andrzej przy zachowanej nazwie „Bracia Blomberg”. Firma zbudowała około 200 organów i niezliczoną ilość fisharmonii. Na terenie Lubelszczyzny Fabrykę Blombergów reprezentują instrumenty w następujących miejscowościach:
1. Łukowa – 11-głosowe (1888 r.)
2. Zemborzyce- 8-głosowe z początku XIX w.
3. Konopnica – 12-głosowe
4. Batorz – 12-głosowe „L. Blomberg i Syn” – remontowane w 1950 r.
5. Bychawka – 10-głosowe (1880 „Leopold Blomberg”) – remontowane 1950 r.  – rozbudowane do 20-głosów w 1965 r.
6. Lublin. kościół p.w. św. Agnieszki (1896 r.)
_________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
4. Firma Kamińskich z Warszawy
Na polskim rynku Firma Kamińskich działa już od ponad 100 lat, mając na swoim koncie ponad 200 zbudowanych instrumentów. Do zakresu swojej działalności zaliczają także szereg wyremontowanych i zrekonstruowanych organów. Losy firmy są nierozerwalnie związane z osobą Michała Kutrzyka, który z tej rodziny poślubił Justynę Kamińską. Kutrzyk pracował jako cyniarz w firmie organmistrza Blomberga. Był znakomitym fachowcem od produkcji piszczałek organowych. Po ślubie zamieszkał w Warszawie (od 1890 r.), gdzie prowadził dwa zakłady, w tym jeden produkujący piszczałki (Chłodna 46) i drugi przeprowadzający remonty organów (Leszno 69). Na ulicy Chłodnej prowadził także działalność organmistrz Szymański, u którego Kutrzyk praktykował. Wkrótce rozpoczął samodzielną produkcję. W 1919 r. firmę przejął Zygmunt Kamiński, szwagier Kutrzyka. Wcześniej Zygmunt i jego bracia: Kazimierz i Władysław pracowali w zakładzie Kutrzyka. Zygmunt pobierał dalsze nauki u organmistrza Biernackiego, a w 1924 r. podejmuje współpracę z bratem Władysławem (Fabryka Organów Kościelnych B-ci W. i Z. Kamińskich). Od 1927 r. Zygmunt prowadził już firmę samodzielnie. Władysław założył drugą firmę.
Na terenie Lubelszczyzny organy Kamińskich znajdują się w następujących miejscowościach:
  1. Krasnobród – 33-głosowe z 1974 r.
     
  2. Wąwolnica – 20-głosowe
  3. Puławy – z 1943 r.
http://www.kaminski-organy.pl/

_______________________________________________________________________________________________________________

5. Firma S. Truszczyńskiego
W drugiej połowie XIX w. w Polsce, wśród firm produkujących organy, najbardziej liczyły się fabryki Biernackich, Kamińskich i Truszczyńskich. Ci ostatni założyli fabrykę w 1848 r. i prowadzili ją przez trzy pokolenia.  Po II wojnie światowej Stefan Truszczyński założył firmę we Włocławku, ale w innym miejscu, niż przed wojną. Jego syn, Włodzimierz Truszczyński z zawodem organmistrza zetknął się po raz pierwszy w zakładzie ojca. W 1955 r. objął kierownictwo fabryki Wacława Biernackiego (starszego), mieszczącej się w Warszawie przy ul. Belwederskiej 10. Pracował także w krakowskiej firmie Biernackich. Pod własnym szyldem „Zakład organowy mgr Włodzimierz Truszczyński” rozpoczął pracę w 1965 r. (Warszawa). W zakładzie Truszczyńskich powstało około 180 organów o różnych typach traktury. Firmę zlikwidowano w 2006 r. z powodu braku następcy i podeszłego wieku właściciela. Truszczyński wykształcił ok 20 uczniów na czeladników i mistrzów. Firma Truszczyńskiego jako jedna z pierwszych w Polsce rozpoczęła budowę instrumentów mechanicznych.
1. Godziszów – 16-głosowe (Włocławek) 1947 r., poświęcone przez bp. Z. Golińskiego w 1949 r.

https://docplayer.pl/5887078-Dzialalnosc-organmistrzowska-wlodzimierza-truszczynskiego.html

________________________________________________________________________________________________________________

6. Firma Romańskiego z Lublina
Założycielem firmy był Stanisław Romański (1832-1895). Początkowo uczył muzyki i gry na fortepianie. W latach 1854-1857 był organistą lubelskiej katedry. Był uczniem organmistrza z Lublina Wilhelma Weiricha. Samodzielną pracę rozpoczął w 1855 r. remontując zniszczone ulewą organy katedralne, które potem rozbudował z 18 głosów do 25 w roku 1868. Remontował ponadto na terenie Lublina organy z kościoła św. Ducha (1872). Posiłkując się Informatorem Diecezji Lubelskiej z 1985 r. wiemy, że na terenie Lubelszczyzny wybudował organy w następujących miejscowościach:
  1. Skierbieszów – 8-głosowe (1860 r.)
  2. Rudno – 8-głosowe (1887 r.) remontowane w 1968 r.
  3. Popkowice – 8-głosowe (1905 r. ) remontowane w 1955 i 1973 r.
  4. Kanie – zakupione w Lublinie w 1960 r.
  5. Goraj – 10-głosowe (1868 r.wg Informatora lub 1867 r. wg. linku poniżej)

  6. Wąwolnica – 20 głosowe (wg. linka poniżej z roku: 1861 r. – informator nie podaje daty)
    Na podstawie artykułu (link poniżej) przypisać można tej firmie budowę organów w:
  7. Wojsławice (1856 r.)

  8. Jankowice Kościelne (1865 r.)
  9. Chełm – kościół p.w. Rozesłania Apostołów

  10. Chłaniów (1882 r.) – 7-głosowe

  11. Surhów (1882 r.)
  12. Krężnica Jara k. Lublina (1885 r.- informator nie podaje nazwiska budowniczego organów, określając wiek organów na koniec XIX w. )
  13. Serniki k. Lubartowa – 12-głosowe (1850 r.) remontowane 1950 – Informator podaje pomyłkowo nazwisko Stanisława Rumińskiego (chodzi zapewne o St. Romańskiego).
Podczas budowy organów do Chłaniowa i Surhowa Stanisław Romański mieszkał czasowo w Krasnymstawie. W 1885 r. firma prosperowała pod szyldem: „Fabryka organów Stanisław Romański i Syn”. Po 1887 r. prowadzenie zakładu przejął syn Stanisława, Stefan Romański. W połowie tego roku Romański przeniósł firmę do Warszawy i prowadził ją na Pradze przy ul. Wałowej 4. W marcu 1888 r. firma funkcjonowała pod adresem: Nowy Świat 8. Z uwagi na dużą konkurencję w zawodzie organmistrza na rynku warszawskim, Romański powrócił do Lublina i pracował razem z synem jeszcze kilka lat. Pod szyldem Stefana Romańskiego (ur. 1858) fabryka funkcjonowała u zbiegu ulic: Podwale-Grodzka, w dawnym klasztorze PP. Szarytek. Produkowała organy kościelne i fortepiany amerykańskiej konstrukcji.

Stanisław Romański – organmistrz z Lublina*

________________________________________________________________________________________________________________

7. Firma Mateusza Mielczarskiego z Warszawy
Mateusz Mielczarski (1812-1868) prowadząc fabrykę organów w Warszawie wybudował ponad 100 instrumentów.
 1. Milejów – 8 głosowe (1857)

________________________________________________________________________________________________________________

8. Firma Sobiechowskiego z Bydgoszczy
Józef Sobiechowski (1903-1988) był tokarzem w drewnie i budowniczym organów. Naukę zawodu rozpoczął w 1930 r. u Mieczysława Wybrańskiego, mistrza budowy organów. Po usamodzielnieniu się w 1938 r. prowadził zakład renowacji i budowy organów przy ul. Toruńskiej 146 w Bydgoszczy. Po wojnie w 1945 r. otworzył zakład budowy i naprawy organów. Wyuczył zawodu syna Kazimierza i wielu innych organmistrzów. Kazimierz Sobiechowski remontował zbudowane przez ojca w 1968 r. organy w miejscowości
1. Nabroż – organy z 1968 r.

________________________________________________________________________________________________________________

9. Firma W. Pajdowskiego z Warszawy
  1. Kraczewice – 8-głosowe (1943 r.)

________________________________________________________________________________________________________________

10. Antoni Grygorcewicz z Warszawy
Antoni Grygorcewicz prowadził firmę w Warszawie razem z E. Stryek’iem.
  1. Lipsko – 7-głosowe (1962)

________________________________________________________________________________________________________________

11. Firma Ferensowicz z Legnicy
  1. Kłodnica – 10-głosowe – (1958 r.)

________________________________________________________________________________________________________________

12. Firma St. Schmidt
1. Rachanie – 8-głosowe (1866 r.)

________________________________________________________________________________________________________________

13. Firma Pulsza-Majszczyk-Kruszewski z Warszawy
Spółka działała w latach 1949-1956. Należeli do niej Bronisław Pulsza, Kazimierz Majszczyk i Czesław Kruszewski.
1. Wygnanowice –

________________________________________________________________________________________________________________

14. Firma Wojciecha Grodzickiego
  1. Lublin – kaplica Wszystkich Świętych na Lipowej – 5-głosowe (1942 r.)

________________________________________________________________________________________________________________

15. Firma Wilhelma Weirich
Wilhelm Weirich był lubelskim mistrzem budowy organów i fortepianów. Jego uczniem był m.in. Stanisław Romański z Lublina. Na Lubelszczyźnie zbudował organy w kościele w:
1. Wielącza – 9-głosowe (1846 r.)

________________________________________________________________________________________________________________

16. Firma Jana Tuczka – Kutna Hora – Czechosłowacja
1. Wysokie k. Krasnegostawu – 16-głosowe – (1909 r.)
2. Tarnogród – informacje na temat organów uzupełnia tablica przed kościołem: cyt.: „W kościele znajdują się organy 18 głosowe czeskiej firmy „Jan Tucek”, zakupione w 1910 r.”

________________________________________________________________________________________________________________

17. Firma Emila Narolskiego z Jarosławia
Emil Narolski (1905-1971) organmistrz, prowadził z bratem Bronisławem wytwórnię organów i fisharmonii w Przemyślu w latach 1937-1971. W latach 1944-1946 był zesłany do łagrów. Po powrocie przeniósł firmę z Rokietnicy do Jarosławia.  Emil Narolski jest pochowany na cmentarzu w Jarosławiu. Wybudował dziesiątki organów, a na Lubelszczyźnie w miejscowości:
1. Puławy – kościół p.w. Wniebowzięcia N.M.P. – 12-głosowe (1957 r.)
źródło: J. Bęś. Organy w kościołach Jarosławia. 2013.

________________________________________________________________________________________________________________

18. Firma Hartmana
Warszawską firmę budowy organów założył Henryk Hartman. Był znakomitym snycerzem, a później budowniczym organów. Firmę prowadził z synem Leopoldem Hartmanem, któremu poświęcił książkę Robert Pluta  – „Z działalności organmistrza Leopolda Hartmana (1864-1928)”.
1. Baranów – 10-głosowe (1908 r.)

________________________________________________________________________________________________________________

 19. Firma Riegera
Fabryka organów Franza Riegera (1812-1886) z Jagerndorf  jest reprezentowana na Lubelszczyźnie przez instrumenty kościelne w trzech miejscowościach: Lublinie (kościół p.w. Nawrócenia św. Pawła); Czemiernikach i Opolu Lubelskim. Franz Rieger był założycielem przedsiębiorstwa, należącego obecnie do najstarszych i największych producentów organów piszczałkowych na świecie. Nadal funkcjonująca firma nosi obecnie nazwę Rieger-Kloss. Franciszek Rieger urodził się w wiosce Sosnova 13.XII.1812 r. Firmę założył w Krnovie (Krnów, Krnov, Karniów). W rejestrze handlowym ówczesnej monarchii austriackiej zapisano ją w 1852 r. Na swoich synów, Ottona i Gustawa przepisał firmę w 1872 r. Odtąd pracowała pod szyldem „Franz Rieger & Sone”. Do 1880 r. Franciszek Rieger pełnił w firmie funkcję konsultanta. Zmarł w 1886 r. W roku 1903 zmarł jeden z braci, Otto. Gustaw Rieger usunął się w cień firmy, a schedę przejął Otto młodszy (syn Ottona). Był znakomitym organmistrzem. Założył filię firmy w Budapeszcie. Rozwój przedsiębiorstwa przerwała I wojna światowa. Firma straciła rangę (tracąc protektorat monarchii austro-węgierskiej). Dwa lata po wojnie Otto Rieger młodszy zmarł i nie było w rodzinie nikogo, kto mógłby przejąć rodzinne interesy. Funkcję dyrektora zakładu przejął przyjaciel właściciela, Josef von Glatter-Gotz. Odkupił go później w 1924 r. Prowadził fabrykę z synami: Egonem i Josefem. Po II wojnie światowej w 1948 r. fabrykę organów znacjonalizowano i połączono z firmą Hermana Klossa. Obecne rynki zbytu firmy to Azja i USA.
Najstarszy rodowód mają organy sprowadzone do Lublina. Zainstalowano je w kościele w 1907 r. (1) Firma w tym czasie należała już do Ottona Riegera młodszego.  Organy 16-głosowe w Opolu Lubelskim zamontowano w kościele w 1909 r., a w Czemiernikach 20-głosowe w 1913 r. (2)
  1. Lublin – sw. Pawła – 1907 r.
  2. Czemierniki – 20-głosowe – 1913 r.
  3. Opole Lubelskie – 16-głosowe- 1909 r.
opracowanie i zdjęcia: Ewa Lisiecka
zdjęcia: zasoby BN w Warszawie – udostępnione na stronie internetowej Polona 
źródło:
1) ks. Marek T. Zahajkiewicz. Diecezja Lubelska. Informator historyczny i administracyjny.Wydaw. Kurii Biskupiej. Lublin 1985.
2) Czemierniki. Ziemia czemiernicka. Ludzie. Wydarzenia. Pamiatki. cz. II. pod red. Marka Mazurka. wyd. Czemierniki 2013. s. 77.
3) http://www.silesiatourism.com/www/pl/zakres-nasze-ciekawostki-i-osobliwosci/fabryka-organow-rieger-kloss/

________________________________________________________________________________________________________________

20. Firma Krukowskich
Firma „Krukowski i Syn” została założona w 1879 r. i funkcjonowała do 1963 r.  Jej twórcą był Stanisław Krukowski, który wybudował fabrykę w Piotrkowie Trybunalskim. Zawodu organmistrza wyuczył się w warszawskiej firmie Blomberga. Początkowo fabryka Krukowskich zajmowała się renowacją organów, rozszerzając z czasem działalność o budowę tych instrumentów. Stanisław Krukowski prowadził firmę z synem Stefanem od 1910 r. Po śmierci ojca stał się w 1934 r. wyłącznym właścicielem fabryki. Marka firmy była uznawana na licznych wystawach krajowych i honorowana za wyroby medalami. W czasie swojej ponad 80 letniej produkcji wybudowała około 400 instrumentów. Stefan Krukowski zmarł na zawał w 1963 r. Był to kres działalności firmy.
1. Piaski k. Krasnegostawu – 20-głosowe (1959 r.)
https://www.epiotrkow.pl/encyklopedia/K/Krukowski-i-Syn,301

________________________________________________________________________________________________________________

Fisharmonie
Fisharmonie wynaleziono w 1810 r., ale ostateczny kształt przybrała w 1840 r. W Polsce produkował je m.in. Jan Śliwiński we Lwowie, Jagodziński, Blomberg i Romański. Informator Diecezji Lubelskiej z 1985 r. wymienia 25 instrumentów tego rodzaju w kościołach Lubelszczyzny, ale tylko w kilku przypadkach podaje datowanie: l.30-te XX w. – Lublin; 1951 r. Nadrybie; 1959 r. Stróża. W żadnym z przypadków nie podana jest firma, która wyprodukowała fisharmonię. Obecnie są to instrumenty praktycznie nieużywane. Ich budowa mieści się pomiędzy budową organów, akordeonu i pianina. Dzisiaj wszystkie zachowane fisharmonie w Polsce należy uznać za unikaty, tym bardziej te produkcji krajowej. Na Lubelszczyźnie (wg Informatora dawnej Diecezji Lubelskiej) jeszcze pod koniec XX w. instrumenty te znajdowały się w następujących miejscowościach: Lipa; Nowosiółki; Cześniki, Gilów; Tarnawatka; Chodywańce; Zamch; Topólcza; Parafianka; Chmiel; Nadrybie; Ostrówek; Lubartów (kaplica św. Antoniego); Leszkowice; Stróża; Żdżanne: Tomaszowice; Hrubieszów (k. św. St. Kostki); Abramów; Klesztów; Kamień; Cyców; Lublin; Lublin – św. Jozefata; Krupe.
opracowanie i zdjęcia: Ewa Lisiecka

 

Organy Braci Biernackich na Lubelszczyźnie.

W kościołach Lubelszczyzny licznie reprezentowane są organy Fabryki Organów Braci Biernackich. Firmę założył Hugo Ernest Biernacki (1829-1884), pochodzący ze Skąpego. Warsztat organmistrzowski otworzył w Osieku k. Płocka. Według tradycji rodzinnej firmę założono w 1848 r. Jednak bardziej prawdopodobny jest przedział lat 1859-60. Po nagłej śmierci Hugona firmę przejął jego syn Dominik Biernacki (1870-1928). Zbudował fabrykę w Dobrzyniu n. Wisłą. Wyposażył w maszyny z Niemiec. Była pierwszą na ziemiach polskich fabryką prowadzoną na sposób przemysłowy. Nie dziwi więc duża produkcja organów, która zaspakajała rosnący popyt na te instrumenty w kraju i za granicą. Brat Dominika, Wacław Biernacki (1878-1954) był uczniem lwowskiego organmistrza, Jana Śliwińskiego. Założył w Wilnie Fabrykę Organów Kościelnych.
Podziału ojcowskiej firmy bracia dokonali w 1912 r. Dominik Biernacki ulokował fabrykę we Włocławku. Wacław Biernacki wybudował nową fabrykę w Warszawie, uciekając przed nawałnicą bolszewicką. Zarząd nad fabryką w Wilnie powierzył siostrzeńcowi, Romanowi Truszczyńskiemu.  Warszawska firma nosiła nazwę: Fabryka Organów Wacław Biernacki Warszawa-Wilno. Włocławską firmę po śmierci Dominika przejęli w 1928 r. jego synowie: Wacław młodszy (1901-1954) i Dominik młodszy (1906-1970). II wojna światowa znacznie zniszczyła fabryki braci Biernackich. Po wojnie Wacław (młodszy) Biernacki założył własny zakład organmistrzowski w Krakowie. Po jego śmierci fabrykę przejęła córka, Wanda Biernacka. Ostatecznie Biernaccy przestali produkować organy w l. 90 tych XX w.
Znaczna część organów firmowanych marką Braci Biernackich znajdująca się w kościołach Lubelszczyzny, jest wykonana po II wojnie światowej. (1) Znajdują się tu także jedne z najstarszych organów  marki Biernacki: w Kiełczewicach (1904 r.); Zwierzyńcu (1905 r.): Starym Zamościu (1911 r.).  Pochodzą z czasów, kiedy synowie Hugona Biernackiego produkowali organy jeszcze przed podziałem firmy ojca w 1912 r. Nie było jeszcze wtedy fabryki warszawskiej (powstała ok 1920 r.). Jedne z lubelskich organów pochodzą z produkcji  z okresu I wojny światowej  (Dorohusk). Okres międzywojenny reprezentują organy z Suchowoli Radzyńskiej (1925 r.); Fajsławic (1927 r.); Józefowa k. Biłgoraja (1929 r.); Motycza (1929 r.), Garbowa (1929 r.) i Łopiennika (1938 r.). We wczesnych latach po II wojnie światowej powstały organy w Chełmie (1947 r.) . W latach 50-tych XX w. sprowadzono organy do: Horyszowa Polskiego (1953 r.); Bobów (1954 r.); Zamościa i Szczebrzeszyna (1956 r.); Lublina (1959 r.).  Z lat 60-tych XX w. pochodzą organy z kościołów w: Oblęcinie (1960 r.); Józefowie n. Wisłą i Nałęczowie (1968 r.); Wilkowie (1969 r.). Lata 70-te XX w. reprezentują instrumenty z Rzeczycy Księżej (1972 r.);  Kraśnika (1973 r. ) i Chrzanowa (1974 r.).
Dokonując analizy organów Braci Biernackich na Lubelszczyźnie należy podkreślić, że w 1928 r., po śmierci Dominika Biernackiego (starszego), jego synowie przejęli firmę włocławską. Zatem bardziej szczegółowej analizy wymagają instrumenty wyprodukowane w tym czasie, aby stwierdzić, czy zostały wykonane przez trzecie pokolenie Biernackich, młodszych Dominika i Wacława. Niektóre informacje podane w Informatorze Diecezji Lubelskiej uściślają miejsce, z którego pochodziły instrumenty. Przykładowo: organy w Fajsławicach wykonano we Włocławku przez Dominika Biernackiego w 1927 r. Można zatem przypisać ich wykonanie Dominikowi starszemu (1870-1928).  Warszawski rodowód reprezentują instrumenty z kościołów w: Motyczu; Łopienniku; Józefowie n. Wisłą; Wilkowie i Kraśniku.  W Krakowie wyprodukowano organy z Bobów i Oblęcina. Produkcję z Włocławka reprezentują organy w kościele w Fajsławicach. Losy fabryk Braci Biernackich na przestrzeni 100 lat były związane z sześcioma miejscowościami: Osiekiem; Dobrzyniem; Wilnem; Włocławkiem; Warszawą i Krakowem.
Reasumując, organy Braci Biernackich na Lubelszczyźnie to wspaniały przegląd każdego z okresów działalności tej firmy, począwszy od organmistrza Hugona, po jego synów i wnuków, braci o tych samych imionach (Dominik i Wacław) w dwóch pokoleniach. Organy produkowane przez Biernackich przez przeszło 100 lat, licząc od tych największych 40-głosowych w Chełmie, poprzez 35-głosowe w Garbowie; 32- głosowe w Bobach; 28-głosowe w Kraśniku; 20-głosowe w Łopienniku; 18-głosowe w Józefowie k. B.; 16-głosowe w Zamościu i Fajsławicach; 15-głosowe w Horyszowie Polskim, Zamościu, Oblęcinie, Wilkowie’ 12-głosowe w Nałęczowie, Suchowoli Radzyńskiej, Chrzanowie i Lublinie; 10-głosowe w Kiełczewicach, Dorohusku i Motyczu: 6-głosowe w Rzeczycy Księżej aż po najmniejsze 4-głosowe ze Zwierzyńca i Józefowa n. Wisłą, to wspaniały wachlarz instrumentów, obrazujący kunszt  i znakomite rzemiosło organmistrzów z Rodziny Biernackich. Wiele z tych organów należy już do grupy instrumentów zabytkowych. W latach 80-tych XX w. część z nich była konserwowana i remontowana, np. najstarsze organy Biernackich na Lubelszczyźnie w Kiełczewicach z 1904 r.* przeszły remont w 1957 r. (zapewne i później).
źródło:
1. ks. Marek T. Zahajkiewicz. Diecezja Lubelska. Informator historyczny i administracyjny. Lublin 1985.
1) Zestawienie miejscowości Lubelszczyzny, w których znajdują się organy Braci Biernackich.
  1. Kiełczewice – po 1904 r. – 10 głosowe – remontowane 1957
  2. Zwierzyniec n. Wieprzem – 1905 r. – 4 głosowe
  3. Stary Zamość – ok. 1911 r. – 24 głosowe – remontowane w 1967 r.**

  4. Dorohusk – w czasie I wojny światowej – 10 głosowe – fundacja Rodziny Suchodolskich
  5. Suchowola Radzyńska – 1925 r. – 12 głosowe
  6. Fajsławice – 1927 r. – 16 głosowe – Włocławek – Dominik Biernacki
  7. Józefów k. Biłgoraja – 1929 r. – 18- głosowe
  8. Motycz – 1929 r. 10 głosowe – Wacław Biernacki – Warszawa
  9. Garbów – 1929 r. – 35 głosowe
  10. Łopiennik – 1938 r. – 20 głosowe – Wacław Biernacki – Warszawa
  11. Chełm – 1947 r. – 40 głosowe
  12. Horyszów Polski – 1953 r. – 15 głosowe
  13. Boby – 1954 r. –  32 głosowe ( 26 na chórze i 6 na loży) – Kraków
  14. Zamość – kościół p.w. św. Katarzyny – 1956 r. – 15 głosowe

  15. Szczebrzeszyn – kościół p.w. św. Katarzyny – 1956 r. – 12 głosowe
  16. Lublin – kościół p.w. św. Mikołaja – 1959 r. – 12 głosowe
  17. Oblęcin k. Kraśnika – 1960 r. – 15 głosowe – Kraków
  18. Józefów n. Wisłą – 1968 r. – 4 głosowe – Warszawa
  19. Nałęczów – 1968 r. – 12 głosowe
  20. Wilków – 1969 r. – 15 głosowe – Warszawa
  21. Rzeczyca Księża – 1972 r. – 6 głosowe
  22. Kraśnik – 1973 r. – 28 głosowe – elektormagnetyczne – Warszawa
  23. Chrzanów (kościół drewniany) – 1974 r. – 12 głosowe
  24. Zamość – kościół św. Mikołaja – (?) – 16 głosowe
  25. Dzierążnia – (?)
* Po 1904 r. Biernaccy zrezygnowali z traktury mechanicznej na rzecz traktury pneumatycznej, z zachowaniem wiatrownic stożkowych.
** Informator Diecezji Lubelskiej nie podaje gdzie zostały wyprodukowane organy. Uzupełnia tę wiedzę artykuł Dymitra Zagadzkiego, zamieszczonego w „Magazynie Polskim” (link poniżej).

Biernaccy – twórcy organów