Tomaszowska ceramika cz. I.

W Tomaszowie Lubelskim w XVIII w.  działała fabryka, początkowo fajansu, a potem uruchomiono w niej produkcję porcelany. Jej założycielem był XI ordynat na Zamościu Aleksander August Zamoyski. Zatrudnił w niej znakomitego fachowca, Franciszka Mezera. Manufaktura, w szczytowym okresie swojej działalności, dawała pracę 50 osobom. Ordynat postawił na rozwój przemysłu w Ordynacji Zamojskiej, której kondycja ucierpiała w wyniku kolejnych wydarzeń politycznych: wojny polski-rosyjskiej; powstania kościuszkowskiego i trzeciego rozbioru Polski. W 1797 r. manufaktura wygenerowała dochód z produkcji w wysokości 96.602 zł; w 1798 r.  – 116.347 zł, w 1800 r. – 138.210 zł; w 1806 r. –  142.996 zł. Aleksander August Zamoyski zmarł młodo i bezpotomnie w 1800 r., zostawiając ordynację swojemu młodszemu bratu, Stanisławowi Kostce Zamoyskiemu. Wiele źródeł, (błędnie) przypisuje utworzenie tomaszowskiej manufaktury XII ordynatowi. Pomyłka ta związana jest zapewne ze wzrostem znaczenia tym okresie tomaszowskiej wytwórni, która oprócz produkowanego wcześniej fajansu, dopiero w 1806 r. rozpoczęła wytwarzanie przedmiotów z porcelany.

Sygnaturę wytwórni w Tomaszowie umieszczano na wyrobach w kolorach: czarnym, złotym, czerwonym i liliowym. Na przestrzeni lat 1804-1806-1808 wyciski były zróżnicowane i zawierały:

  • herb Jelita Zamoyskich (1, 2, 3, 9, 10, 15, 16)
  • napis „w Tomaszowie” (4, 10)
  • napis „Tomaszów” (5, 6, 7, 9, 11, 12, 16)
  • napis „Tomaszów Mezer” (11, 12)
  • napis „Mezer” (13)

Budynki tomaszowskiej fabryki położone były po obu stronach ul. Lwowskiej, głównej arterii Tomaszowa, w okolicach dzisiejszego kościoła. Produkcja była w zasadzie typowa dla działających wówczas w Polsce manufaktur: serwisy, inne naczynia stołowe; przedmioty dekoracyjne i powszechnego użytku. Produktem sztandarowym manufaktury były filiżanki z portretami sławnych osobistości epok minionych jak i współczesnych.  Z postaci historycznych na filiżankach znaleźli się królowie Polski: Kazimierz Wielki; Władysław Jagiełło, czy Zygmunt Stary. Z osób współczesnych tej epoce uhonorowano: cara Aleksandra I, Napoleona, Stanisława Kostkę Zamoyskiego. Dobra passa manufaktury tomaszowskiej nie trwała jednak zbyt długo. Czasy były niespokojne i nie służyły takiej działalności. Kiedy wytwórnia utraciła dostęp do glinki kaolinowej, produkcja stała się nieopłacalna z uwagi na duże koszta transportu surowców obciążonych cłem. Przy stale spadającej produkcji manufaktura działała jeszcze do 1827 r. Łącznie funkcjonowała ponad trzydzieści lat.

Wyroby tomaszowskiej manufaktury to rzadkość na dzisiejszym rynku ceramiki zabytkowej. W większości są rozproszone w krajowych ośrodkach muzealnych oraz w kolekcjach prywatnych. Już pod koniec XVIII w. były pożądanymi obiektami kolekcjonerskimi.  Gromadzili je także Zamoyscy, z którymi tomaszowska manufaktura była nierozerwalnie związana. Przedmioty te były często udostępniane przez właścicieli na krajowe wystawy, z których do dzisiaj pozostały katalogi ukazujące, niestety wybiórczo, zbiory pokazywane podczas wystawy. Jednym z takich wydarzeń była warszawska wystawa z 1913 r., zorganizowana przez Towarzystwo Opieki nad Zabytkami w Przeszłości. Opisowa część katalogu wystawy zatytułowanego „Pamiętnik wystawy ceramiki i szkła polskiego urządzonej w domu własnym w Warszawie przez Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości w czerwcu, lipcu, sierpniu i wrześniu 1913 r.” wymienia o wiele więcej zabytków niż pokazują to załączone plansze.

Przedmioty wyprodukowane przez tomaszowską manufakturę zostały wyszczególnione w pozycjach od 590 do 602 i od 650 do 653, z pominięciem pozycji nie należących do wytwórni np. poz. 595, 597.  Poniżej przy wyszczególnianiu zbiorów zachowano formę języka użytego w katalogu. Przyjrzyjmy się zatem ceramice tomaszowskiej manufaktury na podstawie opisów z katalogu:

poz. 590. Filiżanka ze spodkiem kształtu jajowatego, z uszkiem wydłużonym. Brzeg szeroko złocony od wewnątrz i zewnątrz. U dołu również brzeg złoty. Pod szlakiem u góry ornament ze złotych listków w medaljonie opasanym dwoma szlakami złotemi i ornamentem z listków złotych miniatura Napoleona. Na spodku ornament taki jak na filiżance. Na dnie spodka napis „Napoleon Pierwszy Cesarz Francuzów, Król Włoski”. W. fil. [wysokość filiżanki] 6  S. fil. [średnica filiżanki] 6  S. spod. [średnica spodka] 13,5 Marka: Tabl. VII Nr 5 Wł. [własność] K. Tarasowicz.

poz. 591. Talerzyk głęboki, polewa kremowa na brzegu wypukłe kuleczki S. 15 Marka: Tabl. VIII Nr 15. Wł. Bohdan Wydżga.

poz. 592. Filiżanka ze spodkiem cylindryczna, brzegi złocone, wokoło filiżanki i spodka złocona girlanda z liści. Na filiżance popiersie Chodkiewicza w medaljonie sepjowane. Na dnie duży kartelusz ozdobiony złotym szlakiem i festonami w nim napis „Karol Chodkiewicz Het. W. W. Xię. Litew.” S. fil. 6,2 W.  5,8 S. spod. 12,4  Marka: Tabl. VII Nr 6 Wł. Bohdan Wydżga.

poz. 593. Talerz z brzegiem błękitnym ze złotą girlandą laurową i trzema złotemi obwódkami. S. 24,5 Tabl. VII Nr 11 Wł. Ordynat hr. Zamoyski.

poz. 594. Kubek ze spodkiem kształtu jajkowatego o brzegu wywiniętym  błękitnym, wewnątrz całkowicie wyzłocony, uszko złocone, zakończone główka żołnierz greckiego w kasku, wystaje ponad filiżankę. Przy brzegu i nad podstawką między dwoma złotemi paskami ornamenty złote liściaste na białym tle. W środku na podwójnym złotym paludaminie Jelita Zamoyskich pod hrabiowską koroną i Pogoń Czartoryskich pod mitrą oraz monogram Z.S.Z  S.fil. 9  W. 10,2 S.spod 15. Marka: Tabl.VIII. Nr 13. wł. Ordynat hr. Zamoyski.

poz. 595. Filiżanka ze spodkiem cylindryczna, z uszkiem złoconym, szlak złoty z ornamentu geometrycznego, w którym złote kwiaty stylizowane w medaljonie monogram I.A.W. Takiż ornament i monogram na spodku. W.fil. 5,8 S. 5,8 S.spod. 12,3 Marka: Tabl. VII Nr 8 Wł. St. Ursyn-Rusiecki.

poz. 596. Spodek z trzema złotemi obwódkami. We środku herb Jelita warmaturze, u dołu girlanda malowana kolorem żółtym i zielonym. S. 13. Marka: Tabl. VII Nr 2 Wł. Ordynat hr Zamoyski.

poz. 597 (a) Filiżaneczka z uszkiem prostokątnym z kwiatami szafirowo malowanymi pod glazurą. Na zewnątrz napis atramentem ręką Stanisława hr. Zamoyskiego  „wzór porcelany Tomaszowskiej Marzec 1806 r.”

poz. 598. Filiżanka ze spodkiem kształtu jajowategoz uszkiem wydłużonym. Brzeg szeroko złocony od wewnątrz i zewnatrz. U dołu również brzeg złoty. Pod szlakiem u góry ornament ze złotych listków. W medaljonie opasanym dwoma szlakami złotemi i ornamentem z listków złotych, miniatura Napoleona. Na spodku ornament taki, jak na filiżance. na dnie spodka napis: „Napoleon Pierwszy cesarz Francuzów Król Włoski”. W. fil. 6 S. 6 S.spod. 13,5. Marka: Tabl. VII Nr 5 Wł. K. Tarasowicz.

Uwaga: zastanawiający jest fakt dwóch takich samych kompletów filiżanek ze spodkiem z miniaturą Napoleona. Zostały opisane w katalogu pod poz. 590 i 598. Opis zdobienia, sygnatura, wielkości filiżanek i spodków są takie same, podobnie jak właściciel porcelany. Być może na wystawie zaprezentowano dwa takie same komplety z miniaturą Napoleona, albo zaszła jakaś pomyłka przy sporządzaniu opisowej części katalogu, podobnie jak w przypadku kompletu z poz. 599.

poz. 599. Filiżanka ze spodkiem, cylindryczna, brzegi złocone. Wokoło filiżanki i spodka złocona girlanda z liści. Na filiżance popiersie Chodkiewicza w medalionie, sepjowane. Na dnie duży kartelusz ozdobiony złotym szlakiem i festonami, w nim napis: „Karol Chodkiewicz Het. W. W. Xię. Litew”. S. [średnica] fil. [filiżanki] 6,2 W. [wysokość] 5,8  S. spod. [średnica spodka] 12,4. Marka: Tabl. VII Nr 6. Wł. [własność] Bohdan Wydżga.

Uwaga: pod numerem 599 na tablicy VII znajduje się zdjęcie filiżanki z wizerunkiem Jana Zamojskiego. Na spodku napis: Jan Zamoyski Kanclerz i Hetman Wielki Koronny. Komplet z wizerunkiem Chodkiewicza opisano wcześniej pod poz. 592,

 

 

poz. 600. Talerz fajansowy kremowy. Na dnie płaszcz gronostajowy, na którym Jelita Zamoyskich. Nad hrabiowską koroną koźloróg. Na odwrotnej stronie napisane ręką Stanisława hr. Zamoyskiego prezesa senatu, założyciela fabryki [fabrykę założył Aleksander August Zamoyski]: „Próbki kolorów fabryki francuskiej w Sevres, w piecach Tomaszowskich w r. 1825”. S. 24,5 Marka: Tabl. VIII nr 16. Wł. Ordynat hr. Zamoyski.

poz. 601. Filiżanka cylindryczna ze spodkiem, wewnątrz złocona, z uszkiem okrągłym, złoconym. Na zewnątrz dwie złote obwódki i girlanda z liści dębowych, w środku w złotym wieńcu z liści dębowych i złotej ramce portret Aleksandra I, malowany sepią. Z dwu stron medalionu wypukła dekoracja złota: tarcza z sową, włócznią i liśćmi dębowymi, na dnie zaś sepią malowany orzeł rosyjski, mający na piersi orła polskiego. W. 6,5  S. 6. Marka: Tabl. VII Nr 11 Wł. Ordynat hr. Zamoyski.

poz. 602. Kubek cylindryczny z brzegiem nieco odchylonym, wewnątrz całkowicie wyzłocony. Na dnie złota rozeta, na białym tle. Uszko w kształcie złotego smoka, wystaje ponad brzeg. Na zewnątrz, przy brzegu na białym tle, żółta girlanda z liści dębowych. Pod brzegiem, między dwoma obwódkami złotemi na srebrnym tle, laskowanie pionowe połączone dwunałęczami z palmetami. W środku w złotej ramce wole oczy barwna miniatura Księcia Franciszka Sapiehy, generała artylerji wojska Litewskiego, ojca Konstantowej [Konstantynowej] hr. Ordynatowej Zamoyskiej. Spodek z trzema hełmami, na tle fioletowym pod mitrą książęcą, Lisem, częścią Pogoni i orłem z łokciem przeszytym strzałą. Dookoła na białym tle wieniec z żółtych liści dębowych. Na brzegu laskowanie na srebrnym tle oraz złote perełki napis ręką Stanisława hr. Zamoyskiego, założyciela fabryki Tomaszowskiej: „2 pozłocone X-cia F. Sapiehy.” W fil. 8,2  S. 7,8  S. spod. 15,3 Marka Tabl. VIII. Nr 14 a. W. Ordynat hr. Zamoyski.

Katalog wystawy z 1913 r. zawiera 16 plansz i 28 tablic marek fabrycznych. Oprócz ceramiki na wystawie prezentowano szkło krajowe i zagraniczne, brązy, kafle, z których to wyrobów wiele było przekazanych na wystawę przez Zamoyskich albo innych kolekcjonerów, a pochodziły nie tylko z wytwórni w Tomaszowie, lecz także  z innych manufaktur założonych na naszych terenach, o czym w innym artykule.  Ponadto należy bardziej wnikliwie prześledzić plansze i opisy katalogu pod kątem zaliczenia do wyrobów tomaszowskich innych eksponatów wystawy, bliżej nieokreślonych jako takich, szczególnie w odniesieniu do ceramiki nieoznakowanej jako porcelana. To zadanie jednak dla znawców tematu i przyszłych badaczy. Moje zainteresowanie wzbudziły przykładowo przedmioty z kolekcji Bohdana Wydżgi pod poz. 407 i 408 oraz filiżanka z podobizną Józefa Poniatowskiego pod poz. 409 z kolekcji K. Tarasowicza.

Marka Tomaszowska opisana jest także przy czterech innych pozycjach: od 650 do 653. Są to przedmioty fajansowe, możliwe, że pochodzące z okresu wcześniejszej działalności wytwórni:

poz. 650. Talerz płytki fajansowy, o sześciu łukach Ś. 24,5 Marka: Tabl. VIIII Nr 15. Wł. K Tarasowicz.

poz. 651. Podstawa do wazy owalna. Fajans żółtawy. D 32,5  S. 26,3  Marka: Tabl. VIII Nr 15. Wł. St. Patek.

poz. 652. Talerz biały, gładki, z herbem Jelita S. 25,5 Marka: Tabl. VIII Nr 15 St. Ursyn-Rusiecki

poz. 652. Salaterka fajansowa żółtawa, z brzegiem o 6 łukach kanelowane. Ś. 21. Marka: Tabl. VIII – Nr 15 Wł. Bohdan Wydżga.

Z informacji zawartych w katalogu wystawy wiemy także, że towarzyszyły jej inne przedmioty, wzbogacające wystawę. Prezentowane były przez tych samych kolekcjonerów, którzy przekazali ceramikę i szkło. Były to portrety z epoki, kilimy itp. Zamoyscy udostępnili portret olejny Stanisława hr. Zamoyskiego, jak to określono: założyciela fabryki Tomaszowskiej. Portret stanowił własność Ordynata Maurycego Zamoyskiego, zapewne także właściciela innych prezentowanych przedmiotów. Udostępnione przez niego zabytkowe szkło i inne przedmioty wymagałyby osobnego omówienia. Wspomniany katalog wystawy z 1913 r. to niezwykle cenne źródło badawcze dla poznania historii i produkcji tomaszowskiej manufaktury.

Porcelana z tomaszowskiej manufaktury opisana w katalogu z wystawy jest ukazana na Tablicy V (nie wszystkie eksponaty). Znajduje się na niej sześć kompletów filiżanek ze spodkiem i dwa talerze: poz. 590 (filiżanka i spodek); poz. 592 (filiżanka i spodek);  poz. 593 (talerz); 594 (filiżanka ze spodkiem); poz. 599 (filiżanka ze spodkiem); poz. 600 (talerz); poz. 601 (filiżanka ze spodkiem); 602 (filiżanka ze spodkiem). Porcelana pochodzi z początku XIX w.  i stanowi reprezentatywną kolekcję tomaszowskiej wytwórni, której wyroby stały na najwyższym poziomie. Gwarantem tak wysokiej jakości była osoba dyrektora tomaszowskiej wytwórni, Franciszka Mezera oraz jego najbliższych współpracowników, w tym rodziny (Michał Mezer – brat i Karol Mezer –  syn).

Źródło:

Marian Kozaczka. Poczet Ordynatów Zamoyskich. Lublin 2009. s. 85.

Historia manufaktury w Tomaszowie Lubelskim. Biblioteka Politechniki Lubelskiej. Manufaktury ceramiki na Lubelszczyźnie. http://wystawy.biblioteka.pollub.pl/exhibits/show/ceramika/historia-tomaszow

Katalog wystawy z 1913 r. udostępniony na stronie internetowej Polona (domena publiczna) przez Bibliotekę Narodową w Warszawie.

Zamość. Historia Karolówki cz. III.

Dla zrozumienia historii tworzenia się dzielnicy Karolówka istotne jest, przynajmniej pobieżne prześledzenie zabudowy przedmieść Zamościa. Od początku powstawania twierdzy rozwijały się wokół niej osiedla, najintensywniej: Lwowskie i Lubelskie. W 1591 r. liczyły one 69 zasiedlonych nieruchomości. Wraz z rozbudową Zamościa notowano także inne przedmieścia: Janowickie, Hrubieszowskie, Szczebrzeszyńskie, Podstawie, Podgroble, Ryneczek Świętokrzyski, Nowy Świat, Skałka Górna, Sadowisko, Majdan. Na przestrzeni wieków wzrastały i rozbudowywały się wraz z twierdzą. Także z jej powodu ulegały wielokrotnie zniszczeniom w czasie prowadzonych wojen. Główne przedmieścia wytyczone były trzema podstawowymi traktami handlowymi, prowadzącymi z Zamościa w kierunku Lwowa, Lublina i Szczebrzeszyna. Przedmieście Szczebrzeszyńskie, które w przyszłości stało się zalążkiem dla rozwoju Karolówki, rozmieściło swoją zabudowę wzdłuż grobli usypanej jeszcze w XVI w., na otaczających Zamość bagnach i podmokłych łąkach od zachodu. Przedmieście to było istotne dla podłączenia ruchu drogowego z Hrubieszowa i wyprowadzenia go z twierdzy w kierunku zachodnim, do Szczebrzeszyna.
W XVIII w. osiedle szczebrzeszyńskie, obok lubelskiego i lwowskiego, należało do najgęściej zabudowanych. W XIX w. intensywniejszy rozwój przedmieść nastąpił dopiero po likwidacji zamojskiej twierdzy w 1866 r. Istniejącą wcześniej zabudowę osiedli pod Zamościem zniosły w większości wojny napoleońskie. Przykładowo, kiedy w 1809 r. wojska polskie oblegały Zamość zniszczono na przedmieściach około 450 domów.  W  czasie oblężenia twierdzy przez Rosjan w 1813 r. przedmieścia poniosły kolejne straty, zniszczeniu uległo 160 domów. Folwark w Janowicach spłonął doszczętnie w marcu 1813 r. Wiosną ten sam los spotkał Kalinowice, gdzie pozostały tylko dworskie stodoły. Nie sprzyjało również rozbudowie przedmieść wytyczenie przez wojskowych wokół fortecy tzw. I obwodu strategicznego (1809 r.), wolnego od zabudowy w promieniu 1200 m od stoków twierdzy.  Strefa 1200 m była przeznaczona do oczyszczenia z wszelkiej zabudowy. W interesującym nas kierunku sięgała Błonia (wieś do 1934 r.), w innych kierunkach: Osiedla Zamczysko i Orlej oraz obecnych Alei Ludowego Wojska Polskiego. Kilka lat później, w 1816 r. wytyczono podobny, II obwód strategiczny w odległości 2400 m.
W 1821 r. prywatne miasto Zamość zostało upaństwowione, po dokonaniu przez Zamoyskich jego sprzedaży władzom rządowym. Mieszczanie zostali zmuszeni do przekazania gruntów mieszczących się w obwodach strategicznych wojsku.  Pola, które znajdowały się w granicach II obwodu leżały odłogiem od 1809 r. Systematycznie uprawiano tylko te, które leżały w I obwodzie. Wojsko aby je pozyskać dawało za morgę więcej gruntów w innym obszarze. Ponadto domy znajdujące się najbliżej fortyfikacji musiały być przeniesione w terminie do 30.06.1824 r. Nie dotrzymano jednak tego terminu. Pozostałe domy przedmieść, leżące w granicach I obwodu strategicznego musiały ulec rozbiórce do końca 1824 r.
W czasie powstania listopadowego 1831 r. przedmieścia zostały zniszczone ponownie. W 1833 r.  wytyczono III obwód militarny w odległości 200 m od stoków twierdzy. Ziemie te nie mogły być uprawiane.  Mieszczanie, którym warunkowo pozwolono budować w odległości 144 m od twierdzy, zobowiązani byli (w razie potrzeby) zgodzić się na rozbiórkę domostw, i to bez odszkodowania. W tym czasie na Przedmieściu Szczebrzeszyńskim znajdowało się 26 domów. W 1834 r. został zlikwidowany stary młyn na tzw. Błotach Szczebrzeskich. W tym samym roku nastąpiło rozszerzenie granic miasta od zachodu o Kolonię, dwór i folwark Karolówka oraz Kol. Janowice Małe. W latach 1817-1837 nadal prowadzono intensywną modernizację fortyfikacji zamojskich i podjęto akcję wywłaszczania z I strefy strategicznej. Na mapie z 1837 r. notowany jest już (na obszarze późniejszej Karolówki) Folwark Świnki (vide cz. I.). W 1848 r. zamojska forteca okazała się już przestarzała i coraz bardziej traciła na znaczeniu strategicznym. Wokół twierdzy rozpoczęła się akcja osuszania mokradeł i podmokłych łąk, z tym, że pozostawiano możliwość zalewania wybranych obszarów.

Folwark Świnki na Topograficznej Karcie Królestwa Polskiego z 1839 r. *
Dopiero w 1866 r., po częściowym zniesieniu murów fortyfikacji obronnych, zaczęto wdrażać „plan regulacyjny” gruntów po zlikwidowanej twierdzy. W marcu tego roku inżynier powiatowy i budowniczy sporządzili taki plan, gdzie wytyczono ulice i place na tej części gruntów, które po zlikwidowanej twierdzy miały przejść pod zarząd magistratu. Natomiast Naczelnik Inżynierii w Królestwie polecił przygotować „jeneralny plan” przyszłych dzielnic.  Plan interesujących nas okolic z 1877 r., na obszarze pomiędzy Hyżą, Siedliskami a Płoskiem, wykazuje tylko niezasiedlone łąki. Na początku lat 80-tych XIX w. garnizon wojskowy pozostawił na własne potrzeby 521 mórg, przekazując pozostałe 497 mórg Ministerstwu Finansów. W 1882 r. został sporządzony rejestr pomiarowy i mapa ziem pofortecznych. W 1888 r. miasto otrzymało od rządu 228 mórg ziemi wojskowej, z tym , że na własność tylko 39 mórg, zaś 189 stanowiło własność warunkową. (1)
Właścicielem folwarku w Hyżej był Ludwik Sajkiewicz (1837-1912). W posiadaniu Sajkiewicza było 585 morgów ziemi i łąki. Włościanie gospodarzyli na 232 morgach. W skład dóbr Sajkiewiczów wchodził (przynajmniej od 1864 r.) Folwark Świnki (240 ha wzdłuż drogi do Płoskiego), czyli późniejsza Karolówka. Ludwik Sajkiewicz był ziemianinem, sędzią i należał do czołowych postaci powiatu zamojskiego. Był człowiekiem bardzo towarzyskim i wesołym.  Natomiast jego żona, Anna Sajkiewicz była społeczniczką i filantropką, typem prawdziwej Polki.  Zmarła w 1923 r. i jest pochowana na cmentarzu w Sitańcu.
Synami Ludwika Sajkiewicza i (drugiej żony?) Lucyny z domu Pacewicz byli: Jan Sajkiewicz (1868-1921) i Adam Ignacy Sajkiewicz (1874-1941). Starszy z braci, podobnie jak ojciec, reprezentował typ ziemianina współczesnego, będącego ogniwem łączącym dwór z wiejską chatą. Za swoje przekonania patriotyczne był więziony na Syberii, a kiedy wrócił do kraju ufundował przy ul. Śląskiej krzyż za szczęśliwy powrót. Był działaczem społecznym i bardzo aktywnie uczestniczył w życiu miasta i powiatu. Oto cytat zaczerpnięty z Zamościopedii Andrzeja Kędziory, który odnalazł wzmiankę o Sajkiewiczu w „Ziemi Zamojskiej” z 1922 r.:  „Nie chełpiąc się, że pochodzi z zamożnej rodziny arystokratycznej i że sam był zamożny, mając wyższe wykształcenie, wszedł między lud, darząc go szczodrze  pomocą materialną, radą i opieką, dostarczał włościaństwu dobrych książek, jednem słowem niósł on pod strzechy prawdziwej oświaty kaganek, rozumiejąc, że oświata daje możność zrozumienia rzeczy i że przez oświatę połączy się cały naród polski”.
Adam Sajkiewicz, podobnie jak jego ojciec i brat także był ziemianinem. W Zamościu był czołową postacią pierwszych dni Niepodległości. Został powołany przez generalnego komisarza Rządu Rady Regencyjnej na polskiego starostę Zamościa. Decyzja ta została jednak anulowana postanowieniem Tymczasowego Rządu Ludowego, powstałego 7 listopada 1918 r. w Lublinie. Dzień później władzę w powiecie przekazano Stanisławowi Dziubie wraz z nominacją na komisarza ludowego. Adam Sajkiewicz czynnie uczestniczył w organizacjach i towarzystwach funkcjonujących na terenie miasta. Karolówka była własnością Sajkiewiczów do 1925 r. Młodszy z braci gospodarzył w „Ludwikówce” na Hyżęj, a starszy Jan otrzymał Folwark Karolówkę.
Bracia Sajkiewicz mieli rodzeństwo, co najmniej trzy siostry. Z nekrologu Cecylii z Sajkiewiczów Halikowej, żony adwokata, która zmarła w Zakopanem 7 października 1903 r. wynika, że oprócz Jana, Adama i Cecylii były jeszcze (co najmniej) dwie siostry. Udało się ustalić, że jedną z nich była Ludwika Sajkiewicz (1871-1961). Nie udało się dotychczas ustalić tożsamości trzeciej z sióstr. Pogrzeb Cecylii Halikowej odbył się w Sitańcu, ówczesnej parafii dóbr Hyża, guberni lubelskiej, powiatu zamojskiego, we wtorek 13 października 1903 r. Na grobie Cecylii ustawiono nagrobek z rzeźbą Anioła Śmierci, stanowiącą jedną z najpiękniejszych rzeźb sitanieckiej nekropolii, autorstwa Władysława Gruberskiego. Rzeźba ta zyskała uznanie na wystawie w 1907 r. w Paryżu, a jej autor został odznaczony przez Societe Nationale des Beaux -Arts.
Kluczową postacią z rodziny Sajkiewiczów dla historii Karolówki był Jan Sajkiewicz, który otrzymał ten folwark przy podziale dóbr. Ponieważ zmarł w 1921 r., a folwark był własnością rodziny do 1925 r., zatem przez jakiś czas gospodarował na nim jego młodszy brat Adam. Jako właściciel Hyży Adam Sajkiewicz pragnął połączyć ze sobą oba folwarki, Ludwikówkę i Karolówkę, rozdzielone jednak w tym czasie gruntami włościańskimi. Adam znalazł na to sposób. Za pracę nie płacił chłopom gotówką, tylko ziemią. Za morgę ziemi chłopskiej na pograniczu folwarków dawał dwie morgi w innym miejscu. Adam Sajkiewicz zmarł podczas okupacji w 1941 r., na krótko przed wysiedleniem przez Niemców mieszkańców Hyżej. Wcześniej jeszcze nastąpiła częściowa parcelacja gruntów Sajkiewiczów. Adam Sajkiewicz ubolewał wówczas, że ziemie jego ojca i dziada nie dostały się chłopom miejscowym, tylko tym z innych wsi. Wzmianka o dziadku przez Adama, może wskazywać na to, że dobra w Hyżej należały do rodziny jeszcze przed Ludwikiem Sajkiewiczem.
Źródło:
1. ). Bogumiła Sroczyńska Sawa. Zamość w XIX stuleciu. Rozwój przestrzenny przedmieść Zamościa w latach 1580-1939. Konserwatorska Teka Zamojska. Warszawa-Zamość. 1986 r.  ss. 48-129.
2.). Andrzej Kędziora. Zamościopedia. strona internetowa:  http://zamosciopedia.pl/index.php/kap-kaz/item/2346-karolowka
3.). Andrzej Kędziora. Encyklopedia Miasta Zamościa. Zamość 2012. ss. 602.
3.) Krzysztof Radziejewski. Pożegnanie Pułkownika Fiszera z Zamościa. Źródła i źródełka – link   http://zamosc.ap.gov.pl/images/pliki/archiwariusz/2007/Arch609-Fischer.pdf
4.). Polskie dwory. Strona internetowa. Chyża. Link: http://www.dwory.cal.pl/podstrony/chyza.php?wojew=lubelskie

 

Karolówka na planach i mapach – Historia Karolówki cz. IV.

Ze znanych dotychczas planów i map Zamościa oraz jego najbliższych okolic, Folwark Świnki należący do dóbr Hyża, najwcześniej  został uwidoczniony  na austriackiej Mapie von Miega z XVIII w. (1) Jego obecność na zachód od  Twierdzy Zamość, akcentuje tajemnicza nazwa „Saczmikamy”, która oznacza zniekształcone przez Austriaków określenie nazwy folwarku „Za Świnkami”. Mapa wykreślana w latach 1779-1783 stanowi dowód na używanie takiego oznaczenia folwarku w czasie przynależności wsi Chyża do Franciszkanów ze Szczebrzeszyna. Brak jednak potwierdzenia, że Folwark Świnki (podobnie jak wieś Chyża) stanowił uposażenie zakonu aż do kasaty zgromadzenia w 1812 r.

______________________________________________________________________________________

Mapa okolic Zamościa z 1829 r. (2) to kolejny dokument obrazujący Folwark Świnki.  W tym czasie wieś Chyża nie stanowiła już własności Franciszkanów ze Szczebrzeszyna. Mapa określa pobliski folwark jako: Fol: do Hirzy, z czego wniosek, że należał do właściciela wspomnianej wsi, względnie był dzierżawiony. Folwark był skomunikowany z Chyżą, ale brak jest jeszcze połączenia z traktem, wyprowadzającym ruch z Twierdzy Zamość w kierunku Krakowa, przez Szczebrzeszyn. Folwark Świnki był otoczony ze wszystkich stron wodami strumieni, od których zapewne wziął nazwę. Obszar późniejszej Kolonii Karolówka był podobnie otoczony wodami strumienia z jednej strony, a z drugiej strony korytem Topornicy, przepływającej przez Przedmieście Szczebrzeszyńskie.

______________________________________________________________________________________

Folwark Świnki na mapie z około 1837 r. Fragment „Planu okrestnosti kreposti Zamostia Instrumentalno sniatyj –  plan okolic twierdzy Zamość w 9 sekcjach, ok. 1837 (3), na którym Folwark Świnki umieszczono w Sekcji 5. Plan wykazuje połączenie folwarku z Traktem Szczebrzeskim. Przez środek folwarku przepływa strumień, na którym (za dworem) utworzono niewielki staw. W folwarku dosyć wyraźnie zaznaczono zabudowę gospodarczą, składającą się z kilku budynków rozmieszczonych w czworoboku. Strumień przepływający przez Folwark Świnki wpada (już poza nim) do Topornicy.
_________________________________________________________________________________________________________
Mapa z 1839 r. (4 ) wykazuje schematycznie położenie folwarku oraz jego połączenie z Traktem Szczebrzeszyńskim.

 

 

 

 

 

[Plan twierdzy Zamość z okolicą], 1839 r., stan z lat 20. XIX w. Archiwum Państwowe w Lublinie, Archiwum Ordynacji Zamojskiej ze Zwierzyńca, sygn. 97, brak podziałki, rękopis, wielobarwny, 103,0 x 103,0 cm, papier bardzo zniszczony. Zaznaczono: rzeźba terenu, rzeki, wały forteczne, pola, ogrody, pastwiska, lasy; zabudowania dworskie, wiejskie; drogi.

Bibliografia: A. Pawłowska.: Katalog planów i map Zamościa, poz. 58, [w:] Zamość miasto idealne… pod red. Jerzego Kowalczyka.

 

 ____________________________________________________________________________________________________________
Generalny Plan Zamościa – mapa z 1854 r. (5) Plan przedstawia m.in. zabudowę przedmieść Zamościa (np. Hyża) i folwarków (np. F. Świnki i F. Hyża). Opisy w języku rosyjskim. Przy drodze prowadzącej od ulicy Szczebrzeskiej do Hyżej widoczne są zabudowania dworu i budynków gospodarczych przy Folwarku Świnki. Na tyłach dworu widoczny jest staw, utworzony na strumieniu.

______________________________________________________________________________________

Plan der Umgegend von Zamość opublikowany w 1877 r. (6) Przedstawia stan z lat 1835-68.  Na planie zaznaczono okoliczne miejscowości wokół twierdzy zamojskiej oraz folwarki. Nazwa „Fol.  Świnki” była używana do 1868 r.

 

 

 

 

______________________________________________________________________________________

Karolówka vel Świnki to plan dóbr z 1885 r. (7)-  zaadaptowany ponownie w 1925 r. Plan obejmował także grunty przyłączone do Folwarku Ludwikówka (na planie określony jak Ludwinówka). Plan podpisał Jeometra Kl. II – Teofil Tołwiński w Lublinie 8/15 stycznia 1885 r. Zaznaczono przy tym, że plan ten powstał na podstawie planu z roku 1849, wykreślonego przez geometrę Stanisława Ruszeckiego. Teofil Tołwiński dokonał rewizji planu Ruszeckiego ze stanem faktycznym, o czym świadczy wzmianka datowana: „Karolówka 8/ 22 kwietnia 1885 r” podpisana przez niego. Plan ten jest niezwykle dokładny w rozmieszczeniu: ogrodów, pól, łąk, pastwisk, wód, dróg i cegielni oraz nieużytków należących do dóbr wsi Hyża i folwarku Świnki vel Karolówka. Na dole planu jest adnotacja: Odrys z odrysu wykonanego przez p. Nowackiego został wykończony jako szkic. Rozmieszczenie zabudowań dworskich Folwarku Świnki odbiega nieco od schematycznych wykreśleń na innych mapach.
____________________________________________________________________________________________________________

______________________________________________________________________________________

Tzw. Plan Kaczyńskiego z 1935 r. (8). Na mapie widnieje nazwa „Karolówka”. Główne ulice  posiadają nazwy: Śląska; Matejki; Moniuszki; Traugutta. Ulica Śląska została wytyczona w latach 30-tych XX w. Jej początkowy odcinek włączono do miasta w 1918 r. Pozostałą część ulicy, aż do obecnej  ul. Braterstwa Broni, włączono do miasta w 1934 r. W oparciu o cztery przecznice ulicy Śląskiej: Matejki, Moniuszki, Traugutta i późniejszej Kopernika, wyznaczono osiedle kolejarskie „Górny Śląsk”. Przed II wojną światową  odcinek przy zabudowaniach dworskich nazywano ulicą Folwark Karolówka. W 1938 r. rozpoczęto brukowanie nawierzchni ulicy Śląskiej kamieniem (tzw. kocie łby), na odcinku od ulicy Szczebrzeskiej do zabudowań majątku Karolówka (9).

_____________________________________________________________________________________

Współczesny Plan dzielnicy Zamościa – Karolówka – lata 1925-2012 (10). Karolówka to jedna z szesnastu dzielnic Zamościa. Osiedle Błonie wchodzące w skład dzielnicy rozciąga się na południe od linii kolejowej. Na północ od niej leży osiedle Karolówka. Najmłodsze osiedle Heweliusza obejmuje bloki mieszkalne ulokowane przy ulicach Traugutta i Heweliusza. Na terenie dzielnicy znajdują się: ZOO miejskie; SP Nr 8; gimnazjum Nr 5; Technikum Mechaniczne; Technikum Rolnicze; Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy; Wydział Nauk Rolniczych Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Na terenie dzielnicy znajduje się cmentarz komunalny, kościół rzymskokatolicki p.w. Świętej Bożej Opatrzności oraz  Zbór Kościoła Ewangelicznych Chrześcijan. Mieści się tu także wiele obiektów magazynowo-składowych; markety: Biedronka, PSS Lux, Castorama. Przy ul. Braterstwa Broni na obrzeżach dzielnicy funkcjonuje schronisko dla bezdomnych psów. W okresie II wojny światowej na Karolówce funkcjonował obóz dla jeńców radzieckich. Miejsce to upamiętnia pomnik.  W dzielnicy mieści się także Urząd Celny.

______________________________________________________________________________________

Przy okazji publikacji tego artykułu składam serdeczne podziękowania: Ewie Dąbskiej; Bogumile Sawie; Andrzejowi Kędziorze i Jakubowi Żygawskiemu –  za pomoc w zebraniu materiałów do niego.

  1. Die Josephinische Landesaufnahme von Galizien 1779-1783 (austriacka Mapa von Miega) – http://mapire.eu/en/map/firstsurvey/?bbox=2582864.5135273198%2C6567144.612892132%2C2602241.3001976116%2C6577272.519139918
  2. Mapa okolic Zamościa 1829 – Kwatermistrzostwo Generalne Wojska Polskiego(Polska, instytucja wojskowa, 1816-1830) (instytucja sprawcza), Warszawa (miejsce wydania), Foto: Piotr Ligier/Muzeum Narodowe w Warszawie, kart. 646; 1829 r.; 53,5 x 40,7 (zarys); rękopis kolorowany; papier.
Bibliografia:
3. Bogumiła Sawa. Zamość 1772-1866. Tom II – Ilustracje. Zamość 2018. s. 94-95, 100.
4. Bogumiła Sawa. Zamość 1772-1866. Tom II – Ilustracje. Zamość 2018. s. 1o6. Topograficzna Karta Królestwa Polskiego – fragment „mapy kwatermistrzostwa” dawnego województwa lubelskiego .
5. Bogumiła Sawa. Zamość 1772-1866. Tom II – Ilustracje. Zamość 2018. s. 120.
6.  Bogumiła Sawa. Zamość 1772-1866. Tom II – Ilustracje. Zamość 2018. s. 134.
 7. Zasoby Archiwum Państwowego w Zamościu.
8. Wojciech Przegon. Jakub Żygawski. Kartograficzne Zamostiana. Kraków-Zamość 2018. Ryc.100. Strefy zaludnienia miasta Zamościa (1935).  ss.95,181.
9. Andrzej Kędziora, Jakub Żygawski. Leksykon ulic i placów Zamościa. Zamość 2015. s. 129.
10. https://pl.wikipedia.org/wiki/Osiedle_Karol%C3%B3wka_(Zamo%C5%9B%C4%87)
Polecamy również artykuły:
1. Historia Karolówki cz. I. – http://przewodnicyzamosc.pl/archiwa/7053
2. Historia Karolówki cz. II. – http://przewodnicyzamosc.pl/archiwa/7110
3. Historia Karolówki cz. III. – http://przewodnicyzamosc.pl/archiwa/7123
 

Plan z 1805 r. – Ziemia Lubaczowska.

W zasobach Biblioteki Narodowej w Warszawie znajduje się ciekawa mapa rękopiśmienna – plan z 1805 r. – zatytułowana w języku niemieckim (legenda): Plan Der Kaijs Koenig Cammeral Herrschafst Lubaczow. Inne oznaczenia mapy to:
Powiększenia fragmentów tej mapy wnoszą wiele mało znanych szczegółów topograficznych. Z pewnością w przyszłości mapa stanie się przedmiotem badania regionalistów i znawców tematu.

Horyniec Zdrój i okolice.

 

 

 

 

 

 

Huta Kryształowa

 

 

 

 

 

 

Huta Stara

 

 

 

 

 

 

Smolin

 

 

 

 

 

 

Radruż

 

 

 

 

 

 

Prusie

 

 

 

 

 

 

Lubaczów

 

 

 

 

 

 

Kobylnica

 

 

 

 

 

 

Krowica

 

 

 

 

 

 

Lubliniec

 

 

 

 

 

 

Legenda mapy

 

 

 

 

 

 

źródło: zasoby Biblioteki Narodowej w Warszawie, udostępnione na stronie internetowej „POLONA.”

 

Dwa teatry – dwie kurtyny.

Danuta Pasieczna
Nawiązując do naszej rodzimej kultury teatralnej w Zamościu – wszak w tym roku przeżywamy kolejne już 44 ZAMOJSKIE LATO TEATRALNE – sięgam do historii polskiego teatru z przełomu XIX i XX w. To wtedy powstał Teatr Miejski w Krakowie (1883 r.) i Teatr we Lwowie (1900 r.). W nich to podziwiamy do dzisiaj dwa wspaniałe dzieła sztuki malarskiej, jakimi są kurtyny Henryka Siemiradzkiego – polskiego malarza żyjącego w latach 1843 – 1902.
Nie piszę biografii Siemiradzkiego; nie jest to tematem niniejszego artykułu – warto jednak dodać kilka szczegółów z jego artystycznej działalności. Henryk Siemiradzki większość swojego życia przebywał poza granicami kraju. Wiele podróżował; był w Petersburgu, gdzie studiował w carskiej ASP, w Wiedniu, w Monachium i Dreźnie, by ostatecznie zamieszkać we Włoszech. Oczarowany Wiecznym Miastem tam żył i malował prawie do końca swojego życia. Rzym – „… to był jego świat, jego powołanie artysty…” – jak wspomina córka malarza. Rozkochany we włoskim pejzażu malował tak charakterystyczne dla siebie sceny nawiązujące do starożytnego Rzymu i Grecji. W okresie, w którym artysta realizował zamówienia kurtyn był u szczytu sławy; uznawano go za najwybitniejszego malarza polskiego. W latach 1894 – 1900, a więc pomiędzy malowaniem kurtyny krakowskiej i lwowskiej, z pracowni Siemiradzkiego wyszło wiele obrazów, szkiców, rysunków, o których znawcy sztuki pisali: „…wzór i przykład ogromnego talentu autora /-/ ale i znakomitego władania pędzlem oraz znajomości tajników precyzyjnego rysunku.”
Wprawdzie kurtyny malowane przez H. Siemiradzkiego nie należały do jego ulubionych form – realizował je na konkretne zamówienie, ale paradoksalnie to właśnie te dwa wielkie „obrazy teatralne” utrwaliły w społecznym odbiorze pamięć o ich twórcy.
Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie (fot. Danuta Pasieczna)
Kraków miał zawsze opinię miasta uczonych i artystów, toteż musiał tam istnieć ruch teatralny, a tym samym – teatr. Był takiż – wielokrotnie przebudowywany i remontowany; dziś znany jako Teatr Stary. Z kroniki miasta czytamy: „…kiedy w 1872 roku radca miejski Walery Rzewulski wystąpił z wnioskiem o budowę nowej sceny w Krakowie w związku z bardzo złym stanem technicznym teatru przy Placu Szczepańskim powstał problem: co budować najpierw – teatr czy wodociągi? Ze względów finansowych obydwie inwestycje nie mogły być realizowane jednocześnie. Mimo kiepskiego stanu sanitarnego miasta teatr okazał się ważniejszy”i
W 1893 roku przystąpiono zatem do budowy nowego teatru. Zaprojektował go architekt Jan Zawiejski, wzorując się na gmachu Wielkiej Opery w Paryżu. Dzięki olbrzymim nakładom finansowym był budowany z rozmachem i po dwu latach budowy, w pejzażu miejskim Krakowa powstał piękny, okazały budynek w stylu późnego eklektyzmu. Już od początku zdobył sławę najlepszej polskiej sceny. Grali w nim najsławniejsi wówczas aktorzy m. in. Helena Modrzejewska, a debiutanci tej sceny mieli otwartą drogę do innych teatrów.
Z budową i powstaniem teatru wiąże się historia konfliktu władz miejskich z Janem Matejką – wówczas radcą miejskim, który cieszył się wielkim szacunkiem i uznaniem jako malarz. Otóż Matejko był przeciwny budowie teatru w miejscu zabytkowego zespołu klasztornego i szpitala Świętego Ducha. Jego upór w tej sprawie był tak osobisty, że zburzenie starych murów i budowę w tym miejscu nowego obiektu potraktował jako swoją osobistą porażkę. W tej sytuacji wiadomo było, iż Matejko w sprawie wyposażenia teatru, w tym i kurtyny nie będzie się w ogóle wypowiadał.
Ogłoszono, zatem konkurs otwarty i projekt pierwszej kurtyny wybrany został w wyniku tegoż konkursu. Ciekawostką jest fakt, że do konkursu zgłosił się m. in. Stanisław Wyspiański i Józef Mehoffer, którzy byli wówczas w Paryżu. Przesłane przez nich wprost z Paryża szkice kurtyn były jednak, w opinii komisji, zbyt nowatorskie i zostały odrzucone. Nie wdając się w szczegóły – ostatecznie nie podjęto się realizacji żadnego wybranego projektu, chociaż zwycięzcom wypłacono nagrody. W maju 1892 roku prasa lokalna pisała:…”Zarząd budującego się w Krakowie teatru traktuje z Siemiradzkim o wykonanie kurtyny. Siemiradzki podobno skłania się do podjęcia tego dzieła”. 17 czerwca artysta przyjechał na dwa dni do Krakowa”. Siemiradzki był wówczas postacią bardzo popularną w Krakowie zważywszy na fakt iż, wcześniej ofiarował dla miasta swój jeden z najsłynniejszych obrazów – „Pochodnia Nerona”. Mówiło się, że zamówienie kurtyny było niejako rewanżem za złożony ów szczególny dar. Siemiradzki podjął się tego zadania, chociaż uzgodnione z nim sprawy finansowe nie były dla niego korzystne. O tym wspominał kilka lat później w liście (do architekta lwowskiego teatru Zygmunta Gorgolewskiego) na okoliczność realizacji kurtyny lwowskiej. Pisał: „Zapewne wiadomo Panu, że za Krakowską kurtynę zapłacono mi 15 000 złr. Jest to minimum, za jakie przystałbym na wykonanie tak wielkiego płótna i niech mi Pan wierzy – czas i koszta, które bym na to poświęcił – użyte na namalowanie obrazów mniejszych rozmiarów przyniosłyby mi bez porównania więcej. Przyjmując zamówienie za 15 000 złr. uczyniłbym to jedynie z pobudek czysto artystycznych, znęcony perspektywą szerszego polotu dla wyobraźni, do którego kurtyna przedstawia tak wdzięczne pole.”
W lutym 1894 roku kurtyna była gotowa i wystawiona na widok publiczny w Rzymie. Wspomnieć należy, że artysta zawsze dbał – mówiąc językiem współczesnym o reklamę swoich dzieł i zawsze informował opinię publiczną o swoich sukcesach. Tymczasem Kraków niecierpliwie czekał na kurtynę. „…Pomimo że bardzo pragnąłem wystawić kurtynę na parę tygodni w Wiedniu – zrzekam się chętnie tego zamiaru skoro spełnienie jego sprzeciwiałoby się interesom teatru.” – pisał Siemiradzki do Prezydenta m. Krakowa w odpowiedzi na ponaglenie przywozu kurtyny. Pod koniec lutego 1894 roku kurtyna była już w Krakowie, w nowym teatrze. W kilka miesięcy później odbyło się uroczyste odsłonięcie kurtyny, połączone ze spektaklem teatralnym. Na afiszu w dniu „inauguracji” kurtyny czytamy: „we środę dnia 18 kwietnia 1894 roku uroczyste przedstawienie z powodu odsłonięcia kurtyny Henryka Siemiradzkiego na dochód funduszu emerytalnego Artystów Sceny Krakowskiej. Rozpocznie uwertura odegrana przez orkiestrę 13 – go pułku ułanów pod dyrekcją p. J.N. Hocha. Chwast. Komedya w 3 aktach Józefa Bilizińskiego. …”
Kurtyna podczas tego spektaklu opuszczana była po każdym akcie. Wzbudziła tak wielkie zainteresowanie w Europie, że podobno artysta otrzymywał liczne propozycje na malowanie kolejnych zasłon teatralnych. Kurtynę krakowską Siemiradzki malował około dwóch lat.

kurtyna krakowska – wymiary 11.9 x 9.6 m
Układ kompozycyjny obrazu jest tryptykowy. Środkową część zajmuje eksedra, w której artysta przedstawił personifikację Natchnienia kojarzącego Piękno z Prawdą. Za postacią Piękna widoczny jest trzymający łuk Amor. U stóp schodów prowadzących do tronu Natchnienia Komedia siedzi obok bawiącego się marionetkami Trefnisia. Po lewej stronie Tragedia patrzy na Morderstwo i Występną Miłość, do których zbliżają się Widma i Furie. Za nimi, przed posągiem Sfinksa toczy się walka pomiędzy postaciami symbolizującymi Dobro i Zło. Na pierwszym planie Eros płacze nad urną z prochami drogiego serca. Po prawej stronie eksedry Psyche uwalniając się z więzów Zmysłowości wznosi się w górę za Muzyką i Śpiewem. Za nimi, wokół posągu Terpsychory wyobrażano grupę tańczących postaci. Drugi plan zamyka półokrągła galeria. W górze po lewej stronie widać chmury i zygzak błyskawicy, po prawej pogodne niebo.”
Teatr Wielki we Lwowie aktualnie – Teatr Opery i Baletu im. Salomei Kruszelnickiej
Władze miasta i mieszkańcy Lwowa „pozazdrościli” nowego obiektu kulturalnego w Krakowie i już w 1897 roku przystąpili do budowy teatru, tym bardziej, że dotychczasowy mieścił się w gmachu Hr. Skarbka – tzw. Teatr Skarbkowski. Wymagał generalnego remontu, a i właściciel budynku zamierzał pozbyć się lokatora. I tak w latach 1897 – 1900 powstało „…arcydzieło polskiego architekta, lwowianina Zygmunta Gorgolewskiego /-/ uświetnione pracą najznakomitszych polskich artystów, rzeźbiarzy i malarzy stanowił wizytówkę miasta oszałamiającą swym niedościgłym pięknem i bogactwem wystroju zewnętrznego i wewnętrznego” – pisała prasa lokalna.
W porównaniu z innymi budynkami (również krakowskim) powstającymi w tym okresie w Polsce – to właśnie teatr miejski we Lwowie wyróżniał się szczególnym rozmachem. Z. Gorgolewski zaprojektował również wystrój wewnętrzny budynku. Budowa trwała 3 lata, a wyposażenie gmachu następne 6 lat. Koszt zamknął się ogromną sumą, na którą w większości złożyły się środki społeczne mieszkańców Lwowa – w tym okresie dość bogatych fabrykantów i przemysłowców.
Tak bogaty i „wytworny” projekt budynku teatralnego wymagał ogromnych funduszy; do tych kosztów dochodziła jeszcze sprawa zamówienia równie „wytwornej” kurtyny. Przypomniano sobie ofiarność Siemiradzkiego dla Krakowa i postanowiono spróbować czy i Lwów nie mógłby w darze otrzymać obraz – kurtynę. Poproszono artystę o szkic, a potem o jego realizację. Siemiradzki nie przystał wprawdzie na dar, ale wytargował wcale nie tak dużą sumę uwzględniając kłopoty finansowe Komitetu Budowy. 17 czerwca 1899 roku Siemiradzki przesłał fotografię szkicu przyszłej kurtyny, a pracę nad kurtyną zakończył w czerwcu 1900 roku. Malował ją, zatem tylko rok.
Teatr lwowski otwarto w 1899 roku, a już w rok później Siemiradzki poinformował, iż kurtyna jest gotowa. Najpierw wystawiona w Rzymie (podobnie jak wcześniej kurtyna krakowska), a później w warszawskiej Zachęcie. W październiku 1900 roku Siemiradzki wysłał kurtynę z Warszawy do Lwowa. Uroczyste otwarcie budynku teatru i „inauguracja” kurtyny odbyły się w przeciągu kilku miesięcy. I znów podobnie jak w Krakowie kurtynę pokazano po raz pierwszy podczas spektaklu, w którym opuszczano ją po każdym akcie. Działo się to dokładnie 13 stycznia 1901 roku. Echa tego artystycznego wydarzenia były bardzo różne; z jednej strony zachwytom nie było końca, z drugiej – druzgocąca krytyka. Nie szczędziła jej m. in. Gabriela Zapolska podkreślając, iż kurtynie brak „narodowych treści”…”lwowska zasłona malowana była na obstalunek, krakowska z natchnienia”.
Kurtyna lwowska była „ostatnim akordem” wielkiego, monumentalnego malarstwa Henryka Siemiradzkiego. Wprawdzie wielu krytyków nie szczędziło ostrych słów, ale powszechne zachwyty społeczeństwa były autentyczne. Ogólne zdziwienie i zainteresowanie budziła iluzja obrazu – tzw. „materialne złudzenie rzeczywistości” – co było, jak podkreślano, wirtuozerską sprawnością artysty.
kurtyna lwowska – wymiary 12m x 9 m
także lwowska kurtyna zachowuje tryptykowy układ kompozycyjny. W środkowej części znajduje się „przybytek Apollina” z medalionem przypominającym bóstwo na kwadrydze. Pośrodku, przed ołtarzem siedzi na trójnogu Pytia. Z oparów wydobywających się z czeluści u jej stóp wyłania się skrzydlata wyobraźnia. Po prawej stronie ołtarza znajduje się personifikacja Rozumu, trzymająca w ręce wagę. W głębi /-/ tłum ludzki, w pogoni za rozsypującymi swoje dary: Fortuną Sławą i Miłością. Wskazująca lewą ręką na tę gonitwę postać Historii. /-/ grupę tę uzupełniają postacie Tragedii i Komedii. Po lewej stronie obrazu znajdują się personifikacje Opery z harfą, Poezji z lirą i Muzyki. Przed nimi z błazeńską czapką na głowie i lirą w ręce siedzi postać personifikująca Operę Kosmiczną. Grupę sztuk związanych z muzyką zamyka alegoria Tańca”.
W 1901 r. H. Siemiradzki jedzie do Łodzi, do nowo otwartego teatru. Czy wówczas planował pracę nad trzecią kurtyną? Wprawdzie po namalowaniu zasłon krakowskiej i lwowskiej napływało, jak wspomniałam, wiele zamówień z Europy, ale artysta był już schorowany i zniechęcony krytyką ze strony modernistów i nie tylko. Ostre słowa Zapolskiej rozbudziły falę opinii krytycznej. Artysta przeżywał to bardzo mocno, pisząc z goryczą w jednym ze swoich listów, że nie potępia „w czambuł wszystkich nowych prądów w malarstwie, że wśród modernistów widzi malarzy szczerych i utalentowanych, ale nie podoba mu się buta samouczków paradujących pogardą dla tego, co sztuka wydała pięknego i prawdziwego…”
W czerwcu 1902 roku już bardzo chory wraca ostatecznie do Polski, do ulubionego Strzałkowa k/ Częstochowy. Umiera 23 sierpnia 1902 roku. Pochowany został w Warszawie na Cmentarzu Powązkowskim, skąd w rok później trumnę ze zwłokami artysty przewieziono do Krakowa i uroczyście pochowano w Grobach Zasłużonych na Skałce.
Na zakończenie pozwolę sobie na krótką refleksję.
Kurtyny teatralne mają zachwycać swoim kunsztem artystycznym, taka jest ich funkcja – obok czysto technicznej. Są szczególnymi obrazami nie tylko ze względu na rozmiary; przeznaczone są przede wszystkim na dekoracyjny efekt, – jako że funkcjonują w miejscu szczególnym i w szczególnej przestrzeni. Omawiane kurtyny nie są „robotą” dekoracyjną, ale dekoracyjnym dziełem twórczym wybitnego malarza i ich miejsce zda się być stosowniejsze w galerii bądź w muzeum, a niżeli w sali teatralnej poddane niszczejącym wpływom otoczenia.
Zasłony teatru krakowskiego i lwowskiego zaliczane są i dziś do największych arcydzieł sztuki polskiej; „Szczęśliwa publiczność, mogąca codziennie patrzeć na te obrazy i wyszukiwać w nich coraz to nowe szczegóły…” Czy rzeczywiście? Czy teatry w Krakowie i we Lwowie udostępniają widzom swoje kurtyny? Jaki jest ich aktualny stan techniczny? Przechowywanie, konserwacja i udostępnianie tych dzieł – to ważny i aktualny problem zarówno władz polskich jak i ukraińskich – w przypadku kurtyny we Lwowie.
Temat ten niezwykle ważny; wymaga jednak oddzielnego opracowania.
P.S Zainteresowanych tematem odsyłam do artykułu Aleksandry Suwały z „Dziennika Polskiego” z 2018 roku dot. współczesnej realizacji kurtyny krakowskiej wg projektu Stanisława Wyspiańskiego.
Ze względu na jego aktualność odsyłam do strony internetowej
https://dziennikpolski24.pl/teatr-slowackiego-ma-nowa-kurtyne-zaprojektowal-ja-stanislaw-wyspianski/ar/13561695
źródła:
1. A. Kuczyńska, Malowane kurtyny teatralne Henryka Siemiradzkiego, Lublin 2010, TN KUL, str 127
2. J. Dużyk, Henryk Siemiradzki życie i twórczość, Kraków, PAN, 1984
3. S. R. Lewandowski, Henryk Siemiradzki, Warszawa 1911
4. fotografie: Teatr Lwowski A. Bujak „Lwów” wyd. Bosch 1997
5. fotografie: kurtyn S. R. Lewandowski, Henryk Siemiradzki, Warszawa 1911

Z biegiem Poru.

Por i „Jelita”. Zestawienie, powiedzmy – zaskakująco – ciekawe.
Jeśli zaznaczymy, że źródłosłów pierwszej z wymienionych nazw wywodzi się od czystości, robi się… jeszcze bardziej zaskakująco. Ale jeśli do tego spojrzymy na w miarę dokładną mapę środkowo wschodniej Polski, zwłaszcza gdy przyjrzymy się sieci hydrograficznej – wszystko stanie się jasne – przynajmniej jeśli chodzi o Por. A „Jelita”? Trzy skrzyżowane herbowe włócznie nieodłącznie towarzyszyć będą wędrowcowi, który by chciał w dowolny sposób przemierzyć dolinę tej niewielkiej przecież rzeki, lewego dopływu Wieprza, wypływającej z lessowych wzgórz nieopodal Batorza. A znaleźli się tacy, co chcieli. Dziwnym trafem wszyscy poubierani w czerwone kubraczki, kamizelki, sweterki. Cały pięćdziesięcioosobowy autokar. Działo się to dnia szóstego kwietnia 2019 r., w 390 rocznicę śmierci jednego z najwybitniejszych mieszkańców doliny Poru.
Szymon Szymonowic, twórca „Sielanek” tudzież współtwórca słynnej Akademii Zamojskiej, zmarł 5 maja 1629 roku. Dla uczczenia rocznicy śmierci poety, Koło Przewodników Terenowych O/Zamość im. Róży i Jana Zamoyskich zorganizowało trwającą trzy dni sesję krajoznawczą, zatytułowaną „Szymon Szymonowic w Zamościu i Czernięcinie”. Wspomniane wyżej autokarowe przemierzanie było nieodłączną częścią sesji. W tym kontekście czerwone przewodnickie wdzianka nikogo już dziwić nie mogą. A Czernięcin – wieś, która z nadania dzierżawy przez Jana Zamoyskiego od 4 marca 1598 roku należała do Szymonowica, położony jest właśnie nad Porem. A zatem wszystko już jasne. Por, jako drogowskaz, rzeka wyznaczająca bieg kotliny oddzielającej wał Roztocza od północnych, w mniejszym stopniu zbudowanych z lessu fragmentów Wyżyny Lubelskiej. A zarazem rzeka w której wodach, naginając trochę topografię, niegdyś przeglądał się dziś nieistniejący dwór należący do poety.
Osoba poety i dolina jednej z ważniejszych roztoczańskich rzek. Dwa motywy splecione w całość. Plus trzeci – owe „Jelita”, czyli herb rodu Zamoyskich, wywodzący się z czasów Władysława Łokietka, którego genezę barwną staropolszczyzną opisał Bartosz Paprocki w utworze z 1578 roku.
Nazajutrz po boisku onym król jeżdżący
Ujźrzał rycerza swego głowę podnoszący.
Trzema drzewy przebity był, zarazem rzecze:
Równa męka nie może być takowej męce.
On rycerz odpowiedział: więtsza męka jeszcze,
Gdy zły sąsiad w jednej wsi, co się zgadzać ne chce.
Spytał król: możesz być żyw, ja przyrzekam tobie,
Odjeżdżając kazał go swym barwierzom leczyć
A one drzewa z niego tym prędzej wykręcić.
Ten mąż, który był dziedzic prawy herbu tego,
Floryjan Szary imię było własne jego,
Ma być herb w krwawym polu z żelaznymi groty,
Laski złote złożone na krzyż na znak cnoty (…)
(Bartosz Paprocki, Jelita. 1578)
Trzy „laski złote złożone na krzyż na znak cnoty” dały się dostrzec wszędzie – na portalach i w wystroju mijanych świątyń, czy jako ornament zabytkowych budowli, że wymienię jedynie starą plebanię w Turobinie. Dolina Poru i geograficzne przyległości należały wszak do utworzonej przez Jana Sariusza Zamoyskiego ordynacji.
Wycieczka wzdłuż Poru dawała oczywiście okazję by przyjrzeć się z bliska innym zagadnieniom z historii, kultury i geografii Roztocza Zachodniego i Kotliny Zamojskiej. W Batorzu przewodnicka ekipa odwiedziła nieodległą Sowią Górę – miejsce gdzie 6 września 1863 roku rozegrała się jedna z bitew Powstania Styczniowego. W bitwie tej poległ powstańczy dowódca – Marcin „Lelewel” Borelowski, pochowany wraz z towarzyszami broni na batorskim cmentarzu, którego to również nie sposób było ominąć. Sama Sowia Góra i inne okoliczne wzniesienia – to kwintesencja lessowego krajobrazu. Łagodne stoki, których znaczna część pokryta jest lasami o charakterze dąbrowy świetlistej, a miejscami grądu. U progu kwietnia w lasach tych wiosna dopiero rozpoczyna swoje rządy, dając temu wyraz nieśmiałymi jeszcze zakwitami zawilców, czy żółcącej się rozległymi kępami śledziennicy skrętolistnej.
Upraszczając nieco – Batorz to w zasadzie źródła Poru. Naturalna kolej rzeczy wiodła nas zatem z biegiem wód. Dolina rozszerza się tworząc rozległy Padół (Kotlinę) Zamojski. Mamy tu cały szereg interesujących miejscowości. Zatrzymaliśmy się w Targowisku – gdzie miała swoją siedzibę jedna z najstarszych parafii na Lubelszczyźnie, położona na najdalszych krańcach ówczesnej diecezji krakowskiej. Tutaj też odnajdziemy drewnianą świątynię pod wezwaniem św. Tomasza z Canterbury, wybudowaną w 1740 roku na miejscu dawniejszej, spalonej. W sąsiedztwie świątyni Por tworzy malownicze rozlewisko, tzw. jezioro (staw) Boćków, będące krajobrazowo – przyrodniczą perełką chronioną w randze „ptasiego” Obszaru Natura 2000.
Turobin – to z kolei spotkanie z „renesansem lubelskim” w kościele p.w. św. Dominika. A po chwili najważniejszy punkt trasy – wspomniany już „szymonowicowy” Czernięcin. A ponadto zabytek drewnianej architektury sakralnej – parafialny kościół św. Katarzyny.
Radecznicy – sanktuarium św. Antoniego – nie sposób było pominąć. Zanim jednak dotarliśmy do stóp barokowej świątyni i bernardyńskiego klasztoru – prowadzący (dodajmy że we wspaniały sposób!) trasę kol. Maria Puźniak i kol. Robert Kowalski zapoznali nas z arcyciekawym miejscem – gdzie zachowała się namacalna pamiątka po granicy, jaka po I rozbiorze Polski rozdarła teren Ordynacji Zamoyskiej. Bo oto śródpolna kapliczka, dostrzegalna jedynie w „bezlistnej” porze roku stoi na miejscu dawnego słupa granicznego. Historyczna pamiątka, o której (niemal) nikt nie wie.
A gdy już minęliśmy także i Radecznicę – ostatnie kilometry doliny Poru pokonaliśmy już autokarem. Na koniec niezwykle „mocny” krajobrazowo akcent – miejsce, gdzie Por łączy się z Wieprzem. Teren oblany wodami „nieliskiego morza”. Droga wspinająca się na wyniosłość – punkt widokowy położony pomiędzy głównym zbiornikiem a jego zatoką, stanowiącą tzw. zbiornik wstępny Kulików – od nazwy pobliskiej wsi. Takie położenie powoduje że widokowy punkt ma charakter wyspy – określanej zresztą jako „wyspa Kulików”.
Aby dostać się do Nielisza trzeba było okrążyć zalew. A warto było – gdyż w położonej na jego brzegu restauracji „Marina” na sytych wrażeń i niesytych posiłku turystów czekał już gorący obiad.
Kilka słów podsumowania: w taki oto sposób przewodnicką wycieczkę wspomina lubelski gość w Zamościu. Niejedyny zresztą. Zamojskie Koło Przewodników PTTK gościło w tych dniach Koleżanki i Kolegów z Lublina, Puław, Nałęczowa, Lubartowa. I za tę gościnę chciałoby się jeszcze raz serdecznie podziękować. Tęsknimy za Wami – Koleżanki i Koledzy spod patronatu Jana i Róży Zamoyskich.

  

 

  

tekst i zdjęcia: Marcin Turski

Uroczystości Szymonowiczowskie.

Program uroczystości jubileuszu 150. lecia Szkoły Podstawowej im. Szymona Szymonowicza w Czernięcinie 19 maja 2019 roku

14.00 Msza Święta

15.00 Odsłonięcie tablicy pamiątkowej

15.15 Uroczystości jubileuszowe

Powitanie gości

Przemówienia okolicznościowe

Program artystyczny:

– Sielanka „Żeńcy” Szymona Szymonowicza w wykonaniu uczniów szkoły

– „Krakowiak” w wykonaniu przedszkolaków

– Koncert pieśni patriotycznej w wykonaniu „Kapeli Turobińskiej”

16.30 Blok rekreacyjny:

– projekcja filmu o Szymonie Szymonowicu

– Zwiedzanie wystaw okolicznościowych

-Degustacja jadła regionalnego

-Gry i zabawy

– Wpisy do Księgi Pamiątkowej oraz Księgi Absolwentów

17.30 Wspólne zaśpiewanie pieśni o Czernięcinie z KGW

17.40 Zabawa taneczna z „Kapelą Turobińską”



Relacja Michała Pieszki sekretarza Zjazdu Naukowego imienia Szymona Szymonowicza w Zamościu 28 – 29 IX 2019 roku z wyjazdu 11 autami uczestników Zjazdu do Czernięcina.

„Obiad. Po południu autami przez Klemensów do wsi Częrnięcina, gdzie tak długo, pracowicie i zbożnie gospodarował Szymon Szymonowicz. W tej wycieczce idźmy za piękną relacją jej współuczestnika prof. Stanisława Łempickiego.  „… Jedziemy tak słonecznie i gorąco, że rozchylamy płaszcze i zdejmujemy kapelusze. Pola może już ostatni raz, pławią się w pysznym, bogatem jesiennem słońcu…. Czerwienią się grona jarzębin. Pędzimy tak, że aniśmy się spostrzegli, a już Klemensów. Wyjeżdżamy w kolosalny, zapuszczony starodrzew parku, okrążamy wielki kwietnik i stajemy u progu pałacu ordynackiego. Pałac piętrowy ogromny, jaśnieje cały w południowym słońcu i w przejrzystości jesiennego powietrza. Na tarasie schodowej oczekuje gości pani Zamoyska z córkami i rodziną. Urządzamy istny zajazd na piękną magnacką siedzibę. Uprzejma gospodyni, jej córki i kuzyni, pp. Potoccy, oprowadzają nas po pokojach pałacu, nie szczędząc doskonałych informacji. Klemensów – to istne muzeum polskiej kultury i wielkich tradycji domu Zamoyskiego. Wspaniała, kilkutysięczna biblioteka, umieszczona wzorowo w stylowych szafach, pełna „białych kruków”. Starożytne bezcenne meble. Gdańskie szafy, antyczne biurka, stoły, urządzania salonów i pracowni… Zwierciadła, obrazy starych mistrzów, obcych i polskich, a przede wszystkim przebogata galeria portretów i pamiątek rodowych Zamoyskich i pokrewnych im familij… . Trzeba to oglądać szczegółowo, całemi godzinami i przeprowadzać osobne studia… Z każdego kąta tych sal pałacowych wieje nie tylko szacowna tradycja rodzinna, nie tylko delikatny, pełen znawstwa i umiłowania kult przeszłości, ale i wysoka kultura duchowa i intelektualna, pielęgnowana umiejętnie, jak cudny kwiat, przez całe wieki. Kultura, której nie spotyka się bynajmniej we wszystkich domach arystokracji… „Panie” – powiada do mnie jeden z wybitnych obywateli Warszawy – „ci ludzie umieją pielęgnować polską kulturę. Niech mi pan pokaże taką atmosferę wnętrza w Nowym Yorku albo Chicago”…

Ale czas jechać dalej. Pani Ordynatowa zaprasza na kieliszek wina i wiązkę winogron własnej uprawy. Posilamy się, dziękujemy za gościnę i przewodnictwo i odjeżdżamy wśród najserdeczniejszych pożegnań, podziękowań, okrzyków. Teraz za to jest gorzej. Do Klemensowa – dobra pańska droga. Ale od Klemensowa do Czernięcina, godzina lub więcej jazdy, a trakt prawdziwie „polski”, jak niegdyś mówiono. Całe szczęście, że jest bajeczna pogoda, sucho i bezpiecznie. Bo powiadają, że gdy przyjdą roztopy  wiosenne lub jesienne, to się tutaj można utopić. Za czasów rosyjskich utopił się raz kozak, pędzący z rozkazem i tylko pika wyglądała z błota, jak nagrobny obelisk.

Jedziemy tedy sobie bez troski, a auta potrząsają nami po grudach, jak workiem z grochowym. Czasem wpadamy – mimo wszytko – w autentyczne błoto. Toteż taki Simonides, jak przyszła jesień, chyba nigdzie miesiącami z domu nie wyjeżdżał tylko popijając miodek przy kominie – wiersze pisał.

            Miało się już ku zachodowi i chłodek zalatywał od kartoflisk, gdyśmy dojeżdżali do Czernięcina. Jedziemy przez wieś ku dworowi i już z daleka uderza nas osobliwy widok. Dworek wiejski, cały w winogronach czerwonych, jakby go wymalowała Janowska. Dwór „z drzewa, lecz podmurowany, świeciły się z daleka pobielałe ściany”. Przed dworem w okrąg, w półkole, kolorowa ciżba,  pogrążona w milczeniu czekania… To cały lud czernięciński, jak jeden mąż, zgromadził się w odświętnych strojach lubelskich, na powitanie wycieczki z Zamościa. Starcy, dojrzali mężowie i kobiety, krasne dziewuchy, parobczaki dzielne, mała dziatwa… Będzie tu zapewne Szymonowiczowska Oluchna i Pietruchna i Miłko i Baty i inni…

Auta objeżdżają gazon kwiatowy, stają przed gankiem i wyrzucają raz po raz gości. Zgromadzona ludność wita nas okrzykami, a gospodarze dworu państwo Huskowscy, w otoczeniu wiejskich dzieci wychodzą na powitanie… Czem chata bogata, jak było za ich poprzednika, Szymona Szymonowicza…

Uroczystości czernięcińskie miały program obfity a przemiły. Najpierw poszliśmy do „dworku Szymonowicza”. Stareńki dworek w sadzie, obok dzisiejszego starego już także, dworu… na pół z sosny, na pół z modrzewia, częściowo zapadnięty z ziemię… Na „świętej belce” łaciński napis. Odcyfrował go kiedyś z trudem gospodarz. Kończył się tak: „…si migrabis hac domo, Deus sit tibi comes”. Kto to pisał i kiedy? Oglądamy izby, wchodzimy do komory z ciekawym starożytnym kominem… Czyżby w tym domku miały kiedyś, przed 300 laty, powstać „Sielanki”, czy tutaj tworzył swe arcydzieła jeden z największych pisarzy łacińskich Europy. Tak mówi miejscowe podanie. Wierzymy, bo nam z tem dobrze, bo wychodzimy wzruszeni. Teraz idziemy nad Pur, nad rzekę czernięcińską, z której z rusałką umiała rozmawiać czuła dusza Simona Simonidesa….

opracowanie: Maria Rzeźniak

Źródło: Pamiętnik Zjazdu Naukowego imienia Szymona Szymonowicza w Zamościu we Wrześniu 1929 roku. Koło Miłośników Książki, Zamość 1930.

Linki do artykułów o Szymonie Szymonowiczu:

1. Czernięcin i Szymon Szymonowicz. –  http://przewodnicyzamosc.pl/archiwa/8992

2. Rok Szymonowicza. http://przewodnicyzamosc.pl/archiwa/8663

Zaproszenie

Zapraszam na spacery:

13.04.19 sobota; spotkanie ok. g. 10.00 na parkingu „U Gargamela”, przejście szlakiem niebieskim p/Wzgórze Kościółek do wodospadów na Jeleniu i powrót na parking.

14.04.19, niedziela: spotkanie ok. g. 10.00 na parkingu przy synagodze w Jarosławiu i zwiedzanie tegoż grodu.

UWAGA! Dolna ścieżka na Czartowym Polu czasowo zamknięta.

Z turystycznym pozdrowieniem M. Puźniak.

Wyjazd szkoleniowy 23 marca 2019 roku.

Wyjazd szkoleniowy, prowadzony przez Marię Puźniak i Roberta Kowalskiego, obejmował tereny Ziemi Krasnostawskiej oraz miejsca związane z Mikołajem Rejem. W organizację zaangażowała się Krystyna Malec, a wspomagał archeolog, pracownik Muzeum Regionalnego w Krasnymstawie, Konrad Grochecki.
Pierwszym obiektem który zwiedzaliśmy był  kościół pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego, położony w Borowicy gmina Łopiennik, fundowany przez  Kazimierza Krasińskiego, wzniesiony w latach 1797-1799 według projektu Jakuba Kubickiego, nadwornego architekta króla Stanisława August, który projektował  między innymi Belweder w Warszawie, Arkady Zamku Królewskiego oraz niezrealizowanie dzieło, Świątynię Opatrzności Bożej. Projektując drewnianą świątynię w Borowicy wprowadził formy architektury stosowane dotychczas w budownictwie murowanym, jest to obiekt klasycystyczny, konstrukcji zrębowej, typu centralnego, na planie ośmioboku. Wnętrze ma formę planu krzyża greckiego, w którym  znajdują się kolumny doryckie utrzymane w klasycystycznych proporcjach, wykonane z jednego pnia drzewa modrzewiowego.
Niezwykłości dodaje fakt, że jest to najmniejsza parafia w Polsce, licząca zaledwie 257 wiernych. Urzekła nas architektura i historia kościoła, a także  gościnność i serdeczne przyjęcie przez proboszcza ks. Grzegorza Kolasa oraz czystość i porządek całego otoczenia. Po Borowicy przyszła kolej na odwiedzenie śluzy kanału wodnego na rzece Wieprz – Krzna, kanału mającego długość 140 km, nieżeglownego, wybudowanego w latach 1954-1961. W swoich zadaniach miał on charakter melioracyjny. W tym miejscu nie zabrakło elementów humorystycznych, związanych z topieniem Marzanny. Zimę należy pożegnać, nasza Marzanna miała nieco inny wizerunek, utożsamiona ze współczesnym zjawiskiem kulturowym. Szlak szkoleniowy prowadził do Rejowca, miasta założonego przez Mikołaja Reja w 1547 roku na gruntach wsi Sawczyn. Miasto na podstawie przywileju Zygmunta I Starego otrzymała prawo do dwóch jarmarków. W rękach spadkobierców Reja,  Rejowiec przetrwał do końca XVI wieku, następnie był w posiadaniu różnych właścicieli między innymi należał do Rzewuskich, Woronieckich, Ossolińskich, Łubieńskich, w okresie przed 1944 r. do rodziny Budnnych, znanych z wielu inwestycji przemysłowych między innymi cukrowni. Wśród zabytkowych obiektów w Rejowcu znajduje się zespół pałacowo – parkowy, pałac klasycystyczny wybudowany w połowie XIX wieku. W bezpośrednim otoczeniu pałacu znajduje się XIX wieczny park angielski, znacznie zniszczony podczas II wojny światowej. Będąc w Rejowcu należało spotkać się z Mikołajem Rejem, uczyniliśmy to przechodząc przed Urząd Gminy Rejowiec, gdzie na cokole znajduje się popiersie założyciela, przedstawione w stroju szlacheckim, ufundowane przez mieszkańców w 500. lecie urodzin założyciela. Odwiedziliśmy również klasycystyczną dawną cerkiew unicką z końca XVIII, obecnie kościół po wezwaniem św. Michała Archanioła. Z Rejowca udaliśmy się do miejscowości Krynica, gdzie położone jest wzgórze zwane Górą Arianką, do którego prowadzi pieszy szlak turystyczny – szlak ariański znakowany kolorem żółtym. Szlak przebiega miejscowościami związanymi z życiem i działalnością Pawła Orzechowskiego, należącego do braci polskich zwanych potocznie arianami. Na szczycie wzgórza znajduje się mauzoleum wzniesione w I połowie XVII wieku prawdopodobnie przez Pawła Orzechowskiego. Jest to budowla na planie kwadratu zwieńczona piramidą, być może było to miejsce pochówku fundatora. O tej niezwyklej budowli i miejscu opowiadał przewodnik naszego szkolenia i wielki miłośnik Ziemi Krasnostawskiej, archeolog Konrad Grochecki.
Podróżując dalej szlakiem ariańskim dotarliśmy do Zamku w Krupem, wznoszonym od pocz. XVI do połowy XVII wieku, zwanym też fortecą. Pierwotnie, Jerzy Krupski wystawił tu niewielki zamek, w 1577 roku Krupe przeszło na własność Pawła Ossolińskiego, który rozbudowując zamek nadał mu kształt renesansowej rezydencji. Od połowy XVII wieku zamek często zmieniał właścicieli, nie ominęły go również klęski najazdów i pożarów. Przez pewien czas właścicielami zamku byli potomkowie Mikołaja Reja, oni też podjęli się trudu odbudowy.  Kolejny pożar, który wybuchł w 1794 roku sprawił, że zamek popadł w ruinę a w okresie II wojny światowej Niemcy rozebrali część północną murów. Ostatecznie w latach sześćdziesiątych XX wieku  mury zostały zakonserwowane, częściowo wzmocnione i odnowione, teren uporządkowany. Naszą wędrówkę szkoleniową zakończyliśmy w Krasnymstawie, dawnym Szczekarzewie, który prawa miejskie otrzymał od Władysława Jagiełły w 1394 roku. Dzięki położeniu na trakcie handlowym nastąpił szybki rozwój miasta. W latach 1490 – 1826 Krasnystaw był siedzibą biskupów chełmskich, pełnił również funkcję starostwa grodowego. Mieliśmy okazję wejść do dawnego refektarza w klasztorze augustiańskim. Zespół dawnego kościoła i klasztoru są najstarszymi obiektami zabytkowymi w Krasnymstawie. Powstały w latach 1394 – 1434, w bezpośrednim sąsiedztwie nieistniejącego dziś zamku, w  którym to w 1588 roku przebywał jako więzień, wzięty do niewoli przez Jana Zamoyskiego arcyksiążę Maksymilian Habsburg. Doskonałym podsumowaniem naszego szkoleniowego wyjazdu była wizyta w Muzeum Regionalnym w  Krasnymstawie , mieszczącym się w kolegium pojezuickim, które wzniesiono w latach 1695 – 1740 przy kościele św. Franciszka Ksawerego. Bogate zbiory, ciekawe ekspozycje, wspaniały przewodnik, architektura obiektu potwierdziły, że powiedzenie Stanisława Jachowicza „Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie” jest wciąż aktualne.
tekst: Maria Rzeźniak
zdjęcia: Krystyna Malec
  

 

Śladami Kossaków i Zamoyskich.

Zamojskim przewodnikom dobrze znany jest wątek związku malarstwa Wojciecha Kossaka z rodem Zamoyskich poprzez pryzmat plakatu reklamowego, promującego piwo zwierzynieckiego Browaru (link poniżej).  Przypomnijmy krótko jego historię:
„…Plakat, reklamujący zwierzynieckie piwo, namalowany przez Wojciecha Kossaka, jest jedynym z nielicznych dzieł malarza, poświęconym Zamojszczyźnie. Do powstania plakatu doszło w niecodziennych okolicznościach w 1929 r. Wojciech Kossak przebywał wówczas za granicą, a do Polski przyjechał tylko na krótko, prawdopodobnie w sierpniu. Odwiedzając Warszawę, zaprosił przyjaciół do znanej kawiarni „Ziemiańska”. Biesiada trwała długo, wypito wiele trunków i okazało się, że Kossakowi zabrakło pieniędzy na zapłacenie rachunku. Wtedy przyszedł mu z pomocą obecny na przyjęciu ordynat Maurycy Zamoyski. Zapłacił za malarza, a ten zaproponował mu w zamian wykonanie plakatu, reklamującego piwo z ordynackiego browaru w Zwierzyńcu (….) W tym czasie w okolicy Zwierzyńca odbywały się manewry 9 pp. Leg. z Zamościa. To zapewne dlatego na plakacie pojawił się żołnierz z karabinem i butelką piwa zwierzynieckiego w lewej ręce, a w tle obrazu znajdują się sylwetki żołnierzy i wojskowych koni. (….) Jest też prawdopodobne, że Kossak wykonał plakat dla browaru w Żywcu, z którego właścicielami, książętami Habsburgami, znał się dobrze. Wykonana przez mistrza kolorowana litografia, umieszczona w oszklonej ramce, wisiała w browarze do czasów wojny. Obecnie istnieje kilka kopii plakatu, m.in. w browarze w Zwierzyńcu i Muzeum Zamojskim (…)”. (1) Wypada podkreślić, że umiłowanym tematem artysty było malowanie wojska Polski Odrodzonej. Stworzył wręcz nieosiągalny do dzisiaj w malarstwie typ ówczesnego żołnierza polskiego.
Mniej natomiast wiemy o portretowaniu Rodziny Zamoyskich przez tego wybitnego malarza. Z obrazów namalowanych w kraju przez Wojciecha Kossaka, w okresie od 1928 do 1930 roku wymienia się mi.in.:  Portret Tomasza Zamoyskiego z koniem (1928); Portret Stefana Zamoyskiego z koniem (1929 r.) oraz Portret Róży z Zamoyskich Tarnowskiej przy koniu (1930). Nieustanna pogoń artysty za gotówką, w celu utrzymania domu i rodziny, zmuszała Wojciecha Kossaka do pospiesznej, wręcz „fabrycznej produkcji” obrazów i ich replik, które były niekiedy wykonywane przez uczniów malarza oraz jego syna. Kossak wykańczał je potem kilkoma pociągnięciami pędzla i sygnował podpisem. Niekiedy jeszcze mokre trafiały do nabywców. Obrazy te często stanowiły należność na pokrycie zadłużeń u krawca, lekarzy, adwokatów, czy sklepikarzy. Malarz był niezwykle wrażliwy na punkcie podrabiania jego obrazów. Żalił się w liście do żony ..„Coco niech nie puszcza p s e u d o moich obrazów […] jest tej cholery moc straszna po domach prywatnych”. (2)
Portret Tomasza Zamoyskiego z koniem i psem – Wojciecha Kossaka widnieje na wykazie dzieł utraconych pod Nr Karty 62907. (3) Namalowany został w 1928 r. na płótnie farbą olejną. Wojciech Kossak sygnował go swoim podpisem po prawej stronie. Jako ostatni właściciel wskazywany jest Józef Potocki. Natomiast w książce Kazimierza Olszańskiego „Wojciech Kossak”, pod poz. 227 wskazany jest Portret Zamoyskiego z koniem i psem z podpisem Wojciecha Kossaka po lewej stronie obrazu. Oba obrazy wykazują jeszcze inne różnice: odmienny modelunek twarzy i postaci Zamoyskiego, konia, psa i tła.  Biblioteka Narodowa w Warszawie udostępnia zdjęcia obu wersji tego obrazu. Bez odpowiedzi pozostają, póki co, nasuwające się  pytania. Chociażby to, czy obie wersje obrazu namalował Wojciech Kossak? Kto był zleceniodawcą? W jakich okolicznościach zaginął ten obraz, albo inaczej,  który z nich? Z drugiej strony wiemy, że Wojciech Kossak wiele obrazów malował w kilku wersjach np. obraz historyczny Wojewoda Mieleżyński na czele chorągwi pod Wiedniem (trzy wersje). Bywało i tak, że artysta będąc niezadowolonym z jakiegoś szczegółu lub ujęcia ponawiał próbę, albo dublował ulepszając własny obraz który mu się podobał. Malując replikę na ogół wprowadzał drobne zmiany bądź kładł podpis w innym miejscu. Często różnicował formaty takich obrazów, chociaż zdarzały się także identyczne. Bywało, że antydatował swoje obrazy, chcąc uzyskać lepszą cenę. Tu zdradzał go jednak podpis, który na przestrzeni lat jednak się zmieniał. Kossak bardzo często (wraz z synem Jerzym) jeździł po dworach malując dużo obrazów i portretów – cyt. z Olszańskiego …”Coco zarzeka się, że nie ma jak malować portrety i że tej się poświęci sztuce, bardzo bym się cieszył, bo te kopie i ta fabryka już mi kością w gardle stanęły”. Jego konne portrety cieszyły się w tym czasie niezwykłą popularnością.
Jest jeszcze ciekawostka, która wiąże się z ww. portretami Tomasza Zamoyskiego: pies. Kossak namalował w 1929 r. studium psa – „Srebrzystoszary cocer-spaniel”. Pies jest identyczny jak na portrecie Zamoyskiego. (4). Wojciech Kossak posiadał olbrzymią wiedzę odnośnie znajomości broni, mundurów oraz najdrobniejszych detali oporządzenia wojskowego i końskiego. Pozwalało mu to na demaskowanie podróbek własnych obrazów. Z tych w miarę udanych wycinał tylko swój podpis, ale na krzyż przecinał obrazy marne (tzw. knoty).

Stefana Zamoyskiego (właściciela Wysocka) portretował Kossak w 1929 r. W książce Olszańskiego obraz jest opisany pod poz. 201. jako: Portret ppor.Stefana Zamoyskiego z koniem (1929). Obraz możemy zobaczyć pod linkiem:  https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1659690,1,adam-zamoyski-o-tym-jak-sie-rozwijal-polski-patriotyzm.read W latach trzydziestych okresu międzywojennego Wojciech Kossak zwielokrotnił „twórczość portretową”, która okazała się bardzo opłacalna. Na wzór swoich autoportretów z koniem z 1918, 1924, 1928, 1931 roku i tego wykonanego przed 1939 r. portretował niezliczoną klientelę ówczesnej śmietanki towarzyskiej.

 

Twórczość Wojciecha Kossaka to dorobek 70 lat pracy artystycznej i około dwóch tysięcy obrazów. Spuścizna ta została sztucznie powiększona przez liczne kopie i falsyfikaty znajdujące się w rozproszeniu. Część z jego obrazów została zniszczona lub zaginęła podczas obu wojen światowych. Sporo „Wojciechów” pozostało za granicą jako tam namalowane, część wywieziono za granicę z kraju. Tylko niewielka ilość jest w zbiorach publicznych – muzea w Warszawie (64); Krakowie (14); Poznaniu (9); Łańcucie (7); Przemyślu (6); w innych po jednym do trzech obrazów. Panoramę Racławicką przechowuje się we Wrocławiu.  Łącznie w kraju znajduje się od 130 do 150 prac tego malarza.
Pierwsze próby rysunkowe i malarskie Wojciecha Kossaka były naśladownictwem i wzorowaniem się na twórczości ojca, Juliusza Kossaka, wybitnego malarza koni. W dorobku Juliusza Kossaka znajduje się bardzo ciekawa pamiątka po Zamoyskich. Był on mianowicie współtwórcą litografii przygotowanej dla Andrzeja Zamoyskiego (1800-1874) w dowód wdzięczności przez C.K. Galicyjskie Towarzystwo Gospodarcze. Współautorami byli: Carl Radnitzky i Eduard Sieger. Litografię wydano w Wiedniu ok 1851 r., a udostępnia ją Biblioteka Narodowa w Warszawie. Przy medalionie z popiersiem Andrzeja Zamoyskiego znajduje się w otoku napis i herb Jelita: Jędrzejowi Zamoyskiemu C.K. Galicyjskie Towarzystwo Gospodarcze. Medalion jest sygnowany podpisem: C. Radnitzky F. Wydawcą litografii jest: K.K. landesbef. Anstalt.v. Ed. Sieger in Wien. Drugi medalion wypełnia rysunek parostatku i mapka rejsu. W otoku znajduje się napis: „Za pierwsze wypłynięcie w górę Wisły, Dunajca i Sanu”. Pod spodem cyfry: MDCCCL. Przemyśl D. 23. Paźdż.”(5)

 

źródła:
  1. https://sklep.roztocze.com/pocztowki/734-pijcie-piwo-browaru-zwierzyniec.html
  2. Kazimierz Olszański. Wojciech Kossak. 1976. s. 44.
  3. http://www.dzielautracone.gov.pl/katalog-strat-wojennych/obiekt/?obid=62907&fbclid=IwAR0UmJ44DuiSUtTMk64Xf4XZ1F83jgv4IpaHX5YS-O7LCh3eRfAs_aBtwd4
  4. http://www.artinfo.pl/aukcje/wojciech-kossak/srebrzystoszary-cocker-spaniel-1929-r?fbclid=IwAR3OsEat8Mff18EzqW-mWeHya2wZ1DTmqH2W-q4hbuvPc1eMr2n3eQm7KDI
  5. Zbiory Biblioteki Narodowej w Warszawie udostępnione w domenie publicznej na stronie internetowej „Polona”.