Kolędowanie przewodnickie 2018

7 stycznia 2018 r. przewodnicy z Koła Przewodników PTTK/O Zamość im. Róży i Jana Zamoyskich uczestniczyli w kolędowaniu na Rynku Wielkim. Dzięki uprzejmości dyrektora Muzeum Zamojskiego, Andrzeja Urbańskiego, mogli wcześniej dobrze rozgrzać się śpiewem w gościnnych progach muzealnych. Po występnie, jak każe już tradycja, dalej kolędowali w restauracyjnych piwnicach zamojskiej „Padwy”.

 

  

  

zdjęcia: Magda Misztal

opracowanie: Ewa Lisiecka

Zmarnowane dobro – Cukrownia Klemensów.

W okresie międzywojennym Ordynacja Zamojska należała do największych majątków ziemskich w Polsce. Znaczną część tych dóbr stanowiły użytki rolne, lasy oraz zakłady przemysłowe, których w 1923 r. było w różnych branżach aż 58. Do największych zakładów ordynacji należały zwierzynieckie: browar, zakłady drzewne i tartak oraz w Klemensowie cukrownia. Ta ostatnia przetrwała dwie wojny światowe oraz czasy PRL-u, ale dekapitalizacja III RP zmiotła ją bezwzględnie z mapy Zamojszczyzny. Nikt nawet nie upomniał się o to wspólne dobro, a sprawcy tego marnotrawstwa pozostają bezimienni. Tylko pracownicy zakładu manifestowali usiłując wymóc na ówczesnych właścicielach Spółki odstępstwo od unicestwienia ich miejsc pracy. Ponad 120 osób straciło zatrudnienie, nie wliczając pracowników sezonowych i rolników, którzy utracili możliwości zarobku z kontraktacji buraków cukrowych, zaznaczmy! – w rejonie czysto rolniczym od wieków. Na domiar złego cała fabryka poszła na złom. Został w tym miejscu tylko 68 metrowy komin jako świadectwo niegdysiejszej świetności klemensowskiej cukrowni. Dzisiaj to już tylko historia. Ważne jest jednak abyśmy ją znali w regionie jako przestrogę, bo nie tylko takie zakłady i zabytki kultury przemysłowej zniknęły i nadal znikają z mapy Zamojszczyzny. Być może, gdyby w odpowiednim czasie nadano im status zabytków, nikt nie poważyłby się na ich zniszczenie? Nie ma tego w końcu tak wiele w naszym regionie. Na świecie znane są przykłady zagospodarowywania, chociażby dla potrzeb turystyki, starych i nieużytkowanych już budynków przemysłowych różnych branż. Publikujemy materiał niekompletny, wymagający uzupełnień, dlatego też zgłaszamy się z apelem do wszystkich naszych Czytelników, byłych pracowników cukrowni, mieszkańców Klemensowa i okolic, regionalistów oraz innych zainteresowanych o wspólne pisanie historii cukrowni. Materiał ten będzie stale uzupełniany w miarę pozyskiwania nowych informacji.

______________________________________________________________________________________

Historia Cukrowni „Klemensów”

  1. Cele i założenia inwestycji
  2. Lokalizacja na mapie Ordynacji Zamojskiej
  3. Budowa zakładu, kolejki wąskotorowej  i osady fabrycznej
  4. Produkcja i kierunki zbytu do I wojny światowej
  5. Zniszczenia wojenne
  6. Rozbudowa zakładu na przestrzeni XIX i pocz. XX stulecia
  7. Działalność zakładu w okresie międzywojennym
  8. Działalność zakładu w czasie II wojny światowej
  9. Działalność zakładu po II wojnie światowej
  10. Działalność przyzakładowa
  11. Ludzie związani z cukrownią
  12.  Likwidacja zakładu
  13.  Rozbiórka zabudowań pofabrycznych
  14.  Wnioski
  15. Literatura
  16. Zdjęcia archiwalne i współczesne
  17. Wspomnienia pracowników cukrowni

______________________________________________________________________________________

1. Cele i założenia inwestycji

W drugiej połowie XIX wieku nastąpił dynamiczny rozwój przemysłu spożywczego. Maurycy Zamoyski, XV ordynat Ordynacji Zamoyskiej postanowił  zainwestować w nowe przedsięwzięcie, które przyczyniłoby się do rozwoju gospodarczego majątku. Wybudował pod koniec XIX w., nieopodal klemensowskiej siedziby rodu, fabrykę cukru w Klemensowie. Zaledwie 18 km od Zamościa, na terenie dawnego folwarku ordynackiego w Bodaczowie, położył kamień węgielny pod budowę zakładu w dniu 4 sierpnia 1894 r.

Nakład finansowy Ordynacji Zamojskiej na inwestycję wyniósł 966 tysięcy rubli. Dokładniej 965 996,68 rubli – budowa i wyposażenie. Maszyny i urządzenia techniczne wyniosły w tej kwocie 540 000 rubli. Budynki fabryczne pochłonęły sumę 425 996,68 rubla.

______________________________________________________________________________________

2. Lokalizacja na mapie Ordynacji Zamojskiej

Folwark ordynacki w Bodaczowie, na obszarze którego wybudowano fabrykę cukru w Klemensowie, ilustruje Mapa Ordynacji Zamojskiej wykreślona w latach 1875-1906, dostępna w zasobach Państwowego Archiwum w Zamościu (link poniżej). Zabudowania przyszłej cukrowni planowano umieścić w pobliżu drogi łączącej Zamość ze Szczebrzeszynem z uwagi na dogodny dojazd do fabryki. Mankamentem wyboru tego miejsca była jednak podmokła pradolina Wieprza i dosyć niestabilny grunt pod zabudowę zakładu. Poradzono sobie jednak z tym problemem osadzając fundamenty fabryki na dębowych palach wbijanych w podmokły grunt. Tylko pod sam komin fabryczny wbito ponad 100 pali dębowych. Z drugiej strony bliskość rzeki dawała gwarancję łatwego dostępu do wody na potrzeby przyszłego zakładu. W przyszłości na Wieprzu planowano uruchomić elektrownię wodną, która zaopatrywałaby w prąd fabrykę i osiedle robotnicze.

Obszar pod zabudowę wynosił 69 mórg (ok 35 ha). Józef Dorantt, geometra Ordynacji Zamojskiej wyznaczył teren latem 1894 r. Ten rok zamknięto budową fundamentów i murów do wysokości parteru. W czasie kiedy powstawała fabryka cukru w Klemensowie, droga z Zamościa do Szczebrzeszyna nie była utwardzona. Sześciokonne zaprzęgi, które dowoziły na miejsce budowy materiały budowlane, maszyny i urządzenia, aż z odległego o 70 km Rejowca, grzęzły nawet pod samą fabryką. Koła wozów wyposażono w drewniane obręcze szerokie na 30 cm, ale i to nie zabezpieczało pojazdów przed zakopaniem się w grząskiej nawierzchni. Utwardzano więc drogi na trasie gruzem, pniakami i drewnianymi klockami. Dobrego dojazdu fabryka cukru doczekała się dopiero w 1910 r. Pomimo wielu wątpliwości co do wyboru miejsca pod budowę, liczył się dobry dostęp do lasów ordynackich. Były niezbędne do elementów konstrukcyjnych przy budowie i jako surowiec opałowy dla fabryki.

 

W 1929 r. Maurycy Zamoyski posiadał w Bodaczowie 178 ha ziemi. Mieszczący się tutaj folwark ordynacki liczył sobie 5 domów i 92 mieszkańców (1921 r.). Na gruntach ordynackich uprawiano surowiec przerobowy dla cukrowni. Okoliczni chłopi mogli także sprzedawać cukrowni wyprodukowane prze siebie buraki cukrowe.

Miejscowość Klemensów zawdzięcza swój rozwój cukrowni ordynackiej. Do istniejących tutaj wcześniej budynków zarządców folwarku ordynackiego, w fazie budowy cukrowni dołączono kolejne, przeznaczone dla pracowników zarządu i głównych specjalistów cukrowni. Obecnie Klemensów stanowi dzielnicę Szczebrzeszyna.

 

______________________________________________________________________________________

3. Budowa zakładu, kolejki wąskotorowej  i osady fabrycznej

Od chwili położenia kamienia węgielnego budowa zakładu postępowała niezwykle sprawnie, ponieważ już w marcu 1895 r. zakończone zostały główne prace murarskie. Większość konstrukcji nośnych fabryki wykonano z dostępnego i bezpłatnego drewna należącego do ordynacji, chociaż stosowano już w tym czasie elementy nośne z żelaza i betonu. Główny budynek fabryki zbudowano z kamienia wapiennego pochodzącego z ordynackiej kopalni kamieni w Józefowie Ordynackim (obecnie Biłgorajskim). Podobnie magazyny i budynki mieszkalne w osadzie fabrycznej. Plany techniczne i budowę fabryki powierzono niemieckiej firmie „Sangerhausen”, która dostarczyła także całą niezbędną aparaturę. Kotły i maszyny parowe zakupione zostały w firmie „Pauksch” z Landsbergu. Maurycy Zamoyski miał ambicje wybudowania nowoczesnego zakładu produkcyjnego. Nie bez przyczyny powierzył budowę niemieckiej firmie. Pod koniec XIX w. przemysł niemiecki rozwijał się bardzo dynamicznie i należał do wiodących w Europie.

Montaż maszyn i urządzeń zakończono w październiku 1895 r. Uroczystego otwarcia i poświęcenia (ks. Jan Grabarski) cukrowni dokonano 31.X.1895 r. Na przełomie sezonu 1895/1896 zakład zaliczył swoją pierwszą kompanię cukrowniczą, przerabiając prawie 100 korców buraków. Liczba plantatorów buraków zwiększała się z roku na rok, co przekładało się na zwiększanie produkcji.

Już w pierwszym stadium rozwoju cukrownia była wyposażona w najnowocześniejsze maszyny i urządzenia techniczne. Posiadała 14 dyfuzorów, wyparkę systemu Roberta, 9 parowników systemu Kornwalla oraz 9 maszyn parowych o mocy 394 KM.

1897 r. –  z cukrowni uruchomiono linię kolei konnej, zaczątek późniejszej kolejki wąskotorowej.

W 1897 r. Maurycy Zamoyski uzyskał koncesję na budowę linii kolejowej: Bełżec-Tomaszów-Zamość oraz Chełm-Lublin (przez Szczebrzeszyn i Turobin). Planów jednak nie zrealizowano. Odsprzedał koncesję (1908 r.) Rosjaninowi Butlerowi. Ten także nie zrealizował projektu.

1907 r. – Maurycy Zamoyski  miał rozległe plany co do budowy sieci kolejek wąskotorowych w Ordynacji Zamojskiej, ale tylko część z nich udało mu się zrealizować. Sfinalizował kolejkę dla potrzeb cukrowni w Klemensowie. Załatwianie wszelkich formalności związanych z tą budową przeciągało się z uwagi na konieczność uzyskania zgody m.in. na przecięcie koleją drogi gubernialnej w pobliżu cukrowni, na trasie Zamość-Szczebrzeszyn. Ponadto rząd początkowo wyrażał zgodę na uruchomienie, ale tylko trakcji konnej kolejki. Wąskotorówka z cukrowni Klemensów miała być poprowadzona w kierunku wsi Płoskie przez Szlengiertówkę. Ordynacja w międzyczasie podjęła negocjacje z włościanami o wykup lub wymianę gruntów, przez które miała przebiegać kolejka. Zapobiegliwość ordynata w usunięciu ostatnich przeszkód pozwoliła na rozpoczęcie budowy 3 czerwca 1907 r.

W okolicy cukrowni planowano wybudowanie wiaduktu długości około 500 metrów, a na trasie kolejkę miało spinać pięć mostów. Szyny zakupiono w firmie A. Koppel w Petersburgu i J. Borkowskiego w Warszawie (Towarzystwo Akcyjno-Handlowo-Przemysłowe). Częściowo szyny pochodziły z rozebranej na Podolu kolejki wąskotorowej. Tabor zakupiono w „Locomotivfabrik Kraussi & Comp. Actient-Gesellschaft z Monachium Konigsberger Maschinenfabrik A.G. – filii fabryki Orestein & Koppel w Królewcu oraz od Zarządu Towarzystwa Przemysłu Leśnego z Warszawy kupiono cześć taboru z Podola.

Budowę na odcinku Płoskie-Cukrownia ukończono jeszcze w 1907 r. Pracami zarządzał inż. Łobodziński. W dniu 17.XI. 1907 r. wystosował do plenipotenta generalnego Ordynacji Zamojskiej pismo, w którym nakreślił zasady korzystania z kolejki. Wyraził tam pogląd, że pierwszy z zakupionych parowozów nie nadaje się do ciągnięcia ciężkich składów towarowych i należy go eksploatować wyłącznie do prac manewrowych na terenie cukrowni.

1907 – 1912 – uruchomiono Kolej Podjazdową Cukrowni Klemensów

Kolej wąskotorowa Ordynacji Zamojskiej powstawała etapami. W 1907 r. powstała linia Klemensów-Płoskie (19 wiorst) budowana od czerwca do listopada. Odcinek boczny Szlegiertówka-Obrocz-Zwierzyniec (14 wiorst) ukończono w 1910 r.  Linia Obrocz- Górecko (11 wiorst) powstała w 1911 r. Odcinek do Górecka, miał  zapewniać dowóz drewna opałowego dla cukrowni.  W ostateczności zdecydowano się na budowę linii do Obroczy. Pracami kierował inżynier budowlany ordynacji Witold (Wiktor ?) Cękalski.

Kolejka dowoziła do Cukrowni Klemensów surowiec z poszczególnych plantacji (buraki cukrowe), a zabierała z powrotem odpadki pofabryczne (wytłoki, błoto defekacyjne). Doprowadzenie kolejki do Płoskiego z Klemensowa pozwoliło na tańszy transport towarów, w tym produktów cukrowni na lokalny rynek w Zamościu oraz na trakt wiodący do Lublina i Rejowca. Generalnie Kolejka służyła jako środek transportowy do eksploatacji Cukrowni Klemensów. Łączyła fabrykę cukru z największymi plantacjami buraków i służyła do przewozu drewna opałowego do cukrowni. Wożono nią także materiały budowlane do Klemensowa, Płoskiego, Zwierzyńca. W drodze powrotnej odbierała drewno tartaczne ze zwierzynieckiego tartaku; kamień wapienny ze Zwierzyńca; opokę z Kamiennej Góry i piasek z Czarnego Wygonu. Kolejka doraźnie pracowała także na użytek pałacu Zamoyskich w Klemensowie i browaru w Zwierzyńcu, obsługując przy tym klientów indywidualnych.

Z cukrowni do Płoskiego kolejka pokonywała 19 wiorst (1 wiorsta = 1066,8 m). Przewóz buraków z Płoskiego do cukrowni kosztował 15 kopiejek za korzec (korzec = ok 128 litrów), a wytłoków w przeciwnym kierunku po 1 kopiejce za pud (pud= 16,38 kg). Nie obejmowało to kosztów ładowania i rozładunku. Płacił ten kto wyładowywał. W latach opracowania instrukcji dla kolejki (1911-12 i 1913-14) cały jej tabor stanowił własność Cukrowni Klemensów (4 parowozy, 33 wagony czteroosiowe i 10 wagonów dwuosiowych). Do fabryki należał obowiązek utrzymywania jej w należytym stanie. Za korzystanie z taboru cukrownia otrzymywała co roku od (osobno zarządzającej się) Kolejki 5 % na amortyzację oraz 7,5 % na utrzymanie i remont taboru (zwyczajny i kapitalny), licząc od sumy nabycia taboru. Kolejką zarządzał Witold Cękalski wraz z 10 pracownikami. Zarząd kolejki wchodził w skład Zarządu Głównego Ordynacji Zamojskiej.

1911 r. – wydanie „Instrukcji dotyczącej kolejki wąskotorowej Ordynacji Zamojskiej”

Instrukcja regulowała wszystkie sprawy dotyczące funkcjonowania Kolejki wąskotorowej. Przykładowo: Cukrownia Klemensów nie ponosiła kosztów zatrudnienia zarządzającego Kolejką. Etat obciążał budżet Ordynacji Zamojskiej (Zarząd wypłacał pensję w wys. 2.900 rb.). Cukrownia natomiast ponosiła koszta zatrudnienia pomocnika dla zarządzającego koleją; mechanika cukrowni i zawiadowcy stacji Płoskie. Pomocnik mechanika otrzymywał od Cukrowni mieszkanie kawalerskie oraz wynagrodzenie roczne w sumie 700-800 rubli. Natomiast koszta wynagrodzenia samego mechanika były w połowie ponoszone przez Kolejkę. Ponadto Cukrownia opłacała stróżów, którzy otrzymywali 15 rubli miesięcznie, mieszkanie i darmowy opał. Pozostałych pracowników opłacała Kolejka, prowadząca dla Zarządu Ordynacji Zamojskiej osobną rachunkowość.

Mechanik Cukrowni i zawiadowca stacji Płoskie wspomagali zarządzającego Kolejką. Dodatkowo pomagał im jeszcze inny pracownik Cukrowni, który był odpowiedzialny za przyjmowanie i wysyłanie pociągów z Cukrowni, kontrolę taboru, zlecanie napraw linii kolejki i taboru oraz kontrolę ruchu pociągów. Cykl produkcyjny Cukrowni Klemensów wymagał niekiedy przesuwania torów lub układania linii tzw. prowizorycznych. W fabryce czuwał nad tym stały, starszy (stażem) robotnik i dwóch stróżów. Na planie Cukrowni z 1933 r. zaznaczono stróżówkę przy bramie od strony ulicy Zamojskiej (poz. 20). Była jeszcze druga stróżówka, na wiadukcie Marynowieckim.

Instrukcja zobowiązywała także Cukrownię Klemensów do zbudowania 6 nowych wagonów brekowych (zaopatrzonych w hamulce) i podejmowania starań, aby pociąg kolejki miał przynajmniej jeden taki wagon. Cukrownia musiała także zaopatrywać pociągi w potrzebne do ruchu Kolejki: opał, smary, pakuły itp. za odpowiednio naliczonym wynagrodzeniem. Fabryka posiadała swój własny skład drzewa opałowego. To Cukrownia utrzymywała pracowników potrzebnych do obsługi kolejki wąskotorowej. Brygada składała się z: maszynisty i jego pomocnika brekowego oraz pracownika do podawania drzewa. Od Kolejki otrzymywała natomiast rekompensatę za obsługę każdego obrotu pociągu na trasach w zależności od ilości wypracowanych godzin. Instrukcja została zatwierdzona 23 lutego 1911 r. przez dwóch sekretarzy plenipotenta generalnego, z których jednym był Karol Czarnowski, a drugim Stanisław Moskalewski (więcej w pkt. 11).

W kolejnych latach rozbudowa kolejki była związana z jej przejęciem przez armię rosyjską w czasie I wojny światowej oraz w okresie międzywojennym, co wiązało się z rozwojem bazy surowcowej Cukrowni Klemensów.

______________________________________________________________________________________

4. Produkcja i kierunki zbytu do I wojny światowej

Przez kilkanaście lat od uruchomienia fabryka funkcjonowała bardzo sprawnie. Początkowo przerabiała 400 ton buraków na dobę, produkując 20 ton cukru. W pierwszym sezonie swojej działalności wyprodukowała 10 034 kwintali cukru. Już 16 listopada 1895 r.  pierwszy dyrektor fabryki cukru, Michał Lubiński powiadomił wiele instytucji o uruchomieniu pierwszej kampanii cukrowniczej w Klemensowie. Termin był spóźniony dla kampanii jesiennej i dlatego nie spodziewano się najlepszych rezultatów. Przyjęto 90 478 korców buraka (1 korzec to 98,28 kg), z czego przerobiono 84.945 korców. Pierwsza, próbna kampania uwidoczniła pewne mankamenty w organizacji pracy fabryki. Cykl produkcyjny wydłużył się o drugie tyle, ile przewidywały normy. Kampanię zakończono 24 stycznia 1896 r. Nowo uruchomiona Cukrownia Klemensów, od początku swojej działalności byłą wyczulona na zapotrzebowanie rynku, produkowała takie gatunki cukru, które były wysoko cenione i poszukiwane. Do 1900 był to cukier w kostkach i kryształ. W 1902 r. wzrósł popyt na rafinadę, szczególnie w tzw. głowach cukru.

 

______________________________________________________________________________________

5. Zniszczenia wojenne

2 luty 1914 r.  – doszło do wykolejenia się składu kolejki wąskotorowej na moście, nad bagnem koło cukrowni w Klemensowie. Przyczyną była wadliwa budowa toru kolejki w tym miejscu.

W dniach 26-27 sierpnia 1914 r. ze zwierzynieckiej Góry Folwarcznej poszedł ogień w kierunku Klemensowa i Szczebrzeszyna. Strzelała austriacka artyleria zapełniając okoliczne lazarety rannymi żołnierzami (Klemensów -200) Szczebrzeszyn – 150). We wrześniu ruszyła rosyjska kontrofensywa i ponownie na te tereny weszli Rosjanie.

Latem 1915 r. Austriacy rozpoczęli budowę kolejki wąskotorowej, prowadzącej z Płoskiego do cukrowni w Klemensowie, która funkcjonowała także w latach następnych.

W 1915 r. wycofujące się oddziały rosyjskie dokonały pierwszego zniszczenia majątku. Zdemontowano wówczas i wywieziono do Rosji znaczną część urządzeń i środków transportowych cukrowni. Dalszego demontażu urządzeń dokonali Niemcy.

Po I wojnie światowej nastąpił wzrost zapotrzebowania na cukier, co wymusiło na właścicielach fabryki decyzję o jej rozbudowie. Większość majątku cukrowni została rozgrabiona przez rosyjskie i niemieckie oddziały, wycofujące się z Zamojszczyzny. Nowe maszyny i urządzenia zamówiono w niemieckich firmach, Akcyjnej Fabryce Maszyn w Sangerhausen i w Landsbergu.

1915 r. – W prywatnej kolekcji zdjęć p. Ireny Kępińskiej zachowało się zdjęcie starej parowozowni w miejscowości Krzak (na trasie kolejki do Ruskich Piask) oraz parowozu pochodzącego z Cukrowni Klemensów (vide link poniżej). Według p. Huberta Chwedyka, autora opracowań na temat kolejek wąskotorowych w Ordynacji Zamojskiej, jest to parowóz Nr 7 tzw. „Brigadelokomotive”. Maszyny takie budowane były w okresie I wojny światowej dla potrzeb armii niemieckiej, z przeznaczeniem dla kolejek polowych.  Lokomotywa ze zdjęcia p. Kępińskiej, według widocznej tabliczki znamionowej, została wyprodukowana przypuszczalnie w firmie Henschel Sohn Cassel.

1915 r. – W Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji znajduje się lokomotywa wąskotorówki produkcji niemieckiej, pochodząca z cukrowni w Klemensowie (bygada lok „4” Henschel fabr 13580 bj. 1915 typu ex). Zdjęcia dostępne w internecie wykonał Pan Walter Brueck (parowozy z Cukrowni Klemensów do obejrzenia: linki poniżej).

Pomimo wielu zniszczeń i zdewastowania zakładu, w jesiennej kampanii 1918-1919 fabryka wznowiła działalność i wyprodukowała 597 ton cukru.

 

______________________________________________________________________________________

6. Rozbudowa zakładu w  pocz. XX w.

29 i 30 sierpnia 1920 r. – bolszewicy opanowali pobliski Szczebrzeszyn. Byli także w pałacu Zamoyskich w Klemensowie i fabryce cukru. W osadzie fabrycznej dokonywali rozbojów i gwałtów w domach pracowniczych.

1925 r. – instalacja nowych urządzeń pomiarowych; wprowadzenie ogrzewania dyfuzyjnego; rozbudowa pomieszczeń magazynowych; zwiększenie liczby środków transportu; budowa bocznic kolejowych.

Lata 1927-1930 – to etap rozbudowy i modernizacji cukrowni. Powstały nowe budynki fabryczne i gospodarcze. Nastąpił montaż nowych urządzeń produkcyjnych i zakup środków transportu.

1928 r. – rozbudowano wąskotorówkę. Maurycy Zamoyski uzyskał pozwolenie Dyrekcji Kolei Państwowych w Radomiu na budowę dwóch wąskotorowych linii kolejowych. Nastąpiło połączenie cukrowni z Płoskim, Wysokim, Wierzbicą i Ruskimi Piaskami. Inwestycje te ordynat realizował ze środków własnych cukrowni i poprzez zaciągnięcie pożyczek w Banku Angielsko-Polskim. Były to sumy rzędu: 23 909 funtów angielskich i 250 800 zł polskich.

1933 – zgodnie z planem fabryki zatwierdzonym w lipcu tego roku i wykazem budynków przy legendzie do planu, podstawowe budynki fabryczne mieściły się w sektorze oznaczonym A-H i nazwane zostały „Surową Fabrykacją” (poz. 1). Kotłownię cukrowni oznaczono literą J (poz 2). Rafineria zajmowała sektor K-O (poz. 3). Sektor U-Y mieścił kotłownie i składy (poz. 5). Ostojnik wód odpływowych oznaczono w poz. 6, a znajdował się przy torach bocznicy prowadzącej do stacji kolejowej Klemensów. Na placu zakładu były jeszcze: waga do opału (poz. 7) i waga kolejowa (poz. 8); szopa na pomieszczenie benzyny (poz. 9); transporter do wytłoków (poz. 10) i studnia zasilająca fabrykę (poz. 11).

Po drugiej stronie ulicy Zamojskiej znajdowały się cztery spławy kolejowe (poz. 13-16), a przy fabryce 3 spławy wozowe (poz. 17-19). Na wprost spławów kolejowych, przy cukrowni była drewniana szopa na nawozy (poz. 21). Za fabryką od strony rzeki, podobna szopa służyła do przechowywania skrzynek opakunkowych (poz. 22). Cukrownia była też wyposażona w zbiorniki na melasę: okrągły (poz. 23) i prostokątny (poz. 24). W obrębie fabryki funkcjonowała również Remiza Straży Pożarnej (poz. 28). W pobliskim Zwierzyńcu straż ogniowa funkcjonowała już w latach 1911-12, po groźnym pożarze zakładów drzewnych w 1901 r.

Tuż za kantorem fabrycznym (poz. 25)., prostopadle do ulicy Zamojskiej usytuowane były w szeregu: skład materiałów technicznych (poz. 27); remiza; warsztaty mechaniczne (poz. 30) i składnice (poz. 31) części zapasowych do urządzeń fabrycznych. Równolegle do wytłaczarni znajdującej się w tym obszarze znajdowała się także szopa na słomę (poz. 108). Dalej na placu za fabryką były remizy dla kolejki wąskotorowej i normalnotorowej (poz. 32 i 33) i dwie szopy przeznaczone na składowiska materiałów kolejowych i tartych. (poz. 35 i 36).  W obrębie fabryki były także: sieczkarnia (poz. 37) elektrownia wodna (poz. 105) z kołem na Wieprzu, wytwarzająca prąd 120 V; piwnica na benzynę (poz. 109); przybudówka (poz. 113) itp. budynki mniejszego znaczenia.

1929- 1970 – cukrownia w Klemensowie eksploatowała 2 linie wąskotorowe: Klemensów- Wysokie i Ruskie Piaski – Wierzbica.

1935 r. – tabor cukrowni:  7 parowozów wąskotorowych i 105 wagoników oraz linia wąskotorowa o długości 50 km ; 2 parowozy normalnotorowe

______________________________________________________________________________________

7. Działalność zakładu w okresie międzywojennym

Polska w okresie międzywojennym należała do czołowych producentów i eksporterów cukru w Europie. Polskie cukrownie unowocześniły proces produkcyjny i wykształciły doskonałą kadrę fachowców. W tym okresie w Polsce produkowano różne gatunki cukru: kryształ zwykły (gruboziarnisty i miałki); kryształ rafinowany (biały kryształ); rafinadę (kostki lane, piłowane, rąbane z bloków lub głów cukru); kostki prasowane i puder (powstający podczas piłowania głów cukru).

W połowie roku 1924 Cukrownia „Klemensów” funkcjonowała dobrze. Zabudowania fabryczne mieściły się na powierzchni 46 ha. Zakład w elektryczność zasilała własna elektrownia wodna na Wieprzu. Cukrownia dysponowała własną rafinerią. Wartość budynków fabrycznych szacowano wówczas na kwotę 616 000 zł,  gospodarczych na kwotę 95 155, w tym z osiedla robotniczego, którego mieszkania pracownicze oszacowano na 311 750 zł. Największą wartość stanowiły maszyny i aparatura wyceniana na kwotę 1 120 659 zł.  W majątek fabryki wliczyć należy jeszcze 2 parowozy oraz inne środki i urządzenia. Łącznie całkowita wartość cukrowni „Klemensów” wynosiła w tym czasie 3. 540. 469 zł.

lata 30-te XX w.- Cukrownię „Klemensów” wydzierżawiono spółce akcyjnej „Towarzystwo Cukrowni i Rafinerii Klemensów”.

1930 r. – podpisanie pięcioletniej umowy dzierżawy (do sierpnia 1935 r.) pomiędzy Towarzystwem Cukrowni i Rafinerii „Klemensów” SA utworzonym z pracowników cukrowni a Zarządem Ordynacji Zamojskiej. Towarzystwo opłacało roczny czynsz w wysokości 3,5 % od wartości wyprodukowanego cukru i taki sam procent od sprzedanej melasy.

1934 r. – w zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie zachowała się Książeczka udziałowa Członka Spółdzielczego Stowarzyszenia Spożywców przy cukrowni „Klemensów” w Klemensowie, w której zamieszczono także Statut  Spółdzielczego Stowarzyszenia Spożywców. Drukiem książeczek zajęła się Drukarnia Rady Powiatowej w Zamościu.  Liczy 20 stron, z czego siedem kart przeznaczonych jest na tzw. „obrachunek udziału.” Dokument na końcowej stronie posiada pieczątkę/datę: 20 marca 1934 

1935 r. – od połowy roku cukrownia produkuje biały kryształ i rafinadę.

Możliwości przerobowe cukrowni były znacznie większe niż limity wyznaczane przez kartel cukrowniczy, do którego należała od początku jego powstania. Limity produkcyjne były wówczas ustalane przez ministrów handlu, skarbu i przemysłu. W latach 1936-37 cukrownia wykorzystywała niewiele  ponad 60 % swoich mocy przerobowych.

______________________________________________________________________________________

8.  Działalność zakładu w czasie II wojny światowej

1939  – Kilka informacji na temat działalności Cukrowni w Klemensowie w czasie II wojny światowej, zawarł w swoich pamiętnikach dr Zygmunt Klukowski. W dniu 5 maja 1939 r.  zmarł XV ordynat, Maurycy Zamoyski, założyciel fabryki. „Urzędników ordynackich zaprzątała myśl o ingresie młodego ordynata Jana hrabiego Zamoyskiego” – relacjonował Klukowski w swoim „Dzienniku…”.

Do Szczebrzeszyna Niemcy wkroczyli pod wieczór 14 września 1939 r. Wcześniej, w dniach od 6 do 12 września 1939 r. bombardowali obszar pobliski cukrowni, 9 września zrzucili ponad dwadzieścia bomb na Szczebrzeszyn. Nie mamy jednak informacji, czy cukrownia ucierpiała w czasie tych nalotów. Wiemy natomiast, że w Brodach jeszcze 6 września zrzucono bombę na fabrykę kalafonii i terpentyny „Alwa”.  Pod datą 23.IX.39 r. dr Klukowski napisał: „Staram się o zaopatrzenie szpitala na zimę. Dostałem dziś z cukrowni „Klemensów” trzy metry cukru”. Podobnie pod datą 11 października: „Z cukrowni „Klemensów” przysłano nam cały metr cukru ze specjalnym przeznaczeniem  rozdawania go rannym w chwili opuszczania szpitala”. Otrzymywali wychodząc po kilogramie cukru. Doktor Klukowski odwiedził cukrownię jeszcze 8 grudnia tegoż roku i tak to zrelacjonował: „Jeździłem do cukrowni „Klemensów”. Kampania w pełni. Nieczynna tylko rafineria. Ale nastrój wśród pracowników, zwłaszcza czołowych, nie ten co zwykle. Ciężko pracować w warunkach wrogiej, ścisłej kontroli, ze świadomością, że cały prawie cukier pójdzie do Niemiec. Obecnie cena na cukier jest 1 złoty 20 groszy za kilogram, lecz co z tego, kiedy nie wolno sprzedawać nawet jednego kilograma. Trzeba mieć na to specjalne pozwolenie, i to nie od komendanta placu, ale od Landrata w Zamościu”. 

1940 – Już 22 stycznia w Ordynacji w Zwierzyńcu mianowano Niemca (Bunsch?) zarządcą gospodarczym dla ścisłej kontroli nad całością spraw, tym samym klemensowskiej cukrowni. W okresie okupacji plenipotentem był Dębczyński. Trzeciego lutego tegoż roku dr Klukowski ponownie odwiedził cukrownię: „Dostałem od dyrektora Wyszyńskiego w prezencie dla szpitala metr cukru (…). Doszło więc do tego, że muszę uciekać się do żebraniny, aby tylko jak najdłużej utrzymać szpital”. W tym czasie cukier sprzedawano już na kartki. W październiku Niemcy z pośpiechem zaczęli budować w Klemensowie, niedaleko Cukrowni, lotnisko.

1941 r. – Pod datą 17 marca dr Klukowski odnotował: „Ludność jest zaniepokojona olbrzymimi zapasami benzyny, cały wygon koło cukrowni założony beczkami, w parku w Klemensowie pomiędzy drzewami beczki na benzynę w trzy warstwy – jedna na drugiej”. Cukrownia w tym czasie nie była dostępna postronnym ludziom. W kwietniu wydarzył się wypadek w cukrowni: „Dziś nad ranem [7 kwietnia] żołnierz niemiecki, stojący na warcie w cukrowni popełnił samobójstwo. Przez krótki czas, zanim wyjaśniło się, że to nie było zabójstwo, przeżywali tam ludzie okropne chwile, bo groziło masowe rozstrzelanie wielu urzędnikom i robotnikom”.  Tydzień później dr Klukowski zanotował w dzienniku: „Wszędzie jakieś nadzwyczajne przygotowania. Nikomu z urzędników cywilnych, a nawet pracownikom prywatnych przedsiębiorstw, Niemcom, nie wolno ruszyć się z miejsca. Z cukrowni wywożą śpiesznie cukier, zdaje się, głównie do Krakowa”. I dalej (22 kwietnia) „Wojsko wciąż idzie [Niemcy] i idzie. Z cukrowni wywieźli już prawie wszystek cukier, a w magazynie fabrycznym układają bomby lotnicze. Zwożą je całymi wagonami.” (…) „Wiele osób z cukrowni już wyjechało lub są całkiem gotowi do wyjazdu” (14 maja).

W sierpniu Zygmunt Klukowski sporządził dwie notatki wzmiankujące o cukrowni: (9 sierpień) „Wczoraj po południu niespodziewanie wręczono wezwania dwudziestu wykwalifikowanym robotnikom cukrowni „Klemensów”, przeważnie pracującym w warsztatach mechanicznych. Dzisiaj mieli się stawić w Urzędzie Pracy. Dyrektor cukrowni stara się jakoś ich wyreklamować. Nie wiem, czy to się uda”…. i dalej: (10 sierpnia) …„robotnicy z cukrowni byli pewni, że wywiozą ich do Niemiec, tymczasem wezwano ich do Urzędu Pracy tylko po to, żeby wręczyć książeczki służbowe zabezpieczające przed łapaniem”. Po datą 2 listopada czytamy taką oto notatkę: „Od kilku dni zaczęła się kampania w cukrowni „Klemensów”. Opowiadano mi, że Niemcy zabierają dziennie dwa wagony wytłoków i karmią nimi jeńców bolszewickich”.

1942 – Z tego roku pochodzi tylko jeden wpis w dzienniku, z 17 czerwca, dotyczący cukrowni: „Wczoraj zjawili się w mieście gestapowcy (…). W pewnym momencie rozeszła się wiadomość, że aresztowano w cukrowni Jana Baca, którego zabrano za nieobecność syna i młodego Antoniego Franczaka pseudonim „Cięciwa”, syna byłego burmistrza Szczebrzeszyna, studenta Politechniki Lwowskiej”.

1943 – „Wciąż nie wiemy, w jakim celu Niemcy zapisują niektórych ludzi na Volksdeutschów (…). Byli też w cukrowni „Klemensów”. Zapisali tam kilka osób.” – zanotował dr Klukowski pod datą 12 lutego 1943 r.  Natomiast 23 kwietnia informował o takim zajściu: „Ubiegłej nocy z mieszkania w Biłgoraju grupa bojowa organizacji wyprowadziła konfidentkę Gestapo Jadwigę Możdżeńską, pracownicę cukrowni „Klemensów”. Pracowała tu zaledwie od lutego. Przy śledztwie podała dużo cennych wiadomości. Po jego zakończeniu została rozstrzelana.” 29 czerwca tego roku dr Klukowski odnotował: „Posterunki żandarmerii i policji nie wpuszczały do miasta [Szczebrzeszyna] nikogo od strony Rozłop i od cukrowni, nikogo też nie wypuszczali z miasta, nawet robotników zatrudnionych na lotnisku i w cukrowni.”

1944 – Pod datą 20 marca Klukowski informuje, że ewakuuje się lotnictwo w Klemensowie,  a szpital umieszczony w pałacu klemensowskim już wyjechał. Nazajutrz „z poufnego źródła przyszła wiadomość, że Niemcy mają przygotowany na lotnisku materiał wybuchowy, przeznaczony na wysadzenie cukrowni „Klemensów” i fabryki „Alwa”. Pozytywnym akcentem wśród tych notatek była ta z 2 maja: „Dzisiejszej nocy dokonano pięknego napadu na cukrownię „Klemensów”. W bezpośredniej akcji brało udział 19 ludzi. Zabrano 5 wagonów cukru już zakupionego przez wojsko. Wagony stały załadowane na terenie cukrowni, gotowe do wysłania, z lokomotywą pod parą. Przetoczono je do stacji Klemensów, gdzie na zarekwirowany cukier czekało 78 furmanek. Ogółem zabrano przeszło 500 kwintali cukru. Zdemolowano urządzenie telefoniczne w cukrowni i równocześnie na stacjach kolejowych w Klemensowie i Szczebrzeszynie”.

W dniu 22 lipca paliła się stacja Klemensów. Ordynat wyjeżdżając ze Zwierzyńca przelał wszelkie pełnomocnictwa na pana Świdę, który od tego czasu sprawował tym samym funkcję plenipotenta Ordynacji Zamojskiej. Cała administracja miała pozostawać na zasadach przedwojennych. Jednak w Zwierzyńcu panowało przekonanie, że Ordynacja w najbliższym czasie zostanie zlikwidowana, a majątek zbędzie upaństwowiony. 10 sierpnia Klukowski odnotował: „Wczoraj przed północą niemiecki samolot zrzucił kilka bomb w pobliżu lotniska w Klemensowie. Dwóch oficerów sowieckich zostało zabitych, zaś jeden cywil, mieszkaniec tzw. Domków, pan Smyk, ciężko ranny w nogę – amputowano ją zaraz po przywiezieniu go do szpitala.” Pod datą 16 listopada dr Klukowski zanotował: „Aresztowano w cukrowni „Klemens” szefa kancelarii Stefana Jaworskiego „Czeremchę” i gospodarza Engelhardta, który – o ile wiem – wcale nie brał udziału w życiu organizacyjnym”, a 19 XI – „Engelhardta zwolniono”. (był urzędnikiem, pracownikiem lotniska w Mokrem).

1945 – 24 stycznia dr Zygmunt Klukowski zanotował w swoim dzienniku: „Wczoraj o godzinie czwartej po południu kilku mężczyzn weszło do biura cukrowni „Klemensów”. Po sterroryzowaniu wszystkich obecnych, łącznie z milicją fabryczną, zabrali z kasy przeszło 200.000 złotych. I w ogóle się nie śpiesząc opuścili teren fabryczny i udali się w kierunku stacji Klemensów.” W dniu 22 lutego pisał: „Jeździłem do Zwierzyńca. Dziś jest to ostatni dzień istnienia Ordynacji Zamojskiej. Miało nastąpić właśnie oficjalne przekazywanie Ordynacji na rzecz państwa (…). Główny Gmach Zarządu Ordynacji Zamojskiej zajęty cały przez Wojsko Polskie. Nawet lokal archiwum częściowo jest zabrany. Wszystkie akta zrzucono do ostatniego pokoju, który zamknięto na głucho i nikt nie ma do niego wstępu. Resztki biura mieszczą się w czterech pokojach w mieszkaniu Engelhardta. Kilku starszych urzędników, zgnębionych i załamanych psychicznie odrabia przy biurkach ostatnie swoje prace. Ordynacja Zamojska przechodzi więc do historii.”

Nadal trwała jednak swoista „wojna o klemesnowski cukier” – 6 maja – „Dzisiejszej nocy „zrobiono” cukrownię. Zabrano około 450 metrów cukru, wszyscy chłopcy byli w mundurach wojskowych i dlatego mówi się, że napadu dokonało wojsko.”  – (7 maja) – „Cukier zarekwirowano nie w cukrowni, lecz już na stacji Klemensów z dwóch wagonów pilnowanych przez sowieckich żołnierzy. Niestety był już odwet sowiecki. Przyjechali do Niedzielisk, wzięli wielu mężczyzn. Jest kilku zabitych. Znaleźli broń. Część wsi spalili. – (8 maja) – „Wśród zabitych w Niedzieliskach jest „Huzar” Jóźwiakowski. Tragiczne są losy braci Jóźwiakowskich. Dwóch zginęło podczas okupacji niemieckiej, dwóch przy bolszewikach. Ranny w czasie akcji został również „Wir.” Niemcy skapitulowały!”

______________________________________________________________________________________

9. Działalność zakładu po II wojnie światowej

Po II wojnie światowej cukrownia została zmodernizowana. Pierwszy sezon produkcyjny rozpoczął  się dla cukrowni w Klemensowie w 1948 r. Wielu pracowników, którzy podjęli wówczas zatrudnienie w zakładzie przepracowało w nim do lat 90-tych XX w.

lata 50-te XX w. – gruntowna modernizacja zakładu

lata 60-te XX w. – w tym okresie zakład uzyskał największą moc przerobową, produkując około 12 000 ton cukru rocznie.

Lata 70-te XX w. – Cukrownia w Klemensowie zleciła obsługę bankową zakładu nowo powstałemu Bankowi Spółdzielczemu w Szczebrzeszynie.

 

______________________________________________________________________________________

10. Działalność przyzakładowa – osiedle robotnicze

1.) Osada fabryczna

W 1921 r. osada fabryczna przy Cukrowni „Klemensów” liczyła 16 domów i 236 mieszkańców, wyłącznie Polaków.

W okresie międzywojennym w cukrowni było zatrudnionych, nie licząc dyrektora, 21 pracowników administracji urzędowej zakładu. Wynagradzani byli od 500 do 800 zł miesięcznie. Przysługiwały im ponadto deputaty, premie i bezpłatne mieszkania. Według planów osady fabrycznej z 1933 r. do dyspozycji pracowników cukrowni wybudowano szereg murowanych domów wielorodzinnych wraz z zabudowaniami gospodarczymi. Obecnie osada fabryczna wpisuje się w obszar ulic pomiędzy Zamojską, Słodką, Krzywą i Osiedlową. W 1933 r. osiedle było rozmieszczone wzdłuż ulicy prowadzącej z Zamościa do Szczebrzeszyna i przy odchodzących od niej przecznicach. Nie licząc domu dyrektora cukrowni, pobudowano łącznie 12 budynków mieszkalnych, w tym wielorodzinnych. Największy z nich (poz. 94) był przeznaczony dla szesnastu rodzin pracowniczych. Dwa podobne mieściły po dwanaście rodzin (95) i po siedem rodzin (96). Domy jednorodzinne oznaczono na polanach pod pozycjami: 69, 89, 102. Dwurodzinne domy to na planie numery: 53, 77, 84. Dom z poz. 91 mieścił cztery rodziny.  Były też dwa domy dla służby (poz. 58 i 68). Łącznie osiedle gwarantowało bezpłatny kwaterunek dla 48  do 50 rodzin, czyli co najmniej 150 osób.

Osada fabryczna poza mieszkaniami dla pracowników, oferowała im także szereg budynków gospodarczych, zarówno drewnianych jak i murowanych. Należały do nich komórki, piwnice, drwalki, stodoły, budynki gospodarcze innego typu, lodownie, obory, szopy, ustępy, studnie. Pod koniec XIX w. ordynat Maurycy Zamoyski wybudował, zapewne zbieżnie z budową cukrowni, szkołę początkową dla dzieci pracowników (74). Szkoła ta funkcjonuje do dzisiaj i nosi imię Róży Zamoyskiej, żony ostatniego – XVI ordynata – Jana Zamoyskiego. Mieszkańcy osady fabrycznej mogli korzystać także z gospody (67), łazienek (29) i kąpieli natryskowych (111), sali zebrań (41) i domu dla Stowarzyszenia Spożywców przy Cukrowni Klemensów.

2.) Dom dyrektora fabryki

Najbardziej okazałym budynkiem był drewniany dom dyrektora fabryki, oznaczony na planie numerem 49. Obszerny plac zabudowy flankowały do strony fabryki: lodownia (51), drewniana obora (52) i zabudowania gospodarcze (50), które oddzielały teren posesji od placu fabryki z: wagą wozową (39), wytłoczarnią (110) i kantorem fabryki z pokojami gościnnymi (25).   Do dzisiaj z zabudowy posesji dyrektora fabryki zachował się dom i zabudowania gospodarcze.

Dawny dom dyrektora cukrowni w Klemensowie, wpisany do rejestru zabytków, stanowi unikatowy obiekt architektury przemysłowej, jako jeden z czterech takich zabytków w kraju. Usytuowany zaledwie 18 km od Zamościa wpisany został w Szlak Ordynacji Zamojskiej. Wybudowano go zbieżnie z fabryką w 1895 r.  Pierwszym dyrektorem cukrowni, który w nim zamieszkał był dyrektor Iwanowski. Funkcje mieszkalne budynek pełnił do czasu nacjonalizacji fabryki w 1946 r. W latach późniejszych parter budynku zaadaptowano na przedszkole przyzakładowe. Wnętrza budynku przeszły pewne korekty, które umożliwiły wykorzystywanie piętra na cale mieszkalne. Jedno z pomieszczeń przeznaczono dla miejscowego felczera.

Budynek nie był remontowany przez szereg lat. Kiedy zamknięto przedszkole nie pełnił już żadnych funkcji i popadał sukcesywnie w zaniedbanie. W 2006 r. obiekt zakupił prywatny przedsiębiorca wraz z całą posesją.  Po pięciu latach renowacji pod opieką konserwatora zabytków obiekt został oddany do użytku jako Restauracja i Hotelik „Klemens”.  Dzięki zapobiegliwości nowych gospodarzy teren przybrał formę mini skansenu z zabytkowym wiatrakiem (ostatnim na Roztoczu); kuźnią, Muzeum Ziemi z piękną kolekcją kamieni i minerałów oraz zbiorem sprzętu gospodarstwa domowego i rolniczego z regionu.

3.) Działalność kulturalna

Na planie  cukrowni „Klemensów” i osady fabrycznej z 1933 r., przechowywanym w Archiwum Państwowym w Zamościu, oznaczono w legendzie pod poz. 41 „salę zebrań”. Był to budynek murowany poprzedzony drewnianym gankiem. Usytuowany równolegle do obecnej ulicy Słodkiej w Klemensowie, poniżej dawnego domu dyrektora cukrowni (dzisiaj Restauracja i Hotelik „Klemens”). Sala znajdowała się na rozległym trawiastym terenie, równolegle do (położonego nieopodal) drewnianego baraku dla robotników sezonowych (poz. 41). Naprzeciw sali zebrań, po drugiej stronie ulicy (poz. 81 i 84) widnieją na planie dwa, murowane domy dwurodzinne dla pracowników cukrowni wraz z drewnianymi zabudowaniami gospodarczymi. Budynek przeznaczony na salę zebrań pełnił w przyszłości wiele różnych funkcji m. in. świetlicy pracowniczej. Budynek zachował się do dzisiaj w dosyć dobrym stanie. Na zdjęciach satelitarnych możemy także za nim zaobserwować dwa długie i równoległe zarysy pasów po fabrycznych wytłoczarniach, znajdujących się w tym miejscu na planie pod poz. 110.

W zasobach Biblioteki Narodowej w Warszawie zachował się druk Sejmiku Powiatowego w Zamościu o odczycie w sali Teatru Cukrowni „Klemensów”. Organizatorem było Stowarzyszenie Spożywców przy Cukrowni w Klemensowie. Odczyt miał być wygłoszony w poniedziałek 16 marca 1925 r. o godz. 6-tej po południu. Prelegentem był Edmund Zalewski z Warszawy w temacie „Kooperacja jako droga do usunięcia wyzysku i najskuteczniejsza broń w walce o byt”. Plan cukrowni z 1933 r. wymienia pod poz. 60 „Dom dla Tow. Spoż. urzęd. fabr”,  znajdujący się przy ulicy Zamojskiej (lewy, górny narożnik planu).

Orkiestra przyzakładowa

Korzenie przyzakładowej orkiestry dętej Cukrowni Klemensów sięgają II połowy XIX w. W 1920 r. Curkownia Klemensów zakupiła dla członków orkiestry mundury i instrumenty muzyczne. Próby odbywały się systematycznie w jednym z pomieszczeń przyfabrycznych. Orkiestra uczestniczyła we wszystkich uroczystościach cukrowni i niektórych regionalnych, np. kościelnych narodowych itp. Pomimo, że dzisiaj cukrownia już nie istnieje orkiestra przetrwała. Obecnie przyjęła nazwę „Echo Kniei”, bowiem często sięga do tematyki muzycznych sygnałów myśliwskich, które wywodzą się z Lubelszczyzny. Repertuar Orkiestry, w której coraz częściej gra młodzież, jest bardzo urozmaicony – od muzyki rozrywkowej poprzez kościelną, ludową do muzyki poważnej.

Zdjęcie orkiestry (z pochodu pierwszomajowego) przechowuje Archiwum Państwowe w Zamościu w dziale: „Społeczeństwo”. http://www.archiwum.zam.pl/displayimage.php?album=170&pid=1337

 

4. ) Spółdzielnia Mieszkaniowo Lokatorsko Własnościowa przy Cukrowni „Klemensów”

______________________________________________________________________________________

11. Ludzie związani z cukrownią

Dyrektorzy fabryki (w układzie alfabetycznym)

Iwanowski – dyrektor cukrowni Klemensów. Zmarł tragicznie w 1912 r. w wodach Wieprza.

Lubiński Michał – pierwszy dyrektor Cukrowni Klemensów.

Maliński Stanisław – inżynier, kolejny, mianowany przez Maurycego Zamoyskiego dyrektor cukrowni Klemensów. Funkcję tę sprawował od 1940 r.  do 1946 r.

Wyszyński Julian – działacz społeczny, drugi dyrektor cukrowni Klemensów, pełniący tę funkcję do 1940 r. Jako dyrektor cukrowni w okresie międzywojennym, otrzymywał wysoką pensję miesięczną – 1000 zł. Do dyspozycji miał służbowe mieszkanie, pobierał premię i deputaty oraz darmowy opał.

Kadra Urzędnicza

Pracowników cukrowni klasyfikowano według następujących grup: „służba niższa”; służba wyższa” i „urzędnicy”. W latach 1906/1907 fabryka zatrudniała 15 pracowników służby wyższej. W tym czasie dyrektor cukrowni zarabiał 3 400 rubli; rafiner 1 200 rb.; chemik 850 rb. Dla porównania pracownicy służby niższej zarabiali znacząco mniej: furman 170 rb; pastuch 170; służąca 108 rb. Ogólnie zarobki pracowników cukrowni w Klemensowie były stosunkowo niskie w porównaniu do innych zakładów tego typu regionu. Wywoływało to fale niezadowolenia, szczególnie wśród pracowników służby niższej, dlatego też ordynat poszedł na pewne ustępstwa. W lipcu 1906 r. i styczniu 1907 r. płace pracownicze nieco wzrosły, ale i tak nadal były niższe niż w innych cukrowaniach. Skrócono dzień pracy z 12 godzin na 10 oraz przyznano robotnikom urlopy („w razie potrzeby”). Warunki socjalne także pozostawiały wiele do życzenia, a z mieszkań fabrycznych korzystało tylko 63 % pracowników. Pracownicy, którzy ulegli wypadkom nie otrzymywali żadnej rekompensaty. W sezonie 1907/1908 było 14 takich zdarzeń, z czego 13 osób nie otrzymało żadnej pomocy. Pracownicy cukrowni zostali ubezpieczeni dopiero w roku 1908 w Towarzystwie Ubezpieczeniowym „Przezorność”.

Bunsch – podczas okupacji pełnił funkcję dyrektora generalnego Ordynacji zamojskiej. Wybrany przez okupacyjne władze zwierzyńca w styczniu 1940 r. W zarządzaniu majątkiem Zamoyskich wspomagał go główny księgowy, niejaki Grosenik.

Cękalski  Wiktor–  inżynier budowlany ordynacji z przed I wojny światowej. Znalazł się w głębi Rosji budując fabrykę aż pod Uralem.

Czarnowski Karol (1856-1920) – stanowisko sekretarza plenipotenta generalnego Ordynacji Zamojskiej zajmował od lipca 1904 r. do stycznia 1920 r. Jego epitafium znajduje się w kościele św. Jana Nepomucena w Zwierzyńcu (Kościółek na Wodzie). Był absolwentem gimnazjum filologicznego w Odessie i Wydziału Matematycznego Uniwersytetu w Kijowie. Odbył praktykę w cukrowni, a później pracował w majątku rodzinnym i jednocześnie administrował kilkoma cukrowniami, będąc ich akcjonariuszem. Do 1904 r. mieszkał w guberni radomskiej (dobra Raków). Czarnowski był wybitnym działaczem ruchu narodowego, członkiem Ligi Narodowej, Towarzystwa Oświaty Narodowej, Macierzy Szkolnej, Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Na terenie Zwierzyńca i Ordynacji Zamojskiej współtworzył stowarzyszenia kulturalne i oświatowe, straże pożarne itp.

Dębczyński – plenipotent w okresie okupacji. W czerwcu 1940 r. aresztowany razem z Kosteckim i więziony na Rotundzie (relacja dr. Klukowskiego). Wywieziony do Lublina.

Dorantt Józef (1885-1939) – geometra ordynacki. Rodzina Doranttów była trwale związana  z ordynacją od czasów jego ojca – Leona Dorantta (1857-1886), który był mierniczym ordynackim u Zamoyskich. Doranttowie walczyli w powstaniu styczniowym, a trzej synowie Józefa byli żołnierzami września 1939. Józef Dorantt dokonał pomiarów i wyznaczenia terenu pod zabudowę fabryki cukru w Klemensowie

Iwanowski – zmianowy z początków działalności cukrowni

 Jarochowski – pomocnik magazyniera z początków działalności cukrowni

Jaworski Stefan – szef kancelarii Cukrowni „Klemensów” – w okresie II wojny światowej, także żołnierz placówki w cukrowni.

Otton Kubicki  (1830?-1908) – plenipotent generalny Ordynacji Zamoyskiej w latach 1890-1904 i administrator cukrowni z początków jej działalności. Był pierwszym mieszkańcem Pałacu Plenipotenta w Zwierzyńcu, wybudowanym w latach 1889-1890. Wcześniej pełnił obowiązki administratora obszernych dóbr opolskich Wydrychiewiczów, które to stanowisko utorowało mu drogę do etatu plenipotenta Zamoyskich. Przed przewidywanym otwarciem cukrowni w Klemensowie wydał specjalny okólnik, w którym m.in. zalecał stawiennictwo urzędników i pracowników na uroczystość otwarcia fabryki (31.X.1895 r.) w odpowiednich strojach (tużurki, fraki, mundury). Otton Kubicki pochodził ze spolonizowanej rodziny niemieckiej. Na terenie Królestwa Polskiego rodzina osiadła w połowie XIX w. Ukończył Akademię Rolniczą w Hohenheim w 1859 r. W latach 1859-1862 r. pełnił stanowisko nauczyciela gospodarstwa wiejskiego w Instytucie Agronomicznym na Marymoncie pod Warszawą. Od 1862 r. wykładał m.in. niemiecki w Instytucie Politechnicznym i Rolniczo-Leśnym w Puławach. Był także administratorem Zakładu Doświadczalnego na Kępie oraz folwarku w Końskowoli. W Puławach założył pierwszą żywą kolekcję roślin lekarskich i perfumeryjnych oraz różnych odmian machorki.  Był założycielem pierwszego chmielnika  (na Kępie) i arboretum wierzbowego. Przedmiotem jego zainteresowania była szczególnie wierzba koszykarska. Rozpowszechniał wśród włościan koszykarstwo. Podczas akcji rusyfikacyjnej w Instytucie został w 1881 r zdymisjonowany. Po opuszczeniu Puław podjął pracę w Ordynacji Zamojskiej.

Klimaszewski   (?)

Pracownik Cukrowni Klemensów z pocz. XX w. Nazwisko pozostaje do potwierdzenia. Pochodzi z pocztówki z 1903 r. i widnieje jako nazwisko adresata: Helena Klimaszewska zam. w Warszawie przy – ul. Żórawia 26. Nadawca, przypuszczalnie pracownik Zarządu Ordynacji, podpisał się pod korespondencją nieczytelnym podpisem. Fragment zapisków: „Przesyłam odbitkę cukrowni naszej, w której rokrocznie przez ciąg kilku miesięcy przebywam…delegowanym ze Zwierzyńca. Jak obecnie to w tym roku pobyt będzie tutaj dość długi (…)”. W dalszej części korespondencji nadawca pyta p. Helenę, czy otrzymała przekaz pocztowy. Ta informacja może świadczyć o spokrewnieniu obojga.

Milewski – buchalter z początków działalności cukrowni

Moskalewski Stanisław (1876-1936) – w latach 1911-1919 był sekretarzem Zarządu Głównego Ordynacji Zamojskiej. Wcześniej pracował w Wydziale Lasów (1897-1911). W 1904 r. był pomocnikiem rachmistrza Wydziału Lasów w Ordynacji Zamojskiej. W późniejszym okresie pełnił funkcję wojewody lubelskiego (1919-1926). Obszerniejsze biogramy w innych źródłach (link poniżej).

Otwinowski – inspektor plantacji z początków działalności cukrowni

Romanowicz – mechanik z początków działalności cukrowni

Rostropowicz – magazynier z początków działalności cukrowni

 Solman – chemik z początków działalności cukrowni

Świda Gustaw – od 1944 r pełnił z umocowania ordynata funkcję jego pełnomocnika – plenipotenta Ordynacji Zamojskiej.

 

 

Fachowcy zagraniczni

Norblim – rafiner z początku działalności cukrowni

Villaume – doktor – początki działalności cukrowni

 

 

Pracownicy

Bac Jan – pracownik cukrowni (klukowski s. 283 I tom).

Kalwejt Tadeusz – ps. Borówka, żołnierz placówki w cukrowni „Klemensów”.

Kruc – pracownik cukrowni (klukowski tom II s.113)

Górnicki – praktykant – początki działalności cukrowni

Wosiński – praktykant z początków działalności cukrowni

 

 

Plantatorzy

Hełczyński Aleksander – hodowca buraków cukrowych z Bortatycz. Prowadzona przez niego plantacja odmian: „Vilmorin” i „Klein Wanzleben” dostarczyła surowców do pierwszej kampanii cukrowniczej fabryki w Klemensowie. Prowadził także później z dużym powodzeniem plantacje nasienne tych rośli w Ordynacji Zamojskiej.

_________________________________________________________________

12. Likwidacja zakładu

W 2002 roku Cukrownia Klemensów weszła w skład Krajowej Spółki Cukrowej S.A. z siedzibą w Toruniu. Rok później zlikwidowano w niej produkcję. Praktyczne wyłączenie Oddziału KSC – „Cukrownia Klemensów” nastąpiło po kampanii cukrowniczej 2002/2003. W tym czasie cukrownia przerabiała 180 tys. ton buraków. Zatrudniała przeszło 100 osób.  Później przeprowadzono demontaż urządzeń, przenoszenie do innych oddziałów lub ich sprzedaż. Wiele maszyn i rządzeń przeniesiono do innych oddziałów KSC w regionie, m.in. do Cukrowni Werbkowice.

Nowoczesną linię produkcyjną zakładu zdemontowano i wywieziono do innych funkcjonujących cukrowni Spółki. Cukrownia miała najlepszy park maszynowy w regionie. Od tego czasu budynki cukrowni zaczęły popadać w ruinę. Nadal jednak wykorzystywano magazyn cukru. Majątek cukrowni wystawiono na sprzedaż w 2005 r. Nabywcy nie było. Wcześniej załoga cukrowni proponowała założenie tam specjalistycznej suszarni warzyw. Zakładem zainteresowali się także Irlandczycy. Chcieli uruchomić tutaj elektrownię odnawialną. Zrezygnowali jednak wobec oszacowania majątku cukrowni na sumę 20 mln. zł.

W ostateczności, z powodu braku kupca na zabudowania pofabryczne, podjęto decyzję o wyburzeniu budynków po byłej cukrowni.

______________________________________________________________________________________

13. Rozbiórka zabudowań pofabrycznych

Demontażu dokonała czeska firma „Mrózek”, posiadająca doświadczenie w tego rodzaju przedsięwzięciach oraz odpowiedni sprzęt specjalistyczny.

______________________________________________________________________________________

14. Wnioski

Do dnia dzisiejszego nie zachowały się żadne ślady kolejki wąskotorowej łączącej cukrownię w Klemensowie z innymi miejscowościami Ordynacji Zamojskiej.

W 1994 r. na zlecenie Cukrowni w Klemensowie (setna rocznica powstania zakładu) opracowano historię fabryki za okres od 1894 do 1994 r. Autorami książki”Cukrownia Klemensów” są: Jan Jachymek i Antoni Pomarański. 20 lat później zakład przestał istnieć.

Z dawnej fabryki ocalał jedynie komin.

Zachował się także wpisany do rejestru zabytków (poz. A 505/1995) dom dyrektora cukrowni i domy pracownicze wraz z niektórymi budynkami gospodarczymi. Dom dyrektora cukrowni stoi na działce o powierzchni 3 917 m kw. W rejestrze opisany jest jako budynek składający się z dwukondygnacyjnego korpusu centralnego (budynek główny), z poddaszem użytkowym oraz dwóch bocznych skrzydeł (od wschodu i zachodu). Skrzydła są jednokondygnacyjne, także z poddaszem użytkowym. Do zachodniego dobudowana jest weranda. Budynek jest pokryty dachem dwuspadowym. Ściany zewnętrzne drewnianego budynku są szalowane. Budynek wyróżnia  bogata dekoracja architektoniczna.

 

______________________________________________________________________________________

15. Literatura i inne źródła

  1. Marian Kozaczka. Uprzemysłowienie Ordynacji Zamojskiej w okresie międzywojennym. Studia z historii społeczno-gospodareczej Tom VII. Wydawnictwo KUL. Lublin 2010.

http://dspace.uni.lodz.pl:8080/xmlui/bitstream/handle/11089/12270/13-Kozaczka.pdf?sequence=1&isAllowed=y

2. Zdjęcie pocztówki archiwalnej z 1903 – (wg korespondencji) – BN w Warszawie, zbiory udostępnione na stronie Polona w domenie publicznej.

https://polona.pl/search/?query=Klemens%C3%B3w

3. Halina Matławska. Zwierzyniec. Monografia. s. 240.

4. Regina Smoter Grzeszkiewicz. Zamojszczyzna. Słownik historyczno-biograficzny.

http://scebreshinum.republika.pl/plus/slownik_h_b.pdf

5. Lubelska Kolej. net. Kolej na Zamojszczyźnie i Roztoczu. Wąskie tory Ordynacji Zamojskiej.

http://lubelskakolej.net/wp/waskie-tory-ordynacji-zamojskiej/

6. Portal internetowy Szeroki Trakt. Okres II wojny światowej – budowa lotniska koło cukrowni.

http://aloszak-szerokitrakt.blogspot.com/2013/03/baza-lotnicza-w-klemensowie.html

7. Dom dyrektora cukrowni. http://restauracjaklemens.pl/dom-dyrektora-cukrowni-klemensow

8. Plan osady fabrycznej z 1933 r. – zasoby Archiwum Państwowego w Zamościu – dostępne na stronie internetowej fotopolska http://fotopolska.eu/Szczebrzeszyn/b84962,Cukrownia_Klemensow.html

9. Józef Niedźwiedź. Leksykon historyczny miejscowości dawnego województwa zamojskiego. Zamość 2003. s. 218.

10. Mapa Ordynacji Zamojskiej. Folwark Bodaczów w l. 1875-1906: http://zamosc.ap.gov.pl/galerie/album/index.html

11. Dzieje Miejscowości Gminy Zamość. W. Bondyra, E. Lorentz, E. Prusicka-Kołcon, M. Korzeniowski. Zamość 2010. s. 79

12. Tabor kolejki wąskotorowej cukrowni.

https://galpr.blogspot.com/2014/09/parowozownia-w-krzaku-wg-informacji.html

http://lubelskakolej.net/wp/

http://tomi.holdys.pl/index2.php?desc=on&par=ckl10

http://tomi.holdys.pl/index2.php?desc=on&par=ckl2

http://tomi.holdys.pl/index2.php?desc=on&par=ckl1

http://tomi.holdys.pl/index2.php?desc=on&par=ckl4

http://tomi.holdys.pl/index2.php?desc=on&par=ckl9

http://enkol.pl/Kolej_Cukrowni_Klemens%C3%B3w

http://www.dozer.kolej.org.pl/Riesa.html

http://tomi.holdys.pl/index2.php?desc=on&par=ckl6

13. Michał Mroczek. Instrukcja dotycząca kolejki wąskotorowej Ordynacji Zamojskiej z 1911. r. Archiwariusz 2012. IPN Oddział Lublin.

http://zamosc.ap.gov.pl/images/pliki/archiwariusz/2012/067-076-Mroczek.pd

14. Zygmunt Klukowski. Zamojszczyzna 1819-1942 tom I. Zamojszczyzna 1944-1959 tom II. Wyd. Warszawa 2008. ss. Tom I – 94, 103, 124, 140-141, 164, 217, 220, 221, 225, 239, 244, 245, 283, 330, 335, 352, tom II – ss. 25, 90, 95.

15. Czasopismo „Chrząszcz” Nr 8/2013. Cukrownia Klemensów. Nr 2(9)2014. (art. o orkiestrze)

https://pl.scribd.com/document/160985077/Chrz%C4%85szcz-Sierpie%C5%84-nr-89

16 Historia Ośrodka Nauk w Puławach.

http://historiaiung.pulawy.pl

17. Plomba z Klemensowa Dwustronne napis: OZ (ordynacja Zamojska) i Cukrownia Klemensów

http://myvimu.com/exhibit/45601517-plomba-z-klemensowa

18. Filmy:

https://201tube.com/video/Pjhiz1GXSHE

19.Bogdan Nowak. Klemensów: Cukrownia jak pobojowisko. Dziennik Wschodni z 5 maja 2009 r.

20. Artur Czuchryta. Przemysł cukrowniczy w województwie lubelskim w latach 1918-1939. Wydaw. UMCS 1997/98.

http://dlibra.umcs.lublin.pl/dlibra/plain-content?id=5777

__________________________________________________________________________________

16. Zdjęcia archiwalne i współczesne

 

Opisy do zdjęć:

  1. Pocztówka „Klemensów- cukrownia ordynacka” – wydana nakładem księgarni S. Goldmana na początku XX w. – drukarnia i introligatornia Sejmiku Zamojskiego w Zamościu
  2. Odcisk stempla (rewers ww. pocztówki) – Poczty w Szczebrzeszynie z dnia 23 września 1903 r.  Odcisk poczty w Warszawie – 24 września 1903 r.

 

3 i 4. Zdjęcia Domu dyrektora cukrowni przed remontem (z portalu internetowego Restauracji i Hotelu „Klemens”).

5. Budynek „domu dyrektora cukrowni” po remoncie (stan z 17.09.2014) – fot. Ewa Lisiecka

6. Książeczka udziałowa Członka Spółdzielczego Stowarzyszenia Spożywców przy cukrowni „Klemensów” w Klemensowie  (udostępnia w domenie publicznej BN Warszawa).

 

 

7. Muzeum Zamojskie w Zamościu przechowuje dużych rozmiarów tableau pamiątkowe wręczone ordynatowi – Maurycemu Zamoyskiemu przez pracowników, w uroczystym dniu otwarcia cukrowni w Klemensowie – 31.X.1895 r. Oprócz zdjęć ordynata i pracowników fabryki widoczne są zdjęcia nowoczesnego zakładu, jakim w tym czasie była klemensowska cukrownia (zdjęcia Ewa Lisiecka). Ciekawostka: tłem dla tableau są m.in.  tzw. głowy cukru produkowane w tym czasie przez fabrykę. Były to stożki „sprasowanego cukru” , często zakończone półokrągło, produkowane w specjalnych, metalowych pojemnikach, przypominające nieco pociski. Pośród nich widzimy nawet symbolicznie oznaczone głowy cukru Nr 1 i nr 2.

 

8. Zdjęcia nieczynnej Cukrowni Klemensów z bloga roztoczańskiego:

8. Zdjęcia nieczynnej Cukrowni Klemensów

http://ksiazekmichal.pl/rozne/cukrownia_klemensow

http://szczebrzeszyn.fotopolska.eu/378440,foto.html

http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=175025&s=a3885fdd6c15c42f4089eec9dcc733ea

9. Zdjęcia pomieszczeń biurowych Cukrowni.

W Archiwum Państwowym w Zamościu znajdują się dwa zdjęcia – nadesłane przez p. Marię Witelską z Nowego Jorku – obrazujące tzw. pokój rachuby i biuro w czasie II wojny światowej (ok 1942).

http://archiwum.zam.pl/displayimage.php?album=104&pid=2843

 

Plakaty reklamowe (udostępnia Biblioteka Narodowa w Warszawie w domenie publicznej)

  1. Plakat reklamujący spożywanie cukru druk z lat 30-tych XX w. Warszawa – Koziańscy
  2. Plakat reklamowy „Brońmy cukru” – druk Rady Naczelnej Przemysłu cukrowniczego z 1929 r. wydrukowano w Drukarni Technicznej w Warszawie.

10. Szczebrzeszyńskie czasopismo „Chrząszcz” opublikowało artykuły o „Cukrowni Klemensów”. W jednym z nich ukazały się znaczki związane z cukrownią i Ordynacją Zamojską  (link powyżej).

____________________________________________________________________________________

17. Wspomnienia o cukrowni  i pracownikach cukrowni.

 

1.)  Wspomnienia Ludwika Śledzińskiego „Jak to było w latach 1905-1908 (fragmenty)”

Na drugi dzień wczesnym rankiem poszedłem piechotą do cukrowni „Klemensów”, gdzie miałem adres do tow. Bisagi. Furmanki nie miałem za co nająć, a okazja się nie trafiła. Zrobiłem przeszło 50 km piechotą i przyszedłem do Klemensowa przed wyjściem robotników z fabryki. Po zapoznaniu się z tow. Bisagą odbyliśmy jeszcze z kilkoma towarzyszami krótką naradę, gdzie i u kogo ma się odbyć zebranie. Postanowiono odbyć je w szkole, wolnej z powodu wakacji. Zebranie zaczęło się około ósmej i trwało blisko do dwunastej w nocy. Najwięcej zbiorowego poczucia i świadomości – poza „Elżbietowem” – znalazłem tutaj u robotników w Klemensowie. Trzeba bowiem pomyśleć i przypomnieć, jakie to były czasy, aby zrozumieć, jak wiele robotnicy wówczas mieli odwagi. Na moją uwagę, że w szkole nie można robić konspiracyjnego zebrania, bo to może pociągnąć za sobą dla miejscowych towarzyszy b. ciężkie konsekwencje, odpowiedzieli, że konsekwencji się nie boją, bo u nich musi być tak, jak tego chcą… Słowem znalazłem wśród robotników w cukrowni „Klemensów” ludzi odważnych, pełnych poświęcenia i dużego wyczucia swej odrębności klasowej.

Wspomnienia o powstaniu organizacji Związku Zawodowego Robotników Cukrowni b. Królestwa Polskiego. Z przedmową K. Czapińskiego”, Nakładem Zarządu Głównego Związku Zawodowego Robotników Cukrowni RP w rocznicę 25-lecia, brak miejsca wydania, 1931. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych

Jak to było w latach 1905-1908 (fragment)

______________________________________________________________________________________

opracowanie: Ewa Lisiecka

 

 

GRH Heeresfeldbahn

Węgierska kopjafa na Roztoczu.

Kopijnik to spolszczona nazwa kopjafy, czyli szeklerskich nagrobków słupowych. „Drewniana kopia” (słup) stanowiła element kultury ludu Szeklerów, którzy  zamieszkują wschodnią część Siedmiogrodu, należącą dawniej do Węgier, a obecnie do Rumunii. Współcześnie Seklerszczyzna to węgierskie serce Rumunii. Z czasem kopjafy rozpowszechniły się także na całych Węgrzech, otrzymując status staro madziarskich nagrobków słupowych. Kopijniki są zróżnicowane pod względem: wysokości, kształtu rzeźbionych powierzchni, kolorów i rodzaju drewna, z którego zostały wykonane. Wszystko to służyło oznaczeniu statusu zmarłego. Podstawowe części nagrobka szeklerskiego to tzw.: głowa (czasami z szyją); tułów i noga umieszczana w ziemi na około 1/3 wysokości słupa. Rzeźbienie na „głowie” kopijnika oznaczało płeć osoby zmarłej. Dla określenia męskich pochówków stosowano w tym miejscu: gałkę, hełm, kielich, odwróconą gruszkę, czy zamknięty kielich. Kobiece nagrobki wieńczono schematyczną różą, otwartym tulipanem, zdobiąc dodatkowo koralami na szyi lub gwiazdą w talii. Ciemnobrązowy kolor kopjafy oznaczał mężczyznę zmarłego w wieku dojrzałym i z takimi właśnie oznaczeniami nagrobków węgierskich mamy do czynienia na Roztoczu. Niewiele jest takich słupów w Polsce, zatem warto zajrzeć do Batorza i Zwierzyńca w województwie lubelskim, aby obejrzeć je naocznie. Oznaczono nimi pochówki węgierskich bohaterów, którzy walcząc u boku Polaków w czasie Powstania Styczniowego 1863 r. oddali życie za wolność Polski.

W tym roku przypada 155 rocznica Powstania Styczniowego. Wspominamy w tym czasie także naszych węgierskich bojowników z 1863 r. Niewiele jednak mamy informacji na temat Węgrów, walczących po polskiej stronie, m.in. w oddziale Marcina „Lelewela” Borelowskiego. Jednym z nich był major  Edvárd Nyáry zmarły w Zwierzyńcu, po bitwie pod Panasówką. Drugim Józef Wallisch, trafiony śmiertelnie w bitwie z Rosjanami na Sowiej Górze pod Batorzem. Wielu innych pozostaje bezimiennymi.

W Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie przechowywana jest płaskorzeźba, tzw. kamea portretowa z wizerunkiem Józefa Walischa. Została wykonana przez nieznanego artystę około 1870 r., czyli w okresie nieodległym Powstaniu Styczniowemu. Niewielkich rozmiarów pamiątkę (5,1 na 4 cm) wykonano, przypuszczalnie we Włoszech, z muszli. Jest to gemma z reliefem wypukłym. Podobizna Józefa Walisza mogła zostać wykonana w płaskorzeźbie na podstawie wizerunku, znanego z pośmiertnej tablicy pamiątkowej Ofiar Powstania Styczniowego 1863 roku. Tablica została wykonana około 1868 r. przez Eliasza Radzikowskiego i jest obecnie przechowywana i jednocześnie udostępniona w domenie publicznej przez Bibliotekę Narodową w Warszawie, na stronie internetowej Polona.  Nazwisko barona Józefa Walischa (1827-1863) pisane jest różnie w dostępnych źródłach (Walisz, Valish, Walisch). Jako wyższy oficer, w randze majora brał udział w Powstaniu Węgierskim 1848-49.

W czasie Wiosny Ludów Legiony Polskie wspierały Węgrów w ich walce o niepodległość. W tym to czasie w oddziale Józefa Bema, bohatera obu narodów, walczył 18-letni porucznik huzarów Edvárd Nyáry. Kiedy piętnaście lat później Polska stanęła do czynu zbrojnego w 1863 r.; Nyary razem z siedemnastoma uzbrojonymi kawalerzystami przedarł się na teren Galicji i walczył u boku Borelowskiego, wspierając polskie powstanie.

Na portalu genealogicznym dostępny jest zachowany nekrolog z 29 września 1863 r., w którym informuje się o śmierci Józefa Walisza – szefa sztabu i Edvarda (Józef to tylko pomyłka imienia) Nyary,ego – dowódcy kawalerii z oddziału pułkownika „Lelewela”, …poległych na polu chwały w walce z Moskwą pod Batorzem dnia 6 września 1863… Drobne nieścisłości nekrologu (Nyary zmarł w Zwierzyńcu po bitwie pod Panasówką) tłumaczy fakt, że nie wszystkie dokładne informacje o tych zdarzeniach mogły, w tak nieodległym wydarzeniom powstańczym czasie, dotrzeć do Lwowa.  Nabożeństwo żałobne za dusze zmarłych Węgrów odbyło się w Kościele oo. Karmelitów we Lwowie pierwszego października 1863 r, we czwartek o godzinie 11:00  rano.

Szczegóły śmierci Józefa Walisza znamy z relacji zawartej w opracowaniu wydanym w Krakowie w 1863 r. przez Jana Kantego Turskiego, piszącego wówczas pod pseudonimem: Piotr Krakowianin. Książeczka wydana nakładem czcionkarni Ż. J. Wywiałkowskiego nosi tytuł „Marcin Lelewel Borelowski, naczelnik sił zbrojnych województwa podlaskiego”. Po bitwie pod Panasówką i odpoczynku na pobojowisku oddział Lelewela skierował się w głąb kraju, obierając kierunek na Goraj (ku Turobinowi). 6 września osiągnął Turobin. Stąd ruszył na Szczebrzeszyn. W niedzielę doszło do rozprawy wojsk. Z rana o godzinie 5-tej wyszedł z Zalesia. Tu połączył się z nim mały oddział (świeżo uformowany) Grekowicza. Lelewel skierował się ku Batorskiej Woli (obecnie Otrocz), gdzie stanął o godz. 10-tej. Oddziały odpoczywały tu tylko około półtorej godziny, ponieważ podjeto wiadomośc o ruchach nieprzyjaciela. Kawaleria na czele z „Lelewelem” sformowała się w szyk bojowy na wzgórku. Adiutant Stępnicki wysunął się naprzód. Kozacy ujrzawszy uformowany szyk kawalerii, zaczęli się cofać, ostrzeliwując się. Po kilku innych manewrach Borelowski, słusznie oceniając przeważającą siłę nieprzyjaciela, wydał rozkaz wycofania się przez wieś do lasu.

W środku lasu pod Batorzem zebrała się rada wojenna. Postanowiono zająć górzystą pozycję, oddaloną o wiorstę od Batorza. Były to dwa wzgórza porosłe lasem, tworzące między sobą wąwóz, przez który przebiegała droga. Początkowo „Lelewel” był przeciwny przyjęciu walki, lecz zdanie szefa sztabu, którym był jak relacjonuje Turski – Valisz, przeważyło i w końcu Borelowski także przychylił się do tego zdania.

 

„(…) po upływie ćwierć godziny usłyszeli powstańcy dziki krzyk moskwy. Rozpoczął się obustronny ogień – i ogromny popłoch w szeregach polskich. Oddział Ćwieka opuszcza prawe skrzydło – moskwa zajmuje opuszczoną pozycyę – zostają tylko 3 kompanie strzelców w ogniu pod dowództwem Lelewela. Ogień idzie o kilkanaście kroków. Wtem strzelcy zaczęli w nieporządku opuszczać wzgórza. Lelewel z szefem sztabu Valiszem, z kapitanem Stępnickim na koniach zawracają uciekających na linię….

Wtedy kula ugodziła go w nogę, a druga z wąwozu puszczona przeszła przez czaprak i uwięzła w brzuchu. Lelewel zachwiał się na koniu wołając na Stępnickiego: „Ratuj!” – Pobiegł Stępnicki a pułkownik leżał już na ziemi i dwakroć zawołał: „Weź!” konwulsyjnie szarpiąc ręką zegarek, który od dawna przeznaczył najdawniejszemu swemu towarzyszowi. W tej chwili nadbiegł kapitan Tom… i obaj zaczęli podnosić śmiertelnie rannego Lelewela – który umierając już prawie mówił do nich: „Bijcie chłopcy moskala, a za moją duszę dajcie na mszę świętą!”. Szef sztabu Valisz, dzielny Węgier – i przyjaciel od serca Lelewela, nadbiegł w to miejsce, pytając się, co takiego się stało – a nachylony z konia, aby lepiej się przypatrzyć, pada ugodzony kulą w tył głowy.

Chwila była okropna. Wiadomość o śmierci pułkownika i Valisza obiega szeregi. Żołnierzy ogarnia rozpacz i popłoch (…) O godzinie 3ej skonał po kilku konwulsyjnych drgnieniach Lelewel (…) o godzinie 4tej bitwa na całej przestrzeni była przegraną (…). Zwłoki Lelewela pochowane zostały kilka dni później skromnie (…) na smentarzu batorskim. W jednym grobie z nim spoczął pełen odwagi i zdolności szef sztabu major Valisz (…).”

W Batorzu, z inicjatywy Ambasady Węgier w Polsce postawiono w 1991 r. dwie kopjafy, jedną na Sowiej Górze przy Kopcu Powstańców Styczniowych, drugą obok pomnika „Lelewela” i grobu powstańców na cmentarzu. Kopiec jest symboliczny i został usypany w 1933 r. Na kopcu znajduje się medalion z popiersiem Marcina „Lelewela” Borelowskiego i napis: „Przechodniu powiedz Ojczyźnie że za ukochanie Jej żeśmy polegli. W 70 letnią rocznicę bitwy i śmierci bohaterskiej Marcina Lelewela Borelowskiego wraz z 30 współtowarzyszami 7 IX 1863 7 IX 1933”.  Na tabliczce obok napis w języku węgierskim i polskim: „Pomnik poświęcony pamięci Węgrów uczestników powstania styczniowego”. Kopijnik z cmentarza ma podobną dedykację w języku polskim i węgierskim „W pamięci powstańców węgierskich którzy oddali swe życie za naszą i waszą wolność pod Panasówką i Batorzem”. Pomnik na cmentarzu i spiżowe popiersie „Lelewela” ufundowano także w 1933 r., w siedemdziesiątą rocznicę śmierci.

 

Kopijnik na indywidualnej mogile Edvárda Nyáry,ego w Zwierzyńcu umieszczono z inicjatywy ambasady węgierskiej w Polsce w 1993 r. Podobnie jak batorskie kopijniki, ten zwierzyniecki jest w kolorze ciemnego brązu, ze stylizowaną „głową” w formie hełmu. Smukła i pięknie rzeźbiona kopjafa stoi na wzgórzu przy drodze prowadzącej ze Zwierzyńca do Biłgoraja, w miejscu pochówku i pomnika powstańców, którzy jako ranni po bitwie pod Panasówką byli leczeni w miejscowym szpitalu. Pod Panasówką zginęło 35 powstańców którzy spoczęli na Wzgórzu Polak. Z pośród 109 rannych 19 zmarło w Zwierzyńcu, w tym major Edvárd hrabia Nyáry. Jego nazwisko figuruje na pomniku w Zwierzyńcu, a przy kopijniku znajduje się tablica z napisem w języku polskim i węgierskim: Tu spoczywa major Nyáry, bohater spod Panasówki, jeden z czterystu ochotników węgierskich powstania styczniowego”. Wzgórza Panasówki nieopodal Zwierzyńca i Tereszpola były ostatnim miejscem bitewnego szlaku dla majora Nyárego. Odwiedzając te miejsca warto wspomnieć w modlitwie także węgierskich powstańców, w szczególności tych którzy złożyli najwyższą ofiarę w walce o wolność Polski, ofiarę życia.

 

opracowanie i zdjęcia: Ewa Lisiecka

Zdjęcie odnowionego Pomnika Powstańców Styczniowych w Zwierzyńcu – Zbyszek Pietrynko

Źródła:

https://polona.pl/item/uczestnicy-powstania-styczniowego,Mzg4MzIz/0/#item

http://www.bilgorajska.pl/aktualnosc,215,0,0,0,W-holdzie-Powstancom.htm

lhttp://cyfrowe.mnw.art.pl/dmuseion/docmetadata?id=18122

http://www.genealogia.okiem.pl/powstanies/index.php?inne_pole=Bator&str=4

http://niezalezna.pl/39317-dziekujemy-wam-wegrzy

Legionista Kowerski

Pod sam koniec ubiegłego roku, udało się natrafić w zasobach Biblioteki Narodowej w Warszawie, na ślad kolejnego legionisty z naszego regionu. Osoba ta wpisuje się w piękną historię Rodziny Kowerskich z Zamościa, której zaszczytne imię aktualnie przybrała dawna ulica Mariana Buczka. Najpełniej jak dotąd, opisał losy rodziny Krzysztof Czubara w książce „Kennedy z Zamościa”, wydanej na niedługo przed śmiercią autora. Biografię książkową rodziny poprzedził szereg artykułów ś. p. Krzysztofa Czubary w miejscowej prasie. Obecnie odszukane informacje poszerzają tę wiedzę o losy brata przyrodniego Andrzeja Kowerskiego, Krzysztofa. O Krzysztofie Kowerskim nie wspomina żadna wzmianka w książce, brak o nim również informacji w innych materiałach o Rodzinie Kowerskich. Ze starych notatek prasowych na temat wypadku Andrzeja Kowerskiego dowiadujemy się, że był w Tatrach z bratem Grzegorzem, którego siostra Andrzeja Kowerskiego, Maria Barbara Pieńkowska, mianuje w książce bratem przyrodnim. ______________________________________________________________________________________

Krzysztof Antoni Kowerski, pierworodny syn Stanisława Józefa Kamila Kowerskiego herbu Białynia i Marii Popiel (1877-1902), urodził się w 1899 roku. Jego babką ojczystą była znana powieściopisarka, Zofia Kowerska*. Babką macierzystą natomiast była Maria z Zamoyskich (1847-1931) Chościak-Popiel, żona Pawła Popiela ze Ściborzyc, wnuka Pawła Popiela  z Kurozwęk. Babka Maria była córką hrabiego Augusta Zamoyskiego z linii włodawskiej. Maria z Horodyńskich Kowerska (1886-1943) była natomiast matką Andrzeja Kowerskiego. Była to druga żona Stanisława Kowerskiego, wychowująca chłopców (Krzysztofa i Grzegorza) po śmierci Marii z Popielów, która zmarła jak bracia byli jeszcze dziećmi. Początkowo opiekę nad osieroconymi: Krzysztofem i młodszym Grzegorzem przejęła babka Zofia z Przewłockich Kowerska wraz z ich ojcem.

Krzysztof ukończył w 1917 r. gimnazjum w Lublinie i podjął studia w Krakowie.  Był niezwykle pracowitym i sumiennym młodzieńcem, doskonałym uczniem i ulubieńcem rodziny. Ludzi ujmował niewymownym wdziękiem i delikatnością w obejściu. Zawsze towarzyski i rodzinny. Szczególnie ciepłe stosunki łączyły go z babką ze strony matki, Marią z Zamoyskich Pawłową Popielową.

W 1919 roku Krzysztof Kowerski brał udział w działaniach wojennych pod Lwowem. Sam zgłosił się do wojska i zabiegał aby go wysłać na front. Z informacji rodzinnych wynika, że walczył w I Pułku Ułanów co najmniej przez trzy miesiące zanim zginął.  Zmarł 22 marca 1919 r.**, po 30 godzinach od zdarzenia jakie rozegrało się we wsi Wielkopole koło Gródka Jagiellońskiego (dzisiaj na Ukrainie). Polska kontrofensywa gen. Wacława Iwaszkiewicza przełamywała od dnia 20 marca 1919 r. front ukraiński, przywracając łączność ze Lwowem. Generał Iwaszkiewicz dowodził od 14 marca 1919 r. siłami wojsk rzuconych na ratunek oblężonego przez Ukraińców Lwowa. Pułk, w którym służył Krzysztof Kowerski, od grudnia 1918 r. do sierpnia 1919 r. brał udział w wojnie polsko-ukraińskiej, wsławiając się w obronie Gródka Jagiellońskiego, umożliwiając tym samym odsiecz Lwowa. Pułk przybrał nazwę I Pułku Ułanów Krechowieckich im. Pułkownika Bolesława Mościckiego w kwietniu 1919 r., zatem tuż po śmierci Krzysztofa Kowerskiego. Waleczność żołnierzy tego pułku doceniona została przez dowództwo naczelne Wojsk Polskich. Przypuszczalnie jeszcze przed śmiercią Krzysztofa dotarł na front Rozkaz Nr Szt. Gen.109 W-wa z dnia 19 marca 1919 r., podpisany przez Józefa Piłsudskiego, w którym dziękuje on oficerom i żołnierzom za męstwo na polu walki.

(…) Dziękuję Wam żołnierze zebrani ze wszystkich części Polski, za to, żeście radośnie i śmiało poszli w bój na polski gród Lwów, za całość ziemi polskiej. Wam bezimienni bohaterowie najwięcej zawdzięcza Polska.

W czasie jednej z ostatnich walk opisanych powyżej, Krzysztof Kowerski podjął się działania bojowego, które skończyło się dla niego tragicznie. Walczył przy obsłudze karabinu maszynowego, które na pewnym etapie walki wymagało przesunięcia na odkryte stanowisko, na wprost nieprzyjaciela. Usiłujących przed nim wykonać ten manewr żołnierzy dosięgły kule wroga. Krzysztof wykonał zadanie, ustawił karabin, puścił serię pocisków i wtedy właśnie dosięgła go kula, która przeszyła głowę na wylot i utknęła w plecach. Jego śmierć była dla rodziny tragedią.

Udało się odnaleźć w zasobach BN w Warszawie Wspomnienie pośmiertne, wydane nakładem rodziny w Krakowie w dniu 29 marca 1919 r. Zebrane informacje o Krzysztofie Kowerskim pochodzą właśnie z zapisów tego 8 stronicowego materiału.  Wspomnienie nosi także dwie dedykacje odręczne pisane ręką babki Krzysztofa, Marii z Zamoyskich Popielowej. W pierwszej z nich prosi o modlitwę dla Wnuka, a w drugiej, przy końcu druku zamieszcza osobiste pożegnanie przedwcześnie zgasłego życia: Śpij żołnierzyku mój polski, a niech Ci się śni sen, że Polska jest wielka, że nie ma już w niej niezgody, waśni, walki bratobójczej, której Ty padłeś ofiarą. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie!

Na portalu internetowym „Odkrywca”, który przechowuje nekrologii żołnierzy kawalerii II RP m. in. poległych w latach 1918-1920, brak jest nekrologu Krzysztofa Kowerskiego. Jednak pod sam koniec listy udało się szczęśliwie natrafić na zdjęcie Krzysztofa Kowerskiego. Przywołujemy tu zatem pamięć tego młodo zmarłego żołnierza, by zgodnie z wolą i gorącą prośbą jego babki z Zamoyskich pamiętać o Nim nie tylko…. w modlitwach. 

opracowanie: Ewa Lisiecka

źródło:

  1. Biblioteka Narodowa w Warszawie
  2. Portal internetowy „Odkrywca”:

http://odkrywca.pl/kawaleria-ii-rp-nekrologi-poleglych-w-latach-1918-1920-,760557.html

  • Zofia z Przewłockich Kowerska h. Przestrzał (1845-1929) – polska powieściopisarka. W swoim dorobku pisarskim pozostawiła liczne powieści i nowele: Za wiarę; Najmłodszy; Prawdziwe bogactwo; Na służbie; O wychowaniu macierzyńskim; Losy Adasia; Pani Anielska; Bracia z wyboru; Za głosem serca; O Marysi sierocie; Podlotek; Dzidzia; W suchowskim dworze. 
  • Krzysztof Kowerski został pochowany w grobowcu rodzinnym w Bychawie.

 

Zamiana, czy sprzedaż Zamościa?

Kolejne szkolenie przewodników, które odbyło się 7 grudnia 2017 r.  przygotował i referatem opatrzył dr Jacek Feduszka z Muzeum Zamojskiego. Dzięki uprzejmości dr Feduszki możemy także cieszyć się materiałem szkoleniowym, nadesłanym w korespondencji, a dotyczącym zamiany Zamościa przez Zamoyskich na inne dobra narodowe. Zapraszamy do lektury Przewodników, którzy nie mogli uczestniczyć w szkoleniu, a także naszych wiernych Czytelników.

_________________________________________________________________________________________________________

Dr Jacek Feduszka

Zamość

ROZMOWY WSTĘPNE PRZY ZAMIANIE ZAMOŚCIA NA DOBRA NARODOWE.

(LATA 1810-1813)

         Zarówno spadająca liczba mieszkańców (po przyłączeniu Zamościa do Księstwa Warszawskiego Zamość liczył 4065 mieszkańców (1810 r.), w porównaniu do 1808 roku kiedy ich liczba wynosiła ok. 7000 był to spadek znaczący), jak i odzyskanie przez twierdzę zamojską dawnego znaczenia strategicznego po wojnie 1809 roku, przemawiały za przekształceniem miasta we własność rządową, ostatecznie zabiegi Ordynata zrealizowano dopiero jednak w 1821 roku już w innej rzeczywistości w czasach Królestwa Kongresowego. Przedsięwzięciami Ordynata dotyczącymi Zamościa a wyrastającymi z wielowiekowych tradycji mecenatu rodu Zamoyskich m.in. były: idea stworzenia w Zamościu instytucji kulturalno naukowej w tym utworzenie wspaniałego księgozbioru naukowego powstałego z połączenia zbiorów bibliotecznych rodu Zamoyskich i Ossolińskich, oraz idea okazałej przebudowy rezydencji Ordynatów w Zamościu i jej otoczenia. Oba projekty, mimo zaawansowanych prac przygotowawczych i projektowych nie zostały zrealizowane.

Zawarty między Francją a Austrią w październiku 1809 roku, pokój w Schönbrun, zdecydował o oficjalnym przejęciu Zamościa wraz z tzw. Galicją Zachodnią przez Księstwo Warszawskie. Z uwagi na swoje geograficzne położenie Zamość stał się twierdzą położoną najbliżej ówczesnej granicy rosyjskiej. Mógł, więc odegrać istotną rolę w przyszłych działaniach militarnych przeciwko Rosji. Przede wszystkim, więc z tego powodu przez cały okres istnienia Księstwa Warszawskiego w twierdzy zamojskiej prowadzono intensywne roboty fortyfikacyjne. Sprawa zamiany Zamościa stanowiła dla Stanisława Kostki Zamoyskiego poważny problem, z którym musiał się zmierzyć w latach 1810-1821. W czasach Księstwa Warszawskiego, po zdobyciu Zamościa przez wojska Księstwa, cesarz Napoleon nakazał rozbudowanie twierdzy. Spowodowało to wyburzenie, bądź zarekwirowanie na rzecz wojska stojących w pobliżu fortyfikacji domów, wewnątrz twierdzy były to m.in. d. Akademia i pałac Zamoyskich. W związku z takim działaniem podjętym przez wojsko, a konkretnie Komitet Inżynierii twierdzy, Zamość nie przynosił Zamoyskiemu praktycznie żadnych dochodów. Ordynat więc rozpoczął starania o uzyskanie ekwiwalentu za poniesione straty. Rozpoczęte jeszcze w 1810 roku pertraktacje z rządem Księstwa Warszawskiego nie zostały szybko zakończone. Rozbudowa twierdzy nie przypadła do gustu XII Ordynatowi Stanisławowi Zamoyskiemu, byłemu prezesowi „Tymczasowego Rządu Centralnego Wojskowego Obojga Galicji”. 27 IX 1810 roku wystosował on do Wielkiego Księcia Warszawskiego i króla saskiego Fryderyka Augusta pismo, w którym narzekał na to, że „wojsko rekwiruje różne budynki, rozbiera i burzy domy, nie wypłacając żadnego odszkodowania ich właścicielom oraz zajmuje place na rozbudowę twierdzy”.

         Podobną petycję wysłali pod tym samym adresem zamojscy mieszczanie. W odpowiedzi, zgodnie z wolą Fryderyka Augusta, Ministerium Skarbu poleciło magistratowi zamojskiemu sporządzenie „specyfikacyi strat w domach i sprzętach w 1809 roku”. W ciągu września 1810 roku materiał dowodowy został skompletowany i przedstawiciel ludności złożył go w ratuszu. Fryderyk August ze swojej strony w dekrecie z 6 X 1810 r., uważał, że „stan obywateli Zamościa z powodu rozszerzenia fortyfikacyi podobny jest do położenia mieszkańców Pragi [warszawskiej]” i zezwolił by dekrety wcześniejsze (z 22 III 1808 r. i 14 III 1810 r. – dot. mieszkańców podwarszawskiej Pragi), „o ile Prażanom ulgę przynoszące i do mieszkańców Zamościa zastosowane zostały”. Techniczną stroną realizacji dekretu zajął się książę Józef Poniatowski. Na jego polecenie Minister Spraw Wewnętrznych Jan Paweł Łuszczewski (1764-1812) w oparciu o wytyczne zawarte w piśmie Dyrektora Inżynierii gen. Jana Mellet-Malletskiego, miał opracować ogólne zasady przyznawania wynagrodzeń. Dla oszacowania majątku mieszczan i Ordynata Prefekt Departamentu Lubelskiego Maciej książę Jabłonowski (1757-1844), powołał 19 XI 1810 r. na prośbę J.P. Łuszczewskiego, pięcioosobową komisję w składzie: „dwóch biegłych, dwóch przedstawicieli Ordynata Zamoyskiego i innych właścicieli oraz inżynier za strony wojska”.

         Według relacji zawartych później w piśmie Ordynata z 16 I 1813 roku, sprawa wyglądała nieco inaczej. Podkreślał on, że: „Dnia 24 Października 1810 roku, żądał Obywatel Minister Woyny, aby niektóre zabudowania i grunta w Zamościu, na potrzebę woyska i warowniów przez Rząd zajęte zostały. Z tego powodu, przez Reskrypt Ministra Spraw Wewnętrznych i Prefekta Lubelskiego dnia 19 Stycznia [1810 r.] nakazana została Kommisya, do otaxowania skrupulatnego 1mo domów prywatnych w obwodzie wewnętrznym twierdzy na posługę woyskową zabranych i na ten przedmiot raz na zawsze przeznaczyć się mających, 2do zrobienia detaxacyi domów zburzonych i Placów przez rozszerzenie tey Twierdzy zajętych, gdyż podług dekretu Królewskiego dnia 6 Października, tegoż roku [1810 r.] Obywatele Zamościa w podobnym będąc położeniu co i Obywatele Pragi, równe mają do podobnych wynagrodzeń prawa. W Reskrypcie tym podał Minister, iż ze Skarbu nie mają być wynagrodzone bez odesłania do Kommisyi Kreliwaryjney. Dziełem tym trudnić się miało dwóch biegłych ze strony Skarbu, dwóch ze strony Wojewody Zamoyskiego i Inżynier woyskowy”.

         Kajetan Koźmian pisał, że po traktacie wiedeńskim i preszburskim z października 1809 roku, „Król Fryderyk August upoważnił rząd Księstwa do wejścia w układy z panem Zamoyskim i za odstąpić się mającą fortecę, wraz z miastem i terytorium dla bezpieczeństwa twierdzy potrzebnym, kazał wynagrodzenie oznaczyć przez dobrowolną obu stron umowę”. Według Szymona Askenazego, 6 X 1810 roku Fryderyk August zezwolił na wypłacenie odszkodowania Stanisławowi Kostce Zamoyskiemu za straty spowodowane przekształceniem miasta na twierdzę.

         Powołano tzw. Tymczasową Komisję, która miała zająć się „otaksowaniem” budynków zajętych przez wojsko oraz wszelkich „realności” przez reskrypt Ministra Spraw Wewnętrznych i Prefekta departamentu lubelskiego. Jak notuje Stanisław Kostka Zamoyski: „Początkowo na pierwszą Kommisyią wyznaczony był przez Prefekta asesor [prefektury dep. lubelskiego Tomasz baron] Błażowski, na biegłych zaś [Wilhelm] Kirchof budowniczy [przysięgły] i [Jan] Gisges Jeometra. Ze strony Wojewody [Zamoyskiego] [Andrzej] Gorecki dóbr Administrator [generalny administrator dóbr ordynackich] i [Walenty] Puzikowski Jeometra [geometra ordynacki], ze strony woyska Czernung Budowniczy a potem [por. korpusu Inżynierów Antoni] Lebowski (…)”.

Na adres Ministerium Spraw Wewnętrznych zaczęły napływać liczne prośby od zamojskich Żydów, ażeby nie rozbierano im domów na przedmieściach. Sekundował im Ordynat. W nocie do Ministra Łuszczewskiego z 10 I 1811 roku, zwracał uwagę, że nie będzie mógł korzystać nie tylko z większości swoich budynków, ale i stawu „przeznaczonego na zalanie fossów”, co pozbawi go zysku z młynów. Natomiast projektowana rozbudowa fortyfikacji w kierunku północnym, przekreślała „egzystencję” ogrodu, wsi i folwarku w Janowicach. Domagał się też, aby powołana komisja oszacowała mury forteczne i dochody, jakie jeszcze niedawno czerpał ze swojej własności. W dwa miesiące później (marzec 1811 roku) Ordynat sprecyzował także, które z okolicznych folwarków jest gotów odstąpić wraz z twierdzą, bowiem już wtedy rozważana była przez obydwie strony, koncepcja otoczenia fortecy niezabudowaną przestrzenią.

         W styczniu 1811 roku Ordynat w kolejnym piśmie stwierdził, że Zamość „dziedziczny, przynoszący znaczną intratę, przemianowany zostanie na twierdzę krajową, ubezpieczającą obronę Księstwa”. Jednocześnie podkreślał, że rzeczą konieczną jest: „ocenienie miasta z wszystkimi murami, własnościami i dochodami dziedzica”. W związku z tą korespondencją Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Księstwa Warszawskiego 16 I 1811 r. ustanowiło kolejną komisję, która wspólnie z poprzednią Tymczasową Komisją, powołaną jeszcze w 1810 roku, miała ustalić wysokość odszkodowania dla Ordynata i Ordynacji Zamojskiej z tytułu poniesionych strat „na skutek rozbudowy i modernizacji twierdzy zamojskiej”. Na wiosnę 1811 roku zaczęły pracę dwie komisje. Pierwsza działała w oparciu o art. 545 Kodeksu Napoleona [Kodex. Nap.: Tytuł II O własności, art. 545: „Nikt przymuszanym być nie może, do ustąpienia swojej własności, wyjąwszy przypadki użytku publicznego, i to za poprzedzającem sprawiedliwem wynagrodzeniem”], miała ustalić wartość wszystkich obiektów w twierdzy potrzebnych wojsku i już przez nie zajmowanych. Druga Komisja, do której należeli m.in. ppłk. Leonard Jodko – Dyrektor Korpusu Inżynierów w twierdzy a także przedstawiciele mieszczan zamojskich Adam Warcholski i Karol Celiński, zajęła się przyjmowaniem pretensji od osób prywatnych (w tym i Ordynata), a także zabezpieczeniem „sum sierocińskich” ulokowanych przez magistrat na zburzonych domach. Działalność obu komisji sprowadzała się do przygotowania materiałów dla ostatecznych decyzji rządowych.

         Po zakończeniu pracy przez oba zespoły prefekt ks. Jabłonowski uznał, że przyznane ordynatowi odszkodowanie jest za wysokie, gdyż za podstawę ostatecznego wyliczenia służyły najwyższe ceny materiałów budowlanych (przyjmowano ceny obowiązujące na nowe materiały budowlane – cegłę, dachówki, drewno i wapno) i nie potrącono nic z tytułu amortyzacji budynków w ciągu dwustu lat ich intensywnej eksploatacji. Sprzeciwiał się także oszacowaniu nieruchomości należących do tzw. instytutów, czyli szkół (d. Akademia), kościołów (kościół Ormiański) i zakładów dobroczynnych (szpital i scholasteria), które Ordynat uważał za swoją własność.

         Kiedy ekspertyza taksacyjna wystawiona 22 VII 1811 roku okazała się niepomyślna dla Ordynata, 11 XI 1811 roku Zamoyski wniósł prośbę do księcia warszawskiego o zgodę na zamianę Zamościa na dobra rządowe zamiast odszkodowania w gotówce, „na co uzyskał zezwalający w zasadzie dekret władcy”. Jak pisała badaczka epoki Księstwa Warszawskiego, Jadwiga Nadzieja: „Rozpoczęły się targi, ponieważ nie można było uzyskać zgodnej opinii komisji, sprawę przekazano Radzie Prefekturalnej Departamentu Lubelskiego”. Ordynat Stanisław Kostka Zamoyski zwrócił się tymczasem ponownie do Księcia Fryderyka Augusta, argumentując: „Wszak każdemu wiadomo, jaki smutny wpływ musi mieć przemiana w twierdzę leżącego w środku moich dóbr miasta handlowego, jakim był Zamość (…)”.

11 XI 1811 roku ukazał się dekret Wielkiego Księcia Warszawskiego, w którym po raz pierwszy ujawniono zamiar przejęcia na własność przez rząd Księstwa, twierdzy zamojskiej wraz z obwodem miejskim, jak podkreślano: „w wyniku zamiany na inne dobra narodowe”. Rada Prefekturalna po rozpatrzeniu sprawy wydała w dniu 5 XII 1811 roku orzeczenie, w którym zakwestionowała wartość realności Ordynata, ustaloną przez komisję taksacyjną i poddała w wątpliwość celowość przyjęcia na rzecz skarbu dochodów pobieranych przez Ordynata z Zamościa. W innym miejscu dekret wprost wypowiadał się na temat własności niektórych fragmentów fortyfikacji w odniesieniu do pretensji Ordynata. Rada wzywała także do powołania innej komisji taksacyjnej złożonej z innych biegłych. Dekret ten przedstawiono Ministrowi Spraw Wewnętrznych.

Odtąd rozpoczyna się ożywiona wymiana korespondencji w tej sprawie i kolejne protesty Ordynata Zamojskiego. W imieniu Zamoyskiego sprawę zamiany miasta prowadził Józef Kalasanty Szaniawski. Jednak przedstawione przez niego zawyżone kalkulacje poddano 16 XII 1811 r. ponownemu rozpatrzeniu, w wyniku którego, z żądnych 3,5 mln. złp., sumę odszkodowania zredukowano do wysokości 942 803 złp gr.1. W tym miejscu sprawa, oddana została do ponownego rozpatrzenia Radzie Stanu, gdzie „ugrzęzła aż do upadku Księstwa”.

         Wybuch wojny francusko-rosyjskiej w 1812 roku przerwał na wiele miesięcy wymianę listów. Twierdza Zamość zwróciła w tym czasie uwagę samego Cesarza Napoleona I, który przygotowując się do generalnej rozprawy z Rosją, wyznaczył istotne zadania osłonowo-obronne dla twierdzy zamojskiej. Korespondencja ponownie została rozpoczęta na krótko w 1813 roku.

         W swym liście z 1813 roku skierowanym do księcia warszawskiego Fryderyka Augusta, Zamoyski pisał: „Jeśli dotąd nie wspominałem w żaden sposób o stratach moich z powodu zajęcia miasta mojego dziedzicznego na potrzebę krajową, czyniłem to w przekonaniu, iż w czasie wojny, gdzie idzie o los ojczyzny, każdy obywatel winien () znosić wszystkie ofiary, które tylko są w jego mocy; po skończonej wojnie byłem w nadziei iż rząd nie zechce dłużej na użytek powszechny prywatnej własności zatrzymywać, lub że dalsze swoje w tej mierze zamiary Dziedzicowi otworzyć raczy, co gdy jeszcze nie nastąpiło, widzę się znaglonym nieść z głębokim uszanowaniem do tronu WK Mości przełożenie”. Dalej w liście Zamoyski przedstawiał swoją niekorzystną pod wieloma względami sytuację i prosił o wydanie odpowiednich rozkazów do władz Księstwa w celu rozwiązania sprawy Zamościa i zdecydowania o jego dalszych losach. List swój Ordynat przesłał za pośrednictwem Rady Ministrów Księstwa Warszawskiego.

         Po klęsce Napoleona i jego armii w Rosji, bohaterskiej obronie i kapitulacji twierdzy zamojskiej w 1813 roku i upadku Księstwa Warszawskiego, Zamość wraz z przyległymi terenami znalazł się pod okupacją rosyjską. Po kapitulacji twierdzy w XI 1813 roku przez dwa lata nic się nie działo w kwestii zamiany Zamościa na inne dobra. Jedynie plenipotent ordynata Zamoyskiego, Jan Nepomucen Herman przedstawił na piśmie Najwyższej Radzie Tymczasowej Księstwa Warszawskiego „fatalny stan folwarków ordynackich w okolicach twierdzy”. Dopiero w XI 1815 roku, podczas pobytu cara Aleksandra I w Warszawie, na prośbę Stanisława Kostki Zamoyskiego władca zgodził się na powołanie komisji do oceny strat i wyceny majątku.

         Car Aleksander I postanowieniem datowanym w Opawie dnia 11 XII 1820 roku uznał zamianę za fakt dokonany. W art. 2 dekretu wyliczał szczegółowo części składowe dóbr narodowych odstąpionych Zamoyskiemu: „w dziedzictwo prawem wieczystej własności”. Oprócz dóbr Kłodziąż i Jadów przeszły na własność Ordynata dobra Wiski i Planta w woj. podlaskim.

         Art. 3 zezwalał Zamoyskiemu na pozostawienie herbów, grobów rodzinnych i na zwrot pamiątkowych dział fortecznych. W myśl postanowienia carskiego miano zawrzeć z ordynatem wieczystą transakcję „podług form prawem krayowym przypisanych”.

         Kontrakt taki podpisano 30 I 1821 roku. Całkowita suma odszkodowania za przechodzące na rzecz skarbu realności i dochody miasta wynosiła: 3 426 171 zł. 11 gr., z tego za dochód z propinacji obrócony na kapitał – 2 092 264 zł. Wartość ogólna dóbr narodowych idących na zamianę oszacowano na nieco wyższą sumę. Nadwyżkę w wysokości 178 000 zł. zobowiązał się Ordynat wpłacić do skarbu ratami w przeciągu 6 lat. Na wartość ogólną wynoszącą: 1 333 907 zł. 11 gr. oszacowano: „pałac z dwoma oficynami, arsenał, laboratorium, stajnię murowaną, kamienicę w rynku, magazyn z kamieniczek, rajsztulę z wozowni, bramę szczebrzeską, odwach w rynku, cztery cegielnie, dwa domy na przedmieściu lwowskim, szlachtuz, zabudowania na folwarku Janowice, magazyn w Janowicach i intratę z obwodu fortecznego obróconą na kapitał”. Za szpital, scholasterię i budynek d. Akademii zapłacono Zamoyskiemu na podstawie odrębnej umowy łącznie sumę 712 924 zł. 21 gr., za co miał Ordynat wystawić dla tych instytutów odpowiednie gmachy w innym miejscu. Układ z lipca 1818 roku, zatwierdzony został przez namiestnika w sierpniu 1818 roku, a następnie przez króla-cara w grudniu 1820 roku.

         Mury obronne i inne fragmenty fortyfikacji odstąpił Zamoyski skarbowi bezpłatnie, zaś zdezelowany kościół Ormiański, nabyty w 1803 roku od rządu austriackiego na licytacji publicznej – „chcąc mieszkańcom miasta swego zostawić pamiątkę oraz powszechnym podać niejako sposobność do wyreperowania zrujnowanych im domów„ – wraz z placem ofiarował miastu w kwietniu 1817 roku.

_________________________________________________________________________________________________________

Fotografia Stanisława Kostki Zamoyskiego została udostępniona na stronie internetowej Polona – Biblioteki Narodowej w Warszawie w domenie publicznej.

Tygodniowy pobyt Tadeusza Kościuszki w Zamościu

W 2017 roku przypada 200 rocznica śmierci Tadeusza Kościuszki. W dniu 23 listopada 2017 r. odbyło się szkolenie przewodnickie poświęcone pobytowi tego wybitnego Polaka w Zamościu. Referat na tę okoliczność przygotował i wygłosił dr Jacek Feduszka. Nie bez powodu wykład został wygłoszony w dniu 23 listopada, o czym Czytelnicy przeczytają w materiale nadesłanym przez dr Jacka Feduszkę.

______________________________________________________________________________________

Dr Jacek Feduszka

Zamość

TADEUSZ KOŚCIUSZKO W ZAMOŚCIU.

Leżący za kordonem granicznym od I rozbioru Rzeczpospolitej w 1772 r. Zamość, uniknął losu wielu miast i majątków zajętych przez wojska rosyjskie w wyniku wojny 1792 roku. Mimo to Zamość jako licząca się w dalszym ciągu twierdza, w dodatku położona w bliskości granicy, był bardzo ważnym punktem na polskich, austriackich i rosyjskich mapach wojennych. W okresie nasilających się w 1792 roku działań wojsk polskich z dywizji wołyńsko-podolskiej, dowodzonych m.in. przez pułkownika Józefa Zajączka (1752-1826), między 3 a 5 VI 1792 roku w Zamościu i Brodach Austriacy ulokowali magazyny żywności i amunicji dla wojsk rosyjskich, operujących przeciwko polskiej dywizji. O tym fakcie informowali polskie dowództwo wysłani przez granicę agenci pułkownika Zajączka. Ta forma pomocy, jakiej udzieliły władze austriackie wojskom rosyjskim była elementem porozumienia austriacko – rosyjskiego skierowanego przeciwko Rzeczypospolitej w trakcie trwania wojny rosyjsko – polskiej 1792 roku, wojny w obronie Konstytucji 3 maja, uchwalonej w 1791roku.

Zamość, co prawda oddalony i odgrodzony granicą od teatru działań wojny rosyjsko – polskiej, pogrążony był w żałobie z innego powodu – 10 II 1792 roku zmarł Andrzej Zamoyski, były kanclerz wielki koronny – „Exkanclerz”, jak powszechnie o nim mówiono. W chwili śmierci X Ordynata jego starszy syn Aleksander nie miał ukończonych 30 lat, wymaganych przez Statut Ordynacji do objęcia dziedzictwa rodu. Przeszkodę tę usunęła jednak szybko Ordynatowa, Konstancja Zamoyska i syn jej w dwa tygodnie po śmierci ojca 12 III 1792 roku złożył przysięgę w kościele turobińskim, a 20 III tego roku w Kolegiacie zamojskiej, jako XI Ordynat zamojski. Konstancja Zamoyska nie zrezygnowała jednak z wpływania na funkcjonowanie Ordynacji, wymogła na synu m.in. zgodę na administrowanie przez nią całym majątkiem. Mimo niezadowolenia Aleksandra Zamoyskiego, taka sytuacja trwała aż do śmierci Konstancji Zamoyskiej w 1797 roku.

Po śmierci Ordynata Andrzeja Zamoyskiego jego najbliżsi współpracownicy pozostali w Zamościu. Był wśród nich i Stanisław Staszic, mimo że jego kontrakt na edukację synów Ordynata wygasł w 1791, lub też na początku 1792 roku. W końcu roku następnego właśnie w Zamościu doszło do spotkania Stanisława Staszica z Tadeuszem Kościuszką (1746-1817), przyszłym Naczelnikiem pierwszego powstania narodowego – Insurekcji 1794 roku.

W połowie listopada 1792 roku Tadeusz Kościuszko przebywał we Lwowie. Po 10 dniach tam spędzonych skorzystał z zaproszenia wdowy po Kanclerzu Andrzeju Zamoyskim, Konstancji Zamoyskiej i 23 XI udał się do Zamościa, gdzie przebywał do 1 XII 1792 roku. Tadeusz Kościuszko zamieszkał gościnnie w pałacu Zamoyskich i tam właśnie spotkał się kilkakrotnie ze Stanisławem Staszicem. Ten ostatni miał okazję przeprowadzić z przyszłym Naczelnikiem powstania szereg rozmów na tematy polityczne, dotyczące przede wszystkim poszukiwania dróg ratowania Polski. Jak twierdzą badacze, obaj rozmówcy różnili się jednak mocno w poglądach, toteż w dyskusjach nie dochodziło między nimi do zgody. Stanisław Staszic opowiadał się, bowiem za monarchią konstytucyjną jako najlepszą formą rządu w Rzeczypospolitej, Tadeusz Kościuszko natomiast, po doświadczeniach amerykańskich przepojony był hasłami demokratycznymi i pragnął dla Polski ustroju opartego na republikańskich wzorach Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Stanisław Staszic po zamojskich rozmowach z Tadeuszem Kościuszką, trwających wiele godzin miał wydać sąd o późniejszym bohaterze spod Racławic i Dubienki: „ (…) jest to człowiek prawy i waleczny lecz mało zna Polskę, a mniej jeszcze Europę. On na czele wojska chciałby być Washingtonem, a Polski nie uratuje (…)”.

Władze austriackie okazały duże zaniepokojenie przedłużającym się pobytem Tadeusza Kościuszki w Galicji, tym bardziej, że jego osoba dała okazję Galicjanom do publicznego manifestowania swych uczuć patriotycznych. Rząd austriacki nakazał, więc wydalenie Tadeusza Kościuszki z granic monarchii habsburskiej w ciągu 12 godzin. Wyegzekwowanie wydanej 6 XII 1792 roku decyzji okazało się niemożliwe, gdyż Kościuszko opuścił 1 XII Zamość i udał się do Puław, gdzie przyjmowany był gościnnie przez Czartoryskich. Stąd po krótkim odpoczynku, pod przybranym nazwiskiem „Tadeusz Bieda”, wyruszył przez Kraków i Wrocław do Lipska. Do szybkiego wyjazdu za granicę przyczyniły się również ostrzeżenia o zamiarach aresztowania Tadeusza Kościuszki przez Rosjan. W niecały rok później Tadeusz Kościuszko stanął na czele powstania, pierwszego zrywu narodowego, w którym znaczna część narodu polskiego wystąpiła zbrojnie przeciwko zaborcy rosyjskiemu w imię wolności.

Echa rozpoczętego w 1794 roku powstania narodowego docierały również do Zamościa przez kordon graniczny. Ordynatowa Konstancja Zamoyska wspierała materialnie i finansowo powstanie, z Puław czynili to także Czartoryscy. Zamość co prawda uniknął losu Puław, splądrowanych i częściowo zniszczonych przez wojsko rosyjskie, ale wzmocnienie ochrony granicy przez wojsko również dało się we znaki mieszkańcom Zamościa i okolicy. Ordynatowa Zamoyska w połowie 1794 roku udzieliła gościny w Zamościu m.in. pełnomocnikowi – delegatowi Rady Naczelnej Narodowej powstania na ziemię chełmską i województwo wołyńskie Ignacemu Krzuckiemu (ur. ok. 1750 – zm. po 1794 roku), który wraz z prezydującym w Komisji Porządkowej chełmskiej, unickim biskupem chełmskim Porfirym Skarbkiem Ważyńskim (1730-1804), po klęsce wojsk powstańczych 8 VI 1794 roku pod Chełmem, schronił się za kordonem austriackim.

Ignacy Krzucki przewiózł także do Zamościa kosztowności i srebra wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych, przeznaczone na cele powstańcze. Kosztowności zdeponowano w Zamościu w austriackiej komorze celnej. Delegat Rady Najwyższej Narodowej z Zamościa przesyłał również obszerne raporty do Warszawy (m.in. 9 i 10 VI 1794 roku), zwierające m.in. opis paniki w Chełmie po klęsce wojsk powstańczych 8 VI oraz opis ucieczki osób cywilnych i wojska przed armią rosyjską. Ignacy Krzucki wydalony mandatem policyjnym z Galicji opuścił Zamość 12 VI 1794 roku, jednak jeszcze na początku lipca tego roku przebywał we Lwowie razem z tzw. „kasą chełmską”, zdeponowaną uprzednio w Zamościu.

______________________________________________________________________________________

zdjęcia: udostępnione w domenie publicznej przez Bibliotekę Narodową w Warszawie na stronie Polona.

Dodatkowo podłączamy link do relacji naszych Kolegów Przewodników z PTTK w Janowie Lubelskim. Relacja z prelekcji http://sq7ai.i8p.eu/pttk/ „Gdy mówią kamienie” to werbalana, niezwykle pasjonująca  podróż po historii pomnika Tadeusza Kościuszki w Janowie Lubelskim. Nagranie udostępniono za zgodą autora – Jarosława Lalika.

Fabryki fajansu na Roztoczu

Pomijając fabrykę fajansu w Tomaszowie Lubelskim, omówioną w osobnym artykule, na obszarze Roztocza funkcjonowały jeszcze manufaktury w: Lubyczy Królewskiej, Siedliskach i Potyliczu. Dzisiaj wyroby tych fabryk są rzadkie i stanowią unikaty kolekcjonerskie. Część z nich możemy spotkać w jednostkach muzealnych w kraju i za granicą wschodnią. Wiemy, że na początku XX wieku były pokazywane na licznych wystawach krajowych. Jedną z nich była wystawa zorganizowana w Warszawie z 1913 r. Katalog wystawy, czyli „Pamiętnik wystawy ceramiki i szkła polskiego…” wymienia niespełna osiem przedmiotów ww. marek. Prezentowane są one na Tabl. XXI: pod nr 12 (Siedliska) i pod nr 8, 9 (Potylicz). Markę wytwórni z Lubyczy Królewskiej przedstawia Tabl. XXV pod numerami 1,2,3,4,5. Niestety załączone do katalogu plansze nie zawierają zdjęć wyrobów z tych fabryk.

Więcej szczęścia miały wyroby z kolejnej, warszawskiej wystawy przedwojennej z 1927 r., gdzie możemy na planszach obejrzeć przynajmniej dwa z nich. Katalog zawiera także krótkie opisy poszczególnych wytwórni, których wyroby były eksponowane na wystawie. Marka Lubycza Królewska opisana została na str. 127 i 128 katalogu następująco:

Fabryka fajansu i wyrobów kamionkowych w pow. Rawskim (Małopolska wsch.). Istnieje od początku XIX w., była w posiadaniu rodzin Ziembitz i Zielińskich. Marki wyciskane: „Lubycza”; „L.Z. Lubycza Kró” (w ośmioboku); litery gotyckie  „M.S.” i napis „Lubycza”w owalu.

Katalog opisuje dokładniej lubyckie przedmioty prezentowane na wystawie przy numerach: 700, 701, 702, 704, 705.

Numer 700. Talerz płytki biały, brzeg wypukły ząbkowany w przezrocza okrągłe i podłużne, okolone szafirowemi linijkami, na dnie niebieska gwiazda wśród wypukłej plecionki. Śr. 23. M. Tbl. XV Nr 6.

Numer 701. Talerz głęboki biały. Na brzegu prostym gałązki niezapominajek z liśćmi. Na dnie szafirowe kwiatki, czerwone dzwonki i fioletowa róża, ujęte w wiązankę. Śr. 24 M. Tbl. XV Nr 7. wł. Lowenstein.

Numer 702.  Talerz płytki biały. Ornament z szafirowych pasków, kresek i kropek, tworzący dwa szlaki. Śr. 24,5 M. Tbl. XV Nr 6 wł. St. Patek

Numer 704. Salaterka z uchami odstającymi, na dnie niebieska róża, na ściankach festony łańcuszkowe ceglastego koloru, podwójnie przeplatane. w.9, śr. 24,2. M. Tbl XV Nr 6 wł. St. Patek.

Numer 705. Salaterka żółtawa, wewnątrz kanelowana, brzeg ząbkowany, obwiedziony niebieskimi linijkami. Na dnie niebieskie kółko w. 4,1, śr. 22,7 bez marki.

Wytwórnia fajansu w Siedliskach opisana została następująco: Fabryka fajansu w Siedliskach pow. Rawski (Małopolska wsch.) . Fabryka istniała w połowie XIX w. Wyrabiała fajans barwiony. Marka – wycisk: „Siedliska”. Na wystawie w 1927 r. przedstawiono dwa wyroby tej fabryki oznaczone numerami 810 i 811.

Numer 810. Talerz biały o brzegu w przezrocza z plecionek półkolistych, poniżej pałączki pionowe z szafirowemi i zielonemi linijkami. Dno wytłaczane w plecionkę z gwiazdą szafirową w środku. Śr. 29, 5. M. Tbl. XVII Nr 3. wł. Wł. Frąckiewicz.

Numer 811. Podstawka na czterech nóżkach źółtawa, prostokątna o brzegu zielonym- dno wklęsłe. Dł. 9,2. sz. 7 M.Tbl. XVII Nr 4. wł. Muzeum.

Fabryka fajansu w Potyliczu w pow. Rawa Ruska (Małopolska wsch.)  Wyrabiała fajanse z białą polewą i plecionki koszyczkowe i ażurowe. 

Numer 772. Salaterka biała okrągła, ornament na brzegu: trzy gałązki niezapominajek, na dnie kwiat fioletowy z liśćmi zielonemi, ucha odstające. W. 7,2 śr. 21. M. Tbl.XVI Nr 1 wł. St. Patek

Numer 773. Talerz głęboki biały, na prostym brzegu paski szafirowe z niebieskiemi gałązkami, na dnie napis hebrajski w przekładzie „Usługujący”. Śr. 19,7. M.Tbl.XVI Nr 1, wł. St. Patek.

Numer 774. Półmisek biały owalny, na prostym brzegu ornament: szafirowe paski, gwiazdki z kropek i kreski. dł. 36. sz. 25,8 M. Tbl. XVI Nr 1 wł. Muzeum.

Numer 775. Wazka bez pokrywki biała, półkolista. Ucha czworokątne. Ornament: trzy szafirowe paski, gwiazdki z kropek i kreski. W. 13. śr. 21,8 M. Tbl. XVI Nr 1. wł. Muzeum.

Numer 776. Talerz płytki biały. Na brzegu prostym szafirowe paski, kropki i kreski tworzą ornament. śr. 24, bez marki. wł. Muzeum.

Wśród zdjęć z wystawy z 1927 r. znalazły się tylko dwa przedmioty z ww. marek: talerz głęboki Nr 701 z Lubyczy Królewskiej i talerz Nr 810 z Siedlisk. Fabryka w Siedliskach produkowała fajans o żółtej polewie i barwnych ozdobach z wyciskana marką. Natomiast manufaktura w Lubyczy Królewskiej produkowała fajans prosty o kolorowych wyciskach.

opracowanie: Ewa Lisiecka

źródło:

zdigitalizowane zbiory:

  1. Biblioteka Narodowa w Warszawie
  2. https://polona.pl/search/?query=pami%C4%99tnik_wystawy
  3. Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa w Poznaniu
  4.  http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/plain-content?id=344576

 

Legionista

Słowa epitafium: Pierwszy  zabity na Kresach – przykuły moją uwagę. Młodzieńcza twarz dwudziestolatka. Mundur szwoleżera z białym sznurem naramiennym z dużymi chwostami. Kościół p.w. śś. Piotra i Pawła w Łaszczowie. Dlaczego tutaj ? Kim był, gdzie i jak zginął? W 2017 r. mija 120 lat od jego urodzin. Za rok minie 100 lat od jego śmierci. Żył bardzo krótko. Zginął w obronie Ojczyzny. Pochodził z Zamojszczyzny.


HENRYK  KOSZTOWSKI – urodził się 12 lipca 1897 r. w Steniatynie. Jego ojcem był Walenty Wincenty Kosztowski (1867-1946). Matka, Zofia Michalina z Hryniewieckich (1868- 1899), była córką właścicieli dóbr w Steniatynie. Jej rodzice, Józef i Magdalena Hryniewieccy, zakupili majątek w 1866 r. od Łabęckich. Nowi właściciele pokaźnych dóbr: 681 mórg ziemi ornej i ogrodów; 57 mórg lasu i 150 mórg łąk, rozpoczęli odnowę majątku od przebudowy siedziby dworskiej. Rozbudowali ją. Na północ od dworu stanęły stajnie; przy sadzawce pobudowano młyn parowy, a w połowie XIX w. wokół założenia dworskiego powstał park.

Ojciec Henryka Kosztowskiego urodził się 5 kwietnia 1867 r. w Świdnikach, w parafii grabowieckiej. Był synem właściciela dóbr Wolica Uchańska, Pawła Kosztowskiego (1831-1889). Dziadek Henryka (po mieczu) był początkowo oficjalistą dóbr Świdniki. Urząd ten pełnił w latach 1861-1872. W 1873 r. był leśniczym w Świdnikach, a w latach 1874-1880 arendował dobra w Żukowie. Jako właściciel dóbr w Wolicy Uchańskiej notowany był od roku 1883 do 2. 11. 1889 r. Zmarł mając zaledwie 58 lat, 22 listopada 1889 r. Żonaty był z Marianną z Piekarskich (1837-1887).

Dziadkowie Henryka po kądzieli, Hryniewieccy, sprzedali w 1906 r. wieś Steniatyn za sumę 72 250 rubli. Kupił ją Walenty Wincenty Kosztowski, żonaty z ich córką Zofią. Nowy właściciel wyprzedawał sukcesywnie kolejne parcele majątku, usiłując osiągnąć maksymalne korzyści ze sprzedaży. By kupcem w Warszawie. W Steniatynie założył wytwórnię serów. W 1908 r. sprzedał pozostały majątek Aleksandrowi Szeptyckiemu za sumę 70 tys. rubli. Walenty i Zofia Kosztowscy mieli dwóch synów: Henryka i starszego od niego o pięć lat Romana (1892-1924).

Treść epitafium, z tablicy pamiątkowej umieszczonej w kościele w Łaszczowie, odkrywa kolejne etapy z życia młodego Henryka Kosztowskiego.  Informacja – Zabity na Kresach pod Dołhobyczowem 10 grudnia 1918 r. – wskazuje na jego udział w przygranicznych walkach Polaków z Ukraińcami, tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.  W Dołhobyczowie na Wzgórzu Cerkiewnym znajduje się cmentarz, na którym spoczywają m. in. żołnierze „Błękitnej Armii” generała Józefa Hallera, którzy polegli tutaj w wojnie polsko-rosyjskiej. Były to jednak wydarzenia z okolic Dołhobyczowa, które rozegrały się w maju 1919 r. W okolicach Uhrynowa przełamano wówczas obronę ukraińską i 11 maja 1919 r. armia Hallera zajęła Sokal nad Bugiem. Nas natomiast interesują wydarzenia sprzed pół roku.

Na kolejny trop naprowadzają następujące słowa epitafium – szwoleżer 1-go Pułku 1-ej Brygady Legionów Polskich.  Pierwszy pułk szwoleżerów tworzył się pod dowództwem rotmistrza Gustawa Orlicz-Dreszera. W środowisku wojskowym szwoleżerowie byli elitą („śmietanką” wśród żołnierzy). Nazwa wywodzi się z francuskiego „Chevau-leger” – lekkokonnego kawalerzysty. Początkowo był to I Pułk Ułanów. W skład pułku Orlicz-Dreszera wchodziły 4 szwadrony.  Warszawska inicjatywa i początek organizacji pułku (X 1918)  należały do oficerów I Pułku Legionów, w szczególności do Gustawa Orlicz-Dreszera. „Domem rodzinnym” I Pułku Ułanów stała się Ziemia Chełmska na Lubelszczyźnie. We Włodawie sformowano pierwszy szwadron; w Chełmie – drugi i trzeci; w Hrubieszowie czwarty. W skład pułku wchodził jeszcze szwadron karabinów maszynowych stacjonujący w Hrubieszowie.  Pierwsze działania organizacyjne miały miejsce 5 listopada 1918 r. Miesiąc później, 10 grudnia 1918 r. pod Dołhobyczowem odbył się chrzest bojowy pułku. I Pułk Ułanów dopiero od 1919 r. (więc już po śmierci Henryka Kosztowskiego) zmienił nazwę na I Pułk Szwoleżerów Lekkokonnych Józefa Piłsudskiego.  Został włączony do grupy pułkownika Władysława Beliny-Prażmowskiego, w którym kontynuował walkę m. in. brat Henryka, Roman Kosztowski.

Powróćmy jednak do wydarzeń z 10 grudnia 1918 r., które rozegrały się pod Dołhobyczowem. „Dołhobyczów nauczył nas, że duch żołnierza decyduje o zwycięstwie”. Dzień 10 grudnia był później corocznie obchodzony jako Święto Pułku. Bitwa pod Dołhobyczowem była dla nowo sformowanych szwadronów niezwykle ważną walką. Nie bez przyczyny szwadrony kawalerii zostały skierowane właśnie do Dołhobyczowa. Z Kraśnika przerzucono tam szwadron techniczny 3 pułku ułanów oraz czwarty szwadron tego pułku. Bezpośrednim zarzewiem konfliktu było zamordowanie przez Ukraińców czterech milicjantów na komorze celnej, znajdującej się pomiędzy Dołhobyczowem, a Uhrynowem. Wydarzenie to stanowiło początek wielodniowych walk polsko-ukraińskich na tym obszarze. Nastąpiło realne zagrożenie przerwania przez siły ukraińskie linii kolejowej Lublin – Rawa Ruska. Szwoleżerzy Orlicz-Dreszera zostali skierowani z Chełma przez Hrubieszów, Kryłów, Hołubie do Dołhobyczowa. W trakcie marszu rekrut był doszkalany w jeździe konnej i teorii strzału. Hrubieszów osiągnęli 8 grudnia 1918 r. Nadal kontynuowano szkolenie, podkuwano konie. Następnego dnia w godzinach nocnych szwadron osiągnął Dołhobyczów. Wojsko zakwaterowano w zabudowaniach dworskich i folwarcznych. Nawiązano łączność ze stacjonującym w pobliskim Oszczowie batalionem majora Władysława Bończy-Uzdowskiego. Wystawiono ubezpieczenia w kierunku Uhrynowa.

Świtem 10 grudnia 1918 r. Ukraińcy zaatakowali. Dołhobyczów i Oszczów znalazły się pod silnym ostrzałem artyleryjskim wroga. Otoczone ze wszystkich stron wojsko polskie stawiło zdecydowany opór czterokrotnie przeważającym siłom ukraińskim. Kadra oficerska potrafiła szybko zdyscyplinować nawet tak młodego rekruta i przerwać pierścień okrążenia od strony gorzelni, skąd przypuścili natarcie Ukraińcy. Nieprzyjaciel został odparty za Uhrynów. Opanowano komorę celną. W tym czasie, na teren folwarku i zabudowań dworskich wdarły się inne oddziały ukraińskie. Jednak sprowadzona z Oszczowa odsiecz i ogień artyleryjski prowadzony z dachu pałacu dołhobyczowskiego oraz muru stajni, przy jednoczesnym uderzeniu sił piechoty i szwoleżerów, pozwoliły na odparcie ataku wroga. Do niewoli wzięto kilkunastu jeńców, a nawet zdobyto karabin maszynowy.

Inny epizod tych walk rozegrał się na peryferiach Dołhobyczowa, w okolicach wiatraka. Zgrupowani na końcu wsi Ukraińcy zostali zaatakowani przez powracające z pościgu za Ukraińcami plutony spod Uhrynowa. Rozproszyły wroga po polu, spychając do linii lasu. Tam napotkały silny opór sił ukraińskich. Byli zabici i ranni po obu stronach. Dwa plutony wsparcia pozwoliły Polakom zabrać z pobojowiska swoich czterech zabitych i rannych. Czy w tej grupie był także nasz legionista, Henryk Kosztowski? Walka trwała na różnych jeszcze odcinkach, aż do zmroku. Bój z 10 grudnia 1918 r. był początkiem wielodniowych walk w tym rejonie. Pewne jest tylko to, że Henryk Kosztowski nie brał już w nich dalszego udziału. Poległ pierwszego dnia. Do grupy szwoleżerów Gustawa Orlicz-Dreszera dołączyły potem kolejne pododdziały zwiększając liczbę żołnierzy do 350 szabel, 180 bagnetów i 4 dział polowych. Siły te otrzymały zadanie obrony na linii Łaszczów, Telatyn, Żabcze, Oszczów, Honiatyn, Kryłów.

Cześć Jego Pamięci – tymi słowami podpisali tablicę pamiątkową w Łaszczowie (parafii dla Steniatyna) Rodzina i Brat. Roman Kosztowski, brat Henryka, był ułanem I Pułku Beliny, porucznikiem 1 Pułku Szwoleżerów. Zmarł sześć lat po tragicznej śmierci swojego brata, w wieku 32 lat (6 grudnia 1924  r.). Obecnie obaj bracia spoczywają w grobowcu rodzinnym na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, razem z rodzicami i innymi członkami Rodziny. Nie tylko Łaszczów, ale także Dołhobyczów i Steniatyn powinny kultywować pamięć Braci Kosztowskich, zapomnianych polskich legionistów. Ważne, by nie tylko z okazji przypadających rocznic. Publikując ten artykuł mamy nadzieję na wzbogacenie informacji o Braciach Kosztowskich. Prosimy zatem naszych czytelników, którzy takie informacje posiadają o kierowanie ich pod adresem naszej strony internetowej (w zakładce kontakt).

opracowanie i zdjęcia: Ewa Lisiecka

Literatura:

  1. Józef Niedźwiedź. Leksykon historyczny miejscowości dawnego województwa zamojskiego. Zamość 2003. s.477-478
  2. Władysław Zieliński. 600 lat Oszczowa. s. Oszczów 2009. 36-39.
  3. Linki do zdjęć rodzinnych i  Grobowca Kosztowskich w Warszawie.
  4.  http://wikimapia.org/35532395/The-tomb-of-Henryk-Hryniewiecki-and-Kosztowski-family#/photo/5701069
  5.  http://wikimapia.org/35532395/The-tomb-of-Henryk-Hryniewiecki-and-Kosztowski-family#/photo/5701070
  6. http://wikimapia.org/35532395/The-tomb-of-Henryk-Hryniewiecki-and-Kosztowski-family#/photo/5701071
  7. http://wikimapia.org/35532395/The-tomb-of-Henryk-Hryniewiecki-and-Kosztowski-family#/photo/5701073
  8. Inne źródła:
  9. http://www.testowy.minigo.pl/index.php/page/steniatyn
  10. http://www.rodzinakulik.eu/grabowiecki_slownik_biograficzny/grabowiecki_slownik_biograficzny_t_2.pdf
  11. http://www.starepowazki.sowa.website.pl/Pochowani/i_wojsko.html  – Lista żołnierzy na Powązkach
  12. http://kultura.laszczow.pl/index.php?art=132 – Kościół w Łaszczowie
  13. Mapa von Miega – XVIII w. założenia dworskie w Steniatynie – http://mapire.eu/en/map/firstsurvey/?bbox=2582864.5135273198%2C6567144.612892132%2C2602241.3001976116%2C6577272.519139918
  14. https://cmentarze.um.warszawa.pl/pomnik.aspx?pom_id=37586

O innych, rodzonych braciach z Polskich Legionów Piłsudskiego, pochodzących z Zamościa możemy poczytać tutaj:

http://przewodnicyzamosc.pl/archiwa/date/2015/02

„Ocalenie nie zawsze jest łaską”

W roku 2017 przypada 30 rocznica śmierci legendarnego „Wira” – Konrada Czesława Bartoszewskiego. Tytułowe słowa artykułu pochodzą z wojennych zapisków w dzienniku „Wira”, zamieszczonych pod datą 25.06.1944 r. godz. 18: „Znowu przybywa kilku żołnierzy. Jest wśród nich taki, który przebijał się z „Woyną”. Twierdzi, że prawie wszyscy zginęli. Inny od „Corda twierdzi, że na naszym prawym skrzydle także straty bardzo duże. Pomyślałem sobie, że ocalenie nie zawsze jest łaską”. Pomimo beznadziejnej sytuacji w jakiej znaleźli się partyzanci, „Wir” wyprowadził żołnierzy z okrążenia przez szczelny kordon wojsk niemieckich okalający ich w Puszczy Solskiej. O Konradzie Bartoszewskim napisano już tak wiele książek, wspomnień, artykułów, że trudno się spodziewać jakiś nowych informacji. Niemniej w 2016 r. powstała, dzięki inicjatywie Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie, przepiękna wystawa,  ukazująca mniej znane epizody z życia „Wira”. Idąc za tym przykładem postanowiliśmy także bliżej przyjrzeć się zamojskim wątkom w życiu Konrada „Wira” Bartoszewskiego. Być może uda się ustalić nawet coś więcej, ponad to, co zebralismy z różnych źródeł? Zapraszamy naszych Czytelników do współpracy.

W Zamościu rodzina Bartoszewskich mieszkała w jednopiętrowej kamienicy, mieszczącej się przy obecnej ulicy Orlicz-Dreszera 2. (1) W tamtym okresie była to ulica Nowa. Powstała w latach 20-tych XX w. Zabudowana była tylko jednostronnie willami i dworkami, domkami podmiejskimi oraz kamienicami dochodowymi. Drugą stronę początkowej zabudowy ul. Nowej stanowiła Szkoła tzw. Mickiewiczówka (ul. Partyzantów 14), a na dalszym jej odcinku biegła kolej, równolegle do prawostronnej zabudowy ulicy. Z równoległą ulicą Sienkiewicza łączył ulicę Nową krótki odcinek, wytyczony także w latach 20-tych XX w. (obecna ul. Kasprowicza). Zmiana nazwy ulicy Nowej, na ulicę Orlicz-Dreszera, nastąpiła 22 lutego 1937 r . Na przestrzeni lat ulica nosiła jeszcze inne nazwy: Dzierżyńskiego i Czerwonego Krzyża. (2)

Kamienica (po lewej) – ul. Nowa 2 – zdjęcie z 1935 r.  – udostępnione dzięki uprzejmości p. Jakuba Żygawskiego – dyrektora Archiwum Państwowego w Zamościu

Zachowały się przedwojenne zdjęcia, na których widać wspomnianą kamienicę z okresu, kiedy mieszkali w niej Państwo Bartoszewscy. Obecnie w tym miejscu znajduje się Schronisko św. Brata Alberta w Zamościu, które powstało w 1991 r. przy mieszczącym się tam wcześniej Ośrodku Opiekuńczym. W czasie wojny kamienicę Nr 2, jak wiele innych przy Orlicz-Dreszera, zajęli Niemcy. Mieścił się w niej niemiecki kapitanat. Na innym z archiwalnych zdjęć, nieopodal domu Bartoszewskich widać także jednopiętrową kamienicę, przy ulicy Kasprowicza, w której mieszkał Michał Wazowski, ostatni przedwojenny burmistrz Zamościa.(3) Informacja ta jest o tyle istotna w tym miejscu,  ponieważ M. Wazowski na przełomie 1939/40 tworzył siatkę Komendy Obrony Polski. Nie jest wykluczone, że z racji zamieszkania w tym samym obszarze miasta co Konrad Bartoszewski i zapewne ich znajomości, mogli współpracować w konspiracji po powrocie „Wira” z kampanii wrześniowej. Burmistrz Wazowski został aresztowany i wraz z dwoma synami rozstrzelany 15.VIII. 1941 r. na Rotundzie w Zamościu. Na ulicy Orlicz-Dreszera mieszkał także Ignacy Stefanek (mierniczy przysięgły), który działał w konspiracji od pierwszych miesięcy wojny. Był kwatermistrzem obwodu zamojskiego AK. Aresztowany zginął także w roku 1941.

Zdjęcie obrazujące zabudowę ulicy Nowej z 1927 r. – http://zamosc.fotopolska.eu/219844,foto.html?o=b32524

Ojciec Konrada Bartoszewskiego, Wacław Bartoszewski (1883-1942) był lekarzem weterynarii i w latach 1927-1930 kierował oddziałem weterynarii Sejmiku Powiatowego w Zamościu. To z jego inicjatywy utworzono w Zamościu Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Publikował artykuły o tematyce zawodowej, w 1928 r. wydał w Zamościu „Doraźną pomoc weterynaryjną”. (4). Lecznica dla zwierząt w Zamościu mieściła się (po wojnie przejęta przez państwo) za Bramą Szczebrzeszyńską.  Nową lecznicę, przy ulicy Sienkiewicza otwarto w 1962 r.

Konrad Czesław Bartoszewski uczęszczał do zamojskiego Państwowego Gimnazjum Męskiego im. Jana Zamoyskiego w Zamościu. Maturę zdał w 1933 r. Wymieniany jest, pośród 29 maturzystów z tego rocznika, w opracowaniach poświęconych historii tej szkoły. Pani Bogumiła Sawa wymienia go w swojej książce pośród wybitniejszych wychowanków Gimnazjum Męskiego. Jego nazwisko i młodzieńcza fotografia (obok – udostępniona dzięki uprzejmości p. B. Sawa) zajmują także pierwsze miejsce wśród 11 fotografii z Listy Bohaterów Gimnazjum i Liceum im. Jana Zamoyskiego w Zamościu 1939-1944. (5) Nazwisko Bartoszewskiego wymienia także inna publikacja na „Liście absolwentów 1922-2016”, poświęcona obchodom Jubileuszu 100- lecia I Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Zamojskiego w Zamościu, przypadającym w 2016 r. (6). Tuż przed maturą Konrada Bartoszewskiego nastąpiła reforma w szkolnictwie. W 1932 r. ośmioletnie gimnazja przekształcono w czteroletnie. Konrad Bartoszewski ukończył gimnazjum w starym trybie, tj. uczęszczał do tej szkoły przez przynajmniej siedem lat (1933; 1932; 1931; 1930; 1929; 1928; 1927), licząc za rok przybycia do Zamościa 1927 r. Przed przyjazdem do Zamościa Państwo Bartoszewscy mieszkali w Kowlu przy ulicy Łuckiej 201 i przypuszczalnie w tamtejszym Gimnazjum im. Juliusza Słowackiego młody Konrad rozpoczął naukę.

Okres w jakim Konrad Bartoszewski uczęszczał do zamojskiego gimnazjum był dla tej szkoły jednym z ważniejszych etapów jej funkcjonowania. W tym okresie szkoła współuczestniczyła w Obchodach Szymonowiczowskich, poświęconych 300 rocznicy śmierci Szymona Szymonowica (1929). Młodzież z Państwowego Gimnazjum Męskiego im. Jana Zamoyskiego w Zamościu, szczególnie ze Szkolnego Koła Bibliofilów, czynnie włączyła się w obchody: inscenizacją „Sielanek” w Teatrze Sejmikowym oraz przygotowaniem specjalnego wydania periodyku szkolnego „Nasza Myśl” (7). Uroczyście obchodzono także – 6 czerwca 1931 r. – pierwszy raz w historii Gimnazjum – rocznicę śmierci Hetmana Jana Zamoyskiego, patrona szkoły (od 1919 r.). W szkole wykładali znani i lubiani przez młodzież wykładowcy m.in.: profesor Michał Pieszko, Stefan Miler. Nieliczne wspomnienia z tego okresu, przekazywane swojemu synowi Piotrowi Bartoszewskiemu, należą do chętniej (niż te wojenne) opowiadanych epizodów z życia przez Konrada Bartoszewskiego. Pan Piotr wspomina jak ojciec opowiadał o dwóch rodzajach negatywnych ocen w szkole jakie wystawiał profesor Miler. Była wśród nich taka prawdziwa „dwója” i taka dwója, którą można było poprawić przyniesieniem suchego chleba, orzechów, żołędzi itp. wiktuałów dla zwierząt z przyszkolnego ZOO. Stefan Miler uczył w gimnazjum przyrody od 1916 r. aż do wybuchu II wojny światowej.

W Gimnazjum Męskim w Zamościu prężnie działało harcerstwo, spółdzielnie uczniowskie, koła szkolne. Szkoła plasowała się w czołówce gimnazjów województwa lubelskiego pod względem poziomu kształcenia i uaktywniania młodzieży. W 1927 r. prezydent Ignacy Mościcki odwiedził,  powstały przy zamojskim gimnazjum, pierwszy w Polsce Szkolny Ogród Przyrodniczy ZOO. W okresie międzywojennym szkoła była kilkakrotnie remontowana, przykładowo w latach 1927-28, a w roku 1930 reperowano dach uczelni. Konrada Bartoszewskiego zapewne nie ominęła również podniosła chwila w życiu szkoły – poświecenia w 1929 r. sztandaru szkoły „Matki Synom”. Natomiast czy Konrad Bartoszewski uczestniczył w 1938 r. I Zjeździe wychowanków szkoły ? – tego nie wiemy, chociaż z innych źródeł pochodzi informacja, że był wówczas w Zamościu. Niezaprzeczalnie szkoła ta, obok patriotycznego wychowania w rodzinie, wywarła na młodym Konradzie wpływ niezwykłe pozytywny, ukształtowała jego późniejszą postawę obywatelską i zahartowała na trudną, tak nieodległą rzeczywistość wojenną. Pośród gimnazjalnych kolegów Konrada Bartoszewskiego (z maturalnego rocznika 1933), Encyklopedia Miasta Zamościa wydana przez Andrzeja Kędziorę, wymienia trzech słynnych zamościan: Tadeusza Gniota – znanego polskiego szachistę; Ryszarda Łysakowskiego – znakomitego piłkarza, który jeszcze w szkole strzelał celne gole z połowy boiska i należał do najwszechstronniejszych sportowców gimnazjum (późniejszy piłkarz Lublinianki, Legii, Polonii, Górnika) oraz Mariana Pelca – lekarza chirurga, żołnierza AK i powstańca warszawskiego.

Konrad Bartoszewski – piąty od prawej (trochę z tyłu drugiego rzędu) – zdjęcie z kolekcji Piotra Bartoszewskiego

W latach 1937-1938 Konrad Bartoszewski odbył czynną służbę wojskową na dywizyjnym Kursie Podchorążych Rezerwy przy 9 pułku piechoty Legionów w Zamościu. W rodzinnych archiwaliach zachował się dokument potwierdzający, że w okresie od 21.09.1937 r. do 24.09.1938 r. był uczestnikiem Kursu Podchorążych Rezerwy przy 3 Dywizji Piechoty Legionów w Zamościu Do rezerwy został przeniesiony ze stopniem kaprala podchorążego. Jako plutonowy podchorąży piechoty otrzymał przydział do chełmskiego 7 pułku piechoty Legionów.  W zbiorach rodzinnych zachowały się nie tylko dokumenty ale i i fotografie z tamtego okresu, które były udostępnione przez Rodzinę Bartoszewskich na wystawę przygotowaną przez p. Urszulę Kozak z MBP im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie. (8) Na zdjęciu Konrad Bartoszewski to kadet czwarty od prawej. (9)

Konrad Bartoszewski – czwarty od prawej- zdjęcie z kolekcji Piotra Bartoszewskiego

Po ukończeniu szkolenia Konrad Bartoszewski wyjechał do Warszawy (2.02.1939 r.), gdzie podjął pracę i zajął się pisaniem pracy magisterskiej. Studia ukończył jeszcze w 1937 r. na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Pracę magisterską „Powieść z życia szkolnego jako dokument epoki” pisał pod kierunkiem promotora prof. Juliana Krzyżanowskiego. Obronił ją przed Komisją 7 marca 1939 r. Tytuł pracy jest o tyle ciekawy, że mógł stanowić opis okresu nauki w Gimnazjum Zamojskim. Wśród rodzinnych pamiątek zachował się dyplom, nadający Konradowi Bartoszewskiemu tytuł magistra filozofii. Doktorat otrzyma trzydzieści lat później we Wrocławiu za pracę poświęconą poecie i powstańcowi styczniowemu, Mieczysławowi Romanowskiemu.

Z informacji pozyskanych od Piotra Bartoszewskiego wynika, że mieszkanie w Zamościu przy ulicy Orlicz – Dreszera 2 było w dyspozycji ojca przypuszczalnie do: co najmniej 1938 r., jak nie do 1939 r. Pomimo, że Wacław Bartoszewski wyjechał do pracy w Radzyniu, Konrad Bartoszewski był tam nadal zameldowany. Na początku sierpnia 1939 r. Konrad Bartoszewski został powołany do odbycia ćwiczeń wojskowych dla rezerwistów w 7 pp Leg. W wojnie obronnej 1939 r. uczestniczył w szeregach tego właśnie pułku. Mobilizacja Konrada Bartoszewskiego do wojska tzw. cicha, to 4 sierpnia 1939 r. Miejscem stacjonowania pułku, do którego go przydzielono był Chełm i tam udał się Konrad Bartoszewski, by po zakończeniu kampanii wrześniowej pod Uściługiem, powrócić do domu rodzinnego, ale już w Józefowie (w środę 4 października 1939 roku). Ojciec Konrada otrzymał pracę w Józefowie w charakterze lekarza weterynarii nadzorującego pracę miejscowej rzeźni i rodzice przeprowadzili się tam z Zamościa (1935).

W tym miejscu należałoby dopowiedzieć najbardziej znane w życiorysie Konrada Bartoszewskiego dzieje związane z jego walką w konspiracji i oddziałach partyzanckich w czasie II wojny światowej. Tym zagadnieniom poświecono już tak wiele opracowań, że nie będziemy ich tutaj powielać. Zamysłem bowiem tego artykułu było zapoznanie czytelników z mniej znanymi faktami z życia Konrada Baroszewskiego, a bezpośrednio związanymi z naszym miastem. Zdajemy sobie sprawę z tego, że temat nie został wyczerpany i być może w przyszłości wiedza w temacie zostanie uzupełniona.

Jak dotąd, istnieje jedyny, udokumentowany epizod powojenny wiążący osobę Konrada Bartoszewskiego z Zamościem. Wspomina o nim Andrzej Kędziora w Encyklopedii Miasta Zamościa. Dzięki informacjom pozyskanym od dr Jacka Feduszki z Muzeum Zamojskiego dowiadujemy się bardziej szczegółowych informacji na ten temat. Konrad Bartoszewski został zaproszony do Zamościa na Sesję poświęconą 120 rocznicy Powstania Styczniowego, podczas której wygłosił referat. Do Zamościa przyjechał 7 maja 1983 r. na zaproszenie Muzeum Zamojskiego i działaczy Oddziału PTTK w Zamościu. Dwudniowa Sesja była powiązana z otwarciem wystawy poświęconej Powstaniu Styczniowemu, przygotowanej przez Muzeum Zamojskie, a prezentowanej w Regionalnej Pracowni Krajoznawczej PTTK, mieszczącej się przy ulicy Staszica w Zamościu. Współorganizatorem i koordynatorem wystawy oraz spotkania był śp. Kol. Marian Siegieńczuk z Muzeum Zamojskiego. Zachowało się zdjęcie grupy krajoznawców PTTK ze spotkania z Konradem Bartoszewskim przy pomniku powstańców, wykonane przez M. Siegieńczuka. Fotografia ta zamieszczona jest w książce Władysława Ćwika „Dzieje Józefowa”.

Prawie do końca swojego życia Konrad Bartoszewski był inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Ostatnie zapisy w aktach SB pochodzą z maja 1984 r. Konrad Bartoszewski zmarł po kilkutygodniowym pobycie w szpitalu 21 kwietnia 1987 r. w Lublinie. Pogrzeb Konrada Bartoszewskiego na cmentarzu przy ul. Lipowej, który zgromadził kilkuset jego byłych żołnierzy, kolegów z konspiracji, współpracowników i przyjaciół, stał się swoistym hołdem dla legendarnego dowódcy i człowieka wielkiego formatu (10). W Zamościu brak upamiętnienia tej znakomitej postaci. W Górecku Starym Jego imię nosi Szkoła Podstawowa (od IX 1995). Józefów i Biłgoraj od lat dziewięćdziesiątych XX w. mają ulice imienia Konrada Bartoszewskiego. Obecnie Jego pamięć kultywuje także Grupa Rekonstrukcji Historycznej nosząc imię por. Konrada „Wir”  Bartoszewskiego.

Opracowanie: Ewa Lisiecka

  1. Andrzej Kędziora. Encyklopedia Miasta Zamościa. Zamość 2012. s. 42.
  2. Andrzej Kędziora. Dawna architektura i budownictwo Zamościa. Zamość. 1990.  s. 100.
  3. Andrzej Kędziora. Encyklopedia Ludzi Zamościa. Zamość 2007. s. 319.
  4. Andrzej Kędziora. Encyklopedia Ludzi Zamościa. Zamość 2007. s. 21.
  5. Bogumiła Sawa. Akademia Zamojska 1594-1994. Nauczyciele i wychowankowie Liceum Ogólnokształcącego i. Jana Zamoyskiego w Zamościu 1916-1998. s. 175; także ss. 194 i 343.
  6. I znów zakwitną kasztany. I Liceum Ogólnokształcące im. Jana Zamoyskiego w Zamościu. s. 124.
  7. Bogdan Szyszka. Między Lublinem a Lwowem. Z przeszłości kulturalnej Zamościa. Zamość 2009. s. 59.
  8. Fotografie dokumentów pozyskano dzięki uprzejmości p.  Elżbiety Jamroż – dyrektor MBP w Józefowie, pochodzących z wystawy w 2016 r. o Konradzie Bartoszewskim „Wirze” autorstwa p. Urszuli Kozak z MBP im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie.
  9. Informacji i zdjęć użyczył syn Konrada Bartoszewskiego – p. Piotr Bartoszewski
  10. Ireneusz Caban. Konrad Bartoszewski „Wir”. Relacje, wspomnienia, opracowania. s. 15.

Ocalić od zapomnienia

Z inicjatywy Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Długi Kąt „Zakątek Roztocze” w dniu 26 sierpnia 2017 r.  odbyła się w Józefowie impreza turystyczna pod hasłem „Ocalić od zapomnienia”. Wzięli w niej udział turyści i regionaliści, przewodnicy i sympatycy Koła Przewodników Terenowych im. Róży i Jana Zamoyskich w Zamościu. Organizatorzy zapewnili uczestnikom rajdu dużą dawkę turystycznych wrażeń, ale najważniejsze etapy obejmowały odwiedzenie nowego pomnika upamiętniającego ofiary mordu ludności żydowskiej Józefowa przez Niemców w 1942 r. oraz nowe upamiętnienia miejsc związanych z działalnością na tych terenach partyzantów  w okresie II wojny światowej.
Wśród społeczności Józefowa kultywowana jest w szczególny sposób pamięć osoby Konrada Bartoszewskiego ps. „Wir”. Na rynku w Józefowie znajduje się pamiątkowa tablica, poświęcona wymordowanej przez Niemców Rodzinie Bartoszewskiego, w odwecie za uwolnienie go przez partyzantów z aresztu. Uczestnicy spotkania zapalili w tym miejscu  znicz i uczcili pamięć zmarłych chwilą ciszy. W józefowskiej Bibliotece, mieszczącej się w dawnej synagodze, specjalnie na ten dzień, udostępniono ponownie zeszłoroczną wystawę poświęconą Konradowi Bartoszewskiemu.
Opowieść o partyzantach działających w tym obszarze Puszczy Solskiej organizatorzy kontynuowali przy Nadleśnictwie Józefów, w trakcie zwiedzania Ścieżki Przyrodniczo-Dydaktycznej, gdzie zasadzono poświęcone partyzantom Dęby Pamięci i umieszczono tablice z ich życiorysami. Będąc w tym miejscu warto także obejrzeć eksponaty zgromadzone w Izbie Regionalnej, zaadaptowanej dla zbiorów z poddasza budynku Posterunku Straży Leśnej oryginalny, józefowski pręgierz na tyłach posesji oraz lamus poordynacki.
Kulminacją rajdu była piesza wędrówka przez las, w kierunku zrekonstruowanej ziemianki „Wira” i dalej w kierunku zrekonstruowanej makiety szpitala polowego partyzantów nad zabagnionymi rozlewiskami rzeczki  Okno (początku Czarnej Łady). Stare, dawne pomniki znajdujące się w tych trudno dostępnych miejscach Puszczy Solskiej, ponownie przyciągają ku sobie rzesze ludzi, którzy chcą poznać nowe upamiętnienia tamtych wojennych wydarzeń i ich bohaterów.
Końcowym etapem było odwiedzenie józefowskiego kirkutu, gdzie po raz kolejny wspominano społeczność żydowską z Józefowa, której nie podważalnym śladem bytności na tej ziemi są rzędy zachowanych macew. Ulewny deszcz nie pozwolił już na odwiedzenie źródeł Nepryszki i kamieniołomów.  Spotkanie dobiegło końca przy ciepłym posiłku w „Knieji” przy józefowskim ryneczku.
Zamojscy Przewodnicy dziękują Kolegom z Józefowa za organizację rajdu, udostępnienie miejsc do zwiedzania, za oprowadzenie po szlakach i dużą dawkę wiadomości na temat historii miejscowości i regionu. W szczególności podziękowania należą się:
Marii Puźniak – ze Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Długi Kąt „Zakątek Roztocze”
Annie Kuli – Prezesowi ww. Stowarzyszenia i Sołtysowi Wsi Długi Kąt
Beacie Wójcik – ze Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Długi Kąt „Zakatek Roztocze”
Elżbiecie Jamroz – dyrektorowi Miejskiej Biblioteki Publicznej w Józefowie
Robertowi Rabiedze – Sekretarzowi Urzędu Miasta i Gminy Józefów
Adamowi Momotowi – v-ce prezesowi Centrum Turystyki „Roztocze”
Krzysztofowi Malcowi – przewodnikowi, leśnikowi i pracownikowi Nadleśnictwa Józefów
Elżbiecie Kuc – z Koła  Przewodników Terenowych PTTK Zamość
Zofii Monastyrskiej – z Koła Przewodników Terenowych PTTK Zamość
Z inicjatywy Kol. Marii Puźniak z Koła Przewodników Terenowych PTTK im. Róży i Jana Zamojskich w Zamościu rajd „Ocalić od zapomnienia” połączono z coroczną, integracyjną imprezą przewodnicką – Rajd Koleżeński-Kapeluszowy. W tym roku najpiękniejszym kapeluszem okrzyknięto nakrycie głowy najmłodszego uczestnika rajdu – Ani Feduszka. Inne kapelusze tylko w niewielkim stopniu mu ustępowały.
Przydatne linki
Linki do Partyzanckiej Mapy Puszczy Solskiej cz. I – Wydawnictwa Paweł Wład i Pikul Media 2016:
Link do fragmentów książki  Daniela Jonaha Goldhagena, „Gorliwi kaci Hitlera. Zwyczajni Niemcy i Holocaust”, Warszawa 1999, http://jozefrudy.blog.onet.pl/2017/02/05/oprawcy-z-hamburga/
Linki do informacji o pochówku Tory na józefowskim kirkucie: http://www.kirkuty.xip.pl/jozefowroz.htm
 oraz artykułu Andrzeja Trzcińskiego w: Studia Żydowskie Almanach s. 11-16, „To czego pragnąłem, spłonęło w ogniu. Hebrajski epigraf z Józefowa”.
Polecamy także film: „Przebudzona pamięć” opowiadający w I cz. o rekonstrukcji ziemianki „Wira” przez Grupę Rekonstrukcji Historycznej „WIR” https://vod.tvp.pl/video/bylo-nie-minelo,przebudzona-pamiec,27107782
Link do rozmowy radiowej z Januszem Skowrońskim – historykiem, autorem książki „Szpital Leśny AK „665”
Opracowanie Ewa Lisiecka
Zdjęcia: Ewa Lisiecka, Magda Misztal,