Skarb z Gminy Łabunie.

Skarb znaleziony w gminie Łabunie

W Wiadomościach Numizmatycznych rocznik LX z 2016 zeszyt 1-2, Peter Ilisch zamieścił notatkę z Staatliche Museen zu Berlin Zentralarchiv MK 106.1
„31.7.1915 Ubersandung von 26 Munzen bei Bau von Feldbahn von russichen Gefangenen zwischen den Dorfen Ruszow und Zawodno, bei den sudlich von Zamosc, 30 cm unter der Erdoberflache in 25-30 cm grosen Topf, gefullt mit Munzen. Oben auf enige grosere von Art der Prager Groschen, Summa ca. 500. Grosere sind nur einige”.
31 lipca 1915 r. przysłano 26 monet z terenu budowy przez jeńców rosyjskich kolejki polowej, pomiędzy wioskami Ruszów i Zwódne niedaleko na południe od Zamościa, znaleziono 30 cm poniżej poziomu gruntu garnek o wymiarach 25-30 cm, wypełnionym monetami. Oprócz kilku większych groszy praskich, było łącznie około 500.
Z 26 przysłanych monet do Muzeum Państwowego w Berlinie, 14 włączono do zbiorów, a 12 skierowano do dubletów. Większość skarbu zaginęła, były to nieokreślone drobne monety srebrne. Znajdowały się wtedy w obiegu: 1 grosz = 2 kwartniki (półgrosze) = 4 ćwierćgrosze = 16 denarów = 32 obole. Można się domyślać, że w składzie drobniejszej monety znajdowały się nie tylko rodzime ale i obce. W tym okresie moneta polska stanowiła jedynie część ogólnopolskiego zasobu monetarnego, obok niej w obiegu było dużo obcych monet mających dla gospodarki nie mniejsze znaczenie od pieniądza rodzimego. Wszystkie te zaginione „drobniaki”, przypuszczalnie zostały rozkradzione przez niemieckich strażników. Prawdopodobnie skarb pochodził z XV wieku, nie został jeszcze opublikowany.
Od lipca 1300 r. rozpoczęto w Kutej Horze bicie w wielkiej ilości srebrne grosze, emitowane przez królów czeskich do 1547 r.. Na ziemiach polskich grosze te nazywano czeskimi, w wieku XIV i do połowy XV spełniały funkcję głównego miernika wartości. Później współuczestniczyły w obiegu ze złotymi dukatami węgierskimi i reńskimi. Tę wysoką pozycję zawdzięczały grosze temu, że początkowo były bite z wysokiej próby srebra, ostatnie emisje ze srebra gorszej próby. Grosze przeliczano na grzywny srebra, praską na 64 grosze = 4 wiardunki (wiardunek 16 groszy) = 32 skojce (skojec 2 grosze), wynosiła 253,14 grama. Podstawowe jednostki obrachunkowe w obiegu pieniężnym: 1 grosz = 2 kwartniki = 4 ćwierćgrosze = 16 denarów = 32 obole. Mennice polskie z braku kopalń srebra, wybijały prawie wyłącznie monetę drobną.
Można domniemywać, że skarb został ukryty w czasie najazdu tatarskiego w 1498 r., który dotarł na te tereny. Doprowadził do zniszczenia wiosek i dworów szlacheckich, a ich mieszkańcy zostali wymordowani lub wzięci w jasyr. W okresie staropolskim wziętych w jasyr uznawano za zmarłych. Właściciel skarbu zginął lub został wzięty w jasyr, ponieważ nie wydobył depozytu gdy minęło zagrożenie, z tej przyczyny skarb przeleżał w ziemi do XX wieku. Ze względu na niezbyt wielką wartość nabywczą w tamtym okresie, przypuszczalnie skarb należał do karczmarza lub młynarza. Właściciele tych terenów, Łabuńscy herbu Zagłoba zamieszkiwali w Łabuniach. Został zakopany w pośpiechu obok istniejącej w tym czasie karczmy lub wiatraka, przy drodze Ruszów – Zwódne. Pomiędzy nimi znajduje się najwyższa wysoczyzna w okolicy (260,9 m  n.p.m.), dogodna do postawienia wiatraka.
W tym okresie można było kupić przykładowo w różnych rejonach: piwa garniec – 16 gr, serków kopę – 4 gr, pszenicy korzec – 4 gr, ryżu kamień – 36 gr, chleba bochenek wagi 1 1/2 funta – 1 denar, mydła kawałek – 14 denarów, kapelusz pilśniowy – 4 gr, kosiarz łąk dziennie z wyżywieniem – 1 1/2 gr, drwal bez wyżywienia – 1 1/2 gr.
Po częstych najazdach tatarskich na nasze tereny, oczekuje na swojego znalazcę, w gminie Łabunie niejeden ukryty skarb.
Stankiewicz Zbigniew

Zamojska poczta gołębia.

Zamojska gołębia poczta
Poczta gołębia jest to rodzaj poczty powietrznej, w której do transportu przesyłek używa się gołębi.
Gołębie należą do pierwszych udomowionych ptaków. Już w starożytności gołębi używano do przekazywania wiadomości na odległość. Były szybszymi i pewniejszymi posłańcami niż gońcy konni, o pieszych nie wspominając. Jako ich wadę można uznać to, że nie mogły przenosić większych i ciężkich przesyłek. Już w wojsku rzymskim każdy legion był wyposażony w gołębnik na wozie. Za ich pośrednictwem gołębie dotarły do Europy barbarzyńskiej. Słowiańska nazwa „golub” wywodzi się od łacińskiego „columba”.
Pierwsi stałą pocztę gołębią na terytorium swojego imperium wprowadzili Arabowie. W każdym mieście znajdowały się stacje pocztowe w postaci wysokich wież (gołębników). Utrzymała się ona do XVII wieku. W Europie również posługiwano się gołębiami do przekazywania wiadomości, jeszcze przed wyhodowaniem nowoczesnych ras gołębi pocztowych.
Jan Zamoyski organizując swoje „państwo zamojskie”, zdawał sobie sprawę z roli szybkiego przekazu informacji w jego prawidłowym funkcjonowaniu. Również dla niego, jako najważniejszego urzędnika państwowego, szybki dostęp do informacji wagi państwowej, a jednocześnie zabezpieczonej przed dostępem osób postronnych, miał kapitalne znaczenie. Przebywając we Włoszech na pewno musiał zetknąć się z wykorzystywaniem gołębi do komunikacji. W tym czasie było to rozpowszechnione, a urządzenia posłańcze bazujące na wykorzystaniu gołębi posiadali nie tylko władcy ale i prywatne osoby. Kupcy w ten sposób utrzymywali kontakt ze swoimi placówkami oraz statkami na morzu.
Zamoyski jako osoba pragmatyczna potrafił realnie docenić jej przydatność dla swoich potrzeb po powrocie do kraju. Chcąc zorganizować podobną sprawną pocztę gołębią do szybkiej wymiany korespondencji, musiał posiąść jak najlepszy materiał zwierzęcy. O tej poczcie nie ma informacji, dlatego musimy się opierać na tradycji i przypuszczeniach. Jak chce lokalna tradycja, Zamoyski w końcu XVI wieku sprowadził odpowiednio wyszkolone gołębie z Persji. Ponieważ wyhodowane tam ptaki miały wyjątkowe zdolności lotu i powrotne. Gdyby nie potrzeba zorganizowania tej poczty, nie miałby innego powodu ich sprowadzenia do Zamościa. Wiązało się to z nie małymi kosztami, a Zamoyski będąc człowiekiem racjonalnym, niepoddającym się słabostkom – jeżeli wykładał na coś fundusze, to tylko dlatego, że miało to przynieść oczekiwane wymierne korzyści.
Można sądzić, że w końcu XVI lub początku XVII wieku została zorganizowana w Zamościu „poczta gołębia”. Jako hetman pocztę tę wykorzystywał także do komunikacji w czasie wypraw wojennych. Jeśli tak było, to po śmierci I Ordynata, dopiero raczkująca inwestycja nie znalazła jednak uznania w oczach opiekunów jego syna. Uznano to za fanaberie, a co za tym idzie nie przydzielono funduszy na jej dalsze utrzymywanie. Kiedy została zlikwidowana, niepotrzebne już nikomu gołębie zostały prędzej sprzedane niż rozdane mieszczanom zamojskim.
Nowi właściciele doprowadzili do ich skrzyżowania z miejscowymi gołębiami, co dało lokalną rasę nazywaną gołębiami perskimi, która nawiązywała do tradycyjnego przekazu o ich pochodzeniu. Współczesny opis rasy gołębia zamojskiego brzmi: wywodzi się z Zamościa i najbliższej okolicy, zaliczany jest do starych ras polskich – powstała na przełomie XVII/XVIII wieku, została wyhodowana z krzyżówki lotnych gołębi miejscowych z gołębiami przywiezionymi z Persji, dlatego początkowo nazywano go perskim, zaliczana jest do typu gołębi wysokolotnych, jednokolorowe lub pstre. Obecnie po II wojnie rasa taka przestała być lokalną, rozpowszechniła się w całej Polsce, co pozwoliło w wyniku doboru hodowlanego doprowadzić ją do obecnego wyglądu i nadać jej nazwę od miejsca powstania „Zamojski”. Komisja Wzorców Gołębi prowadzi przygotowania do nowelizacji wzorców niektórych gołębi między innymi Gołębia Zamojskiego.
Obecne gołębie „starówkowe”, jak by nie było też zamojskie, nadmiernie otłuszczone zatraciły już dawno sprawność lotu swoich przodków. Dlatego, że zaczęto je hodować na swoje potrzeby, w zależności od upodobania rasy ozdobne, lotne oraz mięsne. Pozostawiam każdemu do subiektywnej oceny, czy przysparzają splendoru zamojskim kamienicom, czy są szkodnikami niszczącymi je swoimi odchodami.
Stankiewicz Zbigniew
zdjęcie: Dziennik Wschód/8.06.2019 i E. Lisiecka
źródło:
  1. Galarski Z. Nasze gołębie rasy polskie. Warszawa 2009
  2. Kędziora A. Encyklopedia miasta Zamościa. Chełm 2000
  3. Tatay S. Karabiny i gołębie. Warszawa 1963
  4. A.Taneta A. Gołębie rasowe, rasy polskie. Warszawa 1998
    Zapraszamy naszych Czytelników także do Zamościopedii Pana Andrzeja Kędziory, w której także opisano gołębia zamojskiego: https://www.zamosciopedia.pl/index.php/gk-gp/item/4508-golab-zamojski
     
    W czasie II wojny światowej w 1941 r. Generalny Gubernator Hans Frank wydał rozporządzenie o utrzymaniu gołębi w Generalnym Gubernatorstwie. Weszło w życie z dniem 1 maja 1941 r. Afisz wydano w Krakowie w jęz. niemieckim, rosyjskim i polskim. Rozporządzenie zakazywało hodowli gołębi pocztowych, a w przygranicznym obwodzie celnym wszelkiego rodzaju gołębi (także użytkowych i zbytkowych). Hodowla gołębi pocztowych wymagała ewidencji i stosownego zezwolenia starosty powiatowego (miejskiego). Za gołębie pocztowe uważano wszystkie gołębie nadające się do przesyłania wiadomości (użytkowych i zbytkowych za takie nie uważano). Zgodnie z rozporządzeniem gołębi pocztowych należało się pozbyć do dnia 30.04.1941 r. Likwidacji podlegały także wszelkie urządzenia do ich hodowli. Ponadto należało zgłaszać i dostarczać do władz wszelkie gołębie pocztowe obce, przybłąkane, martwe, ranne oraz ich obrączki i futeraliki na meldunki. Przepisy nie dotyczyły gołębi pocztowych i gołębników niemieckich sił zbrojnych. Za lekceważenie rozporządzenia stosowano ostre kary.
  5. Afisz rozporządzenia – zasoby Biblioteki Narodowej w Warszawie – Polona.

Zamojskie lotnisko.

Lotnisko Zamość-Mokre

Zostało utworzone z funduszy Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Funkcjonowało od 1930 r. jako cywilne lotnisko szlakowe na linii Warszawa – Lwów im. Hetmana Jana Zamoyskiego, wykorzystywane w razie potrzeby. Było pod zarządem Starostwa w Zamościu. W 1939 r. planowano sformowanie Szkoły Pilotów LOPiP w Zamościu, zapleczem miał być odkupiony od Ordynacji Zamojskiej folwark Mokre. W czasie wojny miało być wykorzystane jako lotnisko polowe przez lotnictwo wojskowe. Bez infrastruktury, na równym, gładkim terenie o nawierzchni trawiastej, o wymiarach 830 x 580 m (36 ha), bez wyznaczonego pasa startowego. Paliwo i smary były składowane w Zamościu, a wodę pobierano z folwarku w Mokrem. Stacja meteorologiczna w Zamościu. Nie mogło być wykorzystywane nocą i w trudnych warunkach widoczności ponieważ nie było oświetlone, jedynie jako punkt orientacyjny mógł służyć oświetlony Zamość.1

Plan lotniska w Mokrem przed wojną
We wrześniu 1939 r., na polecenie starosty zamojskiego Mariana Sochańskiego (prezesa zamojskiego obwodu LOPiP), z własnych środków wykonano połączenie telefoniczne z Zamościem i oświetlenie elektryczne lotniska. Po przejęciu lotniska w październiku 1939 r. Niemcy wykorzystywali je jako lądowisko, do 1941 r. nie stacjonowały na stałe żadne jednostki lotnicze. Lotnisko podlegało pod komendę garnizonu lotniczego w Zamościu. Luftwaffe korzystało z zapasów polskiego składu paliwa lotniczego w Szastarce, przejętego w 1939 r., podobno zapasy wystarczyły do 1942 r.. Również na lotnisko w Mokrem, było dostarczane stamtąd paliwo.
12 października 1940 r. rozpoczęto prace przy rozbudowie lotniska. Raport z 12 kwietnia 1941 r. informuje, że lotnisko znajdujące się w Zamościu jest wzmacniane.2 Kolejny, z 14 maja, podawał, że są na nim trzy drewniane hangary, każdy na 10 samolotów, oraz jest rozbudowywane. Budowało się około 60 pomocniczych budynków i ustawiano sześć podziemnych zbiorników na paliwo, każdy o pojemności 100 tys. litrów.3 Na początku 1941 r. zostały zbudowane na lotnisku dwie stacje transformatorowe.
Początkowo w 1941 r. nie było stałych obozów pracy przy lotniskach, robotnicy codziennie byli dostarczani przez Judenraty oraz urzędy pracy z pobliskich miejscowości. Gdy brakowało pracowników jednostki lotnicze z miejscową żandarmerią w miejscowościach położonych w pobliżu lotniska urządzały łapanki. Obowiązek pracy na lotniskach spoczywał na wszystkich mężczyznach (15-60 lat), bez względu na narodowość. Okoliczne wioski dostarczały wozy konne (szarwark).
Teren lotniska został powiększony do 1000 x 580 m, zbudowano startowy pas betonowy o nawierzchni asfaltowej 1000 x 40 m (pas przeznaczony dla lotnictwa myśliwskiego i szturmowego), biegnący z północnego zachodu na południowy wschód. Droga Zamość – Mokre dzieliła lotnisko na pole wzlotów z pasem startowym i od północy na teren parkingowy samolotów. Tam znajdowały się pojedyncze stojanki z drogami kołowania.

Zdjęcie obrazujące zarys niemieckich lotnisk na ziemiach polskich
Miało ograniczone zastosowanie w porównaniu do lotnisk w Klemensowie i Łabuniach. Zapleczem logistycznym był lotniczy garnizon zamojski. W czasie inwazji 1941 r. było lotniskiem operacyjnym, później zapasowym, wykorzystywanym sporadycznie. 4
W sierpniu 1943 r. zaczęto kierować osadzonych w obozie dla przesiedleńców w Zamościu do prac na lotnisku. W wrześniu 1943 r. rozpoczęto prace modernizacyjne na lotnisku, robotnicy pracowali całą dobę, powstał obóz pracy przymusowej dla Żydów przy lotnisku, w którym byli skoszarowani. Podlegał pod Kierownictwo Budowlane Wojsk Lotniczych w Zamościu. W lipcu 1944 r. był w budowie nowy pas startowy o wymiarach 915 x 90 m, biegnący z północnego wschodu na południowy zachód. Typowy pas dla lotnictwa dalekiego zasięgu powinien mieć wymiary 1800 x 60 m. Znajdował się poza obszarem dotychczasowego lotniska, od strony południowo-wschodniej. Nie został ukończony przed opuszczeniem lotniska przez Luftwaffe.5 W czerwcu – lipcu 1944 r. było najbardziej aktywnym lotniskiem operacyjnym w zamojskim kompleksie lotnisk. 21 lipca 1944 r. lotnisko zostało zbombardowane przez Rosjan.
Do dzisiaj zachowały się po wschodniej stronie drogi do Mokrego betonowe podstawy drewnianej platformy stanowiska działonu artylerii przeciwlotniczej. Stanowisko ogniowe było osłonięte wałem ziemnych o wysokości 3 m, w kształcie kwadratu. Nie mogło znajdować się w wykopie z powodu podmokłego terenu. W wale znajdowało się od strony zachodniej przejście, wewnętrzne skarpy wzmocniono deskami, na stanowisku był podręczny magazyn amunicyjny.
Niemieckie zdjęcia lotnicze6
Na podstawie niemieckich zdjęć lotniczych z 26 sierpnia i 8 października 1944 r. można stwierdzić, jak wyglądało w ostatnim okresie użytkowania przez Niemców. Droga Płoskie – Mokre dzieliła teren lotniska na pole wzlotów (od południa) i parking samolotów (od północy). Na polu zniszczony przez Niemców betonowy pas startowy, leje po odstrzelonych ładunkach wybuchowych uniemożliwiały jego wykorzystanie. Przebiegał przez całą długość lotniska, miał połączenie od wschodu betonowym łącznikiem z drogą dojazdową do Mokrego. Na zachód od Mokrego, wzdłuż zabudowań, niedokończony nowy pas startowy o nawierzchni wzmocnionej siatką stalową.

Lotnisko w Mokrem.
Na parkingu 17 rozśrodkowanych pojedynczych stojanek, każda osłonięta wałem ziemnymi w kształcie okręgu, w wale droga do wprowadzenia samolotu. Umożliwiało to obsługę samolotów w ukryciu. Stojanki połączone drogami kołowania o nawierzchni gruntowej z drogą Płoskie – Mokre, która była główną drogą kołowania, połączoną z pasem startowym dwoma betonowymi łącznikami. Kolejnych pięć stojanek znajdowało się pomiędzy pasami startowymi, a dziewięć pomiędzy nowym pasem a zabudowaniami wioski.
W narożu północno-zachodnim pola wzlotów punkt tankowania (w tym czasie zniszczony), część logistyczna pomiędzy drogą dojazdową do wioski a wschodnią granicą pola wzlotów, tam widoczne celowe zniszczenia. Naprzeciwko, po drugiej stronie drogi, na wschód od lotniska, trzy zniszczone stanowiska działek przeciwlotniczych, cztery stanowiska działek połączonych szczelinami przeciwlotniczymi znajdowały się pomiędzy drogą zamojską a torowiskiem, dwa pojedyncze stanowiska działek były od północnej strony parkingu.
Dowództwo lotniska7
Fl.H.Kdtr. E 10/VII (dowództwo Bazy Lotniczej VII dystryktu) – przeniesione z Francji, stacjonowało w okresie kwiecień – 15 lipca 1941 r., komendant bazy mjr Walter Ritter von Lichtenberger, od 15 lipca 1941 r. przeniesione do Lublina – Świdnika.
Fl.PlatzKdo. Zamosc mit Fl. H. Kdtr. E 10/VII Lublin (dowództwo meldunkowe lotniska z 10. Dowództwa Bazy Lotniczej VII dystryktu) – wydzielone 15 lipca 1941 r. z dowództwa Bazy Lotniczej Lublin, stacjonowało do końca sierpnia 1941 r.
Od września 1941 r. do lata 1943 r. jako lotnisko zapasowe, użytkowane sporadycznie.
Fl.PlatzKdo. C 8/VIII (8. dowództwo lotniska VIII dystryktu) – utworzone na miejscu w maju 1943 r. z lotniczej plackomendy, dowódcą od listopada 1943 r. był mjr Walter Ritter von Lichtenberger (C” oznacza, że było lotniskiem ćwiczebnym), wykorzystywane do szkolenia lotnictwa bombowego poprzez zwalczanie partyzantki i terrorystyczne bombardowania wiosek,
Fl.PlatzKdo. 8/VIII (8. dowództwo lotniska VIII dystryktu) – od 1 kwietnia 1944 r. zmieniono jego status na lotnisko operacyjne oraz nazwę dowództwa, dowódca mjr Walter Ritter von Lichtenberger.
Jednostki naziemne obsługi lotniska w 1941 r.
W celu zabezpieczenia funkcjonowania lotniska z garnizonu zamojskiego przesyłano jednostki obsługi.
Lw. Bau. Btl. 17/XI (17. batalion budowlany wojsk lotniczych XI dystryktu) – przeniesiony z Klemensowa po zakończeniu prac, stacjonował od 15 lipca 1941 r., zlikwidowany na miejscu z końcem 1941 r.,
Ldssch.Zug d. Lw. 107/XVIII (pluton 107. Kompanii Strzelców Krajowych wojsk lotniczych XVIII dystryktu) – stacjonował od września 1940 r. do czerwca 1941 r., zajmował się ochroną lotniska w Mokrem, liczył etatowo 46 ludzi (jeden oficer), jeden ręczny karabin maszynowy,
Ldssch.Zug d. Lw. 14/VIII (pluton z 14. Kompanii Strzelców Krajowych wojsk lotniczych VIII dystryktu) – stacjonował od czerwca 1941 r., przeznaczony do ochrony lotniska, stan etatowy jak wyżej.
Od 1942 r. lotnisko ochraniał oddział wartowniczy utworzony z miejscowych folksdojczów.
Jednostki naziemne jednostek lotniczych bazujących na lotnisku w 1941 r.
Były częścią składową jednostek lotniczych i wraz z nimi przenosiły się na kolejne lotniska.
W czerwcu 1941 r. stacjonowały jednostki naziemne lotnictwa rozpoznawczego 5. eskadry 11. Dywizjonu Lotnictwa Rozpoznawczego, 3. eskadry 21. Dywizjonu Rozpoznawczego, 4. eskadry 41. Dywizjonu Rozpoznawczego. Wszystkie trzy o identycznym składzie. Przeprowadzały obsługę swoich samolotów.
Każda w składzie: grupa techniczna – oficer techniczny z personelem obsługi (48 mechaników różnych specjalności); grupa fotograficzna dowódca i 21 specjalistów od fotografii i sprzętu lotniczego; zmotoryzowany pluton łączności 41 ludzi; grupa zaopatrzenia eskadry 31 ludzi; tabor dowódca i 32 kierowców (samochód ze sprzętem fotograficznym, sanitarka, dwie cysterny na paliwo lotnicze, grupa ciągników kołowych z przyczepami, grupa samochodów ciężarowych, osobowych i motocykli, radiostacja na przyczepie, dwie holowane kuchnie polowe); grupa obrony przeciwlotniczej dwa działka 2 cm Flak 30, obsługiwane przez 10 ludzi z grupy zaopatrzenia eskadry, służyła do obrony lotniska.
Na lotnisku stacjonowała kompania obsługi 2. Pułku Instruktażowego (LG 2/FBK), w składzie czterech plutonów. Trzy plutony obsługi, po jednym na eskadrę, oraz pluton warsztatowy (ze składu kompanii sztabowej dywizjonu).

 

Zdjęcia obrazujące reflektory lotniskowe: (mniejszy) do oświetlenia pasa startowego; (większy) do obrony przeciwlotniczej
Jednostki lotnicze stacjonujące w 1941 r.8
5(H)/AGr. 11 (5. eskadra 11. Dywizjonu Lotnictwa Rozpoznawczego) – stacjonowała w czerwcu – lipcu 1941 r., przydzielona do 11. Dywizji Pancernej (podporządkowana dowódcy lotniczemu 6. Armii), na wyposażeniu dziewięć samolotów Henschel Hs 126 B, jeden samolot transportowy Ju 52, dowódca oberlejtnant Alfons Goerke, od sierpnia 1941 r. w Białej Cerkwi,
3(H)/ AGr. 21 (3. eskadra. 21. Dywizjonu Lotnictwa Rozpoznawczego) – stacjonowała w czerwcu 1941 r. (od końca czerwca w Łucku), przydzielona do 13. Dywizji Pancernej (podporządkowana dowódcy lotniczemu 6. Armii), na wyposażeniu dziewięć samolotów Henschel Hs 126 B i jeden transportowy Ju 52, dowódca oberlejtnant Heinz Gunther,
4(H)/ AGr. 41 (4. eskadra 41. Dywizjonu Lotnictwa Rozpoznawczego) – stacjonowała w czerwcu 1941 r. (od lipca w Przemyślu), przydzielona do XXXXIV Korpusu Armijnego (podporządkowana dowódcy lotniczemu 6. Armii), na wyposażeniu dziewięć samolotów Hs 126 B i jeden transportowy Ju 52, dowódca kpt Wilhelm Haberland,
I (Jagd.)/LGr. 2 (Lehrgeschwader 2) (Dowództwo 1. Dywizjonu Myśliwskiego 2. Pułku Instruktażowego) – dowódca kpt. Herbert Ihlefeld, stacjonowało w okresie 25–29 czerwca 1941 r., na wyposażeniu samoloty Me Bf 109 E,
1/I LGr. 2 (1. eskadra 1. Dywizjonu Myśliwskiego 2. Pułku Instruktażowego) – stacjonowała w okresie 25–29 czerwca 1941 r., dowódca oberlejtnant Werner Dornbrack,
2/I LGr. 2 (2. eskadra 1. Dywizjonu Myśliwskiego 2. Pułku Instruktażowego) – stacjonowała w okresie 25–29 czerwca 1941 r., dowódca oberlejtnant Alfred Druschel,
3/I LGr. 2 (3. eskadra 1. Dywizjonu Myśliwskiego 2. Pułku Instruktażowego) – stacjonowała w okresie 25–29 czerwca 1941 r., dowódca oberlejtnant Erwin Straznicky.
Dywizjon pułku instruktażowego, przeznaczony do przeszkolenia pilotów na konkretnym typie samolotów, został przekształcony w jednostkę bojową.
Jednostki bezpośrednio podporządkowane dowództwu V Korpusu Lotniczego w 1941 r.9
Dowództwo korpusu [Stab/V Flieger Korps (Zamosc)], stacjonowało od 16 czerwca do lipca 1941 r. w folwarku Lipsko koło Zamościa, w lipcu 1941 r. przeniesione do Dubna. Dowódca korpusu generał feldmarszałek Robert von Greim, szef sztabu płk Hermann Plocher.
Transportstaffel /V Fliegerkorps (eskadra transportowa 5. Lotniczego Korpusu) – samodzielna jednostka, stacjonowała w okresie czerwiec–lipiec 1941 r., w lipcu przeniesiona do Dubna, wyposażona w dziewięć samolotów transportowych Ju 52, dowódca kpt. Anton Stadler,
4(F)/AGr. 121 (4. eskadra 121. Dywizjonu Dalekiego Rozpoznania) – na wyposażeniu dziewięć bombowców Ju 88 A, dowódca kpt. Kerber, stacjonowała w maju – czerwcu 1941 r., w czerwcu przeniesiona do Łabuń; od maja przeprowadzała loty rozpoznawcze nad terytorium ZSRR.
Jednostki lotnicze korzystające z lotniska w 1943 r.
Do początku czerwca 1943 r. lotnisko nieużytkowane, nie miało obrony przeciwlotniczej, była tylko służba wartownicza (oddział wartowniczy sformowany z folksdojczów) i nieliczne jednostki zabezpieczenia, robotnicy zostali przeniesieni na lotnisko w Łabuniach. Od końca maja 1943 r. bazujące samoloty wykorzystywano do zwalczania partyzantki na Zamojszczyźnie. Rozkaz dowództwa wojskowego dystryktu lubelskiego GG z 24 stycznia 1943 r. nakazywał: aby operacje przeciwpartyzanckie były skuteczne, mają być wsparte przez lotnictwo: samoloty bombowe i rozpoznawcze. Następnie, od 27 czerwca do 16 sierpnia 1943 r., bazowało zgrupowanie wystawione przez dowództwo VIII Korpusu Lotniczego do zabezpieczenia akcji „Wehrwolf”.
Schwarm I/SGr. 77 (oddział 1. dywizjonu 77. Pułku Lotnictwa Szturmowego) – pięć bombowców nurkujących Ju 87 D, pułk stacjonował w pobliskim Lwowie, samoloty tego oddziału zbombardowały Sochy 1 czerwca 1943 r.,
Schwarm L/ZGr. 1 (oddział z 1. Dywizjonu Lotnictwa Niszczycielskiego) – trzy dwumotorowe myśliwce Messerschmitt Me Bf 110,
Rotte (para z nieustalonego dywizjonu) – dwa myśliwce Me Bf 109 do rozpoznania sił partyzanckich i ich zwalczania ogniem broni pokładowej,
Sanitatsflubereitschaften (lotnicze pogotowie sanitarne) – przywoziło samolotami rannych z frontu do szpitala w Zamościu, dwa samoloty transportowe Ju 52,
Stb.SGr. I/77 (dowództwo 1. dywizjonu 77. Pułku Lotnictwa Szturmowego) – było dowództwem zgrupowania wydzielonego z VIII Korpusu Lotniczego, dowódca mjr Werner Roell, na wyposażaniu trzy samoloty obserwacyjne Fieseler Fi 156 Storch i trzy bombowce nurkujące Ju 87.

Zdjęcie obrazujące niemieckie lotniska w Polsce
Jednostki lotnicze korzystające z lotniska w 1944 r.
Z powodu dużych strat na froncie wschodnim, zostało utworzone specjalne lotnicze dalekobieżne pogotowie medyczne Grossraum Sanitatsflugbereitschaften, miało na wyposażeniu największe samoloty transportowe Me 323 Gigant. Były przydzielone z 5. Pułku Lotnictwa Transportowego [TGr. 5 (Transportgruppe)], zajmowały się ewakuacją rannych z frontu do szpitali na zapleczu, między innymi do zamojskiego szpitala, samoloty nie stacjonowały na stałe.
Jednostki VIII Korpusu Lotniczego stacjonujące na początku 1944 r.
Wydzielone jednostki VIII Korpusu Lotniczego do zwalczania partyzantki, stacjonujące na lotnisku Mokre.
Stb./NSGr. 4 (dowództwo 4. Dywizjonu Nocnego Lotnictwa Bombowego) – dowódca mjr Hans Moritz von Frakenberg und Proschlitz, stacjonowało w okresie marzec – 25 kwietnia 1944 r. (następnie w Płonnem), na wyposażeniu trzy samoloty obserwacyjne Fi 156 Storch, jeden transportowy Ju 52, było dowództwem wydzielonego zgrupowania,
2 (F)/AGr. 100 (2. eskadra 100. Dywizjonu Lotnictwa Dalekiego Rozpoznania) – stacjonowała w marcu – kwietniu 1944 r., na wyposażeniu sześć bombowców Ju 188 F, dowódca kpt. Wilhelm Schmidt,
(Ung.) JSt. 102 (samodzielna eskadra lotnictwa myśliwskiego 102. Brygady Węgierskiej) – dowódca mjr Josef Kovacs, stacjonowała w okresie marzec – 20 czerwca 1944 r. (od 20 czerwca w Łabuniach), na wyposażeniu osiem samolotów myśliwskich Me Bf 109 G,
7(H)/AGr. 32 (7. eskadra 32. Dywizjonu Lotnictwa Rozpoznawczego) – podporządkowana 6. Dywizjonowi Lotnictwa Obserwacyjnego (Nahaufklarugsgruppe 6), licząca 10 samolotów bombowych Focke Wulf Fw 189 A (dwukadłubowe), dowódca oberlejtnant Robert Kneifel, stacjonowała w marcu – maju 1944 r. (od 19 maja w Łabuniach),
(Ung.) SSt. 102/1 (1. eskadra bombowców nurkujących 102. Brygady Węgierskiej) – stacjonowała marcu – maju 1944 r. (od 19 maja w Łabuniach), dowódca kpt. Gyozo Lenaung, na wyposażeniu 12 bombowców nurkujących Ju 87 Stuka.
6 marca 1944 r. trzy samoloty obserwacyjne Fi 156 Storch, stacjonujące na lotnisku, zostały użyte do rozpoznania zgrupowania 1. Ukraińskiej Dywizji Partyzanckiej. Samoloty zbombardowały i ostrzelały Zarzecze, Wieprzec, Wólkę Wieprzecką i Kosobudy. Partyzanci uszkodzili jeden samolot, ale wioski stanęły w ogniu. Po zbombardowaniu każdej wioski były rozrzucane z samolotów ostrzegawcze ulotki tej treści:
Uwaga!
Wasza wieś została zbombardowana i zrównana z ziemią, za co sami ponosicie odpowiedzialność. Mieszkańcy waszej wsi całkowicie związali się z akcją band bolszewickich, udzielili im czynnego poparcia i stanęli w ten sposób bez żadnej wątpliwości po stronie głównego wroga Niemiec, cywilizowanej Europy i waszego własnego Narodu. Działaliście nie tylko na szkodę Niemiec, które są silne i potrafią sobie łatwo z wami dać radę, ale raczej na szkodę własnego Narodu, któremu ze strony Rosji Sowieckiej największe zagraża niebezpieczeństwo. Zdradziliście wszystkich i wszystko: Europę, własny Naród, religię waszych Ojców, której bolszewizm niesie zagładę, i przyszłość waszych własnych dzieci, które usiłowaliście poddać pod jarzmo bolszewickie. Nie zasługujecie już na żadne względy i dlatego odczuliście teraz na sobie całą potęgę niemieckiego oręża, otrzymaliście w ten sposób naukę, że kto się wiąże z bolszewizmem – zostanie zniszczony i wytępiony. Zniszczenie waszej wioski niech będzie przykładem dla wsi okolicznych, jaki los je czeka, o ile ośmieliłyby się pójść waszym śladem. Ktokolwiek odważy się łączyć z bandami bolszewickimi, jak wy to uczyniliście – zostanie zniszczony, tak jak wy dzisiaj zostaliście zniszczeni. Zapamiętajcie to sobie i powiedzcie to innym. Czas pobłażania się skończył!

 

W Zamościu wieżą obserwacyjną obrony przeciwlotniczej była wieża spadochronowa (podobna do tej powyżej). Przy lotnisku, na Folwarku Mokre była natomiast drewniana wieża obserwacyjna przeciwlotnicza (nie istnieje) – podobna do powyższej.
Jednostki naziemne stacjonujące w 1944 r.10
  • oddział wartowniczy, na wyposażeniu jeden karabin maszynowy, który znajdował się na stanowisku przy koszarach w folwarku,
  • bateria lekkiej artylerii przeciwlotniczej (l. Flak Abteilung 96), dziewięć działek 2 cm Flak 30 i dziewięć przeciwlotniczych karabinów maszynowych,
  • sekcja radiowa z 5. kompanii 3. batalionu 38. Lotniczego Pułku Łączności,
  • dwa plutony z 6/401. oddziału służby budowlanej z powiatu lubelskiego, junacy byli wykorzystywani do prac pomocniczych na lotnisku (120 junaków), przymusowo zmobilizowana polska młodzież,
  • lotnicza kompania obsługi, od 1943 r. jednostki lotnictwa nie miały swoich kompanii obsługi, na lotnisku stacjonowała od 1943 r. przydzielona na stałe przez 8. Grupę Lotnictwa (kwatermistrzostwo VIII Dystryktu Lotniczego), podlegała pod dowódcę lotniska, w razie potrzeby zabezpieczała sąsiednie lotniska w Żdanowie i Sitańcu,
w składzie: cztery plutony – trzy obsługi i warsztatowy, łącznie 150 mechaników różnych specjalności lotniczych.
Jednostki lotnicze stacjonujące w 1944 r.
(Ung.) JSt 102/1 (węgierska 1. eskadra Dywizjonu Lotnictwa Myśliwskiego 102. brygady) – na wyposażeniu osiem samolotów myśliwskich Me Bf 109 G, dowódca mjr Josef Kovacs, stacjonowała w okresie 10–22 lipca 1944 r.,
Stb. /SG 10 (Schlachtgeschwader) (dowództwo 10. Pułku Lotnictwa Szturmowego) – dowódca ppłk Helmut Viedebantt, od 20 lipca 1944 r. ppłk Ewald Janssen, stacjonowało od 16 lipca 1944 r. (od 21 lipca w Łysiatyczach), na uzbrojeniu jeden samolot Focke Wulf Fw 190 F,
Stb. /II SGr. 10 (dowództwo 2. dywizjonu 10. Pułku Lotnictwa Szturmowego) – stacjonowało od 11 lipca 1944 r. (od 23 lipca w Radlówce), dowódca mjr Gotz Baumann,
3/II SGr. 10 (3. eskadra 2. dywizjonu 10. Pułku Lotnictwa Szturmowego) – stacjonowała od 11 lipca 1944 r. (od 23 lipca w Radlówce), dowódca oberlejtnant Herbert Piske,
4/II SGr. 10 (4. eskadra 2. dywizjonu 10. Pułku Lotnictwa Szturmowego) – stacjonowała od 11 lipca 1944 r. (od 23 lipca w Radlówce), dowódca N.N.,
5/II SGr. 10 (5. eskadra 2. dywizjonu 10. Pułku Lotnictwa Szturmowego) – stacjonowała od 11 lipca 1944 r. (od 23 lipca w Radlówce), dowódca N.N.
2. Dywizjon miał na uzbrojeniu łącznie 26 samolotów Fw 190 F.
Stb./III SGr. 10 (dowództwo 3. dywizjonu 10. Pułku Lotnictwa Szturmowego) – stacjonowało od 16 lipca 1944 r. (od 28 lipca w Leżanach), dowódca mjr Horst Steinhordt,
6/III SGr. 10 (6. eskadra 3. dywizjonu 10. Pułku Lotnictwa Szturmowego) – stacjonowała od 16 lipca 1944 r. (od 28 lipca w Leżanach), dowódca por. Josef Rutz,
7/III SGr. 10 (7. eskadra 3. dywizjonu 10. Pułku Lotnictwa Szturmowego) – stacjonowała od 16 lipca 1944 r. (od 28 lipca w Leżanach), dowódca oberlejtnant Gunther Honnefeller,
8/III SGr. 10 (8. eskadra 3. dywizjonu 10. Pułku Lotnictwa Szturmowego) – stacjonowała od 16 lipca 1944 r. (od 28 lipca w Leżanach), dowódca oberlejtnant Maufred Goetze.
3. Dywizjon miał na uzbrojeniu łącznie 37 samolotów Fw 190 F.
Stb./ II JGr. 52 (dowództwo 2. dywizjonu 52. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego) – dowódca kpt. Gerhard Barkhom, stacjonowało od 10 lipca 1944 r. (od 21 lipca w Jasionce),
4/II JGr. 52 (4. eskadra 2. dywizjonu 52. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego) – stacjonowała od 10 lipca 1944 r. (od 21 lipca w Jasionce), dowódca N.N.,
5/II JGr. 52 (5. eskadra 2. dywizjonu 52. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego) – stacjonowała od 10 lipca 1944 r. (od 21 lipca w Jasionce), dowódca oberlejtnant Gustaw Denk,
6/II JGr. 52 (6. eskadra 2. dywizjonu 52. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego) – stacjonowała od 10 lipca 1944 r. (od 21 lipca w Jasionce), dowódca kpt. Erich Hartmann.
2. Dywizjon miał na wyposażeniu łącznie 37 samolotów Me Bf 109 G.
10 (Pz)/ SGr. 9 (10. eskadra 9. Pułku Lotnictwa Szturmowego) – dowódca oberlejtnant Rudolf Ruffer, stacjonowała w okresie 22–23 lipca 1944 r. (od 24 lipca w Podlodówce).

Obrona przeciwlotnicza, zdjęcie nie dotyczy Zamościa
Obóz pracy przymusowej dla Żydów w Generalnej Guberni nr 2846 Mokre
Brak o nim dokładnych informacji. Pierwsza wzmianka pochodzi z października 1943 r., przeznaczony był dla mężczyzn pracujących przy budowie lotniska. Byli to Żydzi przewiezieni z obozu Luftwaffe w Zamościu. Znajdował się na terenie lotniska, przy zabudowaniach wioski, tutaj postawiono baraki otoczone płotem z drutu kolczastego. Miał podobóz w Żdanowie. Nie jest znana data jego likwidacji, przypuszczalnie nastąpiło to 4–5 listopada 1943 r. w ramach akcji „Dożynki”, kiedy rozstrzelano partiami na Rotundzie 150 Żydów. Z zamojskiego gestapo nadzorował Heinrich Langenkampfer. Strażnikami byli wachmani z SS-ukrainische Wachmannschaften.
Plan wywiadowczy lotniska Mokre z 1943 r.11
Opis według sporządzonego planu i legendy. Dowództwo lotniska stacjonowało w byłej szkole rolniczej, koszary ze szpitalem dla załogi ulokowane w zabudowaniach Folwarku Mokre. Droga do Mokrego dzieliła lotnisko na parking samolotów (od północy) i pole wzlotów z utwardzonym szerokim pasem startowym, biegnącym w kierunku północno-zachodnim na południowo-wschodni. Przy skrzyżowaniu linii kolejowej i drogi do Mokrego zbiornik-cysterna na paliwo lotnicze. Przy zachodniej granicy lotniska znajduje się bocznica kolejowa z zabudową. Cały teren otoczony płotem z drutu kolczastego. Obronę przeciwlotniczą stanowiło od zachodu 6 działek przeciwlotniczych i od wschodu jeden przeciwlotniczy karabin maszynowy, przypuszczalnie każde stanowisko ogniowe z reflektorem (łącznie 4). Przy granicach stacjonowały pojedyncze samoloty: trzy dwumotorowe, dwa myśliwce, dwa transportowe, trzy nurkowce i Bociany, pięć nurkowców.

Plan wywiadowczy lotniska w Mokrem – zbiory Archiwum Państwowego w Zamościu
Plan wywiadowczy lotniska Mokre z wiosny 1944 r.12
Opis sporządzono według planu i jego legendy. Powierzchnia lotniska 6000 m2., na nim pas startowy o nawierzchni asfaltowej, długości 500 m i szerokości 20-30 m, w północno-zachodnim narożu lotniska (obok torowiska) zbiorniki na paliwo. Koszary obsługi z dowództwem lotniska i szpitalem znajdowały się w zabudowaniach Folwarku Mokre. Pomiędzy zabudowaniami 9 schronów przeciwlotniczych (każdy na około 30 żołnierzy), były to ziemne przykryte szczeliny przeciwlotnicze, wymoszczone drewnem. Tam była wieża obserwatora obrony przeciwlotniczej i schron ziemny dla radiooperatora. W obsłudze lotniska i załogach samolotów: 200 Niemców i 50 Węgrów. Dowództwo węgierskie stacjonowało w folwarku a pozostali w barakach w narożu południowo-wschodnim lotniska, przy drodze wjazdowej do Mokrego. Do prac pomocniczych wykorzystywano 30 pracowników cywilnych i 120 junaków służby budowlanej, stacjonowali od początku 1944 r. w folwarku. Na lotnisku bazowały: myśliwce 8 (Messerschmitt), 12 bombowców Stuka, 6 bombowców Junkers, 10 bombowców dwukadłubowych, 3 wywiadowcze, 1 transportowy. Obrona przeciwlotnicza: 9 działek i 10 szt. przeciwlotniczych karabinów maszynowych.
Akcje partyzanckie na lotnisku Mokre
Opis na podstawie opublikowanego wspomnienia uczestnika Ksawerego Lupy „Bohun”.
Wiosną 1944 r. do wioski Hubale zaczął przychodzić strażnik z lotniska Mokre, nazywał się Bździuch. Powiadomiony dowódca oddziału BCh Lupa ujął go w wiosce, za darowanie życia zgodził się na współpracę. W czerwcu 1944 r. nocą podprowadził Bohuna i jego dwóch żołnierzy przebranych w mundury niemieckie pod stojące samoloty, jednocześnie podał im obowiązujące hasło i odzew. Dzięki czemu mogli podejść do upatrzonego samolotu Junkers. Ponieważ nie udało się rozbić szyby, wyłamali drzwi do kabiny. W kabinie potłukli urządzenia pokładowe, zabrali wymontowany karabin maszynowy i osiem magazynków z amunicją. Nie niepokojeni odeszli z lotniska. Po paru dniach ponowili próbę, udało się podejść do upatrzonego samolotu ale w czasie próby dostania się do wnętrza wywołali alarm. Uciekli na przedmieścia Zamościa, następnie klucząc po okolicznych łąkach udało im się ujść pogoni.13
Edward Dubel „Maciejówka” nauczyciel z zawodu, przeprowadził w kwietniu 1944 r. rozpoznanie niemieckiego lotniska Zamość-Mokre. Zebrane informacje zostały przekazane do sztabu 1 Frontu Ukraińskiego, umożliwiły skuteczne zbombardowanie lotniska.
Lotnisko bez nazwy w Zamościu
Podana informacja w meldunku z 12 kwietnia 1941 r. o lotnisku II klasy (bez nazwy) położonym 2 km od Zamościa [Starego Miasta] z hangarem i 2 murowanymi budynkami, które jest rozbudowywane i poszerzane, na nim betonowy pas startowy (w budowie); nie zrealizowany. Było lądowiskiem [Landeplatz] wykorzystywanym przez lekkie samoloty sanitarne i transportowe. Początkowo posiadało stałą obsługę przydzieloną z garnizonu zamojskiego. Koszary z zapleczem znajdowały się w drewnianym budynku Szkoły Podstawowej nr 3 w Zamościu (nieistniejącym). Nie użytkowane po 1941 r., jego rolę zabezpieczenia medycznego przejęło lotnisko w Mokrem.
Niemieckie zdjęcie lotnicze z 1944 r.14
Na podstawie niemieckiego zdjęcia lotniczego z 26 sierpnia 1944 r., można zlokalizować to lotnisko; obok Karolówki (dzielnicy Zamościa). Lotnisko o kształcie nieregularnego czworokąta znajdujące się na zniwelowanych płaskich łąkach pomiędzy osiedlem kolejowym Karolówka a Folwarkiem Świnki. Przylegało od północy do obecnej ul. Śląskiej, przy granicy południowej na osi lotniska hangar, od którego wybiegają rozbieżnie drogi kołowania. Dwa murowane budynki równoległe do siebie znajdują się przy granicy wschodniej folwarku obok lotniska. Nie ma wyznaczonego pasa startowego.

Lotnisko przy ul. Śląskiej (na mapie biała plama wykoszonej trawy po przeciwnej stronie dworu)
Stacjonujące jednostki lotnicze15
Sanitatsflubereitschaften der Luftwaffe (mot.) 7/IV [7 zmotoryzowane pogotowie medyczne wojsk lotniczych IV dystryktu], samodzielna jednostka lotnicza podporządkowana pod V Korpus Lotniczy, komendantem był oficer sanitarny, stacjonowała w czerwcu-lipcu 1941 r., w lipcu przeniesione na wschód,
w składzie: dowództwo – komendant, 4 sanitariuszy, 2 kierowców, na wyposażeniu 5 samochodów (w tym 2 karetki); grupy lotniczej w jej składzie załogi samolotów – 5 pilotów, 3 mechaników pokładowych, 3 pokładowych radiooperatorów; grupy naziemnej obsługi – 9 mechaników lotniczych i 2 nawigatorów; na wyposażeniu – 3 samoloty Ju 52 przystosowane do zabrania 8-10 leżących rannych na noszach oraz 2 samoloty łącznikowe Fi 156 Storch.
Lądowisko Zamość

Lądowisko przy ul. Altanowej
Nie wiadomo czy zostało utworzone i było utrzymywane przez lotnictwo niemieckie. Utworzone przypuszczalnie przez Rosjan na początku sierpnia 1944 r. jako prowizoryczne lądowisko. Widać je na niemieckiej fotografii lotniczej z 26 sierpnia 1944 r.16. Znajdowało się na wyrównanej łące na południe od koryta Łabuńki oraz na wschód od Rotundy (obecnej bazy Zakładu Oczyszczania Miasta), na terenach dzisiejszych ogródków pracowniczych po obu stronach ul. Altanowej. Nie posiadało wyznaczonych granic ani pasa startowego. Było prowizorycznym lądowiskiem bez infrastruktury, przeznaczonym dla lotnictwa lekkiego.
Stankiewicz Zbigniew
Bibliografia
1  Atlas lotnisk polskich. Warszawa 1933
2  Meldunek nr 466 NKWD USRR KC (B) Ukrainy o położeniu i budowie przez Niemców lotnisk i lądowisk w przygranicznym rejonie ZSRR z 14 maja 1941 r.
3  Meldunek nr 379 NKWD ZSRR o ruchach wojsk niemieckich z 12 kwietnia 1941 r.
4  Henry L. deZong IV Luftwaffe Airfields 1935-45 Poland. Wrzesień 2014
5  Henry L. de Zong…..
6  Fotopolska.eu
7  Henry L. de Zong…..
8  Tessing G. Verbande und Truppen der deutschen Wehrmacht und Waffen SS in zweiten Weltkrieg 1939-1945 Osnabruck 1980
9  Henry L. deZong…..
10  Niehorster Leo W.G. German Word II Organizaational. Series Volume 3-V Printed by The Military Press in 2010
11  W Archiwum Państwowym w Zamościu
12W Archiwum Państwowym……
13 Jabłoński E. Kania J. Karmański J. Zielona młodość. Warszawa 1979
14 Fotopolska.eu
15 Henry L. deZong……
16 Fotopolska.eu

Ali – oprawca z Zamościa.

Rozrywki Niemców w Polsce podczas II Wojny Światowej

Zamość – obszar getta żydowskiego w czasie II wojny światowej
Ali – tak nazywano urzędnika zamojskiego gestapo, asystenta kryminalnego Aloisa Schwerhoffa, właściwie tylko pod tym określeniem znany był ludności polskiej. Urodził się 21 czerwca 1912 roku w Gross Reken powiat legnicki. Był komendantem Obozu Przejściowego dla więźniów Policji Bezpieczeństwa w Zamościu [Gefangen Durchgangslager Zamosc]. Był to obóz śledczy utworzony 19 czerwca 1940 roku na Rotundzie, podlegał pod kierownika placówki zamiejscowej Służby Bezpieczeństwa w Zamościu obersturmfuhrera SS Adolfa Bohlmana, od 1943 roku hauptscharfuhrera SS Gerharda Hubnera. Osadzano w nim osoby podejrzane o przynależność do ruchu oporu oraz przeciwstawiające się władzy okupacyjnej. Alim jak przystało na przedstawiciela „narodu wybranego” wprowadzającego ład i porządek wśród „dziczy” bardzo sumiennie przykładał się do pracy. Osobiście codziennie wraz z kolegami z biura torturował osadzonych [patrz przesłuchiwał], gdy się zmęczyli robili przerwę na wypicie „flaszki”ku pokrzepieniu.

Zamość ul. Spadek w czasie wojny obszar getta żydowskiego
Wyróżniał się sadyzmem oraz tym, że miał specyficzny sposób spędzania wolnego czasu poza służbą. Kiedy znudziło mu się picie alkoholu w klubie niemieckim i miał zły nastrój, wyruszał poza miasto na „wycieczkę krajoznawczą” z grupą Żydów. W tym czasie w getcie przebywali w większości Żydzi spoza Zamościa. Wsiadał do swojego prywatnego samochodu typu kabriolet i jechał na ul. Lembergstrasse [obecnie ul. Partyzantów] do bazy transportowej Służby Budowlanej [Baudienst]. Baza mieściła się przy skrzyżowaniu ulic Partyzantów – Odrodzenia, obecnie nie istnieje, została zniszczona w czasie rozbudowy skrzyżowania. Na miejscu brał do swojej wyłącznej dyspozycji samochód ciężarowy wraz z kierowcą. Trzeba pamiętać, że pracowała tam przymusowo powołana do służby młodzież polska. Następnie jechał do zamojskiego getta, gdzie podjeżdżali pod siedzibę Judenratu [obecne przedszkole miejskie nr 2 przy ul. Reja]. Tam Ali kazał załadowywać na samochód ciężarowy grupę Żydów, bez względu na wiek i płeć. Być może już wcześniej zawiadamiał o swoim przyjeździe i związanym z tym żądaniem pracowników zarządu żydowskiego. Osobiście pilnował, aby przed wejściem na ładownię samochodu wszyscy rozebrali się do naga. Cierpliwie czekał, aż samochód będzie cały napełniony, następnie brał pistolet maszynowy i siadał za jego kierownicą. W swoim samochodzie sadzał kierowcę ciężarówki, z poleceniem jechania za nim.

Getto w Zamościu
Udawał się zawsze w to samo miejsce, do lasu pomiędzy Szewnią a Lipskiem Polesiem. Sam wjeżdżał samochodem ciężarowym na drogę polną [ten teren obecnie jest zmieniony], prowadzącą w głąb lasu. Kierowca zostawał na drodze przy jego samochodzie osobowym. Po pewnym czasie dawało się słyszeć odgłosy strzałów i krzyki ludzi. Gdy wszystko ucichało, wyjeżdżał z lasu już sam Ali. Był wtedy uśmiechnięty i zadowolony. Kierowcy kazał wracać do bazy, a sam swoim samochodem odjeżdżał do Zamościa. Żaden z kierowców nie ośmielił się wejść za nim do lasu, dlatego nie wiadomo, czy był już wykopany rów na zwłoki, czy też powiadamiał sołtysa Lipska Polesia o potrzebie zakopania ofiar. Nie wiadomo ile razy się tak relaksował i ile było ofiar. W czerwcu 1942 roku został przeniesiony do Piotrkowa Trybunalskiego.

 

Pomnik w lesie pomiędzy Szewnią a Lipskiem Polesie – fot. Ewa Lisiecka
Obecnie znajduje się w tym miejscu kaźni pomnik z napisem: „Upamiętnienie miejsca bestialskich mordów obywateli okupowanych krajów przez hitlerowskich ludobójców w latach 1939-1945.”

  

Rotunda – miejsce kaźni mieszkańców Zamościa i Zamojszczyzny w czasie wojny
Artykuł został napisany na podstawie opowieści jednego z kierowców, nie wiadomo jakiego i tak pozostanie.
1. Bondyra W. Słownik historyczny miejscowości Województwa Zamojskiego. Lublin-Zamość 1993; Pod hasłem Lipsko (również Lipsko Polesie) – W pobliskim lesie hitlerowcy dokonali egzekucji więźniów z Zamościa (co zostało uczczone pomnikiem na skraju lasu).
2. Wydawnictwo – Miejsca pamięci powiatu zamojskiego – ten pomnik jest podany, że znajduje się w Szewni Górnej z napisem na tablicy: Upamiętnienie miejsca bestialskich mordów obywateli okupowanych krajów przez hitlerowskich ludobójców w latach 1939-1945.
Zbigniew Stankiewicz
zdjęcia getta i Rotundy w Zamościu z archiwum autora, internetu, Muzeum Zamojskiego, Archiwum Państwowego w Zamościu, Zamościopedii A. Kędziora

 

Łazienki Leonarda Jodki w Zamościu.

Dzięki uprzejmości Pani Ewy Dąbskiej, mamy przyjemność zaprezentować naszym Czytelnikom, kolejny artykuł Pani dr Bogumiły Sawy, tym razem na temat wojskowych łazienek „mineralnych” w Zamościu. Artykuł dr B. Sawy ukazał się ponad 40 lat temu na łamach „Tygodnika Zamojskiego” Nr 8 (14) 1980 r.

_____________________________________________________________________________________________

Leonard Jodko-Narkiewicz i jego wojskowe łazienki

Wśród licznych wojskowych, którzy pracowali i mieszkali w zamojskiej twierdzy na początku XIX stulecia, znalazł się podpułkownik Leonard Jodko-Narkiewicz. W Zamościu przeżył blisko połowę swego życia. To, co tutaj osiągnął, mimo że służyło pomnożeniu jego osobistego majątku, zasługuje jednak na przypomnienie, a nawet ewentualne wykorzystanie.
Karierę wojskową zaczynał jako siedemnastoletni podoficer litewskiego korpusu inżynierów. We wrześniu 1794 r. awansował na podporuczni­ka. Później służył w Legionach, a od 1807 r. – jako kapitan inżynierii Pierwszej Legii Księstwa Warszawskiego. Rok 1809 okazał się ważny nie tylko dla Zamościa, ale również dla kapitana Jodki. 20 maja wojska polskie odebrały miasto Austriakom, kończąc tym samym trzydziestosiedmioletni okres okupacji.
Rząd Księstwa postanowił przekształcić Zamość w nadgraniczną, nowoczesną twierdzę. Fortyfikacje, przestarzałe i zniszczone w czasie wojny, wymagały gruntownego remontu, a także przebudowy i rozbudowy. Funkcję kierownika robót inżynieryjnych powierzono z dniem l czerwca 1809 r. Leonardowi Jodce.
W opinii przebywającego wówczas w Zamościu na praktyce późniejszego generała Klemensa Kołaczkowskiego, jego zwierzchnik nie posiadał wprawdzie wykształcenia zawodowego, ale posiadał zmysł praktyczny. „Poza tym – jak pisał Kołaczkowski w pamiętnikach – był to prosty, dobroduszny Litwin, pozbawiony ogłady towarzyskiej, lecz dobry kompan zawsze wesoły, zwłaszcza przy ćwiku i kieliszku”.
         Po kilku latach (1813 r.) mieszkańcy Zamościa przeżyli ośmiomiesięczne oblężenie fortecy przez wojska rosyjskie. Fakt ten przypieczętował osta­tecznie ruinę wielu rodzin mających domy, ogrody i pola na przedmieś­ciach. Perspektywa ponownego zniszczenia w razie kolejnej wojny miała wpływ na podejmowane wówczas decyzje o sprzedaży gruntów, położonych w bezpośrednim sąsiedztwie stoków twierdzy. Wykorzystał to Leonard Jodko, kupując po niskiej cenie kilkanaście ogrodów i dużą łąkę na tzw. Sadowisku (obecne osiedle przy ul. Królowej Jadwigi).
W 1817 r. posiadłość Jodki, awansowanego na podpułkownika, obejmowała 54 morgi. Właściciel starał się całość od razu odpowiednio zagospodarować. Wybudował więc dwa domy i łazienki „na wodzie mineralnej dla zdrowia i wygody garnizonu”. Ten ostatni budynek odznaczał się oryginalną ar­chitekturą. Drewniany, parterowy, kryty gontem, o dwóch murowanych kominach, posiadał osiemnaście drzwi „z lakierowanymi olejno klamkami” oraz szesnaście okien. Wnętrze ogrzewały piece z kafli farfurowych (porcela­nowych). Zamiast podłogi z desek kazał ułożyć „drewnianą posadzkę w tafle”. Łazienki wyposażył w sześć wanien miedzianych i cztery drewnia­ne, wybite blachą.
Na początku lat dwudziestych ubiegłego wieku rząd Królestwa Polskiego kupił Zamość od Zamoyskich. Ze zdwojoną energią przystąpiono wówczas do budowy nowych obiektów fortecznych. Zarządzenie o prze­niesieniu nieruchomości prywatnych ze strefy 1200 sążni od murów do tzw. drugiego obwodu dotyczyło wszystkich mieszczan, z wyjątkiem pod­pułkownika Jodki. On nie musiał przenosić łazienek służących garnizonowi, a nawet dostał jeszcze siedmiomorgowe pole w ich pobliżu. Za pozostałą ziemię i dwa domy, które mu jednak wówczas odebrano, otrzymał mały folwarczek w podmiejskich Janowicach. Łazienki przynosiły mu niezły dochód – dzierżawiący je przez wiele lat cukiernik Jan Gephert płacił rocznie 3200 złotych polskich. Dbał więc Jodko w dalszym ciągu o odpo­wiednie urządzenie ich najbliższego otoczenia. Na powierzchni jednego morga posadził drzewa owocowe. Następne trzy morgi przeznaczył pod „ogród spacerowy angielski” i uprawę warzyw w inspektach. Reszta gruntu, niżej położona, również została znakomicie wykorzystana – na wykopanie sadzawki i sztuczną hodowlę ryb.
W łazienkach można było za opłatą korzystać z kąpieli „mineralnych i prostych”, a wodę zwykłą i leczniczą tłoczyła specjalna pompa.
Powierzchnię użytkową budynku powiększył wówczas Jodko o murowane pawilony boczne. Umieścił w nich bilard i kręgielnię. Piwnica zaopatrzona została w „lodownię”, bowiem Jodko nie zapomniał o urządzeniu restauracji „z wszystkimi przyzwoitymi trunkami”. Dla klientów zażywających kąpieli latem wybudował ponadto dwie altany, aby mogli wypocząć po „zabiegach”. Duża frekwencja zmusiła Jodkę do kolejnego wydatku, na trzy miedziane wanny i dwa kotły do grzania wody.
W 1829 r. ła­zienki wraz z ogrodami i innymi nieruchomościami na Sadowisku oszacowano na 37 600 złp. Po dodaniu do tego jeszcze gruntów oraz dwóch drewnianych domów, obory, wozowni i stodoły w Janowicach wartość całego majątku podpułkownika wynosiła 62 072 złp. Stanowiło to na owe czasy ogromną sumę. Rosłaby ona z pewnością w dalszym ciągu za sprawą „mineralnych kąpieli” oraz dobrze zaopatrzonego bufetu, gdyby nie powstanie listopadowe. W łazienkach urządziły sobie postój wojska polskie, niszcząc obydwie altany i kręgielnię. Żołnierze powybijali okna, po­wyrywali zamki, wyjęli i spalili drzwi, a co najgorsze – zepsuli pompę do wody mineralnej. Straty oszacowane zostały na 30 144 złp. Po powstaniu budynek opustoszał, woda mineralna zanikła na skutek napływu zaskórnej. Oczyszczenie źródła stało się nieopłacalne.
         Ostatni akt istnienia łazienek rozegrał się w 1833 r. Na polecenie władz wojskowych wytyczono wówczas trzeci obwód, w odległości 200 me­trów od wałów. Nie mogły stać w nim żadne zabudowania, a nawet obowiązywał zakaz uprawy ziemi. Wojsko przystąpiło do szacowania i kupowania gruntów od tamtejszych właścicieli. Jednym z nich został tym razem Leonard Jodko, który godził się jednak tylko na rozebranie zrujnowanych łazienek. Dom i budynki gospodarskie w ich sąsiedztwie zamierzał przenieść do Janowic.
         Odszkodowanie wypłacone wówczas podpułkownikowi – 21 830 złp, nie zadowoliło go wcale. Zgodził się przyjąć je tylko dlatego, „żeby – jak sam pisał – okazać prawdziwy dowód uległości zastosowania do chęci rządu”.
Nieco później usiłował odbić sobie stratę, prosząc o zezwolenie na bu­dowę młyna i oberży w Janowicach. Starał się także bez powodzenia o dzierżawę gruntów rządowych wokół Zamościa. W czasie ostatnich lat ży­cia gospodarował na zamojskim przedmieściu wraz z żoną, dwiema córkami i synem. 17 maja 1841 r. znalazła go tutaj śmierć.

_____________________________________________________________________________________________

Krupe – Krupskich, Zborowskich, Orzechowskich.

Krupe – duchy starożytności
W tym artykule zostaną przedstawione pozostałości najstarszych zabytków w miejscowości Krupe; zamku i wieży ariańskiej.

 

Pierwszy opis zabytków został sporządzony przypuszczalnie przez sekretarza gminy. Podpisał go wójt gminy Tyrawski. Został sporządzony do pierwszego spisu zabytków Królestwa Polskiego w 1830 roku – Opis Zabytków Starożytnych iako to: Zamków, Gmachów lub Pomników Historycznych godnych zachowania znajdujących się w Królestwie Polskiem porządkiem starszeństwa województw.1
Wieś Krupe
Zamek starożytny we wsi Krupe powiecie krasnostawskim położony jest z kamienia białego opoczystego, mury z niego grube pokryte są zewnątrz koszulką ceglaną, przytyka do stawu któren go od północy i zachodu oblewa, od południa zaś i wschodu szerokim głębokim kanałem obwiedziony, dawniej wodą bywał zapełniony, obwód muru wysokiego łokci 20 [11,52 m] a grubego łokci trzy [1,73 m], który jest czworokątnym, długości od wschodu na zachód trzyma łokci 190 [109,44 m], szerokości 160 [92,16 m], w każdym kącie kwadratu była baszta wysoka i szeroka opatrzona strzelnicami z których tylko jedna dziś exystuje, dużę już nadpsuta, od wschodu była brama z zwodzonym mostem, dziś śladu tejże niemasz – Wszedłszy na obszerny dziedziniec dasię widzieć w rogu południowo – zachodnim pałac z tegoż samego materiału w węgielniu [kącie] postawionym, okazały i wysoki z małym dziedzińcem obmurowany prucz lochów głębokich i suchych są ziemne mieszkanie, dół i piętro, obwiedziony osobnym kanałem przypierającym dostawa na którym był most zwodzony, brama zrujnowana dotąd się utrzymuje, na facyacie ma napis łaciński ale dla braku wielu liter trudny do przeczytania – Prócz mnustwa pokoiów w pałacu daie się widzieć ślady wewnątrz na wielkim dziedzińcu różnych pomieszkań z lochami przyczepionych do muru obwodowego wkoło którego były ganki drewniane na stawianie dział w strzelnicach nato umyślnie urządzonych – chociaż na murze obwodowym wewnątrz jest wyryty rok 1608 nie można bydź pewnym iaką epokę tego zamku naznacza, fundacji czyli restauracji. Mimo starań usilnych teraźniejszego właściciela [Franciszek Ciesielski], początku i ktoby był założycielem dowiedzieć się niemógł – zdanie się z podobieństwa architektury iż jest współczesnym zamkowi zburzonemu krasnostawskiemu w którym w czasie swej niewoli przemieszkiwał Maxymilian Arcy Xiąże Austryacki – Między papierami które właściciel posiada, jest Inwentarz Detaxacyiny sądowy z roku 1665, w nim znayduią się całkowite opisanie zamku, z dołożeniem że już pod tenczas był w części od ognia zrujnowanym, a w wielu miejscach dachy słomą były pokryte – w roku zaś 1794, przez Kozaków spalony uległ zupełnemu zniszczeniu, zresztą gorsząca niedbałość i zimna obojętność poprzednich właścicieli dozwoliła bez żadnego użytku burzeniu zamku tego to między wielą podobnymi chlubnego pomnika zamożności i świetności krajowey, na którego szczątki doniczego niezdatne z boleścią teraz i z smutkiem się spogląda.

 

Prócz zamku dają się widzieć od wschodu w półkola, o kilkadziesiąt sążni sypane ziemne baterie i reduty, do obrony lub dobywania zamku zdziałane.
Między rzadkimi zabytkami starożytności posiada jeszcze Krupe o ćwierć mili na północ w lesie na wysokiej górze piramid około czterdziestu łokci [23,04 m] wysoką podług podań ustnych nazwaną Grobiskiem na której czas i wandalizm ciekawych smutne ślady zniszczenia okocznie zdają się podobnym że miejsce na którym piramida stoi jest cmentarzem bo ma podłużny kwadrat ziemi dosyć obszerny opasany dwoma głębokimi rowami lecz iakiego wyznania ludzie na tak wysokim odludnym miejscu się chowali niewiadomo i powszechna tylko między pospólstwem jest powieść że to były groby Aryanów – Jeżeli piramida jest grobowcem do czego ma wielkie podobieństwo musiała więc mieścić w sobie zwłoki iakiego możnego i znakomitego w kraju obywatela, ale kto był nim i kto postawił wyśledzić niepodobna – Piramida od ziemi postawiona jest w kwadrat równoboczny każdey ściany jest łokci dwanaście [6,91 m] w wysokości łokci dziewięć [5,18 m] z kamienia białego oruczanego, rogi zaś są z kamienia twardego cisowego, na tym kwadracie wznosi się zległy rzadkiey twardości śmiała budowa piramidy trójkątny kończąca się iednym kamieniem kaczastym od strony południowej są drzwi któremi się wchodzi w środek iakby do kaplicy opatrzoney trzema oknami krytemi i sklepieniem, pod nogami gdzie teren tylko jama, widać że było sklepienie zapewne grobowe – Jakiż nieuważny, nielitościwie zniszczył drogą pamiątkę niezostawiwszy wiadomości co widział lub znalazł. – Warto by było aby Rząd opiekujący się zabytkami starożytności krajowej zesłał inżyniera na miejsce dla przeniesienia tych pomurków na papier, czego później uczynić niebędzie można, z powodu że są blizkiemi rozsypania się a tym samym zupełnej zagłady.
Kolejny opis został sporządzony przez Kazimierza Stronczynskiego i umieszczony w rękopisie – Opis Zabytków Starożytności w Guberni Lubelskiej przez Delegacyą wysłaną z polecenia Rady Administracyjnej Królestwa w latach 1852 i 1853 zebrane, rysunkami w 2ch osobnych atlasach zawartemi i objaśnione.2
Wieś prywatna Krupe
Samuel Zborowski głośny w dziejach kraju spokojności burzyciel zbudował tu warowny zamek na przekorę Janowi Zamoyskiemu Staroście Krasnostawskiemu z którym w ustawicznej był sprzeczce. Gmach ten jeden z najcelniejszych w swoim rodzaju miał postać czworokąta 160 łokci [89,216 m] z każdej strony wymierzał. Oprócz zaś pałacu mieszkalnego obejmował siedem baszt obronnych to jest 4 w narożnikach 3 w pośrodku co wszystko na 20 łokci [11,52 m] wysokim i w strzelnice zaopatrzonym murem było opasane. Styl w tej budowli staro – Włoski, wszystkie dachy były kryte a wszystkie mury pięknie z cegły pięknie wyrabianą koronką u góry zakończone. Głównym materiałem w tym gmachu jest kamień cegła zaś stanowi tylko zewnętrzną murów powłokę. Otaczała go do koła woda z pobliskiego stawu kanałem przyprowadzona na którym rzucony most w potrzebie zwodzić się mogący, do bramy zamkowej prowadził.

 

Wewnętrzne gmachy tego rozpołożenie nie łatwo dają się schwycić, głównie z powodu zawalenia komnat gruzem pozapadania się sklepień i gęsto na murach i wśród murów porastającej drzewiny, widać tylko że oprócz głównego dziedzińca był przy samej części mieszkalnej drugi mniejszy, silniej jeszcze broniony.
Po ścięciu Samuela Zborowskiego zamek krupski poszedł na własność córki jego Kunegundy która była za Hieronimem Gnoińskim. Syn jej Samuel gorliwy arianin w czasie wojen szwedzkich za panowania Króla Jana Kazimierza trzymał stronę Króla Gustawa i z tej przyczyny przez wojska królewskie we własnym zamku był oblegany [w tym czasie był już własnością Orzechowskich, Paweł Bogusław Orzechowski arianin był stronnikiem Karola X Gustawa i urządzał najazdy na okoliczne wsie]. Zdobycie szturmem, a wkrótce potem wynikły pożar nadwyrężył znacznie tę budowlę tak dalece że już w roku 1665 w wielu miejscach była zrujnowaną, a nawet dachy miała słomą poszyte. Naprawili te uszkodzenie późniejsi dziedzice, lecz kiedy w roku 1794 nowemu spaleniu przez wojska Rossyjskie uległa, przestała być mieszkalną i już się potem z ruiny dźwignąć nie mogła.

 

Dzisiaj tylko zachodnia strona zamku krupskiego ma dochowane mury w całości, od wschodu zupełnie, od północy zaś i południa w znacznej części ich brakuje. Z siedmiu baszt podobnież jedna tylko jest całą, pałac zaś nie – mieszkalny coraz bardziej w gruzy się wali.
Ruina zamku tego również pod względem obszerności i starożytności swojej jest ciekawą jak ważną pod względem szczegółów budowniczych wieku jakie dochowała na sobie. Dla malarza stanowi jeden z celniejszych krajobrazów królestwa przedstawiając oku dziwną a powabną mięszaninę życia i śmierci to jest martwych i ponurych głazów i obok tego zieleniejącej się wśród nich i na samych nawet gzymsach roślinności. Z tego powodu godną jest ze wszech miar troskliwego zachowania co też dzisiejszy dziedzic czując nie tylko murów jaką taką całość tworzących, nie psuje ani rozbiera, ale owszem część zabudowań gospodarskich zamierzył przy nich w pośrodku umieścić, aby stając się w pewnym względzie potrzebnymi, tem chętniej ochranianemi były.
Pomnik w lesie
Wśród lasu do wsi Krupe należącego znajduje się jeszcze drugi pomnik zwany pospolicie grobiskiem. Jest to kaplica czworokątna 12 łokci [6,69 m] w kwadrat w podstawie, 9 łokci [5,20 m] wysokości mająca w kształcie obeliska w górę przedtworzona. Spód jej wystawiony częścią z kamienia częścią z cegły i tynkowany. Obelisk sam ceglany bez tynku węgły silnemi kamieniami wzmocnione. Do sklepionego wnętrza wchodzi się przez drzwi boczne nieco na dół po schodkach.

  

I postać tego pomnika i rodzaj mularskiej w nim roboty przekonywują że z 17 a najwcześniej z końca 16 wieku pochodzić może, przecież pewne podanie coby miał znaczyć zaginęło zupełnie. Zdaje się nie ulegać wątpliwości że jest pomnikiem grobowym, co i nazwisko jego gminne poświadcza [grobisko], Przecież wewnątrz ani trumny ani szczątków ciała ludzkiego nie widać. Mówią ze przed kilkunastą laty znaleziony tu był srebrny medal z napisem; może ten potrafiłby był zagadkę rozwiązać, ale przerobiony został na łyżkę a napisu nawet nie zanotowano. Z różnorodnych o tej piramidzie podań, to zdaje się najprawdopodobniejszem że pokrywała jednego z rodziny Orzechowskich tutejszych dziedziców gorliwego zwolennika sekty Socynianów [arianów] który zmarł za granicą, a którego ciało przywieziono do kraju wedle jego życzenia, nie mogło być w zwykłem pochowane miejscu, gdyż wtedy kościół w Krupem w rękach katolików zostawał.
Legenda o tunelu
Wydany nakładem księgarni St. Leszczyńskiego w 1930 roku: Album miasta Krasnegostawu łącznie z byłym zamkiem krupiańskim.
Legenda dotyczy tunelu łączącego zamek z Krasnymstawem. W opisie: Ruiny byłego zamku obronnego krupiańskiego połączonego z Krasnymstawem ośmiokilometrowym przejściem podziemnym, była własność Samuela Zborowskiego. Zniszczony przez wojnę szwedzką w r. 1656 nieodrestaurowany pozostał w stanie zniszczenia.
Jest to bardzo popularny motyw legend, związanych z tajemniczymi podziemnymi przejściami, nawet z Zamościa miał prowadzić podziemny tunel do Krasnegostawu.
Zarys historii zamku

Zamek Krupe na Mapie von Miega
W 1491 roku bojar ruski Jerzy Krupa za uratowanie królewicza Jana Olbrachta w bitwie pod Koszycami, otrzymuje między innymi wieś Krupe. Około 1492 roku właściciel Krupego Jerzy Krupa (Krupski) herbu Korczak wznosi obronną siedzibę rycerską. Na zachodnim cyplu niewielkiej wysoczyzny otoczonej ze wszystkich stron rozlewiskami rzeki Bzdurki (dopływ Wieprza), wystawiono wieżę obronno- mieszkalną. Od strony wschodniej cypel wysoczyzny z zamkiem był odcięty szerokim nawodnionym rowem. Była to typowa siedziba rycerska rozpowszechniona w tamtym czasie, nie tylko na tym terenie. Kilkukondygnacyjna wieża została wymurowana z miejscowego kamienia, na rzucie czworokąta. Najniższa kondygnacja magazynowa z wejściem z wyższej kondygnacji, następnie jedna lub dwie kondygnacje dla straży, ze strzelnicami, tutaj znajdowało się wejście do wieży umieszczone kilka metrów nad ziemią, kolejno jedna lub dwie kondygnacje mieszkalne. Wieża mogła być zwieńczona drewnianą hurdycją z gankiem strzeleckim lub posiadać platformę ze stanowiskami strzeleckimi oraz była punktem obserwacyjnym. Otoczona dookoła parkanem drewnianym ze strzelnicami, w nim od strony wschodniej znajdowała się brama. Zamykana dwuskrzydłowymi wierzejami, nad nią znajdowało się samborze mieszczące izbę straży. Do bramy przez rozlewiska prowadził pomost na palach. Był to typowy zamek systemu wieżowego w układzie ośrodkowym w odmianie grodźcowej.3 Zapleczem gospodarczym była wioska Krupe.

 

Według legendy w tym zamku miał się bronić majętny obywatel, od miejsca zamieszkania nazwany Krupą, przeciwko Władysławowi Jagielle, którego nie chciał uznać królem.
Król Jagiełło bił Krzyżaki,
I pan Krupa chciał być taki,
Na co się porwał; – nieboże,
Krupa Jagłą być nie może. Wiersz Jana Kochanowskiego4
W 1523 roku jest wzmiankowane istnienie w Krupem „fortalitium”, można przypuszczać że chodzi o typowy zamek systemu wieżowego w odmianie słupcowej.5 Kolejny właściciel Janusz Krupski syn Jerzego rozbudował istniejący zamek, dawna wieża obronno – mieszkalna została przekształcona w wieżę obronną – słup. Znajdowała się w narożu południowo – wschodnim obok bramy, strony najbardziej zagrożonej atakiem. Na dziedzińcu od strony północno – zachodniej znajdował się przypuszczalnie dwukondygnacyjny budynek mieszkalny (kasztel), murowany z miejscowego kamienia, na rzucie prostokąta, ze strychową galerią strzelecką. Ponadto drewniane budynki zaplecza gospodarczego i mieszkalne dla straży i służby. Całość obwiedziona była czworokątnym wałem ziemnym z podwalem, wał wieńczył parkan drewniany ze strzelnicami. Drewniana brama znajdowała się od strony wschodniej, zwieńczona drewnianą wieżą. Do bramy prowadził pomost przerzucony nad trzema nawodnionymi rowami. Z pozostałych stron zamek otaczały rozlewiska rzeki Bzdurki. 6

Przypuszczalnie po śmierci Janusza Krupskiego po 1571 roku zamek i część wsi Krupe od jego córki Heleny Krupskiej kupił Samuel Zborowski herbu Jastrzębiec. Kolejny właściciel zmodernizował fortyfikacje, w systemie basztowym. Zastąpił wał ziemny murem ceglanym. W czterech narożach zostały umieszczone wysokie okrągłe baszty ogniowe, ze stanowiskami dla broni palnej na kilku kondygnacjach. Miały za zadanie obronę kurtyn ogniem skrzydłowym, były ozdobione herbem Jastrzębiec. Na koronie kurtyn na całym obwodzie znajdowała się drewniana galeria strzelecka, z kurtyn można było jedynie prowadzić ogień czołowy. Całość fortyfikacji była przystosowana do użycia broni palnej (hakownic). W tym czasie przypuszczalnie została rozebrana wieża- słup, a kasztel został przebudowany na pałac reprezentacyjny. Brama znajdowała się od strony wschodniej w wieży bramnej. W jej górnej kondygnacji była izba straży i mechanizm do podnoszenia – opuszczania mostu zwodzonego. Zostały uregulowane stosunki wodne w otoczeniu zamku, od strony północno – zachodniej otaczał go szeroki staw, od pozostałych nawodnione trzy rowy forteczne.7 Od strony południowej w pewnej odległości nadal były rozlewiska.
Według legendy rozpowszechnionej przez pisarza Michała Czajkowskiego zamek miał wybudować Samuel Zborowski, specjalnie w pobliżu Zamościa siedziby swojego największego wroga Jana Zamoyskiego, aby go drażnić i działać na jego szkodę. Później był postrzegany jako rozbójnicze gniazdo w którym schronił się banita, po bezprawnym powrocie z wygnania. W opisach podawane jest, że posiadał 7 wysokich okrągłych baszt na wzór Siedmiogrodu.8
W 1577 roku Paweł Orzechowski herbu Rogala odkupił część wsi Krupe od Heleny Krupskiej, zamek i pozostała część wsi była nadal własnością Samuela Zborowskiego. Prawdopodobnie po ścięciu Samuela odkupił zamek i pozostałą część wioski od Kunegundy Gnoińskiej, córki Samuela Zborowskiego. W 1597 roku Paweł jest wymieniany jako jedyny właściciel zamku.9 To on na fundamentach zamku poprzednich właścicieli rozpoczął budowę swojej głównej reprezentacyjnej siedziby. Pierwsza informacja o prowadzonej budowie pochodzi z 1604 roku. Bardzo prawdopodobne jest, że wzorem był zamek Jana Zamoyskiego w Zamościu, otoczony fortyfikacjami bastejowymi. Orzechowski był spokrewniony z Janem Zamoyskim, karierę polityczną rozpoczął pod jego patronatem. Jako pełnomocnik Zamoyskiego miał nadzorować budowę Zamościa, między innymi dyskutował z Bernardo Morando o bramach zamojskich, który przynajmniej jeden raz był w Krupem.

W 1608 roku została ukończona budowa siedziby reprezentacyjnej przez Pawła Orzechowskiego, nadal otoczonej fortyfikacjami systemu basztowego wybudowanymi przez poprzednika. Wewnątrz czworobocznego założenia był dwuskrzydłowy pałac zajmujący cały front zachodni i północny oraz dziedziniec. Powstałe założenie otrzymało renesansowy kształt palazzo in fortezza (ufortyfikowana rezydencja).
Po najeździe Tatarskim w latach 1622 – 24 kolejny właściciel Stefan Orzechowski syn Pawła, w latach 1630 – 40 rozbudował fortecę w systemie bastejowym, odmianie czworobocznej.10 Przed pałacem powstało przedzamcze otoczone fortyfikacjami, istniejący pałac został włączony w ich obwód. Stanowił śródszaniec w narożu północno – zachodnim. Całość czworobocznego założenia składała się z dwóch części, czworobocznej części reprezentacyjnej; dwuskrzydłowego pałacu z dziedzińcem, która była oddzielona od podzamcza wewnętrznym murem obronnym z bramą, poprzedzony nawodnionym rowem (przy pałacu w kurtynie znajdował się przepust, którym doprowadzano wodę ze stawu), nad którym był przerzucony most na palach. Druga część to znacznie rozleglejsze podzamcze, które było zapleczem gospodarczym, otoczone swoimi umocnieniami.
Podzamcze otoczono frontami bastejowymi, w trzech narożach pięcioboczne puntone11 posiadające trzy poziomy ogniowe. Ze względu na niewielkie rozmiary były to basteje hakownicze, w zachowanej częściowo bastei widoczne są strzelnice kluczowe. Zostały połączone murowanymi kurtynami, które w górnej części zostały wyposażone w galerie strzelnicze, ze względu na niewielką grubość od strony wewnętrznej posiadały drewniane pomosty służące jako stanowiska obrońców. Po włączeniu pałacu narożne baszty frontu południowego zostały rozebrane, a północno – wschodnia częściowo i włączona do kurtyny, widoczne w tym miejscu jej załamanie. Fortyfikacje na całym obwodzie zaopatrzono w murowany wałek kordonowy. Brama została umieszczona na osi kurtyny południowej, przed nią znajdował się most zwodzony. Mechanizm zwodu był w przejeździe bramnym, na zdjęciu resztek bramy widać dwa kanały wiodące dla łańcucha służącego do podnoszenia zwodu. Brama od strony wewnętrznej posiadała izbę straży (izba wrotnego). Przy kurtynie wschodniej znajdowały się budynki gospodarcze i mieszkalne służby. Fortyfikacje od zachodu i północy otoczone był stawem, a z pozostałych stron – nawodnionym rowem.

Zamek w Krupem na mapie rosyjskiej z 1941 r.
Zamek w Krupem należy do założeń rezydencjonalnych z fortyfikacjami, ale połączonych bezpośrednio i funkcjonalnie z przyległym ogrodem. Na podzamczu znajdowały się dwa ogrody z regularnymi układami i zastosowaniem kwadratury przestrzeni, opartej na podziale ogrodu na kwadratowe kwatery przedzielone drogami. Na jednym z ogrodów była postawiona drewniana altana.
Na tym kończą się zasadnicze prace budowlane przy zamku. Kolejny właściciel Stanisław Orzechowski (syn Pawła) w 1644 roku oddał zamek w dzierżawę Władysławowi Niemiryczowi. Od tej chwili kolejni dzierżawcy doprowadzają go do powolnego upadku. Zagon kozacki wysłany spod obleganego Zamościa, w 1648 roku zajął zamek, szkody nie były duże, ponieważ po wojnach zamek był nadal zamieszkiwany. W 1663 roku właścicielką została Teofila Buczacka herbu Abdank, Orzechowscy jako arianie na podstawie uchwały sejmu z 1658 roku zostali zmuszeni do przejścia na katolicyzm lub opuszczenia Polski. W 1665 roku pożar uszkodził pałac, z braku funduszy na odbudowę dachy zostały prowizorycznie zabezpieczone strzechą, spłonęła również cala zabudowa podzamcza. Została zastąpiona prowizorycznymi drewnianymi budami. Ponieważ fortyfikacje były nienaruszone, zamek służył jako refugium dla okolicznych mieszkańców w przypadku zagrożenia. Po wygaśnięciu rodu Buczackich król Stanisław Poniatowski przywilejem 5 października 1774 roku nadał prawem kaduka12 Krupe Janowi Michałowi Rejowi herbu Oksza. W tym czasie zamek nie nadawał się do zamieszkania, dlatego nowy właściciel wzniósł obok niego dwór. Kolejny pożar wywołany przez kozaków w 1794 roku zniszczył pozostałości zamku, od tej pory wymieniany jest jako ruina, z której zaczęto pozyskiwać materiał budowlany.
Współcześnie ruiny kompleksu zamkowo – dworskiego wpisane są do rejestru zabytków.13
Zarys historii grobiska ariańskiego
W XVI i XVII wieku piramidy uznawano za symbol triumfu życia nad śmiercią. Ponieważ były symbolem nieśmiertelności, wznoszono je jako pomniki nagrobne. Z tej symboliki grobowej w Polsce często korzystali desydenci. Wzniesienie piramidy (wieży ariańskiej) w Krupem przypisuje się Pawłowi Orzechowskiego herbu Rogala, z przeznaczeniem na swój grobowiec. W pobliżu być może znajdował się niewielki cmentarz ariański. Najbliższy podobny grobowiec znajduje się pod Beresteczkiem, Aleksandra Prońskiego (kalwina) z 1631 roku.14 Mieszkańcy okolicy twierdzą, że budowla grobiskiem zwana była kościołem ariańskim lub luterskim postawionym tylko na miejscu tak od niepamiętnych czasów nazywanym.15 Co może poświadczać, że w tym miejscu znajdowała się wczesnośredniowieczna osada, a w jej pobliżu cmentarzysko.
Legenda głosi, że jego zwłoki przywieziono specjalnie na jego życzenie z zagranicy, a ponieważ nie mógł być pochowany jako innowierca w kościele w Krupem, wybudowano grobowiec na odludziu. W rzeczywistości zmarł 21 marca 1612 roku w Krupem, nie wyjeżdżał za granicę. To jego syn również Paweł razem z bratem Stanisławem w 1603 roku wyjechali na studia za granicę, ale wrócili cali i zdrowi. Przypuszczalnie ten wyjazd obrósł w legendę o śmierci za granicą i sprowadzeniu zwłok, ale Paweł (młodszy) zmarł w Bełżycach. Paweł (starszy) był patronem ufundowanego przez siebie zboru ariańskiego w Krupem, więc nie było problemu z pochówkiem.
Oskar Kolberg w 1890 roku wspomina: W pobliżu Krupego mają być – wedle podania skarby w kopcu piramidalnym czyli grobowcu, leżącym w znacznej części w gruzach, wszelako skarbów tych z obawy licha czyli złego lud wcale nie szuka.16 Można domniemywać, że grobowiec nie został całkowicie zniszczony ponieważ według legendy był strzeżony przez moce demoniczne, a miejscowi obawiali się tam chodzić nocą. Miejscowa legenda głosi, że do dziś błąka się tam tajemnicza postać szlachcica w kontuszu strzegąca swojego grobu. Według legendy do grobowca miał prowadzić podziemny tunel z zamku krupskiego. Obecnie, niedaleko grobowca, jak informuje w połowie listopada 2022 r. portal Fakty, zapadła się ziemia odsłaniając tunel (link do inf. poniżej). Być może jest to wejście do dawnego skarbca, jak podają legendy. 17

 

zdjęcia „Arianki” z 1955 r. (przed konserwacją) i z 1960 r. (po konserwacji)
Jest to najstarszy oraz najwyższy grobowiec piramidalny w Polsce. Ma wysokości 20 m, na rzucie kwadratu o boku 7,35 m, wzniesiony został z rożnej wielkości kamieni wapiennych, zlepieńców oraz innych znacznej wielkości głazów. Przyziemienie ma kształt sześcianu o boku 6,50 m i grubości ścian 0,80 m. Piramidalna część przykrywająca kaplicę ma 13,50 m wysokości. Od południa do wnętrza prowadzi otwór wejściowy zamknięty półkoliście, w pozostałych ścianach na ich osi znajdują się okrągłe otwory pełniące funkcje okien z wydatnym glifem. Posiada drugie wejście znajdujące się od wschodu poniżej gruntu, prowadzące do krypt (częściowo widoczne od wewnątrz). Na zewnątrz jest skromny gzyms wieńczący. Wnętrze grobowca przykryte jest sklepieniem kolebkowo – krzyżowym wspartym na łukowych arkadach. Pozbawiona jest podłogi i przypuszczalnie sklepienia krypty. Krypta zasypana jest gruzem, który spadł do niej podczas ostrzału artyleryjskiego w czasie II Wojny Światowej. Ostrosłup pusty w środku, ceglany, zwieńczony betonowym „piramidionem”. Oryginalne kamienne zwieńczenie obecnie znajduje się w Muzeum Regionalnym w Krasnymstawie. Być może w część naziemna była kaplicą, w której odbywały się nabożeństwa ariańskie. W latach 1956 – 1957 przeprowadzono prace konserwatorskie.18
Grobowisko (wieża ariańska) znajduje się na Ariańskiej Górze, wspólnie zostały uznane za pomnik przyrody nieożywionej; działka o powierzchni około 3 arów.19
Stankiewicz Zbigniew
zdjęcia: z archiwum autora
Bibliografia:
1. Archiwum Narodowe w Krakowie
2. cyfrowa Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie
3 Bogdanowski J. Architektura w krajobrazie Polski. Warszawa-Kraków 2002
4. Kolberg O. Chełmskie: obraz etnograficzny T 1. Kraków 1890
5. Bogdanowski J. Architektura……
6. Przyjaciel Ludu nr 43 rok 1840 Leszno
7. Przyjaciel Ludu……
8. Przyjaciel Ludu……….
9. Tworek S. Działalność gospodarcza Pawła Orzechowskiego. Annales UMC-S Sectio F. Lublin 1957
10. Bogdanowski Architektura…….
11. Protobastion w postaci pięciobocznej baszty
12. Gdy po zmarłym nie pozostali prawni spadkobiercy do ósmego stopnia pokrewieństwa, wtedy król będący prawnie krewnym całej szlachty, przejmował ten bezpański majątek
13. Obwieszczenie nr 1/2022 Lubelskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Lublinie
14. Śliwa J. Najstarsza polska piramida grobisko ariańskie w Krynicy koło Krupego. www.czasopisma.pan.pl
15. Tygodnik Ilustrowany seria 2 tom 4 nr 88 1869
16. Kolberg O. Chełmski: obraz …….
17. Fakt – 23 listopada 2022 Tajemnicza dziura w Krynicy-  https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/lublin/krynica-w-woj-lubelskim-tajemnicza-dziura-kolo-wsi-krynica/p1bxhxf
18. Profil Facebook Lubelskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków
19. Obwieszczenie nr 1/2022 Lubelskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Lublinie
20. Mapa von Miega 1779-1783 – https://static-cdn.mapire.eu/en/map/europe-18century-firstsurvey/buy-sheets/?layers=163%2C165&bbox=2583162.076298941%2C6625266.148210206%2C2590724.564784906%2C6628094.318256757

Posterunek Łabunie.

Radar dalekiego zasięgu w gminie Łabunie
Mało kto zwraca uwagę na jaśniejącą w słoneczny dzień metalicznym blaskiem kulę, niczym wszystko widzące potworne oko, znajdującą się ponad horyzontem lasu w rejonie Łabunie Reforma-Majdan Ruszowski. Jest to widoczna osłona anteny radaru dalekiego zasięgu, który umożliwia wczesne wykrycie środków napadu powietrznego, a tym samym szybkie reagowanie na zagrożenie. Został on wybudowany ponieważ dla NATO kluczowe znaczenie ma umieszczenie naziemnych stacji radarowych w centralnej Europie do precyzyjnego monitorowania obszaru powietrznego na wschodzie.
Po zmianie sojuszy wojskowych, a tym samym układu swój-obcy, w 1995 roku został sformowany 11 manewrowy batalion radiotechniczny, który stacjonował w Zamościu. Podlegał pod 1 Brygadę Radiotechniczną w Warszawie, był to pierwszy i jedyny batalion radiotechniczny powstały na wschodniej ścianie kraju, oprócz niego była jeszcze kompania radiotechniczna w Suwałkach. Jego zadaniem była kontrola przestrzeni powietrznej nad południowo-wschodnią Polską, wykrywanie i śledzenie wszystkich obiektów powietrznych wlatujących na różnych pułapach w strefę jego odpowiedzialności.
Na wyposażeniu posiadał mobilne radary, w tamtym czasie były używane dwa typy radarów polskiej konstrukcji nazwane NUR, skrót od naziemne urządzenia radiolokacyjne. W celu uzyskania mobilności były zamontowane na ciężarowych samochodach marki Tatra.
Radar średniego zasięgu NUR 31 Justyna, posiadał maksymalną odległość wykrywania 160 km oraz maksymalną wysokość wykrywania 27 km. Mógł określić tylko kierunek i odległość, współpracował z urządzeniem typu SUPRAŚL, które pozwalało na identyfikację wykrytych celów powietrznych (swój-obcy). Drugi radar NUR 41 Bożena, który miał maksymalną odległość wykrywania 360 km, pułap 30 km. Oba radary współpracując ze sobą tworzyły pełny radar trójwspółrzędny. Aby ustalić w przestrzeni lokalizację obiektu potrzeba ustalić trzy jego współrzędne. Radary rozmieszczone były w ruchomych lub stałych punktach wykrywania.
W 1998 roku batalion przeformowany został w 110 kompanię radiotechniczną, która została podporządkowana 3 batalionowi radiotechnicznemu w Sandomierzu. Ponieważ 1 Brygada Radiotechniczna w Warszawie została rozformowana w końcu 1998 r., batalion został podporządkowany pod 3 Brygadę Radiotechniczną we Wrocławiu. W 1999 r. 110 zamojska kompania radiotechniczna została zlikwidowana.
W wyniku przetargu publicznego rozpisanego przez Agencję Komunikacji i Informatyki NATO w ramach Programu Inwestycji w Dziedzinie Bezpieczeństwa, który miał na celu budowę systemu obrony powietrznej, między innymi teren gminy Łabunie został wytypowany do umieszczenia radaru dalekiego zasięgu systemu BACKBONE, w tłumaczeniu z angielskiego szkielet (kręgosłup). System został specjalnie opracowany z myślą o nowych członkach NATO. Miał wdrożyć używanie wspólnych zasad, które zapewniłyby zdolności do wspólnej komunikacji oraz umożliwiały unifikację sprzętu radiolokacyjnego. W założeniu miało to doprowadzić do sformowania wspólnego szkieletu obrony radiotechnicznej.
Budowę radaru w rejonie Łabunie Reforma-Majdan Ruszowski, rozpoczęto w 2005 roku. Zabudowania dla radaru zaprojektowała pracownia architektury INTEGRA architektura urbanistyka inwestycje z Poznania. Kilkadziesiąt metrów pod ziemią znajdują się pomieszczenia na urządzenia do przetwarzania danych. Nad nimi stoi wieża na rzucie okręgu, w niej zlokalizowane jest zaplecze techniczne zapewniające bezawaryjne działanie radaru; według Dziennika Wschodniego z 16 lutego 2011 roku. Na zwieńczeniu wieży znajduje się antena, w celu wyniesienia jej ponad otaczające pokrycie terenu. Powierzchnia anteny to 77 m2 (7 x 11 m), prędkość obrotowa to 5 obrotów/min: według danych producenta. Osłonięta jest kokonem w kształcie kuli wykonanym ze specjalistycznego włókna szklanego.
Na wyposażeniu posterunku znajduje się stacjonarny radar dalekiego zasięgu RAT 31DL/FADR wyprodukowany przez spółkę z grupy Finmeccanica – Selex ES. RAT, z włoskiego znaczy naziemny radar rozpoznawczy. Jest on standardowym radarem I klasy, opartym na technologii półprzewodnikowej. Spełnia najbardziej rygorystyczne standardy co do pełnej współpracy w ramach NATO. Dlatego na jego bazie ma powstać radarowy szkielet obrony powietrznej dalekiego zasięgu. Radar jest w stanie wykryć lecące obiekty w granicach 360 stopni, w maksymalnej odległości 470 km (producent podaje zasięg ponad 500 km) oraz na maksymalnym połapie 30 km. Określa ich trójwspółrzędne namiary (azymut, odległość, wysokość), peleng (namiar) źródeł zakłóceń aktywnych oraz przeprowadza identyfikację elektroniczną. Umożliwia też atakowanie celów powietrznych czułych na silne impulsy elektromagnetyczne. Do identyfikacji swój-obcy służy polski system SUPRAŚL, który odróżnia obiekty własne od przeciwnika oraz neutralne.
Po zakończeniu prac posterunek został poddany testom w celu uzyskania statusu FSA, końcowy status wdrożenia radaru do rozpoczęcia pracy operacyjnej. Od 1 stycznia 2016 roku 110 posterunek radiolokacyjny dalekiego zasięgu Łabunie zaczął pełnić całodobowe dyżury bojowe. Obecnie pełni dyżury bojowe w systemie obrony przeciwlotniczej Polski i w zintegrowanym systemie obrony powietrznej i przeciwrakietowej NATO; NATINAMDS (Zintegrowanego Systemu Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej NATO). Funkcjonuje w systemie natowskim oraz systemie rozpoznania radiotechnicznego przestrzeni powietrznej południowo-wschodniego terytorium Rzeczypospolitej. Jego zadaniem jest śledzenie i wykrywanie wszystkich obiektów powietrznych wlatujących w jego strefę odpowiedzialności. Posterunek znajduje się w strukturze 3 Sandomierskiego Batalionu radiotechnicznego w Sandomierzu, który jest podporządkowany 3 Brygadzie Radiotechnicznej we Wrocławiu – jest jedynym związkiem taktycznym kontrolującym przestrzeń powietrzną całej Polski.
Władze wojskowe zapewniały mieszkających w otoczeniu radaru, że emitowane promieniowanie elektromagnetyczne nie wpływa negatywnie na ludzi i zwierzęta.
W Zamościu od stycznia 2014 roku stacjonuje 8 kompania rozpoznania radioelektronicznego, która jest terenową jednostką Grójeckiego Centrum Rozpoznania i Wsparcia Walki Radioelektronicznej; podporządkowane bezpośrednio Dowództwu Generalnemu Rodzajów Sił Zbrojnych. Rozpoznanie radioelektroniczne to wywiad prowadzony w telekomunikacji i teleinformatyce. Dzieli się na rozpoznanie promieniowania elektromagnetycznego pod względem wykrycia, przechwytu i namierzenia źródeł komunikacji oraz rozpoznania promieniowania elektromagnetycznego pod względem wykrycia, przechwytu i namierzenia źródeł sygnałów nie używanych w telekomunikacji (np. radarów). Na wyposażeniu kompania posiada mobilne systemy rozpoznawcze w skład których wchodzą różnego rodzaju odbiorniki i namierniki.
Zabezpieczeniem logistycznym i finansowym dla tych jednostek jest 32 Wojskowy Oddział Gospodarczy w Zamościu. Między innymi w jego strukturze znajduje się Grupa Zabezpieczenia Zamość.
Zbigniew Stankiewicz
Bibliografia 
  1. strona internetowa www.3brt.wp.mil.pl
  2. Przegląd Sił Powietrznych nr 10/2010 gen bryg M. Sikora Wojska Radiolokacyjne Sił Powietrznych
  3. Przegląd Sił Pow. nr 3/2011 mjr R. Mazur i kpt M. Długosz Radary systemu Backbone
  4. strona internetowa Integra architektura, budynki radarów
  5. strona internetowa Radartutorial.eu
  6. strona internetowa www. jednostki wojskowe
  7. strona internetowa Centrum Rozpoznania i wsparcia Walki Radioelektronicznej
  8. Kacprzak M. Brygady, bataliony, samodzielne kompanie Wojsk Radiotechnicznych – strona internetowa
  9. Grenda B. System walki sił powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej. Warszawa 2014

Łazienki Wilcke’go w Zamościu.

Uzdrowisko zamojskie – Łazienki Wilckego

   

21 marca 1803 r. w Zamościu została wydana w języku niemieckim i polskim swoista ulotka reklamowa: Oznajmienie Prześwietnej Publiczności o nowo odkrytej Wodzie Mineralnej w Mieście Zamościu w Galicji Wschodniej. 1 Nakładu dokonano kosztem Johana Alberta Wilcke, obywatela Miasta Zamościa i właściciela wody mineralnej. Informuje, że już w 1799 r. zauważył, że jego pracownicy: mają osobliwy gust do tej wody, co było powodem do bliższego zapoznania się z jej właściwościami.

Wilcke przybył do Zamościa razem ze swoją rodziną przypuszczalnie w latach 80 XVIII wieku. Jego synowi, żonatemu z Teklą z domu Rakowską, urodziły się w Zamościu dzieci: syn Benedykt Józef ochrzczony w 1789 r. w zamojskiej kolegiacie, córka Krystyna Elżbieta ochrzczona w 1790 r., córka Antonina Paulina ochrzczona w 1796 r.. W jednym akcie zapisany jest jako Jan Kanty, w innym Jan Adalbert (Wojciech).

Był kupcem, w latach 90 XVIII wieku posiadał już znaczny majątek, w 1795 r. sprzedał dwupiętrowy drewniany dom w Zamościu Pawłowi Sztyborskiemu za 3 700 złp 2, prócz niego miał jeszcze kamienicę w mieście oraz folwark na przedmieściu Podgroble.

Jak już powiedziano był kupcem, dlatego wyczuł od razu, że można na tej wodzie zarobić. Wodę mineralną ze źródła w pobliżu Bramy Szczebrzeszyńskiej Austriacy pozyskiwali już w 1797 r., była sprzedawana w całym cesarstwie.3 W tym celu zasięgnął porady u doktora medycyny, regularnego profesora chemii i botaniki, rektora fakultetu medycyny w Lwowie Schiwerka [Burckhard (Burkhard) Swibert Schiwerek ur. 1 marca 1742 r, w Briton w Westfalii, zmarł w 1807 r. (?)]. Studia filozoficzne odbył w Fuldzie – w 1759 r. uzyskał stopień doktora filozofii, a medyczne w Wurzburgu i Wiedniu. Jesienią przybył do Lwowa, gdzie zaczął urządzać laboratorium chemiczne i ogródek botaniczny dla mającego powstać Uniwersytetu Józefińskiego. Po przeprowadzonej analizie zamojskiej wody mineralnej w lwowskim laboratorium uniwersyteckim, Schiwerk 24 grudnia 1802 r. wydał zaświadczenie, że w wodzie zostały odkryte części mineralne, jest nasycona kwasem węglowym i koperwasowym4 oraz zawiera związki żelaza i wapnia. Nie wiadomo, jakie były koszty badania zamojskiej wody, ale w 1788 r. po dwóch latach nalegań, za wydanie atestu dotyczącego przebadanej wody mineralnej z Dukli dr Schiwerk pobrał 156 florenów [monety bite w złocie]. Ponadto informuje, że oprócz tego zasięgnął porady w cesarsko królewskim szpitalu wojskowym w Zamościu i u cyrkularnego zamojskiego doktora.

Folwark (Łazienki) Wilcke’go na mapie z l. 1811-1812

Wilcke wpadł na pomysł utworzenia w Zamościu uzdrowiska. Powiadamiał, że do 1 maja 1803 r. postanowił wznieść łazienki do kąpieli mineralnych, dlatego zachęcał wszystkich do przyjazdu, do Zamościa: Ponieważ są w mieście sławni lekarze, od których każdy pacjent otrzyma radę o swoich niedoskonałościach cielesnych i tychże kąpieli powinien używać. Informował, że jest w Zamościu porządnie zaopatrzona apteka cyrkularna oraz obszerne przedmieścia: gdzie każdy gość wszelkie usługi i najlepsze wygody za najprzyzwoitszą cenę może otrzymać.[…] Piękne położenie tego miasta do hrabiego ordynata zamojskiego należącego przybyłemu gościowi wiele dni i zabaw uczyni przyjemnych. Samo źródło leży w miłej okolicy i ma prospekt [widok] na ogród znajdujący się w odległości 2 000 kroków (około 1 500 m) od źródła, który został założony przez ordynata zamojskiego na sposób angielski [ogród przy dworze w folwarku janowickim].

Zamość – obszar obecnego Parku z widokiem na bastion IV i teren po dawnych łazienkach  

Rozpoczęta w 1802 r. budowa łazienek w Zamościu została ukończona do maja 1803 r.. W wykazie właścicieli nieruchomości przedmieść Zamościa sporządzonym w 1829 r. jest informacja o nieruchomości Wilcka na Przedmieściu Podgroble, że w 1803 r. dom jest gruntownie odrestaurowany oraz, że wybudował łazienki „na wodzie mineralnej”.5 Wilcke miał dalekosiężne plany, zamierzał na bazie łazienek utworzyć uzdrowisko, które ściągnęło by kuracjuszy przynajmniej z Galicji. Ponieważ nie posiadał własnych środków finansowych, w latach 18021807 zaciągnął 13 pożyczek u różnych osób na łączną kwotę 24 956 zł.6 Pożyczkodawcy musieli wiedzieć, na jaki cel będą one spożytkowane i liczyli jak pożyczkobiorca, że inwestycja się powiedzie. Jednocześnie wyprzedawał swój majątek w celu uzyskania funduszy pod inwestycję, w 1803 r. jego syn Wojciech (Jan) sprzedał za 500 florenów pole zwane Klin, wydzielone z folwarku.7

Zamość – współczesny obraz obszaru miasta na którym znajdowały się łazienki 

Źródło, a następnie wybudowane obok niego łazienki znajdowały się na terenie folwarku inwestora. Po północno-zachodniej stronie Zamościa na Przedmieściu Podgroble, w odległości mniej niż 1 500 kroków (około 1 100 m) od Bramy Szczebrzeskiej. Folwark widoczny jest na planach Zamościa pochodzących z końca XVIII wieku. Znajdował się na szczycie wysoczyzny, na zachód od Przedmieścia Lubelskiego (od którego oddzielony był korytem Łabuńki) i na północ od Przedmieścia Podgroble (od którego oddzielało go koryto Topornicy). Jego zabudowę tworzyło sześć budynków: cztery w dwóch równoległych do siebie liniach (po dwa), od zachodu jeden prostopadły do pozostałych oraz jeden odosobniony na południe od nich, przy wjeździe do folwarku. Na początku XIX w. było w tym miejscu pięć budynków w dwóch równoległych do siebie liniach: od południa dwa budynki, w tym dwuskrzydłowy, od północy również dwa, jeden od wschodu prostopadły do pozostałych. Można być pewnym, że są to przedstawione łazienki. W trzech większych (jeden dwuskrzydłowy) mieściły się kąpieliska, a w dwóch mniejszych pijalnie wód (wody mineralne służą nie tylko do kąpieli leczniczych, również do kuracji pitnej). Obecnie ten teren znajduje się w południowej części Osiedla Janowice, jest tam Ujęcie Wody „Łabuńka” przy ul. Kruczej.

Zamość – widok na Bastion IV i teren dawnych łazienek

Jednak łazienki w prowincjonalnym mieście nie wzbudziły większego zainteresowania w cesarstwie. Ograniczały się do obsługi lokalnej klienteli, co doprowadziło do bankructwa Wilckego, w 1807 r. z powodu zadłużenia zostały wystawione do sprzedaży. Na licytacji nabył je urzędnik Ordynacji Zamojskiej, do 1772 r. porucznik ordynackiego garnizonu Jan de Kober. 8 Bankrut Wilcke utraciwszy płynność finansową i wiarygodność kupca i przedsiębiorcy, nie mając możliwości dalszej kontynuacji podjętego przedsięwzięcia, musiał wraz z rodziną opuścić Zamość. Spowodowało to pogrzebanie szansy na przekształcenie Zamościa w uznany kurort. W mieście pozostały lokalne łazienki, widać je na planie Crussa datowanym na 1823 r., jednak plan przedstawia sytuację przed modernizacją twierdzy; przed 1809 r.. Nowy właściciel mieszkał wraz z rodziną na folwarku w Woli Sitanieckiej przynajmniej od 1778 r., w 1811 r. już nie żył, folwark dzierżawiła dożywotnio jego żona Ludwika.

Folwark – na mapie z 1777 r.

Na planie przedstawiającym zdobycie Zamościa w 1809 r. widać, że główna kolumna uderzeniowa przemieszczała się traktem lubelskim, w czasie szturmu łazienki nie zostały zniszczone. Uległy rozbiórce podczas rozbudowy twierdzy w latach 1809-12, wymusiło to wysunięcie na przedpole przed Bastion 4 rawelinu. Na planie przedstawiającym oblężenie w 1813 r. nie ma w tym miejscu żadnej zabudowy.

Obecnie pozyskiwana woda z ujęcia „Łabuńka” przed dostarczeniem do odbiorców jest uzdatniana. Podczas tej obróbki eliminuje się z jej składu żelazo, mangan i amoniak. Jest więc to ta sama woda, która wypływała ze źródła Wilckego, ponieważ jej skład chemiczny jest identyczny z tym, jaki ustalił dr Schiwerk. Jej uzdatnianie powoduje, że odbiorcy nie mogą mieć, jak kiedyś, „osobliwego gustu do wody dostarczanej z tego ujęcia.

Zamość, ze względu na występowanie na jego terenie naturalnych surowców leczniczych (wgłębne wody mineralne i pokłady borowiny) oraz właściwości klimatyczne (największe nasłonecznienie w Polsce), ma możliwość uzyskania statutu uzdrowiska9 – oby jak najszybciej.

Zbigniew Stankiewicz

zdjęcia – archiwum autora

Bibliografia:

1 Dokument w zbiorach Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. H. Łopacińskiego w Lublinie

2 APL Dokumentonum dominium M 9, K 3r Kontrakt sprzedaży z dn. 1VII 1795 r.

3 Zamościopedia A. Kędziory

4 Potoczna nazwa siarczanu

5 WAP Lublin księga m. Zamościa Tabula ex praeurbio Tom 2 Szczebrzeska i Podgroble

6 Sawa B. W austriackim Zamościu cz. V

7 WAP Lublin Księga m Zamościa……..

8 WAP Lublin Księga…….

9 Uzdrowisko jest to miejscowość posiadająca naturalne czynniki lecznicze i właściwości klimatyczne.

Wnętrze cerkwi w Szczebrzeszynie.

Publikujemy ostatnią część tłumaczenia książki Fiodora Gerbaczewskiego w przekładzie Zbyszka Stankiewicza, tym razem poświęconą wnętrzu cerkwi w Szczebrzeszynie, ze szczególnym uwzględnieniem  ikon: Matki Bożej, Zbawiciela i Uśpienia Matki Bożej.

Wygląd wnętrza cerkwi Zaśnięcia [w Szczebrzeszynie]

Obecny ikonostas cerkwi Zaśnięcia został wybudowany niedawno, po roku 1875, dlatego pod względem artystycznym nie przedstawia żadnej wartości. Tylko z prawej strony za południowymi drzwiami [diakońskimi] prowadzącymi do ałtaru, wstawiona jest w ikonostas stara świątynna ikona Zaśnięcia Matki Bożej, będzie opisana poniżej. Cerkiew nie posiada sklepień, które w 1868 roku zostały rozebrane, ponieważ ich stan techniczny z powodu starości groził katastrofą budowlaną.
Ściany starszej części wykonane z dzikiego kamienia wapiennego, uzupełnione cegłą dużych rozmiarów, ałtar wybudowany przede wszystkim z cegły.

Stara ikona Szczebrzeszyńskiej cerkwi Uśpienia

Z dawnych ikon szczebrzeszyńskiej cerkwi Uśpienia Matki Bożej pozostały tylko trzy: Zbawiciela, Matki Bożej, Uśpienia Matki Bożej. Wszystkie kiedyś na pewno znajdowały się w ikonostasie, dopiero po jego likwidacji przez świętokradczą rękę unii, zostały umieszczone w różnych miejscach cerkwi. Ikona Zbawiciela jest powieszona na południowej ścianie cerkwi, Matki Bożej w ałtarze, jedynie ikona Uśpienia znajduje się w należytym miejscu w ikonostasie [pozostałości ikonostasu]. Wszystkie namalowane są na desce, przypuszczalnie przez tego samego autora, może o tym świadczyć, że wszystkie powstały nie później niż w XV wieku.
Ikona Zbawiciela [Pantokratora] wysokości 1 arszyna i 13 werszków, szerokości 1 arszyna i 5 werszków, ogromny wizerunek Zbawcy przedstawiony jest w półpostaci na żółtym tle z wytłaczanymi wzorami, namalowany w stylu bizantyjskim. Prawa ręka wzniesiona do błogosławieństwa [ułożenie palców wskazującego i środkowego nawiązuje do greckiego monogramu Chrystusa – I X], w lewej trzyma otwartą ewangelię, w której staro – słowiańską cyrylicą podobną do greckiego alfabetu napisano tekst „Pójdźcie błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata” [ewangelia Mateusza 25:34]. Na wysokości głowy zbawiciela z prawej strony wizerunek Matki Bożej na obłoku, z lewej Joanny Towarzyszącej. Wokół głowy zbawiciela znajduje się nimb krzyżowy, na ramionach krzyża słowiańskie litery O W H. Poniżej po obu stronach twarzy greckie napisy tytularne IC i XC [Jezus Chrystus]. Ubogi chiton w kolorze ciemnoniebieskim z szerokimi rękawami, na prawym rękawie pionowy złoty pasek, który jest symbolem czystości i doskonałości Chrystusa (klaw), himation lub płaszcz ciemnoczerwony. Ikona zachowana w bardzo dobrym stanie, umieszczona w rzeźbionej pięknej złotej ramie, która również znajdowała się w dawnym ikonostasie. Na ikonie po lewej stronie nieduże pęknięcie przechodzące przez plecy Zbawiciela i część otworzonej ewangelii, utworzyło się w miejscu łączenia desek. Kronika cerkwi szczebrzeszyńskiej z 1776 roku kapłana Lipowieckiego informuje, że ikona w tym czasie posiadała srebrną sukienkę wysadzaną drogimi kamieniami, co potwierdzają widoczne otwory po gwoździach, którymi była przybita do obrazu.
Ikona Matki Bożej jest takich samych rozmiarów jak Zbawiciela, również namalowana w podobnym stylu, ponieważ jest umieszczona wysoko w ciemnym miejscu ałtaru, oraz bardzo mocno przytwierdzona do ściany, dlatego jej wizerunek nie mógł być umieszczony w albumie zabytków.

Kanoniczny wzór ikony Uśpienia Matki Bożej, podobny tej, która znajdowała się w cerkwi w Szczebrzeszynie.
Ikona Uśpienia Matki Bożej wysokości 1 arszyna i 9 werszków, szerokości 1 arszyna i 2 werszków, namalowana w stylu bizantyjskim na złotym tle. Matka Boska leżąca na ozdobnych narach z założonymi na piersi rękami, otoczona ze wszystkich stron zasmuconymi apostołami i mnóstwem wiernych, między którymi znajduje się Zbawiciel stojący przed uśpioną Matką Bożą, trzyma w rękach jej duszę w postaci niemowlęcia w powijakach, po obu stronach Zbawiciela znajdują się dwaj starcy w episkopalnych krzyżowych szatach. Zbawcę z każdej strony podtrzymują po trzy anioły, nad jego głową unoszą się cherubiny, nad którymi w niebiosach przedstawiona jest tronująca Matka Boża podtrzymywana przez anioły. W tle po obu stronach Zbawiciela znajdują się dwa domy dwukondygnacyjne, a na nieboskłonie w różnych miejscach jedenaście grup świętych, w każdej po dwie osoby. Na dole obrazu poniżej Matki Bożej przedstawiony jest Archanioł Michał z mieczem w ręku odrąbujący dłonie judejskiemu kapłanowi Jefoniaszowi – Athoniosowi (czyt. Afonisowi).1 Ikona ta także jest dobrze zachowana, tylko pociemniała oraz z lewej strony znajduje się szczelina powstała na łączeniu desek.
W albumie zabytków powyżej ikony umieszczono widok miasta Szczebrzeszyna, patrząc ze wzgórza na którym kiedyś był zamek Kmitów, Gorajskich i Górków. Widok z tego miejsca jest nad wyraz piękny. U podnóża skarpy wzgórza zamkowego płynie rzeka Wieprz, a na lewo odsłania się panorama miasta Szczebrzeszyna. Po zamku pozostały tylko porosłe murawą fundamenty [!] z podziemiami do których nie można się dostać bez rozkopania. Wzgórze zamkowe otaczały głębokie rowy, obecnie już płytkie i zasypywane.

Zdjęcie wieży zamkowej w Szczebrzeszynie, sprzed 1939 roku, rzekome porosłe murawą fundamenty.
Na zdjęciu przedstawiającym wnętrze cerkwi Uśpienia w Szczebrzeszynie, z przed I Wojny Światowej. Wyraźnie widać, że stare byłe namiestne ikony Zbawiciela i Matki Bożej nie powróciły na należne im miejsca w nowym ikonostasie.
Stankiewicz Zbigniew
1 Żydowski kapłan, który chciał wywrócić łoże z ciałem Matki Bożej

 

Cerkiew w Szczebrzeszynie.

Przedstawiamy kolejny fragment tłumaczenia książki Fiodora Gerbaczewskiego w przekładzie Zbyszka Stankiewicza. Pozostawiając ocenę i badanie faktów historycznych – historykom, archeologom i znawcom sztuki, dokładamy tę niewielką cegiełkę do historii miasta. Polecamy jednocześnie konfrontację poniższego tłumaczenia z opracowaniem Piotra Krasnego Fabrica Ecclesiae Ruthenorum. Dzieje cerkwi w Szczebrzeszynie i jej rozbudowy w latach 1777-1789 w świetle kroniki ks. Jana Karola Lipowieckiego (Kraków 2010). Fiodor Gerbaczewski przywołuje i częściowo cytuje dzieło (kronikę) ks. Lipowieckiego i obaj popełniają wiele błędów historycznych.

________________________________________________________________________________________

Cerkiew Uśpienia Matki Bożej* w mieście Szczebrzeszynie Lubelskiej Guberni

Stare, ruskie miasto Szczebrzeszyn położone nad rzeką Wieprz, w zamojskim okręgu Guberni Lubelskiej, obecnie prezentuje się jako ładne miasto. Od południa i wschodu otoczone wzgórzami, ciągnącymi się od zachodu pod miasteczko Goraj, od północy oblane przez rzekę Wieprz. W czasie przejścia Szczebrzeszyna pod władztwo polskie w 1368 roku, był już miastem okręgowym, z dużym zamkiem stanowiącym własność Gorajskich lub Gorajew, posiadało lokalne sądy i prawa, oddzielne od Rzeczypospolitej [w oryginale małą literą], właściciele Szczebrzeszyna Gorajscy i Górkowie posiadali prawem lennym władzę nad całą szlachtą osiadłą w okręgu. Z dawnej świetności Szczebrzeszyna do naszych czasów pozostały tylko ruiny zamku, dwa kościoły, z których jeden przekształcony na cerkiew i dawna kamienna cerkiew Uśpienia Matki Bożej, w której pozostało dużo pamiątek świadczących o istnieniu w mieście Szczebrzeszynie prawosławia i ruskiej narodowości.
Cerkiew Uśpieńska jest posadowiona na niewielkim wzniesieniu, w środku miasta, wybudowana w kształcie okrętu. Starsza część cerkwi długości 17 arszynów1 i 6 werszków2 , szerokości 10 arszynów i 1 werszeka, wysokości 15 arszynów, grubości ścian 1 arszyn i 12 werszków. Ałtar wybudowany w 1778 roku, o długości 11 1/4 arszyna, szerokości 9 1/2 arszyna, ściany o grubości 1 arszyna. Ściany cerkwi jak wszystkie starożytne budowle wzmocnione są przyporami, zagłębionymi w ziemię na 1/2 arszyna.

Według informacji zawartej w kronice napisanej przez kapłana szczebrzeszyńskiej cerkwi (1776 – 1793) Karla Iwana Lipowieckiego, cerkiew została wybudowana przez właściciela szczebrzeszyńskiego okręgu księcia Andrzeja z Górki międzyrzeckiego wojewodę, ruskiej religii. „To cudowne dzieło” tak napisano w kronice „szczęśliwie rozpoczął wspominany ruskiej wiary Andrzej Górka w tysiąc sto dziewięćdziesiątym czwartym roku (1194), w takim razie i ikona Bogurodzicy szczebrzeszyńskiej cerkwi pochodzi z 1194 roku, od chwili powstania cerkwi”.
Na podstawie kroniki można sądzić, że cerkiew Uśpieńska w Szczebrzeszynie wybudowana została w końcu XII wieku przez księcia ruskiej religii Andrzeja Górkę lub Hurko, co potwierdza przywilej wydany przez Jana Czarnkowskiego z Czarnkowa właściciela szczebrzeszyńskiego okręgu, z 1593 roku, w którym napisano „Między tym z dawniejszych i niepamiętnych czasów łan przynależny zawsze do naszej cerkwi w naszym mieście Szczebrzeszynie dla utrzymania sług – duchowieństwa tej cerkwi i ubogich ludzi w szpitalu”.
Ale inaczej przedstawia budowę cerkwi Polska powszechna encyklopedia3. W opisie miasta Szczebrzeszyna poinformowano, że Szczebrzeszyn jest bardzo stary, istniał już w XIV wieku. Sam król Władysław (w przepisie: król Władysław Opolski był prawosławny ponieważ jego matka Jefimia była prawosławna) podarował miasto Szczebrzeszyn Gorajskim; król Ludwik [Andegaweński] odebrał ruską ziemię Władysławowi Opolskiemu i potwierdził poprzednią darowiznę dla Iwana i Dymitra, synów Dymitra z Goraja. Król Władysław Jagiełło swoim przywilejem potwierdził darowiznę poprzedników, w 1388 roku na władanie całym okręgiem szczebrzeszyńskim Dymitrowi z Goraja, za pomoc okazaną przez niego dla króla Jagiełły i Jadwigi.

Od Gorajskich Szczebrzeszyn przeszedł do Iwana Tarnowskiego w wianie córki Prokopa Gorajskiego syna Dymitra Gorajskiego. Po Tarnowskich właścicielami byli Górkowie, pochodzący ze znamienitej wielkopolskiej rodziny, ponieważ byli luteranami, szczebrzeszyński kościół św. Mikołaja przekazali w 1556 roku kalwinom. Na zakończenie tego odniesienia, w miarę możliwości można potwierdzić, że Górki lub Hurki byli wyznania prawosławnego, tym bardziej, że Malecjusz Smotricki w swoim dziele stawia w rzędzie znakomitych rodów prawosławnych i ród Górków. Po Górkach właścicielami Szczebrzeszyna jak wynika z dokumentów cerkwi byli Czarnkowscy.
O kościele św. Mikołaja, przekazano, że wybudował go Dymitra z Goraja w 1397 roku, a cerkiew wybudowano w 1494 roku, ale nie przekazano skąd ta wiadomość, ani kto ją wybudował. Zaznaczono, że teraźniejsza cerkiew opuszczona i jakoby była wzniesiona niedawno. Taką informację o cerkwi można odnieść do jej stanu w 1867 roku, kiedy wszystkie działania ruskiego rządu w Chełmsko – Podlaskiej Rusi były nastawione na połączenie cerkwi unickiej i prawosławnej oraz kiedy ukazało się zarządzenie o likwidacji w cerkwiach unickich organów i naleciałości polsko – katolickich, że cerkiew Uśpieńska nie była nowa, poświadcza to w 1776 roku w swojej kronice kapłan Lipowiecki, a polskiej encyklopedii nie należy dać wiary o nowym pochodzeniu cerkwi.
Należy wierzyć cerkiewnej kronice, że cerkiew wybudował książę Andrzej z Górki wojewoda międzyrzecki w 1194 roku, potem graf Andrzej z Górki lub Hurko międzyrzecki kasztelan syn Andrzeja Górki wojewody poznańskiego władał miastem Szczebrzeszynem po Gorajskich i Kmitach w XV wieku, zmarł w 1584 roku. Po Andrzeju z Górki Szczebrzeszyn przejął jego brat Stanisław, zmarły bezdzietnie. Szczebrzeszyn przeszedł do siostrzeńca Iwana Czarnkowskiego, który pisze się graf z Gorki dziedzic Szczebrzeszyna, jak wynika to z dokumentów cerkwi w tak podpisanych w 1593 roku.
Pojawiają się pytania kto i kiedy wybudował cerkiew Uśpieńską w Szczebrzeszynie, trudno na nie bezpośrednio odpowiedzieć, ale w cerkwi znajdują się wyjaśniające to znaki. Na drzwiach wejściowych do ałtaru z południowej strony jest wykuty z listew żelaznych napis 1560*, a poniżej tajemniczy znak, których znaczenia nikt z mieszkańców miasta nie jest w stanie wyjaśnić. Cyfry 1560, po naszemu oznaczają rok, a tajemniczy znak to miesiąc i dzień odnowienia cerkwi, można to przeczytać rok 1560 czerwca dnia 20, takim znakiem w dawnych dokumentach oznaczano daty, a litery I i K pierwotnie oznaczały słowiańską cyfrę 20. Oprócz tego cyfry 1560 mogą oznaczać rok odnowienia świątyni Iwana Kmity, który był sieradzkim starostą a także władał miastem Szczebrzeszynem jeszcze przed Gorajskimi. Tajemniczy znak na drzwiach można odczytać (według autora tłumaczenia tekstu) następująco: na górną część krzyża prawosławnego z przekładką nałożona jest krzywaśń z  zaćwieczonym krzyżykiem – jest to nawiązanie do herbu Kmitów (Śrzeniawa – Szreniawa z krzyżem), a litery I i K  to Iwan Kmita.

O rodzinie Kmitów polska encyklopedia informuje, że nazwa rodowa pochodzi od dawnej nazwy Kmet oraz, że ród ten miał w XIV i XV wieku na terenie Czarnej Rusi znaczne majątki. Stanisław Kmita ruski wojewoda ożeniony z Jekateriną Tarnowską siostrą Iwana Tarnowskiego, który był żonaty z córką Prokopa Gorajskiego, a jego syn Piotr urodzony w 1477 roku żonaty z grafinią Anną Górką lub Hurką, dlatego Szczebrzeszyn przeszedł do Górków lub Hurków.
O tym, że cerkiew została nie wybudowana a odbudowana w 1560 roku, świadczą napisy na dzwonach, na dwóch większych wagi po 40 pudów4, napisy, że zostały odlane 1537 roku, trzeci duży dzwon wagi 20 pudów, ma słowiański napis – odlany w 1529 roku, czwarty co do wielkości, wagi 5 pudów nie ma żadnego napisu, odznacza się pięknym dźwiękiem, ze względu na wygląd uważany jest za bardzo stary.
Na tym należy zakończyć, że cerkiew Uśpieńska nie została wybudowana przez księcia Andrzeja z Górki jak informuje kronika cerkiewna z końca XVIII wieku napisana przez kapłana Lipowieckiego, ale przynależy do budowli dwunastowiecznych, może była wybudowana z chwilą wprowadzania chrześcijaństwa przez księcia Włodzimierza, została wzniesiona razem z chełmskim soborem i z cerkwią Zbawiciela do której jest podobna. [Jest prawdopodobne, że cerkiew w Szczebrzeszynie istniała w XII wieku, ale w innym miejscu, badania archeologiczne odkryły na wzgórzu zamkowym w Szczebrzeszynie szkieletowe a więc chrześcijańskie cmentarzysko z XII – XIII wieku5, cmentarzyska chrześcijańskie zakładano przy istniejących świątyniach].

 

Widok cerkwi w Szczebrzeszynie z widoczną drewnianą dzwonnicą z lewej strony – źródło teatrnn – kopia litografii z książki Gerbaczewskiego .
Oprócz wspomnianych dzwonów na oddzielnej drewnianej dzwonnicy, stojącej na południowy – zachód od świątyni, znajduje się największy dzwon wagi około 60 pudów [około 1 tony], na nim słowiański napis „Za panowania jaśnie wielmożnego Jana Zamoyskiego wojewody, z funduszy Łukiana Gałkiewicza mieszczanina i radcy Szczebrzeszyna z żoną Marią ofiarowują ten dzwon do cerkwi Szczebrzeszyńskiej roku 1659 czerwca dnia 30”, poniżej napis łaciński „ Nicolaus de la Marche fecit me A.D. 1659”6. Napis ten informuje jakich parafian miała cerkiew Uśpieńska w połowie XVII wieku, należy sądzić, że miestna ikona posiadała bogate srebrne zdobienia, nie książętami i grafami, a takimi dobrodziejami podobnymi do Łukiana Gałkiewicza. Sukienki srebrne (ryze) za świadectwem Karla Lipowieckiego w 1789 roku zostały zabrane na podstawie rozporządzenia cesarza austriackiego Józefa II, i rozsprzedane przez skarb państwa.
  • cerkiew Zaśnięcia Matki Bożej w Szczebrzeszynie
  • (skany drzwi i cerkwi – Piotr Krasny – s. 36 źródło j.w.)
  • na drzwiach faktycznie figuruje data roczna 1560, jak podaje Gerbaczewski, nie wiedzieć dlaczego P. Krasny podaje rok 1540 (s.21), odnośnie owego tajemniczego znaku natomiast wypowiada się następująco: cyt. „Na drzwiach znajduje się monogram tworzony przez splecione cyryliczne litery A i G [Ґґ – „g” ], w których można dopatrzyć się inicjałów Andrzeja Górki (…)” https://nonsa.pl/wiki/Cyrylica
Stankiewicz Zbigniew
1 1 Arszyn równa się 0,711167 m
2 1 Werszek równa się około 4,45 cm
3 Encyklopedia powszechna z 1863 r.
4 1 pud to 16,38 kg
5 Banasiewicz E. Grodziska i zamczyska Zamojszczyzny. Zamość 1990 r.
Mikołaj de la Marche on mnie wykonał Roku Pańskiego 1659
Feodor Gerbacevskij. Russkaja drevnosti i pamatniki pravoslavia Holmsko-Podlasskoj Rusi (Lublinskoj i Sedleckoj gub). wyd. Warszawa 1892. Biblioteka Narodowa w Warszawie. Strona internetowa Polona.