Ikonostas Cerkwi św. Mikołaja w Zamościu.

Dawny ikonostas Mikołajewskiej cerkwi w mieście Zamościu

Stary ikonostas cerkwi św. Mikołaja zadziwia każdego wchodzącego do niej swoją wielkością i wspaniałością. Zestawiony jest z siedmiu poziomów.
W pierwszym rzędzie znajdują się carskie wrota i cztery miestne ikony, św. Mikołaja [ikona świątynna (chramowa), patrona cerkwi], Matki Bożej, Zbawiciela, Uśpienia Matki Bożej [lokalnie czczona ikona], a na północnych i południowych drzwiach [diakońskich] są wizerunki Aarona i Melchizedeka.
W drugim poziomie znajdują się ikony przedstawiające różne wydarzenia, na przykład: przyniesienie Izaaka na ofiarę, wieczysta Trójca, Zbawca podtrzymywany przez Cherubiny, przeniesienie relikwii św. Mikołaja i inne [łącznie jest sześć ikon].
W trzecim są ikony z przedstawieniami dwunastu świąt [prawosławnych], pośrodku nad carskimi wrotami przedstawienie Ostatniej Wieczerzy.
W czwartym rzędzie znajdują się sceny przedstawiające śmierć Pana Jezusa Chrystusa [sześć ikon].
W piątym znajdują się wizerunki dwunastu apostołów, jednocześnie pośrodku czwartego i piątego rzędu znajduje się jedna duża ikona Pantokratora – Chrystusa Wszechwładcy Świata, przedstawia Pana Jezusa tronującego, tron podtrzymywany przez Cherubiny, z prawej strony Zbawiciela Matka Boża, z lewej Joanna Patronka, z tyłu dwa anioły; tak w opisie, ale przyglądając się obrazowi – to jest tam przedstawiona Grupa Deesis i ta postać po lewej stronie to św. Jan Chrzciciel [ubrany w krótki męski strój i z zarostem na twarzy].
W szóstym nad ikoną Chrystusa Pantokratora jest wizerunek Matki Bożej, którego pierwowzór znajduje się w Kijowsko – Sofijskim soborze [katedra prawosławna Mądrości Bożej w Kijowie], po obu stronach ikony Matki Bożej umieszczone są wizerunki dwunastu proroków, po dwóch w sześciu owalnych kunsztownie rzeźbionych ramach.

Siódmy składa się z pięciu elementów [czterech ikon w ramach], na osi niezbędny wieńczący ikonostas krzyż [z przekładką], pod nim znajdują się cztery wyrzeźbione i pomalowane figury, z jednej strony Bolesna Boża Matka i apostoł Jan Bogosław, a po drugiej dwie kobiety niosące wonności.
Ten ikonostas z wyjątkiem ikony św. Mikołaja Cudotwórcy, która spłonęła w czasie unii, pozostał niezmieniony od czasu jego wykonania, dlatego jest pamiątką historyczną i sztuki. Wykonany w bizantyjskim guście; wszystkie ikony namalowane na deskach w bizantyjskim stylu na początku XVII wieku, ikony z rzędów 1, 2, 4 i 5 posiadają złote tło. Ikonostas pomalowany jest na czerwono, wszystkie zdobiące elementy snycerskie, w większości winna latorośl z kiściami winogron oraz liście akantu są pozłacane.
Ikonostas został wystawiony z własnych funduszy członków Zamojskiego Mikołajewskiego Bractwa, składającego się z biednych mieszczan i rzemieślników. Powstał jednocześnie z cerkwią, nie później niż w 1610 roku. Jak można wnioskować z napisów znajdujących się na drugiej stronie pisma lwowskiego biskupa [prawosławnego] Gedeona Bałabana. Mikołajewskie Bractwo od paschy [Niedziela Wielkanocna] 1609 roku do paschy 1610 roku, wydało 972 ruble i 4 kopiejki, a przecież cerkiew była już ukończona w 1604 roku, jest oczywistym, że pieniądze zostały wydane na ikonostas i wykończenie wnętrza świątyni, do tego czasu można odnieść wykonanie ikonostasu. Polska encyklopedia informując o budowie ikonostasu Zamojskiej Mikołajewskiej cerkwi wysuwa przypuszczenie: w 1648 roku jeden z tychże (Konstantynopolitańskich) patriarchów przysłał tutaj własnego malarza do namalowania ikon i upiększenia ikonostasu. Ale ten rok kiedy mieli być przysłani nie zasługuje na wiarę. Nie ma podanego uzasadnienia na podstawie jakich pism współczesnych zostało to ustalone, o tym milczy także Zamojskiego Bazyliańskiego Monastyru Iraklej [Herakliusz] Kostecki w swoich „ Acta Monasterii Zamoyscii” – rękopis przechowywany w Chełmskim Brackim Muzeum.
Stankiewicz Zbigniew

Zdobycie Zamościa w 1809 r.

Prezentujemy odnaleziony, niezwykle cenny rękopis księdza Hermana Łabowskiego (1747-po 1817), przełożonego OO. Bazylianów w Zamościu, spisywany jako dziennik wydarzeń związanych ze zdobyciem Twierdzy Zamość przez wojsko polskie w 1809 r., w okresie wojen napoleońskich. Ponieważ nie wszystkie wyrazy udało się wiernie odczytać z rękopisu (miejsca wykropkowane)  upraszamy naszych Czytelników o ewentualne uzupełnienia-poprawki. W zamojskim klasztorze bazyliańskim, który obecnie już nie istnieje, odszukał rękopis niejaki Łaszczowski. Osoba posługująca się tym pseudonimem pochodziła przypuszczalnie z Łaszowa, bowiem tak właśnie podpisuje opracowany i opatrzony komentarzem przez siebie rękopis. Przepisany przez Łaszczowskiego rękopis, nosi ślad biblioteki Kajetana Kraszewskiego z Romanowa. Jeden z jego synów, Krzysztof odziedziczywszy po ojcu m.in. zbiory cennych rękopisów zapisał je Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie. 
________________________________________________________________________________________________________________________
Jak człowiek stargany pracą i walką potrzebuje wytchnienia odpoczynku ażeby nowych potężniejszych sił nabył do pracy na przyszłość; tak też i naród trawiony anarchią potrzebuje wytchnienia po bojach wewnętrznych i zewnętrznych, ażeby nabrał sił do walki i grozy wrogom. Albowiem jak zbyteczne zmęczenie i wycieńczenie sił uniezdalnia człowieka do pracy, tak też bezrząd w straszną odrętwiałość – w mocny letarg, że lekko może stać się pastwą sąsiednich rządów.
Nasz naród gdy padł ofiarą zaboru postronnych, to ją sprowadziła anarchia – jednakże ten naród pozbawiony bytu politycznego nie przestał żyć duchowo, wyrabiać i potęgować swe siły moralne i fizyczne, aby tem groźniej wystąpić przeciw wrogom swoim. Przez 12 lat spoczywał już w grobie politycznym, ale siły żywotne wobec obcych pierwiastków cisnących go, nie uleciały zeń i huk dział na zachodzie jakoby trąba anioła z martwych go wzbudził, rozbudziła nowe siły i nadzieje do odzyskania świetnej przeszłości wznieciła. Rycerski naród z odwagą bohaterów homerowskich stanął  do walki jak jeden mąż, bez różnicy stanu, dla odzyskania drogiej ojczyzny swej. (…)
Tylżycki traktat zawierający w sobie utworzenie Księstwa Warszawskiego z poboru prowincji pruskich, jakkolwiek nie odpowiedział oczekiwaniom narodu, jednak iż to było prawdziwem dobrodziejstwem, bo wyrwało naród z tego zabójczego odrętwienia do jakiego doprowadziły go obce rządy. Ażeby scharakteryzować, Konstytucja nadana Księstwu przez Cesarza Napoleona, dość przytoczyć ówczesnego ministra Badeniego, który zważywszy wielkość niedostatku i kosztowność rządów francuskich nader trafnie i dowcipnie powiedział: „Prawda, zdjęto nam pęta, ale z nimi i buty”.
Pomimo tego wszystkiego duch publiczny ożywiał się w Księstwie i sąsiednich prowincjach: w ofiarach nie znano granic, biedę słodzono nadzieją że będzie lepiej, gdy wielki Cesarz Francuzów czuwa nad krajem. Ludność Księstwa Warszawskiego materjalnie niedostatkiem i klęskami dręczona, moralnie była spokojną i pełną ufności w szczęśliwą i przychylną dla siebie gwiazdę Napoleona.  Pod takim rozczarowaniem nadchodził rok 1809, który sprowadził wojnę między Francję i Austrię. W Księstwie nikt nie zwracał uwagi, że na granicy Galicji zachodniej pobrany został korpus 40 tysięczny pod dowództwem Arcyksięcia Ferdynanda gotów do wkroczenia. Jakoś po wydanej przez tego wodza proklamacji w Ryczywale dnia 14 kwietnia rozpoczęły się kroki nieprzyjacielskie. 
Rada Stanu Księstwa postanowiła bronić się od napaści. Pomimo szczupłości i świeżości sił polskich – świetne jednak były rozprawy i powodzenia oręża polskiego w bitwach pod Raszynem, Górą, Sandomierzem. Zamość szturmem zdobyto. Gdyby nie redukcja postępu oręża polskiego, uczyniona podczas Traktatu Wiedeńskiego, szczupła granica Księstwa Warszawskiego byłaby się nierównie znaczniej powiększyła, chociaż i tak przybyły cztery departamenta: Lubelski, Siedlecki, Radomski, Krakowski i dwa powiaty: Stanisławowski, Siennicki, czyli nowe przyłączenie przyniosło w ogóle Księstwu 919 mil kwadratowych i 1.500.000 mieszkańców.  Świetne są wspomnienia z epoki Księstwa, które jak cenne marzenia przeszły. Z pomiędzy wielu zaszczytnych rozpraw oręża polskiego o niepodległość narodu, opowiem Wam Szanowni Czytelnicy zdobycie Zamościa przez waleczne hufce, tak jak je opisał ks. Łabowski przełożony OO. Bazylianów Zamojskich, którego rękopis w tym klasztorze znalazłem. Rękopis brzmi następująco:

____________________________________________________________________________________________________

Dnia 15 marca 1809 r. przybył ze Lwowa P. Pulski pułkownik od inżynierów na oglądanie i rozpoznanie fortecy zamojskiej; o której zdał zdanie do rządu, że dobra forteca ale zdezelowana, a zatem rząd nakazał aby skoro odebrawszy rozkaz jak najprędzej reperował fortecę. Rozpoczęto więc robotę koło fortecy ostatniego marca i co dnia nie darując niedzieli i święta po 300 z początku, potem po półtora tysiąca i więcej ludzi robiło. Oprócz tego czyniono różne do wojny przygotowania: jako to różne magazyny zboża, mąki, amunicji sprowadzano, rekrutów spędzano z różnych cyrkułów – tych od rana do wieczora musztry uczono. Gdy………armia cesarska pod Kraków zbierała się, garnizon przez zimę w Zamościu zostający, wymaszerował z Zamościa około 10 kwietnia i pułkownik komendę trzymający, a kommendantem fortecy został P. Pulski pułkownik od inżynierów. Tymczasem cesarskie wojsko z pod Krakowa, ruszyło ku Warszawie i Warszawę odebrało. Polacy zaś cofnęli się do Pragi, skąd dowiedziawszy się iż tak w nowej jako i starej Galicji wojska cesarskiego mało jest, zaczęło tedy wojsko polskie wycieczki czynić do nowej Galicji i naprzód uderzyło na miasteczko Kock, gdzie potyczka była (1) między cesarskimi i polskimi huzarami: tam kilkunastu z obu stron padło i ów sławny pułkownik Berko Żyd od Polaków. Stamtąd poszli do Siedlec i tam jakąś część przedmieścia spalili. O czym dowiedziawszy się cyrkuły Radomski, Bialski i Lubelski z Kassami pozmykali i 30 kwietnia do Zamościa przywieźli one.
Z Zamościa 9 Maja  70 fur z kassami od Lwowa transportowano. Cyrkuł z rozkazu Guberni ……. do Tomaszowa o mil 3 od Zamościa przeniesiono kryminał także tegoż dnia tj. dnia 9 maja o godzinie 10 wieczorem wyjechał do Bełza, ze wszystkimi aktami potrzebnemi. Polskie wojsko zaś odebrawszy trzy cyrkuły spodziewa się że i cyrkuł zamojski poddać się zechce. Wojsko polskie nie widząc żadnej przeszkody od Zamościa i za sobą krążyło około Biłgoraja, Krasnegostawu, Szczebrzeszyna postępując powoli pod Zamość! Około fortecy jednak bez przerwania robili.
Dnia 15 Maja pokazywała się o milę, o pół mili od Zamościa na trakcie lubelskim konnica polska. Trwoga niezmierna stała się w Zamościu po przedmieściach i jedni do wsi pobliższych, drudzy majątki swoje w ziemi i po lochach zakopywali, porzucając grunta i chałupy puste z miasta i kamienic mający wywozili gdzie kto mógł do przyjaciół i krewnych. Klasztor XX. Bazylianów 5 kleryków do Werchrackiego klasztoru odesłał.  Officjaliści cesarscy na złamanie karku niezmie…..zmykali ku Lwowu.
Dnia 16 Maja o godzinie 3 z rana pikiety polskie od Sitańca i Wysokiego z pikietami cesarskimi już zaś ucierać poczęły, już było słychać to tu, to ówdzie strzelania: z fortecy do pikiet polskich dano trzy razy ognia, co wtenczas większy strach padł na nas. O godzinie 8 rano ustało strzelanie.
Dnia 17 Maja od godz. 10 rano do południa znowu ucierały się forpoczty od Łapiguza i tegoż dnia około godziny 3 popołudniu od Szczebrzeszyna jazdy i piechoty polskiej przyciągnęło około 6 kompanij i ulokowało się obozem na polach pod pagórkiem na Mokrem pół mili od miasta. Strzelanie na pikietach, na których garstka huzarów cesarskich i Szeklerów czyli strzelców od piechoty węgierskiej do 50 ludzi było, nie ustawało. Z ogrodu ordynackiego rzęsisto z armat dawano ognia. Miasto zaś zamknięte było od 15 maja, nikomu wchodu i wychodu z miasta, chyba za poletem samego kommendanta, nie pozwolono. O godzinie 9 wieczorem tegoż dnia cesarscy zapalili przedmieście szczebrzeskie z granatów umyślnie, żeby się pomiędzy domy nie chowali Polacy.
Dnia 18 Maja o godzinie 3 rano cesarscy zapalili przedmieście lubelskie. Polskie wojsko tego………..południe nic nie zaczynało, ale  (?) czyniąc obserwującą: część jedna wojska z dwoma armatami postąpiła ku cegielni P. Ordynata od Szczebrzeszyna (1); część druga stanęła na kępie, czyli pod pagórkiem niedaleko Żdanowa (2), prosto naprzeciw klasztoru XX. Bazylianów i Franciszkanów, także z dwoma armatami, trzecia część stała w obozie. O godzinie tedy 1 po południu ………….18 to jest we czwartek na ruskie Wniebowstąpienie straszna …….się z obydwóch stron kanonada. Za pierwszym od Polaków wystrzałem od Szczebrzeszyna popaliła się od bomby stajnia w zamku ordynackim pełna siana, niedaleko arsenału, gdzie cesarska złożona była amunicja, możeby się były prochy zapaliły gdyby natychmiast nie wychwycono siana. Za drugim wystrzałem zapalili Polacy magazyn z mąką i zbożem i cyrkuł przed pałacem ordynackim postający. (3) Dopiero w mieście płacz; szukając obywatele miejsca gdzieby się schować, bojąc się każdy, że się całe miasto popali, a wyjść z miasta  żadnym sposobem nie można; niejeden spuściłby się z wału choćby i z kalectwem, ale niepodobna, bo wokoło jeden przy drugim stoi żołnierz cesarski z karabinem nabitym. Armat wielkich i małych było około 30.-

1.) od strony zachodniej twierdzy
2.) od strony południowej
3.) w południowo-zachodniej stronie
_______________________________________________________________________________________________________________________
Takowa kanonada trwała aż do w pół do siódmej wieczorem z obydwu stron. Klasztorów Bazyliańskiego, Franciszkańskiego, Panieńskiego [Klarysek] i niektórych obywateli kamienic mury i dachy podziurawione. Od w pół do siódmej kanonada trochę się uciszyła. Pikiety jednak z obydwóch stron od ogrodu ordynackiego (1) strzelać nie ustawały i armatnie wystrzały tamże czasem słychać było do godziny blisko 10 w noc. Przedtem zaś kanonady jak wyżej nadmieniłem zapalili Polacy, magazyn, stajnię i niektóre zabudowania w zamku ordynackim, pałac gdzie cyrkuł urzędował i starosta mieszkał. Tego dnia kula armatnia zabiła kozła i źrebię chłopskie który na stójkę przypędzony był i Żydka jednego. Przypomnieć należy, że pewna panna miłosierdzia, gdy dnia wczorajszego przedmieście szczebrzeskie zapalono, strachem przerażona pobiegła na strychy stamtąd z impetem powracając po schodach minęła zstępując schód jeden i upadłszy na głowę na drobne kawałki rozbiła a tam na miejscu życie zakończyła; o czem dowiedziawszy się przeorysza zemdlała od strachu i tę ledwie otrzeźwili. Tegoż dnia samego to jest 18 maja o godzinie 8 wieczorem kanonada z pół godziny trwała w fortecy. Forpoczty zaś nie przestawały jeden do drugiego strzelać. O godzinie wpół do dziewiątej tegoż dnia wieczorem kommendant fortecy P. Pulski kazał domy od fortecy na Hrubieszowskiem i Lwowskiem  przedmieściach pozapalać: co widząc Polacy …………….od przychodu wszystkie przedmieścia prócz lubelskiego pozapalali – a tu już Sodoma i Gomora stała się w Zamościu; nikt nie mógł swego własnego domu ratować bo strzelano i całą noc paliło się gdzie niegdzie, tylko chłopa na lwowskim przedmieściu i szczebrzeskim …………….zastała?
_________________________________________________________________________________________________________________________
1.) od strony zachodniej
Korpusem oblegającym twierdzę dowodził jenerał francuski Pelletier, kawalerią zaś jenerał Kamiński
_________________________________________________________________________________________________________________________
Dnia 19 maja o godzinie 3 rano częste z armat wystrzały z fortecy słychać, forpoczty tuż tuż przyskakują polskie a cesarskie za niemi uganiają się. Widząc wszyscy mieszczanie że się na złe zanosi, zebrawszy się idąc całe prawie miasto do kommendanta fortecy Pulskiego prosząc (choć go i pierwej kilka razy prosili) aby kapitulował miasto i nie dał im zginąć, kiedy już przedmieścia wypalone, ofuknął się na nich i karą śmierci  pogroził na to. „Dopóty bronić się będę” rzekł „dopóki chustka na szyi palić mi się nie będzie nie poddam się”. Powtóre i potrzecie podali mieszczanie na piśmie prośbę; obiecał im kurier do obozu polskiego posłać z prośbą na dni 4 o zawieszenie broni prosząc; i posłał o godzinie w pół do 8 wieczorem, przez ten czas cicho się zrobiło, ale Polacy którzy wprzód kuriera trzy razy przysłali aby zreflektować dumnego kommendanta, prośby nie przyjęli i na pikietach strzelali do niemców, a przygotowania w obozie do szturmu czynili, to jest drabiny robili tak szerokie, aby na jednym szczeblu 4 ludzi wygodnie stanęło i te drabiny nim kurier cesarski z obozu powrócił już były pod murami fortecy. Skoro ………..kurier do fortecy powrócił Polacy szturm przypuścili ze wszystkich stron. Ten szturm zaczął się o godzinie wpół do 12 w nocy dnia 19 Maja. Z początku z armat z obydwóch stron nieustannie dawano ognia. Ludzie po …….murach i lochach pochowali się. Gdy Polacy drabiny do murów od ogrodu ordynackiego, gdzie mury najniższe poprzystawiali, którym obywatele sami i nieść i przystawiać pomagali, straszne rozpoczęło się z armat i z karabinów strzelanie. Wdarło się kilkunastu Polaków (1) na wał, którzy od obywateli bardzo dobrze byli poinformowani, ponieważ ich pełno do obozu polskiego przyjeżdżało i całkiem rozpowiedzieli gdzie co stoi i znajduje się.

________________________________________________________________________________________

1.) Na mury twierdzy pierwszy wszedł siedemnastoletni młodzieniec Jan Kolendowski kapral i w nagrodę waleczności otrzymał stopień sierżanta.

________________________________________________________________________________________

Więc polscy żołnierze wdrapawszy się na wały wykrzykując „Hura wiara, hura Polacy” pobiegli do bramy szczebrzeskiej i otworzyli ją. Przybyło potem więcej piechoty i konnicy i porozbiegali się po wałach, a cesarskie wojsko, zwłaszcza rekruci postrzegłszy Polaków na wałach, porzucali giwery, patrontasy, torby, muszkiety, kłobuki biegli uciekali, gdzie któren mógł. Na wałach za ogrodem ordynackim i wkoło bramy lubelskiej cesarscy tęgo się ucierali i koło odwachu gdzie i kommendant fortecy kilka razy plejnerowany musiał z pałacu ustąpić. Cała batalia skończyła się o godzinie wpół do 3 po południu dnia 20 maja. Wszy……. żołnierze rozbiegli się po kamienicach, po sklepach i lochach rozbijając drzwi, okna i zamki. Zabierali ze sklepów, lochów wszystko co napotkali. Zrabowali …..nic do ostatniego; płacz, krzyk, hałas, strzelanie na vivat niesłychane. Bazylianie naprzeciw nich wyszedłszy, zaprosili ich postawiwszy im gorzałki, chleba, masła, słoniny, dokąd jeden przyszedł, drugi odszedł przez dwie godziny: napiwszy się i najadłszy żądnej szkody nie uczynili. Giwerów amunicji po wałach leżało do południa prawie jak drew; młodzież brała i wystrzeliwała z nich, kobiety nawet wypalały z karabinów leżących po wałach wykrzykując „Vivat Polska”. Ja sam z 10 razy z karabinów wypaliłem z radości niesłychanej, że już niemcy nie śmierdzą w Zamościu.
Po południu furami wożono przed odwach rzeczy do wojska należące. Oficerowie cesarscy , któren gdzie mógł uciekali i chowali się po ….lochach; skąd …..to jest w sobotę i drugiego wyciągano i ich w areszt brano. Na odwachu kommendant Pulski  tęgo się bronił, ale widząc przemoc uszedł plejperowany do kamienicy gdzie kwaterował. Za nim pobiegło kilku oficerów polskich z żołnierzami i przez okna się jego  z …………….ognia dawszy …..somi w kamienicy poszli drzwi kolbami wybiwszy, samego…………..wyprowadzili w areszt oddali. Rabunek żołnierzom pozwolony był w godzin dwie; ale oni ponapijawszy się, cały dzień rabowali i na drugi dzień niektórym się dostało, a najbardziej niemcom, żydom i tym wszystkim którzy z niemcami trzymali i bratali się. Na koniec polscy oficerowie po domach i kamienicach chodząc, żołnierzy wypędzali.
O godzinie 11 tego dnia rano część wojska do obozów poszła; część w mieście się pałętała i trochę się uciszyło. Lecz obywatele poprzestraszani jedno od ognia, drugie od huków i kul armatnich, od rabowania i zuchwalstwa żołnierzy, którzy niejednokrotnie bagnet do piersi przystawiali, po kamienicach ulicach strzelali; przez……prowianty jak sami nic ……..swoi chodzili, oglądając to na tę to na ową stronę, czy nie idzie za nimi wojak. Należy tu przypomnieć iż pewny Romanowski, zamojskiego obywatela syn, mający lat blisko 34, kulawy na jedną nogę, lecz w drewnianej chodził, ten posłyszawszy o pikietach polskich koło Zamościa krążących poszedł na szczudle do nich mniej więcej o milę ku wiosce Wysokie, to się działo w dniu 14 maja. Co spostrzegłszy pikiety cesarskie dali znać kommendantowi, który rozkazał czatować na niego i schwytać, i stało się i do aresztu na odwach wzięty. Komendant fortecy będąc zatrudniony mocno, nie miał czasu dekret ferować na niego, nazajutrz byłby pewnie rozstrzelany na rynku, a tymczasem Polacy odebrali fortecę. Skoro tedy odwach objęli pytając go co tu robi, odpowiedział że go niemcy za to wzięli jak wyżej nadmieniono (uwolniono go i na odwachu był przez jakieś trzy dni, rządząc miastem; częstując oficerów, rozkazując trunki, wino, piwo, gorzałkę na odwachy przynosić, na koniec uczyniono go trzecim komisarzem miasta, czyli sekretarzem policji oddziału zamojskiego.
Wracam się …………: cesarskiego wojska padło jakich 30 ludzi, ranionych koło 12; z Polaków więcej padło jak słychać; z ranionymi koło 200 ludzi. Oficerów cesarskich zagnano na ratusz i tam przez dni kilka siedzieli. Wielu ich do Polaków poprzystawało, a resztę na furach przez Lublin do Puław zawieźli. Komendant zaś został na kuracji, co się z nim stanie czas okaże. Po odebranej fortecy to jest w dniu z 19 na 20 maja słychać było ………..i niektórzy zacni za rzecz prawdziwą stwierdzili iż przedsięwzięcie szalonego komendanta Pulskiego także miało i układ taki, że gdyby byli Polacy z piątku na sobotę Zamościa niedobyli toby w tęż sobotę miał kazać przez Szeklerów, to żołnierz z Transylwanij same Wołochy, których było 500 w mieście, obywateli wyrżnąć, zrabować i miasto popalić. Co łatwo można wierzyć ponieważ o porozumieniu postronnych obywateli z Polakami słyszał; że bywali w obozie i wszystkiego wojsku polskiemu zostawiali, lecz miłosierdzie boskie ten szkaradny uczynek odwróciło.
Dnia 22 Maja J.O. Książę Józef Poniatowski przyjechał o godzinie 6 rano do Zamościa, stał w Pałacu P. Ordynatów, witał go P. Grzymała, tegoż dnia po południu wyjechał. O godzinie 10 rano tegoż dnia obóz wojsk polskich z pod Mokrego wyszedł ku Lwowu na różne trakty. O tejże godzinie tegoż dnia przymaszerowało od Lublina do Zamościa konnicy 300 za nią piechoty 200 ludzi – przenocowawszy poszła konnica ku Lwowu rano.
Dnia 23  z Tomaszowa officjalistów wyszłych cyrkularnych pozawracano aby swój odprawili urząd do których poprzystawiano Polaków.
Dnia 24 jeńców cesarskich wozami poprowadzono do Lublina, w Lublinie do Puław, tych liczby wiedzieć nie mogę. Z Lublina Węgrów i Polaków do 300 którzy poprzystawali do wojska. Dnia 24 Maja do Zamościa przyprowadzono …….. w XX. Franciszkanów. Tegoż dnia o godzinie 5 wieczorem ich prowincjał Julian Zdziuszyński (?) z ich Ferdynandem Ciechanowskim superriorem chełmskim przyjechali z Chełma wizytę kończyć i drugiego dnia wyjechali X. Superior do siebie, prowincjał do Krystynopola. Tegoż dnia Polacy około rozpoczętej fortecy od niemców zaczęli robić spieszno: po półtora tysiąca robotnika kopią foszy nad wodą. Obywatelom nakazano w 8 dniach 6000 palików dębowych i gotowych przystawić.
W dniu 25 przed południem przechodząc trzech Węgrów co bydło…………i niechcąc się pokazywać w mieście poza domami pogorzałymi na przedmieście ku Szczebrzeszynowi przechodzili; Mielniczuk niejaki zamojski pobiegłszy do Polaków na warcie stojących „Oto” – powiada „Węgrowie wypada ich trzech” – jednego z nich przez płot przełożonego na płocie zabito; dwóch w areszt wzięto. Tegoż dnia Pota profesora Historij Naturalnej, który to P. Pulskiemu komendantowi wiele doradzał w łańcuszkach zaprowadzono do Lublina.
Dnia 26 J.W. Ordynat Stanisław z Konstantym Hr. Czartoryskim o godzinie 10 rano przyjechali do Zamościa: byli u niego oficerowie i obywatele i oświadczył iż ile możności los nieszczęśliwych obywateli staraniem jego będzie polepszyć.
Dnia 27 nic ciekawego nie zaszło.
Dnia 28 była obywateli konwokacja na Te Deum Laudeamus, gdzie J.X. Skotnicki proboszcz i dziekan Kollegiaty zamojskiej miał mowę; wojska w kościele było pełno. Mowa ta wszystkim niezmiernie się podobała i ta była w tenoris regentis. „Nadszedł dzień od dawna pożądany, dzień wybawienia ludu, któremu srogie niewoli okowy ciążyły tem nieznośniej im mniej przezorność ludzka przewidywać mogła, aby je kiedy potężna miała skruszyć ręka. Chciał jednak Wszechmocny założyć koniec cierpieniom mieszkańców tej ziemi (…) Mowę tę (1) przepisałem z oryginału, którego udzielił mi J.W. X. Infułat Skotnicki. Po nabożeństwie udali się wszyscy do J.W. Grzymały nowo obranego Prezesa cyrkułu i tam objadowano w kamienicy P. Milczyńskiego. (2)
Dnia 29 nic nowego nie zaszło.
Dnia 30 o godzinie 9 rano sprowadzono kilka skrzyń do Zamościa, które od cesarskich odbili Polacy koło Bełza; w tych skrzyniach ma być rabunek z kościołów i różne rzeczy obywateli. Tegoż dnia wywoływano w mieście by się mieszczanie na ratusz zebrali; gdzie zapisywać się będą municipalności. Niejaki żołnierz cesarski niemiec przystawszy do Polaków gdy był z innemi w kamienicy, gdzie pierwej był szpital cesarski zaprowadziwszy o godzinie 9 rano poszedł na strych i zapalił dach’ przecież postrzeżono tam niemca z strychu …..schwytano, do aresztu wsadzono. Ogień ugaszono bez larum. Tenże uciekł w kilka dni.
_________________________________________________________________________________________________________________________
1.) Ta mowa była …………. i zapewne była to ostatnia wytłoczona w drukarni zamojskiej.
2.) Kamienica taż sama egzystuje ale w posiadaniu innej familij.

________________________________________________________________________________________

Czerwiec
Dnia 1 Nakazano [z] odwachu polskiego w którym prezesem jest J.W Grzymała komisarzowi WW.PP. Skotnicki, Ignacy Głogowski, Baron Wyszyński rekrutowanie nowe z cyrkułu zamojskiego to już 1700 ludzi tych każde państwo respective swoich, ma w mundury, bielizną, obuwie opatrzyć i monetę każdemu dać na rękę złp. 45. Oprócz tego dominiom nakazano properciona liter dać, siana owsa żyta mąki wołów na mięso, gorzałki po kilkadziesiąt garncy.
Dnia 2,3,4 nic nie zaszło.
Dnia 5 miała część jakowaś wojska moskiewskiego od Hrubieszowa przechodzić przez Zamość, ale ten marsz obrócono na inny trakt. Tegoż dnia porucznika Wolańskiego plejnerowanego mocno w attaku pod Zamościem, z których to plejnerów nie mógł być wykurowanym z paradą wielką chowano.
Dnia 7 sto osiemnaście N’ 118 fur różnych rzeczy wojskowych z Jarosławia do Zamościa przywieziono. Tegoż dnia w rynku przed każdą kamienicą słupy na latarnie pozakopywano.
Dnia 10 o godz. 9 wielka trwoga zrobiła się w mieście. Pozamykane były wszystkie bramy i z wielką trudnością z miasta i do miasta puszczano do godz. 12.  Po południu już nie tak ściśle zachował się rozkaz, o tejże godzinie to jest o 9 wszystkie na wałach armaty wyrychtowano, amunicję, opatrzono i pozabijano. Trwoga z tej przyczyny działa się. Żyd miejski przybył o godz. 7 rano do bramy szczebrzeskiej i na odwachu pytał się żołnierzy, gdzie stoi plac komendant, zaprowadźcie mnie do niego. Zaprowadzony Żyd mówi Plac komendantowi – „Panie ja z cesarskiego wojska jako szpieg przysłany jestem abym im doniósł co się tu dzieje…………30 koni w tym a w tym lesie”. Żyd za taką nowinę przyjęty od komendanta po ludzku i przyobiecano mu w nagrodę; zaraz tedy kazano bramy pozamykać i przygotowania do ataku czynić. W tym momencie komendant wysłał 50 koni przeciwko nim.
Dnia 13 przyprowadzono do Zamościa ober……niczego dóbr kameralnych z Waręża, który zabił w domu swoim grenadiera od Polaków i tegoż w Zamościu tegoż dnia o godzinie 5 po południu przed pałacem gdzie cyrkuł był, rozstrzelano. Od dnia 6 b:m ……………cyrkułu zamojskiego do fortecy zwożą siano, słomę gdzie nie ma ……przerw zimę słoma wyzdepensowana na wielu miejscach szopy stodoły obrywając i ……………….tamże krupy, gorzałkę, owies, mąkę pszenną, woły lub krowy dostarczając. Co do rekruta jeżeli we wsi nie ma zdatnego chłopaka a possesorowie i dziedzice szukają po miastach służących i płacą im po zł 200 aby do liczby rekrutów oddać. Niektóre dominia już po trzy i cztery razy rekrutów przywożą…………….prócz tego niezmierna moc ochotników jest.
Dnia 16 przeprowadzono przez Zamość ze Lwowa aresztowanych panów niemców konsyliarzów gubernialnych osób N’ 14 między którymi znajdował się P. Kalmańhuber z …………………..Modlina za Warszawą. Insi mówią że tych radców w …………wzięto, gdyż cesarscy w Rzeszowie radców nowo ustanowionych pozabierali; co ………………..
Dnia 20 komendanta fortecy zamojskiej bywszego Pulskiego o godzinie 11 rano z wielką ludzkością powieziono ku Warszawie.
Dnia 20 o godz. 11 rano jazda moskiewska przez fortecę zamojską maszerowała nic się nie zatrzymując przez Szczebrzeską bramę przejechała ……………ku Józefowi. Jazdy tej plus minus było koło 3 tysięcy. Tegoż dnia o godzinie 2 popołudniu przechodziła kawaleria moskiewska blisko 4 tysiące; jedna połowa na Janowice z Janowic na Wysokie; druga na Żdanów przez Mokre. Wszystko to wojsko na trakt Józefowski ciągnie. Toż wojsko moskiewskie i wszystko od Jarosławca (1) ciągnące zwróciło drogą ku Lwowu.
Dnia 23 kilka tysięcy ruskiego obrządku o coś podejrzanych, policja kazała sprawdzić w fortecy między którymi znajdowali się X. Dziekan z Nabroża i jego zięć X. Hryniewiecki. Co księża w ten dzień uwolnieni zostali i w najmniejszej winie nie byli przeświadczeni.

________________________________________________________________________________________

1.) Wieś w odległości 1 1/2 mili od Zamościa

________________________________________________________________________________________

Lipiec 1809
Dnia 8 lipca w r. b. o godz. 2 popołudniu ogłoszono w twierdzy zamojskiej Wielkiego i Niezwyciężonego Napoleona Bonaparte Najjaśniejszego Cesarza Francuzów na Króla Polskiego, który mianował na Naczelnika J.W. Księcia Józefa Poniatowskiego. Tegoż dnia wieczorem była iluminacja po wszystkich domach twierdzy i okrzyki głośne z powtarzaniem i śpiewaniem Vivat Najjaśniejszy Król Polski.
Dnia 9 z rozkazu J.O. Księcia Józefa Poniatowskiego przybijano orła francuskiego na ratuszu i przysięgę czyniono na wierność Wielkiemu Napoleonowi z następującą okazałością: ………………rozdano programma drukowane w których był opisany porządek.
Nazajutrz [10 lipca] o godz. 4 rano dano ognia z armat pojedynczo wkoło twierdzy; o godzinie 8 zebrawszy się duchowieństwo do kollegiaty gdzie w pół godziny przyszedł i infułat J.W. Onufry Skotnicki proboszcz zamojski, a tymczasem wojsko z J.W. Generałem Hauke i J.W. Plac Kommendantem Lud zgromadzało się na dziedzińcu zamku J.W. Ordynata, dokąd przybyli wszyscy officjaliści rządu polskiego. O godz. 10 z dziedzińca ruszyła część wojska do kościoła z bębnami, reszta wojska około kościoła stanęła. Po uszykowaniu wojska wszedł J.W. Ordynat jako Prezes Centralnej Komisji i inni officjaliści. We drzwiach kościoła z J.W. Infułatem stanęło duchowieństwo. X. Infułat pokropiwszy magnatów wodą święconą wprowadził do kościoła. Duchowieństwo udało się do zakrystii i infułat zbierał się do pontyfisuliter na mszę św.; i inni asystenci. Zaczęła się msza święta; miał kazanie W.J. X. Koźmian Kanonik Katedry Lubelskiej. Po kazaniu wszystko wojsko i cała świta ruszyła na ratusz miejski, gdzie J.W. Grzymała prezes cyrkułu miał krótką mowę, potem porządnie nastąpiła przysięga, po przysiędze powieszono orła na ratuszu przy odgłosach armaty. Stąd cała świta z wojskiem udali się do cerkwi XX. Bazylianów i tam (Tobie Boha Chwalim) śpiewano po Spasi Imperatora Napoleona, odeszli do kollegiaty i tam także Te Deum Laudamus śpiewano, po trzecim Salvum fac magnaci w górę kapelusze podnosząc po trzy razy krzyknęli „Vivat Najjaśniejszy Król Polski”. Po zakończeniu tego wszystkiego wojsko udało się na dziedziniec Ordynata, które wódką traktowano. Reszta gości o godzinie 3 na obiad do J.W. Ordynata proszeni, na którym obiedzie było osób 96, przy spełnianiu kielichów był huk z armat. Tegoż wieczora illuminacja po wszystkich kamienicach i w pałacu J.W. Ordynata.
Dnia 10 po południu  przyprowadzono do Zamościa jeńców od Zaleszczyk kilkanaście osób, między któremi i dwóch księży ruskich, jeden dziekan Tłustecki, drugi niewiadomy i officjalistów dwóch, jeden fortfebl offiicer, drugi rewizor od tabaki. Tegoż dnia w klasztorze był odpust. Jakem nadmienił po szturmie pozwolone było dwie godzin rabunku, ………………officjalistom klasztornym poleciłem wynieść ………………..z wszystkiego co klasztor miał. Więc po uspokojeniu się miałem pełno znajomości z panami officerami polskimi. Przychodzili do mnie często odwiedzając, a podczas odpustu naraz wszyscy znajomi zebrali się, więc kazałem dać jeść, pić  i gdy im się z czupryn zaczęło kurzyć jak z garnka, gdy ………….paruje dalejże śpiewać „Jeszcze Polska nie zginęła” śmierć niemcom krzyknęli wszyscy razem, a jeden z nich Litwin co był czmychnął przed tyranią moskiewską do Warszawy i zaciągnął się do polskiego wojska „a moskalom nie?” zawołał „i moskalom” – krzyknęli wszyscy razem – „Niemcom i Moskalom śmierć bo to wrogi nasze” zawołał „Hej, hej ….im łby jak kapusta za krzywdy nasze odemścimy się” wykrzykiwali. Ja ……….widząc ich ferwor wielki, gdy zaczęli pokazywać jak to oni niemieckie i moskiewskie łby będą ścinać rzekłem: „Panowie officerowie tu za ciasno, na podwórze, na pole, tam szerzej, tam się bić, tam rzecz, a nie w klasztorze” i takem ich wyprowadził z klasztoru bo inaczej byliby noc hajdurzyli.
Na drugi dzień [11 lipca]  przyszli znowuż do mnie wszyscy, śmiejąc się z moich allumij i dziękując za naukę.  J.W. Hauke ciągle przy robotach i robotnika moc. Pracują tedy ciągle wojny się spodziewając, co dalej będzie Deus scit. Przy ciągłych transportach do magazynu, dostawaniu rekruta, przy biedzie która niejednemu daje się we znaki, naród jakoś wesoły, hula i śpiewa „Jeszcze Polska nie zginęła” bo jakoś mu lżej gdy niemca nie widać w kraju i tak czas szczęśliwie upłynął do końca 1809 roku”.

________________________________________________________________________________________

Na tem kończy się rękopis wydobyty z ukrycia, którego tylko ortografie pozwoliłem sobie poprawić, a resztę nietykalnym zostawić. Dalszy ciąg jego pomimo najtroskliwszego poszukiwania nie można było znaleźć. Żałować tego należy, bo jakkolwiek praca w zaciszu klasztoru pisana przez zakonnika pobożnego nie ma wartości historycznej jako przyczynek do dziejów jednakoż ze względu zapatrywania na ówczesne wypadki w kraju i wybitnie malująca ducha narodowego nie jest małej wagi, zwłaszcza, że autor monograf miasta pisząc sam patrzył na krwawe boje toczone tuż pod murami jego. Rok 1813 chlubnie opisany w dziejach Zamościa, a chlubniej dla dzielnej załogi i walecznego kommendanta twierdzy jenerała Maurycego Hauke późniejszego ministra wojny; żałować tedy należy zaginięcia rękopisma, gdyż wielce byłoby ciekawem i interesującem opisanie faktów wynikłych w czasie 11 miesięcznej zaszczytnej obrony twierdzy, z dala położonej od głównego teatru wojny, nie mogącej wprawdzie wpłynąć na jej obrót i ………wierny honorowi wojskowemu …………..ostateczności niezmusiła jej do honorowej kapitulacji. Waleczność rycerzy i kommendantów sam nieprzyjaciel wysoko ocenił, albowiem gdy wskutek Kongresu Wiedeńskiego utworzono Królestwo Polskie pod protekcją trzech mocarstw sąsiednich i ……………………ogłoszony został na Króla Polskiego Aleksander I w czasie swej bytności w Warszawie r; 1815 przedstawiającemu się jenerałowi Hauke oddawszy sprawiedliwość jego bohaterstwu te pochlebne dlań wyrzekł słowa „Je vous estime general……………..”
Łaszczów w Lipcu             Łaszczowski.

________________________________________________________________________________________

opracowanie: Ewa Lisiecka
  1. https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/doccontent?id=565292
  2. Herman Łabowski. Zdobycie Zamościa w 1809 r. rękopis. Cyfrowa Biblioteka Jagiellońska.

Carskie wrota z zamojskiej cerkwi.

Cesarskie wrota Mikołajewskiej cerkwi

Cesarskie wrota ikonostasu zamojskiej cerkwi szczególnie zasługują, aby zwrócili na nie uwagę miłośnicy (znawcy) rosyjskiego kraju. Mają one 3 arszyny1 wysokości, a szerokości 1 arszyn i 8 werszków2. Ich skrzydła są pozłacane, znajduje się na nich winna latorośl z kiściami winogron, powyginana i przeplatająca się pomiędzy sobą; pomiędzy nimi znajduje się sześć niedużych ikonek w konchach [parami w trzech rzędach], na czterech niższych przedstawieni są czterej ewangeliści [Marek, Mateusz, Łukasz, Jan], a na dwóch wyższych Zwiastowanie Przenajświętszej Bogurodzicy; wrota wieńczy krzyż, pod nim znajduje się dwugłowy orzeł bizantyjski, a może to też być rosyjski herb państwowy. Po obu stronach carskich wrót [na ościeżach] znajdują się wizerunki świętych Wasyla [Bazylego] Wielkiego, Jana Złotoustego, Grzegorza Dwa Słowa, Grzegorza Bogusłowa, nad nimi nad wrotami przedstawiony jest Pan Jezus Chrystus błogosławiący obydwoma rękami.
Miestne ikony* Zbawcy i Matki Bożej obie mają wysokość 1 arszyna i 4 werszków, a szerokość 1 arszyna. Zbawca przedstawiony jest w półpostaci naturalnej wielkości na złotym tle. Prawa ręka podniesiona w łokciu w geście błogosławieństwa, a w lewej trzyma otwartą ewangelię, w której po słowiańsku napisano następujący tekst świętej ewangelii „Ja jestem Bramą…. itd. (Ew. św. Jana 10:7-10), głowę Zbawiciela otacza nimb krzyżowy z literami O, W, I 3 [ten – który – jest].Twarz przedstawiona jako sroga, przy czym subtelne rysy twarzy w typie wschodnim są przyjemne, wyrażające wesołość bożą wielkość. Włosy zgodnie z historycznym przekazem wizerunku zbawiciela Józefa Flawiusza, do uszu spadają gładkimi kosmykami, poniżej i na plecach zwinięte w małe loczki. Broda uformowana w klin, u dołu rozdzielona. Płaszcz zewnętrzny ciemno – purpurowy, a spodni strój (chiton) z szerokimi rękawami ciemno – niebieski.
Matka Boża także przedstawiona jest w półpostaci, na złotym tle. Lewą ręką przytrzymuje Dzieciątko Boże, ze wzrokiem bez poufałości skierowanym na niego, w prawej ręce trzyma lewą rączkę Dzieciątka, którego prawa ręka ułożona jest do błogosławieństwa, jego głowę otacza nimb krzyżowy z literami tak jak na ikonie Zbawiciela, głowę Matki Bożej otacza nimb, a po obu stronach głowy greckie napisy MP, OV 4 [M(HTH)P O(EO)V; znaczy to Matka Boga].
* Nie ma tego w opisie ale po obu stronach głowy Jezusa musiały znajdować się napisy greckie IC, XC [I(HCOV)C X(PICTO)C ; znaczy to Jezus Chrystus].
* Ikony miestne [miejscowe] lub namiestne znajdują i znajdowały się na każdym ikonostasie, pomiędzy carskimi wrotami a diakońskimi drzwiami. Zawsze są to: ikona Matki Bożej z Dzieciątkiem w typie Hodegetria (po lewej stronie) oraz Chrystusa (po prawej).
Stankiewicz Zbigniew
1 Arszyn to 0,711167 m
2 Werszek to około 4,45 cm
3 W oryginale napisane cyrylicą
4 W oryginale litery greckie
https://fotopolska.eu/858831.html&s
Więcej informacji na temat zamojskiej cerkwi pod linkiem: Ikona z zamojskiej cerkwi. | (przewodnicyzamosc.pl)

Świętujemy 11 Listopada.

Szanowni Państwo,
Z okazji zbliżającego się Narodowego Święta Niepodległości Muzeum Fortyfikacji i Broni Arsenał zaprasza do wspólnego świętowania. Na długi weekend listopadowy przygotowaliśmy bardzo atrakcyjną ofertę dla naszych gości.
Serdecznie zapraszamy!
Z poważaniem
Kinga Kołodziejczyk tel. 606 845 759
MUZEUM FORTYFIKACJI I BRONI ARSENAŁ ODDZIAŁ MUZEUM ZAMOJSKIEGO
22-400 Zamość ul. Zamkowa 2

 

Ikona z zamojskiej cerkwi.

Przedstawiamy kolejne tłumaczenie tekstu książki z języka rosyjskiego na temat zamojskiej cerkwi św. Mikołaja. Poprzednie pod linkiem: Cerkiew św. Mikołaja w mieście Zamościu Lubelskiej Guberni. | (przewodnicyzamosc.pl)
__________________________________________________________________________________________________________________________  
Świątynna ikona zamojskiej Wniebowstąpienia cerkwi, obecnie nie istnieje [cerkiew].1

Ikona Wniebowstąpienia Pańskiego – podobna do tej z Zamościa
W tutejszej Mikołajewskiej cerkwi miasta Zamościa dużo z jej wyposażenia poświadcza istnienie w mieście Zamościu jeszcze jednej cerkwi Wniebowstąpienia na Lwowskim Przedmieściu.
Wśród nich najważniejszą jest ikona Wniebowstąpienia Pańskiego, namalowana na desce ze złotym tłem. Jest namalowana w czystym bizantyjskim stylu, wysokości 1 1/4 arszyna2 [około 90 cm], szerokości 3/4 arszyna [około 53 cm]. Przedstawia Pana Jezusa z nimbem krzyżowym podtrzymywanego przez dwa anioły i rękami błogosławionych apostołów, stojących u podnóża Góry Oliwnej z wzrokiem skierowanym w kierunku wznoszącego się Zbawiciela. Przed nimi znajduje się Matka Boża z podniesionymi przedramionami i dłońmi skierowanymi ku górze, za nią dwa anioły w białych szatach, obok niej z lewej strony Apostoł Piotr z kluczami w rękach.
Ikona wygląda na starą, namalowana na trzech połączonych lipowych deskach, stoczonych przez korniki, dlatego na niej znajdują się pęknięcia w miejscach połączeń desek. Przypuszczalnie pochodzi z XV wieku, chociaż z historii cerkwi Wniebowstąpienia wynika, że powstała w 1590 roku, ale ta cerkiew mogła istnieć na długo przed zamianą przez Jana Zamoyskiego miasta Zamościa w twierdzę, do powstania tej twierdzy znajdował się na przedmieściu zamek Skokówka należący do starej szlacheckiej rodziny. Istnienie w miejscu miasta Zamościa zamku Skokówka poświadcza polska powszechna encyklopedia, a na pewno jak był zamek to było i miasto z ruskiego narodu mieszkańcami, jak to było powszechne w Chełmskiej Rusi, w którym mogła być i cerkiew, po wybudowaniu twierdzy znalazła się na Lwowskim Przedmieściu.
Ta cerkiew w przywileju danym zamojskiemu mieszczaninowi Grekowi Jani Konstantynowiczowi, 28 maja 1601 roku przez właściciela Zamościa Jana Zamoyskiego nosi wezwanie Wniebowstąpienia Pańskiego, z tego dokumentu wynika, że proboszczem przy niej był pop Aleksiej z żoną Apollonią, cerkiew posiadała na uposażeniu ziemię; ten dokument potwierdza jeszcze, że Lwowskie Przedmieście było kiedyś ruskim miastem ze starą cerkwią Wniebowstąpienia Pańskiego i nazywało się Zamościem.* Po wybudowaniu twierdzy przez Jana Zamoyskiego, aby zlikwidować dawne miasto ruskie, nazwał swoją twierdzę miastem Zamościem, a dawne miasto przekształcił w przedmieście, aby zmniejszyć znaczenie ruskich mieszkańców tego miasta, pozwolił osiedlać się w twierdzy tylko wyznawcom wiary rzymsko-katolickiej. Dokument lokacyjny Jana Zamoyskiego potwierdził król Stefan Batory 28 lutego 1585 roku i król Zygmunt III 12 kwietnia 1589 roku, oba nakazywały, że mieszkańcy Zamościa mają wyznawać tylko jedną wiarę rzymsko-katolicką.
Przypuszczalnie wcześniej ikona Wniebowstąpienia Pańskiego była na wyposażeniu pierwszej cerkwi prawosławnej w Zamościu Zbawiciela. Znajdowała się w dawnym pałacu zamojskim. Ikona nie musiała pochodzić z zamojskiej cerkwi pod tym wezwaniem, również mogła być przywieziona z Rosji specjalnie do tej cerkwi. Została przeniesiona do cerkwi Mikołajewskiej po przejęciu jej przez wyznawców prawosławia w 1871 roku.
Stankiewicz Zbigniew
1 Cerkiew została zamknięta przez Austriaków w 1791 r.
2 Arszyn rosyjska jednostka długości, 1 arszyn to 0,711167 m

Cerkiew św. Mikołaja w mieście Zamościu Lubelskiej Guberni.

Tekst o cerkwi św. Mikołaja w Zamościu przełożył z języka rosyjskiego (źródło poniżej) Zbigniew Stankiewicz. Publikujemy go jako ciekawostkę i uzupełnienie wiedzy na temat zamojskiego zabytku. W dalszej części ukażą się informacje na temat ikonostasu i wrót carski cerkwi św. Mikołaja.

_________________________________________________________________________________________

 

Stara, kamienna cerkiew Św. Cudotwórcy Mikołaja z Miry, położona w południowej części miasta Zamościa, w byłej zamojskiej twierdzy; wybudowana około 1603 lub 1604 roku z gorliwości i wysiłku Zamojskiego Mikołajewskiego Bractwa, do którego przynależeli ludzie narodowości grecko-ruskiej, mieszkańcy przedmieść zamojskich, w większości biedni rzemieślnicy i mieszczanie. Cerkiew wybudowano na pewno około 1604 roku, informuje o tym napis umieszczony na dzwonie cerkiewnym „Dla zamojskiej św. Mikołaja cerkwi Konstantyn i Tatiana Kurowscy P. i Ignacy Bykowscy 1604 r.” Cerkiew od czasu budowy do obecnej chwili zachowała swój ładny pierwotny wygląd; jest przedstawiona od południowej strony w fotoalbumie zamojskich zabytków.
Nie wiadomo kiedy została założona cerkiew św. Mikołaja, wiadomo tylko, że właściciel Zamościa pozwolił prawosławnym mieszkańcom swojego miasta wybudować cerkiew na terenie twierdzy, na podstawie przywileju wydanego 10 stycznia 1589 roku. Cerkiew wybudowano na podobieństwo statku, z ałtarem [prezbiterium] skierowanym na wschód. Składa się z trzech części, które na zewnątrz wyróżnia zróżnicowana ich wysokość. Dzwonnica znajduje się przy cerkwi od strony zachodniej, pięciokondygnacyjna, od drugiej kondygnacji wystaje ponad cerkiew jako wieża, zwieńczona jest ładną latarnią na ośmiu kolumnach, zakończona cebulastym hełmem z niedużą kulą, w niej osadzony czteroramienny krzyż (z przekładką), w przyziemieniu dzwonnicy znajduje się wąskie wejście do cerkwi nad nim chór. Sama cerkiew ma jedną dużą kopułę zakończoną latarnią z czterema oknami, zwieńczoną cebulastym hełmem z niedużą kulą oraz krzyżem czteroramiennym, dochodzi prawie do trzeciej kondygnacji dzwonnicy. Część ałtarowa jest znacznie niższa, posiada sklepienie i głuchą wieżę z cebulastym hełmem oraz niedużą kulą z krzyżem czteroramiennym. Przy ścianie północnej i południowej ałtara znajdują się dobudówki, jedna dla diakonów, druga do przechowania naczyń i szat liturgicznych. Do cerkwi są dwa wejścia, od strony zachodniej przez dzwonnicę i południowej przez diakonicę. Cerkiew i dzwonnica pomalowane są na biało dachy na czerwono, kopuły cebulaste na zielono, niewielkie kule pozłacane.
Przy cerkwi znajduje się Bractwo Mikołajewskie założone w 1606 roku na podstawie zezwolenia Ekzarcha Konstantynopolitańskiego patriarchy lwowskiego Gedeona Bałabana, a w 1615 – 1616 roku cerkiew i bractwo otrzymały prawa patrialszej stauropigii, co uwidocznione jest w kronice chełmskiej w brackim muzeum, współczesny rękopis unickiego klasztoru Iraklia [Herakliusza] Kosteckiego. Prawie sto lat Mikołajewskie Bractwo walczyło, razem z młodszym bractwem powstałym w 1656 roku, przeciwko napierającej ze wszystkich stron unii, wsparte entuzjazmem i gotowością parafian do obrony prawosławnej cerkwi i ruskiej narodowości. W końcu 10 kwietnia 1699 roku na skutek ciężkiej konieczności trzeba było przyjąć unię, tak stare Mikołajewskie Bractwo, jak i młodsze Przenajświętszej Bogurodzicy. W ich miejsce cerkiew św. Mikołaja przejęli uniccy zakonnicy bazylianie. Utrzymywali ją do czasu likwidacji bazyliańskiego klasztoru [w Zamościu] na postawie zarządzenia z 1864 roku, kończącego też istnienie zakonu bazylianów [w Zamościu].
Zbigniew Stankiewicz
  1. Feodor Gerbacevskij. Russkaja drevnosti i pamatniki pravoslavia Holmsko-Podlasskoj Rusi (Lublinskoj i Sedleckoj gub). wyd. Warszawa 1892. Biblioteka Narodowa w Warszawie. Strona internetowa Polona.
  2. https://polona.pl/item/russkaia-drevnosti-i-pamatniki-pravoslavia-holmsko-podlasskoj-rusi-lublinskoj-i,OTc1MzI4NTM/68/#info:metadata
  3. https://www.facebook.com/media/set/?set=a.4534872443207995&type=3

Zamoyscy w prasie. cz. 5.

Tygodnik Ilustrowany LECH. Nr 6 z 9 lutego 1878 r. wyd. Poznań. – udostępnia C.B.J.

______________________________________________________________________________________________________________

Pismo dla dzieci „Szkółka Niedzielna” – R.8 Nr 45 z 3 listopada 1844 Leszno. – udostępnia C.B.J.

____________________________________________________________________________________________________________

Macierz Polska: Tygodnik powieściowo-ilustrowany dla dzieci i młodzieży. Nr 27 z 7.04.1907. wyd. Chicago. Cyfr. Biblioteka w Radomiu.

 

Lotnisko Zamość-Mokre.

Przed 1933 r. w Polsce było 28 lotnisk cywilnych, wykończonych i oddanych do ruchu lotniczego. Wydano wówczas Album lotnisk polskich, który zawierał mapy lotnisk i ich opisy. Wydawnictwo służyło celom rozpowszechniania lotnictwa i stanowiło materiał pomocniczy dla rozwoju sportu i turystyki lotniczej w Polsce. W czasie opracowywania danych do albumu, w 1932 r. lotnisko w Zamościu na Mokrem było własnością Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Jego położenie oznaczono w województwie lubelskim i powiecie zamojskim: na szerokości geograficznej 50 stopni 42′; długości geograficznej 23 stopni 12′; na wysokości 220 m n. p. m,; zboczenie magnetyczne O stopni 20′. Położone było na południowy zachód od Zamościa w odległości 4 km od centrum. Z północy ograniczała je droga gruntowa do wsi Wieprzec, dalej tor kolejowy Zawada-Zamość i szosa Szczebrzeszyn-Zamość. Z południa lotnisko graniczyło z Folwarkiem i wsią Mokre, od której przyjęło nazwę. Od zachodu graniczyło z polami ornymi, a ze wschodu z szosą do Żdanowa.

Do przeszkód dla lotniska zaliczono: z północy linię telegraficzną wzdłuż toru kolejowego oraz przewody wysokiego napięcia wzdłuż szosy. Ze wschodu do przeszkód należała linia telefoniczna wzdłuż szosy, a z południowego wschodu zabudowania folwarku i pojedyncze drzewa o wysokości 15 m. Nocą lotnisko nie było zaopatrzone w specjalne znaki sygnalizacyjne. Jedynym znakiem orientacyjnym było oświetlenie miasta z odległości ok 3,5 km w kierunku północno-wschodnim. Podano w albumie wymiary pola wzlotów: najmniejszy w kierunku NE-SW 580 m; największy w kierunku E-W 830 m. Nawierzchnię lotniska stanowił czarnoziem urodzajny na podglebiu gliniastym. Najlepsza do lądowania była część wschodnia. Materiały zaopatrzeniowe dla lotniska (smary, materiały pędne) składowano w mieście. Wodę dla potrzeb lotniska pobierano z Folwarku Mokre w odległości o,5 km.

Dla pasażerów lotniska pomieszczenia i restauracje oferowano w mieście. Podobne wskazanie było dla połączeń autobusowych z miastem (linia Szczebrzeszyn-Zamość). Zarząd lotniska mieścił się w Starostwie pod Nr 1. Urząd pocztowy i telegraficzny były oddalone od lotniska o 4,5 km. Stacja kolejowa znajdowała się w odległości 3,5 km, a posterunek meteorologiczny był w mieście, podobnie jak posterunek policji państwowej. Pomocy lekarskiej udzielało miasto Zamość. Najbliższy telefon znajdował się w Gminie Mokre w odległości o,5 km od lotniska. Dane na temat lotniska w Zamościu-Mokrem (opis i mapy) podano wg stanu na listopad 1932 r. Lotnisko posiadało nie oświetlony rękaw lotniczy, na wysokim maszcie, od strony torów kolejowych na odcinku Zamość-Zawada. Z innych znaków lotniczych na mapie oznaczono: .220 (wysokość nad poz. lotniska); nazwę miejscowości (w kole Zamość); T (nie oświetlone); granicę lotniska w kształcie trapezu (linia przerywana); pole wzlotów (linia czerwona ciągła).

opracowanie: Ewa Lisiecka
źródło:
  1. Atlas lotnisk polskich. wyd. Ministerstwo Komunikacji. Lotnictwo Cywilne. Warszawa 1933. Biblioteka Jagiellońska.
  2. Afisz z 21.05.1933 r. – Tydzień Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. CBN Polona.

List gończy za Józefem Piłsudskim.

Na dziesięciolecie niepodległości Polski w 1928 r. został przedstawiony, odnaleziony w archiwaliach dokument, który otrzymał tytuł „List gończy za Józefem Piłsudskim z 1887 r.”
W rzeczywistości nie był to list gończy, a więzienna karta ewidencyjna Józefa Piłsudskiego, z jego rysopisem. Ponieważ w tym czasie nie był poszukiwany.
Studiując medycynę na Uniwersytecie w Charkowie, związał się z rosyjską rewolucyjną organizacją Narodna Wola. Przekazał materiały chemiczne potrzebne do zbudowania bomby, którą miano użyć do zamachu na cara Aleksandra II Romanowa. Chociaż nie przeprowadzono zamachu, został aresztowany 22 marca 1887 r. pod zarzutem udziału w spisku na życie cara. 1 maja tego roku skazany na pięcioletnie zesłanie w głąb Rosji azjatyckiej. Do Kiereńska w obwodzie irkuckim, 640 km na płn – wsch od Irkucka.
Karta została sporządzona po 23 grudnia 1887 r. w Kiereńsku, do którego w tym dniu przybył. Co można domniemywać na podstawie rysopisu (braki w uzębieniu) oraz podanego wieku. W irkuckim więzieniu etapowym, w którym przebywał przed wysłaniem do Kireńska, 1 listopada 1887 r. wybuch bunt więźniów. Piłsudski chociaż nie brał w nim udziału został pobity przez pacyfikujących bunt żołnierzy, w wyniku czego stracił dwa przednie zęby. Z zesłania powrócił do Wilna 1 lipca 1892 r..
Dokument został przetłumaczony na język polski. Oryginalny był sporządzony w języku rosyjskim – języku urzędowym cesarstwa.
Państwowy przestępca
Józef Piłsudski, szlachcic
Rysopis
Lat 19 [urodził się 5 grudnia 1867 r.],
1887 r.
Wzrost 1 m 75 cm (w oryginale 2 arszyny, 7 1/4 werszków),
Twarz czysta,
Oczy szare,
Włosy ciemnoblond,
Bokobrody jasnoblond rzadkie,
Brwi ciemnoblond schodzące się,
Wąsy jasnoblond,
Broda ciemnoblond,
Nos normalny,
Usta normalne,
Zęby nie wszystkie,
Podbródek okrągły.
Szczególne znamiona
  1. Twarz czysta, tylko brwi zrastają się nad nosem,
  2. Na końcu prawego ucha brodawka.
Podsumowanie
„Siła życia więziennego do tworzenia nowego życia niechybnie jest wielka, niechybnie czar taki daje. Nie ma wątpliwości, że przez te 150 lat polska psychika więzienna była czemś, co dotykało głęboko ludzi w Polsce i nie było człowieka, któryby, przebiegając życie polskie dawnych czasów, o więzienie się nie otarł, o więzieniu nie mówił, do więzienia się nie zbliżał. Niema wybitniejszej czynności podczas 150 lat ubiegłych, 150 długich, długich lat, lat tyle, ile najstarszy człowiek nie jest zdal pamiętać, przy której więzienie nie byłoby towarzyszem życia Polaka od kolebki aż do grobu”1.
Stankiewicz Zbigniew
1 Józef Piłsudski. Psychologia więźnia. Piłsudskiego pisma zebrane. Warszawa 1931 r.

Waga miejska w Zamościu

Kain wynalazłszy miary i wagi, zmienił ową niewinną i szlachetną prostotę, w jakiej żyli ludzie, póki ich nie znali, w życie pełne oszustwa”.

(Józef Flawiusz)

Miasta, aby sprawować kontrolę nad swoim wewnętrznym rynkiem, musiały posiadać instytucję wagi miejskiej. Znajdowała się ona w ratuszu lub osobnym budynku obok niego, składała się z wagi wielkiej (pensa maior) i wagi małej (pensa minor). Pierwsza przeznaczona była do ważenia artykułów ciężkich (w cetnarach i kamieniach), druga lżejszych (w funtach i grzywnach). Waga miejska była instytucją kontrolującą obrót i uczciwość transakcji handlowych oraz wymuszającą korzystanie z obowiązującego w mieście systemu wag i miar. Było to miejskie przedsiębiorstwo, przynoszące stały i znaczny dochód, dlatego często wydzierżawiane. Korzystanie z niej miało charakter przymusowy, ważono towary przeznaczone na sprzedaż w mieście, aby pobrać od nich opłatę z tytułu prawa wagowego.

Z instytucją wagi miejskiej nierozerwalnie związany był system stosowanych wag i miar. Do czasu wprowadzenia jednolitego systemu metrycznego, występowała w tej kwestii duża różnorodność, w zależności od terytorium, czasu i towaru. Wagi i miary nawet przy tych samych nazwach oznaczały, w zależności od systemu, różne wielkości.

„Co województwo, co powiat, co miasto

Inna waga i łokieć, inszy garniec, korzec

Bezprawie, nierząd wielki, inaczej trudno rzec.

Nie miasta, każdy kupiec ma osobne miary

Na które sfałszowane sprzedaje towary.”

(Aleksander Bruckner – Encyklopedia staropolska)

W każdym mieście były przechowywane wzorce obowiązujących miar i wag. Aby je uwiarygodnić, były cechowane herbem miasta z odpowiednią informacją. Dbano, aby nie zatraciły swoich walorów użytkowych jako wzorce, dlatego zabezpieczano je przed zużyciem, drewniane okuwano żelazem lub wykonywano je w całości z metalu: „jedne na ratuszu a drugie w ogrodzie zostały i potrzebującym dawane były”. Władze miasta miały obowiązek nadzorowania prawidłowości dokonywanych transakcji handlowych pod względem miar, wag i cen. Prawo miejskie przewidywało kary dla wszystkich niekorzystających z obowiązujących miejscowych miar i wag. Były one sprawdzane przez lonara, specjalnych sędziów targowych (wyznaczonych rajców) oraz hutmana ze strażą miejską.

Przysłowie z tamtego okresu dobrze oddaje stosunek ówczesnych ludzi do wag i miar: „Lepiej mierzyć niż wierzyć”. Jednocześnie w ich odczuciu wagi i miary zawsze miały odniesienie sakralne, ponieważ Bóg stworzył wszystko „według liczby, wagi i miary”.

Pierwsza wzmianka o istnieniu wagi miejskiej (ważnicy) ale nie instytucji wagi w Zamościu pochodzi z 1584 r. Jest to informacja o tym, że zrobiono do niej gwichty (odważniki), a więc jest możliwość jej sprawdzenia. Ponieważ waga była gotowa, więc można być pewnym, że jeszcze w tym roku zaczęła funkcjonować, początkowo opłaty były pobierane przez właściciela miasta.

Konstrukcyjnie waga zamojska (wielka), tak jak wszystkie inne, była oparta na działaniu dźwigni dwuramiennej. Była to profilowana drewniana belka podwieszona na osi której ramiona zakończono hakami służącymi do zawieszenia na łańcuchach drewnianych okutych szal, w miejscu zawieszenia wagi znajdował się wskaźnik wychyleń. Jej wygląd przedstawiony jest na tympanonie znajdującym się nad wejściem do Urzędu Miasta, od strony Rynku Solnego. Waga mała była niemal identyczna, tylko mniejszych rozmiarów, była to waga stojąca.

Jan Zamoyski w przywileju z 1601 r. pozwolił władzom miasta na pobieranie opłat od wagi i miar miejskich. Od tego roku zaczęła funkcjonować instytucja wagi miejskiej w Zamościu. To władze Zamościa ustalały wysokość podatku na rzecz miasta, płaconego od ilości i wagi sprzedawanych towarów, oraz wysokość opłaty za ważenie towarów na wadze miejskiej. W budynku wagi miejskiej znajdowała się komora celna do pobierania tych opłat.

Wiadomo, że w Zamościu na pewno stworzono odrębny system mierniczy. Miary i wagi były atrybutem władzy. Nie są znane wartości zamojskich miar i wag, ale musiały być zbliżone do używanych w tym czasie w Polsce. Na pewno jako miary wagi w użyciu były: cetnary, kamienie, funty; miary ciał sypkich: korzec, półkorzec, ćwiertnia, garniec. Jedynie z 1676 r. pochodzi wzmianka o półkorcu miary zamojskiej oraz z 1723 r. o odlewaniu armat na lyrę zamojską; być może związaną z systemem wagi. Wzorce wag i miar wykonane najczęściej z metalu lub okutego drewna trzymano w ratuszu pod kluczem.

W 1764 r. wprowadzono w Polsce celem unifikacji miary i wagi warszawskie (staropolskie): cetnar – 5 kamieni – 128 funtów – 64,880 kg; korzec – 2 półkorce – 126,6 l. Po I rozbiorze w 1801 r. władze okupacyjne austriackie przeprowadziły unifikację systemu mierniczego w Galicji, wprowadzono lwowski system miar i wag: cetnar – 100 funtów – 40,55 kg; korzec – 32 garnce – 123 l. W Królestwie Polskim w 1819 r. przyjęto jednolity system, nazywany „nowopolskim”: cetnar – 4 kamienie – 40,550 kg; korzec – 4 ćwierci – 128 l. Od 1849 r. wprowadzono w Królestwie Polskim rosyjski system: berkowiec – 10 pudów – 163,8 kg; ośmina – 4 czetwiertyki – 104,94 l. Obok nich nadal używano miar nowopolskich. Jednostki metryczne w zaborze rosyjskim używano fakultatywnie od 1875 r..

Waga Wielka we Wrocławiu

Waga miejska (ważnica) prawdopodobnie mieściła się początkowo w Giełdzie (obok Bramy Lwowskiej), do jej ścian na pewno były przytwierdzone uwiarygodnione kopie miar i wag. W 1627 r. ordynat Tomasz Zamoyski odkupił dom murowany zwany Giełdą oraz położony obok plac dla pobudowania kościoła franciszkańskiego. Dotychczasowi najemcy Giełdy otrzymali półtorej roku na wyprowadzenie się. Wagę przeniesiono przypuszczalnie do zamojskiego centrum handlowego, na Rynek Solny. Została umieszczona w drewnianej lub murowanej wiacie postawionej na rynku – były to cztery słupy (filary) przykryte dachem, z dobudowaną komorą celną. Mogła być początkowo drewniana, ale zapewne szybko, ze względu na prestiż miasta, została zastąpiona murowaną. Natomiast uwiarygodnione kopie miar i wag, aby były dostępne dla wszystkich zainteresowanych, znajdowały się na targowisku. Po zakończonej w 1651 r. rozbudowie ratusza waga została tam przeniesiona. Inwentarz ratusza z 1677 r. informuje, że ważnica znajduje się na parterze, w trakcie podcieni, w narożniku południowo-zachodnim (obecnie jest tam biuro przyjęć interesantów). W pomieszczeniach wagi przechowywano wzorce wag i miar obowiązujących w mieście. Przypuszczalnie część była przytwierdzona do zewnętrznych ścian ratusza.

Kiedy na początku XVIII w. została rozszerzona funkcja penitencjarna i koszarowa ratusza, na ten cel został przeznaczony cały parter wraz z dobudowanym odwachem. Znalazły tam miejsce więzienie miejskie wraz z koszarami milicji miejskiej. Dlatego wagę przeniesiono do osobnego budynku. Tego budynku – wagi miejskiej – można się dopatrzeć na planie Zamościa pochodzącym z 2 poł. XVIII w. – Plan Neu Zamosze in Kay Perl Pohlen oraz na planie austriackim Haillmanna z 1777 r.. Przedstawiony jest jako budynek wolnostojący, na rzucie prostokąta, usytuowany na zapleczu ratusza (na Rynku Solnym), od strony zachodniej, szczytem do ulicy (obecnie ul. Ratuszowa). Z lipca 1707 r. pochodzi informacja o funduszach na wrota gdzie wagi.

Na postawie zachowanych w innych miastach budynków wagi, można sądzić, że zamojski był dwutraktowy, w trakcie przednim od ulicy znajdowała się waga, za nią w głębi komora celna gdzie pobierano opłaty. Usytuowany szczytem do ulicy, w którym znajdowały się bielone wejściowe glify, celem oświetlenia wnętrza. Prestiż miasta stołecznego nie pozwalał na bylejakość budynków publicznych, dlatego przypuszczalnie posiadał ozdobną elewację szczytową, a nad wejściem znajdował się tympanon wypełniony płaskorzeźbą.

Można domniemywać, że znajdująca się teraz płaskorzeźba nad wejściem do ratusza od Rynku Solnego była zamontowana uprzednio w tympanonie nad wejściem do budynku wagi miejskiej. Pełniła tam rolę znaku posiadanych uprawnień i pełnionych funkcji. Ponieważ bardzo ceniona była uczciwość co do stosowania wag i miar, znajdują się na nim, oprócz wizerunku wagi, symboliczne gwarancje zapewniające sprawiedliwe pomiary bez oszustw. „Ręka sprawiedliwości” będąca symbolem sądów na ziemi, gwarancja uczciwości ze strony miejscowej władzy miejskiej oraz „Oko opatrzności” symbol Boga pilnującego ludzi, zapewniający gwarancję sakralną.

Budynek wagi jest przedstawiony na rysunkach inwentarzowych ratusza sporządzonych w 1822 r.. Na jednym z nich figuruje jako murowany budynek jednokondygnacyjny z białymi otynkowanymi ścianami, zadaszony dachem dwuspadowym. Obok był równoległy do niego jednokondygnacyjny budynek drewniany, być może magazyn składowy. Inny przedstawia planowaną przebudowę najniższej kondygnacji ratusza na więzienie. Przebudowa miała objąć również budynek wagi miejskiej. Z 1827 r. pochodzi informacja o zajęciu przez wojsko budynku zwanego wagą miejską, stojącego na zapleczu ratusza. Nastąpiło to po jego przebudowie zgodnie z wymogami nowego użytkownika. Ta wzmianka informuje, że w mieście nie było już instytucji wagi, a tylko pozostał budynek po wadze. W tym miejscu na planie twierdzy z 1830 r. pokazany jest znacznie mniejszy budynek, użytkowany przez wojsko.

Pomimo pogarszającej się koniunktury gospodarczej Zamościa, instytucja wagi miejskiej funkcjonowała przynajmniej do 1810 r., kiedy to waga wraz z odważnikami została zarekwirowana przez Wojsko Polskie na potrzeby swojego magazynu. Rada Miasta Zamościa skarżyła się na upadek dochodu „z wagi i garca ratusznego podobnież z przyczyn zabrania przez magazyn woyskowy szale, wagi i gwichty”. Przekształcenie miasta w twierdzę spowodowało upadek handlu oraz likwidację instytucji wagi miejskiej.

Obsługą wagi zajmował się ważnik, który miał do pomocy kilku potrażnych. Potrażni byli tragarzami i woźnicami, zajmowali się podwożeniem pod wagę a następnie układaniem towarów na wadze oraz znoszeniem ich z niej na wskazane miejsce. Znanymi ważnikami w 1 połowie XVIII w. byli: Maciej Zan (zmarł w 1750 r.), po nim Wawrzyniec Bartmanowicz (zmarł w 1761 r.), następnie Wojciech Jurkowski (zmarł w 1762 r.). Znani tragarze z połowy XVII w.: Laurenty, Szymon i Grzegorz (nie posiadali nazwisk). Nadzór nad instytucją wagi sprawował z ramienia rady miejskiej urzędnik miejski: lonar (lonher), który zarządzał skarbem miasta i jego finansami. W 1663 r. jest wymieniany Piotr lonhal (lonhel). Miał on do pomocy sługę oraz pisarza, którzy zajmowali się pobieraniem opłat należnych z prawa wagowego.

Trzeba się też zastanowić nad tym, kiedy nad bramą budynku administracyjnego więzienia przy Rynku Solnym pojawiła się płaskorzeźba w tympanonie. Według projektu Jana Malletskiego miał tam być tylko napis „WIĘZIENIE”, a po obu stronach w prostokątnych płyciznach płaskorzeźby wagi z symbolami: ręki sprawiedliwości i oka opatrzności. Ponieważ „Sprawiedliwa waga” stała się symbolem sprawiedliwości w ogóle – kiedy więc przebudowano budynek wagi na potrzeby nowego użytkownika, przeniesiono płaskorzeźbę nad wejście do więzienia. Jako pasującą do planowanego przekazu informacyjnego. Sama płaskorzeźba stała się informatorem o pełnionej funkcji przez budynek. Jednocześnie symbolicznie przypominała o „Sądzie ostatecznym”, puste zrównoważone szale informowały, że poprzez swoje postępowanie każdy sam decyduje o swoim losie; które uczynki przeważą dobre lub złe.

Zbigniew Stankiewicz

Bibliografia

Góralski Z., Urzędy i godności w dawnej Polsce, Warszawa 1983.

Herbst S., Zamość, Warszawa 1954.

Kędziora A., Encyklopedia miasta Zamościa, Chełm 2000.

Czterysta lat Zamościa, red. Kowalczyk J., Wrocław 1983.

Kula W., Miary i ludzie, Warszawa 2004.

Maisel W., Archeologia prawna Polski, Warszawa-Poznań 1982.

Pawlicki B. M., Kamienice mieszczańskie Zamościa. Problemy ochrony, Kraków 1999.

Stworzyński M., Opisanie statystyczno-historyczne dóbr Ordynacji Zamojskiej, 1834 (maszynopis WUOZ Delegatura w Zamościu).