Relacje
Relacje ze zwiedzania ciekawych miejsc
Krorąk Zofii Sołtanówny
Teofila Sołtanowa, wdowa po Sułtanie Sachwelowiczu, właścicielu kamienicy w Zamościu, współcześnie nazywanej „Pod Madonną”, w marcu 1666 r. zgłosiła się do urzędu ormiańskiego w celu wpisania do akt urzędowych zapisów umowy przedślubnej[1] (krorąku) swojej córki Zofii. Wdowę przed wójtem ormiańskim reprezentował przyznany jej z urzędu opiekun, Łukasz Jędrzejowicz. Dlaczego Sołtanowa zdecydowała się wpisać do akt krorąk dopiero w 1666 r., skoro córkę wydała za mąż trzy lata wcześniej (13.08.1663 r.)? Zadecydowały o tym pewne kłopoty finansowe jej zięcia, Jana Takiesowicza i wynikłe z tego tytuły spięcia z teściową, o czym poniżej. Krorąk Sołtanówny przytoczymy tutaj w całości, bowiem spisywany według tradycji po ormiańsku, składany był w kościele ormiańskim, rzadko kiedy gościł w księgach urzędowych. Sołtanowa, zmuszona poniekąd zaistniałym konfliktem z zięciem, dokonała tłumaczenia umowy przedślubnej swojej córki i złożyła jej zapis w aktach ormiańskich ksiąg wójtowskich przed 29 marca 1666 r.
***
Krorynku tego tenor był następujący
Z woli i osobliwego przejrzenia Pana Boga w Trójcy Świętej Jedynego
Ja Theophila Warterysowa, pozostała małżonka sławetnego niegdy Sołtana Sachwelowicza, mieszczanina i kupca zamojskiego na żądanie i przystojną instancję przez godnych ludzi, zacnie sławetnego Pana Jana Takiesowicza, mieszczanina i kupca zamojskiego według rytu i (…) chrześcijańskiego córkę swoją Zophię do Ligii Stanu Świętego Małżeńskiego pomienionemu przyobiecawszy daję w zgranie starożytnego zwyczaju (…) ustępując ale owszem miłość Rodzicielską, którą powinni Rodzice nayprzeciwko dziatek zachować, Córce swej i przyjacielowi jej pomienionemu a od Boga naznaczonemu, oświadczając, z którego aby za największe skarby i majętności szczycili się i aby im spokojne i zgodliwe pomieszkanie doczesne w nie zamieszczone lecz przy szczęśliwym powodzeniu zjednało uprzejmie jako miłym dziatkom moim życzę, a przy błogosławieństwie doczesnych tak dóbr moich Ojczystych jako i pozostałych po nieboszczyku małżonku moim daję w posagu, naprzód tak wiele
– pierwszą tabinową spódnicę pomarańczową z kabatem, u której potrzeby ze złotemi koronami,
– drugą spódnicę tabinową, fiałkową z kabatem i u tej, potrzeby ze złotemi koronami [koronkami],
– trzecią spódnicę tabinu francuskiego, obłoczystą, z kabatem, potrzebą z galonem,
– czwartą spódnicę tabinową, ceglastą z kabatem, potrzeby ze złotym galonem,
– piątą spódnicę tamurlukową, wiśniową kazjatką, potrzeby ze złotymi koronami,
– szóstą spódnicę, atłasową, czarną z kazjatką aksamitną, rysiami podszytą,
– siódmą spódnicę atłasową, papuzią, wzorzystą,
– ósmą spódnicę atłasową, szkarłatną ze złotymi koronami,
– pierwszy isztokor aksamitny, fiałkowy, potrzeby ze złotemi koronami,
– drugi isztokor sukienny, koralowy ze złotem galonem slamami[2] podszyty,
– trzeci isztokor czarny, sukienny,
– czwarta kazyatka sukienna, kloszowa, potrzeby złotem galonem,
– piąta snomcha tabinowa, szkarłatna, potrzeby ze złotym galonem,
– szósta, czapka tabinowa, złocista z ogonkami i ze złotemi koronami,
We złocie, w klejnotach daję naprzód:
– pierwszy, łańcuch złoty w grochowe ziarna, który w sobie ma czerwonych osiemdziesiąt i wyżej,
– drugie, manele pancerzowe, po jednym (…) w tabliczkę, ważą czerwonych czterdzieści i dziewięć,
– trzecia, manele w tabliczki robione, które w sobie mają czerwonych czternaście,
– czwarta, kanaczek rubinowy, waży czerwonych dwadzieścia i siedem,
– stega (wstęga?) rubinowa, wagi czerwonych siedem,
– szósta, zausznice rubinowe, które ważą czerwonych osiem,
– siódma, zawiśnicę złotą, która w sobie ma rubinów pięć,
– ósma, spinkę złotą z pięcioma rubinami,
– dziewiąty – pierścień złoty z diamentem,
– dziesiąty, pierścień złoty z rubinem,
– jedenasta, pereł na szyję sznur,
– dwunasty, czepek perłowy i sznur pereł do niego, który waży łutów dziewięć i pół,
– trzynasty, dwa czepków gracianych,
Do tego kołdrę atłasową zieloną i pościel według conditiey, chust białych z potrzeby, jako na każdego poczciwego przynależy. W wianie zaś gotowej sumy złotych polskich dwa tysiące pięćset, którą takową sumę pomienioną obiecuję przyszłemu zięciowi memu panu Janowi Takiesowiczowi oddać w tymże roku 166trzecim da Pan Bóg po Jarosławskim Jarmarku, takową sumę odebrawszy Pan Jan z obiecaną małżonką, a na ten czas już poślubioną, stanąwszy oboje do Prawa Iurisdictiey naszej ormiańskiej powinni mnie będą i sukcesorów moich kwitować, lecz Pan Jan naprzeciwko wiana wziętego, małżonce swej, córce mojej ma zapisać z dóbr swoich in duplo [podwójną] sumę to jest złotych polskich pięć tysięcy na dobrach tych, które teraz ma i których mu w przyszłych czasach Pan Bóg użyczy.
Stało się postanowienie Roku Pańskiego 1663 die decima (..) Augusti przy osobach niżej podpisanych, przy których strony obie podpisują się, obiecując sobie wszystkiego dotrzymać.
Theophila Sułtanowa (..) tu po ormiańsku pisanie przetłumaczone na polskie.
Ja, Takiesowicz, pozwalam i ręką moją podpisałem się.
Ja, ksiądz kościoła ormiańskiego zamojskiego, świadek ręką swoją podpisałem się.
Ja, Warterys Tatułowicz, na ten czas wójt, jako pierwszy świadek do tego Krorynku, który oryginał zaś krorynku Pani Thephila Sołtanowa do siebie odebrała i z odebrania urząd niniejszy kwitowała.
Co jest do akt niniejszych przyjęte i zapisane pod pamiętnym. [rokiem]
***
Zamojskie małżeństwo Sachwelowiczów miało troje dzieci, Zofię, Katarzynę i Krzysztofa. Zofię wydano za mąż już po śmierci ojca, za Jana Takiesowicza w 1663 r.; Katarzyna zmarła w 1664 r., a Krzysztof zmarł w 1666 r. Nie był to dobry rok dla Teofili Sołtanowej. 3 lutego 1666 r. księgi ormiańskie odnotowały konflikt w rodzinie, na tyle poważny, że sprawa oparła się o sąd ormiański, zamojski i trybunał.[3] Na pewnym etapie mediatorami przy ugodzie byli doktor medycyny Sebastian Dobraszowski i Mateusz Bielenkiewicz. Jan Takiesowicz zeznał, że nie zgłasza już żadnych pretensji wobec teściowej, a ponieważ wcześniej swoimi pretensjami uwłaczał „honorowi i domowi Pani Matki”, zobowiązał się do przeproszenia wraz z małżonką, Teofili Sołtanowej, która w obecności rozjemców przebaczyła urazę i strony wzajemnie kwitowały się z pretensji. Wspomniane nieporozumienia rodzinne odnotował w swoim diariuszu także Bazyli Rudomicz[4], który uczestniczył w rozwiązywaniu sprawy przed sądem zamojskim, nie dowiadujemy się jednak z tych zapisków, czego dokładnie dotyczyły wzajemne pretensje.
29 marca nadal nie można było sprawy rozstrzygnąć, ponieważ brakowało 1000 zł do załagodzenia konfliktu. Pani Sołtanowa (Teofila „Milusia” Warterysówna), matka Zofii, obiecała jednak dać córce połowę tej kwoty, gdyż uprosił ją o to proboszcz ormiański, ks. Kistostorowicz. Dopiero z ostatnim dniem miesiąca Rudomicz odnotował, że polubownie załatwiono sprawę długu i przygotowywał punkty porozumienia pomiędzy stronami. 8 kwietnia 1666 r. konflikt musiał zostać zażegnany ponieważ Rudomicz pobrał 40 zł zapłaty jako część swojego wynagrodzenia.
Sprawa musiała być na tyle poważna, gdyż trafiła przez sąd ordynata, z czego Ormianie korzystali nader rzadko, w myśl zasady zawartej w art. 55 Statutu Ormiańskiego, że apelacja od wyroku sędziego ormiańskiego była swoistym jego „łajaniem, naganą”.
Jeszcze 29 września 1666 r. Teofila składała przysięgę w kościele ormiańskim.[5] W sporach przeciwko Ormianom mógł świadczyć tylko Ormianin. W późniejszym czasie złagodzono to postanowienie statutu ormiańskiego, dopuszczając zeznania świadków nie ormiańskich. Stosowane w staropolskim Zamościu prawo ormiańskie dopuszczało „dowód z dokumentu”, czym zapewniano sobie świadectwo na później[6] oraz według dawnego ich prawa zwyczajowego „dowód z przysięgi”, co statut pomijał milczeniem. Przysięga odbywała się w kościele ormiańskim w obecności wójta ormiańskiego i starszyzny. Przysięgający kładł rękę na krzyżu, a strona przeciwna skrapiała ją trzykrotnie wodą. Dzwonnik kościelny odczytywał rotę przysięgi, którą powtarzał po nim przysięgający. Z reguły, gdy sąd ormiański nakazywał „dowód z przysięgi”, ta odbywała się dopiero w następnym roku.
Konflikt, w który poniekąd wmieszana była Teofila Sołtanowa (Sachwelowiczowa) dotyczył nieporozumień na tle handlu, jaki prowadził jej zięć, Jan Takiesowicz z kupcem Sah(k)arem Warterysowiczem ze Lwowa. Sołtanowa zeznała, że sumy wykazanej w dekrecie nie zalecała pożyczać Janowi Takiesowiczowi, swojemu zięciowi, ani z nim wespół handlu z tej sumy pożyczonej nie prowadziła i teraz nie ma z tej sumy nic a nic… ani rzeczy ani towarów pozwanego do zapieczętowania naznaczonych…. ale wszystkie całe [w całości] urzędowi do zapieczętowania pokazała, tak jej P. Boże dopomóż.
29 września 1665 r. Sołtanowa oświadczyła, że jest gotowa wykonać przysięgę na dowód tego, że nie zlecała żadnego handlu zięciowi, że nie ma towarów z jego handlu, którą to przysięgę według artykułów ormiańskich i roty wykonała i odprawiła w kościele ormiańskim, przy udziale przedstawicieli urzędu ormiańskiego i Sakara Warterysowicza, który po jej wysłuchaniu kwitował jej wykonanie.
W październiku 1665 r. plenipotent Jana Takiesowicza, obywatel z Tureckiey Ziemie Jakub Bachadurowicz i Sigismund Walczyński, mieszczanin i kupiec zamojski zeznali[7] w sądzie i urzędzie ormiańskim, że kasują swoje roszczenia prawne co do pewnej membrany i kwitują jeden drugiego, nie uzurpując sobie żadnych pretensji wobec siebie.
W tym samym czasie Sakar Warterysowicz wraz z grupą swoich przyjaciół uczestniczył w otaksowaniu towarów Jana Takiesowicza, pozostających w sekwestrze:[8]
– kobierców nowych perskich para zł 60
– kilim nowy jeden perski zł 25
– czergultów szt. 65 zł 585
– pasów zł 75
– pasów wielkich zł 50
– chana chani als zawojów zł 44
– pasów dwa perskich pozłocistych zł 18
– chustek tafanikowych zł 60
– bokuch z sirko (?) zł 30
– pięć kocyków zł 10
– szenidy (?) zł 240
– (.)towych kołder – zł 253
– kołdry złoto glanowe zł 200
– kołder atłasowych różnych 6 po zł 20 = 120 zł
– Item kołdra jedna zł 30
– safianu bontów (?) 10 po zł 21 = 210 zł
– pasów tureckich większych 2 – zł 50
– Item pas turecki złotem przetykany zł 18
– muszułbuszu wiśniowego czarnego 5 sztuk zł 30
– kołdra podszyta muszułba(u)szem bez bawełny zł 20
– skóra turecka, czerwona jedna zł 5
– atłasu sztuk 4 wz(…) koloru zł 52
– bobrów czarnych 4 x 20 = zł 80
– bobrów podlejszych 13 i pół = zł 180
– nożów gdańskich 16, nabijanych srebrem zł 24
– kulbaka haftowana z kwiatami (?) 25, bogata, ciemno zielona z płatem, z taskami, z tebinkami malowanymi 65 zł
– kulbaka z płatem karmazynowym z tebinkami, z taskami, bogata 50 zł
– kulbak dwie bez płata z tebinkami i taskami zielonymi, haftowanymi zł 30
– jasczurów całych 4 po zł 20 = zł 80
– Item jaszczurka (…) do rękojeści 4 = zł 8
– łęków dwa jaszczurem obłożonych zł 36
– łęków malowanych różnych 13 po 3 = 39 zł
– capy[9] pół ósmy zł 22 gr. 15
– jarczaków[10] haftowanych 4 po 12 = 48 zł
Sahar Warterysowicz domagał się aby Jan Takiesowicz został uwięziony, do czasu przeprowadzenia rzetelnego wyliczenia należności za towary. Wyjaśnił ponadto przed urzędem, że do żadnych dóbr szacowanych brać się nie chce… aby nie ubliżyć w czym Dekretowi Zamkowemu. Takiesowicz natomiast wyjaśnił, że nie ma więcej żadnego innego towaru (ani pieniędzy) oprócz tego, który oszacowano. Warterysowicz złożył zatem protest w urzędzie według Dekretu Trybunalskiego, jak i zamkowego, że mu Takiesowicz zadość nie uczynił, sumy nie oddał i doprowadził do dalszych szkód. Kupcy musieli w końcu dojść do porozumienia, ponieważ w księgach zamojskiego urzędu ormiańskiego, przed 9 września 1668 r. zamieszczono zapis: Ja niżej podpisany Sakar Warterysowicz, mieszczanin i kupiec lwowski, zeznaję tym pisaniem moim żem odebrał od Pana Jana Takiesowicza złp. 1075, a to ad rationem compromisu ostatniego w Warszawie uczynionego (…), który opiewał na sumę 2150 złp, które to zwyż pomienione złp 1075 odebrałem i kwituję dobrowolnie(…). Obiecuję czekać za uproszeniem przyjaciół do jarmarku lwowskiego w roku 1669 czerwonych złotych in specie 100, którem dobrowolnie na prośbę przyjaciół, gdy odbiorę, wtedy Pana Jana Takiesowicza lub jego plenipotenta skwituję, jak i membranę na czerwonych złotych 1200, także i drugą na talarów lewkowych 440. (Acta Arm. k. 255, 256, k. 256.b).
Ewa Lisiecka
[1] APL, Acta Armeniaca, oblata krorąku, k. 184; 184.b; 185; 185.b; 186. KIRORENKI_2025.pdf
[2] Slama, futerko lisie albo rysie z brzucha i boków. Słownik staropolski – Ornatowski.com
[3] APL, Acta Arm. k. 177.b – 179.
[4] Panna Zofia Sołtanówna |
[5] APL, Acta Arm. k. 167.
[6] Tzw. „Pamiętne” – wyciąg z ksiąg z takiego zapisu był płatny.
[7] APL, Acta Arm. k. 168 z 1665 r.
[8] Ibidem, k. 168.b; 169; 169.b; 170.b. W języku polskim „sekwestracja” oznacza areszt, zajęcie lub odizolowanie czegoś. Synonimami są m.in. sekwestr czy areszt. Termin ten może być używany w kontekście prawnym, gdy mowa o zajęciu majątku lub mienia w celu zabezpieczenia roszczeń.
[9] Capa – skóra wielbłądzia lub ośla do oprawy np. szabel.
[10] Jarczak, (tatar.) rodzaj lekkiej kulbaki.
Z życia zamojskich Ormian: Krzysztof Romaszkiewicz i Katarzyna Bogdasarowa
Ormianin Krzysztof Romas(z)kiewicz żył w Zamościu w czasach trzeciego ordynata. Niewiele jak dotąd o nim wiedzieliśmy. Jego nazwisko pojawiło się przy transakcjach handlowych kupna i sprzedaży zamojskich nieruchomości. W styczniu 1654 r. wydzierżawił od Bonawentury Constanta Bełżeckiego za 800 zł narożny dom, położony w pobliżu kościoła ormiańskiego przy ul. Ormiańskiej. Rok później, 7 marca 1655 r. kupił dom za 1500 zł od Krzysztofa Balejowicza. Dom ten był również narożny, położony także w okolicach kościoła ormiańskiego, na południe od ul. Ormiańskiej. Czy jest to możliwe, że był to ten sam dom, który wcześniej dzierżawił? W sąsiedztwie mieszkał wówczas Ormianin, Gabriel Dawidowicz.
Po tylu wiekach pewne trudności nastręcza precyzyjne usytuowanie domu Romaszkiewicza we współczesnej przestrzeni miasta, tym bardziej, że wiadomości przechowane w księgach miejskich na ten temat są skąpe i lakoniczne. Możemy je rozpatrywać zaledwie w zakresie sąsiedztwa, wskazanego przy transakcjach handlowych, względnie innych informacji, sporadycznie napotykanych przy poszukiwaniach archiwalnych. Warto jednak postawić jakąś hipotezę i odnaleźć fakty, które mogłyby ją potwierdzić. Trzeba jeszcze pamiętać, że ulica Ormiańska miała nieco inny przebieg od dzisiejszego. My znamy jej prosty odcinek, biegnący (obecnie) od ratusza do Hotelu „Renesans”. Dawniej w okolicach kościoła ormiańskiego zakręcała na południe pod kątem prostym, prowadząc dzisiejszą ul. Grecką. Należy zatem rozważać warianty kilku domów narożnych w tym sektorze.

Zamość na planie wnętrza twierdzy Zamość z 12 sierpnia 1827 r. wykonany przez gen. Maurycego Hauke. Obecna ulica Grodzka – to ulica Wielka. Ulica Ormiańska to obecna Ormiańska za Rynkiem Wielkim, przedłużona o ulicę Grecką do Staszica; ulica Franciszkańska to obecna Staszica od Rynku Wielkiego do skrzyżowania z Grecką; ulica Żeromskiego to ulica Ślusarzy, ul. Kołłątaja to Ordonanshauzowa, Pereca to Żydowska, Kościuszki – Ogrodowa – opis Ewa Dąbska; wycinek kopii [z:] Bogumiła Sawa, Zamość 1772-1866, Tom II Ilustracje, s. 91.
-
Dom był narożny.
-
Położony w pobliżu kościoła ormiańskiego.
-
Na południe od ul. Ormiańskiej.
-
W styczniu 1654 r. – dzierżawiony od Bonawentury Constanta Bełżeckiego.
-
W marcu 1655 r. – Krzysztof Balejowicz sprzedał dom narożny na pd. ul. Ormiańskiej Romaszkiewiczowi. Dom był w pobliżu kościoła ormiańskiego.
-
Sąsiad (jeden, bo dom narożny) – Gabriel Dawidowicz.
-
Gabriel był bratem ormiańskiego ks. Piotra Dawidowicza, pełnił obowiązki pisarza w sądzie ormiańskim.
-
Ksiądz Piotr Dawidowicz sprzedał bratu w 1654 r. część domu przy ul. Ormiańskiej. Gabriel miał za sąsiadów: Jana Mardyrosowicza i Balejowicza.
Kiedy trop się urywa czekamy na kolejny dokument z archiwum, który można dopasować do naszej układanki. Właśnie pojawiła się kolejna informacja dotycząca Krzysztofa Romaszkiewicza. Niestety, nie przybliża nas ona do rozwikłania lokalizacji jego domu. Niesie jednak kilka nowych faktów do historii zamojskich Ormian. Poznajemy także nowego złotnika zamojskiego, działającego w drugiej połowie XVII w. Jest nim Grzegorza Kapliński, poproszony do wyceny srebrnych przedmiotów, które zostały złożone w zastaw przez Romaszkiewicza. Drugą cenną informacją jest fakt, że przy kościele ormiańskim w Zamościu działało Bractwo Świętej Anny.
***
Do urzędu ormiańskiego zgłosiła się 10 sierpnia 1665 r. Teofila Sołtanowa i przyniosła pewną zastawę pana Krzysztofa Romas(z)kiewicza zlecając dokonanie jej wyceny. Zastawne przedmioty już od kilku lat leżały w Bractwie św. Anny przy kościele ormiańskim w Zamościu. Złotnik dokonał w urzędzie ich wyceny na łączną sumę 90 złp.:
– łódka srebrna z wierzchu i wewnątrz pozłocista augsburskiej roboty, ważąca jedną grzywnę i trzy łuty;
– dwa srebrne kubki, jeden większy, drugi mniejszy na kształt baryłeczek, ważące jedną grzywnę bez łuta, takiegoż srebra augsburskiego i takiegoż waloru;
– pasek srebrny, pozłocisty „pstro w sztuczki”, ważący łutów pół piętnasta, próby jedenastej, wyceniony na 24 złp;
– garnuszek z nakrywką i z czarką, ważący dwie grzywny, próby jedenastej o wartości jednej grzywny (20 złp).
Wycenę zapisano do zamojskich ksiąg ormiańskich tego samego dnia. Niestety, nie wiemy czy przedmioty te przeznaczono na sprzedaż z pożytkiem dla funduszu Bractwa św. Anny.
***
Kolejny zapis w księgach ormiańskich, tym razem z lutego 1668 r. informuje, że Krzysztof Romaszkiewicz jest mieszczaninem kamienieckim.[1] W tym czasie wprowadzono do ksiąg zapis informujący o zawarciu przez niego kontraktu ze Stefanem Ałtunowiczem, mieszkańcem Zamościa i ławnikiem ormiańskim, w którym zbywał mu swój dom narożny na ul. Ormiańskiej. Dokument nie wymienia co prawda kwoty za jaką dokonano sprzedaży domu, ale Romaszkiewicz kwitował Ałtunowicza urzędownie i uznawał, że mu się stało dosyć uczynienia i zapłacenia sumy.
***
Kolejny zapis w księgach ormiańskich przybliża nam jeszcze bardziej sylwetkę Ormianina.
Krzysztof Romaszkiewicz swojej córeczce Mariannie, pozostałej po rodzicielce jej nieboszczce Katarzynie Kirkorownie z pierwszego małżeństwa, małżonce swej pierwszej, uczynił 16 stycznia 1664 r. asekurację na sumę 540 zł, które miały być dane do rąk pana Jana Kirkorowicza.
Marianna, którą Romaszkiewicz nazywa swoją córeczką, jak wynika z dokumentu, była córką Katarzyny z pierwszego małżeństwa. Zapis kwoty 540 zł uczyniony dla Marianny miał być oddany do rąk jej wuja, Jana Kirkorowicza.
Wcześniej, czyli przed datą 16.01.1664 r. Romaszkiewicz sprzedał swój dom narożny na ul. Ormiańskiej Stefanowi Ałtunowiczowi, opuścił Zamość i wyjechał do Kamieńca. Zapewne tam ożenił się po raz wtóry, ponieważ Katarzynę mianuje swoją pierwszą małżonką. Pamiętał jednak o córce dokonując następującego wpisu do zamojskich ksiąg ormiańskich w 1668 r.: …”nie czyniąc krzywdy żadnej, jako Rodzic wolno mu będzie i co więcej córeczce swej (…) Mariannie w dobrach ruchomych i nieruchomych w Kamieńcu mających zapisać”…., czyli nie na tych dobrach w Zamościu, gdyż te zostały sprzedane. Możliwe, że zapis ten zmuszony był uczynić w związku z pretensjami sukcesorów Katarzyny Kirkorówny, 1o voto Balejowiczowej, 2o voto Romaszkiewiczowej, ponieważ 8 lutego 1668 r. ponownie uwiarygodnił przed zamojskim urzędem kontrakt sprzedaży domu Stefanowi Ałtunowiczowi.
[1] APL, księgi wójtowskie ławnicze uprzywilejowanego prawa ormiańskiego zamojskiego, k. 230, k. 232,
***
Kim była Brylińska, mieszczka zamojska?
Nazwisko to pojawiło się po raz pierwszy w księgach ormiańskich[1] pod rokiem 1667, kiedy odnotowano sąsiedztwo Brylińskiej na ulicy Brukowanej (obecnie ul. Grodzkiej). Jej dom graniczył z domami Wojciecha Mierzwowicza i małżeństwa Sajowiczów, Jana i Barbary z Ałtunowiczów.
Rok później 5 marca 1668 r. występuje w księgach jako Pani Katarzyna Brylińska Bogdasarowa.[2] Złożyła wówczas do urzędu ormiańskiego prośbę o wydanie z zabezpieczonego inwentarza nieboszczyka pana Żyskowskiego alias Bogdana Warterysowicza, części ochędóstwa białogłowskiego (szaty, chusty), na potrzebę jego córki, panny Elżbiety. Sąd ormiański i urząd po rozważeniu zasadności apelacji Brylińskiej pozwolił otworzyć skrzynię ochędostw na jej część należącą z szatami i chustami białymi. Katarzyna Brylińska alias Bogdasarowa pokwitowała odbiór następujących rzeczy: bawełnicy[3] jednej ze szlakiem; dwóch bawełnic bez szlaku; trzech czapek białych z koronkami; półpłaszczy barszczowych, atłasowych podszytych brzuszkami; dwie cienkie koszulki; jeden cienki fartuszek; jedna poszew na pierzynę; dwa cienkie giezł ki; cztery odzienia; trzy wielkie poszewki do poduszek; dwa prześcieradła; jedna poszewka; czapeczka z ogonkami sobolowymi, aksamitna, ceglasta, z koronkami złotymi; jedna spódnica atłasowa, fiałkowa; druga spódnica czamlotowa, karmazynowa; (…) tabinową ze złotymi pasamonami; prześcieradło pstre mysyrskie; paciorki bursztynowe z koralami i medalikiem srebrnym; kołnierz jedwabnierzowy.
Po pokwitowaniu tych rzeczy w urzędzie Katarzyna Bogdaserowa zabrała je do siebie dla panny Elżbiety, córki Bogdana Warterysowicza. Bogdan, w języku ormiańskim Aswadur[4] zapewne zmarł przed 1668 r., ponieważ w tym czasie Katarzyna Brylińska zleciła przeprowadzenie wizji domu nieboszczyka Aswadura (Asuadura).[5] Lentwójtem ormiańskim był w tym czasie Stefan Ałtunowicz, który wraz z ławnikiem Łukaszem Jędrzejowiczem przystąpili na prośbę Brylińskiej (przed 18 czerwca 1668 r.) do przeprowadzenia inwentaryzacji domu nieboszczyka Aswadura, który Brylińska obejmowała razem z sukcesorami po nim.
Gdzie mieszkała Brylińska? Z zapisów w księgach[6] należy wnosić, że w sąsiedztwie księdza ormiańskiego Jana Kistosterowicza. W księdze ormiańskiej pozostał zapis wyglądu wnętrza domu z 1668 r.: w izbie wielkiej okna na tył dwa z okiennicami, całe, z ramami tylko dwóch szyb nie było; w alkierzy okno całe; drzwi na zawiasach żelaznych, obie z wrzeciądzami, zamczyste[7]; trzecie okno na ulicę sześciu szyb nie miało. Piec cały biały, około niego ławy bez listew, we dwie strony; ławy dwie z listwami; listwy stolarskiej roboty, malowane, we trzy strony, szafka do antwaszu zielona; stół z dwoma skrzynkami; zydel jeden z poręczą. W izbie posadzka cała; drzwi w tejże izbie całe, z zamkiem starym, niedobrym, bez listewki spodniej na zawiasach; kuchnia zamczysta i piec cały do pieczenia chleba; szafek dwie zielonych, jedna z kratą; spiżarnia na półtora sążnia bez zamka; skrzynia do sypania zboża z wrzeciądzem do zamykania; drzwi na tył na zawiasach zielonych zamknięte. Na tyle stajenka, drzwi na żelazie zamczyste z wrzeciądzem; osęka żelazna; parkan z dylów bez dachu, trzech przęseł od dołu nie było, z tej strony od księdza Jana mieszkania, u góry dwóch przęseł; w sieniach stół dobry, komora w sieniach cała zamczysta. Wrota z kunami żelaznymi, tylko trochę ich trzeba poprawić; u zamszu zawiasy wpół, jednej nie było, w nim żelaznych szyn dwie na krzyż, drzwi na zawiasach żelaznych, całe z kunami; ława w sieniach jedna; do piwnicy całe drzwi na zawiasach żelaznych; schody na górę, tylko jednego nie dostawało gradusa. W piwnicy samej ściana zapadła się z tej strony od księdza[8]; w niej schody naprawić trzeba; komór na górze dwie z dylów dobrych, zamczyste z wrzeciądzami; cały dach nad wszystkim, poprawić trzeba [nad] mieszkaniem i nad alkierzem. Rynna jedna nowa, dobra tylko nadstawiona. Inwentarz wpisano do ksiąg ormiańskich.
Bogdaserowa (Bogdanowa), to przydomek Katarzyny Brylińskiej, od imienia jej męża Bogdana (Aswadura) Warterysowicza, alias Żys(z)kowskiego. Mieszkali na ul. Ormiańskiej w sąsiedztwie ormiańskiego księdza Jana Kistostorowicza i Zuzanny Cipurowej.[9] Ksiądz Jan kupił ten dom 11 marca 1657 r. za 2200 zł od Jakuba Ałtunowicza, oficjała kościoła ormiańskiego
Acta Arm. – k. 166 i k. 166.b
Kontynuacja inwentaryzacji Bogdana Warterysowicza als p. Żyskowskiego z dnia 16.09.1665 r.
Przywiózł te rzeczy ze Lwowa i oddał porucznik Grzegorz Pilawski, rotmistrz JKM, według regestru sporządzonego we Lwowie w 1664 r.:
Skrzynia z karku [wierzchu] okowana, w której były następujące rzeczy: obuch* polerowany, Tuzłuk* zielony kindyakowy, baranami białymi podszyty, drugi tuzłuk ceglasty z guzikami koralowymi dwunastoma, zarękawie karmazynowe (…tkami podszyte, czapka lisia siarczystego sukna, półtora łokcia paklaku błękitnego, czapka półgranatnia biała, goła. Para nożów z perłową macicą i muszał przy nich, lis jeden, chustek trzy tureckich. Item chustka jedna bawełniana, prześcieradło jedno, tafty zielonej, kitajczanej, kilimków pstrych trzy, pare poduszek małych, szkatułka okowana, w niej zegarek mosiądzowy złocisty, łyżka srebrna złota łamanego dwa łuty, srebra różnego to jest guzików, pieniędzy starych, ważyło to wszystko łutów 9, atłasu czarnego łokci 37 i pół czwarty ćwierci, różnej maści kitajek w trzech kawałkach łokci piętnaście i pół czwarty ćwierci.
Odebrawszy te rzeczy od Mikołaja Krzysztofowicza, urząd kwitował go.
-
Tuzłuk, męskie okrycie podbite futrem i szamerowane (zdobione pasmanteryjne). Słownik staropolski Ornatowskiego.
-
Obuch biała broń z zawiniętym w dół dziobem i młotkiem po jego przeciwnej stronie
Ewa Lisiecka
[1] APL, k. 235, 235 b.
[2] APL, k. 236 b, 236.
[3] Bawełnica, spódnica wełniana lub bawełniana, dawniej także chustka.
[4] Patronimik oparty na leksymach ormiańskich Aswadur – Aswadurowicz (Bogdan-Bogdanowicz).
[5] APL, k. 251.
[6] APL, k. 252.
[7] Zamczysty, opatrzony dużym, solidnym zamkiem.
[8] Piwnicę księdza zalewało już od pięciu lat, kiedy w sierpniu 1673 r. ks. Jan Kistostorowicz, proboszcz kościoła ormiańskiego przeprowadził wizję piwnic, okazała się wielce zrujnowana: „Ruiny w sklepie ziemnym murowanym, to jest iż dla dołu i piwniczyska głębokiego, zapadłego, do którego z ulicy całej woda podczas deszczu zaciekała i przepełniwszy ten dół, wlot sobie do piwnicy ks. Jana uczyniła, piwnica niezwyczajnie pod ścianą była wybrana.” 20 lipca 1694 r. dokonano w aktach ormiańskich wyceny (869 złp.) i opisu domu po zmarłym ks. Janie Kistestorowiczu, proboszczu kościoła ormiańskiego. Sąsiedztwo: kamienica „Kirkorowiczowska” i Andrzej Żołądkowicz. Poczet zamojskich Ormian. |
[9] APURCIPURA KIRKOR i ZUZANNA – We wrześniu 1633 r. Zuzanna Apurcipurowa, wdowa po Kirkorze Apurcipura Ormianinie i kupcu, darowała dom w Zamościu Mikołajowi Hadziejowiczowi, Ormianinowi, zięciowi Zuzanny. Dom ten był kupiony od Szymona Mardyrosowicza. Sąsiedztwo: dom potomków Apurcipury i dom „Baliowski”. Apurcipur nie żył już 18.02.1620 r. ponieważ w tym czasie z rąk Zuzanny, wdowy po nim, odebrał dług 34 zł. Bernath lat 20, syn Teodora Sołtanowicza, którego kuratorem był Owanis Serhiowicz (ławnik) – skan 59, ks. 1620-49) Poczet zamojskich Ormian. |
Wykopaliska archiwalne |
Przywilej szczebrzeskich sukienników
Rękopis przywileju[1] cechu sukienników w Szczebrzeszynie wystawiony przez Klemensa Jerzego Zamoyskiego na Zamku Zamojskim 4.08.1766 r. stanowi jeden z przykładów gospodarności młodego ordynata, który na dziewięć miesięcy przed swoją śmiercią uporządkował sprawy sukienników w jednym z miast należących do Ordynacji Zamojskiej, w Szczebrzeszynie. Miasto to słynęło z wyrobów sukienniczych i przez długi czas pełniło wiodącą rolę w tym rzemiośle na terenie ordynacji. W Zamościu cech sukienników upadł jeszcze na początkach XVIII w., pomimo że Zamoyscy otaczali tych rzemieślników szczególną opieką, zapewniając im bogate zaplecze surowcowe poprzez rozwój hodowli owiec w swoich dobrach.
Projekt przywileju przedłożyli do akceptacji ordynata Starsi Towarzysze kunsztu sukienniczego ze Szczebrzeszyna: Mikołaj Brytowski i Maciej Iruszyński. Dokument regulował w 24 punktach obowiązki i powinności braci rzemieślniczej. Cech sukienników szczebrzeskich miał pod swoją opieką ołtarz w Kościele Franciszkanów z cudownym obrazem św. Antoniego Padewskiego, możliwe, że nawet przez nich fundowany. Obraz nie zachował się w kościele, podobnie jak i wzmianki o nim. Pożar miasta w 1776 r., który dotarł także do zabudowań Ojców Franciszkanów mógł zniszczyć część wyposażenia. Przed obrazem św. Antoniego sukiennicy mieli obowiązek opalania światła tego ołtarza podczas uroczystości kościelnych. Do skrzynki braterskiej (towarzyskiej) wpłacali pieniądze za każdą opuszczoną mszę świętą, uroczystość kościelną i procesję. Wybrani z nich, tzw. Stołowi Towarzysze kunsztu sukienniczego, mieli obowiązek asysty z pochodniami, innym poruczano kwestowanie, które to obowiązki przekazywali kolejnym po upływie kwartału. W razie zaniechania tych obowiązków płacili karę, najczęściej trzech groszy do skrzynki. Zmarłego ze swojego cechu odprowadzali ze świecami do kościoła i na miejsce spoczynku. Nieobecni na pogrzebie składali stosowną opłatę do skrzynki, z której pieniądze nierzadko służyły wspomożeniu rodziny zmarłego, ale także chorego rzemieślnika. Nie zaniedbywali procesji Bożego Ciała, mszy rekwialnych, przeprośnej niedzieli, paschalnej spowiedzi itp. Wybierali z pośród siebie nawet takich towarzyszy, którzy mieli baczenie na rzadko spowiadających się.
Miejscem ich spotkań (tzw. schadzek) była Gospoda należąca do nich, w której obierali Ojca Gospodniego; Protektorów; Magistra Gleytowego; Magistrów (majstrów) Cechu Sukienniczego; Starszych Towarzyszy; Szafarza; przeprowadzali kolejne elekcje; organizowali „przeprośne” w czasie których godzili się zwaśnieni towarzysze; wyzwalali nowych rzemieślników i obowiązkowo spotykali się co dwa tygodnie, zwoływani znakiem towarzyskim. Kto się nie stawił na wezwanie płacił do skrzynki groszy trzy, sześć, konew lub dwie piwa, kamień wosku w zależności od przewinienia. Surowo karano wszelkie przewinienia wobec braci cechowej i postanowionym przywilejom. Sądzili się w Gospodzie wobec Ojca Gospodniego, Protektorów, Towarzyszy, a ewentualne odwołania kierowano do Cechu Sukienniczego i do radnych miasta.
Sukiennik obcy, który przywędrował do miasta, aby otrzymać pracę musiał udowodnić w Gospodzie, że zna rzemiosło, otrzymywał przydział na robotę u konkretnego majstra, u którego mieszkał i żywił się pracując. Jeżeli zostawał przy robocie na rok miał dać do skrzynki groszy sześć i konew piwa. Przywilej drobiazgowo omawiał kary za opuszczenie warsztatu mistrza, czyli przypadki zbiegostwa czeladników i kary zwanej trybówka [wykluczenie], wyznaczanej za samowolne opuszczenie warsztatu bez wiedzy majstra (magistra). Karano podjęcie pracy u innego magistra, bez wyraźnego zlecenia swojego mocodawcy. Wymierzano także karę za nieprzyzwoite zachowanie, pijaństwo, nieuczciwość, złośliwości, uszczypliwości i wyzwiska. Za niektóre przewinienia tracono prawo do wykonywania rzemiosła na ćwierć roku, pół roku lub rok, dopóki się nie oczyszczono z zarzutów, za niektóre całkowicie pozbawiano prawa do wykonywania zawodu. Przywilej przewidywał ustalone stawki za tkane sukno w zależności od jego wymiarów, wagi gręplowanej wełny, od folowania (spilśniania) postawu sukna itp. Młody rzemieślnik (młodzieniaszek) podczas wyzwolin wpłacał do skrzynki brackiej tzw. sztugielt (szesnaście groszy opłaty) a za wstępne w grono towarzyszy cechowych cztery konwie piwa i funt wosku. Jeżeli młody rzemieślnik był synem magistra (majstra) opłacał połowę tego przy wyzwolinach. Młody rzemieślnik, który został niesłusznie potraktowany przez majstra (magistra) miał w pozostałych współbraciach obrońców przed cechem i urzędem.
Przywilej sukienników ze Szczebrzeszyna
Wszem wobec i każdemu z osobna komu o tym wiedzieć będzie należało, osobliwie jednak wójtowi, burmistrzom i rajcom, mieszczanom i pospólstwu miasta mego Szczebrzeszyna, oznajmuję niniejszym pismem moim, że przychylając się do zaniesionej supliki przez uczciwych Mikołaja Brytowskiego i Macieja Iruszyńskiego, Towarzyszów Starszych kunsztu sukienniczego, w której swym i całego zgromadzenia współ towarzyszów tegoż kunsztu imieniem, pokornie dopraszali się aby na położone Gospode Prawo Towarzyskie otrzymać mogli. W czym mając chętną pobudkę i pilny wgląd na usilne ich prośby, ile ku dobremu się rządzeniu i wyrządzaniu rewerencji Boskiej, w kościele Wielebnych Ojców Franciszkanów Szczebrzeskich, a mianowicie przed ołtarzem Cudownego Świętego Antoniego Padewskiego, swoim staraniem i opalanie światła tego ołtarza, jako też i inszych obyczajów dobrych, jako to poszanowania Starszych Magistrów i do dozoru inszych Towarzyszów ściągającego się. Przeto im te punkta przywileju tego, które oni podali i za prawo mieć chcą, przez naruszenia Przywileju Magistrom Sukiennikom danego aprobuję, pozwalam i mieć dopuszczam. Których punktów tener jest takowy
-
Najprzód aby co niedziele i święta uroczyste aby Towarzysze kunsztu sukienniczego bywali na Mszy Świętej, kazaniu, procesji, a który by omieszkał i nie był, za winę [karę] ma dać groszy dwa do skrzynki Towarzyskiej.
-
Item. Mają być obrani dwóch Stołowych Towarzyszów Kunsztu Sukienniczego bywali na Mszy Świętej, kazaniu i procesji, żeby podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu i Procesji z pochodniami asystowali, także drugich dwóch obrać powinni na kwestę, którzy funkcje swoje odprawować mają i będą powinni przez kwartał, a po wyściu [skończeniu] kwartału inszym tę funkcję zdać mają, a któryby omieszkał [zaniedbał] powinności swojej, albo pójść nie chciał, za winę ile razy omieszka zapłaci groszy dwa.
-
Item. Gdy się trafi, że który towarzysz umrze, powinni wszyscy ze świecami tak przy exportacji[2] asystować, jako też i Mszy Rekwialnej[3] słuchać, a któryby zaniedbał albo pójść nie chciał, za winę da groszy trzy. Item. Na procesji podczas Bożego Ciała i przez całą oktawę bywać i Mszy Świętej słuchać powinni, a któryby zaniedbał i nie był, ile razy omieszkał, tyle groszy do Skrzynki Towarzyskiej zapłaci.
-
Item. Na cztery Msze Święte kwartalne w roku, na każde suchedni, za dusze zmarłych Towarzysze zakładać się powinni i każdy Towarzysz Mszy Świętej słuchać ma od początku aż do poko [dopóki] się nie skończy, a jeżeliby Starszy Towarzysz omieszkał dwoje tyle zapłaci.
-
Item. W przeprośną Niedzielę mają się zejść wszyscy Towarzysze do położonej Gospody i tam mają się przeprosić gotując się do Paschalnej spowiedzi, a przy tej schadzce powinni obrać dwóch dozorców aby doglądali tych, którzy się nie radzi często spowiadają, a którzy by się sprzeciwiali i nie chcieli być dozorcami drugich, za winę każdy zapłaci groszy sześć.
-
Item. Schadzki w Gospodzie położnej co dwie niedzieli miewać powinni, a który by omieszkał i za znakiem Towarzyskim do Schadzki przyjść nie chciał, za winę da groszy trzy.
-
Item. Elekcja, czyli obieranie Ojca Gospodniego i dwóch Protektorów z Magistrów Cechu Sukienniczego, tudzież dwóch Starszych Towarzyszów i Szafarza ma być zaraz po Elekcji Cechmistrzów. Corocznie przez samych tylko Towarzyszów expedycjowana, a któryby z Towarzyszów omieszkał i nie chciał pójść na Elekcję, za winę da groszy sześć i konew piwa.
-
Item. Jeżeliby który z Towarzyszów co przeciwko Przywileju tego przewinił albo przeciwko Magistrowi któremu co szemrał, lub też co inszego wykroczył, takowy ma być sądzony w Gospodzie położonej przez Ojca Gospodniego, dwóch Protektorów i przez Towarzyszów, a przy nieukontentowaniu Dekretu której stronie, apelacja ruszyć się ma do Cechu Sukienniczego, a z Cechu zaś do PP. Radnych.
-
Item. Gdy Towarzysz przywędrował z pola ma pójść do położonej Gospody i ma prosić Starszego Towarzysza, który aby mu przez Szafarza, u którego Magistra miejsce i robotę wynalazł, a wynalazłszy miejsce czyli robotę powinien go szafarz spytać o uczciwe nabycie rzemiosła, a potem należy opowiedzieć zwyczaj jak się ma sprawować, i ma mu dać od Magistra Gleytowego groszy sześć, a przerobiwszy niedziel dwie powinien pójść do Gospody położonej i ma się przy Oycu Gospodniem z Magistrem jeżeli się sobie podobają postanowić, a jeżeli się nie podobają jeden drugiemu powinien Gleytowe sześć groszy wrócić, a Magister za przerobione niedziel dwie powinien zapłacić, z której zapłaty powinien dać do skrzynki Towarzyskiej groszy dwa to jest Warsztatowego, a jeżeliby zostawał na robocie i magistra do roku lubo mniej, takowy powinien dać na wspomożenie Skrzynki Towarzyskiej groszy sześć i konew piwa.
-
Item. Któryby Towarzysz w Święta albo Niedziele omieszkał i nie przyszedł według zwyczaju domowego na obiad albo wieczerzę, a nie za magistrowskim będąc zabawny interesom, takowy nie ma się w nocy o obiad albo wieczerzę upominać.
-
Item. Któryby Towarzysz w Gospodzie położonej słowa szpetne nieuczciwe z obrazą Pana Boga a z zgorszeniem inszych gadał, albo piosnki nieuczciwe śpiewał, albo też i jeden drugiego upominać Towarzysz Towarzysza słowami uszczypliwymi i nieuczciwymi uraził, albo przezwiskiem jakowym nieuczciwym nazwał, takowy za winę ma dać groszy sześć i dwa funty wosku.
-
Item. Żaden Towarzysz nie ma siadać przy Skrzynce Towarzyskiej z bronią ani z nożem pod winą groszy sześć.
-
Item. Żaden Towarzysz w gospodzie położonej nie powinien w stół kołatać ani w skrzynkę, ani skrzynkę po stole suwać, który by się odważył to uczynić za winę zapłaci wosku funt jeden i konew piwa.
-
Item. Któryby Towarzysz wziąwszy glejtowego groszy sześć a nie dobywszy do czasu i odszedł bez opowiedzi, za takowym powinna być trybówka[4] jako za nieuczciwym, a któryby Towarzysz zawzion [zabrał] co z naczynia u Magistra odchodząc nieodpowiednio i takowy trybówce podlega.
-
Item. Któryby Towarzysz był w czym podejrzany, takowy nie powinien mieć magistra, ani społeczności z innymi Towarzyszami i rzemiosła robić nie powinien póki się nie oczyści w Cechu i przed Urzędem, a gdy mu będzie poczciwość przywrócona od Cechu i Urzędu, tenże powinien dać do Skrzynki Towarzyskiej groszy sześć i dwie konwie piwa.
-
Item. Któryby Towarzysz w strawie niesłusznie przewodził i niegodziwie censarował, której i sam Magister zażywa ma podjąć karanie znaczne i roboty nie mieć ćwierć roku.
-
Item. Każdy Towarzysz i Młodzieniaszek jako też i prządka, na każde ćwierć roku powinien dać do Skrzynki Towarzyskiej grosz jeden, za które pieniądze jak się trafi, że który zachoruje, lub wędrowny, lub domowy, albo prządka, tedy z miłości chrześcijańskiej ile możności sustentować [utrzymywać, żywić] i opatrywać powinni.
-
Item. Żaden Towarzysz nie powinien z siebie suknie, pasa, butów przepijać, pod winą karania znacznego, ani też żaden nie powinien się na niepoczciwym znajdować miejscu pod tymże rygorem.
-
Item. Gdyby Towarzysz niesłusznie od magistra na warsztacie spotkała zniewaga, tedy towarzysze za niewinnym zdjąć się powinni i w Cechu na Magistra szukać sprawiedliwości.
-
Item. Żaden Towarzysz siadłszy na robocie u jednego Magistra nie ma odchodzić do inszego, chybaby tego wyciągała słuszna przyczyna, pod utraceniem rzemiosła na cały rok.
-
Item. Każdy Towarzysz ma brać do osnowy od krayki[5] groszy trzy, od obierania kamienia wełny groszy cztery, od gręplowania wagi i odbicia groszy dwa, a wagi i funtów sześć, od folowania postawu sukna groszy trzy, prządce od wagi groszy trzy przy strawie, okrom zaś strawy groszy sześć dawać powinni.
-
Item. Każdy młodzieniaszek po uczynieniu za dosyć Cechowi według przywileju Magistrowskiego, podczas jego wyzwolin powinien dać do Skrzynki Towarzyskiej Sztugielt, to jest groszy szesnaście, i wstępnego między Towarzystwo piwa konwi cztery, a porobiwszy potem rok u Magistra, powinien dać do Skrzynki Towarzyskiej na raz tylko, jeden wosku funt, jednak magistrowski syn połowicę tego wszystkiego odbywać powinien.
-
Item. Któryby z Towarzyszów będąc przy schadzce i wyszedł gniewny z Towarzystwa przez [bez] dozwolenia Starszych Towarzyszów, za winę zapłaci groszy sześć.
-
Item. Gdyby starsi Towarzysze albo Ociec Gospodni po któregokolwiek posłali aby przyszedł, a ten przyjść nie chciał, i wymawiał się, za winę dać powinien groszy trzy.
Przeto te punkta i artykuły przywileju tego, które oni sami ad normam innych Cechów z Praw wypisane dobrowolnie na się przyjmują, i za prawa mieć chcą. Więc na usilną ich afektację przerzeczone punkta i artykuły aby mieli moc i władzę i do exekucji przyprowadzone były potwierdzam, umacniam i ratyfikuję, a dla większej ważności ręką własną podpisuję i pieczęć moją przypiąć kazałem. Datt. w Zamku Zamojskim dnia 4 sierpnia roku pańskiego tysięcznego siedemsetnego sześćdziesiątego szóstego. Klemens Ordynat Zamoyski mpp.
***
Ewa Lisiecka
Źródła:
Tkactwo – rzemiosło zapomniane – NIKiDW
[1] Blblioteka Narodowa w Warszawie. Polona.
[2] Eksportacja, wyprowadzenie zwłok na miejsce, gdzie pozostają do momentu pogrzebu.
[3] Msza rekwialna, msze za zmarłych w dniu ich pogrzebu, rocznicowe.
[4] Trybówka, trybówek, rodzaj kary stosowany wobec dawnych rzemieślników za samowolne opuszczenie warsztatu bez wypowiedzenia karano trybówką, wykluczeniem z każdego warsztatu, dokądkolwiek się winny udał.
[5] Krajka, brzeg tkaniny, pasek szer. 8-20 cm po obu jej stronach, zabezpiecza tkaninę w czasie tkania, stanowi jej wykończenie.
Intercyza przedślubna Klemensa Zamoyskiego
W aktach majątkowo-prawnych rodziny Zamoyskich zachował się archiwalny dokument intercyzy przedślubnej VIII ordynata Klemensa Zamoyskiego i księżniczki Konstancji Czartoryskiej, spisany w Krakowie 5 sierpnia 1763 r.[1] Intercyza[2] stanowiła umowę przedślubną, zawieraną przez strony najczęściej przy okazji zaręczyn (zmówiny).

Strony umowy
Podpisy pod intercyzą złożyli rodzice panny, książę Stanisław Kostka Czartoryski Łowczy Koronny z małżonką Anną z Rybińskich; matka ordynata Teresa Aniela z Miechowskich Zamoyska, wdowa po VII ordynacie na Zamościu Tomaszu Zamoyskim wojewodzie lubelskim oraz sam przyszły pan młody, Klemens Józef Zamoyski VIII ordynat na Zamościu. Pod intercyzą brak podpisu księżniczki Konstancji, co należało wówczas do normy. Panna wychodząca za mąż nie występowała w intercyzie jako „strona”, w jej imieniu dokument podpisywali opiekunowie, rodzice. Wyposażenie kobiet było obowiązkiem ojca lub braci (w razie jego śmierci), względnie wyznaczonych opiekunów.
***
Między Jaśnie Oświeconemi Stanisławem Kostką na Xięstwie Koreckim i Anną z Rybińskich Xiążętami Czartoryskiemi z jednej, a Jaśnie Wielmożną JeyMcią Panią Teresą z Miechowskich Ordynatową Zamoyską Wojewodziną Lubelską niegdyś Jaśnie Wielmożnego JMci pana Tomasza Ordynata na Zamościu Zamoyskiego Wojewody Lubel., małżonką pozostałą wdową, matką z drugiej strony, z trzeciej zaś Jaśnie Wielmożnym JMci Panem Klemensem Józefem na Zamościu Ordynatem Zamoyskim, Płoskirowskim, Tarnawackim starostą, Pułkownikiem Wojsk JKM i Rzeczypospolitej,
***
Powody zawarcia intercyzy
W intercyzach najczęściej jako powód spisania umowy podawano zapisy typu: „wieczne wyroki” „zaplanowane przez Boga” itp. odgórne zrządzenia losu. W przypadku omawianej intercyzy było to „zrządzenie Najwyższego” – „moc niewidoma”, z przyczyn bardziej przyziemnych „prośby i żądania” Zamoyskiej i najusilniejsze starania i chęci samego ordynata. W tej części zachwalane są również przymioty przeszłej panny młodej jako najporządniejszej córki, która nie przymuszana serce swoje i myśli kieruje ku wybrankowi. Intercyza była postrzegana jako nieodwołalna zgoda na zawarcie małżeństwa szlubny kontrakt, w którym obie strony zobowiązywały się do wypełnienia postanowień umowy, niekiedy pod rygorem zaostrzonych konsekwencji za jej zerwanie. Pośrednio intercyzy służyły również doborowi odpowiednich partii i skoligaceniu rodów.
***
takowa za kooperacją i zrządzeniem Najwyższego, ważna i nigdy nie wzruszona stanęła transakcja. Ta albowiem moc niewidoma, widocznie i oczywiście wszystkim władająca, raczyła nakłonić serca i umysł Jaśnie Oświeconych Xięstwu IchMciów Łowczych Koronnych ku usilnym prośbom i żądaniom Jaśnie Wielmożnej Pani Ordynatowej Wojewodziny Lubel. Matki ku staraniu, chęciom i konkurrencyi JW. JMci Pana Ordynata w dożywotnie szluby o JW. Xiężniczkę JeyMść Konstancyę Czartoryską Łowczankę Koronną. Tychże Jaśnie Oświeconych Xięstwa IchMciów jedyną córkę suplikującego. Ta do najwyższej w tym dyspozycji swojej połączyła wola Jaśnie Oświeconych Rodziców i zupełną rezygnacją [tut. zgodą] J.O. Xiężniczki JeyMci, a zarazem z najusilniejszym staraniem JW. JMci Pana Ordynata, tey rząd absolutny ale oraz miły i dobrotliwy, determinował już J.O.O. Xięstwa IchMciów Łowczych Koronnych, że tęż najporządniejszą córkę swoją, w niewymuszone serc i myśli obowiązki z tymże JW. JMcią Panem Ordynatem łączyć są dysponowani i owszem ku chwale tego Najwyższego Boga maryasz ten szlubem i błogosławieństwem kościoła świętego w jak najprędszym czasie (…) determinują.
***
Określenie wielkości i rodzaju majątku
W intercyzie należało określić rodzaj oraz wielkość majątku wnoszonego przez przyszłą żonę do masy majątkowej męża. Suma z ojcowizny: Konstancja otrzymać miała w posagu sumę 400.000 zł, zastawioną na dobrach dziedzicznych ojca, położonych w woj. sandomierskim, w powiecie wiślickim. Dobra te były wolne od wszelkich długów, nie licząc wyderkafów.[3] Książę Czartoryski zobowiązał się przekazać te dobra młodym małżonkom zaraz po ślubie, w terminie nie przekraczającym roku od daty zawarcia intercyzy.
***
Co się zaś tycze posagu najpierwej JO Xiąże JM Łowczy Koronny po tejże księżniczce córce swojej z dóbr ojczystych naznacza czterykroć sto tysięcy zł pol., w których to dobra swoje dziedziczne Skrobieczów i (…) ze wszystkimi do nich przyległościami i przynależnościami w Województwie Sandomierskim a Powiecie Wiszlickim leżące, oprócz samych wyderkafów od wszelkich długów wolne i czyste wyłącza i onych donację raz po szlubie na Osobę tej to J.O. córki swojej zeznać i uczynić deklaruje i owszem w (…) w posesyą JWW przyszłych małżonków najdalej za rok od daty niniejszej wypuścić.
***
W umowie oddzielano zapisy dotyczące posagu, wiana, wyprawy. Ponieważ ojcowizna zapisana Konstancji była z natury obciążona sumą wyderkafów, księżniczka miała dodatkowo otrzymać klejnoty o wartości 100.000 zł. Kosztowności miały być objęte osobnym rejestrem. Spisu takiego dokonywano przed lub tuż po ślubie. Było to często praktykowane w intercyzach, że do sumy posagu inkludowana była wartość klejnotów zapisywanych w wyprawie.
***
A że na wspomnianych dobrach są wyderkafy sumą kilkadziesiąt (…) (….)noszące, które z natury swojej circa Fundum pozostają więc (…) na znaczną posagową sumę czterokroć sto tysięcy zł pol. przez rację wyderkafów na tych dobrach będących umniejszoną, klejnoty szacunku stu tysięcy zł pol. osobliwym rejestrem specyfikowane tejże JO Xiężniczce JeyMci córce swojej zaraz przy wspaniałej i przyzwoitej tej wyprawie daje, wyznacza (…) (…).
***
Zobowiązania pana młodego
Najczęściej dobra nieruchome zastawiano do czasu spłaty posagu. Wspomniana w dokumencie abrenuncjacja*, to nic innego jak zrzeczenie się prawa do majątku po rodzicach przez córkę po otrzymaniu od nich posagu (sumy 400 tys. zł). Pozycja męża w związku była dominująca. Żona pozostawała stale pod jego władzą i opieką. Zatem ordynat jako opiekun przyszłej małżonki zobowiązywał się w intercyzie do abrenuncjacji z dóbr ojczystych księżniczki zaraz po ślubie.
***
JMść Pan Ordynat Zamoyski widząc tak (…) Xiążęcia JMci Łowczego Koronnego Oyca i Dobrodzieja uczynność dla Księżniczki JMci, a przyszłej małżonki swojej (…) do zeznania z dóbr ojczystych abrenoncjacji zaraz po nastąpionym szlubie i donacji dóbr wyżej wyrażonych przywieść obowiązuje się.
***
Wyprawa z macierzyzny
Matka przyszłej panny młodej wymieniona jest jako strona w intercyzie, bowiem dokonano tu księżniczce zapisu dóbr spadających na matkę, a potem w konsekwencji „po matce na córkę”. Księżna Anna Czartoryska wnosiła istotny wkład do sum posagowych swojej córki, które otrzyma po śmierci matki, do podziału z rodzeństwem. Postawiono jednak warunek, że ewentualna sprzedaż dóbr wymagałaby zgody pozostałych sukcesorów i należnej rekompensaty.
***
Oboje zaś JOO Xięstwo IchM względem substancji samej J.O. Xiężnej JeyMści Dobrodziejki jakimkolwiek prawem jej należącej też J.O. Xiężniczkę JeyMść po jako najdłuższym życiu swoim do prawa natury i równego między współ rodzeństwem działu przypuszczają, z tym jednak warunkiem i upewnieni iż gdyby JW. JMść Pan Ordynat przyszły małżonek JO Xiężniczki JMści pro Meliori Bono [dla większego dobra], które jej dobra przedać chcieć, tedy to za należytym konsensem z asystencją tudzież za policzeniem słusznej rekompensy czynić tylko będzie mógł. Gdyby zaś sumy (…) tenże JO przyszły małżonki swojej własne od kogo podnosić miał, tedy wszelakie onych bezpieczeństwo upatrzyć i asekurować jest winien.
Życzenia dla młodych nowożeńców
Schematyczność intercyz XVIII w. kazała zawrzeć w niej zapisy złożenia życzeń przyszłej parze. Wojewodzina Lubelska doceniając walory księżniczki Konstancji, prognozuje przyszły związek jako arcy szczęśliwy i pomyślny, panna określana jest jako osoba pełna przymiotów i wspaniałości serca co wróży małżeństwu szczęśliwe pożycie.
***
Z drugiej zaś strony JW. JeyMść Pani Teresa z Miechowskich Zamoyska Wojewodzina Lubel. Ordynatowa Wdowa, nie tylko z tak arcy szczęśliwych i pomyślnych związków JW. Imci Pana Ordynata syna swego w (…) od wieków Domu Xiążąt IchMci nie tylko szacunkiem wielkich przymiotów, wspaniałość serca i umysłu JO Xiężniczki JeyMści niezmierne czyniąc ukontentowanie i tą obligacją, która jest nieskończenie winna, ale i owszem życzący ukontentowanych sobie zupełnie i szczęśliwych to pożyciu widzieć też przyszłe małżeństwo, a już najmilsze dzieci swoje…
***
Zobowiązania Wojewodziny Lubelskiej

https://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Aniela_Teresa_Michowska#/media/File:Teresy_Anieli_z_Michowskich_Zamoyskiej.jpg
Teresa Aniela z Miechowskich Zamoyska, matka Klemensa, przyrzekała uczynić cesję z dóbr starostw i królewszczyzn będących po śmierci męża w jej posiadaniu, a to ze starostwa płoskirowskiego i tarnawackiego; dzierżawy Wieprzowego Jeziora; dzierżawy w województwie podolskim po uprzednim uzyskaniu zgody króla. Złożyła jednak zastrzeżenie, że ustąpi tych dóbr pod warunkiem ubezpieczenia jej na prowentach od tych dóbr aż do śmierci.
***
czymże starostw i królewszczyzn swoich jako to Starostwo Płoskirowskie i dzierżawy Hreczcinej z przyległościami w Województwie Podolskim w Powiecie Latyczewskim także Starostwa Tarnawackiego ze wszystkimi jego przynależnościami, tudzież dzierżawy Wieprzowego Jeziora i [in]nych także przyległych w województwie bełskim leżących za łaskawym Najjaśniejszego Króla JMci konsensem ustąpić i cesje uczynić przyrzeka, z tą jednak rezerwą aby od przerzeczonych JWW małżonków ubezpieczona została na prowentach, które sobie do śmierci rezerwowane mieć chce.
***
Młodzi mieli również otrzymać dobra gorajeckie w powiecie krasnostawskim, nabyte przez wojewodzinę o wartości 20.000 zł. Wojewodzina daje cały wywód dotyczący pozyskania tych dóbr począwszy od IV ordynata, Marcina Zamoyskiego do czasów sobie współczesnych.
***
Także sumy swoje na różnych dobrach będące, przez siebie własnym groszem nabyte, dwakroć dziesięć tysięcy zł pl. wynoszące, jako to na Gorajcu dobrach ordynackich w powiecie krasnostawskim leżących sto tysięcy zł. pl., która to jeszcze przesławnej pamięci JW. JMci Pana Marcina na Zamościu Ordynata Zamojskiego na ten czas Wojewodę Bracławskiego na wpłacenie długów z Ordynacji Zamojskiej komplacyą pewną między tymże z jednej, JW. JMcią Panem Stanisławem Koniecpolskim Starostą Dolińskim z drugiej strony, względem utrzymania praw Ordynacji Zamojskiej z decyzji Stanów Rzeczypospolitej i delegowanych od tychże stanów JWW Komisarzów w Warszawie Dnia 1 stycznia Rok 1674, zawartą przyjętych na fundamencie Trzech Konstytucji, pierwszej Confederationis Roku 1674, drugiej Electionis Roku tegoż, trzeciej w roku 1677 nastąpionych sum pewnych zaciągnąć natenczas na Ordynacyą i onych prawem choćby zastawnym ubezpieczyć pozwalających u niegdy JMci Pana Nikodema Żaboklickiego Chorążego Bracławskiego zaciągniona i prawem zastawnym asekurowana była, a potym przez JMci Pana Aleksandra Mołodeckiego zapłacona i wraz z prawem zastawnym nabyta przez sukcesorów, zaś tegoż JMci Pana Aleksandra Mołodeckiego za odebraniem pomienionej sumy na Osobę JW. JMci Pana Tomasza Ordynata na Zamościu Zamoyskiego Starosty Płoskirowskiego na potym Wojewody Lubelskiego i sukcesorów jego przez cesje autentyczną w Grodzie Grabowieckim Fra 5ta in Crastino Fsti S. Prischce w Roku 1741 wraz z prawem do niej należącym ustąpiona jako wyżej wyrażone.
***
Wdowa zrzeka się i ceduje na syna ww. dobra należne jej po mężu, Tomaszu Antonim Zamoyskim, nadto następuje tu zobowiązanie do spłacenia ciążących na nich długów. Deklaruje sumę 40 tys. zł zastawem prawnym na Tworyczowie ubezpieczonych, przy czym ponownie wojewodzina daje wywód prawnego pozyskania tych dóbr.
***
Konstytucje i (…) de Actu specyfikowana takowe długi sal vis (…) zapłacić ostrzegły przez JW. zaś JMci Pana Klemensa na Zamościu Zamoyskiego ordynata teraźniejszego do rzeczonej sumy prawem natury po tymże niegdy JW. JMci Panu Wojewodzie Lubel. ojcu swoim należącego JW. JeyMci Pani Wojewodziny Lubel. – Matce swojej cedowana jest, Drugą sumę czterdzieści tysięcy złotych pl. także dawnym zastawnym prawem, na dobrach Tworyczowie ordynackich cum Attinentijs ubezpieczona przez niegdy JWW IchMciów Panów ordynatów dawniejszych na zapłacenie kontrybucji Szwedzkich u W. Ich Mci Pana Michała Wickiego zaciągnione a potym do W. Drelinga przyszła dekretami trybunalskimi i kondenscensoryalnemi między niegdy JW. JMcią Panem Wojewodą Lubel. z jednej i JW. W. IchM Panami Janem starostą lubelskim i Jędrzejem teraz wojewodą Inowrocłwaskim Zamoyskimi z drugiej strony do dóbr tychże ordynackich regulowaną od W. Drelinga do W. Nakwaskiego, a od tegoż do JW. JMci Pana Starosty Lubel. przyszłą jako o tym (…) dokumenta świadczą od JW. zaś JMci Pana Starosty przez siebie w roku teraźniejszym nabytą.
***
Ponadto Zamoyska deklaruje księżniczce Czartoryskiej sumę 70.000 zł na dobrach Duchnów w woj. mazowieckim, dotychczas prawem zastawnym należne wdowie. Cesja dóbr miała nastąpić zaraz po ślubie. Zagwarantowano także intercyzą spisaną w Krakowie roku 1760 iż wszystkie srebra i mobilia[4] zostaną objęte osobnym regestrem, podpisane przez ordynata i jej przyznane: Ręką swą podpisanym wiecznie daruje i donacją onych autentyczną zezna.
***
Trzecią siedemdziesiąt tysięcy zł pol. na dobrach Duchnowie w Województwie Mazowieckim a Ziemi Warszawskiej leżących prawem także zastawnym sobie służącą wszystkie wraz złączone dwakroć dziesięć tysięcy wynoszące taż JW. JM Pani Wojewodzina Lubel. Tejże JO Xiężniczce JeyMci a przyszłej żonie JW. syna swojego wiecznie wraz z prawami zastawnymi posesje i używanie Dóbr tych nic sobie ani sukcesorom swoim nie rezerwując ustępuje i cesję autentyczną zaraz po ślubie zeznać deklaruje. Także srebra wszystkie i mobilia, które sobie od JW. JM Pana Ordynata Syna swojego przez donacje autentyczną tu w Grodzie Krakowskim Roku 1760 ma warowane, tejże JO Xiężniczce JMci pod Regestrem Ręką swą podpisanym wiecznie daruje i donacją onych autentyczną zezna.
***
Warunki opieki nad dziećmi
Ordynat składa deklarację powierzenia opieki nad synem pierworodnym i innym ich potomstwem oraz dobrami Ordynacji Zamojskiej przyszłej żonie, w razie jego śmierci. Wcześniej prawa Ordynacji Zamojskiej stanowiły inaczej w tej mierze, jednak Klemens Zamoyski swoją decyzję uzasadnia właśnie postanowieniami ordynacji. Szczegółowy zapis dyspozycji obiecywał opisać osobliwym osobnym skryptem.
***
Z trzeciej zaś strony JW. Imć Pan Klemens na Zamościu Ordynat Zamoyski, Płoskirowski, Tarnawacki Starosta luboli szacunek serca J.O. Xiężniczki JeyMci Dobrodziejki i tę dobrotliwą jej do woli Najwyższego Boga rezygnację w całym życiu swoim zawdzięczać obowiązanym się być uznaje, z tym wszystkim i przez teraźniejszą intercyzę usilnych chęci swoich i pełnego obowiązku serio oświadczając dowody. Najpierw jeżeliby mu Bóg z Błogosławieństwa swojego z tąż J.O. super wyznaczoną małżonką swoją syna dać raczył, na ten czas Opieką Onegoż a oraz Dóbr Ordynackich w czasie przeżycia siebie, a to na fundamencie Praw Ordynacyi Zamojskiej tejże J.O. Xiężniczce JeyMci naznacza, obiera i oddaje, która to opieka razem i (…) do innych dzieci, których by im Bóg pozwolił, tudzież dóbr wszystkich służyć będzie i której opieki dla tym mocniejszego oświecenia porządek moc i bezpieczeństwo osobliwym opisze skryptem.
***
Klucz krzeszowski – oprawa wdowia
Z zapisów intercyzy należy wnosić, że klucz krzeszowski jeszcze przez Jana Zamoyskiego był przeznaczony za zgodą króla, kobietom z rodu Zamoyskich na oprawę dożywotnią i alimenta. Jako pierwsza korzystała z tych dóbr Katarzyna de Orsko, wdowa po stryju kanclerza, Florianie Zamoyskim. Po niej kolejną była Barbara z Tarnowskich Zamoyska, czwarta żona Jana Zamoyskiego. W Krzeszowie znalazła po śmierci męża schronienie Gryzelda Konstancja z Zamoyskich Wiśniowiecka, za zgodą swojego brata, trzeciego ordynata Jana II Zamoyskiego. Gdyby zatem VIII ordynat na Zamościu zmarł wcześniej od swojej przyszłej małżonki, otrzymać miała ona klucz krzeszowski na wspomniane przystojne alimenta, ale dopiero po śmierci wojewodziny lubelskiej.
***
A jako klucz krzeszowski z przyległościami po nastąpionej Śp. JW. JM Wojewody Lubel. śmierci w posesję JW. JeyMci Pani Wojewodziny Lubel. Matki w czasie opieki Ordynacji przez Opiekunów za poprzedzającą komplanacyą[5] Warszawską pod powagą Najjaśniejszego Króla JMci P. N. M. żyjącego względem interesów Ordynacji Zamojskiej zawartą i za Dekretem Opiekuńskim na alimenta przyzwoite oddany jest, a to na fundamencie opisu Ordynacji, przez którą JW. JM Pan Jan Zamoyski Kanclerz i Hetman W. Koronny JeyMci Pani Katarzynie de Orsko JW. JMci Pana Floriana Zamoyskiego stryja swojego żonie, jak najprzystojniejsze żywności i potrzeb opatrzenie z Ordynacji naznaczył, takowym zatem sposobem w przypadku przeżycia na wspomniane przystojne alimenta tenże klucz krzeszowski JW. Pan Ordynat J.O. Xiężniczce JeyMci a to po długim życiu JW. JeyMci Pani Wojewodziny Matki ubezpiecza.
***
Zabezpieczenie młodszego rodzeństwa
Zgodnie z zapisami Ordynacji Zamojskiej tylko najstarszy syn dziedziczył majątek po ojcu. Młodsze dzieci miały mieć zapewnioną edukację. Ordynat zobowiązał się jednak corocznie odkładać gotówkę po dwakroć sto tysięcy zł pol. (200.000) na święto św. Jana Chrzciciela w czerwcu, na kupienie dóbr czyli zastawę lub też na bezpieczną ku najlepszemu pożytkowi lokacje dysponować będzie. Po upływie pięciu lat sumy te miały być odłączone od majątku i dysponowane jak wyżej, na zabezpieczenie młodszych dzieci. Dopuszczał także żonę do wszelkich kontraktów, donacji i cesji, nawet wtedy, gdyby nie partycypowała w tych kosztach opisem i powagą teraźniejszej Intercyzy do wszelkiej nabytej substancji przez połowę należeć powinna będzie. Wszelkie nadania królewskie, starostwa i królewszczyzny miał również żonie gwarantować. Na prywatne wydatki przyszłej ordynatowej zobowiązał się wypłacać jej 20.000 zł corocznie z procentów od dóbr.
***
Ponieważ zaś taż J.O. Xiężniczka JeyMć znaczne klejnoty z domu JW. Xiążąt IchMciów Rodziców bierze u JW. JMć Pan Ordynat żadnej onych rekompensy nie pisze, przeto w nagrodę tego klejnoty i mobilia nie tylko te, które teraz w ręce J.O. przyszłej małżonki swojej ofiaruje pod rząd i wolną onych dyspozycję oddaje i daruje przy tym względem wszystkich innych rzeczy swoich mobilium et sese moventium tęż J.O. Xiężniczkę JeyMć uwalniając od obowiązku w Statucie opisanego kwit z Inwentarza Autentyczny zaraz po szlubie zeznać opisuje się, a że z zapisu Ordynacji Zamojskiej dla dzieci młodszych osobliwie synów prócz edukacji nie masz nic z dóbr naznaczonego, przez co w słabszym stanie zostawać mogły, dlaczego [dlatego] wcześnie zapobiegając defektowi temu wspólnego a dla przyzwoitego obojga JWW małżonków dobra, JW. JMć Pan Ordynat co Rok z procentów dóbr swoich a raczej z gotowych pieniędzy przez IchMciów Panów posesorów importować się zwykłych na każde święto S. Jana Chrzciciela, po dwakroć sto tysięcy zł pol. odkładać każe i takowe sumy na kupienie dóbr czyli zastawę lub też na bezpieczną ku najlepszemu pożytkowi lokacje dysponować będzie, które takowe sumy do lat pięciu po sobie idących odłączać i wyżej wyrażonym sposobem dysponować obowiązuje się. A cokolwiek tenże JW. JMć Pan Ordynat dóbr przykupi czyli sumy gdzie importować będzie w kontrakty, donacje i cesje generalnie wszystkie i J.O. Xiężniczka JeyMć wchodzić ma i choćby której z takowych transakcji dołożona nie była jednakże opisem i powagą teraźniejszej Intercyzy do wszelkiej nabytej substancji przez połowę należeć powinna będzie.
Cokolwiek zaś z sprawiedliwego JKM P.N.M. szafunku z chleba królewskiego w czasie pożycia mieć będzie na takowe starostwa i królewszczyzny nadane bądź nabyte i do siebie przyszłe Iura Communicativa na J.O. Xiężniczkę JeyMć, małżonkę swoją otrzymać opisuje się. Także na szpilki tejże przyszłej J.O. małżonce swojej co rok z procentów swoich dwadzieścia tysięcy zł pol. wypłacać determinuje.
Majątkowe zapisy dożywocia
Intercyzy zawierały zapis iż po weselu nowożeńcy mają dokonać obopólnych zapisów na rzecz współmałżonków na wszystkich swoich dobrach ruchomych i nieruchomych, zarówno tych którymi obecnie dysponują, jak i tymi, które nabędą w czasie trwania małżeństwa. Zapis dożywocia służył wzmocnieniu więzi małżeńskich, świadczył o przywiązaniu i przychylności współmałżonka, był pewnego rodzaju formą odwdzięczenia się za dokonany przez niego zapis na rzecz drugiej strony.
***
Oboje zaś przyszli JWW IchMość małżonkowie dożywocie wspólne na wszystkich generalne dobrach swych ruchomych i nieruchomych mających i być mianych, praesentibus [obecnie] zapisują i autentycznie w Grodzie którymkolwiek w jak najprędszym czasie zapisać sobie powinni będą.
***
Zapis intercyzy do akt grodzkich, wadium
Wpisanie umowy do akt odpowiedniego sądu grodzkiego obwarowane było terminem, który nie mógł przekroczyć jednego roku i sześciu niedziel od daty sporządzenia intercyzy. Opóźnienie wpisu mogło skutkować rozwodem. Zabezpieczenie intercyzy, wadium (zakład) stanowiła kara pieniężna dla strony zrywającej umowę. Wysokość zakładu była współmierna do kwot wymienianych w intercyzie. Była to suma wszystkich kwot (posagu, wiana, wyprawy, itp.). Omawiana intercyza wspomina o kwocie 800.000 zł.
***
Którą to transakcję strony piszące się we wszystkich generalnie punktach i kondycjach wraz z sukcesorami swymi strzymać [utrzymać] i zeiścić [spełnić] a to pod zakładem sumy osmukroć [ośmiokroć] stu tysięcy zł pol. obowiązują się o co Forum w czasie nie dotrzymania ubicjuinarium [wszechobecny] sobie i sukcesorom swoim naznaczywszy i też intercyzę roborować[6] przyrzekłszy własnymi przy pieczęciach podpisują rekami.
***
Zapisy końcowe
Intercyza została spisana w Krakowie 5 sierpnia 1763 r. Podpisali ją książę Stanisław Czartoryski, Anna Czarroryska, jego żona, wojewodzina lubelska Teresa Zamoyska i Klemens Zamoyski. W charakterze świadka podpisał umowę kniaź Józef Maszalski. Strony zastrzegły sobie przyjęcie w poczet świadków także inne osoby.
Dat. W Krakowie dnia piątego miesiąca sierpnia Roku tysiąc siedemset sześćdziesiątego trzeciego. Rezerwują zaś sobie strony obie podpisy nieprzytomnych [nieobecnych aktualnie] przyjaciół w czasie i miejscu upatrzonym. Stanisław Xiąże Czartoryski; Ter.[esa} Zamoyska W[wojewodzina] L[lubelska]; A[Anna]X[księżna] Czartoryska. Klemens Ordynat Zamoyski mpp. Ustnie i oczywisto proszony przyjaciel podpisuje się Józef Kniaź Maszalski Pod. Nad. (odciski pieczęci).
***
Klemens Zamoyski zmarł w Zamościu 15 maja 1767 r. Zaledwie czteroletni mariaż nie zaowocował potomstwem. Konstancja z Czartoryskich Zamoyska wyszła za mąż za stryja Klemensa, Andrzeja Zamoyskiego, dwa lata po śmierci pierwszego męża. Z drugim mężem doczekała się siedmiorga dzieci.
-
abrenuncjacja, zrzeczenie się prawa do majątku po rodzicach przez córkę po otrzymaniu od nich posagu
Ewa Lisiecka
Źródła:
[1] AGAD AZ syng. 2386, lata 1763-1763.
[2] Intercyza, z łac. intercidere, przeciąć. Stary zwyczaj przy zawieraniu jakiejkolwiek umowy, kartę, na której była spisana, przecinano, każda z dwóch stron zatrzymywała jedną połowę. W razie sporu przecięte pismo składało się i tym sposobem zapobiegano fałszerstwu. Nazwa ta służyła także w prawie polskim kontraktowi małżeńskiemu. Układy o posag i jego zabezpieczenie czyli „oprawę,“ robiono w Polsce nie urzędownie, ale spisywano prywatnie czyli familijnie w „intercyzach.“ Mąż jednak obowiązany był potem przyznać sądownie posag żony i takowy wraz z sumą przywiankową, służącą jej na dożywocie w razie wdowieństwa, ubezpieczyć czyli oprawić. Encyklopedia staropolska/Intercyza – Wikiźródła, wolna biblioteka
[3] Wyderkaf, umowa kupna dochodu z nieruchomości z zastrzeżonym prawem odkupu przez pierwotnego sprzedawcę.
[4] Mobilia, d. majątek ruchomy, rzeczy ruchome (biżuteria, szaty, pościel, przedmioty osobistego użytku, powozy, bydło, konie itp.). Słownik jęz. pol. pod red. W. Doroszewskiego.
[5] Komplanacja, akt zgody, pojednawczy, kończący spór (proces). Słownik jęz. pol. pod red. W. Doroszewskiego.
[6] Roborować, urzędowo, prawnie zatwierdzić.
Kuchta Joanna. Instytucja małżeństwa w świetle intercyz przedślubnych w okresie staropolskim.
Kędziora Andrzej https://www.zamosciopedia.pl/index.php/hasla-alfabetycznie/z/zam-zam/4047-zamoyski-klemens-jerzy-1738-1767-vii-ordynat
nie odczytane wyrazy oznaczono (…)
Konwent Jana Bożego
Zamojskie księgi archiwalne zachowały zapis pewnej transakcji sprzedaży dotyczącej Zakonu Bonifratrów.[1]
Między sławetnym magistratem miasta Zamościa, przez zacnie sławetnego JMści Pana Leonarda Kryskoniego medycyny doktora na ten czas prezydenta, swoim i całego pomienionego konwentu imieniem z drugiej strony, stanęła takowa unia w ten opisany sposób na potomne czasy transakcja, iż pomieniony Konwent Wielebnych Ojców Bonifratrów, nabywszy kupnym sposobem grunty z domostwem na nim zostającym, od JeyMści P. Agnieszki Faruchowiczowej, pisarzowej zamojskiej. Za wyraźnym konsensem J. Wielebnego JM Pana Tomasza na Zamościu Ordynata Zamojskiego wojewody lubelskiego[2], płoskirowskiego, tarnawackiego etc. starosty, ile tego konwentu fundatora, kolatora, na rozprzestrzenianie w szczupłości zostającego, ażeby tedy miasto nie miało destrymentu [zrujnowania] a obywatele miasta aggrawucyi [zwiekszenia] w umniejszeniu aplikowanego do pomienionego wyżej konwentu gruntu podatku i czynszu z gruntu pomienionego pochodzącego, więc tenże wyżej specyfikowany Konwent Wielebnych Ojców Bonifratrów exonerando [uwalnia] tenże grunt noviter [nowy] nabywszy złotych stem [sto] dico 100 polskich miasto Zamość kwitują i te zł sto ad Manus [z ręki] wyżej pomienionego JMści PP Prezydenta przy opisaniu tej transakcji wypłacają. Zacnie sławetny zaś JMść Pan Prezydent współ z zacnie sławetnymi kolegami swemi, w magistracie Anno praesenti zostającymi z odebranej, pomienionej sumy zł stu polskich, cały Konwent wyżej pomieniony wiecznemi kwitują czasy, żadnej tak sobie, jako też (…) danej Sup respektem [z całym szacunkiem] jakiegokolwiek podatku z pomienionego wyżej gruntu i domostwa pochodzącego nie zachowując (..). Tę zaś zwyż wyrażoną sumę zł sto dico zł 100 polskich magistrat in vim exectorum et exellvendorum one rum odebraną Procter securitatem Conventus superius expressi na dobrach niezawiedzionych lokować będzie powinien aby quo Annis prowizja na podatki przypadająca z pomienionej sumy pochodziła. Której to transakcji strony obie in omnibus jus punctis et pansciles [we wszystkich punktach] dotrzymać sobie przyobiecują i dla lepszego waloru w aktach (…) oblatować[3] pozwalają. Na co się własnymi podpisują rękami. Datum w Zamościu Die Decima Sexta Juny Anno Domini 1740 (16.06.1740r.) Wojciech Małecki R.Z.; Marcin Kazimirski R.Z.; Jan Misiaczkiewicz R.Z.. Post Cujus Transactionuo. [po którym przeprowadzono transakcję].
Faruchowicze Ormianie z Zamościa
Zachariasz Faruchowicz (Faruchjan),[4] był notowany wśród zamojskich Ormian już w latach 1660-1668. Pod datą 1700 r. zarejestrowano jego hojny zapis 1000 zł na rzecz kościoła ormiańskiego, na kamienicy Hadziejowicza „został przeniesiony na Dom y Plac Sławetnego Pana Zachariasza Faruchowicza, który powinien wziąwszy pieniądze od pomienionego J.M.P Instygatora Koron.[nego] zapisać ten 1000 złotych Kościołowi Ormięskiemu Zamoyskiemu na Dobrach swoich (…)”. Zachariasz Faruchowicz uczestniczył w czasie elekcji urzędu wójtowskiego uprzywilejowanego prawa ormiańskiego zamojskiego w gronie pospólstwa ormiańskiego w 1691 r. W Albumie studentów Akademii Zamojskiej wymieniono dwóch uczniów, synów Zachariasza: Faruchowicz Martinus (s. Zachariae) diec Chełm. Armenus 1699-1700; Faruchowicz Casimirus (s. Zachariae) Zam. Armenus 1700-1701.[5]
Wspomniana w ww. transakcji Agnieszka Faruchowicz była żoną Marcina Faruchowicza. Mieszkali w kamienicy rynkowej (Or. 24)[6] co potwierdzają transakcje handlowe prowadzone w sąsiedztwie.[7] Ich synem był Faruchowicz Caietanus (s. Martini) Zam[ość] 1737-38; wymieniany w Albumie studentów Akademii Zamojskiej. Możliwe, że Andrzej Faruchowicz, uczący się w latach 1745-46 był również ich synem, ale brak pewności ponieważ nie uzupełniono rubryki z imieniem ojca studenta.
Z akt miejskich wynika, że Faruchowicze mieli także niewielkie gospodarstwo na Przedmieściu Lwowskim (Nowy Świat), co potwierdza umowa sprzedaży sąsiedniej nieruchomości.[8] Przypuszczalnie to tej posesji dotyczyła ww. transakcja przeprowadzona z Konwentem Bonifratrów. Agnieszka Faruchowiczowa w sierpniu 1757 przeprowadziła wizję kamienicy „Faruchoviczana” (Or 24). W jej sąsiedztwie mieszkali wówczas Ormianie Derbedraszowicze i Doroszowscy. Wdowa po Marcinie Faruchowiczu sprzedała w końcu kamienicę rynkową Skibińskim w 1773 r.[9] W późniejszym czasie potomkowie Faruchowiczów pieczętowali się herbem Poraj.
Bonifratrzy w Zamościu – Bracia Miłosierdzia
Z zapisów ww. dokumentu wynika, że fundatorem i kolatorem Bonifratrów w Zamościu był VII ordynat na Zamościu, Tomasz Antoni Zamoyski (1715-1751).
Zamojscy Bonifratrzy po raz pierwszy uwidocznieni zostali w przestrzeni miejskiej na planie z drugiej połowy XVII w. na tzw. planie Jonsaca.[10] Zarówno na planie, jak i w legendzie oznaczono oraz opisano tylko kościół OO. Bonifratrów, bez wskazania na istnienie klasztoru. Nie przesądza to jednak o tym, że go nie było, bowiem w ten sam sposób potraktowano przy opisie inne zamojskie zakony, chociażby franciszkanów. Autorstwo planu przypisuje się Janowi Michałowi Linkowi[11], cejkwartowi zamojskiemu. W kwartale budowli na wprost Bramy Lwowskiej (la Porte de Le’opol), nieco wysunięty poza schemat bloku zabudowy, widnieje drewniany w tym czasie, kościół Bonifratrów oznaczony pod literą „K” (l’Eglise des fre’res de la Mise’ricorde). Plan Jonsaca może być w przybliżeniu datowany od około roku 1660, czyli mniej więcej od czasu sprowadzenia zakonników do Zamościa i wystawienia pierwszej drewnianej zabudowy dla ojców bonifratrów.[12] Nie potwierdzone datowanie planu oraz fakt, że posiada on pewne nieprawidłowości, np. w miejscu synagogi podano w opisie kościół grecki, a w miejscu cmentarza ormiańskiego – synagogę,[13] pozostawia pewne wątpliwości co do tego, czy jest to najwcześniejszy obraz zakonu Bonifratrów w Zamościu.

Zamość, wycinek Planu Jonsaca z ukazaniem lokalizacji (K) zabudowań bonifraterskich
Dotychczasowe opracowania na temat zamojskich Braci św. Jana Bożego wiążą fundację zakonu z biskupem chełmskim Mikołajem Świrskim i datą roczną 1660. Jedno z opracowań przedwojennych na temat polskich Bonifratrów przesuwa zasiedlenie zakonu w Zamościu na rok 1649.[14]

Wizerunek Jana Bożego[15]
Schematycznie ukazują zabudowania OO. Bonifratrów późniejsze plany z 1704 r. i z 1720 r.[16] Natomiast austriacki plan sytuacyjny twierdzy z 1772 r., wykonany przez F. Buzoga’ny’ego[17] obrazuje kościół zakonny Bonifratrów wraz ze szpitalem (Bahrmerzige).[18] Kościół jest już murowany, ale skrzydło szpitalne usytuowane od południa mogło być jeszcze drewniane, jak wynika z zarysu na planie. Budowa murowanego kościoła z fundacji IX ordynata Jana Jakuba Zamoyskiego według projektu Jerzego de Kawe trwała od 1756 r. W tym właśnie roku odnotowano pożar w mieście i przypuszczalnie drewniane założenie bonifraterskie uległo zniszczeniu. Zapewne od roku 1773 budowano także murowany klasztor ze szpitalem, gdyż jego zabudowa jest już uwidoczniona na planie z 1777 r.[19] Ten austriacki plan inż. kpt. Haillmanna jest bardzo szczegółowy i z precyzją nakreśla ukończony zespół kościelno-klasztorny Bonifratrów. Siedem lat później, w 1784 r. zakon Bonifratrów w Zamościu został zlikwidowany przez okupujących miasto Austriaków. Opiekę nad chorymi ze szpitala prowadzonego przez zakonników przejęły siostry miłosierdzia. Ponad 120 letnia obecność OO. Bonifratrów w przestrzeni miasta nadal nie jest dogłębnie zbadana. Skąpe wzmianki w aktach miejskich pozwalają jedynie na fragmentaryczne uzupełnienia znanej nam dotychczas historii tego zakonu w mieście.
Kolejne lustracje miasta także odnotowywały obecność Braci Miłosierdzia w mieście. Lustracja z 1696 r. wymieniała wśród zabudowy „Kamienic Ormiańskich pod Wałem ku Bramie Lwowskiej”[20] – „Kościół Ojców Bonifratrów” i „Dom Ojców Bonifratrów” (klasztor). Następna lustracja, z 1709 r. również wzmiankuje „Kościół Ojców Bonifratrów”. W aktach miejskich z roku 1691 odnajdujemy informację o Ojcu Mikołaju Górskim z Konwentu Bonifratrów w Zamościu.

W aktach miejskich siedziba OO. Bonifratrów wykazywana była (poprzez sąsiedztwo) przy ul. Brukowanej (obecnie Grodzkiej). Z zapisów w księgach wynika, że zarówno drewniany kościół i klasztor, jak i późniejsze murowane zabudowania miały tę samą lokalizację. Zabudowania drewniane mogły być zniesione pożarem jaki spustoszył miasto w 1756 r. Ponieważ jednak murowane założenie bonifraterskie objęło w przyszłości o wiele większy obszar w tym sektorze, musiały nastąpić transakcje zakupu/sprzedaży działek na tę inwestycję.
Księgi miejskie odnotowały sąsiedztwo drewnianej jeszcze zabudowy Bonifratrów w tym sektorze miasta.
We wrześniu 1696 r. po zmarłym Macieju Sokołowskim[21] dokonano wyceny dwóch domów, nowego i starego. Dom nowy[22], sąsiadował z OO. Bonifratrami i domem starym, został wyceniony na 2066 złp. We wrześniu 1728 r. Marcin Tokacki sprzedał za 380 złp. dom Simonowi i Reginie Suszewskim. Sąsiedztwo: Antoni Wieczorkowski i Bonifratrzy.[23]
W 1772 r. kolejny pożar nawiedził miasto[24]. Posiadamy informację, że na ulicy Brukowanej zniesione zostały w tenże czas m. in. Bonifratrów Kościół z Konwentem.[25]
Zniszczenia w interesującym nas obszarze odzwierciedlają również inne transakcje:
17 czerwca 1773 r. Andrzej i Justyna Płoszczyńscy zapisali na domu sumę 1000 złp. na rzecz Franciszki Bańkowskiej. Sąsiedztwo: naprzeciwko OO. Franciszkanów i sukcesorzy lapideolam Bankowska.
19 czerwca 1773 r. Franciszka 1-voto Witkowska, 2-voto Bańkowska i Pudica (panienki) Teresa i Agnieszka Witkowszczanki sprzedały dom za 2200 złp. Andrzejowi i Justynie Płoszczyńskim. Sąsiedztwo: via Publica ex opposito Conventus PP Patr. Francisc. (naprzeciwko Franciszkanów) oraz Lapiedeola sui Recognascentum parte. W uwagach stan: desolatus (w ruinie), parcela budowlana cum fundo.
W XIX w. aktach miasta Zamościa odnajdujemy informację dotyczącą użytkowania części budynku po Bonifratrach przez notariusza zamojskiego Jego Królewskiej Książęcej Mości Bazylego de Vahnewa Wysoczańskiego.[26] „Kamienica Bonifraterska” pod numerem 78 była w tym celu wykorzystywana w okresie co najmniej od 1810 r. do 1811 r. Jeszcze 3 stycznia 1811 r. notariusz wykazywał w aktach adres kamienicy bonifraterskiej, a już 9 stycznia 1811 r. kamienicy p. Zielińskiej Nr 8 w rynku.

APL, wycinek akt notariusza Wysoczańskiego.
Ewa Lisiecka
Źródła:
[1] APL AMZ 15, Księga Radziecka, lata 1753-1766, skany 105-107.
[2] Tomasz Antoni Zamoyski został wojewodą lubelskim w 1744 r. (s. 60, Poczet ordynatów zamojskich, Marian Kozaczka, Lublin 2009).
[3] Oblatować, oficjalnie wpisywać do akt w odpowiednich księgach oblatę (wpis aktu prawnego do ksiąg sądowych). WSPJ.
[4] Faruch, farug z tureckiego to rozjemca, patronimik oparty na leksymach tureckich – Faruchowicz, Buczyński Mieczysław, Patronimika ormiańskie w XVII-wiecznym Zamościu, s. 27.
[5] Poczet zamojskich Ormian. | Studenci Akademii Zamojskiej nacji ormiańskiej. |
[6] W sierpniu 1742 r. Krzysztof Takiesowicz, patrycjusz zamojski zapisał na kamienicy (Or 22) 1000 złp. Biłogayskim małżonkom. Sąsiedztwo: kamienica (Or 24) sukcesorów Faruchowiczów i dom (Or 20) Streckich małżonków.
[7] W czerwcu 1743 r. Krzysztof Takiesowicz, syn zmarłego Szymona Takieszowicza, rajcy i Anny małżonków, sprzedał za 6000 zł kamienicę „Takieszowiczowską” wcześniej nazywaną „Sułtanowską” (Or 22) Łukaszowi Derbedraszewiczowi, notariuszowi zamkowemu i Helenie, jego żonie. Kamienica była w „ruinie” i sąsiadowała z kamienicą sukcesorów Faruchowiczów (Or 24) i Strecckich (Or 20).
[8] W czerwcu 1754 r. Krystyna Szychterowa wdowa po Tomaszu Szychta sprzedała za 110 złp. domek drewniany z gospodarstwem na Przedmieściu Lwowskim (Nowy Świat) Antoniemu i Ewie Pliszkiewiczom. Sąsiedzi: Ementis i gospodarstwo Faruchowiczowiani.
[9] W marcu 1773 r. Agnieszka de Wieczorkowskie Faruchowiczowa, wdowa po Marcinie Faruchowiczu, sprzedała kamienicę za 7100 złp. Michałowi i Mariannie (Budkowna) Skibińskim. Sąsiedztwo: kamienica Derbedroszowiczowey wdowy i sukcesorzy Doroszewscianorum.
[10]Plan de la Forteresse de Zamosc (2 poł. XVII w.) de Jonsac, [w]: Wojciech Przegon, Jakub Żygawski, Kartograficzne Zamosciana. Kraków-Zamość 2018. s. 106.
[11] Przegon Wojciech. Żygawski Jakub. Kartograficzne Zamosciana. Kraków-Zmość 2018. S. 63, 106.
[12] Mazecki Tomasz, Woźniak Marta. Franciszkanki w przestrzeni miejskiej XVII-wiecznego Zamościa w świetle badań archeologiczno-historyczno-kartograficznych. [w:] Analecta Archaeologica Ressoviensia. Rzeszów 2012. Volume 7. s. 601-608.
[13] Kartograficzne Zamosciania….s.63 przypis 27.
[14] Wasilewski Henryk. Kim są bonifratrzy. Wyd. 1919. BN w Warszawie. s. 6. Dostęp: Polona. Biblioteka Narodowa
[15] Antonio de Gouveia. Zywota y cudow chwalebnego y litościwego ubogich oyca świętego Jana Bożego Zakonu Braci od Miłosierdzia nazwanych fundatora krotkie zebranie naprzod w Krakowie wydane, a teraz staraniem w.o. Kazimierza Kudzinskiego tegoz zakonu przeora S. Krzyża konwentu wileńskiego przedrukowane. Wyd. 1709.
[16] Ibidem, s. 107, 108, 110
[17] Archiwum Narodowe w Krakowie. Zbiór kartograficzny. Sygn. 823.
[18] Kartograficzne Zamosciana…., s. 65, 113.
[19] Ibidem, s. 116,
[20] Ulica Ormiańska miała nieco inny przebieg niż obecnie. Ciągnęła się od strony Franciszkanów wzdłuż obecnej ulicy Greckiej aż do Placu Ormiańskiego i dalej pod katem prostym skręcała w odcinek dzisiejszej ulicy Ormiańskiej aż do Rynku Wielkiego.
[21] Mieszkańcy Zamościa w latach 1650-1699 |
[22] Opis: z alkierzem, z sienią, z dachem, górą, piwnicą, miejscem potrzebnym (kloaką) i z tylnym domem, to jest izbą także nową z oknami, z szopką. Sklep dolny, z tego sklepu po prawej ręce sklepik poboczny. Dom stary, sąsiadujący z domem nowym a vico transversali (i ulicą poprzeczną) wyceniono na 1086,20 złp. Opis: izba stara z alkierzem, komórek trzy, wjazd i wchód z sienią, studnie, góra z dachem, zrujnowanym gankiem, komorami, sklepy.
[23] Ulica Brukowana w Zamościu |
[24] Notatka: 20 VI 1672 Krasnystaw – WAPL, Ks. gr. Krasnostawskie RMO, 6 1120-1120 v
Stanęli wysłannicy rady miasta Zamościa i zeznali „iż w mieście Zamościu przez ogień przypadkowy …”ze środy na czwartek po Zielonych Świątkach (z 8 na 9 VI) domy zgorzały w różnych ulicach, jako to Żydowskiey, Ormiańskiey, Brukowaney, Slosarskiey, Podcerkiewney, w Wodnym Rynku i w inszych podwalnych ulicach.” Mieszkańcy i budowle Zamościa – karty różne |
[25] 20 czerwca 1672 r. – Akta grodzkie krasnostawskie Relationum sygn. 6 pagin. 1120
Pożary – …isz w Mieście Zamościu przez ogień przypadkowy pierwszym razem …na Przedmieściu zwanym Podgroblem domów wielkich szynkownych zgorzało dwadzieścia cztery…. dnia ósmego czerwca [1672] …w samym Mieście Murze domów wielkich drewnianych szynkownych y co Rzemięśnicy w nich mieszkali w rożnych ulicach iako to Żydowskiey, Ormianskiey, Burkowaney [Brukowaney] Slusarskiey Podcerkiweney w wodnym Rynku y inszych Podwalnych Ulicach zgorzało sto Pięćdziesiąt kamienic w ulicach tychże wielkich zgorzało siedm na przedmieściu w tenze czas w ulicy Kozackiey Dom wielki szynkowny ieden zgorzał y funditus te domy wszystkie przez ten ogień przypadkowy zniesione zostały w tenze czas Kościoł Franciszkański z Conventem y z Cegielnią Bonifratrów Kościoł z Konwentem Panien Zakonnych Franciszkanek Kościoł z Konwentem, Ormiański Kościół z mieszkaniami kamienic dziesięciu w mieście w tyłach budynki wszystkie y domow wielkich drewnianych broniąc ognia trzydzieści porozwalane są….Mieszkańcy i budowle Zamościa – karty różne |
[26] APL, sygn. 6, Akta notariusza Bazylego de Vahnewa Wysaczńskiego w Zamościu, akta od 1-300, syg. 1. Lata 1810-1814, skany 4-6, 53, 45.

Uniwersały Klemensa Zamoyskiego
Jedyny jedynak wśród zamojskich ordynatów. Zmarł bezpotomnie. Klemens Jerzy* Zamoyski, VIII ordynat na Zamościu. Gdyby nie to, że żył krótko (1738-1767), a jeszcze krócej władał ordynacją (1760-1767), z pewnością jego reformy miałby większe szanse powodzenia na odbudowę pozycji miasta i ordynacji. Zbyt chorowity, zbyt młody do rządzenia, zbyt wcześnie ożeniony, zbyt długo pozostawał pod kuratelą stryja i zbyt szybko „oddał” nie tylko żonę, ale i majątek. Pomimo tego zawdzięczamy mu wydanie kilku znaczących uniwersałów, zmierzających do usprawnienia gospodarki w ordynacji i reaktywowania podupadłego handlu w Zamościu. Młody, dobrze wykształcony arystokrata i dobry gospodarz, ukończył budowę klasztoru Bazylianów, kompleksu Bonifratrów i cerkwi św. Mikołaja. Dopiął do końca architektoniczną przebudowę Akademii Zamojskiej, ufundował jej nowy budynek biblioteki i uposażył bibliotekarza. Wydał zakaz budowy drewnianych budynków w obrębie twierdzy zamojskiej.[1]
Poniżej prezentujemy dokument, w którym Klemens Jerzy Zamoyski przejmuje Ordynację Zamojską i obwieszcza jej mieszkańcom, że uczyniwszy zadosyć obowiązkom, prawem porządku i natury, czyli prawem dziedzicznym w swoje rządy odbiera władzę od stryja Jana Jakuba Zamoyskiego. Po śmierci VII ordynata w 1751 r., Tomasza Antoniego Zamoyskiego, rozpoczęła się batalia o rządy w ordynacji pomiędzy matką młodocianego, przyszłego ordynata i jego stryjem, Janem Jakubem Zamoyskim. Król August III, nie znając praw Rzeczypospolitej, ani nawet języka polskiego, uległ staraniom Teresy Anieli (Angeli) Zamoyskiej, i przyznał jej oraz podkanclerzowi wielkiemu koronnemu, Michałowi Wodzickiemu, opiekę nad Klemensem i ordynacją. Działanie to pozostawało w sprzeczności z postanowieniami Ordynacji Zamojskiej i Jan Jakub Zamoyski nie uznał tej decyzji. Posunął się wręcz do zbrojnego najazdu na Zamość. Będący odtąd na jego łasce matka przyszłego ordynata Teresa Zamoyska i Klemens Zamoyski opuścili miasto i udali się do Drezna.[2] Król anulował swoją poprzednią decyzję w 1752 r. i opiekunami małoletniego Klemensa uczynił Jana Jakuba Zamoyskiego oraz dwóch innych opiekunów.
Kilkuletnia walka o władzę nad ordynacją oparła się ponownie o protekcję króla, który w połowie 1760 r. zezwolił na przedwczesne, chodziło o wiek Klemensa, który nie ukończył jeszcze wymaganych 30 lat, objecie zarządu ordynacji. Kolejny, VIII ordynat na Zamościu przejęcie władzy obwieszczał przygotowanym uniwersałem, obesłać i publikować rozkazałem.
***
Klemens Jerzy Zamoyski obejmuje Ordynację Zamojską
Feria Secunda in Vigilia Sancti Joannis Baptista proxima A. D. 1760
Klemens na Zamościu Zamoyski, ordynat, wojewoda lubelski[3], pułkownik Wojsk JMK i Rzeczyptey, płoskirowski, tarnowski[4] sta[rosta][5]
Wszem wobec i każdemu komu o tym wiedzieć będzie należało, osobliwie jednak miastom, miasteczkom, wsiom do Ordynacji Zamojskiej należącym, tudzież ekonomom, gubernatorom, kahałom, starszym, synagogom i wszelkiej w Ordynacji Zamojskiej i dobrach moich dziedzicznych znajdujących się Obywatelom, niniejszym Uniwersałem moim do wiadomości podaję iż ja uczyniwszy zadosyć obowiązkom moim, prawem ordynackim przez niegdy sławnej pamięci JW. Jana Zamoyskiego Kanclerza i Hetmana Wielkiego Koronnego tejże Ordynacji Zamojskiej należące, a po świętej pamięci JW. JMści P. Tomaszu na Zamościu Ordynacie Zamojskim, Wojewodzie Lubelskim, ojcu i dobrodzieju moim, tak Legis Ordinatae realia et ami Iuris Natuarae [prawem porządku i prawem natury], dziedzicznym prawem[6] na mnie favente Divina Clementia post expiratam [z łaski Bożego Miłosierdzia po upływie] JW. JMści Pana Jana Jakuba z Zamościa Zamoyskiego, lubelskiego, rostockiego starosty, wojsk JKM i Rzeczyptey pułkownik[a], stryja i dobrodzieja mojego (..), aktualnie w rządy moje zupełnie odebrałem i zaraz nieodwłocznie tymże Uniwersałem po wszystkich miastach, miasteczkach, włościach, wsiach, zastawnych i urzędownych do intraty skarbowej należących dla wiadomości obesłać i publikować rozkazałem. Z tą jednak prekustodycją ażeby po przeczytanym, wyżej wyrażonym Uniwersale najprzód magistraty po miastach, miasteczkach, mieszczanom i przedmieszczanom, kahalni zaś starsi Żydom i pospólstwu, ekonomowie i gubernatorowie po wsiach, generalnie wszystkim do dóbr ordynackich należących pospólstwo wszelkie, prawem ordynackim ostrzeżone serio dla mnie nakazali i wszystkim przez wójtów (…) poddanym tudzież pospólstwu jako najprędzej ogłosić rozkazali, który to Uniwersał dla większej wagi ręka własną przy zwykłej pieczęci mojej podpisuję. Klemens ordynat Zamoyski.
***
Kolejnym, prezentowanym poniżej dokumentem, VIII ordynat na Zamościu regulował gospodarkę leśną w Ordynacji. Lasy zostały zamknięte wydanym uniwersałem, bowiem nowy gospodarz dostrzegł znaczną ich dezolację. Nie wolno było niczego wywozić z lasu, bez uprzednio wystawionej odpowiedniej asygnacji, która musiała być zaaprobowana przez wyznaczonych przez ordynata urzędników, komisarza generalnego, leśniczego generalnego. Uniwersał wydano późną jesienią, 30 października 1760 r., więc ordynat, mając na względzie zbliżający się okres zimowy, zezwolił na wybieranie z lasu drzewa suchego i leżajszego (zwalonego). Młody ordynat szybko zorientował się w nadużyciach jakich dopuszczali się jego poddani w lasach, którzy niszczyli drzewa zdatne do budowy, obcinając z nich gałęzie i wierzchołki, a zostawiali w lesie te, które były okaleczone i niezdatne do wykorzystania do celów budowlanych.
Klemens Zamoyski zobowiązał uniwersałem Leśniczego Generalnego do skontrolowania obszarów leśnych w poszczególnych kluczach ordynacji, przez podległych sobie podleśniczych i leśnych. Mieli stwierdzić, czy lasy są zasobne w drzewo leżajne zdatne na opał poddanym, na potrzeby propinacji, dla duchownych itp. Gdyby natomiast takowego drzewa brakowało, na ten czas drzewa suche ścinać, z pnia zwalać leśnym rozkażę, a jeżeliby suche nie dostarczyli, tedy drzewa krzywe i niezdatne do fabryk i budynków, tymże leśnym wycinać dozwolą, uważając należytą moderację aby i lasów dezolacji nie było i ludzie w potrzebach swoich proporcjonalną wygodę mieć mogli. Zezwolił również na wyczyszczanie lasów z drewna suchego i zaśmiecającego las. Zobowiązał służby leśne do kontroli lasów co kwartał. Zakazano wstępu do lasów ludziom cudzym, spoza ordynacji. Asygnaty na drzewo do budowy wydawał wyłącznie ordynat.
Drewno na opał wolno było wywozić z lasów tylko za asygnatą i to wyłącznie w określone dni tygodnia: środy, piątki i soboty. Nadzór bezpośredni w tym zakresie powierzono podleśniczym i leśnym. Osoby naruszające ustalone zasady były odwożone do Zamościa. Za kwitami musieli się zaopatrywać w drewno zarówno duchowni, którzy mieli wolny wrąb jak i posesorzy dóbr na potrzebę dworską. Zakazano praktyk pobierania opłat za wywożone drewno z lasu, jak również wwożone do miasta z furami tarcic, gontów i węgli, co powierzono wyłącznie zaufanym wozakom. Opłaty były zróżnicowane w zależności od tego, czy fura była jedno, czy parokonna, czy wiozła drzewo bukowe, czy sosnowe oraz od tego, czy transport odbywał się dobrą, czy złą drogą. W tym czasie podstawą opłat był „wóz” jako jednostka przewozowa, czasami był to „koń”, „człowiek”, „łódź”, czy też „statek”.
Uniwersał VIII ordynata przewidywał także kary za naruszenie ustalonych zasad gospodarki leśnej. Samowola w wyrębie skutkowała ciężką karą wobec leśnych i utratą stanowiska przez podleśniczego. Zezwalano także na wycinanie zarośli na gruncie chłopów, którzy płacili czynsz lub odrabiali pańszczyznę. Mogli to obrócić na własny pożytek, pod warunkiem zgłoszenia podleśniczemu wycinki.
***
Uniwersał pierwszy[7]
Klemens Jerzy na Zamościu, Ordynat Zamojski, płoskirowski, tarnawacki starosta, pułkownik pułku husarskiego Wojsk JKM i Rzeczyptey
Wszem wobec i każdemu z osobna, komu o tym wiedzieć będzie należało, mianowicie WW JM Panów posesorów, dyspozytorów dóbr moich, tudzież całemu poddaństwu; ordynackim leśniczym, podleśniczym i leśnym iż lubo li dla znacznej dezolacji lasów, też lasy przez wyszłą dyspozycję są zamknięte, także IchMści duchowni, proboszczowie, ani plebani, posesorowie ani nawet skarbowi, dyspozytorowi, zgoła nikt bez asygnacji, co się tycze drzewa do budowli zdatnego ode mnie wziętej, a zaś na opał od W. Komisarza Generalnego exportowanej lasów używać nie mogą. Zważając jednak potrzebę miast i miasteczek, co do utrzymania browarów i propinacji i czas następujący zimowy, zaszłe w tym uspokajając prośby i supliki, pomienione lasy co do leżajszego i suchego tylko drzewa oprócz na fabryki i budynki zdatnego otworzyć i wolnego używania onych pozwolić umyśliłem.
Mając jednak w reflexyi niepomiarkowany zbytek poddaństwa kaleczone drzewa widząc mija, a zdrowe i do fabryk zdatne psuje i wycina, gałęzie zaś i wierzchołki, którey w niedostatku potrzebę zasłonić mogli, rzuca i zostawuje, tym tedy złym zwyczajom zapobiegając niżej wyrażone punkta do zachowania wyznaczam.
Ci IchM, którzy na miejscu JM Pana Leśniczego Generalnego mają w dozorze lasy, każdy w swoim kluczu, czyli ujeździe, kazawszy stanąć podleśniczemu z leśnymi, też lasy sobie powierzone objedzie i jeżeliby nie było dosyć leżajnego drzewa, którego by WM Mść P.P. posesorowie, tudzież miasta i ludzie dóbr pobliższych moich, na propinację i na opał podług potrzeb swoich użyć mogli, na ten czas drzewa suche ścinać, z pnia zwalać leśnym rozkażę, a jeżeliby suche nie dostarczyli, tedy drzewa krzywe i niezdatne do fabryk i budynków, tymże leśnym wycinać dozwolą, uważając należytą moderację aby i lasów dezolacji nie było i ludzie w potrzebach swoich proporcjonalną wygodę mieć mogli, ci zaś, którzy na opał do lasów najeżdżać będą, dla samego wyczyszczenia lasu, nie tylko drzewa leżące duże ale owszem wprzód wierzchołki i gałęzie na swoje fury zabierać mają.
Objazd zaś takowy lasów być powinien co ćwierć roku, wolno tedy będzie tak JM duchownym, którzy z fundacji swoich wolne na opał lasów mają używanie, IchMściom posesorom, tudzież poddaństwu z dóbr moich miast i miasteczek i wsiów, ci wyjąwszy cudzych, do tychże lasów zajeżdżać i też drzewa suche, czyli leżajne i z pnia zwalone wierzchołki i gałęzie zabierać i na swoje obrócić potrzeby, powtóre zapobiegając zaś kradzieży i dalszej lasów dezolacji, czas do wywożenia drzewa, tak za asygnacjami co do drzewa na budowle zdatnego, bez których nikt takiego drzewa tykać nie może, exportowanemi jako i na opał i inne potrzeby tak skarbowe, IchM duchownych i posesorów , tudzież wszelkiej kondycji ludzi, to jest z miast i wsiów poddanym, nie inszy jak trzy dni w każdy tydzień, to jest środę, piątek i sobotę naznaczam, w które otwarte będą lasy i wolne onych na opał i na inne za asygnatami potrzeby używanie, leśni zaś i podleśniczowie pilnie strzec tego mają, aby pod pretekstem rzezanego drzewa na opał, stojącego i na budowlę, żadnego bez asygnacji ktoszkolwiek bądź wycinać i wywozić nie ważył się, tudzież aby z innych państw cudzych ludzie do lasów ordynackich po jakieszkolwiek drzewa nie zajeżdżali, to jest takowych zabierać mają i do Zamościa odsyłać z wozem końmi, czyli [albo] wołami, także i tych, którzy w inne dni nad wyżej naznaczone zajeżdżać do lasów i drwa, czyli to stojące, czyli leżące, bądź to za asygnacjami wywozić ważyć się będą.
A gdy na dworską potrzebę IchM P.P. posesorowie, JM duchowni wolny wrąb mający, czyli dyspozytorowie moi do lasów posyłać będą, choćby też na opał, nie inaczej tylko za kwiatami z wyrażeniem siła [ile] podwód posyłać mają. Leśni po miasteczkach, wsiach i domach siekier i drzewa zabierać ani groszków od wywożących drzewa z lasów, jak się praktykowało wydzierać, nie powinni będą pod surową animadwersją i karą, gdyby zaś ci leśni zwalając z pnia drzewa suche i niezdatne swoim domysłem, bez asygnacji skarbowej drzewa fabryczne ważyli się, za doniesieniem podleśniczowie miejsca swoje tracić będą, a zaś leśni ciężką karą i plagami napomnieni. Ponieważ zaś takowym sposobem lasy ku potrzebom ludzkim będą otworzone, żeby i miasto Zamość wszelką wygodę co do opału i potrzeb tym podobnych mieć mogło, już wyszedł uniwersał, że żadnej extorsyi od fur tarcic, gontów i węgli czynić nikt nie będzie, oprócz niektórych sprawiedliwych furaków i owszem gdy na zamek przywiezione drzewa kupować zechce, na złą drogę furę parokonną bukowe po złotemu i groszy piętnaście, sosnowe po 1 zł; jednokonną bukową po złotemu, sosnową po groszy dwadzieścia, na dobrą zaś drogę parokonną furę bukową szostaków dwa, sosnową groszy osiemnaście, podobnie jednokonną płacić rozkaże.
Pozwalam także poddanym moim wolne wycięcie zarośli, gdyby u którego na jego własnym gruncie, z którego pańszczyznę robi lub czynsz płaci, znajdowały się takowy, tedy własne jak wyżej pole wyczyścić może i drzewa i pole na swój profit obrócić, jednakże wprzódy ma się opowiedzieć podleśniczemu, a bardziej wyżej od niego zwierzchności oprócz poddanych w samych lasach mieszkających, którzy żadnego pretekstu ani pozwolenia do wycinania zarośli nie mają i nie będą mogli. Który to list dla wiadomości wszystkich publikować się mający ręką moją przy zwykłej pieczęci podpisuję. Datum w Zamościu d. trigesima octobrio 1760 Anno [30 października 1760 r.]. Klemens ordynat Zamoyski.
***
Kolejny Uniwersał VIII ordynata dotyczył organizacji i pobierania opłat za handel w mieście, który opanowany został przez osoby nieuczciwe i fałszujące miary i wagi. Nie zachęcało to kupców do przywożenia towarów i materiałów do Zamościa, tamowało rozwój handlu w mieście, doprowadzając mieszkańców do zubożenia. Ordynat wprowadził kary za fałszowanie „miar i wag”. Krzywdzący – krzywdzonego musiał usatysfakcjonować sumą 100 grzywien. Przewidywano także karę „wieży ratusznej”. Klemens Zamoyski polecił sprawdzić i zlikwidować fałszywe miary i półmacki, które były używane przez nieuczciwych sprzedawców „po domach”. Marszałek dworu otrzymał polecenie aby razem z magistratem sprawdzić również miejską wagę, kłodę, półmacki, łokcie, kwarty, garce. Wszystkie miary i wagi odbiegające od normy miały być zlikwidowane i zastąpione sprawiedliwymi, które obwarowano pieczęcią ordynata. Wprowadzono szczegółowy instruktaż-cennik co do opłat pobieranych od kupców przywożących towar na handel do miasta:
– od wozu z towarem (wielkim, małym) 3 gr.; od każdego konia w zaprzęgu 3 gr.;
– od wozu z powidłami lub sokiem wiśniowym – faseczka powideł;
– od wozu z solą na targ 3 gr.; od beczki soli 1 gr.;
– od wozu kupujących zboże 3 gr.; od każdego konia przy wozie 3 gr.;
– za wóz gontów na targ 2 gr.; od konia 3 gr.;
– od beczki miodu na wozie 6 gr.;
– od koni luźnych na jarmark pędzonych po 3 gr.;
– od wozu z chmielem gr. 15; od półkorcowego worka chmielu 1 gr.;
– od wozu ze śledziami gr. 3.; od beczki śledzi do sprzedaży na podcieniu 6 gr.;
– od beczki ryb słonych do sprzedaży na podcieniu 6 gr.;
– od wozu kół 2 gr.; od obcych kołodziejów 3 gr.;
– od wozu cebuli 6 gr. albo wieniec cebuli;
– od wozu łopat, rydli, wideł 3 gr.;
– od wozu z jagłami – garniec jagieł;
– od wozu z żarnami, od każdego żarna 2 gr.;
– od wozu z osełkami 6 gr.;
– od wozu z łyczakami – jeden łyczak (powróz z łyka);
– od wozu śliwek, jabłek, gruszek itp. owoców 6 gr.;
– od czapników 6 gr.;
– od oleju – kwaterka oleju w wadze od każdego kamienia 1 gr.;
– w kłodziu (kłodzie) od każdego półmacka po szelągu;
– od wołu pędzonego na jarmark 3 gr.;
– od krowy, cielęcia 1 gr.
Ordynat zakazał ponadto pobierania przez żołnierzy sprawujących straż miejską, zarówno dla siebie, jak i dla oficerów, drewna z wozów przyjeżdżających do miasta. Zabroniono także pobierania niesłusznego „myta” (pieniędzy) nawet z drzewa wiezionego na potrzeby Zamku. Dozwolono natomiast pobierać polana (patyki) – jedną mackę na Bramę Lwowską, drugą na Bramę Szczebrzeską; trzecią na Fortę, a dwie na izbę i kordegardę. Zabroniono także osobom nieupoważnionym pobierania opłat targowego tygodniowego od drobnych sprzedawców, przekupek z kramików w podcieniach i kobiet ze wsi sprzedających swoje produkty żywnościowe. Zdarzały się wcześniej przypadki nieuzasadnionego pobierania opłat na „ratusz”, „wójta”, „pisarza”, „prezydenta”, co zostało zabronione. Cechy miały wybierać opłaty dawnym zwyczajem, a nad wszystkim miał sprawować pieczę magistrat. Jarmarczne było wybierane według dawnego zwyczaju na Zamek, na marszałka i na prezydenta, więcej na nikogo.
Magistrat został ponadto zobowiązany do przeprowadzenia „próby” chleba, mięsa, miodu, piwa, gdyż i na tym polu stwierdzano nadużycia, i do ułożenia odpowiednich instrukcji eliminujących oszukańcze procedery. Żydów naruszających ustalone normy powoływano przed Sąd Marszałkowski i karano grzywną oraz wieżą, pozostali podlegali pod jurysdykcję arbitra-instygatora miejskiego. W czasie jarmarku dano pierwszeństwo zakupu wiktuałów, zboża itp. towarów mieszczanom i gospodarzom (do godz. 10-tej), dopiero potem mogli prowadzić zakup kupcy na handel i na skład. Uniwersał zezwalał żołnierzom garnizonu z twierdzy wykonywać dorywczą pracę zarobkową w czasie wolnym od służby (siekierą, piłą itp.). Magistrat został zobowiązany do wykonania wszelkich zaleceń wydanych przez ordynata.
***
Uniwersał drugi[8]
Klemens Jerzy na Zamościu ordynat Zamoyski, płoskirowski, tarnawacki starosta, pułkownik pułku husarskiego JKM i Rzeczyptej
Wszem wobec i każdemu z osobna komu to wiedzieć będzie należało iż ja mając sobie doniesiono jako przez różne extorsye[9] przejeżdżające przez miasto moje Zamość i przejeżdżający z wiktuałami, materiałami i innymi towarami ludzie, od różnych osób są depaktowani, że w tym czasie jednych rzeczy dokupić się a innych ciężko dostać, skąd wynika w tak obfitym kraju niedostatek i (.)arystya, tym tedy depaktacjom zapobiegając, a ludzi odstręczonych zachęcić chcący, niniejszym listem moim wspomnione myta i (.)oralia, kto one i jakim sposobem wybierać będzie, dyspozycję jest już warowano, że żołnierze ani na siebie ani na IchM PP. oficerów, tarcic, gontów, łat, węgli, dużego drzewa ani polan z fury, nawet i na Zamek, wybierać nie będą, ani pieniędzy od wspomnianych rzeczy żadnym pretekstem wyciągać nie mają, szczególnie pozwoliło się od jednej fury brać mycki, to jest patyki, a nie polana i to jedną myckę na Bramę Lwowską, drugą na Szczebrzeską, trzecie na Fortę, a dwie na izbę i kordegardę, a więcej na nikogo.
Myto[10] zaś skarbowe przy arendarzach teraz zostające instruktażem już ręką moją podpisano objaśnione będzie żeby zaś zacnie sławetny magistrat to jest mieszczanie zamojscy i pospólstwo pretekstem myta w podobnych okolicznościach depaktacji odtąd się serio zaleca, że żadnego polana od drew, fury ani tarcic, gontów, łat, węgli ani drzewa żadnego od nikogo ani żadnej Solucji, targowego czyli tygodniowego, także od kramników na podszeniach od przekupek z wiktuałami, rybami, chlebami siedzących od kobiet ze wsiów z żywnościami i innymi na przedaż drobiazgami przychodzących zapobiegając karystyi i drogości pieniędzmi ani rzeczami depaktować i onych uzurpować nie ważyli się to jest na ratusz, wójta, pisarza, prezydenta ani żadną inna osobę exepto mistrza, który zwyczajem dawnym bierać, ale ludzi depaktować nie ma, którego in (.)oeriam animadversionem zacnie sławetnemu magistratowi oddaje się. Także excepto jarmarcznego, które podług zwyczaju dawnego na zamek, to jest na W JM P. Marszałka Ordynackiego i na zacnie sł. Prezydenta, a więcej na nikogo z sprawiedliwą moderacją wybierany będzie.
W innych zaś rzeczach regulować się magistrat powinien do instruktarza, który w tym liście inserowany jest, jako to od wozu jednego z towarem wielkim czyli małym groszy trzy, od konia każdego w tymże wozie idącego po gr. 3., od wozu z sokiem wiśniowym czyli powidłami faseczka; od wozu soli na targ przywiezionej gr. 3; od beczki soli grosz jeden; od przekupn[i]a, który zboże kupują gr. 3; od konia każdego w tymże wozie idącego po gr. 3; od wozu gontów na targ przywiezionych gr. 2; od konia w tymże wozie gr. 3; od beczki miodu na wozie gr. 6; od koni luźnych przepędzonych na jarmark tu do miasta po gr. 3; od wozu chmielu, czyli Wantucha gr. 15; od worka chmielu półkorcowego gr. jeden; od wozu z[e] śledziami gr. 3; od beczki śledzi odbitej, co na podsieniu przedają gr. 6; od beczki ryb słonych, które na podsieniu przedają gr. 6; od kół obodziastych od wozu z Ordynacji gr. 2; od kół przez cudzych kołodziejów przywiezionych od wozu gr. 3; od wozu cebuli, wieniec cebuli albo gr. 6; od wozu łopat, rydliszków, wideł gr. 3; od wozu z jagłami – jagieł garniec; od żarn od każdego żarna gr. 2; od wozu łyczaków – łyczak jeden; od wozu z osełkami gr. 6; od wozu śliwek, jabłek, gruszek i innych fruktów gr. 6; od czapników gr. 6; olejarek cudzych oleju kwaterka w wadze od każdego kamienia po gr. 1. W kłodziu od każdego półmacka po szelągu; od wołów przechodzących, czyli na jarmark przypędzonych gr. 3; od krowy i mniejszego bydła gr. 1.
A jeżeli nad wspomniany instruktarz sprzeciwiając się teraźniejszej dyspozycji mojej, miasto, mytnik miejski, czyli ratuszny albo kto inny większe myta czyli od wiktuwałów lub drzewa i materiałów będzie od płacenia uwolnianych wyciągać i uzurpować ważyli się, tedy za każdą razą krzywdzący ukrzywdzonemu 100 grzywien winny za doniesieniem zapłaci (..) teraz wieże Ratuszne siedzieć będzie, że zaś przez fałszywe miary i półmacki, które się po różnych domach na zdzierstwo i oszukaństwo przedających i kupujących praktykuje podobna wynika drożyzna i krzywda. Chleby także zbyt są małe i niedobrze wypieczone. Garce, kwarty i łokcie niesprawiedliwe a trunki i żywności drogie, przeto dawne w tym odnawiając zwyczaje poleciłem to WMści P. Marszałkowi memu ordynackiemu, teraz i na potem będącemu, aby zasiadłszy wespół z magistratem w jak najprędszym czasie na ratuszu zrewidowawszy wagi jeżeli są sprawiedliwe, tudzież kłodę, półmacki oraz łokcie, kwarty i garce wszystkie fałszywe pokasuje, sprawiedliwe postanowi i pieczęcią moją obwaruje i aby od przedających zachowane były. Co się tknie katolików magistratowi poleci, a Żydów sam władzą swoją napomni.
Chleba i mięsa za wzięciem przez magistrat, próby miodu i piwa podług różności ułoży i takową moderacją, dwa razy w roku czynioną mieć zechce, przeciwko której sprzeciwiający się katolik czyli raczej mieszczanin przez magistrat na instancje Instygatora zapoznany pana arbitraria podług występku, a zaś Żyd przed Sąd Marszałkowski karany wieżą i grzywnami być ma. In supri wszystkim z przekupionych wiktuałów, zboża i innych potrzeb, które na składy zakupują czyli na handel, aby do godziny dziesiątej na dniu jarmarcznym czyli targowym żadnej rzeczy zakupować nie ważyli się, ale pierwsi są do tego mieszczanie i mieszkający gospodarze, którzy na wyżywienie i potrzeb swoich kupować będą. O dziesiątej zaś wolne jest każdemu na swój profit kupowanie, a że garnizon tutejszy zanosi skargi, jako tenże magistrat swoim domysłem, od żołnierzy w zbywającym czasie od warty, piłą albo siekierą bądź inną pracą zarabiających, jakiegoś pretenduje do miasta opłacania się, przeto aby takowe (…) i preteksta nie praktykowały się, serio zakazuję, zalecając zacnie sławetnemu magistratowi, aby ten mój uniwersał we wszystkim był zachowany, dla wiadomości wszystkich publicznie obwołany będzie, w akta miejskie inserowany został, który dla większej wagi i waloru ręką moją podpisuję i pieczęcią stwierdzić rozkazałem. Dat[um] w Zamościu d. 7 (…) 1760. Klemens ordynat Zamoyski mpp.
***
VIII ordynat liczył także na Ormian. To dla nich 8 października 1760 r. wydał dokument, w którym przywracał im wszystkie dawne prawa i przywileje, dwuletnią wolniznę domostw i towarów od wszelkich powinności miejskich, pierwszeństwo przed Żydami w zakupie i wykupie od nich kamienic i sklepów rynkowych oraz w prowadzeniu handlu towarami, którymi nie wolno będzie handlować Żydom. Gwarantował im bezpieczeństwo, osobistą protekcję i wolność religijną. Warto zwrócić uwagę, że w dokumencie jest mowa o „religii greckiej”, co w dobie przejścia kościoła ormiańskiego w unię z kościołem rzymskokatolickim wydawać się może co najmniej dziwne. Jako powód załamania się kupiectwa ormiańskiego w Zamościu podaje się zazwyczaj serię wojen na terenach Rzeczypospolitej, która sprawiła, że szlaki handlowe stały się niebezpieczne. Inną z przyczyn opuszczenia miasta, kto wie czy nie zasadniczą, była wymuszona zmiana duchowości ormiańskiej, głęboko zakorzenionej w religijnym rycie wschodnim.
***
Uniwersał trzeci[11]
Klemens Józef na Zamościu ordynat zamojski, płoskirowski, tarnawcki starosta, pułkownik pułku husarskiego Wojsk JKM i Rzeczyptey.
Wszem wobec i każdemu z osobna komu o tym wiedzieć będzie należało iż ja wszystkie do tego łożyć umyśliłem starania, aby miasto moje Zamość i współ mieszkańców w nim rezydujących, nie tylko ile być może w jako najlepszej widzieć sytuacji, co się bez pomnożenia kupców i handlów stać nie może, ale do tego jako jest pierwsze objectum moje widzieć toż miasto Zamość napełnione osobami chrześcijańskimi katolickimi, tak mając sobie doniesiono jako niektóre familie oryentalnych kupców z zagranicy tureckiej wyszłe, inni z krajów podolskich i ruskich, radziby bezpieczną swoją lokację i należyte z towarami swoimi mieć schronienie. Przeto tychże kupców orientalnych Religij Greckiey czyli Nacyi Ormiańskiey niniejszym listem ubezpieczam iż jako w mieście i Fortecy mojej Zamościu taż nacja ma swój kościół, proboszcza i nadane jeszcze przez sławnej pamięci Fundatora Ordynacji prawa i przywileje, tak przy tychże ci wszyscy nienaruszenie zostawać będą, którzy by się tu lokować chcieli. Nadto pierwsi będą do wszelkich sobie kupowania placów i wykupowania Żydów z kamienic i sklepów w samym Rynku czyli na Publicznej Ulicy rezydujących libertując[12] onych czoby domy i towary do czasu lat dwóch od wszelkiego do miasta i skarbu mego, płacenia myta i jakiejkolwiek daniny i upewniając na każdym miejscu moją dla nich protekcję. Na ostatek, jeżeliby towarem swoim dostateczny dla sufficyencyi[13] miasta i okolicy tutejszej handel prowadzić mogli, takowym towarem, że Żydzi handlować nie będą. Serio się zakazuje i zakazać przyrzekam. Co się zaś dotyczy innych, tak podolskich jako i zagranicznych kupców, tych osobnym uniwersałem moim uwieścić [obwieścić] i favore wolności, bezpieczeństwa ich osób, handlów i towarów asekurować determinowałem. Ten zaś list dla większej wiary ręką moją przy zwykłej pieczęci podpisuję. Datum w Zamościu die octavo (.)bris 1760 Anno (8 października 1760 r.). Klemens Ordynat Zamoyski mpp.
***
-
Intercyza przedślubna z 1763 r. podaje drugie imię ordynata Józef.
Ewa Lisiecka
[1] Kozaczka Marian. Poczet ordynatów zamojskich. Lublin 2009. s. 66.
[2] Ibidem, s. 70-71.
[3] Klemens Zamoyski nie był wojewodą lubelskim, tytuł ten nosił jego ojciec.
[4] Tarnawacki starosta, kolejna pomyłka w tytulaturze ordynata popełniona przy oblacie dokumentu przez pisarza magistratu.
[5] APL AMZ 15, Księga radziecka, skany 172 i 173.
[6] W połowie 1760 r. po wielokrotnych staraniach matki Klemensa, drugiej żony VII ordynata, Teresy Anieli z Michowskich Zamoyskiej, król August III wyraził zgodę na przejęcie Ordynacji Zamojskiej przez nią i stryja Andrzeja z rąk dotychczasowego opiekuna majątku i przyszłego ordynata Klemensa, stryja Jana Jakuba Zamoyskiego.
[7] APL AMZ 15, Księga Radziecka, skany 180-182.
[8] APL AMZ 15, Księga radziecka, skany 183, 184.
[9] Extorsye, (łac.) wymuszenie
[10] Myto, termin historyczny, opłata celna w Polsce, płaciło się za usługę ludzką (przewozy, promy, mosty, groble itd.). Z biegiem czasu oddzielono ją od cła (opłata za towary).
[11] APL AMZ 15, Księga radziecka, skany 187, 188.
[12] Libertować, dawniej, uwolnić od świadczeń publicznych (podatków).
[13] Sufficjencja, sprawność, wydolność, wystarczalność.
Wypad terenowy w Południoworoztoczański Park Krajobrazowy
Roztocze naszym domem * 65.lecie Koła Przewodników * Roztocze mamy w sercach
Wyjazd terenowy z 27.08.2026 r. do Południowo-Roztoczańskiego Parku Krajobrazowego został zorganizowany przez Zarząd Koła Przewodników. Trasę zainicjował, przygotował i poprowadził szkolenie Prezes Koła – Robert Kowalski.
Rozpoczęliśmy od Siedlisk k. Tomaszowa Lubelskiego zwiedzając: Kapliczkę św. Floriana, Aleję glediczii trójciernistej; Kościół Narodzenia NMP (dawną kaplicę dworską Sapiehów); Pomnik Jana Pawła II, dzwonnicę z ołtarzem ze skrzemieniałego drzewa; teren zespołu podworskiego ze stanowiskiem cypryśnika błotnego i pomnikowym dębem; Kapliczkę św. Huberta, Kapliczkę MB Nieustającej Pomocy; Źródełko Pawła Sapiehy; Kapliczkę na wodzie nad źródłem Prutnika; Pomnikowe dęby na trasie do Rezerwatu Jelinka; mogiłę żołnierza Armii Czerwonej zm. 22.06.1941 r.; Wzgórze i kopiec Tatarski; Źródełko im. Brata Alberta. Zabrakło czasu na inne atrakcje tego miejsca m.in. na Muzeum Skrzemieniałych Drzew, Cerkiew św. Mikołaja, Kapliczkę św. Antoniego itp.
Kolejnym etapem był kompleks cerkwiska w Dziewięcierzu-Moczary z greko-katolickiem cmentarzem, „Kapliczką na źródle” między bagnami, ruinami plebani – domu diaka (opiekuna cerkwi) oraz cmentarzem greko-katolickim. Z autokaru tylko zerknęliśmy na kaplicę w Moczarach p. w. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Następnie odwiedziliśmy Rezerwat przyrody Sołokija z naturalnymi skupiskami jałowca pospolitego. Dotarliśmy do ostańców wapiennych z przyjętą nazwą „Kamienie Kultu Słońca” a potem udaliśmy się do franciszkańskiego kompleksu w Nowinach Horynieckich z Kaplicą na źródle. Zajrzeliśmy pod i nad wiadukt kolei horynieckiej. Następnie chwila relaksu i odpoczynku przy siarczkowych wodach zdrojowych „Uzdrowiska Horyniec”.
Drewniana, zrekonstruowana Cerkiew w Nowym Bruśnie i cmentarz z nagrobkami greko-katolickimi i ewangelickimi, murowana kapliczka na skraju a zaraz potem ścieżka dydaktyczna „Góra Brusno” w leśnictwie Polanka Horyniecka. Wędrowaliśmy doliną Brusienki ku cerkwisku w nie istniejącej już wsi w Starym Bruśnie z cmentarzem greko-katolickim zatopionym w lesie. Dotarliśmy do wodospadu na Brusience, przy ruinach młyna; ruin Kaplicy na brzegiem Brusienki z górującym nad nimi krzyżem bruśnieńskim. Na skłonie Wielkiego Działu obejrzeliśmy jeden ze schronów Rawo-Ruskiego Rejonu Umocnień tzw. Linii Mołotowa. Na koniec dotarliśmy na punkt widokowy na wieży w Jędrzejówce i jeszcze czekało nas przejście w Hucie Złomy w Rezerwacie przyrody „Źródła Tanwi” ścieżką dydaktyczno-przyrodniczą „Kobyle jezioro”. Dzień intensywnego szkolenia zakończyliśmy obiado-kolacją w restauracji w Narolu przy kompleksie pałacowo-parkowym Łosiów.












Krawiectwo żydowskie w Zamościu
W 1671 r. w Zamościu pracowało zaledwie dwóch krawców żydowskich Icek i Chaim Chełmscy. Realizowali tylko zamówienia od współbraci. Ponieważ nie chcieli opłacać podatków publicznych od wykonywanego rzemiosła, Cech Krawiecki w Zamościu podał ich do sądu. Cechmistrzem cechu krawców był w tym okresie Okrzejski Marcin alias Giza.[1] Oprócz nich w Zamościu inny Żyd, Dawid Przemyski ważył się rzemiosło krawieckie robić mając zakaz z Dekretu, w którym określono jest, aby tylko dwa przy wolnym zażywaniu rzemiosła krawieckiego zostawali. Zatem wszystkich trzech powołano pod Sąd Komisarski Zamku Zamojskiego. Sąd wysłuchał wyjaśnień obu stron. Starsi synagogi, zgodnie z zapisami dekretu dotyczącego rzemiosła krawieckiego w mieście, wybierali dwóch z pomiędzy siebie, uprawnionych do wykonywania tego fachu. Trzeci krawiec żydowski nie miał uprawnień do wykonywania zawodu w mieście. Znalazł jednak silnego protektora w osobie Najjaśniejszej Xiężny JM Paniey i Dziedziczki, Gryzeldy Konstancji z Zamoyskich Wiśniowieckiej, której wolą było aby Dawid Przemyski na równi z Ickiem i Chaimem Chełmskimi miał wolne zażywanie rzemiosła w jej mieście. Warunkiem było jednak aby wszyscy trzej, według dekretu pierwszego, do poborów i powinności suchydniowych do Cechu należeli, robót innych oprócz żydowskich nie robili pod karą utraty uprawnień rzemieślniczych.
Jeszcze trzeci ordynat, Jan II Zamoyski okazywał Żydom zamojskim przychylność, bowiem doceniał koszty i trudy poniesione przez nich za zabezpieczenie fortyfikacji zamojskich. W roku 1656 potwierdził wszelkie uzyskane przez nich wolności i korzystanie z nich rozciągnął na 6 lat: …”Żydom moim zamojskim tu posesionatis piw ważenia, miodów sycenia, gorzałek kurzenia i innych wszelkich napojów z wolnym jeszcze szynkiem, rzezi bicia i innych handlów także wolności zrównanie z innymi mieszczany używanie…”. Kazimierz Kowalczyk odnotował w swoim opracowaniu na temat zamojskiego rzemiosła, że nie jest znana liczba rzemieślników Żydów, uprawiających rzemiosła dozwolone na mocy przywileju z 1588 r., tj.: szewstwa, rzeźnictwa, garncarstwa, krawiectwa, kuśnierstwa, piwowarstwa i gorzelnictwa. Poniższy dokument wypełnia nieco tę lukę w zakresie żydowskiego krawiectwa.

Obraz żydowskiego krawca Konstantyna Szewczenko
100 lat później od omawianego dokumentu, w czasach józefińskich (pod zaborami) zaostrzyły się restrykcje w stosunku do ludności żydowskiej co do wykonywania rzemiosła w mieście. Patent terezjański „Judenordung” z 16.06.1776 r. zezwalał Żydom na uprawianie rzemiosła wyłącznie dla zaspokojenia potrzeb ludności żydowskiej. Żydzi mogli zajmować się rzemiosłem tylko w tych miastach, w których rzemieślnicy chrześcijanie nie prowadzili potrzebnych warsztatów. Równouprawnienie rzemieślnikom żydowskim przyniosła dopiero ordynacja józefińska z 7.05.1789 r., kiedy Żydom zezwolono na uprawianie wszelkiego rodzaju rzemiosła na równi z rzemieślnikami chrześcijańskimi.[2]
Dekret między Cechem Krawieckim a krawcami Żydami zamojskimi[3]
Piątek przed świętem św. Bartłomieja Apostoła A.D. 1671 r. (tj. przed 24.08.)
Przed Sądem Komisarskim Zamkowym Zamojskim odbyła się rozprawa między sławetnymi cechmistrzami chrześcijanami Cechu Krawieckiego Zamojskiego, powodami a niewiernymi Ickiem i Chaymem Chełmskim, także Dawidem Przemyskim, krawcami żydowskimi, pozwanymi o to iż pomienieni Żydzi tj. pierwsi dwaj Icko i Chaym Chełmski, sprzeciwiając się dekretowi komisarskiemu podatków publicznych Rzptey, to jest poborów od rzemiosła swego do Cechu Krawieckiego jako powinni, płacić nie chcą, ten zaś trzeci Dawid Przemyski waży się rzemiosło krawieckie robić mając zakaz z Dekretu, w którym określono jest, aby tylko dwa przy wolnym zażywaniu rzemiosła krawieckiego zostawali, o czym propositia ustna szerzej omawia. Sąd tedy niniejszy Comisarski Zamkowy Zamojski controversiey stron obydwu powodowej i pozwanej oczywiście stawających wysłuchawszy, lubo to dekret pierwszy miejsca tego nastąpił, aby nie więcej krawców żydowskich nad dwóch, których by starsi z między siebie podali, wolne zażywanie rzemiosła tu w Zamościu mieli, jednak iż wyraźna wola i deklaracja Najjaśniejszej Xiężny JM Paniey i Dziedziczki jest, aby i ten trzeci, to jest Dawid Przemyski, tak jako Icko i Chaim, pierwsi dwaj, przy wolnym zażywaniu Dawida Przemyskiego, trzeciego krawca przy tymże rzemiośle zostawili, z tą conditio aby wszyscy trzej, według pierwszego dekretu do poborów i powinności suchydniowych do Cechu należeli, robót inszych oprócz żydowskich nie robili, pod utratą za przeświadczeniem tego rzemiosła, mocą niniejszego dekretu.
Ewa Lisiecka
[1] Kowalczyk Kazimierz. Rzemiosło Zamościa 1580-1821. Warszawa 1971, s. 21. Okrzejski był cechmistrzem w latach 1659-1680. Cech skupiał 15 krawców w 1657 r., a w l. 1691-97 14 krawców, w tym Żydów. s. 37.
[2] Ibidem s. 49-50.
[3] APL sygn. 3, Sąd Komisarski zamku Zamojskiego, lata 1669-1674, skan 29.
Batalia nie tylko o ratusz w Skierbieszowie
Prezentowany poniżej dokument archiwalny[1] ujawnia szczegóły walki mieszczan skierbieszowskich o ratusz miejski z ówczesnym właścicielem majątku, Wincentym Leonardem Dunin-Borkowskim.[2] Lokacja Skierbieszowa nastąpiła w 1453 r.[3] i prawa miejskie miasteczko straciło dopiero w 1822 r., właśnie wtedy, kiedy właścicielem włości był hrabia Borkowski.
Nowy dziedzic w nocy z 23 na 24 marca 1818 r. polecił swojemu oficjaliście Certewiczowi sprowadzić chłopów z okolicznych wsi, którym polecono rozebrać dach na ratuszu miejskim w Skierbieszowie. Dziedzic wyjaśniał potem, że według niego dach groził zawaleniem, i dlatego podjął taka decyzję. Jednak o wydanie oficjalnego zezwolenia na rozbiórkę dachu wystąpił dopiero po fakcie 31 marca, tj. po upływie pięciu dni jakie minęły od samowolnego zniszczenia zadaszenia. Mieszczanie złożyli w tej sprawie zażalenie i Komisja Wojewódzka wysłała asesora w celu zbadania tego nieporozumienia.
Ratusz w Skierbieszowie stał po środku rynku, był murowany, prowadzono tam kancelarię miejską, odbywały się w nim posiedzenia Rady Miejskiej i sądów. Według opinii mieszkańców był w dobrym stanie. Potwierdziły to oględziny wysłannika komisji wojewódzkiej. Stał w tym miejscu od niepamiętnych czasów, jak zapewniali mieszkańcy, jeszcze przed wojną nie wymagał naprawy, dopiero teraz, po zniszczeniach dokonanych przez dziedzica. Wyceniono te szkody na 300 zł, czyli koszt naprawy zepsutego dachu. Domagano się rekompensaty od dziedzica. Niestety, ale wyrównania tych szkód można było dochodzić wyłącznie na drodze postępowania sądowego, nie administracyjnego, podobnie jak kary za samowolę dziedzica, czyli gwałtu dokonanego nocą.
Jan Górak opisując początki miasta Skierbieszowa nic nie wspomina o ratuszu, podobnie Leksykon…. J. Niedźwiedzia o tym milczy, obaj wymieniają wśród zabudowy miejskiej i kwadratowego rynku kościół murowany, kościół św. Ducha przy szpitalu (nie istniejący); zamek, dwór biskupi, cerkiew. W latach 1779-1783 austriaccy kartografowie wymierzali na tych terenach tzw. Mapę von Miega i w opisach do niej wymienili w Skierbieszowie trzy solidne, czyli murowane budowle: kościół, ratusz i stary zamek. Skierbieszów otaczały bukowe i dębowe lasy, gęste i wysokie. Łąki, mokradła przechodzące w bagna, które poza traktami z Kraśniczyna do Zamościa i drugi do Grabowca, ograniczały dostęp do miasteczka.
Spór o ratusz został czasowo zażegnany. Wezwano Radę Miejską, która miała się wypowiedzieć, czy jest w stanie zapewnić fundusze na reperację ratusza i jego utrzymanie. Stan ratusza uznano za nie zagrażający bezpieczeństwu mieszkańców. Dziedzic otrzymał zakaz rozbierania ratusza, który miał służyć mieszkańcom Skierbieszowa jak dawniej. Dziedzic nie dał jednak za wygraną i podjął kolejną batalię z mieszkańcami, tym razem o urząd burmistrza. Hrabia Borkowski przez swojego pełnomocnika Jakuba Litwińskiego zaczął wydawać mieszkańcom prywatne dyspozycje, nakazując powinności nie należące do mieszczan: jednych na wzór panującego od łaski swej oddala, drugim niewiele dobrego obiecuje, słowem mówiąc, chce wpoić w ubogich i biednych, lecz zawsze wiernych i posłusznych Skierbieszowianów, jako bojaźń i osobliwe posłuszeństwo, które już dawno przez Rząd Konstytucyjny 1791 r. zniesione zostały. Dziedzic zmierzał do likwidacji stanowiska burmistrza i rady miejskiej w Skierbieszowie, a w konsekwencji do pozbawienia Skierbieszowa praw miejskich. Miasteczko Skierbieszów należało wówczas do tzw. III klasy miast, gdzie mieszkańcy i przedmieszczanie łożyli na utrzymanie urzędu burmistrza, jego pensję, kancelarię. Sprzeciwiali się likwidacji etatu burmistrza ufając iż prawo nadane przez panującego w narodzie, zniesione przez prywatnego być nie może.[4]
Kopia planu Skierbieszowa – Górak Jan, Miasta i miasteczka Zamojszczyzny
Wyjaśnienie Komisji Protokułu
-
Borkowski nowy dziedzic Skierbieszowa pod dniem 31 marca r. b. Nr 33331 podał swe wnioski do Komissyi Woj. Lub. aby Ratusz Murowany w Skierbieszowie, jakoby grożący jakimiście niebezpieczeństwem zwalonym został, chociaż był jeszcze przed wojną od niezapamiętanych czasów przez mieszczan i po wojnie, bo dopiero 23 marca r.b. na nowo własnym kosztem odreperowany, w którym kancelaria miejska była zaprowadzona i dotąd jeszcze zostaje.
Komisja Wojewódzka zważywszy mylne podanie wniosków nowego dziedzica, który już 23 na 24 marca r. b. w nocy napędziwszy z wsiów ludzi przez oficjalistę Certewicza, Ratusz z dachu ogołocić kazał, tak dalece, że na papiery ciecze, uniewinniając się w swym występku, po dopełnieniu samowładztwa, aby ten Ratusz, niby grożący rozwalinami (czemu zaprzecza komisjonujący asesor z naocznego przekonania się), później, i dopiero 31 marca r. b. podał prośbę aby mu było wolno rozwalić – wydała sprawiedliwy rozkaz wezwania Rady Miejskiej Skierbieszowskiej – czyliby przeciwko zwaleniu Ratusza nie miała co do umieszczenia i czyli miasto jest w stanie takowy wyreperować dla dopomożenia dochodom miejskim.





