Podgórze-Stołpie-Chełm.

Szkolenie terenowe przewodników w dniu 11.02.2022 r. przeprowadził Robert Kowalski z Koła Przewodników PTTK im. Róży i Jana Zamoyskich w Zamościu. Dzięki uprzejmości ks. Marka Żyszkiewicza, proboszcza parafii rzymskokatolickiej w Podgórzu, mieliśmy możliwość obejrzenia wnętrza kościoła p.w. Chrystusa Pana Zbawiciela. Miejscowość, która jeszcze w okresie międzywojennym nosiła nazwę Spas, sięga swoją metryką średniowiecza. Malownicze położenie wśród Pagórów Chełmskich oraz bogata historia, związana z istniejącym tu niegdyś Monastyrem i pobliskim Stołpiem, wzbudza coraz częściej zainteresowanie turystów.  Posiłkując się XVII w. zapiskami bpa chełmskiego Jakuba Suszy, domniemywać można, że w miejscu pogańskiej świątyni powstała cerkiew, w tożsamym czasie co Wieża w Stołpiu. Cerkiew ponoć nosiła nazwę Sancti Salvatoris – Świętego Spasa. Badania archeologiczne nie potwierdziły jednak tak odległej metryki tego miejsca. Źródła historyczne wzmiankują monaster w Spasie w XVI w., chociaż jeden z badaczy (Andrzej Gil) wskazuje na pierwsze wzmianki o cerkwi w Spasie w 1440 r. Monastyr w XVII w. był obiektem stałej rywalizacji pomiędzy unitami i prawosławnymi.  W XVIII w. klasztor został zlikwidowany. W 1875 r. powstała w jego miejsce parafia prawosławna. Cerkiew przebudowano. W 1912 r. wybudowano murowaną dzwonnicę. W 1915 r. na skutek przemieszczania się ludności w ramach tzw. bieżeństwa cerkiew zamknięto, (podobnie  w 1921 r.).
Parafię rzymskokatolicką erygowano 28 sierpnia 1924 r. W tym czasie miejscowość uzyskała nową nazwę – Podgórze. Nazwa ta nawiązuje przypuszczalnie do jednego z przedmieść Chełma, funkcjonującego w XIX w. o takiej nazwie. Reliktem tej nazwy przedmieścia jest ulica Podgórze w Chełmie (przedłużenie ulicy Lubelskiej). W l. 90-tych XX w. badania archeologiczne kościoła przeprowadzono w związku z jego remontem. Ustalono, że świątynia powstawała w 4 fazach. Pierwszy etap to k. XIII i p. XIV w. – świątynia na planie kwadratu o dł. boku 5,4 m, z niewielkim prezbiterium o wymiarach kwadratu o boku 2,2 m (względnie 3,6 m). Zbudowano ją z ciosów kamienia wapiennego w kolorze ciemnoszarym, zielonego glaukonitu i kamienia łamanego, połączonych wapienną zaprawą. Ówczesna cerkiew miała 4,3 m wys. (od gruntu 5,4 m). Grubość murów oszacowano na 0,9 m. Prezbiterium powstało nieco później (inny budulec). Pierwotnym kształtem (głównej części) obiekt nawiązywał  częściowo do zachowanej wieży w Stołpiu. Zdaniem archeologów pełnił rolę kaplicy.
Druga faza budowy datowana jest na wiek XV. Dobudowano do świątyni prostokątny budynek o wymiarach 7/8 na 13 m (klasztor – monastyr). Obiekt 2-3 kondygnacyjny dłuższą osią przylegał prostopadle do świątyni. Miał przewód kominowy, co świadczy o mieszkalnym charakterze budynku. Z tego okresu pochodzi tynk, pokryty kolorową polichromią, imitującą ciosy kamienne (2 poł. XV w.).  Trzecia faza przebudowy datowana jest XVI w. i polegała na przekształceniu zespołu budowli do kształtu zbliżonego do współczesnego charakteru świątyni. Dawna świątynia stała się prezbiterium nowej cerkwi.  Budowlę wzmocniono szkarpami. Przekształceń dokonano zapewne po przystąpieniu klasztoru do unii brzeskiej (1596 r.). Kolejnej przebudowy/odbudowy świątynia doczekała się po zniszczeniach w 1650 przez oddziały kozackie. XIX wieczny obraz zabytku utrwalił w grafice Adam Lerue w Album Lubelskie (1860). Dobudowy zakrystii i przedsionka dokonali prawosławni w 2 poł. XIX w. Obecny kształt kościół uzyskał po objęciu go przez parafię rzymskokatolicką (przedsionek na ścianie pd. rozebrano w XX w.).
Wewnątrz kościoła na uwagę zasługują: odrestaurowane ołtarze boczne (św. Jana Chrzciciela i Serca Najświętszej Maryi Panny); plafon z przedstawieniem Trójcy Świętej, żyrandol oraz pozostawione odkrywki dawnych murów świątyni. Parafianie są dla swojego kościoła niezwykle hojni, fundując m.in. tabernakulum; dzwon; Figurę MB Niepokalanego Poczęcia (rzeźba J. Pastuszka z Józefowa); Kapliczkę nad źródłem i finansując wiele przedsięwzięć konserwatorskich (plafon, żyrandol). Na tyłach kościoła znajduje się stary cmentarz z nagrobkami unitów i prawosławnych. Podczas układania nowej posadzki stwierdzono także pochówki pod prezbiterium i nawą kościoła. Nowy cmentarz parafialny znajduje się w niedużej odległości od kościoła. Kościół i drzewostan w granicach starego cmentarza wpisane są do Rejestru Zabytków (A/195 z 13.02.1967 r.). Podobną w kształcie cerkiew i dzwonnicę znajdziemy w miejscowości Wojsławice.
źródło:
1. Zbigniew Lubaszewski. Gmina Chełm. Podgórze. Pokrówka 202o.

 

Kurhany w Lipsku-Polesiu.

Z inicjatywy Zarządu Koła Przewodników w Zamościu, w sobotę 5.02.2022 r. odbyła się kolejna zimowa wędrówka po Roztoczu. Celem były kurhany w Lipsku Polesiu i Kapliczka św. Romana, położona u podnóża Grodziska Feliksówka. Oba te ciekawe miejsca leżą zaledwie 7 km od Zamościa. Położone są na obszarze Roztocza, a ściślej na granicy dwóch mezoregionów geograficznych: Kotliny Zamojskiej (Padołu Zamojskiego) i Roztocza Środkowego. Dokładnie 100 lat temu badał te tereny zespół archeologów pod kierownictwem Michała Drewki, który potwierdził istnienie w Lipsku-Polesiu kompleksu osadniczego, w skład którego wchodziły: cmentarzysko kurhanowe, grodzisko i otwarte osady podgrodzia z okresu plemiennego.
____________________________________________________________________________________________________________________________________________
Z kronikarskiego obowiązku kol. Magda Misztal odnotowała:
Spacer trasami Lipska Polesia (05.02.2022 r. ).  Trasę przygotował i prowadził Zbigniew Pietrynko.

Wspólnie wędrowali: członkowie Klubu Honorowych Dawców Krwi 1520 przy PKP Linii Hutniczo Szerokotorowej w Zamościu, Koła Przewodników PTTK im. Róży i Jana Zamoyskich oraz miłośnicy turystyki pieszej. Spacer rozpoczęliśmy przy Centrum Geoturystycznym w Lipsku Polesiu. Wędrowaliśmy 3 godziny szlakami nordic walking, ścieżkami rowerowymi: Po Wzgórzach Roztocza i Ścieżką Rowerową Gminy Zamość, fragmentem szlaku pieszego im. Władysławy Podobińskiej i Ułańskiego Szlaku Konnego. Na naszej trasie odwiedziliśmy Kapliczkę Świętego Romana nad źródełkiem u stóp wzniesienia zwanego „Zjawieniem”, „Miasteczkiem” lub „Łysą Górą”. Na tym wzniesieniu odnaleźć można ślady grodziska datowanego na VIII-IX w. Dotarliśmy do wieży widokowej, a z niej widzieliśmy śladowe zarysy kurhanów z grupy południowej, datowanych na przełom VII/VIII w. oraz grupy północnej z X w. n.e. Zwieńczeniem wycieczki była wizyta w Centrum Geoturystycznym w Lipsku Polesiu, spotkanie z Wojem i zapoznanie się z ofertą turystyczną tego czarującego miejsca. W 2022 r. przypada 100. rocznica rozpoczęcia badań wykopaliskowych w Lipsku Polesiu, prowadzonych przez Michała Drewkę. (zdj. Magda Misztal)

______________________________________________________________________________________________________

Ponieważ każdy terenowy wypad jest dla przewodników okazją do szkolenia terenowego i poszerzenia wiadomości, uzupełnimy wkrótce relację o materiały szkoleniowe.

______________________________________________________________________________________________________

Na trasie spotkała nas niespodzianka. Przygotował ją Jerzy Kuśnierz, archeolog z Muzeum Zamojskiego w Zamościu. Zapoznał uczestników z fragmentami Wydawnictwa Uniwersytetu Rzeszowskiego – „Między pokoleniami”. Jest to „wywiad rzeka”, który przeprowadziła  z  profesorem Janem Machnikiem – Marzena Woźny. Profesor, jako młody archeolog uczestniczył w badaniach prowadzonych przez Michała Drewkę na stanowisku archeologicznym w Lipsku Polesiu. W niezwykle malowniczy sposób opisał tamte wydarzenia sprzed pół wieku w książce.  Uzyskaliśmy zgodę na zacytowanie tych fragmentów, które dotyczą Lipska Polesie.

______________________________________________________________________________________________________

Cmentarzysko kurhanowe w Lipsku Polesiu znajduje się na kulminacji wzgórza o wys. 268 m.n.p.m. W linii prostej na zachód około 300 m od Kapliczki św. Romana  i 500 m od grodziska Feliksówka. Zalicza się go do najrozleglejszych wczesnośredniowiecznych ciałopalnych cmentarzysk kurhanowych w Polsce. Obecnie zaledwie kilka kurhanów rysuje się w przestrzeni jako niewielkie wyniesienia (10-30 cm wys.). Badania archeologiczne w Lipsku Polesiu prowadzone przez zespół Michała Drewki rozpoczęły się w latach 20 XX w. i były kontynuowane w l. 50 XX w. Z odkrytej liczby kurhanów 73 zaliczono do kurhanów; 4 obiekty uznano za kurhanopodobne, a 2 za tzw. pseudokurhany. Przebadano wówczas 38 kurhanów. Przedwojenne badania zastały kurhany w stanie prawie nienaruszonym, jednak po wojnie obszar cmentarzyska uległ zniszczeniu poprzez głęboką orkę pod uprawy rolnicze. Wyłączono wówczas obszar 12. 570 m kw. z upraw rolnych i objęto go ochroną konserwatorską. Współcześnie Rejestrem Zabytków objęto ochronę obszaru cmentarzyska o powierzchni 29.475 m kw., w tym 28 kurhanów o różnym stopniu zachowania.
Michał Drewko badanie cmentarza rozpoczął w 1922 r. Rok wcześniej przeprowadził sondaż w terenie ustalając, że kurhany znajdują się w lesie należącym do Ordynacji Zamojskiej*, leżącym w pobliżu tzw. „Zjawienia św. Romana”* W tym czasie nasypy kurhanów liczyły od 1 m do 2 m i były dobrze widoczne. Leżały blisko siebie, a niektóre stykały się ze sobą. Już wtedy Drewko stwierdził jednak, że dwa największe są zniszczone (splądrowane?). Do r. 1923 przebadał 7 kurhanów. Wykonał ich dokumentację fotograficzną. Największy, owalny kurhan (Nr 35) miał wys. 2 m  i podstawę około 22 na 12 m. Pozostałe kurhany miały średnicę od 8 do 9 m i wys. od 0,5 do 1 m. Ponad 1/4 stanowiska zajmowały kurhany niskie (wys. 0,25-050 i średnicy 4-7 m). Nieco mniej niż 1/4 cmentarzyska zajmowały kurhany wysokie (ponad 1 m wys.).
Degradacja stanowiska archeologicznego postępowała stopniowo. Jeszcze przed II wojną światową wykarczowano młody las i teren przeznaczono pod uprawy rolne. Po wojnie (1952 r.) obszar cmentarzyska objęto opieką konserwatorską. Groby kurhanowe znajdowały się wówczas w obrębie pól należących do Andrzeja Dragana i Franciszki Żeleszczakowej Cybulskiej. W 1952 r. Drewko przebadał kolejne 6 kurhanów, w najbardziej zniszczonym obszarze. W 1953 r. zbadano największy, owalny kurhan (22,7 m dł. i 10 m szer.), otoczony rowem przykurhanowym. Odkryto w nim bogate wyposażenie: żelazną ostrogę z końcami w formie haczyków zagiętych do środka; cztery klamry do pasa; grot strzały z zadziorami; żelazny kabłąk; paciorek szklany; fragment noża żelaznego; fragmenty ceramiki (zrekonstruowano naczynie). Kurhan Nr 35 mógł należeć do osoby (rodu) o znacznej pozycji społecznej. W 1954 r. przebadano 9 kolejnych kurhanów. Zespół archeologów wykonał podczas tych badań 103 rysunki zabytków z siedmiu tylko kurhanów (łącznie 145).
Ciałopalne cmentarzysko w Lipsku Polesiu datowane jest na wczesne średniowiecze. Wskazuje na osadnictwo z różnych faz dziejowych: okres halsztadzki; kultury trzcinieckiej i późnolateński (5 grobów jamowych). Rozróżniamy 3 okresy rozwoju plemiennego Małopolski: faza I (VI-VII w.); faza II (VIII -1 poł. IX w.); faza III (2 poł. IX-X w.). Kurhany z obszaru grupy południowej nekropoli Lipska Polesie oszacowano na VII-VIII w.; z grupy północnej na X w., zatem obejmuje czasokres fazy II i częściowo III. Co ciekawe, kurhany w Guciowie, odległym od Lipska o 15 km, wykazują duże podobieństwo pod względem konstrukcji i obrządku pogrzebowego.  Nekropola w Lipsku Polesiu jest oddzielona bezimiennym ciekiem wodnym, który ma swój początek w źródle pod Kapliczką św. Romana, od Grodziska Feliksówka na Łysej Górze (tzw. „Zjawieniu”; Miasteczku). Strumień ten łączy się z drugim, biegnącym od Białowoli i stanowią wspólnie dopływ Topornicy. Osadnictwo w Lipsku Polesiu stanowiło więc peryferyjny ośrodek wśród badanych osad plemiennych doliny Topornicy i Wieprzca. O jego wyjątkowości świadczy fakt (odkryty jeszcze przez M. Drewkę), że grunt pod groby był przygotowywany specyficznie. Charakteryzowała je nie tylko podsypka (10-15 cm) z czystego lessu, podobnie jak w innych nekropoliach, ale dodatkowo podwyższano teren przynosząc ziemię z zewnątrz. Na miejscu wczesnośredniowiecznego cmentarzyska kurhanowego w Lipsku Polesiu, w epoce brązu istniała najprawdopodobniej osada, zamieszkała przez ludność związaną w tzw. lubelskim wariantem ŁPP (łużyckich pół popielnicowych). Relikty tej osady naruszone zostały w czasie sypania kurhanów w okresie wczesnego średniowiecza. Na cmentarzysku znaleziono także zabytki KT (kultury trzcinieckiej), ale raczej świadczące o okresowej aktywności w tym miejscu. Natomiast w okresie lateńskim funkcjonował tu niewielki cmentarz, być może o charakterze rodzinnym  (mała liczba grobów i brak osad).
Około 100 m na wschód od cmentarzyska zespół M. Drewki natrafił na ślady dwóch osad datowanych na VIII-X w. Widoczne są na niewielkich wyniosłościach terenu. Leżą pomiędzy cmentarzyskiem a grodziskiem. Relikty osady ujawniono również przy drodze do cegielni: półziemianka datowana na X w. i jama (o nieokreślonym przeznaczeniu) o średnicy 2 m i głębokości 1 m. Ponadto w 1922 r. M. Drewko zlokalizował Grodzisko Feliksówka, w tamtym czasie nazywane grodziskiem w Lipsku. Zajmowało ono kulminację wzgórza nazywanego „Zjawienie” lub „Zjawienie św. Romana”. Wielkość obiektu oszacowano na 7-8 ha. Odkryto 3 łukowate linie wałów (obecnie o wys. do 20 cm): wał I (wewnętrzny= ok 200 m dł.); wał II (środkowy 450 m dł.) i III (zewnętrzny 410-420 m dł.). Obecnie majdan i wał grodziska zajmuje pole orne. Jak dotąd pozyskano z okolic grodziska tylko 3 fragmenty naczyń kultury trzcinieckiej. Grodzisko datowane na VIII-IX w. zachowało się w stanie szczątkowym. Poprzez orkę zniwelowano je niemal całkowicie.
W l. 90-tych XX w. badania powierzchniowe na cmentarzysku prowadzili archeolodzy z Muzeum Zamojskiego w Zamościu; w 1990 Andrzej Urbański; w 1997 r. Jerzy Kuśnierz.  W 2007 r.  badaniem grodziska zajmowała się E. Prusicka, w 2018 r. Marek Florek (w: Grody z okresu plemiennego na Lubelszczyźnie s. 81). W zeszłym roku ukazała się obszerna publikacja naukowa, w której zespół archeologów opracował zabytki zebrane na cmentarzysku przez M. Drewkę i jego współpracowników (1). Grodzisko Feliksówka było również badane Lotniczym Skaningiem Laserowym (LiDAR). Archeologiczne Zdjęcie Polski objęło: Grodzisko Feliksówka; osady wczesnośredniowieczne i cmentarzysko kurhanowe. Jesienią 2020 r. (nalot bezzałogowego statku powietrznego DRON) za pomocą fotogrametrii wykonano model cmentarzyska, ortofotomapę i zdjęcia poglądowe. Obecnie na północnym krańcu cmentarzyska znajduje się wieża widokowa, z której można podziwiać panoramę roztoczańskich wzgórz, górujących nad Doliną Bezimiennego Potoku i pozostałościami dawnych osad i cmentarzyska. Ten ciek wodny, zapewne dużo większy w średniowieczu, stanowił naturalną granicę pomiędzy światem żywych i umarłych. Osady pomiędzy grodziskiem a cmentarzyskiem nie były w zasadzie badane. Obecnie przypuszcza się, że mogły nie mieć znaczenia osadniczego. Możliwe, że były to tylko miejsca spotkań, obrzędów, czy chociażby handlu.
Co przyniosły badania nie opracowanego wcześniej materiału archeologicznego z nekropoli w Lipsku Polesiu?
Większość kurhanów miała przed rozoraniem podstawę okrągłą, lub owalną i rowy przykurhanowe (niektóre pojedyncze ze wszystkich stron, inne nawet cztery rowy). Teren pod pochówek był czasami wypalany (ślady palenia ognisk). W siedmiu z kurhanów stwierdzono pozostałości in situ czworobocznych konstrukcji drewnianych. Miały formę skrzyń w konstrukcji zrębowej. Ich wielkości to: 2,5; 5; 7 metrów. Interpretowane są jako „dom dla zmarłego”. Palono je, jak całą resztę, w czasie rytuału pogrzebowego. Badacze sugerują, że mogły zabezpieczać nasyp stosu przed osuwaniem, i że stawiano je zanim usypano kopiec. Ciekawostkę stanowi fakt, że wymiary „domu dla zmarłego” miały swoje analogie w wymiarach budowanych wówczas domostw. W narożnikach tych skrzyń odkryto wyłożone kamiennym brukiem paleniska 1,5 na 1,5 m (K 45 i K 35). Zastosowana na nekropoli forma pochówków jest dość zróżnicowana. Odnotowano 5 typów pochówków: nakurhanowe (11+8); nasypowe (3); podkurhanowe (14); jamowe (1); jamowe (bezpopielnicowe (1). Pochówki jamowe, podkurhanowe i urnowe-jamowe należą do rzadkich. Większość to pochówki pojedyncze. Podwójne stwierdzono w 4 przypadkach. Większość pochowanych to osobniki dorosłe. Udało się ustalić, że w K 35 pochowano mężczyznę w podeszłym wieku, a w K 58 – kobietę. W pięciu przypadkach były to pochówki osób niedorosłych i dzieci. Zniszczenie kopców przemieszało szczątki w różne miejsca, także do rowów przykurhanowych.
Pochówki na cmentarzysku z Lipska Polesia wyróżnia duża liczba szczątków zwierzęcych, będących swoistym dodatkiem do pochówku. U Słowian jest to zjawisko raczej wyjątkowe. Cechowało pochówki u Bałtów i Germanów oraz ludów koczowniczych. Czym były te szczątki zwierząt? Mogły stanowić: dar dla zmarłego jak i sił nadprzyrodzonych; pożywienie dla zmarłego; ślady styp pogrzebowych; symboliczne wyrażenie profesji zmarłego-stanu majątkowego-statusu społecznego; zabiegi magiczne (np. karmienie zmarłego krwią). Pochówek nakurhanowy polegał na tym, że szczątki zmarłego składano na szczytowej partii kopca w popielnicy lub naczyniu organicznym. Bywało, że rozsypywano je także na powierzchni kopca. W Lipsku prawie połowa przebadanych kurhanów reprezentuje ten właśnie typ pochówku. Typ pochówku podkurhanowego to prawie 1/3 zbadanych kurhanów. Przepalone szczątki zmarłego, razem z pozostałością stosu pogrzebowego układano na powierzchni gruntu i przysypywano nasypem kurhanu. Nasypowe pochówki – szczątki sypane na kopiec warstwowo w rozproszeniu. Pochówki jamowe – jama wykopana pod kurhanem np. K 38). Jamowe bezpopielnicowe reprezentuje pochówek z kurhanu  – K 44- urna ze szczątkami na poziomie humusu.
Zdecydowaną większość grobów datowano na VIII-IX-X wiek. Ich wyposażenie stanowiła przede wszystkim ceramika. Niektóre kurhany posiadały nawet kilka naczyń. Większość z nich to przypuszczalnie popielnice, stawiane na szczycie kopca; na słupach wbitych w obrzeża nasypu; na nasypie; w rowie przykurhanowym. W części z tych naczyń mogły się znajdować dary dla zmarłego. Co ciekawe mogły być one stawiane nawet wiele dekad po pochówku. Ceramikę grobową cechowało mniej staranne wykonanie, słabszy wypał. Nie jest wykluczone, że wykonywane były celowo w celach sepulkralnych. Odnotowano siedem typów naczyń: garnki; wazy(amfory); misy; kubki (czerpaki); placki (talerze); czarki; pucharki. Zdecydowana większość to garnki, zdobione „chropowaceniem”*, guzami lub otworkami. Brak było przedstawień figuralnych na naczyniach. Łącznie odkryto fragmenty ceramiki o wadze 240 kg. Były to przemieszane naczynia pradziejowe z epoki brązu i naczyniami z wczesnej epoki żelaza.
Materiał ceramiczny poddany współcześnie badaniom to w większości małe fragmenty. Za duże uważa się fragmenty naczyń 5 cm, średnie 3-5 cm, za małe uchodzą drobiazgi 1-2 cm.  Lepione ręczne naczynia (metodą wałeczkowo-pierścieniową) stanowiły 55 % z przebadanych. Dominowały naczynia S-kształtne, szerokootworowe o płaskim dnie (rzadko wklęsłym). Zdobionych było więcej niż nieozdabianych. Ryto falistą linię pojedynczą narzędziem jednozębnym, bądź zwielokrotnionym. Niekiedy te faliste linie przybierały formę „girlandy”. Stempelkowe zdobienie odnotowano tylko w K 61. Grubość naczyń wahała się od 6 do 11 mm. Barwa od jasnobrunatnej, ceglastej, ciemnobrunatnej, szarobrunatnej po wyjątkową barwę białą naczynia z glinki kaolinowej, precyzyjnie wykonanego z K 66. Najwięcej fragmentów ceramiki odkryto w K 35 (3.194 fragmentów). Szczątkowy odcisk linii papilarnych stwierdzono na ceramice w K 60 i K 31. Całe naczynia odkryto w K 35; K 44, w K 61 – całe dno, a w K 58 i K 12 całe formy.
Badaniu poddano współcześnie materiał kostny ludzki i zwierzęcy zebrany przez zespół M. Drewki z 33 kurhanów w Lipsku-Polesiu. W dwóch kurhanach były tylko kości zwierzęce. Wszystkie kości poddane były długiemu procesowi kremacji. Dlatego właśnie materiał z Lipska był silnie sfragmentaryzowany i zdekompletowany. Szczątki ludzkie dotyczyły 35 osobników, wśród których dominowały osoby dorosłe. Szczątki dzieci mogły stanowić domieszki wtórne, względnie zostały błędnie sklasyfikowane. Osobnikiem dorosłym były osoby w wieku od 20/22 lat do 30/35 lat. Wiek dojrzały to przedział 30/35 lat do 50/55 lat. W kilku przypadkach udało się wykryć anomalie w układzie kostnym pochowanych osobników: osteoporoza, przeciążenie kręgosłupa; szew czołowy na czaszce. Wysokość ciała  mężczyzny z K (kurhanu) Nr 35 oszacowano na około 171-175 cm. Stan przepalenia kości wskazuje na wysoką temperaturę stosu/kremacji (900-1000 st. C). Świadczy to o długich rytuałach pogrzebowych. Przebadano także 800 fragmentów kości zwierzęcych z 14 kurhanów (owca/koza; koń; świnia; bydło, ptak). Wśród zwierząt dominowały owce (kozy) i konie. Rzadkie były świnie i bydło. Zwierzęta były porcjowane przed spaleniem na stosie i złożeniem do grobów. Przeważająca ich część to resztki konsumpcyjne.  Szczątki zwierząt odzwierciedlają częściowo rytuały pogrzebowe stosowane przez użytkowników nekropoli. Zwierzęta stanowiły formę ofiary składanej podczas pochówku zmarłego. Występowały we wszystkich formach kurhanów występujących w Lipsku Polesiu. Płonęły wspólnie z szczątkami ludzkimi. W K 9 odkryto szydło (rylec) z dziurką, wykonany z kości długiej ssaka (10 cm). Podobny zabytek odkrył J. Kuśnierz w Czermnie.
Drewno zbadano z 14 kurhanów (1970 zwęglonych pozostałości). Stanowiło surowiec pozyskiwany lokalnie. Wyodrębniono 14 rodzajów drzew i krzewów. Najliczniej występowało drewno bukowe, także częste było drewno dębowe. Inne gatunki to: olsza; brzoza; grab; sosna; topola; klon; leszczyna; jesion wyniosły. Najmniej liczny był wiąz i lipa oraz bez i różowate. Podobny drzewostan rośnie i dzisiaj w terenie przylegającym do cmentarzyska kurhanowego. W 7 kurhanach stwierdzono także drewniane konstrukcje wewnętrzne, o których wspomniano już powyżej. Do najciekawszych znalezisk należy zaliczyć zabytki metalowe (20), które podzielono na: militaria; ozdoby i elementy stroju oraz przedmioty codziennego użytku. Do znalezisk luźnych zaliczono ciosło (forma motyki – znalazca Dragan)  i piesznię (dłuto-barcie). W K 1 znaleziono żeleźce topora datowane na VII-IX w. (znalezisko luźne z 1955 r.) W kurhanie Nr 7 znaleziono nóż żelazny z ostrzem częściowo zachowanym. Natomiast w K 35 znaleziono ostrogę żelazną z zaczepami haczykowymi zawiniętymi do środka (jedną z najstarszych na Słowiańszczyźnie Zachodniej – VIII w.) oraz żelazny grot. W tym samym kurhanie odkryto 4 sprzączki (3 trapezowate i 1 kwadratową). Z przedmiotów codziennego użytku odkryto: żelazne krzesiwo i żelazny kabłąk do wiadra (K 35); żelazne kółko (K 21); nozyce żelazne jednodzielne (K24); kwinar (naśladownictwo rzymskiego denara); 4 szt. grzywny grotopodobnej (K 35 – forma płacidła); żelazny fragment bransolety lub aplikacji (K 27); żelazne okucie pasa/rzędu/stroju (K 58).
Zabytki z kamienia prawie nie występowały na cmentarzysku kurhanowym w Lipsku Polesiu, poza przęślikiem tkackim z łupku owruckiego (czerwono-różowy) w K 64. Odkryto natomiast cztery paciorki szklane: w K 35 jeden datowany na VII-VIII w.; jeden w K 25 -VIII-IX; i dwa w K 37. Te dwa ostatnie wykonane były metodą nawijania pasma szklanego na metalowy pręt. Paciorek z K 35 to tzw. bisier wykonany z rurki szklanej pociętej na proste odcinki. Analogii do tego typu paciorków trzeba szukać aż w Skandynawii (szkło popiołowe: żelazo i kobalt). Ciekawostkę stanowi fakt, że szkło wszystkich paciorków z Lipska Polesia produkowane było na terenie Bliskiego Wschodu i Egiptu. Po więcej szczegółów dotyczących opracowanego materiały archeologicznego z Lipska Polesia, zapraszamy do wspomnianej publikacji (link poniżej). Zobaczymy tam zdjęcia cmentarzyska, wykonane przez M. Drewkę, rysunki wszystkich znalezionych przedmiotów opracowanych współcześnie oraz wiele innych ciekawych informacji.
opracowanie materiału szkoleniowego : Ewa Lisiecka
źródło:
1. Unikatowe wczesnośredniowieczne cmentarzysko kurhanowe w Lipsku Polesiu, gm. Zamość. w: Materiały starożytne i wczesnośredniowieczne Tom. XII. Warszawa 2021. link do publikacji: https://pma.pl/…/2021/LIPSKO-POLESIE-Publik-2021.pdf
* Mikołaj Stworzyński podaje, że w roku 1631 Lipscy – Tomaszowi Zamoyskiemu, synowi fundatora ordynacji Lipsko, Białowolę, Wólkę Lipsko, Wieprzec, i Las zwany Miednik w połowie darowali, a w połowie za 55 tys. zł sprzedali. W innym miejscu wspomina, że Dobra Lipskie na własność Ordynacji przyznane zostały przez Koniecpolskiego aktem urzędowym.
* Mikołaj Stworzyński wzmiankuje źródło św. Romana w „Opisaniu statystycznym Dóbr Ordynacji….” – cyt. „W Lipsku za górą od granicy dóbr krasnobrodzkich, a mianowicie od wsi Feliksówki i osady nowej zwanej Czarnowoda są pola, na tym miejscu podług dawnej tradycji była wieś Lipsko i te pola dotąd nazywają się Starym Lipskiem. Przy tych polach jest źródło zwane S. Romana do którego źródła w dniu rzeczonego świętego bywa Procesja co rok, ludzie dręczeni roznemi chorobami udają się do tego źródła- jadąc do Krasnobrodu na odpusty, pobożne zgromadzenia, nie zaniedbują tego miejsca odwiedzić – co z kędby miało początek i jakie znaczenie wiedzieć trudno.” Stworzyński nic nie wspomina o kurhanach na tych polach.
* obrzucanie, obmazywanie palcami, omiatanie miotełką podczas wyrobu naczynia, mające na celu chropowacenie powierzchni dla lepszego trzymania naczynia.

______________________________________________________________________________________________________

 

 

Wyjazd terenowy.

W niedzielę 22 stycznia 2022 r. odbył się wyjazd terenowy do Szewni Dolnej, w którym uczestniczyli przewodnicy Koła Przewodników im. Róży i Jana Zamoyskich w Zamościu oraz zaprzyjaźnieni Sympatycy Koła. Marszem koleżeńskim uczczono 80 rocznicę Powstania Zamojskiego*. Inicjatorem i organizatorem  była kol. Maria Puźniak. Poniżej krótka fotorelacja – zdjęcia Magda Misztal.

* Szewnia Dolna – Pomnik – Miejsce Pamięci Żołnierzy Powstania Zamojskiego. 30 grudnia 1942 r., niedaleko wsi Wojda (część wsi Bliżów w gm. Adamów, pow. Zamość, woj. Lublin) –  I Kompania Kadrowa BCh oraz sowiecki oddział partyzancki stoczyły pierwsze w historii II wojny światowej starcie partyzanckie z wojskami niemieckimi. Zapoczątkowało ono od stycznia 1943 r. szereg kolejnych bitew partyzanckich z okupantem, noszących wspólne miano Powstania Zamojskiego.

Konferencja naukowa – sprawozdanie.

Dzięki uprzejmości dr Eweliny Lilii Polańskiej, prezentujemy treść sprawozdania z konferencji naukowej, jaka została zorganizowana we wrzeniu 2021 r. przez Koło Przewodników Terenowych PTTK O/Zamość im. Róży i Jana Zamojskich przy współpracy Muzeum Zamojskiego w Zamościu. Konferencja była poświęcona rewitalizacji zamojskiego Kościoła Franciszkanów i była częścią integralną obchodów 60-lecia działalności Koła Przewodników. Sprawozdanie złożyła dr E. L. Polańska  i ukazało się ono w czasopiśmie naukowym „Archiwa, Biblioteki i Muzea Kościelne” Nr 116/2021. https://czasopisma.kul.pl/index.php/abmk/issue/view/533

____________________________________________________________________________________________________

EWELINA LILIA POLAŃSKA ZAMOŚĆ

PERŁA BAROKU ODZYSKAŁA BLASK.

SPRAWOZDANIE Z KONFERENCJI NAUKOWEJ NAJWIĘKSZE WYZWANIE REWITALIZACYJNE XXI WIEKU. KOŚCIÓŁ OO. FRANCISZKANÓW W ZAMOŚCIU”,

25 WRZEŚNIA 2021 R.

Zamość – wyjątkowe miasto, nazywane idealnym, powołane do życia w XVI wieku dzięki zamysłowi kanclerza i hetmana wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego – odzyskał niedawno barokową perłę. 17 września 2021 r., o godzinie 17, nastąpiło uroczyste poświęcenie odrestaurowanego kościoła oo. Franciszkanów pw. Zwiastowania NMP – największej barokowej świątyni na terenach Rzeczypospolitej w XVII wieku, budową której kierował inżynier wojskowy Jan Michał Link, fundatorem zaś był drugi ordynat Tomasz Zamoyski i jego żona Katarzyna z Ostrogskich.

Kościół doświadczył burzliwych i trudnych dziejów. W drugiej połowie XVIII stulecia zaborcze władze austriackie zdecydowały o kasacie zakonu, ostatnią mszę świętą odprawiono w 1794 r., potem na długie lata budynek pozbawiono funkcji sakralnych, zmieniając go na szpital wojskowy, skład zboża, kancelarię wojskową. W XIX wieku rosyjski zaborca kontynuował dewastację świątyni, zburzono wówczas wysokie szczyty, obniżono dach nad nawą główną, zniszczono wiele cennych detali architektonicznych, wnętrze przebudowano i zmieniono na koszary. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w historycznych murach mieściło się m. in. kino, liceum. Dopiero w 1994 r., po 200 latach nieobecności, do Zamościa powrócili franciszkanie. Po latach starań, we wrześniu 2017 r. rozpoczął się kilkuletni proces rewitalizacji tego wyjątkowego dzieła polskiej architektury sakralnej.

Dziś świątynia odzyskała swój blask i dumnie góruje nad panoramą miasta. Z tej wyjątkowej okazji, w sobotę, 25 września 2021 r. w gościnnych progach Muzeum Zamojskiego odbyła się konferencja naukowa poświęcona tej niezwykłej budowli pt. „Największe wyzwanie rewitalizacyjne XXI wieku. Kościół oo. Franciszkanów w Zamościu”. Organizatorem było Koło Przewodników Terenowych PTTK O/Zamość im. Róży i Jana Zamoyskich, świętujące jubileusz 60-lecia. Konferencji przewodniczył dyrektor Muzeum Zamojskiego Andrzej Urbański. Obrady zaszczyciło swoją obecnością wielu znakomitych gości, wśród nich prezydent miasta Andrzej Wnuk, który jako pierwszy zabrał głos. Wystąpienia konferencyjne rozpoczęła prezes Koła Przewodników Maria Rzeźniak, która przedstawiła bogatą historię działalności Koła, zrzeszającego kilkudziesięcioosobową grupę przewodników. W swoim wystąpieniu podkreślała, że przewodnicy zamojscy z zaangażowaniem pogłębiają wiedzę, później przekazywaną turystom, podczas dodatkowych kursów, szkoleń, wyjazdów terenowych czy sesji naukowych i kongresów. Tylko w latach 2010-2020 Koło zorganizowało dla kadry przewodnickiej 175 szkoleń obejmujących różnorodne spektrum tematyczne, zaś na stronie internetowej (www.przewodnicyzamosc.pl) w ciągu siedmiu ostatnich lat ukazało się 220 artykułów.

Następnie o. dr Andrzej Zalewski, gwardian i proboszcz parafii pw. Zwiastowania NMP w Zamościu, przybliżył losy i zakres rewitalizacji największego XVII- wiecznego barokowego kościoła w Polsce. Wskazał, że ta perła architektoniczna polskiego baroku po wielu dewastacjach, przebudowach i dostosowywaniu do różnych funkcji prawie całkowicie zatraciła pierwotny charakter i formę architektury sakralnej, stąd zakres odbudowy był rozległym przedsięwzięciem. Przypomniał, że część prac przygotowujących rewitalizację świątyni została wykonana dzięki zabiegom nieżyjącego proboszcza o. Bruna Kalinowskiego. Jednakże dopiero po latach starań i przygotowań, pod przewodnictwem o. dra A. Zalewskiego, kościół otrzymał dofinansowanie na przeprowadzenie prac konserwatorskich i przywrócenie historycznej formy. Całkowita wartość projektu wyniosła blisko 28 mln zł. Dzieło odbudowy rozpoczęło się jesienią 2017 r. Proboszcz parafii opowiadał również o trudnościach i nie przywidzianych sytuacjach podczas całego procesu. Świątynia, z Bożą i ludzką pomocą, jak podkreślał ks. Zalewski, podźwignęła się z ruin jako „symbol nieugiętości i dumy narodu polskiego i mieszkańców hetmańskiego grodu”.

Etapy przygotowania projektu i jego realizację zaprezentował architekt Sebastian Ćwierz – autor projektu remontu i rekonstrukcji zamojskiego kościoła Franciszkanów. Pokazał początkową wizualizację rekonstrukcji bryły i wnętrza, zebraną dokumentację ikonograficzną potrzebną do odtworzenia pierwotnego wyglądu, plany architektoniczne. Opowiedział o problemach pojawiających się podczas tego przedsięwzięcia, pomysłach dotyczących materiałów, kwestii użytkowych (jak np. ogrzewanie) i zastosowanych rozwiązaniach. Zdradził również, że pomysł geometrycznego rozplanowania terenu przed fasadą zachodnią świątyni zaczerpnął z XVI-wiecznego traktatu swego imiennika, Sebastiana Serlia, włoskiego architekta, malarza i teoretyka architektury.

Kolejny prelegent Tomasz Bębenek – organista, zrelacjonował skomplikowany, ale interesujący proces budowy organów w odrestaurowanym XVII- wiecznym kościele Franciszkanów. Muzyka, obok słowa, jest ważnym elementem liturgii, dlatego w zabytkowych murach nie mogło zabraknąć organów piszczałkowych. Wykonane zostały w pracowni firmy Zych Zakłady Organowe w Wołominie. Ich montaż trwał 3 tygodnie. Organy mają 36 głosów, składają się z ponad 2000 piszczałek, posiadają symfoniczne brzmienie. Referent zwrócił uwagę, że są to organy romantyczne, nie barokowe, tak by można było wykonywać na nich kompozycje organowe wszystkich epok: począwszy od renesansu, poprzez barok, klasycyzm oraz muzykę XIX i XX wieku. Instrument jest jednym z największych w regionie, ubogaca już liturgię, a także rozbrzmiewa podczas koncertów organowych.

Prace budowlano-konserwatorskie objęły nie tylko bryłę, wnętrze, ale także zabytkowe krypty pod kościołem Franciszkanów, które zaaranżowano jako przestrzeń muzealną i edukacyjną. Jednym z wiodących wątków ekspozycji jest fascynująca obyczajowość polska związana z pochówkami w dobie nowożytnej, dlatego też tematem wykładu dr Eweliny Lilii Polańskiej był ceremoniał pogrzebowy (pompa funebris) w Rzeczypospolitej w XVII i XVIII wieku. Prelegentka nakreśliwszy tło historyczne, społeczne, filozoficzne i literackie doby baroku, zaprezentowała niezwykłość polskiej kultury funeralnej. Ceremonia pogrzebowa stawała się swoistym theatrum, łączącym różne środki wyrazu – począwszy od warstwy słownej kazań, gestów obrzędów, przez muzykę żałobną, aż po okazałą architekturę okazjonalną i plastyczne formy dekoracji trumny i świątyni. Centralny punkt castrum doloris stanowił „konterfekt osoby nieboszczykowej”. E. Polańska podkreśliła unikatowość na skalę światową polskiego portretu trumiennego, stanowiącego skarb kultury sarmackiej, specyficzne i nigdzie indziej nieznane w kulturze europejskiej zjawisko, będące oryginalnym wytworem Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Ostatni przemawiający, dr inż. arch. Krzysztof Janus z Politechniki Lubelskiej, przybliżył zagadnienie ważnej dla Zamościa renowacji historycznego gmachu Akademii Zamojskiej, z którą w ciągu wieków związani byli franciszkanie, pełniący funkcje profesorów teologii we wszechnicy powołanej do życia przez założyciela miasta – wielkiego admiratora nauki. K. Janus zaprezentował fotografie i omówił odkryte podczas prac remontowych dwa pomieszczenia (dawne kaplice) ozdobione XVIII-wiecznymi polichromiami. Dotychczas udało się zidentyfikować kilkanaście scen związanych z życiem i cudami św. Jana Kantego – XV-wiecznego wykładowcy krakowskiego uniwersytetu, który od 1702 r. był patronem zamojskiej akademii. Po zakończeniu części wykładowej, po południu, uczestnicy konferencji mogli osobiście udać się do podziemi kościoła, gdzie oglądali zabytki malarstwa, rzeźby, sprzęty liturgiczne i funeralne, dopełnione nowoczesnymi metodami narracji edukacyjnej. Wieczorem, o godzinie 18, w kościele pw. Zwiastowania NMP odbyła się msza święta w intencji przewodników. Dzięki przeprowadzonej rewitalizacji mieszkańcy, turyści, pielgrzymi mogą podziwiać piękno największej barokowej świątyni w przedrozbiorowej Rzeczypospolitej.

Słowa kluczowe: Zamość; kościół Franciszkanów; rewitalizacja; Akademia Zamojska

Fortyfikacje Zamościa. Historia rewitalizacji i badań archeologicznych.

W czwartek, 4 listopada 2021 r. Muzeum Zamojskie zorganizowało szkolenie dla przewodników, na temat badań archeologicznych prowadzonych przy fortyfikacjach miejskich w Zamościu. Po wystawie oprowadzał jej kustosz, Jerzy Kuśnierz. Jeszcze przez cały listopad można obejrzeć w muzeum tę niezwykle ciekawą prezentację oraz eksponaty pozyskane w czasie prac badawczych. Dzięki uprzejmości Jerzego Kuśnierza publikujemy poniżej opracowanie, podsumowujące 100 lat badań prowadzonych przy zamojskich fortyfikacjach obronnych.

______________________________________________________________________________________________________

Miasto Zamość zostało założone przez Jana Zamoyskiego w 1580 roku, jako nowoczesne założenie obronne. Swoją rolę nie zdobytej twierdzy, która opierała się skutecznie obcym wojskom pełniło do początku XIX w. W 1821 roku, XII Ordynat Stanisław Kostka Zamoyski zmienił status miasta przekazując Zamość Rządowi Królestwa Polskiego. Zamość stał się twierdzą wojskową i ciężkim więzieniem. Fortyfikacje zamojskie zostały zmodernizowane i dostosowane wymogów nowoczesnej dziewiętnastowiecznej sztuki wojennej. Wszystko się zmieniło w 1866 roku, kiedy to car Aleksander II wydał ukaz nakazujący likwidację twierdzy i wysadzenia murów obronnych. Zamość został pozbawiony walorów obronnych i stał się ponownie miastem dla ludności cywilnej.
Początki prac przy odnowieniu zamojskich fortyfikacji sięgają latach 20. XX w., kiedy to przystąpiono do urządzania parku miejskiego. Wtedy nastąpiła częściowa rekonstrukcja Bastionu IV wraz z ziemnym nadszańcem. W 1938 r. częściowo zrekonstruowano i otwarto Starą Bramę Lwowską. 3 lipca 1936 r. układ urbanistyczny Zamościa wraz z pozostałościami fortyfikacji wpisano do rejestru zabytków nieruchomych województwa lubelskiego. Został on zaliczony do zespołów o najwyższej wartości artystycznej.
W dalszej odbudowie obwarowań twierdzy przeszkodził wybuch II wojny światowej. Do kolejnych prac przystąpiono dopiero w latach 70. XX w. Poprzedziły je pierwsze badania archeologiczne przeprowadzone w 1969 roku przez zespół z Instytutu Historii Archeologii i Konserwacji Zabytków Politechniki Krakowskiej w składzie: W. Zin, M. Grabski, I. Kutyłowska. Pierwszymi badaniami objęto rawelin kurtyny V-VI.
W latach 1977-1984 zrekonstruowano Starą Bramę Lwowską, Starą i Nową Bramę Lubelską, Furtę Wodną, Bastion VII i odcinek kurtyny przy Bastionie VII. Równolegle z odbudową zniszczonych murów prowadzono badania archeologiczno – architektoniczne.
Prace nad renowacją Zamościa zostały docenione i 14 grudnia 1992 r. Zamość został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. W dniu 8 września 1994 r. Prezydent RP Lech Wałęsa wydał zarządzenie uznające zespół architektoniczny Starego Miasta w Zamościu za Pomnik Historii – „Zamość – historyczny zespół miasta w zasięgu obwarowań XIX wieku”.
W 2007 roku rozpoczęto kolejne prace nad rewitalizacją miasta. Powstał projekt „Konserwacja, renowacja i adaptacja na cele kultury zespołów fortyfikacji Starego Miasta w Zamościu”. Prace ziemne prowadzono pod nadzorem małej prywatnej firmy archeologicznej. W ramach inwestycji wykonano remont zespołu fortecznego bastionu VII, remont Nowej Bramy Lubelskiej z rekonstrukcją odcinka muru obronnego od tej bramy do nadszańca bastionu VI, remont Starej Bramy Lubelskiej i kojca stojącego przed nią, Bramy Szczebrzeskiej, wartowni przed tą bramą oraz zespołu kazamaty bastionu I z odcinkiem muru wiodącego ku Furcie Wodnej. Realizację projektu zakończono w 2009 r.
W latach 2011-2013 trwała realizacja dwóch następnych projektów: „Zamość miasto UNESCO Pomnik Historii RP produktem turystycznym polskiej gospodarki” oraz „Utworzenie Muzeum Fortyfikacji i Broni w obrębie Bastionu III i Arsenału w Zamościu”. Były to prace rewitalizacyjne prowadzone w Zamościu na nie spotykaną dotąd skalę. Prace ziemne trwały jednocześnie na kilku odcinkach obwodu murów obronnych. Ich łączna długość wynosiła ok. 1,2 km. Polegały one na odsłanianiu reliktów murów i bastionów za pomocą ciężkiego sprzętu budowlanego. Rolą archeologów był stały nadzór podczas tych prac oraz wykonanie dokumentacji fotograficznej i rysunkowej odsłoniętych reliktów murów. Do współpracy zaproszono architekta, który pracując równolegle z archeologami dokonywał pomiarów nie tylko odsłanianych odcinków murów, lecz również pozostałych elementów architektury militarnej w technice skaningu 3D.
Przed przystąpieniem do pierwszych badań wykopaliskowych w 1969 r. umocnienia Zamościa były znane jedynie z archiwalnych planów, ikonografii i tych pozostałości, które nie uległy zniszczeniu po kasacie twierdzy w 1866 r. Do naszych czasów użytkowane były przede wszystkim kazamaty Bastionów I i II, murowane nadszańce Bastionów VI i VII oraz nie zburzone bramy miejskie. Zasadniczym problemem pozostawał stan zachowania większości fortyfikacji. Nieznany był stopień zniszczenia murów po ich wysadzeniu w 1866 r. oraz po doraźnych pracach rozbiórkowych i niwelacji. Po kurtynach pozostały ziemne wały porośnięte roślinnością krzaczastą.
W trakcie badań archeologicznych okazało się, że niezwykle trudno jest określić chronologię odsłanianych fragmentów murów. Warstwy rozbiórkowe i zasypiskowe są przemieszane. Mała ilość obiektów datujących dodatkowo pogłębia trudności interpretacyjne.
Najważniejszymi wynikami nadzorów archeologicznych przez te wszystkie lata są rysunkowe i fotograficzne zadokumentowania odsłanianych reliktów murów (fundamentów bastionów i kurtyn, dolnych części galerii strzelniczych, pozostałości kanałów kanalizacyjnych). Poza nielicznymi przypadkami, nie udało się wydzielić warstw kulturowych i rozpoznać faz rozbudowy i modernizacji urządzeń fortecznych. Spowodowane to zostało zapewne faktem gruntownej modernizacji murów w początkach XIX wieku, a przede wszystkim wysadzeniem fortyfikacji ładunkami prochowymi. Wybuchy przemieszały ziemię z gruzem i nielicznymi zabytkami ruchomymi. W tej sytuacji odnajdywane obecnie materiały (kule muszkietowe i armatnie, monety, fragmenty ceramiki) nie mogły pomóc w opracowywaniu chronologii. Stanowią one jedynie rodzaj kolekcji, w której znalazły się zabytki począwszy od fragmentów ceramiki pradziejowej, poprzez monetę rzymską z IV w., monety z XVII w., główki fajek glinianych z XVIII-XIX w., ołowiane plomby towarowe, porcelanową zastawę stołową wojsk hitlerowskich i ich motocyklową tablicę rejestracyjną, po zupełnie nowe porcelanowe izolatory ze słupów telekomunikacyjnych.
Największą grupę znalezisk stanowią skałki krzemienne do zamków broni palnej, których spod ciężkich buldożerów udało się zebrać około 7 000 sztuk. Niemal wszystkie skałki znalezione zostały przy nadszańcu bastionu VI od strony Nowej Bramy Lubelskiej. Świadczyłoby to o funkcjonowaniu w nadszańcu składów wojskowych, z których (po przejściu na system kapiszonowy w połowie XIX w.) wyrzucono zapasy skałek do fosy, opróżniając magazyny. Zbiór skałek krzemiennych z Zamościa jest największą w Polsce kolekcją tej kategorii zabytków.
Bardzo ważnym wynikiem nadzorów archeologicznych jest rozpoznanie metody osadzenia murów i ścian. Posadowione są one na rusztach z dębowych pali i kłód. Na nich ułożono kilka (od 2 do 4) rzędów kamiennych, ciosanych bloków z piaskowca, które spięto wzajemnie żelaznymi klamrami. Końcówki klamer, w miejscu ich osadzenia, zalewane były płynnym ołowiem. Na blokach kamiennych nadbudowano ceglane ściany. Z cegieł murowano zewnętrzne lica murów oraz ich stronę wewnętrzną. Środek między nimi wypełniano kamieniem wapiennym i ceglanym rumoszem.
Przez okres ostatniego półwiecza większość badań, które prowadzono przy fortyfikacjach, miała charakter sondaży i nadzorów. Wynikało to z rozległości obiektu oraz kolejnych inwestycji, które najczęściej były przyczyną podjęcia badań archeologicznych. Inwestycje te obejmowały jednorazowo rozległy obszar. Dotyczyło to np. budowy amfiteatru w rawelinie przed Bramą Lubelską Nową, odbudowy Bastionu VII, odbudowy poterny w kurtynie VI-VII, czy ostatniej największej inwestycji z lat 2011 – 2014 mającej na celu odtworzenie prawie pełnego obwodu murów twierdzy zamojskiej.
Na wystawie prezentujemy przebieg prac nad rewitalizacją fortyfikacji zamojskich od lat 70. XX w. do lat 20. XXI w., w których uczestniczyli archeolodzy. Zamieszczone zdjęcia przedstawiają stan zachowania murów obronnych przed przystąpieniem do prac ziemnych. Zdjęcia w trakcie prac, obrazują sytuację, z którą musiał się zmierzyć archeolog. Wszystkie odsłonięte elementy obronne zostały zadokumentowane przez nadzorujących prace ziemne archeologów. Przedstawiamy dokumentację rysunkową wykonaną podczas badań archeologicznych, która jest podstawą do późniejszych interpretacji i projektów odbudowy. Na wystawie zaprezentowano także warsztat pracy, którym posługuje się archeolog podczas badań terenowych. Na planszach umieszczono również widoki poszczególnych elementów fortyfikacji zamojskich, które obrazują rezultaty prac architektonicznych, archeologicznych i budowlanych.

Jan Tomasz Zamoyski – Patron Koła Przewodników.

Wystawa „Ostatni ordynat i jego najbliżsi”, której wernisaż odbył się 17 lipca 2020 r. o godz. 16:30 w Zamościu, wpisuje się w cykl wydarzeń związanych z 440 rocznicą powstania miasta. Z tej właśnie okazji Rodzina Zamoyskich i Adam Gąsianowski z „Muzeum starej fotografii” w Zamościu, dedykują wystawę miastu i jego mieszkańcom. Tytułowym bohaterem wystawy jest XVI ordynat na Zamościu, Jan Tomasz Zamoyski (1912-2002) oraz jego najbliższa rodzina.  Najstarsze fotografie pochodzą z końca XIX w., a wykonano je w siedzibie Zamoyskich w Klemensowie. Sporządzenia kopii fotografii ze szklanych negatywów i błon ciętych, udostępnionych przez Rodzinę Zamoyskich, podjął się zamojski fotograf-artysta, Adam Gąsianowski.  Spod jego ręki wyszły nienagannie wykonane, małe dzieła sztuki fotograficznej, wpisujące się w znany już w środowisku zamojskim cykl „Czar starej fotografii”. Ponad pięćdziesiąt zdjęć w stylowych ramach rozmieszczono w sieniach zabytkowych kamienic zamojskich, przy ulicy Staszica na Rynku Wielkim. Po zwiedzeniu wystawy głównej, Goście mogli obejrzeć w bonusie kilkanaście innych zdjęć, które gospodarz wystawy prezentował na dziedzińcu jednej z kamienic. Była również okazja do spotkania z Rodziną Zamoyskich, która licznie przybyła do Zamościa z kraju i zagranicy.
Wystawa obejmuje zdjęcia trzech pokoleń Zamoyskich. Zamysł jej zorganizowania zrodził się w chwili odzyskania rodowej siedziby w Klemensowie. Marcin Zamoyski odkupił od Skarbu Państwa niszczejący pałac, który stara się obecnie przywrócić do dawnej świetności. Stare zdjęcia odtwarzają poniekąd wystrój pałacu, ogrodów, otoczenia. Zachowało się niewiele fotografii wnętrza pałacu. Rodzinną kolekcję zniszczył czas okupacji i okres późniejszych prześladowań rodziny. Syn ostatniego ordynata wraz z siostrami postanowili ocalić to, co jeszcze pozostało. Rozesłano rodzinne wici i pozyskano zdjęcia, które dotąd nie były nigdzie publikowane. Był to niezwykle dogodny moment na ich uratowanie i podzielenie się z innymi. Pełniejszą historię Rodziny Zamoyskich, której cezurę obejmuje wystawa, przedstawia opracowanie Anny Rudy (http://przewodnicyzamosc.pl/archiwa/10313).
Wystawa wzbudziła żywe zainteresowanie wśród mieszkańców Zamościa. Będzie także niewątpliwą atrakcją turystyczną w tym sezonie. Dla członków Koła Przewodników ma ogromne znaczenie, dotyczy bowiem Honorowego Członka Koła Przewodników, Jana Tomasza Zamoyskiego i jego małżonki Róży z Żółtowskich Zamoyskiej, którzy od 2013 r. są patronami zamojskiego Koła, obchodzącego za rok jubileusz 60.  lecia pracy przewodnickiej w Zamościu.

  

 

zdjęcia: Z. Pietrynko, E. Lisiecka

Zamość 1939.

Jeszcze przez cały listopad i grudzień 2019 r. możemy oglądać w Muzeum Fortyfikacji i Broni „Arsenał” w Zamościu wystawę zatytułowaną „Zamość 1939”.  W niezwykle ciekawy sposób udokumentowano na niej zebrany materiał historyczny, dotyczący wydarzeń rozgrywających się w mieście tuż przed wybuchem II wojny światowej i w czasie kampanii wrześniowej. Wystawa zyskała bogatą oprawę zdjęciową i dokumentacyjną. Organizator wystawy oprowadza widza po mieście i regionie, ukazując najważniejsze epizody życia mieszkańców w przededniu wojny i w czasie jej trwania. W gablotach prezentowane są pamiątki z tego okresu.

Przewodników po wystawie oprowadzał  7 listopada 2019 r. kol. Mirosław Bańkowski, historyk z Muzeum Zamojskiego w Zamościu. Mija właśnie 80 lat od tych wydarzeń wojennych (1939-2019) i nie można przejść obojętnie obok tak ciekawego zbioru udokumentowanych zdarzeń historycznych naszego miasta i regionu. Muzeum zaprasza wszystkich miłośników historii miasta, a w szczególności nauczycieli zamojskich szkół i młodzież szkolną.

dav

dav

dav

Czernięcin i Szymon Szymonowicz.

Ścisły związek poety z Czernięcinem datuje się od 4 marca 1598 r., kiedy to Jan Zamoyski oddał mu wieś w dożywotnią dzierżawę, wraz z Dziadkową i Pstrągową Wolą. Szymonowicz poświadczył objęcie tej dzierżawy przed sądem grodzkim w Krasnymstawie. W tym czasie mieszkał jeszcze na stałe we Lwowie, gdzie zatrzymywały go przede wszystkim sprawy rodzinne, ale i prace zlecone przez Jana Zamoyskiego. Proponowanej już wcześniej dzierżawy Czernięcina nie mógł przyjąć od razu, z powodu śmierci rodzeństwa i choroby ojca. W latach 1597/98 przebywa jeszcze we Lwowie, chociaż częściej już wyrywa się do Zamościa i Czernięcina. Szymonowic w tym czasie lokuje nawet swoje kapitały u Zamoyskiego. Po śmierci ojca i załatwieniu formalności spadkowych, Szymonowicz opuszcza Lwów i czasowo zamieszkuje w Zamościu. Jego listy z 24.01.1600 i 17.01.1601 r. datowane są już z Zamościa, gdzie sprawuje m.in. opiekę nad synem Zamoyskiego. Cytat: „od r. 1601 mieszkał stale na wsi, nie w Zamościu”„w lutym lub marcu r. 1601 objął faktycznie dzierżawę Czernięcina i dwu mniejszych, widocznie świeżo powstałych osad: Pstrągowej i Dziadkowej Woli, czyli Żurawia„. (1)
Czernięcin był wsią położoną przy gościńcu, prowadzącym z Lublina do Szczebrzeszyna i Zamościa (wówczas w powiecie krasnostawskim, obecnie w powiecie biłgorajskim). Najbliższym miasteczkiem był Turobin. Osiadłszy tam na stałe, zastał jeszcze Szymon Szymonowic stary, drewniany kościół p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Był to już drugi kościół w tej miejscowości. Przez cały wiek XV miejscowość należała do Szamotulskich (Świdwów), a w XVI w. stanowiła własność Górków. W 1598 r. część Czernięcina, Pstrągowej Woli i Dziadkowej Woli nabył Jan Zamoyski i włączył do Ordynacji Zamojskiej. (3) Jeszcze w 1530 r. przeniesiono parafię z Czernięcina do Turobina. W latach 1574-1595 protestanci przejęli kościół czernięciński na zbór. W chwili przeniesienia się Szymonowicza do Czernięcina kościół wrócił do katolików, ale na miejscu nie było proboszcza, który dojeżdżał do wsi tylko w wyznaczonych terminach.
„Dworek dzierżawcy zastał Szymonowicz w lichym stanie, niewygodny i pochylony ze starości ku ruinie. Zaraz też w roku 1602, gdy się tylko trochę urządził i rozglądnął w gospodarstwie, zabrał się do odnowienia i przebudowania dworku. Robota była tak nagląca, że jej nawet w zimie całkowicie nie przerywano. Jeszcze w grudniu 1602 r. dowożą cegłę wypaloną w Zamościu. Poeta jest w różowym humorze, żartuje wesoło w liście do Knuta, przyrównując budowlę swoją do wzniesionych niegdyś przez Semiramidę. Widocznie nowe, gospodarskie zajęcie przypadło mu zupełnie do smaku i oddziałało ożywczo na humor i usposobienie. Mimo pośpiechu budowa ukończyła się dopiero w r. 1604 i zaraz też fakt ten doniosły zwyczajem ówczesnym zaznaczono datą wyryta na belce pułapu. Poeta polecił budować trwale i silnie, skoro dworek, choć już pochylony ku upadkowi, przetrwał aż do naszych czasów  i doczekał się odtworzenia na kartach Tygodnika Ilustrowanego. Z ryciny poznać, że jest to zwykły, typowy, niski dworek szlachecki, przedzielony sienią na dwie równe połowy. Po obu stronach drzwi wchodowych widnieje po dwa okna z frontu i po trzy w ścianach bocznych; zawiera więc pewnie dwie większe i tyleż, albo o jedną więcej mniejszych ubikacyi.  Przed dworkiem dziedziniec obszerny z nieodłącznym żurawiem, poza nim rozległy sad owocowy. To więc była siedziba, w której zamieszkał teraz poeta i w której przeżył jeszcze ćwierć całego stulecia!  Nim ona stanęła, miał pełno kłopotów prozaicznych, z poezyą w żadnym związku nie zostających. Kiedy jednak ujrzał ją całkowicie ukończoną, mógł powiedzieć sobie, że znalazł to czego szukał od dawna, – błogi spokój i ciszę wśród wiejskiej, miłej jego oka przyrody. Do szczęścia zupełnego brakło tylko teraz własnej rodziny. Zrazu szukający samotności i zatopiony w książkach poeta nie odczuwał tego braku wcale, później pragnął, aby było inaczej, ale wtedy było już niestety za późno! Wśród kłopotów budowlanych i gospodarskich osłabła znowu czynność literacka. Jedynie jeszcze przed rozpoczęciem przebudowy dworku powstaje z początkiem roku 1602 Hercules Prodiceus: zresztą oprócz niego od wiosny r. 1601 po zimę r. 1603 nie słyszymy o żadnym innym utworze. Poeta zajęty  urządzeniem gospodarstwa nie ma sposobności do większego skupienia myśli, zwłaszcza, że i inne drobne sprawy zaprzątały go nieustannie.” (5)
Z innym opisem i widokiem Dworku Szymonowicza spotkamy się w artykule Antoniego Wieniarskiego*, napisanym w 1860 r. do Tygodnika Ilustrowanego. Dworek był widoczny z gościńca przebiegającego przez wieś. Na rycinie (odbitka drzeworytu) widzimy dwa budynki i studnię z żurawiem. Cytat z artykułu:…„wielu przejeżdżających tym gościńcem patrząc na dworek nizki, w ziemię wklęsły, nie wie, że w nim mieszkał długi czas i w nim umarł jeden z najznakomitszych poetów polskich, Szymon Szymonowicz, słusznie Simonidesem polskim nazywany”. Łacińska nazwa Czernięcina – Cernese – długo była źle interpretowana i nie kojarzona z Czernięcinem. Według autora artykułu osobę Szymonowicza polecił Zamoyskiemu Stanisław Sokołowski, kaznodzieja króla Stefana Batorego, zaraz w tym czasie jak Szymonowicz powrócił z Włoch (wcześniej studiował w akademii krakowskiej). Zamoyski przyjął go na stanowisko sekretarza, do pisania listów. Potem, doceniając liczne zalety Szymonowicza, poruczał mu ważniejsze zadania, włącznie ze sprawowaniem dozoru nad kierunkiem wychowania syna Tomasza. Autor artykułu pisze również o wyjednaniu dla Szymonowicza szlachectwa u króla przez Zamoyskiego i przyjęcia przydomku – Bendoński – „Odtąd poeta porzucił życie dworskie i osiadł w małym domku, który umyślnie dla niego w roku 1604 został wystawiony.” Szymonowicz zmarł w wieku 71 lat w Czernięcinie. Został pochowany w Kolegiacie zamojskiej. Jego siostrzeniec, Kacper Solski, magister filozofii i medycyny wystawił mu nagrobek (tablica znajduje się w Katedrze Zamojskiej). Czernięcin po śmierci poety wrócił do Ordynacji Zamojskiej.
„Dom, w którym mieszkał Szymonowicz, a który przedstawia rycina teraz nachylił się do upadku. Potrzeba było wystawić nowy dom dla dzierżawcy i takowy stanął, ale jeszcze dotąd nie jest zamieszkany. Spodziewamy się iż zarząd dóbr ordynacji zamojskiej starać się będzie o ile tylko możność pozwoli o zachowanie tej pamiątki po znakomitym mężu, a nade wszystko nie dozwoli aby dom ten na inny jaki użytek był obrócony. Piszą nam już nawet, że zostały wydane polecenia, aby pamiątka ta była jak najtroskliwiej szanowaną. Na belce tego domu znajduje się wyryty rok 1604, a zatem stoi lat 256.”(6) W Czernięcinie, leżącym nad rzeką Por (dopływ Wieprza), Szymon Szymonowicz spędził dwadzieścia osiem lat swego życia. Jako dzierżawca włości ordynackiej był zobowiązany do dbałości o powierzony majątek. Świetnie wywiązywał się z roli skrzętnego gospodarza, siejącego i zbierającego plony – cyt.: ..A przytem gospodaruje nie na żarty. Wyrabia sery domowe i przesyła je z wierszykiem żartobliwym, swawolnym, urzędnikom ordynacyi.  Innym razem upomina się u Wioteskiego o poddanego, zbiegłego z Czernięcina, i pół seryo, pół żartem odwołuje się do prawa o zbiegłych poddanych i do zakonu Bożego.” (7) Z Czernięcina często pisał listy. Z zachowanych 27 listów, siedem listów jest datowanych z tej miejscowości. Część z nich to listy do młodego Tomasza Zamoyskiego, w których napominał go aby szedł w ślady ojca, aby zjednywał sobie przyjaźń ludzką, żeby nie oddalał od siebie nigdy starych i wypróbowanych sług i towarzyszy, a także żeby dbał o zdrowie.  Przy pewnej stabilizacji życiowej Szymonowicz mógł wreszcie poświęcić się swojej twórczości.-, – „wprawdzie i kilka Sielanek w tym czasie powstało”, które zostały wydane w Zamościu w 1614 r.
W Muzeum Regionalnym w Krasnymstawie jest przechowywany tragarz (siestrzan) z dworku w Czernięcinie. Widnieje na nim napis po łacinie i data. Według tradycji jest to pozdrowienie Szymona Szymonowicza domowi i gościom w dom:  SIT SALUS INTANTI BENEDICTO QUOQUE MANENTI INDEQUE MIGRANTI SIT COMES IPSE DEUS (Pozdrowienie wchodzącemu, błogosławieństwo także pozostającemu dokądkolwiek wędrującemu niech towarzyszy sam Bóg) – DOMUS HAEC AEDIFICATA A.D. 1778 (Dom ten wybudowano R.P. 1778). Z wcześniej cytowanego artykułu Antoniego Wieniarskiego wynika, że stary dwór, w którym mieszkał Sz. Szymonowicz zachował się do 1860 r., ale chylił się już ku upadkowi. Autor wzmiankuje także, że Ordynacja Zamojska musiała wystawić nowy dwór dla dzierżawcy i taki stanął obok starego (Szymonowiczowskiego).  Rycina dołączona do artykułu obrazuje oba dworki. Zatem zachowany siestrzan z datą A.D. 1778 wskazuje na nowy dwór w Czernięcinie, wystawiony w XVIII w. przez Ordynację Zamojską. Oba dworki zostały ponadto uwidocznione na XVIII w. austriackiej Mapie von Miega. (8) Dwór Szymonowicza zachował się do lat 50-tych XX w., kiedy to Profesor Jerzy Kowalczyk uwiecznił go na swoim rysunku. Praca ta została wraz z innymi udostępniona na wystawie, zorganizowanej przez Muzeum Zamojskie w 2013 r., z okazji Jubileuszu 50-lecia działalności naukowej Profesora Kowalczyka i uhonorowania tablicą pamiątkową w Zamojskiej Alei Sław przy ul. Grodzkiej w Zamościu.

 

  Opracowanie i zdjęcia: Ewa Lisiecka
 * Antoni Wieniarski – od 1848 r. był urzędnikiem w kancelarii Zamoyskich w Warszawie. Pisał także pod pseudonimem: Grzegorz Kostrzewa.
źródło:
1. Korneli Juliusz Heck. Szymon Szymonowicz=(Simon Simonides):jego żywot i dzieła cz. 2 i 3. Udostępnia w domenie publicznej Biblioteka Narodowa w Warszawie.
2. Grafika z wizerunkiem Szymona Szymonowicza w owalu, wykonana na podstawie miedziorytu punktowanego przez Jana Ligbera w 1805 r. Udostępnia BN Warszawa.
3. Józef Niedźwiedź. Leksynon historyczny miejscowości dawnego województwa zamojskiego. Zamość 2003. s. 86-87.
4. Dworek Szymonowicza w Czernięcinie. – http://bc.wbp.lublin.pl/dlibra/docmetadata?id=651
5. K.J.Heck Szymon Szymonowicz…. s. 72-73. Udostępnia BN Warszawa na stronie internetowej „Polona”.
6. Antoni Wieniarski. „Czernięcin”. Tygodnik Ilustrowany Nr 50. 1860 r. – s. 468. Udostępnia Biblioteka Narodowa w Warszawie na stronie internetowej „Polona”.
7. K.J.Heck Szymon Szymonowicz…. s. 121. Udostępnia BN Warszawa na stronie internetowej „Polona”.
8. Mapa von Miega – http://mapire.eu/en/map/firstsurvey/?bbox=2582864.5135273198%2C6567144.612892132%2C2602241.3001976116%2C6577272.519139918
9. Izba Pamięci – przy Szkole Podstawowej im. Szymona Szymonowicza w Czernięcinie: – http://www.spczerniecin.szkolnastrona.pl/p,69,izba-pamieci
10. Andrzej Kędziora. Zamościopedia. Szymonowic Szymon – http://www.zamosciopedia.pl/index.php/szp-szz/item/3749-szymonowic-szymon-1558-1629-jeden-z-najwybitniejszych-poetow-staropolskich-tworca-polskiej-sielanki-humanista-wspoltworca-akademii-zamojskiej-filolog-lekarz   Sielanki – http://www.zamosciopedia.pl/index.php/sc-sj/item/5238-sielanki

XXXV Ogólnopolska Pielgrzymka Przewodników Turystycznych na Jasną Górę.


XXXV Ogólnopolska Pielgrzymka Przewodników Turystycznych w dniach 8-10.03.2019 r.
Piątek -8.03.2019 r.
Grupa zamojska w ilości 21 osób wyjechała na pielgrzymkę w dniu 8.03.br po godzinie 5:00. Po drodze, w Szczebrzeszynie i Zwierzyńcu wsiadły jeszcze 4 osoby m.in. nasz kapelan – dziekan ks. Błażej Górski, który z nami jeździ na pielgrzymki już od wielu lat. Od 1993 r. jest naszym opiekunem duchowym. W czasie drogi odmawialiśmy różaniec i czytaliśmy razem z księdzem ustępy z brewiarza. Już na poprzednich pielgrzymkach ksiądz uczył nas jak czyta się brewiarz, tym razem korzystaliśmy z internetu. Poza tym rozmowy toczyły się na różne tematy. Szybko upłynęła droga do Koziegłów, gdzie był pierwszy punkt programu naszej zamojskiej pielgrzymki. Był 8 marca – Dzień Kobiet, więc pojechaliśmy ku radości koleżanek do „Osikowej Doliny”. Na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej technika tworzenia wyrobów z osikowego łyka to polska tradycja, która powstała w XIX wieku. Surowiec z drewna osikowego był bardzo delikatny, początkowo wykorzystywano go do wyplatania kapeluszy, koszyków, mat i dywanów. Z upływem lat powstawały nowe formy, nowa kolekcja wzorów. Pomysł „Osikowej Doliny” narodził się kilkanaście lat temu, kiedy to 45 osób wzięło udział w wyplataniu największego na świecie kapelusza z wiórków osikowych ( wymiary: 6,5 m średnicy, 22 m obwodu, 2,5 m wysokości). Kapelusz ten został wpisany do Księgi Rekordów Guinessa. Pierwsze wzory wyrobów powstały w 2009 r., właściciel „Osikowej Doliny” p. Roman Noszczyk musiał dostosować technologię i wzornictwo do współczesnych czasów. Na początku pracownicy wyrabiali ozdoby choinkowe, teraz tematyka jest całoroczna – Boże Narodzenie, Wielkanoc, bajki, biżuteria, kwiaty, świeczniki, obrazy, lampy, zabawki. Prowadzą też dekoracje wnętrz, wystawy i stoiska targowe dla firm, instytucji i osób prywatnych. Pan Roman wyświetlił nam film, na którym pokazano historię powstania „Osikowej Doliny”, historię mieszkańców Koziegłów, którzy od XIX wieku wykorzystywali zasoby osikowego drewna, tworząc sztukę – mężczyźni obdzierali łyko z drewna osiki, kobiety wytwarzały kolorowe kwiaty, maty, zabawki, kapelusze, różne dekoracje. Technologia wyrobów z drewna osikowego jest bardzo precyzyjna, polega na ręcznym struganiu heblami drewna osikowego (którego nie jedzą korniki) na cienkie wióry o grubości 0,15-0,4 mm.
Osikowa Dolina” ma bogatą ofertę warsztatów dla dzieci i młodzieży, osób dorosłych, zakładów pracy. Osoby te mogą wykonać własnoręcznie (pod okiem instruktorek) wspaniałe dekoracje, które mogą zabrać ze sobą. My robiliśmy (wszyscy bez wyjątku ) palmy z wiórek osikowych – na Święta Wielkanocne. W 2018 r. z okazji Światowego Dnia Turystyki warsztaty „Osikowej Doliny” zostały wyróżnione jako produkt turystyczny przez Częstochowską Organizację Turystyczną i Prezydenta Częstochowy. Oglądaliśmy różne wyroby z wiórek, najbardziej podobała się suknia ślubna. Właściciel zrobił grupie zbiorowe zdjęcie w kapeluszach osikowych.
Po wizycie w „Osikowej Dolinie” udaliśmy się do Koziegłówek do sanktuarium św. Antoniego z Padwy. Pierwsza wzmianka o istnieniu parafii pojawia się w 1325 r. w spisie świętopietrza. W XIV wieku – Krystyn Koziegłówski zbudował kościół murowany pod wezwaniem św. Mikołaja i św. Wojciecha. W XVI w. zaprowadzono księgę chrztów. W 1595 r. o. Mateusz Żaczkowski sprowadził z Rzymu obraz św. Antoniego Padewskiego poświęcony przez papieża Piusa V. W następnym wieku wybudowano najpierw drewnianą kaplicę św. Antoniego, a później murowaną. W XVII w. założono bractwo św. Antoniego. W XVIII w. podwyższono mury kościoła, zbudowano sklepienie i nowy ołtarz główny z obrazem Matki Bożej, a proboszcz J. Pychowicz założył księgę łaski i cudów otrzymanych za wstawiennictwem św. Antoniego. W XVIII w. ksiądz proboszcz Franciszek Orłowicz ufundował marmurowy ołtarz do kaplicy św. Antoniego. Obecne mury kościoła św. Antoniego zostały wybudowane w l. 1900-1908, prawdopodobnie w miejscu pierwotnego kościoła z 1603r. Jest to kościół w stylu włoskiego renesansu, trzynawowy. Kościół ma piękne sklepienia, ściany kościoła zdobione są gzymsami i pilastrami. Wyposażenie kościoła z XVII i XVIII w. pochodzi z pierwotnego kościoła, późnorenesansowa chrzcielnica, 2 rokokowe konfesjonały z XVIII w., barokowe portrety krakowskich biskupów z XVIII w., 2 barokowe kielichy, późnobarokowa monstrancja z 1738 r., rokokowy relikwiarz z relikwiami św. Antoniego, barokowy krzyż ołtarzowy, pacyfikał, ampułki i taca z XVIII w., liczne wota z XVIII w. Piękna jest ambona w kształcie łodzi. Są również stare ławki z XVIII w., ornaty z XIX w., liczne wota z XVII-XIX w. Kościół od 13.06.1998 r. stał się sanktuarium św. Antoniego. Po sanktuarium oprowadzał nas ks. proboszcz Kazimierz Świerdza, opowiadał o renowacji obrazów i kościoła. Zostaliśmy pobłogosławieni relikwiarzem z relikwiami św. Antoniego, wspólnie odmówiliśmy modlitwę. Ksiądz proboszcz ofiarował nam obrazki ze św. Antonim Padewskim i Matką Bożą Szkaplerzną. Prezes Koła wpisała nas do księgi pamiątkowej. Podziękowaliśmy księdzu za oprowadzanie wręczając książki i foldery promujące nasz region.
Ruszyliśmy w dalszą drogę. Do Częstochowy było już niedaleko. Zakwaterowaliśmy się w Domu Pielgrzyma im. św. Jana Pawła II w Częstochowie. Potem korzystaliśmy z programu Ogólnopolskiego Pielgrzymki, który w tym roku przygotowało Koło Przewodników Tatrzańskich im. Klimka Bachledy – Oddział Tatrzański PTTK. W tym dniu były rekolekcje, które prowadził kapelan Związku Podhalan -Władysław Zązel. Msza św. i Droga Krzyżowa była w kaplicy św. Józefa. O godz. 21:00, w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej rozpoczął się Apel Jasnogórski, podczas którego powitano m.in. przewodników turystycznych z całej Polski, modlono się w intencji osób zmarłych i o zdrowie dla żywych.
Sobota 9.03.2019 r.
Rano niektórzy wstali i poszli na Jasną Górę już o 5:30 na godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Marii Panny i o godz. 6:00 przeżywali odsłonięcie Cudownego obrazu Matki Boskiej. Później była msza św. za zmarłych przewodników z nauką rekolekcyjną. Nasza grupa zamojska już o godz. 9:30 podjechała busem na ul. św. Barbary 41, gdzie było już umówione zwiedzanie Seminarium, kościoła przy seminarium duchownym oraz Muzeum Archidiecezji przy Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie. W kościele razem z miejscowym księdzem pomodliliśmy się w intencji powołań kapłańskich. W muzeum zgromadzono eksponaty pochodzące z Częstochowy i okolic: rzeźby, obrazy, szaty liturgiczne, naczynia liturgiczne, numizmaty, medale. Kolekcja ta była gromadzona od 1925 roku. Muzeum i eksponaty wywarły na większości uczestników niewiarygodne wrażenie. Muzeum ma dobre warunki lokalowe, zgromadzone eksponaty są bezcenne. W jednej sali zgromadzone są prace wielu najsłynniejszych malarzy polskich. Jest wiele rzeźb o tematyce religijnej, numizmaty, ornaty, przedmioty kultu zgromadzone przez ludność. (różańce, krzyże, obrazki, pieśni, książeczki do nabożeństwa, medale). Co jest ważne – przyjmuje się do muzeum ‘’kalekie” eksponaty np. rzeczy z uszkodzonymi elementami, krzyże z brakującym ramieniem, książeczki do nabożeństwa, pieśni religijne, obrazki, zniszczone obrazy. Często ludzie nie wiedzą co z tym zrobić i nie chcąc sprofanować przedmiotu, przerzucają go z kąta w kąt. Oprowadzał nas po muzeum ks. dyrektor. Na pamiątkę zostawiliśmy materiały promocyjne z naszego regionu m.in. album o katedrze zamojskiej.
O godz. 13:00 nastąpiło oficjalne rozpoczęcie XXXV Ogólnopolskiej Pielgrzymki Przewodników wprowadzeniem pocztów sztandarowych poszczególnych kół, odśpiewaniem hymnu przewodnickiego. Prowadzący spotkanie powitali zaproszonych gości m.in. ks. biskupa pomocniczego diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej dr Krzysztofa Zadarko i wszystkich uczestników pielgrzymki. Następnie wygłoszono prelekcje na tematy:
1).”Giewont, Dolina Chochołowska, Wiktorówki” – Prezes Koła Przewodników gospodarzy pielgrzymki.
2). „Spór o Morskie Oko” – Starosta Powiatu Tatrzańskiego – przewodnik tatrzański Piotr Bąk.
3)” Niech zstąpi Duch Twój”- przewodnik tatrzański Julian Klamerus.
Po prelekcjach z pokazem multimedialnym wyprowadzono sztandary Kół Przewodnickich, a po przerwie na Wałach Jasnogórskich ks. Jerzy Grzyb wraz z przewodnikami tatrzańskimi prowadził Drogę Krzyżową, którą każdy przeżył emocjonalnie, była ona sformułowana inaczej niż do tej pory, bo każda stacja przedstawiała inną tragedię w górach – modlono się za osoby, które zginęły w wyniku tych katastrof: za ratowników, za turystów, uczniów, opiekunów grup. Mieliśmy swoją tablicę z nazwą miasta jak zawsze: tablicę niosła Alicja Zatyka, zmieniała ją Maria Jamroż. Wieczorna msza św. została odprawiona o 18:30 w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, o godz.20:00 odśpiewano akatyst i o godz. 21:00 uczestniczono w Apelu Jasnogórskim.
Tradycyjnie już po Apelu Jasnogórskim prawie wszyscy uczestnicy pielgrzymki zamojskiej spotkali się na pogawędkę w jednym pokoju, poruszano wiele tematów turystycznych i pielgrzymkowych.
Niedziela -10.03.2019 r.
Część osób poszła na godzinki i odsłonięcie Cudownego Obrazu na Jasną Górę. W bazylice odprawiona została msza św. dla przewodników, po czym uczestnicy przeszli do Sali Ojca Kordeckiego, gdzie zostały wprowadzone sztandary, kol. v-ce Prezes Stowarzyszenia Przewodników Tatrzańskich w Zakopanem – przewodnik Andrzej Stanek, wygłosił w gwarze góralskiej prelekcję na temat: „Śladami św. Jana Pawła II na Podhalu”. Prelekcja była bardzo ciekawa. Po pogadance odmówiono Anioł Pański i zakończono XXXV Pielgrzymkę Przewodników. Zarejestrowanych i zapisanych przewodników w biurze pielgrzymkowym zostało ponad 800 osób (nie wszyscy się wpisali). Jeszcze zdążyliśmy spojrzeć na dużą parzenicę z metalu, która była wyeksponowana przy stole prezydialnym, na niej były przymocowane „blachy” przewodnickie poszczególnych Kół, nasza zamojska też tam była. W poprzednich latach ryngraf z odznakami przewodnickimi został ofiarowany Matce Bożej przy okazji X Pielgrzymki Przewodnickiej, kiedy gospodarzem pielgrzymki był Nowy Sącz. Był na innym tle, wisiał parę lat .
Po obiedzie w Częstochowie wyruszyliśmy w powrotną drogę do domu. Na początek zmówiliśmy modlitwę o dobrą i szczęśliwą podróż zadowoleni, że znów w tym roku dane nam było pojechać przed oblicze Matki Boskiej Częstochowskiej przedstawić swoje intencje. Dziękujemy wszystkim uczestnikom XXXV Pielgrzymki Przewodników Turystycznych za to, że zdecydowali się pojechać, za miłą i przyjazną atmosferę. Księdzu kapelanowi dziekanowi Błażejowi Górskiemu za rekolekcje w podróży i opiekę duchową.

Zapraszamy za rok!

Tekst: Bożena Kamaszyn-Gonciarz
Zdjęcia: Maria Jamroż i Bożena Kamaszyn-Gonciarz.

  

Historia przewodnickich pielgrzymek na Jasną Górę c.d. (poprzednie –archiwa 17.04.2018 link: http://przewodnicyzamosc.pl/archiwa/7371 ).

 

Zamość 1772-1866.

Mamy wielką przyjemność zaprezentowania naszym Czytelnikom nowej, dwutomowej publikacji autorstwa Pani dr Bogumiły Sawy, zatytułowanej Zamość 1772-1866. Tom pierwszy książki jest uzupełnioną rozprawą doktorską, napisaną przez Autorkę 40 lat temu w Zakładzie Historii Nowożytnej UMCS w Lublinie, pod kierunkiem profesora doktora Tadeusza Mencla. Rozprawa doktorska Pani dr Bogumiły Sawy pozostawała dotychczas tylko w maszynopisie i nie była znana większości osób zainteresowanych historią miasta. Obecnie mamy możliwość zapoznania się z tą pracą, wzbogaconą  o niezwykle rozbudowaną szatę graficzną w porównaniu do maszynopisu monografii z 1978 r.  Z kilku ilustracji i wykresów dołączonych do rozprawy doktorskiej, tekst został wzbogacony o kilkaset (sic!) map, planów i ilustracji, których większość Autorka  pozyskała własnym kosztem w archiwach Wiednia, Sankt-Petersburga, Moskwy i Berlina, nie licząc krajowych archiwów, bibliotek itp.
Ponad dziesięć lat trwały prace nad przygotowaniem książki do druku. Skrupulatność, wyjątkowa rzetelność i dokładność pracy badawczej, jaka zawsze cechowała także inne publikacje Autorki, zaowocowały dziełem wyjątkowym.  Pochylą się nad nim najtęższe umysły znawców tematu, naukowców, historyków, jak  również zwykłych miłośników i pasjonatów historii miasta. Nie jest to książka do poduszki. To studium, które należy smakować powoli i dokładnie, z należytą uwagą i koncentracją. Szczególnie plany i mapy Tomu II w opracowaniu Ewy Dąbskiej, od początku zamysłu wydawniczego współpracującej z Autorką. Obrazują one przemiany miasta i jego przedmieść na przestrzeni lat – od pierwszego rozbioru Polski (1772) – do likwidacji twierdzy zamojskiej (1866). O wartości książki świadczy również fakt, że po upływie czterdziestu lat od napisania przez Autorkę rozprawy doktorskiej, stan zaprezentowanej w niej wiedzy jest nadal aktualny. Nowa wiedza, ujawniona w międzyczasie w tym temacie nie wymuszała  na Autorce żadnych zmian w publikacji.  Zasadniczy postęp nastąpił jedynie w rozwoju techniki fotograficznej i komputerowej, co pozwoliło na wzbogacenie monografii o tom drugi.
Jedyną, zauważalną „wadą” tej książki jest jej niewielki nakład, zaledwie 300 egzemplarzy.  Wystarczy tylko dla koneserów. Już rozpoczęła się przed sprzedażowa batalia o tę pozycję. Dystrybucją książki zajmuje się Pan Piotr Zawadzki, autor rozdziału „Twierdza” Tomu II.  Wydawcą monografii jest Autorka. Mając wgląd do książki, pięknie wydanej, przygotowanej z wielkim pietyzmem i dbałością o szczegół,  na papierze kredowym,   już teraz prognozujemy jej kolejne wznowienia. Jest to bowiem pozycja, którą powinna zawierać każda szanująca się biblioteczka, nie tylko domowa. Autorka poświęciła tę książkę pamięci swoich Rodziców oraz Mieszkańcom Zamościa. Zamościanie dziękują Autorce za tak wspaniałą publikację i życzą kolejnych, równie udanych.

 

  

Ksiażkę można zamówić u Pana Piotra Zawadzkiego – link na FB https://www.facebook.com/piotr.zawadzki.35?__tn__=%2CdlCH-R-R&eid=ARBfAUY1Xywj65PmUau05Ryb5TjzUBAV2lF34dnbPWXzA7474UYm12z6jqyFrBx6rMh3Te_g14RbDSz9&hc_ref=ARQ_bIlYgxeQp-FHSClWlln7gWVIHLP29Vq4p8oVyV9GHOPFULIAmTo5wl7w6zcwjUU