PODNOSI, OPUSZCZA I EKSPONUJE…

płk MAREK  KWIECIEŃ, wiceprezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Weksylologicznego, autor, pomysłodawca i realizator zamojskich obchodów Dnia Flagi Rzeczypospolitej, wykładowca Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej im. Jana Zamoyskiego w Zamościu.
Pierwsze spostrzeżenie dla turystów, przewodników, dziennikarzy, organizatorów publicznych przedsięwzięć samorządowych czy państwowych:flagi się p o d n o s i i o p u s z c z a, natomiast na budynkach flag się nie wywiesza lecz e k s p o n u je. Dosadnie i obrazowo w tym temacie mawia Krzysztof J. Guzek członek – współzałożyciel Polskiego Towarzystwa Weksylologicznego: „Nota bene wciąga się spodnie a opuszcza… majtki, zaś wywiesza bieliznę po praniu”.
Flaga Rzeczypospolitej Polskiej jest naszym najważniejszym symbolem i wypada, żeby każdy miał wiedzę o jej symbolice (biel oznacza nasze godło, a czerwień – tło tarczy herbowej). I bardzo ważne!
Nasze barwy narodowe mają pochodzenie heraldyczne jako jedne z nielicznych w świecie. Pochodzą jednak nie od jednego herbu, a od dwóch, Polski i Litwy, umieszczonych na jednej tarczy. Biel pochodzi od bieli Orła, będącego godłem Polski, i bieli Pogoni, rycerza galopującego na koniu, będącego godłem Litwy. Oba te godła znajdują się na czerwonych tłach tarcz herbowych. Na fladze biel jest u góry, ponieważ w naszej heraldyce ważniejszy jest kolor godła niż tła.
1 sierpnia 1919 roku, polska flaga po raz pierwszy została zdefiniowana tak, jak dziś wygląda. Składa się z dwóch pasów: górnego białego i dolnego czerwonego. Kluczowe znaczenie mają też proporcje – pięć do ośmiu. Dopiero gdy te warunki zostaną dochowane, możemy mówić o fladze państwowej Rzeczypospolitej Polskiej. Co ciekawe, Polska jest jedynym państwem w Europie, które ma dwie równorzędne flagi państwowe. Pośrodku białego pasa na drugiej z nich został umieszczony herb. Ta jest zastrzeżona do użytku zewnętrznego. Stanowi flagę placówek dyplomatycznych, lotnisk i portów.

 

Kiedy powinniśmy eksponować flagę państwową biało czerwoną? Święta narodowe to oczywiste. Jeśli ktoś ma potrzebę uczczenia święta pracy, to niech już 1 maja. Św. Józef też kocha Polaków. 2 maja wszyscy powinniśmy to zrobić, gdyż wtedy obchodzimy dzień flagi państwowej. Każdy ma prawo używać barw Rzeczypospolitej Polskiej, w szczególności w celu podkreślenia znaczenia uroczystości, świąt lub innych wydarzeń. Nie zawsze tak było. To uprawnienie zapisano na mocy nowelizacji ustawy, która obowiązuje od 10 kwietnia 2004 r. Od tego dnia każdy może legalnie eksponować flagę Rzeczypospolitej nie tylko z okazji świąt państwowych, narodowych czy lokalnych, ale także z okazji uroczystości i wydarzeń z życia prywatnego! Swoją polskość manifestować flagą mamy prawo każdego dnia. Nie ma dni nieodpowiednich!                                                                                                                                                                …a gdy flaga którą eksponujemy na domu wypłowiała albo podarła się nie wyrzucić! Na to jest tylko jeden sposób – flagę należy spalić lub rozdzielić barwy, ale… nie publicznie. Nie wyrzucać do śmietnika. Również flagi z papieru, używanej podczas turystycznych przedsięwzięć czy różnego rodzaju uroczystości np. 11 listopada na Rynku Wielkim w Zamościu. Zamość jest ubogacony w tym temacie jako jedyne miasto w Rzeczypospolitej… Aby Zamościanom umożliwić w godny sposób pozbycia się zniszczonej flagi od 2 maja 2012 roku w Zamojskim Ośrodku Informacji Historycznej i Turystycznej, Ratusz – Rynek Wielki 13 i Muzeum Zamojskim ul. Ormiańska 30 można ją wrzucić do skrzyni flagowej z napisem „USUWANIE FLAGI” – „FLAG DISPOSAL”. „Skrzynia flagowa” to oficjalna nazwa stosowana przez Polskie Towarzystwo Weksylologiczne.

Niestety, nie ma w Polsce czegoś takiego jak polski protokół flagowy. By zgłębić i poszerzyć wiedzę w zakresie postępowania z flagą Rzeczypospolitej i innymi symbolami państwowymi polecam nietypowy „materiał pomocniczo – edukacyjny”… dokument pokontrolny NIK z 15 kwietnia 2005r. Najwyższa Izba Kontroli -„Używanie symboli państwowych przez organy administracji publicznej” oraz publikacje znamienitych weksylologów i heraldyków Alfreda Znamierowskiego, Tomasza Orłowskiego, Andrzeja Ludwika Włoszczyńskiego czy Krzysztofa Jerzego Guzka.
O TYM POWINNIŚMY PAMIĘTAĆ
Podnosząc, opuszczając lub eksponując flagę Rzeczypospolitej Polskiej powinniśmy pamiętać, że:

– na fladze nie należy umieszczać jakichkolwiek napisów, rysunków, znaków, liter, obrazków;
– flaga nie może służyć jako nakrycie stołu lub opakowanie jakiegoś przedmiotu;
– flagą nie można przykryć pomnika lub tablicy pamiątkowej przed ich odsłonięciem;
– flaga powinna być tak eksponowana, aby nie dotykała podłoża, podłogi lub nie była zamoczona w wodzie;
– jeżeli flaga zaplącze się dookoła drzewca, trzeba ją rozplątać. Zaplątana flaga nie jest ozdobą;
– flaga powinna być zabezpieczona przed zniszczeniem, zerwaniem lub upadkiem na ziemię;
– podczas ulewy lub przy bardzo silnym wietrze flaga nie powinna być eksponowana, należy ją opuścić lub jeżeli musi być eksponowana należy zadbać, aby nie uległa zniszczeniu lub zerwaniu;
– flaga powinna być podnoszona w sposób energiczny, a tempo podnoszenia flagi należy dostosować do czasu wykonywania hymnu (jednocześnie zacząć i skończyć). Na maszcie można eksponować tylko jedną flagę;
– jeżeli flaga jest eksponowana na podium mówcy, powinna znajdować się na prawo od mówcy
zwróconego twarzą do słuchaczy lub płasko na ścianie, nad mówcą lub za nim;
– flagi nie powinny być wyrzucane do śmietnika ani rzucane na ziemię… na to jest tylko jeden sposób
– flagę należy spalić, ale… niepublicznie;
– flaga, którą chcemy eksponować, musi być czysta, niepostrzępiona, a jej barwy nie mogą być wyblakłe;
– trzeba zwracać uwagę na właściwą kolejność barw, jeżeli umieszczane są pionowo, kolor biały powinien znajdować się po lewej stronie płaszczyzny oglądanej z przodu;
– podczas ceremonii podnoszenia albo opuszczenia flagi wszystkie osoby, z wyjątkiem tych, które są w mundurach, powinny być zwrócone twarzą do flagi, przyjąć postawę wyprostowaną, a chłopcy i mężczyźni zdjąć nakrycie głowy;
– na terenie RP flaga państwowa Rzeczypospolitej ma zawsze pierwszeństwo przed wszystkimi innymi flagami. Jeśli eksponuje się na masztach więcej flag, flagę państwową podnosi się jako pierwszą i opuszcza jako ostatnią.

_________________________________________________________________________________________________

Powyższy tekst, autorstwa płk Marka Kwietnia, stanowi zaledwie fragment szkolenia przewodnickiego – „Historia polskich barw narodowych”, które odbyło się 22 listopada 2018 r. w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej im. Szymona Szymonowica w Zamościu. Wykładowi towarzyszył niezwykle ciekawy pokaz multimedialny.

Szlak „Pamiętajmy” Krynice – Polany.

Informujemy i zapraszamy przewodników oraz sympatyków Koła Przewodników na otwarcie szlaku w dniu 24 listopada (sobota) 2018 r. Zbiórka uczestników przy Pomniku BCh w Krynicach (powyżej kościoła) o godz. 10-tej. Dojazd we własnym zakresie; uczestnictwo w rajdzie na własną odpowiedzialność. Poniżej prezentujemy częściowy opis szlaku według prezentacji Pani Ireny Żwirek. Autorem projektu szlaku jest Koło Gospodyń Wiejskich w Polanach. Trasa – ok. 6 km (ok. 7 km  z dojściem do miejsca zamieszkania Basaja ps. „Ryś”). Pisaliśmy o tym szlaku już wcześniej na naszej stronie przewodnickiej – zapowiedź znajdziemy pod linkiem tutaj: http://przewodnicyzamosc.pl/archiwa/6180

________________________________________________________________________________________________________

Szlak „Pamiętajmy” powstał z inicjatywy Koła Gospodyń Wiejskich w Polanach. Polany to wieś położona w obrębie Roztocza Środkowego, w północno-zachodniej części gminy Krynice, z bogatą i interesującą historią. Tu przyszło na świat wielu bohaterów, o których chcemy zachować pamięć, m.in. Stanisław Basaj „Ryś” urodzony 24.XI.1917 r., dowódca I Hrubieszowskiego BCH, jednej z największych jednostek partyzanckich w Polsce. Zamordowany przez bandy UPA 25.03.1945 r.
Trasa rozpocznie się w Krynicach pod pomnikiem poświęconym pamięci walk pod Zaborecznem i Różą, znajdującym się na terenie kościoła parafialnego w Krynicach.
Wśród nazwisk na pomniku, którzy wtedy oddali swoje życie znajdą się mieszkańcy Polan:
  • płk Stanisław Burda „Burski” – dowódca IV Kompanii w Bitwie pod Zaborecznem,
  • por. Józef Dorosz „Jastrząb”,
  • Lucjan Antoniewicz „Legawa”
    Trasa będzie przebiegała wzdłuż zalewu krynickiego, drogą gminną do wsi Polany, dawniej, jak również obecnie, zwaną „gościńcem”. Była to droga błotnista, trudna do przejścia, obecnie utwardzona, bardzo ciekawa, biegnąca częściowo wąwozem przez wzniesienia i dolinki. Przepiękne widoki, pola w zależności od rodzaju uprawy mienią się tam różnymi barwami. W oddali widać kolorowe wzgórza porośnięte drzewami, które tworzą lasek. Na ostatnim wzniesieniu widoczny jest przepiękny krajobraz, a po lewej stronie łąki, a za łąkami wieś Zadnogę, Romanówkę oraz ciągnące się lasy aż po horyzont i Polany.
    Na dole gościńca widać figurkę zwieńczoną Krzyżem. We wnęce od strony wschodniej znajduje się obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem oraz napis „FUNDATOR TEJ FIGURY PIETER I ŻONA JUZEFA KUKIEŁKI”. Jest to piaskowy obelisk ufundowany przez bezdzietne małżeństwo Józefę i Piotra Kukiełków w postaci czworobocznego postumentu z wnękami. Na frontowej ścianie znajduje się wnęka z figurką Chrystusa Frasobliwego oraz napis „Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko”. Od zachodu znajduje się obraz Świętej Rodziny z inskrypcją „Błogosławić Fundatora Figury i Całej Wsi 1906 r.”.
Obelisk ten stanowi element krajobrazu naszej wsi. Daje świadectwo wiary naszych przodków, ich kultury oraz tradycji. Obecnie stanowi najcenniejszy zabytek Polan, który został wpisany do rejestru zabytków. Zabytek ten wiąże się z tradycją naszej wsi, ze zdarzeniami minionych dni. Na pewno upamiętnia zdarzenia tragiczne i radosne. Świadczy o wrażliwości mieszkańców na sprawy religijne i piękno krajobrazu.
Następnie droga gminna łączy się z drogą powiatową, która biegnie przez Polany – „Starą Wieś”. Po obu stronach drogi rozmieszczone są domy i zabudowania gospodarcze. Domy są różne. Część z nich jest nowa, część została zniszczona przez upływ czasu. Nie ma już chałup o słomianych dachach i ścianach bielonych wapnem na biało. Nie ma ogródków z kwiatami przed domem, ogrodzonych płotem z palików. Kiedyś istotnym uzupełnieniem gospodarstw były studnie cembrowane usytuowane blisko drogi w kilku punktach wsi.
W trakcie tworzenia szlaku znalazłam jedną taką studnię, ale usytuowaną bliżej domu. Dawniej na wsiach studnia była jedynym źródłem wody pitnej. Stanowiły one niezbędny element gospodarstw rolnych na wsi. Obecnie są już rzadkością, zostały wyparte przez wiejskie wodociągi. Za niektórymi domami znajdują się owocowe sady, które szczególnie jesienią wyglądają kolorowo, ozdobione różnobarwnymi owocami.
Podczas spaceru drogą przez wieś nie widać ludzi. Jest cicho, jakby nic się nie działo. Zdecydowanie inaczej niż jak w reymontowskim opisie wsi: „… dzień się już podniósł złocisty, od wsi leciały porykiwania stad wypędzonych na paszę, skrzypiały żurawie, ludzie wychodzili do roboty, turkotały po drogach wozy i niosły się przeróżne głosy wraz z leciuśkim wiaterkiem”. Kiedy chodziłam do szkoły, to te głosy jeszcze słyszałam i pamiętam.
Dalsza część szlaku prowadzi nas do rozstaju dróg, gdzie droga powiatowa skręca w kierunku północno-zachodnim Polan, a prosto na zachód biegnie droga gminna wysypana żwirem, na której znajduje się kolejny symbol wiary naszych przodków, ich kultury oraz tradycji – krzyż morowy, karawaka.
Został on postawiony przez mieszkańców naszej wsi w latach 1916-1917. Ma on upamiętniać okres epidemii tyfusu plamistego i hiszpanki. Okres ten został wpisany w historię Polan na wieki. W latach 1914-1918 w czasie I wojny światowej na terenie Polan nie były prowadzone działania zbrojne. Polany znajdowały się na trasie przemarszu drobnych oddziałów zbrojnych rosyjskich i austro-węgierskich. Jednak wojna niesie śmierć nie tylko na skutek walk ale także na skutek głodu i chorób. Rejon Polan był miejscem, przez który przemieszczała się masa uchodźców, żołnierzy, jeńców oraz ewakuowanej ludności cywilnej. Ludzie ci żyli w bardzo trudnych warunkach sprzyjających rozwojowi wielu bardzo groźnych i śmiertelnych chorób zakaźnych, m.in. tyfusowi.
Tyfus to choroba, która towarzyszyła wojnom. Tylko podczas I wojny światowej epidemia tyfusu plamistego pochłonęła 3 miliony ofiar. Kontakt ludności miejscowej z uchodźcami sprawił, że wieś poniosła straty właśnie z powodu epidemii tyfusu. Wybuchła ona dwa razy, pierwszy raz na przełomie 1916/1917 r., a drugi raz w listopadzie 1918 r. Liczba ofiar nie jest znana.
Historia krzyża morowego związana jest z wiarą iż miał on chronić wieś przed morowym powietrzem, czyli wszelkimi zarazami. Stał się amuletem przeciwko chorobom zakaźnym i nieszczęściom, miał chronić przed „morowym powietrzem”, czyli epidemiami oraz przed anomaliami pogody, nieszczęściami i nagłymi zgonami.
Mieszkańcy Polan, aby zaraza nie powróciła postanowili jej zapobiec w następujący sposób. Chłopi wyciosali duży pal z jednego końca zakończony ostrzem, a na górze zakończyli czterema ramionami, z których dwa górne były krótsze. Kobiety natomiast utkały duży płat białego płótna z lnu. Następnie mieszkańcy wykopali głęboki dół, przykryli go płótnem, płótno przybili ostrym palem i zasypali ziemią. W ten sposób zniszczyli zarazę. Na krzyżu znajdował się wyryty napis: „Od nagłej niespodziewanej śmierci wybaw nas Panie …”.
Kontynuując wędrówkę, wracamy na drogę powiatową, która wytyczona jest w kierunku północnym. Droga prowadzi pod górę, z której możemy podziwiać ciekawe widoki krajobrazowe. Po lewej stronie widać las. Jest to tzw. las „poleński”, który naszą trasę wzbogaci o wątki historyczne. Przez środek lasu biegnie droga, a przy niej kilka domostw wraz z polami uprawnymi. To w tym lesie partyzanci ćwiczyli strzelanie, składali przysięgę. W Kuźmuwce ukrywali broń i amunicję, tu też odpoczywali po ciężkich walkach, tutaj leczono rannych oraz opiekowano się nimi. Nazwy, które pojawiają się w moim opisie powstały w wyniku komasacji gruntów. W roku 1935 skomasowano pola, które były podzielone gęsto miedzami i rozrzucone w różnych miejscach Polan. Zostały wyznaczone działki w jednym kawałku i przydzielone poszczególnym rolnikom. Stąd nazwy: Stara Wieś, Staropole, Wronczy Lasek, Przymiarki, Paświsko, Karoszczyna, Kuźmuwka, Namulisko, Nowiny, Namule i Zaszalina.
To właśnie w Zaszalinie, za lasem w roku 1917 urodził się Stanisław Kraska Basaj. Uczestnik kampanii wrześniowej, członek Związku Walki Zbrojnej, Batalionów Chłopskich. Legendarny dowódca I Hrubieszowskiego Batalionu BCH, jednej z największych jednostek partyzanckich w Polsce. W Polanach zaopatrywał się w broń i amunicję. W marcu 1945 r. zginął męczeńska śmiercią. Miejsce jego urodzenia będzie upamiętnione tablicą na szlaku „Pamiętajmy”. Obok tablicy w przyszłości ma powstać wieża widokowa. Jest to najpiękniejszy widok z Polan. Panorama sąsiednich wiosek, pól poprzecinanych wysokimi miedzami, łąk i lasów mieni się różnymi kolorami. Urozmaicona wzgórkami i dolinami, na polach jary porosłe drzewami. Najładniej jest jednak na Paświsku.
Kierując się drogą powiatową na wschód dojdziemy do placu na którym znajdowała się Szkoła Podstawowa. Na tym placu w latach 1938 – 1939 zbudowano z wielkim trudem w czynie społecznym, ze składek zebranych wśród gospodarzy Polan szkołę. Plac pod budowę szkoły uzyskano z gruntów gospodarzy, którzy przeznaczyli 1 ar swojej ziemi. Tak właśnie powstał plac o wielkości 0,8 ha. Było to spełnienie marzeń mieszkańców Polan. Byli oni dumni ze swojego dzieła. Szkołę zlikwidowano w 1983 r., a uczniów przeniesiono do Zbiorczej Szkoły Gminnej w Krynicach. W roku 1999 szkołę rozebrano i sprzedano. W ten sposób zniszczono dumę Naszych przodków. Szkoła była wspólną wartością, oprócz miejsca edukacji pełniła rolę ośrodka rozwoju wsi, wydarzeń kulturalnych, sportowych, miejsca spotkań i zebrań. Szkoła to piękno i wiedza, wnosi radość i wzbudza pozytywne emocje. Obok placu szkoły znajduje się Dom Ludowy. W latach 1960 – 1968 wybudowano Dom Ludowy im. Batalionów Chłopskich Powiatu Tomaszowskiego. Otwarcie Domu odbyło się w 25 rocznicę bitwy pod Zaborecznem 27 stycznia 1968 r.

https://polanyirena.blogspot.com/p/szlak-pamietajmy-powstaniez-inicjatywy.html

__________________________________________________________________________________________________________

Lublin – szkolenie w terenie.

Z inicjatywy kol. Marii Puźniak, w dniu 8 listopada 2018 r., członkowie Koła Przewodników Terenowych PTTK/O/ Zamość im. Róży i Jana Zamoyskich oraz sympatycy Koła, uczestniczyli w szkoleniu terenowym w Lublinie. Funkcję szkoleniowca przyjął na siebie w tym dniu jeden z najlepszych, lubelskich przewodników, Łukasz Fiuta  https://przewodnik.lublin.eu/przewodnicy/lukasz-fiuta
 
Spotkanie wyznaczono u podnóża wzgórza zamkowego, w dawnej, przedwojennej dzielnicy żydowskiej. Z zabudowy tej w zasadzie nic nie ocalało. Fakt zagłady dzielnicy przez Niemców upamiętnia tablica.  Obecny Plac Zamkowy to dawne, tzw. górne Miasteczko żydowskie. Legło w gruzach, a po wojnie (1954 r.) teren wypełniono szeregiem kamieniczek, branych przez mniej uważnych turystów za starą zabudowę Lublina. Do najstarszych zabytków ulokowanych na terenie naturalnego wyniesienia lessowego – Wzgórza Zamkowego – zaliczyć należy cylindryczną wieżę, zwaną donżonem (poł. XIII w.) i Kaplicę Trójcy Świętej, jeden z najcenniejszych zabytków średniowiecznych w Polsce (wpisany na Listę Europejskiego Dziedzictwa Kulturowego). Drewniany XIV wieczny zamek lubelski, niszczony był wielokrotnie przez Litwinów, Tatarów, Rusinów. Za czasów Kazimierza Wielkiego doczekał się murowanej przebudowy  i od tego czasu spełniał swoje funkcje obronne znakomicie do czasów potopu szwedzkiego, kiedy to zniszczony nie dźwignął się już z ruin. Mniej chwalebną kartą  lubelskiego Zamku jest okres, kiedy zaczął spełniać rolę więzienia: od lat 30-tych XIX w. po okres ostatniej wojny światowej. Warto zatem uświadomić sobie, że do złudzenia przypominający zamek, obecny widok neogotyckiego gmachu to budynek więzienny, jako taki zaprojektowany przez inż. Jana Stompfa, pod nadzorem budowniczego województwa lubelskiego, Jakuba Hempla.

 

Dalsza trasa naszego zwiedzania Lublina wiodła od Zamku przez Bramę Grodzką do miejsca po Farze, której fundamenty odsłonięto na Placu po Farze. Przy Domu Mansjonarskim jest makieta kościoła p.w. św. Michała. Rozebrano go w latach 50-tych XIX w. i gdyby nie to, byłby to najstarszy kościół w obrębie Starego Miasta. Rolę tę przejął Kościół i Klasztor Dominikanów przy ul. Złotej (do 1951 r.  Dominikańskiej). Zwiedziliśmy go gruntownie. Prezentuje się po wieloletnim remoncie wspaniale. Spacer po Starym Mieście zakończyliśmy przed Trybunałem Koronnym. Po przerwie kawowej, udaliśmy się na zwiedzanie Archikatedry Lubelskiej, a potem na dłuższy spacer po Krakowskim Przedmieściu. Nie zabrakło „smaczków lubelskich”, które rzadko oglądają przeciętni turyści. Dla nas, Łukasz specjalnie przygotował wiele niespodzianek na trasie.
Niektóre z odwiedzonych obiektów przedstawimy w formie krótkiego opisu prezentowanych zdjęć. Nie sposób pokazać, ani opisać tego wszystkiego co zaprezentował nam Łukasz Fiuta, ale wybiórczo zaakcentujemy niektóre z nich – niekoniecznie chronologicznie – z kolejnych faz zwiedzania miasta.

__________________________________________________________________________________________________________

BRAMA ZASRANA  – Łączyła Podzamcze z ulicą Szeroką. Jej historia skończyła się razem z zagładą dzielnicy żydowskiej w czasie II wojny światowej. Przed wojną za „Zasraną Bramą” mieszkała biedota żydowska.  Bramę tę tworzyło  w dole przęsło mostu, prowadzącego z zamku ku Bramie Grodzkiej. Zachowało się bardzo dużo zdjęć archiwalnych tej bramy, a odtworzona powojenna rekonstrukcja, nie oddaje już klimatu tego miejsca. Nieopodal zachował się Kościół p.w. św. Wojciecha, do którego przeniesiono (1954 r.) z kaplicy Trójcy Świętej na Zamku trzy ołtarze, główny poświęcony Wniebowzięciu Matki Bożej i boczne św. Antoniego oraz Ukrzyżowania Pana Jezusa.

  

________________________________________________________________________________________________________

LATARNIA  PAMIĘCI – pali się nawet w biały dzień, czym przyciąga uwagę turystów, którzy znajdę się w pobliżu Bramy pod wiaduktem, prowadzącym od Placu Zamkowego na Stare Miasto. Miejsce, w którym stoi latarnia to dawna dzielnica żydowska na Podzamczu. Latarnia jest jedyną latarnią przedwojenną, ocalałą w tym miejscu z wojennej pożogi. Zapalone „wieczne światło” symbolizuje i upamiętnia świat żydowskiej dzielnicy, który przestał istnieć. Podobnie jak „ner tamid” (wieczne światło) w synagogach pali się nieprzerwanie. Ma przypominać o mieszkańcach tej dzielnicy. Latarnia gaśnie tylko raz w roku, w dniach likwidacji getta żydowskiego, którego granica przebiegała w tym miejscu. Tu krzyżowały się ulice Podwale i Krawiecka.

 

  

__________________________________________________________________________________________________________

DOMINIKANIE  LUBELSCY – obraz pożaru Lublina z 2 czerwca 1710 r. (data wg. przewodnika M. Ronikierowej) – przechowywany jest w kościele podominikańskim. Pożar pochłonął znaczną część miasta, położoną poza murami miejskimi. Rozprzestrzenił się z wiatrem od ulicy Kowalskiej, przedostając się do środka Lublina i na Przedmieścia. Spaliła się zabudowa ulic: Grodzkiej; Rybnej; Złotej; Zielonej (na Przedmieściu Krakowskim) oraz całe Podzamcze. Żywioł uspokoiła dopiero procesja z Relikwią Drzewa Krzyża Świętego, niesiona przez Dominikanów, co uwidacznia malowidło nieznanego autora w kościele podominikańskim. Lublin podupadł. Jarmarki przeniesiono bezpowrotnie do Łęcznej. Mieszkańcy chrześcijańscy zubożeli. Handel i rzemiosło przejęli Żydzi.

 

__________________________________________________________________________________________________________

FARA  LUBELSKA – nie istnieje. Plac po Farze – kryje ruiny tego co pozostało po kościele p.w. św. Michała. Przy „Domu Mansjonarskim” widoczna jest makieta przedstawiająca kościół p.w. Michała Archanioła. Wyposażenie kościoła trafiło do wielu lubelskich świątyń. Z budynków przy farze zachowały się do naszych czasów  Stary Wikariat (Dom Mansjonarski) i stara plebania kościoła farnego. Dom Mansjonarski to przebudowania XV baszta w murach miejskich. Furta w tej baszcie prowadziła od zamku do kościoła farnego. Już przed ostatnią wojną mansjonaria służyła za kamienicę czynszową.
 

__________________________________________________________________________________________________________

ARCHIKATEDRA  LUBELSKA – Przewodników z Zamościa zainteresowały szczególnie dwa akcenty zamojskie: Krzyż Trybunalski, ofiarowany przez kanclerza Jana Zamoyskiego (względnie jego syna Tomasza Zamoyskiego) do jednej z sal Trybunału Koronnego w Lublinie. W 1727 r. przeniesiono go do Fary Lubelskiej, kiedy to obradujący deputaci zobaczyli łzy spływające po obliczu Zbawiciela. W 1832 r. został z Fary przeniesiony do Katedry. W dzisiejszej Archikatedrze znajduje się w ołtarzu w Kaplicy Najświętszego Sakramentu.
Monstrancja – z zamojskiego Kościoła Franciszkanów, przechowywana w sali Skarbca, zaliczanej do najpiękniejszych miejsc Archikatedry. Skarbiec jak i Zakrystię Akustyczną zdobią wspaniałe, iluzjonistyczne freski Józefa Meyera. Monstrancja datowana jest na pierwszą połowę XVIII w., a biżuteria użyta do jej ozdoby na przełom XVII I XVIII w. (wg. p. Ewy Lorentz  w „Dziedzictwo Franciszkanów Konwentualnych w Zamościu” –  4 ćw. XVII w). Monstrancja ma 138 cm wysokości i jest uznana za największy w Polsce, tak dobrze zachowany zespół barokowej biżuterii osadzony w monstrancji. Owalna brosza (tuż pod krzyżem) zawiera złotą tarczę z herbem Jelita. Zamojscy Franciszkanie ukryli monstrancję w krypcie pod prezbiterium. Wydobyli ją żołnierze rosyjscy. Na polecenie namiestnika cara, wielkiego księcia Konstantego, monstrancja została podarowana katedrze w Lublinie, gdzie jest przechowywana od 1821 r.

 

  

  

_________________________________________________________________________________________________________

BRAMA  KRAKOWSKA – Żeby stwierdzić, że w widoczny sposób odchyla się od pionu, trzeba wiedzieć gdzie stanąć. Zauważymy to m.in. z miejsca przy Baszcie Gotyckiej, zwanej także Basztą Półokrągłą, którą rekonstruowano w latach 80-tych XX w. Obie z bramą należały do ciągu dawnych, gotyckich murów obronnych miasta. Brama Krakowska to jedna z dwóch bram miasta, druga to Brama Grodzka. Natomiast Wieża Trynitarska, chociaż obecnie pełni funkcję bramy wyprowadzającej ze Starego Miasta, jest nadbudowaną, dawną dzwonnicą Kościoła Jezuitów. Brama Grodzka, silnie zmieniona po przebudowach, nie stanowi już takiej dominanty miasta jak ww. budowle. Prezentowane zdjęcia archiwalne udostępniane są przez Bibliotekę Narodową w Warszawie na stronie Polona.

 

  

  

_________________________________________________________________________________________________________

KRAKOWSKIE  PRZEDMIEŚCIE – Dawniej było ono faktycznie przedmieściem Lublina. Dzisiaj to centrum miasta. Kiedyś składało się z niesymetrycznie porozrzucanych: dworków i pałaców (Morskich, Radziwiłłów, Sanguszków); budynków Sądu Okręgowego – Gmachu Kasy Przemysłowców Lubelskich – komory celnej, kościołów – po Kapucynach, Duchakach; Ewangelikach czy Bonifratrach z klasztorem i szpitalem dla obłąkanych oraz  drewnianym szpitalem Bractwa Miłosierdzia. Obecnie w tym miejscu znajduje się  Plac Litewski z licznymi pomnikami (Marszałka Piłsudskiego;  Konstytucji 3 Maja; Nieznanego Żołnierza; Unii Lubelskiej)  i budynkami.

  

  

_________________________________________________________________________________________________________

Z Krakowskiego Przedmieścia ulicą Peowiaków skierowaliśmy się na Plac Jana Kochanowskiego, z pomnikiem poety (1931 r.); chaczkarem fundowanym przez Ormian w 2017 r. z okazji 700-lecia miasta Lublina; kościołem powizytkowskim MB Zwycięskiej, ufundowanym przez króla Jagiełłę jako votum za zwycięstwo grunwaldzkie, Teatrem im. Juliusza Osterwy i dawnym Gimnazjum Męskim, w którym to budynku w latach 1933-1939 była siedziba Gimnazjum im. Unii Lubelskiej, w którym uczyły się wybitne pisarki i poetki: Julia Hartwig; Anna Kamieńska; Hanna Malewska i Anna Szternfinkiel.

  

________________________________________________________________________________________________________

BERNARDYNI – obok kościoła p.w. Nawrócenia św. Pawła zeszliśmy w dół ul. Dolną Marii Panny, by potem lekko wspinając się pod górkę podziwiać kościół z drugiej strony, oddalony od niego dawny pałac Sobieskich i pozostałości  starych wodociągów w Lublinie. Ruiny wieży wodnej przy ul. Dolnej Marii Panny to resztki tzw. rurociągu Mistrza Jana, budowniczego wodociągów Lublina z początków XVI w. Zanim ulica przyjęła obecną nazwę droga nosiła  miano „Na Rury”.
   

__________________________________________________________________________________________________________

opracowanie i zdjęcia: Ewa Lisiecka

Szkolenia przewodnickie.

Koleżanki i koledzy po wielkich wydarzeniach historyczno patriotycznych dla Niepodległej czas na szkolenia:
termin: 22 listopada 2018 r. (czwartek) godz. 16,15
miejsce: PWSZ w Zamościu, ul, Pereca 2
temat: HISTORIA POLSKICH BARW NARODOWYCH
prelegent: płk. Marek Kwiecień – Wiceprezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Weksylologicznego

_________________________________________________________________________________________________________

termin: 25 listopada (niedziela), godz. 13,00
miejsce: Muzeum Zamojskie
temat: Kształt obchodów rocznicowych Odzyskania Niepodległości w okresie II Rzeczpospolitej na przykładzie Zamościa i innych miast regionu
prelegent: dr Jacek Feduszka

_________________________________________________________________________________________________________

termin: 6 grudnia (czwartek),godz. 16,15
miejsce: Muzeum Fortyfikacji i Broni Arsenał
temat: Emancypantki i Patriotki – wizerunek walczących Polek w XIX i XX wieku
prelegent: kurator wystawy Kinga Kołodziejczyk, kustosz Mirosław Bańkowski

_________________________________________________________________________________________________________

termin: 20 grudnia (czwartek), godz. 16,15
miejsce: PWSZ w Zamościu, u.Pereca 2
temat: POW w Zamościu
prelegent: dr Jacek Feduszka

__________________________________________________________________________________________________________

Koleżanki i koledzy proponuję również spotkanie Andrzejkowe 29 listopada 2018 roku miejsce i kształt spotkania omówimy na spotkaniu 22 listopada

___________________________________________________________________________________________________________

Klub Turystyczno Krajoznawczy im. Michała Pieszki PTTK O/Zamość jest organizatorem ciekawych wycieczek pieszych;
17 listopada (sobota), godz. 9,30
Spotkanie w miejscowości Wywłoczka (przy kajakach), przejście szlakiem łącznikowym
15 grudnia (sobota), godz. 9,30
Spotkanie w miejscowości Róża, przy pomniku, przejście do miejsca bitwy partyzanckiej, przejazd do Łuszczacza, następnie przejście do mogiły ułana
Serdecznie zapraszam, z turystycznym pozdrowieniem
Prezes Koła Przewodników Terenowych – Maria Rzeźniak

Drewniane Mazowsze.

Nie tylko Lubelszczyzna może się pochwalić zachowaniem do naszych czasów wielu zabytków drewnianej architektury sakralnej. Albumowe wydanie „Drewnianej architektury sakralnej województwa mazowieckiego” wpisuje się w kolekcję podobnych mu przewodników krajoznawczych.  Na terenie wspomnianego województwa (we współczesnych jego granicach), zachowało się ponad dwieście lokalizacji z drewnianymi obiektami sakralnymi. Wśród nich jest prawie sto pięćdziesiąt kościołów drewnianych. Część z nich to dawne cerkwie unickie, bądź ewangelickie zbory. Wiele z nich tworzy zespół wraz z drewnianą dzwonnicą (ponad czterdzieści). Stopień zachowania tych obiektów jest zróżnicowany, od zadbanych i odremontowanych po zapomniane i zniszczone. Podobnie jak w województwie lubelskim wiele z nich  zniknęło z mapy nieodwracalnie. Niemniej nadal jest co zwiedzać. Najstarsze obiekty pochodzą z II połowy XVI w., inne sięgają wieku XVII, ale większość z nich powstała w wieku XVIII.  Nie brakuje także kościołów z XIX i początków XX w. Autorzy publikacji poświęcili wiele lat na zebranie  wspomnianej kolekcji. Zapraszają miłośników architektury drewnianej na Mazowsze, gdzie można obejrzeć każdy z obiektów in situ, względnie na stronę internetową www. drewnianemazowsze.pl, gdzie o każdym obiekcie można poczytać szerzej i obejrzeć o wiele więcej zdjęć.

Naszych Czytelników zapraszamy także do porównania drewnianej architektury Zamojszczyzny z adekwatną architekturą Mazowsza – strona internetowa: http://ewa.lisieccy.pl/index.php?/category/21

Sprawy bieżące.

Koleżanki i koledzy, na prośbę przewodników organizowany jest wyjazd szkoleniowy do Lublina dnia 8 listopada 2018 roku. Miejsce spotkania Lublin na placu przy Zamku Lubelskim (od strony wejścia głównego), godz. 9:30 rano. Chętnych proszę o zgłaszanie się do Marii Puźniak (głównej organizatorki)  lub Jadzi Kozłowskiej.
Zapraszam również na interesujące wydarzenia w Zamościu;
26 – 28 października 2018 roku w Starej Bramie Lubelskiej (Wrota Kultury) o godz. 18:00 odbywać się będą ciekawe spektakle muzyczno literacko performerskie, czyli Fortalicje.
28 października 2018 r. Muzeum Zamojskie
( godzina 13.00, sala koncertowa ) na wykład dra Jacka Feduszki ,,Reprezentacja polska na konferencji paryskiej kończącej I wojnę światową. Postać Maurycego Zamoyskiego”. Wykład jest prezentowany w ramach cyklu spotkań otwartych pod hasłem ,,Zamojskie drogi do wolności”.

Podróże sentymentalne.

Danuta Pasieczna
KRESY WSCHODNIE
   „Polska tym się wyróżnia wśród dużych państw europejskich, że państwo polskie na przestrzeni tysiąclecia lat swego istnienia miało płynne, pulsujące i często zmieniające się granice. Był czas, że państwo polskie miało granice mocarstwa, ale był też czas, w którym Polski nie było na mapach Europy”. (Stanisław Sławomir Nicieja – historyk).
    Te „pulsujące” granice Polski – to Kresy. A historia Kresów – to historia Polski. Nie sposób o tym zapomnieć, szczególnie gdy odwiedzamy nasze dawne ziemie. W roku jubileuszu odzyskania niepodległości odczuwamy to mocniej i nostalgicznej… Odwiedzając miasta zza naszej granicy szukamy „śladów polskości” i wspominamy tych, którzy tam żyli; pracowali; tworzyli.
Wśród tegorocznych wyjazdów krajoznawczych z nieodłączną cechą szkoleniową – Koło Przewodników Terenowych O/PTTK Zamość im. Róży i Jana Zamoyskich zapisuje w tym roku wyjazd do Truskawca, Drohobycza i Sambora – miast leżących w zachodniej Ukrainie, w obwodzie lwowskim. Każde z tych miast ma swoją ciekawą i niepowtarzalną historię, tradycję i legendy, a niektórzy ich mieszkańcy zapisali się „złotymi zgłoskami” nadając tym grodom wielkość i pamięć.
I tak: TRUSKAWIEC – słynne uzdrowisko ze źródłem wody mineralnej „Naftusia”.
DROHOBYCZ – miasto „sklepów cynamonowych” i jego najsłynniejszego do dziś mieszkańca Bruno Schulza.
SAMBOR – ongiś najzieleńsze i najpiękniejsze miasto sadów i ogrodów. Słynne też z epizodu historycznego Polski i Rosji.
TRUSKAWIEC – liczący aktualnie około 40 000 mieszkańców. Popularny od dawna ośrodek sanatoryjny i letniskowy. Dziś próbuje odzyskać swoją świetność poprzez reklamę i stosunkowo niskie ceny w kurortach, ale trudno tam dotrzeć bo drogi fatalne. Ogromny park zdrojowy straszy dzikimi zaroślami i dawno nieuregulowaną rzeczką. Na deptaku spotykamy kuracjuszy, w tym wielu Polaków. Tony melodii ukraińskich, pamiątki, gadżety, kolorowe witryny sklepów – typowe miasteczko uzdrowiskowe, rozleniwione w słońcu i barwnych ukraińskich kolorach. Podziwiamy wille z werandami i małymi tarasami, w których mieszczą się ośrodki sanatoryjne, pensjonaty, restauracje. Wprawdzie zachowały one swój dawny (wówczas bardzo modny) styl podhalański, ale większość z nich odrestaurowano według upodobań obecnych właścicieli i funkcji jakie aktualnie pełnią.
  
Wróćmy jednak do historii. Truskawiec – nazwa kojarzy się nam ze znanym owocem, a jednak pewniejsze jest to, że nazwa pochodzi …”od słowa trust (szelest, trzask) lub jak twierdzą inni – od słowa ukraińskiego chrustować, bo tak nazywano dziki mak, który rósł w obrzeżach miasta”1 Początki Truskawca jako uzdrowiska sięgają XVIII wieku (przedtem była to wieś, w której to mieszkańcy trudzili się głównie rolnictwem), do czasu kiedy to niejaki, Józef Hecker, szukając ród żelaza natrafił na wodę zawierającą siarczan. Już wstępne badania wykazały właściwości lecznicze tej wody, a kolejne potwierdziły ten fakt. W latach 1789 – 1876 zaczęto stosować kąpiele lecznicze, a co za tym idzie powstawały pierwsze ośrodki uzdrowiskowe. Budowane wille, pensjonaty i uzdrowiska zaczęły przyciągać do Truskawca kuracjuszy – ale też lekarzy, co oczywiste, budowlańców, ludzi interesu i ludzi ze świata artystycznego – jak to zawsze bywa w kurortach.
Rozsławiony Truskawiec przed II wojną światową stał się najczęściej odwiedzanym polskim kurortem (po Krynicy). Bywali tu tacy znakomici goście jak: H. Ordonówna, M. Hemar, J. Kiepura i wielu innych. Oprócz artystów w Truskawcu odpoczywali i leczyli się pisarze, poeci, politycy, rzeźbiarze i malarze. Przykładowo: T. Barącz, który jest m.in. autorem pomnika A. Mickiewicza, który do dziś stoi w parku zdrojowym. O popularności Truskawca jako uzdrowiska świadczy m.in. St. Nicieja w swojej „Atlantydzie”, cytując niezwykle popularną piosenkę, śpiewaną na melodię „Pij bracie pij”:
Kto pragnie mieć zdrowie i siły
ten musi w Truskawcu być
kto chce być piękny i miły
ten musi Naftusię pić”
Życie towarzyskie i kulturalne skupiało się wokół tzw. „kiosku”. Wybudowanego wg projektu W. Rutkowskiego – propagatora stylu Witkiewicza – stylu zakopiańskiego. Z Truskawcem wiąże się również morderstwo córki H. Zaremby, znanego wówczas architekta miasta i głośny proces sądowniczy. Historię dramatu przypomniał film J. Majewskiego „Sprawa Gordonowej”.
Wybuch II wojny światowej zakończył świetność tego miasta. Zginęło wielu Polaków; część z nich wyjechało i osiedliło się głównie na Dolnym Śląsku. W wyniku traktatu jałtańskiego Truskawiec znalazł się w granicach Ukrainy i stopniowo „zamierał”. Dopiero w okresie rządów Breżniewa zaczęto modernizować miasto, wznosząc wielopiętrowe sanatoria i współczesne bloki mieszkalne – niszcząc przy tym stare wille. To właśnie m.in. w Truskawcu wybudowano 20 piętrowe sanatorium dla ewakuowanych z Czarnobyla. …”Przetrwało niewiele romantycznych willi; „Goplana” i „Saryusz”, gdzie mieści się dziś muzeum truskawieckie. /-/ Większość przedwojennych willi oszpecono „unowocześniając” ich elewacje. Sławny deptak zalano betonem i asfaltem. Wzniesiono przy nim potężną pijalnię „Naftusi” z dziesiątkami automatycznych stanowisk do pobierania tej wody, tak różniącą się od tamtej drewnianej, mającej urok i wdzięk secesji”.2
Wyjeżdżamy z Truskawca – jeszcze tylko odwiedzamy kościół, który przetrwał po latach bycia magazynem. Grupa Polaków mieszkających tam zdołała przywrócić jego właściwą funkcję.
DROHOBYCZ – trudno ustalić skąd pochodzi nazwa tego miasta. Liczne legendy wzajemnie się wykluczają, ale faktem jest, że Drohobycz to najstarsza osada na Podkarpaciu. W połowie XIV wieku ważny ośrodek ważenia soli – niezwykle cennej w owym czasie. Po „białą jak śnieg” sól zjeżdżali się kupcy z całej Europy – co dla samego miasta było impulsem dla jego rozwoju gospodarczego i urbanistycznego. Król Kazimierz Wielki nadając prawa miejskie ogłosił Drohobycz „Wolnym Miastem Królewskim”. Herb miasta przedstawia orła polskiego z tarczą, na której widnieją grudki soli. Drugim bogactwem Drohobycza była nafta. Jej odkrycie i eksport niebywale rozwijał przemysł. Jak żadne inne miasto na wschodzie, Drohobycz bogacił się coraz szybciej. Wynalazek Ignacego Łukasiewicza otworzył nowe właściwości wykorzystania ropy (dotychczas używano ropę jako środek leczniczy i smar)… „czarny płyn” – ropa stawał się złotem i walczono o niego jak o złoto”3 /-/ „Bogactwo widać było na każdym kroku”4/-/ „majestatu dodawał miastu zawsze kościół farny pod wezwaniem św. Barbary – prawdziwa warownia z czerwonej cegły. Chronili się w jej murach ludzie w czasie wojennych pożóg i niejednokrotnie ginęli tam, wycinani przez Tatarów i Kozaków, o czym świadczą malowidła na ścianach oraz liczne epitafia i płaskorzeźby. Okna świątyni zdobyły witraże autorstwa Matejki, Wyspiańskiego i Mehoffera.”5
Dziś nie ma już w Drohobyczu imponujących budowli; najbogatsza niegdyś ul. Stryjeńska nie błyszczy dawnym blichtrem. Ratusz i okalający go plac gruntownie przebudowano we współczesnym stylu. Świątynia farna wprawdzie przetrwała najgorszy okres – pełniąc funkcję magazynu, ale dziś wymaga kapitalnego remontu.
Drohobycz jest wciąż sławny dzięki najwybitniejszej postaci związanej z tym miastem. Bruno Schulz – pisarz i malarz. Tutaj się urodził, dorastał, chodził do gimnazjum drohobyckiego, w którym później był też nauczycielem. Tutaj także tworzył. W czasie wojny, w listopadzie 1942 roku został zastrzelony na ulicy przez gestapowca. W miejscu, w którym zginął wmurowano w bruk ulicy tablicę pamiątkową.

Wyjeżdżamy z Drohobycza – mając utrwalone w naszych komórkach – zdjęcie domu, w którym mieszkał Bruno Schulz.
…”Schulz jako artysta, pisarz i malarz poniósł Drohobycz w świat. I choć nie należy dosłownie identyfikować Drohobycza z miastem „Sklepów cynamonowych”, na co zżymał się sam Schulz to jednak jak napisał znawca jego twórczości Jerzy Jarzębski – podobieństwo miasta, w którym toczy się akcja powieści to Drohobycz nie ulega wątpliwości. Każdy kto zna miejsce urodzenia pisarza wie dobrze że z jego opowieściami w ręku można przyjezdnych oprowadzać po Drohobyczu rozpoznając ulice, place, doby i świątynie.6
SAMBOR – miasto nad Dniestrem liczące dzisiaj ok 40 000 mieszkańców. Kroniki podają dwa Sambory, Stary i Nowy. W XIII wieku podczas najazdu Tatarzy spalili doszczętnie Stary Sambor, a jego ocaleni mieszkańcy przenieśli się dalej i utworzyli nowy Sambor. I tak jest do dziś, z tym, że jego nazwa pozostała jednoczłonowa.
Pierwszym właścicielem, i jak się okazało, dobrym właścicielem włości samborskich, był Spytko z Melszyna – „faworyt i ulubieniec Władysława Jagiełły”.  Podobno to on namawiał króla na ożenek z Jadwigą, za co został wynagrodzony ziemiami. Sambor w 1390 roku otrzymał prawa miejskie. Właściciel wybudował okazały pałac, zamek i cały system obronny miasta, który skutecznie bronił się przed wrogimi najazdami.
W XV wieku Królowa Bona często bywała na zamku samborskim; zmodernizowała go nadając pałacowi renesansowy styl. Po niej „z wygód zamkowych” korzystali zjeżdżający na polowanie najznakomitsi królowie i magnaci.
W XIX wieku Sambor jako twierdza i „wypoczynkowa siedziba królów” popadł w całkowitą ruinę, spowodowaną ogromnym pożarem. Ciekawostką historyczną jest fakt, że miasto Sambor – podobnie jak nieliczne inne – nie poddał się obcym najazdom, a mimo to, został doszczętnie zniszczony w wyniku klęski żywiołowej. Miasto bardzo powoli odradzało się ze zniszczeń. W czasach nam bliższych tj. przed II wojną światową – Sambor zasłynął z ogrodów i sadów. Włodarze miasta przykładali ogromną wagę do estetycznego, zielonego wyglądu ulic, rynków i domów. Kolejne pokolenia dbały o ten wygląd kontynuując pasje ogrodnicze. Gdy wybuchła wojna wielu Samborzan wyjechało do Polski i założyło własne firmy ogrodnicze, które funkcjonują do dziś.
Sambor znany jest z dziejów Dymitra Samozwańca – cara Rosji. Jego żoną była córka bogatego Samborzanina – Maryna Mniszchówna. Polka – carycą to w historii zdarzyło się jeden jedyny raz. Fakt ten opisywali nie tylko historycy, ale też był tematem dla pisarzy i filmowców. Z Samborem wiążą się życiorysy takich wybitnych ludzi jak: Grzegorz Samborczy – poeta doby Odrodzenia, nauczyciel St. Kostki, Józef Dietl – wybitny uczony i lekarz, późniejszy prezydent miasta Krakowa i Walery Łoziński – autor poczytnej powieści „Zaklęty dwór”. Sambor odwiedziliśmy niejako przejazdem. W centrum współczesny market – wcale nie otoczony zielenią… zbladły nasze wyobrażenia o mieście „sadów i ogrodów”.
Kończąc tę nieco sentymentalną podróż po trzech miastach kresowych, chcę podkreślić iż dzieje tych miast na zawsze wpisały się do historii i kultury Polski. /-/…„Obraz to niezwykle ważny dla polskich dziejów, w tym i tragizmu towarzyszącego tym dziejom” (Wiesław Myśliwski – pisarz).

_______________________________________________________________________________________________________

1    St. Sł. Nicieja „Kresowa Atlantyda” Historia i Mitologia Miast Kresowych, tom II, wydawnictwo MS Opole 2013 str 15
2    St. Sł. Nicieja „Kresowa Atlantyda” Historia i Mitologia Miast Kresowych, tom II, wydawnictwo MS Opole 2013 str 91
3    St. Sł. Nicieja „Kresowa Atlantyda” Historia i Mitologia Miast Kresowych, tom VII, wydawnictwo MS Opole 2013 str 15
4    jw
5    St. Sł. Nicieja „Kresowa Atlantyda” Historia i Mitologia Miast Kresowych, tom VII, wydawnictwo MS Opole 2013 str 18
6    jw

Msza za przewodników.

W dniu 9.11.2018 r. /piątek/ o godz. 17:00 w kościele OO. Redemptorystów zostanie odprawiona msza święta w intencji zmarłych działaczy Oddziału PTTK w Zamościu, przewodników, przodowników i pracowników. Na mszy będzie obecny nasz kapelan ks. dziekan Błażej Górski. Prosimy o powiadomienie koleżanek i kolegów oraz rodzin zmarłych.

Silne lotnictwo – silna Polska.

Rok 2018 r. akcentuje 100-lecie Lotnictwa Polskiego*. Warto z tej okazji przypomnieć kilka zamojskich epizodów, jak chociażby te z przed 90 lat, poświęconych obronie powietrznej kraju. W Zamościu Zarząd Powiatowej L.O.P.P. (Ligi Obrony Powietrznej Państwa), a od 1927 r. Powietrznej i Przeciwgazowej, zawiązał się 18 września 1924 r. Liga organizowała corocznie tzw. Tydzień Lotniczy. Prezentowany poniżej afisz wydany przez zamojską Drukarnię Sejmiku Powiatowego, udostępniony przez Bibliotekę Narodową w Warszawie, sygnalizuje program obchodów z roku 1928, przypadających w 10-lecie Lotnictwa Polskiego. W zamojskiej L.O.P.P. działało wielu światłych zamościan. Przykładowo: Zubowicz Piotr (adwokat, senator); Kazimierz Rutkiewicz (dyrektor Kasy Chorych); Jan Korba (rzemieślnik); Janina Enderówna (nauczycielka, działaczka); Maria Kowerska (działaczka); Jakub Margules (architekt); Krystyn Freyberg (kupiec); Wacław Bajkowski (adwokat); Julian Kaczorowski (urzędnik); Kazimierz Lewicki (nauczyciel); Czesław Kuncewicz (adwokat); Tadeusz Muśnicki (inżynier); Czesław Kietliński (bankowiec); Regina Kłossowska (społeczniczka); Jerzy Bajkowski; Jerzy Miketta (urzędnik, społecznik); Leopold Cehak (generał WP); Edmund Nahajski (księgarz); Michał Nowacki (wiceburmistrz); Fryderyk Plattner (działacz społeczny); Romuald Jaśkiewicz i wielu innych.
Zamojskie uroczystości Tygodnia Lotniczego zainaugurowano w niedzielę 7 października 1928 r. Mszą Świętą w Kolegiacie Zamojskiej o godz. 13-tej.  Po mszy, na Rynku Wielkim odbył się Wiec Ludowy Lotniczy (wstęp wolny). Ponadto mieszkańcy Zamościa mogli ujrzeć (bezpłatnie) pokazy lotnicze, w wykonaniu wojskowej eskadry lotniczej, która lądowała na nowo otwartym lotnisku (1928 r.) w Mokrem. Natomiast w godzinach od 15 – 17-tej, w Parku Miejskim dała koncert publiczny Wojskowa Orkiestra, na który mieszkańcy mieli wstęp wolny. Dalszy program obchodów przewidywał wyświetlenie filmu „Silne lotnictwo – silna Polska” w Kinie Sejmikowym na trzech seansach (o godz. 17; 19; 21). Przez kolejne trzy dni młodzież szkolna mogła zobaczyć ten film ze zniżką ceny biletu. Obchodom towarzyszyły także: wystawa; pokazy i dancing (za zaproszeniem), który odbył się 13. X. o godz. 20:00 w Sali Komendy Policji Państwowej. Natomiast w sali odczytowej Teatru Sejmikowego można było  odpłatnie (20 gr i 10 gr młodzież)  obejrzeć „Wystawę gazową” w dniach od 11.X. do  14.X. 1928 r. Tydzień Lotniczy kończył pokaz „wojny gazowej” w wykonaniu wojska i lotników.  Pokazy odbyły się w pobliżu stacji kolejowej, o godz. 14-tej, na placu za prochownią. Wejście na pokazy było płatne (ceny jak na wystawę).
Obchodom Tygodnia Lotnictwa towarzyszyły także dwie niedzielne zbiórki uliczne i sprzedaż znaczków metalowych. Sprzedawano także cały tydzień świąteczny broszury lotnicze i propagandowe, nalepki okienne, znaczki członkowskie itp. Wolontariuszki przyjmowały wszelkie datki na L.O.P.P. oraz zapisywały chętnych do wstąpienia w szeregi Ligi. Naprzeciw Starostwa wzniesiono specjalny kiosk, sprowadzony do Zamościa „dla propagandy”. Do każdego biletu autobusowego i kolejowego sprzedawano w Kinie Sejmikowym 10 groszowe znaczki na L.O.P.P.  Nauczyciele w szkołach zapoznawali młodzież z obroną przeciwlotniczą i przeciwgazową. Nie tylko Zamość świętował Tydzień Lotnictwa. Uroczystości odbijały się echem w całym powiecie i regionie, wszędzie tam, gdzie tylko   powołano do życia Gminne Komitety L.O.P.P. Afisz promujący obchody z 1928 r. został podpisany przez ówczesnego Starostę Zamojskiego, Jana Janusza Pryzińskiego, który był jednocześnie Przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego obchodów.
Poniżej prezentujemy inne afisze dotyczące tej samej tematyki, zarówno z Zamościa jak i z regionu. Przykładowo, w pobliskim Sitańcu w 1924 r., staraniem Komitetu L.O.P.P. zorganizowano zabawę „Babie Lato”. Odbyła się w ogrodzie parafialnym w Sitańcu, a cały dochód z niej przeznaczony był na Lotnictwo Polskie. Jest to najstarsza regionalna wzmianka wśród zebranych plakatów. W 1924 r. zainaugurowano w Polsce tzw. I Tydzień Lotniczy. Uroczystości takie odbyły się także w Zamościu, o czym świadczy data zawiązania się zamojskiego Zarządu Powiatowej L.O.P.P (18.IX.1924 r.). Jak wynika z załączonego plakatu, mieszkańcy Sitańca również uczestniczyli w tych obchodach.
Tydzień Lotniczy w 1926 r. obwieszczają trzy z zamieszczonych poniżej afiszy. Czerwcowy plakat Komitetu Powiatowego L.O.P.P. w Zamościu informował o tzw. Lotach Propagandowych oraz o  odczycie płk. Rudnickiego na temat znaczenia lotnictwa i jego potrzebie dla państwa. Pokazy lotnicze były bezpłatne, ale za udział w locie płacono 5 zł od osoby. Zbierano również ofiary na L.O.P.P oraz trwały zapisy na członków Ligi. Uroczystości uatrakcyjniały występy orkiestry wojskowej 9 p.p. Legionów. Podobny program obwieszczał plakat z 18 lipca 1926 r. Losowano bezpłatne przeloty samolotem. Powtórzono odczyt płk. Rudnickiego. Trzeci plakat z 12 października 1926 r. dotyczy Wysokiego k. Zamościa. Gminny Komitet L.O.P.P. urządził w miejscowej szkole Loterię Fantową, z której dochód został przeznaczony na L.O.P.P. Loterii towarzyszyła zabawa taneczna z płatnym wstępem (2 zł) na ww. cele.
Rok 1932 reprezentuje jeden plakat. W Parku Miejskim w Zamościu urządzono Wielką Zabawę Ludową z ciekawym programem: wybór Miss Zamościa; tańce na wyspie przy reflektorach; korowód łodzi; koncert orkiestr;  efekty świetlne, ognie bengalskie itp. Dochód przeznaczono na lotnictwo polskie. W dniu 21 maja 1933 r., na zakończenie obchodów X Tygodnia Lotnictwa (jak obwieszcza plakat), miały się odbyć loty propagandowe na lotnisku „przy szosie szczebrzeskiej obok folwarku Mokre w Zamościu”. Pokazy odbyły się na „znanych z dobrej konstrukcji płatowcach polskich”. Lot pasażerów kosztował 5 zł, a członków L.O.P.P. 3 zł. Dochód przeznaczono na Lotnictwo Polskie.
Obchody Tygodnia Lotnictwa w 1938 r.  prezentują dwa afisze: z października i z 24 i 25 września, na którym reklamowano „Wielki Dancing w Gantynie” z nagrodami za najlepszy taniec.  Cały dochód przeznaczono na L.O.P.P. XV Tydzień Lotnictwa przypadał na rok 1939. Afisz zapowiadał zabawę taneczną 1 X 1939 r., w Sali Domu Strzeleckiego w Zamościu, przy stacji autobusowej.  Dochód z zabawy miał być przeznaczony na Lotnictwo Polskie.  Uroczystości miały się rozpocząć 24.IX 1939 r. i trwać do 1.X. 1939 r. włącznie. Program przewidywał także wielką loterię fantową, zawody baloników z nagrodami; pokazy pracy Drużyny Odkażającej O.P.P.  Niestety wybuch II wojny światowej unicestwił plany organizatorów. Niemniej w 1939 r. udało się jeszcze w kwietniu, zorganizować w Tomaszowie Lubelskim odczyt „Rola lotnictwa w wojnie nowoczesnej”. Na plakacie podkreślano, że temat jest bardzo aktualny. Odczyt wygłosił instruktor L.O.P.P. Jan Kucharski. Prezesem miejscowego Koła L.O.P.P. był wówczas W. Jaczyński, a Komendantem O.P.L.  miasta był J. Miner, burmistrz Tomaszowa Lubelskiego. Tomaszowski afisz drukowano w drukarni Cz. Wybranowski i Spółka w Tomaszowie Lubelskim.
  • 5. XI. 1918 r.  odbył się pierwszy lot bojowy w historii lotnictwa polskiego. Pilot Stefan Bastyr i obserwator Janusz de Beaurian wystartowali z Lewandówki we Lwowie.
opracowanie: Ewa Lisiecka
źródło:
Andrzej Kędziora. Zamościopedia.  http://www.zamosciopedia.pl/index.php/li-lk/item/1130-liga-obrony-powietrznej-i-przeciwgazowej
Andrzej Kędziora. Encyklopedia Miasta Zamościa. Zamość 2012. – nazwiska członków L.O.P.P.
Polona. Strona internetowa Biblioteki Narodowej w Warszawie – udostepnione plakaty.

 

 

Kozłówka – Konferencja „Historia pisana życiorysami. Ziemiaństwo w walce o Niepodległą”.

Grupa przewodników z Koła Przewodników Terenowych PTTK O/Zamość im. Róży i Jana Zamoyskich oraz sympatycy Koła uczestniczyli w konferencji zorganizowanej przez Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, której tematem przewodnim był udział ziemiaństwa Lubelszczyzny w walce o niepodległość kraju. Przewodnicy byli szczególnie zainteresowani wykładami dr Jacka Feduszki z Muzeum Zamojskiego w Zamościu, który w temacie przedstawił sylwetkę XV ordynata na Zamościu, Maurycego Zamoyskiego oraz dzieje P.O.W. (Polskiej Organizacji Wojskowej). W konferencji uczestniczyła także Rodzina Zamoyskich z linii kozłowieckiej i zamojskiej. Przewodnicy zgodnie z planem zwiedzili dodatkowo Pałac Zamoyskich z przewodnikiem, park przypałacowy, Kaplicę, Muzeum Socrealizmu i Powozownię. Kolejnym etapem było zwiedzanie Lubartowa z przewodnikiem, Barbarą Waśkowską. Napięty program szkolenia udało się zrealizować w całości. Zgodnie z obietnicą dr Jacka Feduszki, zanim ukarze się oficjalna publikacja z Konferencji w Kozłówce, będziemy mogli zapoznać się z Jego wykładem w nadesłanym materiale (wkrótce na naszej stronie).

   

  

  

  

  

zdjęcia: Ewa Lisiecka