Śladami żydowskich mieszkańców Zamościa

Serdecznie zapraszam Koleżanki i Kolegów z Koła Przewodników PTTK O/Zamość im. Róży i Jana Zamoyskich na spacer po Starym Mieście w Zamościu zatytułowany „Śladami żydowskich mieszkańców Zamościa”, który mam przyjemność poprowadzić.

Spacer jest organizowany przez Książnicę Zamojską im. Stanisława Kostki Zamoyskiego w Zamościu w ramach dwunastej edycję akcji Żonkile upamiętniającej 81. rocznicę powstania w getcie warszawskim. Początek spaceru godzina 16.00 przy Nowej Bramie Lubelskiej [ul. Łukasińskiego]. Udział w spacerze jest bezpłatny. Warunkiem skorzystania z wydarzenia jest posiadanie karty bibliotecznej Książnicy Zamojskiej. Obowiązują wcześniejsze zapisy. Na zgłoszenia czekamy do 19 kwietnia br. Zapisu dokonujemy podając imię i nazwisko oraz numer aktywnej karty bibliotecznej: osobiście w Czytelni Regionalnej Książnicy Zamojskiej, telefonicznie pod numerem 84 627 11 54 wew. 31 lub mailowo na adres: region@biblioteka.zamosc.pl.

Ogólnopolskim organizatorem akcji „Żonkile” jest Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie.

Z przewodnickim pozdrowieniem

Magda Misztal

Klucz łabuński w II połowie XVII wieku  

      Druga polowa XVII wieku była bardzo ważnym okresem w historii klucza labuńskiego, w czasie którego uległ zniszczeniu ten majątek ziemski, a następnie powoli się odtworzył niczym Feniks z popiołów. Podobnych zniszczeń okolice te doznały dopiero kilkaset lat później, podczas okupacji niemieckiej w czasie II Wojny.
     W 1648 roku włość łabuńska przynależała Stanisława Firleja z Dąbrowicy, od 1667 roku należała do Andrzeja Sułkowskiego, pod koniec XVII wieku do ordynatowej zamojskiej Anny z Gnińskich, wdowy po Marcinie Zamoyskim.
                                                     Organizacja klucza łabuńskiego
       Do klucza przynależały wioski: Łabunie, Hruszów (Gruszów), Wola Łabuńska, Łabuńki, Wierzbie, Ruszów, Barchaczów i Jatutów. Historię klucza w tym czasie można podzielić na trzy okresy: przed końcem 1648 roku – był to rozwinięty gospodarczo majątek; następnie w latach od końca 1648 r. do końca 1672 r. – majątek został zdewastowany a ludność zdziesiątkowana przez dwukrotne najazdy kozacko-tatarskie oraz przez  Szwedów, jako zemsta za niewpuszczenie do Zamościa; od końca XVII wieku kiedy nowi właściciele przystąpili do odbudowywania zniszczonej włości ziemskiej.
        Początkowo majątkiem ziemskim administrował bezpośrednio właściciel, do pomocy posiadał kanclerza Krzysztofa, który prowadził sprawy administracyjne. W stołecznej wiosce Łabuniach znajdowała się w dworze siedziba właściciela, tam był główny sąd dominialny włości, w składzie: właściciel lub osoba upoważniona, Georginus adwokatus (był pisarzem), woźny Bartolomeo wistnik roznoszący zarządzenia oraz egzekwujący kary. Był sądem II instancji dla chłopów, odwoławczym od sądów wójtowskich. Najczęściej karano grzywną oraz chłostą lub staniem w gąsiorze, często jednocześnie. Gąsior znajdował się przy dworze, były to dwie deski z otworami na ręce i głowę, zamykane na kłódkę, osadzone nisko na dwóch słupkach. Wymuszało to zgarbienie się i podniesienie głowy u zamkniętego, co przypominało gęsiora. Zamykano tylko w dni świąteczne, w pozostałe trzeba było odrabiać pańszczyznę.
       W wioskach władzą byli wójtowie, nazywani też sołtysami, byli urzędnikami domena, wybierani przez niego. Wójtowie znajdowali się w Łabuniach, Woli Łabuńskiej, Łabuńkach i Ruszowie. Natomiast mniej rozwinięte wioski Barchaczów, Hruszów, Jatutów i Wierzbie podlegały pod sąsiedniego wójta. Przed domem wójta jako informacja o funkcji, był wbity słup. Główną ich rolą było wykonywanie poleceń właściciela i pilnowanie porządku oraz opieka nad poszkodowanymi mieszkańcami. Przewodzili wiejskim sądom ławniczym, sąd I instancji dla mieszkańców podległych im wiosek. Oprócz wójta w sądach zasiadało kilku przysiężników (ławników), których sam wybierał. Najczęstszą karą była chłosta, do wykonania wystarczała ławka i postronek, kobiety sieczono rózgami. Chłopi mogli składać do właściciela pisemne supliki (skargi), które najczęściej nie były rozpatrywane, a skarżący narażali się na sankcje.

Łabunie na XVIII w. Mapie von Miega
           W Łabuniach znajdowała się karczma dworska prowadzona przez Matiasa karczmarza i Barbarę karczmarkę. Właściciel klucza posiadał monopol propinacyjny. Wszyscy musieli korzystać z jej usług, chodzenie do obcych karczem było karalne. Była centrum kulturalnym klucza, w niej odbywały się wszystkie uroczystości publiczne i rodzinne. Po mszy w niedzielę i święta była odwiedzana całymi rodzinami. W tamtym okresie pito przede wszystkim piwo o niskiej zawartości alkoholu. Było podstawowym napojem, który był spożywany nie tylko przez dorosłych ale również dzieci. Dopiero wprowadzenie na początku XIX wieku mocnych destylowanych trunków (gorzały), wyrugowało z karczem kobiety i dzieci.
        W Łabuńkach  znajdowała się osobna Osada Młyńska z dworskim młynem wodnym na Łabuńce, dzierżawionym przez Andreasa młynarza. Właściciel klucza miał monopol na przemiał zboża, nieprzestrzeganie było karalne.
          Chłopi nie uważali młynarza za członka społeczności wiejskiej. W polskich bajkach diabeł ma sadybę nie tylko w dziuplach wierzb ale również w młynach, ponieważ młynarz był uważany za ich wspólnika.
         Opłatą za przemiał była część zboża, chłop w gospodarstwie wymierzył zboże przeznaczone do zmielenia. W młynie po nasypaniu do identycznej miary [1]okazywało się, że zboża jest mniej. Ponieważ pracujące mechanizmy młyńskie wytwarzały drgania, które powodowały ściśnienie ziaren w korcu. Dla chłopa który widział, że na jego oczach znika zboże było jedyne wyjaśnienie, że okradł go młynarz przy pomocy szatańskich sztuczek.
        Wioski zamieszkiwali oprócz chłopów pańszczyźnianych również rzemieślnicy. Najliczniejsi byli tkacze, w Ruszowie: Simon, Adam, Gregor, Krzysztof; w Barchaczowie: Błażej, Matias, Mikołaj; w Łabuniach Walentinus, Andreas; w Woli Łabuńskiej Laurenty; w Łabuńkach Petrus.
        W Ruszowie był Andreas kusnirz (kuśnierz) szyjący kożuchy. Było dwóch krawców: w Łabuńkach Laurencjusz oraz Łabuniach Gregori.
       W Woli Łabuńskiej był Matias woskbój, przerabiający wosk na świece. W Ruszowie była kuźnia wykonująca usługi dla ludności, pracował w niej Jan kowal. Wszyscy rzemieślnicy nie posiadali pola tylko ogrody na swoje potrzeby (z nich płacili czynsz), zamiast pańszczyzny oddawali część wyrobów lub wykonywali darmowe usługi dla dworu.
        W Łabuniach przy dworze byli kurdybanicy wytwarzający ozdobne skóry służące jako obicia ścian i mebli w dworze: Joannes i Andreas.
        W folwarku łabuńskim znajdował się woźniczy Andreas, który nadzorował stan wszystkich pojazdów dworskich, podlegali pod niego rzemieślnicy dworscy: Stanisz stelmach, kołodziej (NN), kowal Krzysztof. Ponadto bednarz (NN) wytwarzający beczki na potrzeby dworu.
         Lasów dworskich w kluczu strzegli strzelcy, obaj mieszkali w Ruszowie: Laurentis i Adalbertus (Wojciech).   
      W Hruszowie przy lesie był mielerz gdzie Stanislawus węglinski (węglarz) wypalał węgiel drzewny, dziegieć i potaż. Oddawał część pozyskanych materiałów do dworu jako czynsz, a sam utrzymywał się ze sprzedaży pozostałej część swoich wyrobów. Bez dziegciu nie mogły funkcjonować w tym czasie wozy, które posiadały drewniane osie wymagające stałego smarowania.
     W lesie były barcie, z których miód pozyskiwał bartnik (NN) zamieszkujący w Bródku przysiółku Łabuniek. W przysiółku zamieszkiwała jedna rodzina nazywana Brodnickimi. Bartnik zamiast pańszczyzny, oddawał część pozyskanego miodu do dworu.
         W Łabuniach znajdował się kościół farny pod wezwaniem MB Szkaplerznej i świętego Dominika, proboszczowie: ksiądz Jan Grabski, ksiądz Rafael Wosiński w latach 1651-1667, od 1668 roku ksiądz Jakub Frugalski. Przy kościele był organista, w kolejności: Stefanus Slisewic, Paulus, Gabriel Szidłowski, oraz kantor, w kolejności: Joannes oraz Albertus. Przy kościele była szkółka kościelna nadzorowana przez proboszcza, w której uczył organista.
       Proboszcz miał prawo karać chłopów za niechodzenie do kościoła oraz nie przestrzeganie przykazań. Do tego służyła kuna, obręcz na łańcuchu umocowana przy portalu głównego wejścia do kościoła. Grzesznik musiał stać lub siedzieć (zależało od wysokości zamocowania kuny) w założonej na szyję obręczy w dni świąteczne. Nie wiadomo czy była w Łabuniach, przypuszczalnie tak, zniszczyło ją dobudowanie kruchty w XIX wieku.

Łabuńki na XVIII w. mapie von Miega
        Pańszczyzna w Polsce została ustawowo wprowadzona na podstawie wydanego 7 stycznia 1520 roku przywileju w Toruniu przez króla Zygmunta Starego. Ustanawiał obowiązkowy minimalny zakres pańszczyzny na 1 dzień w tygodniu. Dotychczasową praktyką było nakładanie na chłopów przez szlachtę obowiązku darmowej pracy za użyczenie ziemi uprawnej  2-4 dni w roku. Od tej pory szlachta stała się dysponentem darmowej chłopskiej siły roboczej. Oprócz pańszczyzny były daremszczyzny – doraźne i bezpłatne prace. Wraz z tym starano się utworzyć barierę społeczną i psychiczną pomiędzy chłopami a szlachtą. Wprowadzono nazwę chłop zamiast kmieć, która w staropolszczyźnie oznaczała niewolnika, a szlachta to inny, wyższy rodzaj człowieka, szlachetny. Szlachta miała wywodzić się od Sema a chłopi od Chama.
      Wszyscy chłopi za użytkowanie ziemi byli obciążeni rentą odrobkową (pańszczyzną) oraz daninami w naturze. Jako daninę musieli oddawali czynsz dla dworu w zbożu (osyp), kiedyś zboże mierzono nie na wagę tylko objętościowo, podstawową miarą był korzec. W kluczu przy gumnach byli strycharze: w Łabuniach Adam, w Woli Łabuńskiej Wojciech, którzy wsypane przez chłopów zboże do korca (miary) strychowali (ugniatali) równo z krawędzią przy pomocy wałeczka.
          W zależności od lokalnego obyczaju oddawano czynsz w korcach strychowanych, z czubem lub kołnierzem. Ważne było z jakiej wysokości wsypywane było zboże do miary, im wyższej tym więcej go wchodziło (ziarna ściślej przylegały). Jeżeli był strycharz to można przypuszczać, że sypano spod pachy. W tych wioskach gdzie byli strycharze znajdowały się gumna dworskie, zbierające daninę w ziarnie (osyp) do spichlerzy dworskich. Czynsz odbierał administrator z pisarzem. W gumnie na pobojowisku stodoły w zimie odbywało się młócenie zboża, zebrane pańskie zboże magazynowano w snopach.
          Występujące określenie w kluczu chłopów Wolski, Wolczyk, oznaczało osadzonego chłopa na wolniźnie, zwolnionego z opłat na czas zagospodarowania. Wdowy były zmuszane do poślubienia wskazanego przez pana chłopa, celem wypełnienia braków siły roboczej.
         Znajdował się w Łabuniach gospodarz bonifraterski [Nikolaus [2] Gospodarz Bonifraterski], z tego gospodarstwa oddawano czynsz na potrzeby szpitala Bonifratrów w Zamościu.
          W Wólce Łabuńskiej przy magazynie znajdował się browar z Matiasem piwowarem i słodownikami: Grigory, Joannes, Jakobus, Stefanus. Wytwarzano piwo na potrzeby dworu oraz gorszej jakości dla karczmy dworskiej.
         Byli też winiarze, w XVII wieku do Polski sprowadzano wino produkowane na Węgrzech, ale dojrzewające w Polsce. Miejscowi winiarze produkowali wino na potrzeby dworu, kościoła [3] oraz karczmy. Leżakownia wina znajdowała się na folwarku w Łabuniach; przy niej wymieniani są winiarze: Jan, Albert, Tomas, mieszkający w Łabuniach.
       Obok Łabuń nad rzeką Łabuńką znajdowała się łaźnia chłopska. Ponieważ wymieniany jest Jan winnik, którego zadaniem było smaganie miotełką korzystających z łaźni (zajmował się obsługą łaźni). Przypuszczalnie znajdowała się w jedno izbowym drewnianym domku, uszczelnionym mchem, podzielonym na część męską i żeńską, z piecem kamiennym w środku służącym do ogrzewania kamieni.
         W okolicy Ruszowa była niewielka kopalnia kamienia, z pozyskanego kamienia, robiono osełki do narzędzi rolniczych. Prowadził ją Antoni Bergmann [górnik], przypuszczalnie był dzierżawcą. Sprzedawał gotowe produkty, część w ramach dzierżawy przekazywał do dworu. W kopalni pracował jeden górnik Joanes, przypuszczalnie pracownik najemny lub w ramach odpracowania pańszczyzny. Nie słychać o wydobywaniu innych kopalinach w kluczu.
       Po najeździe Kozaków z Tatarami w 1648 roku, w dworze łabuńskim była siedziba Bohdana Chmielnickiego, a następnie Szwedów w 1655 roku, pozostały puste nie użytkowane pola. Wioski zostały zniszczone a ludność wymordowana, część wzięli w jasyr Tatarzy i sprzedali na targach niewolników, na Krymie. Poświadczają to księgi parafialne, prowadzone w latach 1649-1677.
     Ponowne zagospodarowywanie klucza rozpoczęło się w końcu XVII wieku przez nowych właścicieli. Włość nie należała do Ordynacji Zamojskiej. Wykorzystywano miejscowych chłopów, tych którzy ocaleli do osadzenia w odbudowywanych wioskach. Nie wymienia się  rzemieślników, są sami rolnicy. Nie istnieją też żadne zakłady produkcyjne. Nie istnieje szkoła parafialna ani łaźnia. W końcu XVII wieku była pasieka w Wierzbiu i młyn w Hruszowie. Rozwój gospodarczy klucza nastąpił dopiero za Jana Jakuba Zamoyskiego.
       Ordynacja przywiązywała wagę do pozyskiwania informacji o nastrojach ludności aby uniknąć ekscesów i buntów. W każdej wiosce był wybrany przez administrację wójt, dla gorliwego spełniania „najwyższych rozkazów i  dyspozycji pańskich, a najwięcej utrzymania w posłuszeństwie gromady swojej ich przyzwoitej karności”[4]. Wójt był częściowo zwolniony z obowiązku odpracowania pańszczyzny.
      Nowa wojna północna nie spowodowała takich strat jak poprzednia, w 1704 roku w folwarku łabuńskim stacjonował król szwedzki Karol XII, podczas rozmów o poddaniu twierdzy zamojskiej.
       Na czele administracji klucza stał Marian Strzelecki, który jednocześnie dzierżawił folwark w Łabuniach, płacąc z niego czynsz. Administrator był przedstawicielem właścicielki (ordynatowej).
      Ustalenie mieszkańców w tym czasie umożliwiły dwa spisy: pierwszy z 23 maja 1697 roku – wykaz czynszów poddanych klucza łabuńskiego, drugi nie datowany (z końca XVII wieku) – wykaz danych zwierząt pociągowych.
     Wykaz pierwszy obejmuje osadzonych użytkowników gospodarstw i z tego tytułu opłacających czynsz dla właściciela gruntów. Czynsz płacony był w naturaliach wyprodukowanych przez chłopów. Chłopi nie byli pełnoprawnymi właścicielami gospodarstw jedynie użytkownikami i z tego tytułu ciążył na nich obowiązek nieodpłatnej pracy (pańszczyzny).
     Drugi obejmuje gospodarzy którym przydzielono brakujące zwierzęta pociągowe, które służyły do obrobienia gospodarstwa swojego oraz odrabiania pańszczyzny sprzężajnej. Pojedynczy koń mógł być użyty jako zwierzę pociągowe, do tego samego celu była potrzebna para wołów. Pary wołów i konie były przydzielane nowo osadzonym,  pojedyncze woły i konie tym którzy w różnych okolicznościach je utracili. Parę wołów i konia posiadali odrabiający pańszczyznę sprzężajną, koniem gospodarz obrabiał swoje pole, a do pańszczyzny wysyłał woły z parobkiem.
        Specyfikacja czynszów z poddanych Klucza Łabuńskiego w Remanencie ex  A. 1697    
                                              W Łabuniu
                                                w oziminie
Byczek Wawrzych, Kołtuniak Bartko, Fejdko Petryk, Maslany,
                                     na pustych chłopskich
Bartek Kołtuniak, Tomek Kołtuniak, Kłak, Tarnawatcki, Fejdko Petryk, Skolniczek,
                                   na shedziowym (schedowym)
Sak Fejdko, Kaneasz, Miskow zięc Szczui, Petryk Fejdko, Paweł Romianka, Macko Pys, Krzysko Gruca, Paweł Słomianka, Parzypiec Macko, Bylik Lesny, Piekło, Harasim na swojej, Dmitruk Wasko z Zamościa, Gruca (Grudza), Kulak, Bartko Kołtuniak, Muzyka Misko, Kłak, Gruca.
                                            Wieś  Hruszów
Sobek Czyzowski na gruncie tegoż, Susz Stach na gruntach tegoż, Olech na swoim tenże na  Nakowym, Paweł  Greniuk na Połaszkowym, Maciek Greniuk, Jan Kulik, Sobusiowa na swoim, Stach Węgrzyn na swoim, Jakub Tywon na swoim, Sobisicha za łąkę, Paweł Greniuk za łąkę, Olech z ogrodu, Młynarz z ogrodu,
                                                          w jarzynie[5]
Senko Piszy syn Lesny, Szymek Kulik na Skoczylasowym, Pejdow zięć na Malanowym, Iwan na swoim, Jakub Tywon na swoim, Jędrzej Flaga z grodu, Walusko z Pniewa.
                                                 podsiedziane (osadzone)
Kudyn, Szczesniak Jakub, Wawrzek Szczeląnk, Zapuchty, Iłko, Pauliniak, Susz Wojtek, Susz Stach, Bartek Kulik, Iwan Ilkow Pasiech (pasieka).
                                                      Wieś Ruszowa
Paweł Greniuk, Wojt, Kropicha, Waszek Zbyszek, Stach zięć Tkacza, Błazek, Maciek Greniuk, Malan, Skoczylas, Mistko Pszyczyna, Olech, Wolski, Jan Woźny.
                                          W Wierzbiu Pasiecha (pasieka)
Karchut, Jasko Nowosad, Bundziak, Gumienny Starszy, Turczyn, Maciek Rudy, Karchuciak, Pietrycha.
                                                  Łabuńki Wieś
Pasko Parchaty, Szwiec, Szyszko, Lodowski, Mąkosi, Hrycko, Rachmanczyk Jędrzej, Hałasa, Mahanczuk, Bartnik, Niemiec, Daniło, Kłonica, Suszpsuj, Tomek Szykuła, Filipek, Karchut, Barwit, Szykuła, Darocha, Niesczon,
                                                 w jarzynie
Pilip Jędruch, Czało, Kłonica, Szykuła, Kazmierczuk, Kwasny, Mędzon, Niemiec z Zagumienka, Prosz Iwan, Szadnik, Tkacz Wojciech, Gospodarz Dniowski (Dniówkowy), Hrycko, Kaczmarz, Czwal, Poluch, Mędzon Stary, Matys Tywon, Daniło z Zagumienka, Marcin na Paszewniku, Cyzyn (Czyzyn).
                                                Wieś Barchaczow
Cynga, Kuminek, Kobaczycha, Paweł Jagoda, Walek, Jagodzicha Wdowa, Turczyn, Ihnat Wojt, Matwiej Orosa, Astoma Tymosek, Hryc Tomek, Diablicha, Banadicha, Karp Olek, Jackowski.
                                                    Jatutow Wieś
Jędruch, Joselak, Szykuła, Jarosz, Bykowski, Bakon, Joselak, Szwiec, Szykuła, Szajnoga, Jasko, Niemiec, Torba (dodatkowo – tenze z łąki), Mazur, Szajnoga, Garbaty, Krzysztof Mukos (Mąkos).
                                       W Łabuniu czynszyki po nich
Petryka, Kłaptonicha, Felczuk Sak, Wojt Łabonski i Fejdko, Dycha, Błazek Tkacz, Krolik Jędruch, Gsiedzicha, Piekło, Harasim, Matyska Tomek, Gruca, Grzesko Muzyk i Tatarzyn.
                 Rejestr chłopów którym potrzeba dać woły i konie
                                                  Łabunie              
Kulakowi Sobkowi wołu jednego i konia, Kłaptonowi konia, Muzyce Miskowi para wołów, Niemcowi konia, Czyzowi konia, Jaskowi Słomiance konia, Pawłowi Krolowi wołu i konia, Grudze konia, Harasimowi para wołów, Tarnawatckiemu konia, Pysiowi Staremu para wołów i konia, Kłakowi Jaskowi wołu i konia, Kaczmawczukowi konia, Tatarowi para wołów, Pysiowi Młodszemu para wołów i konia, Piekłowi  para wołów i konia, Kancleszowi para wołów i konia, Głąbowi Marcinowi para wołów i konia.
                                                        Hruszów
Kudymowi para wołów i konia, Kasrukowi konia, Pszczynie Semkowi konia, Greniowi para wołów i konia, Harasimowi  konia, Janowi Woznemu para wołów, Skoczylasowi para wołów i konia, Pawlinie Macko wołu i konia, Pawlinie Piotrowi wołu i konia, Pawłowi Greniukowi konia,
Kulikowi Jackowi konia, Węgrzynowi para wołów, Marcinowskiemu wołu i konia, Adamowi konia, Stasiowi Tyczkiemu konia.
                                                  Wierzbie
Karhuciakowi Jakubowi konia i wołu, Glinskiemu konia i wołu, Macko Bahreiowi wołu, Pawłowi Kobiesadankowi para wołów, Hryckowi Krolowi para wołów.
    Dane osobowe są podane jak w dokumentach. Chłopi będąc analfabetami nie znali ich pisowni, pisarz zapisywał tak jak było mu podane (gwarowo), do połowy XVII wieku imiona pisano po łacinie. Chłopi nie posiadali ustalonych nazwisk, najczęściej były to przydomki, miejsca pochodzenia, profesja, od ojcowskie lub tylko same imiona; kobiety od imienia męża lub przydomki.
                                              
       Stankiewicz Zbigniew
 
https://maps.arcanum.com/en/map/europe-18century-firstsurvey/?bbox=2598226.536157344%2C6556095.113357482%2C2613294.185358059%2C6561732.3441935135&layers=163%2C165                                            
[1] Zboże mierzono pojemnościowo w korcach a nie na wagę
[2] Mikołaj
[3]  Było niezbędne w liturgii
[4] Ryszard Orlowski Opór włościan i formy walki klasowej w Ordynacji Zamojskiej w II polowie XVIII wieku. Annales UMCS vol. XIV, 5 Lublin 1959
[5]  Zboże jare

Przybyli do Warszawy z Zamościa

              Od sierpnia 1831 roku gen piechoty Łogginowi Roth dowódcy 5 Pieszego Korpusu podporządkowano wszystkie oddziały znajdujące się na Wołyniu, Podolu i Lubelszczyźnie. Dlatego od września przejął on dowództwo nad wojskami oblegającymi Zamość. 16 września zostały one czasowo spod Zamościa przesunięte pod jego dowództwem do rejonu Kraśnik-Gościeradów przeciwko korpusowi gen dyw Girolamo Ramorino. Od 21 września do 25 października 1831 roku po powrocie pod Zamość, nadal dowodził oblężeniem. Dotychczas dowodził oblężeniem Zamościa gen por Paisij Kajsarow (18 października 1831 roku mianowany dowódcą 5 Pieszego Korpusu), dowódca 3 Pieszego Korpusu. Spowodowało to powstanie rywalizacji pomiędzy obydwoma generałami, który zostanie zdobywcą twierdzy – ozdobi swoją skroń laurem zwycięscy.
       Tylko dlatego gen Kajsarow przyjął kapitulację Zamościa, ponieważ zaproponował gen Krysińskiemu lżejsze warunki kapitulacji. Garnizon kapitulował w czasie chwilowej nieobecności gen Rotha pod Zamościem. Rosjanie oddali na znak triumfu 101 salw armatnich. [1]
        Oto generał Kajzarow znając i oceniając aż nadto dobrze swojego zacnego kolegę [gen Rotha], przestrzega oblężonych, by bronili się jakiś czas pewien wytrwale, by nie wchodzili w żadne stosunki z Rothem, gdyż ten ma być za dni kilka odwołany spod Zamościa wtedy zaś z Kajsarowem nastąpi porozumienie na dogodniejszych warunkach. [2]
      21 października 1831 roku załoga Zamościa skapitulowała na tych samych warunkach co poprzednio Modlin. Następnego dnia przed uformowaną na zbiórce załogą zjawił się komendant twierdzy gen bryg Jan Krysiński podziękował wszystkim za waleczność i poświęcenie, dał wszystkim „bezterminowy urlop”. Mając nadzieję, że wszyscy na wezwanie Ojczyzny pochwycą za broń. Następnie cały skład garnizonu złożył broń w arsenale i o godzinie 11.00 wyszedł z twierdzy Bramą Lwowską. Zostali czasowo zakwaterowani w okolicznych wioskach do czasu otrzymania dokumentów na wyjazd do domów.

        Części oficerów udała się do Warszawy, gdzie złożyła przysięgę na wierność panującemu. Pozostali, którzy zamierzali pozostać w Zamościu i na Lubelszczyźnie przysięgę złożyli na miejscu.
                                           Informacje z prasy rosyjskiej
       Twierdza Zamość poddała się i została zajęta przez woyska Jego Cesarsko-Królewskiej Mości: garnizon teyże twierdzy wynoszący przeszło 4000 ludzi, nie licząc tysiąca chorych i słabych, wskutku ogólnych rozporządzeń, rozpuszczony zostaje za biletami do swoich mieszkań. [3]
      Głównodowodzący czynną armią Jen.-feldmarszałek Xżę Warszawski hraba Paszkiewicz-Erywański, donosi Najjaśniejszemu Panu, przez kuriera przybyłego 17go bież. m. iż twierdza Zamość poddała się bezwarunkowo 9go października [4] zwycięskiemu orężowi Jego Cesarskiej Mości. Załoga tej twierdzy złożyła broń, a wojska oblegającego korpusu pod wodzą Jener.-porucznika Kajsarowa weszły do niej. – W twierdzy znaleziono 200 dział.[5]
       Przysięgę homagialną zobowiązani byli składać wszyscy mieszkańcy Królestwa Polskiego na podstawie Statutu Organicznego z 19 listopada/1 grudnia 1815 roku. Została anulowana na podstawie aktu detronizacyjnego uchwalonego przez Sejm 25 stycznia 1831 roku, oznaczała vacat na tronie. Król polski Mikołaj I nie uznał detronizacji, ponieważ konstytucja Królestwa nie przewidywała możliwości detronizacji króla. Obie izby podjęły uchwałę 8 lutego o przysiędze homagialnej, która nakładała obowiązek na wszystkich mieszkańcach Królestwa złożenia przysięgi Sejmowi, przy którym pozostawały prawa majestatu. Dlatego po pokonaniu wojska polskiego i spacyfikowaniu powstania, było wymagane ponowne jej złożenie królowi polskiemu, który był jednocześnie carem Rosji.
źródło: http://powstanielistopadowe.com/
        Po kapitulacji część kadry oficerskiej Twierdzy Zamość udała się do Warszawy w celu złożenia przysięgi homagialnej [wierności] panującemu królowi polskiemu Mikołajowi I [carowi rosyjskiemu], pozostali zrobili to na miejscu. Nikt nie mógł korzystać z praw publicznych zanim nie złożył przysięgi homagialnej na wierność panującemu. Jednocześnie wszyscy na własną prośbę zaopatrzyli się w świadectwa wykonanej przysięgi. Każdy zdawał sobie sprawę, że pozostają dwa wyjścia: emigracja albo ułożenie sobie życia w Królestwie.
      Po złożeniu przysięgi oficerowie byli traktowani jako znajdujący się nadal w służbie czynnej, aż do czasu uwolnienia. Decyzją Paszkiewicza z 22 listopada 1831 roku między innymi unieważniono awanse na wyższe stopnie i odznaczenia nadane przez rząd powstańczy. Nakazano wprowadzenie w miejsce kokardy polskiej, kokardę rosyjską. [6]
      Dopiero wprowadzony 25 marca 1832 roku nowy Statut Organiczny w art. 20 znosił samodzielne Wojsko Polskie: „Wojsko Nasze w Imperium i Królestwie składa jedną całość, bez rozróżnienia wojsk Rossyjskich i Polskich. My zostawiamy sobie na przyszłość oznaczenie przez osobną ustawę w jakiej proporcji i na jakim fundamencie Królestwo Polskie będzie miało uczestnictwo w ogólnym składzie tego Naszego wojska. Liczba wojska mającego składać straż wewnętrzną Królestwa będzie przepisana osobną ustawą”.
 Protokóły oficerów i urzędników wojskowych przybyłych z Twierdzy Zamościa do Warszawy[7]
               Lista imienna oficerów przybyłych z twierdzy Zamościa
                               Dnia 1 listopada [8]
Krysiński Jan płk artylerii pieszej (gen bryg) komendant twierdzy Zamościa,
Swieszewski Jan ppor w Korpusie Inżynierów, adiutant gen Wyszyńskiego,
                               Dnia 2 listopada
Mausz Antoni ppor z Batalionu Saperów,
Szkaradowski Ludwik [9] ppor z Batalionu Saperów,
                               Dnia 4 listopada
Strzemieczny Maciej ppor w Korpusie Inżynierów,
Szymanowski Paweł konduktor w Korpusie Inżynierów,
                               Dnia 5 listopada
Czyszkowski [10]Piotr sztabslekarz 1 pułku jazdy krakowskiej (szpital Twierdzy Zamość),
Hincz Jan podoficer 3 pułku piechoty liniowej (ppor w tym pułku),
Suligowski Karol podoficer 3 pułku piechoty liniowej (ppor w tym pułku),
                               Dnia 7 listopada
Jokisz Jan ppor z Korpusu Inżynierów (por w tym korpusie),
Nynkowski Konstanty ppor 3 pułku strzelców pieszych (por w tym korpusie),
Laudyn Leopold ppor półbaterii rakietników konnych,
                                  Dnia 9 listopada
Ostrzykowski Paweł kpt z 7 pułku piechoty liniowej,
                                  Dnia 10 listopada
Towścik Józef pełniący obowiązki audytora twierdzy zamojskiej,
Swederski Jan kpt 4 pułku strzelców pieszych (mjr tego pułku),
                                  Dnia 11 listopada
Sosnowski Ignacy podoficer 4 pułku strzelców pieszych (ppor tego pułku),
Brzozowski Hieronim podoficer 4 pułku strzelców pieszych (ppor tego pułku),
                                   Dnia 12 listopada
Borakowski Fabian kpt 6 pułku piechoty liniowej (mjr tego pułku),
Rossmann Henryk ppłk w Korpusie Inżynierów (płk),
Rossmann Fryderyk kpt 2 kategorii w Korpusie Inżynierów (kpt 1 kategorii),
Krauz Antoni por w Korpusie Artylerii,
Bagiński Benedykt podoficer Batalionu Saperów (ppor w kompanii hakowników),
Brzeziński Stanisław podoficer Batalionu Saperów (ppor 4 pułku strzelców pieszych),
Bogdan Wawrzyniec konduktor W Korpusie Inżynierów (ppor w tym korpusie),
                                   Dnia 15 listopada
Seydler Kazimierz podoficer 7 pułku piechoty liniowej (ppor w tym pułku),
                                    Dnia 17 listopada
Genss Jan starszy sierżant w 2 pułku strzelców pieszych (ppor w tym pułku),
Rutkowski Władysław podchorąży rakietników pieszych (ppor 2 baterii artylerii garnizonowej),
                                    Dnia 19 listopada
Pomorski Wojciech por w 4 pułku strzelców pieszych (kpt w tym pułku),
                                     Dnia 25 listopada
Nowakowski Stanisław por w 7 pułku piechoty liniowej (kpt w tym pułku),
Suchodolski Jan kpt w 6 pułku piechoty liniowej (mjr w tym pułku),
Ostrowski Benedykt mjr w 4 pułku strzelców pieszych,
                                     Dnia 27 listopada
Stefanowski Paweł podoficer artylerii konnej (ppor artylerii garnizonowej),
                                     Dnia 8 grudnia
Węgrowski [11]Jędrzej kpt 2 klasy Dyrekcji Artylerii (kpt 1 klasy) Dyrektor Artylerii Twierdzy Zamość).
               Lista imienna oficerów dymisjonowanych przybyłych z Twierdzy Zamościa
  Lista imienna oficerów weszłych w służbę wojskową po rewolucji przybyłych z twierdzy Zamościa
                                                Dnia 2 listopada
Krasicki Stanisław płk w 14 pułku piechoty liniowej,
Rydecki Julian uwolniony ze służby podoficer ułanów gwardii rosyjskiej księcia Konstantego (ppor 6 pułku ułanów), znalazł się na liście za rękojmią,
                                               Dnia 15 listopada
Krawczyński Franciszek ppor 7 pułku piechoty liniowej,
                                                Dnia 20 listopada
Bujalski Ksawery ppor w Legi Litewsko-Wołyńskiej.
 Lista oficerów Twierdzy Zamojskiej w służbie czynnej w dniu 29 listopada 1831 roku, którzy wykonali przysięgę wierności przypuszczalnie w Twierdzy Zamość
Grabowski Tadeusz por 2 pułku strzelców pieszych (kpt tego pułku),
Kornalewski Stefan dozorca artylerii Twierdzy Zamościa,
Kossowski Stanisław por 3 pułku piechoty liniowej (kpt tego pułku),
Kawecki Józef por 7 pułku piechoty liniowej (kpt tego pułku),
Karwowski Feliks ppor 2 Batalion Weteranów Czynnych (kpt w tym batalionie), adiutant placu Twierdzy Zamość,
Karczewski Wojciech ppor 7 pułku piechoty liniowej (kpt tego pułku),
Łabęcki Piotr ppor 4 pułku strzelców pieszych (kpt tego pułku),
Malczewski Franciszek kpt dowódca kompanii hakowników,
Mańkowski Tadeusz kpt 3 Batalionu Weteranów Czynnych,
Metze Jan kpt 2 klasy (1 klasy) dowódca 2 kompanii artylerii garnizonowej Twierdzy Zamościa,
Miklaszewski Michał por 3 pułku piechoty liniowej (kpt tego pułku),
Murzynowski Jakub por 3 pułku piechoty liniowej (kpt adiutant placu Twierdzy Zamościa),
Naramowski Feliks ppor adiutant placu Zamościa (kpt w szwadronie krakusów Twierdzy Zamojskiej),
Nowakowski Franciszek dozorca magazynu inżynierii Twierdzy Zamość,
Olszewski Jan kpt 3 Batalionu Weteranów Czynnych (administracja szpitala garnizonowego Twierdzy Zamość),
Przewłocki Franciszek ppor 3 pułku piechoty liniowej (kpt tego pułku),
Sendek Piotr mjr 3 Batalionu Weteranów Czynnych,
Skrzydlewski Paweł ppor 3 Batalionu Weteranów Czynnych,
Smoleński Jan ppor 3 Batalion Weteranów Czynnych,
Sobański Stanisław por w Korpusie gen Dwernickiego (po powrocie z Austrii w Dyrekcji Artylerii Twierdzy Zamościa),
Sobolewski Bartłomiej kpt 2 pułku strzelców pieszych,
Szczuka Tadeusz ppor 2 pułku strzelców pieszych (por tego pułku),
Tkaczewski Łukasz por 2 pułku strzelców pieszych (kpt w tym pułku),
Troszczycki Józef kpt 2 pułku strzelców pieszych (mjr tego pułku),
Twarowski Józef por 4 pułku strzelców pieszych (kpt 3 pułku piechoty liniowej),
Wacławowicz Piotr ppor 4 pułku strzelców pieszych (por w tym pułku),
Wąsowski Franciszek ppor 4 pułku strzelców pieszych (kpt tego pułku),
Wiśniewski Franciszek ppor 3 Batalionu Weteranów Czynnych,
Wołowski Teofil por 4 pułku strzelców pieszych (kpt tego pułku),
Zagrzewski Franciszek por Batalionie Saperów (por w tym batalionie).
Lista oficerów z byłego garnizonu Twierdzy Zamojskiej przybyłych do Warszawy w celu złożenia przysięgi w 1832 roku
                                                  Dnia 25 marca
Freyer Ludwik konduktor Korpusu Inżynierów (por 2 pułku strzelców pieszych),
                                                    Dnia 14 stycznia
Budzyński Tomasz ppor 3 Batalionu Weteranów Czynnych,
                                                     Dnia 9 lutego
Raszewski Dyzma kpt 2 klasy Korpusu Artylerii,
                                                      Dnia 7 lutego
Szwykowski Rafał por 2 pułku strzelców pieszych (kpt tego pułku).
          Nie są to wszyscy oficerowie i urzędnicy znajdujący się w garnizonie Twierdzy Zamojskiej. Pochodzący z terenu imperium rosyjskiego zostali aresztowani.
                                                                                                 Stankiewicz Zbigniew
                
                                                                       
[1] Andrzej Kędziora. Zamościopedia
[2] Michał Rolle Na ostatniej placówce (gawęda historyczna z lat 1830-1831). Lwów 1930 s. 36-37
[3] Oficjalny komunikat rosyjski
[4]  według nowego stylu twierdza poddała się 21 października
[5]  Tygodnik Petersburski 23 październik 1831 rok nr 82
[6]  Dziennik Powszechny nr 320 z 24 listopada 1831 roku
[7]  Przechowywany w Archiwum Akt Dawnych w Warszawie
[8]  Data wykonania przysięgi
[9] lub Karol
[10] lub  Czyżowski
[11] lub Węglowski

Szkolenie

Koleżanki i koledzy zapraszam w czwartek 18 kwietnia godz. 16,30 na szkolenie. Tematem szkolenia będzie Rotunda Zamojska. Spotykamy się przy obiekcie administracyjnym przy wejściu na teren cmentarza Rotundy. Szkolenie prowadzi Maria Rzeźniak.

Osoby które dłużej pracują zapraszam również można się spóźnić, temat jest szeroki i  wielowątkowy.

Z turystycznym pozdrowieniem Maria

 

Zapomniana córka

12 kwietnia 2024 r. minęła 400. rocznica urodzin Joanny Barbary z Zamoyskich Koniecpolskiej. Jest ona zdecydowanie najmniej rozpoznaną postacią spośród dzieci Tomasza i Katarzyny Zamoyskich i choć nie wykazała się niczym szczególnym w dziejach kraju, powinna doczekać się przynajmniej kilku słów na temat swego życia jako osoba, która wzorowo spełniła swoje obowiązki córki, siostry, żony i matki.

Pałac Koniecpolskich w Koniecpolu-Chrząstowie na Śląsku – udostępnia BN w Warszawie (Polona) 
            Szczęście zdawało się wreszcie zagościć na stałe w zamojskim zamku, kiedy po ciężkim porodzie i narodzinach pierwszej córki, młoda wojewodzina kijowska zaszła latem 1623 r. w kolejną ciążę. Nie zachowała się korespondencja Zamoyskich z tamtego okresu, ale można sobie z łatwością wyobrazić, jaka była radość i nadzieje związane ze spodziewanym potomkiem, który miał być wreszcie dziedzicem ordynacji. Katarzyna ciążę znosiła na tyle dobrze, że po Nowym Roku udała się wraz mężem do Warszawy i wracała stamtąd dopiero pod koniec marca, trzy tygodnie przed samym porodem. Trudna podróż Wisłą do Kazimierza i dalej do Zamościa wśród wiosennych roztopów nie była chyba dla ciężarnej aż tak uciążliwa, skoro pozwalała sobie na żarty w liście do Urszuli Meyerin[1]. Tym większe musiało być rozczarowanie, kiedy urodzone 12 kwietnia dziecko okazało się być kolejną córką. Widać to niestety niemal w każdym aspekcie życia dziewczynki. Chrzciny, jakie jej urządzono, nie były nawet w połowie tak huczne, jak jej starszej siostry, choć zachowany rejestr wskazuje, że dokonano w Lublinie całkiem pokaźnych zakupów[2]. W korespondencji Tomasza z tego okresu jednak nie ma nawet najmniejszej wzmianki na temat tego, że w jego domu pojawiło się kolejne dziecko, kazanie wygłoszone na chrzcinach przeszło bez echa i nie wydano go drukiem jak rok wcześniej. Gdyby nie dociekliwy rektor Rudomicz, to również data urodzenia małej wojewodzianki zniknęłaby w niepamięci dziejów[3]. Nawet pierwsze imię dostała po dziadku, jakby na złość, że nie jest oczekiwanym dziedzicem. Los małej Joanny został przypieczętowany i odtąd miała wzrastać w cieniu starszej siostry i młodszego brata. Rodzice w swojej korespondencji nie poświęcają jej w ogóle miejsca, nie licząc sytuacji, kiedy w wieku dwóch lat tak bardzo ciężko zachorowała, że Katarzyna obawiała się o jej życie[4] i sprawozdawała to mężowi w liście dosłownie jednym zdaniem. Niestety nie wiadomo, co to była za choroba. Zamoyska pisze tylko, że dziecku odmieniło się powietrze i niemałą miwa gorączkę . Na szczęście po kilku dniach stan dziewczynki znacznie się poprawił i od tego czasu była chyba w miarę zdrowa.
            Wydawać by się mogło, że taka sytuacja odbije się negatywnie na stosunkach z rodzeństwem, ale nic bardziej mylnego. Z całej, niewątpliwie bogatej, korespondencji Joanny zachowały się jedynie dwa listy, jeden do siostry[5], drugi do brata[6] i z obydwu wyziera osoba bardzo serdeczna i troskliwa, dbająca o relacje i wyraźnie deklarująca swoje pozytywne uczucia względem adresatów. Pierwszy list, bez daty, został napisany przez około dziesięcioletnią[7] Joannę do Gryzeldy, którą rodzice zabrali ze sobą w podróż. Nie wiadomo ani dokąd pojechali Zamoyscy, ani dlaczego młodsza córka musiała zostać w domu i nie mogła towarzyszyć rodzicom. Mimo towarzystwa niezidentyfikowanej panny podkomorzanki Joanna nudziła się nieco i tęskniła za siostrą, bo wystosowała do niej taki oto list[8]:
Moja Mościa Panno Siostro!
Bardzo nam dziwno temu z jejmością panną podkomorzanką, że nas WM tak przepominasz mając tak wiele okazji do oznajmienia dobrego zdrowia Ichmości i swego, atoli my przecie z jejmością panną podkomorzanką miłość swoję WM oświadczamy. Tęskno nas, moja kochaneczko, mościa panno siostro, bez WM. Prosimy z jejmością panną podkomorzanką, żeby WM Ichmości prosiła, żeby się Ichmość do nas pokwapiali się. A zatym oddawamy się pilnie z jejmością panną podkomorzanką w łaskę WM, a prosimy obie dwie, aby WM nas nie zapomniała przed Ichmościami i uniżone posługi nasze zaliciła w łaskę Ichmości. Za tym daj Panie Boże daj, abym WM wrychle w dobrym zdrowiu oglądała.
WM wszego dobrego życzliwa siostra i służyć gotowa
Joanna Barbara Zamoyska,
podkanclerzanka koronna, starościanka krakowska, knyszyńska
Proszę bardzo, moja mościa panno siostreczko jejmości pannie Dydyńskiej, kochaneczce mojej, służby moje zalić i od jejmości panny podkomorzanki.

Kościół w Koniecpolu, zbiory Biblioteki Narodowej w Warszawie (Polona)
Jak widać dziewczynka umiała pięknie wyrażać swoje myśli, pisała wyborną polszczyzną, jakiej nie tylko matka, ale i starsza siostra mogły jedynie jej pozazdrościć. Było to zasługą ojca, który zdecydował, że obie córki będą podlegały edukacji takiej samej, jak gdyby były chłopcami. Joanna, podobnie jak jej rodzeństwo, nauczyła się dość szybko czytać i pisać, a około siódmego roku życia zaczęto uczyć ją łaciny, którą dość sprawnie posługiwała się już w wieku dziewięciu lat[9]. Potem doszły inne przedmioty, jak historia, retoryka, czy filozofia, być może języki nowożytne. Podobnie jak Gryzelda, młodsza panna Zamoyska chętnie oddawała się lekturze i zgłębiała tajniki wiedzy. O jej wysokich walorach intelektualnych zaświadczają takie osobistości jak Andrzej Abrek starszy, Stanisław Żyznowski czy Szymon Starowolski. Wychwala ją też autor anonimowego utworu ku czci świętej Katarzyny określając ją jako nie mniej mądrą niż siostra, nieleniwą naukami[10]. Dodać należy, że zarówno panegiryk na cześć jej zamążpójścia, jak i kazanie pogrzebowe zostały wygłoszone po łacinie, co jest sytuacją dość wyjątkową[11].
            Niewiele wiadomo o zalotnikach Joanny. Nie ma w zasadzie informacji, czy starał się o nią ktoś jeszcze oprócz Aleksandra Koniecpolskiego, a właściwie oprócz jego ojca. Z pewnością wieść o bajecznym posagu, jaki wynegocjował Jeremi Wiśniowiecki za starszą kanclerzankę[12], rozeszła się po kraju lotem błyskawicy. Podobnej kwoty można było się spodziewać również w przypadku młodszej córki kanclerza. Okazji nie omieszkał wykorzystać hetman Stanisław Koniecpolski, gdy szukał żony dla swojego jedynaka, który nota bene też był pierwszą partią na rynku matrymonialnym w tym czasie. Wstępne negocjacje musiały wypaść obiecująco, bo hetman wspiera Katarzynę Zamoyską w trybunale lubelskim już w roku 1641, kiedy jeszcze nie podjęto żadnych zobowiązań ze względu na to, że Aleksander był za młody na ślub, a kanclerzyna wciąż jeszcze spłacała zobowiązania Wiśniowieckiemu[13]. Jednak Koniecpolski nie ustępował i już w roku następnym dysponował dokumentem z datą ślubu wyznaczoną na 12 lutego 1643 r.[14], a kwotę posagu ustalono na 500 tys. zł z czego 100 tys. w samych klejnotach, złocie i srebrze. Posag był sporo niższy od tego, jaki dostała Wiśniowiecka, ale nadal nie miał sobie równych wśród pozostałych magnatek[15]. Jednak sprawy skomplikowały się po śmierci Katarzyny Zamoyskiej w październiku 1642 r. Zgodnie bowiem z wolą Tomasza Zamoyskiego opiekę nad Joanną przejmowała ciotka Anna Alojzja Chodkiewiczowa, wojewodzina wileńska[16]. Jej też przypadały w udziale klejnoty i majątki po Ostrogskich przeznaczone finalnie Joannie, kiedy ta wyjdzie za mąż. Hetman Koniecpolski zaś był świadomy tego, że jeśli wojewodzina wileńska położy rękę na majątku siostrzenicy, to dla młodych może niewiele z tego zostać. Dlatego zarządził pełną mobilizację krewnych na pogrzeb Katarzyny. Zmusił nawet do przybycia Albrychta Radziwiłła, który sprawozdał finał negocjacji małżeńskich[17]. Nie pisze on bezpośrednio, że przyczyną problemów była Chodkiewiczowa zapewne przez wzgląd na fakt, że była ona ciotką również jego własnej żony[18]. Ostatecznie po dwudniowych negocjacjach, 9 listopada 1642 r., wreszcie doszło do zawarcia związku małżeńskiego pomiędzy Joanną a Aleksandrem. Młodzi niewiele mieli tu do powiedzenia i tylko można mieć nadzieję, że Katarzyna spytała córkę o zdanie zanim w ogóle zaczęła jakiekolwiek rozmowy z Koniecpolskimi. Przyznać jednak należy, że Joanna miała dużo szczęścia. Jej wybranek był młody, świetnie wykształcony, dobrze wychowany, a kanclerzanka była jego pierwszą żoną, co jak na siedemnastowieczne warunki było niemal luksusem. Ze względu na żałobę po Zamoyskiej ślub był względnie cichy, tj. zrezygnowano z muzyki poprzestając na samym ucztowaniu, a pary młodej nie wprowadzono do łożnicy. Po ślubie nowożeńcy zamieszkali w nowo wybudowanym pałacu w Podhorcach.
            Nie zachowała się żadna bezpośrednia korespondencja, która by mówiła o wzajemnych stosunkach pomiędzy Aleksandrem i Joanną. Pośrednie zachowane dowody takie, jak list Jakuba Golińskiego do Aleksandra[19], wskazują jednak, że Koniecpolskim układało się nadspodziewanie dobrze. Mniej więcej po roku od ślubu (nie jest znana żadna data, nawet roczna) parze urodził się syn, którego ochrzczono po słynnym dziadku imieniem Stanisław[20]. Świadectwa źródłowe są zgodne, że Koniecpolscy nie doczekali się innych dzieci, które wykroczyłyby poza wiek niemowlęcy. Trudno jednak dziś ustalić, jak wyglądała historia położnicza Joanny, niewykluczone, że rodziła inne dzieci, jednak umierały one bardzo szybko. Możliwe też, że doświadczała poronień. Zachowany materiał nie pozwala tego bezsprzecznie rozstrzygnąć. Na pewno jednak nie była matką żadnego Samuela, który miałby umrzeć po 1661 r. Tu źródła bezdyskusyjnie mówią tylko i wyłącznie o Stanisławie[21].

Pałac Koniecpolskich w Podhorcach/ Wikimedia Commons
            Cała ta sytuacja jednak rodzi wiele pytań. Czy siostry Zamoyskie w jakikolwiek sposób udzielały się w całej awanturze? Dlaczego nie załatwiono całej sprawy na szczeblu lokalnym? Przecież Koniecpolski łatwo mógł sprawdzić, czy książę go okłamuje – wystarczyło wysłać zaufanego sługę z listem, poprosić jakiegoś senatora z autorytetem jako mediatora i nie eskalować konfliktu. Nie trzeba było być geniuszem intelektu, żeby się domyślić, że książę zareaguje nerwowo na kwestionowanie jego słowa. Nie należy wykluczać, że młody chorąży został w całą sytuację wmanewrowany i umiejętnie wykorzystany przez Jerzego Ossolińskiego, który nie pomijał żadnej okazji, żeby dopiec Wiśniowieckiemu[22]. Źródła niestety są skąpe i sprzeczne. Fakty jednak są takie, że szwagrowie pogodzili się już na dobre i na złe i nie zakłóciło tego nawet przyznanie w roku następnym regimentarstwa nad wojskiem chorążemu (słynna „Dziecina”) z pominięciem księcia. Tylko domyślać się można, czy przyczyniły się do tego Joanna i Gryzelda, które w całej tej sytuacji musiały się czuć bardzo niekomfortowo, rozdarte pomiędzy posłuszeństwem mężom a lojalnością wobec siebie.
            Paradoksalnie, Powstanie Chmielnickiego wywołane przecież przez dzierżawcę dóbr Koniecpolskich, nie odbiło się na Joannie tak bardzo, jak na jej starszej siostrze. Chorąży widząc, że sytuacja na Ukrainie się pogarsza, odesłał po prostu rodzinę do Koniecpola, gdzie miała bezpiecznie przeczekać burzę. Jednak chorążyna czuła się tam chyba nie do końca dobrze, bo była odcięta od najbliższych[23] i od samego męża, który walczył przecież setki kilometrów dalej na wschód.

Koniecpol, ołtarz główny kościoła Trójcy Świętej, pod którym w podziemiach spoczęła Joanna z Zamoyskich Koniecpolska/ portal naszemiasto.pl
            W Koniecpolu też pod koniec 1653 r. zaskoczyła ją choroba. Nie wiadomo, co jej dolegało, w każdym razie późną jesienią Aleksander zwolnił się z obozu królewskiego pod Żwańcem, aby udać się załatwić sprawy domowe, po czym planował szybko powrócić na pole walki. Niestety nie sprecyzował, czego te sprawy dotyczyły. Pisząc list na początku grudnia był dobrej myśli, jednak już pod koniec miesiąca spłynęły pierwsze kondolencje. Wiadomo, że Joanna umierała świadomie i zgodnie z ars moriendi, której się napatrzyła na zamojskim zamku, choć przyczyna jej śmierci pozostaje nieznana. Mogła to być kolejna ciąża, jakaś poważna choroba, ale też zwykła infekcja. W XVII w. nie trzeba było wiele, żeby wyprawić człowieka do lepszego świata.
Herb z kazania pogrzebowego Joanny z Zamoyskich Koniecpolskiej – udostępnia w domenie publicznej Biblioteka Narodowa w Warszawie (Polona)
            Pozostawiła po sobie pogrążoną w żalu rodzinę, i to zarówno rodzeństwo, które przez srogą zimę przedzierało się na pogrzeb do Koniecpola[24], jak i męża. Aleksander chyba kochał ją prawdziwie, bo mimo młodego wieku (miał 33 lata) i tylko jednego potomka, nie podjął już starań o wejście w powtórny związek małżeński. Najgorzej jednak śmierć matki zniósł mały Staś. Nie dysponujemy żadnymi źródłami, ale wyraz tej tęsknoty za matką dał nawet dwanaście lat później, już jako dorosły mężczyzna, kiedy lojalnie stanął u boku Gryzeldy Wiśniowieckiej w staraniach o ordynację zamojską. Ciotka zresztą w sposób naturalny weszła w rolę matki, choć oczywiście nie do końca mógł liczyć na takie względy, jak jej rodzony syn. Stanisław walczył też o dziedzictwo po matce z dużo większym zaangażowaniem niż odnosił się do dóbr po Koniecpolskich[25], chętniej też przebywał w dobrach Zamoyskich. Jego życzeniem zaś było spocząć nie u boku ojca i dziadka w Brodach, ale właśnie w Koniecpolu przy matce.
            Joanna w swoim krótkim życiu nie dokonała żadnego wielkiego czynu, który zapewniłby jej miejsce wśród potomnych. Spełniała za to swoje role społeczne najlepiej jak potrafiła, była wzorową córką, siostrą, żoną i matką. Wyróżniała się na tle innych magnatek i już za samo to należy ją docenić. Być może, gdyby nie miała tyle szczęścia w życiu i pożyła dłużej, również i ona zabłysłaby tak, jak jej starsza siostra. Tego jednak ustalić się nie da. Gdyby nie dwa zachowane listy, kazanie ślubne, pogrzebowe i kilka wzmianek w zamojskich drukach, to czas zatarłby jej postać bezpowrotnie.
Justyna Bartkowska
[1] Kopiariusz korespondencji Tomasza Zamoyskiego, BN BOZ 1602.
[2] AGAD AZ 2758, s. 26, skan 21.
[3] Rudomicz pod datą 21.12.1670.
[4] AGAD AZ 412, s. 28 skan 31.
[5] AGAD AZ 1024.
[6] AGAD AZ 1088.
[7] Powstał pomiędzy rokiem 1628 a 1635. Jednak uwzględniając staranność zapisu i sprawność posługiwania się piórem, można założyć, że Joanna miała co najmniej osiem lat.
[8] AGAD AZ 1024.
[9] AGAD AZ 407, s. 37.
[10] Altare votivum… dostępne w: https://polona.pl/item-view/33529fc4-b8c0-4dca-8b40-c6f91c63ae0d?page=4 data dostępu: 11.04.2024.
[11] Abrek A. Phoebus post nubila… dostępne w: https://polona.pl/item-view/8df68e4b-5e08-4d75-b7ce-ebb3a8196bce?page=2; Żyznowski S., Femina princeps… dostępne w: https://polona.pl/item-view/e4f96ae8-927c-453d-b864-12170b97e9fc?page=4; data dostępu: 11.04.2024.
[12] Było to siedemset tysięcy złotych. W tym czasie roczne dochody z samej ordynacji zamojskiej wynosiły 190 tys. złotych.
[13] Olbrzymi posag był wypłacany w ratach w latach 1638-1642.
[14] „Pamiętniki o Koniecpolskich”, wyd. S. Przyłęcki. Lwów 1842. s. 359.
[15] Na przykład posag Katarzyny Zamoyskiej wyniósł 50 tys. złotych, jej siostry Zofii Lubomirskiej 100 tys. zł, Zofii z Opalińskich Koniecpolskiej 80 tys. złotych.
[16] Testament Tomasza Zamoyskiego w: Testamenty Jana, Tomasza i Jana „Sobiepana” Zamoyskich, opr. W. Kaczorowski, Opole 2007, s. 70.
[17] Radziwiłł A. S., „Pamiętnik”, t. 2. s. 325-327.
[18] Krystyna z Lubomirskich Radziwiłłowa była córką Zofii z Ostrogskich, siostry Anny Alozji i Katarzyny.
[19] AGAD AZ 449, s.19.
[20] Kazanie pogrzebowe Żyznowskiego podaje jeszcze imię Jan, ale syn Joanny z niego nie korzystał.
[21] Żyznowski S., Femina princeps…, list Febronii Koniecpolskiej do Aleksandra Koniecpolskiego AGAD AZ 451, s. 23.
[22] Kością niezgody był zakaz używania przez magnaterię tytułów książąt Świętego Cesarstwa Rzymskiego uchwalony przez sejm. Można było używać tylko tytułów sprzed unii lubelskiej, co dotyczyło głównie szlachty litewsko – ruskiej. Tytułu książęcego zatem mógł używać Wiśniowiecki, ale nie mógł Ossoliński, Lubomirski czy Koniecpolski.
[23] Jej żal wyraźnie przebija w liście do brata (AGAD AZ 1088).
[24] W warunkach zimowych podróż z Zamościa mogła potrwać nawet dwa tygodnie.
[25] Pod koniec życia sprzedał Podhorce i Brody Sobieskim.

Waga Miejska na Rynku Solnym

Instytucja Wagi Miejskiej w Zamościu została opracowana przez dr Bogumiłę Sawę w pracy zatytułowanej Zamość 1772-1866[1]. Niniejsze opracowanie dotyczy ostatniej fazy jej bytności w mieście ze wskazaniem dokładnej lokalizacji. Na podstawie akt miasta i planów można wyprowadzić hipotezę co do jej umiejscowienia w przestrzeni Rynku Solnego w Zamościu. Kwerenda akt miejskich Zamościa, przeprowadzona w latach 70 XX w.[2] ukazuje zapis istotny dla usytuowania XIX w. instytucji Wagi w przestrzeni Rynku Solnego. Dla zobrazowania zapisów z ksiąg miejskich posłużymy się wycinkiem planu miasta z 1822 r.[3]
  Wycinek Planu de la Place de Zamość z 1822 r.  (Sawa, s. 75.)
Na planie miasta z 1822 r. zaznaczono kolorem żółtym domy o numerach: 126, 127, 128, 129, 132, 135, 136, 137, 151, 152, 153, 150, 149, 148. Dla rozpoznania współczesnego układu tych domów w przestrzeni miasta należy nadmienić, że pod numerem 128[4] odnotowano murowany Szpital  Żydowski. Budynek ten miał 21 m długości, 27 m szerokości i był wysoki na 5,50 m. Jego wartość w 1819 r. oszacowano na 15.805 zł. Zajmował parcelę o powierzchni 1593 łokci kw. przy obecnej ulicy Ludwika Zamenhofa, w ciągu zabudowy bloku domów z dawnymi jatkami i tzw. Domem Rabina (nr 137 na planie).
Kluczową informacją dla rozpoznania ostatniej fazy lokalizacji Wagi Miejskiej na Rynku Solnym jest wzmianka w aktach miasta informująca o tym, że dom murowany nr 149, należący w latach 1827-1829 r. do Dawida Gertlera (Grotlera) sąsiadował od strony północnej z Wagą Miejską[5].
Dom nr 149Dawid Gertler – opis domu do wykupu przez rząd – „postawiony na gruncie miejskim, mającym 600 łokci kw. pow. położony frontem od strony wschodniej przy ul. Lubelskiej, od strony południowey przytykający do domu nr 148, od strony zachodniej naprzeciwko koszar piechoty nr 7 od strony północnej przy Wadze miejskiej. Dom iest murowany, gontami kryty, zamyka 26 łokci długości, 13 łokci szer., 5 ½ łokcia wysokości pod dach. W tyle owego przybudowana iest stajenka i kloaka drewniana, wraz z parkanem podworze otaczającym.”
Ważna jest także lokalizacja i sąsiedztwo domów o nr 148, 150, i Placu 150. W 1819 r. Plac Nr 150 mierzący 440 łokci o wartości 498 zł należał do sukcesorów Romanowskich[6]. W roku 1822 dom murowany nr 149 był własnością Mortkowej Morenstein, ale już pięć lat później jako właściciela tego domu wskazano w aktach Dawida Grotlera, podobnie w r. 1829. Dom Grotlera po stronie zachodniej stał naprzeciw koszar wojskowych, mieszczących się w dawnej Akademii, od południa sąsiadował z murowanym domem nr 148, należącym w l. 1822-1829 do Faygi Londerin, a od północy ze wspomnianym już pustym placem  150 i drewnianym domostwem Izraela Sztroha o nr 150, zwróconym frontem „ku wałom” na północy. Od wschodu dom Sztroha przylegał do pustego placu nr 150 przy ówczesnej ulicy Lubelskiej[7].
Zamojska Waga Miejska, w swojej ostatniej fazie obecności w przestrzeni miasta, znajdowała się na Rynku Solnym, czego dowiodła swoimi badaniami dr Bogumiła Sawa[8]. Budynek wagi na Rynku wybudował na swój koszt (na gruncie miejskim) Lejb Welczer, wieloletni dzierżawca dochodów z miar i wag. Jednak jak dotąd nie wiedzieliśmy gdzie dokładnie stała. Powyższe ustalenia umiejscawiają ją na wspomnianym Placu 150, czyli tam, gdzie obecnie znajduje się budynek tzw. drugiej zamojskiej generałówki[9]. O nieruchomość, na której stała Waga Miejska (Plac 150), podobnie jak o wykup domów o numerach 148, 149, 150 ubiegało się wojsko przez co najmniej dziesięć lat. Starania wojskowych o pozyskanie obszaru miejskiego pod planowany plac ćwiczeń, na którym stały domy prywatne, obrazują akta miejskie na przestrzeni lat 1819-1829[10]. W międzyczasie pożar jaki wybuchł w tej części miasta, zniósł dachy ww. domów i wydawało się że definitywnie rozstrzygnie to spór o domostwa z mieszkańcami Rynku Solnego, którzy niechętnie chcieli się pozbyć swoich posiadłości. Tak się jednak nie stało, bowiem odbudowali swoje domy i nadal w nich mieszkali. Opisała to w swoim artykule „Kłopotliwy sublokator” dr B. Sawa:
Jeszcze raz zainteresowało się wojsko zabudową w sąsiedztwie ratusza, gdy potrzebny był plac musztry. Miał on służyć nie tylko skazańcom, ale i żołnierzom skoszarowanym w byłej akademii. Chodziło też o to, żeby planowana wolna przestrzeń oddzieliła wymienione obiekty „militarne” od domów mieszczańskich. Słowem, niezbędny był wojsku fragment Rynku Solnego, z trzema stojącymi w tym miejscu domami. Jak zwykle wywłaszczenie szło bardzo opornie, ale z pomocą przyszedł wojsku… pożar. A było to tak. W pogodny dzień 18 czerwca 1827 r. tłum zgromadzony w Rynku śledził z zainteresowaniem „sztuki łamane” linoskoczka Kotlera. Nagle ktoś krzyknął „Gore” i wkrótce płomienie ogarnęły najbliższe okolice ratusza. Ogień strawił częściowo m.in. trzy wspomniane budynki Rynku Solnego, zagracające przyszły plac musztry. Pozbawione dachów, nie nadawały się już do zamieszkania. Na wyraźny rozkaz komendanta Urząd Municypalny musiał dopilnować żeby pogorzelcy ich nie remontowali, co miało ułatwić wywłaszczenia. Można sobie wyobrazić wściekłość generała Hurtiga, gdy mu doniesiono, że właściciele nie tylko się nie wyprowadzili, ale wykonali niezbędne naprawy. Aby projektowany plac nabrał możliwie regularnego kształtu, wojsko zagięło jeszcze parol na dwa dalsze budynki Rynku Solnego. Chodziło tym razem o wagę magistracką oraz sąsiadującą z nią stajnię. Sprzeciwów burmistrza nikt nie słuchał i 1 listopada 1829 r. nie było już po nich śladu. Teraz należało uporządkować teren, co też wkrótce nastąpiło.”
Na kilka dni przed ww. pożarem, 15 czerwca 1827 r. Komenda Twierdzy w Zamościu wykupiła od Lejby Welczera (Weltzera) za 455 zł. Wagę Miejską. Natomiast pożądany teren Rynku Solnego pod planowany plac musztry, na którym stały „sporne” domy mieszczańskie wojsko pozyskało dopiero w 1829 r. na drodze przymusowego wywłaszczenia na rzecz rządu, rekompensując mieszkańcom częściowe tylko straty w formie gotówkowej.
Opracowanie: Ewa Lisiecka i Ewa Dąbska
Polecamy także artykuł Zbyszka Stankiewicza na temat wagi miejskiej: Waga miejska w Zamościu | (przewodnicyzamosc.pl)
Przewodników natomiast odsyłamy także do innych źródeł w celu poszerzenia wiedzy na temat instytucji Wagi Miejskiej w Zamościu:
  • wg prof. Kowalczyka (Przewodnik Zamość, wyd. 1977. s. 78, 135):
  • cyt….”Waga miejska mieściła się w parterze [ratusza], gdzie obecnie jest kawiarnia.”
  • cyt….”Nad rustykowanym wejściem pod arkadą z głową lwa w kluczu, w półkolistym tympanonie z płaskorzeźbami wymiar sprawiedliwości symbolizuje waga, a sędziów atrybuty: ręka i oko.
  • cyt….”W tyle ratusza znajduje się d. więzienie, piętrowy trójskrzydłowy budynek klasycystyczny (…) wzniesiony w 2 etapach na miejscu drewnianych jatek podcieniowych”
  • wg dr. Bogumiły Sawy (Zamość 1772-1866, 2018 r., s. 93; 95; przypis 268; 98 przypis 280;  137; 144; 188; 190; 243) budynek więzienia stanął na miejscu wyburzonych czterech domów w najbliższym sąsiedztwie ratusza,
  • cyt….”W listopadzie każdego roku odbywała się w ratuszu publiczna licytacja na dzierżawę dochodów miejskich. (…) Przetrag wygrywał zwykle jeden z członków magistratu, nierzadko sam kasjer miejski. Otrzymywał on do swojej dyspozycji kilka pomieszczeń w ratuszu (izba, alkierz, kuchnia, piwnice, „schowanie na drwa”), podwórze ratusza, wagę „z wszystkimi należytościami”, garniec cynowy do wymierzania miodu przaśnego, miarę na zboże zwane kłodą z okowanymi miskami, budynek wagi miejskiej, osiem sklepów w podcieniu ratusznym…”
  • cyt…”Andrzej Zamoyski przyznawał, że „począwszy od 1601 roku, gdy miasto korzystało z dochodu od lutrowania, czyli przypalania gorzałki, z łaźni, z jatki czyli składu wosków i łojów oraz z wagi kupieckiej wiele się zmieniło na gorsze”
  • Wojciech Bobrowski za dzierżawę 8 sklepów „kupieckich murowanych” pod ratuszem płacił magistratowi sumę 450 zł reńskich i 30 krajcarów, a za wagę i miarę płacił w 1805 r. 122 zł reńskie
  • cyt….”Duże straty poniósł „pachtarz” (dzierżawca) dochodu miejskiego od wagi i miar, gdyż zabrali je do swego magazynu wojskowi. W normalnych warunkach miał on prawo zbierać opłaty od sprzedawanych hurtem: łoju, wosku, żelaza, wełny, chmielu itp. za cetnar o 100 funtach- 5 gr, a za kamień – 1 gr. Natomiast od towarów ciekłych miodu i oleju za garniec – 6 gr.” (przypis 58 – ….”Dzierżawca otrzymywał od miasta cechowaną (uregulowaną) wagę z odważnikami i miarę z obowiązkiem zwrotu po zakończeniu arendy”).”
  • cyt…”Podobnie dochód z wagi i garnca ratusznego, wynoszącego przed wojną 284 zł, praktycznie przestał być pobierany, mimo że odbyta licytacja wyłoniła reflektanta w osobie Lejba Golda, oferującego 131 zł. Dzierżawca nie mógł jednak spłacić swojej powinności, bowiem „komisarz wojenny zabrał wagi z gwichtami” (odważnikami) do magazynu wojskowego i przez kilka lat próby ich odzyskania nie przynosiły rezultatu”.
  • cyt. …”na początku maja 1824 roku budynki te już nie istniały. Na ich miejscu pojawiła się równoległa do ratusza murowana oficyna o jednym piętrze. (…) Łączyły ją z ratuszem solidne mury podłużne o wys. 12 łokci, czyli takiej jak oficyna, wyznaczające prostokątny zamknięty dziedziniec. (…) Środek podwórza zajmowała murowana studnia.”
  • cyt….”Aby projektowany plac ćwiczeń wojskowych miał możliwie regularny kształt wojsko zlikwidowało jeszcze dwie [wcześniej pozyskano na ten cel trzy posesje stojące na placach miejskich po jatkach rzeźniczych] nieruchomości przy Rynku Solnym (waga miejska i stajnia). Formalności związane z nabyciem zakończono dopiero 1 listopada 1829 roku i w połowie następnego wojsko zarządziło „obarierowanie” nowego placu za pieniądze z kasy miejskiej.”
  • cyt….”Kolejną pozycję zapewniającą nie dużą, ale za to pewną intratę był zysk z miar i wag oraz oddzielnie traktowany dochód od ich stemplowania. Wieloletnim dzierżawcą pierwszego był Lejb Welczer. Wybudował on na swój koszt przy rynku Solnym na gruncie miejskim budynek dla „wagi miejskiej do ważenia łoju, chmielu, wosku, wełny, miedzi”, lecz w 1829 roku stracił wszystko, bo plac, na którym stała nieruchomość, zabrało wojsko.
  • wg Andrzeja Kędziory – Zamościopedia – hasło „Waga Miejska: https://www.zamosciopedia.pl/index.php/hasla-alfabetycznie/w/wa-wh/6624-waga-miejska
Księgi Exaktorskie Zamościa (Księga IV – 1750 r.) Rkps 2341 (Biblioteka PAN Kraków):
  • Inwentarz Wagi:
    • waga mała, szale żelazne;
    • waga druga większa okowana, szale drewniane okowane, hak na jednym końcu nowy;
    • sklepik do chowania kamieni;
    • trzy cetnary żelazne ołowiem niedawno dolanych ważące po kamieni 5 i po funtów 6;
    • cetnary dwa ważą po 5 kamieni i po 5 funtów, niedawno ołowiem dolane, też cetnary także żelazne, ważą po 5 kamieni;
    • sztuka żelazna czworograniasta, w niej udko świeżo złamane bez ołowia, waży 2 kamienie;
    • sztuka żelazna ołowiem dolana w niej kamieni 2 funtów 16;
    • kamień ołowiany 1, w nim funtów 32 z uszkiem, pół kamienia ołowianego w nim, 16 funtów z uszkiem żelaznym ołowiana;
    • cztery funty ołowiane w całości z uszkiem żelaznym;
    • trzy funty w całości ołowiane z uszkiem;
    • dwa funty ołowiane, pół funta ołowiane, ćwierci 2 funta ołowianych, funt oło-wiany 1;
    • dwie sztuki żelazne, których do wagi nie zażywają.
            Waga jest weryfikowana in α°174 quo z wagą wrocławską.
  • Inwentarz Wagi
  • Wchodząc do Wagi drzwi małe na biegunie drewnianym…. Waga mała ze wszystkim cała, szale żelazne ze wszystkim wbite w balki, waga druga większa okowana, szale drewniane okowane….ab occidentia (z zachodu) wrota wielkie na biegunach drewnianych….a meridie (od południa) wrota wielkie drewniane na biegunach drewnianych…. W gorze okołotey wagi a meridie (od południa) okienko popsute… Sklepik do chowania kamieni, do którego drzwi… Tam cetnarow trzy żelaznych….
  • Rok 1750 – inwentarz Ratusza Zamojskiego. – Księga Exaktorska Zamojska – r. 1750 – mikr. Z Bibli. Im H. Łopacińskiego sygn. 2341/I pagin. 21-24 – Kraków PAN mf 75 Bibli. Łop. Rkp. – kwerenda l. 70 XX w.
  • 12 maja 1677 r. przeprowadzono inwentaryzację Praetorium Zamoscensis (Ratusza): Naprzod w izbie wielkiey na dole…okno wielkie iedno…piec za bardzo stary…posadzki…ganek przy piecu nade drzwiami stary drzwi na zawiasach żelaznych stare z wrzeciącem  skoblem…z tey izby komnata z oknem iednym szyby w drzewo oprawione do którey drzwi na zawiasach żelaznych stare….Item izdebka na sredniey górze do ktorey schody drewniane przy izbie Wielkiey okno przed kominem … Na dole sklepów murowanych dolnych …trzy do składania i szynkowania trunków. Górnych zaś albo zwierzchnich na przedzie z podsienia dwa ieden przeciwko drugiemu. W sieni dwa ieden po prawey ręce wchodząc do ratusza z oknem na podsienie. Trzeci sklepik ciemny w sieni, czwarty …wszystkie porządne z drzwiami oknami otworzystymi na podsienie ratusza. Staynie idena z podsienia przeciwko ważnicy z rogu stajenka ze drzwiami na zawiasach żelaznych….druga stainia w tyle tey stajenki….trzecia na podwórzu…Strychy y izby górne w oknach …izba średnia przy Izbach Wójtowskiey y Radzieckiey nazwana Cancelarią z siąką, komnatą ze drzwiami….bez dobrych okien, z piecem y kuchenką. Insze wszytkie mieszkania pod strychem znaiduiące się proste bez drzwi y okien…
[1] Sawa Bogumiła. Zamość 1772-1866. Zamość 2018. Tom I i II Ilustracje.
[2] AGAD, KRW http://przewodnicyzamosc.pl/archiwa/19872
[3] Sawa Bogumiła. Zamość 1772-1866. Zamość 2018. Tom II Ilustracje. Plany i mapy – opracowanie Ewa Dąbska. Fragment du Plan de la Place de Zamość z 1822 r. s. 75.
[4] AGAD, Komisja Rządowa Wojny sygn. 506. Oszacowanie gruntów i domów znajdujących się między liniami ab, bc, cd, a frontami 5-6, 6-7 w Twierdzy Zamościu. Kwerenda l. 70 XX w.
Szpital Żydowski – przybudowanie drewniane, 2 izby do mieszkania i 2 dla chorych, kuchnia 1, schody jedne prowadzące na strych, drugie do dwóch piwnic, w których są 2 kraty żelazne. Izby tego domu mają okien o 4-ch kwaterach kompletnie okutych – 15 z 7-ma okiennicami. Drzwi gładkich – 10 z kompletnym okuciem. Blejtramów 2 za szkłem przeciw kaflowych – 3. Podłoga z desek układana. Kominów – 3. Ściany murowane, fundament, piwnice, mur na około dom opasujący i kominy. Dach częściowo z potrójnym stokiem. Przybudowanie drewniane na skład drzewa przeznaczone. Stajnia i szopa.
[5] AGAD, Komisja Rządowa Wojny. Sygn. 394, k. 3-4, 38 K. Kwerenda l. 70 XX. w. Oszacowanie gruntów i domów znajdujących się między liniami ab, bc, cd, a frontami 5-6, 6-7 w Twierdzy Zamościu.
[6] AGAD, Komisja Rządowa Wojny sygn. 506. Oszacowanie gruntów i domów znajdujących się między liniami ab, bc, cd, a frontami 5-6, 6-7 w Twierdzy Zamościu. Kwerenda l. 70 XX w. w: Budynki i mieszkańcy XIX w. Zamościa 1804-1832 cz. I. http://przewodnicyzamosc.pl/archiwa/19872
[7] Ulica Lubelska w tym czasie prowadziła od Nowej Bramy Lubelskiej przez współczesny Plac Stefanidesa w kierunku obecnej ul. Zamenhoffa i dalej ku Rynkowi Solnemu odcinkiem dzisiejszej ulicy Solnej (vide plan z 1822 r.); B. Nowak. J. Żygawski. Zamość ulice i place. s.22 i 30 – przypisy: 55, 57.
[8] Sawa Bogumiła. Zamość 1772-1866. Tom. 1. Tekst. s. 243.
[9] Zamościopedia – GENERAŁÓWKA (II), Rynek Solny (zamosciopedia.pl)
[10] Rok 1819 – Komisja Rządowa Wojny – sygn. 506 – Oszacowanie gruntów i domów znajdujących się między liniami ab, bc, cd, a frontami 5-6, 6-7 w twierdzy Zamościu.
Dom nr 148 – murowany, dł. 24; sz. 24 ½, w. 5 ½. Wartość 16.944 złp. Właściciel Feyga Londeryn. Kryty gątami, 4 izby, 1 sień, podwórze. W izbach znajduje się 9 okien z okiennicami, drzwi 13, pieców 2 z kafli polewanych, framug 3. Ściany murowane wewnątrz i zewnątrz otynkowane wraz z fundamentami i sklepieniami piwnic i kominem. Podłoga wraz z pułapem – nowe. Komin murowany jeden na dach wyprowadzony.
Dom nr 149 – murowany dł. 24 ½, sz. 13, w. 5 1/2 . Wartość 10. 680 złp. Właściciel Mortkowa Mernsztein. Jedna sień, 2 izby z przybudowanego drewnianego alkierza, podwórze. Okna 4 o 2-ch kwaterach kompletnie okutych z tyloma okiennicami. Drzwi gładkich 10, piece kaflowe 2, kominy 2. Ściany murowane z fundamentami i sklepieniem. Podłoga z tarcic. Dach gątami pobity.
Dom nr 150 – drewniany dł. 24, sz. 13, w. 5. Wartość 3.912 złp. Właściciel Izrael Sztro. Kryty gątami, 2 izby, 1 komora, 1 sień. Izby zawierają 5 okien okutych o 2-ch kwat. Drzwi gładkich 5. Piec kaflowy 1; 1 komin murowany, ściany drewniane.
Plac nr 150 – 440 łokci. Wartość 498 złp. Właściciel: sukcesorzy Romanowskich (w 1828 r. Brzęcki)
26 VII 1822 r. – Komissya Rządowa Woyny – sygn. 216 pagin. 88-88v
Dom nr 148 – murowany. Wartość 13.244,o2 złp. Właściciel Zaiga Londerin. Posiadłość ta składała się z domu murowanego maiącego dł. 24 łokcie, szer. 24 ½ łokci, wys. 5 1/2  łokcia, krytego gątami, z 4-ch izb, iedney sieni, dwoch drewutni i podwórza. Plac zabudowania wraz z podwórzem wynosi łokci 833.
Dom nr 149 – murowany. Właściciel Mortkowa Merenstein. Wartość 7.780 złp. „Posiadłość ta składa się z domu murowanego, długiego na 24 ½ łokcia, szer. 13, wys. 5 ½ łokcia, sieni iedney, z dwoch izb y podworza. Plac zabudowania wraz z podwórzem wynosi łokci 600. Dach na tym domie z gontów znayduie się.”
Dom nr 150 – drewniany. Wartość 2.862 złp. Właściciel Izrael Stroh. „Dom ten drewniany w słupy stawiany, trzyma dł. 24 łokci, szer. 13, wys. 5 łokci. Gątami kryty, składa się z 2-ch izb, komory iedney i sieni iedney. Plac, zabudowania wraz z podwórzem wynosi łokci 540.”
W roku 1822 dom Nr 149 w Rynku Solnym należał do Mortkowej Merenstein, ale już w 1827 r. do Dawida Grotlera (Gertlera). To ten dom stał od strony północnej przy wadze miejskiej, ale to wskazanie w aktach miejskich pojawia się dopiero pod datą z roku 1829 (10. 05.). Cztery miesiące potem domy 148, 149, 150 otrzymały decyzję o przymusowym wywłaszczeniu na rzecz rządu. W 1827 r. Wagę Miejską rząd kupił 15.06. od Weltzera.
5 kwietnia 1827 r. – KRW sygn. 230
Dom nr 148 – murowany dł. 24 ł., szer. 24 ½ ; wys. 5 ½ – przy ul. Lubelskiej wykupiła od Toygi Landerin wdowy za 1600 złp. Twierdza Zamość na kwatery oficerskie. Dom murowany gontami kryty, bez pietra, uszkodzenie murów przez ogień. Suffit wraz z pułapem, 2 desek z belkami, podłoga, komin jeden murowany. Pieców 2 z kafli, drzwi po par 10, okien po par 15.
Dom nr 149 – przy ul. Lubelskiej wykupiła od Dawida Grotlera Twierdza Zamość za sumę 1000 złp. na kwatery oficerskie. Dom murowany, parterowy dł. 20 łokci, szer. 13, wys. 5 ½ kryty gątami z krokwiami i łatami. Suffit z belkami, podłoga piec ieden z kafli. Drzwi 4, okien 3.
Dom nr 150 – naprzeciw wałów – drewniany parterowy dł. 24 ł., szer. 13, wys. 5 wykupiła od Izraela Sztro za sumę 1325 złp. Twierdza Zamość na kwatery oficerskie. Dach kryty gontami, pułap z desek z belkami, zrąb z balów rżniętych, podłoga, komin ieden murowany, piec jeden z kafli, drzwi 5, okien 2.
15 czerwca 1827 r. (sygn. 229)  KRW – wykup Wagi Miejskiej od Weltzera za 455 złp. przez Komendę Twierdzy w Zamościu
10 V 1829 r. – KRW (sygn. 394; pagin. – k. 3-4, 38 K)
Dom nr 148 w Zamościu – właściciel Fayga Londerin – opis domu do wykupu przez rząd, gruntu miejskiego 833 łokci kw. pow. na którym stoi dom, z frontu od strony wschodniej przy ul. Lubelskiej, od strony południowej naprzeciw więzienia cywilnego, od strony zachodniej naprzeciw koszar piechoty nr 7, zaś od strony północnej przytyka do sąsiedniego domu pod nr 149. Dom wspomniany jest murowany, gontami kryty, zamyka długości 24 łokci, szerokości łokci 24 1/2, wys. łokci 5 ½ pod dach, nadto przybudowanie na dwie drewutnie i kloakę z podwórzem oparkanionym.”
Dom nr 149Dawid Gertler – opis domu do wykupu przez rząd – „postawiony na gruncie miejskim, mającym 600 łokci kw. pow…położony frontem od strony wschodniej przy ul. Lubelskiej, od strony południowey przytykający do domu nr 148, od strony zachodniej naprzeciwko koszar piechoty nr 7 od strony północnej przy Wadze miejskiej. Dom iest murowany, gontami kryty, zamyka 26 łokci długości, 13 łokci szer., 5 ½ łokcia wysokości pod dach. W tyle owego przybudowana iest stajenka i kloaka drewniana, wraz z parkanem podworze otaczającym.”
Dom nr 150 – Izrael Sztorh – opis domu do wykupu przez rząd: „na gruncie miejskim maiacym 540 łokci kw. pow. … połozony iest frontem od strony północney naprzeciw wałów, od strony zachodniey naprzeciw koszar nr 7, od strony południowey naprzeciw więzienia cywilnego, od strony wschodniey naprzeciw ulicy Lubelskiey. Dom… drewniany, gontami pokryty, wiązanie w słupy bokami wypełnione, obite łatami i wytynkowane… 24 łokcie długości, 13 łokci szerokości, 5 łokci wysokości pod dach, nadto przy tymże znayduie się przybudowane 3 staienki czyli chlewiki”
1-3 [ww. domy] „koniecznie potrzebne dla ukształtowania placu przed koszarami i Więzieniem Cywilnym”.
25 IX 1829 r. – KRW (sygn. 446)
KRW asygnuje 26.134 złp 22 gr jako wartość domów pod nr 148, 149, 150 w Zamościu w drodze przymusowego wywłaszczenia na rzecz rządu.

Laboratorium Twierdzy Zamość

           Cejgwart [Cekwart] tytuł zarządzającego cekauzem, w XVIII wieku miał stopień kapitana.

        Cekhauz budynek przeznaczony na skład wszelkich rynsztunków wojennych, przechowywano w nim działa, łoża, kule, prochary, wszelkie przybory wojenne i broń ręczną. Cekauzami w Polsce nazywano to, co gdzie indziej arsenałami. Wyraz arsenał nie był w Polsce używany przed XVIII wiekiem, za Stanisława Augusta cekhauzem nazywano skład przyborów wojennych i broni ręcznej, a arsenałem skład armat i amunicji artyleryjskiej. [1]

          Fajerwerker [Ogniomistrz] tytuł zajmującego się produkcją ogni wojennych, od XVIII wieku stopień w artylerii.

          Prochownia dawniej tak nazywano pomieszczenia do wyrobu prochu lub magazyn przystosowany do przechowywania prochu. [2]

          Puszkarz nazwa specjalisty wyrabiającego broń palną, w szczególności działa oraz artylerzysty obsługujący działa.

        Wyrabianie amunicji wojennej należy do ogniomistrzostwa, odbywa się to w laboratorium.[3]

         Nabój: pewna ilość prochu użyta do działa, czy w jakimś woreczku lub wsypana bezpośrednio do działa.[4] Worki nabojowe mogą być papierowe [5]lub z rasy [tkanina wełniana].

         Bomby i granaty: nabijane są prochem karabinowym [elaborowane], przed wsypaniem prochu wnętrze wylewa się smołą przed zawilgoceniem. Posiadają jeden otwór do zapalnika; drewniana rurka nabita masą zapalającą.

        Brand kule: nabijane masą zapalającą, podobne do granatu, ale mają więcej otworów w skorupie 3-5.

       Karkasy: worek nawoskowany nałożony na obręcze metalowe i napełniony masą zapalającą, następnie zabezpieczony z zewnątrz smołą.

       Kule świecące: używane w nocy do oświetlenia okolicy, odlana w formie kuli masa zapalająca osadzona w blaszanej formie oplecionej drutem, wystrzeliwana z moździerzy i granatników.

       Materiały ogniowe: szmalec skalny [materiał palny, rozpalony nie daje się zgasić] przeznaczony do wypełniania bomb; stupina [żagiew] służy do szybkiego odpalania, knotek ze skręconych nitek bawełnianych; lont, lina skręcona z konopi lub lnu, nasączona ługiem; świeczki, rurka papierowa napełniona zaprawą palną, używana podczas deszczu, kiedy lont nie chce się palić; przepalniczka służy do zapalenia ładunku miotającego w artylerii, rurka z trzciny lub metalowa napełniona zaprawą palną, wkładana w zapał – wcześniej do XIX wieku w zapał wsypywano proch muszkietowy.

Ładunki ręcznej broni: papierowe rurki na ładunki broni ręcznej, wypełnione prochem [ładunek miotający] oraz kulą ołowianą.

          Pierwszym cejgwartem twierdzy zamojskiej był Bernardo Morando, który na kilka lat przed śmiercią pobierał stałą pensję za nadzorowanie municji i poprawy w budowaniach. Amunicja, proch oraz ognie wojenne były magazynowane w cekhauzie. Proch trzymano w beczułkach, beczki nie mogły stykać się ze sobą. Po wyniesieniu na stanowisko ogniowe i zdjęciu denka, zakładano kapiarmus, kołnierz z miękkiej skóry baraniej z wierzchu ściągnięty rzemieniem. W cekhauzie od 1582 roku było dwóch puszkarzy: Jan Szurc, który z poparcia Jana Zamoyskiego został starszym nad armatą i Paweł Piaskowski. Puszkarze oprócz obsługi dział nadzorowali składowany proch oraz amunicję. W Zamościu nie było laboratorium ani młyna prochowego, proch kupowano.

         Po śmierci Morando, w 1600 roku cejgwartem został Andrzej Nalewajko, dotychczasowy baumistrz. W 1602 roku było 4 puszkarzy, rok później 5. W czerwcu 1606 roku podczas oddawania strzału w rocznicę śmierci Jana Zamoyskiego, działo rozerwało się, ciężko raniąc Nalewajkę, zmarł na skutek odniesionej rany. Po śmierci Nalewajki nadzór nad cekhauzem sprawował od 1606 roku puszkarz Piotr [Petro Dunajewski]. W 1607 roku było zatrudnionych 2 puszkarzy.

     W pierwszej połowie 1618 roku na puszkarza został przyjęty Andrea dell’Aqua, który w 1622 roku zaproponował Tomaszowi Zamoyskiemu założenie w Zamościu szkoły technicznej. W tym czasie wiedza artyleryjska podlegała tajemnicy, której nie należało zdradzać osobom niewtajemniczonym. W 1624 roku został cejgwartem, jednocześnie prowadził szkołę puszkarzy. Około 1630 roku przeszedł na służbę do Stanisława Koniecpolskiego.

       Od 1630 roku cejgwartem został Mathias Witieg [Witting], który przed 1640 roku uruchomił młyn prochowy. W październiku 1640 roku zakupiono materiał dla prochownika. Zostało też utworzone laboratorium, sala ogni wojennych przy cekhauzie. W nim wypalano węgiel drzewny w metalowym kotle, cienkie gałęzie pocięte i wysuszone dostarczali chłopi ordynaccy. Saletrę i siarkę dostarczali kupcy. W laboratorium te składniki były kruszone ręcznie, a następnie dostarczane do młyna prochowego w celu wymieszania.

        We wrześniu 1652 roku Jan „Sobiepan” Zamoyski przyjmuje do stałych usług puszkarza szlachetnego Hansa Lincka i oddaje mu pod opiekę cekhauz i zobowiązuje do dbałości o amunicję i przysposabiania jak najwięcej kul ognistych i innych. Początkowo Link był fajerwerkiem specjalistą od ogni wojennych, zorganizował w laboratorium przy cekauzie zamojskim produkcję ogni wojennych i amunicji. Laboratorium razem z arsenałem zostało zniszczone podczas pożaru w 1658 roku, eksplozja zmagazynowanego prochu rozniosła budynek. Na planie Zamościa z 1656 roku arsenał znajduje się na północ od pałacu Zamoyskich.

      W 1664 roku poprzez nieuważne obchodzenie się z ogniem, doszło do eksplozji, w jej wyniku został zniszczony młyn prochowy, a dwoje ludzi zginęło. W lutym 1670 roku, strażnikiem arsenału był oberfajerwerker  Jan Michał Link, który od 1668 roku został cejgwartem.

      Sejm Rzeczypospolitej zobowiązał się do wyposażenia i konserwacji twierdzy zamojskiej z funduszy publicznych. Zostały ustanowione specjalne podatki dla mieszkańców ordynacji na utrzymanie artylerii twierdzy zamojskiej. Pobierano od wszystkich mieszkańców miast ordynackich podatki: prochowy i puszkarski. Przy arsenale w laboratorium, w 1689 roku wykonano nowe formy ładunków [6] do fuzji aragońskich, tak nazywano karabiny z zamkiem skałkowym. Powroźnik Franciszek Zbytniowski zaczął robić liny na lonty. Po śmierci Linka, który zmarł w 1698 roku puszkarz Andrzej Izowski nadzorował arsenał oraz laboratorium.

       Młyn prochowy został odbudowany, w 1686 roku wymieniany jest prochownik, który w kwietniu 1691 roku otrzymał stałą pensję. Do pracy w prochowni zatrudniano od maja 1690 roku po dwóch pracowników najemnych. Młyn prochowy napędzany był kołem deptanym: [..] dwum w prochowni co w kole chodzili[..]. Od kwietnia 1692 roku zatrudniano po dwóch pracowników najemnych w magazynie prochu (prochowni). Co miesiąc płacono pracownikom najemnym za wyrabianie municji. Zajmowali się też ręcznym kruszeniem (oddzielnie) składników potrzebnych do wykonania prochu. [7]  Następnie były przekazywane do prochowni, gdzie je mieszano.

       W 1702 roku na stanowisku cejgwarta zatrudniony został płk Jerzy Holfeld. Od 1719 roku cejgwartem został Marcin Jakub Waybel. Przypuszczalnie ze względów bezpieczeństwa zaprzestano w Zamościu produkcji prochu, obowiązek zaopatrzenia wojsk ordynackich w proch przerzucono na kahały znajdujące się na terenie Ordynacji Zamojskiej. Kule i granaty kupowano w odlewni samsonowskiej, ale elaborowane były w laboratorium zamojskim, gdzie wykonywano też ognie wojenne. Laboratorium mieściło się w osobnym budynku na północ od pałacu przy furcie janowickiej. [8] Przy końcu lat 20 XVIII wieku cejgwartem był kpt Jan Frądzel (Frentzel). Tomasz Zamoyski mając dotację państwową arsenał uporządkował i armaty zreperował.

                                     Opis Fortecy Zamojskiej w 1755 roku

 Brama Lwowska z mostem dwa razy zwodzonym, od której mury się ciągną ku Bramie Szczebrzeskiej i furcie z fosą suchą, przy niej laboratorium ze wszystkimi potrzebnymi rzeczami. Brama Szczebrzeska nad stawem przy niej magazyn. Brama Lubelska zamurowana, na pamiątkę że Maksymiliana arcyksięcia przez nią wprowadzono. Przy niej dwa magazyny. Furta po schodkach do schodzenia z fortecy. Bastionów siedem w nich kazamatów murowanych trzy, dwie na 8 armat, inna na 3 armaty.

         Około 1740 roku został przyjęty na fajermaistra (ogniomistrza) do laboratorium por Jan Andrzej Bem [Bohm, Beym], od 1750 roku cejgwartem był Georgus (Jerzy) de Kawe [Kawer, Kaur], zmarł w połowie 1761 roku. Od 1761 roku fajerwerk Jan Schtall [Sztal, Stahl] został nadzorcą arsenału. [9] Na planie austriackim Zamościa sprzed 1790 roku, naprzeciwko lewego czoła Bastionu III, znajduje się murowany młyn; jest już na planie Brauna. [10]

      W 1775 roku zorganizowano plac-komendę artylerii w Zamościu [11], w składzie:

Komendant kpt por Johann Pock,

Cejgwart ppor Witus Spalle,

Bombardier i amunicyjny który w laboratorium wyrabiał amunicję. Zlikwidowana w 1787 roku i przeniesiona do Lwowa. W arsenale znajdowały się, skład amunicji z laboratorium oraz warsztaty ze specjalistami cywilnymi. Pokojowy magazyn prochu w Zamościu znajdował się na Bastionie VII. Od 1808 roku nadzorcą arsenału zamojskiego i laboratorium był ppor Georg Christian.

                                                       Laboratorium

Plan laboratorium sporządzony przez ppłk Leonarda Jodko, przedstawia stan z 1809 roku. Prostokątny murowany budynek, przykryty stropem belkowym, całość przykryta lekkim dachem dwuspadowym. Podzielone na trzy części: sala ogniomistrzowska oświetlona dużymi oknami i głównym wejściem. W stropie znajdują się kominki wentylacyjne. Na przeciwko wejścia część niewydzielona bez okien służyła za magazyn wykonanych materiałów. Tutaj znajdowało się wejście na strych. Dalej dwa wydzielone pomieszczenia, bliższe przypuszczalnie skład prochu, dalsze z wyjściem oraz studnią wewnętrzną, było pomieszczeniem dla pracujących.

    Znajdowało na północ od pałacu przy wale pomiędzy Bastionem IV a furtą, przejęte przez wojsko Księstwa Warszawskiego w 1809 roku. Zostało zdewastowane podczas oblężenia w 1813 roku. Raport ppłk Jodko z 1818 roku: laboratorium dawniejsze, teraz prawie w połowie opadłe i całkiem zdezelowane. Ruiny zostały rozebrane w 1818 roku, na planie z tego roku już nie istnieje. Jest jeszcze na planie twierdzy z 1817 roku.

   W Księstwie Warszawskim do 1810 roku nie było żadnej prochowni ani laboratorium. W Zamościu nadzorcą arsenału składowego był Georg Christian. Wartownicy przy arsenale (prochowni) nie byli uzbrojeni w karabiny, tylko piki lub berdysze.

     Zarządcą arsenału od 1814 roku był untercejgwart Antoni Bogocki z wojska carskiego. Od stycznia 1816 roku kpt 1 klasy Walery Jurkowski (od stycznia 1817 roku poddyrektor Arsenału Składowego w Warszawie), od 1820 roku cejgwart Wacław Ritschel. Od 1816 roku przed zachodnim frontem twierdzy obok furty zamkowej w szopie drewnianej przechowywano niebezpieczne materiały artyleryjskie (ognie wojenne).

     W czasie Królestwa Polskiego w twierdzy zamojskiej nie było laboratorium, materiały były produkowane w wytwórniach centralnych i dostarczane do twierdzy. Na planie twierdzy zamojskiej z 1825 roku gen bryg Malletskiego, zaznaczone są od strony zachodniej planowane murowane trzy magazyny obronne prochu. Również zaznaczony jest planowany murowany młyn, usytuowany przy przepuście na grobli szczebrzeszyńskiej, w tym miejscu był młyn na planie Brauna. [12] W razie potrzeby można było go wykorzystać jako prochowy. W końcu grudnia 1830 roku amunicję rozłożono w dwunastu magazynach wojennych. Proch przechowywany był w dębowych beczkach, w każdej 3 pudy (120 funtów). [13] Układane na legarach, aby jedne na drugich nie leżały. Do magazynu prochu mogło naraz wchodzić nie więcej jak dwóch ludzi, boso lub w trzewikach sukiennych. Podłoga była wyścielona rogożą lub matami.

        Podczas oblężenia twierdzy w 1831 roku został uruchomiony młyn prochowy w Bastionie I; koło młyńskie napędzane kieratem końskim.

     W końcu lat 30 XIX wieku wzniesiono według standardowych planów dwie murowane prochownie stanu pokoju: na Bastionie III oraz przy nadszańcu w szyi Bastionu IV. Obie w końcu lat 40 XIX wieku otrzymały piorunochrony. [14]

     W 1850 roku została przydzielona do zamojskiego garnizonu artyleryjskiego nowo utworzona Zapasowa laboratoryjna kompania nr 2.

Komendant kpt Jakow Soliński,

Oficerowie por Pantelemon Grigoriew, ppor Piotr Kudriasujew, ppor Piotr Kunlin,

Cejgwart Maciej Aleszen, Matwiej Prud,

Technik laboratoryjny Jakow Find i Iwan Koratunow,

Fajerwerk Zachar Fonikow i Aleksy Andrejew.

Lontownik Iwan Prudnikow,

Rusznikarz Iwan Iwanow.

     Laboratorium mieściło się w murowanym budynku na rzucie prostokąta, usytuowanym od strony zachodniej poza stokiem twierdzy przy rzece Łabuńce. W końcu lat 50 XIX wieku, twierdza zamojska została przekwalifikowana na twierdzę III klasy. Dlatego zostało zlikwidowane laboratorium, arsenał składowy i park artylerii twierdzy zamojskiej. Kompania laboratoryjna została przeniesiona do Warszawy. Magazyn prochu przeniesiono do lewej kazamaty Bastionu VI.

                                                             Prochownie [15]

Każda [16]składała się z dwóch murowanych budynków nałożonych na siebie. Zewnętrzny, w obu ścianach bocznych znajdowały się ostrołukowe wnęki, w każdej po dwa prostokątne otwory wentylacyjne zabezpieczone siatką. Tylna ściana (południowa) gładka z dwoma podobnymi otworami wentylacyjnymi. W ścianie czołowej znajdowało się jedyne wejście, zamykane dwuskrzydłowymi drzwiami, umieszczone w ostrołukowej wnęce obejmujące całą wysokość ściany. Wewnętrzny budynek posiadał w obu ścianach bocznych wewnętrzne kanały osuszające połączone z sześcioma otworami wentylacyjnymi. W tylnej znajdowały się trzy otwory wentylacyjne, podobne do tych w budynku zewnętrznym. W czołowej znajdowało się jedyne wejście bez drzwi usytuowane naprzeciwko głównego wejścia. Pomiędzy obydwoma budynkami było wąskie przejście okólne. Miało to zapewnić odpowiednie warunki do przechowywania prochu.

Oba budynki były przykryte wspólnym sklepieniem kolebkowym. Pomieszczenie składowe tworzyła pojedyncza hala, w klepisku znajdowały się murowane poprzeczne wsporniki, na nich były legary nośne, na nich była podłoga wykonana z desek. W dwóch rządach ustawione były drewniane rusztowania do składowania beczek. W pomieszczeniu panował półmrok, oświetlone było tylko przez otwarcie drzwi wejściowych. Wewnątrz żołnierze chodzili w kapciach filcowych lub drewnianych sabotach. Nie można było używać żelaznych przedmiotów. Prochownię przykryto dachem dwuspadowym, położonym na sklepieniu.

 

       Prochownia na Bastionie III była osłonięta z trzech stron nasypem ziemnym. Pomiędzy nim a prochownią znajdowała się droga okólna.

        Do naszych czasów zachowała się przebudowana prochownia na Bastionie III, użytkowana przez muzeum.

Zamość, Bastion III, dawna prochownia, fot. Ewa Lisiecka.              

                                                             Laboratorium

Murowany prostokątny budynek składał się z trzech części. Podręcznego składu prochu, w murze tylko otwory osuszające, we wnętrzu drewniana podłoga. W części centralnej była sala ogniomistrzowska, gdzie wyrabiano ognie wojenne oraz przeprowadzano elaborację granatów. Musiała być dobrze oświetlona, w ścianach znajdowały się duże okna. Podłogę stanowiło klepisko wysypane grubą warstwą przesianego piasku. W trzeciej był magazyn wykonanych materiałów. Tam był przedsionek z jedynym wejściem. Wykonane materiały na bieżąco przenoszono do magazynu składowego. Całość przykryta drewnianym stropem, nad nim dwuspadowy dach. Wewnątrz używano specjalnego ubrania sukiennego z kapturem w kolorze białym.

      Po likwidacji laboratorium, przekształcone na magazyn wojskowy. Na nieoznaczonym planie Zamościa z około 1930 roku zaznaczone jako magazyn wojskowy. W tym miejscu był folwark wojskowy, obecnie na tym terenie jest baza Zakładu Gospodarki Lokalowej.

       W latach 60 XIX wieku jeszcze przed likwidacją twierdzy, niedaleko Bramy Lubelskiej w znacznej głębokości znajdował się skład prochu, posiadał wzmocnione sklepienie mogące stawić opór bombą (sklepienie bombo odporne). Nadzorca magazynu Andrej Trigariew.

     Po likwidacji twierdzy w 1866 roku prochownią nazywano garnizonowy skład amunicji i materiałów wybuchowych mieszczący się w dawnej baterii (Rotundzie).

 Stankiewicz Zbigniew

 

Rysunki magazynu prochu – strona internetowa „Twierdza Zamojska”

Rysunki młyna i amunicji – Nauka artylerii zebrana z późniejszych autorów, napisana dla pożytku Korpusu Artylerii Narodowej z rozkazu y nakładem JKM Pana Naszego Miłościwego do druku podana. 1781. T.1.

Rysunki umundurowania – Aleksander Wiskowatow. Historia umundurowania i uzbrojenia wojska rosyjskiego 1801-1825. wyd. Sankt Petersburg.

 

[1] Zygmunt Gloger. Encyklopedia staropolska. Warszawa 1900 tom 1

[2] Zygmunt Gloger. Encyklopedia staropolska. Warszawa 1903 tom 4

[3] Józef Paszkowski. Nauka praktyczna kanoniera. Warszawa 1830

[4] Ładunek miotający

[5] Używany w artylerii fortecznej

[6]  W gilzie papierowej mieścił się prochowy ładunek miotający i ołowiana kula

[7]  Młyn prochowy napędzany kołem deptanym nie był zbyt wydajny

[8]  Jego plan sporządził ppłk Leonard Jodko w 1809 roku

[9] Do 1775 roku

[10] Był to młyn zbożowy, czasami podawany jako prochowy

[11]  Austriacką

[12]  W lutym 1813 roku znajdujący się tam młyn zbożowy uzyskał umocnienia polowe, ponownie w 1831 roku

[13]  Około 49 kg

[14]  Plan twierdzy z 1850 roku

[15] Opis stanu na rok 1845

[16] Usytuowane na Bastionie III i IV

Szkolenie w RPN.

PTTK Oddział w Zamościu organizuje szkolenie w RPN. Obowiązują zapisy w Biurze PTTK/O/Zamość tel. 516 148 522. Oddział zaprasza Przewodników, członków PTTK z uregulowanymi składkami członkowskimi,  na szkolenie do Roztoczańskiego Parku Narodowego w sobotę 6 kwietnia 2024 roku. Miejsce i czas spotkania: godz. 9:00 przed Ośrodkiem Edukacyjno-Muzealnym w Zwierzyńcu. Szkolenie poprowadzi dyrektor Ośrodka – Tadeusz Grabowski.

W niedzielę 7 kwietnia odbędzie się dalsza część szkolenia po RPN – trasa na Floriankę. Szkolenie poprowadzi kol. Robert Kowalski. Miejsce i czas spotkania: godz. 9:00 Ośrodek Edukacyjno-Muzealny w Zwierzyńcu.

Czy Zamość nadal jest miastem „idealnym”?

Danuta Pasieczna
CZY MORANDOWSKIE MIASTO ZAMOŚĆ JEST IDEALNE?
     „Sztuka pozwala nam wielokrotnie przeżywać obrazy znane i zdawałoby się wyeksploatowane bez reszty”. Refleksja ta nawiązuje do tematu niniejszego artykułu dotyczącego kompozycji idealnego miasta, jakim jest nasz Zamość. Tematu wielokrotnie dyskutowanego i omawianego w ramach sesji naukowych, opisywanego w licznych publikacjach i wydawnictwach. Spróbuję odpowiedzieć na pytania związane z zagadnieniem miasta idealnego, jak też je zadawać.
   Mija ponad 400 lat i do dziś o Zamościu mówi się „miasto idealne – wyjątkowe w skali Europy”. Miasto, którego koncepcja zrodziła się jeszcze w czasach średniowiecznych.
W 1580 roku Jan Zamoyski podpisuje akt lokacyjny na prawie magdeburskim, a wcześniej w 1579 roku zawiera umowę na budowę miasta – twierdzy. Zarówno plan miasta jak i jego najważniejsze budowle projektuje włoski architekt Berdnardo Morando.
Pierwszy zamysł przewidywał miasto na planie czworoboku. Jednak na skutek połączenia zespołu pałacowego z rynkiem miasta w jedną fortyfikacyjną logiczną całość oraz z konieczności dopasowania do terenu powstaje zarys nieregularnego wieloboku.
   Opierając się zatem bardzo luźno na średniowiecznym kanonie zawierającym zasadę hierarchii: „skończoności, rytmu, proporcji i harmonii” – to jednak pierwotnym zamysłem Architekta, w trakcie realizacji było zbudowanie miasta na planie czworoboku. Morando łączy pałac z miastem od głównej ulicy biegnącej z zachodu na wschód. Ulica ta przechodzi przez środek kwadratowego rynku z podcieniami. Morando projektuje rynek już według nowożytnych zasad – jako główny plac, przesuwając ratusz w północną pierzeję.
Oś poprzeczna kompozycji również zaznaczona jest ulicą. Leżą przy niej dwa mniejsze rynki. Sprzężone założenie zostaje otoczone fortyfikacjami bastionowymi z trzema głównymi bramami wyprowadzającymi w kierunku większych miast: Lwowa, Szczebrzeszyna i Lublina. Ten ujęty fortyfikacjami bastionowymi zwarty układ placów i ulic cechuje właśnie rytm i harmonia.
   Ciekawostką jest też fakt iż Morando projektując nasze miasto nawiązuje do jeszcze jednej koncepcji odnoszącej się do antycznej filozofii. Otóż architekci i artyści okresu Renesansu widzieli w proporcjach ludzkiego ciała odbicie „doskonałego porządku kosmosu”. Idealne ciało – miasto. W Zamościu głową miałby być pałac, zaś miasto z rynkami – tułowiem i kończynami. Rzeczywisty organizm miejski Zamościa szybko jednak zmienia się ze względu na fakt iż miasto to jest polskie i katolickie. Do zmian dopasowuje się też architektura, ponieważ Zamoyski pragnie szybkiego ekonomicznego rozwoju. Tak więc w strukturze budowy Zamościa przenika to co było zaplanowane według pierwotnego projektu, ale i to co jest praktyczne, przyszłościowe i w duchu polskim.
   Poza czworobokiem właściwego miasta wybudowana jest cerkiew ormiańska, grecka i bożnica, a na przedmieściach osiedla się biedniejsza ludność. Wokół rynku powstają kamienice ormiańskie i inne. „Stąd idealności hetmańskiego grodu upatruje się na dwóch płaszczyznach: pierwotnego projektu Moranda utrzymanego w duchu włoskiej urbanistyki czasów renesansu oraz o mieście idealnym specyficznego polskiego Odrodzenia”. Tak więc Zamość zajmuje szczególne miejsce w Europie jako renesansowe miasto idealne, zachowując układ i koncepcję architektoniczną niezmienioną od pierwowzoru. „Zamość staje w szeregu renesansowych idealnych miast – twierdz zbudowanych w Europie”. Przyjmuje się, iż Morando budując Zamość wzorował się na włoskim mieście Padwa, stąd przyjęto nazywać Zamość – „Padwą Północy”.
   Na to co „przedtem” i na to co „teraz” przeplatają się trzy najbardziej intrygujące zagadnienia: Czym właściwie jest miasto? Na czym polega fenomen idealnego miasta? Co stanowi o jego charakterze i tej idealności? Zadają je architekci, budowniczowie historycy, socjologowie i artyści. Odpowiedź może być prosta: miasto idealne to takie, które swoim mieszkańcom zapewnia przychylne warunki życia i pracy. To miasto sprzyjające tradycjom historycznym, kulturalnym i architektonicznym. Mające dostęp do wody, zieleni itd.
   Równocześnie nikt nie przeczy wartości artystycznej miasta nowożytnego, nowoczesnego. Miasta nie są tworami statystycznymi, zmieniają się i rozwijają. Żeby zrozumieć miasto, trzeba wiedzieć coś o ludziach, którzy w nim mieszkają i o tych którzy je zbudowali. Jedną z kluczowych cech miasta, które cenimy jest jego nieprzewidywalność. Mamy ochotę gubić się w jego ulicach; „odkrywać je” stopniowo, poznawać ich złożoną wielowarstwowość. Np. nowojorska siatka miejska tak zaskakująca Europejczyków wygląda na pierwszy rzut oka jak bezlitosny porządek i logika Manhattanu. W istocie stwarza przyjazne warunki dla każdego.
   To przykład jak bardzo złożona jest definicja miasta. Zgadzam się z angielskim socjologiem Deyan Sudjic, który określa miasto… jako: „… najbardziej skomplikowane i najniezwyklejsze dzieło ludzkości”. W świetle tej definicji pytanie o istotę idealnego miasta zda się być karkołomne w odpowiedzi. Dziś, kiedy większość przestrzeni na świecie można scharakteryzować jako miejską należy bardziej niż kiedykolwiek przyjrzeć się cechom urbanistyki współczesnego miasta. Mówi się że miasto to „żywy organizm”. A żywe organizmy mają to do siebie, że mogą umrzeć, być źle traktowane albo wyjałowione z naturalnych zasobów, do których możemy zaliczyć też ludzi. Jednocześnie miasto, które tętni życiem jest zdolne do nieskończonego adaptowania się i rozkwitu w różnych okolicznościach. Odpowiednio zaplanowane może zapewnić utrzymanie coraz większej liczbie ludności. Każde miasto jest tworem, który podlega bezustannym konfiguracjom; zmienia swoją strukturę społeczną i charakter.
   Trzeba podkreślić – jak mówią o tym socjologowie i urbaniści – miasto zmieniając się i przyjmując radykalnie nowe formy zawsze zachowuje swojego ducha. Czy tak jest i w przypadku naszego współczesnego Zamościa?
   Pytanie o istotę miasta idealnego pozostaje aktualne właśnie w świetle zmieniającego się świata. Próbuję zarówno odpowiedzieć na pytanie tytułowe, jak i rozważać fenomen tworzenia i rozwoju miast oraz ich zmienność. Dodatkowo każde miasto samo w sobie mieści kolektywną pamięć swoich mieszkańców i podobnie jak pamięć wiąże się z obiektami i miejscami. „Miasto to locus pamięci zbiorowej. Ta relacja między locus, a obywatelami staje się dominującym wizerunkiem miasta zarówno w architekturze jak i krajobrazie, a gdy określone artefakty włączone są do jego pamięci wyłaniają się nowe. W tym sensie wielkie idee płyną przez dzieje miasta i nadają mu kształt”.
   Współcześnie miastami można nazwać tak różne miejsca iż istnieje ryzyko, że w przyszłości pojęcie to będzie zbyt szerokie by cokolwiek znaczyć. Jest tworzone przez swoich mieszkańców, w granicach oferowanych im możliwości. Ma wyrazistą tożsamość, która sprawia, że jest czymś więcej niż sumą budynków. Na tę wyrazistość składają się klimat, topografia, architektura – jak również co jest nie bez znaczenia – jego geneza. Niektóre były budowane przez autokratów, inne – kształtowane przez religię, jeszcze inne mają genezę w strategii wojskowej jak w przypadku Zamościa – Twierdzy.
   W kategoriach materialnych socjologowie definiują miasto przez jego system zarządzana i infrastrukturę, a także, co jest równie ważne, potencjał gospodarczy. Niektórzy teoretycy urbanistyki wierzą w sztywny podział miasta na części podzielone na domy mieszkalne i dla miejsc pracy. Miasto  współczesne stwarza swoim obywatelom wolność bycia tym kim chcą być. Z kolei sama idea miasta jest bardzo nieuchwytna i wielowątkowa.
   A zatem jakie jest nasze miasto? W świetle współczesnej teorii miast czy Zamość – „Perła Renesansu” jest wciąż idealny? Czas miasta – twierdzy okresu Renesansu minął bezpowrotnie. Historia nie oszczędziła ani murów, ani ludzi. Pozostały odrestaurowane bastiony, bramy, pozostał dawny układ ulic starego miasta. Czy dziś „ideał” stał się tylko przestrzenią muzealną – modelem dla turystów?
  Dawne i nowe ulice są wciąż pulsujące życiem; ale nieuchronne przemiany, które idą w parze z wydarzeniami historycznymi, historią kultury i historią cywilizacji są tak nieuniknione i tak radykalne, że nic nie pozostaje nietknięte. Miasto nie zmieniło swojej struktury ale zmieniło życie społeczne współczesnych mieszkańców.
  Zamość w swojej historii zapisane ma zabory, wojnę i okupację; w XX wiek wchodzi jako małe, nic nie znaczące miasteczko powiatowe. Dopiero okres powojenny przynosi mu powolny rozwój. W 1980 r obchodził swoje – 400 lecie powstania – co stało się pretekstem do licznych badań i częściowej odbudowy starego rynku. Zainteresowanie miastem i jego  historią zarówno w skali środowiskowej jaki i europejskiej ma odbicie m.in. w turystyce.
   Odpowiedź na pytanie: czy miasto Zamość jest idealne? – odnajduję w książce dr Jacka Feduszki, który już we wstępie stwierdza. „Zamość w całym bogactwie swoich dziejów oraz losów jego mieszkańców był i jest miejscem wyjątkowym”. /…/ „Zamość nie jest bynajmniej żadnym miastem idealnym w pierwotnym oczywiście znaczeniu tego słowa. Zamość jest miastem jak najbardziej realnym, rzeczywistym”.
  
   Niniejszy artykuł dedykuję młodemu pokoleniu przewodników turystycznych zafascynowanych swoim miastem, jego historią i współczesnością.
Bibliografia:
  Deyjan Sudjic, Język miast, 2017, Wydawnictwo Karakter, Kraków
  Ideal City, praca zbiorowa 2006 ISBN 3-86588-282-X
  Jacek Feduszka, Zamość zarys historii miasta i jego mieszkańców od XVI do XX wieku, 2021, Zamość

_______________________________________________________________________

Artykuł wzbogaciły obrazy miasta autorstwa Stanisława Pasiecznego.
Przewodników zapraszamy także do poszerzenia wiadomości na ww. temat: Zarębska Teresa. Zamość-miasto idealne i jego realizacja s. 7-77, w: Zamość miasto idealne. Studia z dziejów rozwoju przestrzennego i architektury. pod redakcją Jerzego Kowalczyka. Wyd. Lubelskie. Lublin. 1980.
___________________________________________________________________________________________________
Zapraszamy naszych Czytelników do lektury także innych artykułów Danuty Pasiecznej:
Świat zatrzymany słowem…. | (przewodnicyzamosc.pl)
XXXVIII Ogólnopolska Pielgrzymka Przewodników Turystycznych Częstochowa – Jasna Góra 2023 rok | (przewodnicyzamosc.pl)
Historia budowy „nowego” kościoła tomaszowskiego. | (przewodnicyzamosc.pl)
Pani Walewska | (przewodnicyzamosc.pl)
Historia obrazu jasnogórskiego. | (przewodnicyzamosc.pl)
Dwa teatry – dwie kurtyny. | (przewodnicyzamosc.pl)
Rok Szymonowica. | (przewodnicyzamosc.pl)
Podróże sentymentalne. | (przewodnicyzamosc.pl)
Prapremiera „Odprawy Posłów Greckich” Jana Kochanowskiego | (przewodnicyzamosc.pl)
Kultura wizualna w przestrzeni miejskiej | (przewodnicyzamosc.pl)

Twierdza Zamość podczas powstania styczniowego

 Wszystkie daty zostały podane w/g kalendarza gregoriańskiego (nowego stylu).

                                                                  Garnizon twierdzy

          Stan garnizonu zmieniał się w zależności od ilości wojsk rosyjskich znajdujących się na Lubelszczyźnie. Do służby wartowniczej i wewnętrznej w twierdzy zamojskiej kierowano również oddziały liniowe. W 1863 roku było na stanie ewidencyjnym twierdzy zamojskiej 174 działa, kiedy zaczęto w artylerii polowej wprowadzać nowe wzory gwintowanych armat, to w artylerii fortecznej (twierdza III klasy) nadal dominowały gładkolufowe. Była to składnica różnego rodzaju złomu artyleryjskiego.

W oddziale lubelskim (guberni lubelskiej) stacjonowała 5 Dywizja Piechoty, jej dowódca gen por Aleksandr Chruszczow, był jednocześnie naczelnikiem Lubelskiego Głównego Oddziału Wojennego (od lipca 1864 roku tę funkcję pełnił gen por Apostoł Kostanda), jego pomocnikiem był gen mjr Aleksy Tulubiew, a szefem sztabu płk Kalikst Witkowski (od czerwca 1863 roku ppłk Adrian Sołłogub).

23 stycznia 1863 roku dowódca wojsk rosyjskich w Królestwie Polskim, gen adiutant Eduard Ramsay, wydał rozkaz o przejściu do obrony. W oddziale lubelskim gen Chruszczow skoncentrował siły w 5 miastach i 2 twierdzach. Twierdze pełniły rolę magazynów składowych sprzętu wojennego.

Gen por Aleksandr Chruszczow powołał komisję śledczą oraz sąd w Zamościu, dla powiatów: krasnostawskiego, hrubieszowskiego, zamojskiego. W twierdzy znajdowało się więzienie w którym osadzano konspiratorów.

Sąd wojenny przy Ordynanhauzie Twierdzy Zamość

audytor tytularny radca Grigorij Huzin,

starszy pisarz Nikita Wasilewski.

Granicę na Lubelszczyźnie ochraniały trzy kompanie Zawichowskiej Brygady Granicznej.

– V kompania z siedzibą w Zaklikowie (oddziały zaklikowski, gwizdowski, mamocki, krzeszowski),

– VI kompania w Podmajdanie (oddziały bukowiński, podmajdański, głuchowski, tomaszowski),

-VII kompania w Jarczowie (oddziały zawadzki, żernikowski, pieńkowski, dołhobyczowski).

W 1841 roku w zależności od wojennego znaczenia i wielkości dokonano nowego podziału twierdz na trzy klasy. Istniejące w nich komendy inżynieryjne otrzymały taką samą klasyfikację. Twierdza zamojska została zaliczona po wonie krymskiej do 3 klasy, ponieważ straciła swoje wojskowe znaczenie. Na utrzymanie twierdzy klasy III nie przewidywano żadnych środków finansowych, z upływem czasu niekonserwowane fortyfikacje ulegały samolikwidacji.

Cyfrowa Biblioteka Radomska, Dz. U. Guberni Radomskiej, 1856, Nr 13.

Podczas powstania były podejmowane przez powstańców próby opanowania Twierdzy Zamość. Komisarz województwa lubelskiego Leon Frankowski zobowiązał wojskowego naczelnika powiatu zamojskiego Feliksa Valezego-Piaseckiego do porozumienia się z oficerami rosyjskimi stacjonującymi w twierdzy zamojskiej. Oficer rosyjski sztabskapitan sztabu generalnego Iwan Mecheda (kwatermistrz 4 Rezerwowej Dywizji  miał odpowiednio usposobić część oficerów aby Zamość przekazali powstańcom. Do zajęcia twierdzy przeznaczono oddziały Piaseckiego, Bogdanowicza i Neczaja. Oddział Piaseckiego zajął Tomaszów, w mieszkaniu kasjera komory celnej Karola Dąbrowskiego były prowadzone rozmowy z Mechedą [1]w sprawie opanowania twierdzy. Wśród konspiratorów był lekarz z Zamościa Wincenty Dąbrowski.

W Królestwie Polskim Rosjanie przy pomocy przysłanych z Francji pracowników tajnej policji zorganizowali sprawny wywiad agenturalny żandarmerii. Oprócz stałych agentów działali również doraźni konfidenci. To, że wysłano kolumnę płk Emanowa z Twierdzy Zamość do Tomaszowa nie było dziełem przypadku. Powiadomił o powstańcach felczer z Tomaszowa Gołdak (Żyd)[2]. Miasto zostało nad ranem 5 lutego 1863 roku otoczone kordonem kozackim, piechota wkroczyła do miasta. Powstańcy wycofali się pozostawiając mieszkańców na łasce Rosjan. Od razu Rosjanie zjawili się w domu Karola Dąbrowskiego, którego zabili, następnie zabili jego szwagra Iwana Mechedę pomimo munduru oficerskiego, na ulicy dr Wincentego Dąbrowskiego brata Karola. Został wybity cały sztab akcji. Zagrożenie opanowania twierdzy przez powstańców zostało zażegnane. [3]

W sierpniu 1863 roku namiestnik Fiodor Berg pisał do ministra wojny Dmitrija Milutina: Garnizon tam słaby [w Zamościu] i złożony z niewyszkolonych oficerów i żołnierzy. Cała ludność Zamościa i przedmieść należy do konspiracji. Dowódca nie wzbudza zaufania. Powstańcy chcą zdobyć jakiś punkt, osadzić się tam mocno i i utworzyć zalążek rządu.[4]

      Nawet przestarzała twierdza, obsadzona przez garnizon o niskim morale, była poza zasięgiem niedozbrojonych i słabo wyszkolonych powstańców.

Obsada twierdzy w czasie powstania styczniowego

                 Od początku stycznia 1863 roku jednostki organiczne twierdzy

– 7 kompania artylerii fortecznej licząca w tym czasie 159 artylerzystów, komenda inżynieryjna 17 ludzi, 50 batalion wewnętrznej straży 1092 ludzi, komenda inwalidzka 125 ludzi, komenda żandarmerii 29 ludzi.

           Od końca stycznia 1861 roku stacjonowały jednostki przydzielone

– 1 i 4 kompania 1 batalionu z Pieszego Archangiełogorodzkiego Pułku [17] [5]dowódca pułku płk Igor Biedraga (w styczniu 1863 roku został mianowany naczelnikiem wojennym zamojskiego powiatu, miejsce postoju w Janowie) z 1 Brygady 5 Dywizji Piechoty.

– na Nowej Osadzie stacjonowała sotnia Dońskiego nr 10 Kozackiego Pułku.

                             Od 23 stycznia 1863 roku obsada twierdzy

– 50 batalion garnizonowy, 7 kompania artylerii 7 Brygady (174 działa), zarząd inżynierii, 1 batalion [17] pieszy archangiełogorodskigo pułku, dowódca płk Igor Biedraga (od maja 1863 roku tę funkcję pełnił płk Gieorgij Miednikow), sotnia kozaków 10 pułku, 36 kompania aresztancka.

 Po 18 stycznia 1863 roku do Zamościa przeniesiono z Krasnegostawu

– 4 szwadron Charkowskiego Ułańskiego Pułku,

– dwie armaty 1 dońskiej konno-artyleryjskiej baterii dowódca baterii płk Emanow,

 Od 10 lutego 1863 roku (wycofali się z granicy)

– 6 kompania Straży Pogranicznej (8 oficerów i 140 strażników),

                               Od 18 lutego 1863 roku (wycofali się z granicy)

– 7 kompania Straży Pogranicznej (6 oficerów, 59 konnych strażników i 59 pieszych).

Do 20 lutego 1863 roku przesłano z Hrubieszowa

– sztab 1 batalionu (dowódca mjr Iwan Szterenberg) oraz 2 i 3 kompanię,

– sztab Dońskiego nr 10 Kozackiego Pułku (dowódca płk Dwunożow) oraz 1 i 5 sotnię,

Wszystkie te jednostki liniowe wykorzystywano do zwalczania oddziałów powstańczych. Po otrzymaniu wiadomości o powstańcach z twierdzy wysyłano kolumny, których zadaniem było niszczenie wykrytych partii powstańczej.

Od 9 kwietnia 1863 roku

Rozkaz gen Chruszczowa Twierdza Zamość Garnizonnego p.p. 10 rot, z dońskiej baterii nr 1 2 działa, dońskiego kozackiego pułku nr 23 1 sotnia. Dowódca twierdzy jenerał-major Hartong. Obserwuje okolice twierdzy.

        Przy takiej obsadzie twierdzy można było jedynie wysłać na najbliższe przedpole sotnię kozaków wspartą jednym lub dwoma armatami.

Opis kozaków w Encyklopedii Laurossea z 1880 roku: Kozacy wojownicze plemie rosyjskie rzucające się na wroga z okrzykiem yob tvoja mat [6], co oznacza Bóg jest z nami.(?)

Od lutego 1863 roku rozpoczęto pracę przy fortyfikacjach w celu odtworzenia zdolności bojowej twierdzy, angażując do tego cały jej garnizon co spowodowało zaniechanie działań aktywnych w polu. W styczniu 1864 roku mjr Iwan Szterenberg został naczelnikiem wojennym powiatu zamojskiego.

Pułk piechoty tworzyły: sztab, trzy bataliony liniowe, batalion rezerwowy i zapasowy. Skład batalionu: sztab, cztery kompanie liniowe, kompania strzelców.

Struktura organizacyjna twierdzy zamojskiej

Komenda Twierdzy Zamojskiej: komendant, placmajor, placadiutant, nadzorca koszar, kompania aresztancka,

Komenda Zamojskiej Artylerii Fortecznej: komendant, cejgwart i untercejgwarci (w twierdzy III klasy 3 osoby), rzemieślnicy różnych specjalności (w twierdzy III klasy 11), nie frontowi (w twierdzy III klasy 10), kompania artylerii garnizonowej,

Komenda Zamojskiej Inżynierii (III klasy): naczelnik, wojenni inżynierowie, inżynier garnizonowy, urzędnicy inżynierii (2 osoby), miejscowa komenda budowlana,

Zamojski Szpital Wojenny: naczelnik, główny lekarz, starszy ordynator, młodszy ordynator, felczer, akuszerka, aptekarz, komisarz, buchalter, kompania inwalidów,

Zamojski Magazyn Prowiantowy: nadzorca magazynu.

 Komenda twierdzy

Komendant twierdzy – od 29 listopada 1855 roku do 17 sierpnia 1863 roku (dymisja w stopniu gen por) gen mjr Andrzej Hartong (dowódca 2 Brygady Saperów; generała Hartonga nie należy utożsamiać z płk gwardii Mikołajem Hartongiem mianowanym 28 lutego 1857 roku dowódcą muromskiego pułku pieszego ani gen por Mikołajem Hartungiem),

– od 29 sierpnia 1863 roku do 7 grudnia 1866 roku (likwidacja twierdzy) gen mjr Filip Kannabich, w 1867 roku był komendantem garnizonu w Zamościu, od 1868 roku był komendantem Twierdzy Bendery,

Placmajor ppłk Rafał Sorokin,

Placadiut por Flegont Fijałkowski,

Główny sztab twierdzy kpt Eduard Konstantynow,

Nadzorca magazynu prowiantowego Andriejew Sawicki,

Pisarz magazynu Siljan Pankratiew.

Zamojski Forteczny Inżynieryjny Zarząd, podlegał pod Zachodni Okręg Inżynierii. Na bazie zarządów oraz z oddziałów garnizonowych 1 stycznia 1864 r. zostały utworzone samodzielne wojska forteczne. Zostały utworzone w twierdzach komendy inżynierii; utworzono Zamojską Inżynieryjną Komendę, która została zlikwidowana 7 grudnia 1866 roku.

    Naczelnik zarządu od 1862 roku ppłk Karol Simberg oficer do specjalnych zadań przy Zarządzie Inżynierii Warszawskiego Okręgu Wojennego, przysłany do likwidacji twierdzy, od końca 1863 roku kpt Robert von Nolte,

    Inżynieryjnej garnizonowy kpt Robert von Nolte, od polowy 1864 roku kpt[7] Nolte był komendantem inżynieryjnej komendy, po likwidacji twierdzy od końca 1867 roku ppłk Nolte prowadził prace przy obiektach wojskowych w Zamościu i Szczebrzeszynie (podlegał bezpośrednio pod Warszawski Okręg Wojenny),

Oficer inżynierii por Nitrofan Anieńkow,

   Urzędnicy inżynierii konduktorzy Anastazy Zubow i Afanasij Kiriłow,

   Technik Feliks Konarski,

Wybuch powstania styczniowego spowodował przekwalifikowanie twierdzy zamojskiej na II klasę. Twierdza II klasy w wypadku konfliktu wojennego, była zapleczem dla wojsk polowych.

W Zamościu znajdowały się magazyny, warsztaty oraz szpital.

Zamojska Komenda Artylerii, podlegała jej Zamojska Kompania Artylerii Fortecznej, od 19 listopada 1864 roku przekształcona w Zamojską Półkompanię Artylerii Fortecznej. Skład etatowy kompanii artylerii garnizonowej: 4 oficerów, 20 fajerwerków (ogniomistrzów), 170 kanonierów, 2 doboszy, 1 pisarz, 11 nie frontowych – razem 208 ludzi. Do obsługi dział wałowych, chociaż są cięższe niż polowe, potrzeba mniejszej liczby kanonierów, ponieważ nie zmieniają swoich pozycji w czasie walki, a ogień prowadzony jest z mniejszym natężeniem. W dniu 15 grudnia 1867 roku zostały zlikwidowane komenda oraz półkompania artylerii. Artylerzystów wykorzystano do rozwinięcia półkompanii artylerii fortecznej twierdzy iwangorodzkiej do pełnej kompanii.

     Komendant artylerii fortecznej od 1851 roku do likwidacji twierdzy ppłk (od 1859 roku płk, od 1870 roku gen mjr) Dymitr Szrejder,

   Dowódca 7 kompanii artylerii (późniejszej Zamojskiej Kompanii Artylerii) kpt Michajło Badarykiewicz.

Zamojska Forteczna Komenda Żandarmerii składała się z 1 oficera, 3 wachmistrzów, 23 żandarmów (20 konnych i 3 pieszych) oraz 2 nie frontowych.

Naczelnikiem komendy  był kpt Kryczyński.

28 lutego 1864 roku powołano w Lublinie gubernialny zarząd żandarmerii z komendami powiatowymi oraz samodzielnymi komendami w twierdzy zamojskiej i iwangorodzkiej. Naczelnik zarządu, był jednocześnie inspektorem policji. Utworzono policję wojenną, jedna z komend powiatowych znajdowała się Zamościu; liczyła 4 umundurowanych policjantów.

Policja miejska w Zamościu była podzielona na dzienną i nocną, składała się z inspektora, podoficerów i stójkowych. Dozorcy domów byli najniższymi (nieetatowymi) funkcjonariuszami policji.

Inspektor Policji Aleksander Szczygielski,

W pozostałych miastach i gminach funkcje policyjne wypełniali burmistrzowie lub wójtowie, którzy mieli „przedsiębrać wszelkie nakazane policyjne środki zapobiegające wszelkiego rodzaju przestępstwom i wykroczeniom, zatrzymywać winowajców i dostarczyć zwierzchnictwu”.

21 sierpnia 1866 roku zlikwidowano zamojską komendę żandarmerii, została wykorzystana do sformowania Łódzkiej Komendy Żandarmerii.

50 batalion garnizonowy, znajdowały się w składzie 10 Okręgu Korpusu Straży Wewnętrznej obejmującego Królestwo Polskie. Przeznaczony do służby wartowniczej i garnizonowej, składał się ze sztabu i 4 kompanii (łącznie 1072 ludzi, w tym 29 oficerów i 26 nie frontowych). Od 1859 roku do batalionów garnizonowych zaczęto wcielać wszystkich aresztantów skazanych na pracę w twierdzach po zakończeniu wyroku, z poprawczych oddziałów wojskowych po zakończeniu kary, skazanych przez sądy na służbę wojskową oraz rekrutów skazanych za różne przewinienia (stał się jednostką karną).

Dowódca batalionu płk Wasyl Zabołocki.

Aby uwolnić ze służby garnizonowej bataliony liniowe, które można było wykorzystać do zwalczania powstańców poza twierdzą, w marcu 1863 roku z batalionów garnizonowych i komend inwalidów sformowano garnizonowe pułki dla twierdz w Zamościu i Iwangorodzie, podległe pod X Okręg Straży. 9 kwietna 1863 roku zamojski batalion garnizonowy został rozwinięty w Zamojski Forteczny Pułk, liczył 10 kompanii, dowódcą został dotychczasowy dowódca batalionu płk Wasyl Zabołocki.

Gdy powstały 1 stycznia 1864 roku samodzielne wojska forteczne: 26 forteczny pułk (Zamość) i 6 forteczny pułk (Iwangorod), pułki składały się z dwóch batalionów, a te z czterech kompani i kompani zapasowej. Od początku 1864 roku podlegał dowódcy wojsk miejscowych. W końcu września 1865 roku zamojski pułk został przeniesiony do twierdzy iwangorodzkiej.

Zamojska Inwalidzka Komenda, podlegała pod 10 Okręg Korpusu Straży Wewnętrznej. W jej składzie 2 oficerów i 78 podoficerów i szeregowców.

Naczelnikiem był kpt Jegor Kryński,

18 sierpnia 1864 r. został zlikwidowany 10 Okręg Straży, w jego miejsce powstały wojska miejscowe Wojennego Okręgu Warszawskiego. 9 stycznia 1867 roku zamojska komenda inwalidzka została przeniesiona do cytadeli warszawskiej.

Zamojski Szpital Wojenny, składał się z 57 Ruchomej kompania inwalidów, w jej składzie znajdowali się weterani i inwalidzi niezdatni do służby liniowej. W dniu 27 czerwca 1867 roku został zlikwidowany Zamojski Wojenny Szpital.

Nadzorca mjr Michał Tararykow, od 1865 roku płk Dymitr Szrejder (dowódca artylerii fortecznej),

Komisarz Konstanty Wosiński,

Ordynator dr Jan Filip August Szpejer,

Starszy lekarz dr Iwan Chodorowski,

Lekarz dr Iwanow,

Felczer Karol Franków,

Buchalter Antoni Gutowski,

Pisarz Konstanty Juszkow,

Aptekarz uczeń Denis Pietrow i Gawriło Iwanow,

Podoficerowie szpitalni Jan Cybuleńko i Jan Aleksiejew.

36 aresztancka kompania wojenno-poprawcza, podlegała bezpośrednio pod komendanta twierdzy, dowodził nią placmajor na prawach dowódcy batalionu. Kompanie liczyły 100-250 osadzonych, zarówno wojskowych jak i cywili, skazanych na roboty w twierdzy.

Komendant ppłk Rafał Sorokin (placmajor),

Liczyła 4 oficerów, feldfebla i 12 strażników (podoficerów), nie mogli być użyci w walce, byli to przydzieleni z 10 Okręgu Straży inwalidzi wojskowi.

W dniu 6 sierpnia 1865 roku zmieniono oznaczenie kompanii, na Zamojską Cywilną Aresztancką Kompanię. Od 9 stycznia 1867 r. więzienia znajdujące się w miastach powiatowych przejmują władze cywilne. Osadzeni z Zamościa zostali przeniesieni do powiatowego więzienia w Janowie.

Prawosławna cerkiew garnizonowa pod wezwaniem Zbawiciela (Spasa) znajdowała w przebudowanym do tego celu południowym pawilonie dawnego pałacu Zamoyskich,

Kapelan kapłan (pop)  Mikołaj Straszkiewicz.

Etatowym kapelanem rzymskokatolickim twierdzy zamojskiej był ksiądz Stanisław Mojżeszowicz, ze zlikwidowanego Zgromadzenia Cystersów w Lądzie.

W czasie powstania oddziały powstańcze nie zapuszczały się w pobliże twierdzy, działały na jej przedpolu. Garnizon twierdzy miał prowadzić rozpoznanie najbliższego przedpola. Do działań na przedpolu mogły być wykorzystane dwie sotnie kozaków: z 10 pułku stacjonująca na Nowym Mieście i z 23 pułku stacjonująca w twierdzy.

W 1863 roku [8]

– 30 stycznia oddział pod dowództwem Henryka Gramowskiego „Hugo” zaatakował Szczebrzeszyn, następnie wycofał się do Józefowa,

– 24 marca pod Krasnobrodem zatrzymał się na odpoczynek oddział płk Marcina Borelowskiego „Lelewela”, po w walce oderwał się od nieprzyjaciela,

 W 1864 roku

– 8 stycznia został pod Krasnobrodem zaskoczony na postoju i rozbity oddział Żandarmerii Narodowej pod dowództwem Karola Świdzińskiego,

– 13 stycznia oddział złożony z rozbitków z oddziału Świdzińskiego pod dowództwem  Kossowskiego, został zaatakowany podczas marszu, część po walce zdołała oderwać się od nieprzyjaciela,

-16 stycznia aby odwrócić uwagę od wkraczającego do Królestwa oddziału Wojciecha Komorowskiego, Karol Rylski wykonał demonstrację w kierunku twierdzy Zamojskiej, wycofał się po utarczce z kozakami pod Sitańcem,

-1 maja zostały zniszczone resztki oddziału mjr Rokitnickiego w okolicy Zamościa, ocaleni wycofali się za granicę austriacką.

Ukazem carskim z dnia 7 grudnia 1866 roku twierdza zamojska została zlikwidowana,  ponieważ „nie odpowiadała obronnym celom cesarstwa”. Straciła znaczenie strategicznej osłony od strony Austrii.

Stankiewicz Zbigniew

[1] Był szwagrem Karola Dąbrowskiego

[2] Józef Seruga Krwawy dzień w Tomaszowie Ordynackim w dniu 5 lutego 1863 roku. Teka Zamojska luty 1920 nr 2

[3] Gertruda Sowińska. Zamojszczyzna w powstaniu styczniowym. Annales UMCS XLVIII/11 1993

[4]  Gertruda Sowińska ………….

[5] Jednostki regularne otrzymały oznaczenia numeryczne dopiero w 1864 roku

[6] Nie będę tłumaczył tego okrzyku

[7] W wojskach inżynieryjnych nie było stopnia mjr tylko kpt I lub II rangi

[8] Stanisław Zieliński Bitwy i potyczki 1863-64. Rapperswil 1913