Historia zamojskiej poczty.

Artykuł od 2021 r. jest w trakcie redagowania, uzupełniania i korekty.

______________________________________________________________________________________________________

Na stronie Archiwum Głównego Akt Dawnych w opracowaniu Rafała Górnego pod linkiem (dostęp 20.09.2022 r.):
https://m.facebook.com/nt/screen/?params=%7B%22note_id%22%3A4571945909513912%7D&path=%2Fnotes%2Fnote%2F&paipv=0&eav=AfamNyKxjP0urIq6ThCk3eF_otsSijiFqf9cEUx-BPpfjrB48rpxsxgWSGelF6PtvHo&_rdr został opublikowany dokument, na podstawie którego mogła zostać uruchomiona pierwsza placówka pocztowa w Zamościu. Odpis tego dokumentu zachował się w Metryce Koronnej. Informuje m.in. o tym, że w 1662 r. król Jan Kazimierz powierza stanowisko generalnego dyrektora poczt sekretarzowi królewskiemu Aniołowi Marii Bandinellemu i nadaje pełny nadzór i władzę nad subdelegatami i magistrami poczt w głównych miastach Królestwa, takich jak: Kraków, Poznań, Toruń, Gdańsk, Lwów, Lublin, Warszawa oraz w innych, które w miarę potrzeby wzniesie przez całe Królestwo, powoła i stworzy, i dla dobrego upodobania swego powstrzyma i odwoła. Fragment ze strony AGAD-u:
„Przytomna i bardzo śpieszna wyprawiona sztafetta” czyli śledzenie przesyłek pocztowych w dobie staropolskiej.
Jedną z głównych form komunikacji na odległość w dawnych czasach było pisanie listów. Szacuje się, że w przechowywanym w AGAD zbiorze: Archiwum Warszawskie Radziwiłłów, w samym tylko dziale V (Listy domów obcych) ich liczba sięga około miliona sztuk. A to zaledwie niewielki ułamek dawnej spuścizny epistolograficznej. Warto więc zastanowić się chwilę nad organizacją i funkcjonowaniem poczty, która przewoziła i dostarczała te olbrzymie ilości korespondencji. Za początek państwowej poczty w dawnej Rzeczypospolitej przyjmuje się rok 1558, kiedy to król Zygmunt August zorganizował stałą przesyłkę korespondencji pomiędzy Krakowem a Wenecją, żeby załatwiać sprawy spadkowe po matce, królowej Bonie. Pierwszym dyrektorem poczty został Piemontczyk Prospero Prowana. Od 1568 r. urząd ten nieprzerwanie przez prawie 100 lat sprawowali członkowie włoskiej rodziny kupieckiej Montelupich, którzy spolszczyli swoje nazwisko na Wilczogórscy. Dostarczanie korespondencji odbywało się przy pomocy kurierów i posłańców. W połowie XVII wieku istniały już połączenia pocztowe pomiędzy wszystkimi miastami Królestwa liczącymi powyżej 4 tys. mieszkańców. Służba pocztowa jednakże w tamtych czasach niosła ze sobą sporo niebezpieczeństw, gdyż kurierzy narażeni byli na rabunek koni i listów ze strony licznie grasujących band. W 1662 r. król Jan Kazimierz powierzył stanowisko generalnego dyrektora poczt sekretarzowi królewskiemu Aniołowi Marii Bandinellemu. W Metryce Koronnej zachował się odpis dokumentu w tej sprawie, w którym wymieniono miasta z głównymi placówkami pocztowymi. Król zagwarantował tam również finansowanie poczty oraz wyznaczył karę za naruszenie przywileju pocztowego. Oblata przywileju nad prefekturami pocztowymi Królestwa dla szlachetnego Anioła Marii Bandinellego (Angelus Maria Bandinelli).
Jan Kazimierz, z Bożej Łaski król polski, wielki książę litewski etc. oznajmiamy niniejszym naszym dokumentem itd. Gdy chodzi o sprawę nadmiernej korzyści i wygody powszechnej, aby zarówno nasze jak i mieszkańców Królestwa naszego, zarówno wewnątrz władztw naszych jak i na zewnątrz tu i ówdzie wysyłane listy, były dostarczane i na przemian wstecz stosownie przekazywane być mogły, dlatego chwalebnym i odpowiednio wyszukanym sposobem do wykonania tego, założyliśmy Pocztę Generalną tu w Warszawie i aby powszechnie była tak skonstruowana i ustanowiona urzędowym porządkiem rzeczy wielkiej ważności, który obecnie chcąc umocnić, nad tymże urzędem pocztowym (po śmierci szlachetnego Karola Montolupi, sekretarza naszego i poczty naszej generalnego prefekta) szlachetnego Anioła Marię Bandinellego, sekretarza naszego jako głównego i najwyższego poczt naszych magistra i prefekta, którego oddanie nasze, wiarę i niewzruszoność w rzeczach mających być wysyłanymi najwyższą składa przydatność, nakazujemy ustanowić i wybrać, i tym samym ustanawiamy, i wybieramy niniejszym pismem naszym aż do kresu żywota jego. Nadajemy mu pełny nadzór i władzę nad subdelegatami i magistrami poczt w głównych Królestwa naszego miastach, takich jak: Kraków, Poznań, Toruń, Gdańsk, Lwów, Lublin, Warszawa oraz w innych, które w miarę potrzeby wzniesie przez całe Królestwo nasze, powoła i stworzy, i dla dobrego upodobania swego powstrzyma i odwoła. Nad publicznymi kurierami i posłańcami z listami, potrzebnymi w miejscach podstawionych dla odbierania listów zarówno naszych, jak i innych osób jakiegokolwiek stanu i których w razie konieczności zażąda sprowadzić, i wysłać, i całą swą powinnością bez jakiejkolwiek przeszkody to wykona, a wszelkie prawa, i prerogatywy, które prawem, i zwyczajem odnoszą się do urzędu generalnego poczt naszych prefekta, będzie używał. Następnie to, co pożyteczniejszy obowiązek obejmować może dla instytucji naszej szczególnie o pochwaleniu konnicy pocztowej, aby zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz Królestwa przewożone listy, przeznaczone w owym czasie jemu do oddania i na odwrót, do niego odpowiedzi i odpisy wzajemnie stosownie przekazywane być mogły, od sług do tego użycia wprowadzonych i końmi do rzeczy wykonania utrzymywanych, z pieniędzy zwanych podwody przez państwa i miasta, wyjąwszy te, które prawami publicznymi są wyjęte wedle konstytucji tak dawnych, jak i niedawnymi ordynacjami objętych i do wprowadzenia użycia tymże pocztom stosownych, i przeciw nim, jeśli ktoś wspomniane pieniądze oddać odmówi, wedle brzmienia tychże konstytucji zostanie wykonane prawo. To, wszystkim, którym potrzeba, zwłaszcza zaś dygnitarzom królestwa, urzędnikom zarówno dworu naszego, jak i wojewodów, dystryktów i całej szlachcie, poszczególnym też państwom i miastom naszym, magistratom cywilnym, wszystkim i każdym poddanym naszym, chcąc wiadomym uczynić, przekazujemy, aby wspomnianego szlachetnego Anioła Marię Bandinellego, sekretarza naszego, jako najgłówniejszego i pierwszego poczt naszych prefekta mieli i uznawali, i odpowiadali mu wedle praw, przywilejów, i dochodów prawem opisanych, i by żądali podległości od innych: pocztylionów, posłańców tak pieszych, jak i konnych przez niego ustanowionych lub do ustanowienia przeznaczonych, a we wszystkich podległych naszych miejscach niechaj zagwarantują wszelkie bezpieczeństwo drogi, które będzie potrzebował użyć. Następnie, aby nikt się pod jakimkolwiek powodem lub pozorem nie wtrącał do tego jego urzędu, ani sobie go za zgodą woli naszej nie przywłaszczał, lub go wskutek używania swego psuć się nie ośmielił, poważnie przekazujemy i zabraniamy. Także przeciwko każdemu, kto oprócz tegoż kupca i innych jakichkolwiek osób listy zbiorowo i powszechnie wysyłać, kurierów i posłańców dla swej korzyści utrzymywać stale lub niekiedy prowadzić będzie zamierzał, gdyby tak się stało, że ktoś spróbuje, wówczas chcemy, aby został ukarany karą dwóch tysięcy dukatów w złocie, której to kary połowiczna część temu najwyższemu prefektowi poczt, pozostała [część kary] sędziemu, przed którym z rozporządzenia i woli naszej, postępowanie będzie się toczyło, nieodpuszczalnie została zasądzona, z faktycznego wykonania powtórzona i odbyta będzie.
Na tejże rzeczy większą wiarę niniejszy dokument podpisany ręką naszą kazaliśmy umocnić pieczęcią koronną.
Dano w Warszawie, dnia szóstego miesiąca kwietnia, roku pańskiego tysiąc sześćset sześćdziesiątego drugiego, w trzynastym roku królowania naszego w Polsce, w Szwecji natomiast w czternastym roku.
Jan Kazimierz król Miejsce pieczęci kancelarii koronnej większej.(-) Jan Ignacy Bąkowski, podkomorzy chełmiński.
Z instrukcji z 1765 dla pocztmistrzów wynika, że przez województwo lubelskie biegł ważny szlak pocztowy z Warszawy przez Lublin, Piaski, Krasnystaw, Zamość i Lwów do Kamieńca Podolskiego. Gdy w roku 1772 po pierwszym zaborze Zamość i Galicja dostały się Austrii, trakt kamieniecki zmienił kierunek i przebiegał przez Łęczną, Chełm i Łuck. Drugim ważnym szlakiem był szlak krakowski, którego trasa prowadziła z Lublina przez Bełżyce, Urzędów, Opatów do Krakowa. Lublin był więc ważnym węzłem komunikacji pocztowej, zwłaszcza po zaborze Galicji, gdy przestał istnieć szlak Lwów — Kraków i przez Lublin utrzymywano łączność ze wschodnimi krańcami Rzeczypospolitej.(źródło: Kalendarz Lubelski 1967) https://biblioteka.teatrnn.pl/Content/9251/Poczta_przez_tysiaclecia.pdf?fbclid=IwAR1qmX0Xs14WjTIhKjPKC0EANox9AT25lS0m_vN6LSfm9dSdkizr7TwZqqc (dostęp 22.09.2022 r.)
Zamojską pocztę na mapach uwidoczniono po raz pierwszy na planie sytuacyjnym Zamościa-twierdzy z 1772 r. (1, s. 26). Znajdowała się przy obwodnicy okalającej miasto od północy i wschodu, łącząc trakt lwowski z lubelskim, przy którym ją umieszczono (die Post).
W 1781 r. wymieniony został zamojski pocztmajster Daniel Walter de Oilgliwe (2). Z artykułu dr Jacka Feduszki (3) dowiadujemy się, że stacja pocztowa działała w Zamościu od 1774 r. Prawdopodobnie dotyczy to stacji obok karczmy zajezdnej w Janowicach przy starym trakcie lubelskim. Karczma ta powinna być widoczna na planie austriackim z 1777 r. (1, s. 29-33), ale legenda jej nie wymienia.
Na mapie Mappa Okazuiąca Płaszczyzne Wsi Janowic z Przyległościami w Państwie Ordynacyi przy Twierdzy Zamościu Sytuowaney z[r]obiona w dniach Mca maja 1811 roku. (1, s. 56) oznaczono Nr 4 (zgodnie z legendą) ww. karczmę przy trakcie lubelskim. Przy niej wzmiankowana była zamojska poczta. Współczesny układ terenu miasta, odpowiadający położeniu karczmy w 1811 r. nałożył na mapę architekt Jacek Herc.

oraz odpowiednio na mapie Miega z ok. 1780 r. żółtym kolorem oznaczono ten sam teren z karczmą przy starym trakcie lubelskim (1, s. 38)

Carte dus Cercle de Zamosc = Karte des Kreises von Zamosc, Mapa wchodzi w skład\: Atlas des Roiaumes De Galicie Et De Lodomerie, arkusz 6.
link: https://kpbc.umk.pl/dlibra/publication/edition/161451/content; Źródło: B II 3105/ VI, Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Bydgoszczy. Dostawca treści : Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa (dostęp 15.09.2022). Fragment mapy z 1786 r. z oznaczeniem traktów pocztowych czyli prowadzącego z Warszawy do Lwowa przez Kozienice, Puławy, Lublin, Zamość, Krynice, Łaszczówkę k/Tomaszowa i Rawę Ruską oraz drugiego z Zamościa do Jarosławia, przez Kosobudy i Tarnogród i do Hrubieszowa. Przy głównych traktach funkcjonowały  stacje pocztowe, tzw. poczthalterie, oznaczone symbolem trąbki pocztowej. Placówki pocztowe oznaczone są trąbką pocztową. Poza Zamościem znajdowały się jeszcze w Krynicach, Kosobudach, Józefowie, Tarnogrodzie, Łaszczówce k/Tomaszowa, Przeworsku i Rawie Ruskiej.

Poniżej fragment mapy z roku 1811 (1, s. 52-55) z oznaczeniem traktów i placówek pocztowych.

Poniżej fragment Mappa pocztowa i podróżna Królestwa Polskiego i Wielkiego Xsięstwa Poznańskiego z 1817 r.; Wilhelm Sander (ca 1766-1836), z oznaczeniem traktów i placówek pocztowych.
 link: https://polona.pl/item/mappa-pocztowa-i-podrozna-krolestwa-polskiego-i-wielkiego-xsiestwa-poznanskiego,MTI2NjMwNjUy/0/#info:metadata (dostęp 15.08.2022)

Mappa Generalna Królestwa Polskiego z oznaczeniem pocztowych i partykularnych dróg, stacyi i odległości mil między onymi. Ułożona podług naynowszych i naydokładnieyszych wiadomości w S. Petersburgu roku 1820.
Link: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/89/1820_%D0%A6%D0%B0%D1%80%D1%81%D1%82%D0%B2%D0%BE_%D0%9F%D0%BE%D0%BB%D1%8C%D1%81%D0%BA%D0%BE%D0%B5.jpg (dostęp: 22.09.2022 r.). Zaznaczono wielką drogę pocztową i poboczne.

„Karta Poczt Królestwa Polskiego” (4), link: https://polona.pl/item/karta-poczt-krolestwa-polskiego,Nzk1Nzc4Ng/0/#info:metadata  (dostęp 22.09.2022 r.); wydanie drugie poprawione na rok 1827 obrazuje przebieg dróg pocztowych na obszarze Królestwa. Wycinek mapy obok przedstawia skomunikowane z Zamościem poczty podporządkowane. Prowadzący z Warszawy przez Lublin, Krasnystaw i Stary Zamość dawny trakt do Zamościa, to główny trakt pocztowy do Lwowa, przez Krynice, Tomaszów i Rawę Ruską. W tym czasie był już traktem pocztowym wozowo-konnym, z tym, że odcinek pomiędzy Tomaszowem, a Rawą Ruską był traktem pieszym, przejmując poza Rawą ponownie charakter traktu wozowo-konnego. Z Zamościa do Hrubieszowa prowadził trakt wozowy, i dalej z Hrubieszowa do Uściługa jako trakt wozowo-konny. Podobnie skomunikowany był Zamość z Janowem i Tarnogrodem (przez Biłgoraj i Zwierzyniec). Mapa określała istotne dla taryfy pocztowej odległości pomiędzy poszczególnymi miejscowościami oraz granice administracyjne i polityczne (Rawa Ruska leżała już na obszarze Galicji).

Od 1815 r. na rogu obecnej ulicy Piłsudskiego i Sadowej funkcjonowała Poczthalteria Burharda. Plan sytuacyjny z 1875 r. posiadłości Roberta Nolte w Zamościu (1, s. 255) uwidacznia dodatkowo zarys, wydzielonej ogrodzeniem zabudowy przy zamojskim trakcie pocztowym. W przyszłości stanie w tym miejscu (ul. Piłsudskiego 13) kamienica czynszowa. Zespół tych budynków określony został przez panią dr Bogumiłę Sawę jako „3 budynki poczthalterii Burharda„ Stara poczta zamojskiego pocztmistrza Ludwika Burharda została skazana na rozbiórkę po wytyczeniu w 1833 r. (pod dyktando władz wojskowych) kolejnego obwodu wokół twierdzy, w odległości 200 m od stoków twierdzy. (6, s. 288-289) Budynek starej poczty stał jeszcze do 1909 r. i wykorzystywany był na mieszkania. (7, s. 71)

Poniżej na zdjęciu Janusza Słomianowskiego kamienica czynszowa przy ul. Piłsudskiego 13 w 1978 r.

W 1819 r. rząd kupił od dzierżawcy wsi Lipsko – Leopolda Pellegriniego dwie kamienice w twierdzy, w pobliżu wikariatu, dla pocztamtu pogranicznego. (5) i (6, s. 184) Władzom wojskowym Zamościa oraz stacjonującemu tu garnizonowi potrzebna była poczta wojskowa. Stajnie poczty – Maison de la poste (1, s. 83) mieściły się przy Bramie Szczebrzeskiej, co uwidacznia plan z 1823 r. Likwidacja stajni nastąpiła w maju 1824 r. w związku z budową nowej ulicy łączącej Bramę Lwowską z Bramą Szczebrzeską. Ulica o szerokości 5 sążni była przeznaczona dla wojska i artylerii, a jej budowa wynikała z rozkazu wielkiego księcia Konstantego z 1822 r., nie zadowolonego z postępu prac fortyfikacyjnych w Twierdzy Zamojskiej. Likwidacja stajni nastąpiła jednak dopiero w maju następnego roku i odtąd poczta, nie mając gdzie trzymać swoich koni, wynajmowała je u mieszczan. Zamojski pocztamt pograniczny otrzymał odszkodowanie z sumy 80 tys. złp, która pozostała z funduszu zapasów roku 1823 (6, s. 187)

Około 1850 r. zbudowana została stajnia kozacka przy ul. Łukasińskiego 5a (od 1946 r. kaszarnia) Mogła być wykorzystywana do postoju koni rozstawnych. Fotografia z 1954 r. z zasobów Archiwum Zamojskiego.

Rok 1825
Plan projektowanych fortyfikacji twierdzy Zamość – napisy na planie w jęz. francuskim – wśród domów miejskich legenda wymienia z literą „a” pocztę Maison de Poste (przy wikarówce). (1, s. 88)

Rok 1827
Na planie z 1827 r. żółtym kolorem zaznaczona poczta (1, s. 91)

Rok 1837
Generalny plan twierdzy zamojskiej z 23.03.1837 r. (1, s. 107-110) wymienia w opisie (legendzie) wśród budynków należących do Urzędu Miasta, dwa budynki B i C dla oznaczenia poczty w tym C jako stary dom pocztowy do odbudowania dla dowódców. Budynek poczty znajdował się przy obecnej ulicy Akademickiej i przylegał do Wikarówki.

W 1847 r. sporządzono w Zamościu aktualne oszacowanie wszystkich nieruchomości (straty po powstaniu listopadowym). Z badań dr B. Sawy wiemy, że budynek poczty znajdujący się w sąsiedztwie wikarówki został zajęty w 1848 r. na kwaterę oficera sprawującego dozór nad ogrodami wojskowymi. (6, s. 285, tabela nr 25)
Jeszcze w roku 1851 (1, s. 119) widok na budynki poniżej. Niektóre źródła podają, że pocztę usunięto z budynku przy wikariacie przypuszczalnie po powstaniu listopadowym 1831 r.

Na niżej zamieszczonym zdjęciu widzimy fragment Widoku Zamościa od strony pałacu – z obrazu olejnego Marcina Zaleskiego z 1848 r. (1,. s. 338). Skrajny budynek (w sumie dwa budynki), przylegający do wikariatu nie zachował się do naszych czasów. Jest to jedyny jego widok, zachowany na płótnie Zaleskiego.

Przy remoncie Wikarówki w latach 1917-1919 utrwalono zarys fundamentów nieistniejącego budynku poczty od ulicy Akademickiej jak na zdjęciu:

Rok 1820 – Poczta Wozowa i Konna Lubelska – „z” i „do” Warszawy – kursy odchodzące i przychodzące (źródło: Kalendarzyk Mały Pijarski Polski i Ruski na rok 1820 – C.B.J.)

 

 

Na planie z 1823 r. oznaczono plac i grunt na postawienie poczty za bramą Lubelską  e  442 (1, s. 86), ale projekt nie został zrealizowany.

Poczta na Nowej Osadzie
W związku z likwidacją poczthalterii Burharda wiosną 1835 r. ogłoszony został przetarg na wybudowanie Domu Pocztowego na Przedmieściu Twierdzy Zamościa.

Wykonawstwa podjął się mieszkaniec twierdzy, kupiec i szynkarz – Pejsak Cukier. Nowa Poczthalteria stanęła przy głównym trakcie Warszawa – Lwów.(6, s.294) Po raz pierwszy uwidacznia ją plan (znakiem trąbki pocztowej) zdjęty w latach 1835-1868, opublikowany w 1877 r. (1, s. 134) Przez kilkadziesiąt lat był to jedyny murowany gmach na Nowej Osadzie. Opis poczty na Nowej Osadzie zawdzięczamy p. Bogumile Sawie. Był to dom pocztowy I klasy, architekturą przypominający podobne budynki w Siedlcach i Łowiczu. Główny budynek administracyjny był piętrowy. Po obu stronach, szczytem do szosy ustawiono dwie murowane stajnie dla koni pocztowych. Do nich dostawiono w jednej linii dwa inne, skromniejsze obiekty inwentarskie (drewniane). Powierzchnia ogrodzonej parceli pocztowej wynosiła 13000 m kw. W sąsiedztwie zabudowań był sad, ogród warzywny, pole orne (3 morgi), a na dziedzińcu wiercona studnia. (7, s. 79)
Miejscowa duża poczthalteria (w stajni pocztowej stało w 1843 r. 14 koni) zatrudniała 4 pocztylionów odwożących dyliżansem korespondencję i podróżnych. Otrzymywali oni liberię, czyli umundurowanie i chociaż pensje były niskie, to mieli bezpłatne wyżywienie, bo poczthalteria zatrudniała kucharkę. Intratne stanowisko Naczelnika połączone z użytkowaniem pola i łąki rządowej obejmował kandydat na podstawie spisanego kontraktu, przy czym składał on odpowiednio wysoką kaucję w Dyrekcji Jeneralnej Poczt. Do wybuchu powstania listopadowego pozostawał na tej posadzie szlachcic z pochodzenia Bazyli Żukowski, zesłany za udział w rewolucji do syberyjskiej Wiatki. Po powrocie nie mógł już pełnić dawnej funkcji i przyjęto wówczas zagorzałego rusofila Maksymiliana Guzowskiego. Zamojski pocztowy urząd pograniczny był jednocześnie stacją transportową, która zajmowała się odsyłaniem do różnych miejscowości włóczęgów, przemytników, prostytutek oraz więźniów do sądów poprawczych w guberni lubelskiej lub poza jej granicami. Po roku 1830 zarządzali stacją kolejni inspektorzy policji dla Nowej Osady, zatrudniający mieszkańców miasta w charakterze strażników.(6, s. 299)

Dalszego opisu kompleksu budynków pocztamtu i poczthalterii na Nowej Osadzie dokonał  Zbigniew Stankiewicz w artykule Co pozostało w Zamościu z dawnych poczt zamieszczonym w Zamojskim Kwartalniku Kulturalnym z 2012 r. (8) Obiekty pocztowe zostały ogrodzone, a od strony traktu prowadziły do nich dwie bramy wjazdowo-wyjazdowe. Wjeżdżało się nimi i wyjeżdżało, w zależności od kierunku jazdy na trakcie. Pomiędzy flankującymi pocztamt budynkami pomocniczymi i dziedzińcem był objazd. Na tyłach budynku głównego dokonywano rozładunku i załadunku poczty, dokonywano przeglądu dyliżansów, przeprzężenia koni itp. czynności, także tych związanych z obsługą podróżnych.
W 1886 r. przeniesiony tu został telegraf ze Starego Miasta (róg Zamenhofa i Łukasińskiego). Prawdopodobnie tu znajdowała się też pierwsza automatyczna centrala telefoniczna, która razem z pocztą, została przeniesiona na Stare Miasto w 1915 r. do budynku Akademii Zamojskiej. Natomiast po 1918 r. do budynku przy ul. Kościuszki. W czasie II wojny, w 1941 r., Niemcy zainstalowali w infułatce aparat Hughesa, który obsługiwali pracownicy z Lublina. Infułatkę zwrócono kolegiacie dopiero w 1954 r. Pierwsze telefony w Zamościu zostały zainstalowane ok. 1908 r. (11) i (źródło – Zamościopedia)
Na planie sytuacyjnym z 1916 r. (1, s. 144) przedstawiono budynki poczty (Russische Post) w Nowej Osadzie, ale oznaczone jako nieużytkowane (Nicht belegt).

W latach 1915-1919 budynek poczty na Nowej Osadzie nie był użytkowany.
Poniżej na fotografii z ok. 1880 r., ze zbiorów Adama Gąsianowskiego.

Na mało czytelnym ww. planie z 1880 r. (1, s.138-139) w legendzie [wyżej] cz. II – planowane budynki pod poz. 23 jest zapis Stacja pocztowa i telegraficzna. W aktach miasta Zamościa zachował się protokół z 3 grudnia 1907 r., zawierający informację o postanowieniu w latach 1902-1903 zamiany miejskiego kawałka ziemi położonego na rogu ulicy Obwodowej [ob. Peowiaków] i szosy prowadzącej do Nowej Osady [ob. Partyzantów] o powierzchni 1200 kwadr. sążni należącej do urzędu pocztowo–telegraficznego, z tym, żeby na ziemi miejskiej był zbudowany budynek dla Zamojskiego Urzędu Pocztowo–Telegraficznego, aby ułatwić życie mieszkańcom i urzędom. Wartość ziemi miejskiej – 4200 rubli, a pocztowej – 675 rubli. Jednak zamiana będzie przeprowadzona bez dopłaty. Jedno jest tylko zagadkowe – poczta nie tylko nie ma zamiaru budować nowego budynku na nowym miejscu, ale niedawno przeprowadziła kapitalny remont starego. Więc miasto dopiero wtedy zgodzi się na zamianę, gdy poczta zacznie budować, bo miasto z tego kawałka ma dosyć duże dochody, a widać, że poczta nie ma zamiaru budować skoro remontuje stary.
Przy końcu roku 1905 wybuchł w całym państwie strajk powszechny: stanęły koleje, poczta, fabryki zamarły. Robotnicy masowo wyszli na ulicę. (10)
Po raz ostatni wspomniano o tej planowanej, a nie zrealizowanej budowie Urzędu Pocztowo – Telegraficznego w protokole z 9 stycznia 1914 r., znajdującym się w aktach miasta Zamościa.
W aktach miasta Zamościa zachowało się wystąpienie z 7 lutego 1919 r. Rady miasta Zamościa do Związku Gmachów Państwowych o objęciu gmachu byłej poczty za miastem, za wiedzą Komisariatu, przez Zarząd Kółek Rolniczych.
Rok 1843 – Kurier Warszawski Nr 209 z 10 sierpnia 1843 r. – źródło: CBJ

Korzystanie z usług pocztowych regulowały m.in. Przewodnik dla podróżujących w Europie podług najnowszych źródeł ułożony oraz Poradnik pocztowy dla podróżujących ekstrapocztą, kuryerem, pocztami wozowemi, osobowo-listownemi (karetami), wydany w czterech językach (rosyjskim, francuskim, niemieckim i polskim) w 1844 r. w Warszawie.(9) Poradnik omawiał szczegółowo przepisy dotyczące jazdy pocztą przyspieszoną; wysyłanie sztafet; poczty wozowej i osobowo-listowej. Wymieniał rodzaje poczt i skorowidz dróg pocztowych. Zawierał wykaz opłat, wykaz przyjścia i odejścia poczty; wykaz komór celnych oraz wykaz stacji pocztowych i urzędów im podporządkowanych.
Wspomniany Skorowidz wszystkich dróg pocztowych w Królestwie Polskim i rodzaju kursujących poczt zaliczał Trakt Zamojski do tzw. traktów głównych. Była to droga bita z Warszawy do Twierdzy Zamość. Mierzyła łącznie 238 1/2 wiorst. Oznaczono ją numerem 39. W ciągu tygodniu kursowały nią dwie poczty wozowe (furgony) i jedna osobowo-listowa. Z pocztowego Traktu Zamojskiego rozchodziły się następujące drogi pocztowe:
  • z Krasnegostawu do Chełma (droga zwyczajna), 30 wiorst, Nr drogi 40, jedna poczta wozowa;
  • z Krasnegostawu przez Hrubieszów do Strzyżowa (droga zwyczajna), 68 1/2 wiorst, Nr 38, 1 wozowa, 1 konna do Hrubieszowa, a stamtąd 2 wozowe;
  • z Hrubieszowa do Dołhobyczowa (droga zwyczajna), 27 1/2 wiorst, Nr 41, 1 wozowa, 1 konna;
  • z Nowej Osady Zamość przez Tomaszów do Rawy Ruskiej w Galicji (droga zwyczajna), Nr 42, 69 1/2 wiorst, 1 wozowa, 1 konna;
  •  z Nowej Osady Zamość przez Tarnogród do Sieniawy w Galicji (droga zwyczajna), Nr 43, 91 1/2 wiorst, 1 wozowa, 1 konna do Tarnogrodu, a stamtąd do Sieniawy dwie konne;
  • z Nowej Osady Zamościa do Janowa (droga zwyczajna), Nr 44, 71 1/2 wiorst, 1 wozowa, 1 konna.
    Jazda podróżnych pocztą osobowo-listową (karetą) na Trakcie Zamojskim, zarówno wewnątrz karety, jak i na koźle (bez różnicy) wyceniona była na 3 kopiejki srebrem za wiorstę. Poczty były sześciu rodzajów: piesza, konna (listowa), wozowa; zwyczajna listowa, osobowo-listowa (kurierska-karetami przewożona) i wozowa.
    Królestwo Polskie było samoistną jednostką państwową (Traktat z 3.05.1815 r. i Konstytucja zatwierdzona przez cara Aleksandra I). Z Rosją połączone było wspólną polityką zagraniczną i unią personalną. Car rosyjski był zarazem królem polskim. Odrębne były władze, sejm, armia i policja. Rosja jednak nie dotrzymała traktatów i 1 września 1858 r. m.in. Zarząd Pocztowy Królestwa Polskiego przeszedł pod władzę Rady Administracji i namiestnika księcia Gorczakowa. W tym samym roku nastąpił rozdział kasowników numerowanych pomiędzy poszczególne 269 Urzędów Pocztowych.
Rok 1874
Na planie z 1874 r. (1, s.135) pod poz. 25 wg legendy uwidoczniono po raz pierwszy Urząd Telegraficzny w Zamościu. Powtarza tę informację plan z 1880 r., też poz. 25 (1, s. 136-137). Wg Zamosciopedii telegraf był czynny od ok. 1860 r. W 1880 r. wymieniany był naczelnik Stacji Telegrafu August Baum. W 1886 r. przeniesiony został do budynku poczty na Nowej Osadzie i wraz z nią z powrotem wrócił do miasta ok. 1916 r. [plan z 1916 r. pod poz. 2 i 41 (1. s. 144)], ale do różnych budynków. Zdjęcie planu zamieszczone w dalszej części artykułu. W 1941 r. Niemcy zainstalowali w infułatce aparat Hughesa, który obsługiwali pracownicy z Lublina.(źródło: Zamosciopedia)
Na planie z 1874 r. (1, s. 135):

Na planie z 1880 r. (1, s. s. 136-137) też pod poz. 25 urząd telegraficzny, pod poz. 24. szpital żydowski (spłonął w 1884 r.) i pod poz. 23 kuźnia kozacka, która na planie z 1916 r. występuje pod poz. 41

Na podstawie Rocznika Lubelskiego i Kalendarza na rok 1901, udostępnianego przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Lublinie możemy prześledzić struktury pocztowe wprowadzone przez zaborczą Rosję. W Lublinie mieścił się Gubernialny Urząd Pocztowy i Zarząd Lubelskiego Okręgu Pocztowo-Telegraficznego, z Biurem UPT w Lublinie i z Naczelnikiem Okręgu. Podlegały im w województwie Urzędy Pocztowo-Telegraficzne w Zamościu, Hrubieszowie, Krasnymstawie, Chełmie, Janowie, Nowo-Aleksandryi (Puławy), Biłgoraju, Tomaszowie, Iwanogrodzie (Świdniku) oraz Oddziały Pocztowo-Telegraficzne i Stacje Pocztowe. W roku 1904 (Lublinianin-Rocznik-Kalendarzowy ilustrowany – udostęp. j.w.) wśród struktur pocztowych nadal notowano urzędy pocztowo-telegraficzne, oddziały i stacje . W Zamościu naczelnikiem UPT był Gutowskij; w Zwierzyńcu Potjejkin, w Krasnymstawie Iwanowskij; Tomaszowie Łysyj; w Józefowie Salnikow.

źródło: Zamościopedia

Zdjęcie ulicy Łukasińskiego z 1939 r. ze zbiorów Wiesława Smyka.
O losach poczty na Zamojszczyźnie  od 29 lipca do 9 września 1914 r. napisała w swoich dziennikach Eugenia Dominiowa (10):
6 sierpnia poczta zamojska ewakuowana, podobnie jak inne instytucje rządowe;
11 sierpnia – sieć telefonów w Ordynacji zajęta na użytek armii rosyjskiej
13 sierpnia poczta szczebrzeszyńska odjechała do Chełma;
18 sierpnia – Austriacy są jak u siebie, nad urzędami  pocztowymi wywiesili tablice z niemieckimi napisami, telegraf polowy, telefony naprawili ustawiając aparaty własne i połączyli całą linię z Austrią; wieczorem spadła tablica niemiecka z nad poczty w Szczebrzeszynie, bo powrócił telegrafista z Chełma z aparatem przeznaczonym dla armii rosyjskiej.
19 sierpnia 1914 r. urząd pocztowy powrócił do Zamościa
23.08.1914 r. wojsko rosyjskie opuściło Zamość, a poczta zamojska znowu odjechała do Chełma.
Poczta w czasie I wojny światowej i w latach międzywojennych
Rok 1915 – Monarchia austriacko-węgierska.
Od 1 listopada 1915 r. (Dz. Urz. C. i K. Komendy Obwodu Krasnostawskiego Nr 2 – C.B.J.) ludność cywilna mogła korzystać z ruchu pocztowego przy urzędzie pocztowym w Krasnostawie. Ruch pocztowy dla cywili obejmował także zakłady pocztowe w innych miejscowościach m.in. w Zamościu.

Na zdjęciu poniżej uwidoczniony został na gmachu dawnej Akademii Zamojskiej szyld austriacki, na którym możemy odczytać: K.u.K. ETAPPEN-MAGAZIN. Już 5. listopada 1915 r. w budynku Akademii Zamojskiej Austriacy utworzyli Etapowy Urząd Pocztowy C. i K. (K.u.K. Etappen-Postamt), który funkcjonował do 1918 r., natomiast dla cywili do 1921 r., kiedy pocztę przeniesiono na ul. Kościuszki 9 (dawny szpital kolegiacki) (źródło – Zamościopedia) Na zdjęciu, ze zbiorów Muzeum Zamojskiego, widzimy młodzież i nauczycieli Publicznego Gimnazjum Realnego w Zamościu i Męskiego.

Na planie miasta z 1916 r. (1, s. 144) pod poz. 41 (budynek zamykający ulicę Bazyliańską) w legendzie uwidoczniono w luźnym tłumaczeniu – Rezerwowy Oddział Telegraficzny No.29: kancelarie, zakwaterowanie dla załogi, składy materiałów, warsztaty, stajnie i wozownie, a pod poz. 2. wymieniony powyżej K.u.K. Etappen-Magazin, i inne w budynku dawnej Akademii Zamojskiej – legenda w jęz. niemieckim.

Budynek stajni wojskowej, warsztatów, wozowni itp. dla rezerwowego oddziału urzędu telegraficznego, poz. 41 na planie 1916 r. na zdjęciu ze zbiorów Archiwum Zamojskiego. Budynek stajni rozebrany w 1998 r. i postawiony nowy częściowo odtwarzający lokalizację i bryłę dawnego, natomiast ulicę Bazyliańską przedłużono do ulicy Łukasińskiego w 1950 r. (źródło: Zamościopedia)

Rok 1916 – ładownia Nowa Osada. (Dz. Urz. C. i K. Komendy Obwodu Krasnostawskiego Nr 15 z 15.08.1916 r.) – źródło: CBJ.

Po 1916 r. Jan Strempel pełnił funkcję st. oficjała poczty, którą zaklasyfikowano do I klasy urzędów pocztowych z nr okręgu 77.
W roku 1917 dopuszczono, w ograniczonym zakresie, używanie języka polskiego w obrocie pocztowym wojskowym. (Dz. Urz. C. i K. Komendy Obwodu Krasnostawskiego Nr 10 wyd. Krasnystaw 15.09.1917).

Według ogłoszenia zamieszczonego w Kronice Powiatu Zamojskiego (R.1. Nr 20 z 1.XI.1918 r.) poczta znajdowała się na Przedmieściu Lubelskim, za szpitalem św. Mikołaja, obok domu p. p. Kawałków.

Około 1920 r. szpital kolegiacki przy ul. Kościuszki 11 został adaptowany na pocztę, która działała tu od 1921 r. Na zdjęciu z 1922 r. ze zbiorów Archiwum Zamojskiego:

W latach 20. XX w. na  zlecenie naczelnika poczty w firmie Kabasów przy ul. Partyzantów 42 wybudowano karetkę, pomalowaną na żółto, z napisem i orłem, do przewożenia listów ze Starego Miasta na Nowe. (11) W fabryczce Kabasów produkowano również furgony dla pułków kozackich. Na zdjęciu furgon pocztowy z Zamościopedii Pana Andrzeja Kędziory.

Rok 1925 – Dz. Urz. Gen. Dyr. P i T Nr 46 z 31.10.1925 z dodatkiem – źródło CBJ.
W wiadomościach osobowych dotyczących poczty w Zamościu podano m.in., przyjętych do służby w charakterze praktykantów pocztowych XII stopnia, w tym Mariana Jerzego Obacz dn. 16.04.1925 r. Wymieniany jest również Ziemba Józef urz. XI st. z Zamościa, mianowany kierownikiem UP Telegr. IV kl. w Sawinie od 1.05.1925 r. oraz Papierzański Włodzimierz prakt. XII st. z Zamościa, przeniesiony do UP IV kl. w Sławatyczach od 1.07.1925 r. Ze stopnia IX do VIII st. służb. referendarzem mianowano Laskowskiego Edwarda z Zamościa. Wymienia się także st. sekretarza Jana Prystapczuka i urzędnika pocztowego Romana Kurzeja. Zwolniono ze służby w Zamościu: Janinę Ziębową urz. XI kl. oraz z dniem 31.05.1925 r. praktykanta XII st. Józefa Kruczka. (Dz. Urz. Gen. Dyr. P i T Nr 46 z 31.10.1925 z dodatkiem – źródło CBJ).
W 1928 r. otwarto lokal pocztowo-telegraficzny w dzierżawionym domu J. Szweda przy ul. Lwowskiej 14 (d. nr 112), był to dom murowany, piętrowy, wąsko frontowy, dwuosiowy z balkonem; przebudowany w 1940 r. Od 1.08.1932 r. dział telegraficzny pracował non stop.(źródło Zamosciopedia)
Wg książek telefonicznych z 1931 r. i 1939 r. przy ul. Kościuszki 11 funkcjonował urząd pocztowy oraz nadzór techn .Telegr. i telef (15) oraz (11):

Według ww. książki telefonicznej z lat 1938-1939 przy ulicy Marszałka Piłsudskiego 31 (w kamienicy Zakrzewskich) mieścił się oddział urzędu pocztowego Zamość 1. Obecnie kamienica ta nie istnieje. Możemy ją zobaczyć poniżej na zdjęciu Janusza Słomianowskiego z lat 80-tych XX w., zanim została rozebrana.
Natomiast przy ul. Lwowskiej 47 (później Partyzantów 53) mieściła się agencja, Zamość 2. Dom rozebrany.

Poczta w Zamościu w czasie II wojny światowej
Zdjęcie infułatki z 1994 r. autorstwa dr Bogumiły Sawy.

Niemcy na potrzeby poczty zaanektowali infułatkę, w czasie okupacji, gdzie umieścili także centralę telefoniczną i radiowęzeł tj. Deutsche Post Osten i wydali trzy Urzędowe Książki Telefoniczne dla Generalnego Gubernatorstwa:
1)w 1940 r. Zamość na str 145 – 3 numery dla poczty zamojskiej :
Post:
Deutsche  Post  Osten
Postampt, Vorsteher             55
Hauptkasse                           41
Bautrupp                            1 84
Oeffentliche Sprechstelle
2)w 1941 r. Zamość na s. 182, ale brakuje stron w egzemplarzu w Cyfrowej Bibliotece Radomskiej
3)w 1942 r. na s. 55, znajdującej się w zasobach radomskiej biblioteki cyfrowej.

Link: https://bc.radom.pl/dlibra/publication/1269/edition/1230/content?fbclid=IwAR0b2bVgm7YjmXtRdwNkHQojpkO7L3QDWdV6Q5Xd2QccDb3xVxaEl3cO6BM (dostęp 22.09.2022 r.)
Poczta w Zamościu w okresie powojennym
27 lipca 1944 r. uruchomiono Obwodowy Urząd Pocztowy. Pierwszym naczelnikiem został Bolesław Czołowski, który jako pocztowiec pracował już wcześniej w Zamościu w latach 1918-1926 i już w 1940 r. stawił się do pracy na poczcie w Zamościu. Mieszkał nad pocztą przy ul. Kościuszki 9. Od jesieni 1944 r. urząd telegrafów i telefonów przeniesiono z Chełma do Zamościa i utworzono Urząd Telefoniczno-Telegraficzny. Pozostałe po Niemcach centrale naprawiono i do końca 1944 r. przyłączono ok. 50 abonentów. Już 1 września 1944 r. uruchomiono łączność z Lublinem(11)
Zdjęcie budynku poczty przy ul. Kościuszki 9 (źródło: Zamosciopedia)

Z informacji pozyskanych od Krystyny Lisieckiej (z. d. Łopacińskiej), zamieszkałej po wojnie przy ul. Ormiańskiej w Zamościu, wynika, że niedługo po wojnie, jej ojciec załatwiał jakieś sprawy pocztowe przy ul. Kościuszki 7, w budynku zwanym „generałówką”, w pomieszczeniu od tyłu, do którego wchodziło się po schodkach, od strony d. kościoła Klarysek p.w. św. Anny. Natomiast duże paczki nadchodzące do ich sklepu pobierane były z magazynów, które mieściły się w budynku Czerskiego, od strony dziedzińca, przy którym w późniejszym czasie był antykwariat.

 

źródło: Filatelista Polski Nr 6/1950 wyd. Poznań C.B.J.
W 1946 r. powstał Obwodowy Urząd Pocztowo-Telekomunikacyjny
28.03.1954 uruchomiono Urząd Pocztowo-Telekomunikacyjny Zamość 3 (wyłącznie nadawczy)
1954-1957 poczty wraz z telefonami pod szyldem Powiatowy Zarząd Łączności
28.06.1957 powołano Obwodowy Urząd Pocztowo-Telekomunikacyjny I klasy (ul. Tadeusza Kościuszki 9 (UPT nr 1, dalej działa)) z oddziałami na Nowym Rynku 14 i za drugą bramą koszar w bloku nr 25 (UPT nr 4) w miejscu obecnego Biura Przepustek. Obecnie urząd ten znajduje się przy ul. Piłsudskiego 36 lub Koszary 95, 22-402 Zamość przy pierwszej bramie koszar.
2.04.1962 r. uruchomiono nową placówkę pocztowo-telekomunikacyjną „UP nr 3” przy ul. Partyzantów 11, 22-401 Zamość (dalej działa) oraz w tym samym roku przy Nowym Rynku 27 „UP nr 6” (działała do 1986 r.). Poniżej zdjęcie placówki przy ulicy Piłsudskiego 11 z 1962 r. ze zbiorów Archiwum Zamojskiego

od listopada 1971 r. była poczta (UPT nr 5) przy Al. Wojska Polskiego 1 w budynku pawilonu handlowego „Społem” (nie działa)
w 1975 r. powstał Wojewódzki Urząd Poczty i Wojewódzki Urząd Telekomunikacji
około 1980 r. nowa placówka przy ul. Elizy Orzeszkowej 17, 22-405 Zamość „UP nr 7” (nadal działa)
w 1988 r. nowa 8 placówka przy ul. Hetmana Jana Zamoyskiego 6, 22-406  „UP nr 8” (nadal działa)
w 1989 r. powstała samodzielna Dyrekcja Wojewódzkiej „ Polskiej Poczty Telegrafu i Telefonu” z siedzibą przy ul. Partyzantów 11
od 1989 r. nowa placówka przy ul. Reja 6 „UP nr 6” , nie działa
w 1990 r. powstał „UP nr 1” w Zamościu, przy ul. Partyzantów 3 w gmachu Urzędu Wojewódzkiego
w 1991 r. nastąpił podział PPTiT  na Pocztę Polską i Telekomunikację Polską
w 1991 r. przy ul. Radzieckiej powstała poczta prywatna „Serwisko”
w 1992 r. nowa placówka przy ul. Wiejskiej 17 „UP nr 5” (nie działa)
1994-1996 wybudowano przy ul. Kościuszki 9 nowy gmach, w którym 17.11.1996 r. uruchomiono Rejonowy Urząd Poczty, natomiast Telekomunikacja Polska została przy ul. Partyzantów 11
w 1994 r. nowa placówka przy ul. Przemysłowej 4B „UP nr 9”
w 1994 r. nowa placówka przy ul. Brzozowej 26A „UP nr 11”
31.12.1995 r. czynnych 10 placówek pocztowych, w tym oprócz ww. przy ul. Prymasa Stefana Wyszyńskiego 50B, 22-404 Zamość „UP nr 6” (nadal działa)
w 1996 r. nowa placówka przy ul. Lwowskiej 25, lok. 37-38, 22-410 Zamość  „UP nr 12” (nadal działa)
w 1997 r. nowa placówka przy ul. Szczebrzeskiej 35, 22-403 Zamość „UP nr 5” w budynku „Snop” (nadal działa)
22-408 Zamość, J. Kilińskiego 71 (nadal działa)
22-400 Zamość, Lwowska 5 (nadal działa)
22-402 Zamość, Szwedzka 22 (nadal działa)
Aktualnie funkcjonuje 12 placówek.
Budynki zespołu poczty na Nowym Mieście (d. Nowa Osada) przy ul. Lwowskiej opisane zostały wśród obiektów użyteczności publicznej przez Andrzeja Kędziorę w ramach prac Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków w Zamościu, według stanu na dzień 31 grudnia 1986 r. (13) W skład zespołu wchodziły wówczas: główny budynek poczty; stajnia (od strony wschodniej) i stelmarnia (od zachodniej). Obiekty te zostały opisane także przez prof. Jerzego Kowalczyka w przewodniku „Zamość” (12) oraz dr Bogumiłę Sawę(7, s. 79). Autorzy podają datowanie obiektu na 1835 r.; z tym, że w I wydaniu Przewodnika prof. Kowalczyk podaje lata 1815-30. Architektem zamojskiej poczty na Nowym Mieście jest przypuszczalnie Antoni Corazzi, działający w Polsce w latach 1819-1847, gdzie zrealizował ok 50 projektów. Sprowadzono go z inicjatywy Stanisława Staszica. Na terenie Zamojszczyzny jest wymieniany jako projektant Pałacu Rastawieckich w Dołhobyczowie. Ponieważ jest wymieniany również jako projektant poczty z epoki Królestwa Polskiego w Siedlcach (budowa 1827-1828), a budynek ten jest bliźniaczo podobny do poczty w Zamościu (podobnie w Łowiczu) zachodzi duże prawdopodobieństwo, że zamojska poczta została wybudowana wg projektu Corazziego. Na podobieństwo budynków pocztowych Łowicza, Siedlec i Zamościa zwrócił jako pierwszy uwagę prof. Jerzy Kowalczyk w I wydaniu przewodnika po Zamościu z 1977 r. Budynek poczty w Łowiczu (jako jedyny z trzech) zachował swój stan wzorcowy wg projektu z okresu Królestwa Polskiego z ogrodzeniem, bramami i bramkami. Porównując czas budowy poszczególnych obiektów: Łowicz (1828-1829); Siedlce (1827-1828) i Zamość – lata 30 XIX w., można przypuszczać, że wszystkie Pocztamty powstały według tego samego projektu.
Badaniom historii zamojskiej poczty najwięcej miejsca poświęcił w swoich publikacjach Andrzej Kędziora (13 i 14), opisując jej początki w Zamościu od roku 1629 r. po krótką historię aż do 1989 r. W kolejnych opracowaniach autora poczta gościła: w hasłach Encyklopedii Miasta Zamościa (16) i Zamosciopedii – internetowej encyklopedii Zamościa (17), prowadzonej do chwili obecnej. Wśród tych opisów odnajdziemy informacje dotyczące poczty staropolskiej w Zamościu; poczty współczesnej, poczty na Nowym Mieście, pracowników pocztowych.
Ewa Dąbska, Ewa Lisiecka
Bibliografia i netografia:
  1. Bogumiła Sawa. Zamość 1772-1866. Tom II Ilustracje. Plany i mapy w opracowaniu Ewy Dąbskiej, Zamość 2018. s. 26, 29-33, 38, 52-55, 56, 83, 88, 91, 107-110, 119, 134, 135, 136, 144, 255, 338.
  2. Józefa Piller. Lwów. 1780. Kalendarz Tytułarny czyli Imiona y Nazwiska Wszystkich Dignitarzow y Urzędników I.C.K. A. Mości w Królestwach Galicyi y Lodomeryi zostających, tudzież Czeskiey y Austryackiey Nadworney Kancellaryi oraz y Naywyższego Trybunału Sądów Nadwornych na Rok 1781. https://polona.pl/item/kalendarz-tytularny-czyli-imiona-y-nazwiska-wszystkich-dignitarzow-y-urzednikow-j-c-a,OTA3MjUwOTQ/2/#info:metadata (dostęp 21.08.2021)
  3. Jacek Feduszka. Od Moranda do Zamoyskiego poczet gospodarzy Zamościa. cz. II. Muzeum Zamojskie. https://muzeum-zamojskie.pl/wp-content/uploads/2009/10/OD-MORANDO-DO-ZAMOYSKIEGOcz.2.pdf (dostęp 21.08.2021)
  4. Aleksander Zakrzewski. Karta-poczt Królestwa Polskiego. Warszawa 1927. Zakład Litograficzny Teodora Viviera. Zbiory Biblioteki Narodowej w Warszawie. Strona internetowa „Polona”. Link: https://polona.pl/item/karta-poczt-krolestwa-polskiego,Nzk1Nzc4Ng/0/#info:metadata  (dostęp 22.09.2022 r.)
  5. Bogumiła Sroczyńska (Sawa). Zamość w okresie Królestwa Kongresowego [w:] Zamość miasto idealne.  s. 153.
  6. Bogumiła Sawa. Zamość 1772-1866. Tom I Tekst. Zamość 2018. s. 184; 187; 285(tabela nr 25); 288-289, 294, 299.
  7. Bogumiła Sroczyńska (Sawa). Konserwatorska Teka Zamojska. Zamość w XIX stuleciu. Wydawnictwo PKZ. Warszawa-Zamość 1986. s. 71, 72, 79.
  8. Zbigniew Stankiewicz. Co pozostało w Zamościu z dawnych poczt. Zamojski Kwartalnik Kulturalny. Nr 1 (110) 2012.
  9. Ignacy Rzepecki. Poradnik pocztowy dla podróżujących extrapocztą, kuryerem, pocztami wozowymi, osobowo-listownemi (karetami). Warszawa. 1844. BN Warszawa. Polona. Orgelbrand https://polona.pl/item/przewodnik-dla-podrozujacych-w-europie-podlug-najnowszych-zrodel-ulozony,ODk4MDY3MzE/28/#info:metadata – 1851 r.
  10. Teka Zamojska, Rocznik I, zeszyt 4, Zamość 1938, s.236 (wspomnienia Ludwika Mostowskiego) oraz s. 242, 244, 245 (wyjątki z dziennika 29.VII – 9.IX.1914 r. Eugenii Dominiowej).
  11. Krzysztof Czubara. Dawniej w Zamościu, Zamość 2005 , s. 195, 211-215
  12. Jerzy Kowalczyk. Zamość. Przewodnik wyd. II 1977, s. 147 i wyd. III 1995. s.160.
  13. Andrzej Kędziora. Dawna architektura i budownictwo Zamościa. OBiDZ. Zamość 1990. s. 62-63.
  14. Andrzej Kędziora. Zamość od A do Z. Nr 1. Regionalna Pracownia Krajoznawcza PTTK. Zamość 1991. s. 200-201.15.
  15. Andrzej Kędziora. Zamość w książkach telefonicznych z 1931 i 1939 R, Archiwariusz Zamojski 2009
  16. Andrzej Kędziora. Encyklopedia miasta Zamościa, Zamość 2012. s. 79, 516-517, 707-708,
  17. Andrzej Kędziora. Zamosciopedia, linki do haseł:

Jan Zamoyski w prasie i literaturze. cz. 5.

„Przyjaciel Ludu” Nr 23 z 7 grudnia 1839 r. Wyd. Leszno/1839, udostępnia Cyfrowa Biblioteka Jagiellońska. 
Medale Jana Zamoyskiego z kolekcji Edwarda Raczyńskiego.

_________________________________________________________________________________________________________

Adam Tytus Działayński. Collectanea vitam resque gestas Joannis Zamoyscii. wyd. Poznań 1861. udostępnia CBJ.

 

_________________________________________________________________________________________________________

„Czytelnia Niedzielna” Nr 48 z 1 grudnia 1861 r. wyd. Warszawa. udostępnia CBJ.

błąd: Zamoyski zmarł w 1605 r.

_____________________________________________________________________________________________________

Dziennik Polski. Nr 273 / 1905 / wyd. Lwów. 16.06.1905. Cz. II

Zaproszenie do Międzyzdrojów.

Przekazujemy zaproszenie naszych Kolegów z PTTK  w Międzyzdrojach, którzy w tym roku obchodzą jubileusz 50-lecia Oddziału PTTK w Międzyzdrojach i 45-lecia Klubu Przewodników PTTK „Na Wyspach”. Chętni na wyjazd powinni wypełnić kartę zgłoszeniową wg wzoru (poniżej). 

______________________________________________________________________________________________________

REGULAMIN OBCHODÓW
50 rocznicy powstania Oddziału PTTK w Międzyzdrojach

oraz

45 rocznicy powstania Klubu Przewodników PTTK „Na Wyspach”

w Międzyzdroje

07
09.10.2022
Miejsce:
Międzyzdroje i okolice
1.
Organizatorzy:
Oddział PTTK w
Międzyzdrojach
Klub Przewodników PTTK „Na Wyspach”

Zachodniopomorski Samorząd Przewodników Turystycznych PTTK

2.
Współorganizatorzy:
Urząd Marszałkowski województwa Zachodniopomorskiego
Urząd Miejski Międzyzdroje
5.
Patronat:
Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Pan Olgierd Geblewicz
Burmistrz Międzyzdrojów Pan Mateusz Bobek
4.
Partnerzy
Międzynarodowy Dom Kultury
Bałtycki Park Miniatur
Grodzisko w Lubinie
Gabinet Figur Woskowych
Muzeum Obrony Wybrzeża Fort Gerharda
Uznamska ścieżka w koronach drzew
Oceanarium
Wolinski Park Narodowy
Nadleśnictwo Międzyzdroje
5
. Patronat medialny:
TVP Słowianin
Radio Szczecin
Portal iKamień
Kurier Szczeciński
Lokalne media

6. Cele:
poznanie walorów krajoznawczych i turystycznych Województwa
Zachodniopomorskiego i Gminy Międzyzdroje

popularyzacja wyspiarskiego regionu i pogłębienie współpracy przygranicznej
integracja środowiska PTTK
7
. Kierownictwo obchodów:
Komandor Jerzy Czerski
Zastępca Adam Jakubowski
Sekretarz Barbara Rudnicka
8.
Uczestnictwo:
w obchodach uczestniczą członkowie PTTK oraz zaproszeni goście
uczestnicy winni posiadać dowód tożsamości, aktualną legitymację PTTK
/nie dotyczy zaproszonych gości /

uczestników obowiązują ogólne zasady przyjęte na imprezach PTTK oraz
przestrzeganie Karty Turysty

9.
Koszt uczestnictwa wynosi:
członek PTTK 270 zł
osoby towarzyszące 300 zł.
10.
Zgłoszenie:
Warunkiem uczestnictwa w obchodach jest przesłanie do dnia 01.09.2022 r.

Karty Zgłoszenia wraz z załączoną
kopią dowodu wpłaty na adres: Oddział
PTTK w Międzyzdrojach, 72
500 Międzyzdroje ul. Kolejowa 2 lub pocztą
elektroniczną na adres: pttkomiedzyzdroje_xl@wp.pl

Wpłaty należy dokonać na konto: Bank
Spółdzielczy w Międzyzdrojach
87 9383 0007 0000 0534 2000 0020

/ z dopiskiem 50 lecie/

Informacje w sprawie zapisów Kol. Czerski Jerzy tel. 505
051 329
Kol. Jakubowski Adam tel. 502
361 914
Recepcja PTTK tel. 91
3280462
11.
W ramach wpisowego organizatorzy zapewniają
wyżywienie
dwa noclegi
uroczystą kolację wraz z atrakcjami
wstępy do zwiedzanych obiektów
obsługę przewodnicką
przewozy autokarowe
okolicznościowe znaczki
materiały promocyjne

12. Informacje dodatkowe:
możliwość dodatkowego noclegu 06/07.10. oraz 09/10. w cenie 70 zł ,
płatne w dniu przyjazdu w recepcji PTTK

ubezpieczenie na ogólnych zasadach w PTTK ( obowiązek opłaconej składki za
2022 r.), pozostali uczestnicy ubezpieczają się na własny koszt.

w przypadku rezygnacji uczestnika po 15.09.2022 r. wpisowe nie podlega
zwrotowi

uczestnicy obchodów, którzy nadeślą w terminie wymagane zgłoszenie wraz
z kopią dowodu wpłaty, zostaną powiadomieni o przyjęciu na imprezę na

podany przez nich adres e
mailowy i tylko w takiej formie
organizatorzy nie ponoszą odpowiedzialności za szkody wynikłe w czasie
imprezy, zarówno wobec uczestników jak i osób trzecich

zakwaterowanie w dwóch obiektach
organizatorzy zastrzegają prawo zmiany programu bez podania przyczyn
ilość miejsc ograniczona
1
3. Klauzula informacyjna o przetwarzaniu danych osobowych
Zgodnie z art. 13 ust. 1 i 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia

2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w
sprawie
swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO), informujemy:

administratorem Pani/Pana danych osobowych jest PTTK Oddział w Międzyzdrojach ul. Kolejowa 2

kod pocztowy 72
500 adres email pttkmiedzyzdroje@wp.pl tel. 505 051 329 reprezentowany przez Prezesa
Zarządu Oddziału

W świetle obowiązujących przepisów Administrator nie jest zobowiązany wyznaczać Inspektora Ochrony Danych,

w szczególności z uwagi na to, że charakter, za
kres i cele działalności PTTK Oddziału w Międzyzdrojach na małą
skalę nie wymagają regularnego i systematycznego monitorowania osób, których dane dotyczą.

Pani/Pana dane osobowe przetwarzane będą na podstawie art. 6 ust. 1 lit. a) RODO w związku

z
udzieloną zgodą, a także na podstawie art.6 ust. 1 lit. f) RODO, w oparciu o niezbędność przetwarzania do celów
wynikających z prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez Administratora lub przez stronę trzecią.

Pani/Pana dane osobowe będą przechow
ywane przez okres do czasu zakończenia rozliczenia obchodów 50 lecia
Oddziału PTTK.

Przysługuje Pani/Panu prawo dostępu do treści swoich danych osobowych, do ich sprostowania, ograniczenia ich

przetwarzania, do przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeci
wu wobec ich przetwarzania. Przysługuje
Pani/Panu prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, jeśli Pani/Pana zdaniem przetwarzanie danych

osobowych Pani/Pana narusza przepisy unijnego rozporządzenia RODO.

Podanie przez Panią/Pana danych osobowych jest
wymogiem ustawowym lub umownym, a w szczególnych
przypadkach ich podanie jest warunkiem zawarcia umowy. Pani/Pana dane osobowe mogą być udostępniane

innym odbiorcom lub kategoriom odbiorców danych osobowych, w uzasadnionych przypadkach i na podstawie

odpow
iednich przepisów prawa, umów powierzenia lub stosownych upoważnień. Pani/Pana dane osobowe nie
będą przetwarzane w sposób zautomatyzowany i nie będą profilowane.

 

PROGRAM OBCHODÓW
07.10.2022 r. piątek

08.00 15.00 Przyjmowanie uczestników, zakwaterowanie

11.00 13.00 Zwiedzanie miasta Międzyzdroje i Muzeum Przyrodniczego
WPN z przewodnikiem

16.00 Uroczysta Akademia, Sala Teatralna Międzynarodowego Domu

Kultury ul. Bohaterów Warszawy 20, Międzyzdroje

20.00 Uroczysta kolacja wraz z atrakcjami ośrodek MSWiA

ul. Krótka 1, Międzyzdroje

/środki rozkurczające we własnym zakresie/

08.10.2022 r. sobota

08.00 08.45 śniadanie

09.00 18.30 wycieczka integracyjna obejmująca:

Bałtycki Park Miniatur (Międzyzdroje)

Latarnia Morska (Świnoujście)

Fort Gerharda (Świnoujście)

turystyczny posiłek

przeprawa promowa

Uznamska ścieżka w koronach drzew (Heringsdorf)

Jeziorko Turkusowe (Wapnica)

wczesnosłowiańskie Grodzisko (Lubin)

18.30 19.30 obiadokolacja

19.30 Indywidualne spotkania integracyjne

09.10. 2022 r. niedziela

08.00 09.00 śniadanie

09.00 12.00 spacer po Międzyzdrojach z przewodnikiem / nowy Ratusz,

Oceanarium, Gabinet Figur Woskowych, Aleja Gwiazd, molo,

ścieżka w koronach wydm /

12.00 15.00 czas do dyspozycji uczestników

15.00 obiad i zakończenie obchodów

Organizatorzy zapraszają

Budionny pod Zamościem.

„Pułk musi bronić swych pozycji do ostatniego.
Każdy oficer i szeregowy winien być zupełnie przekonany i wierzyć w to, że Zamościa nie odda.”
fragment rozkazu z d. 28.08.1920 r – Dowództwa 31 Pułku Strzelców Kaniowskich 
Wojskowy miesięcznik „Bellona”, wydawany przez Wojskowy Instytut Naukowo-Wydawniczy z dnia 1 czerwca 1926 r.* opublikował artykuł „Budienny pod Zamościem” autorstwa podpułkownika Mikołaja Bołtucia. W sierpniu 1920 r. ppłk. M. Bołtuć, wówczas w randze kapitana, dowodził trzydniową obroną Zamościa przed wojskami armii konnej Budionnego, kierującej się przez Zamość – Krasnystaw – Lublin w kierunku Warszawy. Zamojski garnizon udaremnił plany Budionnego, który w rezultacie kolejnych starć został zmuszony do wycofania się za linię Bugu. Artykuł jest o tyle cenny, że posiada kilka map sytuacyjnych obrazujących, zmiany zachodzące w trakcie działań wojennych w okolicach Zamościa.

Ciekawym uzupełnieniem powyższego opracowania będą wojenne komunikaty prasowe Sztabu Generalnego z 1920 r.* zebrane przez Stefana Pomarańskiego. Inicjatywa takiego opracowania wyszła od Sekcji Historyczno-Operacyjnej Oddziału III Naczelnego Dowództwa. Komunikaty dotyczące bezpośrednio Zamościa zgrupowano w przedziale 886-890 i 921. Komunikat 886 z 29.08.1920 – Wzdłuż Bugu lokalne walki dla nas pomyślne. Odzyskaliśmy tu Horodło i Matcze. Armia konna Budiennego mimo oporu naszych oddziałów posuwa się wolno w kierunku na Zamość. Komunikat 887 z 30.08.1920 r. – W rejonie Zamościa oddziały nasze dzielnie stawiają czoło armii konnej Budiennego. Komunikat 888 z 31.08.1920 r. – Akcja Budiennego w rejonie Zamościa w dalszym ciągu napotyka opór naszych oddziałów. Zamość został wprawdzie otoczony, dzielna załoga miasta broni się jednak po bohatersku , zadając nieprzyjacielowi ciężkie straty. Komunikat 889 z 1.09.1920 r. –  Budienny dnia 29 sierpnia dotarł do Zamościa, gdzie napotkał zdecydowany opór  pułku 31-go piechoty i oddziałów 6-tej dywizji ukraińskiej. (…) Decydującą rolę w bitwie odegrała grupa pościgowa generała Stanisława Hallera, który od paru już dni, znajdując się na tyłach Budiennego, z niezwykłą zaciętością posuwała się w ślad za głównymi jego siłami i dnia 31 sierpnia uderzyła w kierunku na Zamość ze wschodu. Budienny widząc grożące mu niebezpieczeństwo, rozpoczął gwałtowny odwrót, napotykając wszędzie silny opór okalających go naszych oddziałów. Komunikat 890 z 2.09.1920 r. – Budienny po klęsce poniesionej w walkach pod Zamościem i Wolicą Śniatycką, chroniąc pozostałe oddziały od ostatecznego rozbicia przeprowadza intensywny odwrót w kierunku północno-wschodnim. Komunikat 921 z 2.10.1920 r. – W minionym właśnie tygodniu nieprzyjaciel stojący u bram Białystoku, Brześcia Litewskiego, Zamościa i Lwowa, który miał zamiar ponownie podjąć ofensywę został odrzucony 100-150 km, ponosząc ciężkie straty w zabitych i rannych, jeńcach i materiale.
opracowanie: Ewa Lisiecka

Dorobek literacki ks. Mikołaja Kulaszyńskiego i Mieczysława Potockiego.

W jednym z poprzednich artykułów wspominaliśmy sylwetkę ks. Mikołaja Kulaszyńskiego (link poniżej), który zebrał materiały do pierwszej monografii Zamościa i przekazał je Mieczysławowi Potockiemu, a ten z kolei opracował ten materiał i sprzedał w rękopisie do antykwariatu w Krakowie. Dotychczas panowała opinia, że rękopis nie doczekał się żadnej publikacji do naszych czasów. Jednak, przynajmniej część z tego materiału, została opublikowana na łamach dziennika „Czas” w lipcu 1862 r. Dotyczyła historii Akademii Zamojskiej w Zamościu. W kolejnych, lipcowych numerach dziennika publikowano w częściach fragmenty rękopisu. Począwszy od numeru 149 z 2 lipca 1862 r. do numeru 156 z 10 lipca 1862 r. opublikowano w kilkunastu fragmentach dzieje Akademii Zamojskiej. Dwa fragmenty opracowania zostały odnalezione w Cyfrowej Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie (Nr 155/1862 z dn. 9 lipca), a kolejne w zasobach Biblioteki Narodowej w Warszawie (Nr 149/1862 z dn. 2 lipca; 150/1862 z dn. 3 lipca; Nr 151/1862 z dn. 4 lipca; Nr 152/1862 z dn. 5 lipca; Nr 153/1862 z dn. 6 lipca; Nr 156/1862 z dn. 10 lipca). Początkowo, w 1862 r. redaktorem naczelnym Dziennika Poświęconego Polityce Krajowej i Zagranicznej oraz Wiadomościom Literackim, Rolniczym i Przemysłowym „Czas” był Lucjan Siemieński, a w późniejszym okresie red. Adam Kłobukowski. Artykuły nie zostały podpisane, ale we wstępie redaktor wymienia jako autora dzieła o Zamościu, Mieczysława Potockiego, członka Towarzystwa Nauk w Krakowie.

opracowanie: Ewa Lisiecka

więcej o konflikcie Jezuitów z Akademią Krakowską i Zamojską tutaj: Starodruk Akademii Zamojskiej. | (przewodnicyzamosc.pl)

błędy w opracowaniu: Tomasz Zdzisław Zamoyski – winno być Tomasz Antoni Zamoyski – VII ordynat.

Badacz historii Zamościa – Ksiądz Mikołaj Kulaszyński. | (przewodnicyzamosc.pl)

Zamość w prasie polskiej i zagranicznej. cz. 4.

Dziennik Związkowy (Pilsh Daily) „Zgoda” Nr 134 z dnia 11-12 lipca 1980. wyd. Chicago – artykuł Konrada Mastalińskiego pt. „400 lat Zamościa Perły Polskiego Renesansu” – udostępnia CBJ.

_________________________________________________________________________________________________________

Dziennik Związkowy (Polish Daily) „Zgoda” Nr 232 z 1977 r. – udostępnia CBJ. art. Ewy Błahij pt. „Zamość przed Jubileuszem”. 

__________________________________________________________________________________________________________

ABC – Nowiny Codzienne Nr 153 A/1939 wyd. Warszawa. Zamość – „Padwa Polski” – udostępnia CBJ

__________________________________________________________________________________________________________

Ilustrowany Tygodnik Turystyczny „Jedziemy” nr 20/1939 wyd. Warszawa – udostępnia CBJ

____________________________________________________________________________________________________________

Dziennik Związkowy „Zgoda” Nr 15/1975 – wyd. Chicago – Zdjęcie Kamienicy Pod Madonną – udostępnia CBJ.

_______________________________________________________________________________________________________________

„Robotnik” – centralny organ P.P.S. – Nr 284 z 18.10.1947 r. – „Padwa Północy” w miniaturze. Model plastyczny dawnego Zamościa. – udostępnia CBJ.

__________________________________________________________________________________________________________

Gazeta Lwowska Nr 188/1917 cz. I; Nr 189/1917 cz. II; Nr 190/1917 cz. III. – wydawca Krechowiecki Adam – Lwów. udostępnia CBJ.

___________________________________________________________________________________________________________

Kalendarz „Prawdy” na Rok Pański 1919. wyd. Kraków. – udostępnia C.B.J.

 

_____________________________________________________________________________________________

 

_______________________________________________________________________________________________________

Światowid. Nr 22/1939. wyd. Kraków z dn. 28.051939. zdjęcia Tadeusz Zaremba. Autor art. – Miasto hetmana Zamoyskiego – Stefan Wolski.

_______________________________________________________________________________________________________

Tygodnik Narodowy Nr 4/1918 z 2.02.1918 r.- CBJ.

opracowanie: Ewa Lisiecka

Badacz historii Zamościa – Ksiądz Mikołaj Kulaszyński.

Ks. Mikołaj Kulaszyński (1828-1901) – (Sybirak) urodził się we wsi Panasówka, wówczas w parafii Górecko w diecezji lubelskiej. Inne źródła podają jako miejsce urodzenia księdza Tereszpol i Podhorce. Ksiądz swój związek z Zamościem opisał w rozdziale pamiętnika, zatytułowanym „Obrazek z życia mojego”. (1; 2) Autor podkreśla, że są to fakty, a nie fikcja literacka. Dokładnie umiejscawia wydarzenia: cyt. „Nadmieniam więc, że działo się to w guberni lubelskiej w fortecy Zamościu, gdzie jest kollegiata, której ksiądz Walenty Baranowski biskup sufragan lubelski był infułatem, a z biegiem czasu został biskupem lubelskim.” Biskup sufragan pełnił przy kolegiacie zamojskiej obowiązki pełnomocnika biskupa w załatwianiu wszelkich spraw i interesów administracyjnych. Gubernatorem twierdzy zamojskiej był wtedy generał-major Andrzej Hartung. Plackomendantem pułkownik Czyrymów. W skład kolegium wikariuszy kolegiaty zamojskiej wchodzili księża: Joachim Jędrzejewicz (senior); Feliks Kulesza; Alojzy Tylusiński i Mikołaj Kulaszyński. Ksiądz Kulaszyński zauważył, że Kolegium pobiera z więzienia pensję, ale nie prowadzi nauk wśród więźniów. Przejął obowiązki kapelana więziennego. Sprowadził własnym kosztem po przystępnych cenach „elementarze” wydane przez Towarzystwo Rolnicze pod przywództwem Andrzeja hr. Zamoyskiego i rozdzielił między więźniów. Wśród aresztantów wielu było piśmiennych, nawet po wyższym wykształceniu. Oprócz nauk religijnych, prowadził z więźniami zajęcia śpiewu pieśni pobożnych. Kilku izraelitów przyjęło wówczas nauki chrześcijańskie i przeszło na katolicyzm. Ksiądz Kulaszyński załatwiał także wszelkie spory wynikłe pomiędzy więźniami. Do Zamościa ks. Kulaszyński został przeniesiony z parafii w Dyssie, wsi w powiecie lubartowskim w styczniu 1857 roku.
Życiorys ks. Kulaszyńskiego, udostępniony w Wikipedii (3), czy Zamościopedii (4) znakomicie uzupełnia on sam, we wskazanym powyżej pamiętniku. Przykładowo, z autopsji opisuje jedną z cel więziennych w ówczesnej Twierdzy Zamość. Była to prostokątna sala, zamykana na noc, pełna więźniów umęczonych całodzienną, przymusową pracą. W nocy pozostawiano na okratowanym oknie celi lampę, by więźniów mógł widzieć, nadzorujący w korytarzu wartownik z karabinem, poprzez okratowane okienko w drzwiach. Strawa więźniów była licha. Spali w kajdanach. Więźniami dowodził plackomendant twierdzy.
W czasie kiedy ks. Kulaszyński był proboszczem w Łaszczowie*, sprowadził do miasta nauczyciela dla dzieci, sam zakupił z własnych funduszy książki, wyposażył szkołę we dworze w stoły i stołki. Do szkoły uczęszczało sześćdziesięcioro dzieci, w tym ośmioro dzieci żydowskich. Również za własne pieniądze utrzymywał dla szkółki „Czytelnię Niedzielną”, a dla żydowskich dzieci kupował cotygodniową Jutrzenkę.
Swoją postawą duszpasterską skłonił jednego z więźniów do oddania pieniędzy, które zginęły jednemu ze zwierzchników więziennych. Działo się to w roku pierwszych demonstracji narodowych przed powstaniem styczniowym, jakie wybuchły w Warszawie. Rosyjskie zwierzchnictwo twierdzy zamojskiej wysłało do Petersburga propozycję nagrodzenia postawy księdza. W przyszłym roku wikariusz miał zostać uhonorowany orderem św. Stanisława III klasy. Ówczesne dzienniki administracyjne ogłosiły dekorację odznaczonego. Za to odznaczenie przeciw wikaremu zawrzało. Więźniem, który skradł pieniądze był Antoni Fijałkowski, skazany na 10 lat więzienia w twierdzy zamojskiej. Jednak ksiądz nie ujawnił jego nazwiska nikomu, pisząc o tym dopiero we wspomnianym pamiętniku. O księdzu Kulaszyńskim wśród więźniów mawiano „to nasz ksiądz”. Miał ich zaufanie i był depozytariuszem oszczędności wielu z osadzonych. W tym czasie liczba więźniów w twierdzy wynosiła od 200 do 300 więźniów chrześcijan, 1/5 stanowili żydzi. Kiedy ksiądz żegnał się z więźniami, oddał wszystko, co dla nich przechowywał.
Jak wynika z Pamiętnika ks. Kulaszyńskiego, z kolegiaty zamojskiej przeniesiono go do Łaszczowa: „a kapelan i wikariusz kollegiaty Zamojskiej wyjechawszy na probostwo do Łaszczowa w powiecie hrubieszowskim dnia 1. Października 1861 roku, po ośmnastomiesięcznym internowaniu w tymże Zamościu, za szlachetne myśli i czyny otrzymał dekret sądu polowego z dnia 22. Grudnia 1864 r., skazujący go na Syberię na posielenije z pozbawieniem wszelkich praw stanu i orderu, który z równą obojętnością zwrócił z jaką przyjął.”
W „Gazecie Narodowej” Nr 109 z dnia 12.05.1882 r. natrafiamy na kolejny ślad pobytu księdza na Syberii, bowiem zgodnie z „Wykazem alfabetycznym biskupów i kapłanów oraz zakonników polskich przebywających do obecnej chwili na wygnaniu w Syberji i głębokiej Moskwie” pod poz. 105. odnotowano: Kulaszyński Mikołaj, prob. z Łaszczowa, dyec lubelskiej – Spask- gub. tambowska 1881. (5)
Z ogłoszenia w gazecie „Bonus Pastor” z 9 czerwca 1885 r. dowiadujemy się, że oprócz innych zesłańców ks. Kulaszyński przybył „z głębi Rosji” do kraju już w roku – 1885 (poz. 4 wykazu) ks. Mik.Kulaszyński z dyecezyi lubelskiej. Natomiast informację o miejscu urodzenia ks. Kulaszyńskiego w Panasówce podaje ta sama gazeta, ale z roku 1889. Z niej dowiadujemy się również, że ks. Kulaszyński w 1863 r., jako proboszcz parafii w Łaszczowie, w dawnym powiecie hrubieszowskim, został uwięziony i „wysiedział 18 miesięcy w twierdzy Zamość”. Z pamiętnika ks. Kulaszyńskiego wynika natomiast, że na parafię w Łaszczowie został przeniesiony 22.12.1864. r. Potem został wysłany na Syberię do guberni jenisejskiej. W gazecie zamieszczono przy tych informacjach ogłoszenie o treści: „Obecnie przybywszy do kraju, radby resztki sił swych i zdolności poświęcić dla sprawy Kościoła.” Ta sama gazeta z 1889 r. Nr 10 podaje natomiast, że ks. Kulaszyński objął posadę kapelana u Sióstr Miłosierdzia w Rohatynie. (6)
W 1891 r. ks. Kulaszyński wygłosił w kościele kazanie z okazji uczczenia rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Nawiązując do słów ewangelii „módlcie się za wszystkich” – wysławiał dobroć panującego monarchy, pod którego berłem, wolno nam czcić i rozpamiętywać narodowe pamiątki. (7)
W 1895 r. na łamach „Przewodnika Gimnastycznego „Sokół” (8) ukazały się relacje z obchodów świąt narodowych. W Rohatynie 1 grudnia 1894 r. ks. Mikołaj Kulaszyński wziął udział w obchodach uroczystości związanych z uczczeniem rocznicy powstania listopadowego. Po nabożeństwie w kościele, wygłosił na cmentarzu mowę w której „podniósł ucisk i prześladowanie narodu naszego pod rządem rosyjskim. Mowa ta rozrzewniła słuchaczy tem bardziej, iż sam mówca, jako długoletni Sybirak i tułacz pozbawiony owoców długiej i mozolnej swej pracy – jest jedną z niezliczonych ofiar swego prześladowania za sprawę narodową.” 
W swoim pamiętniku ks. M. Kulaszyński reportażowo i etnograficznie opisywał także Rosjan i Rosję. Tematy te traktował raczej enigmatycznie i marginalnie. Ukazywał tradycyjnie ugruntowany wizerunek Rosjan (prymitywni, z wątpliwym kręgosłupem moralnym, interesowni, nieuczciwi, często pijacy i złodzieje). Nie wykluczał z tych ocen duchownych prawosławnych. Rosja według Kulaszyńskiego to imperium absolutystyczne, utrzymywane dzięki surowości prawa i władzy policyjnej. Jednak geograficznie widział Rosję jako kraj olbrzymi, malowniczy o pięknej i dzikiej przyrodzie. (9)
W Bibliotece Jagiellońskiej znajduje się egzemplarz „Pamiętnika” ks. Kulaszyńskiego z jego podpisem i dedykacją zapisaną na miesiąc przed śmiercią, tj. z 19 września 1901 r. w Rohatynie. Dedykacja była skierowana do „kolegi po wygnaniu”  – Mariana Dubieckiego (?). Treść dedykacji: Szanownemu i (…) kolledze po wygnaniu p: Marijanowi Dubieckiemu jako dowód wysokiego szacunku i niezmiennej życzliwości na pamiątkę ofiaruję Rohatyn dnia 19 września 1901 roku. ks. Kulaszyń.*
Ksiądz Mikołaj Kulaszyński zmarł w Rohatynie 18 października 1901 r.
Inne informacje na temat miejsca zgonu ks. Mikołaja Kulaszyńskiego – Lwów – podaje autor artykułu „Kapłani w Powstaniu Styczniowym”, drukowanego w gazecie „Niedziela.” (13, 14) W dobie Powstania Styczniowego odbywały się tzw. zjazdy duchowieństwa, ukierunkowane na zjednoczenie Polaków w walce z zaborcą rosyjskim. Spotkania te były zalążkiem działalności konspiracyjnej. 16 grudnia 1862 r. taki zjazd odbył się w Hrubieszowie. Wzięło w nim udział dziesięciu duchownych z regionu. Księża wiedzieli, że w razie tzw. wpadki mogą zostać wysłani na Syberię lub straceni. Proboszcz z Łaszczowa ks. Mikołaj Kulaszyński także zaangażował się w działalność konspiracyjną.
Kiedy powstanie wybuchło wielu kapłanów odbywało już kary, bowiem Rosjanie wpadli na ślad powstańczej organizacji w powiatach: chełmskim; hrubieszowskim; zamojskim i tomaszowskim. Ksiądz Kulaszyński, wyświecony w 1855 r. był wcześniej wikariuszem w Dysie, potem przy kolegiacie w Zamościu, a w końcu został proboszczem w Łaszczowie. Został aresztowany w lipcu 1863 r. za szeroką działalność agitacyjną, współpracę z podziemiem, za odbieranie przysięgi od powstańców; za obecność w lasach w celu pomocy rannym powstańcom. Podczas rewizji miał w domu zakazane gazety i inne przedmioty obciążające go, a wskazujące na powiązanie z podziemiem. Ks. Kulaszyński udzielał powstańcom pomocy duszpasterskiej i materialnej. Wyrokiem sądu skazano go na przymusowe zamieszkanie na Syberii. W roku 1889 (wg ks. Krukowskiego), lub raczej w 1885 r. (wg innych źródeł) został zwolniony z zesłania. Wystarali się o to dyplomaci ze Lwowa (przypuszczalnie m.in. Szeptycki). Ksiądz Mikołaj Kulaszyński znajdował się w grupie 739 księży polskich, którzy zostali uwięzieni za pomoc powstańcom i w grupie 336 polskich księży wywiezionych w głąb Rosji na Syberię za działalność konspiracyjną.
Ksiądz Kulaszyński pozostawił po sobie spuściznę literacką: „Tunka i jej okolice w Sajańskich Górach” (wyd. Poznań 1887)* i „Trzy pisma z wygnania” (wyd. Lwów 1890 i 1892) oraz artykuły w czasopiśmie „Warta” (druk Poznań): „Buriaci stepu tunkińskiego” i „Wieś Tunka i pobyt w niej kapłanów polskich od 1865-1875”. We wsi Tunka, w pobliżu jeziora Bajkał, skupiono duchownych polskich, pozostawiając ich celowo w odosobnieniu i bez wsparcia i pomocy duchowej. Jednak największym dorobkiem życiowym ks. Mikołaja Kulaszyńskiego, pasjonata historii Zamościa, była praca jaką wykonał zainspirowany przez Mieczysława Ludwika Potockiego, ówczesnego korespondenta Towarzystwa Naukowego w Krakowie, który odwiedził Zamość w 1852 r. i zachwycił się zamojską kolegiatą.(15)  Zwiedzając świątynię poznał wikariusza ks. Mikołaja Kulaszyńskiego i współpraca ta zaowocowała na przestrzeni siedmiu lat zbiorem dużego materiału archiwalnego na temat Zamościa. Dostarczył go w 1858 r. Potockiemu przesyłką pocztową. Potocki opracowywał ten materiał kolejne cztery lata. Dr Bogumiła Sawa określiła tę współpracę jako precedens w historiografii polskiej (praca zespołowa nad jednym tematem). Potocki zdawał sobie sprawę z ogromnego udziału księdza Kulaszyńskiego w przygotowywanej monografii.
W 1864 r., w czasie kiedy ks. Kulaszyńskiego zesłano na Sybir, M. Potocki sprzedał rękopis pracy antykwariuszowi w Krakowie, J. Friedleinowi. Jako autora podał ks. Kulaszyńskiego. W przedmowie pracy złożył mu należyty szacunek nazywając „przyjacielem i spółpracownikiem.”  Jednak na karcie  tytułowej rękopisu Potocki nie zamieścił nazwiska ks. Kulaszyńskiego  obok swego, poprzestając na skromnych inicjałach. Sprzedając rękopis, Potocki dedykował go Uniwersytetowi Jagiellońskiemu, upraszając antykwariusza o jak najszybsze wydanie dzieła. Po wielu latach natrafił na rękopis w antykwariacie krakowskim adwokat zamojski, Henryk Rosiński. Z początkiem 1926 r. rękopis „wrócił” poniekąd do Zamościa. Henryk Rosiński został zamordowany przez Niemców w Oświęcimiu. Do Muzeum Zamojskiego ofiarowała rękopis siostra adwokata Rosińskiego. Dr Bogumiła Sawa swoją pracą poświęconą  M.L. Potockiemu, przywróciła jednocześnie pamięć skromnego ks. Mikołaja Kulaszyńskiego, którego dorobek rzeczywisty przywołujemy także i my tym artykułem. Takim być księdzem i takim Polakiem w dobie każdej próby.
opracowanie: Ewa Lisiecka
  • Łaszczów, już w 1827 r. był miastem położonym w powiecie tomaszowskim (nie hrubieszowskim) i parafii Łaszczów. W mieście był kościół; synagoga; cerkiew; szkoła, apteka, poczta. W 1865 r. miasto utraciło swoje prawa miejskie w ramach restrykcji po powstaniu styczniowym. Szkółka dla dzieci założona we dworze w Łaszczowie przez ks. Kulaszyńskiego, znajdowała się przypuszczalnie w domu (pałacu) rodziny Szeptyckich, ówczesnych właścicieli Łaszczowa. Janowi hr. Szeptyckiemu ks. Kulaszyński dedykuje, jako swojemu kolatorowi, pierwsze wydanie Pamiętnika.
  • w dedykacji przypuszczalnie chodzi o Mariana Karola Dubieckiego ur. 26.08.1828 r. w Zasławiu, zmarłego 24.10.1926 r. w Krakowie, polskiego historyka, sekretarza Rusi w Rządzie Narodowym powstania styczniowego. Aresztowany w Horodle podczas demonstracji narodowej 10.10.1861 r. i wywieziony do Wiatki, a potem Tambowa. W 1868 r. został osiedlony na dożywocie w Irkucku. Tambow, miasto w środkowej cz. Rosji w latach 1796-1928 był stolicą guberni tambowskiej. W tej samej guberni osiedlono ks. Kulaszyńskiego, w Spasku. Znajomość pomiędzy Dubieckim a Kulaszyńskim mogła zawiązać się na zesłaniu, chociaż nie jest wykluczone, że znali się wcześniej (pobyt w Horodle Dubieckiego). Możliwe jest również, że obaj panowie poznali się w czasie, kiedy jednego zesłano do Irkucka, a drugiego do Tunki nad Irkutem wpadającym do Angary, rzeki nad którą położony jest Irkuck.
  • Tunka – miejscowość wymieniana w anonsie dot. zgonu ks. Teodora Rogozińskiego (Gazeta kościelna Nr 30 z 30 lipca 1896 r. Lwów – udostępnia CBJ), który był zesłany podobnie jak ks. Kulaszyński na Syberię i zmuszany do katorżniczych robót w Usolu na Syberii.  Potem w liczbie 150 i kilku kapłanów, księża przebywali we wsi Tunka, blisko granicy chińskiej. Wśród nadal żyjących towarzyszy zmarłego ks. Rogozińskiego wymieniano w anonsie ks. Kulaszyńskiego i wielu innych duchownych.
____________________________________________________________________________________________________
Najważniejsze daty z życia ks. Mikołaja Kulaszyńskiego:
Urodzony 1828 r. – Panasówka par. Górecko/ Tereszpol/ Podhorce. (sprawdzić w aktach)
1851 – seminarium duchowne (gdzie?)
1855 wyświecenie
1855-1857 – praca w parafii Dys (pow. lubartowski) – dwa lata
Styczeń 1857 przeniesiony z parafii Dys do Zamościa
1857-1861 – wikariusz kolegiaty zamojskiej
1 października 1861 – przeniesienie z Zamościa na probostwo w Łaszczowie
1862 – Mieczysław Potocki po 10 latach zakończył (bez druku) pracę opisu historii Zamościa, do której materiały zbierał ks. Kulaszyński. Praca ta nie została wydana do dzisiaj. W latach międzywojennych rękopis był w antykwariacie H. Rosińskiego potem w Muzeum Zamojskim. Po opracowaniu w formie maszynopisu przez dr Bogumiłę Sawę w 1980 r., obecnie w depozycie Muzeum Zamojskiego.
1863 – był proboszczem parafii w Łaszczowie, tam został uwięziony 18 m-cy twierdzy
lipiec 1863 r. – aresztowanie za działalność konspiracyjną
1863-1865 – więzień zamojskiej twierdzy – raczej lipiec 1863 r. do grudzień 1864 r.
22. grudnia 1864 – dekret sądu polowego dot. zsyłki na Syberię, przypuszczalnie na 20/21 lat (1864 do 1885)
1866-1882  – Tunka – zsyłka – Góry Bajkał – wieś Tunka nad rzeką Irkut z dopływem Tunka (obie rzeki wpadają do Angary k. Irkucka
1881 (?) – 1882 – Spask gub. tambowska lub 1882- 1885  – Spask

1885 – powrót do kraju z Syberii w Rosji
1889 – objęcie obsady kapelana Sióstr Miłosierdzia w Rohatynie
1890 – pierwsze wydanie „Pamiętnika” – Lwów
1891 – kazanie w kościele w Rohatynie z okazji uczczenia 100 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3.maja.
1892 – drugie wydanie „Pamiętnika” (poprawione i powiększone) – Lwów
1 grudzień 1894 – Rohatyn – obchody rocznicowe
Zmarł 18 października 1901 r. w Rohatynie (obecnie na Ukrainie)
opracowanie: Ewa Lisiecka
źródła:
  1. Pamiętnik. ks. Mikołaj Kulaszyński. Trzy pisma z wygnania. Wyjątek z dziennika podróży z dwiema nowelami A) Należność B) Obrazek z życia mojego (s. 245-258). Lwów 1892. wydanie drugie, poprawione i powiększone nakładem autora. Pierwsze wydanie (1890; Lwów) Janowie hrabiemu Szeptyckiemu, jako swojemu kolatorowi.
  2. https://www.sbc.org.pl/dlibra/show-content/publication/edition/27588?id=27588
  3. Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Miko%C5%82aj_Kulaszy%C5%84ski
  4. Andrzej Kędziora. Zamościopedia. https://zamosciopedia.pl/index.php/kw-kz/item/1509-kulaszynski-mikolaj-1828-1901-ojciec-zamojskiego-regionalizmu-pamietnikarz-sybirak-ksiadz
  5. Gazeta Narodowa Nr 109 z 12 maja 1882 r. wyd. Lwów
  6. Bonus Pastor. Nr 7/1885 r.; Nr 5/1889r.; Nr 10/1889 r. wyd. Lwów. – zbiory archiwalne Cyfrowej Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie. s. skanu 103.
  7. Gazeta Narodowa Nr 108 z 1891; Nr 109 z 1892. -wydanie Lwów. – zbiory archiwalne CBJ
  8. Przewodnik Gimnastyczny „Sokół”. Organ Związku Polskich Gimnast. Towarzystw Sokolich. R.15/Nr 12. grudzień 1895. wyd. Lwów. – CBJ.
  9. Marian Cybulski. Obrazy Rosji i Rosjan w dziełach Mikołaja Kulaszyńskiego. Salvia orientalis. Tom LXII, Nr 2, Rok 2013; także art. w ZKK Nr 1/1998.
  10. https://journals.pan.pl/Content/83302/mainfile.pdf
  11. III Rocznik Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego z 1909 r. – wydanie Warszawa – CBJ.
  12. dostęp do Pamiętnika I i II wydania zapewnia także Biblioteka Narodowa w Warszawie. Na stronie internetowej Polona: https://polona.pl/item/trzy-pisma-z-wygnania,ODk3NDk0OTY/4/#info:metadata
  13. ks. Henryk Krukowski. Kapłani w Powstaniu Styczniowym (2). Niedziela zamojsko-lubaczowska. Nr 13/2003.
  14. https://m.niedziela.pl/artykul/13739/nd/Kaplani-w-Powstaniu-Styczniowym-2
  15. Bogumiła Sawa-Sroczyńska. Mieczysław Ludwik Potocki. Konserwator zabytków Galicji i historyk Zamościa. Ochrona Zabytków 34/3-4 (134-135); 161-166/1981. https://9lib.org/document/z1d6m9dz-mieczys%C5%82aw-ludwik-potocki-konserwator-zabytk%C3%B3w-galicji-historyk-zamo%C5%9Bcia.html

 

Zamość w prasie przedwojennej. cz. 3.

„Samochód” – tygodnik ilustrowany Nr 11.1929/wyd. Poznań. – art. Zdzisława Marynowskiego „Sobiepańskie miasteczko” – udostępnia CBJ.

___________________________________________________________________________________________________________

„Słowo Zamojskie” – nr 3/1930; Nr 4/1929; Nr 2/1929 (Jagienka – to pseudonim Wandy Jagienki Śliwiny);Nr 1/1929; Nr 2/1930; Nr 19 i 22/1930.

 

 

__________________________________________________________________________________________________________

Ziemia: ilustrowany miesięcznik krajoznawczy Nr 7/1939. wydanie z lipca Warszawa. Artykuł Izydora Woźniakowskiego. Wędrówki po Polsce i po sąsiedzkim Pograniczu. źródło  – WBP – Kielece.

____________________________________________________________________________________________________________

Ziemia Nr 19/1928 data wydania 1.10.1928 r. Warszawa – źródło: WBP – Kielce (Zamość tylko na okładce, ze zdjęciem Poddębskiego).

 

___________________________________________________________________________________________________________

Ziemia. R. 3. Nr 26. artykuł Kazimierza Ruskiego.

______________________________________________________________________________________________________________

Płomyk: tygodnik dla dzieci i młodzieży. R. 20. Nr 12. 1935. Warszawa.

___________________________________________________________________________________________________________

Tygodnik Powszechny. Nr 21. 1882. wyd. Warszawa z 21.05.1882. – źródło: Cyfrowa Biblioteka w Radomiu.

__________________________________________________________________________________________________________

„Świat Szkolny” – miesięcznik wydawany staraniem samopomocy Męskich Szkół Średnich w Częstochowie. Nr 2/1928 r. – CBJ.

___________________________________________________________________________________________________________

 

 

opracowanie: Ewa Lisiecka

 

Ostatnie pożegnanie.

Zawiadamiamy za anonsem na FB Zespołu Cerkiewnego w Radrużu:

Wczoraj dotarła do nas smutna informacja o śmierci pani Janiny Kulczyckiej, naszej muzealnej koleżanki, wieloletniego przewodnika u św. Paraskewy w Zespole Cerkiewnym w Radrużu.

Mieszkając w Radrużu, podjęła się opieki nad lokalnym dziedzictwem kulturowym, w tym przede wszystkim nad cerkwią św. Paraskewy, której była strażniczką jeszcze na długo przed tym, zanim związała się z naszym muzeum.
Zespół Cerkiewny był częścią Jej życia, podobnie jak wielu dawnych i obecnych mieszkańców Radruża. Jak nikt inny potrafiła opowiadać o cerkwi, barwnie, w charakterystyczny dla siebie sposób, włączając w to wątki z życia własnej i wielu innych radrużańskich rodzin, te tragiczne, jak i te, które przywołujemy dziś z uśmiechem na twarzy. To między innymi zasługą jej wieloletniej pracy i wysiłku jest to, że właśnie w Radrużu zachowało się Światowe Dziedzictwo UNESCO i Pomnik Historii, które napawa nas dziś dumą i jest wizytówką całego naszego regionu i całego Roztocza.
Pani Jasia na zawsze pozostanie w naszej pamięci oraz w pamięci wielu naszych gości, którzy do dziś dopytują o nią, rezerwując terminy zwiedzania. Dla naszych przewodników, jej młodszych koleżanek i kolegów, będzie wzorem do naśladowania. Cześć Jej pamięci!
Pogrzeb pani Janiny Kulczyckiej odbędzie się w środę, 13 lipca, o godz. 11. Prosimy o modlitwę.

Rzeźbiarski fryz kolegiaty żółkiewskiej.

Za zgodą Autora, prezentujemy naszym Czytelnikom kolejne  opracowanie Pana Tomasza Bulewicza, tym razem poświęcone rzeźbiarskiemu fryzowi kolegiaty w Żółkwi.

Tomasz Bulewicz

Rzeźbiarski fryz kolegiaty żółkiewskiej[1].

Kolegiata w Żółkwi, pod wezwaniem Królowej Niebios oraz śś Wawrzyńca i Stanisława, została ufundowana aktem wydanym 12 sierpnia 1610 r. przez Stanisława Żółkiewskiego[2]. Świątynia spełniać miała funkcje parafialne, a jednocześnie rodowego mauzoleum. Taką funkcję wyznaczył kolegiacie fundator i jego najbliżsi krewni, co potwierdzili odpowiednimi zapisami i donacjami. Głównym elementem ilustrującym rycerską i wojenno – triumfalną symbolikę budowli jest surowy toskański porządek zastosowany zgodnie z witruwiańską zasadą zgodności (decorum)[3] oraz zewnętrzny fryz tryglifowo – metopowy obiegający wszystkie elewacje. Fryz ten wypełniają w metopach płaskorzeźbione w kamieniu motywy o zróżnicowanej tematyce w liczbie 67, a w narożach 10 pełnoplastycznych wyobrażeń orłów.

Pierwszym, który zwrócił uwagę na fryz kolegiaty żółkiewskiej był Julian Ursyn Niemcewicz. W cyklu „wędrówek historycznych” podjął on w 1816 roku podróż na tereny dawnego województwa ruskiego. W Żółkwi zapisał, że kościół kolegiacki wcale jest kształtnej budowy. Fryz czyli lisztwa w około wyrabiana w gipsie w trofea i różne wojenne ozdoby.[4]  Prace dotyczące przeszłości Żółkwi, powstałe w XIX, zawierają często wartościowy materiał faktograficzny, nie podejmują jednak próby głębszej analizy architektury kolegiaty i jej wystroju.[5] W pracach poświęconych historii Polski i polskim pamiątkom narodowym, świątynia żółkiewska opisywana jest bardzo zwięźle. Tomasz Święcki pisze: Kościół ten stoi na wzniesionym miejscu, rozmaitemi rzeźbami ozdobiony piękne stawia widoki, we środku jest biały i widny, zaś Michał Baliński i Tymoteusz Lipiński stwierdzają tylko, że: Świątynia ta w stylu renesans z kopułą ma wiele pięknych grobowców z marmuru[6].

Pierwszym historykiem sztuki, który poświęcił więcej uwagi świątyni żółkiewskiej był Jan Sas Zubrzycki. Jego emocjonalny opis kolegiaty, uwzględnia też fryz cały ozdobiony w metopach doskonałymi rzeźbami w kamieniu kutemi. Na płaskorzeźbionych metopach dostrzega godła wojenne, rolnicze, szlacheckie itd., lecz najpiękniejsze są orły po narożnikach porozstawiane w postawie czuwającej. Orły umieszczone na załamaniach fryzu budzą jego zachwyt, tak duży, że zdaniem tego badacza nawet gdyby nic innego fryz nie posiadał, jeno takie narożniki, jużby godnym był uwagi.[7]

[1] Artykuł poświęcam pamięci pana prof. Jerzego Lileyki.

[2] A. Bielowski, Pisma Stanisława Żółkiewskiego kanclerza koronnego i hetmana, Lwów 1861, s. 586- 601.

[3] W. Tatarkiewicz, Historia estetyki, t. 1; Estetyka starożytna, Wrocław 1960, s. 318- 319.

[4] J. U. Niemcewicz, Podróże historyczne po ziemiach polskich, Paryż 1858, s. 448.

[5] Żółkiew, „Przyjaciel Ludu, czyli tygodnik potrzebnych i pożytecznych wiadomości”, R. 8, nr 38, Leszno, dnia 19 marca 1842; nakładem i drukiem Ernesta Gunthera, s. 309 – 312, A. Schneider, Starożytności miasta Żółkwi, Lwów 1867, S. Barącz ks., Pamiątki miasta Żółkwi, Lwów 1877, M. Niedźwiecki, Z przeszłości Żółkwi, Lwów 1908, F. Jaworski, O Żółkwi i jej dziedzicach, Lwów 1903.

[6]T. Święcki, Opis starożytnej Polski, Warszawa 1828, T II, s. 25; M. Baliński, T. Lipiński, Starożytna Polska pod względem historycznym, jeograficznym i statystycznym opisana, Warszawa 1885, t. II, s. 752.

[7]J. Sas Zubrzycki, Żółkiew, „Architekt”, 1900, nr 5, s. 78.

_________________________________________________________________________________________________________

Marian Osiński na marginesie pracy o zamku żółkiewskich rozważa problem autorstwa architektury kolegiaty, zauważając podobieństwo między świątynią żółkiewską, a cerkwią wołoską i kościołem bernardynów we Lwowie.[1]

Ten sam problem rozpatruje Mieczysław Gębarowicz, lecz zainteresowanie skupia głównie na sprawie programu ideowego zawartego w architekturze kolegiaty i jej wystroju. Jego szczególną uwagę przyciąga obiegający mury magistralne fryz, na którego metopach (jest ich według niego 52) dostrzega szerokie panoplia oparte na motywach antycznych, renesansowych i odtworzonych z dużym realizmem współczesnych, kilka głów względnie popiersi ludzkich oraz szereg masek ludzkich i czaszek wołów, dalej powtarzające się kilkakrotnie tarcze z herbem Żółkiewskich, Lubicz, a wreszcie niezrównana galeria jeźdźców we współczesnych strojach, wśród których można odróżnić świętych: Jerzego i Marcina, a może i innych, ale częściowo mających rodzajowy charakter. Podobnie jak Zubrzycki wysoko ocenia ustawione na narożach orły, które w takim zespole i zastosowaniu nie znajdują nigdzie analogii i zajmują wyjątkowe miejsce w całej plastyce późnego renesansu.[2] Jako autora tych dekoracji zaproponował lwowskiego rzeźbiarza Ambrożego Przychylnego.

Władysław Łoziński powstanie doryckich fryzów kolegiaty w Żółkwi, lwowskiego kościoła bernardynów i cerkwi wołoskiej datował na drugie i trzecie dziesięciolecie XVII wieku, nie przytaczając jednak żadnych argumentów potwierdzających tę tezę [3].

Oryginalną interpretację orłów przedstawił Antoni Chłoniewski który sądził, że na każdym rogu kościoła ustawiony jest kamienny herb państwa polskiego: orzeł w czuwającej postawie[4]. Za Gębarowiczem Jerzy Łoziński wiąże fryz żółkiewski z warsztatem Przychylnego.[5] Natomiast związki ideowe kolegiaty zamojskiej i żółkiewskiej zauważył Jerzy Kowalczyk. Stwierdza on, że wprawdzie kolegiata żółkiewska nie posiada tak skomplikowanego programu ikonologicznego jak świątynia „polskiego Salomona” w Zamościu, ale przez to jest bardziej lapidarna, rycerska,[6] w swoim ideowym wyrazie.

Środowisko architektów lwowskich przełomu XVI i XVII wieku scharakteryzował Tadeusz Mańkowski w książce Dawny Lwów, jego sztuka i kultura artystyczna[7], będącej kontynuacją jego wcześniejszych opracowań, nakreślił sylwetki architektów związanych z budową kolegiaty żółkiewskiej,

[1]M. Osiński, Zamek w Żółkwi, Lwów 1933, s. 87.

[2]M. Gębarowicz, Studia nad dziejami kultury artystycznej późnego renesansu  w Polsce, Toruń 1962, s. 212.

[3]W. Łoziński, Sztuka lwowska w XVI i XVII wieku. Architektura i rzeźba. Lwów 1901, s. 76.

[4]A. Chłoniewski, W grodzie hetmańskim. 300- setny jubileusz założenia Żółkwi, „Życie i sztuka. Pismo dodatkowe, ilustrowane” („Kraj”), nr 23, Petersburg 1903.

[5]J. Łoziński, Grobowe kaplice kopułowe w Polsce 1520 – 1620, Warszawa 1973, s. 249.

[6]J. Kowalczyk, Kolegiata w Zamościu, Warszawa 1968, s. 188.

[7]T. Mańkowski, Dawny Lwów, jego sztuka i kultura artystyczna, Londyn 1974; Tenże, Pochodzenie osiadłych we Lwowie budowniczych włoskich, w: Księga pamiątkowa ku czci Leona Pinińskiego, T. II, Lwów 1936.

___________________________________________________________________________________________________________

prześledził ich pochodzenie, dokonania oraz wzajemne artystyczne relacje. W wydanym we Lwowie w 1990 roku przewodniku po Żółkwi kolegiata i jej wystrój artystyczny i rzeźbiarski, zostały opisane w sposób bardzo oszczędny[1]. Zwięzły opis i próbę częściowej interpretacji fryzu kolegiaty żółkiewskiej podjął Piotr Krasny. Według niego reliefy zdobiące metopy fryzu przedstawiają narzędzia grabarskie, maski w postaci lwich głów, pęki panoplii i konnych rycerzy, wśród których dopatruje się śś Jerzego i Marcina.[2] Jerzy Petrus dostrzegł nowe elementy we fryzie kolegiaty: narzędzia ogrodnicze.[3] Mariusz Karpowicz zwrócił uwagę na lombardzki wzornik Cesare Cesariniego z 1521 roku, który rzuca nowe światło na architekturę cerkwi wołoskiej we Lwowie i kolegiaty w Żółkwi oraz wzorów z których twórcy tych budowli prawdopodobnie korzystali[4]. W 2004 r. na łamach „Studiów nad sztuką renesansu i baroku” ukazał się artykuł Tomasza Bulewicza, w którym autor analizuje fryz kolegiaty żółkiewskiej. Niniejszy tekst jest skróconą wersją tego artykułu[5].

Artykulacja ścian zewnętrznych kolegiaty żółkiewskiej składa się z obiegającego świątynię dookoła wysokiego cokołu, na którym znajdują się pary toskańskich pilastrów dźwigających belkowanie wraz z szerokim tryglifowo – metopowym fryzem. Składa się z sześćdziesięciu siedmiu metop i siedemdziesięciu siedmiu tryglifów oraz dziesięciu rzeźbionych kamiennych orłów: dwóch na krańcach fasady, czterech na narożach transeptu i czterech na zewnętrznych załamaniach apsydy prezbiterium.

Metopy rozmieszczone są symetrycznie względem osi kościoła, wyznaczonej przez środkową metopę fasady (z herbem Żółkiewskich Lubicz) i środkowy tryglif na skrajnej ścianie apsydy prezbiterium. Każdemu przedstawieniu na metopie ze strony północnej odpowiada analogiczne na metopie w południowej części fryzu. Schemat ten łamią jedynie metopy umieszczone na skrajnej ścianie apsydy. Drobne różnice pomiędzy bliźniaczymi płaskorzeźbami wynikają jedynie z fantazji czy też niedokładności wykonujących je rzeźbiarzy. Wydaje się, że na takie rozplanowanie metop fryzu mógł mieć rysunek porządku doryckiego zamieszczony w traktacie Vignoli O pięciu porządkach w architekturze.[6] Przedstawienia na metopach przedstawionego tam fryzu rozwinięte są symetrycznie wokół tarczy umieszczonej na metopie po prawej będącego na osi arkady tryglifu.

[1]J. F. Kalika, G. R. Jaremicz, Nesterow, Lwów 1990, s. 41 – 48.

[2]P. Krasny, Krzyżowo kopułowe kościoły mauzolea w Polsce w pierwszej połowie wieku XVII, „Zeszyty Naukowe UJ, Prace z Historii Sztuki”, 1992, z. 20, s. 25 – 51.

[3]J. Petrus, Kościoły i klasztory Żółkwi, Warszawa 1996, s. 23.

[4]M. Karpowicz, Uwagi o genezie form i oddziaływaniu cerkwi Wołoskiej we Lwowie,  w: „Ikonotheka. Prace Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego”, 1998, z. 13, s. 169 – 186.

[5]T. Bulewicz, Rzeźbiarski fryz kolegiaty żółkiewskiej. Próba analizy, w: „Studia nad sztuką renesansu i baroku”, pod red. Jerzego Lileyki i Ireny Rolskiej – Boruch, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 2004, t. V, s. 105 – 125.

[6]J. B. da Vignola, O pięciu porządkach w architekturze, Warszawa 1955, tablica XIII.

____________________________________________________________________________________________________________

Herby wypełniają pięć metop. Pierwsza z nich znajduje się pośrodku odcinka fryzu biegnącego przez fasadę. Następne symetrycznie parami umieszczone są na ścianach nawy oraz na północnej i południowej ścianie transeptu.

Umieszczenie na kolegiacie żółkiewskiej ozdobnych herbowych kartuszy jest świadectwem poczucia rodowej dumy fundatora, znakiem przynależności do określonej grupy społecznej.[1]

Przedstawienia nawiązują do starożytnych pochodów triumfalnych, w trakcie których niesiono na Kapitol różnorodne elementy i przedstawienia obrazujące fazy zwycięskiej wojny, dające jakby ilustrację jej przebiegu podziwiającym tę uroczystość obywatelom Rzymu. W okresie nowożytnym, dążono do naśladowania, a nawet swoistej archeologicznej rekonstrukcji triumfu all’antica, często urządzano podobne widowiska o rozbudowanym programie artystyczno – alegorycznym tzw. trionfi, w trakcie których prezentowano także widoki zdobytych twierdz[2]. W tego rodzaju uroczystościach, aktywnie uczestniczył Stanisław Żółkiewski[3].

Dwie metopy zawierają przedstawienia narzędzi (łopat, motyk, siekier i młotów). Jan Sas Zubrzycki widział w przedstawionych przedmiotach narzędzia rolnicze[4]. Ich obecności nie daje się jednak wytłumaczyć na fryzie, którego wszystkie pozostałe wyobrażenia związane są z wojenno – triumfalną symboliką. Z tej samej przyczyny należy odrzucić interpretację Jerzego Petrusa dopatrującego się w rzeczonych przedmiotach narzędzi ogrodniczych[5]. Najbliższa prawdy wydaje się sugestia Piotra Krasnego, który motywy te tłumaczy jako narzędzia grabarskie[6]. Wydaje się jednak, że metopę z takim przedstawieniem można interpretować zarówno jako sprzęty saperskie i jako narzędzia służące do inhumacji. W tym ostatnim kontekście jest to być może nawiązanie do zapoczątkowanego po bitwie pod Maratonem sposobu pochówku poległych wojowników: we wspólnym okazałym grobie, nad którym wznoszono stele z imionami bohaterów oraz tropaion. Zapoczątkowany pod Maratonem zwyczaj stał się wkrótce panhelleńskim i odtąd pochowanie w kurhanie usypanym na miejscu walki poczytywano za wyjątkowe wyróżnienie[7]. W tym kontekście ciekawym wydaje się polecenie znawcy i miłośnika kultury antycznej hetmana Stanisława Żółkiewskiego zawarte w jego testamencie z dnia 18 sierpnia 1618 roku, dotyczące sposobu pochówku jego doczesnych

[1]M. Ossowska, Ethos rycerski i jego odmiany, Warszawa 1973,  A. Zajączkowski, Szlachta polska: kultura i struktura, Warszawa 1993.

[2]J. Kowalczyk, Triumf i sława wojenna „all’ antica” w Polsce w XVI w., w: Renesans. Sztuka i ideologia. Materiały Sympozjum Naukowego Komitetu Nauk o Sztuce PAN, Warszawa 1976, s. 294; Z. Żygulski jun., Wspaniały turniej sprawiony w Polsce (uwagi kostiumologiczne), „Biuletyn Historii Sztuki”, LIV, 1992, nr 4, s. 3 – 21.

[3]J. Besala, Stanisław Żółkiewski, Warszawa 1988, s. 44.

[4]J. Sas Zubrzycki, op. cit., s. 78.

[5]J. Petrus, op. cit., s. 22.

[6]P. Krasny, op. cit., s. 25 – 51.

[7]Z. Gansiniec, Geneza tropaionu, Wrocław 1955,  s. 60 – 63.

____________________________________________________________________________________________________________

szczątków: A jeśliby w Wołoszech, albo gdzie za granicą śmierć pan Bóg przysłał, tamże pogrześć grzeszne ciało moje, a na tymże miejscu mogiłę wysoką usuć, nie dla ambicji jakiej tak mieć chcę, ale żeby grób mój był kopcem Rzeczypospolitej granic, żeby się potomny wiek wzbudzał do pomnożenia i rozszerzenia granic państwa[1].

Hetman wyczulony na punkcie rycerskiego honoru przeświadczony był, że wiekopomną sławę rycerz może uzyskać jedynie na polu chwały. Motyw ten stale obecny był w jego twórczości literackiej, m. in. w Nagrobku tych ludzi rycerskich.[2] Poezja staropolska często przywoływała topos rycerskiego nagrobka[3]. O tej roli podolskich kurhanów i podkrakowskich kopców wspomina w napisanych w latach 1575 – 1577 Księgach hetmańskich Stanisław Sarnicki[4]. Przedstawione na metopach fryzu narzędzia służyły zapewne do usypania kurhanu i w tym kontekście są nie tyle narzędziami funeralnymi, co przedmiotami służącymi gloryfikacji poległych na polu chwały wojowników.

Metopy na ścianach prezbiterium i apsydy wypełniają płaskorzeźbione tarcze z mieczami oraz łuki wraz z kołczanami. Szczególnie ciekawie są plastycznie opracowane tarcze, wśród których można wyróżnić trzy rodzaje. Dwie z nich naśladują wiernie tarcze znajdujące się na metopach fryzu przedstawionego w traktacie Jacomo Barozzi da Vignola[5]. Elementy uzbrojenia symbolizują virtus bellica, odnoszą się do cnoty rycerskiej i chwały wojennej, cenionej najwyżej przez fundatora Stanisława Żółkiewskiego. Dwie metopy fryzu na środkowej ścianie apsydy ozdobione są wyjątkowo dokładnie opracowanymi plastycznie elementami uzbrojenia. Na północnej znajduje się  pełna zbroja wraz z hełmem, łukiem, kołczanem ze strzałami, halabardą i pistoletami. Na metopie południowej przedstawiono tarczę, zza której widoczny jest czekan i zakrzywiona szabla w pochwie. Przedstawienie to zostało wykute dokładnie według wzoru zamieszczonego w traktacie.[6]

Przedstawienia te zostały tak umieszczone są na środkowej ścianie absydy prezbiterium, że można je oglądać z każdego punktu przyległego do kolegiaty głównego placu miasta. W tak honorowym miejscu hetman Żółkiewski kazał umieścić symboliczne przedstawienia (spolia opima) swego największego orężnego zwycięstwa odniesionego nad carem Szujskim pod Kłuszynem. Pierwszy raz w sztuce polskiej w ten sposób przedstawiono militarny sukces w dekoracjach na przyłuczu arkady baldachimu nad tumbą Władysława Jagiełły[7].

Jeźdźców na fryzie kolegiaty można podzielić na trzy grupy. Pierwszą- stanowią współczesne realistyczne przedstawienia konnych wojowników. Nie

[1]A. Bielowski, op. cit., s. 290.

[2]Tenże, op. cit., s. 465.

[3]A. Nowicka – Jeżowa, Sarmaci i śmierć, Warszawa 1992, s. 187.

[4]S. Sarnicki, Księgi hetmańskie z dziejów rycerskich wszystkich wieków zebrane.. (1574  – 1577), rkps, AGAD, Archiwum publiczne Potockich, sygn. 325.

[5] J. B. da Vignola, op. cit., tablica X i XI

[6]Tenże, op. cit., tablica XIIII.

[7]J. Kowalczyk, Sława…, s. 304.

__________________________________________________________________________________________________________

ukazują konkretnych osób, a „typowych” polskich rycerzy i analogiczne do nich „typowych” wrogów: Rusina i Tatara. Wyobrażeni wojownicy pozbawieni są zindywidualizowanych cech. Na grupę drugą składają się konne wizerunki świętych: Marcina i Jerzego oraz postaci mitologicznej – Marka Kurcjusza. Ostatnią grupę stanowią jeźdźcy, których przedstawienia posiadają specyficzne  atrybuty, przez co zajmują szczególne miejsce w ideowej treści fryzu.

Wszyscy jeźdźcy dosiadają małych koników o krępych korpusach, krótkich nogach i szyjach. Konie wyrzeźbione są profilem w pozycji maneżowej zwanej kurbetą, tzn. ich tylne nogi opierają się o ziemię, natomiast zgięte przednie kończyny są uniesione w górę. Jedynie konie chorążych i św. Marcina idą stępa. Polscy rycerze to husarze, uzbrojeni w sposób standardowy dla tej formacji: w półpancerze i husarskie szyszaki, na ukazanych w trzech czwartych głowach. Ich plecy przykrywają powiewające płaszcze, dodające przedstawieniom dynamiki. W rękach trzymają długie kopie z proporcami na których zaznaczono krzyże kawalerskie. Przy siodłach, pod kolanami, widać przytroczone koncerze o zakrzywionej trzonie rękojeści[1]. Końskie rzędy składają się z siodeł i podtrzymujących je z przodu podpiersieni (brak podogonia). Konie prowadzone są przy pomocy składającej się z ogłowia oraz kiełzna uzdy. Husarze zdają się przemieszczać, co sugeruje postawa koni i jeźdźców. Trzymane w pozycji „do ataku” kopie i galopujące konie sugerują bliskość przeciwnika i nieuchronność zbrojnego zwarcia. Perspektywa zasugerowana jest wyrastającymi z podłoża roślinami, przybierającymi formę lilii heraldycznych. Nie są to wizerunki konkretnych husarzy, lecz anonimowi milites christianum. Analogiczne do nich są przedstawienia „typowych” wrogów.

Żołnierze trzymający chorągwie zajmują cztery metopy transeptu. Ubrani są w kopieniaki  z ozdobnymi pętlicami oraz wąskie spodnie i długie buty, głowy przykryte czapkami z futrzanymi otokami[2]. W wyciągniętych za siebie rękach dzierżą chorągwie, których drzewca spoczywają w wytokach. Przedstawienia tych żołnierzy należy rozpatrywać łącznie z sąsiadującymi z nimi wizerunkami króla i hetmana, nawiązują one bowiem do sposobu przedstawienia uroczystego wyjazdu cesarza na wojnę tzw. profectio, w trakcie którego imperatora poprzedzali cursorowie (zwiastuni) ze sztandarami. Ich idące spokojnie stępa konie sugerują, że nie biorą oni bezpośredniego udziału w walce.

Na kolejnych metopach bocznych ścian transeptu, od północy i południa, ukazany jest w półobrocie jeździec, ubrany w długą szatę spiętą w pasie pasem, do którego przytroczona jest długa zakrzywiona szabla. Dzięki takiemu ujęciu możliwe było ukazanie z profilu wymierzonego do tyłu napiętego, gotowego do

[1]Z. Żygulski jun., Broń w dawnej Polsce na tle uzbrojenia Europy i Bliskiego Wschodu, Warszawa 1975, s. 272.

[2]M. Gutkowska- Rychlewska, Historia ubiorów, Wrocław 1968, s. 403; M. Bartkiewicz, Polski ubiór do 1864 roku, Wrocław 1979, s. 67.

___________________________________________________________________________________________________________

strzału łuku, trzymanego przez jeźdźca nad końskim zadem. Głowę ma nakrytą turbanowym szyszakiem. Siedzi na siodle bez podpiersienia i podogonia, przeskakuje nad strzałą i łukiem o zerwanej cięciwie. Elementy ubioru i uzbrojenia  oraz sposób posługiwania się łukiem wskazują, że przedstawiony wojownik jest Tatarem.

Na zachodniej stronie ścian bocznych transeptu, na dwóch metopach (czwartych od północy i południa), ukazany został konny Rusin przeskakujący nad berdyszem o długim drzewcu. Ubrany jest w długi kaftan z pętlicami spiętą w pasie, głowę przykrywa wysoka czapka z odgiętym do góry przeciętym z przodu rondem, spod której wystają kosmyki włosów. Pierś przechylonego do tyłu jeźdźca przebita jest kopią. Chwiejący się w siodle jedną ręką trzyma wodze, drugą zakrzywioną szablę, której głownię opiera o udo.

Wizerunek konia i jeźdźca ma głęboką symbolikę ukształtowaną w antycznych cywilizacjach basenu Morza Śródziemnego. W sztuce Renesansu heroiczny charakter przedstawionych postaci podkreślany był za pomocą repertuaru motywów zaczerpniętych ze sztuki cesarskiego Rzymu. Najczęstszym motywem było ukazanie jeźdźca we współczesnej zbroi przepasanej szarfą trzymającego w ręku regiment[1]. Popularne, a wywodzące się z antycznej ikonografii było ukazanie pokonanego wroga pod kopytami konia dosiadanego przez zwycięskiego jeźdźca.

Sposób przedstawienia nieprzyjacielskich żołnierzy na żółkiewskim fryzie jest wyjątkowy i nie znajduje analogii w polskiej rzeźbie nowożytnej. Wrogich wojowników prezentowano zazwyczaj jako pokonanych, skrępowanych powrozami jeńców, tak jak na fryzie z nagrobka hetmana Jana Tarnowskiego w katedrze w Tarnowie czy na fryzie Mikołaja i Hieronima Sieniawskich w Brzeżanach. Na metopach żółkiewskiej kolegiaty nieprzyjacielscy żołnierze zostali ukazani w ruchu, w trakcie walki, z której zdają się uciekać, o czym świadczy porzucona pod końskimi kopytami ich broń.

Metopy z wizerunkiem św. Jerzego umieszczone są na wschodnich ścianach transeptu. Święty Jerzy ukazany jest w bardzo popularnej, skodyfikowanej w średniowieczu scenie walki ze smokiem[2]. Ubrany w pełną zbroję, w hełmie ozdobionym pióropuszem z uniesioną przyłbicą. Wspina do skoku konia stojąc wyprostowany w strzemionach, oburącz trzyma kopię wbitą w cielsko kłębiącej się pod koniem skrzydlatej bestii. W tle widać fragmenty murów miejskich i oczekującą na wybawcę księżniczkę. Za tylnimi nogami konia wyrzeźbiono ludzką czaszkę. Kult św. Jerzego jako patrona rycerstwa rozszerzył się w czasach wypraw krzyżowych. Jako patronus equitum i christianorum militium propugnator był szczególnym opiekunem walczących przeciw wyznawcom islamu.

[1]M. Morka, Polski nowożytny portret konny i jego europejska geneza, Wrocław 1986, s. 62.

[2]Lexikon der christlichen ikonographie, red. E. Kirchbaum, Rom – Freiburg – Basel – Wien 1990, t. II, s. 366 – 390; J. de Voragine, Złota legenda, Wrocław 1996, s. 294 – 302.

__________________________________________________________________________________________________________

Św. Marcin wyrzeźbiony jest na dwóch zachodnich metopach fryzu transeptu, symetrycznie do przedstawień św. Jerzego. Ukazany w typowej scenie o ustalonej ikonografii, zgodnej z hagiograficzną opowieścią zawartą w Złotej Legendzie Jakuba de Voragine[1]. Święty na koniu obraca się w siodle do tyłu zwracając się do biedaka o kuli, który chwyta za brzeg płaszcza św. Marcina, a ten szablą obcina jego połę. Św. Marcin przed nawróceniem na chrześcijaństwo służył w rzymskiej jeździe, przez co uważany był za patrona konnicy. Omawiając jego żywot Piotr Skarga kreślił równocześnie obraz współczesnego idealnego rycerza. Podjęcie walki zbrojnej w obronie Rzeczypospolitej i wiary uznawał za równoważne z udziałem w wojnie duchowej toczącej się pomiędzy siłami dobra i zła[2]. Skarga widział trzy cele dla których powinien walczyć żołnierz: służba Rzeczypospolitej, Kościołowi i nabycie zasłużonej chwały. Obowiązkiem prawego rycerza jest branie udziału w wojnach sprawiedliwych, a także w wojnach podejmowanych przez władcę, zwłaszcza przeciw nieprzyjaciołom krzyża. Umieszczenie wśród przedstawień polskich wojowników dwóch świętych rycerzy oznacza więc wątek walki w obronie religii.

Dwie metopy z przedstawieniem Marka Kurcjusza umieszczone są na zachodnich ścianach ramion transeptu, na północnym i południowym krańcu. Rzymski bohater o brodatej twarzy ubrany jest w antyczny łuskowy pancerz (lorica squamata[3]) i hełm, za jego plecami widać rozwiany płaszcz. Jego ręce wyciągnięte są na boki. Siedzi na puszczonym luzem, wspiętym na tylnich nogach koniu i zdaje się szykować do skoku w ziejącą ogniem i dymem rozpadlinę, widoczną w dolnej części metopy[4]. Ukazanie na metopach kolegiaty żółkiewskiej sceny skoku Marka Kurcjusza w szczelinę na Forum Romanum ma oczywistą konotację, odnoszącą się do rycerzy Rzeczypospolitej i ich obywatelskich cnót. Scena ta nie jest popularna w polskiej sztuce nowożytnej[5], odbiega także od klasycznych wzorców. Najbardziej znaną redakcją tego tematu w sztuce nowożytnej był fresk Pordenona znajdujący się na  fasadzie Palazzo d’Anna w Wenecji (dziś nie istniejący), spopularyzowany dzięki m. in. grafikom Nicola Boldrini[6] i Giuseppe Scolariego[7] oraz olejnemu obrazowi Paola Veronese[8]. Tworzący je rzeźbiarz znał zapewne tylko ustną

[1]Lexikon…, t. VII, s. 572, J. de Voragine, op. cit.,  s. 819 – 836.

[2]P. Skarga, Żywoty świętych Starego Nowego Zakonu, Warszawa 1996, s. 465.

[3]Z. Bocheński, Karacena polska jako wyraz kultury sarmatyzmu, „Biuletyn Historii Sztuki”, XIX, 1957,  nr 2,  s. 193.

[4]Z. Żygulski jun., Z ikonografii ks. Józefa – narodziny i wędrówka mitu bohatera, w: Ikonografia romantyczna. Materiały sympozjum Komitetu Nauk o Sztuce Polskiej Akademii Nauk Nieborów, 26 – 28 czerwca 1975 r. red. M. Poprzędzka, Warszawa 1977, s. 258.

[5]T. Jakimowicz, Temat historyczny w sztuce ostatnich Jagiellonów, Poznań 1985, s. 92.

[6]Le Peintre Graveur Illustre. Illustrations to Adam Bartsch’s Le Peintre Graveur. Volumes 12 – 21, Volume I. Italian Chiaroscu Woodcuts (Bartsch Volume XII), ed. C. Karpiński, London 1971, il. 151.19, 145.9.

[7]Zerner H., Giuseppe Scolari, „L’ Oeil”, 1965, nr 121, s. 24 – 29 i 67.

[8]W. Suida, Zwei Bilder des Paolo Veronese, „Pantheon”, t. 10, 1937, s. 124 – 128.

__________________________________________________________________________________________________________

opowieść o rzymskim bohaterze, sam stworzył i zakomponował dynamiczną, ekspresyjną scenę.         

Przedstawienie jeźdźca ubranego w zachodni sposób i uzbrojonego we włócznię, siedzącego na koniu wspiętym na tylnich nogach, zajmuje dwie pierwsze od prezbiterium metopy na wschodnich ścianach transeptu. Rycerz ubrany jest w rodzaj wamsu, pludry i buty o wysokich cholewach z ostrogami. Na głowie ma kapelusz z piórem i szerokim rondem, spod którego wystają loki. Broda jeźdźca doskonale widoczna na tle kryzy, ufryzowana została w szpic. Do pasa ma przytroczony koncerz o lekko zakrzywionej rękojeści. Trzymana w ręku włócznia posiada umocowany w charakterystyczny sposób długi grot. Kompletny rząd koński wzbogacony jest pióropuszami umieszczonymi na nagłówku uzdy i podogoniu. Górny róg metopy za plecami jeźdźca wypełniają skłębione chmury.

Scena ta wywodzi się z ikonograficznej tradycji przedstawiania triumfującego imperatora w cesarskim Rzymie. Cesarz ukazywany był na wspiętym koniu, jako zwycięski wódz tratujący lub też przebijający włócznią pokonanego wroga[1]. Rzymscy imperatorzy dzierżyli włócznię jako insygnium władzy w czasie uroczystych wjazdów do miast (adventus augusti), oraz w trakcie wyjazdów na wojnę (profectio augusti). W średniowieczu włócznia została atrybutem świętych Jerzego i Michała, którzy posługiwali się nią walcząc z herezją ukazaną najczęściej pod postacią smoka. Włócznia uważana za należącą do św. Maurycego, odgrywała ogromną rolę w cesarskiej symbolice związanej z władzą[2].

Do starożytnego sposobu ukazania triumfu nawiązuje namalowany przez Tycjana obraz z okazji zwycięstwa Karola V pod Muhlberg[3]. Pewnie siedzący w siodle monarcha trzyma w ręku włócznię, która w czasie bitwy (1547 r.) mogła mieć wyłącznie znaczenie ideowego insygnium. Na obrazie Karol V występuje w podwójnej roli: jako (nawiązując do antyczno – rzymskiej tradycji) wyruszający na zwycięską bitwę cesarz oraz jako chrześcijański władca dzierżący włócznię  św. Maurycego[4]. Podkreślono w ten sposób wyjątkowe znaczenie bitwy pod Muhlberg, w której Karol V pokonał siły protestanckiego związku szmalkandzkiego.

Podobną wymowę ideową posiada konne wyobrażenie rycerza na metopie żółkiewskiego fryzu. Trzymana przez niego włócznia o dużym charakterystycznie osadzonym grocie, jako broń będąca wówczas oczywistym anachronizmem w zestawieniu z jego współczesnym strojem, z pewnością nie służy do walki, lecz pełni rolę wyłącznie symboliczną. Wizerunek w takim

[1]J. A. Ostrowski, Starożytny Rzym. Polityka i sztuka, Kraków 1999, s. 246; też P. L. Strack, Untersuchungen zur romischen Reichspragung des zweiten Jahrhunderts. Teil II. Die Reichspragung zur zeit des Hadrian, Stuttgart 1933

[2]H. L. Adelson, The Holy Lance and the Hereditary German Monarchy, „The Art Bulletin”, 1966, t. 48, s. 177 – 192.

[3]Olej na płótnie, 3,32×279 m, Madryt, Prado.

[4] M. Morka, op. cit., s. 44.

___________________________________________________________________________________________________________

ujęciu ikonograficznym nie znajduje analogii w nowożytnej sztuce polskiej. Nie sposób uznać go za przedstawienie konkretnego władcy, choć przybliżony czas powstania (początek XVII w.) wskazuje oczywiście na Zygmunta III Wazę. Z powodu uproszczonego rysunku płaskorzeźby trudno jednak stwierdzić z całą pewnością kogo na niej przedstawiono, a znane portrety królewskie nie wykazują bliższych analogii[1]. Motyw ten należy rozpatrywać w podobny sposób jak przedstawienia husarzy. Wyrzeźbiony jeździec nie jest konkretnym władcą, a idealnym monarchą władającym Sarmacją, który na czele swych rycerzy broni kraju i wiary przed atakami nieprzyjaciół widocznych na następnych metopach: schizmatyckiego Rusina i Tatara. Włócznia w ręku władcy wskazuje, że jest to miles christianus dzierżący oznakę władzy zwierzchniej – władca in profectione.

Na analogicznych metopach na zachodnich ścianach transeptu wyrzeźbiony został jeździec ubrany w półpancerz, pludry i wysokie buty z cholewami. W pasie przewiązany szarfą dowódcy, jej końce powiewają za plecami jeźdźca. Głowę przykrytą ma czapką, spod której wystają kosmyki włosów. Siedzący na wspiętym koniu obrócony jest w siodle, jego tors ukazano en face, a wyciągnięta do tyłu ręka trzyma regiment oparty o biodro. Pełny rząd koński zdobią dodatkowo pióropusze umocowane na podogoniu i nagłówku uzdy. Jeździec trzyma w ręku regiment, noszony w Polsce obok buławy przez królów i hetmanów jako symbol najwyższej władzy wojskowej. Z tych samych powodów dla których nie sposób uznać opisanego wyżej przedstawienia króla za wizerunek któregoś z Wazów, tak przedstawienia dowódcy z regimentem nie można uważać za przedstawienie hetmana wielkiego koronnego Stanisława Żółkiewskiego. Ubrany w zachodni sposób jeździec, nie jest podobny do Żółkiewskiego na obrazie pędzla Szymona Boguszewicza, nie przypomina też jego figury ze znajdującego się w kolegiacie nagrobka i wykonanych w metalu scen zdobiących jego sarkofag[2]. Bo też nie o portretowe podobieństwo chodziło fundatorowi kolegiaty. Wprowadzenie do ikonografii fryzu postaci hetmana było niezbędne dla ukazania wojennej machiny Sarmacji, a zamieszczenie tu portretowego wizerunku Żółkiewskiego mogłoby zachwiać uniwersalnością przekazu płynącego z treści ideowej fryzu. Takie ujęcie odbija także osobowość fundatora, który w Początku i progresie wojny moskiewskiej o swoich sukcesach, wzorem Juliusza Cezara i jego Wojny galijskiej, pisze w osobie trzeciej, ukrywając swoją osobę i swoje zasługi w cieniu opisywanych wydarzeń.

[1]J. Ruszczycówna, Portrety Zygmunta III Wazy i jego odmiany, Warszawa 1969; Chrościcki, Sztuka i polityka. Funkcje propagandowe sztuki w epoce Wazów 1587 – 1668,  Warszawa 1983; Morka, op. cit., s. 90 – 119.

[2]T. Igrzycki, Dwa fragmenty dekoracji sarkofagu Stanisława Żółkiewskiego, w: Śmierć w kulturze dawnej Polski od średniowiecza do końca XVIII w., katalog wystawy pod redakcją R. Mrozowskiego, Zamek Królewski w Warszawie, Warszawa 2001. Ocalałe metalowe fragmenty sarkofagu Stanisława Żółkiewskiego znajdują się obecnie w Krakowie w Muzeum Czartoryskich.

___________________________________________________________________________________________________________

Orły rozmieszczone są na zewnętrznych załamaniach fryzu kolegiaty. Dwa z nich zajmują naroża nawy, cztery naroża transeptu, a pozostałe umieszczone są na załamaniach ścian apsydy prezbiterium. Stojące na wyprostowanych nogach mają rozłożone skrzydła, wypięte piersi i uniesione głowy. Sprawiają bardziej wrażenie rzeźb pełnoplastycznych niż wypukłych reliefów.

Bogata symbolika motywu orła wymyka się jednoznacznej interpretacji. Powszechnie postrzegany był jako znak zwycięstwa, dumy, odwagi, majestatu, słońca i wszelkich niebiańskich bóstw. W starożytnym Rzymie uważany był za dzierżącego pioruny ptaka Jowisza, symbolizującego zwycięstwo i szlachetność, jego wizerunki umieszczano często na monetach[1]. W ikonografii chrześcijańskiej orzeł pojawił się w czasach pokonstantyńskich i symbolizował Chrystusa.[2]

Symbolikę orłów żółkiewskiego fryzu Mieczysław Gębarowicz powiązał z legendą herbową Herburtów mówiącą, że dusza każdego z członków rodu po śmierci wciela się w orła. Być może orły związane są z Janem Szczęsnym Herburtem, który ów zakaz złamał[3].

Piotr Krasny zwraca uwagę, że motyw orła często wykorzystywany był w sztuce sepulkralnej. Łączył w sobie symbolikę wywodzącą się z rzymskiego obrzędu apoteozy cesarza i symbolikę chrześcijańską (orzeł został uznany przez św. Augustyna za symbol zmartwychwstania). Wzorem dla orłów z żółkiewskiego belkowania mógł być projekt nagrobka Karola V wykonany przez Jana Vredemana de Vriesa. Przedstawione tam orły symbolizować miały męstwo wojenne[4].

Nowożytna sztuka sepulkralna często wykorzystywała motyw orła jako element stylizacji na antyczną apotheosis, którą odbywano w starożytnym Rzymie na polu Marsowym. Orzeł unoszący duszę cesarza w przestworza był obowiązkowym elementem obrzędów związanych z cesarskim pogrzebem. Orzeł jako psychopompos często występował w dekoracji pogrzebów szlacheckich[5], taką też rolę spełniają orły z katafalku Stanisława Żółkiewskiego[6]. W kulturze staropolskiej szczególną metafizykę wypracowano wokół symbolu orła polskiego. Przydawano mu miano „sarmacki”, „orła Sarmatów”. Tam gdzie odwoływano się do historii, dziedzictwa przodków i narodowej tradycji mówiono o „sarmackich orlinach”. Tej interpretacji bliski był Antoni Chłoniewski, który przedstawienia żółkiewskich orłów utożsamił z

[1]J. Chevalier, A. Gheerbrant, Dictionnaire des symboles. Mythes, reves, coutumes, gestes, formes, figures, couleurs, nombres, Paris 1982, s. 12, J. E. Cirlot, Słownik symboli, Kraków 2000, s. 293, J. C. Cooper, Zwierzęta symboliczne i mityczne, Poznań 1998, s. 183.

[2]D. Forstner, Świat symboliki chrześcijańskiej, Warszawa 1990, s. 241.

[3]M. Gębarowicz, op. cit., s. 214.

[4]P. Krasny, op. cit.,  s. 33.

[5]J. Chrościcki, Pompa Funebris. Z dziejów kultury staropolskiej, Warszawa 1974.

[6]J. Michalska, Cyna w dawnych wiekach, Kraków 1973, s. 72 – 73.

__________________________________________________________________________________________________________

herbem Korony Polskiej[1]. W swej książce Maria Falińska przytacza wiersz Stylus Polonicus zawarty w Carminie de S. Stanislao, w którym tak tłumaczono sarmackiego orła: …Stanisław Święty… / Na kawałeczki malinkie drobno rozsieczony, / Którego przylecieli sarmaccy orłowie, / Pilnować jako nieba Angeli Panowie… / Kto pytasz, czemu orli nie insze ptaszęta, / Pilnowali Świętego wdzięczne pacholęta, / Niedziwszy się, gdy za herb sarmacki kraina, / orłem się pieczętuje jak Polska dziedzina, / Świętej Polski pilnuje jak Patron dziedziny, / Za tronie sobie obrał Sarmackie orliny[2].

Święty biskup Stanisław był jedną z najbardziej popularnych postaci pobudzających świadomość staropolskiego społeczeństwa. Jego życie i czyny włączono do opowieści o początkach sarmackiego państwa. Według opisu Kadłubka, wykorzystywanego przez kaznodziei, poćwiartowane ciało świętego pilnowały cztery orły, które nadleciały z czterech stron świata. Podobny wątek zawiera legenda o świętym Wojciechu, gdzie ciało świętego męczennika pilnowane było przez orła. Obie legendy połączyły symbol sarmackiego orła z polskim godłem państwowym, a hagiografie świętych z historią ojczystą. Grób świętego Stanisława, od XV wieku traktowany był jako Ara Patriae, na którym składano wojenne wota i trofea[3].

Przedstawienie orłów z żółkiewskiego fryzu nie jest oczywiście bezpośrednią ilustracją legendy o świętym, a nawiązaniem do funkcji jaką miała spełniać kolegiata. Fundowany przez Żółkiewskiego kościół miał być rycerskim mauzoleum, gdzie w rocznice zwycięstw hetmana odbywały się dziękczynne nabożeństwa i msze za poległych. Wypełniony wojennymi trofeami kościół spełniał rolę jak gdyby ogromnego relikwiarza upamiętniającego wodzów i rycerzy, którzy oddali życie w obronie chrześcijaństwa i Rzeczypospolitej. Właśnie tej pamięci, podobnie jak w legendzie o świętym Stanisławie zdają się pilnować umieszczone na fryzie orły[4].

W drugiej połowie wieku XVI pod wpływem sztuki renesansowej, zwłaszcza w rodzimym jej wydaniu, w ramach działalności fundatorskiej magnaterii, szczególnie chętnie sięgano do ikonografii triumfalnej all’ antica. Starożytne wzory czczenia cnót rycerskich i zasług wojennych stały się w Polsce niezwykle popularne, a plastyczne  wyobrażenia triumfów ukazywanych realistycznie lub symbolicznie były częstym tematem różnorakich realizacji artystycznych. Dla współczesnych miały być swego rodzaju ilustracją znaczenia i roli wodza – magnata w Rzeczypospolitej, a dla potomnych ideowym przesłaniem. Jerzy Kowalczyk analizując treści ideowe kolegiaty zamojskiej stwierdza, że patrząc na fryz w Żółkwi możemy sobie odtworzyć podobny wygląd

[1]A. Chłoniewski, op. cit.

[2]J. Falińska,  op. cit., s.51.

[3]S. Bełch, Jan Długosz. Życie św. Stanisława biskupa krakowskiego, Londyn 1944, s. 84; M. Rożek, Ara Patriae. Dzieje grobu św. Stanisława w katedrze na Wawelu,  „Analecta Cracoviensia”, t. XI, 1979.

[4]W ten sposób interpretował też sens i kształt fundacji król Jan III Sobieski, każąc umieścić na nagrobku swojego wielkiego przodka zaczerpnięty z Wergiliusza napis Exoriare aliquis nostris ex ossibus ultor, myśląc też zapewne o sobie; „Rozmaitości”, dnia 26 listopada, 1830r., nr 48, s. 378.

__________________________________________________________________________________________________________

nie zachowanych do naszych czasów fryzów zamojskiej świątyni[1]. W metopach doryckiego belkowania znajdowały się przedstawienia panoplii, rozet i instrumentów muzycznych (wojskowych trąbek i lir), dopełniając plastycznej dekoracji świątyni która, miała być między innymi monumentum victoriae, sławiącym militarne zwycięstwa hetmana Jana Zamoyskiego.[2] Niewątpliwie zamojska świątynia stanowiła jeden z głównych ideowych wzorców dla fundacji Stanisława Żółkiewskiego, przyjaciela i ucznia Jana Zamoyskiego. Żółkiewski w swoich działaniach artystycznych, a szczególnie urbanistyczno– architektonicznej wielokrotnie naśladował swego preceptora, jednak w sposób oryginalny i twórczy.

Związek ideowy żółkiewskiej świątyni z kolegiatą zamojską każe wspólnych źródeł poszukiwać wśród dzieł architektury kręgu weneckiego. Jednym z najwcześniejszych przykładów podobnie rozwiązanego belkowania, jak w kolegiacie żółkiewskiej, odnaleźć można w krużganku kapituły w Padwie, którego dolną kondygnację obiega dookoła tryglifowo – metopowy fryz zawierający przedstawienia bukranionów, okrągłych tarcz, rozet oraz sakralnych wizerunków zbliżonych w formie do przedstawień z fryzu świątyni żółkiewskiej. Dzieło to łączone jest z działalnością Piotra Lombardo (ok. 1492r.) i Giovannibattisty Fizoniego (ok. 1599r.).[3] W sztuce polskiej pierwsze fryzy tryglifowo – metopowe powstały w Gdańsku (na fasadzie kamienicy Konertów przy Długim Targu 45 z ok. 1560) i Krakowie (epitafium Jerzego Pipana w kaplicy biskupa Padniewskiego, portal kamienicy przy ul. Floriańskiej 3 z lat 1560- 1580)[4].

Trudno jednoznacznie stwierdzić który z trzech architektów pracujących przy kolegiacie żółkiewskiej miał decydujący wpływ na jej kształt  architektoniczny i wystrój rzeźbiarski. Autorem planu był zapewne Paweł Szczęśliwy, pod jego nadzorem położono fundamenty oraz zaczęto wznosić mury świątyni. Paweł Rzymianin dokończył prawdopodobnie ich budowę, a Ambroży Przychylny ukończył wznoszenie całości świątyni. Wątki treściowe i elementy ikonografii wskazują, że fryz kolegiaty powstał przed 1620 r. Wydaje się mało prawdopodobne aby wykonano go po tym roku, gdyż klęska cecorska niechybnie wpłynęłaby na zmianę treści przedstawień. Czas powstania fryzu zawiera się więc najprawdopodobniej pomiędzy, jak proponuje Gębarowicz, datami dwóch testamentów hetmana Żółkiewskiego (tzn. testamentu „A” z 1606 roku i testamentu „B” z roku 1618). Najbardziej prawdopodobna data realizacji fryzu zbiega się z czasem napisania przez Żółkiewskiego największego jego dzieła literackiego Początku i progresu wojny moskiewskiej, tzn. około 1612

[1]J. Kowalczyk, Kolegiata…, s. 188.

[2]Tenże, Kolegiata..., s. 40. Tryglifowo – metopy fryz został usunięty w latach 1824 – 1826 w trakcie przebudowy. Relikty fryzu na ścianach kolegiaty zamojskiej były do niedawna widoczne. Zostały jednakże zatarte w tracie ostatnich prac budowlanych.

[3]R. Pepi, L’ abbazia di Santa Giustina in Padova, Padova 1966, s. 163.

[4]J. Kowalczyk, Sebastiano Serlio a sztuka polska, Wrocław 1973, s. 69.

__________________________________________________________________________________________________________

roku. Należy zatem odrzucić sugestię Jerzego Łozińskiego, który żółkiewski fryz datuje na drugie i trzecie dziesięciolecie XVII wieku. Natomiast opracowanie elewacji kolegiaty żółkiewskiej, w tym dekoracje rzeźbiarskie belkowania, należy powiązać (zgodnie z sugestią Mariana Osińskiego) z Pawłem Rzymianinem[1].

Zmęczony wyczerpującą kampanią moskiewską hetman usunął się z czynnego życia politycznego i osiadł w ukochanej Żółkwi. W tym czasie, po odbyciu w październiku 1611 roku triumfalnego wjazdu do Warszawy rozpoczął pisać Początek i progres wojny moskiewskiej. Być może, na marginesie tego dzieła, zrodziła się koncepcja i program ikonograficzny fryzu na ścianach fundowanej świątyni. Przełożenia na język plastyczny idei – pomysłu fundatora dokonali w miarę swoich możliwości artystycznych zatrudnieni przez Żółkiewskiego, pochodzący z lwowskich warsztatów rzeźbiarze.

Nierówny poziom wykonania poszczególnych metop fryzu, wskazuje na to, że przy jego powstawaniu uczestniczyli rzemieślnicy o różnych umiejętnościach. Płaskorzeźby na metopach zawierające proste elementy wykonane są poprawnie. Najwięcej trudności sprawiło pracującym w Żółkwi lapicydom rzeźbienie przedstawień figuralnych, głównie jeźdźców zdobiących transept kolegiaty. Przedstawienia te, jednak pełne wigoru i dynamiki, są niejako reporterską próbą uchwycenia emocji towarzyszących wrzawie bitewnej. Wiernie odtwarzają najważniejsze cechy ubioru i uzbrojenia walczących żołnierzy. Wyjątkowe pod względem ideowym i artystycznym są przedstawienia orłów umieszczonych na załamaniach fryzu, podobnie jak cały zespół sześćdziesięciu siedmiu metop.

Fryz kolegiaty jest owocem stopienia w jedną całość pomysłu fundatora zafascynowanego antyczną kulturą i starożytnymi wzorcami oraz pracy zatrudnionych przez niego architektów i zespołu anonimowych rzeźbiarzy, posługujących się wzorami wywodzącymi się z wielkich szesnastowiecznych traktatów architektonicznych, ale przede wszystkim własną fantazją. Całość stanowi oryginalne i wartościowe dzieło rodzimego środowiska. Swą wyjątkową rolę w polskiej sztuce nowożytnej zawdzięcza nie tyle swej formie i randze artystycznej, ale treściom w nich zawartym. Żółkiewski fryz jest jedynym tego typu dziełem łączącym bogatą formę z syntetycznie przedstawioną ideą triumfu wojennego all’ antica.

[1]       M. Osiński, op. cit., s. 87.

__________________________________________________________________________________________________________

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

________________________________________________________________________________________________________