Spotkania Koła Przewodników Terenowych PTTK O/Zamość im. Róży i Jana Zamoyskich „Majówka – 2017”

Zapraszam wszystkich przewodników do aktywnego włączenia się w przedsięwzięcia majowe.

7 maja, godz. 10:00 – Szczebrzeszyńskie Piekiełko z kol. Januszem Kapeckim,

15 maja, godz. 16:15 – gmach dawnej Akademii Zamojskiej, szkolenie przed Nocą Muzeów.

19 maja godz. 20:00 – msza św. w kościele św. Katarzyny w Zamościu z prośbą o błogosławieństwo na rozpoczęcie sezonu. Po mszy św. czuwanie modlitewne do godz. 1:00 w nocy.

20 maja „Noc Muzeów” – przewodnicy proszeni są na godz. 21:45 do gmachu Akademii Zamojskiej aby oprowadzić po obiekcie i przypomnieć historię miejsca. Cały program Nocy Muzeów prześlę oddzielnie.

21 maja, godz. 18:00 – kościół na wodzie św. Jana Nepomucena w Zwierzyńcu, doroczne święto odpustowe, po zakończonych uroczystościach spotkanie integracyjne. Proszę o stroje przewodnickie, a kto może to proszę o stroje historyczne.

Z turystycznym pozdrowieniem Prezes Koła Przewodników – Maria Rzeźniak

Roztoczańskie Centrum Naukowo-Edukacyjne Roztoczańskiego Parku Narodowego

Roztoczańskie Centrum Naukowo-Edukacyjne Roztoczańskiego Parku Narodowego
– historia powstania i kierunki działalności

Program działalności Roztoczańskiego Centrum Naukowo-Edukacyjnego został określony przez sygnatariuszy listu intencyjnego z dnia 17 października 2008 roku dotyczącego utworzenia i prowadzenia RCNE. Sygnatariuszami tego listu byli:

  • 1) Główny Inspektor Ochrony Środowiska w Warszawie,
  • 2) Marszałek Województwa Lubelskiego,
  • 3) Prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie,
  • 4) Rektorzy Lubelskich Uczelni:
    1. a) Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego,
    2. b) Politechniki Lubelskiej,
    3. c) Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej,
    4. d) Uniwersytetu Przyrodniczego,
    5. e) Uniwersytetu Medycznego,
  • 5) Rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Dokument ten powstał z inicjatywy dyrekcji RPN i umożliwił podjęcie szeroko zakrojonych działań na rzecz powstania Roztoczańskiego Centrum Naukowo-Edukacyjnego.

Nakreślony wówczas zakres działania Roztoczańskiego Centrum Naukowo-Edukacyjnego to:

  1. Baza edukacyjno – dydaktyczna,
  2. Stacja Bazowa Zintegrowanego Monitoringu Środowiska Przyrodniczego,
  3. Zespół potencjalnych odnawialnych źródeł energii,
  4. Punkt recepcyjny tworzonego Geoparku Kamienny Las na Roztoczu,
  5. Baza tworzonego Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery Roztocze i Puszcza Solska,
  6. Stanowisko Systemu Informacji Przestrzennej dla obszarów NATURA 2000,
  7. Centrum turystyki rowerowej Roztocza.

Wmurowanie kamienia węgielnego

Nastąpiło w 2010 r., w obecności sygnatariuszy listu intencyjnego, m. in.: Głównego Inspektora Ochrony Środowiska w Warszawie dr inż. Andrzeja Jagusiewicza, Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska mgr inż. Leszka Żelaznego, władz wojewódzkich: Wojewody Lubelskiego Pani Genowefy Tokarskiej i Marszałka Województwa Lubelskiego Krzysztofa Grabczuka, Prezesa Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie, Rektorów wyżej wymienionych uczelni lubelskich, w obecności Prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie oraz zaproszonych gości – uroczyście wmurowano Akt Erekcyjny Roztoczańskiego Centrum Naukowo-Edukacyjnego.

Siedzibą Centrum stały się niszczejące wcześniej budynki dawnej bazy maszyn Ośrodka Transportu Leśnego, które Park otrzymał po upadku tego zakładu i które straszyły swoim stanem technicznym. Dzięki dofinansowaniu uzyskanemu z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w ramach realizacji 3 projektów, na łączną kwotę ponad 9 mln zł, udało się wykonać następujące przedsięwzięcia:

  1. Termomodernizację z zastosowaniem odnawialnych źródeł energii w Roztoczańskim Centrum Naukowo-Edukacyjnym Zwierzyniec – Biały Słup.
  2. Zakup wyposażenia dla stacji badawczej Zintegrowanego Monitoringu Środowiska Przyrodniczego w Roztoczańskim Parku Narodowym.
  3. Roztoczańskie Centrum Naukowo-Edukacyjne – doposażenie i wzbogacenie oferty edukacyjnej RPN.

W wyniku przeprowadzonych działań adaptacyjno-remontowych powstał obiekt o powierzchni użytkowej 1155 m2 i kubaturze około 6700 m3. Mieści on w sobie dużą (na około 300 osób) i małą salę konferencyjną, pomieszczenia pracy i sale laboratoryjne Stacji Bazowej Zintegrowanego Monitoringu Środowiska Przyrodniczego „Roztocze”, oraz pomieszczenia w których znajdują się urządzenia wykorzystujące odnawialne źródła energii zastosowane w tym obiekcie.

Stacja Bazowa Zintegrowanego Monitoringu Środowiska Przyrodniczego „Roztocze”

Została powołana na mocy Porozumienia pomiędzy GIOŚ i RPN, z dnia 8 września 2010 roku.

Kolejne porozumienie pomiędzy Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska i RPN, z dnia 3 stycznia 2011 roku, umożliwiło funkcjonowanie automatycznej stacji monitoringu powietrza działającej w ramach Stacji Bazowej ZMŚP.

Podstawowymi celami Zintegrowanego Monitoringu Środowiska Przyrodniczego są:

  • poznanie mechanizmów obiegu energii i materii w podstawowych typach geoekosystemów Polski,
  • zebranie podstawowych danych (jakościowych i ilościowych) o aktualnym stanie geoekosystemów,
  • określenie rodzaju i charakteru zagrożeń tych geoekosystemów (wyznaczenie wartości progowych) oraz wskazanie dróg ich zapobiegania,
  • wskazanie tendencji rozwoju geoekosystemów (prognozy krótko i długoterminowe) oraz sposobów ochrony i zachowania ich zasobów,
  • opracowanie scenariuszy rozwoju geoekosystemów w warunkach zmian klimatu i zwiększającej się ingerencji człowieka (modelowanie systemów przyrodniczych).

Cele te realizowane są poprzez prowadzenie systematycznych, szeroko zakrojonych badań, w ramach wyznaczonych programów badawczych wykonywanych w obrębie tzw. zlewni reprezentatywnej. W przypadku Stacji ZMŚP Roztocze jest to zlewnia rzeki Świerszcz, o powierzchni 4651 ha. Około 30% powierzchni zlewni leży w granicach Roztoczańskiego Parku Narodowego i jednocześnie w obszarze Natura 2000 PLH060017 „Roztocze Środkowe”. W ramach tej zlewni monitoringiem objęte są następujące typy geoekosystemów:

  • – lasy (62% zlewni)
  • – grunty użytkowane rolniczo: pola, ugory, pastwiska (36%),
  • – wody powierzchniowe (1%),
  • – tereny zabudowane (2%).

W Stacji Bazowej ZMŚP Roztocze realizowane są następujące programy pomiarowe:

A1 – meteorologia,

B1 – chemizm powietrza,

C1 – chemizm opadów atmosferycznych,

C2 – chemizm opadu podkoronowego,

C3 – chemizm spływu po pniach,

D1 – metale ciężkie i siarka w porostach,

F1 – chemizm roztworów glebowych,

F2 – wody podziemne – poziom kredowy,

F2 – wody podziemne – poziom czwartorzędowy (piach),

F2 – wody podziemne – poziom czwartorzędowy (torfowisko),

G2 – chemizm opadu organicznego,

H1 – wody powierzchniowe – rzeki (Malowany Most),

J2 – struktura i dynamika szaty roślinnej (powierzchnie stałe),

J3 – Gatunki inwazyjne obcego pochodzenia – rośliny,

K1 – uszkodzenia drzew i drzewostanów,

M1 – epifity nadrzewne – porosty.

Oprócz wyżej wymienionych, w stacji „Roztocze” realizowane są również pecjalistyczne programy analityczne takie jak:

– Zjawiska ekstremalne,

– Zmiany pokrycia terenu i użytkowanie ziemi,

– Świadczenia geoekosystemów,

– Modelowanie zmian bilansu wodnego i biogeochemicznego dla zlewni reprezentatywnych,

– Funkcjonowanie geoekosystemów zlewni badawczych zmśp z wykorzystaniem geo- i biowskaźników.

Realizacja każdego z programów polega na wykonaniu pomiarów szeregu parametrów.

Przykładowo w programie A1 „Meteorologia” pomiarom podlegają:

  1. temperatura powietrza na wysokości 2 m,
  2. temperatura minimalna i maksymalna powietrza na 2 m,
  3. temperatura minimalna powietrza przy powierzchni gruntu (5 cm nad gruntem),
  4. temperatura gruntu na głębokościach 5, 20 i 50 cm,
  5. wilgotność względna powietrza na wysokości 2 m,
  6. rodzaj i wysokość opadów,
  7. czas trwania opadów w ciągu doby,
  8. prędkość i kierunek wiatru na wysokości 10 m,
  9. grubość pokrywy śnieżnej,
  10. usłonecznienie,
  11. natężenie promieniowania całkowitego,
  12. promieniowanie całkowite.

Większość z tych pomiarów ma charakter ciągły.

Posterunek meteorologiczny, w którym prowadzi się obserwacje w ramach programu A1 położony jest w śródleśnej polanie enklawy osady Florianka, w południowej części zlewni Świerszcza oraz w enklawie Biały Słup. Pomiary klimatyczne wykonuje automatyczna stacja meteorologiczna Vaisala MAWS310, kolektor opadu mokrego Eigenbrodt, kolektor opadu całkowitego Hellmana, wiatromierz Wilde’a, Pyranometr. Niektóre mierzone tam parametry można śledzić na bieżąco – na stronie internetowej parku, w zakładce: pogoda RPN http://roztoczanskipn.pl/pl/monitoring-i-nauka/pogoda

Inny program pomiarowy C1 – chemizm powietrza, realizowany był na obszarze obecnej Stacji od 2005 roku przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Lublinie. W roku 2011 zainstalowano automatyczną stację monitoringu powietrza przy siedzibie Stacji Roztocze. Jest ona wyposażona w analizatory: SO2, NO, NO2, NOx i stężeń O3 (ozonu atmosferycznego) oraz panel meteorologiczny dokonujący pomiarów temperatury, prędkości i kierunku wiatru.

Stacja znajduje się w systemie monitoringu jakości powietrza województwa lubelskiego i prowadzi ciągłe pomiary, przekazując dane bezpośrednio do WIOŚ w Lublinie. Podobnie jak w przypadku danych meteorologicznych wyniki pomiarów są na bieżąco wizualizowane na stronie internetowej Parku – w zakładce „Stan powietrza” http://envir.wios.lublin.pl/?page=raport-godzinowy&data=09-05-2017&site_id=7&csq_id=1283&dane=w2.

Stacja Bazowa ZMŚP Roztocze realizuje głównie zadania z zakresu Państwowego Monitoringu Środowiska, w którego skład wchodzi:

  1. Zintegrowany Monitoring Środowiska Przyrodniczego.
  2. Monitoring Ptaków Polski (Monitoring Flagowych Gatunków Ptaków, Monitoring Lęgowych Sów Leśnych, Monitoring Rzadkich Dzięciołów, Monitoring Pospolitych Ptaków Lęgowych) – program specjalistyczny.
  3. Monitoring siedlisk i gatunków Natura 2000 (Monitoring populacji obuwika pospolitego, Monitoring populacji dzwonecznika wonnego, Monitoring populacji zagłębka bruzdkowanego – program specjalistyczny.

Stacja współuczestniczy również w realizacji monitoringów przyrodniczych wynikających z Planu Ochrony Roztoczańskiego Parku Narodowego, w którego skład wchodzi:

  1. Monitoring ekosystemów leśnych.
  2. Monitoring nieleśnych ekosystemów lądowych.
  3. Monitoring ekosystemów wodnych.
  4. Monitoring gatunków roślin, grzybów i ich siedlisk.
  5. Monitoring gatunków zwierząt i ich siedlisk.
  6. Monitoring przyrody nieożywionej.
  7. Monitoring siedlisk i gatunków obszarów Natura 2000 w granicach Parku (Roztocze Środkowe PLH060017 i Roztocze PLB060012).
  8. Monitoring walorów krajobrazowych.
  9. Monitoring wartości kulturowych.
  10. Monitoring udostępnienia w celach naukowych, edukacyjnych, turystycznych, rekreacyjnych i sportowych.

Roztoczańskie Centrum Naukowo-Edukacyjne Roztoczańskiego Parku Narodowego – jako ośrodek promujący źródła energii odnawialnej

W obiekcie Centrum zainstalowano nowoczesne technologie wykorzystujące alternatywne źródła energii takie jak:

  1. baterię 32 kolektorów słonecznych o powierzchni 74 m2,
  2. pompy ciepła solanka-woda wykorzystujące ciepło Ziemi, o łącznej mocy cieplnej 170 kW,
  3. baterię 92 ogniw fotowoltaicznych o powierzchni 150 m2 i mocy 0,021 MW,
  4. rezerwowe źródło ciepła – kocioł na biomasę o mocy 150 kW,
  5. zintegrowany system sterowania pracą urządzeń cieplnych – kontroluje działanie poszczególnych urządzeń w celu zapewnienia właściwych parametrów użytkowania obiektu w zakresie ciepłej wody użytkowej, centralnego ogrzewania oraz wentylacji mechanicznej według ustalonego algorytmu (np. temperatura otoczenia, optymalne wykorzystanie poszczególnych urządzeń),
  6. przekształtniki DC/AC (prąd stały/prąd przemienny) oraz układ pomiarowy – umożliwiające połączenie instalacji baterii ogniw fotowoltaicznych z siecią energetyki zawodowej a tym samym sprzedaż nadwyżki wyprodukowanej zielonej energii.

Szacunkowa roczna produkcja ciepła z kolektorów słonecznych wynosi 67 GJ – daje to ograniczenie emisji CO2 o około 10 t/rok.

Roczna produkcja energii elektrycznej z instalacji fotowoltaicznej wynosi około 18 000 kWh, z czego około 50 % wykorzystuje się na miejscu, reszta jest oddawana do sieci.

Ograniczenie emisji CO2 wynikające z produkcji energii w fotoogniwach wynosi również około 10 t/rok, co łącznie z ograniczeniem emisji z instalacji fotowoltaicznej daje roczne ograniczenie emisji CO2 na poziomie około 20 t/rok.

Na podstawie danych udostępnionych przez następujące osoby: Przemysław Stachyra, Bogusław Radliński, Anna Rawiak, Andrzej Sokołowski, Jarosław Zdzioch, Małgorzata Smoła,

opracował: Zbigniew Maciejewski

Ścieżka poznawcza „Wąwozy Lessowe”

Roztocze Zachodnie – rajd pieszy 7.05.2017r. – Szczebrzeszyn – obszar Szczebrzeszyńskiego Parku Krajobrazowego – ścieżka poznawcza „Wąwozy Lessowe” – długość trasy 14,62 km – prowadzący: Janusz Kapecki – przewodnik i przodownik turystyki pieszej. Organizator rajdu: Koło Przewodników Terenowych PTTK O/Zamość im. Róży i Jana Zamoyskich  oraz Miejski Dom Kultury w Szczebrzeszynie. Rajd, w którym wzięło udział 25 uczestników, zainaugurował Otwarcie Sezonu Turystycznego „OSTY/2017” i zbiegł się z obchodami 10-lecia Ekomuzeum „Świąteczna Kraina” w skład którego wchodzi między innnymi „Laboratorium Lessowe” prowadzone przez Janusza Kapeckiego.

_____________________________________________________________________________________

Dokładny opis ścieżki poznawczej „Wąwozy Lessowe” zawarty jest w wydanym folderze „Roztocze Szczebrzeszyńskie. Trasy piesze i rowerowe”. Przebieg ścieżki wyznaczył, opracował i opisał znany regionalista i przewodnik Janusz Kapecki. Za zgodą autora cytujemy jej szczegółowy opis z ww. folderu:

„Ścieżka poznawcza Wąwozy Lessowe o długości 5 km (dojście 2,2 km). Uwaga! Trasa trudna po opadach atmosferycznych. Ścieżka ma początek w odległości 2, 2 km od Miejskiego Domu Kultury w kierunku Kawęczynka. Od MDK biegnie m. in. szlak pieszy „Partyzancki” i za jego znakami kierujemy się koło cerkwi do ulicy Cmentarnej. Poruszamy się pod górę koło cmentarza żydowskiego. Na rozwidleniu skręcamy w prawo pod górę, wąwozem wzdłuż ogrodzenia cmentarza katolickiego. Po wyjściu z wąwozu droga biegnie wierzchowiną koło wieży komórkowej i budynków Zakładu Gospodarki Komunalnej. Za budynkami mijamy skrzyżowanie ścieżki „czarnej” i poruszamy się dalej pod górę do rozwidlenia szlaków turystycznych. Ścieżka prowadzi początkowo w dół wąwozem przez 1,5 km ze znakami szlaku „Partyzanckiego”. Na rozwidleniu (stanowiska skrzypu zimowego) skręca w kierunku zachodnim, początkowo płytkim zarośniętym wąwozem, następnie coraz bardziej głębokim z wieloma rozgałęzieniami. Długość wąwozu od rozwidlenia do wylotu ma ok. 3 km długości. Na wylocie wąwozu droga zwęża się, pnie się pod górę i wychodzi na polną drogę. Po 0,7 km jest możliwość dojścia do drogi krajowej „74” lub powrotu nieoznakowaną drogą polną w kierunku wschodnim do Szczebrzeszyna (5,7 km). „

Ścieżka poznawcza „Wąwozy Lessowe” jest dostępna także dla rowerzystów na odcinku do wiaty, przy której można rozpalić ognisko i zaplanować odpoczynek. Jednak dalszy jej odcinek jest w zasadzie nieprzejezdny, szczególnie na wąskim i stromym podejściu do wylotu wąwozu. Ścieżka oznakowana jest kwadratem biało-niebieskim. Wzdłuż jej przebiegu wyznaczono także trasę Nordic Walking. W zimie jej odcinek (do wiaty) wykorzystywany jest przez organizatorów kuligów.

 

Niezaprzeczalnie przyrodniczy charakter ścieżki jest wykorzystywany do edukacji dzieci i młodzieży. Naturalne stanowiska poznawcze: ukształtowania roztoczańskiego terenu lessowego, charakterystycznego dla niego drzewostanu i runa leśnego to szkoła życia, której nie zastąpią podręczniki. Dlatego właśnie teren tej ścieżki przyrodniczo-poznawczej bywa bardzo często wykorzystywany edukacyjnie przez nauczycieli z zaangażowaniem  miejscowych przewodników.

„Piekiełko” szczebrzeszyńskie to największa sieć wąwozów lessowych w Polsce. Wąwozy o głębokości 20 m charakteryzują liczne odgałęzienia, zbiegające się w podmokłych obniżeniach. Zapuszczanie się w te miejsca bez dobrego przewodnika grozi utratą orientacji w terenie i zgubieniem się w tym labiryncie. Ten potężny kompleks wąwozów porośnięty jest lasami grabowo-bukowymi z domieszką sosny i innych gatunków. Odznacza się bogatą i różnorodną roślinnością w runie leśnym.

Runo leśne prezentowanego wąwozu, szczególnie na pierwszym jego odcinku, obfituje w szarozielony skrzyp zimowy, dodający palecie barw jeszcze jeden odcień zieloności. Wyprostowane pędy płonne, gdzieniegdzie nawet o metrowej wysokości, kwitną na wiosnę spiczastymi kłosami. Skrzyp zimowy nic nie traci na urodzie porą zimową, mocno odcinając się intensywną zielenią od bieli śniegu zalegającego w wąwozie. W miejscach, gdzie liczne odgałęzienia wąwozów wyprowadzają opady, kumulując wilgoć na dnie malowniczych jarów, skrzyp zimowy rozkłada się łanami tworząc ciemnozielone kobierce. Dzięki nim ten „Skrzypny wąwóz” należy do unikatowych na szczebrzeszyńskim „Piekiełku”, nasuwając wędrowcom skojarzenia z młodymi, bambusowymi zagajnikami azjatyckich lasów. Zwiedzając ten wąwóz warto wiedzieć, że skrzyp zimowy to roślina zaliczana do leczniczych. Ziele skrzypu ma właściwości moczopędne, wykrztuśne i regulujące przemianę materii. Odwary ze skrzypu leczą kamicę nerkową. Jako ozdobny nadaje się do ogrodów w stylu japońskim.

Lessowe zbocza wąwozów mijanych na dojściu do ścieżki oraz zastane w samym już wąwozie, stanowią nie tylko urokliwe urozmaicenie rzeźby terenu, ale także miejsca przystanków edukacyjnych. Podziwiamy tam zjawiska erozji gleby i lessu wypłukiwanego przez  opady deszczowe. Less to skała. Składa się z drobniutkich, słabo obtoczonych ziarn kwarcu, węglanu wapnia oraz w kilku procentach z minerałów ilastych. Węglan wapnia zawarty w lessach bywa ługowany, następnie wytrącany tworząc konkrecje, czyli tzw. kukiełki lessowe (laleczki).  Zbudowane są z węglanu wapnia i przybierają kształty kuliste, elipsoidalne lub nieregularne. Osiągają rozmiary kilku, czasami nawet kilkunastu centymetrów. Niekiedy wewnątrz znajdują się pęknięcia, przypominające kryształy. Spękane kukiełki lessowe można najczęściej spotkać na granicy lessu i czarnoziemu.

Wiosna to najlepsza pora do nauki rozpoznawania roślin kryjących się w runie leśnym. Warto przykładowo zauważyć różnice pomiędzy kwitnącymi w tym samym czasie gwiazdnicami: gajową i wielkokwiatową. To także dobra pora do podejrzenia niepozornych kwiatów kopytnika pospolitego o ozdobnych liściach. Na obrzeżach wąwozu można podziwiać skupiska łuskiewnika różowego, który akurat teraz ma porę kwitnienia. Spostrzegawcze oko badacza przyrody dojrzy delikatne liście żywca gruczołowatego. Co bardziej wnikliwi obserwatorzy odnajdą także u wylotu wąwozu czworolist pospolity, zawiązujący właśnie swoje niebieskoczarne jagody. Cała roślina, aczkolwiek piękna, jest trująca, więc należy przestrzegać przed nią szczególnie dzieci, które kuszą się na jej jagody. Kłącze tej byliny może żyć nawet 200 lat. Roślina współcześnie wykorzystywana jest w leczeniu homeopatii.

Do rzadkości na trasie należy odnalezienie smardza zwyczajnego, ale osoby spostrzegawcze właśnie teraz (przełom kwietnia i maja) mają szansę go wypatrzeć. Smardz zwyczajny jest jadalny, ale objęty ochroną częściową, co oznacza, że nie wolno ich zbierać ze stanowisk naturalnych. Możemy je jeść, ale ze swoich ogródków, sadów (lubią towarzystwo jabłoni). Grzyb ten, rozpoczynający w zasadzie sezon grzybowy, w Polsce jest raczej rzadki i do 2014 r. był objęty ochroną ścisłą.  Znalezienie smardza w naturze to nie lada wyzwanie, bowiem co roku mogą się pokazywać w zupełnie innym miejscu. Rosną chętnie w otoczeniu jesionów i wiązów. 100 g suszu tego grzyba przekracza cenę 200 zł. Droższe są już tylko trufle. Trzeba jednak uważać by grzyba nie pomylić z piestrzenicą, z których kasztanowata jest silnie trująca (podobnie olbrzymia). Zresztą smardze zjedzone na surowo też są trujące!

______________________________________________________________________________________

Podczas rajdu ostatni odcinek (zejście ze szlaku ponad 6 km) pokonaliśmy w trakcie burzy i ulewnego deszczu. Nawałnica obmywała właśnie szczebrzeszyńskie „Piekiełko” z wszelkich grzechów. Dobrze było przy okazji zostawić  tam swoje przewiny w modlitwach, kiedy pioruny biły od nas jakieś 300 m. Będzie co wspominać! Januszu dziękujemy Ci serdecznie za cały wachlarz atrakcji i do kolejnego, tak udanego spotkania na szlakach.

tekst: Ewa Lisiecka

zdjęcia: Janusz Kapecki, Ewa Lisiecka, Zbigniew Pietrynko

Wąwozy Lessowe

Koło Przewodników Terenowych PTTK im. Róży i Jana Zamoyskich w Zamościu oraz Miejski Dom Kultury w Szczebrzeszynie zapraszają  na „OSTY” Otwarcie Sezonu Turystycznego 2017. Zbiórka: 7 maja (niedziela) godz. 10.00 koło pomnika Chrząszcza (przy ratuszu). Idziemy ścieżką „Wąwozy Lessowe” – trasa ok. 14 km.
Istnieje  możliwość zorganizowania ogniska. Ubezpieczenie, dojazd i  zaopatrzenie we własnym zakresie.
Z turystycznym pozdrowieniem Maria

Koniuszyna Wielka Koronna

Nasze poszukiwania genealogicznych  związków pomiędzy znakomitymi rodami Zamoyskich i Dzieduszyckich rozpoczęliśmy w Zarzeczu k. Jarosławia. W dawnym pałacu Dzieduszyckich znajduje się obecnie Muzeum ich imienia. W trakcie zwiedzania natrafiliśmy na niezwykle ciekawe zdjęcie rodzinne ze ślubu Włodzimierza Dzieduszyckiego z Wandą Sapieżanką. Uroczystość odbyła się 20.08.1912 r. w Biłce Szlacheckiej*. Zdjęcie posiada oryginalną legendę, na której przedstawiono szkice osób ze zdjęcia, z oznaczeniem ich miejsca na fotografii i nazwiskami. Wnikliwa obserwacja legendy pozwoliła na wyszukanie wśród gości weselnych nazwiska Maurycego Zamoyskiego (Nr 61) i jego żony Marii z Sapiehów Zamoyskiej (Nr 7).  Wykonane przez nas zbliżenia tych osób pozwoliły na wychwycenie ich z tłumu weselników. Szczególnie ciekawa jest sylwetka Marii Zamoyskiej. Z późniejszych naszych ustaleń wynika, że dwa miesiące przed wspomnianym ślubem, małżeństwo Zamoyskich doczekało się swojego pierwszego męskiego potomka. Był nim Jan, późniejszy XVI ordynat, urodzony 12 czerwca 1912 r. w Klemensowie. Podczas ślubu Dzieduszyckich dziecko miało 10 tygodni i nie jest wykluczone, że uczestniczyło razem z rodzicami w tej uroczystości. Przypuszczamy, że uwidoczniona na zdjęciu ślubnym Maria Zamoyska tuli do siebie nowo narodzone maleństwo. To jeden ciekawy aspekt tego zdjęcia, drugim jest przyczyna, dla której państwo Zamoyscy uczestniczyli w tej uroczystości. W grę wchodzą tutaj koligacje rodzinne. Panowie Włodzimierz Dzieduszycki i Maurycy Zamoyski poprzez ww. ożenek zostali szwagrami.  Ich żony pochodziły z rodu Sapiehów i były rodzonymi siostrami.

Odnalezienie tego rodzaju koligacji rodzinnych przez osoby postronne jest wielce utrudnione, nawet przy wnikliwym śledzeniu drzewa genealogicznego.  W tym przypadku pomocna była oryginalna legenda i uważna obserwacja.  Po wizycie w Zarzeczu nurtowało nas przeczucie,  że koligacje rodzinne tych dwóch rodów mogły zaistnieć także wcześniej. Udało nam się potwierdzić tę hipotezę, jak na razie, w jednym przypadku. Zazwyczaj stopnie koligacji rodzinnych, w odniesieniu do najbardziej interesującego nas rodu Zamoyskich, rozważamy w trzech płaszczyznach. Po pierwsze, nasze zainteresowanie budzą żony ordynatów. W drugiej kolejności – zięciowie Zamoyskich, czyli do jakich rodzin wchodziły córki ordynatów. Trzeci poziom rozważań to synowie Zamoyskich, ci którzy nie byli ordynatami i ich ożenki.Na żadnym z tych poziomów nie możemy umieścić koligacji rodzinnej Dzieduszyckich z Zamoyskimi rozważanej powyżej na podstawie zdjęcia ślubnego.

  

Kolejny, odszukany przez nas przypadek koligacji rodzinnych Zamoyskich i Dzieduszyckich mieści się w grupie tzw. zięciów. Trzeba się cofnąć do czasów IV ordynata, Marcina Zamoyskiego, wojewody lubelskiego. Najmłodszym dzieckiem Marcina i Anny (z Gnińskich) Zamoyskich była Marianna Teresa Zamoyska urodzona w 1686 r. Ojciec zmarł w 1689 r. kiedy miała 3 lata, matka w 1704 r. czyli w roku ślubu*1.) Marianny Teresy Zamoyskiej i Jerzego Stanisława Dzieduszyckiego (1670-1730), koniuszego wielkiego koronnego. Rodzicami Jerzego byli Franciszek Jan Dzieduszycki, wojewoda podolski (zm. 1704 r.) i Zofia z Jabłonowskich Dzieduszycka (zm. 1697 r.). Jerzy Dzieduszycki był siostrzeńcem i chrześniakiem późniejszego hetmana, Stanisława Jabłonowskiego. Jerzy był jedynym synem Franciszka i Zofii, miał sześć sióstr. Marianna była jedyną córką Marcina i Anny, miała czterech braci. Marianna Teresa Dzieduszycka, z domu Zamoyska, jest mniej znaną i spopularyzowaną z Pań Zamoyskich. Co ważniejsze nie jest, jak dotąd, znany powszechnie jej wizerunek. Warto zatem przyjrzeć się bliżej temu małżeństwu Dzieduszyckich.

Poszukiwania skierowane bezpośrednio na Jerzego i Mariannę Dzieduszyckich,  zaowocowały ciekawymi informacjami, które zechcemy w wielkim skrócie przedstawić w tym artykule. Rozpoczniemy od wizerunków obojga małżonków. Pierwszym na jaki natrafiliśmy, były podobizny Dzieduszyckich naszkicowane przez A. Tomaszewskiego dla wydawnictwa „Lwowianin” Ludwika Zielińskiego (wyd. z 1836 r., Zeszyt 1, s. 41). Odręczny szkic nie jest wierny oryginałowi, którym było epitafium małżonków Dzieduszyckich, ale stanowi ciekawy wizerunek, różniący się od tego zachowanego na zdjęciu. Oryginał z którego kopiował Tomaszewski nie istnieje. Było nim epitafium Dzieduszyckich, znajdujące się w kościele Jezuitów we Lwowie, gdzie spoczęli  oboje po śmierci.  Stan tego nagrobka (przed rokiem 1939) zachował się wyłącznie na zdjęciach. Epitafium zostało wykonane już po śmierci Marianny Dzieduszyckiej.

Zawieszono je na filarze kościoła, naprzeciw ołtarza św. Ignacego Loyoli. Przypominało nastawę ołtarzową. Posiadało tablicę inskrypcyjną po łacinie: D(EO) O(PTIMO) M(AXIMO) GEORGUS (ET) MARIANNA DE ZAMOISCIIS DZIEDOSZYCII (…) oraz tarczę herbową sześciodzielną. Znajdowały się na niej herby: Leszczyc (babki Marianny, czyli matki Anny z Gnińskich Zamoyskiej – Doroty Jaskólskiej);  Nałęcz (babki macierzystej Jerzego, czyli matki Zofii Jabłonowskiej – Anny Ostroróg); Jelita (żony Dzieduszyckiego, czyli Marianny z domu Zamoyskiej); Sas (h. własny Dzieduszyckich); Trach (h. matki Marianny – Anny z Gnińskich Zamoyskiej); Prus III (h. matki Jerzego – Zofii z Jabłonowskich). Dodatkowo powyżej znajdował się znak herbu Zadora (matki ojca Marianny – Marcina Zamoyskiego, czyli Zofii Lanckorońskiej). Epitafium znajdowało się w arkadzie między nawą główną, a północną nawą boczną, prowadzącą do przęsła, w którym znajdowało się wejście do ufundowanej przez Mariannę Zamoyską w 1738 r., nie istniejącej już dzisiaj kaplicy św. Benedykta. Oryginalny portret małżonków także nie przetrwał do dnia dzisiejszego. Zachowała się jednak pastelowa  kopia, wykonana zapewne na początku wieku XX i przechowywana obecnie w zbiorach Lwowskiej Galerii Sztuki.

Bardzo dużo informacji dotyczących małżeństwa Dzieduszyckich dostarcza inwentarz pośmiertny Jerzego, którego szczegółowego opracowania dokonali dr hab. Andrzej Tadeusz Betlej (dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie) i dr Anna Markiewicz: „Pałac w Cucułowcach w świetle inwentarza pośmiertnego Jerzego Stanisława Dzieduszyckiego z 1731 roku.” Inwentarz zachowany jest w zbiorach Centralnego Państwowego Archiwum Historycznego Ukrainy we Lwowie. Pochodzi z ksiąg grodzkich żydaczowskich. W Kijowie natomiast znajduje się kopia tego dokumentu, w Państwowym Archiwum Historycznym. Inwentarz pozwala na bliższe poznanie siedziby Dzieduszyckich w Cucułowcach oraz świadczy o wszechstronnym wykształceniu i zamiłowaniach m.in.  bibliofilskich fundatora pałacu. Kolejnym źródłem wiedzy o Dzieduszyckich jest „Kronika domowa Dzieduszyckich odbita w 200 egz. dla własnego użytku”, wydana w 1865 r. przez Maurycego Dzieduszyckiego (1813-1877). Książka ta została zdigitalizowana przez Bibliotekę Narodową w Warszawie i jest dostępna na stronie Polona. Rozdział III poświęcony został Jerzemu Stanisławowi Dzieduszyckiemu (s. skanu 65- s. książki 118). Odsyłamy do tych opracowań co bardziej wnikliwych z naszych Czytelników (linki poniżej).

Małżeństwo Marianny i Jerzego Dzieduszyckich nie doczekało się potomstwa. Jerzy Dzieduszycki po wycofaniu się z działalności politycznej skoncentrował swoje wysiłki na rozbudowie swojego pałacu w Cucułowcach k. Żydaczowa.  Zajął się także pracą pisarską i kroniką rodu, hodowlą koni oraz upiększaniem swojej rezydencji. Niemały wpływ miała w tych przedsięwzięciach*2.) także Marianna, która wychowywana we wspaniałej rezydencji Zamoyskich  w Zamościu odebrała dobre wzorce, wykształcenie i wychowanie. Kiedy Jerzy Dzieduszycki posłował we wrześniu 1697 r. w Rzymie (jako poseł nadzwyczajny), w imieniu króla Augusta II, otrzymał od papieża Innocentego XII relikwie św. Benedykta. Złożył je w Cucułowcach w kaplicy „na bramie” przy swoim pałacu. Kapelanem dworskim Jerzego i Marianny Dzieduszyckich w Cucułowcach był Jan Ignacy Delamars (1656-1719) Jezuita, który wcześniej  był związany z dworem matki Marianny, podskarbiny Anny z Gnińskich Zamoyskiej. Z Jezuitami małżonkowie Dzieduszyccy byli oboje związani od młodości, Jerzy jeszcze w czasach pobierania nauki w Kolegium Jezuickim we Lwowie i później podczas studiów zagranicznych.

Trudno dzisiaj dociec dlaczego Jerzy Dzieduszycki nie wybudował swojej siedziby w rodzinnym Sokołowie, przekazywanym z pokolenia na pokolenie przez kolejne stulecia. Ulokował ją natomiast w Cucułowcach położonych  niedaleko Żydaczowa. Obszar ten stanowił w tym czasie zarządzaną przez niego królewszczyznę. Starostwo żydaczowskie otrzymał Jerzy Dzieduszycki po ojcu przez cesję. Wcześniej ojciec przekazał mu w 1698 r. część tzw. Zabłotowszczyzny (Zabłotów ze wsiami Tułuków, Kielichów i częścią wsi Dymicze). Po śmierci ojca odziedziczył po nim znaczne posiadłości i zaczął pisać się: na Sokołowie i Kosowie. Troskliwie zadbał o swoje włości, a 15 marca 1704 r. wydał uniwersał dla dziedzicznego gniazda Sokołowa. Król zaraz po śmierci ojca Jerzego chciał mu przydzielić status opróżnionego wojewody podolskiego, lecz Jerzy ze skromności nie przyjął stanowiska. W kwietniu 1704 r. zgodził się natomiast objąć urząd koniuszego koronnego. Odrzucał kolejne propozycje awansu na wyższe urzędy i pozostał do końca życia na tym stanowisku. Dożywotnio otrzymał od króla, w nagrodę za zasługi dla państwa, królewszczyznę Sanniki w ziemi przemyskiej, nieopodal Stojańców dziedziczonych po ojcu. Pałac w Cucułowcach  i otaczające go budynki wzniósł z drzewa sosnowego w latach 1706-1710. W marcu 1713 r. król August II pozwolił, aby prawo dożywocia na Cucułowcach i Turadach przeszło, w razie śmierci Jerzego, na jego małżonkę. Natomiast 3 maja tego samego roku zezwolił Jerzemu odstąpić (komukolwiek) całe starostwo żydaczowskie. Siedziba Dzieduszyckich w Cucułowcach miała charakter lokacji nietrwałej, która z założenia nie miała przetrwać swoich fundatorów. Nie oznaczało to jednak, że siedziba ta była skromna. Wręcz przeciwnie. Córka młodszej linii ordynatów Zamoyskich znalazła tam wspaniałe warunki życia i pracy.

„Ta zacna dama przez ciąg swego życia utrzymywała 24 panien szlacheckiego rodu i 42 panien z nieszlachty, które na dobre żony i uczciwe matki, dla obywateli i mieszczan uczyła – później wyposażyła.” 

Pałac w Cucułowcach powstał według projektu Filipa Pertiego. Jerzy Dzieduszycki sam natomiast kreślił plany ogrodu, łaźni, stajen już w latach 1706-1707.  Sam również angażował rzemieślników, malarzy, snycerzy i sztukatorów. Cucułowce były siedzibą prawdziwie pańską, gdzie oprócz pałacu wznosiły się liczne budynki nadające całości postać miasteczka. Dlatego zapewne odwiedzający to miejsce Józef Załuski określił je jako „oppidium”. Kosztowne cucułowskie ogrody, pałace, pawilony, fontanny i kanały przebiła kolejna inwestycja, kiedy Jerzy spodziewał się wizyty króla. Był nią wspaniały amfiteatr z „dowcipnymi na pochwałę króla napisami”. Ogrody w Cucułowcach zajmowały około 100 morgów i pracowało nad nimi kilka gmin sąsiednich. Rozległe aleje (drogi) obsadzone drzewostanem i dzielące ogrody na kwartały uwidocznił schematycznie rysownik austriacki na XVIII w. Mapie von Miega. „Kronika domowa….” przytacza, że późniejszym właścicielem Cucułowiec był Bogusław Tchorznicki, który kazał częściowo wyciąć szpalery starych drzew, które otaczały „wielkie ulice” ogrodowe. Warto nadmienić, że autor „Kroniki domowej ….” w sposób krytyczny podsumował zabiegi inwestycyjne Jerzego Dzieduszyckiego w Cucułowcach: „samo założenie tych kosztownych budynków i ogrodów w miejscu, które nie będąc jego własnością, musiało po jego i żony śmierci  jako królewszczyzna powrócić do rozrządzenia Korony, co też najlepiej tłumaczy, dlaczego wszystkie te gmachy i zakłady już w roku 1754, wkrótce po zgonie Maryanny, według świadectwa Chmielowskiego, szły w ruinę.” Maurycemu Dzieduszyckiemu nie podobało się również i to, że Jerzy wyprzedawał dobra dziedziczne, a pieniądze za nie przeznaczał na Cucułowce – „dobra w ogród poszły.”

Główny pałac był parterowy z mezzaninem, czyli z  niską kondygnacją pomiędzy parterem a pierwszym piętrem (półpiętro; antresola). Miał fasadę ozdobioną dekoracjami snycerskimi i stiukowymi. Wnętrza pałacu były pokryte boazeriami. Wśród pomieszczeń wyróżniała się sala ozdobiona biustami antenatów i medalionami umieszczonymi na ścianach. Pałac oprócz wielu różnych kosztowności miał nad jednym z pokoi szklany sufit, na którym sztucznie podprowadzona woda tworzyła jakby sadzawkę pełną tzw. złotych rybek. Założenie pałacowe otaczały wspomniane ogrody. Ich wnętrza zdobiły fontanny. Jerzy Dzieduszycki zgromadził w swoim majątku bogatą stadninę koni, ponad 140 obrazów znanych mistrzów oraz wspaniały księgozbiór liczący 3565 tomów. Po jego śmierci większość zbiorów trafiła do Jezuitów, nie przetrwała jednak do naszych czasów, ponieważ spłonęła w pożarze w 1734 r. Część rękopisów zachowała się jednak w zbiorach Biblioteki Poturzyckiej założonej przez Dzieduszyckich. Szczegółowy spis majątku Jerzego i Marianny Dzieduszyckich, przedmiotów i wyposażenia pałacu, stadniny koni, itp. aktywów zawiera wspomniany inwentarz pośmiertny. Podpisała go Marianna z Zamoyskich Dzieduszycka Koniuszyna Wielka Koronna. Można z niego wnioskować o zasobności i bogactwie dworu w jakim przyszło żyć jednej z mniej znanych nam Pań Zamoyskich.

W drugiej połowie XVIII w. dobra w Cucułowcach objął Kajetan Szeptycki: (…) Za konsensem królewskim z 28 VII 1765 otrzymał z cesji kanclerza kor. Andrzeja Zamoyskiego dzierżawy Cucołowce (Cucułowce) i wieś Turady (pow. żydaczowski). Z tytułem star. cucołowskiego został 15 X 1773 kaszt. lubelskim (…). Genealogia Szeptyckich wymienia Ewę i Kajetana Szeptyckich w 1770 r. właścicielami Cucułowiec.

Wiele ciekawych informacji dostarczają także anonse z gazet, informujące o zgonie Jerzego i Marianny z Zamoyskich Dzieduszyckich. Wspomina o nich Marcin Dzieduszycki w kronice rodu. O śmierci Jerzego w dniu 6 września 1730 r. informował Kurier Polski Nr 39, w którym pod datą 15 września donoszą z Zamościa: „Śmierć Jego Mości Pana Koniuszego Wielkiego Koronnego codziennie tu po kościołach dzwony ogłaszają.” Małżonce pozostawił: dożywocie na Cucułowcach i Turadach (zezwolenie królewskie z r. 1713) oraz dożywotnie posiadanie miasta Sokołowa i wsi: Łany, Uhełna, Siechów i części w Wełdziżu, Negrynie, Łolinie, Pacykowie z przyległościami.  Koniuszyna Wielka Koronna w dniu 6 września 1731 r. kazała w rocznicę śmierci męża, w ojczystym Zamościu odprawić najuroczyściej egzekwie za jego duszę (Kurier Polski Nr 90 z r. 1731). O śmierci Marianny z Zamoyskich Dzieduszyckiej w dniu 18 lutego 1751 roku donosił Kurier Polski z dnia 26 lutego tegoż roku: ” dnia dzisiejszego z dyspozycji JW JMPana wojewody lubelskiego zaczęły w południe ogłaszać dzwony po wszystkich kościołach tutejszych fata (zgon) JMPani Dzieduszyckiej Koniuszyny Wielkiej Koronnej w Cucułowcach, rezydencji swojej przed ośmiu dniami zmarłej.” W kolejnym numerze Kuriera Polskiego (Nr 759 z 1751 r. z 17 marca – Lwów) podano ponadto następujące informacje:

„W przeszłą niedzielę sprowadzono prywatnie z Cucułowiec do kościoła xsięży Jezuitów ciało śp. JMPani Maryanny z Zamoyskich Dzieduszyckiej Koniuszyny Wielkiej Koronnej, która tamże z piękną dyspozycją i przytomnością zmysłów z tym się rozstała światem. Że zaś rzadko praktykowanym przykładem ściśle obowiązała  w testamencie, aby nietylko publicznej expertacji ani żadnej pogrzebowym aktom przyzwoitej niebyło apparencyi, lecz w trumnie czarną materyą i prostymi gwoździami obitej, deponowane było ciało; msze zaś wielkie i kondukt przez xsięży Jezuitów był odprawiony, więc niechcąc łamać świątobliwych dyspozycji, JMPP. Zamoyscy lubelski i rostocki starostowie, wykonawszy teraz ostatnią wolę ciotki swojej, solennemu ….pogrzebowi inny czas destynowali. Po odprawionych zaś przez trzy dni od wszystkich zakonów śpiewanych wigiliach, licznych mszach świętych i kondukcie złożono dnia dzisiejszego ciało w grobie kaplicy św. Benedykta męczennika, wspaniale od niej z wielkim kosztem wystawionej. Tam JMPani Koniuszyna Wielka Koronna in suffragium animae na różne konwenta w archidyecezyi lwowskiej legowała 40. 000 złpol. jeszcze za życia in Collegio Societalis Jesu lokowane.”  

Zarówno Jerzego jak i Mariannę Dzieduszyckich cechowała duża gorliwość religijna. Jerzy czynił znaczne fundacje m.in. dla Franciszkanów i na plebanię obrządku grecko-katolickiego w Kosowie. Ufundował także parafię łacińską w Kosowie, która już po jego śmierci, staraniem i dofinansowaniem wdowy, Marianny Dzieduszyckiej została zrealizowana w 1740 r. Robił także intencjonalne zapisy dla klasztoru Karmelitów we Lwowie i w Kosowie. Ufundowana  przez Mariannę z Zamoyskich Dzieduszycką Kaplica św. Benedykta nie miała szczęścia i nie przetrwała do naszych czasów.  Z woli Jerzego Dzieduszyckiego, wyrażonej przed śmiercią, relikwie św. Benedykta przeniesiono z Cucułowiec i wprowadzono uroczyście do świątyni Jezuitów we Lwowie 28 maja 1738 r. Kaplicę konsekrował abp lwowski Mikołaj Wyżycki 23 lipca 1741 r. Dziesięć lat później spoczęła w niej obok swojego męża Marianna Teresa z Zamoyskich Dzieduszycka. Zmarła w Cucułowcach 18 lutego 1751 r. W roku 1753 Towarzystwo Jezusowe, wdzięczne obu małżonkom za doznane od nich łaski, wystawiło w kościele Jezuitów nagrobek z czarnego marmuru. Pośrodku znajdowała się wyobrażona trumna, nad którą widniały za szkłem malowane wizerunki małżonków. Po bokach nagrobka znajdowały się dwie alegoryczne figury przedstawiające miłość i wdzięczność. W górnej części znajdowała się tarcza herbowa z rodzinnymi herbami. Na samym szczycie unosił się anioł (geniusz sławy). Warto zacytować za Maurycym Dzieduszyckim, autorem „Kroniki domowej Dzieduszyckich…”, wydanej w 1865 r. przekład łacińskiego epitafium na nagrobku:

„D.O.M. (Bogu Najwyższemu na chwałę) Jerzy i Maryanna z Zamoyskich Dzieduszyccy, koniuszostwo wielcy koronni, śmiercią rozdzieleni, tym grobem złączeni i po zgonie małżonkowie, ku Bogu i św. Benedyktowi męczennikowi i nabożeństwem celujący. On ciało św. Benedykta, posługując od Augusta II. do Innocentego XII. w nagrodę poselstwa swego z Rzymu wywiózł i ku domowej czci w Cucułowcach świetnie wystawiwszy, przeznaczył je na wspanialszą publiczną w tej świątyni, co wierna małżonka wykonała świątobliwe, gdy kaplicę z fundamentów wyprowadzoną i ozdobioną i Królowej Męczenników Bolesnej Matce, bractwu, zwłokom św. Benedykta męczennika i świętych szczątkom poświęciła, i aby pięcioma ofiarami jej i krewnych codziennie pamiątkę obchodzono, udarowała, wzbogaciła, uposażyła wraz z małżonkiem swym, świętego męczennika czcią, zmarłych modłami, Towarzystwo Jezusowe pobożnemi dobrodziejstwami racząc, które na wieczną pamiątkę nagrobek ten obojgu położyło roku 1753 pierwszego stycznia.”

Na jednej ze ścian kościoła Jezuitów we Lwowie znajdowała się jeszcze jedna pamiątka po Dzieduszyckich, owalna tablica z wyzłoconego drzewa, na której wyrzeźbiony został papież Innocenty XII w scenie przekazywania Jerzemu Dzieduszyckiemu, ubranemu z hiszpańska, relikwii św. Benedykta. Po kasacie Jezuitów w 1772 r. kaplica św. Benedykta została przejęta przez władze gubernialne. Przeznaczono ją na mieszkanie dla stróżów rządowych. Zamurowano jej wejście od kościoła i z kaplicy zrobiono dwa obszerne pokoje. Popioły Dzieduszyckich i Jabłonowskich wywieziono na cmentarz. Groby pod kościołem służyły za składy wina. Ołtarz Matki Boskiej Bolesnej wraz z relikwiami św. Benedykta w szklanej trumnie umieszczono w dawnych drzwiach do kaplicy. Jezuici w 1836 r. odnowili ołtarze i trumnę z relikwiami. Kaplica św. Benedykta została gruntownie przekształcona pod koniec XIX w. Zmieniono całkowicie wyposażenie wnętrza. Po roku 1945 oddzielono ją od kościoła i przebudowano.

Założenie dworskie w Cucułowcach obrazuje austriacka Mapa von Miega. Opisał go również Roman Aftanazy w „Dziejach rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej.” Warto wspomnieć jeszcze o jednym ciekawym opisie pałacu w Cucułowcach, nieco archaicznym w swoim wyrazie, sporządzonym przez ks. Benedykta Chmielowskiego w „Nowych Atenach”– pierwszej polskiej encyklopedii, wydanej dwukrotnie w latach 1745-1746 i po uzupełnieniach 1754-1764:

CUCOŁOWCE

Partykularz w Województwie Ruskim, w Powiecie Żydaczewskim, drugi Hesperyjski Ogród, Polski Wersal, Locus deliciarum. Zacnego i znacznego Inwentora J. W. Jmści Pana Jerzego DZIEDOSZYCKIEGO, Koniuszego Koronnego, Polskiego HIortensjusza Dzieło kosztowne, wielkich sum na się erygowanych scopus & scopulus; gdzie Pałac, Gabinety, Kaplice malowaniem, sztukaterią, przedniemi i drogiemi były adornowanc, kanałami wodnemi, co raz inaczej prowadzonemi, jak Insuły separowane. W ulicach, szpalerami ozdobionych, perspektywy, Fontanny, Eremitoria, drzew różnych to rekreujących oko, to gust ludzki, pełno kwiatów odór kontentujących nic mało. Widzieć było różne wieże, zegarnie, kolumny z Statuami, jako to Atlasa świat dźwigającego, a rzucającego światłość daleko z okręgu Świata pozłocistego, admirować było kaskady wód spadających, konsyderować Amphitheatrum różnie łamane, elogiami Najjaśniejszego Króla Augusta II i Senatu całego opisane, wyboryczncgo stylu. Było tam miejsce, alias na wodzie Pałacyk, ultima Thule w końcu Ogroda, gdzie najczęściej ten Pan mądry bawił się lukubracją. Były różne sztuki i połapki na mostach dla uciechy, inskrypcje po gmachach wyborne dla erudycji. Największy ornament miejscu temu dawał Ś. Benedykt Męczennik, wspaniałą mający na bramie kaplicę, a na dziedzińcu Statuę, Odpustem i wielkim ludu konkursem i zacnych gości corocznie in Junio uwenerowany, gdzie i la miałem honor na Fest Jego mieć Panegiryk Roku 1726. Teraz tenże Święty Męczennik i Żołnierz CHRYSTUSÓW Ignatianae, w Lwowskim Kościele ze wszystkiemi ornamentami tam transportowany, militat Cohorti, a Cucołowce in splendoribus suis idąc w ruinę, Fundatorowi swemu parentare zdają się. Jedyne tego Polskiego Wersalu było vitium in mente Fundatora praevisum, że z słabej wszystko było materyi, z jedliny nie z dębipy, z gipsu nie z marmuru.

Opracowanie i zdjęcia: Ewa Lisiecka i Krzysztof Zdeb

  • Biłka Szlachecka od II poł. XIX w. do 1939 r. była w posiadaniu Sapiehów (Grzegorz Rąkowski. Przewodnik po Ukrainie Zachodniej Część III. Ziemia Lwowska. s. 237). Majątek był zatem bliski zarówno Zamoyskim jak i Dzieduszyckim.

Źródła:

https://polona.pl/item/274273/1/

http://www.muzeum-jaroslaw.pl/histroduz.php

https://www.myheritage.pl/names/marianna_zamoyski

http://pl.rodovid.org/wk/Osoba:474227

http://genealogia.grocholski.pl/gd/osoba.php?id=030377

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Stanis%C5%82aw_Dzieduszycki

https://www.academia.edu/25104907/Pa%C5%82ac_w_Cucu%C5%82owcach_w_%C5%9Bwietle_inwentarza_po%C5%9Bmiertnego_Jerzego_Stanis%C5%82awa_Dzieduszyckiego_z_1731_roku

https://books.google.com.ua/books?id=chpfAAAAcAAJ&pg=PA117&lpg=PA117&dq=Buczacki+Wiadomosci&source=bl&ots=aAMJ1yTpDL&sig=2YmFSFYIewwqU3jh7eJiZrFTdCQ&hl=uk&sa=X&ved=0CCkQ6AEwAmoVChMIjcmXhpCIyQIVp_xyCh3ApQ0F#v=onepage&q=Buczacki%20Wiadomosci&f=false

http://literat.ug.edu.pl/ateny/0032.htm

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wilchiwci_(obw%C3%B3d_lwowski)

http://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/kajetan-szeptycki-h-wlasnego

______________________________________________________________________________________

Po przeczytaniu artykułu ciekawe informacje nadesłała Ewa Dąbska:

  1. Znalazłam jeszcze jedną ciekawostkę z życia Pani Marianny Teresy Dzieduszyckiej z Zamoyskich. Jej ślub z Jerzym Stanisławem Dzieduszyckim odbył się dokładnie w nocy 22-23.07.1704 r. przy łożu konającej Anny z Gnińskich Zamoyskiej, matki panny młodej. Ślubu udzielił bp kamieniecki Jan Krzysztof Gniński.
  2. Krzysztof Czubara w swoim artykule „Tomasz Józef Zamoyski” zamieszczonym w ZKK Nr 9/1986 opisuje, że Marianna Teresa z Zamoyskich Dzieduszycka procesowała się z bratem (ordynatem) o należny posag, który kosztował Ordynację „kolejne sumy.” Dokładniej opisuje ten spór Marian Kozaczka w „Poczet ordynatów Zamoyskich” wyd. Lublin. 2009.

Odszedł nasz Kolega

Z przykrością zawiadamiamy, że po długiej i ciężkiej chorobie, opatrzony Świętymi Sakramentami zmarł 28.03.2017 roku Andrzej Mazurkiewicz. Wieloletni pracownik Muzeum Zamojskiego w Zamościu. Wspaniały przewodnik turystyczny oraz pilot wycieczek.

Z wielkim bólem żegnamy Cię Andrzeju- ,,RYBEŃKO,,. Będzie nam Ciebie brakowało. Koledzy i koleżanki – przewodnicy, piloci i muzealnicy. Spotkamy się na  ,, Niebieskich Szlakach,,

Składamy wyrazy głębokiego współczucia Rodzinie i Przyjaciołom Andrzeja.

Pogrzeb 31.03.2017r. Wyprowadzenie o godz. 12-tej z Domu Pogrzebowego na ul. Peowiaków. Msza Święta o godz. 12:30 w kościele parafialnym p.w. Świętego Miłosierdzia Bożego w Zamościu. Pochówek na cmentarzu przy ul. Generała Bołtucia w Zamościu.

Jan Zamoyski w Padwie

Na początku lutego 2017 r. wybrałam się w doborowym towarzystwie przewodników: Marii Rzeźniak, Jadwigi Kozłowskiej, Marii Wnuk, Adama Sawickiego i Pawła Rembisza do północnych Włoch. Mnie szczególnie interesowała Padwa, ponieważ tu Jan Zamoyski studiował na słynnym Uniwersytecie w latach 1561-1565, gdzie przez rok pełnił nawet funkcję rektora fakultetu prawniczego. Marta Wasil w opracowaniu o Janie Saryuszu Zamoyskim opublikowanym na stronie http://pspzoi.idsl.pl/doc/PSPz…..moyski.pdf opisuje szczegóły z jego życia w tym okresie: „Studiował na wydziałach: prawa i nauk wyzwolonych. Pierwszym faktem z jego pobytu w Padwie, który znamy, jest zakupienie 20 czerwca 1561 roku Pandektów, czyli zbioru fragmentów z pism jurystów rzymskich, wchodzących w skład Kodeksu Justyniana. Wśród społeczności uniwersyteckiej zyskał dużą popularność. 13 września 1561 roku Jan Zamoyski zostaje wybrany konsyliarzem nacji polskiej, to jest jej reprezentantem we władzach uczelni. Dwa miesiące później, w sprawie między dwoma profesorami filologiem Francesco Robortellim i prawnikiem Carlo Sygoniuszem, reprezentował tego ostatniego w Wenecji przed rektorem. W październiku 1562 roku, dwudziestoletni student przemawiał na pogrzebie wybitnego chirurga i anatoma profesora Gabriela Fallopiusa, swego, jak to sam określił, najbliższego przyjaciela. Znakomita, drukiem wydana mowa, tłumaczyła po części jakimi sposobami Zamoyski, w dobie wszechwładnego wpływu pięknej retoryki na serca i umysły, zdobywał popularność. Z każdym dniem studiów poszerzała się jego wiedza prawnicza. Nie ulega wątpliwości, że był to główny przedmiot jego studiów. Wśród jego mistrzów był Guido Panciroli, profesor prawa rzymskiego, ujmujący jego dzieje na podstawie wielkiej wiedzy historycznej i filologicznej oraz Tiberio Deciani, znakomity i niesłychanie popularny wśród młodzieży wykładowca prawa karnego. Największe jednak znaczenie miał wpływ Sygoniusza. Uczony ten skierował młodego Polaka ku badaniom nad dziedziną niewątpliwie przyszłemu mężowi stanu potrzebniejszą niż rozważania prawnicze – nad historią ustroju dawnego Rzymu i jego republikańskich instytucji. W roku 1563 ukazała się pierwsza praca literacka Jana Zamoyskiego, łacińskie dzieło „De Senatu Romano – Libri Duo” (O senacie rzymskim – ksiąg dwie). Dedykował ją Piotrowi Myszkowskiemu, sekretarzowi królewskiemu, który w tym czasie objął urząd podkanclerzego koronnego. Pierwsza z dwóch ksiąg dzieła Zamoyskiego traktuje o urzędzie senatora, jego powołaniu, stanowisku, prawach i obowiązkach. Druga mówi o posiedzeniach senatu, zakresie działalności i autorytecie. Jan Zamoyski miał także napisać wówczas i drugie dzieło, ukazujące sylwetkę doskonałego senatora, które niestety nie zachowało się. Interesował się także rzymskim sądownictwem i historią Kartaginy. 4 sierpnia 1563 roku doczekał się Zamoyski największego triumfu: wyboru na rektora uniwersytetu prawników. Z 25 uczestniczących w konsylium głosowało na niego l7, a 7 wstrzymało się od głosu. Przyszły mistrz parlamentarnych zmagań znakomicie rozegrał swą pierwszą kampanię. Droga do tego triumfu nie była łatwa. Sam zamysł kandydowania długo był trzymany w tajemnicy. Urząd ten wymagał, z jednej strony – wiedzy prawniczej, by podołać obowiązkom, z drugiej – znacznej fortuny, gdyż był oczywiście honorowy, a pociągał za sobą wydatki. Sytuacja majątkowa Zamoyskich poprawiła się znacznie, gdy w czerwcu 1563 roku ojciec otrzymał od króla bogate starostwo bełskie, przylegające do granic jego oddłużonych włości. Równocześnie zdołał już Jan zyskać sporą wiedzę prawniczą. Znakomicie sprawdził się jako rektor. W ciągu rocznego urzędowania przygotował przede wszystkim do druku nie publikowane dotąd ustawy akademickie, stanowiące prawną podstawę organizacji uczelni i studenckiego samorządu. Poprzedził je krótką przedmową, w której przeciwstawiając się narastającej studenckiej swawoli wezwał ostro i zdecydowanie do przestrzegania praw uczelni, wskazał, że jeśli sami studenci ich nie uszanują, nie będą mogli się spodziewać uszanowania swoich, znacznych przecież swobód. Agitacja wyborcza się skończyła – teraz trzeba było zyskać poparcie władz weneckich. Do obowiązków wybranego przez studentów rektora należała troska o poziom studiów, zarówno kontrola nauczających profesorów, jak pozyskiwanie nowych, tu zaś poparcie władz Rzeczypospolitej Św. Marka było niezbędne. Zamoyski potrafił sobie wyrobić dobre stosunki w Wenecji, zwłaszcza z późniejszym dożą Alvise Mocenigo oraz senatorem Morinem de Cavalli. Sprzyjał mu też miejscowy przedstawiciel władzy, Bernardo Venerio. Stąd rektor miał możność pomyślnego załatwienia wielu spraw, często drażliwych. Objął rządy w sytuacji napiętej, w trakcie rozdzielających uczelnię sporów wewnętrznych, kończących się nieraz krwawymi walkami na ulicach miasta. Piastując urząd rektora wykazał się dużą przedsiębiorczością, umiejętnościami zjednywania sobie młodzieży i profesorów. Dbał o wysoki poziom wykładów, uporządkował i poprawił statut uniwersytetu, troszczył się o warunki bytowe studentów. Toteż, gdy kadencja jego dobiegła kresu, nowe władze uniwersytetu prawników uchwaliły, by wmurować w krużganku uczelni, przy wejściu do auli wielkiej – tablicę upamiętniającą jego zasługi. Od 1 września l564 r. gmach Uniwersytetu Padewskiego zdobi tablica z herbem Zamoyskich i łacińskim napisem, który w tłumaczeniu na język polski brzmi: „Sariuszowi Zamoyskiemu synowi Stanisława, Starosty Bełskiego i Hetmana Nadwornego, obojga praw doktorowi, Polakowi, rektorowi dobrze zasłużonemu – Uniwersytet Prawników poświęcił 1. IX. l564 roku „. Po blisko 30 latach, gdy Zamoyski zasłynął jako wybitny mąż stanu na podstawie uchwały konwentu w 1591 roku (gdy zbliżała się 50 rocznica jego urodzin) wmurowano w gmach uczelni w Padwie drugą tablicę podkreślającą zasługi dawnego rektora. Gdy w 1565 roku opuszczał Padwę, wiózł dyplom doktora obojga praw, uzyskany obyczajem szlacheckim, czyli bez egzaminu i bez opłat oraz datowany na 7 kwietnia list senatu Rzeczypospolitej Św. Marka do króla Zygmunta Augusta, w którym władze weneckie „polecały łaskawości i opiece monarchy jego utalentowanego poddanego, co w przedziwny sposób pozyskał sobie życzliwość nie tylko całej młodzieży, która napłynęła do Padwy, lecz także wszystkich innych obywateli, a szczególnie naszych urzędników”. … Od 19 kwietnia 1937 roku popiersie Jana Zamoyskiego zdobi salę Uniwersytetu w Padwie. Inicjatywa ufundowania pomnika, jako daru Polski dla uniwersytetu, wyszła ze strony ambasadora Rzeczypospolitej przy Kwirynale, Alfreda Wysockiego, który nie dysponując dostatecznymi środkami, zwrócił się o współdziałanie do XV ordynata Maurycego Zamoyskiego, licząc na jego udział w pokryciu kosztów dzieła. Chodziło o pomnik taki jakie mają najwybitniejsi wychowankowie tego uniwersytetu. Jego wykonanie powierzono zamieszkałemu w Rzymie rzeźbiarzowi polskiemu Antoniemu Madeyskiemu, znanemu przede wszystkim z sarkofagów królowej Jadwigi i Władysława Warneńczyka w Katedrze na Wawelu, a także z rzeźby króla Jana III Sobieskiego w Kaplicy Polskiej Bazyliki św. Antoniego w Padwie. Wykonany w białym marmurze karraryjskim biust przedstawia już nie młodzieńca, lecz dostojnego męża w sile wieku, o szlacheckim , inteligentnym obliczu, w polskim stroju szlacheckim, z zawieszonym na szyi medalem przedstawiającym głowę króla Stefana Batorego. Artysta umieścił popiersie na okazałym cokole z czerwonego marmuru, pięknie harmonizującym z całością. Początkowo pomnik znajdował się w auli głównej. Obecnie wystawiony jest w sali, gdzie umieszczono szereg portretów innych zasłużonych wychowanków uniwersytetu. Na przeciwko pomnika Zamoyskiego stoi zbliżonej wielkości biust Galileusza. Źródło http://pspzoi.idsl.pl/doc/PSPz…..moyski.pdf

Popiersie Jana Zamoyskiego, wykonane przez Antoniego Madeyskiego, odnalazłam na zdjęciu w internecie https://mojewloskieimpresje.blogspot.com/2010/01/la-dotta-intelektualne-oblicze-padwy.html , ponieważ sale wykładowe były dla nas niedostępne, w Sali Czterdziestu [La Sala dei Quaranta], w której znajduje się namalowanych w 1942 r. 40 portretów słynnych studentów; oryginalna drewniana katedra, z której Galileusz wykładał w latach 1592-1610 oraz jego popiersie. Wśród 40 portretów jest wizerunek króla Polski Stefana Batorego, który 22.10.1549 r. w imieniu cesarza Ferdynanda I Habsburga wziął udział w Mantui w zaślubinach jego córki Katarzyny z Franciszkiem III Gonzagą. Prawdopodobnie właśnie wtedy nauczył się włoskiego i przez kilka miesięcy studiował na Uniwersytecie w Padwie. Zdjęcia z internetu i z Zamojskiego Muzeum:

 http://przewodnicyzamosc.pl/hosting/imgs/97160_0.popiersie Zamoyskiego wg Madeyskiego.JPG Image Enlarger

 http://przewodnicyzamosc.pl/hosting/imgs/37249_1.popiersie Jan Zamoyski Madeyskiego z Auli w Padwie.jpg Image Enlarger

Kierując się opisem z książki Pawła Popiela „ Jan Zamoyski w Padwie i Wenecyi, 1876 : http://bc.wbp.lublin.pl/dlibra/docmetadata?id=1726&from=pubindex&dirids=27&lp=1822 : „Kogo rozkoszne wędrówki po Włoszech zawiodły do Padwy, ten zapewne nie omieszkał, oddawszy poprzednio pokłon Ś. Antoniemu, udać się do starożytnego gmachu uniwersyteckiego. Gdy się wchodzi do obszernego dziedzińca, otoczonego do koła pięknemi o trzech piętrach wznoszącemi się arkadami, pierwsza rzecz, która zwiedzającego uderza, jest mnóstwo znaków herbowych, bądź rzeźbionych bądź malowanych, umieszczonych na wszystkie strony, gdziekolwiek się stosowne do tego znalazło miejsce. Na krużgankach, filarach, wnękach, to osobno, to rzędem, wszędzie świecą godła herbowe. U każdego z nich wyczytać można nad tarczą imie i nazwisko herbownego, a znajdziesz tam znakomite i szlachetne nazwiska ze wszystkich niemal krajów, pod tarczą zaś wypisane, z jakiego narodu herbowny pochodził. …Wprost naprzeciw wejścia głównego, na pierwszym piętrze krużganków, na prawo od wielkich podwojów, wiodących do auli uniwersyteckiej, spostrzegamy herb rzeźbiony, znacznie od innych większy. Tarcza herbowa pokazuje nam trzy, włócznie w polu czerwonym; nad tarczą nadpis: Joannes Sarius Zamoscius, a pod nią ex natonie Polona. Obok stoi napis: Saryuszowi Zamoyskiemu, Stanisława Starosty Bełskiego i Hetmana nadwornemu synowi, obojga praw Doktorowi, Polakowi, Rektorowi dobrze załużonemu, Szkoła jurystów poświęciła 1 Września 1564….W oryginale stoi: „Regii equitum ductoris.” Tłumaczenie podałem według Przeździeckiego: O Polakach w Bononii i Padwie – Warszawa 1853. – W książeczce tej, zawierającej wiele ciekawych historycznych i biograficznych szczegółów, zebrał autor większą część przytoczonych i tutaj nazwisk, z pominięciem wszakże dość ważnych. …Tomasini w kilku miejscach podaje napisy tyczące się Zamoyskiego, bo o ile z niego można wyrozumieć, było ich trzy na rozmaitych miejscach. str. 412, 477, 487. Przeździecki podaje ich dwa i dzisiaj przynajmniej więcej ich nie ma. W tekście przytoczony napis znajduje się tak samo w dziele: Inscriptiones Patavinae … a Jacobo Salomonio … editae, Patavii 1708. 4to.”
nam udało się obejrzeć, a wypatrzyła Jadwiga Kozłowska, wśród krużganków na pierwszym piętrze herb rzeźbiony zawierający wizerunek Jana Zamoyskiego, który dotychczas nie był publikowany w żadnym ze znanych mi źródeł. Na zdjęciu ze strony http://nowyzabytek.pl/top-10-najstarszych-uniwersytetow-europy/ zaznaczone białą strzałką jego usytuowanie na prawo od wejścia do Aula Magna oraz zdjęcia herbu autorstwa Jadwigi Kozłowskiej i Adama Sawickiego.

 http://przewodnicyzamosc.pl/hosting/imgs/94820_padwa-palazzo-del-bo.jpg Image Enlarger

 http://przewodnicyzamosc.pl/hosting/imgs/06324_5.jpg Image Enlarger

 http://przewodnicyzamosc.pl/hosting/imgs/23749_5.Jan Zamoyski.JPG Image Enlarger

Opublikowane ryciny wyżej opisanych tablic padewskich z 1564 r. i 1591 r. pomiędzy stronami 402 i 403 w I tomie „Archiwum Jana Zamoyskiego”, wydanym w Warszawie w 1904 r., których kopie prezentowane były w Zamojskim Muzeum, ukryły się przed nami pomimo wyszukanego w internecie planu sytuacyjnego – strony 145-146 http://www.webalice.it/franco.holzer/files/Cap-pag.-115-146.pdf . Na stronie 403 „Archiwum” zaznaczono uwagę, że pomnik ten wystawiono dopiero za rektoratu Lancellota a Lancellis r. 1591, jak świadczy napis na załączonej rycinie. Zdjęcia Henryka Szkutnika i z ww. strony internetowej.

 http://przewodnicyzamosc.pl/hosting/imgs/78950_1.1564..jpg Image Enlarger

 http://przewodnicyzamosc.pl/hosting/imgs/90386_2.1591..jpg Image Enlarger

 http://przewodnicyzamosc.pl/hosting/imgs/18794_4.1564 aula magna Jan Zamoyski.jpg Image Enlarger

Zdjęcia 6 – 8 dotyczą tablic, których ryciny znajdują się w I tomie „Archiwum Jana Zamoyskiego”. Przy poszukiwaniach natrafiłam na wniosek Pana prof. Jerzego Kowalczyka złożony, w roku świętującym 400-lecie Zamościa, na ręce prof. dr Czesława Madajczyka, dyrektora Instytutu Historii PAN, o kontynuację „Archiwum Jana Zamoyskiego” w zakresie źródeł z lat 1586-1605 pod auspicjami PAN. Niestety wniosek przepadł w czyimś biurku. Może warto podjąć w nowej rzeczywistości tę wspaniałą inicjatywę Pana Profesora.

Ewa Dąbska

Szkolenia przewodnickie/2017

26 marca (niedziela) 2017 r. godz. 13:00 Niedzielne Spotkania Muzealne

temat: Bursztyn – złoto Bałtyku”

wykład: dr Piotr Kondraciuk

Miejsce: Muzeum Zamojskie, sale ekspozycyjne

______________________________________________________________________________________

29 marca (środa) 2017 r., godz. 16:15

temat: Akademia Zamojskie w przededniu rewitalizacji

spotkanie prowadzi: dyr. Zygmunt Kamiński, kol. Agnieszka Linek, kol. Krzysztof Chałon

Spotkanie jest częścią  przygotowującą  do Zamojskiej Nocy Muzeów

______________________________________________________________________________________

30 marca (czwartek) 2017 r., godz. 16:15

temat: Bramy miejskie Zamościa

wykładowca: kol. Zbyszek Stankiewicz

miejsce spotkania: Ratusz Zamojski

______________________________________________________________________________________

Seminarium historyczno – krajoznawcze 7 – 8 kwietnia 2017 roku

Źródło natchnień. Pierwsze pustelnie Brata Alberta na Roztoczu.

Organizatorzy:

Koło Przewodników Terenowych PTTK O/Zamość im. Róży i Jana Zamoyskich

Muzeum Zamojskie w Zamościu

Program:

7 kwietnia (piątek), godz. 10:00, sala koncertowa Muzeum Zamojskiego, ul. Ormiańska 30

prelekcje:

ks. biskup dr hab. Mariusz Leszczyński: Albertyńskie ślady na Roztoczu.

dr Jacek Feduszka: Adam Chmielowski św. Brat Albert w Powstaniu Styczniowym 1863 – 1864.

dr Piotr Kondraciuk: Twórczość Adama Chmielowskiego na tle epoki.

kol. Ewa Lisiecka: Albertyni i Albertynki na Roztoczu (pokaz slajdów).

8 kwietnia (sobota) wyjazd studyjny: Trasę prowadzi kol. Zbigniew Pietrynko

„Mieszkamy w najpiękniejszym zakątku Polski,

napawamy się czarownymi widokami,

oddychamy najzdrowszym powietrzem w nagrodę za to,

że w najgorszych warunkach służymy najnieszczęśliwszym bliźnim”.

Brat Albert

Trasa wyjazdu studyjno-szkoleniowego:

Zamość,  Narol,  Pizuny – przejście piesze do miejsca urodzenia bł. Bernardyny Jabłońskiej,  Werchrata – przejście piesze na Monastyr do miejsca pierwszej pustelni Brata Alberta,  Werchrata, Horyniec Zdrój (obiad),  Radruż (wejście do cerkwi), Prusie, Siedliska (wejście do Muzeum Skamieniałych Drzew),  Tomaszów Lubelski,  Zamość

Koszt uczestnictwa w wyjeździe studyjno-szkoleniowym: dla członków Koła – 65 zł;  pozostałe osoby: 70 zł. W cenę wliczony jest przejazd, obiad i bilety wstępu, ubezpieczenie we własnym zakresie. Prosimy o odpowiednie, sportowe buty i ubiór na wędrówkę pieszą w lesie.

Zgłoszenia do 3 kwietnia. Ilość miejsc ograniczona

zapisy i wpłaty u koleżanek: Wiesi Poździk tel. 693 124 585 i Jadzi Kozłowskiej tel. 516 134 885

Z turystycznym pozdrowieniem Maria

Wystawa z 1881 r.

Nie istniejące już obecnie Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie powstało w 1905 r. Działało do 1939 r., tj. do chwili jego zniszczenia wraz z 10 000 cennych eksponatów. Muzeum dokumentowało historię przemysłu, rolnictwa i rzemiosła. Organizowało wiele znakomitych wystaw czasowych. W 1881 r. odbyła się wystawa, której ślady odnajdziemy w wydanym z tej okazji „Albumie dzieł sztuki stosowanej do przemysłu.” Wśród różnorodnych przedmiotów zgromadzonych wówczas przez muzeum, znajdowały się także pamiątki udostępnione przez Rodzinę Zamoyskich. Niektóre z nich były wyjątkowe! Obecnie, dzięki udostępnieniu przez Bibliotekę Narodową w Warszawie zawartości albumu (wraz z opisami), możemy je poznać. Należą do nich w szczególności wyeksponowane na:

Tab. III pod nr 24talerz fajansowy z herbem Zamoyskich z fabryki Tomaszów, z początku bieżącego w., własność Ordynacji Zamojskiej

Tab. V pod nr 30 – filiżanka ze spodkiem, biała z wizerunkiem Jana Zamoyskiego (Korzec), z końca XVIII w.; własność hr. R. Zamoyskiej

pod nr 46 – filiżanka ze spodkiem z porcelany malowanej srebrem z portretem ks. Fr. Sapiehy (Tomaszów) wł. Ord. hr. Zamoyskich

pod nr 49talerz porcelanowy, niebiesko i złoto emaliowany (Tomaszów) wł. Ordynacji Zamoyskiej

pod nr 34 – filiżanka ze spodkiem i pokrywką (Korzec) z widokiem Korca; wł. hr M. Zamojskiej.

Wśród wyrobów z kryształu górskiego i szkieł z różnych fabryk i epok eksponowano m.in. kielichy z herbem Jelita nazywanym na wystawie herbem Sariusz i napisami, które stanowiły własność Ordynacji Zamojskiej.

Tab. XXIII – wyroby z kryształy górnego ozdobione kamieniami i emaliami z różnych epok będące własnością hr. Zamoyskich i innych.

Tab. LV – łyżki polskie srebrne z XVI i XVII w. własność hr. R. Zamoyskiej i innych.

Tab. LVI  nr 803szkatułka srebrna podbijana, wyrób gdański; stanowiąca kałamarz Kanclerza Wielkiego, Jana Zamoyskiego; wł. Ord. hr. Zamoyskich.

Tab. LVIII – widok sali z ekspozycją przedmiotów należących do hr. Zamoyskich.

Tab. LIX – 12 talerzy emaliowanych (Limoges) z końca XVI w. przedstawiających 12 miesięcy, wykonanych prawdopodobnie przez Jana Courtois; wł. Ord. hr. Zamoyskich

Tab. LXXIII – polskie pasy jedwabne, złotem i srebrem przetykane z fabryk: w Słucku; w Kobyłce (Paschalisa) we Lwowie; własność m. in.  Ord. hr. Zamoyskich i innych

Tab. LXXXIII – hełm z grzebieniem Jana Zamoyskiego, Wojewody Sandomierskiego i osłony łbów końskich, żelazne, nabijane złotem, grawerowane, wł. Ord. hr. Zamoyskich 

Tab. XC – oznaki godności Nr 2 i Nr 8 – berło Rektorów Akademii Zamojskiej, wł. hr. Zamoyskich

Tab. XCII nr 1459 – Szafeczka z szufladkami ze srebra lanego i cyzelowanego, ze złoceniami, wyrób niemiecki, z epoki odrodzenia; wł. Ord. hr. Zamoyskich.

opracowanie: evel

Wystawa Lalek Historycznych w Liceum Plastycznym

Marzena Zygmunt, dyrektor Liceum Plastycznego im. Bernarda Morando i Alicja Kowalska, pracownia tkaniny artystycznej, mają zaszczyt zaprosić na wernisaż wystawy lalek historycznych, pt.: „WIELCY ZAMOŚCIANIE”, według projektu Teresy Madej.

Uroczyste otwarcie wystawy lalek, wykonanych przez uczennice Liceum Plastycznego: Ewę Azikiewicz, Dominikę Bober, Natalię Hałasę, Aleksandrę Mazurek, Luizę Lizut, Kamilę Wysocką i Małgorzatę Załuską, odbędzie się 17 marca 2017 r. (piątek) o godz. 14.00 w budynku Liceum Plastycznego w Zamościu, w Galerii PATIO, ul. Pereca 17.

Wystawa w „Plastyku” czynna marzec – kwiecień 2017 r.

Zapraszamy!