XI Forum Przewodników Turystycznych PTTK.

Koleżanki i Koledzy,

Przesyłam prośbę organizatorów XI Ogólnopolskiego Forum Przewodników Turystycznych o przekazanie do kół i klubów  zapytania dot. chęci  udziału przewodników w wydarzeniu. 

Zwracam się z prośbą o przesłanie tekstu prośby do kół i klubów w poszczególnych województwach. Na wstępną deklarację udziału organizatorzy czekają do 10.11.2021 r. 

Szanowni Koleżanki i Koledzy,

Oddział Krakowski PTTK im. Ks. Karola Wojtyły organizuje w dniach 11-13 lutego 2022 r. XI Forum Przewodników Turystycznych PTTK.

Pierwotnie Forum było planowane na luty 2021 r., ale z powodu pandemii zostało przełożone na 2022 r.

W związku z tym proszę, o zgłoszenie deklaracji udziału w Forum, która będzie nam pomocna przy jego organizacji.

Deklarację udziału należy przesłać na adres:  biuro@krakowpttk.pl  do dnia 10.11.2021 r. 

 Wiodącą tematyką XI Forum będzie teatr. Orientacyjny koszt udziału w Forum będzie wynosić ok. 500 – 550 zł.

Osoby, które złożą deklarację udziału w XI Forum będą miały pierwszeństwo przy późniejszych zapisach na Forum (nie możemy wykluczyć ograniczeń dot. ilości osób w hotelach, teatrach i t. d.).

 

Prezes Oddziału Krakowskiego PTTK

Janusz Worotniak   

 

Z przewodnickim pozdrowieniem 

Swietłana Koniuszewska
Przewodnicząca KP ZG PTTK
tel. +48 502 550 705

Szkolenie w Muzeum Zamojskim.

Koleżanki i koledzy, w czwartek 4 listopada 2021 r. o godz. 16.00 odbędzie się szkolenie w Muzeum Zamojskim, ul Ormiańska 30. Tematem będzie przygotowana przez Klaudię Badzińską i Jerzego Kuśnierza (kuratorzy) wystawa „Fortyfikacje Zamościa. Pół wieku badań archeologiczno – architektonicznych”.

Z turystycznym pozdrowieniem Maria

Arianie w Szczebrzeszynie.

Zbór kalwiński w Szczebrzeszynie
W drugiej połowie XVI wieku Szczebrzeszyn stał się na krótko ośrodkiem protestantyzmu. W 1555 r. należał do rodu Górków, który, jak wielu mu współczesnych, choćby Zamoyscy, uległ wpływom reformacji. Przedstawiciele tego rodu byli właścicielami rozległych posiadłości w Wielkopolsce, ale także na Lubelszczyźnie („Państwo Szczebrzeszyńskie”). Andrzej Górka syn (1534-1583), pod wpływem rozwoju reformacji w Polsce, stał się gorliwym zwolennikiem i propagatorem luteranizmu. W roku 1557 współwłasności Szczebrzeszyna zrzekło się na rzecz Andrzeja Górki  (syna) dwóch jego braci, Łukasz i Stanisław. W 1560 r. Andrzej Górka odnowił spalone przywileje miasta, włączając w jego skład przedmieścia: Zarzecze (Przedmieście Zamojskie) i Błonie, nadając im prawo magdeburskie. Po bezpotomnej śmierci Andrzeja Górki właścicielem miasta został jego brat, Stanisław Górka luteranin, zwolennik Habsburgów. Kiedy i ten zmarł nagle bezpotomnie w 1592 r. Szczebrzeszyn na krótko otrzymali jego siostrzeńcy: Andrzej, Jan, Piotr i Stanisław Czarkowscy.
Za czasów Górków miasto rozwijało się prężnie i stało się znaczącym ośrodkiem reformacji oraz schronieniem dla prześladowanych arian, kalwinów i przedstawicieli innych odłamów protestantyzmu. Górkowie zamienili w 1570 r. tamtejszy kościół parafialny na zbór kalwiński, przy którym utworzono szkołę kalwińską. Andrzej Górka przekształcił miasto w znaczący ośrodek reformacji, jednak ta karta historii Szczebrzeszyna jest jeszcze mało rozpoznana. Wiemy, że w tym czasie w mieście przebywali słynni działacze reformacji: Feliks Kruciger i Franciszek Stankar.* Andrzej Górka po sprowadzeniu duchownych kalwińskich do Szczebrzeszyna, założył także drugą szkołę kalwińską w swoich włościach, w Turobinie. Trzeba wspomnieć, że ówczesne „Państwo Szczebrzeszyńskie” obejmowało oprócz ww. miast także Goraj i Kraśnik oraz kilkadziesiąt przyległych wsi. Z Turobina przykładowo pochodził arianin Aleksy Rodecki, który działał także w Pińczowie. Pod pseudonimem „Turobińczyk” napisał „Wykład pisma starego i nowego testamentu”.
Innowierców w mieście wzmiankują akta zakonne Franciszkanów z końca XVI w. W Szczebrzeszynie mieszkali wówczas: Rusini, arianie, kalwini, luteranie, Żydzi i nieliczni katolicy. Według informacji zawartych na stronie parafii p.w. św. Mikołaja w Szczebrzeszynie, kościół parafialny zamieniony na zbór spłonął w 1583 r. (pożar miasta). Przypadkowo, data ta jest zbieżna z datą śmierci ówczesnego właściciela Szczebrzeszyna, Andrzeja Górki II (syna), który został pochowany w kolegiacie w Kórniku.
Jan Zamoyski był bardzo zainteresowany wykupieniem dóbr szczebrzeszyńskich. Długo i konsekwentnie zabiegał o ich nabycie. Sfinalizował te starania dopiero pod koniec XVI w. Wykorzystał moment, kiedy w 1593 r. Szczebrzeszyn przeszedł po Stanisławie Górce w ręce jego siostrzeńców: Andrzeja, Piotra, Jana i Stanisława Czarnkowskich. Bracia zaciągnęli dług u Leśniowolskiego, zabezpieczając go na dobrach szczebrzeskich. Zamoyski nie do końca zgodnie z prawem, ale wszedł w 1593 r. w posiadanie tych włości i po dwuletnim procesowaniu się, przyłączył je w 1595 r. do dóbr Ordynacji Zamojskiej. Przywrócił świątynię katolikom, a w 1597 r. potwierdził uposażenie klasztoru franciszkańskiego.
Nie do końca zbadane są dzieje pierwszego kościoła parafialnego, i kolejnych w Szczebrzeszynie. Przyjmuje się, że parafię w mieście ufundował jeszcze w XIV w. Dymitr z Goraja, chociaż są wzmianki o jeszcze starszej metryce parafii rzymskokatolickiej i kościoła w Szczebrzeszynie (przełom XII i XIII w.). Jan Górak, badacz historii miast i miasteczek Zamojszczyzny podaje, że Dymitr z Goraja był także fundatorem pierwszego kościoła parafialnego. Przypuszczalnie miało to miejsce po otrzymaniu przez niego dużego powiatu szczebrzeszyńskiego, z nadania Ludwika Węgierskiego, w nagrodę za udział Dymitra w wyprawie przeciwko Litwinom. Pierwszy kościół był drewniany, ale nie wiadomo gdzie stał i ile przetrwał. Następny kościół, jak wzmiankuje Górak, był również drewniany, ale miał murowaną zakrystię. Gdzie stał ten kościół – może w miejscu obecnego kościoła św. Mikołaja? Jan Górak podaje, że kościół na zbór kalwiński przejął w 1570 r. Andrzej Górka. Zbór upadł wraz ze śmiercią jego następcy, brata Stanisława w 1592 r. Skoro kościół parafialny zamieniony na zbór kalwiński spłonął w 1583 r., to jaki budynek służył za zbór innowiercom w Szczebrzeszynie przez kolejne dziesięć lat? Możliwe, że był to odebrany Franciszkanom kościół, wzmiankowany jako noszący wówczas wezwanie Trójcy Przenajświętszej.
Zamysł i inicjatywa sprowadzenia Franciszkanów do Szczebrzeszyna pochodziły jeszcze od Dymitra z Goraja. Realizację tego przedsięwzięcia przerwała śmierć Dymitra i dopiero jego bratanek Proć, nowy właściciel miasta, dokończył budowę drewnianego kościoła Świętej Trójcy oraz klasztoru dla Franciszkanów. Spadkobiercy Dymitra dbali o fundację i zwiększyli uposażenie klasztoru o wieś Hyża z nadania w 1470 r. przez bratanka Dymitra z Goraja, Prokopa. Franciszkanie funkcjonujący w przestrzeni miejskiej od ponad stu lat, przetrwali także trudne dla kościoła rzymskokatolickiego czasy reformacji. Jednak drewniane budynki klasztorne i kościół zostały mocno zaniedbane. Ciekawą wzmiankę podają badacze historii regionalnej, autorzy książki o współczesnym kościele p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Otóż, drewniany kościół franciszkański miał ściany otynkowane i pobielone. Badacze sugerują, że mógł być zbudowany (względnie przebudowany) w technice tzw. muru pruskiego. Kto i kiedy dokonał takiej przebudowy kościoła, nie zostało dotychczas zbadane. Rodzą się zatem kolejne pytania bez odpowiedzi. Czy kościół franciszkański mógł być w czasach reformacji kościołem parafialnym? Brak potwierdzenia. Czy mógł być zamieniony na zbór kalwiński? Brak takich informacji. Mamy natomiast informacje, że w czasie wojen szwedzkich spaleniu uległ jedynie klasztor, a kościół obrabowano. Czy istniał w tym, lub innym miejscu jakiś wcześniejszy kościół, w którym kalwini i arianie mogli mieć swój zbór w Szczebrzeszynie? Brak odpowiedzi na te i inne pytania, dotyczące okresu reformacji w Szczebrzeszynie, mogą stanowić przyczynek do dalszych badań nad historią miasteczka.
Współczesny, murowany w latach 1610-1620 kościół  p.w. św. Mikołaja jeszcze nie istniał w czasach reformacji. Podobnie kościół p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, który ma jeszcze późniejszą datację (1620-1638). Tyle tylko, że ten ostatni stoi na wzgórzu, na skarpie nadburzańskiej, w miejscu dawnego klasztoru i kościoła franciszkańskiego. Nie jest wykluczone, że w pewnej fazie funkcjonowania w mieście ruchu reformacji, na zbór protestancki przeznaczono kościół pofranciszkański. Wzmocnienia szachulcowe tzw. mur pruski, drewnianej konstrukcji kościoła mogły być efektem przebudowy przez protestantów. Oczywiście jest to tylko hipoteza, bowiem żadne badania ani wzmianki historyczne, jak dotąd, jej nie potwierdzają. Można zatem założyć, że stara świątynia franciszkańska nadal kryje się pod tynkiem prezbiterium, do którego w późniejszym czasie dobudowywano nieskładnie nowe elementy kościoła i klasztoru. Uzasadniałoby to dziwaczny wręcz rzut kościoła, w którym po rozbudowie nie zachowano kątów prostych w całej przestrzeni rozplanowania. Warunki terenowe wzgórza i skarpy nadwieprzańskiej, na której obiekt stoi, wymusiły na budowniczych ten specyficzny plan rozbudowy pofranciszkańskiego zespołu klasztornego w Szczebrzeszynie. Zbory kalwińskie były to zazwyczaj budowle murowane. Cechowała je surowa skromność, która wynikała z wartości protestanckich. W zasadzie wszystkie zbory były do siebie podobne. Rzut dawnego kościoła Franciszkanów w Szczebrzeszynie jest co najmniej zadziwiający. Stanowi zlepek elementów kompletnie do siebie nie pasujących. Obecne prezbiterium kościoła stanowiło być może kiedyś oddzielną świątynię, do której ze względu na ograniczone miejsce na wzgórzu dobudowywano w późniejszym czasie pozostałe elementy kompleksu kościelnego, tak, jak na to pozwalały warunki terenowe.
 Konwersja Jana Zamoyskiego z kalwinizmu na katolicyzm
Jan Zamoyski po objęciu włości szczebrzeskiej, znany ze swojej tolerancji religijnej, zezwolił zasiedlonym tam wcześniej protestantom na przebywanie w swoich dobrach. Dlaczego? W tym czasie nasilał się przecież w Polsce ruch kontrreformacji. Niszczono zbory (Kraków -1591), organizowano tumulty wobec różnowierców. Warto zatem prześledzić zmiany postawy Jana Zamoyskiego wobec religii. Ojciec i stryj Jana Zamoyskiego ulegli wpływom reformacji i przeszli na kalwinizm jeszcze w 1551 r. Młody Jan w wieku lat dziewięciu, siłą rzeczy, także przyjął tę wiarę. Według protokołów zboru kalwińskiego, Jan Zamoyski miał wyjechać na zagraniczne dokształcanie w wieku lat osiemnastu. Wcześniej pobierał nauki w Krasnymstawie. Zachodzi tu pewna sprzeczność z biografami Zamoyskiego, którzy odnotowali wyjazd do Francji w wieku lat 13. Według twierdzenia historyka, Stanisława Grzybowskiego, kalwiński szlachcic nie miałby wstępu na dwór króla Francji, który był wręcz fanatycznym katolikiem. Ten sam badacz twierdzi, że mało prawdopodobny jest fakt, że Zamoyski najpierw studiował w prestiżowym Paryżu, a następnie przeniósł się do mniej prestiżowego Strasburga. Historyk sugeruje, że ten etap życia został nieco podkoloryzowany przez samego Zamoyskiego, który był mistrzem autopromocji i miał skłonności do mitomanii.
Okres zagranicznych studiów Zamoyskiego wiąże się z jego konwersją z kalwinizmu na katolicyzm. Nikt jednak, jak dotąd, nie zbadał kiedy, i gdzie to się stało oraz jakie były przyczyny tej ważnej decyzji. Grzybowski neguje fakt, że stało się to za sprawą lektury przez Zamoyskiego dzieł doktorów kościoła rzymskokatolickiego. Uważa, że pobyt we Włoszech nauczył Zamoyskiego politycznego cynizmu i demagogii, z której potem zresztą słynął. Studiując w Padwie Zamoyski skłaniał się ku przynależności do frakcji studentów, zgrupowanych wokół filologa Francesco Robertello, popieranego przez zwolenników Habsburgów. Robertello posądził go jednak o „szpiegostwo” na rzecz drugiego z wykładowców, prawnika Carlo Sigonio, którego poglądy skłaniały się ku Francji. Urażony tym posądzeniem Zamoyski udał się do Sigonia wraz z całą resztą polskich studentów. Historycy przypuszczają, że wydarzenie to mogło być powodem znanej, późniejszej niechęci Zamoyskiego do Habsburgów. Nie wyjaśnia to jednak co stanowiło bezpośrednią przyczynę zmiany religii.
Badacze określają stosunek Zamoyskiego do wiary jako instrumentalny. Uważają, że nie przywiązywał do niej wielkiej wagi. Była dla niego istotna o tyle, na ile mogła mu pomóc w walce o zaszczyty i pozycję w polityce. Taki stosunek do religii cechował w zasadzie całe jego życie. Przypuszczalnie to z tej postawy wynikała również przypisywana mu nieco „na wyrost” tolerancja religijna, jaką pielęgnował nie całkiem bezinteresownie, w swoim „państwie zamojskim”. Po powrocie ze studiów do kraju i objęciu posady jednego z sekretarzy króla, niezbyt fortunie rozpoczął tam swoją karierę polityczną. W 1565 r. nadgorliwy Zamoyski, wystąpił z pomysłem wygnania z Polski arian. Kalwiniści zgrupowani przy dworze królewskim bardzo gorąco popierali ten projekt, a kto wie, czy i nie wykorzystali do swoich celów młodego, niezbyt jeszcze ugruntowanego w wierze katolickiej konwertyty. Arianie byli radykalnym odłamem protestantyzmu, który wyłonił się w wyniku rozłamu w krakowskim zborze kalwińskim. Pierwszy zbór Braci Polskich miał miejsce 16 X 1562 r. Król i duchowieństwo katolickie odrzucili jednak wniosek Zamoyskiego. Jan Zamoyski oskarżył także przed królem arianina Hieronima Filipowskiego o to, że ma wrogie zamiary wobec władcy i Rzeczypospolitej. Musiał jednak wycofać te zarzuty, gdyż w obronie spotwarzonego wystąpił jego własny ojciec, Stanisław Zamoyski. Młody Zamoyski naraził się tymi posunięciami na niełaskę na dworze królewskim.
Jan Zamoyski pomimo konwersji na katolicyzm, otoczony był stale w najbliższej rodzinie protestantami. Od lat młodzieńczych ulegał wpływom ojca kalwina i stryja; protestantkami były jego pierwsze trzy żony: Anna Ossolińska (z.d. Orzechowska); Krystyna Radziwiłłówna (kalwinka) i Gryzelda Batorówna. Siostry Jana były kalwinkami; przyrodnia Zofia wyszła za kalwina Łukasza Działyńskiego. Siostrzenicę, Annę Oleśnicką (kalwinkę) wydał za luteranina, Jana Dulskiego. Na dworze zamojskim przebywało wielu protestantów, doradców i przyjaciół Zamoyskiego, chociaż protestanci nie mieli prawa osiedlać się w Zamościu.  W ordynacji Zamojskiej wszyscy oni mogli się jednak cieszyć tolerancją religijną. Zamoyski nie lubił ostentacyjnej pobożności. Życzył sobie, w imię zasad protestanckich właśnie, skromnego pogrzebu i pochówku.
Arianie w Szczebrzeszynie

W centrum miasteczka znajduje się słupowa kapliczka wotywna, datowana na 1650 r. Przekaz ustny każe wiązać jej fundację z wypędzeniem Braci Polskich ze Szczebrzeszyna. Nasza wiedza na temat pobytu arian w mieście ogranicza się do kilku zaledwie wzmianek na ich temat. Ostatnio udało się ustalić nazwisko jednego z Braci Polskich, który mieszkał z rodziną w Szczebrzeszynie w pierwszej połowie XVII w. Był to niejaki „arianin Powała obywatel miasteczka tego„, który zmarł w 1620 r. Jego pogrzeb stał się pretekstem do zamieszek wśród mieszkańców Szczebrzeszyna. W czasie, kiedy kondukt pogrzebowy przechodził przez rynek, „żaki szkolne i pospólstwo jęli napastować, chcieli trumnę powalić na ziemię, mścić się nad zwłokami”. Zelżono także obelgami szlachciankę Krystynę Powalinę, żonę zmarłego. Tego samego doświadczyła szlachcianka Złotnicka, która stanęła w obronie wdowy. Zajściu przyglądał się burmistrz miasta i urzędnicy miejscy, którzy nie podjęli żadnych działań. Wdowa zaskarżyła burmistrza i rajcę do Trybunału Zamojskiego, żaląc się, że nie bronił jej wedle powinności w czasie opisanego powyżej zajścia. W tym czasie dziedzicem ordynacji był syn Jana Zamoyskiego, Tomasz Zamoyski. Rozpoznawszy sprawę i rację wdowy, uznał winę urzędników i mieszkańców zarządzając co następuje:
„Aby za to niedbalstwo swoje stronie powodowej w nagrodę żalu i obelżenia, które się za takowym gwałtem stało, grzywien sto oddać i onę przeprosić w domu jej własnym powinni byli. Na które sto grzywien tak sam urząd, jako i katoliccy obywatele, tameczni wszyscy składać się mają. A co się tyczy żaków, iż są pod jurysdykcyą kościelną, nakazuję, aby o uczynienie z nich sprawiedliwości i pokaranie księdza dziekana zamojskiego, jako pastora kościoła tamtego strona powodowa rekwirowała. Który, gdyby jej uczynić nie chciał, natenczas ja sam, według tego jako zasłużyli, z nich ją uczynić rozkażę. Ażeby na potem takowym ekscesom  droga się zagrodziła i wszystkim obywatelom równe bezpieczeństwo i obrona od urzędu była, zakładam winy na urząd miejski 200 grzywn. Obywatelom też sekty arjańskiej surowie rozkazuję, aby w odprawowaniu obrzędów i schadzkach swych prywatnych i publicznych żadnej okazyi do tumultów i zgorszenia z siebie katolikom nie dawali. Bo gdyby w tem przeświadczeni byli, że za nieostrożnym postępkiem obrzędów swych, albo nad zakaz i ustawę moją którąmjem im w tym punkcie pierwej uczynił, przyczyną do zgorszenia ludziom byli, za doniesieniem urzędu lub kapłanów tam będących, winą pieniężną, jakowa w pierwszym moim zakazie postanowiona jest, mają być karani, której połowica na kościół, a połowica do skrzynki mojej należeć będzie. Czas oddania tych stu grzywien za dwie niedziele nakazuję. W Zamościu 6. sierpnia 1620. Tomasz Zamoyski” (1)
Powyższe stanowisko Tomasza Zamoyskiego świadczy o tolerancji religijnej wobec innowierców w Ordynacji Zamojskiej oraz o sprawiedliwym osądzaniu spraw, jakie podlegały jego jurysdykcji. Jednak już po kilkunastu latach, na kilka miesięcy przed jego śmiercią, nastąpiła diametralna zmiana w postępowaniu Tomasza Zamoyskiego wobec arian i prawosławnych. Magnat wydał uniwersały wymierzone przeciwko Braciom Polskim ze Szczebrzeszyna oraz prawosławnym, zamieszkującym jego posiadłości na Wołyniu. Kiedy Tomasz Zamoyski zmarł w styczniu 1638 r., jego małżonka, Katarzyna z Ostrogskich Zamoyska, z wyjątkowym zacietrzewieniem kontynuowała nietolerancyjną politykę wyznaniową męża, względem swych poddanych. Bracia Polscy stali się ruchem mocno prześladowanym nie tylko w Ordynacji Zamojskiej, ale w całej Rzeczypospolitej. Ostatecznie arianie zostali wpędzeni z Rzeczypospolitej dekretem Sejmu z 1658 r., czyli po ponad stu latach od niefortunnego wniosku młodego Jana Zamoyskiego, o którym była mowa wyżej. Wygnanie arian to kres tolerancji religijnej w Rzeczypospolitej.
„Z Szczebreszyna, kędy się nagarnęło ludzi arjańskiej i nowochrzczeńskiej sekty, od czasu śmierci Jana Zamoyskiego  i rozkrzewiwszy się, zakupiwszy posiadłości niemało, nie tylko sami w błędzie trwają, ale i sąsiad, ludzi prostych, zarażają. – Aby wszyscy, którzy po śmierci p. ojca mego do Szczebreszyna na mieszkanie przybyli we dwu niedzielach od daty tego listu mego, wyprzedawszy się, ztamtąd ustąpili pod utratą dóbr, które teraz trzymają. – A którzy mają dawniejsze posiadłości, z ojców swych one objęli, takim pozwalam aby do trzech lat uprzątnęli i wyprowadzili się i z majętności moich precz ustąpili. – Jeśliby którzy, z oświecenia bożego do wiary świętej katolickiej rzymskiej przystąpiwszy, chrzest święty przyjęli, takowych w spokoju i używaniu dóbr ich zachować obiecuję. – Dan w Zamościu 17. listopada 1637. Tomasz Zamoyski na Zamościu, hrabia na Tarnowie.”    
Przyczyny wypędzenia arian
W Polsce pierwszych arian odnotowano w połowie XVI wieku.  Nazywano ich często antytrynitarzami, bowiem w swoim nauczaniu odrzucali dogmat Trójcy Świętej; arianami, chociaż ich nauczanie znacznie odbiegało od nauk Ariusza (IV w.); socyanianami od nauk Fausta Socyana, włoskiego reformatora religijnego. Byli także nazywani unitarianami i chrystianami. Reprezentowali skrajny odłam protestantyzmu. Głosili radykalne hasła społeczne, postulując zniesienie pańszczyzny, poddaństwa, równość między mężem i żoną w małżeństwie. Do Polski przybyli z Włoch w 1556 r. Pierwsze zarządzenia antyariańskie wydano w Gdańsku w 1573 r., kiedy gmina ariańska działała tam jeszcze niejawnie. Oficjalnie antytrynitarze włoscy osiedli w Gdańsku w 1581. r. Prześladowani w największych swoich ośrodkach: Krakowie (1591 r. – zburzenie zboru), Lublinie (tumult w 1627 r. i zburzenie zboru), Pińczowie, Rakowie (Akademia Rakowska) oraz Lubartowie (szkoła ariańska), szukali miejsca, gdzie mogliby osiąść na stałe i spokojnie pracować.
Bardzo często zborami Braci Polskich stawały się wcześniejsze zbory kalwińskie. Arianizm to skrajna odmiana kalwinizmu. Bracia Polscy protestowali jednak przeciwko nazywaniu ich „arianami”. W Polsce Bracia Polscy osiedlali się na wsiach lub w niewielkich miasteczkach, w 100-200 osobowych grupach. Zapewne ich społeczność w Szczebrzeszynie nie była aż tak liczna, ale wymaga to badań i potwierdzenia. Arianie prowadzili bardzo intensywne życie zborowe. Mogli sprawować urzędy, ale tylko w zborze. Szkolnictwo utrzymywali na najwyższym poziomie. Słynęli ze znakomitej wiedzy z geodezji i kartografii. W Polsce upowszechnili uprawę ziemniaków i budownictwo wiatraków typu holenderskiego. Wśród zasad, które ich obowiązywały był m.in. zakaz udziału w wojnach, składania przysiąg, posiadania majątku. Byli przeciwnikami służby wojskowej. Mieli żyć z pracy własnych rąk, a nie wyzyskiwać pracę innych. Wielu z nich dawało wolność chłopom w swoich majątkach, ale jak ci uciekli to ich ścigali. Wyrzekali się dóbr doczesnych. Byli przeciwnikami kary śmierci. Zabronione było dochodzenie swoich praw sądownie. Zalecano im cierpliwe znoszenie wyrządzonych krzywd.
Oczywiście wszystkie te rygorystyczne zasady nie były konsekwentnie przestrzegane przez Braci Polskich. Znane są przypadki ich łamania i obchodzenia. Nie pozbywali się swoich majątków, ani nie odmawiali sprawowania urzędów. Faktycznie unikali tylko tych, które wyrokowały śmierć. Wielu z arian brało udział w wyprawach wojennych króla Stefana Batorego i Władysława IV, służąc szablą Rzeczypospolitej. Socyan, ich teolog głosił bowiem doktrynę dopuszczalności wojen obronnych. Bracia Polscy żyli z wyzysku chłopa tak samo jak pozostała szlachta, ale szczycili się tym, że był to tzw. humanitarny wyzysk. Niemniej w wielu poglądach wyprzedzali swoją epokę, biorąc pod uwagę głoszone przez nich światopoglądy. Należeli do grupy szlachty dobrze wykształconej. Często wykorzystywano ich do służby dyplomatycznej na dworach katolickich magnatów. Zaciągali się także na służbę do zamożnych panów, nie mogąc w inny sposób wyżywić swoich rodzin, które ubożały pokoleniowo w związku z podziałem majątków na potomstwo. W takich przypadkach zastrzegali sobie tylko prawo tolerancji wobec własnej religii.
W sprawach religijnych odrzucali doktrynę o Trójcy Świętej. Uznawali ją za niebiblijną. Toczyli spór o chrześcijańskie pojmowanie monoteizmu. Ariańskie kobiety mogły głosić kazania. Odrzucali chrzest niemowląt. Uznawali, że tylko ludzie dorośli są w stanie przyjąć chrzest świadomie. Sami tak właśnie czynili, przyjmując go powtórnie już jako dorośli. Nazywano ich „ponownie chrzczonymi”. Odrzucali wiarę w piekło. Wierzyli, że dusze ludzi, którzy nie dostąpili zbawienia po śmierci, po prostu się roztapiają. Przewodził im wybierany przez wszystkich duchowy przywódca. To on prowadził modlitwy, pisał traktaty moralne, reprezentował ich na synodach, które odbywały się raz na dwa lata. Arianie dużo drukowali, zakładając nawet własne drukarnie, biblioteki. Mieli także swoje specyficzne obrządki pogrzebowe. Na pochówki zakładali oddzielne cmentarze. Zdarzało się jednak, że chowali także swoich krewnych pod kościołami przejętymi na zbory. Każdy pochowany arianin miał przy sobie tzw. blaszkę kruszcową, czyli tabliczkę z cytatem z listu św. Pawła do Tymoteusza: Scio cui credidi (Wiem komu uwierzyłem).  Czasami wkładano do ręki zmarłego ryngraf z ww. łacińską sentencją. U boku zmarłego, w dobrze zatkanej butelce, zachowywano opis jego życia.

Powszechnie uważa się, że arianie zostali wypędzeni z Polski za sprzyjanie Szwedom podczas potopu szwedzkiego. Jak wiemy nie byli w tym odosobnieni, bowiem wielu magnatów i przedstawicieli szlachty zrobiło to samo. Braci Polskich jednak najbardziej zwalczało duchowieństwo innych wyznań, katolickich ale i protestanckich za tzw. kradzież wiernych. Istotną przyczynę stanowił fakt, że ich publikacje kwestionujące boskość Chrystusa i istnienie Trójcy Świętej budziły powszechne zgorszenie. Nie mieli protektorów wśród możnowładztwa i nie było ich komu bronić, tak jak luteran, czy kalwinów. W końcu postawiono im ostateczne ultimatum. Mieli opuścić kraj, sprzedać majątki lub mogli zostać, ale musieli przejść na wiarę katolicką. Wyjeżdżali zatem do Siedmiogrodu; Prus Książęcych: Niderlandów; Anglii, a nawet do Stanów Zjednoczonych. Groziła im konkwiskata majątków, więc sprzedawali je swoim krewnym, którzy zostawali w kraju, licząc na to, że może kiedyś powrócą do Polski. Część arian pozostałych w Polsce, ukrywając się przeszła do podziemia, ponieważ po upływie terminu ustalonego przez Sejm na opuszczenie Polski, przynależność do zboru Braci Polskich była karana śmiercią. Liczbę arian w Polsce szacuje się na dziesięć do dwunastu tysięcy, w okresie największego rozkwitu arianizmu. Warto podkreślić fakt, że Tomasz Zamoyski wydał dekret o wypędzeniu arian ze Szczebrzeszyna ponad 20 lat wcześniej (1637 r.), zanim to samo zrobił Sejm w całej Rzeczypospolitej dekretem z 1658 r.
Chcąc zrozumieć co wpłynęło na decyzję Tomasza Zamoyskiego, warto prześledzić jego stosunek do religii katolickiej i prezentowaną postawę wobec innowierców. Młody dziedzic wychowywany był w duchu głębokiej religijności. Dbała o to przede wszystkim matka, Barbara z Tarnowskich Zamoyska, czwarta żona Jana Zamoyskiego, która w odróżnieniu od trzech pozostałych była katoliczką. Historycy oceniają pobożność Tomasza Zamoyskiego za granicząca wręcz z dewocją. Swoim stosunkiem do religii wypełniał także Tomasz Zamoyski ojcowskie zalecenia przekazane testamentem: „przede wszystkim Boga i religię katolicką czcij”.  Jednocześnie Tomasz był wychowywany w duchu tolerancji religijnej. Jeszcze jako 16 letni młodzieniec nie unikał spotkań i dyskusji z innowiercami, zarówno z tymi którzy przebywali na jego dworze jak i uczącymi się w Akademii Zamojskiej.  Kiedy wkroczył na salony Rzeczypospolitej  potrafił sobie świetnie radzić ze szlachtą niekatolicką. Cechowała go wysoka tolerancja wobec innowierców, kiedy objął urząd wojewody podolskiego w 1618 r. i rok później wojewody kijowskiego. Jednakże już w roku 1635 nuncjusz papieski w Polsce, Honorat Visconti miał pewne wątpliwości co do oceny religijności Tomasza Zamoyskiego, zarzucając mu iż w postępowaniu „nie jest wolny od politycznych fortelów”.

Tomasz Zamoyski promował na urzędy ziemskie osoby znane z dystansu do kościoła rzymskiego. Pomyślnie współpracował z arianinem Stefanem Niemiryczem, podkomorzym kijowskim. Wielokrotnie stawał w obronie obowiązujących praw, należnych także innowiercom. Na Sejmie w 1631 r. różnowiercy przedłożyli szereg przykładów łamania ich swobód i uprawnień. Dyplomatyczna wypowiedź Zamoyskiego: „nie masz osobnego nad katolika jako i na niekatolika prawa” pozowała jeszcze na tolerancję religijną. Były to jednak już tylko pozory obrony praw innowierców i to jeszcze bardziej ich rozsierdziło. Przyparty do muru Zamoyski odmówił wręcz złożenia podpisu pod aktem konfederacji zawiązanej na Sejmie w obronie dawnych praw gwarantowanych różnowiercom. Jeszcze dosadniej przedstawił swoje stanowisko, już jako jawny zwolennik kontrreformacji podczas Sejmu elekcyjnego. Ewangelikom żądającym przyznania faktycznych uprawnień i swobody kultu odpowiedział następująco: „Religia wasza przechodniem jest – która niedawno z cudzych krajów do Polski przywędrowała. Katolicka zaś wiara była i jest jako pani i gospodyni dawna w domu swoim. Tyle tedy możecie mieć swobód, ile wam z łaski jej pozwolono. Bo inaczej jeżelibyście chcieli więcej wymagać niż wam pozwalają, życie raczej nasze i majątki kłaść będziemy, niżeli tak wolno wam i swobodnie w Rzeczypospolitej gospodarować dopuścimy”. Tak radykalna zmiana postawy Tomasza Zamoyskiego wobec innowierców wpisywała się w nurt kontrreformacji, jaki opanował już w tym czasie całą Rzeczpospolitą. Co jednak stanowiło bezpośredni impuls do wypędzenia arian ze Szczebrzeszyna wymaga dalszych badań.
* Feliks Kruciger wzmiankowany jako „Krzyżak” (cruciger-niem. krzyżowiec), urodził się w Szczebrzeszynie. Zmarł 11.IV.1563 r. w Pińczowie. Duchowny protestancki, pierwszy superintendent kalwińskich gmin w Małopolsce. Zwolennik jedności protestantów. Kruciger zainicjował zjazdy (synody) ewangelików. Brał udział w synodzie w Koźminku w 1555 r. – wspólnym dla kalwinów polskich i braci czeskich, na którym doprowadził do ich unii. Wspólnota Braci Czeskich była wzorcowa, czego nie można było powiedzieć o polskich szlachcicach kalwinach. Kruciger podpisał się pod ww. aktem unii, krótkotrwałym, bowiem nieodległe synody w Pińczowie i Seceminie odrzuciły akt unii z Braćmi Czeskimi. Początkowo Kruciger był proboszczem katolickim w Niedźwiedziu. Jest wzmiankowany w dobrach Jakuba Ostroroga jako ksiądz Sczęsny.
* Franciszek Stankar – Włoch, na pierwszym zjeździe duchownych nowego kościoła w Pińczowie w 1550 r., przedstawił projekt organizacji kościelnej, opracowany przez Martina Bucera. Wydał w tym samym roku własne dzieło o organizacji kościelnej „Kanony reformacyjne”, które wywarło duży wpływ na organizację kościelną nowego kościoła protestanckiego.
opracowanie: Ewa Lisiecka
zdjęcia: Ewa Lisiecka i Zbyszek Pietrynko
Źródła:
1. Księga praw i nadań Tomasza Zamojskiego w odpisach równoczesnych. Archiwum Aleksandra Czołowskiego we Lwowie.  Szczęsny Morawski. Arjanie polscy. Lwów. 1906. ss. 132; 152. Biblioteka Narodowa w Warszawie. Polona.
2. Janusz Tazbir. Walka z Braćmi Polskimi w dobie kontrreformacji.
https://rcin.org.pl/Content/35300/WA303_20942_A512-1-1956-OiR_Tazbir.pdf
3. Janusz Tazbir. Państwo bez stosów.
4. Janusz Tazbir. Bracia Polscy. Przewodnik Krytyki Politycznej. Tazbir: Krótki kurs historii arian (krytykapolityczna.pl)
5. Marta Kupczewska. O roli kobiet w życiu publicznym XVII-wiecznej Rzeczypospolitej (w świetle korespondencji Katarzyny z Ostrogskich Zamoyskiej) (uwb.edu.pl)
6. ks. M.T. Zahajkiewicz. Diecezja Lubelska. Informator historyczny i administracyjny. Lublin 1985. ss. 300-301.
7. Piotr Krasny. Michał Kurzej. Kościół św. Katarzyny w Szczebrzeszynie. Wydawnictwo Lipiec 2012. s. 7.
8. Jan Górak. Miasta i miasteczka Zamojszczyzny. Zamość 1990. s. 79-82.
9. Michał Kurzej. Jan Wolf. Monografia architekta w świetle analizy prefabrykowanych elementów dekoracji sztukatorskich. Kraków 2009. s. 56.
10, Józef Niedźwiedź. Leksykon historyczny miejscowości dawnego województwa zamojskiego. Zamość. 2003. s. 493.
11. Henryk Gmiterek. W cieniu wielkiego ojca. Sylwetka intelektualna Tomasza Zamoyskiego. Rocznik Tomaszowski 10. Tomaszów Lubelski. 2021. ss. 44-48.
12. https://bazhum.muzhp.pl/media/files/Przeglad_Historyczny/Przeglad_Historyczny-r1992-t83-n2/Przeglad_Historyczny-r1992-t83-n2-s227-236/Przeglad_Historyczny-r1992-t83-n2-s227-236.pdf

Tajemniczy kamień z Łabuń.

Kamienna pamiątka reform józefińskich, czy świadectwo fundacji Jana Jakuba Zamoyskiego ?
Przy kościele parafialnym  pod wezwaniem Matki Bożej Szkaplerznej i św. Dominika w Łabuniach znajduje się wiele interesujących zabytków barokowej kamieniarki z XVIII wieku. Jednym z takich obiektów jest niewątpliwie, nieznana szerszemu gronu ludzi, jak i środowisku naukowemu, kamienna stella/obelisk, znajdująca się do niedawna po lewej stronie wejścia do kościoła. W pozycji leżącej ma kształt trapezoidalny i wymiary, patrząc od góry ok. 1,1 metra długości. Kamień pokryty jest napisami. Na początku tekstu/inskrypcji (góra) kamień ma ok. 55 cm. szerokości, na końcu tekstu (u dołu) jego szerokość wynosi ok. 45-50 cm. Grubość tego kloca kamiennego to ok. 65-70 cm. Obiekt został wykonany z wapienia józefowskiego. Jego obecny stan wykazuje znaczny stopień erozji, której uległ pod wpływem warunków atmosferycznych.
Nieforemny kształt całości i brak napisów bocznych nasuwa przypuszczenie, że pierwotnie kamień musiał być wmontowany w jakiś pomnik lub inną, nieznaną współcześnie konstrukcję. Świadczą o tym otwory boczne, po mocowaniu zaczepów lub metalowych haków, znajdujące się ok. 40 cm od zwieńczenia. Starannie obrobiona, węższa część frontowa (przednia) pokryta jest łacińskim tekstem, z użyciem licznych skrótów. Lico ma formę ramy, w zwieńczeniu której, dużymi literami wykuto D. O. M., czyli Deo Optimo Maximo (,,Bogu Najlepszemu Największemu”). Ta część kamienia ma postać płaskiego prostokąta, z łukowato ściętymi narożnikami. Poniżej, w wyraźnie zaznaczonej ramie, znajduje się czternaście linijek tekstu w języku łacińskim. Wstępna lustracja napisów wskazuje na to, że zastosowano tu liczne skróty, ze względu na niewielkie rozmiary kamienia. Widocznie treść przekazu musiała być oczywista dla ludzi piśmiennych, w momencie upublicznienia obelisku. Ze względu na zły stan zachowania kamienia i zastosowane skróty, utrudnione jest szybkie odczytanie tekstu w całości. O ile, góra i środek są w miarę wyraźne, o tyle, dół kamienia uległ silnej erozji, jest zmurszały, ale możliwy do odczytania przy odpowiednim oświetleniu i ekspozycji.
Wstępna analiza tekstu z kamienia:
1. ANNO DNI 1785(9)
2. Sedente in Cath
3. Patri Pio VI
4 . Regnani Ag….
5. Imper Romi
6. Iosepho II
7. Excelnio(Excelmo?) Ioan(?)
8. Cowile(?)(Comes ?) in Zam
9. ne Zamo …….
10. ……… de palat…
11. .no et Fund…….
12. .ie Co…….
13. de pol……
14. …… ……….
Co do czego możemy mieć pewność, a co budzi wątpliwości?
W inskrypcji na pewno wymieniony jest papież Pius VI, którego pontyfikat przypada na lata 1775-1799. Był to bardzo burzliwy okres w historii kościoła katolickiego i Europy. To okres tuż po likwidacji zakonu jezuitów, czas wojen, rewolucji francuskiej i rozbiorów Polski. Pius VI popierał Konfederację Targowicką, potępił Powstanie Kościuszkowskie, wielokrotnie nakazywał Polakom posłuszeństwo i wierność zaborcom. Kolejną osobą, wymienioną w treści napisu jest Imperator rzymski i cesarz Austrii Józef II Habsburg, panujący wraz z matką cesarzową Marią Teresą od 1765 roku. Samodzielnie rządy sprawował w latach 1780-1790. Był monarchą absolutystycznym i słynnym reformatorem państwa. Doprowadził do I rozbioru Rzeczypospolitej w 1772 roku. W latach 80-tych XVIII wieku jego reformy kościelne objęły także tereny ziem polskich, włączonych do monarchii habsburskiej. Jedną z tych reform była decyzja o likwidacji cmentarzy przykościelnych i założeniu nowych, poza obrębem miejscowości. Tłumaczono to względami sanitarnymi i porządkowymi. Cesarz był dwukrotnie w Zamościu i okolicy. Po raz pierwszy w sierpniu 1773 r., drugi raz w sierpniu 1780 r. Brak jest potwierdzonych informacji o jego pobycie w Łabuniach.
 
Trzecią osobą, która (prawdopodobnie) została wymieniona w tekście na kamieniu, jest Jan Jakub Zamoyski żyjący w latach 1716-1790. Był IX ordynatem zamojskim w latach 1767-1777. Ordynację Zamojską objął po swoim bratanku Klemensie. Po nim, kolejnym ordynatem został jego młodszy brat Andrzej, kanclerz wielki koronny, któremu oddał władzę i majątek w ordynacji. Sam natomiast, usuwając się z życia politycznego zamieszkał w Łabuniach, w których wybudował rokokową rezydencję wraz z ogrodem. Nosił się po sarmacku, był fundatorem licznych świątyń i obiektów sakralnych. Nasuwa się przypuszczenie, że to Jan Jakub Zamoyski mógł być fundatorem kamienia z  tą zagadkową inskrypcją.
Trudno obecnie ustalić jakie było pierwotnie miejsce ekspozycji kamienia. Jego położenie przy wejściu do kościoła wydaje się być wtórną lokalizacją. Być może wcześniej był zamocowany w parkanie, względnie dzwonnicy? Możliwe także, że istniał zupełnie osobny obiekt architektoniczny przy kościele, w którym kamień był wyeksponowany. Niewykluczone jest również, że został przeniesiony w przeszłości z innego miejsca, ale informacja o tym nie przetrwała w świadomości lokalnych mieszkańców. Wymaga to badań i poszukiwań archiwalnych.
Czego mogła dotyczyć treść napisu na kamieniu?
Ponieważ nie udało się dotychczas odczytać całej treści napisu, intencje fundatora pozostają w sferze domysłów. Przykładowo: mogło chodzić o inskrypcję fundacyjną jakiegoś obiektu sakralnego. Zastanawia wtedy fakt zastosowania nietypowej formy kamienia, zamiast przyjętej w takich przypadkach płaskiej tablicy umieszczonej na ścianie fundowanego obiektu? Opisywany kamień, nieregularnego kształtu przypomina formą coś na kształt…trumny. Wygląda jak fragment jakiejś większej struktury kamiennej, do której był przymocowany po bokach metalowymi drutami (prętami). Ciekawa sprawa, że przez kilkadziesiąt lat, może więcej, kamień przeleżał płasko, zagłębiony w połowie w ziemi, na trawniku przy głównym wejściu do kościoła. Widniejące na nim napisy były widoczne dla każdego, kto wchodził do kościoła i na plac przykościelny. Bawiły się przy nim dzieci, siadali wierni podczas dłuższych uroczystości kościelnych, omijano go podczas koszenia trawy, ale nie wzbudzał na dłużej niczyjej ciekawości. Ludzie przyzwyczaili się do niego i zapewne utożsamiali ze starym nagrobkiem, z dawnego cmentarza przykościelnego.
Dopiero Agnieszka Szykuła – Żygawska, kilka lat temu spróbowała ustalić, czy jest to nagrobek i komu został poświęcony. W swojej książce o cmentarzach w Łabuniach sugerowała, że mógł to być kamień nagrobny jakiegoś, nie rozpoznanego z nazwiska Józefa.  Ze względu na stan materialny i pozycję społeczną pochowano go pod k. XVIII w. w tak prestiżowym miejscu cmentarza przykościelnego, pod rzeźbionym obeliskiem. Obecnie, po głębszej analizie napisu na kamieniu, którą przeprowadzono w październiku 2021 roku, można tyle stwierdzić, że nie jest to płyta nagrobna. Kamień leżący na trawniku do niedawna wydawał się płaski. Kiedy został wyciągnięty na powierzchnię i odwrócony okazało się, że ma mniej dokładnie obrobioną stronę tylną, że posiada otwory po bokach do mocowania, ale co ważniejsze, ustalono, że napisy są na jego węższym boku. Płyty nagrobne nie mają takiego kształtu. Kamień to raczej kamienny kloc. Ustalono także, że imię Józef wymienione w inskrypcji dotyczy panującego władcy. Zapewne chodzi o cesarza rzymskiego i austriackiego Józefa II Habsburga. Zamieszczenie w treści napisów Ojca Świętego mającego wtedy swój pontyfikat, czyli papieża Piusa VI, obok władcy świeckiego, świadczy o doniosłości przesłania inskrypcji i wskazuje na to, że kamień został obrobiony z jakiejś szczególnej okazji.
  
Jaka okazja i czyja fundacja?
Napis sugeruje związek z reformami józefińskimi, dotyczącymi likwidacji cmentarzy przykościelnych i zakładaniu nowych, wyznaczonych poza obrębem zwartej zabudowy mieszkalnej. Regulował to dekret cesarza Austrii z 1784 r., rozszerzony w roku następnym. Dekret ten zobowiązywał poddanych, pod rygorem wymierzenia odpowiedniej kary za jego nie przestrzeganie, do jak najszybszej likwidacji starych, przepełnionych nekropoli. Chodziło tu o względy sanitarne i zdrowotne. Pierwsze takie cmentarze w Galicji powstały w Jarosławiu i Jaśle w 1784 r. Kolejnym był Cmentarz Łyczakowski we Lwowie z 1786 r. Być może kamień stanowi pamiątkę tych reform, unikalne świadectwo zarządzeń władz zaborczych, dotyczące wszystkich poddanych? Gdyby udało się potwierdzić tę hipotezę, byłby to JEDYNY taki znany pomnik prawa na terenie województwa lubelskiego i obecnej diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Ulokowanie go w Łabuniach nie byłoby przypadkowe, gdyby udało się potwierdzić, że wymieniono w inskrypcji Jana Jakuba Zamoyskiego,  wojewodę podolskiego i kasztelana na Zamościu. W takim przypadku można przypuszczać, że był on fundatorem jakiegoś upamiętnienia reform józefińskich, na terenie jego prywatnej posiadłości. Łabunie leżały przy szlaku handlowym, wojskowym i pocztowym, prowadzącym z Zamościa do Tomaszowa (docelowo do Lwowa). Sam zespół kościelny przylegał bezpośrednio do tego ważnego traktu, imponował przejezdnym swoją wspaniałą galerią 22 rzeźb świętych, ustawionych na cokołach parkanu. Naturalnym wydaje się fakt iż było to znakomite miejsce do zamanifestowania gotowości we wprowadzaniu w życie zarządzeń władz zaborczych. W tym czasie Zamoyscy podejmowali usilne starania o utrzymanie swoich dóbr Ordynacji Zamojskiej w całości.
    
Ten ciekawy zabytek, możliwe, że dotyczący dawnego prawa, wymaga dokładnego zbadania i odczytania. Wymaga także fachowej i jak NAJSZYBSZEJ interwencji służb konserwatorskich w celu zabezpieczenia i przebadania znaleziska oraz późniejszego przekazania pod opiekę administratora parafii. Jeżeli badania potwierdzą jego unikatowy charakter, celowym stanie się jego wyeksponowanie w otoczeniu kościoła z odpowiednim opisem i ochroną przed wpływem warunków atmosferycznych. Powinien być umieszczony w widocznym miejscu, tak jak zapewne miało to miejsce około 1785 roku. Poza wieloma innymi, cennymi zabytkami Łabuń, może budować lokalną dumę i tożsamość ze swojej unikalności. Wyjątkowość kamienia i jego przesłania, może dodatkowo zachęcić turystów i pielgrzymów do odwiedzenia wyremontowanego kompleksu kościelnego w Łabuniach.
tekst i zdjęcia: Robert Kowalski
Publikujemy ten tekst z nadzieją, że opisane znalezisko nie jest odosobnione, i być może występuje podobny zabytek na terenie naszego kraju. Początkiem wszystkiego był wyjazd terenowy naszego kolegi, przewodnika Roberta Kowalskiego do Łabuń 13 kwietnia 2021 r. Zwrócił on uwagę na porzucony pod parkanem, zachlapany zaprawą kamień z łacińskimi napisami. Zainteresował znaleziskiem i zgłosił służbom konserwatorskim konieczność jego tymczasowego zabezpieczenia. Zamojscy przewodnicy są zdania, że wszyscy, którym na sercu leży chrześcijaństwo, historia, sztuka, tradycja i tożsamość oraz dobro lokalnych pamiątek, powinni zrobić WSZYSTKO by uratować ten unikatowy, choć niepozorny zabytek naszej historii.

Studenci Akademii Zamojskiej nacji ormiańskiej.

W jednym z ostatnich artykułów wzmiankowaliśmy bardzo ciekawe opracowanie dotyczące Akademii Zamojskiej. Jest to książka prof. Henryka Gmiterka zatytułowana „Album studentów Akademii Zamojskiej 1595-1781”. (1) Oprócz studentów polskiego pochodzenia Album rejestruje także młodzież innych narodowości: Italus; Ungarus; Scotus; Ruthenus; Germanus; Livonus; Prutenus; Rygenus; Armenus itd. Nie każdy wpis ucznia w Albumie Akademii posiadał tego rodzaju oznaczenie, szczególnie w późniejszej fazie działalności uczelni. Studenci – Ormianie otrzymywali zapisek w formie Armenus i według tej klasyfikacji udało się ustalić czterdzieści nazwisk młodzieży studiującej w Zamościu. Wymagało to weryfikacji każego z osobna nazwiska w spisie uczniów w poszczególnych latach nauki. Końcowe zestawienie nazwisk uczniów w ww. książce nie posiada takiej adnotacji. Niektóre zapisy w albumie opatrzono także skrótem Zam., świadczącym o tym, że student pochodził z samego Zamościa (Zamosciensis). Takich studentów mamy czterdziestu sześciu. Pozostali uczniowie narodowości ormiańskiej pochodzili ze Lwowa (14);  Kamieńca (5); Torunia (1); Krakowa (7); Lublina (2); Biłgoraja (1); Radomia (1); Sokala (1); Bełza (1); Przemyśla (2); Sandomierza (1); Winnicy (1); Płocka (1); Podola (2) i innych miejscowości (bliżej nie określonych) w ówczesnej diecezji chełmskiej (62). W wielu przypadkach nie mamy oznaczenia przynależności terytorialnej ucznia. Pochodzenie społeczne uczniów zaznaczano określnikiem geograficznym: przy szlachcie podawano powiat lub województwo, przy pozostałych diecezję. Obok imienia studenta notowano także imię ojca, przy spisie zamieszczonym poniżej podajemy w nawiasie. Pozwoli to, po głębszej analizie, na ustalenie koligacji rodzinnych, w odniesieniu do studentów pochodzących z Zamościa. Pomocne temu będą również lata studiów, wykazane przy nazwiskach oraz opracowany wcześniej tzw. Poczet zamojskich Ormian. | (przewodnicyzamosc.pl) 

Z analizy nazwisk studentów i mieszkańców Zamościa pochodzenia ormiańskiego wynika, że na przestrzeni ponad 160 lat funkcjonowania Akademii Zamojskiej naukę na uczelni podjęło wielu synów zamojskich patrycjuszy, ale także ormiańskich mieszczan z plebsu. Przy niektórych nazwiskach Ormian odnotowano wysokość opłat wnoszonych za naukę (5 gr; 12 gr; 36 gr; fl 2 15 gr; 16 gr). Podobne zapiski widnieją także przy nazwiskach studentów innych nacji. Jednak duża liczba uczniów Akademii nie wnosiła opłaty za naukę, korzystając z mecenatu rodu Zamoyskich i innych możnych protektorów, hojnych szczególnie dla studentów z najuboższych rodzin.

Na osobne, szczgółowe potraktowanie zasługiwały zapisy Albumu Akademii wykazujące uczniów o ormiańsko brzmiących nazwiskach, bez notatki typu Armenus. Wspomniany już „Poczet…” okazał się niezwykle pomocny przy zaliczeniu tychże do grona studentów nacji ormiańskiej. Nazwiska te są znane wśród ormiańskich mieszkańców Zamościa (Baleiowicz; Teodorowicz; Arakiełowicz; Owaniszowicz; Kirkorowicz; Derbedroszowicz, Hadziewicz, Krzysztofowicz, Pazumowicz itd.). Uwzględniając te nazwiska znacznie wzrosła liczba studentów Akademii Zamojskiej pochodzenia ormiańskiego. Nie jest to i tak pełny obraz liczby studentów ormiańskiego pochodzenia, bowiem brakuje na kartach Albumu Akademii zapisów z około 30 lat działalności szkoły. Ponadto badanie innych źródeł, np. nowo odkrytych akt wójtowskich zamojskiej gminy ormiańskiej, nadal ujawnia nowe nazwiska Ormian zamieszkałych w Zamościu. W przyszłości lista studentów pochodzenia ormiańskiego może ulec zwiększeniu. Ponadto należy zwrócić szczególną uwagę na wariantowe zapisy nazwisk Ormian, które są zniekształcane w różnych dokumentach archiwalnych, także tych pozaakademickich. Niekiedy utrudnia to odnalezienie w spisie nazwiska ormiańskiego, co może uszczuplać prezentowaną statystykę. Wszystkich studentów wymienionych na liście z dopiskiem Zam. (Zamosciensis) można zaliczyć w poczet mieszkańców Zamościa. Natomiast pozostałych, przebywających w Zamościu w czasie trwania nauki na Akademii Zamojskiej, można zaliczyć w poczet mieszczan tymczasowo zamieszkujących miasto, co trwało niekiedy kilkanaście lat. Znaczna część uczącej się na Akademii Zamojskiej młodzieży, to synowie stałych mieszkańców Zamościa pochodzenia ormiańskiego. Uzupełniają oni w drugim i trzecim pokoleniu liczbę Ormian na stałe związanych z Zamościem, jako ich miejscem zamieszkania, pracy, nauki i działalności religijno-kulturalnej.

Wielu ze studentów nacji ormiańskiej rozpoczynało w Akademii naukę wspólnie z młodszymi braćmi np.: Grzegorz i Stefan synowie Szymona Pazumowicza; Grzegorz i Jan synowie Mikołaja Chadzewicza; Jan Kanty i Jakub synowie Jakuba Arakiełowicza; Jan i Kazimierz synowie Marcina Fołtynowicza; Szymon i Jan synowie Jana Fałtynowicza; Tadeusz i Zachariasz synowie Warterysa Tatułowicza; Krzysztof i Tomasz synowie Auksentego Owaniszowicza; Florian, Grzegorz i Paweł – synowie Stanisława Abrahamowicza itd. Lista prezentuje również nabór uczniów, pochodzących z ówczesnej diecezji chełmskiej. Pewność co do tego, że uczeń pochodził z Zamościa mamy tylko w kilku  przypadkach, ponieważ zostało to odnotowane: Jan Balejowicz syn Krzysztofa, Feliks syn Torosa Torosowicz oraz Tomasz Fołtynowicz syn Marcina. Listy uczniów Akademii Zamojskiej ujawniają kilka nieznanych dotąd nazwisk w ormiańskiej społeczności miasta m.in.: Sakełowicz; Haciatorowic; Łukaszowicz i bardzo rzadkie nazwisko Sacerdotis. Występujące w wykazach nazwisko Takiesz to zapewne inna forma zapisu znanego już nazwiska Takiesowicz (Takieszowicz). Ormiańscy studenci ze Lwowa wnoszą także kilka nieznanych w społeczności ormiańskiej Zamościa nazwisk: Minaszowicz; Sakełowicz; Stephanides; Hołubowicz; Leontowic. Natomiast nazwiska: Theodorowicz; Sewerynowicz, Jaroszowicz i wiele innych wymagają zbadania i potwierdzenia zanim znajdą się na liście zamojskich Ormian. Ustalona liczba ormiańskich uczniów i studentów Akademii Zamojskiej (ponad 160) znacznie powiększa Poczet zamojskich Ormian.

W początkowej fazie funkcjonowania Akademii Zamojskiej studenci pochodzenia ormiańskiego nie legitymowali się nazwiskami i zapisywano ich tylko z imienia, z oznaczeniem imienia ojca. Pewność co to tego, że pochodzili z Ormian mamy dzięki dopiskom Armenus. Przy niektórych wpisach uczniowie otrzymywali notatkę Luceoriusis, co wskazywało na rzadkie, ale występujące wśród tej nacji wyznanie ewangelickie. Niekiedy dopiski wskazywały na inne informacje. Władze uczelni interesowały się przyszłością swoich wychowanków, notując czasami ich sukcesy zawodowe, koligacje rodzinne. Przykładowo przy zapisie Jana, syna Marcina Fołtynowicza zanotowano związek z parafią sitaniecką. Przy zapisie Tomasza Fołtynowicza odnotowano, że jego ojciec Marcin Fołtynowicz jest profesorem akademickim (profesor filozofii i prawa – wieloletni rektor Akademii Zamojskiej). Marcin Fołtynowicz kształcił na zamojskiej uczelni trzech synów: Jana i Kazimierza (zapisy z 1632-1633) i młodszego Tomasza (zapis 1638-39). Przez zamojską uczelnię przechodziło nieraz kilka pokoleń poszczególnych rodzin, w większości mieszczańskich i drobnoszlacheckich. Podobnie było z zamojskimi Ormianami. Podsumowaniem niniejszej analizy niech będą słowa prof. Henryka Gmiterka, autora opracowania „Albumu studentów Akademii Zamojskiej….”: cyt. „Warto podkreślić, że Akademia Zamojska cieszyła się stosunkowo dużą popularnością w koloniach ludności ormiańskiej żyjącej na terenie Rzeczypospolitej, i to nie tylko – co zrozumiałe- kolonii zamojskiej. W sumie odnotowano nazwiska około 60 Ormian z Zamościa. Lwowa, Krzemieńca.”

 

Wykaz studentów ormiańskich Akademii Zamojskiej

 

1. Abrahamowicz Bernardus (Nicolaus) Cracov 1595-96

2. Abrahamowicz Florianus (Stanislai) Zam. 1612-13

3. Abrahamowicz Gregorius (Stanislai) Zam. 1612-13

4. Abrahamowicz Paulus (Stanislai) Zam. 1612-13

 

5. Abramowic Andreas (Stanislai) Zam. 1606-1607

6. Abramowicz Franciscus (Stanislai) diec. Chełm 1644-1645

7. Abramowicz Stanislaus (Stanislai) diec. Chełm 1647-1648

8. Abramowicz Joannes (Jacobi) distr. Luceoriensis 1686-1687

 

9. Ałtunowicz Stephanus (Amurati) Armenus Zam. 1639-40

 

10. Arakiełowicz Casimirus (Zachariae) diec. Chełm 1686-87

11. Arakiełowicz Jacobus (Jacobi) 1702-1703 dr. filozofii prof. Akademii Zamojskiej

12. Arakiełowicz Joannes (Zachariae) diec. Chełm 1686-1687

13. Arakiełowicz Joannes Cantius (Jacobi) Armenus, Cracov 1702-1703

14. Arakiełowicz Josephus (Joanis) diec. Chełm 1719-1720

 

15. Augustynowic Antonius (Augustini)  Armenus Zam. 1643- 1644

16. Augustynowicz Stanislaus (Petri) poeta Leopol 1780-81

17. Augustynowicz Paulus (Augustini) Krasnicensis diec. Cracov 1655-56

 

18. Awakowicz Jacobus (Lazari) Armenus Zam. 1704-1705

 

19. Balejowicz Theodorus (Bartholomaei)  diec. Chełm Armenus Zam. 1703-1704

20. Balejowicz Bartholomaeus (Chritopheri) dec. Chełm. fl 2 1657-1658

21. Baleiowicz Joannes (Michaelis)  Zam. 1728-1729

22. Baleiowicz Laurientus (Christophori)  Zam. 1730-1731

23. Baleiowicz Joannes (Christophori)  patricius Zam. 1695-1696

 

24. Balewicz Joannes (Gregorii) Zam. 1737-1738

25. Balewicz Ludovicus (brak) – (brak) 1740-41 i 1745-46

26. Balewicz Mathias (brak) Zam. Bernardinus 1740-41 i 1745-46

 

27. Bartoszewicz Stanislaus (Andreae) diec. Chełm 1664-65

27. Bartoszewicz Nicolaus (Andreae) annorum 1759-60

 

28. Bernatowic Joannes (Nicolai) Leopol 1598-99

29. Bernatowic Laurentius (Alberti) (brak) 1604-1605

30. Bernatowicz Franciscus (Gregorii) palat. Lublin juravit 1682-83

31. Bernatowicz Laurentius (Lucae) palat. Lublin 1686-87

 

32. Bogdanowic Andreas (Basilii) Luceoriensis 1634-35 i 1637-38

 

33. Boniatowic Dominicus (Nicolai) Zam. 1642-43

 

34. Browarowicz Christophorus ( Zachariae) diec Chełm 1670-71

 

35. Chadzewicz Gregorius (Nicolai)  Armenus Zam. 1645-1646

36. Chadzewicz Joannes (Nicolai)  Armenus Zam. 1645-1646

 

37. Dawidowic Gabriel (Dauidis) diec. Chełm 1630-31

38. Dawidowic Petrus (Dauidis) diec. Chełm 1632-33

39.  Dawidowicz Christophorus (Gabrielis) diec. Chełm 1669-70

 

40. Dlowatowicz (Dolwatowicz) Joannes (Zachariae) Armenus Zam. 1654-55

 

41. Delbedreszowicz Gabriel (Pauli) diec. Chełm 1676-77

42. Derbedroszowic  Mathaeus (Gabrielis) Armenus Zam. 1701-1702

43. Drebedraszewicz Lucas (Gabrielis) terrae Chełm Zam. 1711-1712

44. Derbedraszowicz Petrus (Gabrielis) Zam. diec Chełm. 1716-17 i 1717-18

45. Derbedraszewicz Jacobus (brak) (brak) 1740-41 i 1741-42

46. Derbedraszowicz Andreas (brak) Nles ac spectabiles 1740-41 i 1741-42 i 1745-46

47. Derbedraszowicz Franciscus (brak) 1745-46

48. Derbedraszewicz Antonius (brak) Zam. 1745-46

49. Derbedrasiewicz Caietanus (Lucae)  Zam. 1756-57 i 1757-58 i 1759-60 i 1760-61    Ordinis Clericus, Seminari alumnus 1768-1769

50. Derbedraszewicz Cantius (Lucae) Zam. annorum, eundem 1756-58 1759-60 1760-61 i  1768-69 Minorum Ordinis clericus, alumnus Seminarii

 

51. Faruchowicz Casimirus (Zachariae) Zam. Armenus 1700-1701

52. Faruchowicz Caietanus (Martini) Zam. 1737-38

53. Faruchowicz Andreas (brak) Zam. 1745-46

54. Faruchowicz Martinus (Zachariae) diec Chełm. Armenus 1699-1700

 

55. Foltinowicz Martinus (Valentini) Biłgoraiensis dioc. Cracov. 1611-12 – Proffesor et rector Zam. 1639

56. Foltinowic Joannes (Valentini) Biłgoraj 1620-21

57. Foltynowic Joannes (Martini) Radomensis Praesbyter Parochus Sitanensis 1631-32

58. Foltynowicz Casimirus (Martini) diec. Chełm 1632-33

59. Foltynowic Thomas (Martini)  1638- 39 – filius Emi Dni Martini Foltynowic professoris Zamoscensis Mortuus a.D 1639

60. Foltynowicz Joannes (Joannis) Biłgoraiensis diec Cracov. 1645-46

61. Foltynowicz Joannes (Joannis) diec. Chełm 1653-54 (możliwe, że tożsamy z poz. 60)

62. Foltynowicz Simon (Joannis) diec. Cracov 1645-46

63. Foltynowicz Simon (Joannis) diec. Chełm 1652-53 (może być tożsamy z poz. 62)

64. Foltynowicz Paulus (Joannis) diec. Chełm 1653-54

65. Foltynowic Martinus (Casimiri) diec. Chełm 1662-63

66. Foltynowicz Matthaeus (Martini) palat. Rusiae 1694-95

 

67. Grzegorzewic Adamus (Gregorius) 1595-96 diec (karta urwana)

 

68. Głuskowicz Simon (Nicolai) Leopol Armenus 1611-1612

 

69. Haciatorowic Jacobus (Haciatori) Armenus Zam. 1642-43

 

70. Hadzieiowicz Jacobus (Joannis) 1659-60 Armenus Thorunensis

 

71. Holubowic Stephanus (brak) Armenus Leopoliensis 1605-1606

72. Hołubowicz Hołubek (Kierkot) Armenus Leopol 1623-24 36 gr

73. Hołłub Josephus ? (brak) Sokaliensis annorum alumnus 1779-80

 

74. Hrehorowicz Gregorius (Stephani) Leopol. Armenus diec. Leopol gr 12 1612-1613

 

75. Iwaszkiewicz Antonius (Pauli) diec. Chełm 1705-1706

76. Iwaszkiewicz Antonius (Pauli) palat. Bełz 1713-14 (możliwe, że tożsamy z poz. 73)

77. Iwaszkiewicz Laurientus (Joannis) diec Chełm 1714-15 i 1715-16

78. Iwaskiewicz Michael (Mathiae) (brak) 1768-69

79. Iwaszkowic Christophorus (Zachariae)  Armenus Leopol dioec eiusdem 1622-23

 

80. Jakubowicz Albertus (Matthiae) diec Chełm 1656-57

81. Jakubowicz Saba (Jacobi) palat Podoliae Haebreus baptistatus 1658-59

 

82. Jendrzeiowic Gabriel (Andreae) diec Chełm 1632-33

 

83. Kirkorowic Stephanus (Kirkor)  diec. Leopol 1629-1630

84. Kirkorowic Mathaeus (Gregorii) diec. Chełm 1632-33

85. Kirkurowic Joannes (Lucae) diec. Chełm. 1671-1672 (wpis zdublowany)

86. Kirkorowicz Antonius (Lucae) terrae Chełm. 1683-1684

87. Kirkorowic Joannes (Joannis)  patricius Zam. natione Armenus 1684-1685 i 1685-1686.

88. Kirkurowicz Aleksander (Lucae) diec. Chełm 1671-72

 

89. Krzeczkiewicz Franciscus (Petri) alias Krzyscius diec. Chełm 1656-57

90. Krzeczkiewicz Paulus ( ?) doktor filozofii

91. Krzeczkiewicz Stanislaus (Joannis) diec. Chełm 1669-70

 

92.Krzystofowic Gregorius ( Christophori) Leopol juratus f.1  1616-17

93. Krzysztofowic Adamus (Christophori) diec. Chełm 1630-31

94. Krzysztofowicz Joannes (Georgii)  Cracov. 1695-1696

 

95. Lenartowicz vel Gutowicz Gasparus (Alberti) diec. Camenec 1619-1620 juratus Advocatus in Podolia Camenec creatus in eodemque magistratu. Mortuus anno 1641

96. Lenartowicz Jacobus (Adami) diec. Chełm 1640-41

97. Lenartowicz Jacobus (Valentini) Przemyśl 1656-57

98.Lenartowicz Joannes (Jacobi) diec. Chełm 1676-77

99. Lenartowicz Thomae (Jacobi) diec. Chełm 1686-87

100. Lenartowicz Albertus (Jacobi) diec Chełm 1682-83

 

101.  Leontowic Basilius (Theodori) Olescensis Armenus Leopol 1621-22 -23; opiekun ponad 10 studentów (Ćwikliński; Jędrzejewski; Sokołowski; Rychter; Makuchowski; Radwański; Tenczyński; Romanowski; Poznański; Ludomski)

102. Leontowic Stephanus (Lucae) Zam.  1714/15 i 1715/16

103.  Leontowicz Mathias (brak) Zam. annorum 1756-58 i 1759-60 i 1760-61

104. Leontowicz Mathaeus (brak) terra Chełm 1768-69

105. Leontowicz Gregorius (Josephi) diec. Chełm 1728-29

106. Leontowicz Andreas (brak) (brak) 1756-57 i 1757-58

107. Leontowicz Joannes – opiekun studenta – dir D.D. Błeszczynsciorum, tripilicis theologiale et iuris auditor, ex terra Chełm . distr. Zam.

 

108. Łukaszowicz Adamus (Lucae)  Zam. diec. Chełm Armenus 1639-1640

 

109. Manugiewicz Nicolai – rit Armeni dr filozofii profesor Akademii Zamojskiej w latach 1776-82

 

110. Minaszowicz Theodorus (Jacobi) Armenus archiepiscopatus Leopol 1659-1660

111. Minaszewicz Simeon (brak) Camenecensis ex Podolia Armeni 1700-1701

112. Minoszowic Gregorius (Christophori) diec. Camenec 1672-73

113. Minoszowic Martinus (Jacobi) diec. Camenec 1672-73

 

114. Murat Theodorus (Aemilius)  diec. Kamieniec 1606-1607

115. Muratowicz Antonius (Seuerini)  diec. Chełm. 1686-1687

 

116. Mustaphowicz Joannes (Joani) diec. Chełm 1665-66

117. Mustafowicz Christophorus (Nicolai) diec. Chełm  1665-66

118. Mustafowic Varteris (Nicolai) diec. Chełm 1667-68

 

119. Owanisz Auxentius (Joanis) Armenus Zam. diec. Chełm gr 16  1637-1638

120. Owanisowicz Leonardus (Joanis) Armenus Zam. 1643-1644

121. Owanis Christophorus (brak) Armenus Zam. 1655-1656

122. Owaniserowicz Joannes (Augustini)  diec Chełm. 1663-1664

123.  Owaniszowic Thomas (Auxentii)  diec. Chełm. 1676-1677

124. Owaniszowic Christopherus (Auxentii)  diec Chełm 1676-1677

125. Owanisowicz Aleksander (Auxentii)  diec. Chełm 1686-1687

126. Owaniszowic Michael (Auxentii) terrae Chełm 1688-1689

 

127.Pazomowic Joannes (Simoni) diec. Chełm. 1630-31

128. Pazomowic Zacharias (Simonis) diec. Chełm 1630-31

129. Pazomowic Simon (Jozephi) diec. Chełm 1630-31

130. Pazumowicz Gregorius (Simonis)  Armenus diec. Chełm 1644-1645

131. Pazumowicz Stephanus (Simonis) Armenus Zam. diec. Chełm gr 12 1644-1645

 

132. Sacerdotis Stephanus (Jacobi) Armenus Zam. 1615-1616

 

133. Sakełowicz Christophorus (Sołtani) Armenus Zam. 1654-55

 

134. Stephanides Nicolaus (Stephani)  Armenus Leopol fl 2 15 gr 1623-1624

135. Stephanides Laurientius (Stephanus) diec. Chełm 1595-96

136. Stephanides Mathias (Joannis) Sendomir 1630-31

137. Stephanides Melchior – rektor Akademii Zamojskiej dr filozofii (po raz pierwszy rektorem był w latach 1595-96)

 

138. Stephanowicz Thomas (Joannis)  alias Bawoł diec. Chełm 1645-1646

139. Stephanowicz Matthias (Joannis) diec Chełm. 1664-1665

140. Stephanowicz Severinus (Stephani)  diec. Chełm. 1667-1668

141. Stephanowicz Christophorus (Stanislai)  diec. Chełm. 1671-1672

142. Stephanowicz Heronymus (Stephani) Winnicensis 1651-52

 

143. Szymonowic Valentinus (Valentini) Praemysl 1617-18

144. Szmonowic Zacharias (Simoni) Armenus. Zam. 1634-1637

 

145. Takiesz Joannes (Seuerini) Armenus 1645-46

146. Takieszewicz Simon (Joannis) diec. Chełm 1668-69

 

147. Tatułowicz Thadeus (Verteris) diec Chełm 1667-68

148. Tatułowicz Zacharias (Warterys) diec. Chełm 1668-69

149. Fatułowic (przyp. chodzi o Tatułowicz) Auxentius (Verteris)  diec. Chełm. 1677-1678

 

150. Tomanowicz Christophorus (Thomae) 1699-1700

151. Tumanowicz Nicolaus (brak) Zamoscio 1719-20

152. Tumanowic Nicolaus (Thomae) Zamoscio 1725-26

 

153. Torosowicz Matthaeus (Torosi) diec. Chełm 1676-1677

154. Torosowicz Foelix (Torosii) Zam. diec. Chełm. 1656-1657

155. Toroszowic Thomas (Theodorii) Leopol 1632-33

156. Torosowicz Felix (Felici) diec. Chełm 1670-71

 

157. Ubysz Stanislaus (Roslani) Płocensis 1634-35

 

158. Zacharewicz Theodorus (Stephani) diec Luceoriensis, juratus 1677-78

 

Studenci bez wyodrębnionego nazwiska

 

159. Christopherus (Georgii) Leopoliensis Armenus 1605-1606

160. Jacobus (Bogdani) Armenus Luceoriusis 1604-1605

161. Gregorius (Jacobi) Armenus 1608-1609

162. Gregorius (Zachariae) Armenus Zam. 1610-1611

163. Zacharias (Jacobi) Armenus aurifex Zam. 5 gr. 1611-1612

164. Stephanus (Izaiae) Armenus Zam. diec. Chełm 1620-1621

165. Joannes (Josephi) Armenus. Zam. diec. Chełm 1620-1621

166. Gaspar (Gregorii) Camenecensis Armenus diec. eiusdem 1620-1621

opracowanie: Ewa Lisiecka

źródło:

1. Henryk Gmiterek. Album studentów Akademii Zamojskiej 1595-1781. Archiwum dziejów Oświaty. Tom XI. Warszawa 1994.

2. Jan Ptasnik. Życie żaków krakowskich. Lwów. 1931. zbiory BN Warszawa. Polona

 

Kościół w Łabuniach.

Biblioteka Publiczna Gminy Łabunie, w ramach akcji „Noc Bibliotek”, zorganizowała 12 października 2021 r. spotkanie z mieszkańcami, zamojskimi przewodnikami oraz studentami. Tematem przewodnim było zwiedzanie zabytkowego, parafialnego kościoła w Łabuniach p.w. św. Dominika i Matki Bożej Szkaplerznej, poznanie jego historii i tajemnic. Dzieje powstania miejscowej parafii, jej fundatorów i kolatorów, historię ołtarzy i obrazów, epitafiów, itp. oraz omówienie współczesnych zabiegów przywracających zabytkowi dawną świetność, przekazywała zebranym dr Agnieszka Szykuła-Żygawska. Kościół po odnowieniu elewacji zewnętrznej, ogrodzenia z zabytkowymi, kamiennymi rzeźbami świętych, otoczenia dawnego cmentarza i budynków przykościelnych, przechodzi właśnie remont zabytkowej dzwonnicy.
Cieszą te zmiany, ale jednocześnie niepokoi stan zabytkowych obrazów w ołtarzach. Zniszczone mechanizmy podnoszące tzw. zasłony obrazów, uniemożliwiają zarówno w ołtarzu głównym, jak i w kilku ołtarzach bocznych przysłonięcie obrazu tytułowego, z których wiele jest bardzo uszkodzonych. Przykładowo ołtarz św. Mikołaja (pierwszy z prawej od wejścia). W dolnej części płótna przewodnicy dojrzeli przedarcia i wręcz dziury. Na zasłonie znajduje się ponoć obraz św. Jana Nepomucena*, ale od dziesiątek lat nikt go nie widział i nieznany jest jego stan, z uwagi na zepsuty mechanizm podnoszenia przesłony. Podobnie w innych (św. Izydora + św. Walentego), nie wspominając o ołtarzu głównym, gdzie od kilkudziesięciu lat nie można podnieść trzeciego obrazu, przypuszczalnie kopii obrazu św. Antoniego. Nie jest także wiadomo na ile został uszkodzony przy miejscowym pożarze w 1896 r. obraz św. Antoniego (przeniesiony z Radecznicy). Porównując zdjęcia archiwalne i współczesne twarzy świętego i Dzieciątka Jezus pod srebrną sukienką dają się zauważyć różnice w modelunku ich twarzy. Zmiana położenia „palmy męczeństwa” na sukience to przypuszczalnie inne położenie elementu ruchomego tej ozdoby. Przewodnicy mają nadzieję zainteresować tymi uwagami służby konserwatorskie. Kościół w Łabuniach, jako jeden z niewielu już zaniedbanych zabytków, zasługuje bowiem na swoje pięć minut, nie tylko w odniesieniu do poprawy wizerunku zewnętrznego świątyni.
Uczestnicy spotkania mieli także okazję zakupić w Bibliotece w Łabuniach kalendarz przygotowany na 2022 r. przez tę placówkę. Jest to pierwszy tom z zapowiadanej serii „Dziedzictwo kulturowe Gminy Łabunie”, poświęcony właśnie kościołowi parafialnemu. Na odwrocie każdej z 12 kart kalendarza  zamieszczono archiwalne i aktualne zdjęcia świątyni i jej wyposażenia oraz  wiele ciekawych informacji nie publikowanych jak dotąd nigdzie indziej.
* ks. Marek T. Zahajkiewicz. Diecezja Lubelska. Informator historyczny i administracyjny. Wydawnictwo Kurii Biskupiej. Lublin 1985. s. 400.

 

  

 

file:///C:/Users/PC/AppData/Local/Temp/MazurekA_ProblematykaKonserwatorska.pdf

opracowanie i zdjęcia: Ewa Lisiecka

Album studentów Akademii Zamojskiej.

W zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie znajdują się trzy rękopisy z Biblioteki Ordynacji Zamojskiej (BN BOZ 1598, 1599, 1600), których opracowania podjął się prof. dr hab. Henryk Gmiterek. Rezultatem tych badań była książka „Album studentów Akademii Zamojskiej 1595-1781”, wydana w 1996 r. (1) W latach 2000 i 2004 ukazały się kolejne opracowania tego samego autora, jako uzupełnienie rozpoczętych badań nad „Albumem..”(2) Księgę wpisów prowadzono w zamojskiej uczelni od początku istnienia szkoły. Rejestrowani byli wszyscy uczniowie podejmujący naukę w Akademii Zamojskiej. Niestety, w rękopisie „Albumu..” brakuje zapisów z około 30 lat na przestrzeni okresu funkcjonowania uczelni w latach 1595-1781. Profesor Gmiterek opracował 362 karty „Albumu…”, w większości uszkodzone. Recenzenci książki uznali pracę profesora za tzw. „pierwszy odczyt rękopisu”, wymagający w przyszłości uzupełnień i powtórnego wydania. (3) Niestety, jak dotąd, nikt nie podjął się tego trudnego zadania, co potwierdza tylko, jak trudnym materiałem badawczym jest omawiany rękopis. Profesor Gmiterek zawarł w swoim opracowaniu 10.552 nazwiska studentów, wypromowanych doktorów i notariuszy.
W „Albumie studentów Akademii Zamojskiej” nie podawano do jakiej klasy wpisano osobę rozpoczynającą naukę. Wpisy zaopatrywano natomiast w imię ojca ucznia; pochodzenie terytorialne (województwo – powiat – diecezja), rzadziej nazwę miasta lub kraju. Czasami zamieszczano notatki dotyczące wysokości wpisowego, wiek ucznia, wyznanie itp. Wśród studentów przeważała młodzież plebejska z kilkunastoprocentowym udziałem szlachty. Książka prof. H. Gmiterka zawiera we wstępie: szkic historyczny umiejscawiający zamojską uczelnię w systemie szkolnictwa Rzeczypospolitej; charakterystykę zawartości Albumu studentów oraz omówienie źródła rękopiśmiennego, na podstawie którego powstała publikacja. Z kolei aneksy zawierają: chronologiczny wykaz rektorów Akademii; wykaz statystyczny studentów w poszczególnych latach; wykaz promocji na doktorów filozofii, obojga praw, teologii; wykaz magistrów filozofii, bakałarzy sztuk wyzwolonych i filozofii oraz promocji notariuszy.
Badany przez prof. Gmiterka materiał rękopiśmienny jest o tyle niedoskonały, że nie wiemy ilu uczniów, którzy studiowali w przeciągu 190 lat istnienia uczelni, ją ukończyło. Brak bowiem w „Albumie..” takich zapisków. Opracowanie prof. H. Gmiterka umożliwia szybkie odnalezienie w spisie konkretnego nazwiska i orientację skąd pochodził. Cenne są także, chociaż rzadkie, informacje, które w rękopisie wskazują na dalsze losy studentów uczelni. Akademia skupiała młodzież z różnych warstw społecznych. Nie była to bowiem uczelnia szlachecka, czy mieszczańsko-plebejska. Studiowały na niej także całe generacje Zamoyskich i wielu synów zamożnej szlachty z południowo wschodnich obszarów Rzeczypospolitej. Wśród studentów Akademii Zamojskiej byli także synowie mieszczan z całego kraju oraz biedota miejska i wiejska. Ubodzy studenci płacili mniej lub wcale za naukę. Uczelnia kształciła studentów pochodzących z Krakowa, Wilna, Gdańska, czy Torunia, gdzie były przecież wyższe uczelnie, czy gimnazja akademickie.
„Album….” jest nośnikiem także wielu innych informacji na temat zamojskiej uczelni. Jego zapisy ujawniają działający w Akademii Zamojskiej system zapomóg i stypendiów, instytucję prywatnych nauczycieli wspomagających najmłodszych i słabszych uczniów; udział młodzieży w pracach senatu itp. Książka prof. H. Gmiterka to doskonały materiał badawczy do dalszych studiów nad dziejami Akademii Zamojskiej oraz edukacją staropolską i oświeceniową Rzeczypospolitej. Bardzo pozytywnej recenzji doczekała się od Tadeusza Bieńkowskiego, który docenił ten pierwszy spis studentów uczelni. Trud włożony przez badacza w opracowanie rękopisu doceni każdy, kto zmierzył się z udostępnianym przez Bibliotekę Narodową w Warszawie źródłem.(4) cyt. „Publikacje źródłowe dotyczące Akademii Zamojskiej są bardzo rzadkie (…) Dlatego ogłoszenie nowych tekstów stanowi pewnego rodzaju wydarzenie (…) edycja Albumu zamyka i dopełnia pewien etap gromadzenia wiedzy o tej uczelni”. (5). 
opracowanie: Ewa Lisiecka
źródła:
1. Henryk Gmiterek. Album studentów Akademii Zamojskiej 1595-1781. w: Studia historyczne, Tom 39, nr 2. 1996.
2. Henryk Gmiterek. Ze studiów nad strukturą wyznaniową młodzieży Akademii Zamojskiej (1595-1784). w: Res Historica, 10 (2000) s. 221-231; Młodzież województwa lubelskiego w Akademii Zamojskiej (1595-1784) próba ujęcia statystycznego. w: Res Historica, Tom 17 (2004) s. 145-151.
3. Recenzja Tadeusza Makowskiego (Warszawa) książki H. Gmiterka.
4. Album studentów Akademii Zamojskiej. BN W-wa. Polona. https://polona.pl/item/album-studentow-akademii-zamojskiej,NTYzNDU5NjU/93/#info:metadata
5. Recenzja Tadeusza Bieńkowskiego książki H. Gmiterka. https://bazhum.muzhp.pl/media/files/Rozprawy_z_Dziejow_Oswiaty/Rozprawy_z_Dziejow_Oswiaty-r1996-t37/Rozprawy_z_Dziejow_Oswiaty-r1996-t37-s187-188/Rozprawy_z_Dziejow_Oswiaty-r1996-t37-s187-188.pdf

Zaproszenie do Łabuń.

Biblioteka w Łabuniach wydała kalendarz z serii „Dziedzictwo kulturowe gminy Łabunie”.

Tom pierwszy jest poświęcony kościołowi parafialnemu. Powstało opracowanie w formie kalendarza, czyli tekst o dziejach parafii, zabytkach, fundacjach.

Agnieszka Szykuła Żygawska zaprasza 12 października o godz. 10:00 na spotkanie do kościoła parafialnego w Łabuniach na promocję tego wydawnictwa.

Memento Homo Mori.

W podziemiach zamojskiego Kościoła Franciszkanów przygotowywana jest wystawa, w kilkunastu dawnych kryptach franciszkańskich na dwóch poziomach, poświęcona historii świątyni, tematyce sepulkralnej, obrzędom pogrzebowym, świętym i błogosławionym, wywodzącym się z Zakonu św. Franciszka oraz zachowanym pamiątkom. W czasie uroczystości Jubileuszu 60. lecia działalności Koła Przewodników, dzięki uprzejmości o. Andrzeja Zalewskiego mieliśmy możliwość obejrzeć przygotowywaną wystawę. Jedna z sal została poświęcona Arcybractwu Męki Pańskiej, którego geneza przenosi nas do Kaplicy Męki Pańskiej Kościoła Franciszkanów w Krakowie.
__________________________________________________________________________________________________________
Bractwo Współmęki Pana Jezusowej i Błogosławionej Panny Maryi założył w roku 1595 kanonik kapituły katedralnej i późniejszy arcybiskup krakowski Marcin Szyszkowski. Było to zrzeszenie religijne świeckie, które swoje tradycje wywodziło prawdopodobnie z XV w., od Stowarzyszenia Czcicieli Pana Jezusa Cierpiącego i Matki Bożej Bolesnej. W 1597 r. papież Klemens VIII zatwierdził bractwo kanonicznie, nadając mu liczne odpusty. Krakowskie Bractwo Męki Pańskiej  do rangi Arcybractwa Męki Pańskiej podniósł w 1605 r. papież Paweł V. Nazywano je także zamiennie Arcybractwem Dobrej Śmierci, ponieważ jednym z obowiązków bractwa było urządzanie zmarłym braciom pogrzebów. Bracia zrzeszeni w Bractwie nazywani byli męcarzami lub kapnikami. Ich szaty zdobiły insygnia i sceny Męki Pańskiej. Nosili czarne habity ze spiczastym kapturem i otworami na oczy, które skrywały ich tożsamość, czyniąc równymi wobec siebie.  Do bractwa należeli bowiem ludzie świeccy różnych zawodów i stanów oraz osoby duchowne. Pierwszymi członkami krakowskiego Bractwa Dobrej Śmierci byli przykładowo: kardynał Jerzy Radziwiłł i legat papieski Gaetani. Arcybractwo należało do najważniejszych stowarzyszeń religijnych w Krakowie. Opiekunami, a zarazem członkami Arcybractwa byli królowie Polski: Zygmunt III Waza; Władysław IV; Jan Kazimierz; Jan III Sobieski. Pod czarnym habitem bracia ukrywali tożsamość zarówno szanowanych i wysoko postawionych osób, jak i skazańców, których wykupili od śmierci.
Jako siedzibę bractwo otrzymało Kaplicę Męki Pańskiej przy Bazylice św. Franciszka w Krakowie. W 1617 r., już jako biskup, Marcin Szyszkowski napisał dla bractwa normy prawne, zwane „Ustawami brackimi”. O silnym oddziaływaniu idei bractwa, które za cel stawiało sobie przede wszystkim kontemplację Męki Pańskiej, świadczy fakt rozprzestrzeniania się podobnych konfraterii przy niemal 30 innych klasztorach franciszkańskich na terenie całej Polski. Bracia, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, należący do Bractwa byli zobowiązani do uczestnictwa w wyznaczonych nabożeństwach, procesjach; mieli za zadanie jednać skłóconych; namawiać do pokoju nieprzyjaciół, nawracać niewiernych; opiekować się i wspomagać jałmużną biednych i chorych; nawiedzać więźniów. Bracia prowadzili zapiski swoich poczynań od 1611 r., w których można doszukać się bardzo ciekawych informacji historycznych.
Jak wspomnieliśmy Bractwo miało swoje Statuty. Źródłem ich dochodów były: wpisowe, wkładki członków zwyczajnych i dowolne datki. Środki te służyły m.in. na pokrycie kosztów pogrzebu członków Bractwa, czym odciążano rodzinę lub sieroty po zmarłym (zmarłej). Rodzina mogła prosić Bractwo o pokrycie kosztów pogrzebu, jeżeli zmarły był członkiem co najmniej rok kalendarzowy. Jeżeli członek Bractwa zalegał ze składkami pół roku rodzina traciła takie prawo. Składki członkowskie (wpisowe i tzw. wkładki) uiszczali bracia na rzecz Bractwa z góry każdego kwartału. Wysokość ich uchwalano na Zgromadzeniu Walnym. Poszczególne konfraternie posiadały własne sztandary, używane podczas uroczystości pogrzebowych, religijnych, narodowych. Władzami Bractwa byli: Ks. Kurator; Zarząd Bractwa i Walne Zgromadzenie. Kurator, wyznaczany przez arcybiskupa obrządku rzymskokatolickiego, był duchowym kierownikiem Bractwa i czuwał nad stanem moralnym członków stowarzyszenia. Zarząd Bractwa miał swojego przewodniczącego (plus dwóch zastępców); sekretarza i skarbnika oraz ich zastępców. Wybierany był na trzy lata przez Walne Zgromadzenie. Zajmował się przyjmowaniem i wykluczaniem członków zwyczajnych; załatwianiem wszelkich spraw; organizowaniem nabożeństw dziękczynnych i żałobnych za dusze zmarłych członków Bractwa.

Wszelkie pisma Bractwa na zewnątrz podpisywał Kurator, bądź jego zastępca. Oni także reprezentowali Bractwo na zewnątrz. Bractwo posiadało swoją Komisję Kontrolną (trzech członków), która kontrolowała wszystkie księgi przychodu i rozchodu. Mieli także swój Sąd polubowny. W razie rozwiązania Bractwa jego majątek był przekazywany na rzecz kościoła, przy którym działało Bractwo. Członkowie byli: zwyczajni, nadzwyczajni i honorowi. Członkiem zwyczajnym mógł zostać każdy katolik narodowości polskiej. Wprowadzali go do Bractwa dwaj zaufani członkowie, którzy poświadczali nieskazitelny charakter kandydata (kandydatki) i zapewniali, że jest praktykującym katolikiem. Jednak Zarząd Bractwa nie był niczym zobowiązany do przyjęcia przedstawianego kandydata. Członkami honorowymi mogli zostać ci, którzy wspierali bractwo radą i datkami. Członek Bractwa tracił swój status i przynależność, jeżeli został sądownie ukarany za czyny karygodne lub niehonorowe; jeżeli ciężko ubliżył innym członkom,; działał na niekorzyść Bractwa (obmowa, rzucanie oszczerstw, wzniecanie zwad i niezgody, za opilstwo i niemoralne życie). Członkowie Bractwa byli zobowiązani z tytułu przynależności, do udziału w przydzielonych im pogrzebach, uroczystościach kościelnych, nabożeństwach brackich, szczególnie tych, które odprawiano w intencji Bractwa.
Arcybractwo Męki Pańskiej celebrowało w szczególności nabożeństwa takie jak: Procesja Jerozolimska do siedmiu wybranych kościołów krakowskich oraz  nabożeństwo piętnastu stopni Męki Pańskiej. Ponadto obrzędy związane z obchodami Wielkiego Tygodnia. Wyjątkowym przywilejem obdarzył Arcybractwo Męki Pańskiej król Władysław IV Waza przyznając im unikalny przywilej wykupu skazańców i więźniów. Akt ten wiązał się ze specjalną procesją i nabożeństwem w Wielki Czwartek. W tym dniu bracia szczególnie celebrowali Mękę Pańską. Bracia udawali się do więzienia w podziemiach Ratusza w Krakowie i wykupowali upatrzonych wcześniej dłużników oraz uwalniali jednego więźnia skazanego na śmierć. Zaopatrywali więźniów w szaty brackie, obmywali im stopy i zasiadali razem z nimi do obiadu w sali ratusza, po czym prowadzili w procesji do kościoła otaczając pod dwóch braci dopiero co uwolnionych. Skazaniec uwolniony przez Bractwo od śmierci pozostawał pod ich opieką do końca swego życia, jako członek Arcybractwa. Ocalonego prowadzono w procesji ulicą Bracką. Jeżeli uwolniony od kary śmierci więzień został skazany za nieumyślny czyn, nazywano go Barabaszem. Wypuszczenie go łączyło się z obchodem pamiątki Męki Chrystusa. Na znak ułaskawienia uwolniony więzień niósł w jednej dłoni zapaloną świecę, w drugiej trupią czaszkę.

Przed II wojną światową Arcybractwo Męki Pańskiej w Krakowie liczyło sobie około stu członków różnych zawodów. Po wojnie ustawa z 1949 r, zakazująca działalności stowarzyszeniom religijnym przerwała działalność Arcybractwa Męki Pańskiej. Obecnie w Krakowie Bractwo wznowiło swoją działalność i kontynuuje stare tradycje. Obok osobistego uświęcenia i służby liturgicznej wspólnota prowadzi także działalność charytatywną i społeczną, opiekując się więźniami, ubogimi i chorymi. Wróciły do przestrzeni miasta i kościoła tajemnicze postacie obleczone w brackie habity, sunące z laskami ozdobionymi czaszkami ludzkimi, zapalonymi świecami w dłoniach i insygniami Męki Pańskiej, wnosząc w życie duchowe mieszkańców Krakowa specyficzną dramaturgię, pobudzającą do budzenia świadomości rzeczy ostatecznych. Ponownie w przestrzeni kościoła podczas procesji i nabożeństw członkowie Bractwa śpiewają psalmy pokutne i recytują charakterystyczne antyfony. Memento homo mori. Pamiętaj człowiecze o śmierci. Pamiętaj człowiecze na śmierć, a za grzechy pokutuj. Słowa te wyrażają główną ideę stowarzyszenia. Modlitwy brackie mają długą metrykę i sięgają początków Bractwa. Ich pasyjny ton jest poświęcony kultowi Chrystusa Ukrzyżowanego i Jego Bolesnej Matki.  Nabożeństwa odbywają się w Kościele Ojców Franciszkanów w Krakowie, zwyczajowo w kaplicy Arcybractwa Męki Pańskiej. Kaplica, która powstała w 1436 r. nosiła wcześniej wezwanie Bożego Ciała, ale biskup Szyszkowski po założeniu Arcybractwa zmienił jej wezwanie na obecne. Bractwo do dzisiaj kultywuje tzw. Procesję Jerozolimską, czyli nabożeństwo upamiętniające odnalezienie Krzyża Chrystusa przez św. Helenę oraz celebrują i rozważają piętnaście scen Męki Pańskiej. Podczas procesji Krzyż Męki Pańskiej niesie najczęściej brat najstarszy stażem w Bractwie. Dwaj najstarsi wiekiem niosą na drzewcach czaszki kobiety i mężczyzny. W czasie śpiewania w kościele psalmów pokutnych bracia leżą na posadzce krzyżem. Niestety, dzisiaj wspólnota bracka zrzesza tylko mężczyzn.
Opracowanie powstało jako materiał szkoleniowy dla przewodników. Wykorzystano informacje zawarte na tablicy w krypcie poświęconej Arcybractwu Męki Pańskiej w Kościele Franciszkanów w Zamościu, wzbogacając informacjami ogólnie dostępnymi w internecie m.in. w Statutach brackich, udostępnianych przez Bibliotekę Narodową w Warszawie (Polona).
zdjęcia: Ewa Lisiecka

Jubileusz 60. lecia Koła Przewodników.

W dniach 25-26 września 2021 r. przewodnicy z Koła Przewodników Terenowych PTTK/O/Zamość im. Róży i Jana Zamoyskich obchodzili Jubileusz 60. lecia działalności w turystce. Z tej okazji zrealizowano zaplanowany program dwudniowych obchodów: w Muzeum Zamojskim w Zamościu i podczas wyjazdu szkoleniowo-terenowego na Ziemię Komarowską. W sobotę 25 września br odbyła się konferencja poświęcona rewitalizacji  Kościoła Franciszkanów w Zamościu, w której prelegentami byli: gwardian Zakonu Franciszkanów w Zamościu dr Ojciec Andrzej Zalewski – proboszcz Parafii p.w. Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie w Zamościu; główny architekt i projektant rewitalizacji świątyni franciszkańskiej Sebastian Ćwierz;  organista Kościoła Franciszkanów w Zamościu Tomasz Bębenek oraz dr Ewelina Lilia Polańska, autorka niezwykle ciekawej prezentacji multimedialnej i wykładu na temat obrzędów pogrzebowych w XVII i XVIII wiecznej Polsce. Dodatkową niespodzianką, przygotowaną dla przewodników przez Muzeum Zamojskie, był wykład dr Krzysztofa Janasa z Politechniki Lubelskiej, dotyczący odkrytych w Akademii Zamojskiej fresków z cyklu dziejów św. Jana Kantego, patrona Akademii Zamojskiej oraz innych ciekawych odkryć archeologicznych w rewitalizowanym aktualnie budynku uczelni.
Podczas konferencji zaszczycili przewodników swoją obecnością: Prezydent Miasta Zamościa Andrzej Wnuk; były Prezydent Miasta Zamościa Eugeniusz Cybulski – Honorowy Przewodnik Koła, ks. Błażej Górski – kapelan przewodników Koła – proboszcz Parafii p.w. Matki Bożej Królowej Polski w Zwierzyńcu i Honorowy Przewodnik Koła, Koleżanki i Koledzy Przewodnicy z Puław oraz sympatycy zamojskiego Koła Przewodników. Z okazji Jubileuszu przekazano przewodnikom życzenia dalszej owocnej pracy w turystyce i rozsławianiu zabytków Zamościa i regionu. Prezes Koła Maria Rzeźniak po przedstawieniu historii działalności Koła, podziękowała przewodnikom z najdłuższym stażem pracy w przewodnictwie. Po przerwie obiadowej przewodnicy uczestniczyli w zwiedzaniu podziemi kościoła Franciszkanów i wystawy tam prezentowanej. Pierwszy dzień Jubileuszu zakończyła uroczysta Msza Święta, w intencji m.in. przewodników oraz wspaniały koncert organowy w Kościele Franciszkanów, w wykonaniu  światowej klasy organisty prof. Karola Gołębiowskiego.
Niedzielne obchody święta przewodników odbyły się pod znakiem „Komarowskiej Potrzeby” i upływu setnej rocznicy „Bitwy pod Komarowem”. Inicjatorem, organizatorem i przewodnikiem wyjazdu terenowego był Kol. Robert Kowalski. Przewodnicy odwiedzili wszystkie miejsca pamięci związane z bitwą komarowską, miejsca pochówków ułanów oraz teren przeznaczony na plac budowy punktu widokowego na Wzgórzu 255 w Wolicy Śniatyckiej, na którym w przyszłości powstanie Pomnik Chwały Kawalerii i Artylerii Konnej. Przewodnicy i ich goście zwiedzili ponadto pałac w Łabuńkach, obejrzeli gorzelnię i pałac w Łabuniach, zwiedzili kościół, cmentarz i zabudowę Komarowa, dawną cerkiew w Śniatyczach oraz  starą szkołę w Antoniówce i obelisk 8 Pułku Kawalerii. Na trasie przejazdu i w czasie popołudniowego odpoczynku przewodników zaszczycił swoją obecnością architekt mgr inż. Tomasz Dudek, współautor projektu pomnika i Prezes Stowarzyszenia „Bitwa pod Komarowem”. Dowódca Komarowskiej Potrzeby przekazał przewodnikom podziękowanie za wspieranie inicjatywy budowy pomnika i za zbiórki środków pieniężnych na ten cel. Jubileusz zakończyła wspólna biesiada przewodnicka, która odbyła się w Ośrodku Integracji Społecznej w Janówce Zachodniej.

Przewodnicy serdecznie dziękują wszystkim zaangażowanym Osobom, które przyczyniły się do uświetnienia ich Jubileuszu.