Imć pan wojewodzic sandomierski Stanisław Koniecpolski.

Tytułowy bohater artykułu należał przez lata do grupy najsłabiej znanych postaci historycznych XVII-wiecznej Polski. Prawdę mówiąc, poza skromnymi wzmiankami i niniejszym poważniejszym opracowaniem, nie doczekał się dotąd wyczerpującej biografii. A szkoda, bo wzorem ludzi swej epoki, był osobą równie sławną, co kontrowersyjną.
Zacznijmy od tego, iż przyszedł na świat w czasach nieustających wojen, jakie nękały Rzeczpospolitą szlachecką. Nie dość więc, że narodził się na krótko przed powstaniem Kozaków zaporoskich, to jeszcze spędził swoje dzieciństwo i lata młodzieńcze pod okupacją szwedzką, a także w trakcie wojny moskiewskiej.
Dorastał również przy dźwięku oręża, natomiast dojrzałym mężczyzną* został dopiero podczas późniejszych potyczek z Imperium Osmańskim oraz Chanatem Krymskim (tj. Tatarami – Lipkami). Można zatem śmiało powiedzieć, iż sam urodził się pod znakiem Marsa i to w znaczeniu dosłownym, ponieważ zarówno jego ojciec, jak i dziadek, byli słynnymi żołnierzami, budzącymi respekt wśród wrogów Korony Polskiej.
Co prawda, nigdy nie dorównał ich osiągnięciom na polu walki, a zwłaszcza swemu wielkiemu przodkowi – hetmanowi koronnemu, po którym zresztą otrzymał imię, lecz jak na potomka tak walecznego antenata przystało, po osiągnięciu przewidzianego wieku, jako rotmistrz, pułkownik, a także oboźny koronny, sam brał często udział w kampaniach wojennych.
Stanisław Jan Koniecpolski, herbu Pobóg, bo o nim właśnie mowa, urodził się prawdopodobnie pod koniec 1644 roku, jako drugi!!! syn Aleksandra, ówczesnego chorążego wielkiego koronnego, wkrótce regimentarza oraz Joanny Barbary Zamoyskiej, siostry trzeciego ordynata na Zamościu – Jana „Sobiepana” i siostry – księżnej Gryzeldy Konstancji z Zamoyskich Wiśniowieckiej.
Ślub jego rodziców, wskutek nalegań prawnych opiekunów panny młodej, odbył się w Zamościu dokładnie dwa lata wcześniej (9 listopada 1642 roku), zaledwie trzy dni po pogrzebie babki tegoż Stanisława, czyli księżnej Katarzyny z Ostrogskich, dziedziczki części Ostroga i Jarosławia.
Jeśli chodzi o dziadków wspomnianego szlachcica, był on z jednej strony wnukiem sławnego pogromcy Tatarów pod Martynowem i Ochmatowem oraz Szwedów pod Hamersztynem i Trzcianą, ponadto zwycięzcy wielu mniejszych bitew połowy XVII stulecia czyli hetmana polnego, potem wielkiego Stanisława Koniecpolskiego, a z drugiej prawnukiem innego, równie wybitnego wodza – kanclerza i hetmana koronnego Jana Zamoyskiego.
Pierwszy z wymienionych przodków, zmarły już w 1646 roku, był nie tylko dzielnym żołnierzem, lecz także zapobiegliwym gospodarzem, stając się w międzyczasie zarówno Panem na Koniecpolu, czy ufortyfikowanych Brodach, jak też właścicielem pałacu w Warszawie, (zwanego potem Namiestnikowskim, obecnie Prezydenckim) oraz w odległych Podhorcach. Co ciekawe, ten ostatni został nawet wzniesiony wyłącznie „dla uciech lub smacznego odpoczynku po trudach wojskowych i Rzeczypospolitej zabawach”.
To właśnie po nim odziedziczył ów często niedomagający panicz powyższe dobra, razem z tytułem hrabiowskim, (tj. księcia Świętego Cesarstwa Rzymskiego), którym to wyróżnił obu walecznych Koniecpolskich (dziadka i ojca), sam cesarz Ferdynand III Habsburg (jeszcze w 1637 roku).
Co ciekawe, od śmierci swego ojca – wojewody sandomierskiego oraz chorążego wielkiego koronnego i starosty dolińskiego,  zwano go przez lata jedynie wojewodzicem – oczywiście także sandomierskim (do czasu uzyskania przez niego urzędu oboźnego wielkiego koronnego). Być może wynikało to z faktu, iż tytuły arystokratyczne były wtedy ogólnie zakazane, ponieważ sprzeciwiały się złotej zasadzie równości szlacheckiej.
Niemniej jednak trzeba tu zaznaczyć, iż ów „niepozorny magnat” posiadał w tym czasie już tyle posiadłości, że mógł przejechać konno niemal całą Rzeczpospolitą, zatrzymując się każdej nocy przez cały rok w jakimś majątku do niego należącym. Nie ma się zresztą czemu dziwić, skoro tylko jego dziadek zostawił po sobie prawie 170 miast i co najmniej czterokrotnie więcej wsi, rozsianych tak po Polsce, jak i po obecnej Ukrainie.

Sala Karmazynowa w Pałacu Koniecpolskich w Podhorcach na obrazie olejnym A. Gryglewskiego z książki „Kresy” Jacka Koluszewskiego – fot. P. Flor
Jego matka – Joanna Barbara z Zamoyskich, zmarła niespodziewanie w wieku 27 lat w połowie 1653 roku. Została wówczas pochowana w krypcie grobowej rodu Koniecpolskich, usytuowanej pod głównym ołtarzem kościoła św. Trójcy w Koniecpolu. Kilka lat później zakończył swe życie również jego ojciec Aleksander (dokładnie w marcu 1659), który co ciekawe, spoczął obok swego przodka w Brodach, czyli niedaleko pałacu w Podhorcach. Niestety w 1661 roku odszedł na zawsze także jego starszy brat Samuel, wskutek czego został zupełnie sam, nie licząc niezależnego wuja Jana Sobiepana, ordynata na Zamościu.

 

Sala Złota w Pałacu w Podhorcach
Zwyczajem innych rodów szlacheckich wyruszył wtedy, jako osiemnastolatek, w podróż po Zachodniej Europie. Przebywał m.in. we Francji, gdzie w 1662 roku uczył się fechtunku oraz jazdy konnej, o czym skrzętnie donosił ordynatowi sługa jego żony Marii d’Arquien (późniejszej Sobieskiej) – Jarocki. Pisał o nim wówczas następująco: „Imć pan wojewodzic sandomierski mieszka w Paryżu, exercitia na koniu szpadą codziennie odprawuje”.
Po powrocie do Polski został najpierw rotmistrzem wojsk królewskich, a także starostą dolińskim. Wtedy spotkało go kolejne nieszczęście. Tym razem zmarł nagle jego możny wuj (w kwietniu 1665 roku), zostawiając swoje olbrzymie dobra ordynackie, czyli miasta Goraj, Kraśnik, Krzeszów, Janów, Szczebrzeszyn, Tarnogród, Tomaszów, Turobin, Zamość oraz 160 wsi, bez spadkobiercy.
Z roszczeniami spadkowymi wystąpiła wówczas siostra nieboszczyka, zarazem jego ciotka, a przy tym wdowa po wojewodzie ruskim, księciu Jeremim Wiśniowieckim, powołująca się na ogólne zasady dziedziczenia, jakie obowiązywały w dawnej Rzeczypospolitej. Być może za jej namową dołączył również do tych pretensji.
Tylko, że nie było to zgodne ze statutami ordynacji zamojskiej, w myśl których przechodziła ona po bezpotomnej śmierci ordynata na najbliższego krewnego, ale… w linii męskiej, w dodatku z rodu Zamoyskich. Z miejsca więc wystąpili przeciwko Gryzeldzie Wiśniowieckiej i Stanisławowi Koniecpolskiemu przedstawiciele bocznej linii. Przewodził im kasztelan czernihowski Zdzisław Zamoyski, wspierany przez syna Marcina.
Wkrótce wybuchła prawdziwa wojna między zainteresowanymi stronami, zarówno w sądach, jak i na sejmach, przy obustronnej akcji agitacyjnej pośród okolicznej szlachty. Jednakże potężna księżna, wspomagana przez młodego Koniecpolskiego, nie przejmowała się zbytnio roszczeniami uboższych i niemających wpływów swoich dalszych krewnych.
Nie czekając nawet na ostateczne rozstrzygnięcia, z pomocą wojsk siostrzeńca, zajęła siłą dobra ordynackie, m.in. Krzeszów, Tarnogród, Tomaszów oraz Zamość a także inne posiadłości swego brata, które użytkowała odtąd aż do śmierci.
Po jej zgonie (w kwietniu 1672 roku), już jako pułkownik, sam zajął powtórnie kluczowe miejscowości spornego majątku wraz ze stolicą ordynacji, nie dopuszczając do ich przejęcia przez pokrzywdzonych Zamoyskich. Sprawę kolejnego sporu rozstrzygnęła dopiero konstytucja sejmowa, przyznająca po elekcji Jana III Sobieskiego, w której nawet wziął udział, powyższe dobra Marcinowi Zamoyskiemu.
Można by przypuszczać, że po tym wyroku sejmowym z 1674 roku, więzi wojewodzica sandomierskiego z tymi dobrami  zostały zerwane na zawsze. Ale nic bardziej mylnego. Albowiem starosta doliński nigdy nie pogodził się z tą decyzją, mimo uzyskania znacznie większych dóbr wolno dziedzicznych, (m.in. części Jarosławia, Ostroga, Równego, Szarogrodu, Tarnowa i Tarnopola), a później także prawa do dożywotniego władania majątkami klucza krzeszowskiego, w tym Biszczą, zwaną wtedy Bieszczą, Księżpolem, ponadto Krzeszowem i Tarnogrodem oraz letnią rezydencją Zamoyskich w Zwierzyńcu, użytkowaną do końca życia przez księżnę.

   

fot. Ewa Prusicka  i Ewa Kowalczyk-Pyrczuk – elewacja kamienicy Wilczkowskiej w Zamościu – Kartusza herbowego Stanisława Koniecpolskiego* – Zamojskie Centrum Informacji Turystycznej i Historycznej 
Jakby na przekór wszystkim, właśnie wtedy rozpoczął dopiero swoje zdecydowane rządy. Nie tylko polecił umieścić własny kartusz herbowy na kamienicy wielokrotnego rajcy i burmistrza zamojskiego Jana Wilczka, znajdującej się tuż obok zamojskiego ratusza (jest na nim do dzisiaj), lecz także nadał przywileje mieszczanom szczebrzeszyńskim oraz zwolnił od podatków poddanych wsi Biszcza (w sierpniu 1674 roku). Dodatkowo nadał jeszcze na własność ziemię, należącą do księżpolskiego folwarku ordynackiego, klasztorowi Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych pod Biłgorajem (w maju 1676 roku), co było oczywiście niezgodne z prawem odnośnie ordynacji.

Zapis z kroniki Klasztoru Franciszkanów w Puszczy Solskiej w Biłgoraju

Dopiero zbrojne wystąpienie szlachty lubelskiej przeciwko niemu, poparte nieodwołalną decyzją króla, opowiadającego się po stronie prawowitego, czyli czwartego z kolei ordynata, ostudziło trochę zapędy wojewodzica. Ale nawet po takim obrocie sprawy, nieustępliwy panicz nadal przebywał często w wymienionych dobrach, zwłaszcza w Biszczy, Krzeszowie, czy Zwierzyńcu, sygnując tam swoje ważniejsze dokumenty.

Fragment zapisków Kroniki Stworzyńskiego – źródło – Polona
            W międzyczasie odbył kilka znaczących kampanii wojennych, m.in. pod Podhajcami (we wrześniu 1667 roku), gdzie z polecenia Sobieskiego, ówczesnego hetmana wielkiego, bronił skutecznie Tarnopola przed Kozakami oraz Tatarami. Wówczas rozbił czambuł tatarski pod Kopyczyńcami. W 1671 roku wziął udział w kolejnej wyprawie, tym razem na Bracław, następnie zaś w przegranej bitwie pod Ładyżynem (w 1672), gdzie jego chorągiew jazdy straciła sztandar, a regiment dragonów został prawie doszczętnie rozbity. W bitwie tej poległo ponad 600 polskich żołnierzy, zaś z chorągwi królewskiej ocalało jedynie kilku towarzyszy.
Po haniebnym pokoju buczackim, po którym Rzeczpospolita miała być lennikiem Turcji i płacić haracz sułtanowi, uczestniczył pod koniec 1673 roku w następnej kampanii, zdobywając po miesięcznym oblężeniu miasto Jazłowiec. Potem udał się na pole bitwy pod Chocimiem, gdzie jako dowódca gwardii królewskiej, obok księcia Dymitra Wiśniowieckiego, którego córkę Eugenię Katarzynę wcześniej poślubił, (jeszcze w 1667 roku), a także w obecności samego króla Sobieskiego i braci Potockich (Andrzeja oraz Szczęsnego) pokonał Turków.
W 1676 roku otrzymał od kolejnego hetmana wielkiego, tj. swojego teścia księcia Dymitra, urząd oboźnego koronnego, dzięki czemu znalazł się w gronie państwowych dygnitarzy. Pod koniec tego samego roku wziął jeszcze udział w nierozstrzygniętej bitwie pod Żórawnem, po której nastał upragniony, ale nietrwały pokój z Turcją. Właśnie przed nią spisał swój pierwszy testament, dziękując „Przedwiecznej Opatrzności za zachowanie go dotąd przy życiu w rozprawach wojennych z nieprzyjacielem Krzyża Świętego”.
Awansował bardzo szybko, bo już w 1679 roku, zostając najpierw wojewodą podolskim, a następnie (tj. po trzech latach) także pierwszym senatorem Rzeczypospolitej –kasztelanem krakowskim. Według rozpowszechnionych pogłosek ceną za ostatni zaszczyt miały być jego rodowe Podhorce oraz Brody, przekazane przezeń królewiczowi Jakubowi Sobieskiemu w 1682 roku. Wśród późniejszych posiadaczy tych dóbr znalazł się z czasem także Wacław Rzewuski, znany jako Emir Tadż ul-Fahr – słynny bohater powieści romantycznych i poematów).

 

Pałac W Podhorcach na Ukrainie – fot. portal Kawarniany.pl, shutterstock.com
Podobno do tej transakcji doszło w ten sposób, iż znana ze swej zachłanności królowa Marysieńka zapragnęła nagle otrzymać obydwie miejscowości za Oleskiem, czyli miejscem narodzin jej męża. Podeszła więc do Stanisława Koniecpolskiego mówiąc: „Daj Brody”. Ten uśmiechając się podstawił swą brodę do pogłaskania. „Daj Brody wyraźnie powtórzyła królowa a zostaniesz Panem Krakowskim.

Elewacja pałacu Koniecpolskich w Brodach, obecnie na Ukrainie (źródło: Polona)
Niestety, niedługo cieszył się tym urzędem, uzyskanym zresztą zaraz po swym zmarłym teściu (w lipcu 1682 roku). Zakończył bowiem swe życie zaledwie dwa miesiące później, tzn. pomiędzy wrześniem a październikiem tego samego roku.
Jeśli chodzi o działalność młodego Koniecpolskiego na rzecz Kościoła, oprócz fundacji franciszkańskiej pod Biłgorajem, ustanowił jeszcze dwie inne, czyli bazyliańską w Podhorcach (w 1663) oraz dominikańską w Brodach (w 1678), w których ufundował także murowaną świątynię parafialną (w 1680 roku), będącą obecnie cerkwią grekokatolicką. To właśnie do niej przeniesiono ostatecznie prochy jego ojca i dziadka.
Idąc za Franciszkiem Grabowiczem, wykładowcą i dwukrotnym rektorem Akademii Zamojskiej, a przy tym także sekretarzem królewskim, który ogłosił drukiem pośmiertny poemat na cześć naszego magnata, zatytułowany: Tumulus Illustrissimi et excelentissimi Domini D. Stanislai in Koniecpole Koniecpolski, Castellani Cracoviensis, Comitis in Tarnow, S.R.I. Principis, Dolinensis etc. Capitanei […]**, on również spoczął w jej podziemiach razem z nimi.

Jednak według regionalistów koniecpolskich, jego doczesne szczątki przewieziono jeszcze przed końcem 1682 roku do ich rodowej siedziby, by odtąd już na zawsze leżały obok przedwcześnie zmarłej „dobrodziejki matki”. Do tego zresztą zobowiązał w swym testamencie, spisanym w pobliskiej Biszczy, nie tylko biskupa pomocniczego ks. Władysława Silnickiego oraz proboszcza wiskickiego ks. Mikołaja Wyżyckiego, lecz także… przyszłego referendarza koronnego i właściciela Biłgoraja – Stanisława Antoniego Szczukę.
Piotr Flor
Prezes BTR
Akt nadania ziemi franciszkanom pod Biłgorajem
Stanisław na Koniecpolu i Brodach Koniecpolski, hrabia na Tarnowie i Jarosławiu, oboźny koronny, a na Ostrogu i Rużynie*** dziedziczny Pan
Wiadomo czynię tym pismem moim, iż ja sekunduję (dopełniam) pobożną intencję S. P. Xsiężny Jej Mości Pani Wojewodziny Ruskiey, ciotki mojej, w nadaniu pola Czostkowa Góra, uroczysko nazwanego, które konwentowi św. M. Magdaleny przy Biłgorayu zostającemu, na gruncie Xiężpolskim, przez wyjazd i ograniczenie Pana Piotra Bienieckiego Leśniczego Generalnego wydzielone uczyniła i konsensuję (zachowuję), deklarując to, że in pacifica possesione (w pokojowym posiadaniu) pola tego, jako jest w ograniczeniu swoim, czasy wiecznymi Ich Mości Ojcowie konwentu pomienionego zażywać będą bez wszelkiej od nikogo przeszkody. Na co dla większej wagi ręką moją przy pieczęci się podpisuję. W Bieszczy dnia 5 maja 1676 roku.
 Stanisław Koniecpolski
*W omawianym czasie dojrzałym mężczyzną (według prawa ziemskiego), zostawał każdy, kto ukończył 24 lata, dlatego dopiero od tego wieku podlegał całkowitej zdolności prawnej.
**Pełen tytuł tego łacińskiego poematu brzmi następująco: Nagrobek Najjaśniejszego i Najznamienitszego Pana P. Stanisława na Koniecpolu Koniecpolskiego, kasztelana krakowskiego, hrabiego na Tarnowie, Świętego Cesarstwa Rzymskiego księcia, dolińskiego etc. starosty, czcigodnymi wizerunkami przodków, urzędów oraz zasług opatrzony, tak długo jak pobożne prochy jego w trumnie Bazyliki Brodeckiej złożone będą: przez Wielmożnego Franciszka Grabowicza, doktora filozofii i profesora w Akademii Zamojskiej, a przy tym także dziekana tej Wszechnicy w całości wyliczonymi, wszystkim ze smutkiem i opłakiwaniem ogłoszony. Roku pogrzebania doczesnych cieni MDCLXXXII (1682) Dnia 29 października. W Zamościu. Drukarnia Akademicka. Drukował Bartłomiej Brzezicki. (Tłumaczył Piotr Flor).
***Rużyn (obecnie Rózin), to część pobliskiego Zwierzyńca.
****Kartusz herbowy Stanisława Koniecpolskiego
Na elewacji Kamienicy Wilczkowskiej w Zamościu, tuż obok Ratusza po jego prawej stronie, znajduje się do dzisiaj tzw. herb złożony Stanisława Koniecpolskiego. W kartuszu przypominającym zawiązaną chustę, (na czterodzielnej tarczy), kazał on umieścić następujące herby: Pobóg (inne nazwy Poboże, Pobodza, Boleście), tj. rodu Koniecpolskich, na równi z nim Jelita, czyli symbol familijny jego matki Joanny Barbary z Zamoyskich, pod nimi zaś Śreniawa (Szreniawa), znak rodowy ojczystej babki, tzn. Krystyny z Lubomirskich oraz herb własny Ostrogskich, czyli macierzystej babki Stanisława Koniecpolskiego – Katarzyny, żony drugiego ordynata na Zamościu Tomasza Zamoyskiego.
Rękopisy:
Archiwum Achidiecezjalne Lubelskie, Visitatio generalis decanatuum Crasnostaviensem, [C]hełmensem, Lubomlensem in Dioecesi [C]hełmensi Lublinensi, Palatinatu Russia, Terra vero [C]hełmensi et Districtu Crasnostaviensi sitorum [1793]
Biblioteka im. ks. Czartoryskich w Krakowie, Oddział Muzeum Narodowego, Volumen encyclicarum generalium et provincialium praesentis Conventum Eremi Salensis Ordinis Minorum S. Francisci Conventualium… compactum et inchoatum 1764 ad annum 1864.
Biblioteka Narodowa w Warszawie, Opisanie Statystyczno-Historyczne Dóbr Ordynanacyi Zamojskiej przez Mikołaja Stworzyńskiego Archiwistę 1834 Roku.
  1. Opracowania:
    Artur Pawłowski, Roztocze, Puszcza Solska, Lasy Janowskie i Wyżyna Wołyńska (część polska). Przewodnik turystyczny, Wydawnictwo Stanisław Kryciński, Warszawa 2000.
    Bożena Krzywobłocka, O mieszkańcach Zamku Warszawskiego, Wydawnictwo PWN, Warszawa 1975.
    Ewa Kowalczyk-Pyrczuk, Herby złożone Zamoyskich – świadectwo pamięci genealogicznej rodu, [w:] Roczniki Humanistyczne, t. LVI, z. 2, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1978.
    Halina Matławska, Zwierzyniec, Zwierzyniec 1991.
    Jacek Kolbuszewski, Kresy, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1998.
    Jan Sobieski, Listy do Marysieńki, t. 1-2, opr. L. Kukulski, Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”, Warszawa 1973.
    Leszek Podhorodecki, Stanisław Koniecpolski ok. 1592-1646, Wydawnictwo MON, Warszawa 1978.
    Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku, wydał Stanisław Przyłęcki. Nakładem Leona Rzewuskiego, Lwów 1842, reprint Wydawnictwo Amoryka, Sandomierz 2020.
    Robert Jarocki, Ostatni ordynat. Z Janem Zamoyskim spotkania i rozmowy, Oficyna Wydawnicza „Fulmen Poland”, Warszawa 1996.
    Tadeusz Żeleński-Boy, Marysieńka Sobieska, Wydawnictwo Lubelskie, Warszawa 1976.
    Władysław Kryczyński, Zamek w Podhorcach, Wydawca – nakładem i drukiem Wilhelma Zukarkandla, Złoczów 1894.
    Włodzimierz Dworzaczek, Genealogia, cz. 1-2, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1959.
     
Wszelkie prawa zastrzeżone©