Stanisław Szklarz – cichy bohater

Stanisław  tablica

Jakie były początki inicjatywy, dotyczącej upamiętnienia osoby Stanisława Szklarza, leśniczego z Florianki?

W roku 2012 podczas posiedzenia Zarządu Oddziału SITLiD (Stowarzyszenie Inżynierów Techników Leśnictwa i Drzewnictwa) w Lublinie wystąpiłem z prośbą o poparcie propozycji, aby upamiętniać i rozpoznać w ich duchu działania, takich ludzi jak Stanisław Szklarz. Trzeba powiedzieć, że ta inicjatywa spotkała się z pozytywnym odzewem, bo już za trzy dni nadszedł fax do Nadleśniczego Nadleśnictwa Zwierzyniec, z prośbą o poparcie działania naszej grupy ze Zwierzyńca.

Rozpoczęły się rozmowy wstępne z Roztoczańskim Parkiem Narodowym, ponieważ leśniczówka Florianka przeszła pod nadzór RPN. Rozmowy toczyły się wiosną 2013 r. Było szereg propozycji upamiętnienia: kamień z napisem; tablica wewnątrz Izby Leśnej; tablica na zewnątrz mieszkania. Rozważano także propozycję upamiętnienia pamięci Stanisława Szklarza podczas obchodów 40–lecia RPN, poprzez przygotowanie stoiska poświęconego zrzutowisku „Hipopotam” i Jego osobie.

Czy zainteresowanie osobą Stanisława Szklarza ograniczało się tylko do uhonorowania i upamiętnienia tej postaci?

W międzyczasie prowadziłem dalsze moje dociekania na temat Stanisława Szklarza w oparciu o materiały dr Zygmunta Klukowskiego, Jóźwiakowskiego (z ośrodka w Szczebrzeszynie), głównie jednak wspierając się na Witoldzie Dembowskim z Biłgoraja, autorze książki „Hipopotam – alianckie zrzutowisko broni koło Florianki”.
Podczas poszukiwania akt m.in. z Nadleśnictwa Zwierzyniec ustaliłem, że akta te zostały zarchiwizowane już w 1962 r. Pierwszy zapisek na tych aktach „zniszczono” i drugi zapisek „”spalone” natchnęły mnie myślą, że żadne wiadomości nie pozostały po tym pracowniku.

Nie dociekałem co prawda jak do tej pory np. w Państwowym Archiwum Zamojskim. Natomiast przejrzałem  Almanach Polskich Leśników Kombatantów. O ile pamiętam dokładnie pod pozycją 4057 jest króciutko wzmiankowany Stanisław Szklarz oraz odnotowane są jego zasługi. Jest tam co prawda niewielka pomyłka., dotycząca uczestnictwa Stanisława Szklarza w walkach pod Osuchami, co jest prawdopodobnie niezgodne z rzeczywistością. W tych materiałach są opisani leśnicy walczący z całej Polski.

Czy udało się dotrzeć do Rodziny Stanisława Szkłarza?

Dotarłem do rodziny. Przykładowo informacji udzielała mi synowa Antoniego Kutniowskiego (męża Bronisławy), Wiesława –  żona syna, Andrzeja, obecnie już nie żyjącego. Wnosił on różne pozwy do ówczesnego urzędu bezpieczeństwa, podobnie jak jego mama jeszcze w 1947 r. wnosiła prośby o wyjaśnienie tej sprawy. Chodziło o określenie tych, którzy dokonali tej zbrodni. Bo trzeba tu od razu wyjaśnić, że Stanisław został zamordowany.

W aktach wymieniane były nazwiska i są daty umorzenia. Jest fakt wniesienia do repetytorium zapisu z opóźnieniem. Z akt Repetytorium Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Biłgoraju. (poz. 2550) wynika, że Szklarz Stanisław został zastrzelony. – brak podstaw do umorzenia dochodzenia. Są tam wymienieni ludzie z UB. Dało to już pewien pogląd, że starając się o jego pochówek siostra, Bronisława Kotuniowska (z. d. Szklarz), którą w tamtym czasie rygorystycznie mówiąc UB „wyciszyło” – miała rację. Jóźwiakowski wspomina, że Szklarz został pochowany na cmentarzu przez pracowników UB i milicjanta, ale bezimiennie i nie wiadomo właściwie gdzie.
Podczas moich poszukiwań, natknąłem się także na materiały mówiące o tym, że gdyby postrzelonemu Szklarzowi udzielono fachowej pomocy, to on by żył. Otóż wynika z tych materiałów, że on się udusił własną krwią z przestrzelonej opłucnej i rozerwanego lewego płuca.

Z kim ustalana była treść tablicy pamiątkowej poświęconej Stanisławowi Szklarzowi?

Wiele pomógł mi w tym względzie Kol. Łukasz Sędłak – RPN Izba Leśna we Floriance, na której miała ta tablica się znajdować podlega właśnie jemu. Jej treść musiałem uzgodnić z Zarządem Armii Krajowej; właścicielem Izby Leśnej, czyli RPN; z Rodziną Stanisława Szklarza i merytorycznie np. z Muzeum Zamojskim oraz czynnikami społecznymi np. z Towarzystwem Miłośników Zwierzyńca i sponsorami.

Kto wykonał tablicę pamiątkową?

Wspólnie debatowaliśmy nad tym z czego ma być wykonana tablica. Zrezygnowaliśmy z brązu i mosiądzu, obawiając się kradzieży ze strony „złomiarzy”. Zrezygnowaliśmy z trawertynu, skały która wymaga konserwacji i w zasadzie jest trudna do pozyskania na Zamojszczyźnie. Wykonawcą był miejscowy rzemieślnik, p. Szkałuba Sławomir ze Zwierzyńca. Postarał się o dobry materiał i wykonał tablicę po minimalnych kosztach..

Kolorystyką tablica nie odbiega od drewna. Treść ostatecznie po uzgodnieniach została zawarta na tablicy. Obecnie niektórzy chcieliby więcej dołożyć do tej tablicy, coś tam zmienić. Mnie jednak cieszy, że minimum celu, tego zasadniczego, jak i intencje zostały osiągnięte.
Sponsorem głównym tablicy był SITLiD Oddział Lublin i Nadleśnictwo Zwierzyniec.
Tablica jest także uzupełnieniem do ścieżki przyrodniczej na szlaku Florianka – Zwierzyniec, w jej części historycznej .
Wypada tu nadmienić, że pamięć Stanisława Szklarza została już częściowo uhonorowana, między innymi z „Żołnierzami Wyklętymi” na tablicy przy murach kościoła (poz. 5) w Józefowie k. Biłgoraja w dniu 09.06.2013 r.

Czy przy odsłonięciu tablicy poświęconej pamięci Stanisława Szklarza była obecna jakaś Jego Rodzina?

Na otwarciu była tylko p. Wiesława Kutniowska z rodziną. To ona mi te wszystkie upoważnienia pisała. Był jeszcze p. Marek Szypnicki (ze Śląska) kuzyn Szklarzy. Pochodzi z rodziny siostry Andrzeja, ojca Stanisława. Spisałem informacje o rodzinie. Było ich dziewięcioro. Stanisław urodził się w Starym Zamościu; Ludwik i Jola w Górecku. Szklarze mieszkali także w szlakówce przed Szczebrzeszynem, do 1914 r. Wtedy to przenieśli się do Górecka. W 1919 r. mieszkali krótko  na Krugliku. Był to także rok przeniesienia się na Floriankę. Takie już bardziej szczegółowe informacje wypływają podczas moich poszukiwań.
Dzisiaj otrzymałem wiadomość, że w połowie sierpnia przyjedzie Rodzina Chmielowskich z Anglii, gdyż wcześniej nie mogli przyjechać. To są już starsze osoby.

Jesteśmy przed Izbą Leśną na Floriance. Na jednej ze ścian widoczna jest tablica pamiątkowa poświęcona Stanisławowi Szklarzowi. Opowiada Franciszek Cieplak.

Izba Leśna znajduje się obecnie na terenie RPN. Do 1947 r. mieszkał tutaj i pracował jako leśniczy Stanisław Szklarz. Natomiast w latach 1919-1938 pracował tutaj jako leśniczy Andrzej Szklarz, ojciec Stanisława, który zmarł w 1942 r. Szklarze to była wielopokoleniowa rodzina leśniczych ordynackich, a potem czasów PRL-u.

Stanisław Szklarz w lipcu 1947 r. został poproszony pisemnie o stawienie się na posterunku MO wraz z bratem, Ludwikiem, dla uzupełnienia akt. Ludwik nie poszedł, a Stanisław honorowo stawił się i od razu został aresztowany. Przewieziono go  furmanką do stacji Biały Słup, stamtąd kolejką wąskotorową w obstawie został przewieziony do UB w Biłgoraju. Był przez cztery dni przesłuchiwany.

Nad ranem 24 lipca 1947 r., prawdopodobnie po nocnym przesłuchaniu, miał przestrzelone stopy. Widocznie nie chciał współpracować z władzami UB. Udało mu się w czasie zamieszania wyskoczyć na balkonik budynku i ponoć krzyczał, wzywając pomocy. Jeden z żołnierzy obstawy UB wyskoczył na dół przed budynek i z pepeszy pociągnął serią. Przestrzelił mu opłucną i Stanisław wykrwawił się i zmarł. Prawdopodobnie następnej, czy jeszcze kolejnej nocy został pochowany, czy powiedzmy zakopany na cmentarzu w Puszczy (chodzi o dzielnicę Biłgoraja). Jedni informują, że pod murem po prawej stronie. Inni mówią, że na tym miejscu gdzie zginął żołnierz w maju 1944r. i został tam od razu pochowany. Miejsce to było wykorzystywane przez biłgorajski urząd bezpieczeństwa. Trudno to rozsądzić, trzeba byłoby przeprowadzić dokładniejsze badania.

Siostra Stanisława Szklarza – Bronisława, wtedy nazywała się już Kutniowska była nauczycielką, długoletnim pracownikiem Oświaty. Chciała się dowiedzieć co się stało ze Stanisławem, ale szef UB w Biłgoraju, jak i pracownicy udawali, że nic nie wiedzą i nie znają takiego.

Natrafiłem osobiście na wypis repetytorium Pr II z 1947 r.  z akt sprawy z lat 90-tych XX w. w tej sprawie. W Repetytetorium UB w Biłgoraju pod poz 2550 Stanisław Szklarz był ujęty, ale wciągnięty do repetytorium dopiero 8 sierpnia, gdy 24 lipca już nie żył. Umorzono postępowanie w związku z nie wykryciem nie wykryciem sprawcy.  Na stronie tej znajduje się zapis – brak podstawy umorzenia.

Jaki był w zasadzie powód aresztowania leśniczego?

Stanisław Szklarz pseudonim  „Zawisza” w czasie wojny, aktywnie od 1942 r., kiedy złożył prawdopodobnie przysięgę wojskową AK, był wykorzystywany w przygotowywaniu siatki konspiracyjnej. Znaleźliśmy wspólnie z Rodziną jego kartę pracy. Opiewała na całą wojnę i jeszcze pracownik niemieckiego Urzędu Leśnego z Biłgoraja, przedłużył mu ją do końca lipca 1944 r. Przecież Niemców już później tutaj nie było, ale miał przedłużenie. Na tej karcie jest wszystko oprócz zdjęcia, które rodzina odkleiła ponieważ bali się i wtedy wszystkie zdjęcia raczej się ukrywało.
W relacjach historyków Muzeum Wsi Lubelskiej jest w aktach taka informacja, która opisuje pewne spotkanie Stanisława Szklarza ze znajomym, późniejszym gajowym (moim podwładnym), który w tym czasie stróżował w jego leśnictwie przy torach. Zapytany Szklarz miał ponoć odpowiedzieć:
Gdzie pan leśniczy idzie?
No, mam wezwanie. Idę. Wrócę to dobrze. Nie, to nie!

Czy zachowały się jakieś zdjęcia Stanisława Szklarza?

Jedyne zdjęcie, które się zachowało to zdjęcie ze Szkoły Podchorążych Kawalerii z Grudziądza z czerwca 1930 r. Mam takie odbitki.- kapral podchorąży. Inne zdjęcia? Rodzina raczej nie posiada. Są różne wspólne. Teraz rodzina która interesuje się sprawą przywozi różne zdjęcia, ale zdjęć Stanisława nie ma.
Jest jeszcze takie zdjęcie z 1938 r., grupy mężczyzn na tle dębu. Mało rozpoznane. Jest tam Ludwik Szklarz, Stanisław Szklarz, ich ojciec Andrzej; dwóch rozpoznanych gajowych oraz (przypuszczalnie) Marek Zamoyski.
Jest jeszcze parę zdjęć, przykładowo kartka z okresu wojennego Stanisława Szklarza, gdzie przesyłają mu życzenia imieninowe Staś i Szczepko.

Florianka

Czy Florianka jest związana w ścisły sposób ze zrzutowiskiem alianckim o kryptonimie „Hipopotam”?

W czasie wojny oficjalnie Stanisław Szklarz był pracownikiem Ordynacji Zamojskiej. Trzeba powiedzieć, że Stanisław Szklarz jeszcze w 1938 r. został leśniczym. W czasie wojny jednak nim nie był. Funkcję tę pełnił Marek Zamoyski, a Stanisław był jego pomocnikiem. Obaj razem przygotowywali zrzuty.

Na Floriance znajdowała się radiostacja, która stała na wzgórzu Korowal. Prawdopodobnie miała dobrą łączność z Anglią i można było słyszalnie rozmawiać i łączyć się bezpośrednio. Jednak co któryś meldunek zmieniano lokalizację wzgórza i można powiedzieć, że nadawano ze wszystkich okolicznych wzgórz. To Stanisław Szklarz przygotowywał meldunki po tych zrzutach. Po każdym miał obowiązek poinformować Londyn ile pojemników otrzymano. On też rozdzielał zrzut pomiędzy partyzantów na poszczególne rejony oddziały: Bartoszewskiego, „Wira”; Podkowy” i innych. Oni natomiast mieli obowiązek obstawić zrzutowisko, chociaż nie zawsze się udawało. Samoloty szczególnie z załogą nie polską nie dolatywały, z różnych względów (ostrzał, złe warunki pogodowe itd.)..

Stanisław Szklarz jako pracownik Ordynacji być może figuruje w jej dokumentacji. Nie szukałem w nich jednak z uwagi na ograniczony czas przed odsłonięciem tablicy. Podobnie w Archiwum Zamojskim i dlatego wymaga to jeszcze ewentualnego pogłębiania wiedzy. Mam tylko spisane akta, po rozmowie z p. Matławską, autorką monografii Zwierzyńca. Trafiłem jednak na protokół przekazania akt (jakąś kopię) w dokumentach i tam raz pod jedną pozycją, drugi raz pod inną pozycją odnotowano informację, że akta personalne, jakoby dotyczące nadleśnictwa z lat 1942-47 i 1942-49 zarchiwizowano i przekazano. Następnie jest dopisek „zniszczono”, a na którymś egzemplarzu „spalono”.

Czy poszukiwania informacji na temat Stanisława Szklarza będą kontynuowane?

Jest jeszcze kilka źródeł, które należałoby przejrzeć. Chociażby akta przekazania nadleśnictw, ponieważ Nadleśnictwa Kosobudy; Zwierzyniec; część Zamościa, Krasnobród zostały połączone. Te protokoły przekazania akt personalnych do archiwum państwowego odbywały się kilkakrotnie. Niektórzy twierdzą, że może przy dokumentach głównego obszarowca – Nadleśnictwa Krasnobród – mogą być akta Stanisława Szklarza. To wymaga jednak żmudnych poszukiwań.

Czy zachowały się jakieś pamiątki po Stanisławie Szklarzu?

To raczej ciekawostka, ale mam wiedzę o takiej jednej pamiątce. To książka do nauki języka francuskiego. Przez jakiś czas podczas wojny, mieszkali tutaj na Floriance w domu Szklarzy dwaj Francuzi. Byli to uciekinierzy z obozu jenieckiego w Zwierzyńcu. Ordynat Jan Zamoyski, nie mógł ich przetrzymywać w swoim domu na Rózinie, gdzie znaleźli się po ucieczce z obozu i wyznaczył im na schronienie Floriankę. Szklarz Stanisław znał trochę francuski. Ludwik, brat Stanisława, jak jeszcze żył, wymieniał z imienia tych Francuzów.

Kiedy w 1994 r. byłem jako p.o. Nadleśniczego Nadleśnictwa Zwierzyniec na uroczystościach odnowienia pomnika jeńców francuskich w Zwierzyńcu, przyjechało wówczas dwóch Francuzów. Jeden z nich był ponoć szefem jakiegoś portu we Francji. Przemawiali na tej uroczystości. Chcieli później odwiedzić Rodzinę Szklarzy we Floriance. Ludwik już nie żył, ale żyła jeszcze Jola, Bronia, a Paulina też już chyba nie żyła. Ludwik jak żył, ciągle wspominał tych Francuzów, opowiadał jak uczyli innych na Floriance języka francuskiego.

Jest kserokopia rękopisu „Dane z działalności Ruchu oporu na terenie Florianki” opisująca lata 1939, 1940, 1941, 1943, 1944,  są tam wymienieni pracownicy fizyczni, którzy zostali wywiezieni przez okupanta do obozu w Zamościu.  Dzięki staraniom Jana Zamoyskiego zostali zwolnieni i uniknęli wywiezienia w głąb Rzeszy do pracy.  Nie ustalono, czy te notatki sporządził Stanisław, czy Ludwik Szklarz.
…………………………………………………………………………………………………………………………………….
Franciszek Cieplak

Szkolenie

Autor niniejszej relacji, zapytany jak się czuje po sfinalizowaniu tej sprawy, czy odczuwa zadowolenie z uhonorowania pamięci Stanisława Szklarza, odpowiada skromnie, że ludzie wyrażają satysfakcję i to cieszy.

Franciszek Cieplak należy do Koła Przewodników Terenowych przy Oddziale PTTK w Zamościu od 1998 r.
Od zawsze był zaangażowany w prace na rzecz Koła i szkolenia kadry przewodnickiej. Niezwykle koleżeński. Posiada głęboką wiedzę przyrodniczą i techniczną z zakresu leśnictwa Przeprowadził wiele przewodnickich spotkań, społecznie dzieląc się swoją wiedzą z przewodnikami. Szkolenia przeprowadzone przez Franciszka Cieplaka miały różnorodną tematykę. Przykładowo w lutym 2012 r. było to „Wymieranie rodzin pszczelich – zagrożenia dla Ziemi”, a w maju 2011 r. „Wyłuszczarnia nasion” w Zwierzyńcu. Jeszcze wcześniej szkolenia na Floriance, związane z otwarciem ścieżki dendrologicznej i inne.

Karierę zawodową leśnika związał z pracą w Nadleśnictwie Zwierzyniec. Pracował na różnych stanowiskach: pracownika fizycznego, praktykanta, podleśniczego, leśniczego, nadleśniczego terenowego i nadleśniczego. Wychował się na Floriance. Szkołę podstawową ukończył w Górecku Starym. Chodził do niej na piechotę przez las, pokonując kilka kilometrów dziennie w jedną stronę. Drewniany budynek szkoły nadal stoi i mieści się w nim schronisko turystyczne. Do Liceum uczęszczał w Biłgoraju i jak sam opowiada, musiał wstać bardzo wcześnie rano, aby dojść lasem do Tereszpola, skąd odchodził autobus do Biłgoraja,gdzie mieszkał w internacie. Następnie ukończył szkołę pomaturalną o kierunku leśnym PLST w Tułowicach. Studiował zaocznie na SGGW w Warszawie, gdzie uzyskał tytuł inżyniera leśnika. Aktywnie działa w związkach zawodowych leśników, SITLiD, OSP.  W 2007 roku prowadził Ogólnopolski Rajd Leśników na Lubelszczyźnie.

Obecnie na emeryturze. Niemniej jednak nie narzeka na brak zajęć, angażując się w sprawy społeczne środowiska, w którym mieszka. Teren RPN i jego okolice zna doskonale Jako przewodnik oprowadził wiele grup specjalistycznych, naukowców i turystów, zawsze z tym samym zaangażowaniem dzieląc się swoją wiedzą. Wrażliwość na piękno roztoczańskiego środowiska przenikała w niego od urodzenia. Wychował się tutaj, tu uczęszczał do szkół i nie opuścił tych stron po studiach. Wrósł w te klimaty jak florianiecki dąb i mocno korzeniami trzyma się rodzimej ziemi. Niewielu takich. Dlatego właśnie szczególnie bliskie są mu sprawy związane z miejscem urodzenia i żyjącymi tam ludźmi.
Jego pasją jest pszczelarstwo, któremu poświęca każdą wolną chwilę. Jednak temu zagadnieniu poświęcimy kiedyś więcej czasu, prezentując zamiłowanie Franciszka do pszczół w naszym dziale „Pasje przewodnickie”.

opracowanie: evel