Jedyny jedynak wśród zamojskich ordynatów. Zmarł bezpotomnie. Klemens Jerzy* Zamoyski, VIII ordynat na Zamościu. Gdyby nie to, że żył krótko (1738-1767), a jeszcze krócej władał ordynacją (1760-1767), z pewnością jego reformy miałby większe szanse powodzenia na odbudowę pozycji miasta i ordynacji. Zbyt chorowity, zbyt młody do rządzenia, zbyt wcześnie ożeniony, zbyt długo pozostawał pod kuratelą stryja i zbyt szybko „oddał” nie tylko żonę, ale i majątek. Pomimo tego zawdzięczamy mu wydanie kilku znaczących uniwersałów, zmierzających do usprawnienia gospodarki w ordynacji i reaktywowania podupadłego handlu w Zamościu. Młody, dobrze wykształcony arystokrata i dobry gospodarz, ukończył budowę klasztoru Bazylianów, kompleksu Bonifratrów i cerkwi św. Mikołaja. Dopiął do końca architektoniczną przebudowę Akademii Zamojskiej, ufundował jej nowy budynek biblioteki i uposażył bibliotekarza. Wydał zakaz budowy drewnianych budynków w obrębie twierdzy zamojskiej.[1]
Poniżej prezentujemy dokument, w którym Klemens Jerzy Zamoyski przejmuje Ordynację Zamojską i obwieszcza jej mieszkańcom, że uczyniwszy zadosyć obowiązkom, prawem porządku i natury, czyli prawem dziedzicznym w swoje rządy odbiera władzę od stryja Jana Jakuba Zamoyskiego. Po śmierci VII ordynata w 1751 r., Tomasza Antoniego Zamoyskiego, rozpoczęła się batalia o rządy w ordynacji pomiędzy matką młodocianego, przyszłego ordynata i jego stryjem, Janem Jakubem Zamoyskim. Król August III, nie znając praw Rzeczypospolitej, ani nawet języka polskiego, uległ staraniom Teresy Anieli (Angeli) Zamoyskiej, i przyznał jej oraz podkanclerzowi wielkiemu koronnemu, Michałowi Wodzickiemu, opiekę nad Klemensem i ordynacją. Działanie to pozostawało w sprzeczności z postanowieniami Ordynacji Zamojskiej i Jan Jakub Zamoyski nie uznał tej decyzji. Posunął się wręcz do zbrojnego najazdu na Zamość. Będący odtąd na jego łasce matka przyszłego ordynata Teresa Zamoyska i Klemens Zamoyski opuścili miasto i udali się do Drezna.[2] Król anulował swoją poprzednią decyzję w 1752 r. i opiekunami małoletniego Klemensa uczynił Jana Jakuba Zamoyskiego oraz dwóch innych opiekunów.
Kilkuletnia walka o władzę nad ordynacją oparła się ponownie o protekcję króla, który w połowie 1760 r. zezwolił na przedwczesne, chodziło o wiek Klemensa, który nie ukończył jeszcze wymaganych 30 lat, objecie zarządu ordynacji. Kolejny, VIII ordynat na Zamościu przejęcie władzy obwieszczał przygotowanym uniwersałem, obesłać i publikować rozkazałem.
***
Klemens Jerzy Zamoyski obejmuje Ordynację Zamojską
Feria Secunda in Vigilia Sancti Joannis Baptista proxima A. D. 1760
Klemens na Zamościu Zamoyski, ordynat, wojewoda lubelski[3], pułkownik Wojsk JMK i Rzeczyptey, płoskirowski, tarnowski[4] sta[rosta][5]
Wszem wobec i każdemu komu o tym wiedzieć będzie należało, osobliwie jednak miastom, miasteczkom, wsiom do Ordynacji Zamojskiej należącym, tudzież ekonomom, gubernatorom, kahałom, starszym, synagogom i wszelkiej w Ordynacji Zamojskiej i dobrach moich dziedzicznych znajdujących się Obywatelom, niniejszym Uniwersałem moim do wiadomości podaję iż ja uczyniwszy zadosyć obowiązkom moim, prawem ordynackim przez niegdy sławnej pamięci JW. Jana Zamoyskiego Kanclerza i Hetmana Wielkiego Koronnego tejże Ordynacji Zamojskiej należące, a po świętej pamięci JW. JMści P. Tomaszu na Zamościu Ordynacie Zamojskim, Wojewodzie Lubelskim, ojcu i dobrodzieju moim, tak Legis Ordinatae realia et ami Iuris Natuarae [prawem porządku i prawem natury], dziedzicznym prawem[6] na mnie favente Divina Clementia post expiratam [z łaski Bożego Miłosierdzia po upływie] JW. JMści Pana Jana Jakuba z Zamościa Zamoyskiego, lubelskiego, rostockiego starosty, wojsk JKM i Rzeczyptey pułkownik[a], stryja i dobrodzieja mojego (..), aktualnie w rządy moje zupełnie odebrałem i zaraz nieodwłocznie tymże Uniwersałem po wszystkich miastach, miasteczkach, włościach, wsiach, zastawnych i urzędownych do intraty skarbowej należących dla wiadomości obesłać i publikować rozkazałem. Z tą jednak prekustodycją ażeby po przeczytanym, wyżej wyrażonym Uniwersale najprzód magistraty po miastach, miasteczkach, mieszczanom i przedmieszczanom, kahalni zaś starsi Żydom i pospólstwu, ekonomowie i gubernatorowie po wsiach, generalnie wszystkim do dóbr ordynackich należących pospólstwo wszelkie, prawem ordynackim ostrzeżone serio dla mnie nakazali i wszystkim przez wójtów (…) poddanym tudzież pospólstwu jako najprędzej ogłosić rozkazali, który to Uniwersał dla większej wagi ręka własną przy zwykłej pieczęci mojej podpisuję. Klemens ordynat Zamoyski.
***
Kolejnym, prezentowanym poniżej dokumentem, VIII ordynat na Zamościu regulował gospodarkę leśną w Ordynacji. Lasy zostały zamknięte wydanym uniwersałem, bowiem nowy gospodarz dostrzegł znaczną ich dezolację. Nie wolno było niczego wywozić z lasu, bez uprzednio wystawionej odpowiedniej asygnacji, która musiała być zaaprobowana przez wyznaczonych przez ordynata urzędników, komisarza generalnego, leśniczego generalnego. Uniwersał wydano późną jesienią, 30 października 1760 r., więc ordynat, mając na względzie zbliżający się okres zimowy, zezwolił na wybieranie z lasu drzewa suchego i leżajszego (zwalonego). Młody ordynat szybko zorientował się w nadużyciach jakich dopuszczali się jego poddani w lasach, którzy niszczyli drzewa zdatne do budowy, obcinając z nich gałęzie i wierzchołki, a zostawiali w lesie te, które były okaleczone i niezdatne do wykorzystania do celów budowlanych.
Klemens Zamoyski zobowiązał uniwersałem Leśniczego Generalnego do skontrolowania obszarów leśnych w poszczególnych kluczach ordynacji, przez podległych sobie podleśniczych i leśnych. Mieli stwierdzić, czy lasy są zasobne w drzewo leżajne zdatne na opał poddanym, na potrzeby propinacji, dla duchownych itp. Gdyby natomiast takowego drzewa brakowało, na ten czas drzewa suche ścinać, z pnia zwalać leśnym rozkażę, a jeżeliby suche nie dostarczyli, tedy drzewa krzywe i niezdatne do fabryk i budynków, tymże leśnym wycinać dozwolą, uważając należytą moderację aby i lasów dezolacji nie było i ludzie w potrzebach swoich proporcjonalną wygodę mieć mogli. Zezwolił również na wyczyszczanie lasów z drewna suchego i zaśmiecającego las. Zobowiązał służby leśne do kontroli lasów co kwartał. Zakazano wstępu do lasów ludziom cudzym, spoza ordynacji. Asygnaty na drzewo do budowy wydawał wyłącznie ordynat.
Drewno na opał wolno było wywozić z lasów tylko za asygnatą i to wyłącznie w określone dni tygodnia: środy, piątki i soboty. Nadzór bezpośredni w tym zakresie powierzono podleśniczym i leśnym. Osoby naruszające ustalone zasady były odwożone do Zamościa. Za kwitami musieli się zaopatrywać w drewno zarówno duchowni, którzy mieli wolny wrąb jak i posesorzy dóbr na potrzebę dworską. Zakazano praktyk pobierania opłat za wywożone drewno z lasu, jak również wwożone do miasta z furami tarcic, gontów i węgli, co powierzono wyłącznie zaufanym wozakom. Opłaty były zróżnicowane w zależności od tego, czy fura była jedno, czy parokonna, czy wiozła drzewo bukowe, czy sosnowe oraz od tego, czy transport odbywał się dobrą, czy złą drogą. W tym czasie podstawą opłat był „wóz” jako jednostka przewozowa, czasami był to „koń”, „człowiek”, „łódź”, czy też „statek”.
Uniwersał VIII ordynata przewidywał także kary za naruszenie ustalonych zasad gospodarki leśnej. Samowola w wyrębie skutkowała ciężką karą wobec leśnych i utratą stanowiska przez podleśniczego. Zezwalano także na wycinanie zarośli na gruncie chłopów, którzy płacili czynsz lub odrabiali pańszczyznę. Mogli to obrócić na własny pożytek, pod warunkiem zgłoszenia podleśniczemu wycinki.
***
Uniwersał pierwszy[7]
Klemens Jerzy na Zamościu, Ordynat Zamojski, płoskirowski, tarnawacki starosta, pułkownik pułku husarskiego Wojsk JKM i Rzeczyptey
Wszem wobec i każdemu z osobna, komu o tym wiedzieć będzie należało, mianowicie WW JM Panów posesorów, dyspozytorów dóbr moich, tudzież całemu poddaństwu; ordynackim leśniczym, podleśniczym i leśnym iż lubo li dla znacznej dezolacji lasów, też lasy przez wyszłą dyspozycję są zamknięte, także IchMści duchowni, proboszczowie, ani plebani, posesorowie ani nawet skarbowi, dyspozytorowi, zgoła nikt bez asygnacji, co się tycze drzewa do budowli zdatnego ode mnie wziętej, a zaś na opał od W. Komisarza Generalnego exportowanej lasów używać nie mogą. Zważając jednak potrzebę miast i miasteczek, co do utrzymania browarów i propinacji i czas następujący zimowy, zaszłe w tym uspokajając prośby i supliki, pomienione lasy co do leżajszego i suchego tylko drzewa oprócz na fabryki i budynki zdatnego otworzyć i wolnego używania onych pozwolić umyśliłem.
Mając jednak w reflexyi niepomiarkowany zbytek poddaństwa kaleczone drzewa widząc mija, a zdrowe i do fabryk zdatne psuje i wycina, gałęzie zaś i wierzchołki, którey w niedostatku potrzebę zasłonić mogli, rzuca i zostawuje, tym tedy złym zwyczajom zapobiegając niżej wyrażone punkta do zachowania wyznaczam.
Ci IchM, którzy na miejscu JM Pana Leśniczego Generalnego mają w dozorze lasy, każdy w swoim kluczu, czyli ujeździe, kazawszy stanąć podleśniczemu z leśnymi, też lasy sobie powierzone objedzie i jeżeliby nie było dosyć leżajnego drzewa, którego by WM Mść P.P. posesorowie, tudzież miasta i ludzie dóbr pobliższych moich, na propinację i na opał podług potrzeb swoich użyć mogli, na ten czas drzewa suche ścinać, z pnia zwalać leśnym rozkażę, a jeżeliby suche nie dostarczyli, tedy drzewa krzywe i niezdatne do fabryk i budynków, tymże leśnym wycinać dozwolą, uważając należytą moderację aby i lasów dezolacji nie było i ludzie w potrzebach swoich proporcjonalną wygodę mieć mogli, ci zaś, którzy na opał do lasów najeżdżać będą, dla samego wyczyszczenia lasu, nie tylko drzewa leżące duże ale owszem wprzód wierzchołki i gałęzie na swoje fury zabierać mają.
Objazd zaś takowy lasów być powinien co ćwierć roku, wolno tedy będzie tak JM duchownym, którzy z fundacji swoich wolne na opał lasów mają używanie, IchMściom posesorom, tudzież poddaństwu z dóbr moich miast i miasteczek i wsiów, ci wyjąwszy cudzych, do tychże lasów zajeżdżać i też drzewa suche, czyli leżajne i z pnia zwalone wierzchołki i gałęzie zabierać i na swoje obrócić potrzeby, powtóre zapobiegając zaś kradzieży i dalszej lasów dezolacji, czas do wywożenia drzewa, tak za asygnacjami co do drzewa na budowle zdatnego, bez których nikt takiego drzewa tykać nie może, exportowanemi jako i na opał i inne potrzeby tak skarbowe, IchM duchownych i posesorów , tudzież wszelkiej kondycji ludzi, to jest z miast i wsiów poddanym, nie inszy jak trzy dni w każdy tydzień, to jest środę, piątek i sobotę naznaczam, w które otwarte będą lasy i wolne onych na opał i na inne za asygnatami potrzeby używanie, leśni zaś i podleśniczowie pilnie strzec tego mają, aby pod pretekstem rzezanego drzewa na opał, stojącego i na budowlę, żadnego bez asygnacji ktoszkolwiek bądź wycinać i wywozić nie ważył się, tudzież aby z innych państw cudzych ludzie do lasów ordynackich po jakieszkolwiek drzewa nie zajeżdżali, to jest takowych zabierać mają i do Zamościa odsyłać z wozem końmi, czyli [albo] wołami, także i tych, którzy w inne dni nad wyżej naznaczone zajeżdżać do lasów i drwa, czyli to stojące, czyli leżące, bądź to za asygnacjami wywozić ważyć się będą.
A gdy na dworską potrzebę IchM P.P. posesorowie, JM duchowni wolny wrąb mający, czyli dyspozytorowie moi do lasów posyłać będą, choćby też na opał, nie inaczej tylko za kwiatami z wyrażeniem siła [ile] podwód posyłać mają. Leśni po miasteczkach, wsiach i domach siekier i drzewa zabierać ani groszków od wywożących drzewa z lasów, jak się praktykowało wydzierać, nie powinni będą pod surową animadwersją i karą, gdyby zaś ci leśni zwalając z pnia drzewa suche i niezdatne swoim domysłem, bez asygnacji skarbowej drzewa fabryczne ważyli się, za doniesieniem podleśniczowie miejsca swoje tracić będą, a zaś leśni ciężką karą i plagami napomnieni. Ponieważ zaś takowym sposobem lasy ku potrzebom ludzkim będą otworzone, żeby i miasto Zamość wszelką wygodę co do opału i potrzeb tym podobnych mieć mogło, już wyszedł uniwersał, że żadnej extorsyi od fur tarcic, gontów i węgli czynić nikt nie będzie, oprócz niektórych sprawiedliwych furaków i owszem gdy na zamek przywiezione drzewa kupować zechce, na złą drogę furę parokonną bukowe po złotemu i groszy piętnaście, sosnowe po 1 zł; jednokonną bukową po złotemu, sosnową po groszy dwadzieścia, na dobrą zaś drogę parokonną furę bukową szostaków dwa, sosnową groszy osiemnaście, podobnie jednokonną płacić rozkaże.
Pozwalam także poddanym moim wolne wycięcie zarośli, gdyby u którego na jego własnym gruncie, z którego pańszczyznę robi lub czynsz płaci, znajdowały się takowy, tedy własne jak wyżej pole wyczyścić może i drzewa i pole na swój profit obrócić, jednakże wprzódy ma się opowiedzieć podleśniczemu, a bardziej wyżej od niego zwierzchności oprócz poddanych w samych lasach mieszkających, którzy żadnego pretekstu ani pozwolenia do wycinania zarośli nie mają i nie będą mogli. Który to list dla wiadomości wszystkich publikować się mający ręką moją przy zwykłej pieczęci podpisuję. Datum w Zamościu d. trigesima octobrio 1760 Anno [30 października 1760 r.]. Klemens ordynat Zamoyski.
***
Kolejny Uniwersał VIII ordynata dotyczył organizacji i pobierania opłat za handel w mieście, który opanowany został przez osoby nieuczciwe i fałszujące miary i wagi. Nie zachęcało to kupców do przywożenia towarów i materiałów do Zamościa, tamowało rozwój handlu w mieście, doprowadzając mieszkańców do zubożenia. Ordynat wprowadził kary za fałszowanie „miar i wag”. Krzywdzący – krzywdzonego musiał usatysfakcjonować sumą 100 grzywien. Przewidywano także karę „wieży ratusznej”. Klemens Zamoyski polecił sprawdzić i zlikwidować fałszywe miary i półmacki, które były używane przez nieuczciwych sprzedawców „po domach”. Marszałek dworu otrzymał polecenie aby razem z magistratem sprawdzić również miejską wagę, kłodę, półmacki, łokcie, kwarty, garce. Wszystkie miary i wagi odbiegające od normy miały być zlikwidowane i zastąpione sprawiedliwymi, które obwarowano pieczęcią ordynata. Wprowadzono szczegółowy instruktaż-cennik co do opłat pobieranych od kupców przywożących towar na handel do miasta:
– od wozu z towarem (wielkim, małym) 3 gr.; od każdego konia w zaprzęgu 3 gr.;
– od wozu z powidłami lub sokiem wiśniowym – faseczka powideł;
– od wozu z solą na targ 3 gr.; od beczki soli 1 gr.;
– od wozu kupujących zboże 3 gr.; od każdego konia przy wozie 3 gr.;
– za wóz gontów na targ 2 gr.; od konia 3 gr.;
– od beczki miodu na wozie 6 gr.;
– od koni luźnych na jarmark pędzonych po 3 gr.;
– od wozu z chmielem gr. 15; od półkorcowego worka chmielu 1 gr.;
– od wozu ze śledziami gr. 3.; od beczki śledzi do sprzedaży na podcieniu 6 gr.;
– od beczki ryb słonych do sprzedaży na podcieniu 6 gr.;
– od wozu kół 2 gr.; od obcych kołodziejów 3 gr.;
– od wozu cebuli 6 gr. albo wieniec cebuli;
– od wozu łopat, rydli, wideł 3 gr.;
– od wozu z jagłami – garniec jagieł;
– od wozu z żarnami, od każdego żarna 2 gr.;
– od wozu z osełkami 6 gr.;
– od wozu z łyczakami – jeden łyczak (powróz z łyka);
– od wozu śliwek, jabłek, gruszek itp. owoców 6 gr.;
– od czapników 6 gr.;
– od oleju – kwaterka oleju w wadze od każdego kamienia 1 gr.;
– w kłodziu (kłodzie) od każdego półmacka po szelągu;
– od wołu pędzonego na jarmark 3 gr.;
– od krowy, cielęcia 1 gr.
Ordynat zakazał ponadto pobierania przez żołnierzy sprawujących straż miejską, zarówno dla siebie, jak i dla oficerów, drewna z wozów przyjeżdżających do miasta. Zabroniono także pobierania niesłusznego „myta” (pieniędzy) nawet z drzewa wiezionego na potrzeby Zamku. Dozwolono natomiast pobierać polana (patyki) – jedną mackę na Bramę Lwowską, drugą na Bramę Szczebrzeską; trzecią na Fortę, a dwie na izbę i kordegardę. Zabroniono także osobom nieupoważnionym pobierania opłat targowego tygodniowego od drobnych sprzedawców, przekupek z kramików w podcieniach i kobiet ze wsi sprzedających swoje produkty żywnościowe. Zdarzały się wcześniej przypadki nieuzasadnionego pobierania opłat na „ratusz”, „wójta”, „pisarza”, „prezydenta”, co zostało zabronione. Cechy miały wybierać opłaty dawnym zwyczajem, a nad wszystkim miał sprawować pieczę magistrat. Jarmarczne było wybierane według dawnego zwyczaju na Zamek, na marszałka i na prezydenta, więcej na nikogo.
Magistrat został ponadto zobowiązany do przeprowadzenia „próby” chleba, mięsa, miodu, piwa, gdyż i na tym polu stwierdzano nadużycia, i do ułożenia odpowiednich instrukcji eliminujących oszukańcze procedery. Żydów naruszających ustalone normy powoływano przed Sąd Marszałkowski i karano grzywną oraz wieżą, pozostali podlegali pod jurysdykcję arbitra-instygatora miejskiego. W czasie jarmarku dano pierwszeństwo zakupu wiktuałów, zboża itp. towarów mieszczanom i gospodarzom (do godz. 10-tej), dopiero potem mogli prowadzić zakup kupcy na handel i na skład. Uniwersał zezwalał żołnierzom garnizonu z twierdzy wykonywać dorywczą pracę zarobkową w czasie wolnym od służby (siekierą, piłą itp.). Magistrat został zobowiązany do wykonania wszelkich zaleceń wydanych przez ordynata.
***
Uniwersał drugi[8]
Klemens Jerzy na Zamościu ordynat Zamoyski, płoskirowski, tarnawacki starosta, pułkownik pułku husarskiego JKM i Rzeczyptej
Wszem wobec i każdemu z osobna komu to wiedzieć będzie należało iż ja mając sobie doniesiono jako przez różne extorsye[9] przejeżdżające przez miasto moje Zamość i przejeżdżający z wiktuałami, materiałami i innymi towarami ludzie, od różnych osób są depaktowani, że w tym czasie jednych rzeczy dokupić się a innych ciężko dostać, skąd wynika w tak obfitym kraju niedostatek i (.)arystya, tym tedy depaktacjom zapobiegając, a ludzi odstręczonych zachęcić chcący, niniejszym listem moim wspomnione myta i (.)oralia, kto one i jakim sposobem wybierać będzie, dyspozycję jest już warowano, że żołnierze ani na siebie ani na IchM PP. oficerów, tarcic, gontów, łat, węgli, dużego drzewa ani polan z fury, nawet i na Zamek, wybierać nie będą, ani pieniędzy od wspomnianych rzeczy żadnym pretekstem wyciągać nie mają, szczególnie pozwoliło się od jednej fury brać mycki, to jest patyki, a nie polana i to jedną myckę na Bramę Lwowską, drugą na Szczebrzeską, trzecie na Fortę, a dwie na izbę i kordegardę, a więcej na nikogo.
Myto[10] zaś skarbowe przy arendarzach teraz zostające instruktażem już ręką moją podpisano objaśnione będzie żeby zaś zacnie sławetny magistrat to jest mieszczanie zamojscy i pospólstwo pretekstem myta w podobnych okolicznościach depaktacji odtąd się serio zaleca, że żadnego polana od drew, fury ani tarcic, gontów, łat, węgli ani drzewa żadnego od nikogo ani żadnej Solucji, targowego czyli tygodniowego, także od kramników na podszeniach od przekupek z wiktuałami, rybami, chlebami siedzących od kobiet ze wsiów z żywnościami i innymi na przedaż drobiazgami przychodzących zapobiegając karystyi i drogości pieniędzmi ani rzeczami depaktować i onych uzurpować nie ważyli się to jest na ratusz, wójta, pisarza, prezydenta ani żadną inna osobę exepto mistrza, który zwyczajem dawnym bierać, ale ludzi depaktować nie ma, którego in (.)oeriam animadversionem zacnie sławetnemu magistratowi oddaje się. Także excepto jarmarcznego, które podług zwyczaju dawnego na zamek, to jest na W JM P. Marszałka Ordynackiego i na zacnie sł. Prezydenta, a więcej na nikogo z sprawiedliwą moderacją wybierany będzie.
W innych zaś rzeczach regulować się magistrat powinien do instruktarza, który w tym liście inserowany jest, jako to od wozu jednego z towarem wielkim czyli małym groszy trzy, od konia każdego w tymże wozie idącego po gr. 3., od wozu z sokiem wiśniowym czyli powidłami faseczka; od wozu soli na targ przywiezionej gr. 3; od beczki soli grosz jeden; od przekupn[i]a, który zboże kupują gr. 3; od konia każdego w tymże wozie idącego po gr. 3; od wozu gontów na targ przywiezionych gr. 2; od konia w tymże wozie gr. 3; od beczki miodu na wozie gr. 6; od koni luźnych przepędzonych na jarmark tu do miasta po gr. 3; od wozu chmielu, czyli Wantucha gr. 15; od worka chmielu półkorcowego gr. jeden; od wozu z[e] śledziami gr. 3; od beczki śledzi odbitej, co na podsieniu przedają gr. 6; od beczki ryb słonych, które na podsieniu przedają gr. 6; od kół obodziastych od wozu z Ordynacji gr. 2; od kół przez cudzych kołodziejów przywiezionych od wozu gr. 3; od wozu cebuli, wieniec cebuli albo gr. 6; od wozu łopat, rydliszków, wideł gr. 3; od wozu z jagłami – jagieł garniec; od żarn od każdego żarna gr. 2; od wozu łyczaków – łyczak jeden; od wozu z osełkami gr. 6; od wozu śliwek, jabłek, gruszek i innych fruktów gr. 6; od czapników gr. 6; olejarek cudzych oleju kwaterka w wadze od każdego kamienia po gr. 1. W kłodziu od każdego półmacka po szelągu; od wołów przechodzących, czyli na jarmark przypędzonych gr. 3; od krowy i mniejszego bydła gr. 1.
A jeżeli nad wspomniany instruktarz sprzeciwiając się teraźniejszej dyspozycji mojej, miasto, mytnik miejski, czyli ratuszny albo kto inny większe myta czyli od wiktuwałów lub drzewa i materiałów będzie od płacenia uwolnianych wyciągać i uzurpować ważyli się, tedy za każdą razą krzywdzący ukrzywdzonemu 100 grzywien winny za doniesieniem zapłaci (..) teraz wieże Ratuszne siedzieć będzie, że zaś przez fałszywe miary i półmacki, które się po różnych domach na zdzierstwo i oszukaństwo przedających i kupujących praktykuje podobna wynika drożyzna i krzywda. Chleby także zbyt są małe i niedobrze wypieczone. Garce, kwarty i łokcie niesprawiedliwe a trunki i żywności drogie, przeto dawne w tym odnawiając zwyczaje poleciłem to WMści P. Marszałkowi memu ordynackiemu, teraz i na potem będącemu, aby zasiadłszy wespół z magistratem w jak najprędszym czasie na ratuszu zrewidowawszy wagi jeżeli są sprawiedliwe, tudzież kłodę, półmacki oraz łokcie, kwarty i garce wszystkie fałszywe pokasuje, sprawiedliwe postanowi i pieczęcią moją obwaruje i aby od przedających zachowane były. Co się tknie katolików magistratowi poleci, a Żydów sam władzą swoją napomni.
Chleba i mięsa za wzięciem przez magistrat, próby miodu i piwa podług różności ułoży i takową moderacją, dwa razy w roku czynioną mieć zechce, przeciwko której sprzeciwiający się katolik czyli raczej mieszczanin przez magistrat na instancje Instygatora zapoznany pana arbitraria podług występku, a zaś Żyd przed Sąd Marszałkowski karany wieżą i grzywnami być ma. In supri wszystkim z przekupionych wiktuałów, zboża i innych potrzeb, które na składy zakupują czyli na handel, aby do godziny dziesiątej na dniu jarmarcznym czyli targowym żadnej rzeczy zakupować nie ważyli się, ale pierwsi są do tego mieszczanie i mieszkający gospodarze, którzy na wyżywienie i potrzeb swoich kupować będą. O dziesiątej zaś wolne jest każdemu na swój profit kupowanie, a że garnizon tutejszy zanosi skargi, jako tenże magistrat swoim domysłem, od żołnierzy w zbywającym czasie od warty, piłą albo siekierą bądź inną pracą zarabiających, jakiegoś pretenduje do miasta opłacania się, przeto aby takowe (…) i preteksta nie praktykowały się, serio zakazuję, zalecając zacnie sławetnemu magistratowi, aby ten mój uniwersał we wszystkim był zachowany, dla wiadomości wszystkich publicznie obwołany będzie, w akta miejskie inserowany został, który dla większej wagi i waloru ręką moją podpisuję i pieczęcią stwierdzić rozkazałem. Dat[um] w Zamościu d. 7 (…) 1760. Klemens ordynat Zamoyski mpp.
***
VIII ordynat liczył także na Ormian. To dla nich 8 października 1760 r. wydał dokument, w którym przywracał im wszystkie dawne prawa i przywileje, dwuletnią wolniznę domostw i towarów od wszelkich powinności miejskich, pierwszeństwo przed Żydami w zakupie i wykupie od nich kamienic i sklepów rynkowych oraz w prowadzeniu handlu towarami, którymi nie wolno będzie handlować Żydom. Gwarantował im bezpieczeństwo, osobistą protekcję i wolność religijną. Warto zwrócić uwagę, że w dokumencie jest mowa o „religii greckiej”, co w dobie przejścia kościoła ormiańskiego w unię z kościołem rzymskokatolickim wydawać się może co najmniej dziwne. Jako powód załamania się kupiectwa ormiańskiego w Zamościu podaje się zazwyczaj serię wojen na terenach Rzeczypospolitej, która sprawiła, że szlaki handlowe stały się niebezpieczne. Inną z przyczyn opuszczenia miasta, kto wie czy nie zasadniczą, była wymuszona zmiana duchowości ormiańskiej, głęboko zakorzenionej w religijnym rycie wschodnim.
***
Uniwersał trzeci[11]
Klemens Józef na Zamościu ordynat zamojski, płoskirowski, tarnawcki starosta, pułkownik pułku husarskiego Wojsk JKM i Rzeczyptey.
Wszem wobec i każdemu z osobna komu o tym wiedzieć będzie należało iż ja wszystkie do tego łożyć umyśliłem starania, aby miasto moje Zamość i współ mieszkańców w nim rezydujących, nie tylko ile być może w jako najlepszej widzieć sytuacji, co się bez pomnożenia kupców i handlów stać nie może, ale do tego jako jest pierwsze objectum moje widzieć toż miasto Zamość napełnione osobami chrześcijańskimi katolickimi, tak mając sobie doniesiono jako niektóre familie oryentalnych kupców z zagranicy tureckiej wyszłe, inni z krajów podolskich i ruskich, radziby bezpieczną swoją lokację i należyte z towarami swoimi mieć schronienie. Przeto tychże kupców orientalnych Religij Greckiey czyli Nacyi Ormiańskiey niniejszym listem ubezpieczam iż jako w mieście i Fortecy mojej Zamościu taż nacja ma swój kościół, proboszcza i nadane jeszcze przez sławnej pamięci Fundatora Ordynacji prawa i przywileje, tak przy tychże ci wszyscy nienaruszenie zostawać będą, którzy by się tu lokować chcieli. Nadto pierwsi będą do wszelkich sobie kupowania placów i wykupowania Żydów z kamienic i sklepów w samym Rynku czyli na Publicznej Ulicy rezydujących libertując[12] onych czoby domy i towary do czasu lat dwóch od wszelkiego do miasta i skarbu mego, płacenia myta i jakiejkolwiek daniny i upewniając na każdym miejscu moją dla nich protekcję. Na ostatek, jeżeliby towarem swoim dostateczny dla sufficyencyi[13] miasta i okolicy tutejszej handel prowadzić mogli, takowym towarem, że Żydzi handlować nie będą. Serio się zakazuje i zakazać przyrzekam. Co się zaś dotyczy innych, tak podolskich jako i zagranicznych kupców, tych osobnym uniwersałem moim uwieścić [obwieścić] i favore wolności, bezpieczeństwa ich osób, handlów i towarów asekurować determinowałem. Ten zaś list dla większej wiary ręką moją przy zwykłej pieczęci podpisuję. Datum w Zamościu die octavo (.)bris 1760 Anno (8 października 1760 r.). Klemens Ordynat Zamoyski mpp.
***
-
Intercyza przedślubna z 1763 r. podaje drugie imię ordynata Józef.