Wertując od lat archiwalne akta gminy ormiańskiej z Zamościa, napotkałam szereg informacji o pochówkach zamojskich Ormian na miejscowym cmentarzu ormiańskim. Nikt jak dotąd nie obliczył ile ich było, nawet w przybliżeniu. Dzisiaj cmentarz ten nie istnieje. Znajdował się we wschodniej części miasta, wokół cerkwi (kościoła) ormiańskiego. Zainteresowanych jego historią odsyłam do opisu tej nekropolii w opracowaniu dr Jakuba Żygawskiego[1] i Andrzeja Kędziory.[2] Bardzo liczna grupa Ormian,[3] zamieszkująca nasze miasto przez ponad trzy stulecia, chowała swoich zmarłych na tymże właśnie cmentarzu. Jedyną pamiątką po tej nekropolii jest odkryta w 2011 r. ormiańska płyta nagrobna, którą możemy zobaczyć[4] w jednym z otworów strzelniczych Starej Bramy Lubelskiej.

Zamość, nagrobna płyta ormiańska, fot. Ewa Lisiecka 24.06.2011 r.
Współcześnie, w miejscu dawnego cmentarza ormiańskiego stoi Hotel „Renesans,” budowany w latach 70. XX w. O tym, że był to teren dawnego sektora zabudowy ormiańskiej informuje płyta pamiątkowa przy wejściu do hotelu, z informacją w języku ormiańskim i polskim. Po przeciwnej stronie, przy ul. Łukasińskiego stoi chaczkar[5], ormiański krzyż upamiętniający nację ormiańską zamieszkującą Zamość. Pomnik zaistniał oficjalnie w przestrzeni miasta podczas odsłonięcia w dniu 16.09.2018 r.

Zamość, chaczkar, płyta pamiątkowa, fot. Ewa Lisiecka
Jedną z osób pochowanych na cmentarzu ormiańskim w Zamościu była Ustyana (Begunowa) Łusikowicowa, matka braci Łazarza (starszego) i Owanisa (młodszego) Łusikowiców. Dowiadujemy się o tym z ksiąg ormiańskich pod datą 22 stycznia 1647 r.[6] Łazarz Łusikowicz, wymieniany był w dokumentach archiwalnych jako ormiański obywatel zamojski, dotychczas nam nieznany z innych dokumentów archiwalnych i nie odnotowany w „Poczcie zamojskich Ormian”. Jego matka zmarła w domu Warterysa Kirkorowicza w lipcu 1643 r., i to on ją pochował na zamojskim cmentarzu ormiańskim,[7] pod nieobecność Łazarza Łusikowica, określanego w tym czasie w dokumentach jako Ormianina z miasta tureckiego Jędrnopola. Sumy pozostawione w Zamościu na utrzymanie matki, z których po czterech latach (1643-1647) przyrosło 130 talarów lewkowych, rozliczał Łazarz Łusikowicz z Warterysem Kirkorowiczem, odliczając na pogrzebowe wydatki. Rzeczy po matce miały być zapieczętowane (opatrzone pieczęcią), do czasu przybycia do Zamościa syna i ojca.

Rzeczy i dobra po Ustyanie Łusikowicowej, zostające pod kuratelą Kirkorowicza, zostały podzielone pomiędzy dwóch braci. Syn starszy pro forte sua (dla jego własnego dobra) otrzymał swoją część. Druga część dóbr w domu pana Warterysa zostaje do bytności Owanisa syna młodszego tej to Nieboszczykowej i córkach jego jako i czeladzi, przy tychże panach wiernych zapieczętował się i onemu w cale [w całości] mają być dochowane. Inwentaryzacji nie dokonywano bo też nie było co, ale Warterys Kirkorowicz został ze wszystkiego uwolniony i rozliczony.
Co stało się z pochówkami ormiańskimi w Zamościu? Zapewne część z nich ekshumowano podczas budowy hotelu i zagospodarowywania terenu wokół nowego obiektu. Gdzie? Czy część płyt nagrobnych może nadal znajdować się na dawnym cmentarzu ormiańskim? Może ktoś zna odpowiedzi na te pytania.
Armeńskie tradycje pogrzebowe[8] są w zasadzie zbliżone do chrześcijańskich pochówków. Obrzędy towarzyszące odejściu zmarłego są pełne symboliki, mistyki i szacunku dla życia oraz pamięci bliskiego członka rodziny, który żegna się ze światem doczesnym. Ormianie wierzą w czakatagir – przeznaczenie, które towarzyszy człowiekowi od narodzin. Według ich wierzeń, w chwili śmierci do człowieka przychodzi anioł aby zabrać jego duszę. Ormianin ma odchodzić bez lęku, spokojnie i bez niechęci rozstania się z życiem. Krewni otwierają drzwi i okna w domu umierającego, umożliwiając aniołowi uniesienie duszy przez tę swoistą „drogę”. Zasłaniają lustra, zatrzymują zegary symbolizując koniec cyklu życia. Po śmierci czuwają przy zmarłym, nie odstępując go do chwili wyprowadzenia z domu. Potem kładą duży kamień w miejscu gdzie spoczywało ciało i zostawiają go tam przez siedem dni. Ormianie należą do przesądnych ludzi, a kamień miał chronić rodzinę przed kolejnym nieszczęściem. Kamień był barierą dla zła, jednak po tygodniu był wyrzucany.

Zamość, zbiory Muzeum Zamojskiego, cegła z literami ormiańskimi, fot. Ewa Lisiecka, 2021
Po śmierci ciało zmarłego podlegało oczyszczeniu (ablucji), co symbolizowało oczyszczanie duszy przed ostatnią podróżą. Ciało składano do trumny. Przy niej zapalno świecę-symbol, której światło pomagało duszy odnaleźć spokój i drogę do nieba.
W czasie pogrzebu, jeszcze w domu, krewni i znajomi gromadzili się wokół zmarłego. W niektórych domach stawiało się pudełko na pieniądze, jako wsparcie dla rodziny zmarłego. Ormiańska tradycja wspierała zawsze datki na wspominki i utrzymanie pamięci osób zmarłych. Każdy z żałobników obchodził trumnę trzykrotnie (odwrotnie do ruchu wskazówek zegara). Całowano róg trumny lub dłoń zmarłego na znak szacunku i pożegnania. Przed zamknięciem trumny wkładano do niej przedmioty bliskie zmarłemu. Dzięki temu dusza zmarłego uwalniała się od ziemskich dóbr i przywiązania do życia.
Zmarłego chowano trzeciego dnia po śmierci. Trumnę obracano wokół własnej osi trzykrotnie. Również trzykrotnie unoszono ją w górę i opuszczano w dół. Jeżeli w domu zmarłego nie było wystarczająco dużo miejsca, rezygnowano z tego rytuału. Przed wyniesieniem trumny z domu jej przednia część powinna uderzyć trzykrotnie we framugę drzwi, co według wierzeń Ormian miało zapobiec powrotowi ducha do domu. Później następowała exportacja ciała do kościoła i na cmentarz.
Na cmentarzu trumnę niesiono, transportu używało się tylko przy znacznych odległościach od cmentarza. Pogrzebowi towarzyszyła duża ilość kwiatów i wieńców, niekiedy muzyka. Pamięć zmarłego czczono stypą w dniu pogrzebu oraz trzeciego, siódmego i czterdziestego dnia po śmierci. Cyfry kryły symbolikę, przykładowo cyfra 40 oznaczała ostateczne opuszczenie doczesnego świata przez duszę. Do tradycyjnych potraw w czasie stypy należała kasza z pszenicy z wołowiną jako symbol życia i dostatku. Winem żegnało się zmarłego. Płytę nagrobną kładziono na grób rok po śmierci.
***
Do czasów współczesnych w Zamościu przetrwały jedynie fundamenty kościoła ormiańskiego i krypty grobowe, ukryte jednak pod fundamentami hotelu „Renesans”. Istnienia tych krypt nie domyślano się nawet, kiedy zapadła decyzja wykonania nowego gmachu w miejscu „pustego placu przykościelnego”. Jego budowa zniszczyła również w sposób nieodwracalny teren dawnego cmentarza ormiańskiego. W kryptach, w podziemiach kościołów ormiańskich chowano: księży, dostojników kościelnych i „starszych” nacji ormiańskiej. Pozostali chowani byli na cmentarzu przykościelnym, a ich groby nakrywano płasko ułożonymi płytami nagrobnymi, zgodnie ze zwyczajem ormiańskim.
Na płytach umieszczano napisy w języku ormiańskim, kipczackim, (vide zamojska płyta ormiańska), a w późniejszym czasie także w języku polskim. Nagrobne płyty zdobiono mieszczańskimi gmerkami i tarczami z monogramami oraz zdobiono wiciami roślinnymi i plecionakami. Nie znajdziemy na nich natomiast krzyży. Tradycyjnie przeznaczone do deptania, płyty grobowe wśród napisów i herbów nigdy nie posiadały znaku krzyża, jedynie wyryte napisy i ornamenty.[9] Krzyże utrudniałyby dostęp do kościoła i uniemożliwiałyby procesje. Kładąc płyty poziomo na ziemi spełniano wolę obierających tu sobie miejsce pośmiertnego spoczynku, którzy powodowani duchem ekspiacji pragnęli, by wierni, przechodząc do kościoła, deptali nogami ich groby, a odczytując wyryte tutaj napisy, pamiętali o nich w swoich modlitwach. Z czasem zatarcie wykutych napisów i ozdób, jakby symbolizowało zmazanie win i grzechów zmarłego, przy czym stąpanie po znakach krzyża byłoby oczywiście profanacją i urazą uczyć religijnych.[10]
Przy końcu XVIII w. władze austriackie prowadziły akcję zamykania wszystkich cmentarzy przykościelnych, w tym ormiańskich (dekret z 11.12.1783 r.). W Zamościu w 1784 r. założono cmentarz przy kościele św. Katarzyny na Przedmieściu Lubelskim. Z cmentarza korzystali wszyscy chrześcijanie.* W nieco późniejszym czasie zamojska gmina ormiańska chyliła się ku upadkowi, w zasadzie już nie istniała. Pochówków spolonizowanych Ormian dokonywano zapewne na cmentarzach rzymskokatolickich. Na niektórych cmentarzach ormiańskich dochodziło do kradzieży płyt nagrobnych Ormian i wykorzystywania ich wtórnie jako nagrobki dla innych pochówków. W Zamościu znamy natomiast przypadek wtórnego zastosowania ormiańskiej płyty nagrobnej do reperacji uszkodzonych murów fortyfikacyjnych miasta.

Sektor ormiański w Zamościu – wycinek Planu twierdzy Zamość z drugiej połowy XVIII w. – w: Bogumiła Sawa. Zamość 1772-1866, tom II Ilustracje, s. 40.
Ormianie otrzymali od Jana Zamoyskiego do zasiedlenia w Zamościu całą dzielnicę w północno-wschodniej części miasta. Zgodnie z przywilejem z 1585 r. należały do Ormian parcele przy Rynku Wielkim (pierzeja północna i wschodnia); parcele przy ulicy będącej przedłużeniem północnej pierzei rynkowej (ul. Ormiańska) oraz dwa bloki połączone we wschodnim paśmie bloków skrajnych (wzdłuż fortyfikacji). Ten ostatni teren podzielono na trzy części. W środkowej (na przedłużeniu ul. Ormiańskiej) usytuowano kościół; w części południowej plebanię i budynki pomocnicze, w północnej zaś szpital z kaplicą. Resztę tego terenu przeznaczono na cmentarz ormiański.[11]
Wykaz Ormian pochowanych na cmentarzu ormiańskim w Zamościu
(udokumentowanych archiwalnie – w trakcie uzupełniania)
Nie posiadamy ormiańskich ksiąg narodzin, umów przedślubnych, ślubów i śmierci zamojskich Ormian. Zaginęły albo zalegają jakieś przepastne, niezbadane jeszcze archiwa. Szczątkowe informacje na ten temat czerpiemy z innego rodzaju archiwalnych akt ormiańskiej gminy w Zamościu. Badania nad pochówkami ormiańskim w Zamościu, także na cmentarzach poza ormiańskim, nie były dotychczas przedmiotem żadnych dociekań ani tym bardziej badań.
-
Łusikowicowa (Begunowa) Ustyana – 1643 r. – APL AMZ 67, skany 100 i 110
-
Bartoszowicz Gabriel – 1657 r. – APL AMZ 66; Rudomicz, cz. 1, s. 49
-
Kirkorowicz Abraham – 1626 r. – Mieszczaństwo zamojskie w XVII w.: Kirkorowicze |
-
Sachwelowicz Sołtan – 1656 r. – Pod Madonną |
-
Kawałko Danuta. Cmentarze województwa zamojskiego. Zamość 1994. s. 294.
Ewa Lisiecka