Zamojska „Kamienica po Madonną” odkrywa swoje tajemnice
M Y G Y R D I C Z – to ormiańskie imię, od którego powstał zniekształcony patronimik Megerdicowicz, określający zamojską rodzinę Ormian. Znane są także odmiany tego nazwiska: Megerdeczowicz; Megerdyczowicz; Megardiaszowicz; Migerdicz; Megerdowicz używane przemiennie, w zależności od tego jak usłyszał i zapisał je skryba w aktach urzędowych. W Zamościu Mygyrdicze notowani byli już w XVI w. Córka Mygyrdicza z Zamościa, Jomelik wyszła za mąż w 1586 r. za Bartosza Bachsze.[1] Imię Bachsza przeszło w Bartosz i spolonizowany patronimik Bartoszowicz. Migerdicz Bartosz, Aleksander i Jan wymieniani są jako właściciele działki (za działką Zachariasza) w kierunku wschodnim, w pierzei północnej Rynku Wielkiego.[2]
Jednym z przedstawicieli drugiego pokolenia tej zamojskiej rodziny Ormian był Krzysztof Megerdicowicz.[3] Wielokrotnie sprawował urząd ławnika sądu ormiańskiego, przykładowo w latach: 1632-33; 1636; 1638; 1643-1645. Jego żoną była Zuzanna Zachariaszowa. Mieszkali przy Rynku Wielkim w sąsiedztwie Gabriela Aryewowicza i Anny Topałowej. W 1642 r. sprzedali za 2500 złp. swój dom, stojący w miejscu dzisiejszej kamienicy przy ul. Ormiańskiej 22, Sołtanowi Sachwelowiczowi[4] i jego żonie Milusi Warterysownej.
Krzysztof i Zuzanna Megerdicze wydali córkę Różę za zamojskiego Ormianina, kupca Aryewa Derdatowicza. Pani Róża Aryewowa zmarła w kwietniu 1644 r., pod nieobecność swojego męża w Zamościu, który wyjechał w celach handlowych do Turcji, z polecenia Warterysa Kirkorowicza. Przeprowadzono inwentaryzację dóbr, nie czekając na powrót Derdatowicza.

Ormianki zamojskie ubierały się „z ormiańska”,[5] chociaż w ich garderobach co krok napotykamy ubrania i przedmioty z dopiskiem „turecki”. Potwierdza to m.in. zinwentaryzowana garderoba zmarłej Róży, ale także innych zamojskich Ormianek opisywanych wcześniej. Bardziej stosowny byłby przymiotnik „wschodni”. Mąż Róży prowadził handel dalekosiężny, wyjeżdżając m.in. do Turcji, więc siłą rzeczy przywoził żonie materie i ubrania ze wschodu. Na ile odpowiadały one tradycyjnym ubiorom ormiańskim, trudno jest określić na podstawie zapisów archiwalnych, ale pewne jest, że Ormianie nawet w diasporze byli silnie przywiązani do tradycji i obyczajów kultury ormiańskiej. Ich garderoba była wykonana z wysokiej klasy materiałów, na które stać było tylko najzamożniejszych. Jedwab był bardzo drogi, sprowadzano go z Chin, a u naszej Róży było aż siedem motków jedwabiu kręconego i tureckie krosienko jedwabiem białym szyte. Róża Aryewowa tkała jedwab samodzielnienie na niewielkim krośnie. Miała wśród garderoby pas jedwabny, zapewne bogato zdobiony, jedwabne chusty, rękawy i kołnierz wyszywane jedwabiem. Wśród kolorowych tkanin przeważał czamlet[6], muchair, angora, kitajka, atłas. Był również tańszy kir, paklak[7], płótno, drelich. Ubrania zdobiono bogatym haftem i ocieplano futrami popielic, soboli, królików, lisów. Katan, katanasz, katanka, delijka, letnik, kabat, kołpak, czepki i czapki, pasy, pończochy, skarpetki, rękawiczki, chusty, zawój, jarmułkowa czapeczka, rękawy wyszywane, papucie, zauszniczki, pierścienie, perły, srebrne ozdoby i krzyżyki wypełniały białogłowską garderobę zamojskiej Ormianki Róży.

