Relikwie Corpi Santi z Tomaszowa Lubelskiego.

Informujemy naszych Czytelników, że dr Ruth Sargent Noyes z duńskiego Muzeum Narodowego, napisała ten artykuł na naszą prośbę i wyraziła zgodę na jego publikację na stronie przewodnickiej. Na język polski przetłumaczyła  go dla nas za pomocą automatycznego tłumacza. Tekst został tylko nieznacznie poprawiony, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest to tłumaczenie doskonałe. Prosimy zatem przewodników, względnie sympatyków Koła Przewodników, którzy znają język angielski w stopniu biegłym, o pomoc w jego przetłumaczeniu. Poszukując w internecie informacji na temat wyjątkowych relikwii tzw. Corpi Santi, dr Noyes trafiła przypadkowo na artykuł  na stronie przewodnickiej, dotyczący Trynitarzy z Tomaszowa Lubelskiego i wzmianki na temat relikwii św. Feliksa. Tak zaczęła się nasza korespondencja, wymiana informacji i zdjęć, która w rezultacie zaowocowała niniejszym artykułem. Dr Ruth Sargent Noyes jest w trakcie realizacji nowego projektu badawczego i zamierza w przyszłości wydać książkę na temat wymiany relikwii pomiędzy Rzymem i krajami nadbałtyckimi, w tym m.in. relikwii Corpi Santi. Zanim jednak to nastąpi mamy sposobność wcześniejszego zapoznania się z faktem, że na naszym terenie znajdują się wyjątkowe, wręcz unikatowe relikwie. Mamy nadzieję, że artykuł ten wzbudzi zainteresowanie lokalnej społeczności, historyków sztuki i służb konserwatorskich, i być może doprowadzi do lepszego poznania tego wyjątkowego, nowożytnego relikwiarza wczesnochrześcijańskiego męczennika za wiarę. Przy tej okazji chciałabym serdeczne podziękować dr Ruth Sargent Noyes za podzielenie się z nami swoją wiedzą i za bardzo ciekawy artykuł.

_______________________________________________________________________________________________________

Polskie relikwiarze: Relikwie Corpisanti św. Feliksa w kościele Zwiastowania NMP w Tomaszowie Lubelskim
dr Ruth Sargent Noyes
Po ponownym odkryciu rzymskich katakumb w 1578 r., miasto papieskie stało się czymś, co z początku wydawało się nieskończoną kopalnią kości starożytnych świętych męczenników. Relikwie z katakumb od pierwszych męczenników, którzy cierpieli i umierali za wiarę, były bardzo pożądane przez katolickie wspólnoty religijne na całym świecie. W XVII wieku Watykan ustanowił system regulujący sposób zarządzania tym „cennym zasobem”, a zwłaszcza sposobem jego dystrybucji, zgodnie z prośbami wiernych, szczególnie o najcenniejsze „całe ciała”, które obejmowały cały szkielet . Relikwie te stały się tak popularne, że w XVIII wieku pozornie nieskończone zasoby zostały w dużej mierze rozdzielone na kościoły, cerkwie i klasztory. W katakumbach nie pozostało zbyt wiele kompletnych szkieletów. Przeważnie pozostały bardzo delikatne fragmenty kości, które trudno było rozproszyć. Ale popyt na relikwie z katakumb nie ustawał. Tutaj pojawiła się szansa na innowacje: Corpisanti (włoski: „Święte ciała”) dał rozwiązanie tego problemu „podaży i popytu”. Relikwie św. Feliksa z Tomaszowa Lubelskiego były częścią tego rozwiązania.
Corpisanti reprezentują unikalny rodzaj świętego obiektu kultu i artefaktu sakralnego dziedzictwa kulturowego. Zostały one wykonane podczas warsztatów rzemieślniczych pod nadzorem urzędników Watykanu w Rzymie w okresie między c. 1750–1850. Corpisanti są wyjątkowe, ponieważ łączą świętą relikwię i pojemnik z relikwiarzem w jedną rzeźbiarską formę. Zawierają zwłoki (kości) pierwszych świętych i męczenników ze starożytnych rzymskich katakumb. Te kości relikwii są zintegrowane z dziełem człowieka, trójwymiarową rzeźbą naturalnej wielkości, wykonaną z różnych materiałów w celu przybliżenia postaci ludzkiej. Ważny przykład rzeźb relikwii Corpisanti przetrwał do dziś w kościele Zwiastowania NMP w Tomaszowie Lubelskim. Relikwie z Tomaszowa Lubelskiego pochodzą od starożytnego, chrześcijańskiego świętego męczennika Feliksa. Tutaj omówimy, jak powstały relikwie, jak dotarły do Tomaszowa Lubelskiego, dlaczego relikwia ta jest historycznie ważna i jak możemy zweryfikować jej „tożsamość”.
Jak relikwie św. Feliksa przybyły z katakumb w Rzymie do Tomaszowa Lubelskiego (na ówczesnym terytorium Rzeczpospolitej Obojga Narodów) w XVIII wieku? Po pierwsze, jakiś lokalny przedstawiciel z Polski musiał udać się do miasta papieskiego, ponieważ oficjalna prośba o relikwie Corpisanti musiała zostać złożona osobiście do władz watykańskich. Proces uzyskiwania tak rzadkich relikwii mógł trwać tygodnie, miesiące, a nawet lata, i zwykle obejmował osobistą audiencję u samego papieża, aby uzyskać oficjalną zgodę. Według archiwalnych danych Watykanu często prośby te pochodziły od przedstawicieli szlachty, ale w imieniu jakiegoś świętego zakonu. W przypadku relikwii św. Feliksa istnieje lokalne odniesienie do Józefa Potockiego (1673–1751), polskiego szlachcica, magnata i hetmana wielkiego, jako prokuratora relikwii. Jest potencjalnym kandydatem, ale ponieważ najwcześniejsza data Corpisanti to 1750 r. (jako możliwie najwcześniejsza data), mniej prawdopodobne jest, że  Józef Potocki osobiście był związany z relikwiami św. Feliksa. Jednak w innym przypadku, gdzie mamy do czynienia z bardzo podobnymi relikwiami św. Bonifacego na Litwie (Walkininki pod Wilnem) z 1765 r., istnieje związek z rodziną Stanisława Potockiego, który był synem Józefa Potockiego. Istnieją także silne podobieństwa między relikwiami z Walkininek i Tomaszowa Lubelskiego, więc możliwe jest, że sprowadzono je z Rzymu w tym samym czasie.
Jak ustalono tożsamość św. Feliksa i jak można to dziś zweryfikować? Ten kto osobiście poprosił o relikwie dla Polski, zrobił to prawdopodobnie w imieniu społeczności trynitarnej w Tomaszowie Lubelskim. Gdy prośba uzyskała aprobatę Watykanu, zespół specjalnych kopaczy zszedł do katakumb i zabrał kości. Kości te zostały uwierzytelnione przez urzędnika kościelnego i „ochrzczone” – ponieważ większość relikwii z katakumb była anonimowymi męczennikami, osoba prosząca o relikwie mogła „ochrzcić” szczątki wybranym przez siebie imieniem świętego. Na przykład „Feliks” to imię nadane przez osobę, która prosiła o relikwie takiego właśnie świętego. Watykan wydał specjalny dokument o nazwie Autentyczny certyfikat. Odnotowano w nim nazwę katakumby, w której wykopano kości, datę usunięcia z katakumb, organ który je usunął, imię wiernego odbiorcy, który o nie poprosił, opis relikwii oraz nazwę „ochrzczoną” nadaną relikwiom. Te same dokładne informacje o pochodzeniu, wydobywaniu i przekazywaniu relikwii Corpisanti są dobrze udokumentowane w archiwach watykańskich do dziś, gdzie dokładnie każde wydobycie reliktów katakumb z podziemnych cmentarzy rzymskich zostało starannie zarejestrowane. Istnieją więc dwa możliwe sposoby weryfikacji „tożsamości” relikwii z Tomaszowa Lubelskiego: po pierwsze, jeśli zostaną dokładnie sprawdzone, możemy znaleźć autentyczny certyfikat wraz z postacią relikwii w szklanej trumnie. Bardzo często dokument ten był przechowywany wraz z relikwiami. Po drugie, jeśli znamy przybliżoną datę i miejsce docelowe, możemy sprawdzić w aktach Watykanu konkretny wpis, który pasuje do sprowadzonych relikwii. Przy obu metodach konieczna jest dokładniejsza kontrola obiektu rzeźby relikwiarza – w celu znalezienia certyfikatu lub dokładniejszej daty.
Jak, i z jakich materiałów wykonano relikwie św. Feliksa? Po zabraniu kości z katakumb, uwierzytelnieniu i ochrzczeniu, rzymskie warsztaty rzemieślnicze stworzyły nową typologię relikwiarza, aby je chronić: postać z uformowanego wosku, utwardzonej klejem tkaniny lub pergaminu, drewna i metalu, przedstawiającą rzymskiego męczennika z umieszczonymi wewnątrz małymi kośćmi. Nie znamy nazwisk rzemieślników, którzy pracowali nad stworzeniem tych relikwiarzy-rzeźb. Materiały konstrukcyjne i projekt były bardzo zbliżone do niektórych lalek lub kukieł, chociaż Corpisanti nie zostały stworzone jako „mobilne”. Formowanie św. Feliksa rozpoczęto prawdopodobnie od „szkieletu” wykonanego z metalowego drutu i drewna. Do tego dodano „miąższ” wykonany z bawełny, papieru i innych miękkich materiałów organicznych. Ta forma została następnie odziana w luksusowe ubranie, zwykle jedwabne, w kostium zbliżony do wyglądu starożytnego wojownika – ponieważ większość reliktów z katakumb została „ochrzczona” tożsamością starożytnego rzymskiego żołnierza, który przeszedł na chrześcijaństwo, a następnie umarł za swoją wiarę. Całą postać ułożono w pozycji leżącej, stwarzającej wrażenie spokojnego snu, czyli takiej, w której ciało zostało złożone w katakumbach w celu pochówku. Postawa ta odzwierciedlała także starożytne (przedchrześcijańskie) rzeźby grobowe, a zatem była „archeologicznie” dokładna.
Gdzie znajdują się prawdziwe relikwie kostne w figurze Feliksa? Wewnątrz Corpisanti, w „sercu” tułowia, zwykle umieszczano małą torbę zawierającą fragmenty kości. Dodatkowe fragmenty czasami przymocowywano sznurkiem do drutu „szkieletu” pod ubraniem. Jedynymi widocznymi kośćmi były czasami kawałki dłoni, stóp i głowy. W zależności od techniki montażu w warsztacie, wielkości i trwałości pozostałości szczątków, można je przytrzymać drutem, klejem lub tkaniną lub połączyć z miękkimi rzeźbionymi materiałami, takimi jak gips lub wosk, aby stworzyć iluzję ciała. Kiedy w katakumbach nie odnaleziono czaszki, głowa mogłaby być w całości stworzona przez rzemieślnika. Głowa lub twarz, które najczęściej zawierały kości i wosk, były najbardziej podatne na degradację materiału lub uszkodzenia fizyczne w czasie i często były wymieniane lub „przywracane”. Wydaje się, że tak jest w przypadku „figury relikwiowej” św. Feliksa, którego cała głowa wydaje się być zmieniona, być może w epoce nowożytnej. Jednak ubrania i pozycja są prawdopodobnie oryginalne, ponieważ są bardzo zbliżone do oryginalnego wyglądu relikwii z Walkininek. Na przykład w przypadku św. Bonifacego z Walkininek nie tylko głowa została „przywrócona” w XIX wieku, ale cała postawa postaci została zmieniona z pierwotnej pozycji.
Dlaczego figura relikwiowa św. Feliksa w Tomaszowie Lubelskim jest ważnym przykładem Corpisanti? Kiedyś istniało aż 30 000-50 000 relikwii Corpisanti. Dziś przetrwało nie więcej niż około 100, większość przykładów we Włoszech, Hiszpanii, Francji i Meksyku. Zatem wszelkie zachowane przykłady są bardzo ważnym zapisem tego szczególnego rodzaju sakralnego dziedzictwa kulturowego. Badania naukowe nad tymi reliktami są prowadzone od niedawna i wciąż pozostaje wiele do odkrycia, w jaki sposób i przez kogo te rzeźby zostały wykonane. Do dziś uczeni twierdzą, że najwcześniejszy przykład tego rodzaju zabytków pochodzi z 1772 r. Jednak przykłady w krajach bałtyckich i północno-wschodniej Europy wskazują na 1770 r. Te ważne przypadki historyczne pokazują, że Corpisanti powstały już ok. 1750. Inne przykłady przywiezione na tereny dawnej Rzeczpospolitej (na przykład na dzisiejszej Łotwie, Białorusi, Litwie i w innych częściach Polski) zostały zniszczone lub bardzo poważnie uszkodzone w XX wieku. Dlatego też te figury świętych, które zachowały się w całości, tak jak figura św. Feliksa, są jeszcze ważniejsze. Ważne jest również poszerzenie wiedzy lokalnej na temat tych wyjątkowych zabytków. Mamy nadzieję, że szczegółowe badania tomaszowskiej figury relikwiowej św. Feliksa, przeprowadzone przez wyspecjalizowanych badaczy, ujawnią więcej wiedzy na ten temat, włączając w to badania w archiwach watykańskich.
Ruth Sargent Noyes posiada doktorat z historii sztuki i studiowała na Harvard University i Johns Hopkins University w USA. Przeprowadziła kilkuletnie badania w archiwach watykańskich w Rzymie, szczególnie w dziedzinach, w których krzyżują się sztuka i religia. Obecnie pracuje jako starszy pracownik naukowy w duńskim Muzeum Narodowym. W 2020 r. dr Noyes rozpoczęła nowy, finansowany ze środków UE projekt Marie Curie, dotyczący historii wymiany relikwii między Włochami i północno-wschodnią Europą, w tym historię Corpisanti.
 Zdjęcia
Zdjęcie 1. Relikwie św. Feliksa w kościele Zwiastowania NMP w Tomaszowie Lubelskim. Takie relikwie Corpisanti były często instalowane w specjalnym projekcie ołtarza, takim jak ten, zwanym „ołtarzem spowiedzi”, z relikwiami pod stołem ołtarzowym. Wierzono, że takie miejsce jest uświęcone. Niektóre wczesne, starożytne kościoły w Rzymie również miały relikwie męczenników pod ołtarzem, aby zaznaczyć miejsce, w którym święty „wyznał” grzechy i umarł za wiarę. Polski historyk sztuki prof. dr hab. Ryszard Mączyński w Toruniu napisał bardzo ważne studium ołtarzy spowiedzi i niektórych relikwii w ich wnętrzu (vide poniżej). Pierwotnie św. Feliks był w kościele trynitarnym w Tomaszowie Lubelskim, a dopiero pod koniec XVIII wieku przeniesiono relikwie do kościoła p.w. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. (fot. Zbigniew Pietrynko)
Zdjęcie 2. Przykład relikwiarza-rzeźby z katakumb Corpisanti, który wygląda podobnie do relikwii św. Feliksa. Święty Aureliusz, Katedra w Porto, Portugalia, ok. 1789. Głowa św. Aureliusza została „przywrócona” za pomocą pomalowanej maski z usztywnionego materiału, prawdopodobnie w XIX wieku. Było to powszechną praktyką, ponieważ głowa była najbardziej podatna na uszkodzenia i degradację. Na przykład twarze wyrzeźbione z wosku były czasami zjadane przez myszy kościelne.
Zdjęcie 3. Przykład Corpisanti przywiezionych do Rzeczypospolitej Obojga Narodów, być może mniej więcej w tym samym czasie co relikwie św. Feliksa i być może na prośbę tej samej rodziny. Św. Bonifacy, dziś w kościele parafialnym w Walkininkach na Litwie pod Wilnem, ok. 1765. Pierwotnie w klasztorze franciszkanów w Walkininkach, ale pod koniec XIX wieku przeniesione do kościoła parafialnego.
Zdjęcie 4. Św. Bonifacy, Kościół parafialny w Walkininkach, Litwa. Teraz te relikwie są konserwowane w Muzeum Dziedzictwa Kościelnego w Wilnie. Pozycja tej postaci została zmieniona, kiedy została przeniesiona, a także „przywrócona” w XIX wieku.
Zdjęcie 5. Relikt katakumby Autentyczny certyfikat wydany w Rzymie przez watykańskiego urzędnika papieskiego zakrystiana Nicola Angelo Maria Landiniego. Ten autentyk został przekazany wraz z relikwiami św. Benignusa (św. Benigni Męczennik) z Corpisanti w 1775 r., przewiezionymi do klasztoru benedyktynów w Lubomierzu w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Świadectwo stwierdza, że ​​relikwie zostały usunięte z rzymskiej katakumby w San Lorenzo 29 marca i zapieczętowane w drewnianym pudełku. Relikwie znajdują się teraz w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i Świętego Materna w Lubomierzu.
Zdjęcie 6. Zdjęcie rentgenowskie św. Aureliusza, katedra w Porto, Portugalia, 1789 r. Zdjęcie zrobione, gdy naukowcy niedawno przywrócili relikwiom  formę Corpisanti, pokazuje metalowy „szkielet” wewnątrz figury i tylko kilka kości, w tym nogi, ręce i część czaszki.
Zdjęcie 7. Oryginalny wygląd relikwii z kościoła parafialnego p.w. św. Bonifacego w Walkininkach na Litwie, zapisany w polskiej grafice pobożnej z 1770 r. Zbiór rzadkich książek Biblioteki Uniwersytetu Wileńskiego, Nabożeństwo do Świętego Bonifacego męczennika którego ciało w Walkinińskim kościele xieży franciszkanow… Wilno, 1770. Grafika ta ukazuje, że w czasie kiedy Corpisanti przywieziono z Rzymu, wyglądało to bardzo podobnie do figury relikwiowej św. Feliksa.
Zdjęcie 8. Malowana maska ​​na twarz, dodana do figury św. Bonifacego w Walkininkach pod koniec XIX wieku. Wspólne „przywracanie” uszkodzonej głowy. Relikwie Corpisanti są dziś bardzo rzadkie, a połączenie ich materiałów naturalnych i wytworzonych przez człowieka stanowi szczególne wyzwanie dla restauratorów i lokalnych społeczności, które chcą zachować te unikalne przedmioty.
Zdjęcie 9. Oryginalna częściowa czaszka św. Bonifacego w Walkininkach, wykazująca znaczną degradację. Do końca XVIII wieku w katakumbach pozostały tylko niektóre fragmenty kości. Wygląda na to, że tutaj był tylko kawałek dolnej szczęki z kilkoma zębami. Resztę głowy prawdopodobnie wyrzeźbiono z innych materiałów, na przykład gipsu i wosku pokrytego tkaniną. Jest to obecnie analizowane przez ekspertów z Muzeum Dziedzictwa Kościelnego w Wilnie, którzy określą materiały i najlepszą strategię konserwacji.
Dodatkowe lektury
Ryszard Mączyński, Nowożytne konfesje polskie. Artystyczne formy gloryfikacji grobów świętych i błogosławionych w dawnej Rzeczypospolitej. Toruń 2003.
Katarzyna Kolendo, “Woskowe figury z relikwiami Św. Klemensa biskupa męczennika z kościoła w Kiemliszkach i Justyna męczennika z kościoła w Mosarzu.” Sztuka kresów wschodnich – V. 5. Materiały sesji naukowej, Kraków, wrzesień 2000. Kraków 2003, 163-176.
Marek Machowski, „Bardzo krótka historia relikwiarza św. Kandyda z kościoła w Choroszczy, „Biuletyn Konserwatorski Województwa Podlaskiego.” Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku, 2004, 45-94.
Helena Hryszko, „Analiza techniki wykonania figury św. Kandyda z kościoła w Choroszczy, „Biuletyn Konserwatorski Województwa Podlaskiego.” Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku, 2004, 95-110.

_______________________________________________________________________________________________________

Polish catacombs: Corpisanti relics of St. Feliks in the Church of the Annunciation of the Blessed Virgin Mary in Tomaszów Lubelski
Ruth Sargent Noyes, PhD
After the rediscovery of the Roman catacombs in 1578, the Papal city became what seemed at first like an endless mine for the bones of ancient holy martyrs. Catacomb relics from the earliest martyrs who suffered and died for their faith were very desirable to Catholic religious communities around the world. By the 17th century, the Vatican had established a system to regulate how this “precious resource” was managed, and especially how it was distributed, according to requests from the faithful, particularly for the most valuable “whole bodies” that included an entire skeleton. These relics became so popular, that by the 18th century, the seemingly endless supply had been largely distributed to churches, monasteries and convents. Not too many complete skeletons remained in the catacombs. Mostly some very fragile bone fragments were left and these were difficult to disperse. But demand for catacomb relics remained very strong. Here there was an opportunity for innovation: Corpisanti (Italian: “Holy Bodies”) gave the solution to this “supply and demand” issue. St. Feliks of Tomaszów Lubelski was part of this solution (Image 1).
Corpisanti represent a unique type of sacred object of devotion and sacral cultural heritage artifact (Image 2). They were made in artisan workshops overseen by Vatican officials in Rome during the period between c. 1750-1850. Corpisanti are unique because they bring together the holy relic and the reliquary container into a single sculptural form. They incorporate bodily remains (bones) of the first saints and martyrs from the ancient Roman catacombs. These relic-bones are integrated within a man-made artwork, a life-size three-dimensional sculpture made from various materials to approximate a human figure. An important example of Corpisanti relic-sculptures survives today in the Church of the Annunciation of the Blessed Virgin Mary in Tomaszów Lubelski. The Tomaszów Lubelski relics are believed to from the ancient Christian martyr-saint Feliks. Here we will discuss how Feliks was made, how the relic came to Tomaszów Lubelski, why this relic is historically important, and how we can verify the relic’s “identity.”
How did Feliks come from catacombs in Rome to Tomaszów Lubelski (in what was then the historical territory of Poland-Lithuania) in 18th century? First, some local representative from Poland had to travel to the papal city, because an official request for Corpisanti relics needed to be made in person to Vatican authorities. The process to obtain such rare relics could take weeks, months, or even years, and it usually included a personal audience with the pope himself to get official approval. According to Vatican archive records, often these requests came from a member of nobility, but on behalf of some sacred religious order. In Feliks’s case, there is a local reference to Józef Potocki (1673–1751), Polish nobleman, magnate, and Great Hetman of the Crown, as possible procurator of the relics. He is a potential candidate, but because the earliest Corpisanti date to 1750 as earliest possible date, it is less likely Potocki himself was involved with Feliks relics. However, for another case from 1765 of very similar relics of St. Bonifacus in Lithuania (Valkininkai, near Vilnius), there is a connection to the family of Stanisław Potocki, who was the son of Józef Potocki. There are also strong similarities between the Valkininkai and Tomaszów Lubelski relics, so possibly they came from Rome about the same time (Image 3, 4).
How was the identity of Feliks determined, and how can this be verified today? Whoever personally requested the relics for Poland, they probably did this on behalf of Trinitarian community in Tomaszów Lubelski. Once the request had Vatican’s approval, a team of special excavators descended into catacombs and took some bones. These bones were authenticated by a Church official and “baptized” – because most catacomb relics were anonymous martyrs, the individual requesting a relic was permitted to “baptize” the remains with a name of their own choice. So “Feliks” for example was the name given by the person who petitioned for relics. A special document called an Authentic certificate was then issued by Vatican (Image 5). Here was noted the name of catacomb where bones excavated, date removed, which authority removed it, name of the faithful recipient who requested it, description of relics, and “baptized” name given to the relics. This same precise information about the origins, extraction and donation of Corpisanti relics are well documented in the Vatican archives still today, where almost every extraction of catacomb relics from the subterranean Roman cemeteries was carefully recorded. So there are two possible ways to verify the “identity” of the Tomaszów Lubelski relics: first, if closely inspected, we may find the authentic certificate together with the relic figure in the glass coffin. Very often this document was preserved together with the relics. Second, if we know the approximate date and destination, we can look in the Vatican records for a specific entry that matches. In either method, a closer inspection of the reliquary-sculpture object is necessary – to find the certificate or to determine more exact date.
How and from what materials was Feliks made? After bones were taken from catacombs, authenticated and baptized, Roman artisan workshops created a new typology of reliquary to protect them: a figure of molded wax, glue-hardened cloth or parchment, wood and metal depicting a Roman martyr with some small bones placed inside. We do not know the names of the artisans who worked creating these reliquary-sculptures. The construction materials and design were very close to some dolls or puppets, although the Corpisanti were not made to be “mobile.” Feliks probably started with a “skeleton” made from metal wire and wood (Image 6). To this was added “flesh” made from cotton, paper, and other soft organic materials. This form was then dressed in luxurious clothing, usually silk, in a costume that approximated the look of an ancient warrior – because most catacomb relics were “baptized” with the identity of some ancient Roman soldier who converted to Christianity, and then died for his faith. The entire figure was posed in a recumbent posture, as if peacefully sleeping in the position their body was deposited in the catacomb for burial. The posture also echoed that of ancient (pre-Christian) tomb sculptures, and thus was “archaeologically” accurate.
Where are the actual bone relics in Feliks? Inside the Corpisanti, at their “heart” inside the torso, was usually installed a small bag containing bone fragments. Additional fragments were sometimes attached with string to the wire “skeleton” under clothing. The only visible bones were sometimes pieces in the hands, feet and head. Depending on the workshop assembly techniques, size and durability of remains, these could be held in place with wire, glue, or fabric, or combined with soft sculpted materials like plaster or wax to make an illusion of flesh. If the skull was missing from catacombs, a head could be entirely manmade. The head or face, which most often included bones and wax, was most susceptible to material degradation or physical damage over time, and often was replaced or “restored.” This seems to be the case for Feliks, whose entire head appears to have been changed, perhaps in the modern era. However, the clothing and position are probably original, as they are very close to original look of the Valkininkai relics (Image 7). In the case of St. Bonifacus in Valkininkai, for example, not only was the head “restored” in 19th century, but the entire posture of the figure was changed from its original position (Image 8, 9).
Why is Feliks in Tomaszów Lubelski an important example of Corpisanti? At one time, as many as 30,000-50,000 Corpisanti relics were in existence. Today no more than approximately 100 survive, most examples in Italy, Spain, France and Mexico. Thus any surviving examples are a very important record of this special type pf sacral cultural heritage. Scientific research into these relics is only very recent and there is still much to be discovered about how and by whom these sculptures were made. Until today, scholars claim the earliest example of this relic type dates from 1772. However, examples in Baltic and north-eastern European countries date before 1770. These important historical cases show that Corpisanti were made as early as c. 1750. Other examples brought to sites in the region of Poland-Lithuania (for example in today’s Latvia, Belarus, Lithuania, and elsewhere in Poland) were destroyed or very badly damaged in 20th century. Therefore any survivors like Feliks are still more significant. Increased local knowledge about these special relics is important. And Hopefully detailed investigation of Feliks by specialist researchers can reveal more knowledge, together with research in Vatican archives.
Ruth Sargent Noyes has a PhD in art history and studied at Harvard University and Johns Hopkins University in the USA. She has made several years research in Vatican archives in Rome, especially into subjects where art and religion intersect. She now works as senior researcher at the National Museum of Denmark. In 2020, Dr. Noyes starts a new Marie Curie EU grant-funded project, about the history of exchange of relics between Italy and northeastern Europe, including the history of Corpisanti.
Images
Image 1. St. Feliks relics in the Church of the Annunciation of the Blessed Virgin Mary in Tomaszów Lubelski. Corpisanti relics like these were often installed in a special altar design like this one, called a “confession,” with the relics beneath the altar table. This was believed to recreate how some early ancient churches in Rome also had martyrs’ relics beneath an altar, to mark the site where the saint “confessed” and died for their faith. Polish art historian Prof. Dr. habil. Ryszard Mączyński in Toruń has written very important studies of the Confession altars, and some of the relics inside them. See “Additional reading.” Originally Feliks was in the Trinitarian church in Tomaszów Lubelski, and only moved to the Church of the Annunciation of the Blessed Virgin Mary in the late 19th century.
Image 2. Example of Corpisanti catacomb reliquary-sculpture that looks similar to St. Feliks. St. Aurelius, Cathedral of Porto, Portugal, c. 1789. The head of St. Aurelius was “restored” with a painted face mask made from stiffened cloth, probably in the 19th century. This was common practice because the head was most vulnerable to damage and degradation. Faces sculpted from wax, for example, were sometimes eaten by church mice.
Image 3. Example of Corpisanti brought to Polish-Lithuanian Commonwealth perhaps around the same time as St. Feliks, and possibly requested by the same family. St. Bonifacus, today in the Valkininkai Parish Church, Lithuania, near Vilnius, c. 1765. Originally in the Franciscan convent in Valkininkai but moved to Parish Church in the late 19th century.
Image 4. St. Bonifacus, Valkininkai Parish Church, Lithuania. Now these relics are under conservation in the Church Heritage Museum, Vilnius. The position of this figure was changed when it was moved and also “restored” in the 19th century.
Image 5. Catacomb relic Authentic Certificate issued in Rome by Vatican official Papal Sacristan Nicola Angelo Maria Landini. This Authentic was given with the Corpisanti relics of St. Benignus, in 1775, taken to the Benedictine monastery in Lubomierz in the Polish-Lithuanian Commonwealth. The certificate notes that the relics were removed from the Roman catacomb of San Lorenzo on 29 March and sealed in a wooden box. The relics are now in the Church of the Assumption of Mary and Saint Maternus, Lubomierz, Poland.
Image 6. An x-ray image of St. Aurelius, Cathedral of Porto, Portugal, 1789. This image, taken when the Corpisanti was recently restored by scientists, shows the metal wire “skeleton” inside the figure and only a few bones, including legs, arms, and part of skull.
Image 7. The original look of St. Bonifacus, Valkininkai Parish Church, Lithuania, recorded in a Polish devotional print from 1770. Vilnius University Library rare books collection, Nabozenstwo do Swietego bonifacego meczennika ktorego cialo w olkininkim kosciele xiezy franciszkanow…Wilno, 1770. This shows when the Corpisanti first came from Rome, it looked very similar to St. Feliks.
Image 8. Painted face mask added to St. Bonifacus in Valkininkai, in the late 19th century. A common “restoration” to damaged head. Corpisanti relics today are very rare, and their combination of natural and manmade materials presents special challenges for restorers and local communities who want to preserve these unique scared objects.
Image 9. The original partial skull of St. Bonifacus in Valkininkai, showing significant degradation. By the time of the later 18th century, only some fragments of bones remained in the catacombs. It looks like here there was only some piece of the lower jaw with few teeth. The rest of the head was perhaps sculpted from other materials, for example plaster and wax covered with cloth. This is now under examination by experts in the Church Heritage Museum, Vilnius, who will determine the materials and best conservation strategy.
Additional reading
Ryszard Mączyński, Nowożytne konfesje polskie. Artystyczne formy gloryfikacji grobów świętych i błogosławionych w dawnej Rzeczypospolitej. Toruń 2003.
Katarzyna Kolendo, “Woskowe figury z relikwiami Św. Klemensa biskupa męczennika z kościoła w Kiemliszkach i Justyna męczennika z kościoła w Mosarzu. „Sztuka kresów wschodnich – V. 5. Materiały sesji naukowej, Kraków, wrzesień 2000. Kraków 2003, 163-176.
Marek Machowski, „Bardzo krótka historia relikwiarza św. Kandyda z kościola w Choroszczy, „Biuletyn Konserwatorski Województwa Podlaskiego.” Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku, 2004, 45-94.
Helena Hryszko, „Analiza techniki wykonania figury św. Kandyda z kościola w Choroszczy, „Biuletyn Konserwatorski Województwa Podlaskiego.” Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku, 2004, 95-110.

_______________________________________________________________________________________________________

Opracowanie: Ewa Lisiecka
 

Pani Walewska

Danuta Pasieczna

Pani Walewska

Historia romansu cesarza Napoleona z Polką – Marią z Łączyńskich Walewską to jeden z najbardziej romantycznych wątków w dziejach Polski XIX wieku. Romans ten – może nie tak spektakularny i nie tak ważny dla historyków, jak związek „Marysieńki” – Marii Kazimiery Zamoyskiej z królem Janem Sobieskim, ale równie pasjonujący. Wpisuje się w konkretne, wyjątkowo burzliwe wydarzenia historyczne: od kampanii włoskiej 1796 roku – do bitwy pod Waterloo w 1815.

Miłość Napoleona do pięknej Polki rozgrywa się na tle skomplikowanych problemów politycznych i wojennych Europy, ale też w kręgu dworskich intryg, co niewątpliwie dodaje uroku „legendzie napoleońskiej”, którą my Polacy żyjemy do dziś.

Od strony politycznego znaczenia dla Polski dzieje romansu Napoleona z panią Walewską zostały już dawno wyjaśnione. Natomiast prywatny, ściśle osobisty epizod miłosny wielkiego polityka i stratega wciąż bulwersuje opinię i jest tematem zajmującym pisarzy, biografów i filmowców, a co za tym idzie – rzeszy czytelników i widzów. Bo kogoż – jak pisze Marian Brandys – nie interesują słabostki wielkich ludzi? I któż nie lubi podglądać historii przez dziurkę od klucza?

W oparciu o dostępne mi materiały historia cesarskiej miłości jest przeze mnie taką dyskretnie podglądaną.

Rok 1807 – Napoleon przyjeżdża do Polski. Jest u szczytu swojej potęgi politycznej. …”po podwójnej bitwie pod Jeną-Auerstedt 14 października 1806 roku, w której Francuzi rozbili doszczętnie armie pruskie, Napoleon ścigał w głębi Polski resztki wojsk króla Fryderyka Wilhelma i armie sprzymierzonej z Prusami Rosji”. W wojnie tej Napoleon poszukuje sprzymierzeńców w legionach polskich. Kontaktuje się z przywódcami wojskowymi i polskimi działaczami politycznymi m.in. St. Małachowskim, J. Wybickim, A. Potockim.

Prywatnie – Napoleon w chwili poznania pani Walewskiej ma 37 lat; trwa w związku małżeńskim ze starszą od siebie o 6 lat Józefiną i ma za sobą kilka drobnych romansów z kobietami, o które z racji swego cesarskiego tytułu raczej zabiegać nie musiał. Ostatni romans z Eleonorą – koleżanką swojej siostry Karoliny, ma o tyle przełomowe znaczenie, że Napoleon doczekał się długo oczekiwanego potomka. Ale o tym fakcie dowiaduje się już po wyjeździe z Polski.

Maria z Łączyńskich Walewska w roku 1807 ma 20 lat. Urodziła się 7.12.1786 roku w Brodnem pod Kiernozią k/Łowicza. Była córką Marii i Macieja Łączyńskich herbu Nałęcz. Ojciec był starostą gostynińskim. Wcześnie zmarł zostawiając duży majątek oraz siedmioro dzieci, którymi zajmowała się matka i najstarszy syn. W dostępnych źródłach biograficznych wyłania się wiele istotnych, dla niniejszego tematu, informacji o dwóch starszych braciach Marii – oficerach wojska polskiego, biorących udział w walkach napoleońskich. Byli to: kapitan, były żołnierz kościuszkowski – Benedykt Józef i pułkownik Teodor Józef Marcin. Z racji starszeństwa mieli oni duży wpływ na wychowanie, a później, na decyzje życiowe Marii.

Jaka była Maria? Wspomniany M. Brandys – autor książki „Kłopoty z Panią Walewską”, cytuje fragment wspomnień pisarza i ekonomisty Fryderyka Skarbka, który jako mały chłopiec często bywał z matką u sąsiadów. …”wyznaje w pamiętnikach, że na zawsze pozostały mu w pamięci: „rzadka piękność” i „niewymowny powab wdzięków 14-letniej wówczas Marii Łączyńskiej. Inna pamiętnikarka – sławna Anetka z Tyszkiewiczów Potocka, osoba zdecydowanie złośliwa i Marii nieprzychylna – również w pochlebnych słowach przekazuje jej portret z nieco późniejszego okresu: „prześliczna, wcielała typ urody z obrazów Greuzea, miała cudowne oczy, usta, zęby. Śmiech jej był tak świeży, spojrzenie tak łagodne, twarz tworzyła całość tak ponętną, że braki, które nie pozwalały uznać jej rysów za klasyczne, uchodziły uwagi”. Edukacja panny Łączyńskiej była typowa dla poziomu córek szlacheckich. Ciekawostką jest fakt iż guwernerem dzieci w kiernozowskim pałacu był Nicholas Chopin – przyszły ojciec Fryderyka.

W wieku 18 lat za usilną namową matki i starszego brata Benedykta, a wbrew jej woli, bierze ślub z bogatym arystokratą z Walewic – szambelanem królewskim Stanisława Augusta Poniatowskiego – Anastazym Colonna – Walewskim. Data zawarcia ślubu podawana jest nieprecyzyjnie (pod koniec 1804 roku lub styczeń – luty roku następnego). Mimo wysokiej pozycji społecznej młoda mężatka nie była szczęśliwa u boku o wiele starszego, około 80 – letniego, zniedołężniałego i despotycznego męża. Podobno małżeństwo to było przykrywką skandalu nieślubnego, pierwszego syna Marii – Antoniego Bazylego Rudolfa, który urodził się w 1805 roku. W materiałach źródłowych nie ma istotnych informacji o synu, któremu szambelan dał swoje nazwisko.

Lata dorastającej panny Łączyńskiej i czas małżeństwa, biografowie jej życiorysu próbują ustalić na podstawie korespondencji listownej i osobistych pamiętników Marii. Ale najsurowsi krytycy kwestionują prawdziwość tych zapisków, ponieważ potomkowie pani Walewskiej zbyt mocno „manipulowali” w dokumentach i dziś trudno oddzielić w nich prawdę od legendy. Faktem jest – jak pisze w swojej książce M. Brandys – romans na skalę europejską był niewątpliwie sensacją obyczajową na salonach warszawskich i paryskich. Sprawa była wstydliwa i niełatwo było o niej mówić, a jeszcze trudniej pisać.

Stąd też okoliczności pierwszego spotkania Napoleona i Marii mają w źródłach piśmienniczych różne wersje. Opierając się na pamiętnikach Walewskiej dowiadujemy się, że spotkanie to miało miejsce – dokładnie w karczmie w Błoniu (w Jabłonnie) k/Warszawy, podczas powrotu cesarza z Pułtuska do Warszawy. Spotkanie zainicjowała pani Walewska: „Plan polegał na wyruszeniu naprzeciw Napoleonowi, choćby tylko, dlatego by go ujrzeć. Ta nieostrożność zdecydowała o moim losie, pozbawiła mnie spokoju, choć sądziłam cały czas, że robię jak najsłuszniej. „…Porwana entuzjazmem powszechną egzaltacją i przekonana, że każdy Polak i każda Polka nie mogą inaczej wyrazić swego zapału, jak tylko zbliżając się do tego człowieka, którego uważaliśmy za zbawcę ojczyzny”.

Zbeletryzowana historia tego romantycznego spotkania opisana przez W. Gąsiorowskiego wpisuje się w „nutę patriotyczną tej znajomości”. Niewątpliwie cesarz urzeczony urodą i składanym mu hołdem przez piękną ziemiankę spod Łowicza nie pozostaje obojętny. Maria otrzymuje ustne zaproszenie na planowany bal noworoczny w Warszawie. I tak rozpoczyna się kilkuletni związek pani Walewskiej z Napoleonem.

Styczeń 1808 – historyczny karnawał noworoczny z udziałem cesarza. „Warszawska Gazeta Korespondenta” donosi: „w sobotę 17 b.r. znajdował się najjaśniejszy Cesarz na balu u księcia Benewenckiego, w czasie, którego tańcował kontredansa z J.W. Anastazową Walewską i bawił się przez czas bytności na nim wesoło”.

Nieco inną wersję pierwszego spotkania Walewskiej z Napoleonem podaje francuski pisarz i kamerdyner cesarza Louis Constant Wairy: „ W Warszawie cesarz spędził cały styczeń na zamku. Szlachta polska pragnęła mu się przypodobać. Dawano na jego cześć wspaniałe bale i urządzano wystawne przyjęcia. Na jednym z takich zebrań cesarz zwrócił uwagę na młodą Polkę, panią W. Miała ona lat 22 (dwadzieścia – podaje M. Brandys) i była poślubiona staremu magnatowi obyczajów bardzo szorstkich, bardziej kochającemu swoje tytuły niż żonę. Pani W. spodobała się cesarzowi od pierwszego wejrzenia. Blondynka, oczy miała niebieskie, cerę niezwykłej białości. Była niezbyt wysoka, ale kształtna i o zachwycającej figurze. Cesarz podszedł do niej i rozpoczął rozmowę, którą ona z wdziękiem i zręcznością podtrzymywała, z czego można wnosić, że odebrała nader staranne wychowanie. Cień melancholii widoczny w jej twarzy dodawał jej szczególnego uroku. Cesarz widział w niej kobietę poświęcającą się i nieszczęśliwą w małżeństwie, co pociągało go bardziej jeszcze i sprawiło, że zakochał się gwałtowniej niż w jakiejkolwiek kobiecie przedtem”.

Nazajutrz po balu Maria otrzymuje od Napoleona pierwszy miłosny list i bukiet wspaniałych kwiatów. Splot zdarzeń, intryg i wpływów doprowadzają do tego, iż „polska hrabina” staje się wkrótce oficjalną metresą Napoleona. Sekretne schadzki na Zamku Królewskim; kwiaty listy i prezenty, których uparcie nie przyjmuje, jak słynną diamentową broszkę. Incydent ten jest szeroko komentowany w kuluarach towarzyskich. Czy Maria opiera się, jak tego chcą niektórzy biografowie? Czy poddanie się uczuciom Napoleona było dla niej aż tak wielką ofiarą, że zdobyła się li tylko jako na czyn patriotyczny? Myślę, iż dwudziestoletnia kobieta była przede wszystkim oszołomiona i zażenowana zainteresowaniem cesarza i całym tym dworskim splendorem. Na pewno wywierano na nią presję ze strony polityków, rodziny i oczywiście – otoczenia cesarza. Robił to m.in. marszałek dworu generał Duroc – by przypodobać się cesarzowi, książę Józef Poniatowski i rodzina – mając w tym swoje interesy oraz najbliższe damy dworu, dla których, co zdaje się nie dziwić – wszelkie intrygi i romanse były ich żywiołem. W późniejszych pamiętnikach Walewska określa swój romans jako par excellence – polityczny, ale jak wspomniałam we wstępie, współczesna historiografia nie przypisuje większego znaczenia dla sprawy polskiej wynikającej z tego romansu. Trudno też uwierzyć w rozpowszechnioną przez W. Gąsiorowskiego informację, jakoby marszałek Sejmu Czteroletniego – Stanisław Małachowski namawiał wręcz Marię do uległości cesarzowi.

Faktem jest, że Walewska już po kilku tygodniach od sławnego balu wyjeżdża z Napoleonem do kwatery cesarskiej w pałacu rodziny Finckenstenów (Kamieniec w województwie warmińsko – mazurskim). Wspólny pobyt od 1 kwietnia do 6 czerwca 1807 roku stworzył w miarę spokojne i bardzo romantyczne wspólne życie. Rozkochana Maria …”znosiła z godnością swój azyl…życie pustelniczki zależnej od woli i rozkazów pana, bez żadnego towarzystwa”. A jednak, taka sytuacja nie była dla niej niemiła; za Napoleonem pojechała w 1808 roku do Paryża, a w rok później – do Wiednia. Dla Napoleona romans z Walewską też stał się wyjątkowy; była to pierwsza kobieta, która nic nie żądała dla siebie. Posłużę się tu cytatem: „A była to kobieta młoda, piękna inteligentna i pełna wdzięku, czuła kochanka i wymarzona towarzyszka życia, przy której znajdował spokój po trudach rządzenia Europą. I była prawdziwą damą, należącej do starej arystokratycznej rodziny, co dla tego cesarza, wyniesionego przez rewolucję, stanowiło walor wcale nie najmniejszy”.

W 1810 roku Walewska urodziła syna – Aleksandra Floriana Józefa. Dla zachowania pozorów wyjechała do Walewic, do byłego męża (podobno za namową samego Napoleona). Szambelan dał dziecku swoje nazwisko i uznał go własnym synem. W tym czasie Napoleon wziął rozwód z Józefiną i motywowany względami dynastycznymi ożenił się z Marią Ludwiką – córką cesarza Austrii, z którą miał potomka.

Czy wiedział o swoim synu z Marią? Oczywiście. Napoleon był wręcz szczęśliwy i wobec Marii okazywał troskliwość i czułość. Gdy Maria wróciła do Paryża podarował jej pałacyk przy ulicy de la Victorie nr48 – niedaleko willi ofiarowanej Eleonorze. Walewska miała własną lożę we wszystkich teatrach paryskich, a każdego ranka specjalny wysłannik cesarza spełniał jej polecenia. W tym czasie była jedną z najważniejszych osobistości stolicy Francji. Synowi Aleksandrowi cesarz nadał tytuł hrabiego, zabezpieczając materialnie syna i matkę. Syn pani Walewskiej i Napoleona wychowywał się w Polsce i częściowo w Szwajcarii (pobierał nauki). Jako dorosły brał udział w powstaniu listopadowym i w bitwie pod Grochowem. W roku 1833 przyjął obywatelstwo francuskie i zrobił karierą polityczną; był m.in. ministrem spraw zagranicznych Francji.

Po klęsce wojsk napoleońskich i abdykacji Napoleona – Maria odwiedziła cesarza na Elbie. Przebywała tam przez kilka dni z małym Aleksandrem i bratem Benedyktem – już wtedy generałem Łączyńskim. Ostatni raz Napoleon i Maria widzieli się w Paryżu w 1815 roku.

Wkrótce zjawia się u boku Walewskiej hrabia Filip Antonii de Ornano, którego Maria poznała jeszcze w Warszawie. Hrabia d’Ornano pochodził ze starej rodziny korsykańskiej i był dalekim krewnym cesarza. Ożyły wspomnienia… Maria była już wtedy wolna – szambelan Anastazy Walewski zmarł. Bez przeszkód wyszła za mąż za hrabiego 7 września 1816 roku i wraz z nim zamieszkała w Belgii w Liege. W 1817 roku 9 czerwca przyszedł na świat trzeci syn Walewskiej – teraz już hrabiny d’Ornano, Rudolf August – późniejszy polityk i dyplomata francuski. Maria – jak pisze w swoich listach – jest naprawdę szczęśliwa.

Niestety, były to już ostatnie miesiące jej życia. Ciężko chora (na kamicę nerkową) wraca do Paryża i 17 grudnia 1817 roku umiera w wieku 31 lat. Zgodnie z jej życzeniem zostaje pochowana na paryskim cmentarzu Pere Lachaise w grobowcu rodzinnym Ornano. Serce Marii Walewskiej secundo voto Ornano leży obok prochów jej zmarłego 1863 roku męża, natomiast ciało przewieziono w 1818 roku do Polski do Kiernozi i złożono w krypcie parafialnego kościoła p.w. Św Małgorzaty (w centrum miasta).

W 1968 roku w związku z remontem kościoła odmurowano kryptę grobową otwierając tym samym dostęp do trumny Walewskiej. Antropolodzy z Uniwersytetu Łódzkiego dokonali ekspertyzy jednej z najbardziej zdewastowanych trumien, w której rzekomo miały być szczątki pani Walewskiej. Fragmenty kości nie potwierdziły z całą pewnością że to jest Walewska. Miejscowi świadkowie twierdzą – i to wydaje się prawdopodobne, – że trumnę tą dwukrotnie przenoszono z kościoła na cmentarz. To na cmentarzu dobierali się do niej „amatorzy skarbów napoleońskich” – i możliwe, że szukali, broszki z diamentem. Stąd to zniszczenie trumny – tej właśnie jedynej wśród złożonych w krypcie kościoła.

Według opinii większości biografów Marię Walewską trudno uznać za polską bohaterką narodową, ale też Polacy nie mają powodu by odżegnywać się od tej – którą francuscy historycy nazywali „polską małżonką Napoleona”. Romantyczna opowieść o cesarskiej miłości oparta wprawdzie na mało rzetelnych materiałach źródłowych, jest tak interesująca, że na czas trwającej epidemii, odsyłam do jakże ciekawej lektury. Ożywiającej wyobraźnię i przenoszącej czytelników do czasów wielkiej wojny napoleońskiej, w tle, której rozgrywają się ludzkie namiętności, ambicje, intrygi, dramaty – aktualne i dzisiaj.

Ślady tej autentycznej historii z przed prawie 200 lat można odnaleźć w małym miasteczku Kiernozi pod Łowiczem, gdzie w podziemiach tamtejszego kościoła spoczywa bohaterka głośnego romansu. W rynku miasta stoi pałac Łączyńskich z XVIII wieku, a na cmentarzu – groby najbliższej rodziny Marii Walewskiej.

Źródła:

  • Wacław Gąsiorowski, „Pani Walewska” powieść historyczna z epoki napoleońskiej, Warszawa 1981 LSW
  • Marian Brandys, „Kłopoty z Panią Walewską”, Warszawa 1981, Iskry

Po co wam ta studnia?

Dzięki uprzejmości kol. Ewy Dąbskiej uzyskaliśmy pełny wykaz publikacji naukowych śp. dr Bogumiły Sawy oraz informację, że Pani Bogumiła Sawa pozostawiła testament, który zawiera szczególny zapis ostatniej woli Zmarłej. Przeniosła Ona bowiem wszystkie pozostawione po sobie dobra na cele ochrony i promocji dziedzictwa narodowego miasta Zamościa. Pani Bogumiła Sawa zastrzegła sobie, że dotyczy to w szczególności odbudowy na Rynku Wielkim studni, którą przewodnicy i miłośnicy Zamościa znają z materiałów archiwalnych m.in. z „Widoku ratusza” Jana Pawła Lelewela (zdjęcie powyżej – po lewej – 1824 r.), czy chociażby z malarstwa Marcina Zaleskiego (zdjęcie powyżej – po prawej – 1848 r.) . Rekonstrukcja tej studni była marzeniem Pani Bogumiły. Przez ostatnie lata podejmowała Ona szereg działań zmierzających do zrealizowania tego projektu, ofiarowując na ten cel swoje własne środki. Niestety, a wielka szkoda, ta piękna inicjatywa nie znalazła aprobaty wśród włodarzy miasta i instytucji konserwatorów zabytków, za wyjątkiem obecnego Kierownika Delegatury WUOZ w Zamościu, według którego nie ma podstaw do wydawania negatywnych opinii w sprawie. Wystąpił zatem do Narodowego Instytutu Dziedzictwa z pismem (w załączeniu) o zmianę opinii. NID jednak podtrzymał swoje wcześniejsze stanowisko (pismo w załączeniu) w sprawie rekonstrukcji zamojskiej studni. Pani Sawa podejmowała starania w tej sprawie już od 2008 roku. Nawet po śmierci, jak wynika z testamentu, Pani Sawa nie zrezygnowała z tego marzenia, umożliwiając bardziej przychylnym ludziom i czasom kontynuację dzieła odbudowy Zamościa. Niewielu ze współczesnych, nieżyjących już, a znanych osób i miłośników miasta, poświęciło mu z siebie tak wiele. Należał do nich z pewnością guru Pani Sawy, śp. Profesor Jerzy Kowalczyk. Dla Zmarłej Profesor był największym autorytetem i podobnie jak On, poświęciła Zamościowi całe swoje pracowite życie i pracę naukową, a także środki finansowe, których nie szczędziła nigdy na znane zamościanom inicjatywy, projekty i realizacje na rzecz miasta. Poniżej zdjęcie z odsłonięcia Pomnika Jana Zamoyskiego w Zamościu w 2005 r., na którym obok Marcina Zamoyskiego stoi Pani Bogumiła Sawa, która hojnie partycypowała w kosztach budowy pomnika.

 

Ostatnie lata swojego życia śp. Bogumiła Sawa poświęciła pracy wydawniczej, która zaowocowała publikacjami: Zamość 1772-1866 oraz Noce i dnie Zamościa XVI-XXw. Tom I. Ostatnią pozycją książkową, w formie prezentu, śp. Bogumiła Sawa pożegnała mieszkańców Zamościa i przyjezdnych, którzy licznie uczestniczyli w uroczystościach pogrzebowych, w sobotę 30 maja 2020 r. w Katedrze Zamojskiej i na Cmentarzu Parafialnym w Zamościu. To wspaniały prezent Pani Bogusiu, który pięknie wpisuje się w rocznicę 440 lecia lokacji miasta. Dziękujemy bardzo za to wydawnictwo. Przy okazji poruszenia tematu tych ostatnich publikacji książkowych Pani Sawy, jakże cennych dla całokształtu wiedzy o naszym mieście, wypada mi nadmienić, że śp. Bogumiła Sawa należała do osób bardzo skromnych i długo nie można było Jej przekonać do opublikowania swojej pracy doktorskiej. Przez wiele lat pozostawała w maszynopisie i nie była dostępna ogółowi czytelników. Osobą, która ją do tego w końcu przekonała była Ewa Dąbska. Nie tylko namówiła do udostępnienia tej pracy, ale razem z autorką wykonała tytaniczną pracę przygotowawczą do opublikowania pracy doktorskiej Pani Sawy. Przez szereg lat trwały ich wspólne, żmudne uzgodnienia, porządkowanie, sprawdzanie materiałów i uzupełnienia. Także cały ciężar pracy związanej z opracowaniem map do wydania wzięła na siebie Ewa Dąbska, która jest współautorką tego wydawnictwa. Swoje niezastąpione zaangażowanie wykazał również drugi ze współautorów wydawnictwa, Piotr Zawadzki. My przewodnicy, dla których wiedza ta jest nieoceniona, bardzo Wam dziękujemy za ten trud. Zawdzięczamy ją niestrudzonej pracy śp. Bogusławy Sawy i Waszej pracy. Otrzymaliśmy na kolejną zamojską rocznicę olbrzymią dawkę wiedzy o naszym mieście. Przy okazji przypominamy młodzieńczą sylwetkę tej zasłużonej dla Zamościa mieszkanki (na pierwszym zdjęciu Pani Bogumiła  Sawa z mamą, w parku zamojskim).

Składamy wszystkim Przyjaciołom i Znajomym śp. Bogumiły Sawy wyrazy głębokiego współczucia i łączymy się w żalu po stracie tak zacnej Osoby.

Pani Bogusiu, spoczywaj w spokoju w Domu Pana Naszego.

 

Piękne wspomnienie śp. dr Bogumiły Sawy:

https://www.radiozamosc.pl/wiadomosci/13327,ewa-dabska?fbclid=IwAR1hHML88VxqiKiO6WQrLk43kt2BGFhA7WurBpXqa6C7AEI1rjyYZkNcLRY

Pełny Wykaz publikacji dr Bogumiły Sawy. (opracowanie – Ewa Dąbska)

I. Artykuły w „Zamojskim Kwartalniku Kulturalnym”

1. Pałac w Zamościu, cz. I i II, „Zamojski Kwartalnik Kulturalny” (dalej: „ZKK”), nr 4 (14), 1987, s. 26-31; nr 1 (15), 1988, s. 55-61.

2. Diamenty z archiwum, cz. I, „ZKK”, nr 3 (17), 1988, s. 13-19 [historia ciekawszych kamienic Starego Miasta w Zamościu: kamienicy Tellaniego, hotelu Victoria, teatru Ptaszyńskiego].

3. Sprawa nas wszystkich. Diamenty z archiwum, cz. II, „ZKK”, nr 4 (18), 1988, s. 47-51 [Dom Centralny i ul. Żeromskiego, wg fot. K. Strzeleckiego z 1877 r.].

4. Diamenty z archiwum, cz. III, „ZKK”, nr 1 (19), 1989, s. 28-33 [historia kamienic Starego Miasta].

5. Sprawa nas wszystkich. Diamenty z archiwum, cz. IV, „ZKK”, nr 2 (20), 1989, s. 21-26 [historia kamienic Starego Miasta].

6. Portret słowem odtwarzany. Gryzelda Celestyna z Zamoyskich Działyńska, cz. I, „ZKK”, nr 3 (21), 1989, s. 43-46; cz. II, nr 4 (22), 1989, s. 19-27.

7. Zagadki zamojskiego „Zwiastowania”, „ZKK”, nr 1 (23), 1990, s. 5-9; nr 2 (24), 1990, s. 12-16 [obraz w kolegiacie, kaplica Zwiastowania NMP].

8. Wokół „Zwiastowania”, „ZKK”, nr 4 (26), 1990, s. 46-49 [list czytelnika i odpowiedź autorki].

9. Żydzi w Zamościu, „ZKK”, nr 2 (28), 1991, s. 17-21.

10. Kaplice w Akademii, „ZKK”, nr 1-2 (39-40), 1994, s. 68-71.

11. Korespondencje. Sprostowanie, „ZKK”, nr 3 (41), 1994, s. 73.

12. Ksiądz Mikołaj Kulaszyński – zamojski regionalista, zesłaniec i pisarz, „ZKK”, nr 1 (55), 1998, s. 35-43.

13. Remont katedry w 1827 r., „ZKK”, nr 4 (57), 1998, s. 36-38.

14. Jan Zamoyski – teolog, „ZKK”, nr 1-2 (58-59), 1999, s. 83-86.

15. Zamojskie Przedmieście Lubelskie, „ZKK”, nr 1-2 (62-63), 2000, s. 77-87.

16. Jeszcze raz o Janie Pawle Lelewelu, „ZKK”, nr 1-2 (62-63), 2000, s. 97-98 [polemika z Wojciechem Przegonem].

17. Uzupełnienie do „Krajobrazów…” Wojciecha Przegona, „ZKK”, nr 1-2 (62-63), 2000, s. 99-105.

18. Inżynierowie wojskowi w pierwszej połowie XIX wieku w Zamościu, „ZKK”, nr 3-4 (64-65), 2000, s. 100-103.

19. Batalia o celę Łukasińskiego i Starą Bramę Lwowską w Zamościu, „ZKK”, nr 3-4 (64-65), 2000, s. 113-127.

20. Budowa umocnień obronnych w Zamościu w XVII w., „ZKK”, nr 1-2 (66-67), 2001, s. 90-96.

21. Sabina Szwed. Liceum i licealistka, „ZKK” nr 1-2 (66-67), 2001, s. 125-127 [recenzja].

22. Zjazd z okazji 85. rocznicy powstania szkół ogólnokształcących, „ZKK”, nr 3-4 (68-69), 2001, s. 36-37.

23. Gdzież ten zameczek w Skokówce i pałacyk na Krasnymbrzegu?, „ZKK”, nr 1-2 (70-71), 2002, s. 68-75.

24. Inżynier Feliks Pancer w Zamościu, „ZKK”, nr 3-4 (72-73), 2002, s. 100-101.

25. Apteka Rektorska w Zamościu, „ZKK”, nr 1-2 (74-75), 2003, s. 112-121.

26. Złoci absolwenci, „ZKK”, nr 1-2 (74-75), 2003, s. 122-126.

27. Przywrócić attyki, „ZKK”, nr 3-4 (76-77), 2003, s. 65-69.

28. Zamojskie szpitale, „ZKK”, nr 3-4 (76-77), 2003, s. 91-97.

29. Życie codzienne Żydów zamojskich w XIX w., „ZKK”, nr 1-2 (78-79), 2004, s. 62-67.

30. W jaki sposób Żydzi kupowali domy w Zamościu w II połowie XVII i w XVIII w., „ZKK”, nr 1-2 (78-79), 2004, s. 67-68.

31. Dzieje zamojskiego parku, „ZKK”, nr 1-2 (78-79), 2004, s. 89-99.

32. Podziemia zamojskiej katedry w l. 1817–1876, „ZKK”, nr 3-4 (80-81), 2004, s. 24-35.

33. Jana Zamoyskiego noce i dnie, „ZKK”, nr 1-2 (82-83), 2005, s. 16-32.

34. Kaplica Zamoyskich pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego. Początki, „ZKK”, nr 1-2 (82-83), 2005, s. 87-92.

35. Kronika odnowienia kaplicy ordynackiej w zamojskiej katedrze 1860–1891, „ZKK”, nr 3-4 (84-85), 2005, s. 73-88.

36. Tajemnice grobu Zamoyskich w Żdanowie, „ZKK”, nr 3-4 (84-85), 2005, s. 89-94.

37. Zamojscy złoci absolwenci”, „ZKK”, nr 1-2 (86-87), 2006, s. 159.

38. Zofia z Czartoryskich Zamoyska, cz.1, „ZKK”, nr 1-2 (86-87), 2006, s. 10-19; cz. 2, nr 3-4 (88-89), 2006, s. 41-47; cz. 3, nr 1 (90), 2007, s. 64-69; cz. 4, nr 2 (91), 2007, s. 59-63; cz. 5, nr 3 (92), 2007, s. 119-127; cz. 6,nr 1 (98), 2009, s. 7.

39. Centralka, „ZKK”, nr 4 (93), 2007, s. 28-32.

40. Zamojscy aptekarze, apteki i składy materiałów aptecznych w II poł. XIX i XX w., „ZKK”, nr 2 (91), 2007, s. 63-69; nr 2 (95), 2008, s. 27-32.

41. Łabuńki przed stu laty, „ZKK”, nr 1 (94), 2008, s. 16-18.

42. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Zamościu. Stajnie, wozownie i masztalernie, „ZKK”, nr 3 (96), 2008, s. 38-42; Polowania, konie, nr 4 (97), 2008, s. 61-65.

43. Widok Zamościa Brauna z 1617 r. domniemaną kopią „malowania”Moranda z 1579 r., „ZKK”, nr 2 (99), 2009, s. 6-13; nr 3 (100), 2009, s. 51-57.

44. Najstarszy siedemnastowieczny obraz Zamościa Jakuba Laura, „ZKK” nr 4 (101), 2009, s. 14-23.

45. Zamojskie widoki Franciszka Brudera – oryginały czy kopie?, „ZKK”, nr 1 (102) 2010, s. 72-78.

46. Figury św. Jana Nepomucena w Zamościu i okolicy w XVIII-XX wieku, „ZKK” nr 2 (103), 2010, s. 51-55.

47. Kolegiata zamojska w XVIII i XIX wieku, „ZKK”, nr 3 (104), 2010, s.74-76.

48. Zamojski ratusz w XVII i XVIII wieku, „ZKK”, nr 4 (105), 2010, s. 69-73.

49. Inżynier Jan Paweł Lelewel – odkrywca rysunków zamojskich bram Bernarda Moranda, „ZKK”, nr 1 (106), 2011, s. 45-51.

50. Najstarsze zamojskie bramy i objazd lubelski w Morandowskiej koncepcji Zamościa z 1579 r., „ZKK”, nr 2 (107), 2011, s. 13-18.

51. Zamojskie bramy miejskie XVI–XVII w., „ZKK”, nr 3 (108), 2011, s. 4-11.

52. Bramy nowożytne 1597–1603, „ZKK” nr 4 (109), 2011, s. 4-11.

53. Zamojskie bramy nowożytne 1648–1770, „ZKK”, nr 1 (110), 2012, s. 15-18.

54. Zamojskie bramy nowożytne w czasie wojny północnej 1700–1721 i w 2. poł. XVIII wieku, „ZKK”, nr 2 (111), 2012, s. 8-12.

55. Brama Szczebrzeska 1770–1866, „ZKK”, nr 3 (112), 2012, s. 18-23.

56. Morandowska Brama Szczebrzeska z Temidą czy św. Florianem?, „ZKK”, nr 4 (113), 2012, s. 14-19.

57. Komendant Zamościa generał Maurycy Hauke (1775–1830) i oblężenie twierdzy w 1813 r., cz. I, „ZKK”, nr 3 (116), 2013, s. 4-12., cz. II, „ZKK”, nr 4 (117), 2013, s. 4-13.

58. Nieznany plan Zamościa z czasów oblężenia w 1813 r., „ZKK”, nr 4 (117), 2013, s. 14-16.

59. Zapomniane studnie, cz. I, „ZKK”, nr 1 (118), 2014, s. 10-15.

60. Zapomniane studnie, cz. II, „ZKK”, nr 2 (119), 2014, s. 35-39.

61. Zapomniane studnie, cz. III, „ZKK”, nr 3 (120), 2014, s. 10-13.

62. Zapomniane studnie, cz. IV – Grzebień studziennej attyki, „ZKK”, nr 4 (121), 2014, s. 10-11.

63. W austriackim Zamościu (1772–1809), cz. I, „ZKK”, nr 2 (123), 2015, s. 11-12.

64. W austriackim Zamościu (1772–1809), cz. II, „ZKK”, nr 3 (124), 2015, s. 8-11.

65. W austriackim Zamościu (1772–1809), cz. III, „ZKK”, nr 4 (124), 2015, s. 4-10.

66. Nieznana przedwojenna kolekcja archiwalnych zdjęć Zamościa Adama Lenkiewicza, „ZKK”, nr 4 (124), 2015, s. 24-31.

67. W austriackim Zamościu, cz. IV – Handel, „ZKK”, nr 1 (126), 2016, s. 6-10.

68. W austriackim Zamościu, cz. V – Handel, „ZKK”, nr 2 (127), 2016, s. 8-11.

69. Pamięć aż po grób, „ZKK”, nr 3 (128), 2016, s. 37-38.

70. Wydawnictwa na okoliczność 100-lecia II Liceum Ogólnokształcącego im. M. Konopnickiej w Zamościu, „ZKK”, nr 3 (128), 2016, s. 102-103.

71. W austriackim Zamościu, cz. VI – Rzemiosło, „ZKK”, nr 4 (129), 2016, s. 3-5.

72. W austriackim Zamościu, cz. VII – Fundusze miejskie, „ZKK”, nr 1 (130), 2017, s. 6-9.

73. Dole i niedole zamojskich mieszczan w latach 1809–1821, „ZKK”, nr 2 (131), 2017, s. 10-15.

74. Ustrój miejski Zamościa 1809–1821, cz. I, „ZKK”, nr 3 (132), 2017, s. 21-25, cz. II, „ZKK” nr 4 (133), 2017, s. 38-42.

75. Kultura i życie duchowe Zamościa w latach 1809-1821, „ZKK”, nr 1 (134), 2018, s. 57-61.

76. Historia zamiany Zamościa na dobra narodowe 1810-1821, cz. I, „ZKK”, nr 2 (135), 2018, s. 11-14., cz. II, „ZKK”, nr 1 (138), 2019, s. 9-17.

II. Rozprawy i szkice w czasopismach, periodykach i wydawnictwach zbiorowych

1. Przyczynek do sytuacji prawnej Żydów zamojskich od II połowy XVI do XIX wieku, „Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego w Polsce”, nr 3 (99), lipiec – wrzesień 1976, s. 27-40.

2. Szkolnictwo wyższe, średnie i elementarne w Zamościu w XVIII i XIX wieku, „Przegląd Historyczno-Oświatowy”, R. XXI, nr 1 (79), Warszawa 1978, styczeń – marzec, s. 12-34.

3. Historia zamiany Zamościa na miasto rządowe – twierdzę 1810–1821, [w:] Rewaloryzacja Zamościa, Warszawa – Zamość 1979, s. 25-53.

4. Galicja i cyrkuł zamojski w świetle kopiariusza rozporządzeń urzędu cyrkularnego zamojskiego z lat 1782–1788, cz. I, [w:] Rewaloryzacja Zamościa, Warszawa – Zamość 1980, s. 24-60.

5. Społeczeństwo Galicji i cyrkułu zamojskiego w świetle kopiariusza rozporządzeń urzędu cyrkularnego z lat 1782–1788, „Studia Historyczne”, R. XXIII, z. 2 (89), 1980, s. 173-189.

6. Likwidacja zamojskiej twierdzy, [w:] Zamość. Z przeszłości twierdzy i miasta, pod red. Albina Koprukowniaka i A. A. Witusika, Lublin 1980, s. 193-200.

7. Rozplanowanie i zabudowa Zamościa w okresie Królestwa Kongresowego, [w:] Zamość miasto idealne. Studia z dziejów rozwoju przestrzennego i architektury pod redakcją Jerzego Kowalczyka, Lublin 1980, s. 142-167.

8. Odkrywca Światowida Zbruczańskiego, „Z Otchłani Wieków”, nr 3, 1980, s. 171-176.

9. Opracowanie rękopisu Mieczysława Potockiego „Zamość i jego instytucje pod względem dziejów religii i oświaty krajowej” Kociubińczyki 1862, „Konserwatorska Teka Zamojska”, Warszawa 1980, s. 1-64.

10. Mieczysław Ludwik Potocki – konserwator zabytków Galicji i historyk Zamościa, „Ochrona Zabytków”, R. XXXIV, nr 3-4 (134-135), 1981, s. 161-165.

11. Dziennik Ekonomiczny Zamojski (1803–1804) i jego redaktorzy Bazyli Kukolnik i Wojciech Gutkowski, „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej”, R. XXIII, nr 3, Wrocław 1984, s. 5-14.

12. Zamojska twierdza w latach 1809–1825, „Rocznik Zamojski”, t. I, Zamość 1984, s. 211-237.

13. Działalność publicystyczna i literacka pierwszej polskiej redaktorki Wandy Maleckiej 1800–1860, „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej”, R. XXIV, nr 4, 1985, s. 5-26.

14. Zagłada zamojskiej oberży, „Spotkania z Zabytkami”, kwartalnik popularno-naukowy. R. IX, nr 3-4 (21-22), 1985, s. 46-48.

15. Zamojskie skwery, ogrody i parki w XIX i XX wieku, „Kwartalnik Architektury i Urbanistyki”, t. XXX, z. 1, 1985, s. 51-62.

16. Zamość w XIX stuleciu: 1. Zamojska twierdza w pierwszym dziesięcioleciu Królestwa Polskiego 1815–1825, 2. Zamojskie skwery, ogrody i parki w XIX i XX w., 3. Rozwój przestrzenny przedmieść Zamościa w latach 1580–1939, „Konserwatorska Teka Zamojska” (numer autorski), Warszawa – Zamość 1986, s. 7-31, 32-46, 48-129.

17. Odpowiedź na zarzuty i wątpliwości dra Jana Bujaka, „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej”, t. XXV, nr 4, Wrocław 1986, s. 149-150 [polemika na temat artykułu „Dziennik Ekonomiczny Zamojski…”].

18. Gmach Akademii Zamojskiej i jego służba miejscowemu szkolnictwu w drugiej połowie XVIII wieku, „Region Lubelski”, R. I, nr 3, 1986, wyd.1990, s. 131-145.

19. Fortyfikationen der Stadt Zamość vom 16. bis zum 19. Jahrhundert und ihre Restaurierung in den Jahren 1977 bis 1987, „Forschen, Erhalten, Pflegen, Nutzen Vom Umgang mit Wehrararchitektur, Wesel 1981-Wesel 1991, 10 Jahre Deutsche Gesellschaft für Festungsforschung e. V. Herausgegeben von Volker Schmidtchen, Band 10”, Wesel 1991, s. 337-360.

20. Budowle akademickie w Zamościu w czasach Jana Zamoyskiego, Akademia Zamojska w dziejach i życiu miasta, pod red. A. Urbańskiego i R. Szczygła, Zamość 1996.

21. Jakub Bobrowski, zapomniany malarz zamojski przełomu XVIII i XIX w., „Archiwariusz Zamojski”, 2004, s. 15-24.

22. Widok Zamościa Brauna z 1617 r. domniemaną kopią „malowania” Moranda z 1579 r., „Rocznik Przemyski – Historia”, t. XLVI, z. 4, 2010, s. 3-20.

III. Artykuły i szkice w ogólnopolskich i regionalnych tygodnikach społeczno-kulturalnych

1. Walerian Łukasiński, więzień twierdzy zamojskiej, „Sztandar Ludu”, R. XIX, nr 286 (9151), 1973, s. 4.

2. Gdy ratusz zamojski był więzieniem…, „Kamena”, nr 2 (540), 1974, s. 6-7.

3. Likwidacja twierdzy. 400 lat Zamościa, „Tygodnik Zamojski”(dalej: „TZ”), nr 6, 1979, s. 8-9.

4. Tajemnice zamojskiej Centralki, „Kamena”, nr 22 (690), 1979, s. 4-5 [historia największej kamienicy czynszowej w Zamościu z pocz. XX w.].

5. Jodko-Narkiewicz i jego łazienki (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 8 (14), 1980, s. 9 [pierwsza połowa XIX w., okolice Bramy Szczebrzeskiej i Podgrobla].

6. Z życiorysów zabytków (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 9 (15), 1980, s. 8-9 [historia zabudowy parceli Poczty Głównej przy ul. Kościuszki].

7. We wspomnieniach warszawianki (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 10 (16), 1980, s. 5 [Zamość oglądany w połowie XIX w. oczami słynnej pamiętnikarki Pauliny Wilkońskiej].

8. Z przeszłości Akademii Zamojskiej (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 12 (18), 1980, s. 6-9.

9. Pałacyk miejski i kamieniczka mieszczańska (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 13 (19), 1980, s. 10-11 [zabudowa ul. Kościuszki w Zamościu].

10. W Księstwie Warszawskim (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 17 (23), 1980, s. 8-9 [miasto na pocz. XIX w.].

11. Jatki i kuźnia przy Zamenhofa (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 21 (27), 1980, s. 4-5.

12. Kanclerskie gody (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 25 (31), 1980, s. 12 [zaślubiny hetmana Jana Zamoyskiego z Gryzeldą Batorówną].

13. Z dziejów oświaty (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 30 (36), 1980, s. 6-7 [Akademia i szkoły istniejące w starym gmachu na początku XIX w.].

14. Zamojski Merkury w XVIII stuleciu (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 31 (37), 1980, s. 4-6 [handel w Zamościu].

15. Życie towarzyskie i kulturalne Zamościa na przełomie XIX i XX wieku (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 47 (53), 1980, s. 10-12.

16. Plac autobusowy (400 lat Zamościa), „TZ”, nr 50 (56), 1980, s. 10 [Plac Wolności – jego zabudowa i historia].

17. Zamość w powstaniu styczniowym, „TZ”, nr 2 (60), 1981, s. 11-12 [błędy drukarskie: „TZ”, nr 4 (62), 1981, s. 13].

18. Zamojski rozdział życia Marii Kazimiery, „Kobieta i Życie”, 29 (1978), 1983, s. 14-15 [o Marysieńce Sobieskiej].

19. Tajemnic kościoła ciąg dalszy, „TZ”, nr 39 (244), 1984, s. 7 [kościół w Szczebrzeszynie].

20. Okruchy zamku, „TZ”, nr 44 (258), 1984, s. 7 [zamek w Szczebrzeszynie].

21. Jeszcze o muzeum Ormian, „TZ”, nr 46 (260), 1984, s. 11.

22. Pierwsze pismo „nadobnych czytelniczek”, „Kobieta i Życie”, nr 6 (170), 1984 [„Bronisława” – czasopismo redagowane przez Wandę Malecką na początku XIX w.].

23. Łabuńki przed stu laty, „TZ”, nr 1 (267), 1985, s. 5.

24. Ach, co to był za ślub, „TZ”, nr 20 (286), 1985, s. 8-9 [zwyczaje ludowe na Zamojszczyźnie].

25. Frampol i inne, „TZ”, nr 30 (296), 1985, s. 5.

26. Zamojscy ułani powstania listopadowego, „TZ”, nr 46 (312), 1985, s. 6-9.

27. Tragiczny życiorys, „TZ”, nr 6 (324), 1986, s. 6-10 [o Walerianie Łukasińskim].

28. Był rok 1905, cz. 1 i 2, „TZ”, nr 45 (415), 1987, s. 7-9 [rewolucja 1905 r. w Zamościu].

29. Jeszcze jedna z attyką, „TZ”, nr 29 (399), 1987, s. 5-7 [sprostowanie pomyłki w tym artykule: Korespondencje, „TZ”, nr 32 (402), 1987, s. 6; historia kamienicy Tellaniego przy ul. Staszica, jedynej, dla której zachował się rysunek attyki z XVII stulecia].

30. Pomnik dla oratora, „TZ”, nr 10 (380), 1987, s. 6 [pomnik dla kanclerza Jana Zamoyskiego].

31. Inskrypcje na pomniku, „TZ”, nr 20 (390), 1987, s. 12 [pomnik Jana Zamoyskiego].

32. Akademia nieznana, „TZ”, nr 21 (391), 1987, s. 7-9 [Akademia w Zamościu].

33. Niech będzie pomnik. Lista kolejnych ofiarodawców na pomnik Jana Zamoyskiego, „TZ”, nr 6 (428), 1988, s. 4 [zdjęcie: Bogumiła Sawa-Sroczyńska odbiera dyplom z rąk prezydenta Zamościa Eugeniusza Cybulskiego].

34. Grodzka i Wiejska, cz. 1, „TZ”, nr 10 (432), 1988, s. 6-9 [nazewnictwo ulic Zamościa], cz. 2, „TZ”, nr 11 (433), 1988, s. 7-9 [nazewnictwo ulic Zamościa].

35. W sprawie pałacu, „TZ”, nr 15 (437), 1988, s. 7-9 [pałac w Zamościu].

36. Pomnik – ale jaki?, „TZ”, nr 17 (439), 1988, s. 8-9 [pomnik Jana Zamoyskiego].

37. Jeszcze o pomniku, „TZ”, nr 24 (446), 1988, s. 4 [pomnik Jana Zamoyskiego].

38. Jan Zamoyski i Radziwiłłowie, „TZ”, nr 40 (462), 1988, s. 8-9.

39. Ordynackie pogrzeby, „TZ”, nr 44 (466), 1988, s. 8-9 [błędy w artykule: Rozigrał się chochlik, „TZ”, nr 47 (469), 1988, s. 7].

40. Ogród profesora Milera, cz. 1, „TZ”, nr 17 (491), 1989, cz. 2, „TZ”, nr 18 (492),1989, s. 7, cz. 3, „TZ”, nr 19 (493), 1989, s. 7 [ZOO w Zamościu].

41. Wrześniowe bezdroża, cz. 1, „TZ”, nr 37 (511), 1989, s. 5; cz. 2, „TZ”, nr 38 (512), 1989, s. 5 [kampania wrześniowa mego ojca Michała Sawy].

42. Listopadowy nokturn, „TZ”, nr 45 (571), 1990, s. 6 [ostatnie lata życia ordynata Stanisława Kostki Zamoyskiego 1775–1856].

43. Z Zamościa rodem, „TZ”, nr 50 (576), 1990, s. 5 [o Julianie Surzyckim].

44. Kawałek życia, „TZ”, nr 51-52 (577-578), 1990, s. 14 [Zamość lat 60. i wcześniejszych, charakterystyczne typy ludzkie].

45. Banki w dawnym Zamościu, cz. 1, „Przegląd Kresowy”(dalej: „PK”, nr 9, 1990, s. 8-9; cz. 2, „PK”, nr 10, 1990, s. 9.

46. Województwo chełmskie w zwierciadle zabytkowej kartografii. Mapy z XVI i XVII wieku, „PK”, nr 14, 1990, s. 4.

47. Województwo chełmskie w zwierciadle zabytkowej kartografii. Mapy z XVIII stulecia, cz.1, „PK”, nr 15, 1990, s. 7-10; cz. 2, nr 16, 1990, s. 8-9.

48. Mapy województwa chełmskiego. Mapa Antona Mayera von Heldensfelda z początku XIX wieku, „PK”, nr 18, 1990, s. 8.

49 Mapy województwa chełmskiego. Między “Heldensfeldem” a mapą Kwatermistrzostwa Generalnego, „PK”, nr 24, 1990, s. 7 [mapy z XIX w.].

50. Mapy województwa chełmskiego. Mapa Kwatermistrzostwa Generalnego, „PK”, nr 32, 1990, s. 11 [połowa XIX w.].

51. Mapy województwa chełmskiego. Województwo chełmskie w oczach kartografów państw zaborczych, „PK”, nr 34, 1990, s. 11 [mapy XIX w.].

52. Jaśnie Wielmożni na Dorohusku, cz. 1, „PK”, nr 33, 1990, cz. 2, „PK”, nr 34, 1990, s. 9, cz. 3, „PK”, nr 35, 1990, s. 9, cz. 4, „PK”, nr 36, 1990, s. 10, cz. 5, „PK”, nr 37, 1990, s. 10 [historia pałacu w Dorohusku].

53. Nad Łopą, „PK”, nr 40-41, 1990, s. 5 [Łopiennik k. Krasnegostawu na początku XX w.].

54. Mapy województwa chełmskiego. Gdy szło nowe… (1846–1863), „PK”, nr 3 (44), 1999, s. 10-11.

55. Mapy województwa chełmskiego. Raczkujący kapitalizm (1863–1900), „PK”, nr 12 (53), 1999, s. 11.

56. Zamojskie łaźnie, „TZ”, nr 6 (584), 1991, s. 9.

57. Był sobie Magistrat. Reprezentacja, „TZ”, nr 11 (589), 1991, s. 4 [Magistrat w Zamościu w XVIII–XIX w.].

58. Był sobie Magistrat. Ratusz i spółka, „TZ”, nr 13 (591), 1991, s. 7-9 [władze miejskie w XVIII w. w Zamościu].

59. Był sobie Magistrat. W Księstwie Warszawskim 1809–1814, „TZ”, nr 14 (592), 1991, s. 8-9 [władze miasta Zamościa 1809–1814].

60. Był sobie Magistrat. Urząd Municypalny 1815–1830, „TZ”, nr 15 (593), 1991, s. 7-9 [ustrój miejski Zamościa].

61. Był sobie Magistrat. Kłopotliwy sublokator 1815–1830, „TZ”, nr 18 (596), 1991, s. 7-9.

62. Był sobie Magistrat. Powstanie listopadowe, „TZ”, nr 19 (597), 1991, s. 7.

63. Był sobie Magistrat. Sylwetki urzędników 1832–1866, „TZ”, nr 20 (598), 1991, s. 8-9.

64. Zesłaniec w sutannie, „TZ”, nr 5 (635), 1991, s. 14-15 [o Mikołaju Kulaszyńskim (1828–1901)].

65. Prima Aprilis Anno Domini 1960, „TZ”, nr 13 (643), 1992, s. 9 [prima aprilis w II Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Konopnickiej w Zamościu].

66. Zamojskie styczniowe gromy, „Kronika Zamojska” (dalej: „KT”), nr 2 (38), 1992, s. 5 [o burzy atmosferycznej z 12 stycznia 1859 r.].

67. Oskalpowany kościół, „TZ”, nr 4 (687), 1993, s. 10 [o kościele Franciszkanów w Zamościu].

68. Była sobie Hyża, „TZ”, nr 12 (694), 1993, s. 9-11 [historia podzamojskiej wsi Hyża).

69. Oblężenie Zamościa, cz. l, „TZ”, nr 19 (701), 1993, s. 7-11 [oblężenie twierdzy w 1813 r.]; cz. 2, „TZ”, nr 20 (702), 1993, s. 7-11; cz. 3, „TZ”, nr 21 (703), 1993, s. 10-11.

70. Zaniedbany pomnik, „TZ”, nr 18 (700), 1993, s. 10 [pomnik ku czci więźniów obozu przejściowego z czasów II wojny światowej przy ulicy Lubelskiej w Zamościu].

71. Styczniowi powstańcy, „TZ”, nr 2 (736), 1994, s. 10.

72. Dyrektor i wychowawca, z cyklu: Zamojskie sylwetki, „KT”, nr 1 (106), 1994, s. 13 [o Kazimierzu Maciasie, dyrektorze II Liceum Ogólnokształcącego w Zamościu].

73. W kręgu Akademii Zamojskiej. Z notatnika badaczy przeszłości, „KT”, nr 22 (160), 1994, s. 1.

74. Kościuszko w Zamościu, „TZ”, nr 3 (737), 1994, s. 10.

75. Pomnik Kościuszki, „TZ”, nr 10 (744), 1994, s. 11 [projekt pomnika w Zamościu XIX w.].

76. Akademickie niedyskrecje, „TZ”, nr 13 (747), 1994, s. 12 [Akademia w Zamościu].

77. Katownia w byłym domu misjonarzy, „TZ”, nr 15 (749), 1994, s. 6 [historia ul. Żeromskiego w Zamościu, zdjęcie archiwalne z XIX w.].

78. Virtuti dla Joanny, „TZ”, nr 18 (752), 1994, s. 10 [o markietance Joannie Żubrowej, walczącej w Zamościu w 1809 r.].

79. Młodość parku, „TZ”, nr 19 (753), 1994, s. 10 [Park Miejski w Zamościu].

80. Klaryski i szarytki, „TZ”, nr 26 (760), 1994, s. 8 [klaryski i szarytki w Zamościu].

81. Zamojska mogiła Chmielnickiego, „TZ”, nr 40 (774), 1994, s. 9.

82. Miłość ojczyzny prawdziwa…, „TZ”, nr 50 (784), 1994, s. 11 [cela Łukasińskiego w Zamościu].

83. Zastał Zamość drewniany…, „TZ”, nr l (787), 1995, s. 11 [o Tomaszu Zamoyskim (1594–1638)].

84. Więźniowie na przedmieściu, „TZ”, nr 4 (790), 1995, s. 11 [historia więzienia w Zamościu].

85. Rycerze św. Floriana, „TZ”, nr 7 (793), 1995, s. 1 [z przeszłości straży pożarnej w Zamościu].

86. Baraki, „TZ”, nr 10 (796), 1995, s. 9 [tanie mieszkania komunalne w Zamościu w okresie międzywojennym].

87. Rzeźnia nad Topornicą, „TZ”, nr 15 (801), 1995, s. 12 [zamojska rzeźnia na przełomie XIX i XX w.].

88. Trakty i wertepy nauki, „TZ”, nr 24 (810), 1995, s. 5 [sesja naukowa z okazji jubileuszu 400-lecia Akademii Zamojskiej].

89. Trakty i wertepy nauki – odpowiedź, „TZ”, nr 27 (813), s. 10.

90. W przybytku Hipokratesa. Korespondencja własna z zamojskiego szpitala, „TZ”, nr 33 (819), 1995, s. 6.

91. Owadzie plagi ongiś i dziś, „Kronika Tygodnia – Magazyn Zamojski”(dalej: „KT-TM”), nr 21 (230), 1996, s. 5.

92. Zamojski pręgierz, „KT-MZ”, nr 23 (232), 1996, s. 14.

93. Jana Zamoyskiego noce i dnie, cz. 1, „KT-MZ”, nr 24 (233), 1996, s. 14, cz. 2, „KT-MZ”, nr 25 (234),1996, s. 14, cz. 3, „KT-MZ”, nr 26 (235), 1996, s. 14, cz. 4, „KT-MZ” nr 27 (236), 1996, s. 14, cz. 5, „KT-MZ”, nr 28 (237), 1996, s. 14, cz. 6, „KT-MZ”, nr 29 (238), 1996, s. 14, cz. 7, „KT-MZ”, nr 30 (239), 1996, s. 14, cz. 8, „KT-MZ”, nr 31 (240), 1996, s. 14, cz. 9, „KT-MZ”, nr 32 (241), s. 14.

94. Bazylianie, Kiełbińscy i inni, cz. I, „KT-MZ”, nr 30 (239), 1996, s. 14, cz. II, „KT-MZ”, nr 31 (240), 1996, s. 14, cz. III, „KT-MZ”, nr 32 (241), 1996, s. 14, cz. IV, „„KT-MZ””, nr 33 (242), 1996, s. 14.

95. Świetne tradycje rudery, cz. I, „KT-MZ”, nr 36 (245), 1996, s. 14, cz. II, „KT-MZ”, nr 37 (246), 1996, s. 14; cz. III, „KT-MZ”, nr 43 (252), 1996, s. 14.

96. Silniejsze niż Oświęcim, cz. I, „KT-MZ”, nr 42 (251), 1996, s. 14.

97. Zamojska „Kropla Mleka”, „KT-MZ”, nr 46 (255), 1996, s. 14.

98. Zamojskie klaryski, cz. I, „„KT-MZ””, nr 47 (256), 1996, s. 14, cz. II, „KT-MZ”, nr 48 (257), 1996, s. 14.

99. Bernardo Morando, cz. I, „KT-MZ”, nr 50 (259), 1996, s. 14.

100. Morando – projektant i budowniczy, cz. II, „„KT-MZ””, nr 51-52 (260-261),1996, s. 20.

101. Morando i jego kamienice, cz. III, „KT-MZ”, nr 53 (262), 1996, s. 14.

102. Kamienica „morandowska”, ul. Staszica 25, cz. IV, „KT-MZ”, nr 1 (263), 1997, s. 14.

103. Bernardo Morando, cz. V, „KT-MZ”, nr 2 (264), 1997, s. 14.

104. Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę (ale po rosyjsku)!, „KT”, nr 7 (269), 1997, s. 16.

105. Spacerkiem po dziewiętnastowiecznym Zamościu, „KT” nr 8 (270), 1997, s. 15.

106. Chory talent, „KT”, nr 16 (278), 1997, s. 5.

107. Pałac w Stryjowie, „KT”, nr 16 (278), 1997, s. 12.

108. Zamojscy majowi solenizanci, „KT”, nr 18 (280), 1997, s. 9.

109. Zamojska Czarna Madonna, cz. I, „KT”, nr 19 (281), 1997, s. 19; cz. II, „KT”, nr 20 (282), 1997, s. 10.

110. Seminarzyści, „KT”, nr 22 (284), 1997, s. 7.

111. Gdy Zamość był twierdzą, „KT”, nr 22 (284), 1997, s. 19.

112. Czarnej Madonny droga do katedry, „KT”, nr 23 (285), 1997, s. 17.

113. Zamojski wolny rynek dawno temu, „KT”, nr 23 (285), 1997, s. 18.

114. Zamojskie Lata Teatralne w XIX w., „KT”, nr 24 (286), 1997, s. 4.

115. Infułatka w Zamościu, „KT”, nr 25 (287), 1997, s. 18.

116. Zamojskie bractwa religijne w XVII i XVIII wieku, „KT”, nr 27 (289), 1997, s. 18.

117. Białobrzegi, „KT”, nr 23 (423), 2001, s. 17.

118. Kolekcjoner od zawsze, „KT”, nr 23 (423), 2001, s. 17.

119. Białowola, „KT”, nr 24 (424), 2001, s. 11.

120. Siedliska, „KT”, nr 25 (425), 2001, s. 4.

121. Bortatycze, „KT”, nr 26 (426), 2001, s. 12.

122. Chyża, „KT”, nr 27 (427), 2001, s. 12.

123. Jatutów, „KT”, nr 28 (428), 2001, s. 5.

124. Lipsko, „KT”, nr 30 (430), 2001, s. 17.

125. Płoskie, „KT”, nr 31 (431), 2001, s. 17.

126. Sitaniec, „KT”, nr 32 (432), 2001, s. 11.

127. Mokre, „KT”, nr 33 (433), 2001, s. 9.

128. Żdanów, cz. I, „KT”, nr 38 (438), 2001, s. 24, cz. II, „KT”, nr 39 (439), 2001, s. 17.

129. Nowa opowieść o Starej Bramie, „KT”, nr 11 (899), 2009, s. 9.

130. Stylowe piękno starego Zamościa, „KT”, nr 14 (1267), 2016, s. 12-13 [artykuł Bogdana Nowaka o Bogumile Sawie i jej znalezisku – zdjęciach Adama Lenkiewicza z 1938 r.].

IV. Publikacje książkowe:

  1. Akademia Zamojska 1594-1994. Nauczyciele i wychowankowie Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Zamoyskiego w Zamościu 1916-1998, Zamość 1998.

  2. Dziewczęta w fartuszkach czyli Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej w Zamościu 1916-1970, Zamość 2000.

  3. Maria Cieślak.: Pamiętniki zamojskiej licealistki 1941-1950, Zamość 2000.

  4. Dziewczęta w fartuszkach, czyli gimnazjum i liceum ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej w Zamościu 1916–1970, wyd. II poprawione, Zamość 2016.

  5. Uczniowie bez mundurków, czyli II Liceum Ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej w Zamościu 1970–2000, Zamość 2016.

  6. Zamość 1772–1866, tom I – Tekst, tom II – Ilustracje, Zamość 2018.

  7. Noce i dnie Zamościa XVI-XX w. tom I, Zamość 2018.

W maszynopisie niepublikowane:

Sawa-Sroczyńska Bogumiła: Przemiany miasta Zamościa w latach 1772-1866.

Rozprawa doktorska napisana w Zakładzie Historii Nowożytnej UMCS pod kierunkiem prof. dra Tadeusza Mencla Lublin, 1978 ss. 641

  

 

Zdjęcia z  zasobów p. Bogumiły Sawy
Tekst i zdjęcia: Ewa Lisiecka

Składam serdeczne podziękowania Ewie Dąbskiej za użyczenie materiałów, zdjęć oraz korektę artykułu.

Polecamy także nasz artykuł na temat jednej z ostatnich publikacji Pani dr Bogumiły Sawy (link poniżej):

Zamość 1772-1866.

Prywatne Muzeum PRL-u w Zamościu.

Koleżanki i Koledzy!
W Zamościu tworzy się muzeum PRL – u stanowiące własność prywatną pana Tomasza Pakuły. Będzie mieściło się przy ul. Weteranów 6. W związku z tym właściciel prosi o przekazywanie z tego okresu przedmiotów użytku domowego, sprzętów, mebli, płyt, kaset, widokówek, folderów itp. Zgromadzone u siebie przedmioty można zgłosić pod nr. 517 787 627 lub na e-mail tomaszpakula@onet.pl.
Pan Tomasz osobiście odbierze te rzeczy. Planowany termin otwarcia 1.07.2010 r. Przewodnicy będą zaproszeni na spotkanie.
_____________________________________________________________________________________________________

Rzeczy z okresu PRL-u
poszukiwane do muzeum

 

Zachęcam do zajrzenia na swoje strychy, bądź do piwnic i starych szaf w celu odnalezienia przedmiotów związanych z czasami PRL-u.
Mogą to być np. przedmioty codziennego użytku, kartki, stare butelki, znaczki, sprzęt muzyczny, meble, opakowania po rozmaitych produktach – czyli wszystko, co posiada w sobie niepowtarzalnego ducha minionej epoki.
Pamiątki są zbierane na rzecz Roztoczańskiego Muzeum PRL, które w najbliższe wakacje zostanie otwarte w Zamościu. Wszyscy darczyńcy w podziękowaniu otrzymają wejściówki do odwiedzenia muzeum.
Będę bardzo wdzięczny za Państwa pomoc i przekazanie pamiątek! Przedmioty mogę odebrać osobiście z terenu Zamojszczyzny i Roztocza, Warszawy, Lublina i okolic (z innych miejsc do rozważenia wysyłka z pokryciem przeze mnie kosztów).
Zapraszam do kontaktu w wiadomościach prywatnych, telefonicznie lub e-mailowo.
Tomasz Pakuła
tel. 517 787 627
tomaszpakula@onet.pl