Wypadki Powstania Styczniowego w prasie krajowej. Tomaszów Lubelski cz. I.

Prasa krajowa i zagraniczna żywo reagowała na wypadki rozgrywające się w kraju, w trakcie trwania Powstania Styczniowego 1863 r. Korespondenci dziennika „Czas”, wydawanego w Krakowie, niemal codziennie donosili w depeszach o aktualnych wydarzeniach. Ponieważ są to zapisy podawane wówczas do publicznej wiadomości „na gorąco”, czyli bezpośrednio po zaistniałych wydarzeniach, stąd redagowane były niekiedy bardzo emocjonalnie i stanowią obecnie ciekawe źródło badawcze, nawet wobec faktów już znanych z innej literatury. Poniżej wycinki prasowe z dnia 11 lutego 1863 r. „Czas” Nr 33.
 
„Z granicy Lubelskiego 8 lutego.
Jako dowód barbarzyńskiego postępowania rządu rosyjskiego przesyłamy rozporządzenie naczelnika powiatu Zamojskiego do burmistrzów i wójtów gmin z dnia 22 stycznia (3 lutego) 1863 r. Nie dodaję żadnych uwag, dosyć odczytać takowe rozporządzenie; uczucie rozpaczliwej zgrozy wszelkie uwagi czyni niepodobnemi. Zanim obszerniejszy będziemy mogli dać opis przechodzących dzikością czyny hord tatarskich, donosimy, że dnia 5 lutego moskale zrobili wycieczkę z Zamościa na Tomaszów; siły te składały się z trzech kompanij piechoty, 2 ch  armat kozackiej artyleryi i dwóch sotni kozaków; o piątej zrana wpadli ci rycerze na podwodach chłopskich, gwałtem wymuszonych, do Tomaszowa, gdzie, jak wiadomo, znajdował się oddział powstańców, złożony z 50 u uzbrojonych  w strzelby i kilkudziesięciu kosynierów. Wobec tak przeważającej liczby nieprzyjaciela, nasi bili się dzielnie,  ale w końcu cofnąć się do lasów musieli. Pomimo karabinowego i kartaczowego ognia mało naszych zginęło, kozaków tak rannych jak zabitych jest kilkudziesięciu.  Po wyjściu powstańców wojsko rozjuszone, rzuciło się na domy i mieszkańców.  (Tu korespondent przytacza wszystkie szczegóły te same, które podał inny korespondent w liście wczoraj zamieszczonym i wymienia te liczne osoby zamordowane, z tą różnicą, że naczelnik komory, 70 emeryt, nie zwał się Brzeski, a Brósko.  Opuszczając więc te znane szczegóły rzezi przytaczamy dalszy ustęp listu. P.R.Cz.).
Kapitana inwalidów pełniącego urząd etatowy, wyprowadzili żołnierze na miasto i nie szanując munduru oficerskiego obatożono i do Zamościa wraz z innymi skrępowanymi brańcami zabrano, innych a mianowicie sekretarza Piątasińskiego do koni przywiązano i po mieście włóczono. Czarnecki stolarz i malarz wyznania prawosławnego przestrzelony i do studni wrzucony. Kilkanaście familij zdołało ujść do Bełżca na terytoryum galicyjskie. Pisząc te okropności, którym na nieszczęście nasze, ani słowa wątpliwości zarzucić nie można, krew w żyłach się ścina, z taką dziczą, która niestety wykonuje polecenia z góry wydane, urozmaicając je tylko po swojemu, obawiać się można w każdej chwili  wszystkich klęsk i niedoli. Twierdzą w tej chwili, że Zwierzyniec, miejsce głównego zarządu Ordynacyi Zamoyskich jest w płomieniach! zapalone przez wojsko. Chłopi to wszędzie zachowują się z małymi wyjątkami obojętnie, w żadnym wypadku niedopomagają moskalom, a wyjątki na naszą korzyść. Czyż się Bóg nad nami nie zmiłuje! gdyby się coś podobnego działo na Libanie, byłoby już wiele współczucia, zabiegów i not dyplomatycznych, broniących i chroniących chociaż martwą literą od ucisku, ale dla nas poświęcających w każdych ważnych i gorących chwilach krew naszą na obronę religii, narodowości, wolności, po tylu męczeństwach i za tyle ofiar nie ma dyplomacya głosu, chociaż przemocą mimo woli stron obu chce rozjemczo występować w Ameryce. Rozkaz rosyjski załączony jako dokument do listu brzmi:
Nr. 1821. Janów d. 22 stycznia (3 lutego) 1863. Naczelnik powiatu Zamoyskiego do wójtów gmin  i burmistrzów. Podług wydanych przez Jego Cesarską Wysokość Namiestnika Królestwa rozkazów, przywrócony został wszędzie w królestwie stan wojenny z całą surowością, a Naczelnikiem wojennym powiatu Zamoyskiego pozostał jak dawniej pułkownik Biedraga w Janowie. Z tego powodu służba policyi w powiecie już do Naczelnika powiatu odtąd nienależy, lecz oddając wójtów gmin i burmistrzów w interesach dotyczących stanu wojennego pod zupełną zależność od Naczelnika wojennego w powiecie tutejszym pułkownika Biedragi, którego wszelkie rozkazy spełniać są w pewności na równi z stopniami wojskowymi. Naczelnik powiatu przywraca moc obowiązującą tak rozporządzeniu swojemu z d. 2 (14) października 1861 r. Nr 18602 przez cyrkularz drukowany Nr 62 ogłoszonem i wszelkim wyszłym poleceniom, rozkazom i obostrzeniom w stanie wojennym zaprowadzonym w r. 1861. Dodaje nadto dla uchronienia mieszkańców  od nieszczęść a kraju od zniszczenia, że wojsko ma już wydane rozkazy ścigania ludności uzbrojonej lub podejrzanej o tajny udział po całym powiecie – że działanie wojsk jest upoważnione w stopniu równym formalnej wojnie w kraju nieprzyjacielskim – że jeżęliby powstańcy szukali schronienia w miastach, wsiach, dworach, osadach, to chociażby mieszkańcy albo właściciele onych niemieli żadnego udziału w powstaniu, wojsko działać będzie przeciw nim wszędzie, gdzie i na jakim miejscu przydybie powstańców, podług okoliczności, albo artyleryjskim ogniem armatnim, albo ogniem karabinowym, albo bagnetami niezważając na schronienie się tego rodzaju ludzi w kościelne ogrodzenia lub w same kościoły. Mniemaniem naczelnika powiatu, sumienie winno pobudzić każdego do nienarażania swym tułactwem nikogo w miastach i we wsiach, na skutki wojny – powrót do poprzedniego miejsca zamieszkania każdego błąkającego się po lasach zmniejszyłoby i jego winę i uchroniło życie i mienie mieszkańców od skutków wojny. Ogłosić należy wszystkim mieszkańcom i w ochronie kościołów udzielić proboszczom, że nie tylko odwozin obcych ludzi, ale i rodziny należy w tym czasie unikać, aby wojska za powzięciem wiadomości o zjechaniu się lub zejściu gdzie osób stale tam niezamieszkałych – niezwróciły ognia na te miejscowość w obchodzie powiatu za śledzeniem powstańców. Raport o odebraniu i upowszechnieniu niniejszego, zastrzega naczelnik powiatu natychmiast do własnych rąk swoich”.
W tym samym numerze dziennika jest jeszcze króciutka informacja następującej treści: „Wiadomość o wyrżnięciu przez wojsko rosyjskie mieszkańców Węgrowa, Tomaszowa, Wąchocka i Suchedniowa rozbiegła się błyskawicą po całej Polsce, uczucie rozpaczy a zarazem zgrozy i zemsty ogarnia wszystkich”.
Opracowanie: Ewa Lisiecka
źródło: Zasoby Biblioteki Narodowej w Warszawie udostępniane w domenie publicznej na stronie „Polona”. Dziennik „Czas” Nr 33 z dnia  11 lutego 1863 r.