Prezentowany poniżej dokument archiwalny[1] ujawnia szczegóły walki mieszczan skierbieszowskich o ratusz miejski z ówczesnym właścicielem majątku, Wincentym Leonardem Dunin-Borkowskim.[2] Lokacja Skierbieszowa nastąpiła w 1453 r.[3] i prawa miejskie miasteczko straciło dopiero w 1822 r., właśnie wtedy, kiedy właścicielem włości był hrabia Borkowski.
Nowy dziedzic w nocy z 23 na 24 marca 1818 r. polecił swojemu oficjaliście Certewiczowi sprowadzić chłopów z okolicznych wsi, którym polecono rozebrać dach na ratuszu miejskim w Skierbieszowie. Dziedzic wyjaśniał potem, że według niego dach groził zawaleniem, i dlatego podjął taka decyzję. Jednak o wydanie oficjalnego zezwolenia na rozbiórkę dachu wystąpił dopiero po fakcie 31 marca, tj. po upływie pięciu dni jakie minęły od samowolnego zniszczenia zadaszenia. Mieszczanie złożyli w tej sprawie zażalenie i Komisja Wojewódzka wysłała asesora w celu zbadania tego nieporozumienia.
Ratusz w Skierbieszowie stał po środku rynku, był murowany, prowadzono tam kancelarię miejską, odbywały się w nim posiedzenia Rady Miejskiej i sądów. Według opinii mieszkańców był w dobrym stanie. Potwierdziły to oględziny wysłannika komisji wojewódzkiej. Stał w tym miejscu od niepamiętnych czasów, jak zapewniali mieszkańcy, jeszcze przed wojną nie wymagał naprawy, dopiero teraz, po zniszczeniach dokonanych przez dziedzica. Wyceniono te szkody na 300 zł, czyli koszt naprawy zepsutego dachu. Domagano się rekompensaty od dziedzica. Niestety, ale wyrównania tych szkód można było dochodzić wyłącznie na drodze postępowania sądowego, nie administracyjnego, podobnie jak kary za samowolę dziedzica, czyli gwałtu dokonanego nocą.
Jan Górak opisując początki miasta Skierbieszowa nic nie wspomina o ratuszu, podobnie Leksykon…. J. Niedźwiedzia o tym milczy, obaj wymieniają wśród zabudowy miejskiej i kwadratowego rynku kościół murowany, kościół św. Ducha przy szpitalu (nie istniejący); zamek, dwór biskupi, cerkiew. W latach 1779-1783 austriaccy kartografowie wymierzali na tych terenach tzw. Mapę von Miega i w opisach do niej wymienili w Skierbieszowie trzy solidne, czyli murowane budowle: kościół, ratusz i stary zamek. Skierbieszów otaczały bukowe i dębowe lasy, gęste i wysokie. Łąki, mokradła przechodzące w bagna, które poza traktami z Kraśniczyna do Zamościa i drugi do Grabowca, ograniczały dostęp do miasteczka.
Spór o ratusz został czasowo zażegnany. Wezwano Radę Miejską, która miała się wypowiedzieć, czy jest w stanie zapewnić fundusze na reperację ratusza i jego utrzymanie. Stan ratusza uznano za nie zagrażający bezpieczeństwu mieszkańców. Dziedzic otrzymał zakaz rozbierania ratusza, który miał służyć mieszkańcom Skierbieszowa jak dawniej. Dziedzic nie dał jednak za wygraną i podjął kolejną batalię z mieszkańcami, tym razem o urząd burmistrza. Hrabia Borkowski przez swojego pełnomocnika Jakuba Litwińskiego zaczął wydawać mieszkańcom prywatne dyspozycje, nakazując powinności nie należące do mieszczan: jednych na wzór panującego od łaski swej oddala, drugim niewiele dobrego obiecuje, słowem mówiąc, chce wpoić w ubogich i biednych, lecz zawsze wiernych i posłusznych Skierbieszowianów, jako bojaźń i osobliwe posłuszeństwo, które już dawno przez Rząd Konstytucyjny 1791 r. zniesione zostały. Dziedzic zmierzał do likwidacji stanowiska burmistrza i rady miejskiej w Skierbieszowie, a w konsekwencji do pozbawienia Skierbieszowa praw miejskich. Miasteczko Skierbieszów należało wówczas do tzw. III klasy miast, gdzie mieszkańcy i przedmieszczanie łożyli na utrzymanie urzędu burmistrza, jego pensję, kancelarię. Sprzeciwiali się likwidacji etatu burmistrza ufając iż prawo nadane przez panującego w narodzie, zniesione przez prywatnego być nie może.[4]
Kopia planu Skierbieszowa – Górak Jan, Miasta i miasteczka Zamojszczyzny
Wyjaśnienie Komisji Protokułu
-
Borkowski nowy dziedzic Skierbieszowa pod dniem 31 marca r. b. Nr 33331 podał swe wnioski do Komissyi Woj. Lub. aby Ratusz Murowany w Skierbieszowie, jakoby grożący jakimiście niebezpieczeństwem zwalonym został, chociaż był jeszcze przed wojną od niezapamiętanych czasów przez mieszczan i po wojnie, bo dopiero 23 marca r.b. na nowo własnym kosztem odreperowany, w którym kancelaria miejska była zaprowadzona i dotąd jeszcze zostaje.
Komisja Wojewódzka zważywszy mylne podanie wniosków nowego dziedzica, który już 23 na 24 marca r. b. w nocy napędziwszy z wsiów ludzi przez oficjalistę Certewicza, Ratusz z dachu ogołocić kazał, tak dalece, że na papiery ciecze, uniewinniając się w swym występku, po dopełnieniu samowładztwa, aby ten Ratusz, niby grożący rozwalinami (czemu zaprzecza komisjonujący asesor z naocznego przekonania się), później, i dopiero 31 marca r. b. podał prośbę aby mu było wolno rozwalić – wydała sprawiedliwy rozkaz wezwania Rady Miejskiej Skierbieszowskiej – czyliby przeciwko zwaleniu Ratusza nie miała co do umieszczenia i czyli miasto jest w stanie takowy wyreperować dla dopomożenia dochodom miejskim.

