Hanuszowa Bartlowa

Hans Bartl należał do najbogatszych XVI wiecznych kupców zamojskich. Był Niemcem. Wcześniej był kupcem gdańskim.[1] Handlował suknem i winem. Kiedy osiadł w Zamościu? Zapewne niebawem po lokacji miasta, zwabiony możliwościami handlowymi w nowym mieście i intratnym interesem zakupu działek, które potem były odsprzedawane z zyskiem. Sam posiadał w Zamościu kilka nieruchomości. Pierwsza, znana lustracja Zamościa z 1591 r.[2] wymienia Hanusa Bartla już jako mieszczanina zamojskiego: …na pierzei pod północny […] 6. Dom Hanusbarthlia od sycza (sycenia piwa).[3]
Na obrazie bukowińskim zachował się pierwotny wygląd domu Hanusa Bartla[4], szczytowo ustawionego do płyty Rynku Wielkiego, być może zbudowanego w technice szachulcowej, podobnie jak pierwszy kościół ormiański w mieście.[5] Obok Bartla mieszkał ormiański szewc Zachariasz, z którym po śmierci męża, Bartlowa prowadziła sprawę o sąsiedni grunt.[6]

Hanus Bartl
W zbiorze Zygmunta Glogera[7] zachowały się ciekawe dokumenty z początków miasta. Jeden z nich dowodzi, że u Hansa Bartla zaopatrywał się w sukno sam Jan Zamoyski, który w czerwcu 1587 r. kupił u niego czarnego sukna za 70 zł, wystawiając kwit i obiecując oddać dług na św. Marcina. Dokument posiada czytelny odcisk pieczęci Zamoyskiego z herbem Jelita. Nie ma pewności, czy kupiec był już wtedy mieszkańcem Zamościa, czy prowadził interesy z Zamoyskim w Gdańsku, a może w Warszawie, bo i ku temu są przesłanki w dokumentach.
***
Jan Zamoiski Canczlerz y Hethman Coronni
Zeznawam żem wziął od Hans Bartla sukna czarnego falandyszu łokci pół dziewiętnasta łokieć po złotych czterech co czyni złotych siedemdziesiąt i cztery, które mu obiecuję na S. Marcin [11 listopada] zapłacić. W Zamościu 12 Junij 1587. J. Zamoyski mpp. (odcisk pieczęci z herbem Jelita – dwie kopie złote w krzyż skośny, na nich trzecia na opak w słup, w klejnocie pół kozła wspiętego, srebrnego, z rogami).

***
Zamoyski musiał już wcześniej zaopatrywać się w sukno u Hanusa Bartla, ponieważ zachował się inny rachunek z 1581 r.[8] Kanclerz nie podpisał go osobiście. W jego zastępstwie podpis złożył Jacub Pruski, który uwiarygodnił go odciskiem swojej pieczęci rodowej z herbem Prus (w polu czerwonym półtora krzyża srebrnego, dwoma ramionami w prawo, w hełmie ręka zbrojna z mieczem w łokciu zgięta).
***
Znam żem winien Panu Hans Bartlowy za sukno złotych polskich trzynaście i groszy pół dziesiąta, które jemu powinien będę oddać na dzień świętego Marcina albo temu kto by mi te moje recognicia ukazał na co się ręką swą podpisałem i pieczęć moją przycisnąłem. W Zamościu mensis maj die 1 A.D. 1581.
***

Mariam Hanusz Bartlowa
Mieszczka zamojska z przełomu XVI i XVII wieku, po śmierci swego męża, kupca i mieszczanina zamojskiego, popadła w tarapaty finansowe z powodu nie załatwionych do końca interesów Hansa Bartla. Dotychczas badacze nie poświecili jej swojej uwagi, chociaż akta miejskie wzmiankują ją nader często, kiedy to po śmierci męża zmuszona była zająć się jego przerwanymi interesami, utarczką z dłużnikami i kontrahentami. Żeby podołać obciążeniom i zgłaszającym swoje pretensje wspólnikom męża, musiała sprzedać swój dom w mieście oraz zająć się sprzedażą placów i domów we wschodniej[9] pierzei Rynku Wielkiego.
Dawid Konarski (1564-1616)
W latach 1585-1588 był podskarbim Jana Zamoyskiego i to na jego dworze w Zamościu rozpoczynał swoją karierę polityczną. W późniejszym czasie wstąpił do klasztoru cystersów i został opatem klasztoru w Oliwie w roku 1589.[10] Jak wynika z zapisków w księgach miejskich Zamościa, osobę opata Konarskiego i Hanusa Bartla połączyła sprawa zastawu u Krzysztofa Dłuskiego[11]. W roku 1589 kupiec Bartl pożyczył od Dłuskiego „na potrzebę swą” 600 zł, przekazując w zastaw złoto odpowiadające wagowo tej kwocie. Poręczycielem był opat oliwski ks. Konarski, u którego złoto zdeponowano tymczasowo. Dłuski Krzysztof był mieszkańcem Zamościa, zaufanym i podskarbim Jana Zamoyskiego. Spisał m.in. wszelkie powinności wsi Bukowina jakie zapisał na rzecz Akademii Zamojskiej kanclerz i hetman Jan Zamoyski.[12]
W prowadzonej przed urzędem sprawie dotyczącej Bartla, Krzysztof Dłuski potwierdził, że odebrał od opata oliwskiego sumę 696 złp. i 10 gr.,[13] twierdząc, że były to pieniądze, które „pożyczonym obyczajem” wziął opat. Tenże oddał także sumę 72 zł i gr. 11, na co Dłuski miał rekognicję Konarskiego. Dalej wyliczał kwotę 156 zł, które był winien Stanisławowi Konarskiemu, bratu księdza. Potem oddał złp 446 za to, że przez całe 5 lat „posłańce swe słał do JMści, upominając się długo u tych, którem na strawę się wydały”.
W wyjaśnieniach Dłuskiego najciekawsza jest jednak informacja dotycząca sumy 30 zł czom beł dał za obraz malowani Osoby Jego Mości Hethmana Koronnego i z tym co się dało siodlarzowi za puzdro. Niestety akta nie wyjaśniają, o który z obrazów hetmana chodziło ani kto był jego autorem. W tym czasie w klasztorze oliwskim był czynny malarz Herman Han, ale mógł to być także jego ojciec, który również parał się profesją malarza.
Po śmierci Hansa Bartla opat wysłał do Zamościa swojego sługę, Marcina Koczorowskiego, któremu polecił załatwienie zobowiązań nieboszczyka Bartla z Dłuskim Krzysztofem. Dowiedział się o tym Hanrich Grossz, mieniący się później przed urzędem sługą wdowy Bartlowej, której pomagał w załatwianiu wielu spraw nieboszczyka męża. On sam też przyjechał do miasta uregulować swoje zobowiązania z Bartlem, o czym będzie jeszcze mowa poniżej.
Marcin Koczorowski złożył protest w zamojskim magistracie przeciwko Mariam Hanuszowej Bartlowej, ponieważ w jej imieniu Henrich Grossz położył areszt przez woźnego urzędowego, na pieniądzach podanych przez opata Konarskiego dla Dłuskiego: „….nie wiem z jakiej przyczyny i poważania o sobie, JM X. opata, pana mego, pieniądze jakieś u mnie przez woźnego aresztował, mieniąc się mieć dług jakiś u JM X opata, którego długu JM pan mój płacić nie powinien…”.
Z wyjaśnień Grossza wynika natomiast, że Koczorowski poprzedniego dnia, sam mu opowiedział, że przywiózł Krzysztofowi Dłuskiemu 600 zł od opata. Ponieważ opat poręczył za Bartla, a ten zmarł przed uregulowaniem długu Dłuskiemu, terminy minęły, więc opat chciał się wywiązać z niewygodnego poręczenia. Grossz prosił Dłuskiego aby się wstrzymał z przekazaniem pieniędzy, aby je złożył do urzędu, do czasu aż się Dłuski nie rozliczy z Bartlową. Koczorowski odmówił. Grossz obawiając się, żeby Bartlowa jednego długu nie zapłaciła dwukrotnie faktycznie zabezpieczył urzędowo te pieniądze. Uważał, że należą się one Bartlowej za złoto zastawione u opata.
Jan Sienieński  
Wojewoda podlaski, Jan Sienieński, przez kolejnych plenipotentów zgłaszał w zamojskim urzędzie roszczenia wobec Miriam Hanusz Bartlowej, jako spadkobierczyni Hanusa Bartla, z którym prowadził interesy i miał nie uregulowane należności. Początkowo plenipotentami Sienieńskiego byli: Adam Owyczółkowski i Adam Pobiedziński. Zakładali sprawy w urzędzie przeciwko Bartlowej, ale nic nie osiągnęli. Według ich pozwu Hanus Bartl arendował u wojewody wszystkie młyny należące do Starostwa Horodelskiego, karczmy i przewóz gorzałki za sumę 1500 zł. Plenipotenci gotowi byli okazać dekret z podpisem i pieczęcią Bartla jako dowód nie rozliczonych interesów.[14]
Trzeci z plenipotentów Sienieńskiego, Georgi Witoszki wyjaśniał przed urzędem miejskim w Zamościu, że Hanus Bartel wziął od wojewody w celach handlowych 670 korców żyta, 66 korców jagły, grochu trzy korce. Ponadto wziął 12 koni, po 100 zł za konia (12 tys. zł) oraz owsa dla nich 120 korców. Poza rozliczeniem za konie, plenipotent wykazywał sumę 3.725 złp. i gr. 10.
Henryk Grossz   
Wyjaśnienia, a w końcu i skarga Henryka Grossz’a na Hanuszową Bartlową stanowią kluczowe rozstrzygnięcie zawiłości procesowych[15], skierowanych przeciwko wdowie.
Mnie wielce łaskawy panie burmistrzu i moi łaskawi panowie rajcy, acz mi z wielką ciężkością i ledwo nie ze wstydem przychodzi, jednak nie chcąc krzywdy swojej na ten czas zamilczeć, i aby mi to na potem nie szkodziło, (…) się opowiadam żem ja nieboszczykowi Panu Hans Bartlowi z pewnych handlów, co do których mnie człowiekowi szczerego i prostego, jako wiele innych dobrych i uczciwych ludzi suptelnością i z wielkim upadkiem moim przywiódł, zapis na pewną sumę w Warszawie uczynił, któremu zapisowi iżem dosyć był nieboszczykowi uczynił, miał mnie z tego zapisu kwitować, o czym jest wiadoma żona jego, więc i zięciowi jej panu Ludwikowi Beringowi i wszystkim pasierbiczom jego, do tego i JegoMści Panu Simonowi Brunszwykowi, sekretarzowi króla Jego Mości i Phiskalowi zijene Pruskiej opiekunowi dzieci P. Bartlowi męża pierwszego, który już był za zadaniem nieboszczyka Hanus Bartla quit, którym mie [mnie] miał był kwitować napisał, który to napisany kwit nieboszczyk w szkatule swej (…) umarł i do tego czasu go ona ma. Jedno nieboszczyk Hanusz Bartel będąc chorobą złożony, iż mi ten kwit do Xiąg zeznać miał, prosił abym beł do polepszenia zdrowia jego cierpliwy, jakoż przed żoną swoją będąc w Tyszowcach na lekach powiedział tymi słowy: że gdy mi Pan Henrich Grossz odda złotych sto polskich tedym go winien z tego zapisu, który mnie w Warszawie uczynił kwitować, z czegom (…) ja iż mi się przewłoka działa tym kwitem kontentować nie chciał, widząc to żona nieboszczykowska, więc pan Ludwik Berink (zięć jej i Hanna Maria pani Kachna córki tej to żony nieboszczykowskiej) ze mnie ten list słusznie i prawdziwie należał, prosili mnie abym był cierpliwy, obiecując mi jeżeliby Pan Hans Bartel w tym umarł, kwitować. I prosząc mnie abym będąc spraw nieboszczykowskich wiadomy o nim, w niektórych sprawach do małego czasu był pomocnym: obiecując mi (…) dobrym słowem, na co mi też ręce dali, za to dać oprócz kwitu, który mi był tego prawdziwie naliczał złotych 400. Jam się na to ubezpieczywszy, odjechałem w pilnych sprawach swych do Lwowa, wtem nieboszczyk nad spodziewanie moje umarł.
Po śmierci nieboszczykowskiej pisała do mnie żona jego, prosząc abym do Zamościa przyjechał,[16] com ja (będąc żałosny śmierci Nieboszczykowski, więc i dla kwitu, który mnie sprawiedliwie należał) uczynił. Przyjechawszy tu żądałem aby mnie kwitowali. Prosili mnie, żona i dzieci nieboszczykowskie, [bym] z nią do Gdańska jechał, obiecując mi tam kwitować, i w nagrodę według obietnicy co swojej uczynić, com ja ufając słowu tej to Pani, uczynił. Będąc w Gdańsku tamem się często i gęsto w sprawach jej na każdym miejscu zapalał. I tak gdym jako niewidomych takowych spraw nieboszczykowskich przywabion i już inaczej nie mogąc, z wielką ujmą sławy i kredytu mego, tom odprawować musiał tam w areszciech pewnych kredytorów swych będąca, prosiła mnie abym po odjechaniu jej, areszta znaszał, a potem abym za nią do Lublina przyjechał i abym tysiąc złotych u Pana Franciszka Pelanego [Telaniego][17] był w areszcie wyswobodził, obiecując mnie za tym kwitować.
Nadto często i gęsto mawiała i rękę swą dawała Pani Hanus Barthlowa, że mnie ty nie tylko sam bezecną będziesz miał, ale mnie i na każdym miejscu za takową udawaj, jeżeli cię (gdzie tego nie będziesz chciał odkładać) nie będę ze wszystkimi dziećmi kwitowała i nagrodzie obiecanej gdzieżbym dosyć nie uczyniła. Takoż wziąwszy regestr własny ręki nieboszczyka swego wymazała swymi własnymi rękoma dług mój według zapisu mego warszawskiego.  
Henryk Grossz żalił się przed zamojskim urzędem na niewdzięczność Bartlowej, bowiem był jej pomocny nie tylko w drodze do Gdańska i w załatwianiu jej spraw w Gdańsku, ale również w Lublinie i Zamościu, zwaśniał się z ludźmi, zaniedbywał swoje sprawy, tracił swój czas, doprowadził siebie do sporych strat finansowych. Bartlowa nie tylko, że nie chciała go kwitować z wcześniejszego zobowiązania z nieboszczykiem mężem, ale i z obiecanej nagrody za pomoc nie wypłacała się, odwlekając.
Do niemałych szkód i utrat przez tę Panią Hans Bartlową przywiedziony, której żem jako człowiek spokojny chciał wytrwać, gdyby się była ze mną przyzwoicie obeszła. A iż mi Pani Hans Bartlowa rzek[ł]szy to [z] zięciem swym, także z dziećmi dziedzicznymi swymi, cnotliwym słowem swym uczynić nie chcą, chcąc jakiś fortelów, jako nade mną, tak i na inszym kredytorze użyć, nie tyle nagrody obiecanej, w takich wielkich i ważnych sprawach zwłaczają [zwlekają] alić i kwitować nie chcą.[18]
Wiem ci w prawdzie, że bym ich wszystkich według prawa do przysięgi przywiódł, jednak ufając, że się w cnocie i w słowie swym nie kwapią się, jednak obawiając się aby ten zapis mój, któremu kredytowali nie był oddany, tedy protestuję naprzód Bogiem i urzędem żem nic na ten zapis nie winien….
Henryk Grossz prosił aby jego protestacja została w urzędzie przyjęta, zapisana i upilnowana przed zniesieniem nieprawnym przez Hanusz Bartlową lub jej potomków.
A co się tknie obiecanej w niemałych sprawach i dobrze zasłużonej nagrody zł 400, tak też szkód, utrat, pomieszkania [opóźnienia] w sprawach swych, za niesłusznym zwłóczeniem, który sobie szacuję dwa tysiące złotych. O co z nimi sobie prawo wcale [w całości] zachowuję i czynić o to za czasem [z czasem] będę.   
Sukcesorzy Hanusa Bartla
Hanus Bartl był wzmiankowany w aktach miejskich Zamościa jako nieboszczyk już w 1594 roku.[19] Księgi urzędowe odnotowały Katarzynę, Annę, Marinę jako sukcesorki po nim, nie wliczając wdowy Marii Hanuszowej, która sama przed urzędem odstręczała się od sukcesji po nim.
Wstąpiwszy do pani Marii w dobra jej ojczyste wszystkie, tak ruchome, jak i nieruchome, które były oszacowane na 30.000 złp., Hanus Bartl nie sporządził inwentarza ani nie spisał w inny sposób dóbr żony przyjętych pod swoją opiekę. Do tej pory to Hanusa Bartla uznawaliśmy za bogatego, gdańskiego kupca, ale powyższe zapisy ksiąg miejskich dowodzą, że wżenił się w niemały posag zamojskiej mieszczki. Bartlowa po jego śmierci żaliła się przed urzędem, że nie wiedzieć jako je [dobra] i gdzie rozszacował (….) handle, nie oddał i nie jest z nich kwitowan [nie został rozliczony]. Według wyjaśnień wdowy jej majątek zainwestował w prowadzone przez siebie interesy:… A iż widze[20] domagają się, nie wiedzieć za jaką intercyzą, długów nie wiedzieć jakich, a mianowicie imieniem Jego Mści Pana Wojewody Podlaskiego.
Bartlowa wyjaśniała przed urzędem, że ona nie jest nic winna panu wojewodzie, że nie jest żadną sukcesorką i dziedziczką dóbr nieboszczyka męża, że jest niesłusznie zniesławiana pozwami przez kredytorów: kredyt naruszając, do szkody ją wiodąc, co ona sobie szacuje na 30.000 złp, że też potrzeb i pożytków swych omieszkiwać musi. Gotowa badać, tego dowodzić, jako uboga wdowa z ubogimi sierotami.
W sprawie prowadzonej z wojewodą Sienieńskim, jednym z argumentów obrony Bartlowej było to, że jego kolejni plenipotenci nie dokumentowali należycie roszczeń wojewody wobec zmarłego Hansa Bartla, tj. urzędowym pismem z pieczęcią i własnoręcznym podpisem wojewody podlaskiego, pokazując tylko jakiś prywatny skrypt. A my pisania JMści Pana Wojewody ani pieczęci albo jego ręki nie wiemy [nie musimy] znać, ani urząd znać powinien….. Sąd nie musi wiedzieć tego, czego kto Xięgami [zapisami urzędowymi] nie dowodzi.
Obecnie, z samych zapisów w zamojskich aktach miejskich, trudno rozsądzić o słuszności jednej czy drugiej strony konfliktu. Pewne jest natomiast, że Hanuszowa Bartlowa po śmierci męża miała niemałe kłopoty finansowe, z których usiłowała się wybronić, mniej lub bardziej formalnymi sposobami.
Majątek w Zamościu
Poza majątkiem Bartlów wymienionym w Zamościopedii, księgi miejskie odnotowały transakcję handlową[21] sprzedaży domu narożnego „Szolnego” przy ul. Tyszowieckiej[22] w Zamościu, przeprowadzoną w sierpniu 1589 r. przez kupca Hanusa Bartla i jego żonę Marię. Dom kupił za 300 florenów rotmistrz Jana Zamoyskiego, Mikołaj Uhrowiecki.[23] W sąsiedztwie znajdował się dom kniazia z Wieprzowego Jeziora. We wrześniu 1592 r. Bartlowie potwierdzili przed urzędem również sprzedaż domu przy ul. Bełskiej (obecnej ul. Staszica) za 500 zł Grzegorzowi Hertmenowi. W sąsiedztwie odnotowano dom złotnika Stanisława Abramowicza.[24]
Zasiedlenie Hanusa Bartla przy Rynku Wielkim w Zamościu potwierdzają księgi miejskie z 1593 r.[25] W lutym tego roku dokonał on darowizny domu na rzecz zięcia Ludwika Birhingle[26] i córki Katarzyny. Ponieważ w sąsiedztwie wykazano inny dom Hanusa Bartla, można przypuszczać, że darowizna dotyczyła domu na zatyłkach, tym bardziej, że zięć już w marcu tego samego roku sprzedał ten dom Ormianinowi Krzysztofowi Popowiczowi.[27]
***

Ewa Lisiecka

Źródła:
[1] Kędziora Andrzej Zamościopedia – BARTHEL HANUS (? – 1604), Barthl, Hans) kupiec gdański, Niemiec
[2] Horodyski B. Najstarsza lustracja Zamościa (1591), „Teka Zamojska” I (V), 1938, s. 212-220.
[3] Pawlicki. B. M. Kamienice mieszczańskie Zamościa. Problemy ochrony. Kraków 1999. s. 111.
[4] Obecnie w tym miejscu stoi Kamienica Wilczkowska. Kamienica Wilczkowska w Zamościu |
[5] Pierwszy kościół ormiański w Zamościu, wbrew dotychczasowym opiniom, nie był drewniany. W 1587 r. opisał go pamiętnikarz Martin Gruneweg, który odwiedził miasto. Ponadto dzięki niemu dowiadujemy się o budowniczym miasta Michelu Scherke, współpracującym z Bernardo Morando:
„Z tego samego roku pochodzi ciekawa relacja Martina Grunewega, którego ormiańscy pracodawcy ze Lwowa zabrali ze sobą do Zamościa, wracając w czerwcu z jarmarku lubelskiego. Kierowała nimi interesowna ciekawość, gdyż Ormianie lwowscy obawiali się konkurencji nowej fundacji miejskiej, tak nieodległej od ich miasta. Jechali „nową drogą” z Lublina, aby „zobaczyć Ormian, którzy niedawno tam osiedli”. Gruneweg zapisał, że Zamoyski ściągnął „rozliczne narody i sekty”, a budowle nowego miasta, zaprojektowane przez włoskiego architekta Bernarda Moranda, wznosił budowniczy Michel Scherke, którego dom rodzinny w Gdańsku sąsiadował z domem rodziców Grunewega. Pamiętnikarz widział gotowy już wysoki wał miejski, a przy nim „nowy ormiański kościółek z muru pruskiego [dokładnie: fachwercke – M.Ł.M.], pierwszy dom boży w Zamościu”. Majewski. Ormianie w Zamościu, 2020.
Martin Gruneweg, Opisy podróży, oprac. Almut Bues, tłum. Eliza Borg, [w:] Pod wspólnym niebem. Rzeczpospolita wielu narodów, wyznań, kultur (XVI–XVIII w.) – katalog wystawy Muzeum Historii Polski, red. Igor Kąkolewski, Michał Kopczyński, Muzeum Historii Polski, Warszawa 2012
[6] APL AMZ sygn. 2,  Liber actorum consularium civitatis Novae Samoscensis, lata 1594-1600, skan 11.
[7] ANK ZZG 445, skan 94.
[8] ANK ZZG 445, skan 122.
[9] We wrześniu 1604 r. dom (RW.6) Krzysztofa Armeni. Sąsiedztwo: Maria Hans Barthlowa, wdowa po Hanusie Barthelu sprzedała dom (RW.4) rajcy Krzysztofowi Gostopiani (Częstopyany) dicto Łosicki.
[10] Dawid Konarski (opat oliwski) – Wikipedia, wolna encyklopedia
[11] Dłuski Krzysztof 1593 ul. Turobińska, 1593 ul. Rachańska; Szymon Dłuski 1639 przedmieście zamojskie. W październiku 1593 r. Krzysztof Dłuski sprzedał dom przy ul. Rachańskiej Sidorowi Hilkowiczowi za 30 złp. Sąsiedztwo: dom Pasko i dom Procza. W styczniu 1593 r. Franciszek Wołoszowicz Rusin szewc i Małgorzata jego żona zapisali na domu przy ul. Turobińskiej 70 złp. na rzecz Filipa Antoninis Greka. Sąsiedztwo: dom Krzysztofa Dłuskiego i dom zmarłego Jana Włocha murarza.
[12] Rudomicz Bazyli. Efemeros czyli diariusz prywatny pisany w Zamościu w latach 1656-1672, cz. I s. 347.
[13] APL AMZ sygn. 2,  Liber actorum consularium civitatis Novae Samoscensis, lata 1594-1600,skan 20.
[14] APL AMZ sygn. 2,  Liber actorum consularium civitatis Novae Samoscensis, lata 1594-1600, skan 18.
[15] Ibidem, skan 24.
[16] Ibidem, skan 25.
[17] List Telaniego do Moranda |
[18] APL AMZ sygn. 2,  Liber actorum consularium civitatis Novae Samoscensis, lata 1594-1600, skan 26.
[19] Ibidem, skan 12.
[20] Widz, wysłannik działający z ramienia wierzyciela.
[21] Mieszkańcy Zamościa 1583-1609 |
[22] Dawna ul. Tyszowiecka to obecnie wschodni odcinek dzisiejszej ul. Żeromskiego. Pawlicki Bonawentura Maciej. Kamienice mieszczańskie Zamościa. Problemy ochrony. Kraków 1999. s. 51. Bogdan Nowak. Jakub Żygawski. Zamość, ulice i place. Zamość 2021. s. 20 i 29.
[23] Mikołaj Uhrowiecki, starosta chełmski (od IV 1591 r. do X 1608 r.), należał do grona zaufanych Jana Zamoyskiego, który określał go mianem swojego „brata”. Z rodziny Uhrowieckich pochodziła babka ojczysta hetmana, Anna, za Pawłem Tyszka „W cieniu wielkiego kanclerza. Barbara z Tarnowskich Zamoyska”, Warszawa 2015. s. 296. .
[24] Mieszkańcy ulicy Bełskiej  lata 1589-1609 |
[25] W lutym 1593 r. Hanus Bartelly kupiec, dokonał darowizny domu przy  na rzecz Ludwika Birhingle Katarzyny jego córki. Sąsiedztwo: dom Hanusa Bartelly. Rynek Wielki – dodatkowe karty |
[26] Ludwik Biringle, Birhingle, pisownia w aktach zróżnicowana, tożsamy z Ludwikiem Beringiem, wymienianym w aktach sprawy Hanuszowej Bartlowej jako jej zięć.
[27] W marcu 1593 r. potwierdzono sprzedaż domu przez Ludwika Biringle (Birhingle?) na rzecz Krzysztofa Popowicza Armenus (Ormianina). Dom znajdował się in prymario foro Circulo  – Rynku Wielkim i sąsiadował z domem Jana Bartelly. Rynek Wielki – dodatkowe karty |