Honorata Banach, z domu Pełczyńska (19.XI.1924-18.VIII. 2017), mieszkała w Chłaniowie, gm. Żółkiewka. Poetka ludowa, była członkini Stowarzyszenia Twórców Ludowych w Krasnymstawie. Podczas okupacji zaangażowana w działalność Ruchu Oporu. W 1942 r. wstąpiła do Batalionów Chłopskich, a następnie, w lipcu tego roku, do Ludowego Związku Kobiet, gdzie pełniła funkcję sanitariuszki:
W szeregi Batalionów Chłopskich wstąpiłam w 1942 roku. Wyszło wówczas zarządzenie, żeby przeszkolić kilka kobiet na każdej wsi, by mogły udzielać pierwszej pomocy. W lipcu 1942 roku w Chłaniowie powstała tajna organizacja – Ludowy Związek Kobiet, czyli w skrócie LZK przy Batalionach Chłopskich, na czele której stała Julia Chmielewska ps. »Kalia«.
Postanowieniem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z 18 września 2009 r. Honorata Banach została uhonorowana Złotym Krzyżnem Zasługi (nr Legitymacji 328 – 2009 – 19).
Fot. 1 – Honorata Banach (fotokopia, data nieznana), zbiory R. Smoter Grzeszkiewicz
Miałam przyjemność prowadzić z nią korespondencje, pokłosiem której są zachowane (obecnie w zbiorach Archiwum Państwowego w Zamościu) listy pisane na przestrzeni kilku lat. Był to czas, kiedy prowadziłam stronę internetową www.republika.pl/horajec (obecnie nie istnieje). Listy dotyczą m. in. publikowanych na stronie materiałów, wspomnień Pani Honoraty, jej zbiorku wierszy, wydanych staraniem Stowarzyszenia Przyjaciół Szczebrzeszyna.
***
Szanowna Pani Chłaniów dn. 1 października 2007 roku
Bardzo proszę, żeby wiersza Zosi Kwiecińskiej nie włączała pani do moich materiałów, Zosia sama poda mi dużo wierszy, dlatego, że Bzowiec to parafia Chłaniów i nazwiska chłopów są na naszym kościele, ale [Bozowiec] to gmina Rudnik, a Chłaniów to gmina Żółkiewka, ma dzieci uczone, to jej przepiszą na maszynie.
Pytała mnie pani dlaczego we Władysławinie mordowali, dlatego, że nie było drogowskazów i wzięli za Chłaniów, obie wioski przylegają do siebie. To, że pamiętnik zostawiłam na Majdanku, niech pani nie wspomina, bo tam są całe nazwiska morderców.[1] Nasza Dyrektorka szkoły mówiła mi, że listę [po]mordowanych można podać, a morderców nie wolno. Nie myślę o wydaniu pamiętnika, bo bardzo dużo ludzi sobie już skserowało, kto przeczyta, to chce mieć, jak pani przyjedzie do mnie, to zobaczy. 48 stron to na książkę za mało.[2] Zawiozłam także do Lublina do Instytutu Pamięci Narodowej, też dostałam podziękowanie.
Wysłałam pani zdjęcie ze wspólnej mogiły na cmentarzu w Chłaniowie oraz z Ireny Jabłońskiej, miała 16 lat z Władysławina i jej matki Bronisławy Jabłońskiej oraz nazwiska mężczyzn zamordowanych na Majdanku z Chłaniowa,[3] i proszę napisać ten wiersz „Smutno mi Boże”, na bieżąco napisałam ten wiersz [po aresztowaniu ojca] i trzymam w szufladzie już 60 lat, dobrze, że panią spotkałam i że mam komu pokazać. Ciekawi mnie, czy to będzie na tej stronie internetowej, pani mnie powiadomi. Żebym nie zapomniała poprawić, że w Chłaniowie zginęło 45 mężczyzn, a powinno być osób. Trochę mnie boli, bo nie dali mi odszkodowania [za śmierć ojca], powiedzieli „że umarł i się nie należy”.
Fot. 2 – Irena i Bronisława Jabłońskie (data nieznana, kserokopia), zbiory R. Smoter – Grzeszkiewicz
Smutno mi Boże
Wokoło noc czarna, świerszczyk gra w kominie,
Czyliż ten mój smutek nigdy nie zaginie? …
O nim szumi wicher, gdzieś tam huczy w borze –
Smutno mi Boże!…
Noc okryła ziemię i wioskę otula,
Jak swoje dziateczki najlepsza matula.
Tylko puszczyk w dali huka gdzieś na dworze –
Smutno mi Boże!…
W taką noc koszmarną coś za oknem gra,
Czy to sierot żale, czy to deszcz tak łka?
Bo któż może błądzić nocą o tej porze?
Smutno mi Boże!…
Zdaje się w cierpieniach dusza ma dojrzewa,
Czasem może płacze, czasem może śpiewa.
Cierpieniem spleciona, jak powojem zboże –
Smutno mi Boże!…
Ojca Niemcy wzięli , spalono nam chatkę,
Czemuż ja narzekam? Wszak jeszcze mam matkę.
Takaż moja dola. Przeznaczenie może?
Smutno mi Boże!…
Jakaż moja przyszłość? Gdzie mnie los zawiedzie?
O dobrych przyjaciół – tak trudno jest w biedzie.
Tylko jeden Bóg pocieszyć mnie może –
Smutno mi Boże!…
Kończę pisać i pozdrawiam serdecznie
Banach Honorata
Droga Pani Chłaniów 6 grudnia 2009 r.
Tego roku w sierpniu w Zwierzyńcu pow. zamojski było poświęcenie pomnika Matki Polki. W czasie wysiedlenia Zamojszczyzny w tym miejscu był obóz dla dzieci.[4] Umierały z głodu, Niemcy matkom zabierali dzieci i już ich więcej nie widziały.
Fot. 3 – Pomnik Matki Polki, Zwierzyniec, fot. R. Smoter – Grzeszkiewicz (2018)
Ja w 1943 roku napisałam wiersz „Do Matki Polki” , dzisiaj go wysyłam, bo wtedy zapomniałam, proszę o wysłanie do Internetu.
Do matki Polki
O matko Polko! Czemu wciąż jesteś taka smutna?
Czy nieposłuszne są dzieci twoje? Czy dola twa jest okrutna?
Oj, nie dlatego ja wciąż płaczę, mój smutek z innej przyczyny
Bo nie wracają z tej strasznej wojny moje najmilsze syny.
A kiedy czytam list syna mego, zbrudzony gdzieś przez deszcze
To serce moje chwyta taka boleść. Czy chociaż żyje jeszcze?
O matko Polko ! Syn twój nie wróci, bo tam w Dębicy
Za Polski sprawę oddał młode życie – zawisł na szubienicy
I nikt nie widział jak go męczono w lagrach słynnej Dębicy.
Tylko jeden Pan Bóg… na pewno jego w poczet męczenników policzy.
A ten twój drugi co ciebie matko tak czule żegnał na ganku,
Ten jeszcze żyje, lecz uwięziony w Lublinie jest na zamku
Lecz nie myśl matko, że był przestępcą lub jakimś łajdakiem.
Dlatego tylko, że kochał Polskę – dlatego, że był Polakiem.
Dziś nie jednej matce łza w oczach się świeci,
Bo tam w partyzantce utraciły dzieci.
Nie jedna też nie wie gdzie to jest mogiła,
Która je syna zwłoki gdzieś pokryła.
Konał w cierpieniu żołnierz w poniewierce,
W łzach się rozpływa dziś matczyne serce.
Jęk płynie z obozów… dymią krematoria,
O walce z najeźdźcą opisze historia.
Może Pani postara się o zdjęcie, może poprosić Bolesława Szymaniuka z Zamościa (prezes Stowarzyszenia Dzieci Zamojszczyzny) i dołączyć do mego wiersza.[5]
Na wieczną pamięć śmierci Mundka Popieleckiego, żołnierza AK ps. „Burza”, który po trzech miesiącach pobytu na Zamku w Lublinie został skazany na śmierć, widząc rozpacz jego matki napisałam wiersz „Do matki Polki”, nie wysłałam go pani, bo zapomniałam, więc go dziś wysyłam.
27 listopada [2009] miałam zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego po odznaczenie. Dostałam Złoty Krzyż Zasługi za upamiętnienie historii Polski i rozpowszechnianie prawdy .
Fot. 4 – Legitymacja H. Banach do Złotego Krzyża Zasługi, xero kopia, zbiory R. Smoter – Grzeszkiewicz
26 lipca [2009] w Chłaniowie była wielka uroczystość, rocznica pacyfikacji wsi. Był poseł na Sejm Sławomir Zawiślak z Zamościa i [ ] z Lublina. Nasze dzieci ze Szkoły Podstawowej w Chłaniowie w kościele – 8 dziewczyn, czytały fragment z mojego pamiętnika, ludzie płakali w kościele. Muszę pani podziękować, że to pani opublikowała moje wiersze i dlatego dostałam krzyż za wiersze. Mam wnuczkę w Szwurcieri [Szwajcarii], to mówiła, że moje wiersze są już przełożone na język niemiecki. Jest w Internecie lista odznaczonych 27 listopada, [6] jestem na 32 pozycji. Kończę pisanie i proszę o odpowiedź, czy pani otrzymała list ode mnie.
Honorata Banach
Chłaniów 21
Żółkiewka 22 – 335
woj. Lublin
Ten wiersz „Do matki Polki” nigdzie nie publikowany. Uroczystość z 23 lipca 1944 [upamiętniająca wydarzenia 23 lipca 1943] już mi wysłali z Internetu.
Szanowna Pani Chłaniów dn. 18 maja 2011
Stara głowa, ale jeszcze pisze wiersze. Obecnie napisałam wiersz pod tytułem „Dawniej a dziś”. O ile pani pisze do Panoramy Zamojskiej [Zamojskiego Kwartalnika Kulturalnego], to proszę go wysłać. Ja piszę zawsze to, co mnie boli.
Dawniej a dziś
dawniej rolnik orał ziemię, skowronki śpiewały,
A za pługiem czarne wrony pędraki zbierały.
I powietrze było czyste i lasy pachniały,
A nad naszą wiejską chatą bociany klekotały.
Ale dzisiaj się zmieniło, już nie dawne czasy,
Już na żyznej polskiej ziemi porastają lasy.
Kiedyś na polu orali końmi, karczowano bory,
Ale dziś już nie ma koni, tylko warczą traktory.
Likwidują szkoły – tak , bo nie ma dzieci,
Bo dziś nasza młodzież za granicę leci.
Szukać pracy…
Wiosko spokojna, wiosko wesoła, gdzieś ty się podziała?
Bo któż będzie dzieci rodzić? Młodzież wyjechała.
Starzy ludzie umierają, wieś opustoszała,
Idę przez wieś i ukradkiem łzy z oczu ocieram,
bo mnie bardzo boli , że wioska wymiera.
Chłaniów 2001 roku.
Zapisałam się do Twórców ludowych w Krasnymstawie,[7] ale oni w katalogu [almanachu] nie wydadzą, bo nie mają pieniędzy. Ja sama nie wydam, bo mam mało tych wierszy, a pani może moje wiersze, które wartościowe umieścić w książce, niech dzieci czytają.[8] Krzysztoniowa[9] pytała czy mam numer telefonu do Pani, powiedziałam, że ja listy pisze. Ja jestem zdrowa, czego i pani życzę. Jak Pani otrzyma list ode mnie to proszę odpisać.
Honorata Banach
Droga Pani Chłaniów 25 czerwca [2014]
Dzwoniła pani do mnie, odebrała moja córka i mi przekazała, że pani otrzymała mój pamiętnik. Chciałabym, żeby okładki były w kolorze. Ile to będzie kosztowało? Wspomnienia z lat okupacji są w Archiwum na Majdanku. Przysłali mi podziękowania i że tak mało napisałam o AK w Chłaniowie,[10] a dlatego, że pisałam [w] 1970 roku. Nie można było pisać. Akowców wywozili na Sybir. Ja przysięgę składałam do AK, ale później wszyscy byliśmy w Batalionach Chłopskich.
ZWZ w Chłaniowie założył porucznik Franciszek Krzysztoń, zginął zanim objął dowództwo. Stanisław Zwolak zginął w styczniu 1943 roku na Zamku w Lublinie. Dowództwo w Batalionach Chłopskich objął Franciszek Zwolak ps. „Michalski”, zginął w grudniu 1943 roku w Chłaniowie. Dowództwo po nim obejmuje Edward Bogucki ps. „Zagłoba”. W gminie Żółkiewka, Chłaniów najwięcej ucierpiał. Ja pragnę to upamiętnić.
Honorata Banach
W lipcu w rocznicę pomordowanych będzie w Chłaniowie uroczystość. Sławomir Zawiślak[11] z Zamościa obiecał , że przywiezie wojsko i orkiestrę.
Szanowna Pani Chłaniów 12 maja [?]
Gdy pani zadzwoniła byłam zaskoczona i nie wiedziałam co powiedzieć, ale obecnie proszę o wydanie moich wierszy, bo ja sama nie wydam. ciekawi mnie ile będzie kosztować 20 egzemplarzy. A promocja w naszej szkole się nie uda, tylko proponuje mi Dyrektorka Anna Podgórska, żeby zrobić w Domu Kultury w Żółkiewce. Jest sala i biblioteka i pomogą nam, tylko trzeba wcześniej zamówić, bo tam odbywają się różne zebrania. Bibliotekarka z Żółkiewki dzwoniła do wójta z Radecznicy, żeby jej sprzedał 2 książki „Okupacja Zamojszczyzny”,[12] ale wójt przysłał jej pocztą 1 książkę.
Wysłałam pani adres do Dyrektorki Domu Kultury [w Żółkiewce], może pani dzwonić i rozmawiać z nią. Czekam na odpowiedź.
Banach Honorata
Wiersze Honoraty Banach zostały wydane nakładem Stowarzyszenia Przyjaciół Szczebrzeszyna w 2014 roku.
Fot 5. – Okładka zbiorku wierszy Honoraty Banach (projekt Daniel Grzeszkiewicz), xero kopia, zbiory R. Smoter – Grzeszkiewicz
Droga Pani Chłaniów 20 maja 2014 roku
Ośrodek Kultury Samorządowej mieści się w Żółkiewce w starej szkole. Jest duża sala, mają naczynia i centralne ogrzewanie. Tam odbywają się wszystkie imprezy. Dyrektor Kultury jest też wspaniała. Do Żółkiewki z Chłaniowa co godzina chodzą busy, a do Radecznicy i Turobina nie mamy połączenia.
Chciałabym żeby pani była na promocji, zanim wydrukują to będzie czerwiec i pani będzie miała urlop. Wysłałam pani wiersz „Dawniej a Dziś”, tak podobał się naszemu wójtowi, nie jestem pewna czy pani wysłałam, stara już głowa. W Chłaniowie była burza i grad, wielkie mamy szkody w polu. Kończę pisanie i życzę pani zdrowia.
Banach Honorata
***
Honorata Banach, Okupację wierszem opisałam (tekst był publikowany na stronie www.republika.pl/horajec)
Chłaniów, wieś w powiecie zamojskim posiada bogatą historię, ciekawą przeszłość; początki miejscowości sięgają połowy XV wieku, w roku 1419 dziedzice wsi – Gworko, Manczyn i Mikołaj z Chłaniowa wybudowali kościół pw. św. Jakuba, Filipa i Mateusza. W XIX wieku w Chłaniowie istniała karczma, w okresie międzywojennym wieś liczyła 571 mieszkańców, w tym 16 osób pochodzenia żydowskiego. W czasie okupacji Chłaniów należał do powiatu krasnostawskiego i nie podlegał wysiedleniu – wiele rodzin z Tworyczowa ukrywało się w Chłaniowie i przeżyli. Podczas II wojny światowej mieszkańcy wiele wycierpieli od Niemców – 23 lipca 1944 roku wieś została spacyfikowana, rozstrzelano 45 osób. Kilkanaście osób zabrano na Majdanek, w tym mojego ojca Miałam wtedy 18 lat, ogarnięta żalem napisałam wiersz, pt. „Łapanka” –
Łapanka
Noc była ciemna, wiatr huczał ponury
Jeszcze na niebie czarne kłębiły się chmury
Złowrogie przeczucie mieszkańców przenika
Świtało, budził się dzień pochmurny dziewiętnasty października
Chłaniów nie zapomni tego ranka
Gdy wieść biegła przez wioskę – łapanka
Chowajcie się ludzie ktoś głośno zawołał
Piętnaście furmanek jest koło kościoła
Policja, żandarmi jest ich tam bez liku
Aresztują chłopów jako zakładników.
Dookoła wioska wojskiem otoczona
Cicho płacze matka, tam znów płacze żona
Z domu wloką ojca bez żadnej przyczyny
Dobry był, uczciwy, nie miał żadnej winy
Głośno płaczą dzieci i ojciec też płacze
Żegnajcie mi wszyscy, już was nie zobaczę.
Wśród grobowej ciszy słychać psów szczekanie
Udało się Niemcom dzisiaj polowanie
W pochmurny deszczowy jesienny poranek
Mieszkańców Chłaniowa wiozą na Majdanek
Wiozą ich esesmani na czapkach z główką trupią
Już ci, że ich nawet i złotem nie wykupią
Żegnaj droga wiosko, żegnajcie pola lasy
Przyszły na Polaków dzisiaj ciężkie czasy.
Dziś kraj nasz cały niezgoda rozdziela
Nawet w swoim bracie nie ma przyjaciela
Polski orzeł biały dziś już jest w koronie
Lecz tobie biedny chłopie gwiazdka nie zapłonie
Niegdyś Kościuszko wdział chłopską sukmanę
Żeby ratować Ojczyznę Kochaną
Na krakowskim rynku składał on Przysięgę
Za samą szlachtę ja się bił nie będę
W Batalionach Chłopskich żołnierze walczyli
I w niejednej bitwie dzielnie się sławili
Partii było wiele, była i zawiłość
Lecz jeden nas łączył sztandar, to Ojczyzny miłość
Cały naród Polski niech łączy swe siły
By marzenia narodu w jedność się spełniły
Niech będzie zgoda, a spory ustaną
Tylko pracą wzbogacimy Ojczyznę Kochaną
Drugi wiersz, który dołączam nosi tytuł „Droga mateczko opowiedz proszę, jak to wygląda Majdanek”
Droga mateczko opowiedz proszę, jak to wygląda Majdanek
Droga mateczko opowiedz proszę
Jak to wygląda Majdanek?
Czy takie duże ciemnie piwnice?
Czy jaki obronny zamek?
Majdanek dziecko – to szerokie pole
Ogrodzone drutem kolczastym
Po jednej stronie szosy zamojskiej
W Lublinie hen poza miastem
Na głównej bramie była trupia czaszka
Dalej komin wysoki – czarny
To krematorium – wiadomo wszystkim
To obóz koncentracyjny
A tylko w nocy z powiewem wiatru
Słychać było stamtąd jęki
To Ci więźniowie błagali o pomoc
Nie mogąc znieść strasznej męki
Tam drogie dziecko – twój Ojciec zginął
Choć nie był żadnym łajdakiem
Dlatego tylko, że kochał Polskę
Dlatego, że był Polakiem
W czasie pacyfikacji wsi gospodarstwo nasze spłonęło doszczętnie. Dorobek całego życia moich ciężko harujących przez długie lata rodziców strawiły płomienie…; moja mama była już kompletnie załamana, nie miałyśmy co jeść, ani nie było się czym przyodziać, nie miałyśmy nic! Wszyscy dawno już spali, kiedy wzięłam pióro, atrament, kawałek papieru i napisałam na nim wszystko, co rozsadzało moją pierś.
***
Wokoło noc czarna, świerszczyk gra w kominie,
Czyliż ten mój smutek nigdy nie zaginie? …
O nim szumi wicher, gdzieś tam huczy w borze –
Smutno mi Boże!…
Noc okryła ziemię i wioskę otula,
Tylko puszczyk w dali huka gdzieś na dworze –
Smutno mi Boże!…
W taką noc koszmarną coś za oknem gra,
Czy to sierot żale, czy to deszcz tak łka?
Bo któż może błądzić nocą o tej porze?
Smutno mi Boże!…
Zdaje się w cierpieniach dusza ma dojrzewa,
Czasem może płacze, czasem może śpiewa.
Cierpieniem spleciona, jak powojem zboże –
Smutno mi Boże!…
Ojca Niemcy wzięli , spalono nam chatkę,
Czemuż ja narzekam? Wszak jeszcze mam matkę.
Takaż moja dola. Przeznaczenie może?
Smutno mi Boże!…
Jakaż moja przyszłość? Gdzie mnie los zawiedzie?
O dobrych przyjaciół – tak trudno jest w biedzie.
Tylko jeden Bóg pocieszyć mnie może –
Smutno mi Boże!…
Spisałam swoje wspomnienia – z tego (niepublikowanego dotąd) pamiętnika pochodzi poniższy tekst, autor nieznany, piosenki nauczyła mnie Mama
Zawianym gościńcem szedł żołnierz ubogi
Płaszczem otulony w szczudle bez nogi
Zbliżał się do chatki skąd ogień wytryskał
I jasnym płomieniem na kominku błyskał
Wybiegła dziewczynka z płowymi włosami
Wyniosła mu chleba i rzekła ze łzami
Weź od nas choć tyle bo więcej nie damy
Jesteśmy też biedni, nic więcej nie mamy
Zabrano nam ojca gdzieś w daleką drogę
Jak to było dawno powiedzieć nie mogę
Gdy to powiedziała otwiera się chatka
Wychodzi wybladła staruszka jej matka
To ty jeszcze żyjesz i znów będziesz z nami
Te słowa wyrzekła, zalała się łzami
O nie wiesz ma córuś komuś chleba dała
Ja jestem twym ojcem, tyś mnie nie poznała
O, przebacz mi ojcze, żem cię nie poznała
Jak żeś szedł na wojnę byłam jeszcze mała
Innej nauczył mnie kolega z konspiracji w 1939 roku; jej tekst także zapisałam w pamiętniku.
Wolność przynieść Ojczyźnie chcąc – szli Polacy na bój
Dając życie młodzieńcze swe – na tułaczkę, na znój
Pożegnania, rozstania dni – dziewczę piękne jak kwiat
Z bólem serca żegnała mnie – kiedym ruszał hen w świat
Płakała biedna w ramionach mych – cała drżąca od łez
Czy rozstanie konieczne jest? Czy konieczny jest kres?
Przy mnie stała najdroższa ma – cicho szeptała mi
Czekać będę na ciebie – serce skradłeś mi ty
Nie ma skargi rozstania ból – skuwa serce jak stal
Pociąg z głuchym łoskotem kół – pędził już w siną dal
Białą ręką z daleka już – pożegnanie mi śle
Potem postać dziewczyny mej ginie we mgle
Noc frontowa, jesienna noc- nieustanny kul świst
A wśród nocy jesiennej tej – czytam najdroższy list
Wiem, ze czeka dziewczyna ma – tchnie miłością z jej słów
Kiedy wrócisz kochany mój – kiedy ujrzę cię znów?
Fot. 6 – Honorata Banach w Radecznicy (1. 03. 2014 roku), fot. R. Smoter – Grzeszkiewicz
Opracowała Regina Smoter – Grzeszkiewicz





