Lata 1678-79
W drugiej połowie XVII w. na terenie miasta powstawała łaźnia miejska. Wydatki na ten cel potwierdza rozliczenie na potrzeby dworu zwierzynieckiego z lat 1678-1679. Cieślom ze Szczebrzeszyna, Wojciechowi i Jędrzejowi zapłacono 10 i 6 zł od roboty łaźni. Natomiast za bretnale w Zamościu do łaźni przybijać gradusy odnotowano wydatek 1,15 zł. W marcu 1679 r. zanotowano w rozliczeniach, że Lewkowi od roboty łaźni wydałem 6 {zł}. Możliwe, że była to łaźnia prywatna z końca XVII w., o której wspomina Andrzej Kędziora w Zamościopedii.[1] Niestety, niewiele wiemy z tych szczątkowych informacji, ani tego w którym miejscu ją wybudowano ani jak wyglądała.
Expensarz {expensa – koszty} pieniężny[2] na różne potrzeby dworu zwierzynieckiego, tak się specyfikuje:
10 July 1678 r.- za topór w Zamościu ciesielski na potrzebę dworną – 5.-
14 July – dwa piece wapna do Zamościa po 10 f. – 20.-
– Franciszkowi sitnikowi od roboty pięciu sieci , które skończył – 15.-
– cieślom trzem od roboty mostu do Altany, różnych dni – 12.-
6 Augusty – za piec wapna, które podwody z Niedzielisk brali do Zamościa 10.-
– sitnikom od roboty sieci szczebrzeskim od czterech sieci 34,4.
– na mszę świętą pod Tomaszów za Zwierzyniec 1.-
– z sieciami będąc w Bzowcu myśliwcom z rozkazania pańskiego na piwo dla nich, i dla psów i na siano wydałem przez trzy dni 3.-
– do Tarnogrodu za faskę gwoździ gontowych wydałem 10,15.
– za piec wapna do Zamościa, które Obroczanie wieźli 10.-
– za piwa, które brano do piwnicy pańskiej według regestru z porachowania z wójtem biłgorajskim z czynszowych pieniędzy wydałem 100.-
– żyta na nasienie przed zimą kupiłem korcy 4 = 18.-
– na krochmal praczce do chust pańskich 18.-
– na beczki miodowe do Żarku (żurku?) wydałem bednarzowi 1.-
– cieślom Szczebrzeszyna, Wojciechowi i Jędrzejowi od roboty łaźni 10 i 6.-
– traczowi do śluzy idącymi do Nielisza w Szczebrzeszynie dałem 2.-
– pod bytność JeMści Pani Wojewodziny Chełmińskiej (Dorota Gnińska) i Podlaskiej (Zofia z Wiśniowieckich Leszczyńska, siostrzenica Marcina Zamoyskiego) na (…) 3.-
– za siano w Topólczy dla zwierza za 6 sań 24.-
– tegoż czasu bartnikowi na boty wydałem 2.-
– za cieśle Łaszkiewicce do kuchni zapłaciłem 3,10.
– na mszę świętą do Górecka za Zwierzyniec 1.-
– myśliwcom z rozkazania pańskiego miesięczne pieniądze 12.-
– Jędrzejowi Czachrze dopłaciłem krowy, którą na kuchnię wzięto 3,60.
– od urobienia sieci trzech, sitnikom: turobińskiemu i zamojskiemu 27,10.
– temuż od kopy postronków, którem oddał w drogę litewską P. Paczkow 3.-
= 396,15
12 Marty – p. wójtowi biłgorajskiemu z porachowania kart, za którymi Pinca wydał do Zamościa beczek 18 po f. 4 zapłaciłem 72.-
– za bretnale w Zamościu do łaźni przybijać gradusy 1,15.
– Lewkowi od roboty łaźni wydałem 6.-
22 Apryl 1679 r.- Za piec wapna do Zamościa 10.-
= 98,15
= 495.-
Początek XVIII w. przynosi również pewne informacje na temat łaźni miejskiej. Z lustracji miasta z lat 1707, 1709 i 1750 wynika, że w styczniu 1707 r. odnotowano w wydatkach miejskich iż przy zawarciu kontraktu o łaźnię przeznaczono pewną sumę pieniężną na 1/3 garnca wina. Z dzierżąwy łaźni od p. Wesołowskiej wprowadzono w budżet miejski sumę 200 zł, przypuszczalnie z tytułu zawarcia z nią kontraktu i rocznej opłaty. Gdzie stała ta łaźnia? Grunt Wesołowskiego notowano w 1709 r. przy ul. Ślusarskiej (obecnie ul. Żeromskiego), ale nie jest to jednoznaczne z lokalizacją łaźni. Chociaż, teren Rynku Wodnego, a w szczególności bliskość wody z niewyczerpanego źródła wielkiej zalewy, sprzyjały takiemu usytuowaniu łaźni miejskiej. W lutym tegoż roku wśród wydatków odnotowano zakup drzewa do łaźni i na podwaliny oraz koszt 79 zł z tytułu budowy łaźni. Z tych zapisów można zatem wnosić, że powstawała w tym czasie nowa łaźnia miejska w Zamościu, której budowa trwała przez kolejne miesiące. W marcu odnotowano tylko, że nadal trwała budowa łaźni, z kwietniowych wydatków na ten cel wymieniono rynew do łaźni aż do Browaru, a we wrześniu za glinę co łaźnie lepili. Wspólna rynna dla browaru i łaźni świadczy o bliskości tych dwóch obiektów w przestrzeni miasta. Lustracja miasta z roku 1750 odnotowuje comiesięczne wpływy do kasy miejskiej w wysokości 8 zł za kolejne raty z tytułu dzierżawy łaźni: kwiecień – pierwsza rata za łaźnię – 8 zł; maj – od bednarza Lesitowskiego – za łaźnię 8 zł; listopad – z łaźni 8 zł.
W XVIII w. jednym z kontrahentów łaźni miejskiej i browaru był Jan Skurczyński. W tym okresie oba budynki objął pożar, odnotowano, że kontrahent nie dotrzymał 4 miesięcy a sumę zupełną zł. 200 za cały rok wypłacił, więc przyznaje mu się ulgę za te 4 miesiące 66,20 zł. Skurczyński wystawił po pożarze nowy browar na swój koszt, dlatego też, z nakazu sądu, magistrat miał przeprowadzić kalkulację wydatków i asekurować na kontrahencie tę sumę.
Inwentarz łaźni miejskiej rozróżniał męską łaźnię, na którą składały się: kuchnia, przykadek jeden, 2 wanny, 6 nowych ław, 2 koryta dobre do studni, kocioł na 2 łańcuchach, rynewka od kotła do drugiej izby osadzona przez ścianę oraz łaźnię Białogłowską: przykadek, 2 wanny, szkopik jeden, szaflik jeden, 5 ław.
Na temat łaźni miejskiej w Zamościu z drugiej połowy XVIII oraz z wieku XIX pisała dr Bogumiła Sawa. Oto wyniki tych badań:
Łaźnia miejska służyła do utrzymania zdrowia, była drewniana, ze ścianami poutykanymi mchem, wewnątrz znajdowało się kamienne palenisko z murowanym kominem. Składała się z dwóch części: jednej przeznaczonej do kąpieli z wannami oraz parówki (sauny). Ponieważ do jej funkcjonowania potrzebna jest duża ilość wody, znajdowała się na Lubelskim Przedmieściu obok Łabuńki. Pracował w niej łaziebny, ponieważ jej prowadzenie uchybiało powadze cyrulika. Łaziebny dokonywał prostych zabiegów: puszczania krwi i stawiania baniek. Po 1773 r. zostało to zakazane.
Bazylianie prosili wówczas ordynata, by pozwolił na rozszerzenie dziedzińca przyklasztornego kosztem sąsiedniego placu, zajętego przez łaźnię i browar miejski, „dokuczający codziennym prawie dymem”. W 1773 r. ordynat spełnił ich prośbę.[3]
Mimo zniesienia zabudowy w promieniu 1 200 m od stoków, w 1852 r. tuż za nową Bramą Lwowską na placach rządowych stały jeszcze dwie łaźnie: żydowska i wojskowa.
Na przestrzeni lat lokalizacje łaźni miejskiej w Zamościu były jak widzimy różne, jednak zawsze mieściły się blisko źródła wody: na Przedmieściu Lubelskim okok Łabuńki; w murach miasta na palcu sąsiadującym z klasztorem i dziedzińcem bazylianów (w pobliżu zalewy). Wyjątku nie stanowiły zapewne XIX w. łaźnie za nową Bramą Lwowską na placach rządowych, żydowska i wojskowa.
Lustracje Zamościa z roku 1694[4] i 1696[5] wymieniają w mieście „łaźnię żydowską” i „browar, woskobojnię i łaźnię miejską”, nieopodal kościoła Franciszkanów, przy ulicy w tyle (dzisiejsza ul. Kościuszki). Na przedmieściu miejskim w Janowicach lustracja z 1696 r. odnotowała „łaźnię Imć Pana Lendzego, a teraz Pana Polakiewicza”. W lipcu tego roku w poczet dochodów ratusza przyjęto do Michała Brzyskiego za arendę browaru i łaźni sumę 20 zł.
Ewa Lisiecka
Dziękuję Ewie Dąbskiej za informacje dotyczące badań dr. Sawy.
Część 1. Łaźnia miejska w Zamościu w XVII w. |