Archiwalne akta miejskie[1] zachowały zapis paradnego przywitania trzeciego ordynata, powracającego do Zamościa w lipcu 1646 r. Nietypowe raczej, odnotowanie tego faktu w aktach urzędowych zawdzięczamy pisarzowi miejskiemu, Janowi Grzybowskiemu, który był jednocześnie autorem dwóch przemówień skierowanych do Jana II Zamoyskiego z tej okazji, co skrzętnie odnotował w aktach, przybliżając nam równocześnie barwny opis powitania ordynata przez całe mieszczaństwo Zamościa. Oddajmy zatem głos w tej sprawie panu pisarzowi.
„Którego dnia sławni Panowie Raycy, jako na ten czas Pan Burmistrz Krzysztof Stonikowski, PP. Rajcy JeMść Pan Szymon Piechowicz, Pan Jan Getner, Pan Jan Zawadzki i insi Panowie Rajcy pospołu z zacnie sławetnym Panem Wojciechem Rutowskim wójtem i z ławnikami uczynili pilne o to staranie aby jako najprzystojniej tak wdzięcznego Gościa witając takiem porządkiem naradziwszy się postępieli.
Naprzód gdy JeMść był już od Zamościa (…) we dwóch milach, wyprawili przeciwko JeMści Pana Kacpra Bergiemana* kapitana, z nim pod sto koni po rajtarsku, między którymi byli panowie kupcy, Szkoci, Niemcy i rzemieślnicy. Po tym kilkanaście panów kupców z Ormian (.) jechało na tureckich koniach kosztownie przybranych, między którymi był pan Mikołaj Hadziejowicz, starszy kupiec zamojski.
Urząd wszystkiego miasta zebrawszy się przystojnie i z inszymi pany mieszczany, kupcami, których było bardzo piękne grono, szli piechotą przeciwko panu, drudzy w rydwanach jechali bo niepogoda była.
Za urzędem szło siedem chorągwi Miejska Pospolita, cechowych sześć przystojnych i gromadnych, przy każdej: bębny, strzelba, miecze, dardy i wszelaki porządek, które chorągwie rozporządzone były. Miały swoich wodzów, poruczników na przystojnych koniach z buzdyganami.
Gdy potem społu za groblą wyszykowane chorągwie stanęły, było na co patrzeć i czekali przyjazdu JeMści ze dwie godziny, tylko, że deszcz trochę był przeszkodą.
Panowie Rajcy i pany kupcy różnej nacji przystojnie przebrani stali trochę opodal, na pół staja gdzie mieli JeMści witać. Aż też kareta JeMści nadjechała, kazał stanąć i mile każdemu, ile się ich mogło docisnąć, rękę podał. Jeden z panów kupców chciał mu rękę pocałować, umknął jej. JeMść siedział w oknie, po prawej stronie z JeMścią siedzieli osoby: JeMść Xiądz Opat Świętokrzyski; Xiądz Gwardian Zamojski; JeMść Pan Szornel; JeMść Pan Szotowski; JeMść Pan Czarnecki; Jemść Pan doktor Kanawecij (Canavesi), do którego, gdy stanęli, tam społu Imieniem Miasta wszystkiego Pan Jan Grzybowski, pisarz miejski przemowę uczynił.
Jakiem by serca nasze z szczęśliwego a dawno pożądanego przyjazdu Wmci Jaśnie Wielmożnego a Miłościwy Panie nasz opływały weselem, że rzetelnie wymówić nie możemy; przyczyna jest wprzód wielkość i wysokość dobroczynności tak nieśmiertelnej pamięć Jaśnie Wielmożnych Przodków; jako samych WMści Miłościwego Pana tudzież nasza do służenia tych dobrodziejstw niesposobność. Abowiem gdy wszyscy za jedną szczęśliwość poczytamy: żeśmy pod miłe i obronne skrzydła łaski WMści Miłościwego Pana życie, zdrowie, ubóstwo i expectatywy[2] nasze w Mieście tym podali, nie mogło i nie powinno nam być po Panu Bogu milszego, życzliwszego, nic, jako zdrowie, honory, splendory i obecne Patrocinium {patronat}: żywy u Boga i ludzi Wielkich Antecessorów {przodków}(…) WMści naszym Miłościwym Panu. O zaiste gdyby to za szczególnym natury sporządzeniem z ludźmi działo się aby to co w skrytości sercach koncypują {obmyślają}: mogło wyniść na jawie, dobrze by było, ponieważ tym sposobem co w obywatelach Miasta tego: co w nas powinno dni tych i w sercach naszych z szczęśliwego przyjazdu radość zawitała. Stanęły by tu na tym placu one nasze głębokie suspiria {westchnienia}: które Parów Naywyższego Pana codziennie ustawicznie prośbami błagały: aby Stróż Niebieski peregrynujący Raphał święty {św. Rafał}, odjeżdżającego a Laribus Patrus {Dom Ojca} Pana i dobrodzieja naszego prowadził zdrowego Ojczyźnie i kościołowi Bożemu na podporę nam Poddanym, na obronę do ojczystych progów przyprowadził. A ponieważ ea qu(.) speranimus que infimo affecta apprecati sum mus {to, na co mamy nadzieję i co pielęgnujemy z najgłębszą miłością}, już za łaską Bożą i sporządzeniem Pańskim patrzeć na obecność WMści Miłościwego pana dostało nam się hoc nos tram animorum subiectionem deferamus {poddajmy nasze umysły temu poddaniu}, co jak najpowolniej czynimy. Oraz uniżenie prosimy aby qui et quodquot sumus {Kim i ilu z nas jest} z tym się przed każdym szczycili, że mamy Pana i Dobrodzieja, całości Praw i Przywilejów Patrona mamy.
Powinności naszej będzie ustawiczne modły w Niebiesa wysyłać aby się przy czerstwym, długoletnim zdrowiu WMści MP Nieśmiertelnej pamięci Przodków honory, buławy, pieczęci senatorskie, hetmańskie, kanclerskie na WMści Mciwego Pana ulewały.
Jego Mości odpowiedź taka była:
Panu Bogu za to podziękowawszy żem WM w dobrym zdrowiu oględał. Widzę, że to nie ze złego affectu pochodzi iż pod tak czas niepogodny nie wzdrygaliście się WM dla poczciwości mej takie in iuries {według prawa} (…) ponosić za co ja wielce powinienem za takową WM ochotę będę to miał na wielkim baczeniu, że jakiej łaski i patrocinium doznawaliście od świętej pamięci Przodków moich, takiegoż affectu przy całości praw doznacie mego.
Ruszył się potem JeMść ku miastu, a chorągwie po obu stronach gościńca rozporządzone były, gdy JeMść mijał, schylano chorągwie a JeMść do każdej kapelusz zdjąwszy powstawał, który lud z wielką wesołością prowadził JeMści do Miasta. Jego Mość zsiadł do kościoła i nawiedził kaplicę, gdzie Potomkowie JeMści leżą. Gdy potem z kościoła do zamku wjeżdżał, mieszczanie potężnie strzelali nie przestając z pół godziny.
JM Xiądz Dziekan i JM Xięża Kanonicy, jak wysiadł z karety przy drzwiach witali JeMści, Panowie Akademicy i studenci na zamek chodzili witać. Nazajutrz Panowie Rajcy i wszystko pospólstwo wotywę najęli Panu Bogu dziękując za szczęśliwy przyjazd JeMści, która się solenniter {uroczyście} odprawowała i wiele ludzi na niej było i JeMść po tenże czas lecty {kazania} w kaplicy słuchał, Pańskiej nazwanej.
Kilka dni potem, nie chcąc zaraz JeMści uprzykrzać się, Urząd i Mieszczanie upominki oddawali, osobliwie od pospólstwa oddano czarę złocistą z (…) na której wszystkie effigies {wizerunki} królów polskich, kosztowała więcej niż tysiąc złotych, pomarańcz 100, cytryn 50, dwie strucle wielkie, przy których upominkach taka przemowa była przez Pana Jana Grzybowskiego, pisarza miejskiego zamojskiego nauk wyższych i bakalaratu:
Powinność nasza upomina nas abyśmy tak wiela i wielkiemi Jaśnie Wielmożnych Przodków WMści naszego Miłościwego Pana obligami (?) beneficiis {korzyści}; ciesząc się ze szczęśliwego powrotu ad Lares Patrrios iterate {do domów przodków ponownie} stawiali się in conspectum {wgląd} WM Miłościwego Pana: co gdy chętnie i ochotnie czynimy, nie z pompą dariuszową (?), albo z krezowemi dostatkami popisować się chcemy, ale z chlebem przychodzimy do Jaśnie Wielmożnego domu WMci Miłościwego Pana, chlebem żyjemy, łaski, praw, swobód wszelakich, za chlebem WM Mił. Pana, doznawamy, życząc uprzejmie tego aby jako nieśmiertelnej pamięci Przodków obficie Pan Bóg dawał chleba, jak za szczęśliwego panowania WMci, też obfitą rękę niech go Pan Bóg przysparza. A że przy chlebie manusculum {mała dłoń} osobie Maiestatią minime par {niegodni majestatu} WM Miłościowego Pana oddajemy, uniżenie prosimy, abyś WM nasz Mił. Pan od nas go raczył wdzięcznie przyjąć. Animos dantis civitatis sub {duszę miasta dającego pod} raczej tu upatrywać (?) trzeba, nie quantitalem {ilością} upominku. Starać się winni zostajemy za cokolwiek virium et volta rum mostrorum być może wszystko to na usługę i oświadczenie wdzięczności naszej powinnej: ku wszelakiemu rozkazaniu WMci Miłościwy panie obrócimy Pana Boga prosząc o to aby dni i lata wszystkie WMci Jaśnie Wielmożny Panie kwitnące były sint Nestorei, sint sine Nube dies {Niech nestorianie będą wolni od chmur, niech dni będą bezchmurne}[3]. Postulata, albo raczej potrzeby Rzeczypospolitej naszej, które byśmy do WMci MP mieli wnieść, jako fatigatu (.) (…) et aliis negotiis diftet {zmęczony i zajęty innycmi rzeczami} (..) nie chcemy disconcodować ale czasu wolniejszego petita nasze WMci Miłościwemu Panu ogłosimy.”