Wybrane źródła z lat 1656-1660 prezentujące postawę Jana Zamoyskiego wobec króla i Rzeczypospolitej

W przepastnych archiwach kryje się sporo źródeł opisujących postawę trzeciego ordynata wobec wrogów Rzeczypospolitej w czasie potopu szwedzkiego. Szczególnie ciekawe są niżej przedstawione.
Pierwsze dwa to kopie listu Jerzego Niemirycza[1] i odpowiedzi na niego udzielonej przez Jana Zamoyskiego. Podkomorzy kijowski nie był katolikiem i w królu szwedzkim upatrywał obrońcy praw innowierców w Rzeczypospolitej, stąd jego uporczywe trwanie przy boku Karola Gustawa. Namawia on Jana Zamoyskiego do przejścia na stronę szwedzką i sugeruje, że oznaką dobrej woli byłoby uwolnienie dostojników szwedzkich uwięzionych w Zamościu. Gdyby zaś Zamoyski trwał w swoim uporze, to Niemirycz jawnie grozi spustoszeniem majątków, gwałtami kobiet i mordowaniem dzieci, czego mieliby dokonać nie tylko Szwedzi, ale również ich sojusznicy.
Jednak podczaszy koronny nie daje się zastraszyć. Strofuje podkomorzego za jego uparte trwanie w błędach, zapewne mając na myśli zarówno jego zdradę, jak i wyznanie. Sugeruje też, że jakikolwiek uszczerbek na majętnościach może się odbić negatywnie na uwięzionych oficerach. Zamoyski wprost tu deklaruje, że nie postało mu nigdy w głowie, żeby przejść na stronę szwedzką i opuścić Jana Kazimierza.

 

Kopia listu pana Niemierzycza podkomorzego kijowskiego do JM Pana Podczaszego Koronnego z domu Zamoyskiego[2].
Jako przedtem król JMP szwedzki pan mój miłościwy wdzięcznie to przyjmował coś WMMM Pan ludzkości swej oświadczał JM Panu Witemberkowi {Arvidowi Wttenbergowi} hetmanowi JKMści i innym oficerom osadzonym w Zamościu, tak oświadcza to i teraz przez mię WMMM Panu, abyś nie czekając zbliżenia do majętności swoich wojsk szwedzkich, węgierskich, kozackich, wołoskich i multańskich, chciał jako najprędzej akordować {dojść do porozumienia}, zabiegając zgubie swej ostatniemu, które następuje, złemu. Doznałeś WMMM Pan tego, że ochronione były majętności WMMM Pana od wojska JKMści, który jako umie w dobrych porządkach i dyscyplinie wojsko swoje zachować, tak ledwie sensibile było od tegoż wojska JKMści damnum {ledwie odczuwalna szkoda} majętnościom koło Zamościa będącym, lecz teraz i różne narody w różnych wojskach już następują. Za zbliżeniem ich[3] co WMMMPan sobie obiecywać może, podaję do uwagi WMMM Pana, zwłaszcza iż król JMP Kazimierz jest extra regnum {poza granicami królestwa}, jako mamy wiadomość, i wojsko polskie nie śmie pola stawić i nie może, stąd i subsidii spes nulla {żadnej nadziei na wsparcie}. Zaczym sam rozum to radzi, aby WMMM Pan i zdrowia swego, i fortun swoich nie chciał odważać tam, gdzie przegrana z Boskiej dyspozycji pewna, ale raczej abyś i sam nie gardził tą łaską JKMści, i ktokolwiek lubo w Zamościu, lubo w okolicy zostaje stanu szlacheckiego. Abyś im[4] powodem być raczył do tego, żeby ten prawie ostatek Polski w całości, małżonki swe i panieński stan przy uczciwości, niewinne dziatki jako latorośli Rzeczypospolitej przy zdrowiu, a wszystkę ojczyznę przy prawach i swobodach zachowali. A jako Król JMP M miłościwy, tak i książę siedmiogrodzkie cokolwiek przyrzeką, pewnie WMMM Panu i inszym IchMM dotrzymają pańskiego słowa swego. W obozie pod Zawichostem 1656[5] 16 Aprilis
Copia responsu do pana Niemierzycza.
Nie spodziewałem się inakszego od WMMM Pana (abominabili {odrażającego}i u samego nieprzyjaciela exemplo {przykładu} w dawnym błędzie pertinaciter {uparcie} dotąd zostającego[6]) pisania, jedno takiego, jakie rąk moich doszło. Temu się tylko dziwuję, że WMMM Pan, doświadczywszy niedawno nienaruszonej cnoty mojej w dochowaniu całej wiary panu i ojczyźnie od każdego dobrego i pobożnego jej syna powinnej, znowu tentare {wystawiać mnie na próbę} mnie nie zaniechiwał. Życzyłbym ja raczej, żeby i WMMM Pan salubriora miał przed się consilia {pożyteczniejsze rady}, a o wrodzonej mojej i domu mego ku panom swoim cnocie tak każdego upomniał, że ani żadnymi perswazjami, ani ostatnim życia niebezpieczeństwem nadwątlona być nie może. Co zaś do dalszych tych kawalerów szwedzkich detencji {więzienia}, aby miała przynieść ruinę majętnościom moim, nie wiem, żeby i nieprzyjacielski furor {wściekłość} miał w procederze, wiadomo będzie każdemu, qua humanitate {z jaką ludzkością} dotą[d] z nimi postępowałem sobie, ale jeżeliby i do tego przyjść miało, tedy nie facile {łatwo} ozwałaby się tym owym dalsza eliberacja, których sam wielu mając, musiałbym też pomyślić o sposobach, jakoby mi się przez nich te, którymi WMMM Pan przegrażasz, ruiny reparować mogły. W Zamościu d. 20 Aprilis Anno 1657[7]
Eximium deus hoc virtus non copia rerum
scandere te fecit laus tua non tua fraus
{Bóg sprawił, że wspiąłeś się na ten szczyt dzięki cnocie, a nie bogactwu; twoja chwała jest wynikiem twoich zasług, a nie oszustwa}
Kolejnym źródłem jest korespondencja Jana Zamoyskiego z Jerzym Rakoczym. Jest ona o tyle ciekawa, że zachowała się w Austriackiej Bibliotece Narodowej w formie drukowanej z przekładem na język niemiecki[8]. Nie ma autora przekładu, miejsca ani roku wydania. Nieznany jest cel tej publikacji, prawdopodobnie komuś się spodobała treść listów albo miała charakter propagandowy (na co może wskazywać niemiecki przekład). W swoim liście, pisanym wiosną 1657 roku Rakoczy namawia Zamoyskiego do przejścia na stronę szwedzką, jednak również tu wyraźnie wybrzmiewa sugestia uwolnienia uwięzionych dostojników szwedzkich. Zwraca uwagę to, że Rakoczy nazywa Zamoyskiego krewnym, chociaż chodzi tu nie o niego samego, lecz o jego żonę Zofię z Batorych. Pokrewieństwo z trzecim ordynatem jednak nie wiąże się z nasuwającą się na myśl w pierwszej chwili Gryzeldą Batorówną, lecz z rodziną Kostków. Otóż zaskakującym zbiegiem okoliczności pradziadek Zofii Rakoczy, Krzysztof Kostka, był rodzonym bratem pradziadka Jana Zamoyskiego, Jana Kostki[9]. Żądania Rakoczego zostały oczywiście zdecydowanie odrzucone, a sam trzeci ordynat niezmienne trwał u boku króla polskiego.
COPIA[10] LITERARUM/ CELSISSIMI PRINCIPIS TRANSYLVANIÆ/ GEORGII RAKOCII,/ SICVLORVM COMITIS,/ AD/ ILLVSTRISSIMUM COMITEM/ D. JOANNEM ZAMOYSKI,/ REGNI POLONIÆ POCILLATOREM,/ GVBERNATOREM CALVSSENSEM,/ &c.
Illustrissime Domine, Affinis Obser-/vandissime
Acceptis Illustrissimae Dominationis Vestræ/ literis, gratulati sumus, eam non amici affec-/tûs tantùm, sed qualium in Serenis-/simam Rempublicam Polonam, meritorum/ nostrorum fecisse mentionem. Et certè in eam/ jam pridem fuimus animati, ut nullam ei ser-/viendi occasionem nobis è manibus elabi pateremur. Neq(ue)[11], est/ quod Illustrissima Dominatio Vestra armorum nostrorum pro-/positum (quod nonnisi ad eam pacificandam pristinóq́(ue) statui re-/stituendam literis nostris Vniversalibus jam antea testati sumus)/ aliorum malevolorum exemplo sinistrè interpretandum putet;/ innoxia illa & nonnisi luculentis Procerum Regni oblationibus,/ ad salutem publicam fuêre evocata. Sed postquam ipsorummet,/ qui illorum authores extitêre, non sinistris modò interpretatio-/nibus, sed malignis ac famæ nominiq́(ue) nostro (quod vitâ ipsâ/ charius habemus) injuriosis criminationibus, vulgatis publice li-/teris traductæ fuerunt, haud mirum cuiquam videri debet, si/ hostilè aliquid à nobis, qui pro hoste reputati, promulgati, tra-/ctatique fuimus. Nihilominus tamen post factum nuper cum/Serenissimo Rege Sueciæ amorum conjunctionem, alieniori/ etiamnùm ergà Serenissimam Rempublicam non ferimur ani-/mo, cùm Illustrissimam Dominationem Vestram in societatem/ de ea conservanda consiliorum nostrorum invitare placuit:/ uti nunc etiam iterùm atq́(ue) iterùm invitamus. Nec debet ulte-/riùs in hocce nostris partibus accedendi Consilio expediendo/ diutiùs Illustrissima Dominatio Vestra hærere, cùm & Serenissi-/mum Regem Casimìrum Czestochoviâ in Silesiam, & Impera-/torem Romanorum, à quo spes unica, (quanquam incertissima,/ nullóq́(ue) planè fundamento innixa) subsídiorum accersendorum/ vulgabatur, secundâ præsentis circà quartam horam matutinam/ è vivis excessisse, pro re compertà Illustrissimæ Dominationi V.{vestrae}/ scribere possimus. Blandientem fortunam, uti hactenùs Divinâ/ benedictione experti sumus, ita spem in Deo causæq́(ue) nostræ/ justitiâ collocamus, eandem nos in posterum quoq́(ue) experturos./ Cui quò citiùs Illustrissima Dominatio Vestra suam quoq́(ue) jun-/gere voluerit, rem quidem nobis pergratam, sibi certè utilissi-/mam, laudabilemq(ue), Illustrissima Dominatio Vestra facturâ est./ Idem de tradendis Serenissimo Regi Sueciæ Officialibus ipsius/ scribimus fidenter, quos si jure belli contra fidem datam omni-/umq́(ue) gentium jura, captivos detineri fas fuit, cur non jura belli/ justitiæ fundamento innixa quandoq(ue) valeant liberare, non vide-/mus. Quod reliquum est, sincerâ affectûs nostri, jam anteà sibi/ perspecti contestationem Illustrissimæ Dominationi V. offeri-/mus, & felicia quæq́(ue) ex animo ei precamur. Datum in Castris/ nostris ad Kraśnik positis, die 23. Aprilis, Anno 1657.
Illustrissimæ Dominationis Vestræ
Affinis benevolus ad Officia paratus
Georgius Rakoczy m. p.

 

{KOPIA LISTU NAJJAŚNIEJSZEGO KSIĘCIA SIEDMIOGRODU, JERZEGO RAKOCZEGO, HRABIEGO SZEKLERÓW[12], DO JAŚNIE WIELMOŻNEGO HRABIEGO PANA JANA ZAMOYSKIEGO, PODCZASZEGO KRÓLESTWA POLSKIEGO, STAROSTY KAŁUSKIEGO, ETC.
Jaśnie Wielmożny Panie, Czcigodny Krewny!
Przyjąwszy listy Waszej Wielmożności, radujemy się, że uczyniła ona wzmiankę nie tylko o przyjaznym uczuciu, ale i o zasługach naszych dla tak wspaniałej Rzeczypospolitej Polskiej. I zaiste już od dawna byliśmy do tego skłonni, aby nie dopuścić, by z rąk naszych wymknęła się jakakolwiek okazja do wyświadczenia Ci przysługi. Nie ma też powodu, by Wasza Wielmożność sądziła, że zamiar naszego wejścia zbrojnego (o którym to zamiarze, że ma na celu jedynie jej uspokojenie i przywrócenie do poprzedniego stanu, zaświadczyliśmy już wcześniej w naszych uniwersałach) nie powinien być fałszywie interpretowany za przykładem nieżyczliwych. Te działania były niewinne i wywołane ze względu na dobro publiczne jedynie jawnymi ofertami ze strony magnatów Królestwa. Lecz skoro ci, którzy byli autorami tych {oskarżeń}, zniesławili nas nie tylko niesłusznymi interpretacjami, ale i złośliwymi oraz krzywdzącymi oskarżeniami wymierzonymi w naszą sławę i dobre imię (które cenimy drożej niż samo życie) w publicznie ogłoszonych pismach, nie powinno nikogo dziwić, jeśli my, uznani za wrogów, ogłosiliśmy i podjęliśmy coś wrogiego. Niemniej jednak, po zawarciu niedawno sojuszu przyjaźni z najjaśniejszym królem Szwecji, nie żywimy w naszym sercu wrogiego stosunku wobec najjaśniejszej Rzeczypospolitej, skoro postanowiliśmy zaprosić Waszą Wielmożność do udziału w radach mających na celu jej zachowanie: zapraszamy więc teraz ponownie, wielokrotnie. I nie powinna Wasza Wielmożność dłużej zwlekać z szybkim przystąpieniem do tej naszej rady, gdy możemy pisać do Waszej Wielmożności jako o rzeczy pewnej, że najjaśniejszy król Kazimierz oddalił się z Częstochowy w stronę Śląska[13], a drugiego tego miesiąca, około czwartej godziny rano ze świata żywych cesarz rzymski, od którego spodziewano się jedynej (choć najbardziej niepewnej i nieopartej na żadnym fundamencie) nadziei na posiłki[14]. Doświadczyliśmy dotychczas za boskim błogosławieństwem sprzyjającego losu, tak samo pokładamy nadzieję w Bogu i w sprawiedliwości naszej sprawy, że doświadczymy tego samego także w przyszłości. Im szybciej Wasza Wielmożność zechce dołączyć do naszej sprawy, tym wdzięczniejszą nam, a sobie z pewnością najkorzystniejszą i chwalebną, rzecz uczynisz. O przekazaniu jego oficerów najjaśniejszemu królowi Szwecji również piszemy z ufnością: jeśli według prawa wojny było ich zatrzymanie jako jeńców wbrew danemu słowu i prawu wszystkich narodów, to nie widzimy, dlaczego prawo wojny, oparte na fundamencie sprawiedliwości, nie miałoby ich uwolnić. Co do reszty, składamy Waszej Wielmożności zapewnienie naszej szczerej życzliwości, którą już wcześniej poznałeś, i z serca życzymy jej wszelkiej pomyślności.
Dan w naszym obozie pod Kraśnikiem, dnia 23 kwietnia, Roku Pańskiego 1657.
Waszej Wielmożności życzliwy krewny, gotowy do usług Jerzy Rakoczy w. r.}
RESPONSUM/ ILLUSTRISSIMI COMITIS/ D. IOANNIS ZAMOYSKI,/ Ad Literas/ CELSISSIMI PRINCIPIS TRANSYLVANIÆ/ GEORGII RAKOCII/
Celsissime Princeps, Domine Affinis Colendissime.
Aequitatem armorum Celsitudinis Vestræ/ Nobis illatorum, nollem ego examinare, judicio/ orbis Christiani eam relinquendo, ad cujus cen-/suram cùm facta Principum pertineant, ita ea/ componere necesse habent, ne existimationis suæ,/ cui ad seram posteritatem transmittendæ defudant, jacturam pa-/tiantur. In meliorem certè partem eadem interpretandi, quis/ modum reperiat? cùm omnis hostilitatis plena videat. Vel ipsa/ enim cùm capitalissimis nostris hostibus Celsitudinis Vestræ con-/junctio, quomodo nobis contrarium persuadeat? eam (scilicet!)/ in commodum non in detrimentum nostrum initam, aut eâ/ durante, spem aliquam redintegrandæ amicitiæ superesse./ Quòd oblationibus Procerum Regni Celsitudo Vestra evocata,/ signa sua huc converterit; fuerintne aliquorum in hoc diversâ/ studiâ? prout non suppono, ita ipsius Celsitudinis Vestræ appel-/lando testimonium affirmare ausim, me eorum neq(ue) cum Celsi-/tudine Vestra, neq(ue) cum alio quopiam unquam conscium reper-/tum fuisse, sed integerrimam semper Regi meo (prout & nunc/ constans est animus) servassê fidem. Si verò illæ ex parte Se-/renissimi Regis Nostri Domini mei Clementissimi confideren-/tur, eas non nisi pijssimas & optimæ intentionis fuisse, unicuique/ patebit, quas si Celsitudini Vestræ, illo quo proponebantur mo-/do, sequi placuisset, non postremum certè jam pridem inter cæ-/teros me quoq(ue) illarum sectatorem habuisset. Malevolorum/ itaq́(ue) suggestionibus, vel ad unius momenti spacium exclusis,/ rem ad proprij judicij calculum Celsitudo Vestra revocet, quid-/nam sibi magis expedierit? armisné suis jure vicinitatis ac/ veteris amicitiæ nobiscum junctis, voti sui in posteros etiam pro-/pagandi, trito prædecessoribus suis calle, compotem & securum/ fieri? an ijs in nos non sine ingratitudinis notâ conversis, hæc/ eadem vota sua committere parùm fidæ societati, & dubiæ Martis/ aleæ, quàm nobis propitiam vel ipsâ æquitas causæ sibi polliceri/ jubet, præsertim in spem certorum præter alia ex Imperatrice/ Domo subsidiorum, erectis. Qui licet ipse fatis sic volentibus/ (prout mihi ante septem dies conscripti) è vivis excesserit, non/ tamen solida Inclytæ Domûs hujus consilia ideò emori possunt,/ quæ ad speratos ex hac morte in Germania motus conjunctione/ hanc nostram magno usui futuram certò certius sibi polliceretur./ De Officialium Suecicorum detentione, cùm Celsitudinem Ve-/stram sinistre informatam comperiam eidem insinuandum duxi/ transactionem illam Varsaviensem ultima necessitate Suecis im-/positam, non omnium Ordinum consensu firmatam, quinimò/ Ordine Equestri invito & reclamante (vel ipsorum Suecorum/testimonio) factam, effectum sortiri non potuissê, exindeq́(ue) jura/ gentium, quorum scrupulosa observantia, nobis malà præsentia/ invexit, minimè violata esse; quispiam meritò conqueri poterit,/ nec eorum eliberationem, non nisi prævio S. Regiæ Majestatis/ (quem intra fines Regni esse Celsitudo Vestrra certò sibi persua-/deat) & Ordinum consensu, fieri posse judicabit. Quia in re/ salvâ meâ in Regem & Patriam fide, operam quoq́(ue) meam non/ defuturam polliceor. Cæterùm officia mea Celsitudini Vestræ/ quàm diligentissimè commendata essê cupio. Datum Zamoscij/ die 25. Aprilis, Anno Domini 1657.
Celsitudini Vestræ
Affinis benevolus
Joannes Zamoyski.
{ODPOWIEDŹ JAŚNIE WIELMOŻNEGO HRABIEGO PANA JANA ZAMOYSKIEGO, Na List NAJJAŚNIEJSZEGO KSIĘCIA SIEDMIOGRODU JERZEGO RAKOCZEGO
Najjaśniejszy Książę, Czcigodny Krewny!
Nie chciałbym sam badać słuszności oręża wzniesionego przeciwko nam przez Waszą Najjaśniejszą Dostojność, gdyż powinno to być zostawione osądowi świata chrześcijańskiego, którego cenzurze podlegają czyny władców, wobec czego muszą je tak prowadzić, aby nie ponieśli uszczerbku na własnej reputacji, o którą zabiegają, by przekazać ją później potomstwu. Któż znajdzie sposób, by interpretować je na lepszą stronę, skoro wydają się być pełne wszelkiej wrogości? Jak bowiem ma nas przekonać Waszej Dostojności połączenie się z naszymi najbardziej śmiertelnymi wrogami, że zostało ono zawarte (zaiste!) dla naszego pożytku, a nie na naszą szkodę, albo że w czasie jego trwania pozostaje jakakolwiek nadzieja na odnowienie przyjaźni? Co do tego, że Wasza Dostojność, wezwana ofertami magnatów królestwa, zwróciła tu swoje sztandary: czy zaszły w tym jakieś odmienne interesy pewnych osób? Chociaż ja tak nie przypuszczam, tak też śmiem zaświadczyć, odwołując się do samego świadectwa Waszej Dostojności, że nigdy nie byłem uwikłany w żadne konszachty ani z Waszą Dostojnością, ani z kimkolwiek innym, lecz zawsze (i taki mam stały zamiar również teraz) dochowałem najszczerszej wierności mojemu królowi. A jeśli owe rzeczy rozważa się z punktu widzenia najjaśniejszego króla, pana mego najłaskawszego[15], to dla każdego oczywiste będzie, że były one wyłącznie najpobożniejsze i że miały jak najlepszą intencję. Gdyby Wasza Dostojność raczyła je poprzeć w proponowany sposób, z pewnością już dawno miałaby we mnie jednego ze swoich niepoślednich zwolenników. Niech zatem Wasza Dostojność, odrzucając podszepty złych doradców, choćby na chwilę, podda sprawę własnemu osądowi, co jej się bardziej opłaci: czyż nie bardziej korzystne jest połączyć swoje siły z nami na mocy prawa sąsiedztwa i dawnej przyjaźni, i idąc utartą drogą swoich poprzedników, aby utrwalić swoje życzenia na przyszłość? Czy też, zwracając się przeciwko nam z piętnem niewdzięczności, ma te same życzenia powierzać mało pewnemu sojuszowi i wątpliwej fortunie wojny, podczas gdy słuszność sprawy każe jej spodziewać się naszej przychylności, zwłaszcza mając nadzieję na pewną, oprócz innych, pomoc z domu cesarskiego? Choć bowiem ten, który z woli losu (jak mi napisano mi przed siedmioma dniami), opuścił ten świat, to jednak trwałe zamiary tego sławnego domu {Austrii} nie mogą z tego powodu umrzeć, a ich połączenie z oczekiwanymi w Niemczech ruchami po tej śmierci z pewnością obiecuje dla naszej sprawy wielką korzyść. W sprawie uwięzienia oficerów szwedzkich: ponieważ dowiaduję się, że Wasza Dostojność została fałszywie poinformowana, uznałem, że należy Waszej Dostojności oznajmić, iż traktat warszawski, wymuszony przez Szwedów w ostatecznej konieczności, nie został zatwierdzony zgodą wszystkich stanów, a co więcej, został zawarty wbrew woli i z protestem stanu rycerskiego (o czym świadczą nawet sami Szwedzi). W związku z tym nie mógł odnieść skutku, a tym samym prawa narodów, których skrupulatne przestrzeganie sprowadziło na nas obecne zło, nie zostały w żaden sposób naruszone. Ktoś będzie mógł słusznie się żalić i uzna, że nie będzie to uwolnienie mogło nastąpić ani bez uprzedniej zgody jego królewskiej mości (którego Wasza Dostojność niech będzie pewna, że znajduje się w granicach Królestwa) i bez zgody stanów. Obiecuję również, że nie zabraknie mojej służby w zachowaniu mojej wiary dla króla i Ojczyzny. Poza tym pragnę najusilniej polecić Waszej Dostojności moje usługi.
Dan w Zamościu, dnia 25 kwietnia, Roku Pańskiego 1657.
Waszej Dostojności Życzliwy Krewny Jan Zamoyski}
            Kolejne świadectwo pochodzi od Szkota, Patricka Gordona[16], walczącego akurat po stronie szwedzkiej, co pozwala spojrzeć na postawę Zamoyskiego z drugiej strony. Odpowiedź, jakiej według Gordona, trzeci ordynat udzielił królowi szwedzkiemu nie jest może spektakularna, ale nie można jej odmówić zręczności i dyplomacji. Widać w niej też wyraźnie, jaką narrację przyjęto w obozie szwedzkim, aby wytłumaczyć opór Zamoyskiego wobec wpuszczenia wrogiej armii do Zamościa.
After the Polls were routed at Columby the King of Sweden marcheth {58v} to Lublin and so onwards to Samoystsky217 , the lord whereof stand ing to his defence, batteryes were made and cannon planted and the towne plyed with shott for two dayes. The King sending to demand the rendition of the towne, was answered by the lord that the towne being his owne proper inheritance, he could by no justice be pressed to deliver it to any. As to His Ma-tie of Sweden, he had hitherto been a spectatour and used no act of hostility, only stood in his owne defence, and that when His Ma-tie should be King of Polland, he and all in his power should be at his devotion. With which answer the King seeming satisfyed, prepared to depart. Here at a councell it was debated which way to take, and whether they should march for Russe Lemberg, where the King was said to be with a potent army. The couragious and high minded Swedish King is said to have been very earnest for marching thitherwards, but most of the councell being of another opinion, a resolution was taken for marching to Jaroslaw, because of the vicinity to Transilvania, with whose prince an alliance was neer concluded, and for the convenience of transporting the artillery and ammunition downe the r[iver]s Saan and Vistula in the approaching spring.
{Po rozbiciu sił polskich pod Gołębiem, król Szwecji maszeruje {58v} do Lublina, a stamtąd dalej do Zamościa. Pan tegoż miasta, stawiając opór, kazał zbudować baterie i ustawić armaty, a miasto było ostrzeliwane przez dwa dni. Król, wysyłając żądanie kapitulacji miasta, otrzymał od pana {Zamoyskiego} odpowiedź, że {ponieważ jest to} miasto jego własne, dziedziczne, nie może być żadnym prawem zmuszony do wydania go komukolwiek. Co do Jego Królewskiej Mości Szwecji, dotychczas był on jedynie widzem i nie używał żadnego aktu wrogości, tylko stał we własnej obronie, a gdy Jego Królewska Mość zostanie królem Polski, on i wszyscy, którzy są pod jego władzą, będą do jego dyspozycji.
Król, wydając się zadowolonym z tej odpowiedzi, przygotował się do odjazdu. Tutaj na radzie naradzano się, w którą stronę ruszyć i czy powinni maszerować na Ruś Lwowską, gdzie król[17] miał przebywać z potężną armią. Odważny i ambitny król szwedzki podobno był bardzo gorliwy w dążeniu do marszu w tamtą stronę, lecz większość rady była innego zdania. Podjęto decyzję o marszu do Jarosławia, ze względu na bliskość Siedmiogrodu, z którego księciem sojusz był bliski zawarcia, oraz dla wygody transportu artylerii i amunicji w dół rzek San i Wisła nadchodzącą wiosną.}
Ostatni tekst źródłowy jest autorstwa Francuza, Pierra Des Noyers, sekretarza królowej Ludwiki Marii i znacznej mierze to ta właśnie relacja posłużyła Henrykowi Sienkiewiczowi do wykreowania słynnej sceny w „Potopie”. Dlaczego jednak Jan Zamoyski potrzebował do celnych ripost pana Zagłoby, to już tylko sam mistrz Henryk wiedział… Bezcenny w takich momentach Bazyli Rudomicz podaje tylko, że odpowiedź dana królowi szwedzkiemu była zdecydowanie odmowna. Pisze też tylko, że padł jeden wół, a jeden człowiek leżąc w łóżku odniósł rany w tylną część ciała. Z czasem, jak widać, wieść gminna zamieniła wołu na wieprza, a pewnego człowieka na starą babę.
{s. 285-288}[18]. P. Czarniecki przysłał królowi 2. t. m. 17 niewolników szwedzkich, którzy powiadają, że cała armia Duglasa i Witenberga, przy której i król się znajduje, liczy tylko 20 pułków, t. j. 18 jazdy a 2 piechoty; że najmocniejszy konny jest pułk gwardyi, który niema więcej nad 250 ludzi. Zastanawia nas to zuchwalstwo króla szwedzkiego, iż się w tak małą garstką tak daleko zapuszcza i będziemy się starali na wszelki sposób zwabić go pod Lwów, skoro zaniecha Zamościa, skąd książę Zamojski donosi, iż zdoła obronić fortecę i że oprócz 3 chorągwi, które p. Czarniecki przysłał, jeszcze szlachta okoliczna się tam zamknęła. Lękano się jednakże o to miasto, w które niebyło żądnej piechoty oprócz mieszkańców, ale nadeszła wiadomość, że Szwedzi odstępują od oblężenia, jak się o tem WPan przekonasz z kopii listu ze Lwowa pod dn. 6 m.b. do mnie pisanego, a którą załączam.
Król szwedzki stanąwszy pod Zamościem, wezwał na drugi dzień p. Zamojskiego, aby się poddał; który na odpowiedział, że tego nie uczyni. Ta krótka i śmiała odpowiedź bardzo nie w smak poszła królowi szwedzkiemu, który dla zastraszenia pana Zamojskiego w ciągu jednego dnia i nocy posłał mu 200 kul armatnich, potem wyprawił do niego trębacza, przepraszając za szkody, które miastu wyrządził swemi działami, prosząc zarazem, aby się przecież pomiarkował i fortecę poddał. Książę Zamoyski odesłał trębacza i kazał powiedzieć królowi szwedzkiemu, że się łatwo pocieszy, że jego działa nie bardzo uszkodziły miasto i tylko jednego wieprza na ulicy zabiły. Wysłał znów potem do niego król szwedzki półkownika Forghel i Sapiehę w celu rozpoczęcia układów, ofiarując mu 200,000 tal. i województwo Lubelskie wraz z obietnicą całkowitego ochronienia jego dóbr dziedzicznych. Forghela wypuszczono do fortecy, lecz Sapieha musiał zostać na przedmieściu, gdyż p. Zamoyski nie chciał, aby do niego zdrajcy wchodzili, a wysłuchawszy Forghela, odpowiedział, iż w żadne układy wchodzić nie chce, i że gdyby miał życie sto tysięcy razy stracić, zawsze by je na usługi króla i pana swego poświęcił; jeżeli się zaś król szwedzki po tak krótkim pobycie pod jego fortecą już nudzić zaczyna, tedy mu przyśle skrzypków, aby mu zagrali. Potem częstował Forghela i pił z nim za zdrowie króla polskiego. Nazajutrz jeszcze król szwedzki do niego przysłał, aby żądał co zechce, a wszystko uzyska; kiedy wczoraj nie chciał przyjąć z jego strony podanych propozycyi. Na co p. Zamoyski odpowiedział; iż jedynym jego życzeniem jest, aby król JMci wrócił sobie tam, skąd przyszedł i nie przerywał mu więcéj uciech zapustnych. Król szwedzki nie przestając jeszcze i na tem, kazał go prosić, aby mu pozwolił przejść z wojskiem drogą pod murami do Lwowa wiodącą. Książę odpowiedział, że o pół mili ztamtąd jest inna droga, równie dobra. Powtórnie potem przysłał król do niego donosząc, że odstąpi, byłoby mu dał trzech ze szlachty na zakład, iż na wojsko jego wycieczki nie zrobi. Książę i tego odmówił. Nareszcie przysłał go Szwed prosić, aby przyjął dziesięciu z jego straży, którzyby jego dobra od zniszczenia chronili; Zamojski odpowiedział, iż nie dba o to, chociażby je stracił, służąc królowi panu swemu, któryby mu dał inne. Wtedy król szwedzki odstąpił, prawie wściekając się ze złości za taką wzgardę, i kazał zapalić wszystkie wsi okoliczne udając się ku Lwowu.
            Wszystkie przytoczone teksty wskazują jasno, ze Zamoyskiemu było nie po drodze ze Szwedami. Mimo różnych sugestii, namów i gróźb nie zdecydował się on na współpracę z najeźdźcą, a jego odpowiedzi nie tak może spektakularne, jak te powieściowe, pozostawały jednoznacznie negatywne. Z przytoczonych źródeł najbardziej wyolbrzymiona jest opowieść sekretarza królowej Ludwiki Marii i to ona stała się źródłem różnych anegdot, przetwarzanych potem na różne potrzeby. Wszystkie jednak relacje mają jeden, spójny przekaz: dla Szwedów nie było innego miejsca niż więzienie.
Justyna Bartkowska
[1] Jerzy Niemirycz (1612-1659) – przed potopem gorliwy działacz na rzecz rozwoju arianizmu, zwolennik Szwedów, współtwórca unii w Hadziaczu.
[2] [Kopiariusz listów, mów, pism publicystycznych i innych materiałów odnoszących się przeważnie do spraw politycznych Polski z lat 1655-1665], Boss 339/II, s. 49-50. Do źródła tego dotarł Adam Kersten w swoim opracowaniu dziejów Zamościa w czasie potopu szwedzkiego w: Zamość : z przeszłości twierdzy i miasta, red. A. Koprukowniak, A.A. Witusik, Lublin, 1980, s. 21-58, pisownia uwspółcześniona. Oryginał listu Niemirycza: AGAD AZ 435, s. 16.
[3] Zapisane: ieych (jejich).
[4] Zapisane: ieym (jejim).
[5] Data niepewna.
[6] Nie wiadomo, czy Zamoyskiemu chodzi o zdradę króla Jana Kazimierza czy o ariańskie wyznanie Niemirycza, czy o jedno i drugie.
[7] Rok niepewny- pierwotnie 1697, przekreślony i poprawiony na 1657.
[8] https://viewer.onb.ac.at/10B4F207/
[9] Ojca Anny Ostrogskiej i dziadka Katarzyny Zamoyskiej.
[10] Zachowano pisownię oryginalną.
[11] Wszystkie „-que” zostały zapisane jako „q;”, rozwinięte zostały w nawiasach ().
[12] https://pl.wikipedia.org/wiki/Szeklerzy
[13] Informacja nieprawdziwa.
[14] Cesarz Ferdynand III Habsburg zmarł 2 kwietnia 1657 roku, był ojcem przyszłej królowej Rzeczypospolitej Eleonory Wiśniowieckiej.
[15] Jana Kazimierza.
[16] Gordon Patrick, Diary of Patrick Gordon of Auchleuchries 1635-1639, vol. I 1635-1659, ed. D. Fedosov, Aberdeen 2009, str. 94. O Gordonie więcej tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Patrick_Gordon . W późniejszym czasie, już po zaciągnięciu się na służbę Polakom, prowadził sprawy finansowe w Zamościu z Jamesem Birnym, Georgem Gordonem i Jamesem Wentonem, którzy znani są bardziej pod swoimi spolszczonymi nazwiskami, tj. Jakub Berny, Jerzy Gordon i Jakub Wenton.
[17] Jan Kazimierz.
[18] Portofolio królowéj Maryi Ludwiki, czyli Zbiór listów, aktów urzędowych i innych dokumentów, ściągających się do pobytu téj monarchini w Polsce T.1, wyd.E. Raczyński, Poznań 1844, zachowano pisownię oryginalną.