W czerwcu 1672 r. odnotowano w Zamościu bardzo groźny pożar: „Anno 1672 3 Juny Miasto Zamoscie pogorzało domów 222 z kościołami.”[1] Ten tragiczny w skutkach żywioł pochłonął także ofiary ludzkie. Mamy tego dowód w ormiańskich księgach wójtowskich.
Odbyła się wizytacja dóbr[2] ogniem zdezelowanych nieboszczyka Krzysztofa Balejowicza. Na wniosek Warterysa Balejowicza, syna nieboszczyka Krzysztofa Balejowicza, urzędnicy gminy ormiańskiej udali się do ich kamienicy i zarejestrowali zniszczenia po pożarze. Z zapisów tych dowiadujemy się także, że były ofiary śmiertelne pożogi:
Naprzód wchodząc z podsienia kamienicy wszystko tynkowanie ze drzwiami i oddźwiernikami kamiennymi ciosowymi, z posadzką na podsieniu i drzwi pogorzały i sklepienie na tymże podsieniu popadało się i porysowało znacznie. Wszedłszy do kamienicy w sieni z sklepienia wszystko tynkowanie opadło, posadzka z tarcic zgorzała. Odrzwi kamienne u sklepu po lewej ręce wchodząc potrzaskałe. Na tyle kamienicy wszystek budynek drewniany zgorzał, zostały mury bardzo ogniem zwątlone, przepalone znacznie, porysowane i niebezpieczne do trwałości, a w ostatku niebezpieczno żeby tam mieszkania być mogły bez poratowania tych murów. Planities tylko zostaje budynków, a mury na cztery części bardzo ogniem zwalone i ściana jedna murowana obalona, środkiem kamienicy idąca, na tyle tymże a mury stojące zwalone na czterech częściach dwóch kamienic są.
Idąc na górę, po lewej ręce schody zgorzałe z kuchnią i izbą, do tej kuchni po lewej ręce całe pogorzałe z tynkowaniem, pułapem, dachem, nad schodami kopuła ze wszystkim budowaniem z tynkowaniem opadła, także schody do trzeciego mieszkania wszystkie zgorzały. Alkierz po lewej ręce, wyżej idąc z gankiem do kloaki ciągnącym się i sień do budynku murowanego po prawej stronie idącego wszystka w oknach i prospektach zdezelowana z tynkowaniem. Schody dalej idące trzecie po prawej stronie przy kuchni wygorzałe do sieni górnego mieszkania idące, sień górnego mieszkania z tynku opadła i wygorzała wewnątrz. Drzwi do izby górnej idąc, gdzie nieboszczyk p. Balejowicz mieszkał, zgorzałe a odrzwi ciosowego kamienia po części większej poopadały i potrzaskały się, że haku żadnego do drzwi należytego nie ma.
Izba sama murowana z komnatą; wchodząc do tejże izby po lewej stronie i z alkierza po prawej ręce do drugiej kamienicy należącym cale {w całości} wewnątrz i z wierzchu z podłogą, z dachem pogorzało, tylko mury zdezelowane tej izby stoją. Sklepik z alkierza pomienionego, wchodząc do niego (w którym wszystkie deposita, dobra nieboszczyka P. Krzysztofa Balejowicza były) ze wszystkim wygorzał i różne zastawy z nieboszczki Paniej Balejowiczowej dobrami i małżonki pozostałego syna nieboszczykowskiego, które w niebytności onego to wszystko pogorzało, jako tenże P. Afectant {Warterys Balejowicz} mienił, także i szafa w murze drewniana w tej izbie gdzie sam mieszkał, w której szafie były membrany różne, klejnoty, pieniądze, perły, tak nieboszczykowskie i samej nieboszczki, jako i zastawne dobra wszystkie i z nią zgorzały.
Owo wszystka kamienica zgorzała od dołu aż do samego wierzchu (:manenbq Solis muris ique desolatis:) z dachami, oknami, drzwiami, pułapami, posadzkami i innymi apparamentami, w ostatku i samymi nieboszczykami rodzicami, tak p. Krzysztofem Balejowiczem, Anastasią małżonką {druga żona} tegoż nieboszczyka a i bratem tegoż Jakubem[3], jako i z sąsiadem swoim Łukaszem Jędrzejowiczem[4] kuśnierzem Ormianinem także zamojskim i wszystkim jego dobrem i wszystkich sąsiadów tej ulicy Ormiańskiej[5] dobrami, ponoszonymi do tejże kamienicy przed ogniem, pogorzały. W sklepie dolnym prezentował rzeczy pogorzałych wiele, tak w żelazie od rydwanów, kolas, wozów, strzelby, domowego sprzętu w miedzi, w kotłach, baniach, cynie, mosiądzu [….] pogorzałe, także i w szatach małżonki niniejszego P. Afectanta, w posagu zawziętych, ogniem w niwecz obrócone i ninać {na nic} się niezgodzące {nie nadające się] i co więcej, krom tego pokazanego splendoru białogłowskiego, według kroragu {kontrakt przedślubny} jako się pokaże.
Którą visię wzwyż opisanym sposobem uczynioną żądał tenże P. Afectant, by do akt niniejszych była przyjęta i zapisana, co otrzymał. Affectując tych wszystkich dóbr ogniem nie zniesionych taxy urzędownej przestrzegając prawa swego, które Jure […] onemu należą. Co urząd niniejszy pozwala sqreditare {pożyczyć} kiedykolwiek tego będzie affectował {potrzebował}.
W pożarze kamienicy śmierć poniosła rodzina Warterysa Balejowicza: ojciec Krzysztof Balejowicz, matka [macocha] Anastazja Balejowicz, stryj Jakub Balejowicz oraz sąsiad, Łukasz Jędrzejowicz[6]. Warterys Balejowicz utracił nie tylko rodziców, ale także cały dobytek po nich oraz posag swojej żony. Kamienica nie nadawała się do zamieszkania. Utracono także dobytek sąsiadów, którzy usiłowali schronić mienie w tejże kamienicy przed pożarem.
Do akt ormiańskich pod datą 15 lutego 1673 r. został wprowadzony przez syna testament[7] Krzysztofa Balejowicza, erespochana kościoła ormiańskiego w Zamościu. Sporządzony został na kilka lat przed śmiercią Balejowicza, 31 października 1668 r. Życzył sobie w nim, aby po śmierci zarówno sumy pieniężne jak i dobra ruchome i nieruchome zostały oddane synowi, Warterysowi Balejowiczowi. Ponadto legował ze swoich dóbr 150 zł na kościół „przy którym ciało leżeć będzie”. Żonie (teraźniejszej) Anastazji, Warterys miał przekazać 4 000 złp i złoto, które do niej należało: łańcuch, manele, puzdro łyżek białych. W testamencie dał przestrogę synowi, aby nie pokrzywdził Anastazji: matce twojej bo ta cię wychował. Z zapisu tego możemy sądzić, że niekoniecznie rodzicielce Warterysa. Anastazja miała pozostawać w domu do końca swojego życia i miała nim zarządzać tak, jak to robiła za życia ojca. Wikt miała otrzymywać z pozostałych dóbr Krzysztofa Balejowicza. Przeznaczył dla niej także „łańcuch grochowy” i całe ochędóstwo.
Dla córki swojej Barbary, która była niedołężna, prosił o gwarancję pozostawania w domu do śmierci i o to aby jej niczego nie brakowało. Gdyby jednak została mniszką, miała otrzymać w wyprawie 800 zł, a gdyby wyszła za mąż 400 zł. Bratu swojemu, Jakubowi Balejowiczowi przeznaczył 200 złp. Księdzu arcybiskupowi 60 zł. Panu Bogdanowi, zięciowi i córce (Zuzi?) dał wiana 2500 (monety dobrej), złoto, srebro i wyprawę. Za życia kupił im dom. Co miał przeznaczyć po śmierci, dał im za życia i „więcej niech się nie spodziewają”. Uznał, że dał im już dosyć. Drugiemu zięciowi P. Szymonowi za Zosię nieboszczkę, córkę dał wiana 2500 (dobrej monety), złoto, srebro i wyprawę według kroronku. Obaj zięciowie pokwitowali Balejowicza, że im się „dosyć stało”.
Spadek, który Krzysztof Balejowicz wziął po śmierci teścia Warterysa Kirkorowicza, na dzieci, które miał z Katarzyną[8] {pierwszą żoną}, nieboszczką Warterysowną, na sumę 30.000 przeznaczył „na części dziatek, córek moich”, wyjaśniając przy tym: „bośmy wszyscy szwagrowie różnych towarów między siebie podzielili za zł 120.000”. Dalej Balejowicz tłumaczył w testamencie, że z sumy spadku po Kirkorowiczu szwagrowie musieli opłacić różne expensa i legaty po nim pozostałe „wiadomo wszystkim jak wieleśmy niewinnie płacili i wydali”. Ostatek tej sumy wydał na wesela córek swoich i wyprawę od ich matki {Katarzyny}, więc ochędóstwo w złocie, srebrze, i ze swego także pooddawał córkom, czego nie było w macierzystej wyprawie.
Cała resztę majątku przeznaczył Warterysowi, swojemu synowi. Zastrzegł w testamencie, że syn ma wypełnić wolę ojca dokładnie bo w innym przypadku „to cię nie będzie P. Bóg błogosławił”. Koszta pogrzebu również rozdysponował: 80 zł księdzu, 50 zł od pogrzebu, 10 zł szarwarkowi, 6 zł dzwonnikowi i obiad dla ubogich. Przekazał synowi ojcowskie błogosławieństwo i przestrogę: „Synu miej rozum w głowie, a umiej się sprawować obyś był Bogu miły i ludziom”.
Ewa Lisiecka
[1] APL, Trybunał Zamojski dla miast. Przywilej Trybunalski miasta Zamościa, 1604-1604, sygn. 1 – Pożary miasta |
[2] APL AMZ 68, Akta prawa uprzywilejowanego zamojskiego, lata 1669-1674.
[4] 21 czerwca 1672 r. po zmarłym Łukaszu Jędrzejowiczu kuśnierzu, Zachariasz Browar, jego zięć przeprowadził wizję domu przy ul. Ormiańskiej (po pożarze). Sąsiedztwo: dom zmarłego Krzysztofa Balejowicza. Opis: „…ogniem zniesiony dom, tylko goły plac na tym miejscu y z piwnicą…”
[5] Lustracja z 1694 r. wymienia przy ul. Ormiańskiej dwie kamienice i jeden dom należący do Balejowiczów. Lustracja Zamościa – 1694r. |
[6] 19 czerwca 1626 r. Jędrzejowna Anna, żona Łukasza Jędrzejowicza, Ormianina darowała połowę domu przy ul. Ormiańskiej Krzysztofowi Jędrzejowicowi zwanemu Memnicki. Sąsiedztwo: Skinderowski i Synanowy. Mieszkańcy ulicy Ormiańskiej w Zamościu w latach 1626-1781 |
[7] APL AMZ 68, Akta prawa uprzywilejowanego zamojskiego, lata 1669-1674, skan 194.
[8]Kirkorowicz Katarzyna, Ormianka, jedna z córek Warterysa Kirkorowicza. Wyszła za mąż za Krzysztofa Balejowicza w 1640 r. Od ojca otrzymała 54 tys. zł w posagu. Małżeństwo Balejowiczów miało cztery córki i jednego syna. Mieszczaństwo zamojskie w XVII w.: Kirkorowicze |