W pobliżu zamojskiej „gildii”

Niejedna zawiła historia rozpoczyna się od pojedynczego człowieka. Naszą opowieść wypełni rodzina zamojskiego złotnika z połowy XVII w., Andrzeja Golliusza. Jego życie, z racji wykonywanego zawodu, związane było ze wschodnią częścią miasta. Mieszkał nieopodal budynku dawnej giełdy kupieckiej, wybudowanej jeszcze w XVI w. przez Bernarda Moranda.
Drugą żoną zamojskiego złotnika Andrzeja Golliusza była Katarzyna Bergemanówna. Mieszkali w narożnym domu przy ul. Bełskiej, (obecnej ul. Staszica), chociaż niektóre karty zasiedlenia miasta[1] wskazują także na ówczesną ul. Ślusarską[2]. Goliuszowie kupili dom w 1641 r. od Kacpra Koy’a i Jadwigi Podborskiej za 1200 zł. Wcześniej posesja należała do kupca Kiliana Wagnera, następnie do Tomasza Zamoyskiego, od którego dom otrzymał w 1621 r. właśnie Kacper Koy.
Z Katarzyną Bergemanówną Andrzej Golliusz miał troje dzieci: najstarszego Jana,[3] średniego Samuela i najmłodszą Annę.[4] Wcześniej miał inną żonę, nieznaną z nazwiska i imienia. Akta miejskie wymieniają ponadto w tej rodzinie kupca Joachima Golliusza oraz jego siostry Zofię i Dorotę[5], dla których Katarzyna Bergemanówna była macochą.[6] Po śmierci ojca, Joachim sprzedał w 1648 r. macosze Katarzynie swoją część (środkową) domu za kwotę 600 zł i wyjechał przypuszczalnie do Bełza, potem do Lwowa.
Gdzie dokładnie stał dom Goliuszów i dom Bergemanów?
Oba domy należy umiejscowić we wschodniej części miasta, przy ulicy Bełskiej, czyli dzisiejszej ul. Staszica. Dom Katarzyny Bergmanówny i Andrzeja Goliusza był narożny i wykazywał w sąsiedztwie posesję ślusarza Hanusza Malika. Dom brata Katarzyny – Mateusza i Magdaleny Bergemanów  graniczył z jednej strony z posesją Malika, a z drugiej strony z domem Rutowskiego.
W styczniu 1648 r. ciekawą wzmiankę co do sąsiedztwa domu Katarzyny Goliuszowej przechowały akta miejskie.[7] Z jednej strony dom graniczył z posesją miecznika Wojciecha Czarneckiego, a z drugiej strony z tajemniczym Domus Mercon[..].[8]

APL, wycinek z akt miejskich Zamościa (trzecia linijka)
Opis w księgach miejskich Zamościa wspomnianego Domus Mercon[..] jest na tyle nieczytelny i dodatkowo opatrzony skrótem przez pisarza, że można się tylko domyślać, że chodzi o dom kupiecki. W języku łacińskim mercatio to handel, wymiana, natomiast domus merc(ati)on(um) to dom kupiecki. Zamojska giełda (gildia) była zlokalizowana w pobliży Bramy Lwowskiej. Jak dowodzi badaczka historii zamojskich franciszkanów, Ewa Lorentz, w pobliżu giełdy od XVI w. znajdowały się warsztaty rzemiosł metalowych,[9] ściślej przy ul. Ślusarskiej (obecnej ul. Żeromskiego). Warsztaty mieściły się na zatyłkach ślusarskich domów tak, jak zakład wspomnianego wyżej Hanusza Malika. Ulica biegnąca od Bramy Lwowskiej, po południowej stronie obecnego kościoła franciszkanów, którego mury niektórzy badacze utożsamiają z reliktami morandowskiej giełdy (gildii), w dokumentach określana była jako ul. Ślusarska. To jeden z wyznaczników sektora, w którym znajdowały się interesujące nas domy Bergemanów. Drugim była ul. Bełska, biegnąca od Bramy Lwowskiej po północnej stronie d. giełdy. Natomiast wskazane sąsiedztwo Domus Mercationum w styczniu 1648 r. naznaczało wschodnią granicę rozmieszczenia sektora, w którym znajdowały się domy Bergemanów.
Poniżej widzimy budynek „giełdy” (5), w pobliżu Bramy Lwowskiej (12), na szkicu opracowanym przez Teresę Zarębską[10]. Małe litery widoczne na linii ul. Ślusarskiej (obecnie ul. Żeromskiego) oznaczały: r – budynek główny giełdy, s – zaplecze gospodarcze. Za budynkiem giełdy widzimy ciąg kamienic w kierunku Rynku Wielkiego. Sektor zabudowy pomiędzy współczesnymi ulicami Żeromskiego (d. Ślusarską) i Staszica (d. Bełską), w kierunku do przecznicy (ul. Bazyliańskiej), to obszar w którym znajdowały się domy wspomnianych Bergemanów i Goliusza.
W tym miejscu, dla zobrazowania usytuowania „Morandowskiej Giełdy” warto jeszcze przytoczyć fragment opracowania Szymona Zajczyka[11]:
Pozostały po śmierci Moranda „duży dom” ze stajniami i innemi zabudowaniami, na wprost Bramy Lwowskiej i wałów był gospodą („Giełdą”), („Stantią”) dla przyjezdnych, miejscowego kupiectwa i starszyzny cechowej. Owa „giełda” figuruje pod literą E na wizerunku (i w jego legendzie) Zamościa sprzed 1618 r. w dziele Brauna jako wielka kamienica z przyległymi doń dziedzińcem, otoczonym murem. Morando wybudował sobie tę gospodę z pewnością po 18.III.1591 r. na terenie, gdzie uprzednio posiadał „domek”, czego dowodzi okoliczność iż lustracja z r. 1591 wzmiankuje tylko o „domku Moranda”, znajdującym się tamże, natomiast powyższa gospoda była dużą budowlą (przy sprzedaży w r. 1604 osiągnęła ona znaczną stosunkowo sumę 830 zł). Dalsze badania wyjaśnią, czy ta budowla ustąpiła miejsca kościołowi Franciszkanów, czy też może ukrywa się ona w gmachach pobonifraterskich („Podkarpie”).
Tomasz Zamoyski wykupił gmach giełdy około 1627 r.[12] z przeznaczeniem na kościół dla franciszkanów. Fakt ten przytacza również Janina Morgensztern,[13] badaczka dziejów zamojskich Żydów. 
W owym też czasie Żydówka, Sława Moszkowa z Bełza, była prawną właścicielką budynku, który w swoim czasie był „giełdą” architekta Moranda („kamienica, którą giełdą nazywają w mieście mym Zamościu  przed Bramą Lwowską leżącej”). Moszkowa stała się właścicielka tej kamienicy w zamian za hipoteczny dług wysokości 1500 zł. W 1627 r. Tomasz Zamoyski za odstąpione mu prawo do „giełdy” oddał Moszkowej drogą wymiany 3 inne domy, które mu przypadły w wyniku konfiskaty („aby domy pustkami nie stały”).
Zapoczątkowane przez ojca dzieło osadzenia w murach miasta, dotychczas przedmiejskiego kościoła i klasztoru franciszkańskiego, spalonego w czasie powstania Chmielnickiego w 1648 r., kontynuował Jan II Zamoyski zwany „Sobiepanem”. Jeszcze w latach 1645-1653 r. trwało skupowanie placów na klasztor, trwały prace wykończeniowe przy elewacjach i we wnętrzu przyszłego kościoła. Budynek dawnej giełdy adoptowany w międzyczasie na przyszły kościół franciszkański, mógł być nadal określany przez mieszkańców i w urzędowych aktach miejskich mianem domu kupieckiego (Domus Mercationum). Plac przed zachodnią fasadą kościoła franciszkańskiego o kształcie kwadratu, odpowiadał szerokości bloku kamienic flanowanych ulicami Bełską i Ślusarską.
Domy w omawianym sektorze ul. Bełskiej miały podcienia. Świadczą o tym badania archeologiczne przeprowadzone w XII bloku zabudowy[14] oraz zapisy w XVII wiecznych aktach miejskich Zamościa.
Blok XII mieścił 9 parceli zabudowanych domami przelotowymi[15], których zabudowa mieszkalna znajdowała się przy ul. Bełskiej, a gospodarcza przy ul. Tyszowieckiej (Ślusarskiej), [obecnej Żeromskiego]. Owe domy zostały zorientowane szczytowo do ul. Bełskiej, a przed nimi znajdowały się podcienie. Pierwsza parcela od wschodu została skasowana stosunkowo szybko – w lub przed rokiem 1637 – czyli wówczas gdy rozpoczęto budowę kościoła franciszkanów. Lustracja z 1657 r.[16] wymienia 8 właścicieli. (cytat zawiera ilości parceli i właścicieli podane przez autorów opracowania)

Wycinek z opracowania Mazecki, Woźniak
Potem w latach 1645-1665 zlikwidowano dwie następne działki od wschodu i dlatego kolejne lustracje: z 1691 i 1694 r.[17] wymieniają już tylko sześciu (wg wyliczeń autorów opracowania) właścicieli następnych działek. Północno-wschodni skraj bloku XII  zajmował budynek „Les Capucins” nazwany tak na Planie Jonsaca z roku  ok. 1660. Jego obecność w tym miejscu potwierdza także tzw. Obraz Bukowiński zbliżony czasowo z ww. planem miasta. Obiekt ten, z krzyżem (sygnaturką), poprzedzony jest czterema domami mieszczańskimi, licząc od współczesnej ul. Bazyliańskiej. Powtarza on proporcje budynku z planu Jonsaca. Badacze przychylają się do zdania, że mógł to być Dom wspólnotowy tercjarek III reguły franciszkańskiej. Les Capucins miał wymiary 14 x 21 m, zajmował parcele 5 i 6; przylegał do zabudowy 1-4.

Zamość na XVII wiecznym Obrazie Bukowińskim, w dolnym lewym rogu widoczny budynek domu tercjarek, zwieńczony sygnaturką z krzyżem, fot. Ewa Lisiecka

Wycinek z opracowania Mazecki, Woźniak, dom tercjarek poprzedzają cztery domy zabudowy mieszczańskiej
Mikołaj Stworzyński zapisał natomiast taki oto tekst w swoim „Opisaniu…”[18]: „Ulica pod południe, w rogu kościoła nowego, w zatyłkach od Slosarskich domów – tu plac Ojców Franciszkanów – i w tyle Panien Klasztornych” z dopiskiem: „Rok 1653 – rejestr poborców Miasta Zamościa”.
Według badań siostry Małgorzaty Borkowskiej wspólnota siedmiu kobiet (tercjarek) w Zamościu miała powstać ok. roku 1655 (archiwum klarysek krakowskich). Les Capucins zajmowało wg ww. badań archeologicznych dwie parcele bloku XII. Dom wspólnotowy, z zaokrągloną absydą zaznaczono na działkach IA-IB-IC-ID. Brak natomiast domów: IE-IF-IG. Działka <IE>  mogła uchwycić fragment absydy z kaplicą wspólnoty tercjarek. Badania archeologiczne Doroty Partyka-Żurowskiej z 1975 r. wykazały XVII w. filary podcieni bloku XII (pięć murków ceglanych szer. 1,5 m w odstępach ok. 2 m od siebie). Natomiast podobne badania Henryka Siudera z tego samego roku, zarejestrowały tylko trzy z pięciu ceglanych filarów. Nie wiadomo kiedy zlikwidowano podcienia, na pewno były jeszcze w 1652 r. Przy współczesnej zabudowie domów przy ul. Staszica brak jest jakichkolwiek śladów XVII w. podcieni. Wzmianki o nich przechowały jednak księgi miejskie z tego okresu.

Wycinek z opracowania Mazecki, Woźniak
W 1652 r. według inwentaryzacji[19] przeprowadzonej przez miecznika Wojciecha Czarnieckiego, jego „Dom na ul. Bełskiej, między miedzami z jednej strony sukcesorów nieboszczyka Andryia Goliusza a z drugiej Mathiasza Bergemana stojący pod jednym dachem starym nie bardzo złym niedawnem czasem naprawianym po wielu miejscach, a to z podsieniem ciągnącym się do wielkiej izby. Do którego wchodząc z podsienia drzwi niewielkie na żelaznych zawiasach zasuwą żelazną, przy których ex opposito izdebek dwie (…)”
W opracowaniu archeologów znalazło się jedno ciekawe zdanie, które warto tutaj przytoczyć z uwagi na zbieżność miejsca poddanego badaniom archeologicznym i miejsca wykazanego przeprowadzoną poniżej kwerendą źródłową w XVII wiecznych aktach miejskich. „Choć znane są liczby właścicieli parcel, nieznane są personalia tych właścicieli parceli, które nie przetrwały do czasów współczesnych”.
Sagę rodzinną zamojskich Bergemanów, rozpocząć wypada od matki rodu, Anny Bergemanowej Danielowej Lewesowej.[20] W 1637 r. sporządziła testament, na wstępie którego stwierdziła, że wszystkie jej dzieci pobrały już części ojczyste, tylko córka Marina[21] nie otrzymała jeszcze schedy po ojcu, którą do tej pory zarządzała matka. Była to przede wszystkim część córki na domu, który Anna wzięła po pierwszym mężu. Dotyczyło to domu, z którego Mathiasz Szeps,[22] zięć Anny winien był 200 zł złotnikowi Andrzejowi Goliuszowi, drugiemu zięciowi. Ciekawą wzmianką w testamencie Danielowej jest stwierdzenie, iż panowie zięciowie prawie sami sobie wesele sprawowali.
Marusi, córce  która jej pomagała, opiekując się także w chorobie, Danielowa zapisała 90 sztuk pereł i 5 łyżek srebrnych, jako najuboższej z rodzeństwa, gdyż inne chwała Bogu mają się dobrze. Kasprowej Bergemanowej (synowej) zapisała katankę aksamitną, czarną, nową, z jednym pasamonem. Na swój pogrzeb przeznaczyła pas pancerzowy, biały i łyżek srebrnych cztery. Danielowa nie miała gotowych pieniędzy, nie była nic winna nikomu i jej także nikt nie był nic winien. Wspomniała tylko, że Stanisławowi Kramarzowi trzeba oddać 3 zł.
Dla swoich córek przeznaczyła także pieniądze ze sprzedaży szuby skórkami podszytej, wartej co najmniej 100 zł. Pierścionek miała tylko jeden, ten na palcu i nie wydała dyspozycji co do niego. Całym sprzętem gospodarstwa domowego, który miał być spisany, obdarowała dzieci do równego podziału. Łóżko jej własne bez zasłony, tylko z przykryciem i pościelą (3 poduszki, pierzynę spodnią i małą, wierzchnią) darowała Kasprowej Bergemanowej.
Dom Danielowej Bergemanowej znajdował się na ulicy Zamkowej. Potwierdza to sąsiedztwo Danielowej wykazane przy transakcjach handlowych.[23] Był to ten odcinek XVII w. ul. Brukowanej, która prowadziła od zamku do początków Rynku Wielkiego (współcześnie zachodni fragment ul. Grodzkiej).
Testament Katarzyny Goliuszowej
W marcu 1653 r. starsza córka Anny Lewesowej, Katarzyna (Bergemanówa), wdowa po Andrzeju Goliuszu, sama czując się bliska śmierci, dokonała zapisu w testamencie, że dom narożny przy ul. Bełskiej ma być sprzedany, a pieniądze rozdzielone pomiędzy dzieci Katarzyny: Jana, Samuela i Annę. Dom sąsiadował z domem Hanusza Malika, ślusarza. W październiku 1653 r. od dzieci zmarłej Katarzyny, Jana i Anny Goliuszów, dom odkupiło za 1500 zł małżeństwo Jana i Zofii  Łukowskich.[24]
Akta miejskie Zamościa zachowały zapis testamentu Katarzyny Goliuszowej.[25]
„Ja, Katarzyna Bergemanowna, małżonka mego i sławetnego Andrzeja Goliusza, z którym za błogosławieństwem Bożym, miałam dziatek troje: Jana, Samuela i Annę córkę, te żyją, a jeżeliby mnie Pan Bóg z tego świata zabrał, tedy duszę moją grzeszną Panu Bogu w ręce jego święte oddaję. A ciało skazitelne ziemi, które proszę aby według obrzędu kościoła S. Rzymskiego Katolickiego pochowane było na smętarzu u fary podle brata.[26] Dobra takowe zostawuję: dom na Bełskiej ulicy narożny wedle Anusza ślusarza a jest mój własny, przez mię samą kupiony, nikomu nie zawiedziony. Pieniędzy gotowych jest sześćset złotych. Srebra, perły i nasze sprzęty domowe, które czasu swego mają być spisane. Długi takowe mam między ludźmi. U p. Jana Weresczyńskiego Abraama złotych dwieście polskich. Na co jest zastawa: manele diamentowe.
Te dobra tak dysponuję, Janowi starszemu zł. 600 gotowych; a złotych dwieście u JM P. Weresczyńskiego ma sobie odszukać i manele dotąd trzymać póki mu suma nie będzie oddana. Wina beczek jest sześć, które mają po lat cztery. Te sprzedać mają według taxy i z tych Samuelowi młodszemu oddać będzie złotych osiemset. Anusi zaś najmłodszej mają być oddane zł 800 z domu sprzedaży. Szaty, złoto, perły i gerada Anusi ma się dostać. Srebro jednak jakie jest w kufrach te odkazuję synom i po dziesięć łyżek. Anusi zaś pasy obydwa i łyżek dziesięć. Pierścień jeden, który jest u P. Białokurowicza[27] pożyczany, diamentowy Janowi, drugi Samuelowi taki równy obrać, ostatek pierścieni Anusi. Cyna w równy dział wszystka i sprzęt domowy. Na tricessimę [nabożeństwo odprawiane na 30 dzień po śmierci] są pieniądze. Opiekunów upraszam i naznaczam sławetnych Panów Wojciecha Mirzowicza[28] i Stanisława Abramowicza (…) mieszczan zamojskich, których upraszam aby we wszystkim tej woli mojej ostatniej dosyć się stało i obiad na ubogich skąd obmyślili (…).”
Inwentaryzacja majątku Katarzyny Goliuszowej[29]
Naprzód puchar srebrny, wielki, biały, jeden grzywien siedem, kufel biały z przykrywałkiem srebrny; waży grzywien pięć, noży dwanaście, garnuszek srebrny, biały waży grzywnę jedną i łut jeden, kubek srebrny, pozłocisty (…) waży grzywnę jedną  łutów dwa. Kubek drugi pomniejszy, biały, srebrny, valoru [oszacowania wagi i wartości] nie masz. Czarka srebrna, biała, z uszkami waży grzywnę i łutów sześć; czareczka mniejsza, biała, valoru nie masz. Łyżek wszystkich białych, srebrnych 34. Z cyny: półmisków nowych 12; talerzy 26; mis wielkich 22; średnich półmisków starych 20; półmisków nowych 6; talerzy małych 12; półgarncówek 2; kwart 2; miednic wielkich 2; nalewek dwie; antsaszów[30] 2, półantsasię jedno; flasza cynowa garcowa jedna; flasza kwartowa jedna; jasczyk do masła jeden; miseczek małych dwie; dzbanków tureckich cztery. Garnuszek cynowy jeden. Solniczka cynowa jedna. Lichtarzy mosiądzowych siedem. Fajerka jedna. Moździerz z tłuczkiem jeden. Prawda mosiężna jedna. Kocioł miedziany jeden; alembik jeden. Garnek potrzebny jeden, żelaznych dwa.
Sukcesorzy Katarzyny Golliuszowej[31]
Spadek został rozdzielony pomiędzy troje dzieci Katarzyny: Annę, Samuela i Jana. Złoto według zapisów testamentu należało się córce Annie. Do równego podziału miały być pieniądze ze sprzedaży domu na ulicy Bełskiej „wedle” domu Anusza [Hanusza] ślusarza; w całości zastawa z winnicą i bramami dwiema ze wszystkim. Wliczano w to sześć beczek wina węgierskiego w sklepie dolnym i dwie beczki czystej gorzałki „co się w nich pokaże”. Cały słód gorzałczany przejął Abramowicz za 11 zł i 18 gr. na expensa pewne. Pieniędzy w worku wyliczono 600 zł.
Anusi Goliuszównie: srebrnych łyżek 10, które ważą grzywien cztery i łutów czternaście; antwasz  nowy gdański i z pół antwaszem; mis nowych gdańskich 6; mis starych, wielkich 6; starych półanszków średnich 5. Talerzy nowych gdańskich 6 a stary siódmy; garniec cynowy jeden; półgarncówka jedna; kwarta jedna; kwaterek dwie; koneweczek kamiennych z cynowymi wieczkami dwie; lichtarzy mosiądzowych trzy; (…) jedną; panew jedną wielką, drugą panew mniejszą niedobrą bez nogi, garnuszek cynowy.
Samuelowi[32] średniemu: łyżek srebrnych 10; kufel; konewka srebrna z przykrywadłem, garnuszek srebrny; pucharek vel roztruchanik złocisty i czareczka mała; miednicę z nalewką cynową; półmisków nowych, gdańskich sześć; mis wielkich, starych sześć; półmisków średnich, starych 6; talerzy starych dziewięć; jascz na masło cynowy na nóżkach; kufel cynowy jeden; garniec jeden; kwart dwie; flaszę kwartową jedną; dwie brytfanny; dzbanuszek kamienny z wieczkiem cynowym; półkwaterek jeden; lichtarzy mosiądzowych cztery; fajerka jedna; panew jedna miedziana, niedobra i wielka bez nogi.
Janowi starszemu:  łyżek srebrnych 11, które ważą grzywien 4 i 14 łutów; pucharek waży grzywien 7; czarka i kubek biały; roztruchanik złocisty i srebro łamane, które pod jedną wagą obydwaj synowie wzięli; miednicę z nalewką cynową; mis starych, cynowych dziesięć; talerzy 10 starych; talerzy małych, starych 12; półmisków nowych, gdańskich 6; kufel z przykrywadełkiem jeden; kwart dwie; moździerz mosiądzowy z tłuczkiem; dzbanuszek gliniany, turecki z przykrywadkiem cynowym; panew jedna, mała bez nogi, a druga mniejsza cała.
W pamiętnikach Jana Goliusza jest wzmianka o jeszcze jednej siostrze, zamężnej z Jakubem Hazem (juniorem?). Możliwe, że chodziło o którąś z sióstr przyrodnich, czego nie udało się potwierdzić.
Andrzej Goliusz, zamojski złotnik
Mąż Katarzyny Bergemanowej zmarł w styczniu 1648 r.[33] 4 marca tego roku otwarta została szkatułka, zapieczętowana pieczęciami własnymi zaraz po śmierci ojca, przez syna Andrzeja Golliusza – Joachima Goliusza i Mateusza Maya. W szkatule znajdował się rejestr ręczny pieniędzy i złota powierzonych Janowi Hogertowi, z których tenże sporządził rachunek rozliczeniowy. Była tam również kartka z d. 11 września 1647 r., według zapisów na niej  zamieszczonych, od nieboszczyka Andrzeja Golliusza odebrano do sprzedania 12 łańcuszków o wartości 100 czerwonych zł. i 10 za robotę po 5 zł. Niejaki P. Maisz (May?) oddał wg tej kartki nieboszczykowi 330 złp.
Druga kartka ze szkatułki z datą 27 października 1647 r. informowała, że „imieniem Mathiasza May’a szwagra swego”[34] od nieboszczyka Goliusza pobrano trzy pancerzowe łańcuszki w ogniwkach, które ważyły czerwonych węgierskich 81; łańcuszek w ogniwkach koronnego złota ważący półpiąta czerwonych. Za złoto i robotę odnotowano łącznie 225 zł.  Na tę drugą kartkę oddano zł 360.
W szkatule znajdowała się także para maneli złotych, dętych, ważących jako p. Tarnowski ważył złotych węgierskich 26. W szufladzie szkatuły było 53 złote czerwone, w monecie tj. w ortach i w półtorakach. Był też łańcuszek złoty węgierskiego złota, stary, ważył czerwonych złotych 35 ½. Drugi łańcuszek pancerzowy, także węgierskiego złota, niedorobiony, ważył złotych 19 ½. Kolejny pancerzowy, także niedorobiony, ważył czerwonych zł 12, także węgierskiego złota (bez ćwierci). Kolejny łańcuszek pancerzowy, dorobiony, tylko nie wychędożony [nie oczyszczony] miał, w sobie czerwonych zł 13 bez pół orta. Czwarty łańcuszek pancerzowy ważył czerwonych 14 i pół, stary, także węgierskiego złota.
W szkatule było też złoto łamane jako drut ciągniony, sztuczek dwie w łańcuszkach i insze drobiazgi złota ważone. Ważyły czerwonych zł 54. W koronnym złocie były jakieś drobiazgi, trzy pierścionki, czwarty maleńki ważące pół piąta czerwonego. Była też mała szkatułeczka z różnymi kamykami, nie ważonymi oraz maleńkie pudełeczko z rubinkami. Była również inna szkatułeczka z rozmaitymi kamykami. W papierze była garść różnych kamieni do maneli (bransolet) także nie oszacowanych i nie ważonych. Znaleziono również rogowe tabliczki do maneli (rzezane).
Srebro łamane z guzami wielkimi i małymi, i jeszcze drobniejszymi ważyło 15 łutów bez quinty. Były opiłki od złota koronnego ważące pół piąta czerwonego. Z tejże szkatuły wzięli sukcesorzy (Joachim Goliusz) z opiekunami (Mateusz Szeps, Stanisław Abramowicz, Marcin Skopowski) na zapłacenie expensów pogrzebowych 53 czerwonych złotych.
Zamojscy Bergemanowie[35]
Rodzina skupiała się wokół rodzinnego interesu, pochodzącego z rzemiosła złotniczego i ślusarskiego. Mieszkali w rejonie miasta, w którym grupowały się zakłady rzemieślnicze. Andrzej Goliusz był złotnikiem, Mateusz Bergeman handlował z miecznikami warszawskimi, młody Samuel Golliusz wyjechał po śmierci ojca do Lublina na naukę rzemiosła u złotnika. Domy Bergemanów sąsiadowały z posesją ślusarza Malika, miecznika Wojciecha Czarneckiego i zapewne rodziny współpracowały ze sobą w pokrewnych zawodach.
Katarzyna (katoliczka) Goliuszowa pochodziła z Bergemanów (Bergmanów). Razem z mężem, złotnikiem Andrzejem Golliusem (Golliuszem, kalwinem) kupli w styczniu 1641 r. dom za 1200 zł od Kacpra Koy’a i Jadwigi (Podborskiej).[36]
W 1644 r. akta miejskie Zamościa odnotowały Kacpra (brata Katarzyny i Mateusza) i Reginę Bergemanów zamieszkałych przy ul. Zamkowej. W tym czasie sprzedali dom za 1500 zł kupcom.[37] W latach 1650-1653 w Zamościu odnotowano inne transakcje handlowe z udziałem tej rodziny.
W lutym 1650 r. Mateusz Bergeman i jego żona Magdalena (wdowa po Szkocie Hay’u) kupili za 110 złp. dom, lub podnajęli jakąś jego część, od Józefa Wolfranda przy ul. Bełskiej.[38] Mateusz Bergeman był bratem Katarzyny (z Bergemanów) Goliuszowej i Kacpra Bergemana, w 1653 r. już nie żył.[39] To obok niego prosiła o pochówek w swoim testamencie siostra Katarzyna, na cmentarzu przy farze (kolegiacie). Magdalena Bergeman miała córkę Agnieszkę z pierwszego małżeństwa ze Szkotem Wilhelmem Hay,em.
Czwartą z rodzeństwa była Marianna, żona Mateusza Szepsa, dworzanina Zamoyskich, zamieszkałego przy Rynku Wielkim.
Testament Magdaleny Bergemanowej
W 1651 r. Magdalena Bergemanowa sporządziła testament,[40] ponieważ czasy teraźniejsze podejrzane morowe stwarzały zagrożenie życia w mieście. Testament miał być zapieczętowany w urzędzie i otwarty tylko w razie jej śmierci. Był jeszcze jeden powód jego sporządzenia. Magdalena przez rok i siedem niedziel (tygodni) nie miała wieści od swojego męża Mateusza Bergmana, który prowadził interesy w Warszawie. W testamencie jest zapis, że dom przy ul. Bełskiej został kupiony za wspólne pieniądze z mężem. Graniczył z posesjami: sukcesorów prawnika Wojciecha Rutowskiego z jednej strony, a z drugiej Hanusza Malika. Magdalena swoje skrzynie z dobytkiem miała w schowaniu u Paniey Bratowej niegdy Kacpra Bergemana małżonki, czyli Reginy Bergeman. Oprócz skrzyń z dobytkiem powierzyła jej pieniądze. U p. Szepsa znajdowały się w depozycie inne dobra pozostawione tam przez męża (srebrne łyżki i noże). W razie swojej śmierci z dóbr ruchomych i nieruchomych trzecią część przeznaczała dla małżonka. Córce, z pierwszego małżeństwa z Wilhelmem Hay’em, Jagnusi (Agnieszce) dysponowała dwie części majątku. W przypadku gdyby oboje Bergemanowie zmarli, całość dóbr miała przypaść córce. Zastrzegała jeszcze, że żaden pokrewny męża nie ma się ich żadnym prawem upominać i dochodzić. Opiekunem swojej ostatniej woli uczyniła zamojskiego Szkota Jakuba Weiera.
Testament Mateusza Bergemana
Pod datą 17 września 1651 r. akta miejskie Zamościa zachowały testament Mateusza Bergermana.[41] Co dziwne nie ma w nim nawet wzmianki o żonie Magdalenie. W swoim testamencie nie wspomina także o zapieczętowanym testamencie żony, zapisanym do akt podczas jego nieobecności w mieście. Na wstępie swojej ostatniej woli Mateusz Bergeman zaznaczył, że złożony ciężką chorobą nawrócił się na wiarę katolicką, co od dawna zamierzał uczynić. Życzył sobie być pochowanym na cmentarzu przy farze, według obrządku świętego kościoła rzymsko-katolickiego.
Swoim dwóm siostrom, wdowie Andruszowej Goliuszowej (Katarzyna z Bergemanów Golliuszowa) i Paniey [Mariannie] Szepsowej przeznaczył po 100 talarów twardych (bitych).
U p. Wojciecha Dechterowicza miecznika J.K.M. w Warszawie miał Mateusz do odebrania gotowizny 58 złp, u p. Mateusza Modzelowskiego, innego miecznika warszawskiego miał 255 złp.; u miecznika co go kowalem zowią, także z Warszawy miał 16 złp. Wszystkie te pieniądze przeznaczył siostrom do odebrania. U p. Szepsa miał 100 zł, które przeznaczył na kościoły; dla Bractwa Literackiego przy kolegiacie 50 zł i do Ojców Franciszkanów 50 zł. Pani Szepsowej, siostrze podarował konia z kolaską i parę kilimów. Sprzętem domowym siostry miały się podzielić. Agnusi, swojej pasierbicy przeznaczył połowę cyny i miedzi. Banię gorzałczaną ze wszystkimi potrzebami, puszczoną w roczną arendę, należało wrócić. Skrzynia z pieniędzmi, sukniami, i chustami miała być oddana do klasztoru lub ubogim. Garniec cynowy przeznaczył panom sądowym wójtowskiego sądu. Jego dług w wys. 10 złp. u p. Stanisława Smatcza, miecznika z Warszawy miał oddać ten, kto odbierze pieniądze od dłużników Mateusza. Wykonawcami swojej ostatniej woli uczynił wójta Zielopolskiego i ławnika Wojciecha Mirzwowicza.
Inwentaryzację dóbr Magdaleny Bergemanowej[42]
18 marca 1653 r. przeprowadzono inwentaryzację dóbr Magdaleny Bergemanowej.
Usytuowanie i wygląd domu
Dom był porządny ze wszystkim, między miedzami sukcesorów Rutowskiego z jednej strony, a Hanusza Malika ślusarza z drugiej strony, stojący na Bełskiej ulicy, w którym pod przednim dachem: izba wielka z komnatą o trzech oknach, dwóch stołach wielkich, z ławami po dwóch stronach, z listwą po jednej stronie. Piec z kominem, szafa przy drzwiach, płócienna kotara malowana na ścianie. Okna potrzebowały naprawy. Materac czerwony sukienny, komnata przy izbie z piecem, w niej dwa okna szklane i porządne. Z komnaty wchodziło się do izdebki z piecem pod dachem na tyle. Za nią była winnica, w której była bania wlepiona ze wszystkim naczyniem niezbędnym, dalej stajenka. Pomiędzy dachami w pośród [w środku] gruntu dziedziniec dylami położony, jako i w sieniach. Studnia porządna z okowaniem, kołowrotem i kołami żelaznymi, przy niej wiadro kowane i łańcuszek z kilkoma ogniwami. Wedle wielkiej izby kuchnia porządna, piec w niej murowany piekarski. Izdebka na przedzie do niej okna na podsienia, z piecykiem, w której pościeli, poduszek trzy, pierzyn dwie, piernat jeden. Kołdra niestara.
Wyposażenie domu i sprzęty gospodarskie
Cynowych półmisków różnych siedem, przystawka jedna i talerz. Lichtarzy trzy mosiądzowych. Półgarca dwa, kwarta jedna. Fajerka miedziana, rola falendyszowa czerwono zielona. Kapelusz z piórem czarnym, stanik lisami podszyty, a to wszystko w jednej skrzyni, gdzie pościel. W drugiej skrzyni malowanej zauszniczka jedna z rubinkiem, druga takaż złamana, krzyżyk srebrny, z komerkami, kółeczek srebrnych dwa, turkusik, czepek stary srebrny ze złotem nitkowy, łyżka srebrna jedna, (…)inderak tureckiego muchairu żelazisty maści, kirem czerwonem podbity. Kabat[43] takiż. Spódnica  kwarczowa (?) zielona z potrzebami papużemi [koloru seledynowego]. Katanka saiowa, fiałkowa, królikami czarnymi podbita. Katanka turecka wiśniowa brzuszkami podszyta. Kołnierz muszkowy sobolowy. Kabat kromraszowy, czarny barankami podszyty. Alamoda czarna saiowa nóżkami lisimi podbita. Kabat nieboszczyka Bergemana sukna starego. Zasłonki dwie zielone koronowe, haraszowe chusty różne nieliczone. W tejże skrzyni ogonki sobola nowe rękawice łoszą [z łosia] przeszywane męskie. W skrzyni wozowej skórą obitej, w której kataneczka saiowa szkarłatna nie podbita. Komora naprzeciwko tejże izdebki, ku podsieniu, w której kanew miedziana, jedna miotka, mniejszych dwie, patelnia, ruszt żelazny, nóż do szatkowania kapusty, motyka, kamiń solny. Pod komorą piwnica murowana zasklepiona, w której łuszosów dwa. Na górze łóżko malowane i kołowrotek. Z arendy Andruszowej Suleiowej pozyskano 20 złp.
Opis domu: dom,[44] w którym pod przednim dachem: izba wielka z komnatą o trzech oknach, piec z kominem. Okna naprawy potrzebują. Komnata przy izbie z piecem, okien dwa w niej szklanych, porządnych. Z komnaty przez sionkę izdebka z piecem pod drugim dachem w tyle. Tamże za nią winnica, w której bania wlepiona ze wszystkim naczyniem, stajenka cum secreto (toaleta). Między tymi dachami w pośród gruntu dziedziniec dylami położony jako i w sieniach. Studnia porządna z okowaniem, wałem i kołami żelaznym. W sieni góra położona, na którą schody budowane. Wedle wielkiej izby kuchnia porządna, piec w niej murowany piekarski. Izdebka na przedzie, do niej okna na podsienia z piecykiem. Komora naprzeciwko tejże izdebki, ku podsieniu. Pod komorą piwnica murowana zasklepiona.
Testament Kasprowej Bergemanowej[45]
Pierwszym mężem Reginy Bergemanowej był Kacper, brat Mateusza i Katarzyny. Nie żył już w 1654 r., ponieważ w testamencie z tego roku, odnotowany jest jej drugi mąż, Aleksander Gutri. Regina rozpoczęła w testamencie wymienianie swojego dobytku od antałka wina:
…… „wina mam, którego starej beczki półdziesiąty. Cyny: półmisków z talerzami 44, garców, pół garcówek, kwart półkwartek 17, lichtarzy para, antwas, panwi 3, kocioł essowych 3, lichtarzy wielkich para, mosiądzowych zażywalnych 3, moździerz, legumina żyta 5 korców to siostrze Dorocie; spódnica adamaszkowa lazurowa i alamoda aksamitna, czarna, alamoda druga, sukienna cynamonowej maści; kabat adamaszkowy i chusty, tę siostrze Krystynie, piernat spodni cwiliekowy, poduszek trzy. Pierzynę kitajkową sprzedać na długi. Na ostatek pościel siostrze. Pas srebrny pancerzykowy waży zł. 70; łyżek puzdro to jest 12 ważą złotych 100 i więcej, kubeczków srebrnych dwa. Koneweczek srebrnych dwie, jedna wewnątrz złocista; czareczek dwie małych, krzyż, pierścionek z diamentem ostrym i ze złotym kamykiem.
Długi takie była winna: panu Porcusowi zł 550 (te powinno się popłacić, które są dobre). Pan Werner[46] był jej winien zł 70, a ona była dłużna Stanisławowi aptekarzowi zł 14 i gr. 14; Wilczkowej  zł 18 za piwo; Pawłowej zł 10 (mlus-minus); panu Andrzejowi Devizonowi zł 5 (mniej albo więcej); pani Stanisławowej także według jej wypowiedzi; ks. Danielowi zł 100.
Pogrzeb sprawić powinna siostra przystojny. Czeladzi wszystkiej ma popłacić, której względem tego cokolwiek po mnie zostaje to jego odkazuje.
Roztruchanik mam pozłocisty od pani Blekieterowej, ten jest oddać. Sztuczki do schowania dał mi Samus Golius [Samuel Goliusz], rubinowa z perłami uriańskimi i z główką świętojańską, tęż pani Devison, jak dorośnie, oddać ma: chrzestnej córce Helżbiecie księdza Danielowej.
Pierścień diamentowy w pięć diamentów szacowany na zł 150, i takem dała zań, (…) odkazuję nieboszczyka Mathiasza Bergmana, według regestru mam zł 74, te z dóbr jego odszukać i oddać do Korzennice. Kubek i pas łamany, te nie wiem ile waży. Opiekunów upraszam sławetnych panów Andrzeja Devisona[47], Jakuba Bernego i Jakuba Wuiera aby chcieli być radą i pomocą siostrze mej we wszystkim, za co Pan Bóg nagrodą będzie.
Inwentaryzacja zmarłej Bergemanowej[48]   
 Po zmarłej w 1654 r. Reginie 1.v. Bergemanowej, 2 v. Gutrowej pozotało niewiele dobytku w starej, malowanej skrzyni, jakaś szkatuła z niepotrzebnymi pismami; 10 szt. półmisków cyny; złamany moździerz, sedes (podstawa) do lichtarza; trzy sarnie skórki; formularz Regni inscorum et proces manuskrypt; Statut Herbuta; blaszane pół kwart; pochwy i podogonie konia i jakieś rzemienie, fordiment od konika.
Siostra Dorota Rańska de Kozize (Kozice) soror germana (…) odebrała przypuszczalnie depozyt: naprzód sztuczkę Goliusza Samuela rubinkową z pięcioma perłami w środku, główek para, roztruchanik pani Blekieterowej, pierścionków dwa diamentowych ks. Daniela córkom.
Jan Goliusz i jego syn Andrzej Golliusz[49]
Andrzej Goliusz, był synem pamiętnikarza Jana Golliusza i wnukiem złotnika Andrzeja Golliusza. Kalwin Jan Goliusz (1634 -1694), s. Andrzeja Goliusza i Katarzyny Bergemanównej studia rozpoczął na Akademii Zamojskiej. Potem studiował w Lipsku. W latach 1650-1653 prowadził dziennik prywatny. Od 1671 r. był sekretarzem królewskim. Do 1660 r. mieszkał w Zamościu, potem w Kiejdanach i w Wilnie gdzie zmarł.
Na prośbę Jana, 12 maja 1657 r. Bazyli Rudomicz zaopiekował się jego młodszą siostrą Anną, w ramach wdzięczności za dawne przysługi jakich doświadczył od ich rodziców (Katarzyny i Andrzeja Goliuszów). Za stancję siostry Jan Goliusz płacił Rudomiczowi 45 fl. W lutym 1658 r. Rudomicz łagodził spór pomiędzy Janem Goliuszem i Stanisławem Abramowiczem. Poszło o siostrę Jana Annę Goliuszównę. W tym czasie Abramowicz sprawował opiekę nad panną, na co otrzymał 796 zł. Nie wiadomo o co im poszło, ale Abramowicz miał zwrócić 500 zł w gotówce, z czego 200 w ubiorach, za które wydał wg rozliczenia 150 zł. W sierpniu 1658 r. Jan Goliusz ponownie regulował u Rudomicza należność 45 zł za stancję siostry, w styczniu 1660 r. płacił mu 20 zł z tego tytułu. We wrześniu 1661 r. Rudomicz zanotował, że otrzymał od Goliuszówny 20 zł za wikt.
Jan Goliusz odwiedzał Rudomicza także po wydaniu siostry za mąż. Tak było w grudniu 1662 r. kiedy Rudomicz zanotował opowieści Jana o wydarzeniach pod Wilnem, których był świadkiem. Ślub Jana Goliusza odbył się w Kiejdanach w czerwcu 1667 r., jak odnotował skrupulatny Rudomicz, który chyba nie skorzystał z tego zaproszenia. Bazyli Rudomicz wspominał o Janie Goliuszu jeszcze w styczniu 1670 r., kiedy ten, wracając z wyprawy kupieckiej z Węgier, był podejmowany u niego w domu. Jan wspominał wówczas o swoim nowo narodzonym synu Andrzeju i żonie Katarzynie. W czerwcu 1671 r. widzieli się chyba po raz ostatni, kiedy Jan Golliusz zasięgał porady u Rudomicza, co do dalszego losy siostry Anny (Goliuszówny) Gruszewiczowej. Powierzył mu jeszcze sprawę odzyskania 1700 fl należnych mu od Jerzego Gordona, cierpiącego na chorobę umysłową.
Kim zatem był inny Andrzej Golliusz? – wzmiankowany w aktach zamojskich w styczniu 1654 r., kiedy to mieszkający w okolicach kościoła ormiańskiego Samuel Chelipski dokonał na jego rzecz zapisu zł 80 na swoim domu.[50] Być może przez krótki czas użyczał mu tylko lokum, ponieważ akta odnotowały kolejną transakcję w styczniu tego samego roku przy Rynku Wielkim, kiedy to Mateusz Szeps, dworzanin Jana „Sobiepana” Zamoyskiego, dokonał podobnego zapisu, 1000 zł na swojej kamienicy przy ul. Brukowanej. W tym czasie narożny dom Szepsa graniczył z domem Henryka Annanda (RW 5a).[51]
Opracowanie: Ewa Lisiecka, Ewa Dąbska, Justyna Bartkowska
[1] Zasiedlenie Zamościa-  Spis kart |
[2] Gollius Andrzej i Katarzyna (Bergmanowna) 1641 ul. Ślusarska. W styczniu 1641 r. Gaspar (Kacper), Koy, dworzanin Katarzyny Zamoyskiej, i jego żona Jadwiga Podborska sprzedali dom za 1200 złp. Andrzejowi Golliuszowi złotnikowi i Katarzynie (Bergemanównej) jego żonie [rodzicom Jana Goliusza]. Dom ten należał wcześniej do Kiliana Wagnera, kupca, później do Tomasza Zamoyskiego, od którego otrzymał go Kacper Koy. Usytuowanie: In Platea Serrfabrili acialiter (na rogu ul. Ślusarskiej). Sąsiad: Hanusz ślusarz.
[3] Zamościopedia – GOLLIUSZ JAN (1634-1694) pamiętnikarz
[4] Anna Golliuszówna |
[5] APL, Akta miasta Zamościa, Acta advocatalia i scabinalia Zamoscensia, 1648, skan 122.
[6] W czerwcu 1648 r., kupiec Joachim Gollius, syn zmarłego Andrzeja Golliusa złotnika, dokonał sprzedaży części środkowej domu za 600 złp. Katarzynie Golliuszowej, wdowie po Andrzeju Golliusie, która była macochą Joachima. Sąsiadem był miecznik Wojciech. Usytuowanie domu: in Platea Bełska acialiter (narożny na ulicy Bełskiej).
[7] W styczniu 1648 r. miecznik Wojciech Czarnecki dokonał zapisu na domu (50 złp.) na rzecz Macieja Bylinkowica (Maciej Bielenkowicz) Scabinus. Sąsiedzi: Golliuszowa Katarzyna wdowa i Domus Merconae.
[8] Prawdopodobnie jest to skrót od „mercationum”, dopełniacza l. mn. od rzeczownika „mercatio” – handel, wymiana.
[9] Lorentz Ewa. Dziedzictwo franciszkanów konwentualnych w Zamościu. Architektura sztuka historia. Zamość 2016. s. 37.
[10] Zarębska Teresa. Zamość – miasto idealne i jego realizacja. [w:] Zamość miasto idealne, pod redakcją prof. Jerzego Kowalczyka. Wydawnictwo Lubelskie. 1980. ss. 7- 68, ryc. 14.
[11] Zajczyk Szymon. Muratorzy zamojscy (1583-1609). BHSiK. T. VII, Warszawa 1939.
[12] Tamże s. 42
[13] Morgensztern Janina. O osadnictwie Żydów w Zamościu na przełomie XVI i XVII wieku, „Biuletyn ŻIH” 1962, nr 43–44. s.13, skan 14, Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego – Centralna Biblioteka Judaistyczna
[14] Tomasz Mazecki. Marta Woźniak. Franciszkanki w przestrzeni miejskiej XVII wiecznej Zamościa w świetle badań archeologiczno-historyczno-kartograficznych. Analecta Archeologica Ressoviensia. Rzeszów 2012. Vol. 7, s. 585-601 i 601-608.
[15] Tamże, s. 585-601 i 601-608.
[16] Lustracja Zamościa z 1657 r. |
[17] Lustracja Zamościa – 1694r. |
[18] Opisanie Statystyczno-Historyczne Dóbr O…, Stworzyński, Mikołaj, 1834 | Polona
[19] APL, Akta miasta Zamościa, Acta advocatalia i scabinalia Zamoscensia, lata 1651-1653, sygn. 32, skany 339-342.
[20] APL, AMZ, Acta advocatalia et scabinalia, sygn. 25, lata 1636-37, skany 280-283.
[21] Leweszówna Marianna, żona Mateusza Szepsa
[22] W kwietniu 1655 r. Mateusz Szeps sprzedał kamienicę narożną w Rynku Wielkim za 6000 złp. Kacprowi Achterlani kupcowi.  Sąsiedztwo: Andrzej Anand.
[23] W marcu 1636 r. Jadwiga Cedrowska, wdowa po Stanisławie Cedrowskim Podobienszczyku zapisała na domu 150 złp. na szpital w Zamościu. Sąsiedztwo: Anna Lewesowa. W styczniu 1637 r. Albert Krępski i Zofia Cedrowiczanka (żona) sprzedali za 720 złp. dom In Platea Castrensi – przy ul. Zamkowej Jakubowi Boyt’owi. Sąsiedztwo: Anna Bergemanowa Danielowa Lewesowa.
[24] W październiku 1653 r. Jan Goliusz Patricius i Anna Goliuszówna sprzedali dom In Platea Bełsensis acialiter [narożny na ul. Bełskiej] Janowi i Zofii Łukowskim za 1500 złp. Sąsiad: sukcesorzy Hanusa Malika.
[25] APL, Akta miasta Zamościa, Acta advocatalia et scabinalia Zamoscensia, lata 1651-1653, sygn. 32, skany 475 -479.
[26] Pamiętnik Jana Golliusza mieszczanina po…, Golliusz, Jan (1634-…, 1891 | Polona – Jan Goliusz tak opisał pogrzeb matki (Katarzyny Goliuszowej) w 1653 r.:  „Pochowana jest u Fary na Cmentarzu podle Brata swego Nieboszczyka Matiasza Bergemana, właśnie u drzwi wielkich kościelnych, kędy od Bramy i od stayni Pańskiej na Cmentarz chodzą. Tegom tyż dnia oraz zrzuciwszy Niemieckie szaty Polskąm żałobę przyoblókł.”
[27] Eliasz Białokurowicz, zięć Stanisława Żurkowskiego, biografa Tomasza Zamoyskiego. Jego pierwsza żona była wnuczką profesora Adama Burskiego. Mieszkał w kamienicy na obecnej ulicy Ormiańskiej 30.
[28] Mirzowic (Mirzwowicz) Wojciech i Ewa Porczycka 1666, 1667 ul. Brukowana.
[29] APL, Akta miasta Zamościa, Acta advocatalia et scabinalia Zamoscensia, lata 1651-1653, sygn. 32, skan 486.
[30] https://pl.wikisource.org/wiki/M._Arcta_S%C5%82ownik_Staropolski/Antwas
[31] Tamże, skany 487,488, 489.
[32] Według relacji z pamiętnika jego brata (Jana Goliusza), Samuel został odwieziony 5 kwietnia 1653 r. na koszt rodziny, przez Abramowicza do Lublina na naukę rzemiosła u złotnika.
[33] APL, AMZ, Acta advicatalia et scabinalia, 1648, skany 56,57,58.
[34] Tamże, skan 126. Mathiasz May i Zofia Goliuszówna byli małżeństwem.
[35] Akta miejskie Zamościa odnotowały kilka wariantów tego nazwiska: Bergman, Bergeman, Begerman.
[36] W styczniu 1641 r. Kacper Koy i Jadwiga Podborska sprzedali dom za 1200 złp. Andrzejowi Gollio (Goliuszowi) złotnikowi i Katarzynie (Bergemanownej) jego żonie [rodzicom Jana Goliusza]. Dom ten należał do Kiliana Wagnera, kupca, później do Tomasza Zamoyskiego, od którego otrzymał go Kacper Koy. Usytuowanie: In Platea  Serrifabrili acialiter (na rogu ul. Ślusarskiej). Sąsiad: Hanusz ślusarz
[37] W październiku 1644 r. Kacper i Regina Bergemanowie (Bergmanowie) sprzedali dom za 1500 złp. Janowi Weyschen’owi, Janowi Napson’owiSamuelowi Neland’owi, kupcom i Katarzynie Blekieterownej, żonie Nelanda. Dom stał In platea Castrensi (na ul. Zamkowej) i sąsiadował z domem Pawła Słotowskiego i Adama Jackowica chirurga. W uwagach: cum area.
[38] W lutym 1650 r.  Józef Wolfard Cives et Mercator Zamoscensis et Lubliniensis et Negociator sprzedał dom za 110 złp. Mateuszowi i Magdalenie Bergmanom. Sąsiadami byli: sukcesorzy prawnika Wojciecha Rutowskiego Consulis et Advocati i miecznik Wojciech.
[39] W listopadzie 1651 r. Magdalena, wdowa po Wilhelmie Hay’u, żona Mateusza Bergmana zapisała w testamencie dom mężowi. Sąsiedzi: Rutowski i Hanusz Malik (ślusarz) (vide testament Magdaleny poniżej).
[40] APL, Akta miasta Zamościa, Acta advocatalia et scabinalia Zamoscensia, lata 1651-1653, sygn. 32, skany 175-176
[41] APL, Akta miasta Zamościa, Acta advocatalia et scabinalia Zamoscensia, lata 1651-1653, sygn. 32, skany 308.
[42] Tamże, skan 479.
[43] Kabat, kabacik, od wyrazu perskiego kaba, znaczącego krótki kaftan. Encyklopedia staropolska/Kabat – Wikiźródła, wolna biblioteka
[44] W listopadzie 1651 r. Magdalena, wdowa po Wilhelmie Hay’u , żona Mateusza Bergmana zapisała w testamencie dom mężowi Mateuszowi Bergmanowi. Sąsiedzi: Rutowski Hanusz Malik (ślusarz).
[45] APL, AMZ, Acta advocatalia et Scabinalia Zamoscenisia, lata 1654-55, sygn. 33, skany 5,6,7.
[46] Kupiec zamojski.
[47] Andrzej Dewisson, kupiec zamojski, Szkot.
[48] Tamże, skany 29,30.
[49] Rudomicz Bazyli. Efemeros, czyli diariusz prywatny, pisany w Zamościu w latach 1656-1672. cz. i i II. Wyd. Lublin 2002 r. w przekładzie z języka łacińskiego przez Władysława Frocha.
[50] W styczniu 1654 r. Samuel Chelipski dokonał zapisu na domu 80 złp. na rzecz Andrzeja Goliusa. Sąsiedztwo: Siemianka i Armenica Domus Ecclesiae (dom kościoła ormiańskiego).
[51] W styczniu 1654 r. Mateusz Szeps Aulicus (dworzanin) i jego żona Elżbieta zapisali na kamienicy In Fero Magno w Rynku Wielkim 1000 złp. na rzecz Andrzeja Goliusa. Sąsiedztwo: acialiter strata via Lapidibus (na rogu ulicy Brukowanej) i Hendrick (HenrykAnnand. W kwietniu 1655 r. Mateusz Szeps sprzedał kamienicę narożną w Rynku Wielkim przy ul. Brukowanej za 6000 złp. kupcowi Kacprowi Achterlani. Sąsiedztwo: Andrzej Anand.