O Ormiance z Zamościa pisaliśmy już wcześniej przy okazji tajemniczego porodu jaki wydarzył się w jej domu w 1646 r.[1] Na nie mniej ciekawy dokument natrafiamy w księgach miejskich z 1655 r. Wyjaśnia on wiele odnośnie koligacji rodzinnych naszej Oskiatki. Do zamojskiego sądu zgłoszono sprawę, skargę określoną w aktach jako takową żałobę przeciwko panu Kasprowi Szymańskiemu i jego małżonce Helenie. Zgłoszenie wnieśli Georgius Synanowicz i Barbara Synanowna Ormianie zamojscy. W imieniu swojej matki Anny występowali Jan i Zachariasz Synanowicze. Zdarzenie rozpatrywane w czasie rozprawy miało charakter kłótni rodzinnej na tle majątkowym. Bracia Synanowicze zeznali, że w czasie bliskim święta Wniebowstąpienia Pańskiego doszło do nieporozumienia matki z synem i brata z bratem. Kasper Szymański był synem Oskiatki i Synana Pazumowicza o spolszczonym nazwisku pochodzącym od ojca Szymona (Synana). Mieszkał z żoną i matką w domu, który stanowił ojczyznę matki wianem opłaconą. Według pozywających potwierdzał tę ojcowiznę (darowiznę) Oskiatki krorąk, nazywany w dokumentach kroragiem, czyli umowa przedślubna. Skarżono Kacpra Szymańskiego o to, że okupuje dom z żoną i synem od wielu lat, nie przekazując pozostałemu rodzeństwu i matce żadnej rekompensaty, prowizji z tego tytułu. Zgłaszali pretensje co do zatrzymania przez Kaspra innych dóbr po zmarłym ojcu i nie dokonanie podziału.
Od czego zaczęła się przedmiotowa kłótnia rodzinna nie wiadomo, ale szalę goryczy przeważył fakt, że Kasper obraźliwymi słowami zelżył brata Jana, który zapewne wygarnął mu swoje pretensje. Kasper tłumaczył się, że Jan grożąc bratu nożem, wystraszył mu syna i dlatego dopuścił się obrazy słownej. Interweniowała w zwadzie pomiędzy braćmi matka. Rozjuszony Kasper nie dość, że ich słowami niezwyczajnymi zelżył to jeszcze na ulicę publiczną powytrącał wszystkie rzeczy z izdebki matce, czym uczynił szkody oszacowane przez pokrzywdzonych na 2000 złp. Na rozprawie mowa była także o szkodach cielesnych potwierdzonych obdukcją, protestami i świadkami.
Obrona strony powodowej argumentowała, że Kasper Szymański trzymał posiadłość, ponieważ oddał za ojca nieboszczyka dług w wysokości 460 zł Gabrielowi Skinderowiczowi, co udowadniano dekretem i kwitem potwierdzenia. Strona przeciwna nie uznawała tego tłumaczenia, twierdząc, że Kasper sam na siebie albo na swój pożytek zaciągnął taki dług i deklarowała, że mogą to potwierdzić zeznaniami świadków (wiadomemi ludźmi). Podważono także inny dług w sumie 200 zł Isajemu, cyrografem ojca potwierdzony, oddany ponoć przez Kaspra. Przeciwna strona dowodziła, że cyrograf ów w Łukowie był przez ojca zniesiony, na co również są świadkowie i z sekwestru ojca wynika, że dług był odstany. Potwierdzili natomiast dług ojca 160 zł p. Paiowskiemu, zł 360 zł Wulfratowi lub jego plenipotentowi Chelipskiemu, oddane ojcowskim zapisem i kwitem niedawnym.
Wypłynęły podczas rozprawy także inne pretensje braci. Kasper upominał się o 180 zł w towarze, a Jan zaprzeczał, że nic o takim długu nie wie. Świadcząc natomiast usługi (handlowe zapewne) Kasprowi przez półtora roku, upominał się o 300 zł i za suknie (ubranie) w tej służbie zużyte na 150 zł do zapłaty. Jan Synanowicz domagał się ponadto zwrotu kosztów prawnych jakie był zobowiązany wnosić przed sądem, łącznie żądał od brata 500 złp. Druga strona wszystkie te pretensje miała za niesłuszne i nieprawdziwe. Kasper Szymański wyliczył sobie natomiast tzw. oprawę domu na 600 złp. Przeciwna strona uznała tę kwotę za koszt zawyżony jak na przebudowę domu, co w końcu uczynił dla siebie i w swoim czasie zamieszkiwania tam. Mieszkając w tym domu tyle lat za darmo, więcej po ojcu potracił niż zainwestował, sumowała wyliczankę strona przeciwna. Kasper Szymański nie potrafił przed sądem wykazać gdzie się podziały dobra po ojcu. Nie poczuwał się do żadnych powinności wobec matki i rodzeństwa. Kasper Szymański bronił się, że brat rzucił się na niego, także go znieważył i wystraszył jego dziecko awanturując się. Matka, która chciała braci rozdzielić, jakoś nieostrożnie nożem sama się oberznała.

Sąd po wysłuchaniu zeznań rozważył sprawę. Odstąpiono od pobrania przysięgi od Oskiatki. Sąd sprawę między jedną krwią osądził łaskawiej. Uznał wiano i przywianek matki według krorąku. Pozostawił ją na tym domu. Rozważając natomiast zajście przeciwko matce popełnione, sąd zadecydował, że ma się z tego domu wyprowadzić Kasper Szymański z rodziną. Nie wolno mu go było pustoszyć, a inwentarz budynku wraz z przynależnościami miał być wykonany niezwłocznie z urzędu. Wyprowadzka z domu miała nastąpić do dwunastu tygodni. Gdyby ją odwlekano, przedłużano (prawnie lub nieprawnie) groziła Kasprowi grzywna w wys. 200 złp. nie odpustnych. Pani matka, Oskiatka miała zostawać w domu spokojnie, bez żadnej impetiey powoda.
Potwierdzone sądownie naruszenie zdrowia obu stron obwarowano grzywną. Ponadto matka miała być przeproszona przez Kaspra i jego żonę przystojnie i z przystojnymi ludźmi. Dodatkowo powód otrzymał karę siedzenia w Wieży trzy dni od poniedziałku po rozprawie. Po udowodnieniu winy sądowej krwawej Kasper Szymański miał oddać wójtowi ormiańskiemu na szpital polski i na ormiański po 20 grzywien na każdy. Wszystkie strony konfliktu zostały zobowiązane do zaniechania wobec siebie dalszych pretensji, pod zakładem 100 grzywien odpustnych. Wszyscy zobowiązali się wobec świadków dotrzymać tego kompromisu, uznając go za słuszny i sprawiedliwy.
Działo się to w Zamościu, w domu sławetnego pana Mikołaja Krzysztofowicza Mustafy, deputata Sądów Trybunalskich Zamojskich, przysięgłego prawa uprzywilejowanego ormiańskiego dnia 5 maja 1655 r. Podpisy złożyli:
Kasper Szymański w imieniu swoim i swojej małżonki Heleny; Adam Zegarth prokonsul zamojski (arbiter); Stanisław Abramowicz (arbiter); Zachariasz Dołwatowicz (arbiter); Martinus Braszowic (arbiter); Asuadur Warterysowicz; Jan Sajowicz; Jan Lisowski; Franciszek Stephanowicz, Mikołaj Krzysztofowicz Mustapha, przysięgły prawa ormiańskiego zamojskiego jako subarbiter.
Kolejne podpisy pozwalają na poznanie dalszych koligacji rodzinnych naszej tajemniczej, jak dotąd, Oskiatki oraz na odtworzenie drzewa genealogicznego tej rodziny ormiańskiej z Zamościa:
– Zachariasz Szymański z rodzicielką naszą imieniem Anna Boniatowicz, pierwszego małżeństwa Synana Pazumowicza i inszych braci tak starszych jak i młodszych i siostry Barbary, mając to pozwolenie od nich swą ręką własną podpisuję;
– Jan Szymański wespół z rodzicielką naszą imieniem Anna Boniatowicz pierwszego małżeństwa Synana Pazumowicza i inszych braci tak średnich jako i młodszych, siostry Barbary, mając to pozwolenie od nich swą ręką podpisuję.
Oczywiście nie jest to koniec informacji o naszej Oskiatce, Annie Buniatowiczównie primo voto Synanowej Paziumowiczowej. Kolejne akta ormiańskie przybliżają nam schyłek jej życia w roku 1669.[2] Dokonywano właśnie spisu jej rzeczy, ponieważ ta Pani Oskiatka w słabym zdrowiu zostawała. Jej drugiego męża, Panosa Uchurłowicza nie było w tym czasie w mieście, dlatego inwentarz sporządzono w obecności Anny Chalipskiej, pisarzowej radzieckiej zamojskiej, czyli żony Samuela Chalipskiego, który pełnił ten urząd w Zamościu. Anna była rodzoną siostrą Oskiatki. Ich matką była Katarzyna, żona Owanisa (Jana) Buniata. Obie siostry nie mogły jednak nosić tego samego imienia, Anna. Wśród dzieci Katarzyny wymienia się: Annę, Bachdazara, Mikołaja i Zuzannę. Zdrobnienie imienia Zuzanny (Anna) wyjaśnia tę zagadkę. Przy spisie był także obecny syn Oskiatki, Mikołaj Chadziejowicz (Hadziejowicz) alias Synanowicz. Dobytek Ormianki nie należał do zbyt pokaźnych, a jej rzeczy osobiste miały dawno za sobą czasy świetności:
„Naprzód w skrzyni jednej spódnica stara muchaierowa siatkowa z potrzebami czarnymi jedwabnymi; spódnica adamaszkowa z potrzebami jedwabnymi starymi przechodzona, mienili {mówili}, że w długu u niej położyła panna Anna Wuierowa i gdy się pytano z urzędu pani Panosowej, odpowiedziała, że „nie wiem” na wiele winna, a przy tym assestantes mienili, że recognitia jest od panny Anny, chcieli jej oddać ale nie wiedzą o niej gdzie się podziała; kilim turecki pstry stary dobry; alamoda czarna zła bez potrzeb; miednicka mosiądzowa jedna; koszula śmiertelna i zawój i fartuch czarny adamaszkowy; płótna bielonego lnianego domowej roboty kilka łokci, te wzięli assestantes do siebie; fartuszek zawojowy z koronkami stary; koczyk {koc} turecki stary; starzyzny kawałków trzy zwiczaney różnej maści; prześcieradło we dwie połe, które wzięli do siebie; Ręcznik nowy jeden nie obrębiony item prześcieradło jedno; koszulek białogłowskich dwie starych; ręczników starych dwa; dziennica stara jedna zła item prześcieradło jedno z siatką, które wzięli do siebie assestantes; obrusów dwa item ręczników półtora; serwet trzynaście stołowych starych; poszewek trzy od poduszek starych; jedwabiu kręconego i z nićmi kilka motków; pasamonów różnych kawałków cztery po kilka łokci; bawełny w worku starej trochę; Kan{nieczytelne} maleńki mosiądzowy; atłasu starego cielistego kawałek na łokieć bez ćwierci; płotek płócienkowy stary; czepków dwa starych płótnianych, wełniczek trzy starych; chustka jedna szyta jedwabiem; chustka gruba turecka prosta; kapturek terczynelowy czarny stary opuszony gronostajem; dwie czepce aksamitnych starych białogłowskich bez potrzeb; zwierciadło małe; agnusek gagatkowy[3] przy nim krzyżyk srebrny maleńki; paciorki gagatkowe między nimi bursztynowych i kryształowych numero osiem; przy nich krzyżyk srebrny mały moskiewski, te zostawili przy sobie. Item paciorki różowe drobne z krzyżykiem perłowej macice, kłódka zardzewiała gdańska niewielka, kałamarz na (…) pusty; rękawów dwa starych białogłowskich i poduszeczka bielona, nożów sześć różnych; worek z różnymi papierami; czapecka aksamitna wzorzysta z ogonkami starymi, z tłomok z chaby? białej; pulpitek z różnymi drobiazgami; siekiera jedna zardzewiała mierna; tymfów 25 szósty zły. Item monety szelężnej złotych osiem. Pani Chalepska z panem Mikołajem do siebie odebrała parę poduszeczek muszułbeszowych (?) czerwonych oprócz tej pościeli na której pani Oskiatkowa leżała, kilim jeden turecki stary, item kilimek stary gorszy; (…) kilim stary turecki ten zostaje przy nich; (…ilczków dwa żelaznych do kuchni; hak do studni; warząchiew miedziana; rożen jeden wiekszy drugi mniejszy; te wszystkie rzeczy do skrzyni są włożone zielonej i zapieczętowane pieczęcią urzędową; szafa (…) w sieniach z talerzami drewnianymi plus minus ze dwadzieścia; moździerz żelazny zardzewiały z tłuczkiem żelaznym. Inwentarz tych rzeczy jest do akt wpisany pod pamiętnym {rokiem}.
Gdzie mieszkała Oskiatka?
W lutym 1669 r. przeprowadzono na wniosek pani Skinderowiczowej wizję domu zdezelowanego przez panią Panosową Uchurłowiczową (Oskiatkę).[4] Z urzędu przeprowadził ją Auxenty Owanisowicz, wójt ormiański.
„Naprzód widział konia na piwnicy stojącego, dziura, dwie descze {deski} z ściany od pana Łukasza Jędrzejowicza po jednej stronie wypadły, po drugiej stronie kilkunastu nie masz desczek, w sieniach komory (…) dziura pod koniem do piwnice podwalina (…) co koń stoi. Taż pani Gabrielowa na komorze mienili {mówiła} (…) szesnaście było, tych nic nie masz i nie było spa(…) być mieniła od paniey Panosowej. Gnoju w sieni w kącie pod koniem dość było: na tyle żadnego porządku to jest (…) nie masz który mieniła, że spalili, a przed ścianami dokoła wszelakie nie ochędóstwo. Okna w izbie wielkiej mieniła, że nowe były, ramy pogniłe, ściana się chyli od komina. Dół pokrzywiony na niektórych miejscach, nowo jako to sama pani Gabrielowa mieniła, że dała naprawić. Piec nowy stoi tylko koronki jednej nie było. Okna całe w izdebce, trzecie zamknięte”.
Drugiego marca 1669 r. Mikołaj Chadziejowicz alias Synanowicz, syn Oskiatki wniósł do urzędu ormiańskiego dokument[5] potwierdzający, że matka jego wniosła do małżeństwa z Panosem Uchurłowiczem następujące wiano:
gotowych pieniędzy trzysta, łyżek srebrnych stołowych puzdro (dwanaście); pierścieni złotych pięć w zastawie u JM. P. Balejowicza; spódnic tabinowych z srebrnymi potrzebami dwie; Azjatek dwie; cyny skrzynię wozową, która miała być jej własna (u Żydów jest); bawełnic dziesięć; snorowka aksamitna fiałkowa jedna; czarmarka i spódnica turecka jedna; pościel porządna wszytka; panwi miedzianych trzy; pasek srebrny jeden; łańcuszek złoty jeden, w nim siedem czerwonych złotych; maneli złotych para; pasów srebrnych dwa; flasza wielka cynowa o trzech garcach.
Dokument ten przepisał, przypuszczalnie z krorąku Oskiatki Panosowej, ksiądz Mateusz Wroszkowski, wikary kościoła kolegiackiego w Zamościu, poproszony o to w czasie niebytności w mieście męża Anny Panosowej Uchurłowiczowej. Świadkami byli Jakub (…)wicz i Anna Wuierowna.
28 marca 1669 r. Panos Uchurłowicz zgłosił się do urzędu ormiańskiego w obecności siostry Oskiatki, Anny Chalipskiej, po odbiór rzeczy po Nieboszczce Paniey Panosowey alias Oskiadki małżonki Panosa. Wymienione według inwentarza rzeczy z odpieczętowanej skrzyni zostały wydane rodzinie.
Ewa Lisiecka