Testament Elżbiety More, żony Anglika Wiliama More[1] stanowi przyczynek do badania XVII w. historii zamojskiej kamienicy przy Rynku Wielkim w Zamościu[2], przy obecnej ulicy Staszica 19.
W 1634 r. Elizabeth More, wdowa po angielskim kupcu z Zamościa Wiliamie, żegnała się z doczesnym światem i spisywała swój testament w obecności urzędników miejskich[3]. Niepokój wdowy o dwie niepełnoletnie córki, Kasię i Urszulkę aż nadto wybrzmiewał z zapisu jej ostatniej woli i wydawanych rozporządzeń co do ich losu po jej śmierci. Pozostałe dzieci były już samodzielne i zabezpieczone. Syn Ludwik poświecił życie służbie Bogu, matka zdążyła go należycie uposażyć kiedy szedł do klasztoru. Przy zapisach testamentowych pamiętała jednak i teraz o jedynaku wyznaczając mu w spadku sumę 400 zł, którą miał otrzymać od sióstr jako rekompensatę z działu kamienicy w Rynku Wielkim w Zamościu. Kamienicę, przy obecnej ul. Staszica 19, odziedziczyły cztery córki Elżbiety: Anna Mirosławska, Dorota Abrekowa oraz niezamężne: Katarzyna i Urszula. Elżbieta More nie omieszkała zaznaczyć w testamencie, że kamienicę w połowie otrzymała z zapisu zmarłego męża, ale drugą połowę domu zawdzięczała już swoim staraniom, spłacając długi męża z własnej pracy w sklepie (handel suknem i winem). Szczególnego znaczenia zatem nabiera pierwszy zapis testamentu: „Naprzód kamienica moja własna”, z którego wybrzmiewa duma testatorki[4] z własnych dokonań.

Zamość, kamienica przy ul. Staszica 19, ok 1920 r.
Nie znamy imienia piątej córki Elżbiety More, wydanej za mąż za Rosińskiego, która w chwili spisywania testamentu już nie żyła. Córka została po ślubie należycie uposażona sumą złotych pięćset gotowych pieniędzy oraz w złocie i srebrze drugie pięćset. Rosiński miał syna z córką Elżbiety. W testamencie wdowa wspomina o nim i o zmarnotrawieniu dodatkowej sumy pięciuset złotych przez ojca, będącej zabezpieczeniem dla wnuka, na pieniężnym długu u panów Głębockich. Rosiński wyprzedał także i pozastawiał cały dobytek jaki córka More’ów wniosła w wianie. Wdowa użalała się w testamencie, że musiała niektóre przedmioty sama wykupywać z zastawu.
Przy oszacowaniu gotówki i przedmiotów ze złota i srebra korzystano z usług złotnika Franciszka. Po przeliczeniu nominałów i zważeniu naliczono gotowych pieniędzy 388 zł; dodatkowych 55 zł oraz sumę za sukno (pół piąta sta zł). Według regestru wdowy na zamku było do odebrania za towary ok. 300 zł. Jakie to były towary? Informacje mamy skromne, ale z testamentu wynika, że More’owie handlowali materiałami, co najmniej suknem, także winem. Zapasy w sklepie górnym i dolnym tych towarów wdowa zaleciła przeznaczyć na wesele i wyprawę niezamężnych córek (po 300 zł). Gdyby jednak pozostało coś z tych towarów polecała w równy dział dzieciom wydać.
Wyszczególnione w testamencie złoto i srebro w biżuterii Elżbieta More przeznaczyła na posag po 1000 zł dla Katarzyny i Urszuli. Gdyby coś zostało ze spieniężonej biżuterii przeznaczała w równy dział dzieciom. Przedmiotami domowymi z miedzi i cyny miały się podzielić niezamężne córki. Prosiła jednak żeby siostry wydzieliły z tego dobytku owdowiałej siostrze (Mirosławskiej) dziesięć sztuk (poza tymi łyżkami, które były ważone). Synowi dysponowała natomiast parę srebrnych łyżek, na których widniały wygrawerowane napisy, na jednej „używaj”, na drugiej „pięknie”.
Zamość, Staszica 19, ok. 1925 r., zdjęcie z kolekcji Ewy Dąbskiej
Wymieniona w testamencie złota i srebrna biżuteria Angielki nawet dzisiaj szokuje majętnością kupcowej zamojskiej. Trzeba także pamiętać, że trzy córki uposażone zostały już wcześniej podobnie, co znacznie uszczupliło zasoby spisane testamentem. W depozycie u p. Abreka wdowa zdeponowała dla córki, owdowiałej Anny Mirosławskiej, złoty łańcuszek ważący czerwonych 46 i 6 łyżek (zapewne srebrnych) o wadze dwóch grzywien i 9 łutów. Ponadto w spisie figurowały: złoty łańcuch ze sporej ilości ogniw o wartości złotych czerwonych 84; para maneli (32); mniejszy łańcuszek „w ogniwa” (20,5); złoty łańcuszek (46). Odnotowano również dziesięć „freytów”, które ważyły 6 złotych czerwonych i pięć złotych pierścionków: z turkusem (7 zł czerw.); ze spiczastym diamentem (12); z mniejszym diamencikiem (8); z czerwonym kamykiem dubletem (5); z jacintem (5). Był także pierścionek lilijka (15) i dwie perłowe koronki: jedna z 5 rubinkami i 13 ferecikami o dużej wartości (200) oraz druga z małymi perełkami, pięcioma większymi ferecikami (80). Perłowy wieniec (diadem) na pozłocistym łubku wyceniono na czerwonych złotych sześćdziesiąt.
W testamencie ujęto także oszacowane inne przedmioty wartościowe: srebrne kufle, trzy kubki pozłociste; trzy srebrne pasy, pudło srebrnych łyżek, w którym sześć było przeznaczonych dla p. Mirosławskiej oraz dwie małe łyżeczki wycenione osobno.
Angielczykowa, bo tak mianowano Elżbietę More, prosiła o uregulowanie jej długów z pieniędzy odzyskanych z zamku zamojskiego, resztą należało obdzielić po równo dzieci. Wspominała także o długu 50 zł wobec zmarłej Anny zwanej Mniszką, która przy kościele bywała. Dług miał być zwrócony kościołowi lub temu kto odda kartkę (weksel). Nie poczuwała się natomiast do długu 200 zł zgłaszanego przez ks. Dziekana uznając, że swoje odebrał w winie, sukniach i pieniądzach, na co rozliczenie przechowywane było w urzędowych aktach miejskich. Nie zapomniała natomiast o wdzięczności wobec długoletniego sługi Stanisława, któremu zalecała wypłacić 100 zł i wydać falendyszu na wierzchni ubiór.
Pozostawione srebro i złoto polecała trzymać w skrzyni pod trzema kluczami, którymi mieli dysponować opiekunowie jej córek: Benedykt Żelechowski, Andrzej Abrek i Piotr Leask. Dobytek był przeznaczony na wyżywienie osieroconych córek niezamężnych, a lokowany miał być na słuszne interesy, gwarantujące jak najlepszy zysk.
Elżbieta More życzyła sobie pochówku w kolegiacie w Kaplicy Akademickiej, tam gdzie spoczywają profesorowie. Prosiła aby testament i jej dyspozycje w niczym nie zostały naruszone. Na opiekunów Katarzyny i Urszuli wyznaczyła Tomasza i Katarzynę Zamoyskich, Benedykta Żelechowskiego, Andrzeja (seniora) Abreka (zięcia) i Piotra Leaska (Leyska) długoletniego sąsiada.

Zamość, typ wąskiej sieni przelotowej kamienicy Staszica 19, położonej pośrodku pomiędzy pomieszczeniami rozwiniętymi po obu jej stronach w ciągi dwu lub trzytraktowe, fot. rok 1950 (Stanisław Herbst „Zamość” – z kolekcji Ewy Dąbskiej) i rok 2025 (Ewa Lisiecka)
Rodzina More


Zamość, portal i sień kamienicy przy ul. Staszica 19, składanka zdjęć Jacek Herc