Kamienica „Angielczykowska”

Testament Elżbiety More, żony Anglika Wiliama More[1] stanowi przyczynek do badania XVII w. historii zamojskiej kamienicy przy Rynku Wielkim w Zamościu[2], przy obecnej ulicy Staszica 19.
W 1634 r. Elizabeth More, wdowa po angielskim kupcu z Zamościa Wiliamie, żegnała się z doczesnym światem i spisywała swój testament w obecności urzędników miejskich[3]. Niepokój wdowy o dwie niepełnoletnie córki, Kasię i Urszulkę aż nadto wybrzmiewał z zapisu jej ostatniej woli i wydawanych rozporządzeń co do ich losu po jej śmierci. Pozostałe dzieci były już samodzielne i zabezpieczone. Syn Ludwik poświecił życie służbie Bogu, matka zdążyła go należycie uposażyć kiedy szedł do klasztoru. Przy zapisach testamentowych pamiętała jednak i teraz o jedynaku wyznaczając mu w spadku sumę 400 zł, którą miał otrzymać od sióstr jako rekompensatę z działu kamienicy w Rynku Wielkim w Zamościu. Kamienicę, przy obecnej ul. Staszica 19, odziedziczyły cztery córki Elżbiety:  Anna Mirosławska, Dorota Abrekowa oraz niezamężne: Katarzyna i Urszula. Elżbieta More nie omieszkała zaznaczyć w testamencie, że kamienicę w połowie otrzymała z zapisu zmarłego męża, ale drugą połowę domu zawdzięczała już swoim staraniom, spłacając długi męża z własnej pracy w sklepie (handel suknem i winem). Szczególnego znaczenia zatem nabiera pierwszy zapis testamentu: „Naprzód kamienica moja własna”, z którego wybrzmiewa duma testatorki[4] z własnych dokonań.

Zamość, kamienica przy ul. Staszica 19, ok 1920 r.
Nie znamy imienia piątej córki Elżbiety More, wydanej za mąż za Rosińskiego, która w chwili spisywania testamentu już nie żyła. Córka została po ślubie należycie uposażona sumą złotych pięćset gotowych pieniędzy oraz w złocie i srebrze drugie pięćset. Rosiński miał syna z córką Elżbiety. W testamencie wdowa wspomina o nim i o zmarnotrawieniu dodatkowej sumy pięciuset złotych przez ojca, będącej zabezpieczeniem dla wnuka, na pieniężnym długu u panów Głębockich. Rosiński wyprzedał także i pozastawiał cały dobytek jaki córka More’ów wniosła w wianie. Wdowa użalała się w testamencie, że musiała niektóre przedmioty sama wykupywać z zastawu.
Przy oszacowaniu gotówki i przedmiotów ze złota i srebra korzystano z usług złotnika Franciszka. Po przeliczeniu nominałów i zważeniu naliczono gotowych pieniędzy 388 zł; dodatkowych 55 zł oraz sumę za sukno (pół piąta sta zł). Według regestru wdowy na zamku było do odebrania za towary ok. 300 zł. Jakie to były towary? Informacje mamy skromne, ale z testamentu wynika, że More’owie handlowali materiałami, co najmniej suknem, także winem. Zapasy w sklepie górnym i dolnym tych towarów wdowa zaleciła przeznaczyć na wesele i wyprawę niezamężnych córek (po 300 zł). Gdyby jednak pozostało coś z tych towarów polecała w równy dział dzieciom wydać.
Wyszczególnione w testamencie złoto i srebro w biżuterii Elżbieta More przeznaczyła na posag po 1000 zł dla Katarzyny i Urszuli. Gdyby coś zostało ze spieniężonej biżuterii przeznaczała w równy dział dzieciom. Przedmiotami domowymi z miedzi i cyny miały się podzielić niezamężne córki. Prosiła jednak żeby siostry wydzieliły z tego dobytku owdowiałej siostrze (Mirosławskiej) dziesięć sztuk (poza tymi łyżkami, które były ważone). Synowi dysponowała natomiast parę srebrnych łyżek, na których widniały wygrawerowane napisy, na jednej „używaj”, na drugiej „pięknie”.

Zamość, Staszica 19, ok. 1925 r., zdjęcie z kolekcji Ewy Dąbskiej
Wymieniona w testamencie złota i srebrna biżuteria Angielki nawet dzisiaj szokuje majętnością kupcowej zamojskiej. Trzeba także pamiętać, że  trzy córki uposażone zostały już wcześniej podobnie, co znacznie uszczupliło zasoby spisane testamentem. W depozycie u p. Abreka wdowa zdeponowała dla córki, owdowiałej Anny Mirosławskiej, złoty łańcuszek ważący czerwonych 46 i 6 łyżek (zapewne srebrnych) o wadze dwóch grzywien i 9 łutów. Ponadto w spisie figurowały: złoty łańcuch ze sporej ilości ogniw o wartości złotych czerwonych 84; para maneli (32); mniejszy łańcuszek „w ogniwa” (20,5); złoty łańcuszek (46). Odnotowano również dziesięć „freytów”, które ważyły 6 złotych czerwonych i pięć złotych pierścionków: z turkusem (7 zł czerw.); ze spiczastym diamentem (12); z mniejszym diamencikiem (8); z czerwonym kamykiem dubletem (5); z jacintem (5). Był także pierścionek lilijka (15) i dwie perłowe koronki: jedna z 5 rubinkami i 13 ferecikami o dużej wartości (200) oraz druga z małymi perełkami, pięcioma większymi ferecikami (80). Perłowy wieniec (diadem) na pozłocistym łubku wyceniono na czerwonych złotych sześćdziesiąt.
W testamencie ujęto także oszacowane inne przedmioty wartościowe: srebrne kufle, trzy kubki pozłociste; trzy srebrne pasy, pudło srebrnych łyżek, w którym sześć było przeznaczonych dla p. Mirosławskiej oraz dwie małe łyżeczki wycenione osobno.
Angielczykowa, bo tak mianowano Elżbietę More, prosiła o uregulowanie jej długów z pieniędzy odzyskanych z zamku zamojskiego, resztą należało obdzielić po równo dzieci. Wspominała także o długu 50 zł wobec zmarłej Anny zwanej Mniszką, która przy kościele bywała. Dług miał być zwrócony kościołowi lub temu kto odda kartkę (weksel). Nie poczuwała się natomiast do długu 200 zł zgłaszanego przez ks. Dziekana uznając, że swoje odebrał w winie, sukniach i pieniądzach, na co rozliczenie przechowywane było w urzędowych aktach miejskich. Nie zapomniała natomiast o wdzięczności wobec długoletniego sługi Stanisława, któremu zalecała wypłacić 100 zł i wydać falendyszu na wierzchni ubiór.
Pozostawione srebro i złoto polecała trzymać w skrzyni pod trzema kluczami, którymi mieli dysponować opiekunowie jej córek: Benedykt Żelechowski, Andrzej Abrek i Piotr Leask. Dobytek był przeznaczony na wyżywienie osieroconych córek niezamężnych, a lokowany miał być na słuszne interesy, gwarantujące jak najlepszy zysk.
Elżbieta More życzyła sobie pochówku w kolegiacie w Kaplicy Akademickiej, tam gdzie spoczywają profesorowie. Prosiła aby testament i jej dyspozycje w niczym nie zostały naruszone. Na opiekunów Katarzyny i Urszuli wyznaczyła Tomasza i Katarzynę Zamoyskich, Benedykta Żelechowskiego, Andrzeja (seniora) Abreka (zięcia) i Piotra Leaska (Leyska) długoletniego sąsiada.

Zamość, typ wąskiej sieni przelotowej kamienicy Staszica 19, położonej pośrodku pomiędzy pomieszczeniami rozwiniętymi po obu jej stronach w ciągi dwu lub trzytraktowe, fot. rok 1950 (Stanisław Herbst „Zamość” – z kolekcji Ewy Dąbskiej) i rok 2025 (Ewa Lisiecka)

Rodzina More

Anglik Wiliam More uszedł z Anglii z rodziną zapewne w czasie konfliktu zaistniałego pomiędzy monarchią reprezentowaną przez dynastię szkockich Stuartów a parlamentem. Nie wiemy kiedy dokładnie osiadł w Zamościu. Rodzina zamieszkała w domu usytuowanym w południowej pierzei Rynku Wielkiego, na działce pobudowanej później w tym miejscu kamienicy przy obecnej ul. Staszica 19. Nie znamy dokładnej daty zgonu Wiliama More’a, ale już transakcja handlowa z października 1634 r.[5] określa jego żonę Elżbietę jako wdowę. Najwcześniejszą datą jaką obecnie znamy z akt miejskich jest rok 1633, kiedy to córka Elżbiety i Wiliama, Dorota More i jej mąż Andrzej Abrek (senior) kupili za 1500 złp. dom przy ul. Ślusarskiej w Zamościu od Glinieckich.[6] We wrześniu 1635 r.[7] sprzedali ten dom za sumę 2000 zł Miturkiewiczowi. Małżeństwo zamieszkało w kamienicy (zwanej później od ich nazwiska „Abrekowską”), usytuowanej we wschodniej pierzei Rynku Wielkiego (RW 4). Ich spadkobiercy notowani byli tam jeszcze w 1702 r.[8], kiedy ich syn Benedykt Antoni Abrek scedował część kamienicy na rzecz swojej siostry Marianny Abrekowej, żony Adriana Krobskiego doktora prawa i rektora Akademii Zamojskiej. Andrzej (senior) Abrek doktor filozofii i obojga praw, profesor filozofii moralnej (od 1629 r.), wieloletni rektor Akademii Zamojskiej i rajca zamojski zmarł w lutym 1656 r.
Wracając jednak do kamienicy More’ów z pierzei południowej akta miejskie odnotowały zapis testamentu Elżbiety More z października 1634 r.[9] Zapisała wówczas połowę kamienicy swoim córkom: Dorocie (żonie Abreka), Annie (żonie Mirosławskiego) oraz pannom Katarzynie i Urszuli.  Natomiast w listopadzie 1635 r.[10] dokonała zapisu sumy 702 zł na kamienicy na rzecz zięcia Stanisława Rosińskiego. Sąsiadami Elżbiety More byli wówczas Jakub Hass, kupiec zamieszkały w kamienicy pod obecnym adresem ul. Staszica 17 i kupiec Piotr Leask (Staszica 21).
Druga z córek angielskiego kupca Wiliama, Anna była zamężna z zamojskim notariuszem Wojciechem Muldorphem. Kiedy owdowiała wyszła ponownie za mąż za Marcina Mirosławskiego (zm. 1632 r.)[11]. Sprzedała swoją część kamienicy za 1200 zł siostrze Urszuli, żonie kupca zamojskiego Michała Dykauffa. Mirosławscy mieszkali na Rynku Wodnym[12]. W lutym 1649 r. małżeństwo Dykauff’ów dokonało zapisu 1000 zł (wyderkaf) na rzecz sukcesorów zmarłego Jana Philowicza, obywatela tomaszowskiego. W sąsiedniej kamienicy nadal notowano kupca Jakuba Hass’a (St. 17), natomiast w kamienicy dawniej należącej do Piotra Leaska (St. 21) zamieszkał kupiec Jakub Berny, od co najmniej lutego 1649 r.[13]
Bazyli Rudomicz w październiku roku 1658 odnotował w swoim dzienniku, że grono akademików zajmowało się sprawą czynszu odkupnego na dobrach pani Angielczykowej, które w tym czasie należały do Dykauffa. Czynsz ten nie był wypłacany od dziesięciu lat. Dlatego też na wniosek ks. Andrzeja (juniora) Abreka grono profesorskie zamierzało ubiegać się o polubowne uregulowanie należności[14]. We wrześniu 1662 r. Rudomicz odnotował w diariuszu, że Michał Dykauff zmarł w lesie na skutek zarazy. Z tej samej przyczyny latem tegoż roku zmarła jego córka.[15] W styczniu 1663 r. na żądanie spadkobierców po zmarłym Michale Dykauffie sporządzono inwentarz majątku.[16] Rudomicz odnotował w listopadzie 1664 r. iż odbył się pogrzeb pobożnie zmarłej panny Marianny Dykaffówny, ale nie znamy jej stopnia pokrewieństwa z Michałem Dykauffem.[17]
W styczniu 1665 r. małżonkowie Paweł Meganty i Katarzyna (Dykauffowna) zapisali na domu 120 złp. na rzecz Sebastiana Dobraszowskiego dr medycyny i dziekana Akademii Zamojskiej. Sąsiadowali  wówczas z kupcem Bernym i sukcesorami Hassa.
Kamienicę po More’ach nazywano „Angielczykowską” jeszcze w kwietniu 1665 r.[18] i lutym 1670 r.[19], kiedy należała do spadkobierców Dykauffów, których  notowano w aktach miejskich jeszcze w lutym 1686 r. (jako sąsiadów) przy opisie transakcji dotyczącej kamienicy obok ich domu.
We wrześniu 1686 r. Wojciech Franciszek Wesołowski i jego żona Marianna Mengantówna oraz Kazimierz Menganty i Katarzyna Mengantówna (żona Stanisława Żuchowskiego) sprzedali część kamienicy (St. 19) za 3900 złp. Janowi Miroczyńskiemu rajcy i Elżbiecie Mengantownej, jego żonie.
W październiku 1692 r.[20] kamienica, dawniej nazywana „Angielczykowską” nosiła miano „Dykaffowskiej” od nazwiska jej właścicieli. Wtedy to Jan Miroczyński wraz z żoną Elizą (Elżbietą) zapisali na kamienicy (St. 19) sumę 400 zł na rzecz Mikołaja Menganty[21]. Takie zapisy najczęściej wiązały się z użyczeniem (wynajęciem) części pomieszczeń w kamienicy innemu lokatorowi.
Kamienica jako „Angielczykowska” pojawiła się w aktach miejskich ponownie w lutym 1698 r.[22], kiedy to jeden z potomków Andrzeja Abreka (seniora), ks. Andrzej (junior) Abrek podarował swoją część kamienicy bratu, Mikołajowi Ludwikowi Abrekowi oraz jego żonie Wiktorii Krallowej. W tym czasie w sąsiedztwie mieszkali: Piotr Leask (St. 21) i rajca Piotr Reynberger (St. 17).
Inna z córek Elżbiety i Wiliama More’ów, Dorota Abrekowa, żona Andrzeja (seniora) Abreka mieszkała również w Rynku Wielkim, ale w pierzei wschodniej (RW 4). W grudniu 1702 r. ich dom sąsiadował z kamienicami zm. Szymona Piechowicza i zm. Wojciecha Grabowicza (po nim rajcy Kazimierza Lubeckiego). Część kamienicy „Abrekowskiej” w grudniu 1702 r. z zapisu Doroty More’ównej i jej syna Benedykta Antoniego Abreka została scedowana na rzecz siostry Benedykta, Marianny Abrekówny i jej męża Adriana Krobskiego, doktora prawa i rektora Akademii Zamojskiej.
Wracając jednak do kamienicy „Angielczykowskiej” napotykamy w aktach miejskich na kolejną transakcję z lipca 1703 r.[23] Potomkowie Miroczyńskich dokonali kolejnej roszady właścicieli. Wdowa po rajcy zamojskim Janie Miroczyńskim  Elżbieta (Eliza) zapisała na części kamienicy (St. 19) 330 zł na rzecz Tomasza Franciszka Ormińskiego, lekarza medycyny i jego żony Teresy Krobskiej. W tym czasie w sąsiedztwie mieszkali: Piotr Leask i Piotr Reynberger.
W maju 1714 r.[24] spadkobiercy More’ów nadal mieszkali w kamienicy przy obecnej ul. Staszica 19. Cztery lata później Eliza Miroczyńska [25] zapisała na hipotece części kamienicy 1000 zł na rzecz Jeremiego Wandry. W sąsiedztwie mieszkali wówczas spadkobiercy Marianny i Piotra Reynbergerów (Ambroży) i Leasków (Daniel dr medycyny).
Kolejna z córek Elżbiety i Wiliama More’ów, nieznana z imienia, wyszła za Stanisława Rosińskiego[26] doktora filozofii i sztuk wyzwolonych na Akademii Zamojskiej. Mieszkali w Rynku Wielkim w kamienicy (RW 4), którą w czerwcu 1635 r. Rosiński wycenił na kwotę 3600 zł.[27] Nie wiemy kiedy zmarła jego żona, ale w testamencie Elżbieta More niezbyt pochlebnie wypowiadała się na temat męża swojej zmarłej córki, która osierociła syna. Według relacji Elżbiety More, Rosiński przetracił majątek  po jej córce należny  wnukowi.
Katarzyna, piąta z córek małżeństwa More’ów, wyszła za mąż za ławnika i poborcę podatkowego Jana Kinasta i wiemy o niej stosunkowo niewiele. Przypuszczalnie w latach 40. tych XVII w. mieszkała razem z mężem przy ul. Kolegiackiej[28], w 1649 r. notowano sukcesorów Kinasta przy Rynku Wielkim.
Zamość, portal i sień kamienicy przy ul. Staszica 19, składanka zdjęć Jacek Herc
_________________________________
Zapis testamentu Elżbiety More z uwspółcześnioną pisownią:
Naprzód kamienica moja własna, w której teraz leżę, połowicę mam zapisaną od nieboszczyka męża mego, a połowicę wypłaciłam długi po nieboszczyku mężu moim i nadto nizstało [nic nie zostało] tęż kamienicę zostawując czworgom dziatkom Paniey Habikowej, Paniej Annie Mirosławskiej, Kasi i Orszulce, winny w równy dział jednak aby każdy z tych czterech [spadkobierców] po stu złotych Xiędzu Ludwikowi synowi memu powinni beli dać któremu ja też dosyć czyniła gdyż tego była potrzeba, gdyż do klasztoru wstępował i inne także podejmowałam koszty nakłady dla jego, ma się kontentować teraz temi czterysta złotych. O sineczka [syneczka] z córki mej z p. Rosińskim spłodzonego, ten już ma się tym kontentować com dała matce jego i panu Rosinskiemu, a dałam złotych pięćset gotowych pieniędzy w złocie i w srebrze, drugie pięćset do tego, pięćset złotych miano mi dać od panów Głębockich te mię dla p. Rosińskiego ojca jego odpadły, że on potracił był pieniądze Jego Mości Pana Głębockiego, będąc inspektorem [opiekunem] dziecięcia jego i gdym ja po tym swego dochodziła u Panów Głębockich tedy gwoli jemu (to jest p. Rosińskiemu) odpadło mię złotych pięćset. Nadto Gieradę[29], która się pozostała po nieboszczce córce mojej tę wszystkę także p. Rosiński posprzedawał, pozastawiał, rozflaszeł [przepił], żem niektórą sama sobie musiała wykupować.
Pokazała do tego zaraz in facie Judici [przed sadem, tj. obecnymi urzędnikami] czerwonych złotych to jest naprzód portugalów[30] pięć, które ważą według wagi p. Franciszka złotnika czerwonych osiemnaście. Znowu cztery, które ważą czerwonych jedenaście. Potem jeden, który ważył czerwonych trzy, łańcuch złoty, ogniw sporych, w którym czerwonych [złotych] osiemdziesiąt cztery. Maneli para ważą czerwonych trzydzieści dwa, łańcuszek mniejszy w ogniwa, waży czerwonych dwadzieścia i pół, (łańcuszek złoty, który waży czerwonych czterdzieści sześć i łyżek sześć, które ważą grzywien dwie i łutów dziewięć, te należą p. wdowie, p. Mirosławskiej, które mają być w schowaniu u p. Habrka). Ferytów dziesięć ważą czerwonych złotych sześć, łańcuszek maluśki rozerwany, waży czerwonych dziesięć, pierścionków złotych pięć, z tych co z turkusem waży złotych siedem, a z diamentem spiczastym złotych dwanaście, z mniejszym diamencikiem złotych osiem, z czerwonym kamykiem dubletem złotych pięć, z Jacintem[31] drugi także złotych pięć, pierścionek lilijka złotych piętnaście, koronka jedna perłowa, w której [nieczytelny wyraz] jeden siedm, a między nimi pięć rubinów ferecików małych 13 [dopisek na marginesie: ważył złotych 200, druga koronka także perłowa] z maluśkimi perłami, w której ferecików pięć większych, a drobnych osiemnaście  szacowana złotych osiemdziesiąt. Wieniec [diadem] perłowy na pozłocistym łubku szacowany złotych sześćdziesiąt.
Kubków pozłocistych trzy, w których grzywien sześć łutów dwanaście, czarka i dwa kufle srebrne grzywien pięć ważą i łutów sześć. Pasów trzy srebrnych ważą grzywien trzy i łutów trzy. Łyżek srebrnych puzdro [pudełko] ważą grzywien pięć łutów pięć. Łyżek sześć płaskich al(ia)s płaszką fozą [szumówka] ważą grzywien dwie i łutów dziewięć. Drugie sześć pani Mirosławskiej jako wyżej. Z osobna łyżeczek małych para łutów osiem.
Z tego złota, srebra, pereł, koronek, pierścionków córkom dwóm, to jest pannie Katarzynie i pannie Urszuli po złotych tysiącu na posag odkazuję, z towarów które ma w sklepie górnym i dolnym jako sukna, wina na wesele i na wyprawę temże dwóm córkom po złotych trzech set każdej, to jest po złotych trzysta. Ostatek co się zbędzie w równy dział. Tymże dwóm córkom zostawuję miedź i cynę [przedmioty domowe z miedzi i cynku] wszystką w równy dział, jednak aby wydzieliły pani wdowie dziesięć sztuk cyny, nad tamte łyżki, które są poważone. Łyżek para srebrnych xiędzu Ludwikowi i pierścień złoty z łosim rogiem, który jest u p. Habrka [Abreka] jemu odkazuję. Na których to łyżkach napisane są litery, na jednej UŻYWAJ, na drugiej PIĘKNIE. Stasiowi słudze memu z sklepowych pieniędzy za posługi jego odkazuję złotych sto i na suknię wierzchnią falendyszu[32].
Wyciągnąwszy długi z zamku i insze, tymiż zapłacić co się komu winno, a ostatek w równy dział, których długów co mnie winno jest Regestr. Zeznała też, że winna dług złotych pięćdziesiąt nieboszczce pani Annie, którą Mniszką zwą, która przy kościele bywała, te oddać na kościół temu kto kartkę [dłużną] odda, o inszych v/niecach [zapis niezrozumiały] tej Panny nie wie. Strony długu [co do długu] JM Xiędza Dziekana, który sobie pretenduje mieć resztę u nieboszczyka małżonka mego, tegom niewinna ozywam się do atestatiey [świadectwa] żydowskiej, która jest [w] Aktach Radzieckich, że się w tym JMci Xiędzu Dziekanowi dosyć stało za też dwieście złotych nabrał wina, sukien i pieniędzy.
To wszystko srebro i złoto ma być zamknione w skrzyni pod trzema kluczami, z których jeden ma być w jego E.P.J.U. Doktora Benedicta Żelechowskiego, drugi u JM P. Habrka, trzeci u P. Piotra Leaska. To srebro i złoto na wyżywienie tychże córeczek być ma i na potrzeby ich, które ma być ulokowane na interesa słuszne według potrzeby.
W zamku mam długu według kartki około złotych trzech set plus vel minus. Pieniędzy gotowych jest wszystkich in suma złotych trzysta osiemdziesiąt osiem, z osobna nad te sumę jest złotych pięćdziesiąt pięć. Teraz za sukno wzięte wszystkiego jest na pół piąta sta złotych plus vel minus, które wszystkie pieniądze zaraz w jeden worek wsypano.
Pogrzeb swój prosi aby mogła być schowana w Grobie Ich Mciów PP. Akademików a indesso[33] przy kościele kolegiackim. Ten testament i dyspozycje jej prosiła aby był [nie odczytano wyrazu] swej zachowany i w niczym nie naruszony. Opiekunów czyni Jaśnie Wielmożnego JM Pana Podkanclerzego Koronnego i JeyM naszą Mscywą Panią, których uniżenie prosi, aby miłościwej łaski swej pańskiej chcieli być JM łaskawi na te sieroty pozostałe, także JM. P. J.U. Doctora p. Benedykta Żelechowskiego JM p. Andrzeja Habrka Akademii Zamojskiej profesora zięcia swego i pana Piotra Leaska mieszczanina i kupca zamojskiego, prosząc IchMciów aby w tym pracy swej latowali [użyczali, ubiegali się].
_______________________________________________________
Ewa Lisiecka
Autorka dziękuję Pani Justynie Bartkowskiej za cenne uwagi wniesione do artykułu oraz Ewie Dąbskiej za oprawę zdjęciową.
[1] APL, AMZ, Acta causarum  inscriptionem venditionum quietationum testamentorum contractum iudici civilis advocatalis Zamoscensis,  sygn. 24, lata 1634-1635, skany 271-277.
[2] Kędziora Andrzej, https://www.zamosciopedia.pl/index.php/hasla-alfabetycznie/k/kaa-kan/1214-kamienica-kinasta-ul-staszica-19 (dostęp, 31.07.2025 r.)
[3] Ławników: Piotra Markowicza, Mikołaja Bąkowicza, Pawła Glorka, Laurentego Krzeczkowicza i opiekunów: Benedykta Żelechowskiego i Habreka (Abreka) Andrzeja.
[4] Testatorka, kobieta, która sporządza testament, określając komu ma przypaść jej majątek.
[5] W październiku 1634 r. Elżbieta More, wdowa po Wilhelmie More kupcu angielskim, zapisała testamentem połowę kamienicy (St. 19) córkom: p. Habikowej (Dorota Abrekowa, żona Abreka seniora) p. Annie MierosławskiejKasi i Orszuli. Sąsiedztwo: kamienica Piotra Leask’a i kamienica Jakuba Hasa kupca. Spis kart |
[6] W listopadzie 1633 r. Gliniecki Mateusz rajca i jego żona Gliniecka Anna sprzedali dom In platea Ślusarska za 1500 złp. profesorowi Academiae Zamoscensis: Abrek Andrzej (starszemu) i jego żonie: Morowna Dorota. Sąsiedzi: Krzeczkowic seu Zielonka; Kolmanowicz Hanus (murarz).
[7] We wrześniu 1635 r. Andrzej Abrek (starszy) Philosophiae Doctor et Zamosciana Accademiae Professor i Dorota Morowna (żona) sprzedali swój dom za 2000 złp. Mikołajowi Miturkiewiczowi (Notarius-notariusz). Sąsiedzi: Grzegorz Gębzicki (Stannarius – odlewnik) i ławnik Wawrzyniec Krzeczkowic.
[8] W grudniu 1702 r. Benedykt Antoni Abrek, syn zmarłego Andrzeja Abreka i jego żony Doroty Morownej, scedował część kamienicy „Abrkowskiej” na rzecz Adriana Krobskiego doktora prawa i rektora Akademii Zamojskiej oraz jego żony Marianny Abrkownej (siostry Benedykta Antoniego). Kamienica znajdowała się we wschodniej pierzei  Rynku Wielkiego (ad Orientem), (RW 4). Sąsiedztwo: zmarły Szymon Piechowicz i zmarły Wojciech Grabowicz (po nim Kazimierz Lubecki rajca).
Opis: ..”hupocaustum inserius teusteras In partem posteriorem habeus, sornicem parvum sine senstris circa illud hypocaustum sit tam, culinam ex opposito istigmet sornicis et medium cellarium…” – (odczyt z akt przy kwerendzie z l. 70 XX w. – niepewny) …mająca hipokaust w tylnej części, małą galerię bez okien umieszczoną wokół tego hipocaustu, naprzeciw kuchnię  i średnią piwniczkę”.
[9] W październiku 1634 r. Elżbieta More, wdowa po Wilhelmie More kupcu angielskim, zapisała testamentem połowę kamienicy (St. 19) córkom: p. Habikowej(Dorota Abrekowa, żona Andrzeja Abreka seniora) p. Annie MierosławskiejKasi i Orszuli. Sąsiedztwo: kamienica Piotra Leask’a i kamienica Jakuba Hasa kupca.
[10] W listopadzie 1635 r. Elżbieta „Angielczykowa” (More), wdowa po Wilhelmie More, kupcu angielskim, zapisała na kamienicy (St. 19) 702 złp. na rzecz Stanisława Rosińskiego. Sąsiedzi: Piotr Leask i Jakub Has kupiec.
[11] W marcu 1640 r. Anna „Angielczykowna” (More), córka zmarłego Wilhelma More, kupca angielskiego i wdowa po Wojciechu Muldorphie notariuszu, żona Marcina Mirosławskiego, rajcy, sprzedała część kamienicy (St. 19) za 1200 złp. Michałowi (Dykawo) Dykaffowi kupcowi i Urszuli Morownej, jego żonie, siostrze Anny Angielczykówny. Sąsiedztwo: kamienica sukcesorów Piotra Leaska i kamienica Jakuba Hasa, kupca.
[12] Mirosławski Jan 1632 Rynek Solny; Mirosławscy Anna (c. E.W. Morów) 1634, Anna, c. Elżbiety More 1638  Zamość, i Marcin nie żył w 1639 r. Rynek Wielki; Mirosławska Anna Rynek Wodny 1650.
[13] W lutym 1649 r. Michał Dikaff (Dykaff), kupiec i Urszula Angielczykowna (Morowna), jego żona, zapisali na kamienicy (St. 19) 1000 złp. (wyderkaf) na rzecz sukcesorów zmarłego Jana Philowicza, obywatela tomaszowskiego. Sąsiedzi: Jakub Haz, kupiec i Jakub Berny, kupiec.
[14] Bazyli Rudomicz. Efemeros czyli Diariusz prywatny pisany w Zamościu w latach 1656-1672. Część pierwsza 1656-1664. s. 102.
[15] Tamże, s. 278.
[16] Tamże, s. 292.
[17] Tamże, s. 364.
[18] W kwietniu 1665 r. wykonano inwentarz dóbr po zmarłym Jakubie Berny, sekretarzu miejskim. Kamienica znajdowała się w Rynku Wielkim (St. 21) i wyceniono ja na 12.000 złp. Sąsiedztwo: kamienica „Angelczykowska” i kamienica starosty radomskiego [Mikołaj Podlodowski].
Opis: „Kamienica ze wszystkim porządnie zmurowana, w tyle y na przeydzie restaurowana, trzecie piętro..”
[19] W lutym 1670 r. Jan, syn zmarłego Jakuba Bernego przeprowadził wizję kamienicy w Rynku Wielkim. Sąsiedztwo: lapidea ab antiquo dicta Fundatoris – kamienica z dawna zwana Fundatora, (Ordynacka, Pańska) i kamienica Michała Dykaffa alias „Angielczykowska”.
[20] W październiku 1692 r. Jan Miroczynski i Eliza, jego żona zapisali na kamienicy „Dykaffowska” (St. 19) 400 złp. na rzecz Mikołaja Menganty. Sąsiedztwo: Piotr Reynbergier i Piotr Leysk parte.
[21] Możliwe, że był spowinowacony z Pawłem Megantim, którego B. Rudomicz tytułuje szlachcicem z okolic Zamościa, wymieniając jego nazwisko w różnych wariantach (Meganty, Mengaty, Mengienti, Mengienty). Efemeros.., cz. 2, s. 437.
[22] W lutym 1698 r. ksiądz Andrzej (junior) Abrek darował lapidea antiquitus „Angielczykowska” dicta – kamienicę zwaną dawniej „Angielczykowską” (RW 19) Mikołajowi Ludwikowi Abrekowi (bratu) i Wiktorii Krallownej, jego żonie. Sąsiedztwo:Piotr Reineberger rajca i Piotr Leisk kupiec.
[23] W lipcu 1703 r. Elżbieta (Eliza) Miroczyńska, wdowa po rajcy Janie Miroczyńskim, żona Jana Ulanowskiego i jej syn Jan Miroczyński zapisali na części kamienicy (St. 19) 330 złp. Tomaszowi Franciszkowi Orminskiemu lekarzowi medycyny i Teresie Krobskiej, jego żonie. Sąsiedztwo: Piotr Reyneberger i Piotr Leysk, kupiec.
[24] W maju 1714 r. Ambroży Reynebergier zapisał na kamienicy (St 17) sumę 1200 złp. na rzecz brata Michała Reynebergiera militus –  żołnierza – Sacra Regina Maiestatis – w służbie królowej. Sąsiedzi: Kazimierz Lubecki prawnik i sukcesorzy Miroczynscianorum parte.
[25] W marcu 1718 r. Elżbieta, żona zmarłego Jana Miroczynskiego zapisała na hipotece kamienicy (sors – na części) (St. 19)  1000 złp. na rzecz Jeremiego Wandry. Sąsiedztwo:Ambroży Reynbergier i Daniel Leysk, doktor medycyny.
[26] W marcu 1632 r. Stanisław Rosiński Artium Magister et Philosophiae Doctor,  magister Sztuk Wyzwolonych i Filozofii zapisał na kamienicy In foro Maiori na Rynku Wielkim (RW 4) 100 złp. Tomaszowi Puzdrowskiemu Pharmacopola – farmaceucie. Sąsiedztwo:  Szymon Piechowicz rajca i kamienica „Birkowsciana”.
[27] W czerwcu 1635 r. Stanisław Rosiński, profesor Akademii Zamojskiej wycenił kamienicę przy Rynku Wielkim na 3600 złp. (RW 4). Sąsiedztwo: Szymon Piechowicz doktor medycyny i kamienica „Birkowsciana”.
[28] Kinast Jan i ż. Kinastowa Katarzyna (Morowna) 1638, 1641, 1642, 1643, 1644 ul. Kolegiacka;  sukc. 1649 Rynek Wielki
[29] Gierada, (z niem.) ruchomości, sprzęty domowe, stroje, klejnoty itp. wniesione przez żonę do małżeństwa Słownik staropolski – Ornatowski.com
[30] Portugał, złota moneta wielo dukatowa, używana w handlu w XVI-XVII w., bita na wzór monet portugalskich, także w Polsce.
[31] Jacint, hiacynt, odmiana cyrkonii w barwie od żółtoczerwonej do czerwonobrązowej, używany jako kamień szlachetny.
[32] Falendysz, tkanina wysokiej jakości, towar dobry gatunkowo, importowany z Anglii nazwa spolszczona (fejn londisz=Londyn)
[33] Znaczenia wyrazu nie ustalono, możliwe, że chodzi o wystawienie ciała lub tanatopraksję (balsamowanie zwłok), lub kosmetykę pośmiertną.
Polecamy także:
Kamienica Skarbowa w Zamościu |
Kamienica Wilczkowska w Zamościu |
Testament Wilczkowej |
Kamienica z ul. Staszica 17:  Jakub Hass, XVII wieczny kupiec zamojski |     Nieszczęsna Elżbieta Hazówna z Zamościa |
„Kamienica Pod Małżeństwem” Psy Pana |
Kamienica Bernego (ul. Staszica 21) – Mieszczanie zamojscy – Jakub Berny |
_________________________________________________________________________