Zarys historii prostytucji

Artykuł autora ukazał się przed laty na portalu zamosconline, prowadzonym przez Panią Teresę Madej.   
_______________________________________________________________________________________________________________________      
Post mortem est nulla voluptas
           Po śmierci nie czas na przyjemności
 
          Słowo prostytucja pochodzi z łaciny,  jest złożeniem dwóch słów: pro (przed) i statuere (wystawiać), to jest wystawić się na widok.
        W Polsce prostytucja w miastach i miasteczkach była zjawiskiem codziennym, przedstawia to XVI wieczne powiedzenie.
  „W Polszcze co wieś to zamtuz a miasto Sodoma
   Publiczna zgoła miłość u nas nie kryjoma”.
Prostytucja jest zjawiskiem społecznym, polegającym na uprawianiu nierządu w celach zarobkowych. Właśnie ten element sprzedaży własnego ciała wywołuje największe potępienie. Traktuje się ją jako zjawisko patologii społecznej chociaż można to rozpatrywać też w kategoriach biologicznych. Prostytucja tak jak wszystkie zjawiska społeczne podlega ciągłym przemianom, wynikającym z oddziaływania czynników społecznych, obyczajowych oraz uregulowań prawnych.
Ponieważ chrześcijaństwo potępia rozkosze seksualne i kojarzy je z grzechem i siłami nieczystymi, ma to wpływ na ich unormowanie moralne, prawne i obyczajowe. Bardzo gorszyło w Polsce przedstawienie mahometańskiego raju, gdzie ludzie mieli spółkować z niewiastami. Dlatego w naszej kulturze seksualność oraz zachowania z nią związane obwarowane są systemem ścisłych i sztywnych zakazów oraz nakazów. Ich normy nakazują aby zachowania te były ukryte i odbywały się intymnie. Zewnętrzne przejawy zachowań seksualnych zawsze budzą zawstydzenie i zażenowanie.
Jednocześnie  istnieją naturalne różnice płci  oraz wynikające z tego różne normatywne typy zachowań oraz obyczajowości seksualnej. Nasza kultura nadal preferuje podwójny standard moralny co do zachowań seksualnych, różny dla kobiet i mężczyzn. Ci ostatni mieli mieć inne potrzeby fizjologiczne wynikające z przyrodzonego popędu płciowego. Natomiast kobiety miały być posłuszne, zapobiegliwe oraz siedzieć w domu (kury domowe).
Wacław Potocki: Żadna wstydliwa panna, wdowa i mężatka
                               Nie mówi, nie bawi się z mężczyzną bez świadka;
                               Gdyż choćby dla mówienia zeszli się pacierzy,
                               Nie dla czego innego, żaden nie uwierzy”.
Ta podwójna moralność sprawia, że społeczna wrogość i potępienie spada przede wszystkim na kobietę. Odzwierciedla to najlepiej przysłowie: Lepszy grzech męski niż cnota niewieścia”.
Prostytucja w dawnej Polsce traktowana była jako niezbędny element życia społeczno-obyczajowego. Istniało przekonanie, że spółkowanie ma zbawienny wpływ na organizm, zalecano nawet ciężko chorym „cielesną lubość”. Wstrzemięźliwość miała powodować osłabienie i podatność na choroby. Przedstawiają to popularne przysłowia.
    „ Nie masz kochania bez chędożenia
     Jak nie masz ognia bez zadymienia
Również Jan Kochanowski namawiał kobiety do niezachowywania wstrzemięźliwości:
„ Daj, czegoć nie ubędzie, byś najwięcej dała;
   Daj, czegoć próżno dawać potym będziesz chciała (…)” 
         Rozwojowi prostytucji sprzyjała też podwójna moralność mieszczańska. Wymagała ona od „porządnej kobiety” ograniczenia stosunków seksualnych wyłącznie do małżeńskich, a od dziewcząt zachowania cnoty do czasu zamążpójścia, dopuszczalne były jedynie kontakty pozamałżeńskie mężczyzn. Istnienie prostytutek miało chronić nieskalaność instytucji małżeństwa i moralny rozwój młodych dziewcząt.
Krakowski dominikanin profesor teologii Jan Falkenberg twierdził, że zgodnie z nauką Św. Augustyna popełnienie grzechu z nierządnicą jest mniejszym złem aniżeli cudzołóstwo:Dlatego jest rzeczą konieczną aby miasto ulokowało nierządnice w swych domach, gdyż jedynie w ten sposób można zapobiec większemu złu gdyby ich nie było”. Podobnie wypowiadał się Św. Augustyn:Znieście kobiety publiczne a rozpanoszy się bezwstyd ogólny”.
Kobiety zajmujące się świadczeniem usług seksualnych od samego początku, żyły na marginesie życia społecznego. Słowa jakimi je określano wyrażały pogardę i niesmak oraz były uważane za obraźliwe, dotyczyło to też obiektów jak i osób organizujących ten proceder. Zresztą terminologia odnosząca się do prostytucji jest bardzo bogata we wszystkich okresach.
 W XV wieku
Pojawiło się łacińskie meretrix (nierządnica, tłumaczone też jako zła dziewka) oraz meretricis, scortillum a potocznie (bez dzisiejszego odniesienia wulgarnego) kurwa i liczne zdrobnienia: kurwię, kurewka, kurwiszcze, kurwiczka oraz gamratka (kamratka), kiepura, kiepka, kiepina (w tamtym czasie kiep to wulgarne określenie sromu niewieściego), białogłowa lada jaka.
Dom w którym uprawiano ten proceder nazywano zamtuz, prostibulum, prostibul, dom hańby, ale też dom potrzebny lub rufiański, zwodniczy.
Osoby prowadzące ten interes nazywano rufian (rufianka), kurwigospodarz (kurwigospodyni), zwodnik (zwodnica), zwodziciel, duchna.

Obraz Jan van Bijlert’a
W XVI-XVIII wieku
Popularne określenia to małpa, wstecznica, skortyzanka, przychodzka, koryna, paniduszka, pinda, nierządnica, zbytnica, nimfa z winkla, gryzetka, aksamitka, mamzelka, grandesa, szylfidka, czarnoszyjka, prostytutka, nietelka, dziewka: miejska, nierządna, luźna, występna, lub kobieta (było to obelżywe określenie przedstawicielki płci żeńskiej) z dodatkiem: upadła, publiczna, rozwiązła,  przedajna, powłóczna, a od stanu materialnego: półkoszulkowa, trzygroszowa.
Prostytutki dla wyższego stanu określano jako dama powozowa, chustkowa, kapeluszowa, a dla jednego klienta kokota, metresa, nałożnica, wygodnica, miłośnica, dobrodziejka.
Obiekty nazywano lunapar, lunapark, bordello, lupanarium, dom z dodatkiem: zły, nieuczciwy, próżny, zbytni.
Osoby prowadzące interes zwano nastręczyciel (nastręczycielka) nierządu, skort, baster, koczet (koczetka), trjerz (trjerzka), dwornik (dworniczka).
W XIX-XX wieku
Przybyły nowe określenia, koryntianka, ladacznica, dziwka, żołnierka, ździra, lampucera, wenera, hetera, a od statusu stworzonego przez przepisy prawne: kobieta tolerowana, tolerantka, kontrolka, księżniczka (od książeczek którymi się legitymowały), cichodajka (pracująca bez zezwolenia), kobieta lekkich obyczajów, lekkiego życia, wykolejona, swawolna, a od miejsca uprawiania profesji: burdelówka, rogówka, ulicznica, trotuarówka, przypłotnica, wilczyca (bezdomna), gabineciarka, szambrseparystka (mieszkająca w kawalerce), od pory uprawiania profesji: damulka nocna, nietoperz, ćma.
         Wyższego statusu: dama kameliowa, kamelia, kurtyzana, utrzymanka.
Obiekty nazywano: burdel, bajzel, lupanar, dom publiczny lub dom schadzek.
Osoby prowadzące te  usługi nazywano burdel mama lub gospodyni, sutener (sutenerka), stręczyciel (stręczycielka), kupler (kuplerka), alfons, rajfur (rajfurka).
W miastach zawsze było zapotrzebowanie na „wszeteczne wenusowe zabawy”, gdyż był wyższy stopień wolności seksualnej niż na wsi, a większa liczba mieszkańców, umożliwiała pozostanie anonimowym.
Jan Kochanowski: „Dawszy korynie dwa grosze ,
                                Wszystkie osiągnę rozkosze”.
Na wsi również nie stroniono od lubości, ale na innych zasadach, odbywało się to bardziej spontanicznie.
Szymon Szymonowicz: „ Chociaż czeladź trzymają gorzej niż w klasztorze ,
                                          Przecie co rok bywają z bykowym we dworze”.
Jan Gawiński: „ Z ciebie staroście,
                          gdy mu co rok bykujesz,
                          dobry procent roście”.
Bykowe było karą zwyczajową opłacaną dworowi za uwiedzenie dziewki poddańczej. Płacił za to jej opiekun lub ojciec za nie dopilnowanie dziewczyny.
Winowajca płacił do dworu karę nazywaną bykowcem, a ponadto gdy nie chciał „ślubem winy zmazać” skazywano go na zapłacenie kary na kościół i stanie w kunie przed kościołem w dzień świąteczny.
Dziewkę przed postawieniem w kunie najczęściej „sieczono rózgami” w obecności całej gromady.
Dobrze wiedział co robi biskup Andrzej Trzebicki (biskup krakowski) wydając zakaz przyjmowania do szpitali (przytułków) ubogich co „czerstwe i zdrowe żony mają”:
      „Żony ich po wsiach i miasteczkach mieszkają, handlują, szynkują, a zatem jeszcze czerstwymi i młodymi będąc poczciwość swoją małużeńską na niebezpieczeństwo i obrazę Boską narażają.
      Niektóre też już cale bez mężów zostając jawną się swawolą parają, że tedy to niedyskretna takowych żonatych do tego szpitala przyjmowanie jest okazją takowym białogłowom do swawolnego życia. Bo wtrąciwszy męża do szpitala sama już się ma uwolnioną”.
W Zamościu  tak jak w każdym innym mieście istniały domy publiczne, sprzyjało rozwojowi tej profesji  przebywanie na stałe lub okresowo grup samotnych mężczyzn. Najliczniejszą byli studenci Akademii Zamojskiej, następnie młodzież szlachecka rezydująca na dworze ordynatów celem nabrania „światowego” obycia oraz czeladnicy i terminatorzy.
Wojsko zawsze przyciągało wszelkiej maści wstecznice liczące na łatwy zarobek, w Zamościu były wojska prywatne Zamoyskich, oddziały ordynackie oraz miejskie.
Jako przykład może służyć zalecenie na kwatery zimowe wielmożnego magistratu miasta Tarnowa z 1605 roku „A nie da quastor [skarbnik] lubo pisarz wojskowy ustanowionej lafy [zapłaty] za leże (..) A dziewkom i wszelkim podwikom nakazać: przed żołnierstwem kuprami nie wiercić, na banty w szopy z nimi nie chadzać, macać się nie dozwalać. Na takie wstręty wnet się kabza żołnierska rozwiąże”.

Hetman Jan Zamojski wydał rozkaz „ Panie wesołe, które za wojskiem niegdy chodzą, aby za wojskiem nie szły”.
Należy też wspomnieć o kupcach przybywających codziennie do miasta, wiązał się z tym przymus drogowy, oraz z okazji co tygodniowych targów i dorocznych jarmarków. Władze miasta były zainteresowane rozwojem tej formy usług, która przynosiła znaczne dochody.
Szymon Starowolski: „W miastach większych nie sromują się urzędnicy od białychgłów lada jakich cło tygodniowe wybierać, a gdy nie ma co dać albo się nierządem dalej bawić nie chce, chusty z niej zdzierają, pościel, co jeno mieć ubóstwa swego może, gwałtem zabierają”. Dotyczyło to prostytutek pracujących na swój rachunek.
Pracując w miejskich domach publicznych prostytutki miały poczucie pewnej stabilizacji i bezpieczeństwa, chociaż za cenę rezygnacji z lepszych zarobków niż gdyby pracowały indywidualnie. Miały one znaczną swobodę i z zasady ich praca  nie była poddana jakimś rygorom.
Miejskie zamtuzy w Zamościu były ulokowane przy Bramie Lwowskiej obok Giełdy, tak aby każdy wjeżdżający mógł je zauważyć oraz na Przedmieściu Lubelskim i Lwowskim przy głównych traktach. Jeden z nich obok bramy prowadziła Konstancja Zakrzewska, wdowa po kupcu safianów. Oznakowane były ogólnoeuropejskim znakiem rozpoznawczym, rzeźbą lub malowidłem sukkuba (diabeł w postaci żeńskiej).
Panująca w nich atmosfera przypominała istniejącą w karczmie, przychodzący zabawiali się z dziewkami siedząc przy piwie lub gorzałce w dużej izbie. Obok niej znajdowały się małe izdebki (alkierzyki) do których zabierani byli klienci, albo po uiszczeniu opłaty mogli oni wyprowadzić dziewki nierządne na zewnątrz.
W połowie XVII wieku, gdy zlikwidowano Giełdę a w jej miejscu pobudowano klasztor franciszkanów, wszystkie zamtuzy przeniesiono na przedmieścia. Na negatywny obraz prostytucji miało również rozprzestrzenienie się w tym czasie chorób wenerycznych, zwłaszcza kiły. Przywieziony do Europy podarunek z Ameryki.
Obok zorganizowanego nierządu istniał okazjonalny i indywidualny. Okazjonalny był represjonowany ponieważ zagrażało to ścisłemu podziałowi na kobiety „uczciwe” i „nieuczciwe”, trudno było określić kto jest prostytutką, a kto cudzołożnicą. Jednocześnie władze miejskie nie miały żadnych korzyści z ich zarobków.
Dotyczyło to również prostytutek pracujących samodzielnie, które łączyły swój fach z okradaniem klientów. Groziła za to kara chłosty, po jej wykonaniu wystawiane były częściowo obnażone przy pręgierzu na widok publiczny. Szybko zrezygnowano z obnażania gdy stwierdzono, że stanowi to dla nich dodatkową reklamę. Po odbyciu kary były „wyświecane z miasta”, była to kara zastępcza zamiast kary śmierci, która groziła za kradzież.
Ponieważ obecność indywidualnych nierządnic była dla niektórych grup społecznych wręcz niezbędna, szybko z powrotem pojawiały się w mieście.  Z ich usług korzystali Żydzi, którym za stosunki cielesne z chrześcijankami groziły surowe kary oraz szanowani obywatele i księża niechcący pokazywać się w zamtuzie.
Ponieważ nie przejmowano się zbytnio higieną osobistą, w tamtym okresie symbolem seksualności była wesz łonowa. Bardzo często wstecznice wykorzystywały publiczne iskanie się do wabienia klientów: „widziałem, jak ona płeszki biła”. Zeznania jednej z nich przed sądem w 1604 roku: „Szła iskać się, a ten Żyd szedł za nią (…). I dał jej 1 grosz i szła za nim nad rzekę. Tamże położywszy się miał z nią cielesny uczynek”.
Chociaż stosowały też i inne bardziej subtelne sposoby do zainteresowania klientów swoją osobą.

Vintage engraving of showing a scene from William Hogarth’s A Harlot’s Progress. The series shows the story of a young woman, M. (Moll or Mary) Hackabout, who arrives in London from the country and becomes a prostitute. Moll is in Bridewell Prison. She beats hemp for hangman’s nooses, while the jailer threatens her and points to the task.

Krzysztof Opaliński: „To się potrze, aby się tym śliczniejsza zdała,
                                    Iżeby się każdemu w oczach spodobała,
                                    To potem stanie w oknie lub przed kamienicą,
                                    To już oczyma błyska jako laną świecą,
                                    To się o chłopy pyta: kto jest i kto idzie,
                                    Bywali też tu blisko, azali tu przyjdzie”. 
Nielegalne domy publiczne lokalizowane były na przedmieściach w bocznych ulicach, gdzie był mniejszy nadzór władz miejskich. Najczęściej zorganizowane były na zasadzie koleżeńskiej współpracy kilku nierządnic wspólnie wynajmujących lokal lub meliny przestępcze, w których przebywały na stałe lub przychodziły w razie potrzeby.
W każdej karczmie lub gospodzie była możliwość dorobienia okazjonalnie nierządem, do tego celu przeznaczona była ustronna niewielka izdebka. Wiele dziewek, a nierzadko mężatek chętnie korzystało z nadarzających się tam okazji.
Jan Bystroń: „Gospody nie wszystkie Bachusowi służyły; wino, śpiew i dorywcza miłość łatwo się tu łączyły, a dziewki służebne nie grzeszyły nadmiarem cnoty”.   
                    Smolik: „ Że masz żonę łakomą – nie wiem, kto to baje,
                                       Zgoła ona nie bierze, ale rada daje”.
Kąpiel w łaźni miejskiej również dawała taką sposobność, więc  nieraz nie obeszło się tam bez uchybienia zasadom moralnym.
Jan Kochanowski: „Kachna się każe w łaźni przypatrować,
                                Jeślibych ją chcieli  nago wymalować,
                                A ja powiadam: Gdzie nas dwoje siędzie,
                               Tam pewna łaźnia, mówię, łaźnia będzie”.
Sytuacja w Zamościu całkowicie się zmieniała w czasie trwania targów, jarmarków, zaślubin lub pogrzebów ordynatów i innych masowych uroczystości. Wtedy do miasta licznie ściągały kobiety powłóczone oraz wędrowne wstecznice, zjawiskiem powszechnym były przyjazdy całego personelu zamtuza z innych miast. Były też wyspecjalizowane „lotne” zamtuzy bez miejsca stałego pobytu, jeżdżące z jarmarku na jarmark. Młodsze oraz „wyższych kwalifikacji” mogły liczyć na szlachecką i kupiecką klientelę, a te „pośledniejsze” na członków ich pocztów.
Magnaci utrzymywali „panie do towarzystwa” a nieraz całe haremy mające dostarczyć rozrywki oraz zaspakajać żądze. Jan „Sobiepan” Zamoyski przez wiele lat utrzymywał nieodłączną nałożnicę „Babusię”(nieznana z imienia uboga szlachcianka). Po jego ślubie z Marią Kazimierą d’Arquien musiała opuścić Zamość, ale zapewnił jej godziwe warunki bytowe i utrzymywał stały kontakt listowy. Po pewnym czasie powróciła do łask i spowodowała, że „Sobiepan” obojętnie odnosił się do swojej żony.
Jan Andrzej Morsztyn opisał  harem który miał utrzymywać w Zamościu , dla folgowania swojej chuci Jan „Sobiepan”:
                                             „Zośka z Zamościa, Baśka z Turobina
                                              Jewka ze Zwierzyńca z Krzeszowa Maryna
                                              Te cztery kurwy z piątą panią starą
                                              Pod dobrą idą na wędrówkę wiarą
                                              Służyły wiernie póki pański długi
                                              Kuś potrzebował ich pilnej usługi
                                              Teraz, że z ślubną związki zwarte żoną
                                              Precz ich zapewne od dworu wyżeną”.
Jednocześnie kobiety nie pozostawały dłużne, o tym w satyrach wspomina Krzysztof Opaliński: „żoneczki chowają poteszytelów, których jeburones nazywają”.

Vintage engraving of showing a scene from William Hogarth’s A Harlot’s Progress. The series shows the story of a young woman, M. (Moll or Mary) Hackabout, who arrives in London from the country and becomes a prostitute. In the final plate, Moll is dead, and all of the scavengers are present at her wake. A note on the coffin lid shows that she died aged 23 on 2 September 1731.

W połowie XVIII wieku powstały warunki sprzyjające rozwojowi tej profesji w Zamościu, nastąpił wzrost demograficzny oraz gospodarczy miasta. Ze względu na uodpornienie się na choroby weneryczne zaczęto je bagatelizować, a w niektórych kręgach były uważane wręcz za „choroby eleganckie”. Powstało kilka domów publicznych, jeden z nich być może mieścił się w narożnej kamienicy rynkowej (obecnie Rynek Wielki 7). Można to domniemywać po płaskorzeźbach małp w nadprożach okien drugiej kondygnacji, w tamtym okresie ta symbolika miała jednoznaczną wymowę.
Jednocześnie przeprowadzono w mieście rejestrację wszystkich prostytutek na cele fiskalne. Najliczniejszym środowiskiem z którego rekrutowały się prostytutki, zarówno zawodowe jak i dorabiające okazjonalnie, była służba domowa. Służące wyrwane ze swoich rodzinnych wsi i miasteczek, nie miały szans na ustabilizowane życie rodzinne. Niskie zarobki w połączeniu z licznymi zajęciami, zniechęcały do tej pracy.
Bardzo często musiały zaspakajać potrzeby erotyczne starszego jak i młodszego pana. Zwłaszcza, że za jednorazową usługę seksualną można było dostać nieraz równowartość pensji. Bardzo wysoko w tym okresie ceniona była utrata dziewictwa za pieniądze.
Antoni Kossakowski: „Prawda , że pierwszy był jej opłacony,
                                     Tracąc z książęciem czysty stan niewieści,
                                     Który z jej własnej chęci był stracony,
                                     Za sumę złotych czerwonych trzydzieści,
                                     A stąd powzięła początek swej roli,
                                     Że się goliła z różnymi i goli”.
W czasach saskich wytworzyła się wybujałość form towarzyskich magnaterii, również w sferze seksualności. Pełna emancypacja kobiet w tym środowisku spowodowała, że nastała  nowa moda na zdradę małżeńską o charakterze towarzyskim. Gospodarze organizując różnego typu bale i inne imprezy zawczasu przygotowywali ustronne pokoiki.
Magnat musiał mieć metresę, im bogatszy tym piękniejszą. Z czasem stała się ona nieodłącznym elementem wyższych sfer, ten który jej nie posiadał uważany był co najmniej za dziwaka. Za takiego uchodził Jan Jakub Zamoyski, który w tym względzie wolał dawne obyczaje sarmackie, najszczęśliwsi byli w jego dobrach ekonomowie, którzy mieli młode i ładne żony”.
W Zamościu wiele krążyło plotek o stosunkach Teresy z Michowskich Zamoyskiej z jej osobistym powiernikiem, bardzo przystojnym kpt dragonów Bernhardem. Gdy została zmuszona przez Jana Jakuba Zamoyskiego do opuszczenia miasta zabrała go razem z sobą do Drezna.
W Austrii cesarzowa Maria Teresa starała się zwalczać nierząd, dotyczyło to też przyłączonej Galicji. Zostały zlikwidowane domy publiczne, a przyłapanym na nierządzie kobietom groziła kara chłosty publicznej i publiczne roboty przymusowe. Powstała policja obyczajowa zajmująca się zwalczaniem prostytucji.
Na nic się to zdało ponieważ liczne wojsko oraz przyjezdni samotni mężczyźni podtrzymywali popyt na tego typu usługi. Istniała też grupa kobiet gotowych nierządem utrzymywać się przy życiu. Spowodowało to powstanie utajnionej prostytucji indywidualnej. Za cesarza Józefa II zaczęto  ten stan rzeczy tolerować, wydając jedynie przepisy porządkowe i sanitarne.
W Księstwie Warszawskim nie było zorganizowanej prostytucji tylko indywidualna. Każda kobieta mogła uprawiać nierząd na własny rachunek. Zamość będący dużym garnizonem niczym magnes ściągał ladacznice.
Celem podniesienia stanu zdrowotności żołnierzy, wojsko podjęło działania o ustalenie przez władze cywilne miasta warunków jej tolerowania, przede wszystkim sanitarnych. Rozwojowi prostytucji sprzyjał brak koszar, co powodowało, że żołnierze stacjonowali w prywatnych kwaterach, dlatego nastąpił  rozwój prostytucji okazjonalnej.
Jednocześnie lekarze w tym czasie wykryli nową chorobę, którą uznano za groźniejszą niż choroby weneryczne. Był to onanizm, dlatego nie zalecano wstrzemięźliwości mężczyznom. Stwierdzono, że nie leczona prowadzi wprost do śmierci; jej stadia – przedwczesne starzenie się i podgniwanie organizmu, ślepota i utrata owłosienia, a wreszcie śmierć w młodym wieku.
Na podstawie wyraźnych zewnętrznych objawów lekarze mogli łatwo ujawnić zarażonego masturbanta, aby rozpocząć jego leczenie we wczesnym stadium choroby: „oko błędne, przyćmione, słabe i często zaczerwienione, obolałe, kaprawe, powieki opuchnięte, twarz zgrzybiała, pożółkła i wychudzona, głos ochrypły, wątły i głuchy, poty nadzwyczaj obfite, stękanie, częste ziewanie, charakteryzuje się całkowitym imbecylizmem”.  Choroba ta miała powodować znaczne straty w szeregach wojska w czasie długich kampanii wojennych.
Ukształtowanie się nowych zasad społeczno-ekonomicznych w Królestwie Polskim przyczyniło się do rozwoju prostytucji. Od tej pory była traktowana przede wszystkim jako problem zdrowotny, a nie społeczny lub prawny.
Komisja Rządowa Wojny uznała, że za szerzenie się chorób wenerycznych wśród żołnierzy ponoszą winę władze miejskie, które przyłapane kobiety zamiast odsyłać do szpitala wyrzucały je poza obręb swojej jurysdykcji.
W 1821 roku ukazał się rozkaz naczelnego dowódcy WP, aby burmistrzowie i wójtowie wyznaczyli lokale do leczenia kobiet zarażonych chorobami wenerycznymi. W garnizonach wojskowych ich leczeniem zajmowali się lekarze wojskowi, a apteki wojskowe wydawały lekarstwa za połowę ceny.
Wojsko zostało zmuszone do wybudowania w twierdzy zamojskiej szpitala. Raport dowódcy korpusu inżynierów z 1824 roku: „budowa szpitala kobiet wenerycznych w Twierdzy Zamościa ukończona została i budowa ta […]. odpowiedzialności urzędu municypalnego miasta Zamościa oddana”.

          Spowodowało to utworzenie przy obecnej ul. Bazyliańskiej 7 w 1826 roku cywilnego szpitala rządowego św. Łazarza dla publicznych nierządnic. Wejście do niego znajdowało się od strony podwórka.
Na terenie twierdzy tolerowano jedynie zalegalizowane domy publiczne, zaprowadzono ewidencję wszystkich kobiet trudniących się tą profesją. Miało to na względzie zwalczanie prostytucji ukrytej, nie podlegającej nadzorowi lekarskiemu. Wszystkie niezarejestrowane były wydalane z twierdzy, „które pod pozorem, iż służby znaleźć nie mogą, po mieście i szynkowniach się włóczą, prowadząc życie nierządne”.
W latach czterdziestych XIX wieku powstały komitety policyjno-lekarskie mające za zadanie nadzorowanie prostytucji. Jednocześnie Departament Policji wydał szczegółowe okólniki celem uporządkowania „płatnej miłości”.
Kierować domem publicznym mogła jedynie kobieta w średnim wieku (35-55 lat) mająca zaświadczenie policyjne, że jest kobietą o nieposzlakowanej opinii. Dom publiczny powinien być oddalony od świątyni lub szkoły, nie można było na nim umieszczać szyldów ani reklam. Szefowa co tydzień musiała przyprowadzić na badania lekarskie swoje podopieczne do komitetu policyjno-lekarskiego. Każda prostytutka została zaopatrzona w książeczkę zdrowia.
W Zamościu, w tym czasie było zarejestrowanych 47 prostytutek, to ponad 1/3 wszystkich w guberni lubelskiej. Jeden z domów publicznych prowadziła wdowa po burmistrzu Łaszczowa E. Kłopotowska. W miastach garnizonowych, również w Zamościu, był obowiązek świadczeń wojskowo-patriotycznych dla szeregowców. Raz w tygodniu (sobotę) byli prowadzeni w szyku zwartym do domu publicznego, gdzie ich obsługiwano nieodpłatnie. Od 1843 roku zarządzeniem namiestnika Królestwa Polskiego opodatkowano domy publiczne oraz  prostytutki.
Likwidacja twierdzy zamojskiej zbiegła się z wprowadzeniem systemu reglamentacyjnego. Wiązało się to z przymusem rejestracji prostytutek, kontroli lekarskiej i leczenia szpitalnego chorób wenerycznych oraz utrzymywania oficjalnych domów publicznych. Wydano też szczegółowe przepisy porządkowe. Każdy kto chciał zajmować się tym interesem musiał uzyskać odpłatnie koncesję, dotyczyło to też prostytutek indywidualnych.
W 1882 roku powstał w Zamościu pierwszy koncesjonowany dom publiczny prowadzony przez Mindlę Sztalgajn, mieścił się w kamienicy (obecnie Rynek Wielki 9), kiedy w 1900 roku utworzyła drugi na Przedmieściu Lubelskim protesty sąsiadów doprowadziły do jego likwidacji.
Od 1909 roku istniał drugi lupanar w piwnicy domu Herszka przy ul. Browarnej (obecnie ul. Kilińskiego). Był on niższej kategorii, miał świadczyć jedynie usługi seksualne bez sprzedaży alkoholu.
Bardzo ciekawe przepisy regulowały funkcjonowanie domu publicznego: „Wybranka i jej szefowa miały prawo poprzez oględziny wiadomych organów przekonać się, że ich gość jest zdrowy” ; „Zarządzająca burdelem pociągnięta będzie do srogiej odpowiedzialności, jeżeli na skutek nadmiernego użytkowania doprowadzi mieszkające u niej dziewczęta do skrajnego wyczerpania”.
Obowiązywał zakaz przyjmowania klientów w niedziele i święta w godzinach nabożeństw. Klientem tego przybytku mógł być każdy  kto ukończył 16 lat.
W 1909 roku zarejestrowanych było w Zamościu 69 prostytutek. Wszystkie kobiety publiczne otrzymały książeczki imienne zezwalające na uprawianie zawodu, miały obowiązek poddawania się dwa razy w tygodniu kontroli lekarskiej. Od posiadanych książeczek zdrowia nazywane były księżniczkami.
Od  końca XIX wieku obowiązkowe badania prostytutek  samodzielnych przeprowadzano w  Zamościu, w środy i soboty. Wykorzystywano do tego dwupokojowe pomieszczenia w ratuszu na parterze, obecnie mieści się tam biuro przyjęć interesanta. Wyjątkowo badania mogły być przeprowadzone w mieszkaniu lekarza za odpłatnością.
W czasie kontroli przestrzegano zasad, aby prostytutki niższej kategorii nie stykały się  z innymi „lepiej się prowadzącymi”.
„Regulamin zachowań dla prostytutek” zakazywał zamieszkiwania im w sąsiedztwie obiektów sakralnych. Nie mogły przysiadywać w oknach lub stać w bramach celem przywabiania mężczyzn oraz wabić ich w miejscach publicznych gestem lub słowem. Zabronione było pokazywanie się w nieprzyzwoitym ubraniu oraz zachowywanie w sposób wyzywający, zwracający na siebie uwagę. W domu publicznym odpowiedzialność za stan zdrowia prostytutek ponosiła właścicielka.

           „Kobieta zarejestrowana chcąca opuścić swoje rzemiosło, winna zgłosić się osobiście w biurze i żądać wykreślenia z listy, podając okoliczności, które je do tego skłaniają”.
Zgodnie z przepisami każda kobieta mogła uprawiać nierząd, bądź w domu publicznym, lub na własny rachunek po uregulowaniu swoich stosunków z władzą podatkową i sanitarną oraz policją. Związane z tym  wysokie koszty powodowały pomimo represji policyjnych istnienie utajnionej prostytucji indywidualnej.
W zimie, kiedy nie było pilnych prac polowych dziewczęta z okolicznych wiosek udawały się do Zamościa, aby dorobić okazjonalnym nierządem. Bazą działania nielegalnych usług seksualnych były lokale gastronomiczne.
Istniał w Zamościu pigalak (nazwa pochodzi od paryskiej dzielnicy Pigalle), to jest część miasta, gdzie można było spotkać prostytutki oferujące swoje usługi bezpośrednio na powietrzu, został nazwany „Małpim gajem”.
Ponieważ Zamość nadal był dużym garnizonem wojskowym, żadna z pań swawolnych nie narzekała na brak pracy. Bardzo ceniły sobie towarzystwo oficerów, którzy nie żałowali pieniędzy na kobiety i alkohol.
Zimą 1916-17 roku Austriacy zorganizowali w Zamościu dla żołnierzy polowy dom publiczny, mieścił się przy obecnej ul. Okrzei, w nieistniejącym już dzisiaj budynku. Powstające państwo polskie „odziedziczyło” po wojnie dużą liczbę kobiet zmuszonych nędzą do zarabiania na życie nierządem.
Początkowo w 1918 roku przyjęto austriackie uregulowania, tolerowano tylko domy publiczne. Na terenie Zamościa było kilka domów publicznych, m.in. na ul. Browarnej, ul. Okrzei, Rynku Wielkim i Janowicach Dużych. Zgodnie z przepisami porządkowymi musiały znajdować się w bocznych ulicach, z dala od kościoła, bożnicy i szkoły.
Budynek w którym się mieścił dom publiczny nie mógł mieć innego przeznaczenia, był zakaz spożywania na jego terenie alkoholu. Powinien  składać się przynajmniej z czterech pomieszczeń, jedno z nich specjalnie przeznaczone do „oględzin” prostytutek przez lekarza miejskiego (dwa razy w tygodniu).
Zarażone chorobą weneryczną były przymusowo wysyłane do szpitala miejskiego na leczenie, koszty z tym związane ponosił właściciel interesu. Prowadzący musiał otrzymać zaświadczenie od milicji komunalnej o „dobrym prowadzeniu się”. Prostytutka powinna mieć ukończone 18 lat, a niepełnoletnie musiały uzyskać zgodę rodziców lub opiekunów. Można im było wychodzić poza dom publiczny parami lub  pojedynczo, ale na noc musiały koniecznie do niego powrócić.
Zabroniono prostytutkom uczęszczania do wszystkich lokali gastronomicznych na terenie miasta. Komisja sanitarno-porządkowa składała się z burmistrza Zamościa i lekarza miejskiego. Ponieważ w Zamościu było dużo wojska, dowódca garnizonu rozkazem uporządkował sprawy korzystania przez żołnierzy z burdeli – wyłącznie w godzinach wieczornych po zajęciach.

Rozporządzenie Ministrów Zdrowia i Spraw Wewnętrznych z 1922 roku zakazywało utrzymywanie domów publicznych i utworzyło z prostytucji zawód uprawiany indywidualnie pod nadzorem powiatowych komisji sanitarno-obyczajowych. Prostytutki podlegały rejestracji dla celów kontroli sanitarnej. W jednym domu nie mogły mieszkać więcej niż dwie osoby zawodowo uprawiające nierząd. Powyżej trzech takich mieszkanek uznawano, że jest to niezarejestrowany dom publiczny.
W latach 30-tych w Zamościu istniały zarejestrowane trzy domy schadzek, to jest z dochodzącymi prostytutkami. Przy obecnym Rynku Wielkim 9 oraz ul.  Łukasińskiego (Podkarpie), a trzeci na ul. Okrzei. Poza tym bazą świadczenia  usług przez prostytutki  były tanie hoteliki oraz podnajmowane pokoje, a  „przechodzone” dorabiały okazjonalnie na powietrzu w „Kaczych dołach” i „Małpim gaju”. Obowiązkowe badania stanu zdrowotnego prostytutek przeprowadzano w Miejskim Szpitalu św. Mikołaja przy ul. Lubelskiej (ob. ul. Piłsudskiego).
W czasie okupacji Niemcy korzystali początkowo z istniejących domów publicznych. Dlatego istniały „polskie” domy publiczne przeznaczone dla nich przy Rynku Wielkim 9, ul. Ormiańskiej 10 oraz na rogu ul. Lubelskiej i Kilińskiego. Utrzymywanie stosunków seksualnych (również prostytucję) z Niemcami uznawano za kolaborację. Nie zważając na to, Polki z wyrachowania  lub częściej dla zapewnienia środków utrzymania przystawały na to.
Była to „praca” związana z dużym ryzykiem, od 1940 roku za zarażenie Niemca chorobą weneryczną groziła kara śmierci.  Aby zapobiec łamaniu ustaw norymberskich, gdzie stosunki intymne z nie Aryjką podlegały karze (zhańbienie rasy) oraz zapobiegać chorobom wenerycznym, od 31 lipca 1940 roku z rozkazu dowództwa Wehrmachtu zaczęto organizować wojskowe burdele.
Przyjętą procedurą przy ich tworzeniu było przejmowanie istniejących już burdeli. Ponieważ żaden z istniejących w Zamościu domów publicznych nie spełniał wymogów lokalowych i higienicznych, powstały nowe.
Jeden na terenie koszar, a drugi w Niemieckim Domu Żołnierza (obecnie kościół franciszkański), który pełnił rolę hotelu, restauracji, a jednocześnie domu publicznego dla urlopowanych żołnierzy.
Od 1943 roku na terenie koszar powstał kolejny tzw. ormiański – był przeznaczony wyłącznie dla Ormian służących w wojsku niemieckim. Do pracy w niemieckich domach publicznych kierowano przymusowo Polki schwytane podczas łapanek, gdzie były zatrudniane jako prostytutki polowe (Feld Hure).
Pod żadnym pozorem nie mogły opuszczać swojego miejsca pracy. Władze niemieckie aby zapobiec zarzutowi „hańby rasowej”, ustaliły, że kontakty z Polkami w burdelach nie mają charakteru społecznego lecz „przedmiotowo-ekonomiczny”. Kobiety które zaszły w ciążę poddawano aborcji aby zapobiec rodzeniu się „mieszańców rasowych”.
Jedna prostytutka miała przypadać na 50 oficerów, 75 podoficerów oraz 100 szeregowców. Wyżsi funkcjonariusze i urzędnicy nie chcąc korzystać z oficjalnych burdeli, utrzymywali stałe partnerki.
Dzisiaj pomimo prawnego zakazu nadal funkcjonują domy publiczne nazywane eufemistycznie agencjami towarzyskimi. Przy głównych trasach można spotkać zajmujące się tym procederem „sarenki”.
Stankiewicz Zbigniew
ilustracje z zasobów Autora
Bibliografia
Antoniszyn M., Marek A.,Prostytucja w świetle badań kryminologicznych. Warszawa 1985
Baranowski B., Ludzie gościńca w XVII-XVIII w. Łódź 1986
Bogucka M., Białogłowa w dawnej Polsce. Warszawa 1998
Bystroń J. S., Dzieje obyczajów w dawnej Polsce wiek XV-XVIII t. I i II. Warszawa 1994
Doussin – Dubreuila J. L.(przekład K. Rutkowski), Niebezpieczeństwo onanizmu. Listy i porady dotyczące chorób nim wywołanych. Dzieło przydatne ojcom rodzin oraz wychowawcom. Gdańsk 2011 (reprint)
Glatman Ludwik., Sukcesorów Imć Pana Ordynata Marcina Zamoyskiego spór o Ordynację. Zamość 1921
Gloger Z., Encyklopedia staropolska t. 1-4. Warszawa 1900-1903
Jan III Sobieski, Listy do Marysieńki. opracował L. Kukulski. Warszawa 1970
Janusz Stanny – Motywy erotyczne w ilustracji. Warszawa
Jędrzejko M. (red.), Prostytucja jako problem społeczny , moralny i zdrowotny. Warszawa- Pułtusk 2006
Kaltenbergh L., Kopczyk zacny chwały żołnierskiej w dawnej legendzie , dokumencie , porzekadle , opowieści , przekazie , gadce i pamiętniku. Warszawa 1966
Kamler M., Świat przestępczy w Polsce XVI i XVII stulecie. Warszawa 1991
Karpiński A., Prostytucja w dużych miastach polskich w XVI i XVII w. Kwartalnik Historii i Kultury Materialnej 36(1988) nr 2
Kędziora A., Encyklopedia miasta Zamościa. Chełm 2000
Kitowicz J., Opis obyczajów za panowania Augusta II. Warszawa 1985
Kuchowicz Z., Miłość staropolska , wzory-uczciwość-obyczaje erotyczne XVI-XVIII w – Łódź 1982
Kuchowicz Z., Obyczaje staropolskie. Łódź 1975
Kuklo C., Kobieta samotna w społeczeństwie miejskim u schyłku Rzeczypospolitej szlacheckiej. Białystok 1998
Lisiak A., Miłość , kobieta i małżeństwo w XIX w. Warszawa 2009
Lorentz E., Szpital św. Mikołaja w Zamościu. Zarys dziejów. Zamość 2008
Podgórski A. (red.), Zagadnienie patologii społecznej. Warszawa 1976
Regulamin obowiązujący utrzymujących lupanary i domy publiczne w Zamościu (nie datowany), przypuszczalnie z lat 1918-1919
Sikorska-Kulesza J., Zło tolerowane. Prostytucja w Królestwie Polskim w XIX w. Warszawa 2004
Władysławiusz A., Krotofile ucieszne i żarty rozmaite. Kraków 1609
Tannahill R., Historia seksu. Warszawa 2001
Tazbir J.,  Świat panów Pasków. Eseje i studia. Łódź 1986
Żeleński – Boy T., Marysieńka Sobieska. Gdańsk 2000